Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 08-12-2011, 14:50
Nikaaa napisał/a:
I tutaj własnie problem. Wychodze z założenia, ze pies sam sobie krzywdy nie zrobi więc jak jej odbija to jej nie przywołuje do porządku na siłę, ale nie zmuszam jej do biegania np. rzucając jej patyki.
Uważam, że dobrze robisz Ewentualnie ograniczaj bieganie po śliskich powierzchniach i bieganie po schodach.
Mój labrador: Walley (Fallend Franklin)
Pies urodził się:
09.02.2011
Mój labrador: Honey (Hiraethog Rose Honey)
Suczka urodziła się:
25.05.2011
Pies urodził się: Pomogła: 3 razy Wiek: 40 Dołączyła: 07 Kwi 2011 Posty: 2222 Skąd: UK/Kwidzyn
Wysłany: 08-12-2011, 14:50
noi odkrywasz uroki posiadania labradora Wallek od kiedy do nas trafil czyli od 2 miesiaca zycia za mna lazi i jest ode mnie wrecz uzalezniony wszedzie by za mna polazl taka przylepka z niego podobnie jak ty napisalam o tym na forum i ludzie mnie uswiadomili ze to normalne bo labki tak juz maja to bardzo pragnace kontaktu z czlowiekiem i nie tylko psiaki za to je tak kochamy.
Z honey jest tak samo choc jest babka z charakterkiem tez lazi za mna i wiele rzeczy chce robic razem ze mna takze ogonki mam juz dwa
Mala przyszla do nas wlasnie z pwodu miedzy innymi braku czasu dla siebie bo wciaz trzeba bylo sie bawic z wallciem inaczej sie nudzil, sam jedynie zajmowal sie zujkami i koscikami do ciamnkania zaawa zawsze musiala byc wspolna. Nie oczekoj od psiaka ze sie zajmie soba sam bo watpie by tak bylo a jezeli juz to po to by ciebie zaczepic i zachecic do zabawy teraz mam nieco wiecej czasu dla siebie tj na sprzatanie czy cokolwiek bo wtedy ladnie razem sie bawia, szaleja albo lezakuja.
Moze z czasem jak podrosnie niunia to bedzie np spala gdy bedziesz zajeta ale raczej to lazenie itd nie jest uleczalne ;p hihi
Co do zostawania w domu to zacznij ja po troszku zstawiac na kilka minut i coraz dluzej i dluzej stopniowo to popmaga...
Nikaaa, poczułam się urażona, ja zwróciłam Ci na to uwagę, że może za długie spacery, z takim maleństwem, ale to nie było "opieprzanie" po prostu dla dobra psiaka w końcu ma dopiero 3 miesiące i aportowanie piłki przez godzinę, na pewno nie jest dobrym pomysłem..
Niepotrzebnie, ja nie mam do nikogo pretensji Zresztą kilka innych osób też zwracało mi na to uwagę w niekoniecznie miły sposób Przepraszam, że Cie uraziłam.
A jesli chodzi o te długie spacery to jest to raczej przebywanie na świeżym powietrzu niż intensywny spacer (mój TŻ jest wędkarzem, często mu towarzyszymy). Piłki ani patyka jeszcze jej nigdy nie rzuciłam, rozumiem profilaktyka, ale też bez przesady, żeby pies nie mógł sobie potruchtać..
[ Dodano: 08-12-2011, 14:58 ]
nata napisał/a:
Ewentualnie ograniczaj bieganie po śliskich powierzchniach i bieganie po schodach.
Schodów w domu nie mamy także problem z głowy (mieszkamy na parterze, jedyne co to jeden schodek przed wejściem do klatki, ale po nim nauczyła się ładnie schodzić zamiast zeskakiwać), a jesli chodzi o sliskie powierzchnie to czasami biega za ogonem w kuchni (po kafelkach) ale natychmiast sprowadzam ją na inne tory (gryzienie sznurka na przedpokoju )
Bora napisał/a:
W domu ma sie czuć pewnie, spokojnie, wyluzowana, że ja jej nigdzie nie ucieknę, nic jej sie złego nie stanie, jak na chwile zostanie u siebie a ja pójdę po herbatę.
Ja nie myśle,że mój pies nie czuje się wyluzowany w domu.Chodzi za nami też nie zawsze i wydaje mi się,że raczej jest to spowodowane tym,że chce sprawdzić czy np.nie będziemy czegoś jedli,a on to przegapi.
Ogólnie jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza.Jedyna rzecz jaka mnie denerwuje i nie jestem w stanie sobie z tym poradzić(i pewnie już nie poradze) to potworna ekscytacja gdy przyjdą goście.Jemu się wydaje,że jest pępkiem świata i że wszyscy przychodzą do niego,żeby się z nim bawić
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 08-12-2011, 15:00
Nikaaa napisał/a:
W sumie dlatego, że tam ma miski. Uznaliśmy to za najlepsze miejsce, jako że mała bardzo wychlapuje wodę. Pomyślimy nad zmianą miejsca, aczkolwiek może to być bardzo niepraktyczne.
U Nas Asior również miski ma w kuchni, ale do kuchni wejść może tylko na czas posiłku lub gdy chce mu się pić. Czasami wejdzie również od tak sobie, ale zdarza się to sporadycznie. Powód? Kuchnia w której jak jest mój jedzący pies to ja się ruszyć ledwo co mogę. Dlatego zazwyczaj leży/ siedzi przed kuchnią.
Nikaaa napisał/a:
Parę razy wspomniałam o długich spacerach z nią za co zostałam opieprzona, ze przecież "z tak małym psem to niewolno" (bo "popsujemy" stawy). Łażę z nia bez smyczy więc biega jak głupia, ale nie rzucam jej patyczków ani piłeczek, z innymi psami także sie nie bawi (chociaż socjalizujemy się na smyczy). [......] Zreszta nawet jak się zmęczy to wystarczą jej 2 godziny i to jeszcze z przerwami na pójście za mna do drugiego pokoju albo łazienki, potem wstaje i jak "nówka nie śmigana" jest gotowa do zabawy
Lepsze jest zmęczenie psychiczne Kilka razy dziennie ćwiczenie komend i sunia będzie odpoczywać
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Rozumiem, że labrador to labrador ale są w zyciu takie sytuacje, kiedy takie łażenie jest uciążliwe a nawet niebezpieczne (np. kiedy niose gorącą herbate a ona plącze mi się pod nogami). Kontakt kontaktem, ale wydaje mi się, że pies też musi mieć swoje sprawy a ja nie mogę być jej niewolnikiem. Bardzo mi się spodobało to co napisała Bora, że pies w domu ma się czuć pewnie i jak widać po ich przykładzie - da się to osiągnąć
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 08-12-2011, 15:02
Nikaaa, tylko chodzi też o wymęczenie "psychiczne" a nie sama bieganina
Komendy, i jeszcze raz komendy, jakieś umysłowe sztuczki i wtedy też szybciej padnie
[ Dodano: 08-12-2011, 15:04 ]
anna34 napisał/a:
to potworna ekscytacja gdy przyjdą goście.Jemu się wydaje,że jest pępkiem świata i że wszyscy przychodzą do niego,żeby się z nim bawić
Mamy ten sam problem
Ostatnio (tfu tfu) jest naprawdę grzeczna, gdy w domu jest standardowy komplet osób - ja,tż i moi rodzice. Ale jak już ktoś dojdzie to zaczyna się balet ;-P
Lepsze jest zmęczenie psychiczne Kilka razy dziennie ćwiczenie komend i sunia będzie odpoczywać
nata napisał/a:
Nikaaa, tylko chodzi też o wymęczenie "psychiczne" a nie sama bieganina
Komendy, i jeszcze raz komendy, jakieś umysłowe sztuczki i wtedy też szybciej padnie
Parę dni temu wydawało mi sie, że ona jest jeszcze taka malutka, że ma czas. Ale spokojnie, już palnełam się w ten głupi łeb i już umiemy kilka komend Od dziś zaczynamy intensywne ćwiczenia, a pierwsze czym się zajmiemy to zostawanie "na miejscu". Mam nadzieję, że to pomoże. Po tym zostanie nam tylko problem z zostawaniem w domu Jeśli uda nam się to zwalczyc powiem, ze mam psa idealnego
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
Wysłany: 08-12-2011, 16:50
Nikaaa napisał/a:
W sumie dlatego, że tam ma miski. Uznaliśmy to za najlepsze miejsce, jako że mała bardzo wychlapuje wodę. Pomyślimy nad zmianą miejsca, aczkolwiek może to być bardzo niepraktyczne.
Też tak u nas było. Wystawiłam miski na korytarz, gdzie są kafelki.
Nikaaa napisał/a:
Pies poprostu nie do zajechania. Zreszta nawet jak się zmęczy to wystarczą jej 2 godziny i to jeszcze z przerwami na pójście za mna do drugiego pokoju albo łazienki, potem wstaje i jak "nówka nie śmigana" jest gotowa do zabawy
Szczeniak jest jak małe dziecko, regeneruje siły błyskawicznie.
Suczka ma rodowód ? jeśli przodkowie mieli zdrowe stawy, ryzyko dysplazji nie jest duże.
Nikaaa napisał/a:
ze pies sam sobie krzywdy nie zrobi więc jak jej odbija to jej nie przywołuje do porządku na siłę, ale nie zmuszam jej do biegania np. rzucając jej patyki.
Też mam takie wrażenie, sama dawkuje sobie ruch, a Ty jej go specjalnie nie wymuszasz. Myśle że to dobre podejście.
[ Dodano: 08-12-2011, 16:57 ]
anna34 napisał/a:
czy np.nie będziemy czegoś jedli,a on to przegapi.
moja też sie zrywa jak idę do kuchni, bo jej sie wydaje że będe szykowała dla niej jedzenie, ale wystarczy że jej powiem "zostań" i ona zostaje. Jak będzie gotowe jedzenie, to ją zawołam.
nata napisał/a:
Nikaaa, tylko chodzi też o wymęczenie "psychiczne" a nie sama bieganina
Moja np. bardzo ładnie sie wycisza na wąchanym spacerze, takie łażenie bez celu po polach. Ćwiczenia posłuszeństwa ją dość mocno nakręcają.
nata napisał/a:
Życzę Ci tego z całego serca, ale poczekaj do okresu dojrzewania 10-18 miesięcy
Hihi jeszcze mała da ci popalić 6-9 miesiecy to jest istny koszmar.
Też tak u nas było. Wystawiłam miski na korytarz, gdzie są kafelki.
U nas wykładzina, ale zawsze można podstawić jakąś matę, myślę, że nie jest to problem nie do rozwiązania
Bora napisał/a:
Suczka ma rodowód ? jeśli przodkowie mieli zdrowe stawy, ryzyko dysplazji nie jest duże.
Ma rodowód, rodzice zdrowi, ale niestety nie przebadani.. (wiem, wiem.. moja głupota, ale miałam troche inne wyobrażenie o dysplazji zanim ją kupiłam i wydawało mi sie, że skoro rodzice zdrowi to ryzyko żadne )
nata napisał/a:
Życzę Ci tego z całego serca, ale poczekaj do okresu dojrzewania 10-18 miesięcy
Bora napisał/a:
Hihi jeszcze mała da ci popalić 6-9 miesiecy to jest istny koszmar.
Dzieki za rady dziewczyny Podniosłam się troszkę na duchu Wytrzymam wszystko, byle by suczka była zdrowa No i przestała wkurzac sąsiadów
Bora, jesteś genialna! Zaczęłyśmy ćwiczyć zostawanie na miejscu i po kilku razach dała mi wejść najpierw do jednego, potem do drugiego pokoju, tak, że straciła mnie z oczu i dalej grzecznie siedziała (w oczekiwaniu na smaczka ) co prawda z kuchnią sie nie udało, ale i tak mamy sukces!
Bora napisał/a:
Moja np. bardzo ładnie sie wycisza na wąchanym spacerze
Nie wiem czy jest jakiś sposób na wyciszenie szczeniaka, ale na nia niewiele działa. Trudno, przedemną jeszcze tylko... jakieś... 21 miesięcy Może wtedy sie uspokoi
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 08-12-2011, 18:19
Nikaaa napisał/a:
Ma rodowód, rodzice zdrowi, ale niestety nie przebadani..
A szkoda
Gdzie ją kupowałaś?
Chyba nie w Polsce?
No chyba, że ma "starszych" rodziców to i może w Polsce?
A swoją drogą.
Nie wyobrażam sobie laba zajmującego się samym sobą.
Przecież one są stworzone do pracy z ludźmi.
Nikaaa napisał/a:
Trudno, przedemną jeszcze tylko... jakieś... 21 miesięcy Może wtedy sie uspokoi
Przede mną też
Powspieramy się razem
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
Wysłany: 08-12-2011, 18:29
Nikaaa napisał/a:
po kilku razach dała mi wejść najpierw do jednego, potem do drugiego pokoju, tak, że straciła mnie z oczu i dalej grzecznie siedziała (w oczekiwaniu na smaczka ) co prawda z kuchnią sie nie udało, ale i tak mamy sukces!
Wszystko małymi kroczkami, powoli, bo Ci sie szucza zniechęci
Powodzenia.
Nie.. Mieszkamy w UK. Wiem, że szkoda, ale czasu nie cofnę. Tak to jest jak się człowiek nasłucha zamiast sam sie doedukować. Miałam w Polsce owczarka niemieckiego z którym chodziłam na spacery z funflami z osiedla. Były tam międzyinnymi 2 młode labki. Jeden z nich miał dysplazję więc właściciele zaprzestali spacerów. No i właścicielka tego drugiego labka zaczęła duzo opowiadać na ten temat m.in. że rodzice jej labka są zdrowi i że ona sie nie ma co bać itd. A ja głupia uwierzyłam.. Ale myslałam, ze skoro ma labradora to ma też pojęcie - jak widac nie miała
ppaula2 napisał/a:
Przede mną też
Powspieramy się razem
W kupie raźniej!
dominika92 napisał/a:
też miałam taką nadzieję tymczasem mój pies skończył rok i zaczął łazić po stołach i to nie jest żadna przenośnia
Cóż za pocieszenie..
[ Dodano: 08-12-2011, 18:37 ]
Bora napisał/a:
Wszystko małymi kroczkami, powoli, bo Ci sie szucza zniechęci
Wiemy Ale uwierz mi, że jest bardzo pojętna i wystarczy jej 2-3 razy pokazac a ona już kuma Chwila ćwiczeń i dałam jej spokój. Jak robiłam obiad dałam jej konga z pasztetem - teraz śpi
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 08-12-2011, 19:08
Nikaaa, dlatego też cieszę się, że w Polsce jest przymus badania.
Choć w tym jesteśmy lepsi
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Pomogła: 4 razy Wiek: 37 Dołączyła: 16 Lip 2011 Posty: 1859 Skąd: warszawa
Wysłany: 08-12-2011, 19:27
U nas od niedawna pojawił się problem wymuszania zabawy poprzez szczekanie. kompletnie sobie z tym nie radze, bo ile można ignorować kiedy np. jestem zajęta. nie wspominając o tym, że kiedy wczoraj przyszła do mnie koleżanka myślałam, że zsiusia sie ze szczęścia. był w nią wpatrzony jak w obrazek
a też chodzi za mną krok w krok, ale jestem przyzwyczajona, bo moja kundelka robi dokładnie to samo i mi to nie przeszkadza
[ Dodano: 08-12-2011, 19:28 ]
U nas od niedawna pojawił się problem wymuszania zabawy poprzez szczekanie. kompletnie sobie z tym nie radze, bo ile można ignorować kiedy np. jestem zajęta. nie wspominając o tym, że kiedy wczoraj przyszła do mnie koleżanka myślałam, że zsiusia sie ze szczęścia. był w nią wpatrzony jak w obrazek
a też chodzi za mną krok w krok, ale jestem przyzwyczajona, bo moja kundelka robi dokładnie to samo i mi to nie przeszkadza.
chyba u mojego chłopczyka zaczyna sie bunt.
_________________ zapraszamy do galerii Largosława http://forum.labradory.or...p=252970#252970
Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty
Nikaaa, dlatego też cieszę się, że w Polsce jest przymus badania.
Choć w tym jesteśmy lepsi
Uważam, że to bardzo, bardzo, baaaaardzo dobre! Myślałam, że jak mam psa z rodowodem, to będzie zdrów jak rydz a tu sie okazuje, że ona taka rodowodowa jak trawa niebieska.. Co z tego, ze ma papierek, jak nie świadczy on o niczym, nawet o tym, ze rodzice zostali uprawnieni do rozrodu. Gdybym teraz chciała, mogłabym Jesse dopuścić i zarabiać na "rodowodowych" szczniakach. Ale spokojnie, czekamy do cieczki a potem niuńka pójdzie pod nóż (uważam, że sterylizacja ma duzo plusów, dlatego zdecydowaliśmy się na to)
zanka napisał/a:
U nas od niedawna pojawił się problem wymuszania zabawy poprzez szczekanie.
Jesska z koleji szczekaniem wymusza wsadzenie na kanapę. Tzn próbowała 2 razy, ale kompletnie ja zignorowaliśmy, jak narazie sie to nie powtórzyło. Chyba nie ma innego sposobu jak totalna olewka i wyczucie momentu kiedy psiak jest cicho i wtedy dopiero zacząć zabawę.
Mój labrador: Beza
Suczka urodziła się:
04.06.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 47 Dołączyła: 30 Sie 2011 Posty: 1715 Skąd: z domu.
Wysłany: 08-12-2011, 21:23
Nikaaa, a moze ona jednak z tego wyrosnie?
tak bylo u mnie. a mniej wiecej od miesiaca, moze ciut dluzej mala spokojnie nauczyla sie zajmowac soba. lezy z zujka, spi na sofie. tak po prostu, samo przyszlo. owszem, czasem podchodzi, czasem przynosi jakas zabawke, ale na pewno nie siedzi nam na glowach non stop.
wiec moze jest szansa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum