Nie chyba że gdzies jedziemy z nią nad jakieś jezioro wycieczkę albo coś jak jest kolo domu to jej nie wy prowadzamy po za ogrodzenie Po za tym ona kompletnie nie umie chodzić na smyczy szarpie się gryzie smycz itp
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 11-10-2011, 22:35
Miłosz, pies się nie rodzi z taką zdolnością, trzeba go nauczyć chodzić na smyczy, jeśli z nią w ogóle nie wychodzicie to jak miała się nauczyć?
psu nie wystarczy ogródek, trzeba z nim chodzić na spacery, takie spacery też pomogą psa wyciszyć , zmęczyć..
pies pozostawiony samu sobie w ogrodzie się nie zmęczy,co z tego że ma ogród jeśli potrzebuje spacerów i uwagi
zacznijcie od wychodzenia poza teren i nauki chodzenia na smyczy
Miłosz, jeśli napisałeś swój prawdziwy wiek to jesteśmy w tym samym wieku.
Czy tylko Ty sie interesujesz psem?
Luna ma ogromną działkę na codzień, min. 2 spacery "bezsmyczowe" dziennie i jeszcze czasem sobie przez hopki poskaczemy a jej to i tak malo bo wieczorami dostaje świra, gryzie i szczeka na wszystko wtedy najczęściej ide do innego pokoju, wracam po 5 minutach a ona zdąży sie uspokoić
[ Dodano: 11-10-2011, 22:49 ]
Miłosz napisał/a:
jeszce nie wiem dlaczego znosi mi pod schody róznego rodzaju korzenie patyczki krzaki
to akurat normalne Luna zawsze przynosi jakieś badylki, ostatnio wyskubała całą róże mojej mamy. A wczoraj zaginęła nam wycieraczka... dziś sobie leżała pod trampoliną
nie wiem gdzie miałam dać ten post więc daje tu. Mój psiak ma 5 miesięcy i jak chodzę z nim na spacery to co jakiś czas dostaje takiego szału. gryzie smycz i moją noge, czasem sie zatrzymuje i z daleka biegnie z tą smyczą i się na mnie rzuca z zębami.i nie chce przstać. gryzie mnie strasznie. ja go wtedy odciągam tą smyczą jak skacze to troche go szarpie ale tylko dlatego, że to mnie boli. raz było tak źle , że musiałam go przywiązać obok do płotu by odpocząć. on tak co jakiś czas w trakcie spaceru robi.
[ Dodano: 16-10-2011, 21:28 ]
nie wiem co mam robić;/
Mój labrador: Klucha
Suczka urodziła się:
28.05.2012r.
Dołączył: 23 Cze 2012 Posty: 8 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 24-08-2012, 21:53 Głupawka
Witam serdecznie,
owo forum czytamy z małżonką już od dłuższego czasu, bo i zamysł wzięcia pod dach labradora towarzyszył nam od dawna. Ale stał się on faktem i od 5 tygodni jest z nami sunia Malaga, która w najbliższy poniedziałek skończy już 13 tydzień. Oczywiście kwarantanna została przeprowadzona zgodnie z Waszymi sugestiami, no może prawie:) Obecnie psina wydaje nam się bardzo mądra, łapie komendy, reaguje na swoje imię, a i przy pięciu wyjściach z domu naprawdę w mieszkaniu już mało brudzi. Ale do meritum, od kilku dni niepokoi nas zachowanie Malagi. Otóż zazwyczaj wychodzimy w trójkę na trawkę, jest zabawa, spuszczenie ze smyczy, idzie za nami, przychodzi na zawołanie, siada, oczywiście wszystko nagradzane smakołykiem i obfitym uklepywaniem sierści:) ale po jakimś czasie, zazwyczaj po 30 minutach, coś w nią wstępuje i skacze dosyć agresywnie (wiem, że to nieadekwatne określenie zachowania szczeniaka, ale tak to wygląda) na moją małżonkę, gryząc, wcale nie lekko spodnie, łydki, ręce, kurtkę i trudno ją słownie nakłonić do zaprzestania. Teraz jest to szczeniak, ale szybko nabiera swoich gabarytów i małżonka obawia się o spacery z nią w przyszłości, gdyż jest filigranowej postury, a i też nie o stalowej psychice. Trudno nam dociec, co może być przyczyną takiego zachowania i jak długo może się utrzymywać, tym bardziej, że nie dajemy jej żadnych bodźców. Będziemy wdzięczni za wszelkie sugestie.
Pozdrawiam!
Ostatnio zmieniony przez tenshii 02-10-2012, 18:31, w całości zmieniany 1 raz
marpol, mi się wydaje, że to zwyczajny napad "głupawki" Mój pies jak się nakręci potrafi biegać w kółko dobrych pare minut. Ostatnio tak się ucieszyła, że siadłam na trawie koło niej, że najpierw 2 razy mnie obiegła a potem z wielką radością i przy tym sporym impetem skoczyła na mnie (chcąc się przytulić ) nabijając mi ogromnego guza i przyprawiając o lekkie wstrząśnienie mózgu
Jednyne co mozna poradzić to całkowite ignorowanie takiego zachowania. Schowajcie ręce, nie patrzcie na nią, nie odzywajcie się - totalna ignorancja. Wierzę, że to może byc trudne jak szczeniak boleśnie podgryza, ale każde zwrócenie na nią uwagi nagradza takie zachowanie. Więc starajcie się bez żadnych popiskiwań, "ała" i tego typu rzeczy przeczekać napad głupawki Kiedy się już uspokoi wtedy kontynuujcie zabawę Niech wie, że zabawa jest tylko wtedy, kiedy jest spokojna. Cierpliwości. Pewnie nie zmienicie tego od razu, ale KONSEKWENTNE ignorowanie nieporzadanego zachowania przeniesie efekty
[ Dodano: 24-08-2012, 22:10 ]
I fajnie, że jesteście na forum
Może załozysz galerie Malagi? Strzelam, że jest czekoladowa
marpol, z Twojego opisu wygląda mi to na typową szczenięcą głupawkę czy przy tym wszystkim szczeniak może jeszcze biega jak oszalały? Naprawdę, jestem przekonana, że to z agresją nie ma nic wspólnego. piecho jest szczęśliwy bo jest z Wami na zielonej pachnącej trawce i chce poszaleć. Zresztą 13 tygodni u szczeniaka - jeszcze może potrwać to zanim przestanie Was gryźć, w zależności jak szybko weźmiecie się za naukę. Nasza też lubiła podgryzać nas w zabawach ale dzięki nauce zrozumiała, że nie warto i dzisiejsza zabawa wygląda tak, że przystawia zęby do ręki ale nie gryzie. Ustaliliśmy też hasło, w sumie to brzmi "nie gryź" i wie, że wtedy ma się uspokoić.
Jeżeli Wasz szczeniak dostaje takiej gryzącej głupawki, starajcie się wówczas ignorować ją, koniecznie przerywacie zabawę, ewentualnie jeszcze forma chwilowej izolacji może być zastosowana, wprowadźcie przy tym hasło jakiekolwiek, może to być "spokój" , żeby w przyszłości wiedziała.
[ Dodano: 24-08-2012, 22:16 ] Nikaaa, pisząc swoją wypowiedź nie widziałam jeszcze Twojego posta ale widzę, że mamy takie samo zdanie
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 10 Paź 2010 Posty: 2529 Skąd: brak
Wysłany: 24-08-2012, 22:32
My na to mówimy " ADHD" to typowe dla labradorów To jest ich napad radości, który my możemy odebrać troche inaczej, bo nas gryzą, skaczą po nas i są mało delikatne Można je stopowac, ale ja wole usunąć się po prostu z drogi, bo uwielbiam patrzeć, jak moje psy to robią
Mój labrador: Klucha
Suczka urodziła się:
28.05.2012r.
Dołączył: 23 Cze 2012 Posty: 8 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 24-08-2012, 23:00
Dziękuję za odezwę, próbujemy ignorować, ale trudno to robić, kiedy psina niemal wisi na rękawie i sukcesywnie robi sitko ze spodni:) Zastanawiające jest, że tylko taki "atak" spotyka moją małżonkę. Ze mną jeszcze w ten sposób się nie zdecydowała komunikować:) W domu, co ciekawsze, nigdy takich napadów nie odnotowano. na łące dopiero, kiedy ją położę na ziemi i chwilkę odczekam, to się wycisza. Jesteśmy uzbrojeni w cierpliwość, pytanie tylko, jak długo będzie ona wystawiana na próbę przez naszego futrzaka:)
ambird [Usunięty]
Wysłany: 24-08-2012, 23:13
Uwielbiam głupawki A im starszy psiak tym ich mniej
marpol napisał/a:
Zastanawiające jest, że tylko taki "atak" spotyka moją małżonkę
W takich sytuacjach nie wolno okazywać strachu, bo posprzątane A tak poważnie, to stanowcze FE i zdjąć z rękawa czy nogawki. Warto brać na spacery zabawkę sznurową, będzie miała co gryźć
marpol, jeśli jesteście na takiej łące i szczeniak ma napad gryzawki, to w takim razie jeśli mała czuje przed Tobą respekt to Ty ingerujesz, zabierasz ją od żony, każesz usiąść jeśli już umie, jak siądzie to nagradzasz. Jeżeli to by nie skutkowało, w trakcie takiego "ataku" przerywasz i możecie przywiązać ją gdzieś na chwilę na kilka metrów od Was i ją ignorujecie, dopóki się nie uspokoi.
Widocznie żona pozwoliła sobie raz na ugryzienie i Malaga znalazła sposób na ulżenie w rosnących ząbkach , w każdej takiej sytuacji żona musi przerwać (chyba, że nie może to Ty) taką zabawę.
Piszę to z doświadczenia.. o mamo jak dobrze, że my już mamy to za sobą jeśli będziecie konsekwentni to mała wyrośnie z tego, jeśli jej tego nie oduczycie to może podgryzać nawet i jako dorosła.
Moja jak była mała to tak mocno gryzła po rękach, nogach dosłownie wszędzie, że mieliśmy niezłe siniaki i zadrapania po czasie samo jej przeszło chociaż teraz w zabawie czy jak dostanie głupawki też potrafi przez przypadek uderzyć ząbkami czy dać mi po głowie łapą co trochę boli Uroki labradorka
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 25-08-2012, 11:09
Ciężko jest ignorować takie zachowanie bo pies mimo wszystko nadal skacze i nadal może wywrócić dana osobę.
Możecie spróbować odwracać się do niej plecami, ale tak jak piszę - skakanie od razu się nie skończy, zanim zajarzy trochę minie więc nie wiem jak się na to zapatruje Twoja małżonka.
Odpychanie i ściąganie też niekoniecznie może pomóc bo psy często uważają to za zaproszenie do dalszej zabawy. Poza tym zanim zaczniemy mówić psu FE musimy go nauczyć znaczenia tego słowa. Czy Malaga jest nauczona jakiejś komendy o podobnym znaczeniu?
Ja osobiście chyba raczej zastosowałabym metodę końca spaceru. Skaczesz? Mega krótka smycz i zdecydowany powrót do domu.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Mój labrador: Klucha
Suczka urodziła się:
28.05.2012r.
Dołączył: 23 Cze 2012 Posty: 8 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 25-08-2012, 15:23
Właśnie wróciłem z godzinnego, delikatnego spacerku i przyznam, że nie szalała, ale byłem sam i ani na chwilkę jej nie ze smyczy, cały czas sobie chodziła na luźnej plus komendy siad, zostań, fe. Jedyne co, to kilka razy sadziła się do smyczy, ale wtedy jej ją skracałam ograniczając ruch (nie dusząc Broń Boże:)) i odpuszczała, przy tym była komenda fe i nie wolno. Czasami mam wrażenie, że już tyle potrafi, ale może na razie jej nie spuszczać ze smyczy, żeby mieć nad nią póki co większą kontrolę, ale czy nie wpłynie na nią negatywnie?
Mój labrador: Rajan
Pies urodził się:
05.10.2005-13.07.2013
Mój labrador: Ziller
Pies urodził się:
11.04.2013
Pomogła: 3 razy Wiek: 55 Dołączyła: 15 Sie 2008 Posty: 447 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 25-08-2012, 15:50
marpol napisał/a:
ale może na razie jej nie spuszczać ze smyczy, żeby mieć nad nią póki co większą kontrolę, ale czy nie wpłynie na nią negatywnie?
To zależy , uważam że lepiej maluch spuszczać / miejsca bezpieczne/ i w trakcie spaceru przywoływać na nagrodę . Jeżeli masz duże obawy zastosuj kilku metrową linkę ,nie smycz automatyczną.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 27-08-2012, 10:37
marpol, wypośrodkuj. jeśli masz bezpieczne tereny, gdzie nie pobiegnie Ci w las ani na ulicę, to spuszczaj ją ze smyczy. Ja zaczęłam stanowczo za późno i przegapiłam moment, kiedy byłam dla psa centrum wszechświata. Maluch instynktownie trzyma się blisko, bo się boi, a moja zdążyła się rozhulać. Od 3 miesięcy ćwiczymy intensywnie przywoływanie na spacerach i efekty owszem są, ale mogłyby być znacznie lepsze, gdyby, odpowiednio ją nakierować za szczeniora. Dla mnie linka stała się wybawieniem, Tobie też polecam.
Mój labrador: Klucha
Suczka urodziła się:
28.05.2012r.
Dołączył: 23 Cze 2012 Posty: 8 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 27-08-2012, 14:31
Bardzo dziękuję za wszystkie, bardzo cenne, porady. Powiem szczerze, że spacery stają się coraz bardziej "kontrolowane". Pocieszające dla małżonki jest to, że na mnie też warknie, szczeknie czy szarpnie:) To znaczy, że nie ma stosunku antypatycznego do małżonki, bo i takie myśli się pojawiały:) Jeśli tylko zaczyna się mały szał, to jest komenda fe plus klaśnięcie w dłonie, no i pokazanie pleców, czyli ignorancja. POMAGA:) Ale czytając o problemach szczeniaków uważam, że i tak mamy grzeczniutką pociechę. Takie ataki w domu, to rano, po jedzonku i wieczorkiem, no plus na spacerze. Na szczęście nie trwają one długo. Wierzymy tylko, że z wiekiem się nie nasilą:) Reaguje na komendę SIAD, DO MNIE, powoli ZOSTAŃ. Teraz pora na LEŻEĆ i NOGA.
Liczą na Waszą wyrozumiałość pozwolę sobie na "złamanie" regulaminu i zapytanie w tym wątku o kilka spraw.
1. Czy nie za dużo tych komend i nie za szybko je wprowadzamy?
2. Jak się bawiliście ze szczeniakiem? (w naszym przypadku, na spacerze bardzo delikatne biegnięcie za piłką, szukanie smakołyka rzuconego na bliską odległość oczywiście komendy kończące się w 90 % jedzonkiem:))
3. I takie zupełnie hipotetyczne pytanie, dotąd nie było żadnego problemu z zostawaniem małej samej w domu, 4 godziny nawet wytrzymała i to w śnie raczej, bez zniszczeń, czy zabrudzenia, bez popiskiwań, czy innych lamentów, bo od trzeciego dnia z nami do tego była przyzwyczajana. Zastanawiamy się, czy jej się nie odmieni i czy na nią źle nie wpłyną takie "rozłąki"?
Przepraszam za zbyt długi wywód:)
1. Czy nie za dużo tych komend i nie za szybko je wprowadzamy?
im wcześniej tym lepiej
marpol napisał/a:
2. Jak się bawiliście ze szczeniakiem? (w naszym przypadku, na spacerze bardzo delikatne biegnięcie za piłką, szukanie smakołyka rzuconego na bliską odległość oczywiście komendy kończące się w 90 % jedzonkiem:))
bardzo podobnie uważając coby jednak nie przekarmić
marpol napisał/a:
Zastanawiamy się, czy jej się nie odmieni i czy na nią źle nie wpłyną takie "rozłąki"?
psiunia tez potrzebuje chwili spokoju także nie masz się co martwić tylko się ciesz że taka grzeczna
Zastanawiamy się, czy jej się nie odmieni i czy na nią źle nie wpłyną takie "rozłąki"?
Moja Ajra od małego też zostawała sama, nic nigdy w domu nie zniszczyła, a nieruszone zabawki wskazują na to, że przesypia całą naszą nieobecność w domu Teraz ma 14 miesięcy i jest tak samo, więc życzę wam aby u was też tak było
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum