Mój labrador: Tunia
Suczka urodziła się:
11.04.2009
Dołączył: 27 Paź 2013 Posty: 8 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 27-10-2013, 21:39 Dorosły pies nie chce się bawić, w czym tkwi problem?
Witam!
Od 2 miesięcy jestem w posiadaniu dorosłego Labradora, pies trafił w moje ręce od osób które z różnych względów musiały go oddać.
Pies zaaklimatyzował się już w nowym miejscu, wśród nowych właścicieli, niestety, ale mam wrażenie że pewne instynkty zostały w nim b.mocno stłumione.
Pies bardzo ładnie socjalizuje się z innymi zwierzętami (kot, pies), cieszy się na widok powracających domowników, nie niszczy, nie brudzi, jest bardzo grzeczny i spokojny, natomiast nie umie się bawić - nie aportuje, w ogóle. Jeśli już mu się zdarzy, to biegnie za zabawką, ale nigdy jej nie odnosi, kładzie się koło niej, gdy w końcu ktoś zaczyna się do niego zbliżać, to ucieka. W domu rzadko kiedy zdarzy mu się chwycić zabawkę, zazwyczaj bierze kocią myszkę lub papierową kulkę, ale każda zabawa kończy się po 5 minutach.
Nie wiem jak sprawić by Franek zaczął aportować, przynosić zabawki, nie kłaść po sobie uszu gdy chcę mu rzucić misia. Mam wrażenie że pies był katowany, jest strasznie bojaźliwy, często kładzie uszy po sobie i chowa się....
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-10-2013, 22:02
Nie pocieszę Cię .
Mam psa który identycznie się zachowuje.
Minęły trzy lata gdy jest z nami.Od początku nie aportował, nie bawił się zabawkami, nie przeciągał sznurkami.
Na dzień dzisiejszy..... gdy rzucę aport, biegnie kawałek i się zatrzymuje /niema mowy o aporcie/Gdy prowokuję do przeciągania sznurka ..natychmiast go puszcza.
Zabawkami się nie bawi. Kija nosi ale ..gdy inny pies podbiegnie to go wypuszcza.
Ja nie potrafię go nauczyć ...typowych,psich zachowań ..może Tobie się uda, życzę powodzenia.
Ja się pogodziłam z tym, że mam "innego" psa.
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 10 Paź 2010 Posty: 2529 Skąd: brak
Wysłany: 27-10-2013, 22:09
Psy są różne, nawet labradory. Mam Hakera który ma 10 lat i mam go od samego poczatku i nigdy się nie bawił... po prostu nie chciał, nie aportuje do dzisiaj, żeby aportował na komende ( na zawody) musiałam go uczyć krok po kroku ponad ROK !! ale to jest komenda aport, a nie zabawa.
Czasem trzeba po prostu uszanować to że pies nie chce się bawić jeśli nie lubi, albo powoli go zachęcać. Może drugi pies go rozbuja u mnie troche drugi pies pomógł
Mój labrador: Tunia
Suczka urodziła się:
11.04.2009
Dołączył: 27 Paź 2013 Posty: 8 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 27-10-2013, 22:20
Szkoda, miałem nadzieję ze to "tylko" stłamszone instynkty które da się ponownie obudzić. Będę próbował dalej, ale nie ukrywam, że przykro się patrzy kiedy pies ze strachem w oczach wypluwa zabawkę.
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-10-2013, 22:41
Jawor, a ja dla odmiany napiszę, że mi się udało Mój pies trafił do mnie też jako dorosły już psiak po przejściach, był bardzo wycofany.
Na początku zaczęliśmy zabawy ze sznurem w przeciąganie, nie za długo, kończyliśmy szybciej niż kiedy sam miałby dość tej zabawy. W końcu ten czas się wydłużał
Teraz gdybym miała uczyć psa zabawy, zrobiłabym to ze smaczkami, tak aby jeszcze bardziej to wzmocnić.
Nie poddawaj się, próbuj. U nas to zajęło parę miesięcy,ale udało się Teraz Zefirek aportuje, pływa, turla kulę-smakulę, a zabawa w przeciąganie to jego ulubiona rozrywka
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 28-10-2013, 08:19
Milena napisał/a:
kończyliśmy szybciej niż kiedy sam miałby dość tej zabawy.
No tak...ale...podejmował zabawę.Mój pies natychmiast puszcza szarpak gdy ktoś go dotknie.Nie ważne człowiek czy inny pies.
Jednego, czego udało mi się nauczyć to.. przynoszenia /w domu/ przedmiotów i podawania smyczy /tak w domu jak i na spacerze/ Wielki sukces.Tego nauczyłam za pomocą klikera.
Mój adoptuś też na początku nie łapał o co chodzi z aportowaniem. Biegła za patykiem i na tym koniec. Przynieść nie chciała. Mogłam sobie wołac. Któregoś dnia pobiegła jak zwykle a ja się odwróciłam i zaczęłam iśc w przeciwnym kierunku. Więc złapała za patyka i przyniosła I wtedy zaczęła się jej głupawka. Biega dosłownie za wszystkim, nie wazne patyk, piłka czy wąż ogrodowy. Nosi mi takie małe szczypki wielkosci zapałki i chce żeby jej to rzucać. Znajduje je nawet w nocy!!!! I potrafi tak stać nad tym patykiem jak w hipnozie. Czasem się zastanawiam czy jej jakiś psi psychiatra nie jest potrzebny Nawet za zielonym kasztanem się rzuciła a że kłuł ją w pysk to też znalazła sposób i przyniosła mi go za ogonek
Mam taką teorię..... być może w poprzednim domu pies był karany bo niszczył nawet to czym się bawił i sobie zapamiętał. Skoro mówisz że biegnie za zabawką i kładzie się koło niej, wypluwa z pyska. Wiesz, różne są psy, ja długo poszukiwałam piłki która będzie odpowiednio mocna i nie zostanie zjedzona w ciągu 5minut i to na moich oczach????!!!! Ile mój pies pożarł już zabawk to sie zliczę, może Twój robił to samo za co był karany, bo przecież zabawki kosztują no i teraz się boi???
Mój labrador: Tunia
Suczka urodziła się:
11.04.2009
Dołączył: 27 Paź 2013 Posty: 8 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 19-11-2013, 22:57
Witam ponownie.
Podbiję temat, generalnie Frankowi humor się trochę poprawia, ale tylko w towarzystwie płci przeciwnej, niestety. Czasem poturla jakąś zabawkę nosem czy poskacze radośnie w miejscu ale na tym koniec.
Któregoś dnia pobiegła jak zwykle a ja się odwróciłam i zaczęłam iśc w przeciwnym kierunku. Więc złapała za patyka i przyniosła I wtedy zaczęła się jej głupawka
Można iść krok dalej-specjalnie uciekać w drugą stronę biegiem, przewrócić się na plecy, zachowywać się głupio i głupkowato dla rozluźnienia atmosfery.
Czasem druga zabawka pomaga-jedną rzucasz w lewo pies biegnie - wtedy wyciągasz drugą leci w prawo, często się zdarza że pies poleci z ciekawości z tą pierwsza w stronę drugiej, jak wypluje to znów pierwsza zabawka w przeciwnym kierunku
I tak ze 2-3min i koniec kończymy w momencie jak pies jest pobudzony, aby pozostał niedosyt zabawy-a nie znudzenie które po około 3 powtórzeniach się pojawia
Tylko nie stój nad nim-nie patrz nie pytaj dlaczego nie niesie, dlaczego nie bierze, nie proś też bo to niepotrzebnie może kojarzyć mu się z tym jak mówisz że ktoś tłumił go..
Ważne są też rodzaje zabawek-jeden lubi pluszaki-inny gumę, piszczałki czy nawet kulkę papierową ?
Mój labrador: Mika Pomogła: 1 raz Dołączyła: 09 Lip 2012 Posty: 191 Skąd: Jabłonna
Wysłany: 20-11-2013, 10:57
aganica napisał/a:
Nawet za pustą, plastikową butelką ?
Każdy pies, uwielbia je "zabijać"
HMM moja też jakoś nie interesuje się zabawkami dopóki któryś z kolegów psich jej nie zachęci ona sama sobie organizuje zabawki, woli bawić się w kontakcie pies-pies lub pies-człowiek
a komenda "SZUKAJ" oznacza że musi tropić bo w trawie leżą kawałeczki kiełbaski
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 20-11-2013, 13:12
Jawor napisał/a:
Witam ponownie.
Podbiję temat, generalnie Frankowi humor się trochę poprawia, ale tylko w towarzystwie płci przeciwnej, niestety. Czasem poturla jakąś zabawkę nosem czy poskacze radośnie w miejscu ale na tym koniec.
Poszukiwań złotego środka ciąg dalszy.
Gratulacje !!! To już jest jakiś sukces, nieważne co go spowodowało, ważne że jest . Być może Franek potrzebuje więcej czasu, by połknąć bakcyla. Za każde takie radosne zachowanie Franka powinieneś go nagradzać, np. smaczkiem, ale też ciesz się z nim tak jakby to był Twój sukces, nagradzaj słownie, przytulaj futrzaka i ciesz się razem z nim, psy mają w sobie empatię i czują nasze reakcje, te radosne i te smutne, ale zawsze. Jeśli on zobaczy że pan jest zadowolony to on też będzie się cieszył i odwrotnie. To może potrwać, ale zawsze bądź dumny z takiego choćby najmniejszego sukcesu swojego psa i okazuj mu swą radość, może to mu pomoże, oby tak było, powodzenia i życzymy z moimi zwierzakami samych sukcesów na przyszłość !!!
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 20-11-2013, 13:16
nikolajewna napisał/a:
No nie każdy
Zastanowiłam się i odszczekuję
Mój Lovelas ...nie lubi butelek.Właściwie to, żadnej zabawki nie lubi i niczym się nie bawi .. tylko by się miział z człowiekami
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 20-11-2013, 13:25
aganica napisał/a:
Mój Lovelas ...nie lubi butelek.Właściwie to, żadnej zabawki nie lubi i niczym się nie bawi .. tylko by się miział z człowiekami
A mój Ramzes wprost przeciwnie, czasami nawet trąca pełną butelkę z napojem ha ha ha ale pancia mówi, że nie wolno, żeby nie zrobiła się fontanna jak już kilkakrotnie bywało, ogólnie to od małego brał do pychola wiele zabawek, butelki plastikowe też ale zawsze pod naszym nadzorem, bo kiedy już ją rozgryzał to zabieraliśmy mu, żeby nie pokaleczył sobie dziąseł, albo nie zjadł odgryzionej części butelki. Psy mają wiele cech wspólnych, ale każdy z nich jest inny, na tym polega ich różnorodna piękność, a co do miziania to lubi się łasić jak kot, może to robić nawet z zabawką w pysku, a to po to żeby go drapać po zadku i by mógł sobie szczęśliwie pomrukiwać z zadowolenia ha ha ha
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 18 Sie 2012 Posty: 1550 Skąd: Gdynia
Wysłany: 20-11-2013, 13:31
A ja sobie tak myślę, że może trzeba by było zacząć od zabawek do których można włożyć smakołyki. Wówczas pies sam siebie nagradza za zabawę. Jest tego przecież na rynku mnóstwo. Są klasyczne kongi, są butelki ze sznurkiem z której wypada smaczek, są kule smakule, są kości gumowe z dziurą na smaczek, dyski, nawet samemu można zrobić coś, żeby nie wydawać pieniędzy na coś czym pies się nie zainteresuje. Przecież można nawet do skarpetki włożyć kulki, zrobić małe dziurki i niech się pies namęczy. Albo jakiś kartonik, nie za duży, ale też nie mały, bo w końcu to lab.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum