Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-01-2009, 09:18
Ponieważ posiadam działkę leśną , moje dziewczynki zawsze biegają bez smyczy .Nie wyodrażam sobie bym je uwiązywała wychodząc poza teren działki.
Inną sprawą jest ,że znam służby leśne i oni mnie znają więc się nie czepiają .Nawet nie wiedziałam o istnieniu przepisu o zakazie puszczania luzem psów w lesie.Wiem że nieznajomość prawa nie zwalnia od kary itd....
Miałam zajście leśno-wodne : moje panny mają zwyczaj zbiegania z nasypu do wody i razu pewnego trafiłyśmy na pana , moczącego swój tłusty tyłek w wodzie.Na widok moich , pędzących zabójców , wyskoczył z wody i wrzeszcząc że ma chore serce , wezwał odnośne władze.
Biedaczek zapomniał że w tym miejscu jest zakaz kąpieli .
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-01-2009, 11:11
gusia1972 napisał/a:
dostał mandat
tylko pouczenie ...ale i to dobre.
Mnie też pouczono bym "panowała nad psami" a pod nosem pan władza dodał .."labrador i woda to jedność "..uśmiechając się pod nosem.
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 22-01-2009, 15:28
papisia napisał/a:
Do tego się nie zastosuję...z prostej przyczyny:
Cytat:
Mam broń – mogę zabić
Odkąd Ustawa o Ochronie Zwierząt dopuszcza odstrzał zdziczałych psów i kotów na terenie obwodów łowieckich, zdarza się, że myśliwi nadużywają tego prawa. Właściciele psów wymieniają się historiami, jak to mężczyzna w moro celuje bronią w ich psa, pytając czy ma go zabić za to, że spacerują z nim po lesie. Myśliwi zaczynają się coraz częściej kojarzyć z naładowanymi testosteronem narwańcami, którzy szukają ujścia swoich frustracji, mierząc do najprostszego celu, jakim jest udomowione zwierzę. Posiadanie broni wymaga tymczasem podwójnej rozwagi i opanowania.
I nie generalizuję bo wiadomo, że nie jest tak zawsze... Moja matka tak straciła zwierzaka na własnych oczach. Więc więcej rozwagi na przyszłość bo mogłeś trafić na świra.
Odnoszę wrażenie, że mylisz dwie różne formacje, które z racji swoich statutowych obowiązków bywają w lesie.. Chodzi tu o Straż Leśną (bardzo dawno zwaną "leśniczymi", "gajowymi", noszącą zielone mundury) i prowadzących tzw. Gospodarkę Łowiecką - myśliwych, zrzeszonych w Kołach Łowieckich ( często ubranych "w moro"). Ci pierwsi są "policją leśną" i maja uprawnienia do ścigania z mocy Prawa, wszelkich przestępstw dokonanych w lasach objętych Ustawą o lasach (także "przestępstw" polegających na wprowadzeniu do lasu psa bez smyczy). Ci drudzy nie mają takich uprawnień, chociaż oni decydują o ilości i kondycji zwierzyny w danym obszarze łowieckim. Jedni i drudzy teoretycznie mogą oddać strzał do bezpańskiego psa, zagrażającego zwierzynie leśnej. Ustawa uszczegóławia, kiedy i jakiego psa można zlikwidować. Trzeba pamiętać, ze za taką czynność Leśnictwo (Nadleśnictwo) lub Koło Łowieckie, może być ciągane po sądach i narażone na duże odszkodowania, z tytułu utraty psa...
Szanuję pracę Straży Leśnej i sam byłem myśliwym, ale również zachęcam do biernego oporu w wypełnianiu prawa o trzymaniu psa na smyczy w lesie, gdyż jest to prawo złe, nieżyciowe. Powinno być w nim sprecyzowane, że chodzi o psy bezpańskie, które biegają po lesie bez swych właścicieli. Bo właściciele psów odpowiadają za szkody w lesie wyrządzone przez ich pupili (wynika to w sposób oczywisty z Prawa Cywilnego).
Jednak zalecałbym raczej spokojną dyskusję z przedstawicielem prawa, gdyż działanie "na ostro" może skończyć się konsekwencjami wymienionymi przez Ziemo. Czy z policjantami z drogówki też sobie tak pozwalamy?
P.s. Ja też straciłem swego pierwszego psa (podhalana - Bacę), który został zabity przez myśliwych, ale on kilka razy uciekał do lasu i nie było go kilka dni.. Przeskakiwał 1,5m ogrodzenie... Był w momencie śmierci prawdziwym psem bezpańskim..
Mój labrador: Sabusia, Chilli, Krysia, Karol
Mój labrador: Lula, Matylda, Benio (CKCS)
Mój labrador: Nelusia (ESS)
Wiek: 42 Dołączyła: 02 Maj 2008 Posty: 2017 Skąd: Aleksandria
Wysłany: 22-01-2009, 16:18
Tak czekałam na to
BlueDiego napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że mylisz dwie różne formacje, które z racji swoich statutowych obowiązków bywają w lesie.
Nie, chodziło mi o formację, która ma uprawnienia do oddania strzału...
czyli:
BlueDiego napisał/a:
Jedni i drudzy teoretycznie mogą oddać strzał do bezpańskiego psa
i dalej:
BlueDiego napisał/a:
Ustawa uszczegóławia, kiedy i jakiego psa można zlikwidować.
Psa w kagańcu, z obrożą, za którym idzie i nawołuje właścicielka też?? Bo jakoś czytałam i nic takiego tam nie było napisane...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ja również.... i mam jakie mam.
Zdarzyło się tak, jak już wspomniałam wcześniej, że na oczach mojej mamy został zastrzelony jej zwierzak.... Ponoć jej nie widział, więc teoretycznie mogło to być zwierze bezpańskie... dalej się nie zastanawiał czy było to zwierze dzikie czy nie...
Zdarzyło się też tak, że sąsiadce zastrzelono psa tuż za jej domem na polu (a przecież jest napisane wyraźnie ile metrów od zabudowań ma być ten dziki pies, prawda??)
Więc nie wmówisz mi, że nie ma osób, które najpierw działają, potem myślą.
Ustawa być może i uszczegóławia, ale chyba opiera się na przekonaniu, że pan ze strzelbą ma olej w głowie... a w życiu bywa różnie. Z tymi karami też....
Jak wszędzie zdarzają się ludzie, którym woda sodowa uderza do głowy więc ja sobie popisy przed panami w moro czy nie w moro, gajowymi, strażnikami wiejskimi i całą resztą odpuszczam i tyle. Za dużo widziałam, za dużo słyszałam. I nie namawiam do tego nikogo.
BlueDiego napisał/a:
Czy z policjantami z drogówki też sobie tak pozwalamy?
Znam takiego, który sobie pozwalał z panami policjantami i tylko czekali na jego jeden krzywy ruch... w końcu im się udało.
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 22-01-2009, 18:30
papisia napisał/a:
BlueDiego napisał/a:
Ustawa uszczegóławia, kiedy i jakiego psa można zlikwidować.
Psa w kagańcu, z obrożą, za którym idzie i nawołuje właścicielka też?? Bo jakoś czytałam i nic takiego tam nie było napisane...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ja również.... i mam jakie mam.
Zdarzyło się tak, jak już wspomniałam wcześniej, że na oczach mojej mamy został zastrzelony jej zwierzak.... Ponoć jej nie widział, więc teoretycznie mogło to być zwierze bezpańskie... dalej się nie zastanawiał czy było to zwierze dzikie czy nie...
Zdarzyło się też tak, że sąsiadce zastrzelono psa tuż za jej domem na polu (a przecież jest napisane wyraźnie ile metrów od zabudowań ma być ten dziki pies, prawda??)
Więc nie wmówisz mi, że nie ma osób, które najpierw działają, potem myślą.
Oczywiście, że masz prawo mieć takie zdanie, tym bardziej, ze spotkałaś się (lub słyszałaś) o podanych przez Ciebie przypadkach, dokonanych przez ludzi niezrównoważonych, którzy jednak nie stanowią jakiegoś liczącego się ułamka społeczności służb leśnych i myśliwych.
papisia napisał/a:
Tak czekałam na to
Nie pisałem mojego postu w tonie napastliwym, przynajmniej nie miałem takiego zamiaru. Dlatego nie rozumiem początku Twojego postu, gdyż ten wątek nie wyzwala we mnie zadnych emocji.. Pozdrawiam
Leśno-wodne harce to jest to czym żyje nasza figa,a co ja miałam wczoraj w domu????SZOK białe ściany w kropki czarne ,nasza bestyjka wkręciła się na polowanko na bażanty i co ona tam wyprawiała to wiem z opowiadań tylko bo mnie grypina dopadła . Swoją pracę wykonała ,czyli sumiennie na tyle ile umie wystawiała bażanty a w międzyczasie krzaczyska ,stawki jeszcze podlodzone-pływanie w czym się da no i błocko a po polowanku odstawiona przez mojego teścia do domku zanim zdążyłam się zorietować że już jest , ona zdążyła zrobić plamo-picasso na ścianach -to ja za ścierke na ściany ona dalej na pokoje ja za nią,szok i kapitulacja za ręcznik i na nią i sie poddałam bo jakby była biszkoptowa to bym od razu widziała co i jak a tak ?Figa-z makiem trzeba było bestię do brodzika i wykąpać Ale złości w tym nie było bo to norma a każdy kto ma labka musi być na to przygotowany ,a druga sprawa to to że uwielbia ze mną (a ja z nią)na grzyby chodzić i niema takiej opcji żeby oddaliła się tak żebym ją ja i ona mnie z oczu straciła,przez co ja czuję się bezpieczniej w lesie bo gdy kogoś spotykałyśmy ona zawsze do mnie i głosiła (na tych kilku szczeknięciach się zawsze kończy coprawda ale to tylko ja wiem a nie napotkana osoba) napotkany na widok dużego i GROŹNEGO oddalał sie od nas ,a nam w to graj bo dwie dziewczyny mogą same w miare bezpiecznie buszować po lesie Mieszkamy prawie w lesie i czarnula uwielbia te wyprawy i radzi sobie wyśmienicie i odpukac jak na razie żadna kontuzjia jej nie dopadła i oby tak dalej bo ponoć trening czyni mistrzem Sorki że tyle tu naklikałam ale nie mogłam się powstrzymać żeby Wam tego nie opisać
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-01-2009, 22:03
Tylko pozazdrościć takich możliwości , my ludzie z betonów zanim sie zimą wybierzemy do prawdziwego lasu ....zmierzch zapada i tyle z naszych wędrówek.Pozostają parki , pełne spacerowiczów i zakazów.
Rozumiem i wiem jak to jest w tych miastowych parkach ,my z figą dojeżdzaliśmy do Gorzowa na szkolenie ,to wiem o co chodzi i jaki to jest kłopot z zorganizowaniem fajnie spędzonego czasu z czworonogiem (no ale coś za coś )ja las, grile na podwórku i jeziora pod nosem a Ty kino, knajpki i inne dostępne w mieście atrakcje
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-01-2009, 23:27
figa1 napisał/a:
Ty kino, knajpki i inne dostępne w mieście atrakcje
Oddam te atrakcje za możliwość codziennego obcowania z przyrodą , za zapach lasu o poranku , śpiew ptaków , leżenie na mchu ..ojjj..rozmarzyłam się ..ja chcę już lata i mojego lasu
własnie mam takie pytanko: jeżeli chodzi o morze- jakieś 10 lat temu przy wejsciu na plażę stały znaki zakazu WPROWADZANIA ZWIERZĄT ale pod spodem było napisane że zakaz obowiązuje od kwietnia do wrzesnia(moja omyłeczka może być o mc w jedną lub druga strone)
mamy oczywiście wydzieloną plaże dla psów ale nie o tym.
teraz stoi znak zakazu ale nie ma już informacji od kiedy do kiedy.Wiecie coś może na ten temat jak jest poza sezonem???
Ja osobiście się nie oriętuję ale my od kilku lat jeździmy do Niechorza i mamy opracowany trik na tłumaczenie Więc tak ,zawsze jesteśmy za wydmami koło rzeczki na jodłowej i koło rzeczki jest wejście na plażę bez żadnego zakazu i tamtędy wchodzimy ,tam plaża nie zaciekawa dla dzieci więc w lewo i na przód jakby ktoś się bulwersował to zakazu nie było niech idzie i sprawdzi
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 05-02-2009, 22:32
Żadne tłumaczenie w rodzaju "nie wiedziałam", "nie widziałam" nie ma żadnego znaczenia prawnego. Wiadomo, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności za jego przekroczenie. Przy wejściach do lasu nie ma żadnych informacji o zakazie wprowadzania psów bez smyczy, a jeżeli trafi się na strażnika leśnego formalistę, to nie uniknie się mandatu, gdyż prawo jest po jego stronie... Tak samo może być z wprowadzaniem psów na plażę. Zależeć to może od np.Uchwały Rady Miejskiej lub Gminnej.
Żadne tłumaczenie w rodzaju "nie wiedziałam", "nie widziałam" nie ma żadnego znaczenia prawnego. Wiadomo, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności za jego przekroczenie.
Oczywiście że tak , jednak z autopsji wiem ( swojej)że w miejscowości do której jeździmy ,tablice są bo musza być jednakże spotkawszy strażnika m... on zwróci uwagę na przyszłość i porozmawia np:czy nam się ogólnie tu podoba i tyle No bo co by było gdyby każdemu napotkanemu dawali kary???Czy ludziska nadal by przyjeżdżali z psinami do takiej miejscowości ?Ja osobiście nie I ile na tym w ciągu sezonu straciłaby gmina i ludzie zarabiający na letnikach? Uważam że w większości sytuacji z prawem lepiej zacząć uśmiechem i zawsze znajdzie się jakieś ugodowe porozumienie Ale to jest tylko moje zdanie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum