Ja czasem jestem porażona niektórymi pomysłami,jak można wyjść z domu na pare godzin i założyć psu kaganiec.
Albo jak mozna zamknąć psa na balkonie na pare godzin,znam takie przypadki też.
Ja i klatce mówie nie,ale to jest najrozsądniejsza forma zabezpieczenia mieszkania i psa
Bo ja nie rozumiem,czemu większość ludzi zostawia szczeniaki po raz pierwszy same w domu dopiero po paru miesiącach.Chopper zostawał w domu na 3-4 godziny już od 3 dnia pobytu u nas i od wieku ok.7 tyg.I nic nie zniszczył,oprócz zasikania paneli w przedpokoju
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 24-03-2011, 17:35
anna34 napisał/a:
Bo ja nie rozumiem,czemu większość ludzi zostawia szczeniaki po raz pierwszy same w domu dopiero po paru miesiącach.Chopper zostawał w domu na 3-4 godziny już od 3 dnia pobytu u nas i od wieku ok.7 tyg.I nic nie zniszczył,oprócz zasikania paneli w przedpokoju
Podłaczam się pod tą wypowiedź
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Ja również, Snickersa przyzwyczajaliśmy od pierwszego dnia, zostawał od 5 min do teraz nawet 7 godzin i nie ma najmniejszego problemu. Zawsze dostaje gryzaki specjalne na zostawanie samemu do których nie ma dostępu na co dzień i przez to są atrakcyjniejsze. Niestety większość ludzi ogólnie szczeniakowi odpuszcza wszystko i nie przyzwyczaja do życia jak najwcześniej i później są różne problemy.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 24-03-2011, 17:49
Barney byl uczony zostawania samemu w domu od poczatku, najpierw kilka minut potem normalnie poszlismy do pracy a i tak z czasem zdemolowal pol mieszkania, a niby przyzwyczajony, wybiegany, zostawiony z zabawkami, gryzakami. Niby wszystko przebieglo poprawnie, a jednak pies byl strasznym niszczycielem.
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 17:49
wiecie no..różni ludzie ,różne okoliczności, ja staram się jak najwięcej wykorzystywać młody wiek i przyzwyczajać do różnych rzeczy ale nie mam możliwości zostawiać ją codziennie na ileś godzin samą
mam nadzieję że jak już będę mogła, to się przyzwyczai..
ale tu nie chodzi o zostawanie codziennie ileś tam godzin, ale nawet 15 min ja też siedzę ostatnio w domu ze Snickersem, ale staram się go zostawiać jak najczęściej przynajmniej na te parę minut i jest ok.
To prawda że różne pieski różne charaktery, ale przyzwyczajanie i uczenie od najmłodszego nie zaszkodzi może jedynie pomóc
Luna jeszcze nigdy sama nie zostala, jest nas w domu 5, wiec zawsze ktos obecny. Do tego mamy jeszcze drugiego pieska, wiec wiecznie cos sie dzieje. Jest oki wszystko, tylko pytanie co to bedzie jak ja pojde na swoje? trzeba bedzie szkolenie przeprowadzic, teraz to chyba mija sie z celem jesli wszyscy beda wychodzic na czas szkolenia, a potem i tak bedzie pelna chata jak zawsze mysle o tym czesto, ale damy sobie rade
_________________ Teraz wiem, ze niebo jest w domu. Niebo rozswietlone iskrami milosci i radosci w oczach mojego 30kg szczescia! Kocham najmocniej
Mój labrador: Dafi
Suczka urodziła się:
24.08.2010
Dołączyła: 09 Paź 2010 Posty: 57 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 19:17
nata napisał/a:
wow.... co za metoda wychowawcza... Mam nadzieję, że chociaż do dzieci ma inne podejście, nie mniej jednak pies jest jak małe dziecko, więc mnie przeraża takie coś
wow tak moje dzieci chodza cale w siniakach a pies to juz szkoda gadać
mogłam spodziewać takich tekstów no ale przemilcze to.......... w każdym razie o dzieci sie nie martw
Dziękuje wam za wszystkie rady!
Kaganiec i tak kupiłam, Dafi może sie w nim oblizywać i wysuwac język, narazie nie mam jej zamairu go jeszcze zakladać spróbuje najpierw z tym zostawieniem jej w małym pokoju z radiem a jak to nie pomoże to wtedy niestety kaganiec bedzie załozony
Tak jak pisalam nie mam miejsca na taka klatkę wiec i ona odpada, niestety większość z was nie miala takich psów niszczycieli i dlatego latwo wam pisac ze to tylko szczeniak ja tez tak na poczatku mówiłam, nie byłam zla jakm niszczyła kapcie, zabawki , koce poduszki ale niestety z listwami to juz przegięcie bo nie dość że to troszke pieniędzy kosztowalo to i sporo pracy w ich załozenie.
Zostawać w domu to zostaje sama od poczatku najpierw na krótki chwile jak szlam z dziećmi na spacer a poźniej jak wrociłam do pracy na dłuższe chwile, ale że jeszcze w tym roku mam siedzi z moim synkiem w domu to sama jest moze jakieś 3-4 gdziny poźniej to pewnie bedzie i 8 ale to dopiero za rok.
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 24-03-2011, 19:54
monika-81, to po co zakladałaś ten wątek i prosiłaś o rady, skoro i tak ich nie słuchasz i postąpisz, jak planowałaś?
A co do listew. Sara zostawała przez długi czas w kuchni. Zeżarła WSZYSTKIE listwy, były wygryzione dziury w ścianie, pewnego dnia wyszarpała aluminiowy kątownik z rogu ściany. I ani razu nie nakrzyczałam na nią, bo biorąc szczeniaka wiedziałam, że straty będą - nie da się ich po prostu uniknąć. Martwiłam się jej wybrykami, ale nie dlatego, że to były konkretne straty materialne, tylko dlatego, że bałam się, że coś połknie i będą problemy ze zdrowiem. Nie myśłałam o klatce, bo w sumie straty nie były powalające i panna po kilku miesiącach się uspokoiła. Gdyby nadal niszczyła, na pewno zdecydowałbym się na klatkę. Ale nigdy nawet przez myśl by mi nie przeszło, że zostawię ja w kagańcu. Oprócz niemożności swobodnego ziajania czy pica, bałabym się, że pies zacznie go sobie ściągać i wtedy może sobie zrobić krzywdę - np. zaplątać się w rzemyki, pokaleczyć pychol. A ten nylonowy kaganiec to ostatnia rzecz, jaką kupiłabym psu. Żeby zadziałał, trzeba go dobrze dopasować, a wtedy pies się po prostu męczy.
Skoro uważasz, że pies naraża was na straty materialne, to przelicz sobie - klatka będzie tańszym rozwiązaniem. I sądzę, że można tak zmienić umeblowanie mieszkania, że miejsce na nią się znajdzie. A dziecku przecież można chyba wytłumaczyć, że to nie sprzęt do zabawy i psucia.
I proszę - trochę wyobraźni, empatii i wyrozumiałości dla szczeniora.
Mój labrador: Dafi
Suczka urodziła się:
24.08.2010
Dołączyła: 09 Paź 2010 Posty: 57 Skąd: warszawa
Wysłany: 24-03-2011, 20:01
bietka1 napisał/a:
monika-81, to po co zakladałaś ten wątek i prosiłaś o rady, skoro i tak ich nie słuchasz i postąpisz, jak planowałaś?
No właśnie po to aby posłuchac innych rad
Dzisiaj rano byłam przekonana że od jutra bedzie w nim siedziaąl już ale po waszych radach juz mi minoł ten pomysł Kaganiec kupiłam żeby porostu był i jak dalej będa większe zniszczenia to nie wykluczone że w koncu sprubóje go zlozyć. Moze nie mam racji ale klatka jest dla mnie nie za ciekawy roziwiązaniem nie wyobrazam sbie dafi zamkniętej w klatce przez 4 godziny żeby za kotem nie mogla sobie polatać dopiero byla by nie szczęsliwa.
Dzisiaj natłukłam mężowi do głowy żeby jej nie karcić za zniszczenia może ten pomysl z maskotkami jest dobry
nie wyobrazam sbie dafi zamkniętej w klatce przez 4 godziny
ale wyobrażasz sobie ją przez te godziny w kagańcu
_________________
agnieszka_213 [Usunięty]
Wysłany: 24-03-2011, 21:04
Monika-81 nie łam się i nie bierz do siebie wszystkich postó
Myślę że niektóre osoby to po prostu dzieci nie mające pojęcia o życiu :rodzice ubiorą nakarmią, umeblują pokoik i kupią pieska uważaj bo zaraz napiszą, że to skandal że w ogóle zostawiasz psa i chodzisz do pracy bo pewnie powinnaś zwolnić się z pracy i być 24h z pupilkiem i korzystając z rad zostawiać pieska na 10 min wychodząc na rolki czy gdzieś tam indziej pobawić się do koleżanki (żałosne że takie osoby maja najwięcej tu do powiedzenia).
Moja rada: pies nie ma poczucia czasu więc zostawianie go na 5 min czy 5 godz nie robi jemu różnicy on wie ,że go zostawiłaś. Można z nim w ten sposób ćwiczyć, krótkie wyjścia za drzwi i nagroda po powrocie że był grzeczny i czekał(szczeniaki są bardzo mądre i chłoną wiedzę jak gąbki).
Mimo wszystko polecam tylko Czeski kaganiec (ten który wysłałam Ci na zdjęciach)nigdy parciany! może stać się szczeniakowi krzywda! jeśli nie masz innego wyjścia przygotuj pomieszczenie w domu z którego usuniesz cenne rzeczy, a te które zostaną w razie zniszczenia nie pociągną cię tek bardzo po kieszeni. Najlepiej jak pies już umie zostawać sam bez żadnej asekuracji przed demolką ale musi się tego nauczyć. Wszyscy polecają klatkę ale ludzie przecież nie wszyscy mieszkają w willach i maja 200m2 żeby stawiać sobie klatki poza tym nie sądzę, żeby małym dzieciom dało się wytłumaczyć że mogą bawić się z psem a do klatki maja nie dochodzić bo to przecież będzie najciekawsza rzecz w domu i najwięcej pomysłów na zabawę w niej!
Poza tym nie wyobrażam sobie więzić psa w klatce jak chomika! to chore u mnie pies jest traktowany jak domownik a nie jak intruz w klatce. W schronisku pies też widzi kraty w kojcu i co jest szczęśliwy????!!!!!!!
Może nim zaczniecie krytykować zastanówcie się!!!!!!!!!!!!!!!!
I nie wyciągajcie z kontekstu fragmentów zdań bo chyba chodzi tu o rade i pomoc a nie bez sensowne wytrząsanie się na temat zlepku słów wyrwanych z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!
Powodzenia
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 24-03-2011, 21:36
monika-81 napisał/a:
wow tak moje dzieci chodza cale w siniakach a pies to juz szkoda gadać
mogłam spodziewać takich tekstów no ale przemilcze to.......... w każdym razie o dzieci sie nie martw
Nie wiem gdzie ty widzisz, że napisałam cokolwiek o siniakach na Twoich dzieciach, no ale cóż, może mam coś z oczami. Jeżeli jednak odnosisz się do moich słów to proszę, interpretuj je jak należy.
Nie martwię się o Twoje dzieci, porównałam jedynie wychowanie psa do wychowania dziecka, bo moim zdaniem ma to wiele wspólnego. Tak jak nie bije się dzieci, tak też nie powinno się bić psów. I tyle w tym temacie.
monika-81 napisał/a:
Moze nie mam racji ale klatka jest dla mnie nie za ciekawy roziwiązaniem nie wyobrazam sbie dafi zamkniętej w klatce przez 4 godziny
Klatka będzie dla psa jego domkiem, osobistym pokojem i schronieniem, jeżeli dobrze przeprowadzi się trening klatkowy, więc pies nie będzie tego postrzegał jako zamknięcia na siłę w nieprzyjemnym miejscu.
[ Dodano: 24-03-2011, 21:40 ]
agnieszka_213 napisał/a:
Może nim zaczniecie krytykować zastanówcie się!!!!!!!!!!!!!!!!
I nie wyciągajcie z kontekstu fragmentów zdań bo chyba chodzi tu o rade i pomoc a nie bez sensowne wytrząsanie się na temat zlepku słów wyrwanych z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!
Polecam to również Tobie samej, bo widać że albo niedokładnie przeczytałaś nasze wcześniejsze wypowiedzi, albo właśnie wyrywasz je z kontekstu i widzisz tylko rzeczy które chcesz widzieć.
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 24-03-2011, 22:27
anna34 napisał/a:
monika-81 napisał/a:
nie wyobrazam sbie dafi zamkniętej w klatce przez 4 godziny
ale wyobrażasz sobie ją przez te godziny w kagańcu
a ja właśnie widzę, jak tym metalowym kagańcem przyłożył w zabawie wspomnianemu wyżej kotkowi, lub rozwala szybę w ewentualnych drzwiach
agnieszka_213 napisał/a:
szyscy polecają klatkę ale ludzie przecież nie wszyscy mieszkają w willach i maja 200m2 żeby stawiać sobie klatki poza tym nie sądzę, żeby małym dzieciom dało się wytłumaczyć że mogą bawić się z psem a do klatki maja nie dochodzić bo to przecież będzie najciekawsza rzecz w domu i najwięcej pomysłów na zabawę w niej!
nie mam willi i dlatego nie mam klatki, a pies ma ograniczoną przestrzeń do jednego pokoju, według tego co czytałam i co mówili mi wszyscy zapytani szkoleniowcy to najlepsza metoda bo pies się czuje bezpieczniej w takiej przestrzeni, a po za tym ma mniej do niszczenia
a co do dzieci to wszystko zależy od tego jak są wychowane i uczone od maleńkiego, mój Misiek od niemowlaka książki nie zniszczył i wie że mu nie wolno brać nie swoich książek z biblioteczki, która zajmuje całe ściany w domu, więc i nie korzystania z psiej klatki też można nauczyć
nata, uff to może to jakoś będzie gdy moja sytuacja się zmieni i już nie będę z nią non stop
wczoraj jak byłam na rolkach to też podobno cały czas się patrzyła na drzwi, z resztą nic dziwnego, skoro przez 3 miesiące pańcia nigdzie nie wychodziła a nagle zakłada jakieś wielkie buty i zostawia
A czemu nie z psem na rolki?:)Moj Drako zniszczyl dwie wykladziny(chyba wsZyscy na forum znaja te historie)ciagnal jak traktor ,cala bylam obolała,nie mowiac o szalenstwie jak zobaczyl innego psa,ale mam rower,mam rolki,wiec w dlugą!Nie mialam litosci ,zemscilam sie za szkody jakie wyrzadzil i go wymeczylam,wzielam ze soba tylko wode,zeby nie padl(to ocZywiscie zarty)bo pierwszy wypad na rowerze skonczyl sie wywrotka tak szarpal ale!
Uwaga,zakupilam kaganiec materialowy i najpierw sie z nim bawilam,zakladalam ,sciagalam az sie przyzwyczail?(tylko w domu)na dworze pierwsze 20 metrow szedl jak kangur z lapami na kagancu,tak walczyl,ale do czego zmierzam,przestal ciagnac,idzie na rowni ze mna,bylam w ciezkim szoku,bo Drako przestal dominowac,zrozumial ze tym razem nie da rady,pocatkowo sie opieral o mnie ,ale do psow nie ciagnie....na lace mu sciagam kaganiec ale dyscypline musi miec,wiec na i , ma isc spokojnie i juz bo ja tak chce:)moj kregoslup odpoczywa ,rece wracaja na miejsce(moje rece)ale jezeli chodzi o niszczenie...nic sie nie zmienilo,paneli nie ruszyl ale dzisiaj rano wlazl do lazienki i rozniosl w drobny mak papier i wygryzl dziure za umywalka w linoleum:/i byl na tyle bezczelny ze zrobil to jak chlop spal!albo chlop mial sen jak kamien albo Drakul przymierzal sie do tego juz dawno i zaplanowal te akcje:)
I druga rzecz - piszesz, że mała zaczyna demolować kiedy wyjdzie mama - czy aby to jej nie prowokuje i nie nakręca?
Co się dzieje w domu przez ostatnie dajmy na to pół godziny, kiedy mama tam jest?
Czy wiesz co sunia robi i czy mama się nią w jakiś sposób zajmuje?
Jak wygląda wyjście mamy z domu?
Gryzienie i demolowanie to wyraz albo:
- nuuudy, kiedy pies jest wyspany, wypoczęty i szuka sobie zajęcia,
- albo stresu - pies nie potrafi sobie poradzić z napięciem związanym z nagłym zniknięciem człowieka.
Kaganiec - nawet fizjologiczny, bo taki prawdopodobnie kupiłaś , nie rozwiązuje sprawy - problem leży w psychice psa i jego emocjach.
Kaganiec może zapobiec demolce, oczywiście jeżeli najpierw pies zostanie do niego przyzwyczajony. Ale może spowodować większe straty np. pies będzie próbował go ściągnąć, raniąc się pazurami czy rozwalając szyby w domu albo zdzierając tapety - bo będzie się o nie ocierał. Znam psy trzymane w kagańcach, które zaczęły zamiast demolki - załatwiać się w mieszkaniu, ba! na łóżka swoich opiekunów. Psy, które zamiast gryźć - zaczęły wyć jak opętane. Psy, które w kagańcach były grzeczne jak aniołki, a po ich "odstawieniu" po kilku tygodniach powróciły do totalnej demolki.
Dlatego zanim zafundujesz psu pobyt w kagańcu - postaraj się małą zrozumieć i zastanów się CO powoduje takie a nie inne zachowanie?
Mój labrador: Demi Z Grodu hrabiego Malmesbury
Suczka urodziła się:
04.2005
Mój labrador: Hela Błotna Sadzawka
Suczka urodziła się:
7.10.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 34 Dołączyła: 19 Mar 2011 Posty: 3472 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-03-2011, 07:17
Shamalli32, podobno za wcześnie jeszcze żeby biegała ze mną jak ja będę na rolkach
[ Dodano: 25-03-2011, 07:29 ]
agnieszka_213 napisał/a:
Monika-81 nie łam się i nie bierz do siebie wszystkich postó
Myślę że niektóre osoby to po prostu dzieci nie mające pojęcia o życiu :rodzice ubiorą nakarmią, umeblują pokoik i kupią pieska uważaj bo zaraz napiszą, że to skandal że w ogóle zostawiasz psa i chodzisz do pracy bo pewnie powinnaś zwolnić się z pracy i być 24h z pupilkiem i korzystając z rad zostawiać pieska na 10 min wychodząc na rolki czy gdzieś tam indziej pobawić się do koleżanki (żałosne że takie osoby maja najwięcej tu do powiedzenia).
agnieszka_213, coś mi się wydaje że do mnie pijesz (sądze tak na podstawie nawiązania do rolek i wychodzenia na 10 min ) , tak więc zastanów się zanim zaczniesz oceniać gdy nie masz zielonego pojęcia o sytuacji, bo takie ocenianie jest żałosne a nie dobre rady. nie trzeba mieć 50 lat żeby czytać dużo książek o wychowaniu psów i znać się lepiej niż niektóre starsze osoby, poza tym nawet nie mieszkam z rodzicami, więc nie rozumiem po co sugerowanie że jestem rozwydrzonym bahorem, za które rodzice wszystko robią. takie postępowanie jak Twoje w tym wypadku jest dziecinne, a nie moje, bo coś wiem o psach ( nie, nie uważam się za eksperta)
po drugie "Tak jak pisalam nie mam miejsca na taka klatkę wiec i ona odpada, niestety większość z was nie miala takich psów niszczycieli"
jak to nie? proponuję poczytać ile ludzi miało problemy z małymi labkami bo to małe niszczyciele i gryzaki, nie jesteś jedyna na świecie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum