Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 29-09-2009, 23:54
Odzywam się po dość długiej nieobecności na forum. Co się w tym czasie zmieniło, co się działo ze mną i z Kają?
Mogę obecnie spokojnie stwierdzić, że jest ona psem, który okazał się dużo, dużo lepszy od moich wcześniejszych wyobrażeń i oczekiwań w stosunku do tej rasy. Jest dla mnie, w tej chwili, psem prawie doskonałym. Co umie? Wszystko to, co dla mnie jest ważne i potrzebne, a jest kompletnym "nieukiem", jesli chodzi o "salonowe" maniery (typu "podaj łapę","zdechł pies"). Bo jej tego nie uczyłem i nie będę uczył, gdyż traktuję ją jako mojego "druha" w szwendaniu i kumpla, któremu chcę oszczędzić tego typu "przyjemności", które nie należą do jej naturalnych zachowań. Ale jest to tylko moja osobista niechęć do nauki psa wszelkich niepotrzebnych, nieefektywnych rzeczy. Kaja jest obecnie dobrze ułożonym (ale nie doskonałym) psem myśliwskim. Brała ona z powodzeniem czynny udział w 6 polowaniach, a w 9 uczestniczyła biernie, w celach szkoleniowych. Całe szkolenie "myśliwskie" wzmocniło niesłychanie moją więź z sunią, która w tej chwili zrobi wszystko, czego od niej zechcę, bylebym tylko potrafił to jej przekazać. Sprawia jej to prawdziwą radość. Ma ona już trwałe miejsce w moim sercu. Obecnie epizod "myśliwski" w życiu Kaji uważam za zamknięty. Niepotrzebne mi będzie dalsze doskonalenie jej w charakterze psa "polującego". Wystarczy, że w lesie, na polach i w wodzie potrafi się właściwie zachować i na rozkaz wykonać podstawowe czynności "myśliwskie". Wystarczy, że w lesie respektuje ślady i zapachy zdrowej zwierzyny i nie goni bez pozwolenia za drobną zwierzyną i ptactwem. Również w mieście trzyma się grzecznie nogi i przechodzi spokojnie bez smyczy koło ludzi (dzieci), psów, ptaków i kotów, chociaż te ostatnie wzbudzają w niej "łowieckie" emocje. Jeży się jej wtedy włos na karku, warczy i muszę ją uspokajać "Kaja - nie".
------------
Generalnie mówiąc Kaja jest psem nieźle ułożonym i "wędrówki" z nią stały się prawdziwą przyjemnością. Aby wzmocnić mój "komfort psychiczny" w czasie spacerów po terenach miejskich (ulicach) wymyśliłem specyficzny sposób wydawania komend i "sterowania" Kają. Wydało mi się komiczne i niestosowne, gdy starszy pan idąc z psem po osiedlu, mijając np. grupę przedszkolaków, mówi głośnym głosem do psa "Kaja noga", aby szła tuż przy nodze a nie np. 5m przede mną. Takie zachowanie wprowadza element nerwowości u osób bojących sie psa. Postanowiłem używać zamiast głosu - gestów i dźwięków wydawanych tylko prawą dłonią. I tak podwójne "prztyknięcie" palcami - oznacza "Kaja!" i zaraz potem, gdy pies się obejrzy, prawą dłonią (palcem wskazującym) pokazuję na moje nogi. Jest to komenda "Kaja noga", po której pies albo sie zatrzymuje i czeka na mnie, aby zająć swe miejsce przy nodze, albo zawraca i ustawia sie przy nodze, gdy aktualnie stoję w miejscu. Podobnie wydaję komendę "Kaja do mnie - siad". Prztykam dwukrotnie palcami ("Kaja!"), pies się ogląda, pokazuję palcem wskazującym na nogę ("noga"), gdy pies podchodzi, ściskam dłoń w pięść ("Stój!"), pies staje przede mną, podnoszę palec wskazujący do góry ("Siad!"), pies siada przede mną. Gdy chcę, by warował układam dłoń płasko (równolegle do ziemi) (komenda "Waruj!"). Czasem zdarza się sytuacja, że pies nie słyszy prztyknięć palcami, gdy jest głośno na ulicy, wtedy posługuję sie głosem. Metodą "prawej dłoni" posługuję się obecnie zawsze, gdzie jest dużo ludzi a Kaja chodzi bez smyczy. Gdy przewiduję, że mogą być kłopoty przy mijaniu niektórych ludzi, odchodzę 2 kroki na trawnik i gestami usadzam Kaję przy sobie. Gdy ludzie przejdą, komendą "Biegaj!" (ruch prawej dłoni "a sio", do przodu) zwalniam Kaję z siadu. Normalnie, gdy nikogo "specjalnego" nie ma, Kaja idzie 3-4m przede mną. Opanowanie tych komend ("prawej dłoni") zajęło mnie i Kaji około 3 tygodnie. Komend tych uczyłem wydając je równolegle z komendami głosowymi. Osobom, które maja psiaki posłuszne (reagujące właściwie na komendy głosowe) polecam tą metodę jako wygodną i elegancką (bezgłośną) do kontrolowania poczynań pupili.
------------------
Zanim w następnych postach opiszę moje aktualne zajęcia i treningi Kaji (już nie myśliwskie"), opiszę nieprzyjemne zdarzenie, którego doświadczyłem z Kają. Miałem do załatwienia pilną sprawę w Urzędzie Wojewódzkim. Ponieważ byłem z Kają (jak zawsze), uwiązałem ją do balustrady w pobliżu wejścia i poszedłem do środka. Po mniej więcej 10 minutach wyszedłem i ze zgrozą stwierdziłem: PSA NIE MA! Nogi się pode mna ugięły, serce zaczęło kołatać, mało co nie upadłem na ulicy. Zacząłem wołać KAJA! KAJA! Po kilku minutach pojawił się strażnik i zapytał, czy szukam psa? TAK! TAK! KTOŚ MI GO UKRADŁ! Pan oznajmił mi, że pies jest u niego w budce i należy mi się mandat za uwiązanie psa w pobliżu przejścia. Byłem w szoku. PROSZĘ PANA JA ZAPŁACĘ WSZYSTKIE MANDATY ŚWIATA, TYLKO CHCĘ MIEĆ MOJEGO PSA! - wymamrotalem. Pan zaprowadził mnie do Kaji, która machała ogonem jak wariatka. Ostatecznie mandatu nie dostałem, ale dostałem ostrzeżenie od losu! Od tej pory staram się nie tracić psa z oczu, szczególnie w mieście. Następnej takiej przygody mógłbym nie przeżyć!.
--------------
Na dziś - (aż) tyle....
BlueDiego, jakże się cieszę że się odezwałeś uwielbiam czytać o Kaji
komendy gestem to bardzo dobry pomysł jedną komendę "siad" my też mamy od początku gestowo/słowną i też podnosze palec do góry na "leżeć" pokazuję palec w dół, musze wprowadzić jeszcze inne komendy super pomysł
czekam na dalsze opowieści
BlueDiego, ja również cieszę się z tego, że się odezwałeś. Twoje posty są zawsze niesamowitą motywacją do pracy z własnym psiakiem. Reakcja Kaji na prztyknięcie palcami.... No tak, my jesteśmy lata świetlne za wami
Dołączam życzenia urodzinowe dla Kaji - niedawnej solenizantki .
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-10-2009, 11:23
I ja się cieszę że znowu jesteś .Zawsze z zapartym tchem czytam Twoje posty .Komendy optyczne też stosuję , w dużych miastach to konieczność .Hermiona jest nauczona reakcji na dłoń , ruch , gest ...to bardzo pomocne bo też zawsze chodzi bez smyczy .W mojej okolicy ludzie już się przyzwyczaili że suka nie reaguje na zaczepki ludzi czy zwierząt i zawsze jest posłuszna , już nie przechodzą na drugą stronę ulicy z paniką w oczach że pies zaatakuje .
Pozdrawiam i pisz jak najwięcej , chętnie poczytam wszystkie instrukcjie co do układania psa ........ przyjaciela człowieka.
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 12-10-2009, 21:36
Wydaje się, że psa nie trzeba uczyć pracy węchowej, gdyż on ma przecież "wrodzony" doskonały zmysł powonienia i sam najlepiej się nauczy węsząc różne "odwiatry" (zapachy) w trakcie spacerów. Nic bardziej mylnego. Wszystkie przedmioty oraz organizmy żywe wydzielają swoje zapachy, które rozchodzą się drogą dyfuzji (przenikania) w powietrzu. Pies węsząc "odbiera" cały zbiór zapachów który tworzy coś w rodzaju "szumu zapachowego". I w zasadzie to wszystko nie niesie mu żadnych informacji. Niektóre psy są w stanie poczuć zapach o intensywności kilkunastu atomów danej substancji w cm3, ale bez towarzyszących mu "szumów". Poza tym pies od swych pierwszych chwil życia kojarzy zapachy z osobami i przedmiotami. Człowiek też nie będzie wiedział co robić, gdy pierwszy raz usłyszy odgłos jakiegoś zwierzęcia, czy iść dalej, czy uciekać. Dopiero, gdy mu ktoś skojarzy odgłos z osobnikiem, będzie wiedział jak reagować. Szczeniak po urodzeniu ma niezapisaną "księgę zapachów świata" i będzie ją "zapisywał" aż do śmierci. Pańcio może mu w tym bardzo pomóc. Praca tzw. "wiatrem górnym" jest najbardziej naturalnym zachowaniem labradora. Różni się ona zasadniczo od nauki tropienia, które polega na wykorzystaniu psiego węchu do chodzenia po śladach węchowych, czyli używania tzw."wiatru dolnego".
------------------
Uważny obserwator zachowań swego pupila z pewnością zauważy juz od wczesnych jego dni, że "praca węchem" psa męczy. Dlaczego tak się dzieje? Chodzi tu przede wszystkim o to, że młody jeszcze pies nie potrafi dopasować szybkości poruszania się i związanego z nią wysiłku, do potrzebnych do skutecznego węszenia specjalnych "oddechów" przez nos. My też nie potrafimy szybko biec i jednocześnie wdychać powietrze przez nos, wąchając. Szybko zabraknie nam tchu, zaczniemy sie dusić. Pies im starszy tym lepiej sobie radzi, gdyz emocje go nie "roznoszą", ale pies SZKOLONY bardzo szybko "zrozumie" o co w tym chodzi. Po "wyraźnych" tropach będzie szedł (biegł) szybko, a po słabych wolniej. Po prostu węszenie, w danej chwili, będzie dla niego najważniejsze i całe swe zachowanie dostosuje do wykonywanej pracy!
-------------------
Przed przystąpieniem do szkolenia psa do pracy węchowej (wiatrem górnym), musimy być pewni, że psiak dobrze aportuje przedmioty i jest na tyle posłuszny, że przychodzi do pańcia na wezwanie. Z reguły wiek psa, w którym można rozpocząć szkolenie do pracy węchowej, oscyluje wokół 6 miesięcy. Po zakończeniu szkolenia w aportowaniu rzuconych przedmiotów, aby ocenić stopień udziału węchu w zachowaniu psa, należy rozpocząć szkolenie do pracy węchowej od prostego ćwiczenia. Schemat tego ćwiczenia zamieszczam niżej:
Aby ćwiczenie mogło one być miarodajne, należy spełnić pewne warunki. Pole ćwiczeń nie powinno być pokryte jakimikolwiek świeżymi (do 24godzin) śladami ludzi, psów, kotów itp. Nie powinno być również porośnięte wysoką trawą zieloną. Najlepiej jest je wykonać na jakimś boisku sportowym (nawet asfaltowym) lub w lesie. Do wykonania ćwiczenia można użyć np. ulubionego aportu (uprzednio trzymanego długo w dłoni pańcia), piłeczki, lub nawet mocno pachnącego kawałka wędzonej kiełbasy lub boczku. Ten ostatni wariańt polecam szczególnie psom "debiutującym" w terenie. Pole ćwiczeń musi mieć wymiary około 70m x 70m. Należy wybrać dzień wietrzny, gdyż wtedy psu lepiej się "pracuje" wiatrem górnym. Ustawiając się tak, by wiatr wiał od lewej do prawej, uwiązujemy psa w jakimś zasłoniętym miejscu i dajemy psu powąchać wybrany przedmiot (machamy mu wolno przedmiotem przed nosem). Sami udajemy sie na lewo i rzucamy przedmiot około 25-30m wgłąb pola. Przedmiot będzie wydzielał woń ("odwiatr") w sposób oznaczony na rysunku liniami przerywanymi 1 i 2 oraz linią "max". Linie 1 i 2 oznaczają granicę jeszcze wyczuwalnej przez psa woni przedmiotu, a linia max to są miejsca gdzie w przekroju pionowym woń (odwiatr) jest największa.Teraz idziemy po psa i podprowadzamy go do miejsca, w którym sukces znalezienia przedmiotu jest najbardziej prawdopodobny czyli około 30m na prawo od punktu, w którym leży rzucony przez nas przemiot. Psa usadzamy i wskazując reką do przodu (w górę rysunku) wydajemy komendę np."Szukaj - aport", lub "Szukaj". Pies ruszy do przodu. I teraz będziemy mieli cały obraz umiejętności pupila. Są w zasadzie trzy warianty: A,B i C. Warianty A i B drogi poruszania się psa są prawidłowe (oczywiście wariant A jest znacznie lepszy). Wariant C (lub podobny) oznacza, że pies nie używa odwiatru do szukania, a jedynie biega po polu, by wreszcie przypadkowo natrafić na przedmiot. W każdym przypadku należy psa pochwalić, nagrodzić i wymiziać. A co gdy pies nie będzie wcale chciał szukać? Trzeba go przywołać (np. gwizdkiem) wziąć na smycz i mówiąc "Szukaj" poprowadzić go na smyczy wzdłuż drogi "A" aż do przedmiotu. Wtedy, na kilka metrów przed przedmiotem psa zwalniamy i gdy już go "znajdzie" nagrodzić jak wyżej. Po kilku powtórzeniach takiego postępowania, niektóre "oporne" psy pojmą o co chodzi. Jeżeli pies nadal nie będzie chciał szukać węchem przedmiotu, to należy przejść do opisanych niżej sposobów szkolenia węchem górnym ("Szukanie przedmiotów").
Jeżeli pole ćwiczeń jest wystarczająco duże, ćwiczenie można przeprowadzić jeszcze dwa razy, przesuwając się na miejsce nieużywane. Dobrze jest ustawić się tak, aby wiatr wiał od prawej do lewej (lustrzane odbicie rysunku). Dla ciekawych podam, że Kaja (po szkoleniu "myśliwskim") pierwszy raz pokonała drogę według linii B, a następne już według linii A. Musiała się "zorientować", że szukać należy wiatrem górnym, gdyż śladów węchowych nie ma (a zaczyna tropienie zawsze wiatrem dolnym).
Każdy wynik (poza odmową szukania) jest w zasadzie dobry. Zależy od niego tylko ilość i rodzaj pracy, którą trzeba poświęcić psiakowi, aby stał się ekspertem od szukania różnych przedmiotów. Ale o tym później.. Gdy pierwsze ćwiczenie pies wykonuje właściwie, można zadać mu zadanie nieco trudniejsze.. Przedstawia je rysunek:
Psa ustawia się do "startu" na lewo od przedmiotu rzuconego, aby od razu nie trafił na właściwy odwiatr. Powinien wtedy poruszać sie według wskazanych linii (najlepiej A-B-G). Dla bardzo chętnych (z reguły) do pracy węchowej labradorów, takie ćwiczenia są (z reguły) łatwe do wykonania, pod warunkiem, że psiak umie i chce pracować z pańciem (pańcią).
------------
Nauka znajdowania przedmiotów.
------------
Jeżeli pies pomyślnie wykona ćwiczenie pierwsze (umie posługiwać się wiatrem górnym przy szukaniu), można przejść do punktu 2. "Nauka znajdowania dowolnych przedmiotów po zapachu". Jeśli ćwiczenie ciągle mu nie wychodzi, to trzeba z nim przerobić punkt następny:
1.Nauka posługiwania sie wiatrem górnym i szukania przedmiotów na komendę.
Punkt ten przerabia się z psami bardzo młodymi i starszymi, debiutującymi w węszeniu. Do wykonania tego ćwiczenia pies musi być dość głodny (co najmiej 16godzin bez jedzenia). Do ćwiczenia należy uzyć bardzo wonnych i smakowitych dla psa kawałków np.kiełbasy lub boczku wędzonego. Kawałki te zawijamy przed wyjściem w torebkę foliową i następnie dobrze myjemy ręce, aby tego intensywnego zapachu nie zostawiać na smyczy (obroży), co moze psa dezorientować. Pole ćwiczeń musi spełniać warunki jak w ćwiczeniu pierwszym. Psa uwiązuje sie tak, by nas nie widział i rozkładamy kawałki smakołyków w punktach A,B,C, według rysunku:
Do punktów A,B i C można dochodzić "od dołu" i wracać "do dołu".Pamiętamy o takim ustawieniu, by umiarkowany wiatr wiał od lewej do prawej. Kawałki smakołyków wyjmujemy z torebki np. ręką w jednorazowej rękawiczce foliowej (są czasem na niektórych stacjach paliwowych lub w supermarketach). "Zużyte" rękawiczki chowamy do innej torebki foliowej. Idziemy po psa, doprowadzamy go do zaznaczonego na rysunku miejsca, dajemy do powąchania otwartą torebkę z kawałkami smakołyku i nastepnie, wciąż trzymając psa na smyczy, robimy zamach jak do rzutu torebką, w stronę punktu A. Chowamy torebkę i mówiąc np."Szukaj", podprowadzamy psa do punktu S. Tu psa zwalniamy ze smyczy i ponawiamy komendę np."Szukaj". I w tym momencie 90% labradorów, po chwili ruszy do "zdobyczy". Po zjedzeniu smakołyka, dajemy ponownie komendę np."Szukaj", wskazując psu kierunek (punkt B), w którym powinien węszyć. Pies szybko znajdzie drugi smakołyk. Idąc ZA PSEM, wydajemy ponownie komendę np. "Szukaj" i wskazujemy ręką na punkt C. Prawie na pewno pies znajdzie smaczka, choć rzecz będzie nieco trudniejsza (wieksza odległość i "skraj pola odwiatru"). Jeden na dziesięć psów może usiłować beżładnie biegać po polu ćwiczeń. Należy wtedy od razu wziąć go na smycz i mówiąc np."Szukaj", poprowadzić go bardzo wolno drogą do następnego punktu. Należy trzymać się na początku podanych wymiarów, gdyż są one dostosowane do możliwości przeciętnych, początkujących, labradorów.
Cwiczenie to można powtórzyć do 3 razy dziennie (z przerwami 1 godzinnymi). Z reguły wszystkie psy, po dwóch,trzech, dniach tych ćwiczeń, wykonują je bezbłędnie. Następnie można zwiększać odległości oraz zmniejszać intensywność smaczków. Po opanowaniu tego ćwiczenia można powrócić do cwiczenia pierwszego (rys.1). Głodna Kaja może swobodnie znależć np. pojedyncze "kulki" suchej karmy po zapachu, z odległości około 8-10m. Czasami rzucam je, jak mogę najdalej, pod wiatr i daje komendę "Szukaj". W ciągu kilku chwil Kaja je zjada po znalezieniu...
Po opanowaniu ćwiczeń z rys.3 oraz rys.1 i 2, można przejść "na wyższy poziom" umiejętności węszenia wiatrem górnym, czyli do znajdowania dowolnych przedmiotów po zapachu, wyszukiwania przedmiotów wśród wielu innych itp.
Witajcie serdecznie to co tu przeczytałam to bardzo ciekawe...powiem tak ja od niedawna jestem na tym forum i staram sie poszukać informacji na temat labków....konkretnie mówiąc to mam problem z moim psiakiem mam go od niedawna w sumie to tydz jestem drugim właścicielem no i on kompletnie mnie nie słucha nie wiem co mam robić próbuje go zachęcić do pracy ale to na nic każda próba nauczenia go czegoś kończy się niczym....on cały czas myśli że ja chce się z nim bawić....biega jak oszalały,skacze,gryzie no mówię wam on ma jakieś niezużyte pokłady energii nie wiem jak mam postępować ...jedynaczą jaką potrafi to chodzenie na smyczy no i podaje łapę a tak poza tym nic.Chciałabym aby był ułożonym psem spokojnym przede wszystkim mam dzieci i sami chyba rozumiecie.Myślałam nad szkoleniem ale profesjonalnym może szkolenie"na woli"przyniosło by jakiś skutek i w związku z tym chciałabym się was zapytać czy warto bo czytałam wiele opini na temat tego ośrodka i większość była negatywna Chciałabym się również dowiedzieć ile takie szkolenie kosztuje i jak długo powinno potrwać ...Z góry dziękuję wam za informacje
Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009
Suczka urodziła się:
Wiek: 38 Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 1371 Skąd: Kraków
Wysłany: 20-12-2009, 23:12
dusiak, przede wszystkim daj psu i sobie trochę czasu. Jest z Wami dopiero tydzień, gdybyś kupił szczeniaka takie docieranie trwałoby ok. 2-3 tygodni. Musi się do Was troszkę przyzwyczaić, zresztą to dziecko jeszcze, ma rok niecały
Jeśli ma rzeczywiście dużo energii możesz pomyśleć o jego kastracji w wieku ok 15-18 miesięcy
Życzę cierpliwości, w końcu się zrozumiecie
dusiak, ja ze swoim Marleyem też miałam na początku problem (jest znajdą). Nie chciał się słuchać. Jednak ciepliwość się opłaciła (i trochę frykasów w nagrodę) i Marley jest w tej chwili posłuchnym psem. (jeśli oczywiście gdzieś na spacerze nie zobaczy jakiegoś pieska).
Teraz już wie, że jak wykona moją komendę prawidłowo, to dostaje nagrodę.
Jeśli chodzi o szkolenie, to też się wcześniej nad tym zastanawiałam, ale póki co radzę sobie sama i chyba obejdzie się bez szkolenia, bo przecież tam też za wykonanie prawidłowo ćwiczenia pies dostaje smakołyk.
hm sama nie wiem..kurcze rzecz polega na tym że nie wiem od czego zacząć ...Może dać mu jeszcze trochę czasu aby do nas się przyzwyczaił jest dopiero tydz a potem tzn od nowego roku zacznę go szkolić...co wy na to??? tylko proszę o pomoc od czego zacząć i jak nie chce jej wystraszyć ....hihi tak sobie myśle że to najpierw ja powinnam się przeszkolić
Marley też musiał się przyzwyczaić, przez jakieś 2 tyg. w ogóle nie rezgował na swoje imię, tak więc mieliśmy jeszcze trudniej niż Ty.
Daj mu trochę czasu, niech się oswoi z nową sytuacją, a od Nowego Roku zacznij go szkolić. Za każde polecenie dobrze wykonane nagradzaj go smakołykiem, a na pewno będzie chciał je powtarzać, aż się nauczy.
Powodzenia
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 18-09-2010, 22:09
Osoby, które bawią się ze swoimi pupilami pracą węchową pieska, starają się tak prowadzić zabawę-szkolenie, aby zajęcia maksymalnie urozmaicać i podnosić trudność stawianych pieskowi zadań. Aby mieć dużą swobodę i łatwość w przygotowaniu tych zabaw trzeba umieć szybko oznaczać trasę ścieżek tropowych.
W trakcie moich codziennych wędrówek z Kają, prawie codziennie "wymyślam" jakąś zabawę, którą z reguły stosuję w praktyce na drugi dzień. Czasem do jej wykonania konieczne jest odpowiednie przygotowanie z mojej strony (np.wykonanie "pomocy szkoleniowych"). Najczęściej występującą potrzebą w trakcie zabaw "leśnych", jest oznaczenie, w sposób szybki i niekłopotliwy, trasy przejścia aby po pewnym czasie (nawet na drugi dzień) można było ją bezbłednie znaleźć. Próbowałem różnych rzeczy, ale ostatecznie najlepiej sprawdziły się rzucane na ziemię białe wstążeczki - gałganki wyciete ze starej np. poszewki.
Gałganki te rzucam na ziemię w trakcie przemarszu trasą, którą po pewnym czasie będę chciał "odtworzyć" ponownie. Pozwala mi to np. nie zgubić (nie stracić) określonych przedmiotów, które często pozostawiam Kaji do znalezienia. Nawet na drugi dzień mogę bez specjalnych trudności znależć je w lesie. Jest to duże ułatwienie. Po zakończeniu zabawy zawsze wędruję po oznaczonej trasie ponownie i zbieram rzucone wcześniej gałganki, które noszę w torbie myśliwskiej, która jest moim podstawowym "wyposażeniem".
Dla ułatwienia znalezienia trasy po dłuższym czasie (np. na drugi dzień), gałganki rzucam tak, aby mieć pewność, że z miejsca, w kórym gałganek leży, widzieć będę miejsce rzucenia następnego. Na "zakrętach" gałganki układam tak, by ułożone w kształcie strzalki, pokazywały kierunek dalszego marszu. W okresie zimowym kolor gałganków jest czerwony (podarte ze starej "wsypy"). Czasami wieszam je na krzaczkach. Wszystkim bawiącym się ze swoimi psami w lesie (lub szkolącym psy do pracy węchowej), polecam ten rewelacyjnie prosty i sprawdzony w praktyce sposób.
Wyżej zrobiłem fotkę zawartości torby myśliwskiej, którą zabieram ze sobą w gorące dni. Gałganki zajmują poczesne miejsce!
Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007
Wiek: 79 Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Lublin
Wysłany: 15-12-2010, 21:53
Chciałbym trochę o sobie (na początek). Otóż rok temu w trakcie mojej wędrówki z Kają do lasu, film mi się urwał i "wylądowałem" w szpitalu, na OIOM-ie. Cudem przeżyłem zator głównej aorty płucnej! Pół roku musiałem uczyć się chodzić i dopiero w lecie poszedłem ponownie do lasu. Wolniutko i krótko, ale Kaja była zachwycona!! Jesienią znów chodziłem po kilka kilometrów w lesie szkoląc i bawiąc się z Kają. Oczywiście z ograniczeniem wysiłku. Teraz cieszę się z każdego dnia, który Najwyższy pozwala mi przeżyć! Teraz, gdy mam więcej czasu (śnieg,zima),mogę znów napisać coś na forum.Opiszę pokrótce co robiłem z Kają.
----------------------------------
Zasady chodzenia po śladach (tropienie - wstęp do tropienia "odwrotnego").
Tropienie śladów, (tzw."wiatrem dolnym") jest czynnością, która jest genetycznie przypisana psom. Wszystkie psy mają węch wielokrotnie przewyższający zmysł powonienia innych zwierząt. Co najciekawsze, że niektóre rasy od stuleci nie wykorzystywane już do polowań, nadal zachowały tą zdumiewającą umiejętność rozpoznawania rzeczywistości powonieniem. Do ras tych należą m.in. posokowce a także m.in. niektóre osobniki labradorów, (te, które mają w miarę prostą linię pochodzenia od osobników myśliwskich - polujących). Niestety wobec obecnych barbarzyńskich metod hodowli i selekcji par rodzicielskich do reprodukcji (skierowanych na uzyskanie psiaków "rodzinnych" - "kanapowców") i ten fenomen powoli zanika. Trudno w tej chwili znaleźć rasę prowadzoną (w hodowli) w kierunku utrzymania i rozwijania psiego węchu, tej niewiarygodnej psiej zalety.
W jakim stopniu psy nie uczone węszenia potrafią posługiwać się węchem ? Ile w osiągnięciach (pokazywanych często na filmach) psów - tropowców, pracujących dla człowieka węchem, jest umiejętności "wrodzonych" a ile wyuczonych? Na pytania te można śmiało odpowiedzieć: pies nie szkolony i w żaden sposób nie zachęcany do systematycznego węszenia, nie będzie umial posługiwać się węchem w swoim życiu, w sposób zaawansowany. Pies musi nie tylko umieć "odebrać" różne wonie, ale przede wszystkim ktoś musi go nauczyć różnie reagować na różne zapachy. Pies musi zapisać swą prywatną "książkę zapachów" (zapach - skojarzenie ze zwierzęciem lub osobą lub rzeczą). Może to skutecznie zrobić, jeżeli człowiek (przewodnik stada) mu w tym pomoże. Psy myśliwskie muszą zapoznać się z "ciepłymi" śladami zdrowych a także i rannych zwierząt. Te pierwsze musi "respektować" (czyli ignorować) a drugie może węszyć i za nimi
podążać. Różnica zapachu zdrowych i rannych zwierząt musi być przez psa odbierana (nie jest to dla psów zbyt trudne). Ale zanim pies pójdzie po śladach, musi nauczyć się zachowań typowych dla skutecznego węszenia i odnajdywania ścieżki tropowej. Idąc po śladach, pies porównuje zapachy śladu następnego z poprzednim i podąża w kierunku śladów "silniejszych". Droga taka odtwarza trasę poruszanie się szukanego zwierzęcia i prowadzi w kierunku jego późniejszej w czasie obecności. Jest to "naturalny" i łatwy do opanowania przez psa sposób tropienia. Poruszanie się w kierunku przebywania zwierzyny jest bowiem najprostszą drogą do znalezienia pożywienia. Na temat nauki psów myśliwskich takich sposobów tropienia napisałem wiele tekstu. Ale bardzo dobrze ułożony pies tropiący (psi mistrz nad mistrze), powinie umieć odnajdować i poruszać się po tropie "odwrotnym". Czyli w kierunku przeciwnym od pobytu szukanej "zdobyczy". Musi iść w kierunku, gdzie zwierzyna kiedyś była i stamtąd odeszła. Jest to "nienaturalne" zachowanie. Pies musi być takiego sposobu tropienia uczony. A jest to zadanie niełatwe!!
Do czego może być przydatna taka psia umiejętność? Przede wszystkim do szukania zgubionych (pozostawionych) przedmiotów. Pies musi wrócić "odwrotnie" po śladach i szukać zgubionego przedmiotu. Jak szkoliłem Kaję tropienia "odwrotnego" i z jakimi wynikami, opiszę w innym odcinku.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-12-2010, 09:17
BlueDiego, Czy możesz mi pomóc w zrozumieniu, pewnego zachowania? .Drażni mnie ono, nie dlatego że pies tak się zachowuje / rozumiem że pragnie mi coś przekazać / ale dlatego że ja nie potrafię tego odczytać .Mianowicie.
Jesteśmy w terenie, pies się zatrzymuje, przyjmuje postawę ,głowa wysoko i wydaje dziwny dźwięk ... krótkie, niskie, popiskiwanie. Jednocześnie nie okazuje lęku czy zdenerwowania, po prostu łapie wiatr i nawołuje.
Co to może oznaczać ? jak reagować w takiej sytuacji ?.. zdarza się to bardzo często, ... na każdym spacerze, codziennie na polach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum