Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 21-07-2015, 09:00
Axelka napisał/a:
powinieneś najpierw przy innych psach trzymać go na smyczy i powoli zapoznawać go z innymi psami.
Hmmm, przecież pies, który jest na smyczy, i jest agresywny, często okazuje tę agresywność jeszcze bardziej. Ponadto pies będący na smyczy i wyrywający się do drugiego psa choćby z chęci zabawy, przybiera pozycję wyzywającą - tzn prostuje mocno przednie łapy, cały przód idzie do góry, głowa etc. Taka poza jest bardzo źle odbierana przez inne psy.
Ja bym raczej na początek zapoznawała go na neutralnym gruncie z psami, które są bardzo opanowane, i potrafią wysyłać sygnały uspokajające. I na pewno nie w smyczy. EWENTUALNIE na bardzo długiej luźnej lince, której pies podczas zapoznania nie odczuje w ogóle, ale która pomoże go złapać w razie czego.
Poza tym ja nie jestem za korygowaniem agresji bo pies najczęściej w pierwszej kolejności jeży się, warczy, nie od razu się rzuca. Kiedy korygujemy takie zachowania uczymy go że nie można ostrzegać, tylko atakować od razu.
Dla mnie np super sprawdza się barowanie. Koleżanka tak doskonale oduczyła swojego psa agresji do innych.
A kastracja moim zdaniem to konieczność w takiej sytuacji.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Ale właśnie barowanie - to nagradzanie prawidłowej reakcji psa będącego na smyczy.Prowadzisz go ku zagrożeniu na smyczy i nagradzasz pozytywne zachowanie, w momencie nieporządanego zachowania odchodzi się.
Nigdy nie powinno się pozwalać na puszczanie luzem psa z problemem agresywności do innego psa. Smycz ma służyć do kontroli zachowania, jeżeli pies się nakręca za mocno - odchodzimy. Najlepiej żeby drugi pies był także na smyczy. Wtedy można idealnie korygować zachowanie psa.
Poza tym to co my odbieramy jako agresywne zachowanie, wcale tak naprawdę może nim nie być. To tylko dobry szkoleniowiec potrafi ocenić czy to na pewno jest agresja.
Nie jestem fachowcem, ale mam psa który ma problem w kontaktach z innymi psami.
Ja myślałam, że jest to agresja- okazało się ,że jest problem zupełnie w czym innym. Przeszliśmy szkolenie pod okiem szkoleniowca od zachowań agresywnych i psów z problemami behawioralnymi - stąd moje rady, które mi pomogły i tak uczył mnie fachowiec.
Hades nie lubi większych psów więc jak widzę że się jeży i nakręca to skupiam go na sobie to go olewa ale są też takie sytuacje ze ktoś idzie z labkiem ten się cieszy merda ogonem piszczy( Hades) itp. psy się obwąchują bawią i w mgnieniu oka zabawa zmienia się w bójkę 90% z Hadesa winy bez oznak jak zostały napisane
Hades nie lubi większych psów więc jak widzę że się jeży i nakręca to skupiam go na sobie to go olewa ale są też takie sytuacje ze ktoś idzie z labkiem ten się cieszy merda ogonem piszczy( Hades) itp. psy się obwąchują bawią i w mgnieniu oka zabawa zmienia się w bójkę 90% z Hadesa winy bez oznak jak zostały napisane
Właśnie dla nas laików trudno wychwycić te mało zauważalne sygnały, które psy zdradzają na moment przed zmianą zachowania. Ja także na własnej skórze i psiej przekonałam się ,że to merdanie ogonkiem i piszczenie do siebie, że niby to witamy się wcale nie jest takie pokojowe.
Wystarczy, że jeden pies za wysoko i za sztywno podniesie ogon, zbyt pewnie stanie na łapach i już ...bójka gotowa.
Taki jest ten świat jajcarskich psów. Przemyśl kastrację, ale i nie zaniechaj jednak kontroli zachowania swojego agresorka. Myślę, że powinieneś pozwalać tylko na obwąchanie się spokojne. I odchodzimy... Na zabawy jak na razie tylko ze znanymi sobie psami, które są raczej uległe. Bo jak ten mały gagatek utrwali sobie te negatywne zachowania to może być duży problem.
A nie masz gdzieś obok siebie dobrego szkoleniowca, który spotkałby się z tobą i psem na dworze, na spacerze z innymi psami i poobserwował zachowanie sierściucha?
mam tą instruktorkę u której byłem na PT1 dobry pomysł podejdę do niej jak będzie szkolić po szkoleniu zawsze psy luźno biegają więc będzie dobra okazja Dzięki
Damian ja u Pluta nie zauważyłam takich reakcji na psy. Zresztą na szkoleniu był najbiedniejszy, bo wykastrowany i wszystkie psy go goniły. On na spacerze to tylko by się chciał bawić z psami i zamiast iść spokojnie to się nagle wyrywa. Ja uważam, że wykastrowanie to była najlepsza decyzja
Witam
mam pytanie czy na wasze kastraty- psy niekstrowane tez tak skaczą (kopulują).
Mój dzisiaj na wybiegu nie miał chwili spokoju , tak się niego trzy psy uczepiły ze nie miał siły nawet biegac , najgorzej było jak przyczepił się do niego wielki berneńczyk no nie dawał mu spokoju, gdy wyszliśmy z wybiegu to tamten latał jak oszalały myślałam ze przeskoczy ogrodzenie. Tak mi było mojego szkoda bo przez to nie mógł nawet sobie pobawic,
Dlaczego ta się dzieje , dlaczego te psy tak na niego reagują ( choć nie wszystkie- zawsze się znajdzie jakiś napaleniec),
Czy jest jakiś sposób aby to rozwiazac , aby mój pies miał w końcu spokój.
Jak sobie radzicie w takiej sytuacji
cały dzień siedze i szukam w necie rozwiązania tej sytuacji , jedni mówia ze traktują go jak sukę , inni ze to wina hormonów żeby zbadac - ale jakie.
ale czytam tez ze nie na wszytkie kastraty tak skacza psy wiec czym to może być spowodowane. tak mi go było szkoda
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-11-2015, 22:32
karat napisał/a:
nie na wszytkie kastraty tak skacza psy
To prawda, na mojego nie skaczą. Podejrzewam, że duże znaczenie ma zachowanie psa. Mój prezentuje postawę psa dominującego /spina się, zwalnia krok, stawia irokeza/ gdy podchodzi do obcego psa. Po prostu testuje przeciwnika. Nigdy nie atakuje, jednak daje do zrozumienia że nie życzy sobie bliższych kontaktów.
Trzeba psy obserwować i wiedzieć kiedy wkroczyć.
Zawsze uprzedzam właścicieli, że mój pies nie życzy sobie spoufalania. Powąchać, przywitać ? - tak ale nic poza tym.
Na moje suki - sterylizowane .. psy nie skaczą. Po operacji Fionki - wręcz uczyłam ją by nie pozwalała na takie zachowanie /nagradzałam warczenie i "kłapanie zębami/ Może to się wydać nie wychowawcze ale ona po usunięciu mięśni, ma słaby przód i nie utrzyma psa na sobie.
Jestem za tym by nie pozwalać na dominowanie swojego psa, zwrócić uwagę właścicielowi a gdy to nie pomoże...zabrać swojego psa i iść z nim na spacer.
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 15-11-2015, 23:31
tenshii napisał/a:
Twój pies teraz pachnie jak suka.
Powiedziałabym, że nie pachnie jak samiec Suką się przecież nie stał. U Nas najgorzej jak w pobliżu jakaś suka ma cieczkę i te wszystkie wolnolatające się przyczepiają. Ostatnio się przykolegował taki to nic go nie odpychało ani ja i przeróżne sposoby ani to, że Asior na niego warczał i szczekał... Jak już udało mi się psa do klatki wprowadzić/ po kilku próbach/ to ten bezpańczyk całą nogę mi podrapał dość mocno. Oj miałam ochotę zrobić mu różne rzeczy
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Aganica no właśnie zachowanie , ale mój raczej z tych uległych. I wczoraj jak go doskoczyły te trzy psy to widziałam ze się bał i się poddał, gdy tylko wyczuł moment ze może uciec , to pogonił te dwa mniejsze ale niestety z tym wielkim berneńczykiem sobie rady nie dał. Uciekał , chciał bawic się z innymi ale niestety ten nie dawał mu spokoju. I teraz nie mogę tego właśnie zrozumieć, było tam wiele psów ale zainteresowały się tylko te trzy gdzie później dwa odpuściły, tak samo jest na pdowórku jak wychodzimy na spacer , z niejednym się wita i nic a inny będzie łaził piszczał i nie dawał mu spokoju- wiec kurcze czy to w zapachu psa - bo ja już sama nie wiem.
Ale zebyscie widziały tego berneńczyka , zachowywał się jak oszalały , gdy wyszliśmy to szczekał, skomplał mało ogrodzenia nie przeskoczył , pierwszy raz nam się takie cos zdarzyło.
A mój biedny choć miał kumpli do zabawy niestety nie mógł bo musieliśmy wyjść.
Chyba skazany jest na samotne zabwy , bo na wybiegu zawsze się znajdzie jakiś głupi pies który nie będzie mu dawał spokoju. Najgorsze jest ze nikt z włascicieli nie reagował , bo przecież" pieski się ładnie bawia"
Chyba skazany jest na samotne zabwy , bo na wybiegu zawsze się znajdzie jakiś głupi pies który nie będzie mu dawał spokoju.
Nie skazuj go na samotność. Na pewno znajdzie się grupa psów, z którymi będzie mógł bezpiecznie poszaleć. I stanowczo reaguj na nieodpowiedzialne zachowanie opiekunów innych psów. Nie proś, tylko żądaj. Wybieg jest dla wszystkich, a nie tylko dla kilku napaleńców.
Mam maly problem z Dante. Otoz strasznie ekscytuje sie innymi psami. Jak zauwazy psa to nie ma zmiluj - musi pobiec i sie przywitac. Cwiczymy na dlugiej lince i sa jakies tam postepy. Kiedys potrafil pobiec na drugi koniec parku i mial mnie kompletnie gdzies. Teraz nieco bardziej skupia na mnie swoja uwage. Trenujemy na dlugiej lince, za smakami oczywiscie, ale wiadomo - czasami nie zauwaze innego psiaka albo poprostu nie zdarze nadepnac smyczy badz nadepne ale niedostatecznie mocno i po psie. Albo rzuce pilke, pobiegnie a gdzies zza winkla wychodzi futrzak... O ile psy sa przyjaznie nastawione, to nie ma tragedi, ale wiadomo, ze zdarzaja sie agresywne przypadki. Generalnie nie chce, zeby kazdego psa traktowal jak przyjaciela odnalezionego po latach Sa jakies 'zlote' metody na tego typu zachowanie? Czy poprostu konsekwencja, cierpliwosc, zacisnac zeby i trenowac dalej na lince? Albo moze to kwestia wieku? Ma 10 miesiecy i wiem, ze trwa w nim burza hormonalna... Swoja droga kiedy bedzie mial za soba okres dojrzewania?
Inne psy takie obojetne na towarzystwo, a mi jakis nadmiernie przyjacielski przypadek sie trafil
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 09-03-2016, 19:46
neskafe napisał/a:
po prostu konsekwencja, cierpliwość, zacisnąć zęby
W Twoim poście, jest odpowiedź..nic dodać nic ująć
_________________
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 10-03-2016, 20:15
neskafe, Z dwojga złego, chyba lepszy taki przyjaciel niż agresor. Mieszkały ze mną oba typy i nad tym "radosnym" dużo łatwiej zapanować (przynajmniej mi)
Konsekwencja, oczy dookoła głowy i nauka skupiania uwagi. Trzymam za Was kciuki
a mi jakis nadmiernie przyjacielski przypadek sie trafil
Nie tylko Tobie Rayla ma dokładnie tak samo. Kocha wszystkie pieski obojętnie czy im się to podoba czy nie jak jest puszczona ze smyczy to nie ma zmiłuj - nie odwołam jej za nic w świecie - pędzi do pieska i koniec. Natomiast będąc na smyczy tak ciągnie, piszczy, skacze byle tylko podejść. I mogę sobie powtarzać "nie wolno" "siad" "uwaga" "masz" i tak nic nie działa... dopiero jak pies przejdzie to ładnie siada i patrzy mi w oczy, bo przecież była komenda "uwaga", więc ona chce smaczka w nagrodę
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 11-03-2016, 06:28
quote="Lotris"] Kocha wszystkie pieski obojętnie czy im się to podoba czy nie[/quote]
Ciekawi mnie to zachowanie, stąd moje pytanie. Czy Wasze psy, zawsze tak się zachowują? Czy potrafią odczytać ostrzegawcze zachowania i czy zdarzają się chwile, że do pewnych psów nie podchodzą?
Ja swojego nauczyłam ignorancji i udawania " nie widzę cię"
Gdy mijamy inne psy, Lovi odwraca głowę i udaje że psa nie widzi. Trudne to było ale się udało.
Przy agresywnych zachowaniach /innego psa/ Oczywiście piszę o psach typu ...mały, upierdliwy jazgot. Z dużymi agresorami, już nie jest tak prosto - wtedy ja wolę się wycofać / biorę nogi za pas /
Komenda "ustąp" działa poprawnie /pierwsze dwie, potem może być nieciekawie./
Mój samiec to duży, znający swoją siłę pies. i miałam sytuację podjęcia walki, po drugiej komendzie, kiedy już nie wytrzymał zaczepiania.Na szczęście bez rozlewu krwi ale... było nieciekawie.
Wtedy dowiedziałam się, że moja popierdółka ...wcale nie jest takim spokojnym misiaczkiem, na jakiego wygląda............. nigdy więcej takich emocji
Są psy do których Rayla nie podchodzi, zdarzyło się kilka razy, że biegła do jakiegoś psa (zwykle był to większy pies) ale zatrzymywała się w połowie drogi, po czym obszczekała psa i wracała do mnie. Poza tym reaguje jak inny pies daje jej znaki, że przesadza, np. warknie na nią - wtedy kładzie się brzuszkiem do góry albo normalnie i z "parteru" patrzy na psa kręcąc kółka ogonem Na szczęście nie miałyśmy jeszcze żadnej groźnej sytuacji... Zdaję sobie sprawę, że to jej miłowanie wszystkich psów nie jest dobre ale póki co nie jestem w stanie nad tym zapanować, mimo, że ćwiczymy..
[ Dodano: 11-03-2016, 13:38 ]
aganica napisał/a:
psach typu ...mały, upierdliwy jazgot.
takich psów Rayla w ogóle nie traktuje poważnie. Mogą szczekać, warczeć, próbować ją chapsnąć a ona i tak traktuje to jak zabawę. Nie wiem czy chodzi o to, że są małe czy co innego
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum