Wspomniałam już w jakimś temacie ,ze moja siostra niedawno przygarnęła labka, sytuacja tego psa była ciężka , właściciele znęcali się and psem , ma sporo blizn po biciu, przypalaniu papierosami miał powbijane druty w skórę itp.itd. trzymany przy budzie na uwięzi ; straż miejska odebrała im psa i miał jechać do schroniska i tutaj znajoma namówiła moją siostrę by się zgodziła choć tymczasowo go zabrać no i zabrała , chcą by pozostał z nimi bo zdążyli się przywiązać do Rubiego
Widziałam Rubiego dotąd u nich w domu ze 2 razy i krótko , jednak wczoraj miałam okazję przejść się z nim , spacer z tym psem to mordęga , w ogóle nie wie co to smycz ale to normalne ciągnie jak oszalały biega z prawej na lewo i odwrotnie ale co jest najgorsze to jego agresja w stosunku do każdego napotkanego psa
Nawet an mojego szczeniurka zareagował tak ,ze się wystraszyłam
To nie tylko zwykłe obszczekiwanie i jeżenie się on się rzuca i szykuje do ataku już widząc z daleka jakiegoś psa , dojście z nim do domu to był istny tor przeszkód , pełno psów po drodze a my schodziliśmy im z drogi
Rozmawiałam z siostrą o nim i mówi ,ze maja straszny problem z nim właśnie na spacerach , nie będę pisać o innych zachowaniach mniej uciążliwych bo to temat rzeka ale głownie chodzi o jego stosunek do innych psów nie ważne tu czy to suka czy pies
Rubi ma 3 lata i pytanie co zrobić jak go socjalizować pod tym kątem , jeśli się w tej kwestii nie zadziała to w końcu dojdzie do jakiejś tragedii a szkoda psiaka , widzę ,ze boi się ludzkiej reki choć już jest zdecydowanie lepiej niż było ale trzeba tez uważać jak ktoś chce go po głowie pogłaskać bo reakcja może być rożna
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
nie mam bezpośredniego wpływu na to staram się podpowiadać n w kwestiach w których potrafię ale mam świadomość ,ze oni nie zdecydują się na nic "kosztownego" bo ich nie stać , póki co dobrze ,ze pies nie siedzi w schroniskowym boksie ale osobiście nie wyobrażam sobie długiego , normalnego funkcjonowania przy jego zachowaniach
wczoraj młody9siostrzeniec) wybrał się sam z psem do mnie na spacer m, siostra spanikowana dzwoniła bo nie było jej w domu jak wyszedł więc odprowadziłam ich , zanim ruszyliśmy musiałam pół godziny ćwiczyć z psem ,żeby w ogóle zwrócił na mnie uwagę jak go wołałam po imieniu w końcu smaki i kliker zrobiły swoje jednak kawałek dalej była już kolejna akcja z napotkanym psem , wtedy zupełnie nic do niego nie docierało , on w ogóle ma problem ze skupieniem uwagi na przewodniku , ten pies nie może sobie spokojnie pobiegać bez smyczy , pobawić sie z innym psem , straszne
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 08-12-2010, 11:46
Na pewno pies wymaga duuuzo pracy.... nie umie sie skupic na przewodniku, bo nikt z nim nie pracowal. Moze sprobuj sie skontaktowac z Gocha2606 - moze zechce Ci udzielic jakiejs porady.
behawiorysta lub dobry szkoleniowiec pytanie jakie są koszty ? jeśli spore to wątpię by się zdecydowali , martwię się o niego i boję się tez ,że się zniechęca a nie chciałabym by za jakiś czas stało się coś co przeważy o decyzji oddania psa ..
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 08-12-2010, 15:35
Obawiam sie ze koszt moze byc za duzy, pewne jest ze z tym psem trzeba duzo pracowac - moze na prawde sprobuj odezwac sie do uzytkownika Gocha2606, ona jest szkoleniowcem Wesolej Lapki. Moze chociaz podpowie jakies metody, od czego zaczac ...
mlena, ja mam podobny problem. Tyle, że Moris nieodpowiednio reaguje na samce i może nie tyle atakuje, co prowokuje do ataku szczekając i naskakując Pracujemy nad tym ponad pół roku i jest naprawdę ciężko nauczyć psa dogadywać się z innymi psami...
Nie wiem w jakim wieku jest labek Twojej siostry, ale ja na pewno od razu wzięłabym się za szkolenie psa pod tym kątem. Ja polecam spotkanie z behawiorystą. Chodzi o to, aby ktoś pokazał Twojej siostrze jak postępować z psem, jak się zachowywać w obecności innego psa, co robić, a czego nie itp. Jak się zabierzecie za to nie tak jak trzeba (jak ja ), możecie jeszcze pogorszyć sprawę! U nas konsultacje indywidualne (pani z Wesołej Łapki) wyniosły jednorazowo 100 zł (teoretycznie za 1h), ale pani była u nas 3h, poszłyśmy na spacer, mogłam pytac do woli... Kilka razy byliśmy ,,gratis" na zajęciach innych grup, aby zobaczyć jak się Moris zachowuje przy innych psach (na smyczy i puszczony luzem). Wczoraj napisałam jeszcze maila w sprawie konsultacji do pani Magdy Urban (na stronie pisze, że koszt to 80zł + dojazd poza Poznań płatny dodatkowo) i czekam na odpowiedź. Może ona coś nam doradzi Tamte konsultacje były w domu, teraz zależałoby mi na tym aby pójść z behawiorystą i Morisem na dłuższy spacer, żeby mógł go dłużej poobserwować.
Jeśli widzicie, że jest agresywny, to przede wszystkim nie podchodźcie do innego psa zbyt blisko. On może nie być na to gotowy. Zacznijcie od takiej odległości, którą jest w stanie wytrzymać, weźcie torbę pełną smakoli i spróbujcie go na sobie skupić. Spokojne zachowanie chwalcie i nagradzajcie i bardzo powoli zmniejszajcie odległość. Ja myślę, że na obwąchiwanie i bliższe spotkania z kolegami przyjdzie czas trochę później. Nam w takich sytuacjach np. pomaga kaganiec (ten metalowy), który trochę paraliżuje Morisa.
Ja przyznaję, że się ,,zawzięłam", bardzo bym chciała, żeby Moris miał kolegów i mógł sobie z nimi pobiegać. Chociaż podobno nie każdy pies musi czerpać przyjemność z zabawy z innymi psami... Wg mnie on mimo wszystko bardziej cieszy się i ekscytuje na widok innego psa, niż się stresuje, nie wie tylko jak się zachować. Dlatego myślę, że najważniejsze, aby Twoja siostra nauczyła go spokojnego reagowania na inne psy podczas spacerów, w akceptowanej przez niego odległości. Potem zobaczycie, czy jest gotowy na bliższe spotkania.
ja się obawiam przede wszystkim ,ze pies trafił w nieodpowiednie ręce , niestety oni nie powinni mieć psa z problemami bo nic z tym nie zrobią
ja mogę raz na jakiś czas mieć z nim kontakt ale to za mało. jak zobaczył psa ze 100 metrów to już była agresja smaki nie pomogły nie dałam rady skupić na sobie jego uwagi , ten pies nie zwraca w ogóle uwagi , on jest jak koń pociągowy , po tym spacerze bolały mnie mięśnie w nogach od zapierania się żeby nie ciągnął tam gdzie chce
sukcesem było to ,ze po pół godzinie ćwiczeń pod moim domem zaczął zwracać uwagę na wołanie do niego i na sekundę spoglądał w oczy ale zaraz potem uciekał wzrokiem , skakanie na każdego to odrębny temat
zaskoczyło mnie ,ze na mojego malucha tak agresywnie zareagował wyrywał się do niego i gdyby doszło do bezpośredniego kontaktu na pewno skończyłoby się pogryzieniem ,
więc wspólne spacery się wykluczają , problem będzie latem jak się spotkamy u mamy na działce , nie wiem jak to będzie
Paulina oni w życiu nie dadzą stówy za konsultacje z behawiorysta jak im szkoda an lepsza karmę
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Paulina oni w życiu nie dadzą stówy za konsultacje z behawiorysta jak im szkoda an lepsza karmę
Ale ciężko im będzie zrobić coś z tym na własną rękę...
To niech chociaż nie wymagają od niego za dużo. Skoro 100m to za blisko, to niech to będzie 200m. A w czym chodzi na smyczy? Bo jak tak ciągnie, to może spróbujcie z obrożą uzdową? Zawsze będzie Wam łatwiej go opanować.
kazałam im kopic obroże uzdowa , nawet sprawdziłam już ,że są u ans w zoologicznym ;nawkładałam do głowy ale co z tego wyjdzie zobaczymy , biedak ma kolczatkę nie cierpię kolczatek u psów
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 09-12-2010, 00:08
mlena napisał/a:
biedak ma kolczatkę nie cierpię kolczatek u psów
Mnie też doradzano kolczatkę,Ramzes ciągnął na szelkach i na zwykłej obroży,a ja idiotka zgodziłam się na to i jakiś czas chodził na kolczatce,ale przekonałam się po zachowaniu własnego psa,że to nie rozwiązuje problemu,a wręcz je powiększa,Ramzes ciągnął nadal,ale przy tym charczał,więc kolczatka poszła w odstawkę i choć również teraz ciągnie chodząc na zwykłej obroży to jest o niebo lepiej niż na kolczatce,pracuję z nim już bardzo długo i widzę postępy,ale tu niestety nie może być chwili zawahania,musi być praca,praca i jeszcze raz praca...może faktycznie obroża uzdowa się sprawdzi ,spróbować nie zawadzi,jeśli nie stać ich na porady behawiorystów to właśnie programy tego typu jak "Ja,albo mój pies -It's me or the dog" pomogą im zrozumieć zachowania psa i ułatwią dalszą pracę nad jego i ich zachowaniami,będą pewniejsi,ja również korzystam czasami z porad Victorii,oglądam program uprzednio nagrany i uczę się na doświadczeniach innych ludzi i jej jako treserki psów,życzę powodzenia i dla nich i dla pieska
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Mój labrador: Hera
Suczka urodziła się:
22.06.2010
Dołączyła: 28 Wrz 2010 Posty: 55 Skąd: Ostrava
Wysłany: 09-12-2010, 11:58
Skoro pies w ogóle nie może skoncentrować swojej uwagi na przewodniku podczas spaceru to może warto najpierw nauczyć go tej koncentracji w domu, bądź na terenie dobrze mu znanym. A siostra ma może ogródek? albo działkę? Może dobrze byłoby tam spróbować. Wtedy przypiąć psu smycz i za spokojne zachowanie ze smyczą smaczek, tak żeby ta smycz kojarzyła mu się pozytywnie.
ma tylko maleńkie podwórko , on na terenie zamkniętym jak np na działce dobrze się zachowywał dziczeje zupełnie jak wychodzi poza znany obszar posesji , najgorsza jest ta agresja w stosunku do innych zwierząt
_________________ Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 09-12-2010, 17:55
Cwiczcie z nim - pisalas, ze nie polubil tez Bluesa, zacznijcie od nagradzania psa za pozytywne reakcje na Twojego pieska. Dobrze by bylo zeby byl jeszcze jakis inny zaprzyjazniony piesek - gdzies na forum pisalam o artykule, w ktorym byla opisana metoda nauczenia psa przechodzenia spokojnie obok innych. Oczywiscie w tej chwili nie moge tego znalezc Jak tylko znajde Ci podesle, chyba ze sama znajdziesz. Jedno jest pewne: ten pies wymaga mnostwa pracy....
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 09-12-2010, 21:40
mlena, niestety nie mogę tego znaleźć Będę jeszcze szukać.
Może coś przydatnego wyczytasz w tym temacie i coś podpowiesz siostrze: http://forum.labradory.or...der=asc&start=0 ?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum