Przesunięty przez: tenshii 27-10-2012, 14:21 |
Odczyn alergiczny na szwy po operacji |
| Autor |
Wiadomość |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 30-12-2007, 19:00 Odczyn alergiczny na szwy po operacji
|
|
|
Słyszeliście coś o przepuklinie pourazowej, czy pooperacyjnej po sterylce?
Bora miała sterylke 9 listopada, wczoraj zauważyłam gulkę wielkości piłki do pingponga na brzuchu, właśnie na linii szwu, dokładnie w połowie brzucha
Panikuję, no dam sobie głowę uciąć że 3 dni temu tego nie było. Niestety nasza wetka dopiero bedzie w piątek |
| Ostatnio zmieniony przez tenshii 27-10-2012, 14:20, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 30-12-2007, 21:36
|
|
|
Ja już sama nie wiem co robić? Jechać jutro do kliniki i pokazać sie komukolwiek, czy czekać do środy aż bedzie nasz chirurg |
|
|
|
 |
AnTrOpKa


Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007
Pomogła: 6 razy Wiek: 39 Dołączyła: 25 Lis 2007 Posty: 6578 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 30-12-2007, 21:59
|
|
|
| Lepiej jechać i chociaż pokazać! Niech jakiś specjalista spojrzy swoim okiem... |
_________________
 |
|
|
|
 |
cranbi


Mój labrador: Hojrak
Pies urodził się:
24.09.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 25 Lis 2007 Posty: 498 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 30-12-2007, 22:25
|
|
|
| Też tak mi się wydaje. Lepiej pojechać. Upewnić się co to może być. Pojechałabym dla własnego uspokojenia. Znając życie w środę i tak powtórzyłabym wizytę u swojego weta.. |
_________________ Oto jest miłość: dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie... |
|
|
|
 |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 30-12-2007, 22:45
|
|
|
Jade jutro. Okazało się że jest drugi nasz chirurg (taki do którego ma zaufanie ) od 10. Bora jest dziwna, śpi, nie chce sie bawić, na dworze tylko siku i do domu. Ma takie dziwne oczy. |
|
|
|
 |
Tomi


Pomógł: 1 raz Dołączył: 26 Lis 2007 Posty: 756 Skąd: Kujawy
|
Wysłany: 30-12-2007, 23:07
|
|
|
| Bora, zwykle jest tak , że mała przepuklinka (piłeczka pingpong) moze okazać sie niebezpieczniejsza od znacznie większej. Problem polega na tym ,że przy małym otworze w otrzewnej, wydostające się z jamy brzusznej jelita mogą ulec zaciśnieciu , co stanowi znaczne niebezpieczeństwo. Jelita mogą stracić wówczas drożność i może dojść do obumarcia zaciśnietego fragmentu ( w powikłaniu takim trzeba nawet usunąć ten fragment). Nie chcę straszyć ,ale przepuklina może byc niebezpieczna. Jedyne co teraz możesz zrobic to sprawdzic czy ten wystajacy 'bąbel' jest miękki - jesli tak to nic złego się nie dzieje. Weterynarz podejmie decyzję jak dalej działać. |
_________________
 |
|
|
|
 |
AnTrOpKa


Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007
Pomogła: 6 razy Wiek: 39 Dołączyła: 25 Lis 2007 Posty: 6578 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 30-12-2007, 23:21
|
|
|
| Bora, moja Kicia kilka miesięcy po operacji tez miała właśnie taką kuleczkę na brzuchu, ale lekarz stwierdził że to na pewno powiększone wymię i nic nie robiliśmy.. później Kicia zrobiła się wielka jak BALON i przestała sikać!!!! Okazało się że przez dziurę w otrzewnej przeszedł pęcherz i tam zaczął się zbierać mocz aż w końcu przewód moczowy ułożył się tak że Kicia nie mogła zrobić siku! Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Dobrze że koty maja siedem żyć... |
_________________
 |
|
|
|
 |
inkapek
Paulina&Neska


Mój labrador: Neska
Suczka urodziła się:
21.11.2005r.
Pomogła: 6 razy Wiek: 43 Dołączyła: 28 Lis 2007 Posty: 4151 Skąd: Teraz Czaplinek
|
Wysłany: 31-12-2007, 08:32
|
|
|
Ojej nie straszcie mnie tą przepukliną bo 15 stycznia mam z Neską umówioną sterylizację i jak już sie przestałam jej bać i stwierdziłam że robie dobrze tak teraz znowu mam obawy, Chyba muszę jeszcze na dniach porozmawiać o tym z wetem niech mi wszytsko wyjaśni i przedstawi wszystkie za i przeciw.
BORA trzymam kciuki |
_________________
 |
|
|
|
 |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 31-12-2007, 10:17
|
|
|
No wiec ta gulka jest twarda.
Ale jestem wściekła, wczoraj wieczorem dzwoniłam do kliniki i pani mi powiedziała że jest nasz lekarz od 10. Dziś dzwonie przed wyjazdem, dla pewności, okazuje się że nie ma żadnego chirurga i będzie dopiero jutro o 10. Szału dostanę zaraz. |
|
|
|
 |
Ryniu


Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019
Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022
Pomógł: 27 razy Dołączył: 27 Lis 2007 Posty: 27550 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: 31-12-2007, 11:21
|
|
|
| Bora, znaczy w pełni kompetentni ludzie odpowiadali. Aj okres sylwestrowy, to wszyscy mają w głowie tylko jedno. Ja też jestem zły, bo mi łapki Enzowej nie zeszyli, chociaż od wczoraj nadzieja, przestała sączyć się krew, pewnie się już zabliźnia. Ale jak tylko wrócisz od weta napisz co jest z tą gulką, to i wszyscy będziemy spokojniejsi. |
_________________
|
|
|
|
 |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 31-12-2007, 12:48
|
|
|
| Jadę na po 15-tej, do innego lekarza, nie jest chirurgiem, ale go znam. Wydawał mi sie w miarę kompetentny. |
|
|
|
 |
Jola [Usunięty]
|
Wysłany: 31-12-2007, 13:28
|
|
|
| Magdo trzymam kciuki za Ciebie i Borę! Odezwij się jak tylko będziesz mogła co z psinką - czekamy!! |
|
|
|
 |
abi [Usunięty]
|
Wysłany: 31-12-2007, 14:47
|
|
|
| W Poznaniu nie ma całodobowych klinik tak jak w Bydgoszczy?nieważne czy sa święta weterynarze w tej klinice cały czas przyjmują zwierzęta.Zdrówka dla suni. |
|
|
|
 |
cranbi


Mój labrador: Hojrak
Pies urodził się:
24.09.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 25 Lis 2007 Posty: 498 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: 31-12-2007, 15:16
|
|
|
| Czekamy na wieści.. |
_________________ Oto jest miłość: dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie... |
|
|
|
 |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 31-12-2007, 16:53
|
|
|
W Poznaniu są kliniki całodobowe. Do niej właśnie pojechałam, ale lekarzy jest mniej a za to ciężkie przypadki.
Byłyśmy tam 2h. Lekarz powiedział że to odczyn alergiczny na szwy wew. Mogły sie jakieś nie rozpuścić. Dostała lekarstwa w zastrzykach, i doustne kapsułki. Jak do soboty nie zniknie, albo chociaż nie zacznie sie zmniejszać, trzeba będzie otworzyć i wyjąć szew.
W sobotę będzie moja wetka i poproszę ją o usg.
A w klinice masakra. Uśpili dwa pieski, dwa pieski szybko na stół operacyjny, jeden mały koteczek odszedł na rękach swojej pani... ehhh |
|
|
|
 |
Adamek [Usunięty]
|
Wysłany: 31-12-2007, 16:56
|
|
|
Dobrze, że z Borką się chociaż wyjaśniło
|
|
|
|
 |
Ryniu


Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019
Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022
Pomógł: 27 razy Dołączył: 27 Lis 2007 Posty: 27550 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: 31-12-2007, 18:01
|
|
|
| Bora napisał/a: | | A w klinice masakra |
Przykre to tak na koniec Roku. Dalej trzymamy kciuki i pazurki za Borę, aby wszystko było OK |
_________________
|
|
|
|
 |
Jola [Usunięty]
|
Wysłany: 31-12-2007, 18:11
|
|
|
| Bora - w przypadku wewnętrznych szwów często jest tak, że jeśli zbierze się wysięk wokół szwu to skóra sama się otworzy i razem z treścią zbioru szew sam się "wyjątrzy". Trwa to dwa - trzy dni. Czasem zbiór się wchłania i nie ma konieczności interwencji chirurgicznej. Spokojnie poczekaj - jeśli Psiak nie gorączkuje to znaczy że odczyn jest ograniczony do konkretnego miejsca i ogólnoustrojowo nic nie grozi. Jestem dobrej myśli - już nic niedobrego nie powinno się dziać. Całuski i miziaczki! Będzie dobrze. |
|
|
|
 |
Bora

Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
|
Wysłany: 31-12-2007, 19:30
|
|
|
Dzięki Jolu. Dzięki kochani
Bora jest odczynowccem. Miała już chyba 4 takie gule, ale nigdy tak wielką i taką twardą. Zawsze były wielkości groszku lub fasoli, i znikały po jakiś 4 dniach.
Zobaczymy. Tylko dziwne że wszystko było oki, gładki brzusio a tutaj po 2 miesiącach po operacji znowu odczyn i to jaki.
Dostała ten sam lek co ostatnio. Jest troszkę śpiąca, ale myśle że to po lekach i zmęczona po tej wycieczce do lecznicy.
Poza tym w tej lecznicy zdenerwowała mnie strasznie pani, która musiała być natychmiast przyjęta, choć jej piesek, podobnie jak Bora był na nogach i raczej nie potrzebował natychmiastowej pomocy. A tam za drzwiami reanimowali jednego psiaczka i usypiali kotka. Ludzie są tacy ograniczeni że az boli. Nie mogłam sie powstrzymać i powiedziałam coś od siebie |
|
|
|
 |
Ryniu


Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019
Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022
Pomógł: 27 razy Dołączył: 27 Lis 2007 Posty: 27550 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: 31-12-2007, 20:03
|
|
|
| Bora napisał/a: | | Nie mogłam sie powstrzymać i powiedziałam coś od siebie |
I bardzo dobrze |
_________________
|
|
|
|
 |
|
|