|
Agresja Labka w stosunku do właściciela |
| Autor |
Wiadomość |
ppaula2

Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
|
Wysłany: 14-11-2011, 16:44
|
|
|
| Martuś napisał/a: |
Mieliście taki przypadek? |
Każdy, miał kto posiadał dorastającego psiaka
Nie daj sobie w kaszę dmuchać, pokaż jej że nie ulegniesz i sobie nie pozwolisz na takie zachowania i minie jej po jakimś czasie.
To jest takie wypróbowywanie sił |
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim" |
|
|
|
 |
ktosia


Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
|
|
|
|
 |
Grapy


Mój labrador: Grapy
Pies urodził się:
16.08.2009
Mój labrador: Holka-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
27.07.2010
Mój labrador: Baalis-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
22.05.2014
Pomogła: 1 raz Wiek: 51 Dołączyła: 05 Paź 2009 Posty: 1628 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 15-11-2011, 09:56
|
|
|
| Martuś, tak jak napisała ppaula ona Cię próbuje,więc jeśli teraz zaczniesz cofać rękę,Twoja sunia uzna to za normę i z czasem urośnie w siłę. W takich sytuacjach najlepiej jest krzyknąć ''co robisz?!!" i zabrać zabawkę. Bez nagródek. |
_________________

 |
|
|
|
 |
martens1602

Mój labrador: szumi
Dołączyła: 25 Lis 2011 Posty: 5 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 25-11-2011, 23:42 mam problem czy musze uspac psa czy moge z tym cos zrobic???
|
|
|
witam
nie wiem czy wpasowałam się z tematem bo pierwszy raz pisze na takim forum...
mam problem z moja 5 letnia suczka...a mianowicie zacznę od samego początku...
na 18 urodziny dostałam wymarzonego psa (suczkę) miała ona ok 5 miesięcy może więcej...dostałam ja od koleżanki, której suczka się oszczeniła (i tu dodam ze matka mojego pieska wychowywała się na podwórzu i nie była raczej zbyt dobrze traktowana i myślę ze szumi(mój pies) również nie bo gdy do mnie trafiła była strasznie płochliwa i bojąca) szumek od razu mnie pokochała bo do nikogo innego z rodziny nie chciała podchodzić i tu na samym początku pojawił się 1 problem bo przez pierwsze pol roku nie dala nawet nikomu się pogłaskać raz nawet jak moja mama chciała ja pogłaskać niemalże ja ugryzła. Rodzice powiedzieli wtedy ze jak dalej tak będzie to będę zmuszona ja oddać bo tak nie może być żeby do psa oprócz mnie nikt inny nie mógł się zbliżyć...na szczęście po pol roku u nas szumi się oswoiła zaakceptowała i pokochała już wszystkich członków naszej rodziny... ale i tu znowu problem tylko nasza rodzinę akceptowała jak tylko ktoś do nas przyszedł chowała się pod stół lub krzesło i szczekała warczała (nigdy nikogo nie ugryzła) ale nie dala nikomu się do siebie zbliżyć (pomimo tego ze znajomi nasi próbowali nawet przekupić ja jakimiś smakołykami) z biegiem czasu zaczęła się trochę uspokajać mogły już ja głaskać moje koleżanki które dość często do mnie przychodziły ale nadal nikt zupełnie obcy...jak zamieszkał ze mną chłopak szumek na początku tez nie dawała mu się dotykać ale po jakimś czasie przyzwyczaiła się do niego i traktowała jak członka rodziny... potem z następnym chłopakiem było tak samo tyle ze obecnie mój narzeczony nie lubi jej krzyczy na nią jak ja nie widzę potrafi podnieść na nią rękę i oczywiście są o nią wielkie awantury...i teraz główny problem kiedy zaszłam w ciążę cały czas zastanawiałam się jak to będzie po przyjściu na świat mojego dziecka czytałam różne fora jak przygotować psa na przyjście niemowlęcia ale mój pies to nie jest normalny pies i tu wytłumaczę (szumi pomimo swoich prawie 6 lat nadal sika i robi kupę w domu (pomimo tego ze teraz mieszkam w domku z ogródkiem i jest na dworze bardzo często nie potrafi pokazać kiedy chce wyjść natomiast kiedy wymiotuje i chce iść zjeść trawy potrafi to zakomunikować nawet w nocy, jak wychodzimy na spacer sika kilka razy jakby oznaczała swój teren pomimo kopulacji kilkukrotnej z psem nie zaszła w ciążę raz miała ciążę urojoną)(weterynarz powiedział mi ze to jest zachowanie podobne do psa nie suki i zasugerował ze może ona być obojnakiem) (jak np ktoś kogo ona nawet akceptuje ale nie jest z rodziny gwałtownie wstanie to szumi potrafi chcieć złapać ta osobę za nogawkę nikt oprócz mnie nie pójdzie z nią do weterynarza ponieważ nikt oprócz mnie nie weźmie jej na ręce, nawet mi nie da odebrać sobie swojego ulubionego ucha(taki przysmak)) także mowie dziwny pies....i wracając do sedna po urodzeniu synka pozwoliłam szumce go obwąchać interesowała się nim nawet go lizała po główce szczekała kiedy się budził żeby mnie poinformować ze się obudził nie bałam się zostawić psa w pokoju i dziecka na łóżku (a czykolwiek tego nie robiłam) jak mały spal u mnie na łóżku a drzwi były otwarte a ja w łazience to parę razy zdarzyło się ze wchodząc do pokoju widziałam Szumke na łóżku przy małym a małego odkrytego (szumi go odkrywała) nic mu nie robiła tylko leżała grzecznie przy nim ale jak zobaczyła mnie w drzwiach od razu złaziła... teraz kiedy biorę dziecko do siebie do łóżka a szumi akurat na nim leży od razu złazi (ja jej nie wypędzam) i odkąd Kacper zaczął machać bardziej rekami nóżkami szumi zaczęła na niego trochę warczeć jak chce podać Kacpra komuś a szumi jest blisko potrafi doskoczyć do niego (robi to tak jak opisywałam wcześniej z tymi nogawkami) i jak moi rodzice to zauważyli oznajmili mi żebym była przygotowana na uśpienie psa jeżeli szumi dalej będzie się tak zachowywać bo mały za chwile zacznie raczkować potem chodzić to może mu zrobić krzywdę....(kiedyś jak przyjechali do nas goście z 3 letnia córka na wszelki wypadek trzymałam szumke przy sobie cały czas jednak nie uniknęłam spotkania tych dwóch na korytarzy mala maja przechodziła i szumi przechodziła pomimo tego ze nic sobie nie zrobiły nagle rozległ się płacz i pisk psa nie wiem do tej pory dlaczego...oprócz hałasu na szczęście nie było żadnych ugryzień czy tym podobnych rzeczy)...
nie wiem co teraz mam zrobić może jest jakiś dobry psycholog zwierzęcy bądz dobry weterynarz do którego mogłabym się udać (mieszkam w warszawie) nie ma opcji żebym oddala psa komukolwiek albo do schroniska bo ona tam zginie albo się zapłacze także takiej ewentualności nie biorę pod uwagę...
uśpić psa tez nie chce ale nie chce tez żeby dziecku się coś stało...
bardzo proszę o jakieś rady bo to jest mój ukochany piesek i na sama taka myśl chce mi się płakać
ZAPYTACIE PEWNIE CZY Z PRZYJŚCIEM NA ŚWIAT DZIECKA NIE ODTRĄCIŁAM PSA POWIEM TAK STARAŁAM SIĘ TEGO NIE ROBIĆ NADAL BAWIĘ SIĘ Z NIĄ OKAZUJE DUŻO UCZUCIA JEŻDŻĘ SAMOCHODEM (STRASZNIE TO LUBI) ALE NIESTETY KACPEREK JEST TAK ABSORBUJĄCYM DZIECKIEM ZE POŚWIĘCAM SZUMCE DUŻO MNIE CZASU A NIE MÓJ NARZECZONY NIE JEST W STANIE MI POMOC W TYM ŻEBY CHOCIAŻ ON ZAJĄŁ SIĘ PSEM POGŁASKAŁ GO POBAWIŁ SIĘ BO ON JEJ STRASZNIE NIE LUBI I DLA NIEGO TO BY BYŁO NA RĘKĘ ŻEBYM JA UŚPIŁA (TO JEST CHYBA BEZ SERCA CZŁOWIEK ALE NIE O NIM TEN WATEK)
TAKŻE JESZCZE RAZ STRASZNIE PROSZĘ O JAKIEŚ RADY (mam nadzieje ze w miarę zrozumiale to napisałam) |
_________________ martens1602 |
|
|
|
 |
Maleńka
Agata


Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011
Pomogła: 5 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2011 Posty: 2161 Skąd: Ostrowiec Św./Piła
|
Wysłany: 26-11-2011, 00:24
|
|
|
To wogole nie jest powod do usypiania psa. Widze ze piesek jest baaardzo nie ufny co do ludzi i to sie da zmienic, niestety tutaj potrzebna jest pomoc specjalisty, tresera bo widzisz ze jednak piesek przekonuje sie po dosc dlugim czasie. Twoj narzeczony w takim przypadku nie powinien zachowywac sie tak w stosunku do psa ;s to jest bardzo duzy blad. Powinien to zmienic bo moze byc naprawde gorzej uwierz mi. Pies jest zestresowany - a zestresowany pies moze ugryzc i to naprawde dotkliwie. Powinnas poradzic sie specjalisty, on Cie pokieruje co zrobic.
A zalatwiania sie w domku mozna psa naprawde oduczyc ale to tez wymaga czasu. Wychodz z nim jak najczesciej i kiedy tylko mozesz i za zalatwienie sie na dworze chwal go, nagradzaj, pokaz mu ze zalatwianie na dworze jest lepsze niz w domu. Pozbadz sie z podlogi zapachu psiego moczu i odchodow, dokladnie umyj podloge najlepiej ciepla woda z octem i jakims detergentem. Glowa do gory, dasz rade
Kazdego pieska idzie wychowac, trzeba na to czasu i cierpliwosci. Narazie nie dopuszczala bym go do dziecka.
[ Dodano: 26-11-2011, 00:31 ]
Moge dodac jeszcze ze np jak bedzie przychodzil do Ciebie ktos to uprzedz ich jak pies sie zachowuje i sproboje aby dali psu jakis smakolyk lub zabawke, niech przekona sie ze obcy ludzie nie sa tacy straszni albo moze poprostu nie lubi obcych w swoim domu to zawsze mozesz brac pieska na smyczy i niech przed domem np obwacha ludzi i przyjzy sie im a potem w domu niech mu cos dadza sposobow jest wiele |
_________________
 |
|
|
|
 |
tenshii
Ania & labradość


Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 26-11-2011, 12:55
|
|
|
Twój pies jest wyjątkowo niezrozumiany.
Przyszedł na świat tam gdzie go nie chcieli, był zapewne źle traktowany.
U Was też na pewno popełniono wiele błędów wychowawczych.
Nie ułatwia jej życia również fakt, że jest bita, a pojawienie się dziecka to dla psa olbrzymia zmiana nawet jeśli się go nie odtrąca. Ona ze względu na swoje przezycia i charakter jest psem szczególnej troski. Załatwianie się w domu to też kwestia odreagowania stresu...
Jeśli zachowanie CAŁEJ rodziny się nie zmieni na odpowiednie (a śmiem przewidywać że się nie zmieni) to ona jak najbardziej może Waszemu dziecku zagrozić. Może jednak powinna znaleźć inny dom?
Specjalista pomoże nie psu bezpośrednio, a Wam. To Wy będziecie musieli zmienić swoje zachowanie, aby pomóc psu. Z doświadczenia jednak wiem, że człowiek nauczony bicia psa, nie przejdzie na metody pozytywne...
Weterynarz nie ma prawa uśpić jej bez powodu, a takiego powodu na chwilę obecna nie ma.
I na Boga! Nie rozmnażajcie jej... |
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy
Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador |
|
|
|
 |
martens1602

Mój labrador: szumi
Dołączyła: 25 Lis 2011 Posty: 5 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 26-11-2011, 13:18
|
|
|
Pani Ania chyba mnie nie zrozumiała pies u nas nie jest zle traktowany uwazam nawet ze nigdzie indziej nie mial by lepiej wszyscy ktorzy dotychczas do nas przychodzili mowili ze tego psa u nas traktuje sie lepiej jak czlowieka....oczywiscie jesli chodzi o mojego narzeczonego to inna sprawa ale tez nie pozwolilam nigdy zeby pobil on szumke (z tym podniesieniem reki chodzilo mi o to ze odepchnie on ja badz podnosi na nia reke ale nigdy w zyciu jej nie pobil bo wie ze od razu by wylecial on) u nas szumi nigdy nie zaznala braku milosci czy jakiegos sadystycznego zachowania, a popelnianie bledow to chyba ludzka rzecz i tak jak powiedzialam wczesniej nie oddam psa bo by zdechla (kiedys zostawilam ja na 2 dni u mojej babci, znala ja akceptowala, pies przez 2 dni nic nie jadl chodzil smutny) takze taka sytuacja nigdy wiecej sie juz nie powtorzyla dlatego oddanie psa rowniez byloby dla niego smiercia... a pomysl z dopuszczeniem psa byl mojego weterynarza....
widze ze Pani Ania jest bardzo krytyczana osoba, ale i tak dziekuje za komentarz....
mam nadzieje ze jednak znajde jakas osobe ktora pomoze szumce
i jeszcze jedno pytanie czy pomimo takiego wieku 6 lat treser pomze jeszcze nauczycczegos takiego psa? |
_________________ martens1602 |
|
|
|
 |
AniaCz.


Mój labrador: Negra
Suczka urodziła się:
23.02.2005
Pomogła: 5 razy Wiek: 45 Dołączyła: 09 Lut 2008 Posty: 1542 Skąd: Londyn
|
Wysłany: 26-11-2011, 13:33
|
|
|
martens1602, poszukaj dobrego behawiorysty. Zmień też weterynarza, bo wet. który proponuje rozmnażać psa bez rodowodu, z zaburzeniami emocjonalnymi to jakiś konował a nie weterynarz! |
|
|
|
 |
izatemka

Pomogła: 1 raz Dołączyła: 08 Sie 2009 Posty: 203 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 26-11-2011, 13:36
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | Pani Ania chyba mnie nie zrozumiała |
Ja myslę, ż Ania Cie zrozumiała.
Niestety, ale z tego, co piszesz wynika, że popełniłaś kilka poważnych błędów(i nie piszę tego, żeby krytykować dla samego krytykowania)
Rozumiem, że tam, skad ją wzięłas, nie była w ogóle socjalizowana, ale mogliście to nadrobić
Mam na myśli prawdziwą socjalizację.
Czy ona kiedykolwiek była na dworcu autobusowym? Albo w innych tego typu miejscach?
To tylko jeden przykład spośród kilkudziesięciu z zasad prawidłowej socjalizacji.
Przepraszam za to, co napiszę, ale o pomoc do behawiorysty powinniście sie zwrócić kiedy miała rok i dalej sie załatwiała w domu i wykazywała inne zachowania, które odbiegają dość mocno od standartów.
Byc może teraz nie byłoby problemów,albo byłyby dużo mniejsze. | martens1602 napisał/a: | | tego psa u nas traktuje sie lepiej jak czlowieka.... |
Byc może tu tkwi problem. Pies, to tylko pies i to człowiek wyznacza zasady i ma być konsekwentny w ich przestrzeganiu.
Napiszesz pewnie, że w Waszym domu panują zasady, ale, jeżeli Wasza sunia dalej sie tak zachowuje, to mam wątpliwości co do ich skutecznosci...
Jeżeli jakaś metoda nie działa i jest nieskuteczna - nalezy ją zmienić
Proponuję zacząć od kontaktu z dobrym szkoleniowcem
A weta faktycznie zmienić, bo dobry wet nie zaproponuje rozmnażania suki dla dobra suki. |
|
|
|
 |
Maleńka
Agata


Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011
Pomogła: 5 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2011 Posty: 2161 Skąd: Ostrowiec Św./Piła
|
Wysłany: 26-11-2011, 13:48
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | .oczywiscie jesli chodzi o mojego narzeczonego to inna sprawa |
Nawet odrobina agresji do takiego psa jest niedobra |
_________________
 |
|
|
|
 |
tenshii
Ania & labradość


Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 26-11-2011, 14:01
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | Pani Ania chyba mnie nie zrozumiała |
Pani Ania bardzo dobrze zrozumiała
jeśli pies przez 8 członków rodziny jest traktowany jak dziecko, a przez dziewiątego bity czy straszony to JEST źle traktowany. Szczególnie pies z zaburzeniami behawioralnymi.
Odpowiedz mi i sobie na pytanie szczerze: czy Twój narzeczony zacznie traktować psa pozytywnie, według pewnych norm, bez bicia, krzyków, z przyjacielskim podejściem, tak jak zaleci behawiorysta?
Wątpię, skoro jej tak nie lubi.
Dlatego uważam, ze nie da się jej odpowiednio wyprowadzić, bo może starać się 100 osób, a jedna i tak to wszystko będzie psuła |
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy
Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador |
|
|
|
 |
dominika92


Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 26-11-2011, 14:21
|
|
|
martens1602, na drugi raz błagam, zaczynaj zdanie od dużej litery i czasem rób akapity bo- po prostu bardzo ciężko przebrnąć przez tekst,a jeśli ktoś ma Ci odpowiedzieć to musi to zrobić, w połowie się jednak odechciewa
ZMIEŃ WETERYNARZA! poszukaj w Warszawskich wątkach polecanych wetów, nie wiem z jakiej dzielnicy jesteś, ale na pewno znajdzie się dobrego weterynarza bo taki co poleca rozmnażanie suki to dla mnie nie wet...
Zgadzam się z tenshii, że jeśli Twój narzeczony nie zmieni zachowania to wszystko na nic, niestety ale do zmiany trzeba konsekwencji ze strony wszystkich domowników. Nie widzę powodu do usypiania psa, ew. trzeba mu znaleźć nowy, odpowiedzialny i doświadczony dom który będzie z psem pracował pod okiem behawiorysty.. |
_________________
- FANPAGE ANIOŁKA I DIABŁA |
|
|
|
 |
Małgosia35


Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017
Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009
Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014
Pomogła: 13 razy Wiek: 53 Dołączyła: 23 Paź 2011 Posty: 3193 Skąd: Bergen op Zoom-NL
|
Wysłany: 26-11-2011, 15:29
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | z tym podniesieniem reki chodzilo mi o to ze odepchnie on ja badz podnosi na nia reke ale nigdy w zyciu jej nie pobil |
A mi się wydaje ,że to tylko kwestia czasu.
Takie zachowanie w stosunku do psa to też agresja i przemoc.
W Twojej obecności może i tego nie zrobi ,jednak śmiem wątpić czy będąc sam na sam z psem ,którego nie lubi,wręcz nie toleruje nie zrobi czegoś znacznie gorszego.
I popieram wypowiedzi wyżej: zmień weterynarza.
Nie ma chyba żadnego powodu ,aby suczka miała szczenieta tylko dla samej zasady.
To są mity,że dla zdrowia psa ,że musi mieć szczeniaczki itd.
Jeśli weterynarz proponuje coś takiego trzeba jak najszybciej go zmienić.
| martens1602 napisał/a: | | jeszcze jedno pytanie czy pomimo takiego wieku 6 lat treser pomze jeszcze nauczycczegos takiego psa? |
Dobry szkoleniowiec jak najbardziej może nauczyć czegoś psa również w tym wieku
Jest to napewno trudniejsze,bardziej czasochłonne,ale sie da.
Tylko musisz wiedzieć ,ze przede wszystkim to Ty bedziesz z psem pracować,szkolenie pomoze Ci tylko prawidłowo to robic.
99% pracy z psem musisz wykonać Ty i członkowie rodziny.
Szkolenie to nie jest czarodziejska różdżka,za pomocą którego znikają wszystkie problemy. To jest ciężka i długoterminowa praca i musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się tego podjąć i chyba najważniejsze : czy narzeczony jest w stanie zmienić swoj stosunek do psa.Bo od tego nalezałoby chyba zacząć.
Powodzenia |
_________________
 |
|
|
|
 |
Maleńka
Agata


Mój labrador: Luki
Pies urodził się:
10.06.2011
Pomogła: 5 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2011 Posty: 2161 Skąd: Ostrowiec Św./Piła
|
Wysłany: 26-11-2011, 15:59
|
|
|
| Cytat: | Odpowiedz mi i sobie na pytanie szczerze: czy Twój narzeczony zacznie traktować psa pozytywnie, według pewnych norm, bez bicia, krzyków, z przyjacielskim podejściem, tak jak zaleci behawiorysta?
Wątpię, skoro jej tak nie lubi.
Dlatego uważam, ze nie da się jej odpowiednio wyprowadzić, bo może starać się 100 osób, a jedna i tak to wszystko będzie psuła |
Zgadzam sie w 100%. Najpierw nastawienie musi zmienic on, pies malo jest tutaj winny...mozna sie napracowac nad nim ale to nic nie da. |
_________________
 |
|
|
|
 |
martens1602

Mój labrador: szumi
Dołączyła: 25 Lis 2011 Posty: 5 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 26-11-2011, 16:33
|
|
|
Wiem ze on musi zmienic swoje zachowanie i tak jak pisalam sa o to non stop wojny moze po prostu wezme go ze soba do weterynarza i moze on mu przetlumaczy...
co do socjalizowania szumek jezdzila ze mna autobusami chodzila na bazarek nie bylo zadnego problemu z niechecia do ludzi oczywiscie gdy nie chcieli jej dotykac....
na pewno popelnilam duzo bledow z jej wychowywaniem gdyz z powodu ze cale zycie marzylam o psie jak juz go dostalam stala sie ona moim oczkiem w glowie i fakt nie bylam konsekwentna w wydawaniu jej polecen albo karceniu za zle zachowanie (nigdy tego nie robilam i racja jest ona rozpuszczona)
co do specjalistow pytalam sie roznych weterynarzy co mam zrobic zaden nigdy nie podsunal mi pomyslu z treserem badz behawiorysta dlatego szukam jakiegos dobrego specjalisty
Wracajac do moego glownego watku czy ktos podpowie mi jak mam przyzwyczaic ja do dziecka w domu?
Czytalam kiedys gdzies ze dorosla suka nie ugryznie nigdy malego dziecka czy to prawda?
czy jesli chodzi o moja szumi to jej to nie dotyczy???
[ Dodano: 26-11-2011, 16:38 ]
Chcialabym jeszcze dodac apropo zalatwiania sie w domu ze sa okresy kiedy tego nie robi...
kiedy mieszkalam z nia i z narzeczonym sama w malym mieszkaniu nigdy tam sie nie zalatwila
Kiedy przeprowadzilismy sie do domu przez dluzszy czas rowniez nie zalatwiala swoich potrzeb w domu....
zaczelo sie do znowu od jakis 4 miesiecy
dodam jeszcze ze jak pies zostaje sam w domu na dluzej (czyt 6 - 7 godz) nie zalatwi sie w domu |
_________________ martens1602 |
|
|
|
 |
tenshii
Ania & labradość


Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 26-11-2011, 16:42
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | moze po prostu wezme go ze soba do weterynarza i moze on mu przetlumaczy... |
weterynarz nie jest od leczenia psychiki a ciała, więc wcale bym się nie zdziwiła, gdyby np kazał Wam ją zdominować, co bardzo często pokutuje wśród weterynarzy. Szczególnie jeśli będzie to ten sam weterynarz, który chciał ją rozmnażać
Weterynarze NIE mają zielonego pojęcia o behawiorystyce, bo nikt ich tego na studiach nie uczy, więc jeśli sami nie są zainteresowani tą dziedziną to wiedzą czasami mniej niż zwykli forumowicze - niestety
| martens1602 napisał/a: | | Czytalam kiedys gdzies ze dorosla suka nie ugryznie nigdy malego dziecka czy to prawda? |
to niestety jakaś bzdura. Człowiek jasno myślący nigdy nie oprze swojego zachowania na takich informacjach.
Nigdy nie zostawiaj swojego psa z dzieckiem samego
Postaramy się dać Ci namiar na jakiegoś behawiorystę, ale to narzeczony musi zacząć od siebie |
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy
Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador |
|
|
|
 |
tenshii
Ania & labradość


Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 26-11-2011, 16:43
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | zaczelo sie do znowu od jakis 4 miesiecy |
a ile ma dziecko?
dla psa, szczególnie takiego jak Wasz, każda najmniejsza zmiana to powód stresu niestety...
Wasz pies jest na pewno bardzo zestresowany |
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy
Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador |
|
|
|
 |
dominika92


Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 26-11-2011, 17:02
|
|
|
| a może ten pies załatwia się w domu ze stresu np. przed narzeczonym? piszesz że w domu ciągle są o to wojny, jeśli są kłótnie, krzyki to pies to czuje i staje się nerwowy..ja rzadko kłócę się z partnerem, nigdy nie krzyczymy, a i tak jak nam się zdarzy to pies się patrzy pytającym wzrokiem i jest zagubiona.. |
_________________
- FANPAGE ANIOŁKA I DIABŁA |
|
|
|
 |
martens1602

Mój labrador: szumi
Dołączyła: 25 Lis 2011 Posty: 5 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 26-11-2011, 17:14
|
|
|
dziecko ma 5 miesiecy (nigdy nie zostawiam ich sam na sam) jeszcze nie zwariowalam zreszta nie ufam niestety szumce w takich kwestiach
co do tego stresu nie wiem czy to zupelne przez niego...
bo tak jak pisalam mieszkalismy sami przez pol roku w malym mieszkanu i nie zdarzylo sie zeby szumi robila w domu..
a jak jeszcze narzeczonego nie mialam mieszalam w starym mieszkaniu rowniez jej sie to zdarzalo i robila to tylko w pokoju brata
dodam jeszcze ze od jakiegos tygodnia szumi zalatwia sie w toalecie robi to w nocy bo nad ranem znajduje bobki w lazience przy sedesie |
_________________ martens1602 |
|
|
|
 |
kaha
kaha


Mój labrador: MAX
Pies urodził się:
7.08.2009
Wiek: 42 Dołączyła: 15 Sty 2010 Posty: 1127 Skąd: dębica
|
Wysłany: 26-11-2011, 19:06
|
|
|
| martens1602 napisał/a: | | (nigdy nie zostawiam ich sam na sam) jeszcze nie zwariowalam zreszta nie ufam niestety szumce w takich kwestiach |
ja tez nie zostawiam maxa z dzieciakami ale to raczej ze wzgledu na to, zeby one nic jemu nie zrobiły. nie ma co ukrywac ze macie problem i tylko od was zalezy czy bedziecie chcieli sobie z nimi poradzic. oczywiscie polecam behawioryste, niech wytumaczy tobie i narzeczonemu jak postepowac z psem, zeby wyeliminowac kłopotliwe nawyki..musicie sie ostro zabrac do roboty zeby wkoncu sie dogadac tzn. ty z chlopakiem no i wy z psem..powodzenia
zgadzam sie też z kazdym postemtenshii, |
_________________ galeria Maxa
http://forum.labradory.or...t=max+czekolada
 |
|
|
|
 |
|
|