Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Pierwsze spuszczenie ze smyczy!
Autor Wiadomość
mibec 



Mój labrador: Prezes Barney (Miners Master)
Pies urodził się:
19.01.2010 - 26.11.2019

Mój labrador: Princess Shelby (Eromdop Maria to Amegilla)
Suczka urodziła się:
01.01.2013

Mój labrador: Princess Ellie (Amegilla Eleanor Alfacute)
Suczka urodziła się:
14.01.2015

Pomogła: 12 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 29 Kwi 2010
Posty: 14690
Skąd: Telford UK
Wysłany: 15-09-2011, 11:59   

dejzi.82 napisał/a:
martwie sie troszke bo muj pierwszy pies wpadł pod auto
wspolczuje; dlatego przywolanie musi byc opanowane "na blache", to najwazniejsza komenda!
dejzi.82 napisał/a:
w niedzile sie poznamy
mam nadzieje, ze sie pochwalisz jakimis fotami :)
_________________
Waniliowo-hebanowa Galeria
PitaPata Dog tickers PitaPata Dog tickersPitaPata Dog tickers
 
 
 
dejzi.82 


Wiek: 43
Dołączyła: 02 Wrz 2011
Posty: 9
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: 15-09-2011, 12:30   

http://bassety-adopcje.pl...d5011d625d22088
tutaj , pierwsze kroki opisane... jesli ktos jest w podobnej sytacji jak ja.

fotki napewno wkleje....jak tylko bella bedzie w domu.
 
 
greghorr 
greghorrr


Mój labrador: Atos
Pies urodził się:
01/05/2008

Wiek: 54
Dołączył: 14 Wrz 2011
Posty: 89
Skąd: Burton on Trent, UK
Wysłany: 15-09-2011, 18:40   

ja mojego pierwszy raz spuscilem ze smyczy dopiero po jakims miesiacu, i tylko tam, gdzie nie bylo zadnych pokus, innych psow itp... inna sprawa ze byl bardzo rozpuszczony i nie reagowal na zadne komendy...

w sklepie typu castorama kupilem 15 mertow tasiemki i zatrzask jak przy smyczy i zrobilem linke treningowa. do tego mialem 10-metrowa smycz treningowa i jak polaczylem obie, moglem rzucac pileczke calkiem daleko... dopoki nie upewnilem sie, ze atos nie bedzie agresywny do innych psow i nie bedzie probowal uciekac, chodzil na tej lince... po trzech miesiacach, jak sie "ugrzecznil" (czyt. zaczal przychodzic na komende i pilnowac sie) linka poszla w kat... teraz uzywa jej moja siostra :)
poza tym, tak jak pisala mibec, kazdy pies jest inny - jeden od razu bedzie sie pilnowal, inny bedzie potrzebowal wiecej czasu :)
_________________

 
 
siulentas 



Mój labrador: Walley (Fallend Franklin)
Pies urodził się:
09.02.2011

Mój labrador: Honey (Hiraethog Rose Honey)
Suczka urodziła się:
25.05.2011

Pies urodził się:
Pomogła: 3 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 2222
Skąd: UK/Kwidzyn
Wysłany: 15-09-2011, 21:06   

ja po kwarantannie chodzilam z ciastkiem na smyczy ze 2 tygodnie. w domu cwiczylismy chodzneie na smyczy i ''wesoly powrot'' hehehe czyli szalenczy bieg w ramiona panciusi :-P jak byl malusi puszczalismy go ze smyczka by latwiej bylo go zlapac po jakims niedlugim czasie zaczelismy go spuszczac ze smyczki kilka razy podczas spaceru. nasteonie prawie cale spacery zabawa szalenstwo bylo bez smyczki i sie ciastus roozbestwil i nie chcial wracac hehehe teraz jest leipej ale bywa ze udeje gluchego na moje wolanie :-P
od kiedy jest z nami honey wallek trzyma sie nas bardziej z nia szaleje ona ladnie wraca po chrupka i jakos jak narazie jest dobrze. honeyka spuszczana ze smyczka by wrazie czego latwiej bylo ja zlapac za jakis czas jak z wallkiem bedzie smigala bez smyczki i zobacxzymy jak to bedzie:) maja siebie bawia sie biegaja razem zadko wallciu zwraca uage na inne psy choc zauwazylam ze zaczal biec do ludzi z pilka hehehe a honey jak narazie nie leci do ludzi garnie do nich jak z nami idzie ale nie leci do przechodzacych obok jak narazie do psow tez nie.
_________________
moje ciacha zapraszaja http://forum.labradory.or...5505&start=1380
 
 
 
donia457 



Mój labrador: (husky)RONA
13.01.1999-28.11.2008[*]

Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010

Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014

Pomogła: 3 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 5261
Skąd: warszawa
Wysłany: 15-09-2011, 23:46   

u nas pierwsze spuszczenie ze smyczki bylo ,takie juz powazne jak spotkalam sie z Paula i Funia ;* raz ja spuscilam to wracac nie chciala,udawala glucha,wiec doszlam do wniosku ze prawdziwy spacer bez smyczy bedzie z piesem,ktory wraca i tak sie stalo Reda przychodzila nawet jak Paula zawolala Funie
teraz jak idziemy do lasu z cala rodzina to spuszczamy ja ,piesa do towarzystwa nie ma ,bo funcia bawi swoje malenstwa ;* ,wiec w zastepstwie ma pilke :haha:
_________________
zapraszamy do galerii Redy:)
http://forum.labradory.or...p=412938#412938
 
 
 
Di 



Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011

Pomogła: 1 raz
Wiek: 35
Dołączyła: 28 Sty 2012
Posty: 1116
Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 18-06-2012, 23:08   

słuchajcie, mieszkam na osiedlu domów jednorodzinnych, na obrzeżu miasta. oczywiście na osiedlu jej nie puszczam luzem, ale jak przejdziemy ruchliwą drogę, to rozciągają się pola i lasy. problem w tym, że jestem strasznie tchórzliwa; boję się, że jak ją spuszczę ze smyczy, to mi ucieknie i już nie wróci; mam czarne wizje, że pobiegnie za motocyklem i wpadnie prosto pod auto. mam na tym tle ciągłe spiny z ojcem, bo on się jej puszczać nie boi, raz mu uciekła za rowerem, dowiedziałam się o tym i w ogóle się krzywię, jak chce ją zabrać na spacer. mam mętlik w głowie, bo wiem, że kiedyś muszę się przemóc, ale równocześnie boję się cholernie o tę moją wariatkę. pomijam zupełnie fakt, że psychoza rujnuje moje relacje z ojcem. poradźcie coś.
_________________
mój świat tętni nowym rytmem.

www.bianucha.blog.pl
 
 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6298
Skąd: Wrocław
Wysłany: 18-06-2012, 23:14   

Di, no to chyba linka jest najlepszym rozwiązaniem- z jednej strony pies ma swobodę na 10-15 metrów (w zależności od liny), a z drugiej masz ją cały czas pod kontrolą :) przy okazji można ćwiczyć przywoływanie do nogi z daleka :) my akurat nie mamy linki, ja rzadko chodzę bez smyczy z Moreno, puszczam go na łączkach, w parku, w miarę daleko od drogi ale wiem, że w miarę wróci na komendę (idzie mu coraz lepiej)
_________________


Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
neravia 



Mój labrador: Kami (Bushbane Syrah)
Suczka urodziła się:
13.08.2011

Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 09 Wrz 2011
Posty: 1780
Skąd: Zabrze/Irlandia
Wysłany: 19-06-2012, 07:53   

Di, u mnie psinka była pierwszy raz tak na dłużej bardzo późno została spuszczona, póki nie byłam pewna, że będzie wracać do mnie na zawołanie i w miejscach, gdzie było bezpiecznie. Pierwsze latanie luzem było na łące bez żadnych innych ludzi i psów. Ćwiczyliśmy dużo, co chwila przywoływałam, zapinałam i spuszczałam na nowo, oczywiście nauka ze smaczkami. Myślę, że linka treningowa to dobry sposób, my mamy taką około 10 metrową smycz i Kami nawet do dzisiaj lata z nią w parku, kiedy jest sporo ludzi i psów, w każdej chwili mogę ją złapać praktycznie, przydeptując albo chwytając smycz. Jak będziesz mieć taką linkę albo smycz długą, najlepiej jest przypinać psiakowi do szelek, będzie swobodnie latał, moja z czasem nauczyła się nie przydeptywać tej smyczy.
_________________
Galeria Kamusi :)
http://forum.labradory.or...=6492&start=460
 
 
missy 



Mój labrador: Lexi (Chocolate Milk)
Suczka urodziła się:
3.01.2013

Wiek: 42
Dołączyła: 19 Lut 2013
Posty: 1179
Skąd: UK / Szczecin
Wysłany: 03-04-2013, 13:53   

Bardzo fajny temat..

My spuściliśmy Lexi na jej pierwszym spacerze. Ale był to rozległy teren łąk, z dala od drogi.
Byliśmy pozytywnie zaskoczeni bo trzymała się nas cały czas. Aportowała ładnie patyczki. Jednak problem pojawił się kiedy zobaczyła ludzi.

Wyrwała do nich, nawet sie nie oglądając na nas. Można było krzyczeć, wołać..... ogłuchła całkowicie. Na szczęście przechodzili jakieś kilka metrów od nas więc można było szybko podbiec i ją oderwać od tej "ekstazy"..

I tu pojawia się pytanie jak ją nauczyć żeby nie leciała do każdej osoby którą zobaczy?

Na komende "do mnie" reaguje super w domu, czy jak jest na krótkiej smyczy... ale puszczona luzem - traci słuch :bad:
_________________
CZEKOLADOWA galeria:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9235
 
 
 
Di 



Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011

Pomogła: 1 raz
Wiek: 35
Dołączyła: 28 Sty 2012
Posty: 1116
Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 03-04-2013, 20:39   

missy, znam ból. Bianka, jak lata bez smyczy na łączce, to ja zachowuję się, jak wariatka - rozglądam się dookoła, czy ktoś nie jedzie/nie idzie/nie nadchodzi sarna/pies/motocykl/quad. Cyrk totalny. Lepiej, jak zabieram ze sobą drugą osobę - zawsze ktoś stoi na 'czatach' ;)

missy napisał/a:
I tu pojawia się pytanie jak ją nauczyć żeby nie leciała do każdej osoby którą zobaczy?


Przede wszystkim musisz sprawić, że w oczach Lexi jesteś najatrakcyjniejsza na świecie. Więc super smaczki w saszetce i świetne zabawki (których na co dzień nie widzi) wyciągane zza pazuchy. Równocześnie ćwicz komendę 'STÓJ'. Podobno można wypracować sytuację, gdy pies na hasło 'STÓJ', dosłownie kamienieje w miejscu. Z Bianką na razie tak nie jest bez smyczy, ale na smyczy - działa.

missy napisał/a:
Na komende "do mnie" reaguje super w domu, czy jak jest na krótkiej smyczy... ale puszczona luzem - traci słuch :bad:


To jest chyba mentalna młodsza siostra Bianki xD Jakbym czytała o swojej suce. :D
_________________
mój świat tętni nowym rytmem.

www.bianucha.blog.pl
 
 
 
Nikaaa 
Nika i Chudolab :)



Mój labrador: Jesse (My Ebony Myst)
Suczka urodziła się:
08.09.2011

Pomogła: 15 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 24 Lis 2011
Posty: 5653
Skąd: UK/Kraków
Wysłany: 03-04-2013, 20:54   

missy napisał/a:
I tu pojawia się pytanie jak ją nauczyć żeby nie leciała do każdej osoby którą zobaczy?



Na komende "do mnie" reaguje super w domu, czy jak jest na krótkiej smyczy... ale puszczona luzem - traci słuch
Ćwiczenie tej komendy najlepiej jest zacząć właśnie w domu. Opanujcie ją do perfekcji. Nawet kiedy bawi się czymś czy gryzie kostkę próbujcie ja do siebie przywołać i nagradzajcie super smakołykami. Potem stopniowo podnoście poprzeczkę i ćwiczcie komendę w niewielkim rozproszeniu (na spacerze, ale kiedy nikogo w podblizu nie ma, zawsze nagradzając psa super smakołykami, zabawą lub rzuceniem ulubionej zabawki). Ćwiczcie kilka-kilkanaście razy w ciągu spaceru i tak caaaaaaały czas :)
No i dużo cierpliwości musicie mieć ;D

Dobra też jest nauka skupiania uwagi na właścicielu. Np. kiedy jesteście w parku i widzisz, że ktoś zbliża się w Waszą stronę zatrzymaj się, każ psu usiąść i trzymaj w ręce pyszny smaczek lub zabawkę i staraj się, aby pies był skupiony na Tobie a nie na mijających Was ludziach. Duuuuzo chwalenia, zabawy i smakołyków :)
_________________

 
 
 
labidabi 



Mój labrador: Koko
Suczka urodziła się:
4.01.2014

Dołączyła: 11 Mar 2014
Posty: 193
Skąd: Kraków
Wysłany: 14-04-2014, 12:50   

My z Koko chodzimy na spacery już jakieś 2 tygodnie. I zastanawiam się kiedy mogę ją spuścić ze smyczy. Z tego, co zrozumiałam, bardziej zależne jest to nie tyle od wieku szczeniaka, co od stopnia wpojenia mu komend typu "noga", "wróć"..? No, ale w sumie chyba do końca nigdy nie można być pewnym jak pies zachowa się w otwartym otoczeniu bez smyczy... choćby i na smyczy się w miarę ładnie słuchał.
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 14-04-2014, 14:37   

my na pierwsze spuszczania ze smyczy znalezliśmy taki placyk ogrodzony od jezdni krzaczorami, a od domów płotem i tam ćwiczylismy komendę "do mnie" stając w pewnej ogległości do siebie i psa na zmianę wołajac, przy czym jedna osoba za każdym razem zwiększała dystans. potem chodziliśmy do parków, lasu albo na pola ćwiczyć. po osiedlu to chodzę z nim na smyczy, spuszczam tylko w jednym miejscu, gdzie samochody nie jeżdżą.
zawsze jest ryzyko ze pies za czymś pogoni. mi sie to dwa razy przytrafiło, raz jak był malutki i sie przestraszył klaksonu - to poleciał prosto przed siebie, ale go odwołałąm i raz poleciał za wroną, prawie dostałam zawału, fakt że wrócił szybko, ale przebiegł prze ulicę. u nas na szczęście progi zwalniające są i to raczej takie mało ruchliwe uliczki, ale zawsze ryzyko istnieje.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
labidabi 



Mój labrador: Koko
Suczka urodziła się:
4.01.2014

Dołączyła: 11 Mar 2014
Posty: 193
Skąd: Kraków
Wysłany: 14-04-2014, 15:02   

Quaddo napisał/a:
my na pierwsze spuszczania ze smyczy znalezliśmy taki placyk ogrodzony od jezdni krzaczorami, a od domów płotem i tam ćwiczylismy komendę "do mnie" stając w pewnej ogległości do siebie i psa na zmianę wołajac, przy czym jedna osoba za każdym razem zwiększała dystans. potem chodziliśmy do parków, lasu albo na pola ćwiczyć. po osiedlu to chodzę z nim na smyczy, spuszczam tylko w jednym miejscu, gdzie samochody nie jeżdżą.
zawsze jest ryzyko ze pies za czymś pogoni. mi sie to dwa razy przytrafiło, raz jak był malutki i sie przestraszył klaksonu - to poleciał prosto przed siebie, ale go odwołałąm i raz poleciał za wroną, prawie dostałam zawału, fakt że wrócił szybko, ale przebiegł prze ulicę. u nas na szczęście progi zwalniające są i to raczej takie mało ruchliwe uliczki, ale zawsze ryzyko istnieje.


Ja mieszkam na wsi i mam dość duży ogródek, w którym Koko puszczam wolno, by sobie biegała. Więc może jako tako warto już powoli próbować puszczać ją wolno na łące?
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 14-04-2014, 15:09   

labidabi, Myslę, żeby ją sprawdzić na lince takiej 10m na łące jest tyle różnych zapachów czasami może ją coś skusić :)
_________________


 
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 14-04-2014, 15:40   

labidabi napisał/a:
Więc może jako tako warto już powoli próbować puszczać ją wolno na łące?

jasne, spróbuj my ogródek mamy malutki, wiec szukaliśmy większych przestrzeni.
uzbrój sie w jakies smaczki i chyba dobrze spróbowac z druga osobą. :)
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
labidabi 



Mój labrador: Koko
Suczka urodziła się:
4.01.2014

Dołączyła: 11 Mar 2014
Posty: 193
Skąd: Kraków
Wysłany: 14-04-2014, 16:54   

Oj, ciężko to sobie wyobrażam :haha: Mam 2 smycze - jedną może 2 m, drugą o wiele dłuższą. Na tej długiej Koko jest szczęśliwsza bo ma większe pole manewru do hasania i wolę z niej korzystać, ale minus jest taki, że non stop się w nią zaplątuje :< Na krótkiej nie ma tego problemu. I pytanie: jak to rozwiązać? 10 m smycz? ojjj :confused:
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 14-04-2014, 16:56   

możesz iśc na jakieś ogrodzone boisko, żeby piesek latał bez skyczy i nie było ryzyka ucieczki?

my zaryzykowaliśmy, taki szczeniaczek raczej na otwartym terenie za daleko od Was nie ucieknie, bo się będzie bał
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
labidabi 



Mój labrador: Koko
Suczka urodziła się:
4.01.2014

Dołączyła: 11 Mar 2014
Posty: 193
Skąd: Kraków
Wysłany: 14-04-2014, 17:03   

Quaddo napisał/a:
możesz iśc na jakieś ogrodzone boisko, żeby piesek latał bez skyczy i nie było ryzyka ucieczki?

my zaryzykowaliśmy, taki szczeniaczek raczej na otwartym terenie za daleko od Was nie ucieknie, bo się będzie bał


Ogrodzonego terenu tu nie mam, oprócz własnego ogródka. W sumie mam sporo przestrzeni zielonej wokół siebie, jak to na wsi... tylko, że wokoło lasy i rzeki, do których nie chciałabym jednak, żeby wpadała, a wiem już, że ciągnie ją do wody bo mamy jedną taką trasę, na której jest płytka rzeka, w której pozwalam jej się napoić i Koko do niej ciągnie jak diabli :) Chyba pomysł z dwójką opiekunów wydaje się najrozsądniejszy :)
 
 
Karoola 



Mój labrador: Browni
Pies urodził się:
02.02.2003

Pomogła: 6 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 3802
Skąd: Sosnowiec/Warszawa
Wysłany: 14-04-2014, 17:23   

labidabi, ta 10m linka ma być bez żadnych rączek, supełków, metalowych oczek i puszczona luźno po ziemi - wtedy nic nie będzie się plątać. A jest po to, żebyś w każdej chwili mogła ją przydepnąć i przyciągnąć do siebie psa. Poczytaj o nauce przywołania, tam jest bardzo dużo o lince. Najlepiej kup linkę w jakimś budowlanym + przywiąż do jakiegoś karabinka i gotowe :)
_________________
Pozdrawiamy, Karolina, Browni i pinczeropodobny Emil
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź