Wysłany: 27-11-2007, 23:43 Co zbroił Wasz pies? Co Wam zniszczył?
Pochwalcie się proszę, do jakich bezeceństw zdolni są Wasi czworonożni przyjaciele, czym do tej pory potrafili się 'wykazać' oraz do jakich zniszczeń i szkód doprowadzili. Podejmując temat zdaję sobie sprawę, że Labiszony są zdolne do naprawdę ekstremalnych zachowań i niekiedy za nic mają sobie zakazy ( są przecież po to ,aby je łamać).
Liczę więc na mocne wrażenia przy lekturze postów w tym temacie , .... dreszczyk emocji i usmiechu na bużkach również napewno sie pojawi. Za to przecież je uwielbiamy ,że chcą byc wszędzie , wszystko sprawdzić ,posmakowac , podrapać , no i oczywiscie zawsze pierwsze tam gdzie dzieje sie cos ciekawego.
Na początek moja krótka historyjka.
Nasza Lussi , kiedy miała ok. pół roku wpadła na genialny pomysł drapania maski auta ( krótko po wyjechaniu z salonu !). Auto groszkowo zielone , pastelowe stanowiło doskonałą pożywkę dla zmysłów naszej wylalkanej suni. Doskonale potrafiła realizować swoje ukryte zapewne marzenia , gdzies tam byc może od najmłodszych, szczenięcych lat noszone i skrywane w swojej slicznej główce. Czyniła takie cudeńka z tą maską przez kilka dni , a sposób w jaki prezentowała podczas tej czynnosci ( odkryty podczas ostatniej akcji) , oscylował niemalże na granicy wirtuozerycznej pieskiej wyobrazni. Otóż ,wskakiwała przednimi łapkami na ową maskę nowiutkiego autka i szorowała ją tak, jak robi sie to podczas mycia i szorowania .... ( napomknę ,że samochód nie zdązył sie jeszcze pobrudzic).
Kiedy zauważylismy coraz bardziej zarysowaną z kazdym dniem maske auta, zaczęlismy obserwowac w jaki sposób to sie dzieje ( zazdrosny sąsiad, równiez brany był pod uwagę).
Ale chwile odpuścilismy i znowu nowe rysy!! A niewiniątko chodziło po podwórku takie grzeczniutkie i niewinne - przez myśl nie przeszło nikomu ,że taki pluszak może do tego stopnia uwielbiać polerowanie aut.
Ostatnio zmieniony przez tenshii 03-10-2012, 16:37, w całości zmieniany 3 razy
To nic innego, tylko filcowe nakładki na łapki i niech zarabia "na chleb" Tomi, dlaczego piszesz "Wasze" ? Wszak labki jak dzieci - wszystkie nasze są
Labi nie ma na koncie jakichś wielce spektakularnych osiągnięć w dziedzinie destrukcji. Wymienię tylko: przewrócony duży wieszak (taki meblowy, z nadstawką); kabelek od myszki (tylko wtyczka USB została); nadgryziony przewód sieciowy (od dwóch lat zabierałem się za montaż listew przypodłogowych, a On skłonił mnie do tego w jeden dzień); wyrwane narożniki spod gipsówki. Za każdym razem wyraz pyszczka mówił: jam to, nie chwaląc się, uczynił
A Saborek ma na swoim koncie sporo grzeszków tapetę obrywał już 3 razy i na razie daliśmy sobie spokój z kolejnym tapetowaniem , więc nasz przedpokój "uroczo" wygląda Sabor jak był mały kradł ze stołu co tylko się dało..raz ukradł całą , wielką czekoladę wedlowską i ją zjadłł(cud , że nic mu nie było) , raz zwinął spod szafki klej! no i trochę go sobie pojadł....Poza tym zabierał nam kapcie , kamuflował sie z nimi i zjadł 10 par!raz wyciągnęliśmy mu z pyska srebrny pierscionek..złodziejaszek łapał swoja zdobycz , szedł wolniutko do innego pokoju żeby nie wzbudzać podejrzeń , nawet pyskiem cwaniak nie ruszał!aha! bym zapomniała:smakował mu również koc polarowy , album na zdjęcia , pilot od telewizora i kołdra jakbym o czymś zapomniała to dopisze A jak coś się dzieje to mój piesek musi być tam pierwszy..nawet jak czasem szafkę otwieram to wsadza swoja szanowną główkę do niej , tak , że ja ledwo mogę sie do niej dostać...
Oj!!! Ciekawskie to one są (to eufemizm, bo należałoby rzec wścibskie ) Labi aż drży, kiedy słyszy domofon, bądź dzwonek u drzwi. On po prostu MUSI zobaczyć, kto idzie I Każdego wita z czymś w pyszczku, dlatego śmiesznie wygląda, kiedy wybiega do przedpokoju, patrzy kto przyszedł, po czym wraca biegiem do pokoju po jakąś zabaweczkę (aktualnie najchętniej pokazuje łasiczkę lub krokodylka) A dupeczka chce się urwać od kręcenia
labi !!! Hexa ma to samo!! Wszystkich gości wita wręczeniem prezenciku w postaci zabawki Uwielbiam gdy tak robi, to takie miłe!!!
Tomi, muszę przyznac, że Hexa na szczęście nie odziedziczyła po Lussi takich zdolności i maski samochodów narazie mamy całe. Jedyne zniszczenia, jakie dokonała to dwie dziury w ścianach w przedpokoju, doszczętne porozrywanie zeszytu z wykładami, lekko pogryzione kapcie, kilka wyprutych nitek z dywanu... i to chyba wszystko Gdyby coś jescze mi się przypomniało to napewno dopisze
Karolino ...Prezenciki w pyszczku Lussy również znosi , a przy tym zamaszyście wywija pupką na lewo i prawo oraz podskakuje jak piłeczka, zapewne w tym momencie jest szalenie dumna z siebie i wyczekuje na pochwałę ...
Do perfekcji opanowała również otwieranie drzwi , więc samodzielnie wchodzi do domu. Niestety z przekręceniem klucza w zamku ma problem , ale kiedy nie zakluczone to tylko łapeczka do góry i drzwi stoją otworem , muszę dodać ,że drzwi i klamka są nieżle podrapane ...., ale nie zwracamy juz na to uwagi - widocznie tak musi być.....
Łeee... to ja nauczyłam Hexę, że jak chce wejść do domu to staje pod drzwiami i szczeka Na początku jak była malusia to porysowała drzwi, ale spolerowałam i teraz lśnią .
_________________
Anieńka [Usunięty]
Wysłany: 28-11-2007, 20:23
Mój BurZum zjadł mi raz do tej pory książkę... podręcznik z historii do tego i uwaga! z Biblioteki!! bylam wsciekła bo mam w domu od cholery książek i gdyby to była jakaś moja pozycja to ... no trudno podarł, ale to książka z biblioteki i musiałam ją odkupic (25zł w plecy...) Widac podobnie jak ja nie nawidzi historii. w Sumie ksiązkę da się czytac (aaa chociaż raz będę miec podręcznik z historii)
Zawsze jak przychodzę ze szkoły i wchodzę do swojego pokoju to tylko patrze co tym razem udaje mu się upolowac. Lubi przynosic z śmieci jakieś puste pojemniki po śmietanie, jogurcie lub pasztecie; wszelkie rodzaje obuwia: od kapci po kozaki, smycz swoją nosi jak jakiś nawiedzony jak ją widzi to na dwór bez niej w pysku nie wyjdzie (idzie tylko siku, później muszę tej smyczy szukac), zgarnia też mojej mamie różnego rodzaju maści - kiedys jak robiłam swojemu chłopakowi na urodziny album i wyjęłam jakiś stary piórnik wyjął z niego stary klej i zjadł... matko Wszystko zjada
i podobnie jak Hexa jak chce wyjśc to szczeka pod drzwiami ciężko go było tego nauczyc no ale udało się
i podobnie jak Hexa jak chce wyjśc to szczeka pod drzwiami
Anieńka, nie wyjść tylko wejść A jak chce wyjść to szczeka na mnie
_________________
Anieńka [Usunięty]
Wysłany: 28-11-2007, 21:09
:oops: nieumiejetnosc czytania ze zrozumieniem - za cos się dostaje te jedynki z polskiego
Aleksandra [Usunięty]
Wysłany: 28-11-2007, 21:29
Dzwonek domofonu stawia Hugo na równe nogi. Drze pysk tak, że wytrzymać nie spokoj i...czeka na biedaka, który do nas idzie. Ostatnio takim biedakiem okazał się ksiądz( u nas juz w listopadzie chodzą po kolędzie( że to niby tak dużo wiernych do odwiedzenia). Hugo radośnie ruszył do drzwi na powitanie, niestety swoim zwyczajem skoczył na księdza i ku swojej radości dostrzegł wisząca na szyi księdza stułę. Więc chap ją w zęby i w nogi. Oj nie w głowie mi były wspólne modły za spokój domu. Szczęśliwie szybko odzyskałam Hugową zdobycz-Ufff- a i ksiądz jakoś szybko wyszedł.
Aleksandra... rozwaliłaś mnie!!! Hehehe!! To musiało naprawdę komicznie wyglądać haha
_________________
Aleksandra [Usunięty]
Wysłany: 28-11-2007, 22:02
Na początku byłam przerażona. Ale jak już siedziałam pod stołem( bo tam schował się Hugo ze swoja zdobyczą) i błagałam go żeby oddał, co zabrał a nade mną słyszałam monotonny głos księdza"...módlmy się.."( bo reszta rodzinki karnie stała przy księdzu), zdałam sobie sprawę z komizmu sytuacji i dostałam głupawki. Wierzcie mi, najchętniej nie wyłaziłabym spod tego stołu, bo nie mogłam się uspokoić.
Aleksandra [Usunięty]
Wysłany: 29-11-2007, 08:42
Zachowanie labków- wszystkim, którzy jeszcze nie czytali, polecam wspaniała książkę " Marley i ja" Johna Grogana. 3/4 książki serdecznie sie smiałam. Autor sprawił sobie biszkoptowego labradora-odnogę od piekła. Czyta sie wspaniale.
Aleksandra, z tym księżym szalikiem, to rozumiałbym Labiego, bo to czarny bies, sorry... pies Ale Hugo?! To czekoladowe uosobienie słodyczy?!
Aaaa! i przyznaj się, co robiłaś przy czytaniu pozostałej ćwiartki "Marleya..."
Aleksandra , ależ Hugo pomysłowy jest ...haha, naprawdę klasyk jak dla mnie z tą stułą , a'propos - chciałbym zobaczyć w tym momencie mine księdza
Aleksandra [Usunięty]
Wysłany: 29-11-2007, 11:47
Pozostała częśc ksiązki płakałam. A ksiądz miał bardzo niepewną minę. Ale , jak dostał już" co łaska" powiedział: Jaki miły piesek. Ufff- do nastepnego roku
Tak... tak chwaliłam Hexę, że nie broi, że jest grzeczna... A co dziś zastałam po przyjściu do domu? W korytarzu powitał mnie dywan z już trzema a nie czterema rogami, ale to jeszcze nic.. wchodzimy do pokoju... a tam pudełko z płytami otworzone, wszystkie płyty (a raczej ich kawałki) po całym pokoju porozrzucane.. a wśród nich moja płyta z moim ULUBIONYM programem do szybkiej obróbki fotek!!! no i cóż.. kiszka
oojej..ale łobuziak nabroił :roll: , jeśli pochłonęła wiedzę z tych płyt to teraz zdjęcia bedziesz musiała dawać Heksie do obróbki ,... obróbka gwarantowana - z niezłymi efektami ... a tak serio ...szkoda tego programiku
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum