Pies urodził się: Pomogła: 1 raz Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 11-06-2012, 19:30
no więc wczoraj mój "myśliwy" poszedł ze mną na pole a tam taki piękny zajączek sobie kicał. Nesio pogonił zajączka kawałek, po czym po dosłownie 5 sekundach znudził się zajączkiem i przybiegł do mnie. Zajączek stał sobie od nas 6 metrów na tylnych łapkach i nas obserwował , śmiesznie to wyglądało i po chwili się wrócił i ponownie przebiegł koło nas. Mówię Nestorowi "patrz" a on gdzie tam, siedział koło mnie i gapił się na sakiewkę w której miałam ... nie zgadniecie - piłkę takiż to z niego myśliwy oczywiście zając czmychnął a Nestora to w ogóle nie wzruszyło. Natomiast 4 dni temu bażant dosłownie mu spod łapek odleciał a ten nic a drugi bażant stał od nas 3 metry po czym schował się za krzak kiedy nas ujrzał, a ta moja miernota w nosie ma i bażanty i zające i sarny i wszelkie inne leśne i dzikie stworzenia w sumie to dobrze że w tej całej jego labradorowatości czyli miłości do wody, aportowania, jedzenia - zabrakło miłości do polowania
Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki)
Pies urodził się:
20.12.2001
Mój labrador: Goya
Suczka urodziła się:
01.03.2012
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 12 Gru 2010 Posty: 2513 Skąd: z labusiowej doliny
Wysłany: 11-06-2012, 20:11
Mój Abis myśliwy 100% jeśli chodzi o zające, nie da rady go odwołać, masakra. Na sarny natomiast nie zwraca uwagi, goi też gołębie, ale raczej je próbuje odstraszyć, bo u babci wchodzą do kurnika i nigdy żaden kury nie skrzywdził, raz kiedy jedna uciekła, Abis przyniósł ją pod drzwi całą wylizaną, intynkt opiekuńczy ma chyba
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 11-06-2012, 20:16
Asior też wielki myśliwy U sąsiada poszedł do kurnika i........ wyjadł paszę kurom . Jak jedna podeszła pod nasz płot to szybko zabawkę w zęby i uciekł aby mu nie zabrała A w lesie?czasami poleci za sarną ale nie dalej niż 2-3 metry. Ale jak uciekają nie chcą się bawić to wraca. ( Tam gdzie Asior się urodził była też sarna na podwórku). Jak biegnie zając to udaje, że nie widzi po czym po chwili rusza tropem Lubi chłopak się na wąchać po prostu. Najbardziej lubi lisy Jeży się i lata jak oszalały dookoła.
AAAA no i w Lesznie kiedyś naszczekał na żubra bo za blisko podszedł i As się przestraszył i na dzika bo zaczął sikać jak Asior chciał go powąchać
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Mój Amir nałogowo goni gołębie i od niedawna koty, co jest dla mnie dość dziwne bo w domu mamy również kotkę którą uwielbia. Gołębia raz dopadł chyba jakiegos chorego czy coś, nie dał rady uciec przed Amirem, który go od razu wziął do pyska i za chiny nie chciał puścić ! W końcu po jakimś czasie wypluł, gołąbek jeszcze żył ale pewnie nie długo.. Nawet nie chcę myśleć co by z nim zrobił gdybym tego nie zauważyła
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza. Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim. - Carolyn Alexander
Przydarzyła się nam przed chwilą taka sytuacja:
Odie biegał luzem (z linką) i nagle zerwał się jak w jakimś amoku (nie wiedziałam, że przy swojej masie i rozmiarach, może tak wydrzeć do przodu) i pobiegł na łąkę sąsiada. Zataczał coraz mniejsze koła w okół jednego punktu. W końcu usiadł i zaczął ujadać zupełnie inaczej niż zwykle (wysoko i urywanie). Podeszliśmy razem z tatą i zobaczyliśmy lisią norę. Dopiero wtedy dał się odwołać, bez konieczności przepięcia na zwykłą smycz wrócił "do nogi", zadowolony z siebie i bardzo podniecony.
Czy ktoś z Was spotkał się z podobnym zachowaniem? Czy w takiej sytuacji mam go chwalić, czy zganić za ignorowanie przywołania, bo szczerze, to nie wiedziałam co zrobić ?
Mój labrador: Rajan
Pies urodził się:
05.10.2005-13.07.2013
Mój labrador: Ziller
Pies urodził się:
11.04.2013
Pomogła: 3 razy Wiek: 55 Dołączyła: 15 Sie 2008 Posty: 447 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 25-08-2012, 16:00
Lilitu napisał/a:
Dopiero wtedy dał się odwołać, bez konieczności przepięcia na zwykłą smycz wrócił "do nogi",
to wymaga pochwalenia .
W całej tej sytuacji Twoj pies zachował sie jak szkolony /prawie /pies tropiacy ,wywąchał ,oznaczył miejsce . Musicie tylko poćwiczyć odwoływanie .
Moj pies kiedyś przytaszczył mi kuropatwę / ptak przeżył /i też był bardzo dumny .
Pies urodził się: Pomogła: 1 raz Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 26-08-2012, 10:16
Nesio bardzo lubi aportować w wysokiej trawie, albo zbożu - czyli tam gdzie nie wiadomo za bardzo gdzie aport wylądował i trzeba posłużyć się nosem - w tym jest niezawodny zawsze znajduje aport. No i ostatnio też rzucam mu aport w takie bardzo wysokie trawy, że nawet psa nie było w nich widać, patrze wybiega jak poparzony i biegnie za małym zajączkiem - wystarczyło moje wróć, pies zatrzymał się i od razu przybiegł. Nest ogólnie nie interesuje się zwierzyną dziką ( jak pisałam wyżej) , kuropatwy omija z daleka, bażanty też, zające jak widać, chwilę pogoni ale to też nie zawsze , wiele zajęcy po prostu "ucieka mu pod nogami' a on nic sobie z tego nie robi , koty jak się wylegują na polanie - goni, ale po kilku metrach gonienia za nimi od razu wraca .
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 26-08-2012, 12:38
effcyk, moja jak zerwała się z zającem też po aporcie w wysokiej trawie, to klapki na oczy: przecięła za nim dwa pola i zatrzymała się na ścianie z kukurydz. Zając czmychnął, ona nie umiała się przedrzeć. Obawiam się, że gdyby nie te kukurydze, gnałaby za nim dalej. Nie pomagało nic: pies jakby ogłuchł na moje wołanie. Wróciła sama, gdy zgubiła trop.
Oj musimy, bo dziś na spacerach Odie dostawał kręćka, jak zawiało "od sąsiada" Wcześniej nigdy się tak nie zachowywał (w sensie dał się przywołać i przypiąć, a nie pędził za zapachem), poza epizodem, kiedy lis-desperat chciał się dostać do naszego śmietnika, a Odie próbował rozwalić drzwi frontowe żeby się do niego dostać.
Ami na szczęście nigdy niczego żywego nie skonsumowała, wydaje mi się, że dlatego, że od maleńkości była oswajana ze zwierzętami na wsi, tak więc przyjaźni się ze świniami, z oswojonym zającem mojej siostry i wszystkim co się rusza. Był stres kiedy przyszły na świat małe kurczaczki ale raz w ich pobliże upadła jej piłka i dostała od mamy kurczaczków taki łomot, że stała 5 minut nie potrafiąc zrozumieć za co i teraz kury omija szerokim łukiem ze strachem w oczach Wydaje mi się, że każdy labrador jest do czegoś bardziej lub mniej predysponowany, jeden kocha pływać drugi polować trzeci ma wysoko rozwinięty zmysł opiekuńczości a czasem nawet wszystko naraz
_________________ "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"
Czytam i tak sie zastanawiam moj FADO nie cierpi kotów. Jest ich na osiedlu duzo i czasem jak wpadnie w jakiś ogródek przed blokiem porostu razem ze Mną bo tak mocno pociągnie. Boje sie tylko czy jakby złapał kota czy by go zagryzł ... Bo wygląda właśnie jakby kota chciał upolować... 2 miesiące odkad jest u nas sie z tym borykamy... Oprócz tego w domu kiedy pojawia się zwykła mucha to tez bardzo mu to przeszkadza obszczekuje ją goni szuka i wywąchuje. W końcu mam dość tej głupawki zabijam ja i fado ja z prędkością światła zjada...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum