Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-01-2014, 17:37
Ania8017, na razie się nie ciesz odczekaj trochę
Koleżanki suka w hodowli była idealna, w domu przez pierwsze dni również.
Potem odżyła i odgryzła jej w nocy warkocza, a w pracy wezwali ją na dywanik pytać czy ma problemy rodzinne bo miała całe podrapane i posiniaczone ręce
Najprawdopodobniej sukę w hodowli inne psy lekko stłamsiły i się wycofała, a na swoim terenie pupka jej odżyła i pokazała co potrafi
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Ania8017 [Usunięty]
Wysłany: 19-01-2014, 21:16
tenshii napisał/a:
Ania8017, na razie się nie ciesz odczekaj trochę
Koleżanki suka w hodowli była idealna, w domu przez pierwsze dni również.
Potem odżyła i odgryzła jej w nocy warkocza, a w pracy wezwali ją na dywanik pytać czy ma problemy rodzinne bo miała całe podrapane i posiniaczone ręce
Najprawdopodobniej sukę w hodowli inne psy lekko stłamsiły i się wycofała, a na swoim terenie pupka jej odżyła i pokazała co potrafi
Ona nie jest wycofana. Potrafi też dokazywać. Tylko bardzo szybko się wycisza. Skupia uwagę i odpuszcza, gdy czegoś jej się zakazuje. Przede wszystkim nie ma w niej zawziętości, a dzieci potrafią sobie same z nią poradzić. Moja pierwsza suka dała mi tak popalić-od pierwszych minut,że teraz naprawdę jestem bardzo zaskoczona. I nawet, gdy w przyszłości coś poniszczy to i tak już teraz widzę,że to zupełnie inna natura. To tak, jak z dziećmi-można mieć kilkoro i każde inne;)
Mój labrador: Sasza i Barni
Wiek: 43 Dołączyła: 16 Lut 2009 Posty: 200 Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 19-01-2014, 21:41
A ja mam w domu duet totalnie różny, ale w jednym są świetnie- współpraca.
Dzisiaj Iwan odgryzł w nocy bandaż z grzbietu Saszy i zsunął się mu opatrunek, no co chciał chłopakowi ulżyć
_________________ TRENER WESOŁEJ ŁAPKI W RUDZIE ŚLĄSKIEJ
Mój labrador: Bari [*]
Pies urodził się:
10.12.2003- 11.06.2015
Mój labrador: Dejzi
Suczka urodziła się:
26.04.2009.
Mój labrador: Brego (Max Sodalis)
Pies urodził się:
16.03.2015.
Pomogła: 3 razy Wiek: 50 Dołączyła: 15 Lut 2009 Posty: 719 Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-01-2014, 23:51
Moim zdaniem nie można zakładać że jak pies nie jest już szczeniakiem to muszą z nim być problemy. Barusia mam jak skończył 2 lata i nie było z nim żadnych problemów. Myślę że psu trzeba na początku pokazać że nie on jest przywódcą nowego stada.
Ania8017 [Usunięty]
Wysłany: 21-01-2014, 16:18
pado napisał/a:
Moim zdaniem nie można zakładać że jak pies nie jest już szczeniakiem to muszą z nim być problemy. Barusia mam jak skończył 2 lata i nie było z nim żadnych problemów. Myślę że psu trzeba na początku pokazać że nie on jest przywódcą nowego stada.
Nie wiem,ale mam 2 psy i są jak ogień i woda. Ja nie umiałam zapanować nad Korą,bo jako szczeniak to było tornado. Wystarczy,że spojrzałam w inną stronę i już były problemy. Myślę,ze błędem było iż ona trafiła do nas. Jej temperament wymagał silnej ręki i kogoś, kto zapewni jej aktywność przez większość dnia. Ona do tej pory nie potrafi spokojnie poleżeć. Co chwila zmienia miejsce, kręci się. Poza tym wszystko ją rozprasza. Na dworze ciągle poluje-szczeka jak nakręcona na widok sikorek;) Ona sprawdziłaby się u jakiegoś myśliwego;) Nie wspomnę jakim była szkodnikiem. Tyle ile ona naniszczyła, to nigdy żadne szczenie, ani dzieci mi nie zniszczyły;) Poza tym ona nie umie ustąpić-jeśli się na coś uprze to koniec. Im bardziej chciałam jej pokazać, kto rządzi,tym ona bardziej się wściekała. Miała okres,w którym była agresywna. Naprawdę,ale okres jej szczenięctwa wspominam bardzo źle. Mam żal i do "hodowcy" i do siebie. "Hodowca" wiedział,że mam małe dzieci. Tylko oni nie robili żadnych testów szczeniakom,nic nie doradzali-bierz pani co chcesz! Mało tego,to było na zasadzie "chcę sprzedać i zachwalam towar". Pani twierdziła,że to są psy zupełnie bezproblemowe,spokojne,idealne w kontaktach z dziećmi,niewymagające-mogą mieszkać na dworze.A ja głupia-guzik miałam pojęcie o tej rasie. Tym razem byłam nastawiona inaczej. Wiedziałam z czym się to wszystko wiąże. przede wszystkim jednak mam szczeniaka z prawdziwej hodowli. Jej cechy charakteru są takie, o jakich mówił hodowca. Oczywiście to nie jest tak,że mam szczenię, które tylko śpi i jest ułożone;) Młoda też potrafi szczekać, coś tam wziąć z podłogi w celu pogryzienia, zagalopować się i wskoczyć na łóżko bawiąc się z dzieciakami. Tylko różnica polega na tym,że ona potrafi odpuścić,gdy się jej zwraca uwagę. Nie robi pobojowiska z pomieszczeń, potrafi się położyć i leżeć spokojnie. Wiadomo,że wymaga pracy żeby ją ułożyć,ale jest to do wykonania. A najważniejsze,że nie terroryzuje dzieci.
A ja mam pytanie do bardziej doświadczonych w kwestii posiadania dwóch i więcej psów
Jak to jest z zabawą miedzy zwierzakami? Czy bywa tak, że np. cały dzień potrafią dokazywać i jak wyglądają te ich zabawy?
Pytam, bo obserwuję moją Lunę i Pepe. Luna najpierw się bała Pepe, a teraz widzę, że wiecznie go zaczepia. Jak Pepe da się wciągnąć to się ganiają po chacie, a najwięcej uprawiają zapasów, podgryzają się, skubią i skaczą po sobie. Widzę, że Luna czasami aż się wkurza, tak na serio, zęby ma powystawiane na zewnątrz, wargi mocno podwinięte, ale po chwili dalej dokazują. I potrafią tak brykać godzinę... Zastanawiam się czy to tak wszystkie parki mają, czy może oni się jeszcze docierają?
Mój labrador: Fibi
Suczka urodziła się:
08.03.00-05.01.14
Mój labrador: Magnus
Pies urodził się:
14.10.13
Mój labrador: Vigo
Pies urodził się:
26.01.14
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 03 Mar 2014 Posty: 1665 Skąd: śląsk
Wysłany: 06-10-2014, 23:17
Moje tak maja i zawsze jak było więcej labkow to tak było- z tym ze warczenia nie były serio po prostu taka zabawa, markowanie gadają po swojemu od powarkiwan, poszczekiwan do odgłosów których nie umiem nazwać. Wkładają pysk jeden drugiemu do pyska. Jak Magnus był szczylem a Feri miała 14 lat i nie chciała się bawić a on przesadzal to czasem warknela zeby się odczepil nic groźnego. Za to laby w zbliżonym wieku (wcześniej miałam trzy siostry miotowe, teraz dwóch chłopaków tylko 3 miesiące różnicy) dokazuja razem cały dzień, śpią razem i bardzo się kochają są razem szczęśliwe- bo szczęśliwy lab to dwa laby teraz 12 letniego sznaucera miniaturkę trzymają na dystans bo się go boja ale miedzy sobą wariuja
Acha i najgłupsze pomysły maja razem osobno grzeczniutkie, razem zjadły kanapę (sunie) albo bawią się żarówka, która wykrecili z lampy (panowie). Co dwie głowy labka to nie jedna z wkurzeniem Luny to musisz wyczuć bo Ty ja znasz- u moich te warki i skoki mogą wyglądać dla postronnych osób jak wkurzenie ale ja ich znam i widzę ze to tylko markowanie i zabawa...
A ja mam pytanie do bardziej doświadczonych w kwestii posiadania dwóch i więcej psów
Jak to jest z zabawą miedzy zwierzakami? Czy bywa tak, że np. cały dzień potrafią dokazywać i jak wyglądają te ich zabawy?
Pytam, bo obserwuję moją Lunę i Pepe. Luna najpierw się bała Pepe, a teraz widzę, że wiecznie go zaczepia. Jak Pepe da się wciągnąć to się ganiają po chacie, a najwięcej uprawiają zapasów, podgryzają się, skubią i skaczą po sobie. Widzę, że Luna czasami aż się wkurza, tak na serio, zęby ma powystawiane na zewnątrz, wargi mocno podwinięte, ale po chwili dalej dokazują. I potrafią tak brykać godzinę... Zastanawiam się czy to tak wszystkie parki mają, czy może oni się jeszcze docierają?
Już uspokajam....
jest to zupełnie normalne, naturalne. Tak psy się bawią. Zęby cały czas na wierzchu, szarpanie, podgryzanie, warczenie, siłowanie, naskakiwanie na siebie. Jeżeli krew się nie leje, psy odchodzą od siebie po takich "szczepieniach się " to jest to normalna zabawa. Też to mam w domu - nawet zaprosiłam kiedyś do domu behawiorystę bo myślałam, że mi agresory w stosunku do siebie rosną. Zostałam uświadomiona, że to jest normalne zachowanie i zabawa. Moje brykają ledwie oczy otworzą - a już prawie rok czasu mija od adopcji drugiego psa....może im to kiedyś minie. czasami jak jesteśmy z dwójką psów na wybiegu i one zaczną te swoje walki to śmiejemy się, że nas mieszkańcy do totzu podadzą, że walki psów organizujemy.
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 07-10-2014, 11:27
Mistycom napisał/a:
najwięcej uprawiają zapasów, podgryzają się, skubią i skaczą po sobie. Widzę, że Luna czasami aż się wkurza, tak na serio, zęby ma powystawiane na zewnątrz, wargi mocno podwinięte, ale po chwili dalej dokazują. I potrafią tak brykać godzinę...
Z opisu powiedziałabym, że to całkiem normalne. Do tego dodałabym jeszcze super groźne dźwięki i jakieś pojedyńcze szczęknięcia Jeśli bawią się tak przez godzinę, to chyba i Lunie i Pepe to odpowiada
Moje psiaki się w domu nie bawią, ewentualnie czasami poprzeciągają się zabawką, ale szału nie ma. Nie płaczę z tego powodu, jest spokój i cisza Dokazują na spacerach, gdzie najczęściej bawią się w berka
Jeśli bawią się tak przez godzinę, to chyba i Lunie i Pepe to odpowiada
Nie chce jeszcze wystawiać oceny, bo znają sie dopiero tydzień a ich zachowanie względem siebie bardzo się zmienia. Luna miała spory dystans do Pepe jak raz ją dziabnął podczas zainicjowanej prze mojego TŻ zabawy sznurkiem. I widzę, że Luna podchodzi do Pepe, zaczepia go, szczypie, ale jak Pepe ma w zębach zabawkę to nie odważy mu się jej zabrać. Widzę też, że jak sama się bawi czymś i Pepe do niej podejdzie to bez oporu daje sobie tą zabawkę zabrać i nawet o nią nie walczy, no chyba że uda jej się wcześniej uciec
Mój labrador: Bella
Suczka urodziła się:
08.04.2007
Mój labrador: Joy (border collie)
Suczka urodziła się:
09.05.2014
Dołączyła: 01 Sie 2009 Posty: 110 Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-10-2014, 12:19
U mnie podobnie Obie suki się zaczepiają do zabawy, niemniej jednak Joy bardziej, a Bella nawet jak ma dość już trochę młodej to jej nie pokaże tego dosadnie
Jak się bawią? Począwszy od ganiania po domu, poprzez podgryzanie, kończąc na przeciąganiu zabawką połączonym z wydawaniem "groźnych dźwięków".
Mogłyby tak długo... zwłaszcza młoda.
Ale nie jest to zachowanie nie do przerwania do czasu aż psy nie padną. Obie bardzo dobrze reagują na moje "ej" i momentalnie przestają i zajmują się czymś innym, albo po prostu się kładą.
"ejam" zawsze kiedy widzę, że Bella już ma trochę dość i by się zdrzemnęła, albo po prostu kiedy chcę spokoju
Cześć Wszystkim .
Mam problem.
Mamy w domu suczkę 6-letnią mieszankę - mama moskiewski stróżujący, tata owczarek niemiecki. Czyli duża puchata kulka. Generalnie zawsze ciapowata, przyjazna ( dużo wchodzących ludzi do domu) - panem dla niej jest mój tata.
Otóż w czerwcu do domu przyniosłam labka. Miał być na chwilę bo wzięliśmy go z chłopakiem i mieliśmy się wyprowadzić, ale rozstaliśmy się i mała została u mnie na stałe. Na początku było wszystko dobrze, duża zaakceptowała małą, pozwalała sie jej gryżć, ciągały się sznurkiem, dawała jej nawet jeść z miski. Ale ostatnio zrobił się problem. Jest agresywna w stosunku co do małej, gryzie ją, jest zazdrosna o jej miskę - a dostaje to samo( kiedy dostaje swoje to nie je), zazdrosna o wszystko.... nie wiem co się stało i boję się że będzie coraz gorzej. Zdarzyło się już jej przynajmniej dwa razy przy atakować o miskę. Bardzo mnie to nie pokoi. Zastanawia mnie co się stało że przestała ją akceptować. Dodam że mała wchodzi i nocuje w domu ale dużej to nie przeszkadzało wcześniej a teraz też jej się to nie podoba.
Pozdrawiam.
_________________ najlepszym psychologiem jest zwierze które Cię kocha.
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 29-11-2014, 19:36
angiem, w takiej sytuacji proponuję je izolować na czas posiłków, jak jeżdzę do rodziców to nagle w domu znajdują się 4 psy, każde z nich je osobno posiłek w innym pomieszczeniu. Poza tym warto się zastanowić nad takim zachowaniem, może faworyzujecie młodszego psa bardziej?
Wysłany: 22-02-2015, 23:29 Hodowla Creme Caramel nowy szczeniak czy to dobry pomysł?
Witajcie, już konsultowałam się kiedyś na tym forum w sprawie zakupu suczki z hodowli Creme Caramel w Lublinie w 2013. Strona hodowli:
http://www.labradory.pdg.pl
Dostałam wtedy bardzo pozytywne opinie na tym i innym jeszcze forum i moją suczkę Lunę przekochaną kupiłam i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona. Suczka nawet była już przeszkolona w hodowli , bo odbierałam ją dość późno, i pod względem zdrowotnym nie miała problemów, nawet prześwietlenia stawów robiliśmy i wszystko wyszło bez zarzutu. Teraz poważnie myślimy nad powiększeniem rodziny o biszkoptową suczkę.
Ale czy to dobry pomysł? Czy dwa psy to nie jest zbyt duży obowiązek? I czy nie będą o siebie zazdrosne? Pani Agnieszka, właścicielka hodowli, wspominała nam, że ma już kilka takich rodzeństw wśród swoich właścicieli i że to dobry pomysł. Może macie takie doświadczenia? A może odezwie się do mnie ktoś, kto już ma 2 labki w różnym wieku z hodowli Creme Caramel?
Czy jeżeli pieski są po innym tatusiu, który z tego co mówiła mi p. Agnieszka ma wszystkie badania, będą tak samo zdrowe jak moja Luna? Będę wdzięczna za radę!
Pomogła: 7 razy Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 13-03-2015, 14:37
U mnie wybór padł na cocker spaniela angielskiego. Jest bardziej "kompaktowy", co u nas miało duże znaczenie bo nie ruszamy się nigdzie bez psów i łatwiej wychodzi się na spacer z jednym mniejszym Jest wesoła, kontaktowa, przytulaśna, odważna, cały czas kombinuje, bardzo pojętna, mega głodna, a co najważniejsze- super dogaduje się z Lolkiem i widać, że się uwielbiają
Mój labrador: Bella
Suczka urodziła się:
14.05.2014
Dołączyła: 07 Sie 2014 Posty: 37 Skąd: strzelce opolskie
Wysłany: 15-04-2015, 23:19
Jak już pisałam w innym wątku, u nas labka + coton de tulear, dziewczyny tak się uwielbiają że żyć bez siebie nie mogą;*
nawet fryzjerka była pod wrażeniem ostatnio że taka mała i taka duża dogadały się tak wspaniale, do tego stopnia że spacer tylko z jedną gdy druga zostaje w ogrodzie kończy się szczekaniem, wyciem za sobą i powrotem sprintem do domu, do "siostry"
wspólnym zabawom, mizianiom, gonitwom i zaczepkom nie ma końca co naprawdę słodko wygląda, traktujemy je na równi a dzieciom od początku wpajałam że małej nie wolno nosić na rękach przy Belli i wyróżniać aby uniknąć zazdrości. Dałam fotki do galerii jak ma ktoś ochotę zobaczyć czarno-białe łobuziary
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum