Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Nasz pies ucieka od nas po spuszczeniu na spacerze
Autor Wiadomość
Bora 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 08-12-2009, 14:03   

1) szelki + 20m linka
2) kaganiec
3) nauka przywołania :)
Nic sie samo nie zrobi :)
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 08-12-2009, 14:08   

słowiczek, Najlepszym sposobem żeby zaczęła się słuchać jest wasza relacja.za każdym razem kiedy mała spojrzy na Ciebie zaczynaj ją nagradzam, albo mów dobry piesek.Ja tak zaczynałam ze swoją.Teraz na spacerach jest we mnie wpatrzona jak w obrazek.Cały czas ćwiczymy a jak się z nią bawię to w chowanego Yoko nauczyła się mnie pilnować i ostatnio nie mogę jej się nigdzie schować, bo cały czas jest przy mnie.Jak twoja sunia na razie ucieka to kup długą linkę tak jak napisała Bora i zacznij naukę na lince pamiętaj o ciepłym słówku jak przyjdzie do ciebie i o ciasteczku w nagrodę :)
_________________


 
 
 
słowiczek 



Mój labrador: Nealla
Suczka urodziła się:
22.06.2009

Dołączyła: 20 Sie 2009
Posty: 319
Skąd: okolica Poznania
Wysłany: 08-12-2009, 14:30   

tak, wiem, kaganiec i linka konieczna.
Przywołanie "do mnie" jest od samego poczatku ćwiczone i w domu w normalnych warunkach działa.
Wiem, że samo to nie przyjdzie tylko nauka i cierpliwość potrzebna.
Wiem, co mam robić i jak.
Tylko poprostu chciałabym być już na takim etapie jak Wy z Waszymi psiakami. Wasze psiaki są już starsze,mądrzejsze...Mój to jeszcze mały urwis w spódnicy, :D
ale ćwiczę i będę ćwiczyć.
Tylko moja młoda, bardziej mnie się w domu słucha a na zewnątrz męża...
_________________
galeria Nili
mój fotoblog
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 08-12-2009, 14:32   

słowiczek, Życzę samych sukcesów wychowawczych :)
_________________


 
 
 
Bora 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 08-12-2009, 14:33   

słowiczek napisał/a:
Tylko poprostu chciałabym być już na takim etapie jak Wy z Waszymi psiakami. Wasze psiaki są już starsze,mądrzejsze...Mój to jeszcze mały urwis w spódnicy,

Hihihihih a gdzie.... Bora to oszołom, diabeł i mała nieznośnica :) To że starsza wcale nie znaczy że mądrzejsza i też ma odpały. :-P
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 08-12-2009, 14:35   

Bora napisał/a:
też ma odpały. :-P

Jak każdy labek.Moja też czasami dostaję głupawek i często jej się to zdarza :)
_________________


 
 
 
bietka1 



Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006

Pomogła: 1 raz
Wiek: 63
Dołączyła: 21 Cze 2008
Posty: 806
Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 08-12-2009, 15:40   

słowiczek napisał/a:
Tylko poprostu chciałabym być już na takim etapie jak Wy z Waszymi psiakami.
ciesz się wariactwami swojej suni, potem będzie ci ich brakować :) . Nie spiesz się, wszystko przyjdzie z czasem (i z kolejnymi latami pracy :-P ). Ja też miałam takie chwile, że tęsknym okiem patrzyłam na ułożone ON-ki mijane na osiedlu i czerwieniłam się ze wstydu za to, co Sara wyprawiała na drugim końcu smyczy ......
 
 
AnTrOpKa 



Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007

Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 6578
Skąd: Szczecin
Wysłany: 08-12-2009, 17:50   

Bora napisał/a:
Nie pozwalam innym psom ustawiać mi suki, bo nie bedzie jakiś mały smarkacz po niej skakał. Od razu interweniuję i każę psa od nas natychmiast zabrać. Nie bedzie jakiś pies ćwiczył sie na mojej suce. Jeśli widzę próbę sił po prostu odchodzimy i nie bedziemy sie z takim psem bawić, są inne, które bawić sie umieją i chcą.


A ja staram się nie wtrącać. Nigdy jej nie pomagałam i teraz widzę, że w końcu nauczyła się odganiać natarczywego napastnika :)
_________________
 
 
 
kejsii 


Pies urodził się:
Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 604
Skąd: zagranica
Wysłany: 08-12-2009, 18:29   

My np tez ostatnio mamy problem z przywoływaniem nie wiem czy to nie przypadkiem młodzieńczy bunt :-P bo nigdy nie było z tym problemu znał hasło noga i było oki ale ostatnio to hasło działa odwrotnie i młody nie chce do domu wracać :| jak spuszczam go w lesie jest oki przychodzi do nas słucha i sam do samochodu wskakuje jak czas wracać .. Problem zaczyna sie jak jest na swoim terenie który dobrze zna :confused:
 
 
Lorena 
TW...



Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007

Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010

Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015

Pomogła: 3 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 3359
Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 08-12-2009, 19:05   

Dydymus napisał/a:
Psy czasem muszą sobie parę spraw wyjaśnić i to że na siebie czasem powarczą nie znaczy że zaraz się krew poleje.
też tak uważam. Nigdy nie wtrącam się w relacje psów z jakimi Lorena się bawi, wszelkeigo rodzaju warczenie, odganianie czy nawet naskakiwanie na siebie to normalne sytuacje w stadzie , jeżeli zwierzaki spotykają się stale w jakiejś okreslonej grupie to muszą sobie ustawić hierarchię i wyjaśnić sytuacje.
Zaczynam interweniować dopiero gdy widzę, że sytuacja się zaostrza zważająć na charakter labkowy i umiejętności mojej sucz jak do tej pory udało się jej wszystkie sytuacje wyciszyć .
_________________
http://spojrzeniepsa.blogspot.com/
http://gabinetmedwet.blogspot.com
https://m.facebook.com/spojrzeniepsablog
Na co dzień nieludzka pielęgniarka ....
 
 
słowiczek 



Mój labrador: Nealla
Suczka urodziła się:
22.06.2009

Dołączyła: 20 Sie 2009
Posty: 319
Skąd: okolica Poznania
Wysłany: 11-12-2009, 23:33   

Zaczęłam naukę chodzenia bez smyczy...
Póki co, spuszczam ją ze smyczy wieczorem, kiedy aut mniej i ludzi się nie kręci. Czyli mniej pokus. I tylko na razie na krótkich odcinkach.
Jak tylko sucz poczuje wolność to szajba jej odbija... :haha:
Lata zadowolona jak oszołom. Oddala się ode mnie...ale mnie pilnuje.
Jak nie reaguje na komendę "do mnie" odwracam się i biegnę w drugą stronę. Zaraz jest koło mnie, ale nie podejdzie ( dopiero po którymś razie reaguje na "do mnie" ).
Kupiliśmy jej skórzany kaganiec i niestety śmieci tj. walające się worki, chusteczki hig. i inne papiery potrafi złapać w zęby i zadowolona ze swojej zdobyczy biega wokoło ale nie odda, nie zostawi... Ale żeby zeżreć to nie ma na to czasu...

Linka czeka...

Ale i tak myślę, że dam radę. :)

Tyle, że mojemu mężowi o wiele łatwiej wszystko przychodzi z psem a ja muszę się starać... :)
_________________
galeria Nili
mój fotoblog
 
 
bietka1 



Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006

Pomogła: 1 raz
Wiek: 63
Dołączyła: 21 Cze 2008
Posty: 806
Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 12-12-2009, 00:52   

słowiczek napisał/a:
dopiero po którymś razie reaguje na "do mnie"
w ten sposób uczysz ją, że komenda "do mnie" oznacza "przyjdź, jak ci się zachce" .... Kolejność powinna być odwotna: najpierw musisz spowodować, zeby zaczęła do ciebie podchodzić i dopiero w trakcie tego mówisz komendę. Dzięki temu psica skojarzy sobie twoje słowa z czynnością czyli przybieganiem do pani. No i oczywiście za każde podejście super nagroda . Powodzenia :papa:
słowiczek napisał/a:
mojemu mężowi o wiele łatwiej wszystko przychodzi z psem a ja muszę się starać
tym się nie przejmuj, zaczniesz pracować sunią, to świata poza tobą nie będzie widziała. Moja też niby wpatrzona w pana (ciągle coś mu "spada" ze stołu), ale jak ją zawołam, to leci, mało nóg nie pogubi :haha:
 
 
sylwia14056 
Desperado



Mój labrador: Desperado
Pies urodził się:
12.04.2008

Wiek: 45
Dołączyła: 22 Gru 2009
Posty: 44
Skąd: olsztyn
Wysłany: 22-12-2009, 21:22   

Witam, jestem szczęśliwą posiadaczka 18 miesiecznego labradora. Wczoraj na spacerze spotkało mnie coś przykrego:( mój labek uciekł mi, wyglądało to tak jakby poczuł jakiś trop, zwierzyna lesna, suczka z rują nie wiem ale zaczął biec przed siebie jak opętany nie zwracajac na nas uwagi, zwiał mi przez cały las:( dogonilisny do dopiero przy wjezdzie, biegał obok ruchliwej ulicy, strasznie to przeżyłam, bałam się o niego niesamowicie, dzieki Bogu podbiegł do mnie po kolejnym zawołaniu i nic mu się nie stało. Jestem bardzo zmartwiona tą sytuacją, wcześniej zdarzało mu się uciekać ale tylko do innych piesków, chciał się bawić. Zaznaczę że Desperado chodził na szkolenie, zgodnie z zaleceniami trenera na spacerach był puszczany tylko na lince 10 metrowej ponieważ zwiewał do innych psów, matoda ta przyniosła super efekt, od paru miesięcy nie uciekł ani razu a do lasu jeżdzimy parę razy w tygodniu, co mu odbiło, nie puszcze go luzem chyba do końca zycia, jak pomyslę o tamtej sytuacji mam łzy w oczach,jak mam znowu zaufać dla swojego pupila?

[ Dodano: Czw 24 Gru, 2009 ]
Wiem że są świeta wiec mam nadzieje że chwilke po pomożecie mi, codziennie wchodzę na forum i szukam odpowiedzi:(
 
 
Yerenia 
M & Ł & Nuka



Mój labrador: Nuka (Bonnie Anpi Buffyland)
Suczka urodziła się:
04.12.2008 r.

Wiek: 41
Dołączyła: 13 Mar 2009
Posty: 264
Skąd: Kraków
Wysłany: 25-12-2009, 12:12   

sylwia14056 moge tylko napisac, ze bardzo mi przykro, ze zdarzyla sie taka sytuacja, bo jest to bardzo stresujace dla wlasciciela. Powodu pewnie nigdy nie poznamy...moze czegos sie wystarszyl? moze cos poczul? nie wiadomo.

My tez kiedys mielismy podobna sytuacja, tyle ze na smyczy, co juz jest w ogole paranoja...Nuka wystraszyla sie psa za siatka, tak na nia szczeknal, ze az ja sama podskoczylam (ciemno bylo). Jak zaczela sp***rzac, bo inaczej tego ie mzna nazwac, to szok. Wyrwala mi smycz z reki i leciala proto pod samochod. Ale kierowca wlaczyl dlugie, zauwazyl ja i sie zatrzymala. A 5 m dalej byla mega ruchliwa ulica...nawet nie chce myslec...

Tak czy siak, nawet super wyszklony pies, to tylko pies i rozne rzeczy moga sie zdarzyc. Instynkt czy strach moga byc silniejsze niz wszystko. Ale wiadomo, ze sie wystrszylas. Tez nie podchodz do tego tak, ze teraz juz nigdy go nie puscisz bo to bez sensu przeciez. Moze zacznij znowu wychodzic na lince i obserwuj go. To mogl byc jednorazowy wyskok.

Trzymam za Was kciuki :)
 
 
Mistic 
Demoniszcze



Mój labrador: Misty
Suczka urodziła się:
18.03.2009

Wiek: 45
Dołączyła: 19 Paź 2009
Posty: 139
Skąd: Kraków
Wysłany: 27-12-2009, 12:57   

Ja mam straszną blokadę przed puszczaniem suczy luzem, a napewno nigdy jej nie puszczę w pobliżu ruchliwej jezdni.
Powody tego są nastepujące: miałam przez 14 lat kundelka znajdę, wychowywalismy się razem (byłam od niego 2 lata starsza). Niestety na starość mu kompletnie odbiło był slepy, głuchy atakował w nocy domowników i zaczął strasznie ciągnąć na smyczy. Pewnego dnia gdy jak zwykle szliśmy sobie na spacerek szarpnął się tak mocno, że zerwał obrożę i wbiegł prosto pod samochód. kierowca nawet się nie zatrzymał, musiałam pozbierać psa z jezdni, wrócić z nim do domu, zawinąć go w koc i biegiem do weta, bo niesczęsnik nadal żył. Samochód trafił go w głowe, praktycznie pies nie posiadał pyska, wszystko było we krwi w tym i ja. Wiadomo psa trzeba było uśpić, ale mi trauma pozostała.
Ładnych parę lat po tym byliśmy z moim TŻ na spacerku z naszą poprzednią suczunią Herą, była wtedy młodziutka i nagle jej odbiło, zerwała się ze smyczy i zaczeła lecieć w stronę mostu Grunwaldzkiego (krakusy wiedzą jaki tam jest ruch), nie reagowała na nic tylko szaleńczy bieg wprost pod samochody. Wtedy mó TŻ wykazał się niesamowicie, dogonił ją i skoczył wręcz jak komandos przyciskając uciekinierkę do ziemi, mi się tak nogi trzęsły, że nie mogłam do nich podejść.
Teraz jak widzę nawet obca osobę która prowadzi bez smyczy psa przy ruchliwej ulicy dostaję dreszczy, bo naoglądałam się jak ni z tego ni z owego psiaki nie pilnowane przez właścicieli wbiegały z plant na jezdnię.
_________________
zapraszamy do galerii Mistuchy

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=2486

Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi. "Maskarada" T. Pratchett
 
 
sylwia14056 
Desperado



Mój labrador: Desperado
Pies urodził się:
12.04.2008

Wiek: 45
Dołączyła: 22 Gru 2009
Posty: 44
Skąd: olsztyn
Wysłany: 27-12-2009, 18:58   

Dziękuje slicznie za pomoc, dzisiaj odważyłam się puścić Desperado ze smyczy, nie zwiał, ładnie się bawił ale ja miałam stresa. mam nadzieję że tak jak napisała Yarenia to był tylko jednorazowy wyskok:) Pozdrawiam.
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 27-12-2009, 20:48   

Mistic, Straszne przeżycia miałaś :confused: Rozumiem cię!!Ja zawsze uważam, że lepiej jest dmuchać na zimne ;*
_________________


 
 
 
AnTrOpKa 



Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007

Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 6578
Skąd: Szczecin
Wysłany: 28-12-2009, 12:23   

Ja Hexę puszczam w lesie, w parku.. ale przy ulicy też za nic w świecie bym jej nie puściła.. dla niej ulica to to samo co chodnik. Ona kompletnie nie boi sie samochodow. Jak stoje z nią przed pasami to ciągnie na drugą stronę, mimo, że przed nosem jadą auta, autobusy czy nawet tiry!! wystarczylo by zebym popuscila smycz a juz by wlazła pod koła :(
sylwia14056, też myślę, że to był jednorazowy wyskok, może psiul coś poczuł i dlatego ogłuchł na wszystkie komendy. Trzymam kciuki żeby już było ok! :)
_________________
 
 
 
Mistic 
Demoniszcze



Mój labrador: Misty
Suczka urodziła się:
18.03.2009

Wiek: 45
Dołączyła: 19 Paź 2009
Posty: 139
Skąd: Kraków
Wysłany: 28-12-2009, 12:59   

Ewelina dziękuję za zrozumienie.
AnTrOpKa, my też staramy się pozwalać wyszaleć małej poza miastem.
Mam znajomą która ma piękną starszą już labradorkę, ta psiczka wiele razy była już pod samochodem, bo jest prowadzana bez smyczy, a na widok jakkiegokolwiek psiura przelatywała przez jezdnię. My na spacerki w centrum chodzimy na smyczy, a nad wisłą używamy 10 metrowej linki treningowej, sprawdza się w 100%
Pozdrawiamy z Mistuchą
_________________
zapraszamy do galerii Mistuchy

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=2486

Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi. "Maskarada" T. Pratchett
 
 
laurciusia22 
luk



Mój labrador: Sydney
Pies urodził się:
18,05,2009

Wiek: 50
Dołączył: 08 Lis 2009
Posty: 228
Skąd: Wschowa
Wysłany: 28-12-2009, 17:11   

U nas sydus jak gdzies zaczyna zmykac to odchodze w przeciwna strone wolajac go wtedy on widzac ze sie oddalam to mknie do mnie ;]
_________________
luk
Zapraszamy do galerii:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=2623
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź