Mój labrador: Tosia
Suczka urodziła się:
16.06.2012
Wiek: 50 Dołączyła: 08 Lip 2012 Posty: 264 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-08-2013, 10:40
agata01510 napisał/a:
To będzie mniej więcej tak jakbyś miała dwoje dzieci zamiast jednego
dokładnie tak
my okres szczenięcy Tosi wspominamy właśnie jak posiadanie niemowlęcia
uskaNeluska napisał/a:
nie poświęcam jej 100% siebie ,bo ona też potrzebuje czasu sama ze sobą
o, to super
bo nasza Tosia jak miała dwa miesiąca, wymagała 100% uwagi, nie potrafiła bawić się sama ze sobą
wskakiwała na nas i gryzła, to był mały diabeł
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 30-08-2013, 12:14
Tola napisał/a:
o, to super
bo nasza Tosia jak miała dwa miesiąca, wymagała 100% uwagi, nie potrafiła bawić się sama ze sobą
wskakiwała na nas i gryzła, to był mały diabeł
Ramzes był śpiochem, kiedy się zmęczył fizycznie i psychicznie zasypiał nawet na siedząco, nie był bardzo absorbującym szczeniakiem, miał swoje psie zabawki i potrafił się nimi zająć sam przez jakiś czas, ale nam również przynosił zabawki, lubił się przytulać i czuć że ludź jest tuż obok, wtedy był spokojniejszy. Kwestię podgryzania udało nam się szybko wyeliminować, więc mogę powiedzieć, że był fajnym i grzecznym szczeniakiem
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Mój labrador: Nela
Suczka urodziła się:
08.06.2013
Wiek: 41 Dołączyła: 25 Sie 2013 Posty: 108 Skąd: opolszczyzna
Wysłany: 30-08-2013, 19:36
agata01510 napisał/a:
To będzie mniej więcej tak jakbyś miała dwoje dzieci zamiast jednego
mam wprawę bo starsi synowie to bliźniaki
zatem kwestie podziału uwagi mam opanowaną do perfekcji
Tola napisał/a:
wskakiwała na nas i gryzła, to był mały diabeł
a to moja też nas podgryza.ze 3 razy dziennie ma szał
wtedy wybawię się z nią chwilę,porzucam zabawki,podroczę się i po takich zabawach usypia
agata01510 napisał/a:
Kwestię podgryzania udało nam się szybko wyeliminować,
zdradzisz jakis sposób?bo Nela potrafi porządnie złapać tymi kiełkami,wjechała mi nawet kłem pod paznokieć.oczywiście w zabawie.ale jak mocno podgryza to jak krzyknę z bólu to nie robi to na niej wrażenia
Wiek: 47 Dołączyła: 18 Cze 2013 Posty: 13 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-08-2013, 12:30
Chętnie dołączę do tematu. U nas sytuacja jest bardzo podobna. Kajzer ma teraz 4 miesiące a ja w 37 tyg ciąży Też świadomie wybraliśmy taki czas na psa. Nie chcieliśmy żeby szczeniak zostawał sam na cały dzień gdy jesteśmy w pracy. Teraz ja jestem w domu i mam zamiar być przez najbliższy rok. Najbardziej przeraża mnie wizja wspólnych spacerów - futrzasty strasznie garnie się do ludzi i ciągnie wtedy niemiłosiernie - to jedyna rzecz której nie możemy w nim ogarnąć
Co do pojawienia się nowego członka rodziny to nasz Pan od szkoleń z psiego przedszkola (bo do takiego uczęszczamy) podpowiedział, żeby zrobić tak - zanim ja z maluchem przekroczę próg mieszkania to żeby wyprowadzić psa przed drzwi na korytarz, najpierw wchodzimy my z nowym nabytkiem, a dopiero później pies, żeby wiedział że to nie on wita nowego członka rodziny no i oczywiście dajemy powąchać maleństwo.
Mój labrador: Nela
Suczka urodziła się:
08.06.2013
Wiek: 41 Dołączyła: 25 Sie 2013 Posty: 108 Skąd: opolszczyzna
Wysłany: 31-08-2013, 13:01
Bart_Iga napisał/a:
Kajzer ma teraz 4 miesiące a ja w 37 tyg ciąży
gratuluje pierwsze dziecko?
Bart_Iga napisał/a:
to jedyna rzecz której nie możemy w nim ogarnąć
a gryzie podczas zabawy?ja tego sie bardzo boje bo moja lubi podgryzać.nie wiem czy do grudnia to minie
Bart_Iga napisał/a:
zanim ja z maluchem przekroczę próg mieszkania to żeby wyprowadzić psa przed drzwi na korytarz, najpierw wchodzimy my z nowym nabytkiem, a dopiero później pies, żeby wiedział że to nie on wita nowego członka rodziny no i oczywiście dajemy powąchać maleństwo.
Wiek: 47 Dołączyła: 18 Cze 2013 Posty: 13 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-08-2013, 16:52
uskaNeluska - pociecha będzie druga, mamy już sześcioletnią córkę.
Czy psiak gryzie? oj tak, choć już jest o niebo lepiej wymienił już część zębów więc nie są takie ostre. Kły jeszcze siedzą a to one robią największe spustoszenie. Mam plan że będę czujna i ani na sekundkę nie zostawię maleństwa samego z gryzoniem w okolicy bo to mały wariat i nie wiem co mu do głowy strzeli.
Mój labrador: Nela
Suczka urodziła się:
08.06.2013
Wiek: 41 Dołączyła: 25 Sie 2013 Posty: 108 Skąd: opolszczyzna
Wysłany: 31-08-2013, 16:55
Cytat:
Mam plan że będę czujna i ani na sekundkę nie zostawię maleństwa samego z gryzoniem w okolicy bo to mały wariat i nie wiem co mu do głowy strzeli.
No napewno
to są jeszcze szczeniaczki,trzeba miec ograniczone zaufanie
jestem ciekawa kiedy psy przestają tak całkiem podgryzać?po wymianie zębów?
Mam dwójke prawie 7-letnich dzieci i szczerze mają już dość jak Nela robi im tymi kłami zastrzyki w doopke
Wiek: 47 Dołączyła: 18 Cze 2013 Posty: 13 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-08-2013, 18:11
Z tego co wyczytałam na forum to chyba nie ma reguły, niestety...
Ja czasami mam ochotę go wypatroszyć za to gryzienie. Chciałabym się do niego przytulić albo pogłaskać bez obawy kolejnego sznyta od kłów ale jeszcze sie nie da
Bardzo jestem ciekawa jak zareaguje na powiększenie stada. Czy będzie opiekuńczy dla malucha skoro to samiec czy może oleje sprawę i będzie się zajmował swoimi zabawkami
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 31-08-2013, 21:35
uskaNeluska napisał/a:
zdradzisz jakis sposób?bo Nela potrafi porządnie złapać tymi kiełkami,wjechała mi nawet kłem pod paznokieć.oczywiście w zabawie.ale jak mocno podgryza to jak krzyknę z bólu to nie robi to na niej wrażenia
Podgryzanie to problem wielu właścicieli nie tylko labradorów, u nas było tak, że gdy tylko Ramzes zaczął szarpać nas za spodnie, ręce czy inne części ciała albo garderoby ustawiałam go do pionu mówiąc stanowczo komendę " nie " i odchodziłam od niego kompletnie go ignorując, kiedy biegł za mną robiłam to ponownie i ponownie, w końcu mały zaczął chwytać, że coś robi nie tak skoro, pani grozi paluchem i ma go za przeproszeniem gdzieś, jeśli widziałam, że reaguje tak jak chciałam nagradzałam go smakiem i rzucałam ulubione zabawki, miał dwie ulubione zabawki piłeczkę z piszczałką i sznur taki pleciony, więc cokolwiek było pod ręką brałam i rzucałam , po cierpliwym i takim samym stanowczym zachowaniu wobec niego naumiał się nie tylko nie podgryzać nas czy szarpać za części naszych ubrań, ale także aportować i do dziś dnia tak to kocha, że kiedy ktoś przychodzi do nas, ktokolwiek nie ważne kto, jeśli nie ma nic w pycholku to biegnie i szuka gdzie jest jego zabawka i chodzi dumnie z tym co zdążył znaleźć w danym momencie kręcąc tyłkiem jak baletnica, machając przy tym ogonem w kółko, jakby zamiast ogona tam miał śmigło i do tego łasząc się o kolana nowego przybyłego gościa by go pogłaskał i pochwalił za to jak on to dumnie umie prezentować się i zabłyszczeć w towarzystwie
Bart_Iga napisał/a:
Z tego co wyczytałam na forum to chyba nie ma reguły, niestety...
Ja czasami mam ochotę go wypatroszyć za to gryzienie. Chciałabym się do niego przytulić albo pogłaskać bez obawy kolejnego sznyta od kłów ale jeszcze sie nie da
Masz rację nie ma reguły, ale warto próbować każdego sposobu, zwłaszcza kiedy szczeniak zmienia ząbki, myśmy nie mieli z tym takiego dużego problemu, bo od momentu kiedy Ramzes dołączył do naszej rodziny w wieku lekko ponad 2 - go miesiąca życia wprowadziliśmy naukę komend, aportów itp. z początku myślałam, że jest na to za mały, miał tylko więcej luzu może przez pierwszy tydzień pobytu u nas w domu, aby się trochę zapoznał z nowym domem i zwierzakami, a potem pomyślałam a co mi tam, próbujemy, było i dużo śmiechu i czasami rozczarowania, chyba każdy tak ma, ale mały spryciarz był pojętny i po niedługim czasie zajarzył, co mu wolno a czego nie , za dobre zachowanie nagroda, a za złe odstawienie małego intruza i totalna ignorancja z naszej strony dla niego. Jak nie sprawdzi się jedno, trzeba szukać czegoś innego, przytulanie do psiaka jest możliwe, to chyba najpiękniejsza nagroda dla opiekuna
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
też tak staramy się robić i jest duży postęp. jednak jak sie rozochodzi w zabawie, albo z rana - nadal gryzie.
ignorowanie - to chyba największa kara jaką można labradorowi wymyśleć.
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 01-09-2013, 21:43
Quaddo napisał/a:
też tak staramy się robić i jest duży postęp. jednak jak sie rozochodzi w zabawie, albo z rana - nadal gryzie.
ignorowanie - to chyba największa kara jaką można labradorowi wymyśleć.
Jeśli chodzi o ranki to zawsze było u nas mniej więcej tak, mizianie, lizanie, szukanie panci pod kołderką, trzeba było wstać, ubrać się i wyjść z psami na podwórko. Kiedy zdarzało się maluchowi w zabawie mnie podgryzać zawsze stosowałam tą samą metodę " nie " i ignorowanie, o każdej porze dnia czy nocy. Też miałam wrażenie, że ignorując malucha to chyba największa kara jaką można by mu dać, ale z drugiej strony tłumaczyłam sobie, że tym sposobem nie robię mu przykrości, nie biję go, ani w żaden sposób nie sprawiam mu cierpienia, a tylko daję mu do myślenia, wyznaczam granicę i uczę tego, że pewnych zachowań nie toleruję , choć moje psy to takie pieszczochy i o kocie nie wspomnę, mają wiele przywilejów jako pełnoprawni członkowie naszej rodziny, nawet mogą spać w naszym łóżku bo to nam akurat nie przeszkadza, fajnie jest przytulić się do zwierzaków, ale w kwestii podgryzania, od początku byliśmy nieugięci i w ten sposób osiągnęliśmy cel, który był zamierzony. My byliśmy cali, nasze części garderoby też, meble też nie ucierpiały, także widać się udało !!! Przez całe swoje dzieciństwo tak do 1 - ego roku życia ze strony Ramzesa ucierpiał tylko but mojego męża doszczętnie zniszczony, ale to wina męża, bo kupił buty i nie schował jak go o to prosiłam, więc kiedy wstał po 4.00 rano do pracy, a ja przez sen słyszałam tylko Ramzes chyba Cię zaraz uduszę, od razu zorientowałam się i pomyślałam upssss... coś się stało, wstałam i co ja widzę ??? Skruszony malec leży sobie na podłodze i wszędzie walają się szczątki buta. Dałam małemu reprymendę, że nie dobry pies, nie wolno tak robić po czym kolejną reprymendę otrzymał mąż, za to że nie odłożył butów tam gdzie było ich miejsce i zaczęliśmy się oboje śmiać, bo Ramzes jakby wiedział, że źle zrobił, przyczłapał koło mojego męża i zaczął go lizać, jakby chciał powiedzieć przepraszam , a i mąż się czegoś przy okazji nauczył i potem już nie było wpadek
[ Dodano: 01-09-2013, 21:55 ]
Luna552 napisał/a:
ja też tak uważam
Jak pisałam powyżej mam rozdwojenie jaźni w tej kwestii, choć tak trzeba i ignorowanie przynosi korzyści to fakt jest faktem, iż jest to kara połączona z nauką wyznaczania granic i zasad, czasami miałam ochotę wziąć malucha na ręce, bo mi go było żal, ale wiedziałam że nie mogę tego zrobić i dzięki temu on się nauczył pokory, a ja że mimo wszystko tak trzeba, żeby nauka w las nie poszła
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
musze przyznać że dwa dni stosowania metody "fuj" i efekty sa powalające
normalnie jestem w totalnym szoku jak ten pies szybko się uczy
co prawda jak dzieci biegają to jest sporo krzyku,każdy krzyczy "Nela fuj" "Nela,pusc" ale widze że ona dobrze wie o co chodzi
[ Dodano: 02-09-2013, 21:38 ]
Strasznie się boję grudnia,mam nadzieje że do czasu narodzin naszej kruszynki Nela będzie juz wiele rozumieć
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 03-09-2013, 10:14
uskaNeluska napisał/a:
musze przyznać że dwa dni stosowania metody "fuj" i efekty sa powalające
normalnie jestem w totalnym szoku jak ten pies szybko się uczy
co prawda jak dzieci biegają to jest sporo krzyku,każdy krzyczy "Nela fuj" "Nela,pusc" ale widze że ona dobrze wie o co chodzi
No popatrz tylko jaką masz mądrą sunię , ważne jednak jest, żebyś mówiła tylko jedno słowo na daną komendę, Nela szybciej załapie jeśli będzie uczona jednego słowa, ja jak mi się nie podobało zachowanie Ramzesa mówiłam " nie" - krótkie i szybkie do zapamiętania, kiedy nie chciałam, żeby Ramzes nie zjadał wszystkiego co wpadło mu w paszczę mówiłam " wypluj " - bardzo przydatna komenda, gdy chciał coś wziąć a nie wolno mu było tego brać mówiłam " zostaw ". Ale cały czas powtarzałam te same słowa, żeby nie robić psu wody z mózgu i tego samego uczyłam wszystkich w domu, by wszyscy wiedzieli jakiej komendy słownej w danej sytuacji użyć. Nie musisz wybierać tych słów co ja, mogą być takie na jakie już reaguje Nela, byleby zawsze te same. Psy to bardzo pojętne istoty, to od nas ludzi zależy jakimi zwierzakami będą w przyszłości, moje psy nie są idealne, ale są grzeczne i miłe dla ludzi i zwierząt, tyle mi wystarczy. Gratuluję postępów i czekamy na nowe, dobre wiadomości. A tak w ogóle to uczyłaś Nelę podstawowych komend jak siad, podaj łapę, leżeć itp.? To fajna zabawa, w której możecie uczestniczyć całą rodziną
[ Dodano: 03-09-2013, 10:18 ]
uskaNeluska napisał/a:
Strasznie się boję grudnia,mam nadzieje że do czasu narodzin naszej kruszynki Nela będzie juz wiele rozumieć
Nie martw się na zapas, do grudnia jeszcze trochę czasu, powtarzajcie regularnie to czego się uczycie z Nelą, będzie dobrze
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum