Wysłany: 02-09-2008, 10:43 Jak długo pies może być sam w domu?
Zastanawiam się na pewną rzeczą. Moja psina ma posłanie w przedpokoju, zamykamy ją tam na noc, żeby nas nie budziła gryzieniem czego popadnie we wszystkich pokojach. Nie wiem ile czasu śpi, na pewno niedługo, bo nie raz słychać jak "buszuje". Ale coraz częściej słychać popiskiwania, gdy zostaje tam sama. Podrapie trochę w drzwi, pomiauczy i daje spokój.
Chyba dobrze robię że jej nie wpuszczam? Z tym że w dzień ma dostęp do wszystkich pomieszczeń, ale pod naszą kontrolą, tzn. mamy na nią oko. Zastanawiam się czy to jej nie ogłupi (to że raz może gdzieś wejść, a raz nie) czy ona zrozumie różnicę pomiędzy dniem, a nocą, czy pojmie że jest taki czas kiedy jest ciemno i wszyscy gdzieś znikają z pola widzenia?
I druga sprawa. Siedzi w tym przedpokoju (z dostępem do kuchni) przez noc, powiedzmy 5-6h, po czym znów zostałaby sama bo reszta wyjdzie do pracy, do szkoły... czy to nie za długo bez "towarzystwa"? Piszę "zostałaby", ponieważ póki jest mała (10 tyg) to praktycznie ciągle ktoś przy niej jest, oprócz nocy oczywiście. Ale nie chcemy jej do tego przyzwyczajać, bo przecież będą w końcu sytuacje, że wszyscy będą musieli wyjść z domu. Co wtedy? jak to jest z Waszymi psami? Czy nie demonizuję sprawy?
Ostatnio zmieniony przez tenshii 03-10-2012, 12:50, w całości zmieniany 1 raz
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 02-09-2008, 10:52
Jezz, a dlaczego nie weźmiecie psiaka do swojego pokoju i nie ułożycie mu posłania gdzieś w kątku pokoiku?
Uważam, że tak małego szczeniaka nie powinno się od siebie izolować na tyle czasu. Owszem należy zostawiać i przyzwyczajać psa do spokojnego siedzenia w samotności , ale mimo wszystko nie zostawiałabym szczonka na całą noc w przedpokoju.
Najpierw najlepiej zostawić szczeniaka na 15 minut całkiem samego, np kiedy idziemy do sklepu itp, z czasem trzeba przedłużać ten czas i maluch załapie , że można zostawać samemu i nic się nie dzieje
Lorka wcześnie zostawała sama , z tym że u mnie jest to inaczej bo mam jeszcze psy w domu , jednak nigdy nie było problemu z histerią. Uczyłam ją także, zamykania na chwilkę w innym pokoju, dl amałej to problemem nie jest.
ja myslę że noc w samotności jest dla labka straszna one kochają człowieka
Kala jak była maleńka to miała posłanie koło mojego łóżka, mogłam wyciągnąć rękę i ja pogłaskać przesypiała całą noc
teraz też w jednym pokoju śpimy i najczęściej w jednym łóżku
_________________
Jezz [Usunięty]
Wysłany: 02-09-2008, 11:06
No właśnie ona strasznie się pałęta po pokoju, gryzie absolutnie wszystko co się mieści (i nie mieści) do pyska. Raczej nie wyspalibyśmy się w ogóle. Ona jak się kimnie te 2 h to już jest sukces. Może i idziemy na łatwiznę, ale i tak zarwaliśmy przez nią sporo nocek. Chodzę niewyspana, wyglądam jak zombie , nie wiem czy przeżyłabym takie rozwiązanie....
Czy szybko przyzwyczaiłaby się do tego że śpi w nowym pomieszczeniu? Chyba nie leżałaby spokojnie kiedy widziałaby że nikt się nie rusza...
Jezz, lepiej jak na noc pozwolicie jej spac u Was w pokoju, Lajla spała zawsze na przedpokoju ale w nocy i w dzien miala otwarte drzwi do pokoju, oczywiscie wszystkie rzeczy ktore mogla zniszczyc były zabierane, a teraz Lajla w ciagu dnia jak zostaje sama spi na przedpokoju i ma zamkniete drzwi do reszty mieszkania, no tylko kuchnia otwarta, a w nocy ma tak jak zwykle otwarte drzwi do jednego pokoju moich rodzicow zeby jak cos sie dzialo mogła zawsze wejsc, ale ona juz przesypia cala noc i ma gdzies lazenie po nocy
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 02-09-2008, 11:16
Jezz, yy sorry, ale biorąc do domu szczeniaka należy się liczyć z nieprzespanymi nocami i ciężką pracą. Ja od pół roku się nie wysypiam, najpierw nocne buszowanie Lorki - kupki co dwie godziny , sprzątanko do tego jeszcze nocne głupawki bo psiak był wyspany, teraz ma 8 miesięcy i budzi mnie o 6 a czasem nawet po 5 i co ? mam ją wyrzucić w pokoju bo ja chcę spać?
Jezz napisał/a:
No właśnie ona strasznie się pałęta po pokoju, gryzie absolutnie wszystko co się mieści (i nie mieści) do pyska
to całkiem normalne bo to dziecko!
trzeba ją nauczyć spokoju i pokazać, czego nie wolno.
Jezz napisał/a:
Może i idziemy na łatwiznę
tak idziecie kosztem dzieciaka. Laby kochają być przy ludziach, zwłaszcza takie małe dziecko potrzebuje naszej bliskości, a nie zamykania na noc
Jezz, niestety decydując się na psiaka trzeba się poświęcać...ja miałam jeszcze gorzej bo jak Aksel był mały to był ciężko chory i musiałam spać z nim na przedpokoju bo wymiotował krwią i również miał rozwolnienie. Ale jak dochodził do siebie to widziałam że potrzebuje naszej obecności i w nocy wolał mieć dostęp do naszego pokoju.
Ja wam proponuje żebyście zrobili psiakowi stałe miejsce oczywiście na przedpokoju ale dodatkowo koło swojego łóżka żeby miał z wami kontakt, a że psiak się budzi w nocy to niestety to jest tak jak z małym dzieckiem....
_________________
agus [Usunięty]
Wysłany: 02-09-2008, 11:51
Odpowiem tak wez psa do swojego pokoju i poloz poslanie obok lozka piesek bedzie czul tw obecnosc i bedzie czul sie bezpiecznie i bedzie spal i ty tez ,Tango mimo ze ma poslanie w przedpokoju spi pod moim lozkiem..
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 4631 Skąd: Polska
Wysłany: 02-09-2008, 12:05
Zaskakuje mnie jedno... biorąc szczenię do domu wiadomo przecież, że łatwo nie bedzie, że pies gryzie, że pies kupka i siuśka gdzie popadnie i budzi w nocy bo akurat chce sie bawić... no i tak bedzie... jeszcze co najmniej pół roku
Powiem jak ja robiłam... zamykałam się z Borą w pokoju, żeby całego mieszkania nie zniszczyła i żeby nie budziła innych w nocy. Wstawałam do niej w nocy, żeby ją "wysadzić na nocniczek" czyli wyprowadzałam do korytarza na gazetki i dalej spać.
Po prostu kładłam się do siebie do łóżka i czekałam aż ona uśnie (coś jak superniania radzi w swoim programie jak nalezy usypiać dzieci). Nie mówiłam do niej, nie głaskałam, nie bawiłam się tylko dawałam sygnał, że teraz się śpi. Suka nie mając nic ciekawego do roboty, brała gryzak, zanosiła pod łóżko i z nim zasypiała.
Teraz wystarczy że zapalę nocną lampkę, a Bora idzie do siebie spać.
Na Twoim miejscu pochowałabym wszystko co pies może zniszczyć, położyła legowisko blisko waszego łóżka, tak żebyś mogła szczeniaka dotknąć swobodnie ręką i po prostu uczyła go, że w nocy się śpi. On jest jeszcze malutki i nie rozumie dlaczego "stado" go opuściło nagle, dlaczego jest sam, dlaczego wy jesteście tam a on tutaj... on się martwi, denerwuje, stresuje... mogę się założyć o 100zł że z wami, w nocy bedzie spał znacznie spokojniej, bez pisków i gryzienia.
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 02-09-2008, 12:12
Myślę, że dobrym sposobem na nocne głupawki jest też zostawianie dzieciakowi gryzaka (kostka czy coś) wtedy jak będzie wyspany , zajmie się chwilkę kostką widząc że nikt się nim nie zajmuje i uśnie.
Jezz, najpewniej wasz piesek pragnie kontaktu z Wami nawet w nocy i na poczatku na pewno dobrze by było by spał razem z Wami w pokoju, bo tak bedzie wiedzial ze jestescie blisko, i w koncu usnie
Jezz [Usunięty]
Wysłany: 02-09-2008, 13:21
Spróbuję dziś iść za Waszą radą. Będzie spała z nami. Zobaczymy jak się spisze.
To nie jest tak, że nie wiedziałam na co sie decyduję. Miałam już jednego psa. Z tym że byłam wtedy mała i prawie nic nie pamiętam z okresu szczenięcej nerwówki
Ale wiem że nie było łatwo. Z tym że tamta suczka była spokojniejsza, były problemy na początku, gdy zostawialiśmy ja samą w domu, ale nie jakieś rewolucje. Też posikiwała po katach. Ale jakoś mam wrażenie że tu będzie wyjątkowo ciężko. nie chcę żeby się ode mnie uzależniła, była wpatrzona jak w obrazek. Chce żeby POWOLI stawała się samodzielna, a przynajmniej przywiązana w zdrowym stopniu. Zwłaszcza że w sumie to bardziej pies siostry, bo ja za pół roku wyjeżdżam na studia.
Aha, ona nie potrafi się długo skupić na jednym (wiem, normalne), po chwili zostawia swoje zabawki i myszkuje i niszczy... W dzień - spoko. Ale w nocy...
Jezz, to co robi twoja sunia w ogóle mnie nie dziwi, bo przeszłam to samo a nawet i gorzej, kazdy lab ma chyba we krwi rozwalanie tylko to po pewnym czasie przejdzie ale trzeba wytrzymac
nie chcę żeby się ode mnie uzależniła, była wpatrzona jak w obrazek. Chce żeby POWOLI stawała się samodzielna, a przynajmniej przywiązana w zdrowym stopniu.
mój pies, gdy jesteśmy w domu ma do nas swobodny dostęp odkąd z nami jest i nie zauważyłam, aby to niekorzystnie wpłynęło na jego rozwój... wręcz przeciwnie i zapewniam Cię, że jest i samodzielny (chwilami aż za bardzo ) i bez problemu zostaje sam w domu (od początku)...
Słuchajcie, a ja myslę, że najlpiej będzie jak każdy z Nas opisze jak to było u niego a nie od razu że mały pies to sikanie kupkanie i totalna demolka, bo myśle że wiekszośc z nas nastawia sie od początku na to ale niektórych to przerasta. Ja sama miałam takie momenty kiedy Holly swoją energią mnie rozwalała.
Ale co do spania - to Holly jak była malutka od samego początku opróćz swojego posłania w kuchni w swoim kojcu miała i ma do dzisiaj drugie legowisko u nas w sypialnia. Jak była Maleńka to spała u Nas pod łóżkiem poźniej przeniosła się na łózko a teraz to różnie, choć ostatnio znowu zaczełam wciskać się pod łózko tylko czasami wygramolić sie z niego nie może;-)
Ale posłanie i tak ma u Nas w sypialni a kiedy wychodzimy do pracy Holly zostaje teraz już bez swojego kojca i ma do dyspozycji kuchnie, przedpokój i duży pokój /bo nigdzie nie mam drzwi/ a pozostałe pomieszczenia są zamnknięte.
I jest dobrze.
_________________
Jezz [Usunięty]
Wysłany: 03-09-2008, 14:05
No i klapa... jestem zła na siebie, na psa... w ogóle jestem wściekła!
Zostawiłam drzwi do pokoju otwarte, żeby mogła sobie wejść. Nie chcę żeby spała ze mną na łóżku, więc wskoczyłam tak szybko żeby mnie nie widziała, zakryłam się kołdrą i udawałam że śpię. Posłanie miała koło łóżka. Ale ona oczywiście szybko mnie znalazła. Zaczęła skomleć, skakać, chcąc dostać się na łóżko. Ja bez słowa ją delikatnie odpychałam. Nic nie mówiłam, żeby jej dodatkowo nie pobudzać. Trwało to i trwało. Dzielę pokój z siostrą, ona miała mniej cierpliwości niż ja. Obudziła się wściekła, kazała mi coś z tym zrobić. Nie dała sobie wytłumaczyć że to jest właśnie częścią planu... Że musimy być cierpliwe. W końcu i ja nie wytrzymałam, wyniosłam ją do przedpokoju Tam "płakała" jeszcze ze 20 minut, po czym usnęła (chyba, bo była cisza jak makiem zasiał). Ale nad ranem gdy się przebudziła, znowu w rzewny płacz, kolejne kilkanaście minut i znów cisza. Dzis rano nie powitała nas tak jak zwykle, merdając ogonem. była jakaś taka.... zgaszona... Mam ogromne wyrzuty sumienia. czuję że to mnie przerasta, że nie dam rady.
W końcu i ja nie wytrzymałam, wyniosłam ją do przedpokoju
Jak Bazyl był malutki (7 tygodni) to w pierwszy tydzień strasznie płakał, bardzo było mi go żal bo pewnie tęsknił za mamą (mimo szmatki z jej zapachem, którą potem zjadł). Jednak ja nie mogłabym wynieśc dzieciaka (!) żeby płakał sobie sam w innym pomieszczeniu. Dla mnie to jest straszne! Kiedy Bazyś płakał ścieliłam sobie łożko na ziemi obok jego posłania i spałam przez jakiś czas w śpiworze, dając mu do zasypiania swoją reke i szmatke (zapach mamusi). Nie wiem czy to dobrze ale nawet mnie to nie ohcodzi, sama zaczełabym ryczeć gdyby Bayl miał tak sam płakać w innym pomieszczeniu.
Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007
Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010
Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015
Pomogła: 3 razy Wiek: 37 Dołączyła: 02 Mar 2008 Posty: 3359 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 03-09-2008, 15:52
Jezz, niestety nikt nie powiedział , że będzie łatwo. Musisz porozmawiać z siostrą i wytłumaczyć jaka jest sytuacja, jeżeli ona nie akceptuje psiaka to możesz mieć ciężko bo będzie psuła wszystkie Twoje metody.
Cóż mogę powiedzieć, pies to ogromna odpowiedzialność i mnóstwo roboty przez cały dzień. Tak jak wspominałam od pół roku się nie wysypiam , ale nie mogę za to winić psa bo sama tego chciałam . Jezz, zamiast się załamywać i wściekać postaraj się opanować sytuację, moim zdaniem wyrzucanie psa z pokoju na noc jest fatalnym wyjściem, taki maluch potrzebuje blikości i ciepła właściciela, a nie samotności w pustym pokoju.
Bierzesz psiaka do sypialni swojej, dajesz zabawki posłanko , a kiedy przychodzi do Ciebie żeby wleść do łóżka ignorujesz sytuacją, udajesz że jej po porstu nie widzisz i mała odpuści zobaczysz, ale to wymaga sporo czasu i wytrwałości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum