supergirl, tylko że ten mój "znajomy" nawet nie próbował z nim ćwiczyć zero chęci po prostu zostało tak jak jest a Ty masz chęci i to jest najwazniejsze także będę trzymać za was kciuki dalej
Wiek: 47 Dołączyła: 18 Lut 2009 Posty: 22 Skąd: Warszawa
Wysłany: 03-03-2009, 14:33
supergirl, napisz koniecznie jak wam idzie szkolenie i czy są jakieś efekty...prosimy nabierząco [/quote]na szkolenie idziemy pod koniec marca.
Moim skromnym zdaniem najlepsze będzie szkolenie. Soko chodzi właśnie na szkolenie z takim agresywnym psiakiem tylko owczarkiem. Jego właściciele robili już różne rzeczy aby poskromić jego charakter - środki uspokajające, kastracja, obroża elektryczna ale nie sprawdziły się. Szkolenie daje efekty. Gdy poszliśmy na pierwszą lekcję bałam się spuścić Soko jak Maks biegał swobodnie, a teraz po półtora miesiąca biegają razem. Owczarek próbuje jeszcze czasami atakować inne pieski nowe ale obecnie wystarczy jedno słowo jego pana i posłusznie przychodzi do jego nogi.
Wysłany: 09-04-2010, 18:33 Agresja labka do innych psów
Byc moze temat byl juz poruszany, ale nie mam sily przebijac sie przez wszystkie posty.
Wyglada to tak. Leon ma teraz 4 lata. Do tej pory byl bardzo lagodnym i towarzyskim pieskiem w zabawach z innymi. Mial w swoim zyciu dwa ostre spiecia: z owczarkiem [rok temu] i jakies 2 tyg temu z mlodszym od siebie amstafem. W obu przypadkach zostal zaatakowany przez tamte psy. Od tego ostatniego spiecia zauwazylam, ze "jezy" się na wszystkie większe lub tego samego wzrostu psy w okolicy.
Czy to tak ma byc? Znajomi od owczarkow, mowia mi, ze to normalne, bo jest w najlepszym okresie dla siebie. A ja sie denerwuje, bo sam prowokuje sytuacje. Dodam tylko, ze jest na szczescie bardzo przyjacielski do dzieci i do ludzi. Nigdy nie warczy i nie szczeka. Musze go sprowokowac w zabawie, zeby szczeknal. Moj pies zwyczajnie NIE SZCZEKA.
Ale o co chodzi z tą agresja wobec innych psów. Teraz juz nie dam sobie reki uciac, ze nic sie nie stanie, jak ludzie puszczaja swoje psy do mojego Leona.
Czy moge cos z tym zrobic?
Nie ma się co dziwić, że się jeży. Pamiętaj, że to, że się jeży nie znaczy, że chce atakować, lecz to że się obawia, boi. Nie ma się co dziwić, że się boi, jeśli psy go zaatakowały. Mój piesek zawsze się jeży jak ktoś kręci się w cieniu lub zostanie zaskoczony... I nie ma on 4 lat, a zaledwie 9,5 miesiąca. Jakie będą reakcje Twojego psa, tego nikt Ci w 100% nie powie. Niemniej może zareagować agresywnie, ale tylko w obronie.
Co do amstafów, pit bulli i innych groźnych ras, to jestem strasznie cięty na ich właścicieli. Najczęściej są to łyse łby, które przed kolesiami chwalą się jaki to ich pies napakowany i jaki waleczny. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są odpowiedzialni właściciele i spokojne pieski tych ras.
Wczoraj gdy byłem na spacerze podbiegł do nas amstaff, który był spuszczony, lecz miał kaganiec. Na całe szczęście była to suka i nie było jakiejś niebezpiecznej reakcji. Mimo wszystko podlazłem do właścicielki, która była zajęta plotkowaniem i zwróciłem uwagę, to usłyszałem, że pies jest spokojny, a poza tym "gówno mnie obchodzi co jej pies robi". Zapowiedziałem jej, że następnym razem już nie będę jej informował, lecz od razu zadzwonię do straży miejskiej.
Co do kontaktów z innymi psami, to weź zwyczajnie spuszczaj go do piesków, które zna. Natomiast jeśli któryś pies podbiegnie i Twój rzuci się na niego, to przecież nie Twoja wina, że właściciel tamtego pieska nie pilnuje swojego pupila.
_________________ Pies: najlepszy przyjaciel człowieka.
Człowiek: powinien wszystko zrobić, aby jego przyjaciel (pies) miał życie usłane różami.
Idź z psem na prześwietlenie stawów do 20 tygodnia życia! Wtedy jeszcze możesz wiele...
Labek zaatakowany przez innego psa jest oczywiste że się na jeży, bo się wystraszy- tak jest w moim przypadku. Dodam że mu daje oznaki jeżenia się na pijaków, którzy się kiwają i dochodzi do tego szczekanie.
Co do kontaktów z innymi psiakami to jak już kolega wspomniał lepiej niech pies bawi się z przyjaciółmi, których zna, a nie ze wszystkimi których napotka na swojej drodze, bo nigdy nie wiadomo z jakim nastawieniem on idzie
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 03 Lip 2009 Posty: 1448 Skąd: Polska
Wysłany: 10-04-2010, 08:45
Prezes jak widzi większego od siebie psa to też się jeży albo się kładzie.
Twój pies pewnie się chce pokazać- jak się najeży to wygląda na groźniejszego- ale raczej nie zaatakuje pierwszy...
Z ta socjalizacja Leona to mam tez maly problem. Mieszkamy teraz w Szwecji, a tu nie jest to przyjete, zeby puszczac psa do innych psow. Moze przez to mi zdziaczal troche? W PL mial kumpli i kumpele, teraz nie ma zadnych znajomych.
A ten amstaf, co sie na niego rzucil jest niestety naszym sasiadem. W SE nie ma zwyczaju zakladania psom ras uznanych w PL za grozne- kagancow. Kolczatki tez sa zabronione. Wiec jak juz widze, ze idzie amstaf albo pitbul albo wilczur, to zawracam albo przechodze na druga strone ulicy. Jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby ktorys z nich machal przyjaznie ogonem do Leona.
Moze kupic Leonowi braciszka albo siostrzyczke do towarzystwa? Co myslicie o tym? Zda to egzamin?
reakcja psa w dużej mierze zależy od tego jak zachowuje się drugi osobnik. Po to psy wysyłają sygnały uspokajające albo żeby dać drugiemu do zrozumienia ,że nie jest negatywnie do niego nastawiony. Oczywiście są takie, które od razu atakują co można je przydzielić do grupy psów które nie znają tak do końa języka pisego albo też nie były socjalizowane.
Mój Aksel zazwyczaj widząc drugiego psa dużego staje na palcach czasem najeżony i skręca tym samym głowę...pokazując tym samym że nie jest źle nastawiony do drugiego psa. Czasem staje na przeciw "bojowo" nastawiony (bojowo piszę bo tylko to tak wygląda dla nas), sztywny i powarkuje a to dlatego, że np. drugi pies zbyt pewnie do niego podchodzi dając mu sygnały ostrzegawcze.
Także dużo mozna pisać o psach ale hejsan, w Twoim przypadku pies został pogryziony i każdy inaczej później reaguje na innego osobnika. Zobacz jak psy do siebie podchodzą np.dwa samce i jaka jest ich reakcja, jeden może dawać sygnały uspokajające a drugi znów odwrotnie i od tego się zaczyna....
Warto poczytać sobie ksiązkę o "SYGNAŁY USPOKAJAJĄCE. Jak psy unikają konfliktów -Turid Rugaas" i zapoznać się z reakcjami psów.
A kupno drugiego psa jest super sprawą tylko pytanie czy podołasz obowiązką i czy Twój psiur reaguje pozytywnie na szczeniaki bo to też jest istotna sprawa.
moj Cezar z kolei jezy sie absolutnie na wszystkich, ktorych spotka na spacerze, niewazne czy sa to psy (duze czy male) czy tez ludzie...
Zaczyna mnie to juz niepokoic, bo wiele osob sie go boi. A ja nie moge powiedziec "spoko, on jest bardzo lagodny, nie gryzie". A przeciez odkad tylko dostal niezbedne szczepienia byl socjalizowany.
Rowniez mial 2 przykre incydenty z innymi psami. Raz kiedy byl jeszcze malutkim srajdkiem rzucil sie na niego owczarek niemiecki - terrorysta calej okolicy. Na szczescie nic mu sie nie stalo i jakos nie zapadlo mu to w pamieci bo zachowywal sie bez zmian. Pozniej gdy mial jakies 9 miesiecy podczas spaceru zauwazyl biegajacego psiaka, o wiele mniejszego kundelka. Z poczatku machal do niego ogonem, wyraznie chcial sie z nim zaprzyjaznic i pobawic (bo tak reagowal na wszystkie spotkane psy) a tamtem do niego wystartowal z kłami i Cezar sie wystraszyl (nawet dosc zabawnie to wygladalo, bo taki wielki pies schowal sie mna przed malym kundlem... Ale od tamtej pory zupelnie zmienily sie jego reakcje na obce psy a ostatnio nie wiedziec czemu rowniez na obcych ludzi.
Na moich znajomych reaguje przyjaznie, w ogole na wszystkich ktorym pozwole wejsc do domu tez w miare przyzwoicie reaguje - troche nieufnie podejdzie, obwacha, przypatrzy sie i jest ok.
Ale nie chce zeby moj labradorek budzil strach... Czy mozna go jakos przekonac ze nie powinien tak sie wszystkiego bac i agresywnie reagowac?
a ja mam problem odwrotny agresja cocel spaniel'a do labka
bo zawsze sie razem bawili biegali a teraz on Hary Nagle zaczol na Rubena warczec i go podgryzac (prawie gryść). ale ja zdziwona byłam ze Ruben poradził z nim sobie i przyjoł ten atak ze odrazu zaczoł z zębami na spaniela az musiałam ich rozdzielac... wiem ze wina lezy nie po stronie rubena... ale wiem tez ze Ruben nie pozwoli sobie na takie traktowanie jak mysliscie czy pies z psem moze sie pokłucic? mieszkaja na tym samym osiedlu i czesto sie spotykamy wiec co teraz?
mala85, ma ok 2 lata...
włascicielka opowiadąła ze sama nie moze go głaskac tylko wtedy kiedy ma na to ochote bo w przeciwnym razie moze ugrysc... to tak na marginesie
orlosia12, przede wszystkim to jeszcze okres buntu...testosteron uderza do głowy i psy ustalają hierarchie oczywiście wśród innych samców.
Ja tak mam u siebie na osiedlu dlatego trzeba mieć wszystko pod kontrolą. Aksel był alfa całego stada, jednak wszystkie samce dorosły i jeden z owczarków stawia się. Ostatnio miałam nie miłą sytuację Aksel ma kumpla labradora rok młodszego. Poddaje się prawie każdemu psu jednak jak Aksel zobaczył że owczarek chce podporządkować sobie jego kolegę stanął między nimi i zaczął tylko warczeć na ONka, który niemalże chciał rzucić się na Aksla (myślałam że zębami trzaśnie mu w mordę i zrobi krzywdę) ale jak to Aksel stoicki spokój dopiero po chwili zaatakował ONka nic się nie stało więcej trzaskania zębami było także nawet go nie rozdzieliłam ani nie skarciłam.
Przy kolejnych spotkaniach Aksel nie zwracał na ONka uwagi ale on za każdym razem sprawdza swoje siły względem Aksla.
W naszym przypadku ONek również czuje się nie pewnie w obecności Aksla dlatego również ma takie zachowanie
Druga sprawa jeżeli pies nie pozwala się głaskać to najpierw niech właścicielka z tym coś zrobi bo takie zachowanie będzie się pogłębiać niestety i będzie coraz gorzej.
Pies wyczuje strach u właścicielki i będzie pozwalać sobie na jeszcze więcej. Najlepiej niech skontaktuje się z fachowcem z tej dziedziny i niech podpowie co robić.
orlosia12, jeżeli chcesz dalej się spotykać z tym cockel spanielem będziesz musiała mieć to spotkanie pod kontrolą. Niestety czasem tak jest że psy coś wyczują u drugiego i może dojść do niejasnego dla nas nieporozumienia czasem w trakcie zabawy jeden pies tak się zaweźmie na zabawę że w grę wchodzą już zęby i podgryzanie też byłam świadkiem tego typu zabawy to również rozdzielaliśmy w odpowiednim momencie psy.
Można byłoby tak pisać różnych przypadków takich zachowań ale w przypadku cockel spaniela to chyba na zbyt dużo mu się pozwala i dlatego tak się zachowuje ale to tylko moja skromna opinia....
mala85, dziekuje
Ostatnio bawił sie z nim i bylo okej
ale Ruben wydawal sie ze ma go prosto mowiac gdzies dopiero musialo minąc kilka chwil aby zaczol sie bawic i ja oczywiscie oczy dookoła głowy...
Mam problem ze swoim 5-letnim labradorem (chyba nie do końca czystym rasowo, wnioskuje po zachowaniu), gdyż jest bardzo agresywny w stosunku do niektórych psów. Skończyło się to pogryzieniem sąsiadki, która broniła swojego psa. I teraz pytanie brzmi, czy kastracja to jest jedyne rozwiązanie, które pozwoliłoby uspokoić psa? A jeśli tak to czy wystarczy kastracja chemiczna. Jakie są następstwa takiego zabiegu w kontekście dalszego życia psa?
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 08 Sie 2009 Posty: 203 Skąd: Gliwice
Wysłany: 10-07-2011, 17:36
Bez względu na to, czy kastracja pomoże,czy nie, to na efekty trzeba będzie poczekać nawet do pół roku, bez względu na to, czy chirurgiczna, czy chemiczna....
Uwazam,że powinnaś skierować się do szkoleniowca behawiorysty i to dobrego,który spróbuje zorientować się, gdzie leży przyczyna takich zachowań i spróbuje podać Ci metody szkolenia psa, które mogą przy takich problemach pomóc.
Kastracja nie jest panaceum na wszystko, a czasami (w sensie zachowań) może nawet zaszkodzic...
Sama kastracja, bez pracy z psem, niewiele pomoże - a żeby z psem zacząć pracować, trzeba określić przyczyny agresji i dobrać metodę do psa.
Do szkoleniowca i to migiem, bo jeśli doszło do wypadku z pogryzieniem człowieka ( ile razy powtarzać ludziom, żeby nie wsadzali rąk między walczące psy...) to możecie mieć bardzo duże problemy.
A na razie na spacery KAGANIEC - żeby chociaż zmininalizować ryzyko, że pogryzienie się powtórzy.
Najbliżej chyba macie do Białegostoku ( o ile to te Solniczki) do Aliny Bendiuk z Alpi.
Gocha2606, ciężko rąk nie wsadzać jak Ci drugi pies Twojego pupila próbuje zagryźć. Niestety działa to instynktownie. Zdaje sobie sprawę, że sama kastracja to może być za mało, ale w powodzenie tylko i wyłącznie tresury 5-letniego psa nie za bardzo wierzę, zwłaszcza, że Ramzes jak był mały to chodził do Alpi i był tak nieposłuszny, że nie ukończył kursu, gdyż zabrakło nam cierpliwości. Dzisiaj z pewnością mogę powiedzieć, że był to ogromny błąd. Z 1/3 część strat opisałem kiedyś na forum. Idę jutro do weterynarza zapytać co o tym sądzi, a potem będę kombinował z jakimś treserem. Sama podróż samochodem z psem już mnie przeraża, bo Ramzes pcha się za kierownicę, pluje i szczeka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum