Mój labrador: Figa - czarna jak kaszanka
Suczka urodziła się:
01.05.2012
Pomogła: 1 raz Wiek: 39 Dołączyła: 04 Lip 2012 Posty: 2068 Skąd: Opole / Paris
Wysłany: 13-09-2012, 14:47
mibec, wiem, że jest jeszcze mała, ale czasem mam wrażenie, że do niej nic nie dociera, nawet powtarzane 150 razy - strasznie mnie to wtedy frustruje, mam wrażenie, że nie potrafię do niej podejść odpowiednio...
Od 2 tygodni np. uczymy jej nie wchodzenia do kuchni - bo po 1. to teren kota - tam sobie odpoczywa, je, a pies ją stresuje, a po 2. to niebezpieczne, żeby pies się kręcił pod nogami w kuchni. No i co - raz się słucha i siedzi na progu, a raz ma w doopce i mam wtedy wrażenie, że jest złośliwa - a wiem, że nie jest, i się denerwuję.
Od kota też generalnie trzyma się już w bezpiecznej odległości, ale są momenty, że ją maltretuje i głuchnie na nasze prośby i grośby. Taki małpiszon z niej czasem
Flamel jest juz od 10 dni u nas. Na poczatku chciala podchodzic do czarnego kocura, a on jej dawal po gebie. Wiec przestala podchodzic i zaczela sie bac naszej malej kotki, bo takie wielkie oczy jak kocurowe. Po 2 czy 3 dniach musielismy przystopowac kocura, ktory zapomnial, ze to jendak my tu rzadzimy, a nie on. Od tego czasu kocur suczki juz nie atakuje i przestal za nia chodzic i straszyc. Mimo to obserwuje ja ciagle, ale juz nie tak ostro, potrafi sie w jej obecnosci odprezyc i zasnac. Kotka i Flamel stukaja sie ciagle nosami i Flamel probuje jakos sie z nia pobawic, co im nie wychodzi, bo chociaz kotka bardzo zainteresowana suczka, to boi sie jednak szybkich ruchow suczki. Dzis widzialam jak suczka leciala za kocurem i chciala zlapac w zabawie jego ogon, czego kocur Bogu dzieki nie widzial, bo znow bylby czad. Ja pozwalam kotu sie bronic, ale nie tak z niczego atakowac.
U nas jakoś to idzie. Gruba szybko go zaakceptowała i dała do zrozumienia że łóżko w sypialni jest jej Nie ma między nimi żadnych konfliktów. Za to Gacuś chodził bokiem z ogonem jak paw fuczał a Leo się go bał poszczekiwał piszczał. W końcu Gacek obwąchał śpiącego Leosia i teraz jest zimna tolerancja, jeszcze nie ma miłości jak Zetką ale myślę że się ułoży . W każdym razie jest lepiej niż myślałam, że będzie.
Wiek: 38 Dołączył: 08 Sie 2012 Posty: 67 Skąd: Wlkp
Wysłany: 28-10-2012, 09:46
Witam!
Kiedy 4 miesiące temu przyprowadziłem do domu malutkiego szczeniaka, w którym był 1,5 roczny kot (rudzielc ) to nie bylo najgorzej. Kot nie zwracał uwagi na psa, ale teraz to jest problem. W domu pies chce się z kotem bawić (chyba:-)) Kota ta zabawa wcale nie śmieszy i ucieka lub próbuje go pacnąć łapką. Na dworze z kolei pies traktuje kota jak obcego i warczy na niego a ten znowu ucieka.
Czy jest szansa, aby "pogodziły" się i mogły razem przebywać pod jednym dachem?
Czy jest szansa, aby "pogodziły" się i mogły razem przebywać pod jednym dachem?
ja mam kotkę która była sama 14 lat
i niestety nie tolerują się
Dejzi chce się bawić a kiciulek ją pazurami częstuje
u mnie nie ma szans żeby się zakumplowały
Jak Viki się pojawiła u mnie w domu w tym samym czasie przybłąkał się mały kociak to co się działo to był lekki horror ;p Viki była strasznie drannym i dokuczliwym szczeniakiem i postanowiła kotka traktować jak zabawkę, wystarczyła chwila nieuwagi a Vika brała kociaka za skórę na szyi i biegała z nią po całym domu najgorsze było jak biegała z nim po schodach, przy próbie "odzyskania" kota gryzła go jeszcze bardziej teraz jak już jest starsza i kocia też podrosła nawet się lubią:) potrafią się do siebie tulić i się bawić ale też się zdarza, że Viki lubi ją sobie ponosić co najlepsze nigdy jej nie zrobiła krzywdy. Ale teraz kocia też się wycwaniła i jak chce, potrafi omijać psy
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 07-12-2012, 09:20
Chyba, po prawie roku, pies i kot znalazły nić porozumienia.
Moja kocica, wyraźnie sfrustrowana faktem zamykania przed psem, opracowała sobie system otwierania drzwi pokoju siostry i nocą sobie łazi po domu. Bianka zaś ok. 3-4 w nocy wychodzi na siusiu (pomijam to milczeniem...). W każdym razie - kicia po turnee domowym wróciła na swój fotel w pokoju siostry, choć - co oczywiste - drzwi już nie zamknęła. Wypuszczona z sypialni rodziców Bianka pognała prosto do leżącej na fotelu kici. Obwąchały się. Gdy tylko pies zaczął naruszać prywatną sferę kota, to zaczęła miauczeć. Mama odwołała psa. Bez gonitwy, kłapania, szczekania. Misja, mam nadzieję, niedługo zostanie zakończona
Mój labrador: Dexter (AL-grom BALI)
Pies urodził się:
10.10.2012
Dołączyła: 20 Lis 2012 Posty: 38 Skąd: Warszawa
Wysłany: 11-12-2012, 14:45
Z innej beczki - czy szczenię w okresie między 2 a 3 szczepieniem szczenięcym może przebywać z kotem? Dodam: nigdy nieszczepionym (no comment ) Czy może zarazić się jakąś chorobą od niego? Bo kwestia wygląda tak, że będziemy jechać z Dexterem na święta w miejsce, gdzie w domu jest kot, tak jak wspomniałam nieszczepiony, ale również nie wychodzący nigdy na zewnątrz. Może panikuję, ale mimo wszystko uważam to za niebezpieczne... Czy jest jakiś transfer zarazków między kotem a psem?
Będę wdzięczna za podzielenie się wiedzą
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 11-12-2012, 15:03
Pomiędzy II a III szczepieniem, szczenie jest już nieźle zabezpieczone. Myślę, że nie masz powodów do obaw, ale mnie weterynarz w kontekście kota zwracał szczególną uwagę na odrobaczenie - musiałam odrobaczyć kicię, bo wet stwierdził, że może mieć tasiemca, a jeżeli ma, to szczeniak na pewno też go złapie. Więc tego bardzo pilnował. Moja też przebywała z kicią pod jednym dachem między szczepieniami, nic się nie stało.
Mój labrador: Dexter (AL-grom BALI)
Pies urodził się:
10.10.2012
Dołączyła: 20 Lis 2012 Posty: 38 Skąd: Warszawa
Wysłany: 11-12-2012, 15:09
Di napisał/a:
Pomiędzy II a III szczepieniem, szczenie jest już nieźle zabezpieczone. Myślę, że nie masz powodów do obaw, ale mnie weterynarz w kontekście kota zwracał szczególną uwagę na odrobaczenie - musiałam odrobaczyć kicię, bo wet stwierdził, że może mieć tasiemca, a jeżeli ma, to szczeniak na pewno też go złapie. Więc tego bardzo pilnował. Moja też przebywała z kicią pod jednym dachem między szczepieniami, nic się nie stało.
Bardzo dziękuję! Obawiałam się tego, ale poproszę właścicieli kota chociaż o odrobaczanie...
Mój labrador: Luna (Golden Woman)
Suczka urodziła się:
28.09.2012
Dołączyła: 10 Wrz 2012 Posty: 260 Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 17-12-2012, 10:33
witam was
jesli chodzi o moje zwierzaki to są dwa różne przypadki, nie wiem czy mam jakoś w to ingerować ?! ...
jeśli chodzi o starszą kotkę, to unikają się z Luną , mijają się szerokim łukiem. jednak jeśli kotka leży na krześle pod stołem a Luna tylko zbliży się w tę okolicę to kotka ''prycha'' na nią, fuczy i próbuje uderzyć łapą. Luna się jej boi, ale czasem ją obszczeka...
natomiast z drugim kotem jest inaczej. Luna często go goni, on ucieka na piętro. ale chyba nie przeszkadza mu to bardzo bo jak Luna leży to on kręci się koło niej i ''prowokuje''. zdarzyło się jednak, że Luna go dogoniła i od razu za kark, kot miauknął, pacnął łapą (bez pazurów) i uciekł
nie wiem czy mam zakazać Lunie zbliżania się do kotów czy dać im samym ustalić granice ?
dodam, że czasem powiem Lunce ''zostaw kota'', ''nie wolno'' to zareaguje, ale czasem ma mnie gdzieś
pomocy
Mam problem z Balą, otóż odkąd u nas jest notorycznie goni po domu naszego kota jak tylko stanie jej na horyzoncie. Najprawdopodobniej chodzi jej tylko o zabawę, ale kot strasznie ucieka po domu, stresuje się, jeży i wygląda to tak że biegamy wtedy wszyscy za nimi żeby złapać Balę. No masakra dosłownie, boję się że kotu coś się może stać, ma już swoje lata. Próbowaliśmy zbliżyć ich do siebie, robiliśmy "zapoznanie" i tak dalej, nic nie pomaga. Jak tylko Buras pojawi się na horyzoncie zaczyna się gonitwa. Co robić?????
_________________ Lady-1.06.1998 - 3.09.2012[*]
“Until one has loved an animal a part of one's soul remains unawakened.”
Kocham Cię Laduniu, najbardziej rasowa kundelko, biegaj szczęśliwa za TM.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-04-2013, 20:54
Aggie:) napisał/a:
wygląda to tak że biegamy wtedy wszyscy za nimi żeby złapać Balę
I błąd.. pies to traktuje jak wspólne polowanie.Gdy kot się pojawia, ja bym natychmiast czymś zajęła psa / smaczki, praca z klikerem, odwrócenie uwagi/
Aggie:) napisał/a:
boję się że kotu coś się może stać, ma już swoje lata.
Nie doceniasz kota, o niego bym się nie martwiła / kot sobie poradzi zwłaszcza z młodym nie doświadczonym psem/ Doceń jego umiejętności i zwinność pomimo słusznego wieku.
Jego pazury i kły są dla szczeniaka dużym zagrożeniem a technika walki nie daje szans szczeniakowi.
Dlatego musisz zapobiegać gonitwie a nie uczestniczyć w niej.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 08-04-2013, 20:55
Aggie:), skąd ja to znam! Dokładnie takie same akcje odwala Bianka w pogoni za Markizą. Doszło nawet do takich sytuacji, że kot nam zaczął łysieć... wet niepewnie stwierdził, że to może być kwestia stresu, więc trzeba było tę kwestię ostatecznie rozwiązać i przestaliśmy psa i kota namawiać do integracji. Markiza siedzi na swojej części mieszkania, Bianka na swojej. Żadnemu krzywda się nie dzieje. Nie wiem, co Ci doradzić, bo z Bianką w kontekście kota sobie nie poradziłam. Teraz ostatnio obydwie zostały same w domu, kicia otworzyła sobie drzwi, Bianka wpadła do pokoju, ale gdy wróciliśmy po 12 (!!!) godzinach, kicia była zrelaksowana, a Bianka miała swoje oczy na miejscu. Więc obeszło się bez rozlewu krwi. Osobiście jestem zdania, żeby nie naciskać na zwierzaki, ale niektórzy twierdzą, że powinny się do siebie przekonać... Nie wiem. Ja odpuściłam.
Na szczęście koty do Niny przyzwyczajały się 2 dni. Nina biega po całym domu za kotami ale jak jest dla nich męcząca wypuszczam na ogród koty lub psa i jest spokój. Za to przy miskach jest spokój całkowity razem wszystkie zwierzaki jedzą z jednej miski jak im się chce.
Hej. Mój labek ma teraz 2 lata. Postanowiliśmy powiększyć rodzinę o kota. Za mięsiąc planuje kupić/przygarnąć małego kociaka. I teraz się zastanawiam -jąką płeć kota wybrać. Labek to samiec, zastanawiam się czy lepszy bedzie kocur (tu obawiam się że ten będzie próbował znaczyć teren ...) czy kotka (tu się bje że labek będzie miał na nią chcice ... ). Może powinnam pomyśleć o kastracji. Macie jakieś wskazówki? Mam nadzieje że zwierzaki się polubią
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 18-06-2013, 22:28
boryna83 napisał/a:
Hej. Mój labek ma teraz 2 lata. Postanowiliśmy powiększyć rodzinę o kota. Za mięsiąc planuje kupić/przygarnąć małego kociaka. I teraz się zastanawiam -jąką płeć kota wybrać. Labek to samiec, zastanawiam się czy lepszy bedzie kocur (tu obawiam się że ten będzie próbował znaczyć teren ...) czy kotka (tu się bje że labek będzie miał na nią chcice ... ). Może powinnam pomyśleć o kastracji. Macie jakieś wskazówki? Mam nadzieje że zwierzaki się polubią
Ja mam kocurka Leona (1,5 roku), laba Ramzeska (prawie 4,5 roku) i małego pieska w typie ratlerka Oskarka (prawie 7,5 roku), więc są 3 samce i nie mam z tym żadnego problemu, kot jak kot, znaczy teren, ale na podwórku, w domu mu się nie zdarzyło (przynajmniej nigdy nie widziałam), psy również tylko i wyłącznie na podwórku znaczą swoje terytorium, śpią razem, jedzą z jednej miski. Leon uwielbia zabawy z naszym labem, wkłada mu swój pychol do jego pychola, łasi się do niego, ociera i zachęca do zabawy, Ramzes natomiast bardzo kocha go skubać i wylizywać, kociak czasami wygląda jakby tyle co wyszedł z kąpieli , tak więc nie mam i nie miałam żadnych problemów z trzema samcami pod jednym dachem, myślę że tu w grę wchodzi wychowanie i socjalizacja pomiędzy zwierzakami, a także i przede wszystkim ich charaktery i instynkty,jedne mają trochę łagodniejsze usposobienia i bardziej uśpione instynkty inne bardziej kładą na to nacisk, w moim przypadku posiadanie 3 samców pod jednym dachem nie sprawiało i nie sprawia mi do tej pory żadnych problemów, ale wybór należy do Ciebie
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Ja również myślę intensywnie o koteczku, a właściwie kotce
mam jednak małe wątpliwości.. Kami generalnie jest bardzo uległą, mało odważną wręcz bojaźliwą suczką ale na koty szczeka, warczy, parska i pokazuje irokeza na grzbiecie - wszystko oczywiście z jakiejś odległości bo z bliska nigdy nie miała okazji poznać żadnego kota i zastanawiam się czy jest możliwość, że jednak nie zaakceptuje nowego domownika? pocieszam się faktem, że Kami podobne zachowanie wykazuje w stosunku do psów ale tylko jeśli jest np w aucie i czasami szczeka tak samo właśnie przez szybę na inne spacerujące psiaki, za to w "realu" zapoznawanie zawsze zaczyna od wylizania fafli
Jakoś ciężko wyobrazić mi sobie, że miałaby zrobić krzywdę koteczkowi, a może moje obawy są słuszne?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum