Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: AnIeLa
31-12-2010, 06:44
1,5 roczna suczka dalamtyńczyka w budzie - co robić?
Autor Wiadomość
ewusia81 
ewusia81



Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 703
Skąd: Poznań
Wysłany: 20-12-2010, 15:54   

no to super wiesci :)
 
 
jkasia 
Kasia



Mój labrador: Kasta
Suczka urodziła się:
05,02,2010

Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Kwi 2010
Posty: 4413
Skąd: Lublin
Wysłany: 20-12-2010, 22:00   

Palinka, ale zadziałałaś! Super! :haha:
_________________
Galeria Kasty;
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=3438

A dog is for life, not just for Christmas!
 
 
nata 
Natalia & Polina



Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010

Pomogła: 2 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 5230
Skąd: Pabianice
Wysłany: 20-12-2010, 22:24   

Palinka, jesteś naprawdę wspaniałą osobą, tak się troszczysz o tego psiaka, nie martw się, wszystko się ułoży. Trzymamy kciuki za was! ;*
_________________
 
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 21-12-2010, 00:18   

Palinka napisał/a:
Rozmawiałam jeszcze raz z panią, przeprosiła mnie, że się wczoraj uniosła, że ciągle patrzy na cierpienie psiaków i już nie wytrzymuje psychicznie... A ja niepotrzebnie odebrałam to jako atak na siebie...


Cieszę się,że się dogadałyście pomimo wszystko,że już nie wygląda to tak groźnie i myślę,że będzie ok :) pozdro ;* ;* ;*
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
Palinka 



Mój labrador: Moris
Pies urodził się:
10.05.2009

Mój labrador: Kia (border collie)
07.03.2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2010
Posty: 873
Skąd: Swarzędz
Wysłany: 21-12-2010, 00:34   

A więc tak...

Kropkowana prawdopodobnie ma już domek - niestety aż w Dreźnie :( Forum dalmatyńczyków współpracuje z fundacją z Niemiec, jakaś chora, katowana suńka jedzie do Hamburga, a ,,moja" do Drezna. Mam być spokojna, to będą porządni, sprawdzeni ludzie, nie mają psa, więc będą mogli całkowicie się jej poświęcić. Tylko niestety przed świętami nie uda się zorganizować transportu, dlatego muszę się nią zająć przez ten czas...

Tak więc sunia jest u mnie w garażu, ale ma włączony piecyk, więc jest bezpieczna. Potwornie bała się do niego wejść, porozrzucałam smakołyki po całej podłodze, a ona nic. Cała się trzęsła, jęczała i nie chciała przekroczyć progu garażu... Ale jakoś się udało, choć nie chcę nawet myśleć jak ona musi się bać :(

A teraz najlepsze... Moris zaskoczył mnie na maksa i jestem baaaardzo z niego dumna. Jak już wiedziałam, że nie mam wyboru i muszę ją wziąć, to najpierw jak co dzień, wzięłam Morisa do niej. I standardowo Moris poszczekiwał, zaczepiał, a ona go normalnie atakowała. Wzięliśmy je mimo wszystko na spacer. Ja Morisa kilka minut wcześniej, mój Michał z małą przyszedł trochę później. Moris standardowo na widok psa ujadał jak zawsze, a że byliśmy na polu, pozwoliłam mu tak sobie szczekać i szczekać. Sunia z kolei warczała. Gdy już opadły z sił, zaczęły się sobą interesować, wąchać i oczywiście było kilka spięć (tzn. Morisowi dostało się kilka razy...). Oczywiście mój Moris, który narobił najwięcej hałasu, ostatecznie bał się do suni podejść. Ale on normalnie próbował ją do siebie przekonać! Podchodził do niej, zaszczekał i uciekał, zaczepiał trącając łapką, lizał po pyszczku, przynosił znalezione ,,skarby" typu patyk... Ja byłam naprawdę w szoku, na drugim spacerze bardzo się wyluzował i ciągle tarzał się w śniegu z brzuchem wywalonym do góry. Sunia była na smyczy, a on biegał luzem i był bardzo grzeczny. Teraz widzę, że on naprawdę nie jest agresywny, to szczekanie to tylko emocje i strach przed nieznanym. Gdyby miał więcej kontaktów z innymi psami, byłby normalnym, szczęśliwym psem...

Oczywiście nie jest aż tak idealnie. Moris ją trochę molestuje (choć już 1,5 miesiąca po kastracji), ale ona sobie z nim radzi, warknie i przywołuje go do porządku. Ona za to trochę za często warczy i ciągle wchodzi na Morisa... Zauważyłam, że obydwa są o mnie zazdrosne, gdy głaszczę Morisa, sunia atakuje go. A on się wścieka, gdy zajmuję się nią. Więc muszę uważać, żeby nie skupiać się na jednym, gdy drugie jest blisko. Sunia np. ciągle wpycha się między mnie i Morisa, tak jakby chciała nas rozdzielić. Rozmawiałam z ta panią od dalmatów, ona twierdzi, że byłam pierwszą osobą, od której sunia dostała coś dobrego i mogła się nawet przez tak krótki czas bardzo przywiązać.

Jutro od rana znowu będzie trzeba je ze sobą oswajać, ale myślę, że pójdzie już lepiej. Tylko dzisiaj byłam z moim Michałem, a jutro będę sama i nie wiem czy sobie poradzę. Czy puścić je luzem na podwórku czy nie itp...

I jeszcze babcia o niej nie wie... Ale będzie jutro zrzędzenie :-P Ale dam radę, już nie takie rzeczy się przerabiało :)

A, i rozmawiałam z sąsiadem. Ciągle mi dziękował, że się nią zajęłam, cieszył się, że będzie miała normalny domek. I twierdzi, że sunia pochodzi z Norwegii, że jest po championach, że ma papiery... Już nie miałam siły mu tłumaczyć wszystkiego... Obiecał, ze już nigdy nie kupi żadnego psa... Ale jak to się mówi obiecanki cacanki...
 
 
ewusia81 
ewusia81



Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 703
Skąd: Poznań
Wysłany: 21-12-2010, 08:43   

Palinka napisał/a:
jest po championach, że ma papiery
a moze Tobie dac te papiery?? Moze kiedys sie suni (albo wlascicielom) przydadza, jak juz sie sunia pozbiera to moze na jakas wystawe trafi :-P
 
 
Palinka 



Mój labrador: Moris
Pies urodził się:
10.05.2009

Mój labrador: Kia (border collie)
07.03.2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2010
Posty: 873
Skąd: Swarzędz
Wysłany: 21-12-2010, 10:24   

ewusia81 napisał/a:
a moze Tobie dac te papiery?? Moze kiedys sie suni (albo wlascicielom) przydadza, jak juz sie sunia pozbiera to moze na jakas wystawe trafi :-P


Ale ona nie ma metryki na 100%! Ja nie wiem o jakich papierach on mówi i jaki kit wcisnął mu ten ktoś od kogo brał psy... Ale jeszcze się upewnię...

Wiecie co, ja jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tak przerażonego psa... Z garażu wchodzi się do takiej łazienki, tam włączyłam piecyk i zrobiłam małej posłanie. Było masę smakołyków i wiecie, że ona żadnego nie ruszyła? Czyli nawet tam nie weszła... Jak rano przyszłam leżała przy samochodzie, cała skulona, rozdygotana, bała się do mnie podejść :( Dopiero jak otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszła na dwór, to ożyła...

Psiaki miały już spięcie na ogrodzie - trzymałam suczkę na smyczy, a Michał Morisa, a jednak musi być odwrotnie, bo ona tak jakby chciała mnie bronić. Zamieniliśmy się psami i było ok na całym spacerze. I zrobiła tak gigantyczną kupę, że nas zamurowało :-o

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie :)
 
 
ewusia81 
ewusia81



Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 703
Skąd: Poznań
Wysłany: 21-12-2010, 11:01   

Palinka napisał/a:
Wiecie co, ja jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tak przerażonego psa
ona sie tak boi bo jest w nowym miejscu.. najpierw ta buda teraz garaz, z czasem sie przyzwyczai choc ona potrzebuje u boku czlowieka.... a co z tym domkiem dla suni??

[ Dodano: Wto 21 Gru, 2010 ]
Palinka napisał/a:
ona tak jakby chciała mnie bronić
mi sie wydaje ze jest po prostu zazdrosna o swoja pania. Takie niekochane wczesniej pieski bardzo czesto niestety tak reaguja.. Chcialy by miec tego kogos kto je pokochal tylko dla siebie. Bardzo czesto mozna takie zachowanie zauwazyc wsrod schroniskowych psiakow jak walcza o pieszczoty i przytulanie. Mysle ze ta sunia pierwszy raz w zyciu doznala milosci wiec sytuacja podobna...
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 21-12-2010, 11:50   

ewusia81 napisał/a:
Mysle ze ta sunia pierwszy raz w zyciu doznala milosci wiec sytuacja podobna...


Też tak myślę,bo nikt nigdy nie spacerował z nią,nie podszedł do niej z takim sercem na dłoni,więc dlatego tak reaguje :) ,wierzę że wszystko się ułoży i będzie dobrze,pozdrawiam ;* ;* ;*
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
jkasia 
Kasia



Mój labrador: Kasta
Suczka urodziła się:
05,02,2010

Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 20 Kwi 2010
Posty: 4413
Skąd: Lublin
Wysłany: 21-12-2010, 14:42   

Palinka, czytam to wszystko cała w emocjach jakbym to ja miała ja u siebie. Wspaniałe z Ciebie osoba, super, że niuni pomagasz :) Psiaki na pewno sie w koncu dogadają.
_________________
Galeria Kasty;
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=3438

A dog is for life, not just for Christmas!
 
 
Palinka 



Mój labrador: Moris
Pies urodził się:
10.05.2009

Mój labrador: Kia (border collie)
07.03.2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2010
Posty: 873
Skąd: Swarzędz
Wysłany: 21-12-2010, 15:59   

jkasia napisał/a:
Psiaki na pewno sie w końcu dogadają.

Tak, już jest i tak dobrze. W życiu nie wierzyłam, że w ciągu jednego dnia będzie taki postęp!!! Na spacerze jest wręcz super, na ogródku Moris trochę ja zaczepia (prowokuje do zabawy, szczeka, naskakuje), a jej to nie pasuje. Tylko, że Moris mimo wszystko się jej boi i wystarczy, że sunia warknie, a już go nie ma. Tylko boje się je puścić same na ogrodzie, suńka jest ciągle na smyczy.

ewusia81 napisał/a:
a co z tym domkiem dla suni??

Jeszcze dzisiaj nie rozmawiałam z ta panią. Wiem, że dom był wstępnie sprawdzony, ale jeszcze ktoś miał zajrzeć do tych ludzi. Pewnie wieczorem będę wiedziała więcej.

Ale jest inny problem... Jak się babcia dowiedziała, to się wściekła do tego stopnia, że nie zostanie u nas na święta :( Jeszcze nigdy się z nią tak nie kłóciłam, stwierdziła, że jestem nienormalna, że mam wszystkie psy ze wsi przyprowadzić, że jak tylko mnie nie będzie to otworzy bramę i ja wygoni :( Jak byłam z małą na ogródku to specjalnie wypuściła Morisa, zaczęła go na nią napuszczać i się śmiać. To jest naprawdę bezwzględna osoba, pozbawiona serca... Na początku było mi przykro i oczywiście ryczałam, ale skoro babcia chce w takiej atmosferze spędzić święta, to jej wybór. Ale spokojnie, jestem cały czas w domu, więc suni nic się nie stanie, nawet na uczelnię nie pójdę.

A oto zdjęcia z porannego spacerku:



 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 21-12-2010, 16:09   

Cieszę się, że zaopiekowałaś się sunieczką a babcia ach... musi sama zrozumieć ;*
_________________


 
 
 
ewusia81 
ewusia81



Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 703
Skąd: Poznań
Wysłany: 21-12-2010, 16:34   

to teraz trzymajmy kciuki zeby tamten domek okazal sie odpowiedni i sunia zostala u Was mimo wszystko na krotko i ze wzgledu na babcie i ze wzgledu na dobro twoje i jej...
 
 
Paulinna 


Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 03 Lip 2009
Posty: 1448
Skąd: Polska
Wysłany: 21-12-2010, 16:40   

Palinka, dobrze wiem jak to jest mieć babcię tak nastawioną do psów :doubt: Moja też uważa że jestem dziwna przez moje zamiłowanie do psów :confused: Ale ja tam uważam że to ona jest dziwna a nie ja :-P
Że też tata musiał 'odziedziczyć' po niej tą nienawiść do zwierząt... :bad:
 
 
mibec 



Mój labrador: Prezes Barney (Miners Master)
Pies urodził się:
19.01.2010 - 26.11.2019

Mój labrador: Princess Shelby (Eromdop Maria to Amegilla)
Suczka urodziła się:
01.01.2013

Mój labrador: Princess Ellie (Amegilla Eleanor Alfacute)
Suczka urodziła się:
14.01.2015

Pomogła: 12 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 29 Kwi 2010
Posty: 14690
Skąd: Telford UK
Wysłany: 21-12-2010, 17:10   

Palinka, przykro mi z powodu babci, mam nadzieje, ze jak nerwy opadna to zrozumie, ze to tylko na kilka dni i spedzicie swieta w przyjemnej atmosferze. Trzymaj sie ;*
_________________
Waniliowo-hebanowa Galeria
PitaPata Dog tickers PitaPata Dog tickersPitaPata Dog tickers
 
 
 
Palinka 



Mój labrador: Moris
Pies urodził się:
10.05.2009

Mój labrador: Kia (border collie)
07.03.2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2010
Posty: 873
Skąd: Swarzędz
Wysłany: 21-12-2010, 21:48   

Suczka we wtorek jedzie do domku!!! Mam nadzieję, że wszystko się uda i że będzie jej tam dobrze. Niestety już jej pewnie nigdy nie zobaczę :cring: Chociaż może...

Przed chwilą puściłam suczkę luzem w ogródku i biegała jak szalona :) Gdy ją zostawiam w garażu trochę piszczy, ale za kilka parówek dała się przekonać do wejścia do łazienki, w której jest cieplej. Na noc dostanie sweterek :)

Babcia się obraziła na całego i z nikim nie rozmawia... Niestety nie ma w sobie takich uczuć jak litość i współczucie...
 
 
AnTrOpKa 



Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007

Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 6578
Skąd: Szczecin
Wysłany: 21-12-2010, 22:30   

Palinka, brawo !!! Super przeprowadziłaś tą całą akcję! :) Gratuluję ! :) Oby wiecej takich ludzi nieobojętnych na los zierząt :* A babcia powinna być z Ciebie dumna! Pokaż jej posty na forum i niech jej sie glupio zrobi, ze nie docenia tego jaka jestes ;]
_________________
 
 
 
ewusia81 
ewusia81



Pomogła: 3 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 703
Skąd: Poznań
Wysłany: 21-12-2010, 23:00   

a w sumie co tam babcia... niech sie za siebie wstydzi!! :-P Rodzice moga byc dumni ze maja tak wrazliwa i dobra corke :)
 
 
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 21-12-2010, 23:29   

Palinka napisał/a:

Ale jest inny problem... Jak się babcia dowiedziała, to się wściekła do tego stopnia, że nie zostanie u nas na święta :( Jeszcze nigdy się z nią tak nie kłóciłam, stwierdziła, że jestem nienormalna, że mam wszystkie psy ze wsi przyprowadzić, że jak tylko mnie nie będzie to otworzy bramę i ja wygoni :( Jak byłam z małą na ogródku to specjalnie wypuściła Morisa, zaczęła go na nią napuszczać i się śmiać. To jest naprawdę bezwzględna osoba, pozbawiona serca...


Mój ojciec kiedy jechałam po Ramzeska do hodowli nawet nie wiedział,że po niego jadę,wolałam żeby pofuczał sobie później,mieszkamy w jednym domu tylko z osobnymi wejściami i oczywiście jak przyjechałam z małą kluseczką to przez chwilę się nasłuchałam czy przypadkiem schroniska bym nie chciała założyć,a za jakąś godzinę przyszedł z miską pełną mięcha i kiedy malec podszedł do niego i zaczął go zaczepiać to jak to zwykle bywa z moim ojcem serce mu zmiękło na amen i pytał jak będzie miał na imię,kiedy powiedziałam,że chyba będzie Ramzes no to dał mu tą michę i śmiał się jak małe dziecko kiedy maluszek robił dziwne minki przy jedzeniu. Jak ktoś z jego znajomych przechodzi obok nas i chwalą Ramzesa,że to taki piękny pies to mojego ojca duma rozpiera,że to nie byle jaki pies,to pies z hodowli z papierami itp. Już tyle razy mu mówię,żeby mi nie robił obciachu ha ha ha,ale tak naprawdę choć swoje musi powiedzieć,to uwielbia zwierzaki,podobnie było z Grzywkiem kiedy u nas przebywał,że też niby schronisko powinnam otworzyć,bo wszystkie zwierzaki bym do domu wzięła,ale jakieś mięsne ochłapki nie dzielił już między kota i moje dwa psy tylko miedzy wszystkie i kiedy Grzywek chodził za nim na dwóch tylnich łapkach domagając się jeszcze zawsze dostał za to jakiś kąsek np.kiełbaski,też się do niego przywiązał i dopytuje czy pisał ten facet co go adoptował jak on się tam miewa.Ostatnio nawet Goldena chciał przyprowadzić mi do domu,bo moja koleżanka na żarty mu powiedziała,a to jak chce iść z panem to niech pan go bierze i łyknął to,przyszedł do domu i mówi,że Magda chce oddać psa,może weźmiemy a ja do niego to Tobie wolno schronisko założyć,a mnie to już nie i zaczęłyśmy się z mamą śmiać.Niby swoje 3 grosze musi zawsze wtrącić,ale kocha zwierzaki,zawsze dokarmia,czasami to już chowam jedzenie do lodówki by mi ich przypadkiem nie przekarmił i mówię mu że psy zjadły,a daję tą porcję jedzenia wieczorem,albo następnego dnia.Przykro mi,ze Twoja babcia ma takie zdanie na ten temat,to wspaniała inicjatywa z Twojej strony,że sunię przygarnęłaś,powinna być dumna z takiej wnuczki,dla mnie to co robisz jest wspaniałe i na pewno kropkowana niunia jest Ci za to bardzo,bardzo wdzięczna ;* ;* ;*

Fotki fantastyczne,świetnie że tak się dogadały,bardzo się cieszę,Moris na pewno z tego powodu też jest szczęśliwy,choć na krótko,ale poznał nową koleżankę,co pomoże mu trochę w socjalizacji z tą sunią,bardzo się cieszę :) :) :)

[ Dodano: Wto 21 Gru, 2010 ]
ewusia81 napisał/a:
a w sumie co tam babcia... niech sie za siebie wstydzi!! :-P Rodzice moga byc dumni ze maja tak wrazliwa i dobra corke :)


W pełni Cię popieram ewusia81,
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
Palinka 



Mój labrador: Moris
Pies urodził się:
10.05.2009

Mój labrador: Kia (border collie)
07.03.2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 01 Lis 2010
Posty: 873
Skąd: Swarzędz
Wysłany: 22-12-2010, 15:05   

Dziękuję Wam wszystkim :) Gdyby nie Wy, to chyba bym już ją dawno odprowadziła dla świętego spokoju... Tym bardziej, że widzę jak cierpi i piszczy... Ale dzięki Wam wiem, że to co robię jest dobre :)

AnTrOpKa napisał/a:
A babcia powinna być z Ciebie dumna!

No właśnie wg niej przynoszę wstyd rodzinie, bo robię z domu psiarnię... A mi wstyd, że mam tak bezwzględną babcię... Wczoraj ryczałam pół dnia, ale to nie ja chciałam się kłócić i już nie mam siły się tym przejmować. Ale reszta jest po mojej stronie, więc dam radę. Babcia jutro jednak wyjeżdża (ale podobno wcześniej już tak zdecydowała), w takim razie sunia będzie w domu...
agata01510 napisał/a:
Mój ojciec kiedy jechałam po Ramzeska do hodowli nawet nie wiedział,że po niego jadę,wolałam żeby pofuczał sobie później

Z Morisem było tak samo, o niczym babcia nie wiedziała. Najpierw był ogromny szok (że jak? że pies w domu?), a teraz babcia jest pierwszą osoba, która go dokarmia... A najgorsze jest to, że ona ciągle daje mu coś do jedzenia za nic, nie rozumie, że tak nie wolno, więc Moris ciągle za nią lata, lubi ją, a ja wiem, że gdyby mu coś się stało, to ona w ogóle by się tym nie przejęła...

Mała robi postępy, dzisiaj zaczepiała Morisa i bawiła się się zabawką!!! No i Morisowi trochę się dostaje, jak jest zbyt natrętny :) Ale mimo wszytko jestem z niego dumna, dzisiaj np. rano na spacerze biegał z suczką ON-ka i był bardzo grzeczny. Choć na smyczy ujadał jak szalony... Gdyby tylko było więcej takich właścicieli, którzy pozwoliliby wykorzystać swoje psy, byłoby mi łatwiej. No ale mają prawo się bać takiego szczekacza... Mimo wszystko w życiu nie przypuszczałam, że dwa psy z problemami będą miały tak dobre relacje!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź