mibec, lepszy kaganco-kantarek i przy okazzji nauka chodzenia niz szczeniak w kagańcu który labilabi i tak chciała kupić ze wzgledu na zbieractwo KOKO .
Pomogła: 6 razy Wiek: 31 Dołączyła: 19 Sie 2009 Posty: 3802 Skąd: Sosnowiec/Warszawa
Wysłany: 26-05-2014, 18:16
labidabi, według mnie, halti to większa krzywda dla psa niż kolczatka. A metoda równie "mądra" - tzn. jeśli masz jakieś poważne problemy ze swoim psem, to owszem, POD OKIEM DOŚWIADCZONEGO INSTRUKTORA takich zabawek możesz używać. Sama - zapomnij, bo psa niczego nie nauczysz, a krzywdę możesz nawet zrobić
Koko to "tylko" pies, na dodatek młody, więc jak wspomniała mibec - chłonie wiedzę jak gąbka. "Działa" według tych samych mechanizmów, co wszystkie inne psy - będzie robił co mu się opłaca. Więc kup książkę DLA SIEBIE, i SIEBIE najpierw naucz, a potem w łapkę smaki i ucz młodą Gwarantuję, że efekty będą niesamowite. Nie tylko będziesz mieć posłusznego psa, ale i NIESAMOWITĄ więź. Chyba, że Ci się nie chce... to po co pies?
[ Dodano: 26-05-2014, 18:22 ] kamil8406, chyba kpisz Jaka krzywda dzieje się psu od kagańca? Nie wspominając, że prawnie pies MUSI nosić kaganiec w pewnych miejscach A halti to AWERSJA, która źle użyta (a wielce prawdopodobne, że źle użyta będzie - patrz jak labidabi radzi sobie ze szczeniakiem) może przysporzyć wielu problemów. Nie musi, ale po co? Kolczatkę też polecasz?
Jak dla mnie - szkolenie to podstawa! szkolenie "pozytywne", ale nie bądź mięczakiem, nie rób z siebie pierdoły. Kaganiec - czemu nie, PÓKI nie macie wytrenowanej komendy "zostaw", to dobry środek prewencyjny. Potem też może nosić, jak kto woli. Ale mądre szkolenie to mus!!! Nie żadne "super pomoce naukowe", sam kontakt z psem i porozumienie.
_________________ Pozdrawiamy, Karolina, Browni i pinczeropodobny Emil
labidabi, dlaczego chcesz kupić halter dla Koko? Jeśli ciągnie na smyczy, to lepsze będą szelki typu "easy walk" i szkolenie, szkolenie, szkolenie. Pies jak człowiek - uczy się całe życie
Kaganiec chciałam kupić na jakiś czas, żebym mogła ze spokojnym sumieniem iść z Koko na spacer poza ogród. Trening - jasne, że tak. Ale do tego czasu, kiedy Koko załapie idealnie kulturę spaceru, ja wyląduję z nią z 10 razy u weterynarza - tak, jak ostatnio.
Akurat nawiązałam do kagańca bo muszę jakoś ogarnąć wszystkożerstwo Koko. Natomiast poza tym myślałam też o halterze, żeby spróbować ogarnąć też jej ciągnięcie.
Generalnie robi mi się ciężko na sercu jak sobie wyobrażę Koko w kagańcu czy jakiejkolwiek uździe na pysku, gdy widzę jak sobie biega radosna po ogródku bez plastiku czy szmaty na pysku. Nie mniej, Koko jest naprawdę ruchliwym i upartym psiakiem (każdy mi to mówi, kto ma z nią do czynienia, nawet ludzie, którzy sami wychowali labki). I to nie jest tak, że nie mam czasu czy nie chce mi się jej wychowywać, bo dzięki wspólnym ćwiczeniom już sporo umie i rozumie. Tylko są pewne sytuacje, w których za nic nie daje się ogarnąć. Pomyślałam więc, że może w tę stronę spróbować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum