Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Salerno
06-11-2010, 20:43
Psy w schroniskach
Autor Wiadomość
iness8@o2.pl 


Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 7003
Skąd: xxx
Wysłany: 10-04-2008, 21:09   

ziutka:), porozmawiaj z rodzinami :)
 
 
ania660
[Usunięty]

Wysłany: 10-04-2008, 21:15   

ziutaka, jeśli naprawde chceż tego labka to może opowiedz rodzicom o sytuacji tego psiaka i zaproponuj im żeby poszli z tobą do schroniska, chociażby zobaczyć jak wygląda i przyjrzeć mu się z bliska. Sądze że jeśli zobaczą jego oczka i zrozumieją jak cierpi to się nad tym dłużej zastanowią i coś z tego bedzie.
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 11-04-2008, 21:01   

ehh tylko ze mama (tata nie mieszka z nami) ona tego nie rozumie ze ja CHCE TERAZ bo on potrzebuje pomocy... Powiedziala ze dopiero jak skoncze to gimnazjum gdyz w czasie nauki moge spac w dol... a teraz najwazniejsze sa oceny :confused: i wez tu takiej tlumacz...po drugie w domu z nami mieszkaja dziadkowie :-> kolejny problem poniewaz oni tez wyrazili zgode ale dopiero na wakacje.. nie rozumiem ich ale jak bede jechac do schroniska jutro to obejrze go i doowiem sie paru informacji. :( mam nadzieje ze znajdzie sie jakis dobry i opiwekunczy czlowiek ktory go przygarnie bo szkoda zeby sie męczył w schronisku :(
_________________
 
 
 
ania660
[Usunięty]

Wysłany: 11-04-2008, 21:05   

ziutka:), chciałabym ci jakoś doradzić, ale już sama nie mam słów. Widać, że bardzo chciałabyś tego labka, jak wpadne na jakiś pomysł jakby przekonać Twoją mamę to poinformuje.
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 11-04-2008, 21:08   

łokej :( dziękuje... Miejmy jednak nadzieje gdybym nie mogla go wziac (bo są marne szanse) to że weźmie go dobry człowiek z sercem dla zwierząt... :(
_________________
 
 
 
ania660
[Usunięty]

Wysłany: 11-04-2008, 21:12   

ziutka:) napisał/a:
Miejmy jednak nadzieje gdybym nie mogla go wziac (bo są marne szanse)

No cóż, szkoda, ale to przecież nie od ciebie zależy a zdanie rodziny należy uszanować.

ziutka:) napisał/a:
weźmie go dobry człowiek najlepiej z ogrodem i oczywiście sercem dla zwiierząt...

Ten labek napewno dużo przeszedł, skoro wylądował w schronisku. Mam nadzieje, że dostanie od losu szanse na leprze życie.
Ostatnio zmieniony przez ania660 11-04-2008, 21:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 11-04-2008, 21:14   

Ja tez mam taką nadzieje :( życze mu jak najlepiej... jest przesłodki, gdybym mieszkala sama to brałabym go bez zastanowienia :confused:
_________________
 
 
 
Jagnes093 
Deep Silent Complete



Wiek: 32
Dołączyła: 15 Mar 2008
Posty: 1037
Skąd: wlkp :P
Wysłany: 11-04-2008, 21:33   

Moim zdaniem na pewno dostanie nowy domek w końcu jakaś osoba jest nim podobno zainteresowana :)
Ziutka na pewno zdołasz jeszcze uratować jakiegoś labka we wakacje :)
_________________
 
 
 
AnTrOpKa 



Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007

Wiek: 39
Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 6578
Skąd: Szczecin
Wysłany: 13-04-2008, 13:04   

Byłam wczoraj z rodzicami w schronisku. Oczywiscie poplakalam sie na wejściu, bo jakby moglo byc inaczej (ja i moje wrazliwe serduszko). Na wejsciu powitał nas kotek ktory tak się łasił, tak się ocierał o nogi, że aż się serce krajało... Jak juz sie wyplakalam i nastawilam psychicznie do tych szczeków i skomleń doplywających z klatek to poszłam oglądać psiaki.
To była moja pierwsza wizyta w schronisku. Wiecie jak te pieski podbiegaly do klatek? Jak probowaly sie przytulic przez te kraty...? jak patrzaly w oczy.. szczekaly jeden przez drugiego by zwrocic na siebie uwagę... ;( Jeden nawet podawał łapke mojej mamie, raz prawą raz lewą...
No i... wybraliśmy jednego (chociaz baaardzo ciezko wybrac jednego), lecz trafił on do schroniska w piątek i musi przejść kwarantannę zanim się go weźmie. To taki typowy rudy wilczur.
Ale....... (na 95%) bierzemy dwa!!!! :) !!! I teraz najgorsze jest to ze nie wiemy ktorego... bo są trzy które Nam sie podobają (oprocz wilczura, bo wilczur na 100%). Więc jest suczka o maści owczarkowatej z bialymi lapkami i przepieknymi niebieskimi oczami!!! Jest kochana! Przytula sie, mili, łasi.. bardzo spodobała się mojej mamie. Jest też pies, w kolorze srebrnoszarym, który przykuł naszą uwage, bo widać od razu że się niezaklimatyzował w schronie... miał takie przesmutne oczka i cały się trząsł :( Później jak zobaczyl ze nie chcemy mu zrobic krzywdy to sie troche rozweselił, ale tymi oczami i brwiami potrafił przekazać swoje uczucia. Trzeci typ to naprawdę piękny czarny podpalany owczarek, który mi się bardzo spodobał, ale przyznam ze te pozostale tez...
Podobały nam sie tez inne, ale dlugo by wymieniac...
Wybrac z tam wielu jest naprawde ciezko. I teraz przed nami ciezka decyzja, ktorym damy nowy dom i nowe zycie? Czy jesli wezmiemy suczke do bedzie lubila sie z Hexą?
W poniedzialek jadę 'zarezerwowac' wilczurka. Moze sie tez okazac ze znajdzie sie jego wlasciciel, bo pies nie zostal oddany tylko znaleziony.
Jeszcze jedno. Powiem Wam, ze o wiele gorzej sobie wyobrazalam to schronisko. Myslalam ze psy będa na łańcuchach, będą utytłane w blocie bo ostatnich deszczach, bedzie pelno kałuż, brudu, będą połamane budy, a jednak czekala mnie niespodzianka odnosnie warunków. Budy byly nowe, ladne drewniane, posadzki wylane a gdzieniegdzie polozone kafelki. Wiem, ze to nie sprawi ze psy będą szczęśliwsze, ale przynajmniej będą czuły się nieco lepiej w takich warunkach anizeli mialy by byc na łańcuchach w błocie.
Cóż.. mam nadzieje ze jak pojade jutro to wilczurek jescze bedzie, a nawet jak nie to bede sie cieszyc ze znalazł swojego wlasciciela a my wybierzemy innego pieska ktoremu damy szczęście :)
_________________
 
 
 
Jagnes093 
Deep Silent Complete



Wiek: 32
Dołączyła: 15 Mar 2008
Posty: 1037
Skąd: wlkp :P
Wysłany: 13-04-2008, 14:03   

Antropko faktycznie ciężka decyzja jeśli chodzi o wybór psiaków.
I fajnie słyszeć, że psiaki będą miały nowy kochający domek.
AnTrOpKa napisał/a:
Czy jesli wezmiemy suczke do bedzie lubila sie z Hexą?

Może by zrobić takie spotkanie tych psiaków i zobaczyć czy będą ze sobą zgodne ? :)
_________________
 
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-04-2008, 14:59   

Oj Karolinko wiem ze jest ciężko w schronisku.. tez szłam i płakałam bo widząc tak smutne,biedne i kochane zwierzaki- przejść koło nich bez płaczu sie nie da :(
Ten widok napewno nie jest dla tak wrażliwych jak np. ja :cring: Ja nie mogłam uwierzyć że takie ładne i słodkie pieski (nie tylko)ludzie oddaja bez zadnych wyrzutów sumienia... (no moze nieliczni cos czuja) !!! :confused:
Jak ja npaprzyklad bylam to schronisko przygarnelo takiego duuuuzego psa cos w stylu hmm... malamuta(?) tylko ze byl tak gruby ze prawie nie mogl chodzic... toczyl brzuchem po ziemi (a przeciez to sa wielkie psy) widok byl straszny. Do tego na lewym boku mial skóre do mięsa zdartą... :cring: :cring: :cring: taki kochany i milusi... :( Ludzie ktorzy mu to zrobili nie mieli serca... !!!! :|
Nie rozumiem takich osób.. :bad:
_________________
 
 
 
karolina 



Mój labrador: Bazyl
Pies urodził się:
29.04.2006

Wiek: 43
Dołączyła: 05 Mar 2008
Posty: 347
Skąd: szczecin
Wysłany: 13-04-2008, 16:17   

Ja do schroniska nie daje rady wejsc, od razu histeria, a ze codzinnie jezdze obok a z domu slysze jak psiaki szczekaja to lzy mi zawsze poleca z oczu. Za to co jakis czas robie zbiorki,a to jakies jedzenie, ato koce na zime, wiadomo zawsze się przydaja. Za to w grudnoi przydazyla mi się pewna historia (troche zbocze z tematu)ale mam nadzieje za Antropka się nie pogniewa:),Pracuje niedaleko logogryfu i od jakiegos czasu słyszałam codziennie placz psiaka,taki rozrywający serce.zadzwonilam podając się za inspektora tozu, powiedziano mi ze pies ma się b.dobrze,super warunki, należy do ochroniarza, spacery,jedzenie no generalnie zyc nie umierac.ale placz powtarzal się codzinnie.dzien przed wigilia poszlam w koncu zobaczyc o co chodzi, to co tam zobaczyłam to jak z koszmaru. Kojec zabitu dechami 2x2,buda przeciekajaca,stara bez zadnego koca, zamrznieta woda w misce a pies,sam smutek.polecialam dowiedziec się czyj to pies i dlaczego tak to wyglada. Co się okazalo, pies ma ok. 10 lat, jest policyjnym emerytam, zostal wzięty ze schroniska jak miał ok.3-4 lat do pilnowania obiektu,Stroz bardzo go lubil ale rok temu odszedł i pies jest niczyj.jeden pan z litości mu codzienni daje jesc ale spacerow od roku zero!pies był troche nieufny i szczekal na nas, ale w wigilie z kolezanka wzięłyśmy lopaty, wysprzątałyśmy kojec,przyniosłyśmy koce,poduszki,rosol i wzięłyśmy Atosa na spacer,pies okazal się najukochańszym stworzeniem,po paru dniach tak się do nas przyzwyczail ze zaczal nawet powoli machac ogonem.podleczylysmy go(i tu podziękowania dla mojej pani weterynarz, bo nie wziela od nas ani grosza,a zajela się Atosem jak swoim stalym pacjentem),ale niestery żadna z nas nie mogla go przygarnąć. W koncu po Nowym Roku pojawila się para, którą Atos zauroczyl.mimo ze modelowo jeszcze nie wyglądał. Teraz Atos jest szczesliwym kanapowcem, macha ogonem, pychol mu się smieje a właściciele sa w nim zakochani i szczesliwi ze mogli zapewnic emerytowi godna starosc.
…wiem troche się rozpisałam ale to tak na poprawe humoru ze sa jeszcze happy endy
_________________

 
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-04-2008, 16:43   

ojej.. jaka wspaniała historia. Heh.. zeby tak się każde przypadki kończyły to było by świetnie :) ciesze sie ze są jeszcze tacy ludzie jak Ty :*
_________________
 
 
 
AnTrOpKa 



Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.03.2007

Wiek: 39
Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 6578
Skąd: Szczecin
Wysłany: 13-04-2008, 16:57   

karolina, jaka kochana z Ciebie dziewczynka :* !!! Piękna historia :)
_________________
 
 
 
karolina 



Mój labrador: Bazyl
Pies urodził się:
29.04.2006

Wiek: 43
Dołączyła: 05 Mar 2008
Posty: 347
Skąd: szczecin
Wysłany: 13-04-2008, 17:23   

dziekuje za mile slowa, historia dobrze sie skonczyla,ale normalie ja bylam i jestem nadal w szoku ze ludzie sa czasem tacy straszni i bez serca, wole nawet nie myslec ile takich psiakow jeszcze jest,pozamykane w altankach na ogrodkach,a ludziom ktorzy zapiekowali sie Atosem medal sie nalezy!:)
_________________

 
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-04-2008, 17:28   

To prawda.. u mojej babci na działce kiedys łapali bezdomne psy i koty do jakis worów i gdzies wywozili.. :confused: i nikt nie widział co sie dalej z nimi dzialo. Potem juz zadnych stworzen biegajacych nie widziałam ;(
_________________
 
 
 
karolina 



Mój labrador: Bazyl
Pies urodził się:
29.04.2006

Wiek: 43
Dołączyła: 05 Mar 2008
Posty: 347
Skąd: szczecin
Wysłany: 13-04-2008, 17:39   

a u nas byla akcja w szczecinie z psiakiem ktory byl przywiazany do budy na dzialce ze zlamana noga,bez jedzenia a jego wlascicielka udawala ze nie zauwazyla zlamania,przesada,najgorsze ze nie ma kar dla takich ludzi
_________________

 
 
 
ziutka:) 
Edyta & Fado



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
19 kwietnia 2008r

Wiek: 33
Dołączyła: 28 Lut 2008
Posty: 1443
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-04-2008, 17:43   

i to jest najgorsze :bad: Nikogo nie obchodzi ze taki zwierzak cierpi :(
_________________
 
 
 
Jagnes093 
Deep Silent Complete



Wiek: 32
Dołączyła: 15 Mar 2008
Posty: 1037
Skąd: wlkp :P
Wysłany: 13-04-2008, 17:50   

Historia wspaniała każda taka sytuacja powinna się kończyć happy endem.
karolina napisał/a:
a u nas byla akcja w szczecinie z psiakiem ktory byl przywiazany do budy na dzialce ze zlamana noga,bez jedzenia a jego wlascicielka udawala ze nie zauwazyla zlamania,przesada,najgorsze ze nie ma kar dla takich ludzi

Eh na takich "ludzi" nie ma słów :bad:
_________________
 
 
 
ania660
[Usunięty]

Wysłany: 13-04-2008, 22:01   

karolina napisał/a:
a u nas byla akcja w szczecinie z psiakiem ktory byl przywiazany do budy na dzialce ze zlamana noga,bez jedzenia a jego wlascicielka udawala ze nie zauwazyla zlamania,przesada,najgorsze ze nie ma kar dla takich ludzi

Przykre jest to że ludzie tak się zachowuja. Przez cały cza się zastanawiam, jak można niezauważyć złamania u psa? ]:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź