Mój labrador: Fibi
Suczka urodziła się:
08.03.00-05.01.14
Mój labrador: Magnus
Pies urodził się:
14.10.13
Mój labrador: Vigo
Pies urodził się:
26.01.14
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 03 Mar 2014 Posty: 1665 Skąd: śląsk
Wysłany: 27-12-2015, 16:57
Ja go gonisz gdy on ucieka to on sie swietnie bawi i tak rozumie komendę zostaw. On sam sie nie ustatkuje, widocznie masz rozbrykany model. Chować przedmioty owszem mozna ale to go nie oduczy takiego zachowania. Jeżeli jest to jedyna rada behawiorysty to go zmień.
On sobie zwyczajnie robi z tego zabawę, podobnie bawią sie psy miedzy sobą, jeden drugiemu machnie zabawka przed oczyma i w nogi. Ma Twoja uwagę jak sie zle zachowa i to dla niego super. On musi wiedzieć ze Ty sie z nim nie bawisz w ten sposób i ze mówisz serio. Mowa ciała i ton głosu i mimika. Krótkie, ostre "zostaw, nie wolno" i zabierasz rzecz, żadnego gonienia psa, potoku słownego. Potem zabierasz rzecz i psa olewasz. Nie gonisz go jak ucieka z przedmiotem. Minimum uwagi. Jeśli zaczął cos gryźć dopiero to to zabierasz, mówisz "nie wolno" i dajesz cos co wolno i mówisz " prosze, masz". Za to musisz znaleźć czas na zabawę z nim jak jest grzeczny i to Ty ja inicjować. Zeby nie było tak, ze on tylko ma Twoja uwagę jak niszczy. Poza tym on musi mieć duzo swoich rzeczy do gryzienia w zasięgu zębów.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-12-2015, 19:19
Koleżanki już bardzo dużo napisały, ja jedynie dodam pewne, podstawowe zasady ;
Nie skarmiasz przy stole, jeżeli chcesz coś psu dać to..jedynie do miski.Niby banalne jednak.. uczy psa że przy stole nie ślinimy się i nie czekam robiąc minę psa głodzonego. Za to pies wie..pańcia skończy jedzenie..może coś do miski skapnie.Podczas Twojego posiłku, pies czeka w miejscu do tego przeznaczonym.
Komenda " fee" bardzo przydatna. Gdy pies ją dobrze pozna i zrozumie, nie tylko odda "ukradziony przedmiot" w domu ale i na spacerze. Co go uchroni przed zatruciem.
Jednak to komenda którą musi opanować do perfekcji. Po każdej dobrze wykonanej komendzie - nagroda.
Podstawą utemperowania psa jest... jego wymęczenie. W brew pozorom to nie musi być długi, bezproduktywny spacer. Owszem im więcej pies jest na spacerze, tym dla niego lepiej ale, nie oszukujmy się , nie zawsze możemy mu, go zapewnić. Spróbuj klikera, targetowania w domu .. nawet nie masz pojęcia jak to psa wymęczy i na prawdę nie będzie miał ochoty na zwracanie Twojej uwagi, głupimi pomysłami a nic tak nie cieszy jak ..pies przynoszący różne fanty i oddający je z uśmiechem na pysiu.
Nie dajesz mu odpowiednio do zrozumienia, że nie żartujesz.
tenshii w jaki sposób dać mu do zrozumienia, że nie żartuję?
Cytat:
Chować przedmioty owszem mozna ale to go nie oduczy takiego zachowania. Jeżeli jest to jedyna rada behawiorysty to go zmień.
Kobieta radziła mi jeszcze, żeby zastawić na niego pułapkę np. z pustych puszek, wtedy się przestraszy i na jakiś czas powinien być spokój (jeszcze tego nie zrobiłam, szukam jakiejś innej drogi).
Dzisiaj miałam taką sytuację, że postawiłam pusty papierowy kubeczek na szafkę w korytarzu i stałam obok niej. Pierwsza rzecz jaka mu przyszła do głowy to oczywiście ściągnięcie tego kubeczka. Próbował podejsc do szafki, skoczył na nią łapami i już chciał wziąć kubeczek - wtedy usłyszał moje "Nie wolno" (podniesionym głosem) i zasłoniłam ręką kubek. Jak czterema łapami stał na ziemi, powiedziałam mu miłym głosem "Dobrze". Po chwili już nieco agresywnej i szybciej skoczył na szafkę i chwycił kubek, nie zdążył go ściągnąć wyrwałam mu z pyszczka i powiedziałam "Nie wolno" (podniesiony ton), po czym zamknęłam go na jakieś 30 sekund w łazience. Jak otworzyłam mu drzwi do łazienki pierwsze co zrobił to pobiegł i ściągnął kubek. Wtedy podniosłam głos i na niego nakrzyczałam. Dante zaczął się do mnie zrzucać z zębami, skakać na mnie, gryźć (raczej to nie było w ramach zabawy). Przytrzymałam go chwilę, po czym bez słowa poszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi, został sam w korytarzu. I takie sytuacje zdarzają się dość często. Kiedy na niego krzyknę, podniosę ton głosu on rzuca się na mnie z zębami - skacze, łapie zębami za ubrania, za stopy, za dłonie..
Kolejna sprawa. Zauważyłam, że kiedy jest w grupie psów i wśród tych psów jest pies który jest albo starszy i nie w głowie mu dziecięce zabawy, albo boi się psów i nie chcę się z nimi bawić to Dante robi mu na złość i go zaczepia. Taka sytuacja: psy biegają sobie razem, skaczą na siebie, podbiegają do wyżej opisanego psa - ten pies warknie, pokaże zęby (powie im, że nie) i one odchodzą, mój zostaje i na to samo skacze mu na głowę, zaczepia. Odchodzi na chwilę, po czym podbiega i znowu. Raz pewien pies ugryzł go nawet do krwii za tyłek, nie pomogło - nadal zachowuje się tak samo.
Masz niewychowanego psa, zatem czeka cię cięzka praca od podstaw.
Po prostu musisz zacząć ćwiczyć z nim posłuszeństwo.
Poczytaj sobie odpowiednie stronki ( np. forum wesołej łapki, filmiki youtube) jak należy za to się zabrać i jak konsekwentnie ćwiczyć z psem.
I na pewno na rezultaty będziesz musiała "zapracować" - nie nauczyłaś psa jak był szczeniakiem, to teraz jak dorasta będzie trudniej, ale da się.
Dużo cierpliwości, spokoju, opanowania twojego i....tona smaków, oraz to co potrafi go nakręcić oprócz jedzenia, np. jakaś super zabawka ( piłeczka, szarpak) mogą być przydatne w ucywilizowaniu twojego psiaka.
Poza tym na pewno przyda się tobie długa linka( np. 10 m) do nauki przywołania i odwołania psa na dworze.
Postaraj się zmęczyć psa "psychicznie" - np. poprzez zabawy w tropienie, szukanie zabawki, ale nie zapomnij też o dawce ruchu- szczęśliwy pies to zmęczony pies. Zapewnij mu dużą dawkę ruchu- masz aktywnego psa, który na pewno jest naładowany energią. Aby go trochę opanować musisz go zmęczyć. Długim spacerem np. w lesie gdzie będzie mógł powęszyć sobie ( węszenie bardzo dobrze rozładowuje energię) lub w innym miejscu, którego nie zna i są tam nowe zapachy. Możesz z nim pobiegać, pojeżdzić na rowerze...itp.
Zakasuj rękawy i do..szkolenia - czeka cię ciężka praca, ale efekty na pewno będą cie motywować do dalszej orki
Przytrzymałam go chwilę, po czym bez słowa poszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi, został sam w korytarzu.
Ustąpiłaś mu pola. Wygrał.
Dante to jeszcze młodziak, wiele pracy przed Wami. Sprawdza na ile może sobie pozwolić - na ile Ty mu pozwolisz. Działaj cierpliwie i konsekwentnie, nagradzaj dobre zachowanie - to naprawdę przynosi efekty. Jako nagrodę stosuj smaczki lub ulubioną zabawkę. Zainwestuj w konga.
marecka, jak dużo czasu poświęcasz swojemu psu? Co robicie wspólnie? Czy macie plan dnia, według którego funkcjonujecie? Czy ćwiczycie tylko na szkoleniu, czy trenujesz z nim też w domu?
Tyle już się naczytałam różnych rzeczy, z różnych źródeł, że powoli mam sieczkę w głowię.
Co rozumiecie poprzez posłuszeństwo?
Teraz jestem na etapie ćwiczenia przywołania gwizdkiem, linkę mam 3, 5 i 10 metrową.
Na spacerach jest całkiem grzeczny, no chyba, że zobaczy innego psa, z tym jest gorzej bo bardzo chce iść do niego i się z nim bawić (ignoruje przy tym wszelkie niechęci od strony innych psów).
Monisiaczek ciężko powiedzieć ile czasu dziennie. 2-4 razy w tygodniu chodzimy na szkolenie. Czasami ćwiczymy w domu (rzeczy typu siad, podaj łapę itp.)
Jak robię coś w kuchni też jest obok mnie, czasami chowam mu jedzenie i on szuka.
Pakuje mu jedzenie w papierki, kartoniki. Konga mamy, 15 minut i jest rozpracowany.
Przynoszę mu też do domu polanka, patyki żeby mógł sobie gryźć (na początku pomagało i nie było tylu zniszczeń, teraz to jest dla niego średnio ciekawe).
Kupuję mu też masę różnych gryzaków (penisy wołowe, ścięgna, kurze łapki itp.) - ale one znikają w ciągu kilkunastu sekund.
Wieczorem miałam z nim zawsze długi spacer ok 1h. Niemal codziennie w inną część osiedla, tak żeby poznawał nowe miejsca. Do tego kilka spacerów w ciągu dnia typu 10-20 min.
Teraz jestem na urlopie i wprowadziłam spacer w ciągu dnia, wyjeżdżam z nim poza miasto niech pobiega bez smyczy po łąkach.
Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą. Jak przywiozłam go do domu to nie mieszkałam sama, pies miał do dyspozycji: korytarz (duży) i kuchnię. Jak wchodził do mojego pokoju to robił demolkę. Miałam kable, meble, których ni jak nie mogłam zabezpieczyć i stwierdziłam, że tak będzie lepiej bo przynajmniej pod moją nieobecność nie stanie mu się jakaś krzywda, więc od małego przyzwyczajony został, że śpi sobie na korytarzu. Przez to jakby nie patrzeć dużo czasu spędzał i spędza sam.
Teraz uważam, że to był błąd. Zaczynam go wpuszczać do pokoju, mieszkam już sama wpuszczam go też do innych pokoi, ale pies w nich staje się rozszalały - biega, skacze gdzie popadnie, szuka co mógłby chwycić.
Zauważyłam też, że w moim towarzystwie (czy innego człowieka) nie jest w stanie siedzieć spokojnie, położyć się spać, zasnąć tylko musi coś robić, biegać skakać, wspinać się po szafkach i nie ma znaczenia, że właśnie wrócił z godzinnego spaceru, na którym biegał z innymi psami.
Jest na to jakaś rada? Bo chciałabym mieć go obok siebie, mógłby sobie spać, leżeć cokolwiek... ale jak zaczyna tak szaleć, zabierać z rzeczy to wypraszam go z pokoju w ramach kary, zamykam drzwi i koło się zapętla.
Czy to, że od małego nie mógł chodzić po całym domu, może mieć jakiś wpływ na to, że ściąga z szafek wszystko co popadnie (ściąga w nowych pomieszczeniach i w tych w których przebywa cały czas). Wychodząc z domu muszę zamykać kuchenkę, zakręcać gaz - bo często skacze na płytkę i jeszcze przez przypadek coś przekręci, ściąga też palniki z gazu.
Myślę, że też nie lubi jak się go dotyka, głaszcze bo wtedy od razu łapię zębami za rękę 6/10 przypadków kiedy chce się go pogłaskać.
Dzisiaj rozmawiałam z behawiorystką, powiedziała, że miała do czynienia z różnymi psami z takimi jak mój też i że to taki model. Ma mi wysłać jakąś ankietę, która pomoże nam przeanalizować cały nasz dzień i może znajdzie powód jego zachowania. Bo twierdzi, że to musi wynikać z czegoś, że tak wszystko ściąga nawet palniki z gazu (tym była bardzo zdziwiona).
Ooo prosze pojawil sie imiennik mojego psiaka, nawet sa w tym samym wieku
Tyle, ze moj to aniol w porownaniu do Twojego lobuziaka. Jak wychodze na dluzej to kosc zalatwia sprawe zeby mu sie nie nudzilo. Nic nie kradnie ze stolu, nie gryzie, generalnie jest baaardzo grzeczny, ale tak czytajac rozne watki to zachowanie Twojego psiaka jest dosc... czeste tym bardziej w tym wieku.
Przykro mi, ze nie pomoge
Mój labrador: Bari [*]
Pies urodził się:
10.12.2003- 11.06.2015
Mój labrador: Dejzi
Suczka urodziła się:
26.04.2009.
Mój labrador: Brego (Max Sodalis)
Pies urodził się:
16.03.2015.
Pomogła: 3 razy Wiek: 50 Dołączyła: 15 Lut 2009 Posty: 719 Skąd: Warszawa
Wysłany: 09-01-2016, 19:36
marecka
Barusia adoptowałam jak miał 2 lata. Szybko się przystosował do nowego domu
Dejzi miała 9 miesięcy. To był wulkan energii!!!!Do tej pory ma ADHD Choć trochę wydoroślała jak pojawił się nowy braciszek Brego
Mój labrador: Faza
Suczka urodziła się:
16.01.2016
Dołączyła: 05 Sie 2016 Posty: 2 Skąd: Wrocław
Wysłany: 05-08-2016, 11:32 6 miesięczny szczeniak na fazie.
Witam wszystkich.
Po czesci przychodzę tu z problemem. W domu zamieszkuje ze mną i z moim narzeczonym 6-miesięczna suczka -Faza.Gdy jesteśmy w domu piesek jest grzeczny, nie broi. Natomiast, gdy jestesmy w pracy zamienia sie w istne tornado. Rozumiemy, że to jeszcze dziecko i zabawa dla niej teraz to podstawa, jednak my jesteśmy na wynajętym mieszkaniu i szkody, ktore nasze maleństwo robi są wręcz niewyobrażalne. Kanapa całą rozpruta, materac ze srodka wyciągnięty, porozszarpywany, tapeta ze ścian wygryziona, rura od odkurzacza zniszczona. Naprawa tego nas troche wyniesie, ale już mniejsza o to co się stało i nie odstanie. Bardziej prosze Was o poradę, jak oduczyć naszej suni takiego zachowania? Jest to dla mnie bardzo pilne, ponieważ na wiecej szkod nas po prostu nie stać a narzeczonu już dostaje spazmów, mimo tego, że kocha tego małego szkodnika.
Mój labrador: Faza
Suczka urodziła się:
16.01.2016
Dołączyła: 05 Sie 2016 Posty: 2 Skąd: Wrocław
Wysłany: 05-08-2016, 11:49
Wiele osób mi to właśnie proponowało. Myślę, że to może być dobry pomysł, jednak nie wiem jak się za to zabrać i boję się, że sunia będzie podczas naszej obecności używała syreny tzn. Piszczala, skamlala, szczekala a sąsiadów zbyt tolerancyjnych nie mamy.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 05-08-2016, 15:07
jeaney, popieram Anie - klatka, porzadny trening klatkowy (np tak: http://www.labrador.org.pl/mp_klatka.htm ) I po problemie, Pies I mieszkanie beda bezpieczne. Cala moja trojka jest klatkowana I teraz wcale nie dlatego ze jest taka potrzeba - one to poprostu lubia I widac, ze wola zostac na drzemke w klatce jak wychodzimy z domu.
Ja ze swojej strony jeszcze polecam robienie psu zabawek-niespodzianek ze smakołyczkami.
Ja gromadziłam wszelkie pudełeczka, kartoniki, kartony.. nie dawałam psu posiłku w misce tylko każde ziarenko karmy zawijałam papierem, te paperki upychałam do rolek po papierze toaletowym te z kolei do pudełek i kartonów, a te pudełka do większych kartonów, obklejałam to taśmą i jak wychodzidziłam z domu zostawiałam dla psa taki wielki karton niespodziankę - rozszarpywanie, wyjmowanie smakołyczków na co najmniej godzinę - zależy jak się zapakuje, później pies był na tyle zmęczony i spał.
Po powrócie do domu bałagan niemiłosierny - bo wszędzie walają się papierki, i pomemłane kartony - ale zniszczeń nie było.
Zostawiałam mu też preparowane kości/gryzaki i polanka (z lasu) do gryzienia.
Teraz nie zostawiam mu nic - wychodzę a on kładzie się i śpi.
Wiek: 35 Dołączyła: 20 Maj 2016 Posty: 2 Skąd: Szczecin
Wysłany: 13-09-2016, 20:25
witajcie
ja mam 7 miesięcznego psiaka, demoluje nam okropnie. jest wybiegany z rana, bo wstajemy specjalnie wcześniej, żeby mieć czas na zabawę w domu i na dworze. zostawiamy mu kilka zabawek albo kość, kong, chowam buty itd, zastajemy za to pogryzione ściany, szafki, krzesła... nie wiem, co mam robić. dużo rożnych forów czytam i jedni piszą, ze mam zostawiać np gazety, inni żeby nie zostawiać bodzców, które lubi gryźć. A jak przychodzimy do domu to nawet się z nami nie wita tylko chowa, jakby wiedział, ze zle zrobil, ale nic sobie z tego nie robi nie wiem, jak mu pomoc
też przechodziłam ten okres.. od 6 do 12 miesiąca było najgorzej - dziury w ścianach, zjedzone taborety, zjedzone uchwyty do szafek, wyrwana półka w kuchni, wyrwany domofon, nadgryziona kanapa.. ja wychodząc z domu zostawiałam mu tylko dwa pomieszczenia - kuchnię i hol który mamy dość duży (na drzwi pozostałych pokojów przykleiłam zabezpieczenia żeby przypadkiem sobie ich nie otworzył).
W tym okresie pies szczególnie potrzebuje gryzienia bo rozrasta mu się czaszka - zostawiałam mu konga, kości.. behawiorysta polecał mi, żeby zacząć zostawiać mu polanka/drewna (najlepiej drewno z drzewek owocowych, bo ono dla psa ładniej pachnie) i odkąd zostawiałam to drewno i zamykałam pokoje to stopniowo zniszczeń ubywało.
Teraz od bardzo dawna nie zauważyłam większych zniszczeń, co prawda butów nie zostawiam, bo myślę, że spokojnie mógłby je zjeść. Ale nie gryzie już mebli, nie zjada uchwytów w szafkach i nie gryzie/drapie ściany.
Uważam, że nie można go pozbawić gryzienia bo wtedy sam będzie sobie wyszukiwał coraz to inne rzeczy...
Wysłany: 15-09-2016, 20:26 Moja niszczycielska miłość Gabi ;)
Witam. Jestem tu nowa. Mam 7 miesieczna suczke, czarna labradorke (powszechnie nazywana diablem tasmańskim). Mam ja od kwietnia tego roku i w sumie troszke juz z nia przeszlam lacznie z zaginieciem (moim zdaniem bardziej porwaniem). Na ogol wiekszych problemow nie stwarzala. Od samego poczatku zostaje po 8 godzin w domu i oprocz sporadycznego siku w kuchni na płytkach nic wiekszego nie broila... az do wczoraj. Wrocilam z mezem z pracy a tam w kuchni porozwalane i podarte ulotki. Nadgryziony zapas mydel w kostce...i zjedzona od ziemi ku gorze jakies 40 cm. Futryna...niestety. Wiem ze inni mieli gorsze szkody ale mojej sie to przez 4 miesiace jak u mnir byla nigdy nie zdazylo. Poza tym mieszkanie wynajmowane dlatego powstala ogolna panika przed zniszczeniami.
Nie wiem czym ta zmiana jest spowodowana. Tzn moge sie troszke domyslac. 6.09.20w6 wrocilismy do pracy po 2 tygodniowym urlopie i piesek przez te dwa tygodnie caly czas byl z nami i tak sobie mysle czy nie zrobila tego z tesknoty. Dzis rozmawialam z Pania w sklepie zoologicznym ktora ma amstafke ze jej piesek choruje na lek separacyjny i nie obylo sie bez klatki. Zaczelam o niej sporo czytac i jest bardzo duzo pozytywnych opini. Powiedzcie czy to dobry pomysl? Czy teraz 7 miesiecznego labradora da sie przyzwyczaic do klatki?
To moj pierwszy problem powstaly na dniach.
2 problem...nie potrafie jej oduczyc skakania. Skacze mi po meblach...mam na mysli ze staje na dwoch lapach i sciaga wszystko czym dosiegnie swoim pyskiem a jak nie to pomaga sobir przednimi lapami. Dotyczy to tez skakania na ludzi. My jak wchodzimy do domu po pracy to na nas juz prawie nie skacze pomoglo odwracanie sie plecami do niej. Ale jak juz ma ktos do nas wejsc...to od razu staje na dwoch lapach. Lapie sie i opiera przednimi o dana osobe. Na spacerze bron boze zeby w bramce sie z kims mijac... ledwo daje rade zeby ja utrzymac. Polecali stawanie na tylne lapy. Ale co z tego.ze zejdzie do parteru jak po chwili i tak staje. Wie co to znaczy komeda zejdz badz na dol bo jak tak mowie to schodzi. A jak nagradzam ja smakolykami za to ze schodzi i grzecznie.siedzi to za chwile wstaje i znowu to robi. Macie na to jakies metody?
Problem nr 3... byc moze nie problem. Siedzac na kanapie jest taka namolna ze brak slow. Siedzi przy tobie i masz ja glaskac. Jak mowisz nie...to drapie lapa i sciaga twoja reke na dol. Moge ja zabierac i chowac w nieskończoność to bedzie caly czas siedziala i drapala lapa. O co jej chodzi?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum