Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017
Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009
Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014
Pomogła: 13 razy Wiek: 53 Dołączyła: 23 Paź 2011 Posty: 3193 Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 27-06-2013, 22:53
Cytat:
Jakoś ciężko wyobrazić mi sobie, że miałaby zrobić krzywdę koteczkowi,
Prędzej koteczek zrobi krzywdę psu to działa w tą stronę.
Ja mam 2 kocury ,jeden 2-letni drugi 7-miesięczny.
Mój labiszon na dworze koty obszczekuje,powarkuje a te "swoje" domowe wręcz zakochałby na śmierć
Starszy Stefan też jest bardzo w labciu zakochany,mały Zuziek natomiast często sprawdza na ile może sobie z psem pozwolić..przyznam ,że czasem przegina
Ale ogólnie żyją w pełnej komitywie,mały często "dożywia" się z miski psa za pełną zgodą tego drugiego
Czasem dochodzi do konfliktów w nocy kiedy kociak ma ochotę na zabawę a psiak smacznie sobie śpi.
Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki)
Pies urodził się:
20.12.2001
Mój labrador: Goya
Suczka urodziła się:
01.03.2012
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 12 Gru 2010 Posty: 2513 Skąd: z labusiowej doliny
Wysłany: 28-06-2013, 08:59
Moja podopieczna Goya jest bardzo łagodna. Kocha wszystkie psy, czy to małe, czy wielkie. Starsze,czy chore nieustannie liże i się nimi fajnie opiekuje. Niestety mojego kota w domu nie zaakceptowała. Na jego widok jeży się, warczyt i szczeka, goni, szuka, wygląda to bardzo nieciekawie.
Nigdy niewiadomo, jak pies zareaguje na kota w domu i odwrotnie.
U nas tolerancji ze strony Goyeczki nie ma kompletnie. Kot próbował się z nią zaprzyjaźnić- nie zaczepiał, ale zainteresowany próbował podejść i się zapoznać- jest przyzwyczajony do psów w domu. Niestety tym razem się nie udało i już teraz wiem, że więcej nie zaryzykuję, bo kot jest potwornie zestresowany w tej chwili. Dodam, że w schronisku Goyka była sparwdzana na koty- weszła do kociarni i poza obwąchiwaniem pomieszczenia, nie zwracała uwagi na kota. W domu jest jednak inaczej...
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 28-06-2013, 09:48
Rzeczywiście też zauważyłam dużą rozbieżność w stosunku do kotów. Zefirek na dworze goni koty, aż się kurzy. A w domu jednak sytuacja wygląda całkiem inaczej. Jest zainteresowany ale łagodny, najchętniej by się pobawił ale sam do końca nie wie jak, potrafi leżeć z kotem na jednej sofie i beztrosko chrapać.
Mój labrador: Mika
Suczka urodziła się:
Dołączył: 13 Lip 2013 Posty: 2 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 13-07-2013, 12:47
Moja suczka goni czasem kota, ale to kot nic a nic jej się nie boi Z poczatku były jakieś zgrzyty ale teraz jest OK. Tylko labek często kotu zabiera jedzenie jak jedzą razem obok siebie...
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 13-07-2013, 17:53
Moje koty mogą pić wodę z Nera miski, jeść to samo co on , leżeć na legowisku, a Henio jest zadowolony. Gdy mój najmłodszy kocisław przychodzi do labka na "mizianko", to Nero leży albo chodzi za kotem i błaga o więcej
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 09-08-2013, 00:49
Ja oprócz Ramzesa mam 7,5 letniego pieska w typie ratlerka i prawie 2 letniego kota Leona. Kiedy w naszym domu pojawił się Ramzes był już u nas nasz poprzedni kot, który miał wtedy jakieś 5 lat, kocurek wabił się Maciek, z naszym pieskiem Oskarem był zżyty, przyzwyczajenie Ramzesa do Maćka nie było trudne, bo Maciek jak wyczaił szczeniaka to nie przychodził do mnie do pokoju przez około 3 tygodnie, przeniósł się do pokoju rodziców, a że mieszkamy w jednym domu z dwoma osobnymi wejściami to Maciek miał wybór . Dla obu było to nowością, więc pomyślałam, żeby zaznajomić ich ze swoimi zapachami i legowisko kota przyniosłam do siebie, by Ramzes poznał zapach Maćka, koc Ramzesa zaniosłam do rodziców, by Maciek zapoznał się z zapachem wtedy 12 tygodniowego szczeniaka i po kilku dniach niespodzianka, Maciek zawitał, ostrożnie podeszliśmy do sytuacji, bo wiadomo jak to szczeniak i dorosły kocur, ale pamiętam że dość szybko się dogadały, kot fuknął, pies odskoczył i choć Maciek pokazał łapę, ale bez pazurów można by to nazwać, że Ramzes sporo razy dostał po pysku, jednak nie skończyło się to nigdy żadnym zadrapaniem. Ramzes dorastał z kotem, wiedział na co sobie może pozwolić na co nie, przyzwyczaiły się do siebie dość łatwo i szybko, potem spały razem ze sobą i asystowały sobie nawzajem niemalże we wszystkim, Maciek odszedł do kociego raju i jakiś czas po tym, przygarnęliśmy Leona, kociak nigdy nie miał styczności z psami, miał może jakieś 4 miesiące, a że Ramzes miał już doświadczenie z kotem i wiedział co i jak, więc jak Leon go ofuknął i pokazał łapę ten dawał spokój. Też szybko się do siebie przyzwyczaiły, kociak pojął, że oba psy nie stanowią dla niego żadnego zagrożenia i jest podobnie jak było w przypadku Maćka, Leon wręcz kocha Ramzesa i wygląda na to, że z wzajemnością, Ramzes bardzo dojrzale zajął się kociakiem od małego, jakby Leon miał swoją niańkę, dosłownie, Ramzes wylizywał kota, iskał, bawił się z nim, tolerował całkowicie jego wybryki, kiedy Leon za mocno chwycił w zabawie Ramzesa np. za fafle to Ramzes zaskomlał i szczeknął, ale ani razu nie zdarzyło się, by nawet w obronie zrobił kotu krzywdę, zresztą Leon nauczył się komunikatów ze strony psa i dostosowały się do siebie idealnie, wygląda to tak jakby znalazły ze sobą wspólny język , Oskar jest starszy i choć wszystkie są ze sobą zintegrowane, to jednak bardziej trzyma się na uboczu, też wylizuje kota, a kot łasi się do Oskara, ale to tak na chwilę, dlatego bliżsi są sobie Ramzes i Leoś, a Oskar jest tak pomiędzy
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Być może w niedalekiej przyszłości zagości u nas nowy domownik - kot
Przewertowałam temat i ogóle mniej więcej wiem co i jak.
Do tej pory Rocco traktował koty sąsiadów ok. Z Daleka czasem popakał do kota, a jak mu się pokazywało to olewał. Z jednym siedział w grządkach na przeciw siebie i nic sobie nie robili.
Raczej nie gania za kotami, jak gdzieś zobaczy.
Myślicie, że będzie w miarę łatwo, go przyzwyczaić skoro do tej pory nie było z kotami (choć nie były one w domu..) problemów?
U nas od ponad roku jest kotka Fruzia to dosc idywidualna kocica i jest ok .Abi nasza labcia wczesniej tylko na dworze miala kontakt z kotami i oczywiscie zawsze je gonila niestety tak jest nadal ale w domu luz .Myśle ze pierwsze dni trezba bedzie kontrolowac
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 03-11-2013, 20:38
W naszym domu../po odejściu za tęczowy most Atosa/ pozostał samotnie kot............co prawda tylko parę dni ale..był rocznym rezydentem a Hera miała 8 tygodni i nie znała kotów.. Chociaż się martwiłam ..nie było powodów.Pulpet szybko zaakceptował szczeniaka Potem było już z górki.. kolejne koty..kolejne psy ..
Na początku próba sił../fukanie i plaskacze/ kończyła się ogólna tolerancją.
Niema wielkiej miłości ale i wojny niema.
Gdy psy już śpią a Pulpet chce się do mnie dostać, depcze po psach i nic sobie z nich nie robi.
Czasem słyszę pojedyncze warknięcie, głuchy szczek przez sen i na tym się kończy cała zadyma. Śpią obok siebie, czasem /przez pomyłkę/ jeden przytuli się do drugiego.
Przyznam, że częściej koty robią zadymę miedzy sobą ...
Mój labrador: Sasza i Barni
Wiek: 43 Dołączyła: 16 Lut 2009 Posty: 200 Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 03-11-2013, 20:43
doświadczenia z kotami są takie,, że są do gonienia, Saszę zabrałam w wieku 6 miesięcy i on tym żył, zabić go nie zabije, ale dużo dostarczają mu dużo emocji. Warto szczeniaka z kotem zapoznać, by uniknąć takich treningów jak ja z Saszą
_________________ TRENER WESOŁEJ ŁAPKI W RUDZIE ŚLĄSKIEJ
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 16-11-2013, 13:56
Mój kot ma już ponad 6 lat, Cece 6 miesięcy. Od pierwszego dnia Cece w moim domu..
Pies biegnie do kota, bo chce się pobawić.. A kot ucieka, syczy na psa, drapie..
Nie ma opcji, żeby jedno obok drugiego stało spokojnie.
Parę razy brałam kota na ręce, druga osoba trzymała psa i tak chcieliśmy, żeby będąc obok siebie chociaż przez chwilę jedna na drugą nie skakały. Pies siedział spokojnie, jęzor na wierzchu, ogonkiem sobie macha, bawić by się chciała, ale siedzi. A kot? Może 15 sekund usiedziała, a potem mi się z rąk wyrwała, przy okazji na psa skoczyła z pazurami i uciekła na telewizor pod sufitem. Także.. Od tej pory pies przebywa w osobnym pokoju niż kot..
Mój kot jest po sterylizacji, przebywa w mojej sypialni. Mieliśmy wczoraj gościa, który chciał tam wejść, żeby zobaczyć nowe firanki i przy okazji sprawdzić, co u kota. Gość do sypialni wchodzi, Cece siedzi pod drzwiami w przedpokoju, nauczona że do sypialni nie wolno. Siedzi i tylko patrzy. Od kiedy ją nauczyłam, że nie wolno - nigdy jeszcze nie weszła.. Tylko za pozwoleniem. A wczoraj coś jej odbiło, i kiedy chciałam wyjść z pokoju, ona rzuciła się między moje nogi, wleciała do pokoju i do kota.. A kot po sterylce, jak to kot po sterylce.. W kubraku chodzi jak pokraka. Chciała uciekać, ale nie umiała i aż spadła z łóżka, schowała się za kuwetą, skulona, wystraszona..
Nie wiem, jak ich pogodzić, nie wiem.. Przecież całe życie nie będę ich trzymać osobno.
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 16-11-2013, 22:18
snowflake, , daj im czas. Zapewnij kotu miejsce, gdzie Cece nie będzie go zaczepiała, po jakimś czasie on sam zadecyduje o ich spotkaniach. U nas było podobnie. Mimo, że kot wychowywał się z naszym poprzednim psem, po pojawieniu się Sary i jej szczeniackich zaczepkach zareagował tak samo - naprychał, namachał łapami i zaszył się na piętrze naszego domu na dwa miesiące. Potem zwyciężyła ciekawość i zaczął "oswajać" rozbrykaną suczkę. Siadał w miejscu, gdzie nie mogła mu zrobić krzywdy i dawał się obwąchiwać z niewielkiej odległości. Za zbyt natarczywe zachowanie karał pacnięciem łapą (ale bez pazurów). Po jakimś czasie zdecydował, że już nauczył smarkulę kultury i zaczął normalnie z nią egzystować. A potem rozkwitła miłość. Z kolejnym psem było podobnie. Nie zraziło kota nawet to, że Nero początkowo potrafił go pogonić. Teraz razem "grzeszą" wylegując się na kanapie i grzejąc doopki w słońcu.
Podsumowując: koty to bardzo mądre zwierzaki. Jeśli tylko nie trafi im się pies-kotożerca a właściciele nie będą zbytnio przeszkadzać, to po jakimś czasie wychowają sobie psa i będą nim rządzić jak zechcą (mój kot w ciągu swoich trzynastu lat życia podporządkował sobie kolejno trzy psy, w tym dwa boksery. A muszę dodać, że zaczynał z pozycji maleńkiego kociaka, który trafił do domu z wyjątkowo charakternym dorosłym bokserem )
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-11-2013, 22:42
bietka1 napisał/a:
daj im czas. Zapewnij kotu miejsce, gdzie Cece nie będzie go zaczepiała, po jakimś czasie on sam zadecyduje o ich spotkaniach.
Amen..nic dodać, nic ująć.
Chociaż krew się nie leje... miłości niema ale..bywają chwile jak teraz w tej chwili .Ja przy komputerze, obok legowisko a w nim.....
Jak widać, każde z nich ma swój świat, jedno udaje że nie wie o istnieniu drugiego
Niby wszystko dobrze ale..wystarczy dotyk, by kot uciekł z fukaniem a Fioo.....pogoniła go z jazgotem Taka mała przepychanka zdarza się często ale ..kończy się na gonitwie
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 17-11-2013, 09:15
aganica napisał/a:
Ja przy komputerze, obok legowisko a w nim....
Jak uroczo!
Dam im oczywiście czas, myślę, że jak Cece trochę dojrzeje i już nie będzie aż taka rozbrykana, kot się trochę uspokoi. Ona jednak jest z nami prawie 7 lat, przyzwyczajona, że może sobie chodzić wszędzie, a tu nagle jakiegoś szczeniora jej do domu przywieźli i musi po wysokościach skakać, spokojnie na kolanach posiedzieć nie może..
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-11-2013, 10:29
snowflake napisał/a:
Cece trochę dojrzeje i już nie będzie aż taka rozbrykana, kot się trochę uspokoi.
Oczywiście, że tak.Na wszystko potrzeba czasu.Moje koty mają, już ponad 10 lat i ...jeszcze żyją
Czasami bywa tak.. /stare zdjęcie gdy Fionka była mała i na podłodze musiała jakaś szmata leżeć - stawy /
Bywało też...nerwowo..
Najbardziej się bałam, gdy adoptowałam Padiego bo ..to prawdziwy odpadek był .. jeszcze butelką karmiony a Pulpet, koniecznie chciał go wychować.
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 17-11-2013, 11:13
aganica napisał/a:
snowflake napisał/a:
Cece trochę dojrzeje i już nie będzie aż taka rozbrykana, kot się trochę uspokoi.
Oczywiście, że tak.Na wszystko potrzeba czasu.Moje koty mają, już ponad 10 lat i ...jeszcze żyją
Czasami bywa tak.. /stare zdjęcie gdy Fionka była mała i na podłodze musiała jakaś szmata leżeć - stawy /
Twoje koty przynajmniej do tych psów podchodzą, zdjęcie się da zrobić.. A mój jak psa widzi, to od razu ucieka na najwyższą półkę, jeży się i z pazurami... Zobaczymy, mam nadzieję, że to się zmieni.
Swoją drogą, to jak Cece wpadnie do mojej sypialni, to od razu leci do kuwety kota.. I żre żwirek.
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 20-11-2013, 12:27
snowflake napisał/a:
Twoje koty przynajmniej do tych psów podchodzą, zdjęcie się da zrobić.. A mój jak psa widzi, to od razu ucieka na najwyższą półkę, jeży się i z pazurami... Zobaczymy, mam nadzieję, że to się zmieni.
Swoją drogą, to jak Cece wpadnie do mojej sypialni, to od razu leci do kuwety kota.. I żre żwirek.
Twoja kicia jest już dorosła i rozumiem, że nie była wychowywana przy psie. Powiem tak, zawsze miałam mieszane towarzystwo jeśli chodzi o zwierzaki, koty wychowywały się z psami i psy z kotami i zauważyłam jedną rzecz, przynajmniej u mnie tak bywało, że choć czasami moje zwierzaki jak to na początku bywa " darły z sobą koty ", to zawsze dawaliśmy im luz, nie wkraczaliśmy pomiędzy nie chyba, że zaszła taka konieczność, przede wszystkim nic na siłę, nie ma co ich narażać na niepotrzebny stres, bo to przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego. I jakby na to popatrzeć z mojego doświadczenia to u mnie zawsze kot był autorytetem dla psów w takim sensie jakby to powiedzieć kocio-psia miłość kwitnie, jest i przyjaźń pomiędzy tymi dwoma gatunkami, ale moje psy ustępują kotu, jakby go szanowały. Może to dziwnie wygląda z mojego opisu, bo przesadą byłoby powiedzieć, że u mnie w domu koty rządziły psami, ale choć się bawią razem, mój obecny kociak Leon daje się Ramzesowi jak ja to nazywam " ciumkać ", ale kiedy już ma dość " ciumkania " wystarczy jedno miauknięcie i Ramzes zostawia go w spokoju. Dlatego nie róbcie niczego na siłę, kicia powinna najpierw nabrać pewności siebie i przestać traktować Cece jako zagrożenie, a Cece z kolei powinna zaakceptować fakt, że w domu ma koleżankę i musi szanować jej przestrzeń. Nie wiadomo, czy zaprzyjaźnią się na tyle by razem spały, czy bawiły się, ale ważne żeby się nawzajem zaakceptowały a na to potrzeba czasu
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 20-11-2013, 22:05
agata01510 napisał/a:
u mnie zawsze kot był autorytetem dla psów
otóż to
Choć trudno mi to przyznać jako zadeklarowanemu "psiarzowi", w kotach jest - hmmm, większa mądrość życiowa. Wczoraj po raz kolejny zadziwił mnie mój kot:
od poniedziałku tymczasował u nas młody szalony labrador (przykleił się do Sary podczas spaceru i zaopiekowaliśmy się nim szukając jednocześnie prawowitego właściciela, który zresztą przed chwilą go od nas odebrał). Mamy dość duży dom, a kot czasami się tak zabunkruje, że trudno go odszukać. Otóż tymczasowicz na tyle się poczuł u nas pewnie, że wybrał się na samodzielne zwiedzanie pokoi na piętrze. Po chwili spokojnie wrócił na parter, a ja po coś wybrałam się na górę do swojego pokoju. Wchodzę i coś mi się nie zgadza na parapecie. Jest drewniana figurka, doniczki i ...coś jeszcze. Podeszłam bliżej i co widzę - mój kot, który siedzi bez ruchu i udaje jeden z elementów dekoracyjnych okna . Widać nie zdążył ukryć się przed nieznanym psem, postanowił zatem udawać martwą figurkę. I jakimś cudem udało mu się, bo po psie nie widziałam żadnej ekscytacji pt. "oooo znalazłem kota". Prawie popłakałam się ze śmiechu widząc jak stary wyga przechytrzył młodego gapiszona. Nie jestem szczególna fanką kotów, ale niestety muszę z pokorą przyznać - są sprytniejsze od tych naszych ekstrawertycznych cielaczków
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum