Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
III Parada Labradorów 2011
Autor Wiadomość
Ostaś 



Mój labrador: Harry (Wilcze Ługi)
Pies urodził się:
11.11.2005

Wiek: 37
Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 245
Skąd: Wołomin
Wysłany: 04-09-2011, 08:43   

baska, fajnie że sytuacja została wyjaśniona, to też dowód na to że lepiej nie obgadywać ludzi w internecie, bo nie wszystko jest takie jak nam się wydaje.
Co do szkolenia psów i natrętnych właścicieli innych czworonogów w pełni się z Tobą zgadzam, często też w takich sytuacjach robię się nieprzyjemny.
 
 
donia457 



Mój labrador: (husky)RONA
13.01.1999-28.11.2008[*]

Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010

Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014

Wiek: 47
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 5261
Skąd: warszawa
Wysłany: 04-09-2011, 09:04   

po pierwsze moja reda jest jeszcze też szczeniakiem a poza tym ta pani nie prosiła o zabranie psa tylko najpierw odepchneła ręką a potem ją kopneła poczym nie robiąc sobie z tego nic powiedziała do mojego meża że szkoda że to jego nie kopneła. taka mądra ta pani a nie wie że pies kopniety może nabrać nie uności do ludzi ja sobie poprostu nie życze aby ktokolwiek kopał mojego psa bo ja tamtego nie kopałam moja sunia nie była natrętna poprostu przechodziła obok i jak każdy pies chciał sie obwąchać mogła ta pani do nas sie zwrócić aby zabrać psa poza tym do OSTAŚ to nie obgadywanie tylko ciekawostka że miłośnicy zwierząt i jak sie okazuje treser kopie psy na paradzie psów jeżeli takie zachowanie jest dla was ok noto sory moja wina że dałam kopać bez słowa swojego psa
_________________
zapraszamy do galerii Redy:)
http://forum.labradory.or...p=412938#412938
 
 
 
baska 


Dołączyła: 29 Sie 2011
Posty: 110
Skąd: N Sacz
Wysłany: 04-09-2011, 09:30   

owszem żałuję, że za winy włścicieli obrywają psy. Podtzrymuje, że wolałabym kopnąć pana nie psa. Niewiele Pani zrozumiała z mojej wypowiedzi, licytować sie, kto co powiedział nie zamierzam, ile świadków tyle wersji zdarzeń.
Pani nie rozumie, ani zrozumiec co gorsza nie chce.
Jeżeli tak wygląda wasza praca nad psem, i nauka zaufania do spów i ludzi to gratuluje niefrasobliwości.
Tak dla porównania: wpuściłaby pani 4 letnie dziecko na podwórko z 16 latkami, żeby się socjalizował? Pozwoliłaby pani na to, żeby go szturchali? Sądze, że nie.
Pani sobie nie życzy, żeby ktoś kopał psa?
Ja sobie nie życzę zeby inne psy napadały na mojego psa. Z punktu widzenia pani suki było to zaspokojenie ciekawości. Z punktu widzenia mojego psa było to stresujące i przerażające, bo 4 miesięczny szczeniak musiał okazywać uległość straszemu psu.
Przerażające jest dla mnie, że pani nie widzi problemu.
Bo bardzo wiele osób nie widzi tego problemu, co zreszta było widać. Widziałam wiele takich sytuacji, bo nie tylko ja tam była ze szczeniakiem. Tylko, że własciciele tamtych szczeniat tez uważali, że to normalne że ich szczenie musi sie płaszczyć przed nachalnymi dorosłymi psami.
Z tego nie wyrastają psy z zaufaniem do innych psów. Z tego wyrastają niepewne psy.
Nie zauważła zapewne pani, że moj dużo młodszy szczeniak wcześniej szedł przy nodze na luźnej smyczy, potrafił usiąść na omendę i zostac w tej pozycji. Pani zwyczajnie przeszkadzała mi w i jemu w nauce zachowania. Cywilizowanego zachowania i panowania nad sobą. Pani niemal dorosły pies (pisze pani, ze szczenie, ale miał pewnie ok roku?) nie tylko nie potrafi chodzić na smyczy, ale też źle sie czuł w tym otoczeniu. większośc psów źle sie czuła. Z kolei polecam " Sygnały uspokające", o tym dlaczego te psy zachowywały się tak a nie inaczej. To nie była radość. To był stres i wyraźne usiłowania zażegnania konfliktom. A ludzie szli samozadowoleni. Przerażające widowisko. Zeby to zobaczyc warto się czegoś nauczyć. A mozna tez pozostać ignorantem i czuć się do końca ofiarą.

Problem dotyczy zwłaszcza psów takich jak labradory i goldeny. Nie wiedzieć czemu panuje opinia, że to psy "rodzinne". Łagodne, mądre. Nie trzeba ich szkolić. Bzdura. Szkolenie to nauka konkretnego psiego "zawodu": dogoterapieuty, ratwonika, asista.
Każdy pies powienien jednka byc wychowany. Wracać na wołanie, siadać, leżeć na komende, zostać w miejscu, jeżdzic komunikacją miejska, dac się zbadac lekarzowi, chodzić na smyczy, spokojnie zachowywac się wśród tłumu i wśród obcych psów.
Robi pani krzywde tej rasie, powiela pani stereotyp wielkiego niewychowanego labradora.
 
 
Ostaś 



Mój labrador: Harry (Wilcze Ługi)
Pies urodził się:
11.11.2005

Wiek: 37
Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 245
Skąd: Wołomin
Wysłany: 04-09-2011, 10:45   

donia457 napisał/a:
OSTAŚ to nie obgadywanie tylko ciekawostka że miłośnicy zwierząt i jak sie okazuje treser kopie psy na paradzie psów jeżeli takie zachowanie jest dla was ok noto sory moja wina że dałam kopać bez słowa swojego psa

Nie, takie zachowanie nie jest dla mnie ok, zdarzyło mi się to tylko raz, chociaż to nie było kopnięcie tylko odepchnięcie psa nogą, psa bezpańskiego.
Myślę że w tym przypadku nie ma co dywagować czy to było kopnięcie, czy odepchnięcie, którą częścią nogi i z jaką siłą.

Niesamowicie irytujące jest jak idziesz z psem, pies jest na Tobie skupiony, a ktoś leci do Ciebie ze swoim psem bez żadnego zapytania i jak rzucisz tylko słowo "proszę zabrać psa" to jeszcze ma pretensje i wchodzi z Tobą w bezcelową dyskusje.
To już tak BTW, odchodząc od tematu parady.
 
 
Andante
[Usunięty]

Wysłany: 04-09-2011, 11:17   

Ostaś napisał/a:
Niesamowicie irytujące jest jak idziesz z psem, pies jest na Tobie skupiony, a ktoś leci do Ciebie ze swoim psem bez żadnego zapytania


W warunkach parady - czyli ekstremalnych - gdzie dookoła setki psów i ludzi, należy takie sytuacje wziąć pod uwagę i z góry założyć, że będą.
Jeżeli chce sie tego uniknąć, to nie planuje sie udziału w takim psim tłumie.
Dodam, że dla psów, nawet tak ekstrawertycznych, jak labtradory, udział w paradzie jest mocno stresujący i męczący. Nawet tym psom, które zwykle są posłuszne i skupione na przewodniku, trudno było taką postawę zachować, gdy wokół tyle zapachów i bodźców. Co nie znaczy, że się z nimi nie pracuje. Po prostu rozproszeń i stresu było zbyt wiele.
nie widzę zatem uzasadnienia i wytłumaczenia dla faktu kopnięcia cudzego psa, bo się zbliżył do mojego szczenięcia. Przecież nie był na pewno jedynym, który to zrobił. Wszystkie byy kopane?
Zaznaczam, ze ja na paradzie też nie byłam dla samej frajdy, tylko służbowo - w ramach działalności Fundacji PRIMA. A nasze psy były też służbowo - aby ludzie, zwłaszcza dzieci mogły je głaskać i tłamsić (mimo, że psy pewnie miały dość), bo wiadomo, że psów pracujących dotykać nie mogły.
 
 
szalej 



Dołączyła: 10 Paź 2010
Posty: 2529
Skąd: brak
Wysłany: 04-09-2011, 11:26   

Mój pies jest agresywny, tzn może nei tyle agresywny co nie potrafi odpowiednio nawiązać kontaktu z psem ( bezpośredniego). Może być obok psów bardzo blisko chodzić z nimi etc. ale nie może łapać z nimi bezpośredniego kontaktu pies-pies bo zaczyna wtedy być po prostu agresywny. I powiem szczerze że jak byłam na paradzie to chodziłam osłaniając mojego psa od innych które podlatywały żeby go powąchać. Ani ja ani mój pies sobie tego nie życzyliśmy, więc chodziłam z wystawionym kolanem, przez co psy po prostu nie mogły podejść.
baska, to zmienia postać rzeczy, uważam że w tym przypadku jednak ty masz racje. Powinniśmy umieć odróżnić kiedy jakiś idiota niedouczony kopie nam psa, a kiedy broni swojego psa przed niechcianym kontaktem.
Powiem szczerze, że mój pies został raz kopnięty ale nie wchodziłam z kobietą w dyskusje bo tak naprawde miała prawo go kopnąć, kiedy doczepił się do jej psa i rozpętałą się wielka awantura, ona tylko broniła swojego psa, sama bym tak zrobiła gdyby jakiś pies wgryzał się w mojego ( mam nawet blizne na kolanie jak osłaniałam swojego i kaukaz mnie ugryzł).


Żeby nie było, NIE POPIERAM KOPANIA PSÓW etc. ale każdy powinien się skupiać na swoim psie i jeśli ktoś sobie nie życzy żeby jakiś pies podchodził to najpierw psa zabieramy a potem pytamy dlaczego a nie na odwrót! Co mi z tego, że podbiegnie samiec który " nie gryzie" skoro wiem, że mój gryzie. A na kogo później by było?
 
 
Ostaś 



Mój labrador: Harry (Wilcze Ługi)
Pies urodził się:
11.11.2005

Wiek: 37
Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 245
Skąd: Wołomin
Wysłany: 04-09-2011, 11:46   

Andante, w pełni się z Tobą zgadzam :) dlatego napisałem:
Cytat:
To już tak BTW, odchodząc od tematu parady.


szalej napisał/a:
Żeby nie było, NIE POPIERAM KOPANIA PSÓW etc. ale każdy powinien się skupiać na swoim psie i jeśli ktoś sobie nie życzy żeby jakiś pies podchodził to najpierw psa zabieramy a potem pytamy dlaczego a nie na odwrót! Co mi z tego, że podbiegnie samiec który " nie gryzie" skoro wiem, że mój gryzie. A na kogo później by było?

Dokładnie! Wczoraj biegała sobie suczka średniej wielkości luzem, więc zacząłem z Harrym pracę, myślałem że właściciel owej suczki ją złapie, ale on ją naganiał żeby podbiegła do Harrego. Kiedy już była blisko złapał ją za szelki i chciał żeby się z Harrym przywitała, więc gdy już weszła z Harrym w kontakt zapytałem:
Ja: "Czy jest Pan pewny tego co Pan robi?"
P: dziwienie się na mnie popatrzył
Ja: "To jest pies z agresją lękową"
P: "Ale suczce chyba nic nie zrobi"
Ja: "Różnie może być..."
Chociaż to fakt że Harry suce nic nie zrobi, nawet samca nie ugryzie (całe szczęście), ale w samą "bójkę" się wda.
 
 
baska 


Dołączyła: 29 Sie 2011
Posty: 110
Skąd: N Sacz
Wysłany: 04-09-2011, 12:23   

Andante, poki bylam w naszymnamiocie moj pies tez byl glaskany, mietoszony. PO to pojechal. Kiedy widzialam, ze ma dosc wycofalam go, zeby odpoczal nie niepokojony. Nie bralam udzialu w samej paradzie m.in ze wzgledu na nieodpowiedni wiek mojego psa, jak i nieodpowiedni wg mnie stopien bezpieczenstwa.
fakt, ze psy ciagna jak lokomotywynie jest usprawiedliwieniem, że to parada. Przejedź się może czasem na zawody IPO, tam tez sie trafi jakaś dzwina sztuka, ale większość tych pobudliwych psów jest posłuszna i przy nodze. A są to malinois i owczarki, gdyby ich właściciele podchodzili z taką beztroską do życia jak właściciele labradorów rozpetałoby się piekło. A więc da sie wychowac psa.
Twoje założenie, że ludzie dadza spokoj innym psom bo to psy pracujące jest chyba zbyt optymistyczne.
Na całej imprezie widziałam jednego (!) labradora pracującego przy wózku bez smyczy i spokojnie, i jednego przewodnika, który jako tako funkconował. A przeszkadzały im psy przybyłe na parade.
Spokojnie przez tłum psów przeszedł tez jeden dog niemiecki, i dwa kundelki. Kilka labradorów. Więc nie był to ładny obrazek.


Powtórze, ze psa odtraciłam: po prośbie słownej (pani od psa twierdzi, że nie prosiłam)
po odtraceniu ręką (czemu wtedy nadal nie zabrała psa?)
i odtraciłam go kolanem wstając znad szczeniaka.
A pies pani Redy wciskał mi się pod recę !!! a nie tylko stał czy przechodził obok.
I odpowiadając na pytanie, nie, nie kopałam wszystkich psów, ich właściciele mimo, że urażeni prośbą odciagali swoje psy.

Widziałam tez kilka psów pracujących w kolczatkach (dla mnie porażka) i w halterach (jak i z kolcami, porażka). Nasze psy fundacyjne chodzą na obrożach. Kolce, haltery i wiązanie psów do wózków bierze sie właśnie z tego, że w naszym kraju nie przywiązuje się wagi do tego co robia psy na spacerach. Psu wolno wszystko: biegać gdzie chce, podbiegac do ludzi, podbiegać do psów, wdawac się w bójki, robic kupy. A właściciele często na to pozwalają nie widząc w tym nic złego. Po psach generalnie sie nie sprząta.
Nie robimy sobie dobrego imienia pokazując taka strone psiej natury, robiąc wokół siebie hałas, zostawiając zdeptane trawniki, gdzieniegdzie kupy i niesmak ludzi obskoczonych przez kochane 30 kg maleństwa.

I jeszcze do Andante: dla psa pracującego nie wytłumaczenia, że za duzo rozproszeń, mój staraszy pies ratowniczy pracuje w huku, dymie, wsród strzałow i wielu obcych psów i ludzi. Ale do takiego stanu rzeczy trzeba doprowadzić. Pani czy tez pan od Redy jest jednym z tych, którzy w pracy nad psem przeszkadzają.
Moja suka wytrzymała tego dnia bardzo wiele, widziałam, że powoli zaczyna byc tego za duzo, czekałam az przejdą psy z parady, żeby iść do auta. Ale jak widać prosta wydawałoby sie rzecz prosta nie była.

Zarejestrowałam się na tym forum mimo, że nie ma labradora i mieć nie zamierzam. Wystraczą mi psy z pracy (były juz trzy labradory i pięc goldenów), wszytskie gdzies pracują, poszły do ludzi. Ja jestem z nich zadowolona, zadowoleni sa ich nowi właściciele.
Moje prywatne psy sa szkolone w ratownictwie, tez nie narzekam. Nie chcę nic więcej niz szanowania wolności osobistej i nieprzekraczania granic. Pani od Redy za nic miała moja chocby prywatność pozwalając swojemu psu wpychać głowe pod moje recę. I tyle.
Obrazek, że kopnęłam jej psa, bo przechodził ma w oczach tylko ona i jej mąż. Niech z nim zostanie. Może sie jej przypomni kiedys i zacznie chronic swojego psa, a może nawet wychowywać? Czego jej i psu serdecznie życzę.

Powyzsze zarzuty nie kieruję do was jako włascicieli labradorów, niestety podobne rzeczy dzieją codziennie, z psami wielu ras. Chciałabym, żebyśmy my psiarze więcej zwracali uwagi na to jak nas widzą inni.
To, że muszę czasem bronić psa nie jest moją winą, wina jest po stornie głupoty, czasem bezbrzeżnej właścieli psów. Bo jak można nazwac puszczeniem do "przywitania" się psy, kiedy ide ulica z psem przyuczanym do roli przewodnika. Mam sie obwiesić tablicami ostrzegawczymi? nawet kamizelka na psie nie pomaga. Po takich sytuacjach ma sie ochote zostawic w cholere prace nad asystujacymi psami. Realia zycia w Polsce potrafia pokonac każdą inicjatywę.
 
 
Andante
[Usunięty]

Wysłany: 04-09-2011, 12:56   

baska, pisząc o nadmiarze rozproszeń miałam na myśli nasze zwykłe psy towarzyszące., nie psy pracujące, bo zdaję sobie sprawę, że one muszą dawać sobie radę w każdej sytuacji - niezależnie od poziomu bodźców.Szanuję Twoje poglądy i ze zdecydowaną większością się zgadzam. :)
Po swoim psie zawsze sprzątam, nie spuszczam go ze smyczy w miejscach publicznych, nie pozwalam obskakiwać ludzi i podchodzić do każdego psa. Staram się również pracować z nim i nad nim na miarę swoich umijętności.
Przyznam się jednak bez bicia, ze na paradzie nie udawało mi się cały czas utrzymać skupienia psa na sobie. Zresztą do ostatniej chwili zastanawiałam się, czy go ze sobą na Plac Teatralny brać. Nawiasem mówiąc, mój pies bardzo był zmęczony nadmiarem wrażeń i nachętniej leżałby w naszym namiocie za stolikiem. :haha:
 
 
baska 


Dołączyła: 29 Sie 2011
Posty: 110
Skąd: N Sacz
  Wysłany: 04-09-2011, 13:01   

wiem, ze większość ludzi na paradzie i satrała się i sprzatała, i pilnowała swoich psów na miare możliwości. Co innego jednak "nie udało mi sie , przepraszam" a co innego oskarżanie innych za własna bezmyślność. Dlatego takam wkurzona.
Na codzień to nawet lubie psy, nawet labradory lubie :haha: ludzi nawet lubie czasem :]

edytuje niemal kazdy post bo za szybko pisze i mnostwo błędów i literówek robię. Przepraszam z góry i z dołu tez
 
 
donia457 



Mój labrador: (husky)RONA
13.01.1999-28.11.2008[*]

Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010

Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014

Wiek: 47
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 5261
Skąd: warszawa
Wysłany: 04-09-2011, 13:09   

nie będe sie rozpisywała czy ściągnełam swojej suni smycz czy nie bo widze że nie ma sensu. Wiem jedno moja sunia nie rzuca sie na inne psy jest łągodna co można było zaobserwować w stosunku do innych labków z forum. Gdy widziałam że mojej redzie zaczyna sie głupawka uspakajałam ją żeby nie skakała na inne pieski jakoś ta agresywna reda nie pogryzła sie z żadnym psiakiem. Tyle mam do powiedzenia i więcej nie będe sie wdawała w szarpanine słowną z baska bo niewarto sie denerwować ta pani ma swoje zdanie a ja swoje na ten temat
_________________
zapraszamy do galerii Redy:)
http://forum.labradory.or...p=412938#412938
 
 
 
baska 


Dołączyła: 29 Sie 2011
Posty: 110
Skąd: N Sacz
Wysłany: 04-09-2011, 13:12   

widzę, że przeszła pani do argumentacji swojego stanwiska. Szacunek wielki :haha:
 
 
Labradore 
Asia i Luna



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
08.10.2010

Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1517
Skąd: S.Sącz
Wysłany: 04-09-2011, 21:25   

baska, nie chcę być złośliwa ani nic w tym rodzaju ale czy ten szczeniak musiał uczestniczyć w paradzie?

i przy okazji, pozdrawiamy sąsiadów :papa:
_________________
 
 
baska 


Dołączyła: 29 Sie 2011
Posty: 110
Skąd: N Sacz
Wysłany: 05-09-2011, 10:58   

moj szczeniak nie musial i nie bral udzialu w paradzie. Wyjasnialam powyzej. Byl ze mna w namiocie fundacji, a potem kiedy parada wyruszyla chcialam zabrac psa do samochodu. Wtedy nastapila ww awantura. Czekalam az sie zrobi luzno i przejda psy. Zawsze ktos tam jeszcze dochodzil ale bylo duzo miejsca, stad moje oburzenie, ze obcy pies wciska sie mi na reca i przygniata szczenie.
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 05-09-2011, 12:11   

baska,no sorry,ale ja pamietam z okresu szczęnięctwa mojego psa to większość ludzi chciała go głaskać,niektórzy pytali,inni niestety nie.
Nie przeszkadzało mi to zbytnio i do dziś nie przeszkadza(chociaż już mniej osób chce głaskać 40 kg bydle),bo sama lubie głaskać szczeniaki.
A podchodzenie mojego psa do innego i na odwrót uważam za dobrą socjalizacje.
Choć,jeśli ktoś z daleka krzyczy,żebym nie podchodziła to nie podchodze,mimo iż czasem ciężko mi utrzymać psa,bo on ma inne zdanie na ten temat.
Myśle,że nie potrzebne te słowne przepychanki.
_________________
 
 
 
AnIeLa 



Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021

Wiek: 39
Dołączyła: 18 Wrz 2008
Posty: 7384
Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 05-09-2011, 12:18   

Rozumiem baskę, mnie sama wkurza jak jakiś pies podbiega do mojego " tak o bo czemu by nie" tym bardziej, że to labrador przecież :bad: przykład z zeszłego tygodnia, idę z psem na smyczy, psiak skupiony maksymalnie na zabawce a tu podbiega jakieś małe coś - pies dorosły tylko mały- i dawaj nie chce się odczepić. Odganiam , raz, drugi, trzeci a ten lezie między nogami Asiora bo On obwąchać musi....

Reakcja właściciela " Kuba chodź, no chodź" a ten ma go centralnie gdzieś. Nie wytrzymałam i powiedziałam " Panie zaraz go ugryzie i będzie problem" dopiero właściciel tonem innym niż proszący zawołał psa.

Właściciele psów nie zdają sobie sprawy z wielu rzeczy. Chociażby, że inni na spacerach mogą szkolić swojego psa, grzecznego chodzenia przy nodze bez smyczy czy czegokolwiek innego. I, że nie życzą sobie aby ich pies podchodził do mojego.
_________________
"Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
 
 
 
Ostaś 



Mój labrador: Harry (Wilcze Ługi)
Pies urodził się:
11.11.2005

Wiek: 37
Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 245
Skąd: Wołomin
Wysłany: 05-09-2011, 13:26   

anna34 napisał/a:
Nie przeszkadzało mi to zbytnio i do dziś nie przeszkadza(chociaż już mniej osób chce głaskać 40 kg bydle),bo sama lubie głaskać szczeniaki.

Ja dla dobra właścicieli (chociaż sami mogą tego nie wiedzieć) nie głaszcze szczeniąt i tak samo nie pozwoliłbym podchodzić do swojego.
 
 
anna34 
rude szczęście



Mój labrador: Chopper
Pies urodził się:
03.07.2007-24.05.2016

Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty)
14.06.2016

Wiek: 52
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 6152
Skąd: Pruszków
Wysłany: 05-09-2011, 13:29   

Ostaś napisał/a:
Ja dla dobra właścicieli (chociaż sami mogą tego nie wiedzieć) nie głaszcze szczeniąt

Ja sama też nie,ale zawsze pytam czy moge. :)
_________________
 
 
 
nata 
Natalia & Polina



Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Maj 2010
Posty: 5230
Skąd: Pabianice
Wysłany: 05-09-2011, 13:36   

A ja rozumiem obie strony.. Moim zdaniem, będąc w takim miejscu jak parada labradorów, należy spodziewać się różnych sytuacji - również takich, że obcy pies będzie podchodził do naszego czy tego chcemy czy nie. Są to warunki ekstremalne i dla ludzi i dla psów. Oczywiście zgadzam się, że jeżeli ktoś reaguje i mówi, że nie życzy sobie, aby jego pies "witał się" z tym drugim, właściciel "natręta" powinien bezdyskusyjnie swego pieska zabrać i tyle. Ja też nie lubię jak do mojego psa lgną jakieś inne w momencie, gdy ją szkolę np, ale rozumiem to, bo moja niestety też chce się witać z każdym i naprawdę zanim ją nie raz odciągnę to chwila minie, bo nie jest to lekki pies. Smaczki, smaczkami, szkolenie, szkoleniem, ale cięzko przewidzieć że każdy lab wśród prawie tysiąca innych będzie chodził jak w zegarku... no ale, żeby też od razu kopać? :beated: Choć myślę, że to jak było naprawdę wiedzą baska i donia ;-)
_________________
 
 
 
AnIeLa 



Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021

Wiek: 39
Dołączyła: 18 Wrz 2008
Posty: 7384
Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 05-09-2011, 13:45   

nata napisał/a:
no ale, żeby też od razu kopać?


Jak dla mnie czym innym jest odepchnięcie psa kolanem a co innego kopnięcie psa / wzięcie zamachu nogą i kopnięcie kolanem.

Ale tak jak pisze nata

nata napisał/a:
Choć myślę, że to jak było naprawdę wiedzą baska i donia ;-)
_________________
"Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź