joanna tu sie mylisz, ja robie takie zajecia, i to odplatnie, nie jestem fundacja tylko firma. Szkoly sa bardzo zainteresowane tym tematem. I coraz wiecej takich szkol jest. Niestety glownie w duzych miastach, ale w tych malych i biednych czasem robie za darmo i tez sa chetni
Na taką edukację nie potrzeba wielu pieniędzy. Czasami wystarczy tylko chęć i oczywiście przyzwolenie dyrekcji szkoły. Zaprosiłam kiedyś szkoleniowca z psem do szkoły, koszty były niewielkie, a zainteresowanie dzieci ogromne. Teraz sama organizuję takie zajęcia (bo w międzyczasie nieco się doszkoliłam). I nie musi to być od razu jakaś ścieżka edukacyjna, ja te zajęcia robię na lekcjach wychowawczych, przyrody biologii czy nawet na osławionym seksie, czyli wychowaniu do życia w rodzinie . W końcu pies to też członek rodziny .
A co do roli rodziców, to bym jej nie przeceniała - często dzieci są wrażliwsze i mądrzejsze od rodziców. Mi kiedyś szczęka opadła, jak uczennica opowiedziała mi, jak mama zniechęcała ją do szkolenia psa, bo "na co to komu potrzebne". Ja za darmochę organizowałam dla dzieciaków i ich psów warsztaty klikerowe, a mamuśka się wkurzała jak córka ćwiczyła w domu, bo jej dźwięk klikera przeszkadzał........
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 29-10-2011, 15:22
bietka1, podejrzewam ze mama tej dziewczycnki tak mowila bo byla poprostu zazdrosna ze ktos pokazal i nauczyl a sama jest antytalent, bo dzwiek klikera nie jest az tak meczacy i da sie z tym klikaniem wytrzymac
niestety takie szkolenia sa i powinny byc kosztowne. Kosztuje mnie utzryzmanie i wyszkolenie psa, nie zabiore do szkoly psa, ktory nie potrafi wykonywac bezblednie podstawowych komend, ktory nie byl dobrrze socjalizowany, psa, ktory ma reakcje lekowe na niespotykane sytuacje itp. Takie wyszkolenie kosztuje, bo musze psa od szczeniaka wozic w rozne miejsca, kosztem jest paliwo, amortyzacja samochodu, utrzymanie psow (bo mam dwa z ktorymi jezdze do szkol) czyli larma, szczepienia, ochrona przed kleszczami, leczenie. I najwiekszy koszt: czas. Potrzeba na to ok 5 godzin dziennie. Jezeli to ma byc robione profesjonalnie. Nieprofesjonalnie i z doskoku moze byc czasem i pozyteczne i dobrze poprowadzone, jednak w wiekszosci przypadkow niestety tak nie jest.
Zreszta ten sam problem byl w stajniach w ktorych pracowalam. Niestety jazda konna zeby byla prowadzona na dobrym poziomie i nie kosztem koni musi kosztowac. Duzo. Nie tak jak dzis 30 zl za godzine.
A dla wielu rodzin te 30 zl to juz jest duzo. Daleko nie szukajac nie byloby mnie zwykle stac na jezdzenie w klubach w ktorych pracowalam.
Problem z psami w szkole to problem finansow, zwlaszcza w malych miastach. Szkoly chca, ale nie maja pieniedzy. Samorzady maja pieniadze ale nie chca. A ja jako osoba prywatna z trudem zdobywam dofinansowanie. Urzedy miast mialyby to ulatwione, bo maja mnostwo mozliwosci doplat z Unii na takie zajecia edukacyjne. Tu sie zaczyna mur niezrozumienia. Pani w urzedzie miasta Nowy Sacz zrobila wielkie oczy jak przyszlam do niej z propozycja dla szkol: ale po co?? przeciez kazdy niemal ma psa, to po co o psach w szkole mowic?
Fundacja z ktora tu wspolpracowlam tez juz nie ma pieniedzy na takie zajecia, wiec przestalismy jezdzic do szkol z ramienia fundacji. Wielka szkoda, ale nas tez nie stac, zeby z wlasnej kieszeni to finansowac. Zycie drozeje a jesc trzeba.
baska, moje zajęcia nie są profesjonalne, bo profesjonalistką nie jestem i nawet w marzeniach się tak nie czuję (pomimo papierka z dogoterapii i kilku innych). Moje psiaki też super wyszkolone nie są. Pracuję w szkole - z młodzieżą. A to co robię ma raczej pokazać, jakie potrzeby ma pies i to, że można go nauczyć kilku podstawowych rzeczy bez krzyku i przemocy. To raczej działania wychowawcze skierowane do uczniów, coś na kształt "edukacji z psem". Uważam, że skoro mówię o bezdomności psów czy potrzebie sterylizacji, to mój przekaz jest bardziej wiarygodny, jeśli razem ze mną jest taki właśnie były bezdomniaczek. I daje mi wielką frajdę widok bardzo słabego dydaktycznie ucznia, który na zajęciach promienieje szczęściem i dumą, bo mój boksio wybrał go sobie na najlepszą przytulankę, czy napakowanego nastolatka, który ma radość z tego, że "bezdotykowo" nauczył jamniczkę kolegi "siad".
To takie hobby/dziwactwo belfra, któremu los dał psy, które cieszą się z kontaktów z młodzieżą...
baska, czytam te Twoje wypowiedzi i nie powiem ze sie z nimi niezgadzam,to nie to,ale czegos mi brak w Twoim podejściu,owszem jest rzeczowe,merytoryczne, z dystansem tylko mam wrazenie ze gdzies zgubiłas po drodze uczucia
_________________ "Miłość do psa jest najdziwniejszą rzeczą,przy niej relacje z ludźmi stają się nudne jak owsianka" John Grogan "Marley and me'--------------------
galeria Brandusa-zapraszamy http://forum.labradory.or...er=asc&start=40
bo mowie o mom zawodzie i zwykle z wylaczeniem emocji. Psy zle reaguja na emocje, wiec je wylaczam-wiem, wiem zaraz beda gromy ze to nieprawda, wiec tylko wytlumacze, ze chodzi mi glownie o zle emocje (ludzie czesto potrafia okazywac caly wachlarz negatywnych emocji wobec psa: strach, bezsilnosc, zlosc, rozdraznienie i czesto trudno im publicznie zwlaszcza okazac radosc czy zywiolowo chwalic psa. Ale nie o tym teraz).
Zwykle kiedy mowa o dzieciach czy niepelnosprawnych w ludziach powstaja emocje. A ja mowie o prozie zycia, nie o tym jakie emocje mnie niosa, tylko jakie pieniadze sa potrzebne zeby realizowac cele.
Mozna by opisywac te radosci w przedszkolu, jak sie dzieci tula do psow, jaka daje radosc chlopcu z porazeniem to, ze rzuca pilke a pies przynosi:jemu, i do niego te oczy sie smieja, ogon macha i caly ten pies jest dla niego. Super. Fajnie.
Gdybym miala mozliowsc robilabym to na codzien nieodplatnie, bo psy maja wielka moc terapeutyczna, bo wierze, ze jest ogromna potzreba edukacji, i ze tylko edukacja zmieni stosunek do zwierzat. Nie mam takiej mozliwosci bo musze tez zarabiac. Na swoje dziecko, swoje psy, na siebie.
Emocjonalne podejscie (z wylaczeniem rozumu) jest bardziej infantylne niz dojrzale. Zwierzeta oczekuja od nas bezpieczenstwa, i wlasnie dojrzalosci, zle sie czuja rozedrgane. Nawet wtedy, kiedy jest to wylacznie "cwierkanie" do psa, kochanie go, tulenie i wsadzanie w role pluszaka skrzyzowanego z terapeuta. Wielu ludzi ma psy bo czuja brak bliskosci w relacjach z ludzmi, a psy daja nieograniczone poklady milosci bezinteresownej. I swietnie, byle w tym nie stracic z oczu, ze pies jest zwierzeciem, drapieznikiem, doroslym (!), i ma czysto zwierzece potrzeby. Moze stad ten chlod w moim opisie. A moze mam taki nieladny styl bycia
ps. Bietka, swietnie, ze ci sie chce ciesze sie, ze sa tacy nauczyciele (mowiac o braku profesjonalizmu mowilam o fundacjach i firmach prowadzacych takie zajecia, ciezko zarzucic brak profesjonalizmu komus kto dana profesja zajmuje sie amatorsko:) )
baska, Wielu ludzi ma psy bo czuja brak bliskosci w relacjach z ludzmi, a psy daja nieograniczone poklady milosci bezinteresownej. tu trafiłaś w sedno sprawy,mój pies jest dla mnie nieocenionym terapeutą,ale tez przywrócił we mnie chęć do działania,sprawia mi radosć to że jestem mu potrzebna a co dalej idzie mam chęć pomagania innym psom,gdyby nie to ze pies to nie przedmiot zapisywałabym je na receptę,powiem w skrócie-mam labka prawie 2 lata przez ten czas nie płakałam ani razu,nie wpadłam w depreche,mam zorganizowany czas,duzo wędruje polasach,łąkach i górach bo mam z kim!same plusy,ja daja mu stabilne oparcie,miłośc i michę,on mi cos czego nie potrafie nazwac w dwóch zdaniach ale to wy juz wiecie co ,bo wierzę ze macie tak samo
[ Dodano: 30-10-2011, 14:47 ]
wogóle Basiu,to szkoda ze nie mieszkasz w moim mieście,miałybyśmy godzinami o czym gadac ,
_________________ "Miłość do psa jest najdziwniejszą rzeczą,przy niej relacje z ludźmi stają się nudne jak owsianka" John Grogan "Marley and me'--------------------
galeria Brandusa-zapraszamy http://forum.labradory.or...er=asc&start=40
moje psy tez mi daja podpore
kazdy chyba kto ma psa, nawet gdyby sie wypieral zawsze korzysta w jakich sposob z tego, ze ta para oczu zawsze patrzy.
Ale jak to mowia, biznes jest biznes stad moje posty takie a nie inne
baska, mysle ze Ty przekazałabyśmi wiele cennych uwag a ja Tobie równiez ale ze swojego punktu widzenia,nasze psy napewno by na tym skorzystały
_________________ "Miłość do psa jest najdziwniejszą rzeczą,przy niej relacje z ludźmi stają się nudne jak owsianka" John Grogan "Marley and me'--------------------
galeria Brandusa-zapraszamy http://forum.labradory.or...er=asc&start=40
ojtam, odleglosc dzis to nie problem, sporo dyskusji moze sie toczyc za pomoca for, tak jak tu. Szkoda tylko, ze w tekscie nie wylapuje sie tak latwo tonu, iluzji, sarkazmu. Czasem wiec dochodzi do nieporozumien, a czasem idzie na noze
Lubie sobie poczytac rozne fora, glownie psie i konskie czytuje, a psie te ras pracujacych, dlatego i tu czasem wpadam. A wpadlam pierwszy raz z innej zupelnie historii, i nie wypadalo mi tak wpasc, zrobic burze i zniknac hahaha to zostalam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum