Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy i w jakim wieku Wasze labki się wyciszyły, dojrzały?
Autor Wiadomość
agata01510 



Mój labrador: RAMZES
Pies urodził się:
07.01.2009

Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 523
Skąd: Małopolska
Wysłany: 20-01-2014, 11:05   

Ewelina napisał/a:
Yoko do tej pory sika ze szczęścia pod siebie jak zobaczy kogoś znajomego, albo chcę ją obwąchac inny pies a później jeszcze na plecy i się w tych siusiach wytarza


U mnie u mojego Oskarka też się tak zdarza, chociaż przez ostatnich kilka lat był spokój, cieszył się, ale nie popuszczał, ale 2 tygodnie temu przyjechała rodzinka w odwiedziny i Oskarek tak się cieszył, że obsikał mojego siostrzeńca siedząc u niego na kolanach, a ma już 8 lat. Ramzes z kolei nosi zabawkę w pysku czy to poduszkę swoją ulubioną czy to piszczącą piłkę i chwali się nią paradując jak baletnica ocierając o wszystkich i łasząc się jak kot, nie wspomnę o ogonie którym wymiata jak śmigło helikoptera. Tak jest zawsze na widok znajomych :) .
_________________
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin

Galeria Ramzesa,zapraszamy:):):)!!!

http://forum.labradory.or...p=182162#182162
 
 
Ania8017
[Usunięty]

Wysłany: 21-01-2014, 16:33   

Kora w sierpniu skończyła 2 lata i nadal do wyciszenia się trochę jej jeszcze brakuje;) Kabel od telefonu to przegryzła w murze na zewnątrz budynku;) Teraz kabel jest wpuszczony dodatkowo w metalową rurę. Niech tylko na dworze zobaczy coś co można rozerwać na strzępy np.plastikowe wiadro- zechla;) Niby w porównaniu do wcześniejszego jej zachowania jest o niebo lepiej,ale i tak straciłam nadzieję. Kiedyś latem biegała w nocy po dworze. Ja zapomniałam o praniu na sznurach-nie będę opisywać co ujrzałam rano. Nie zliczę też poniszczonych butów,zabawek dzieci i mnóstwa innych rzeczy. No,ale potem tak niewinnie patrzy,że człowiek nie wie,czy się śmiać,czy płakać!
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 21-01-2014, 18:41   

tak tego diabła oststnio chwalę, że taki spokojny i grzeczny i nic nie niszczy...dziś zeżarł wycieraczkę! na bezczela, bo byłam w domu, ale spałam i nie słyszałam.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
mibec 



Mój labrador: Prezes Barney (Miners Master)
Pies urodził się:
19.01.2010 - 26.11.2019

Mój labrador: Princess Shelby (Eromdop Maria to Amegilla)
Suczka urodziła się:
01.01.2013

Mój labrador: Princess Ellie (Amegilla Eleanor Alfacute)
Suczka urodziła się:
14.01.2015

Pomogła: 12 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 29 Kwi 2010
Posty: 14690
Skąd: Telford UK
Wysłany: 22-01-2014, 10:24   

Quaddo, coz tak to jest :haha:
Ja tez chwalilam Shelby ze taka niunka grzeczna, wiec w sobote zostawilismy psiaki na dole, nie zamknelismy jej w klatce i poszlismy na gore.... wracamy po ok 40 minutach, a tu wykladzina w przedpokoju odwinieta i podklad podarty :beated: i tak laskawa byla mala brzdziagwa, bo gorzej by bylo jakby wykladzine zezarla ;)
_________________
Waniliowo-hebanowa Galeria
PitaPata Dog tickers PitaPata Dog tickersPitaPata Dog tickers
 
 
 
kamil8406 



Mój labrador: INUSIA
Suczka urodziła się:
28 sierpnia 2013

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Paź 2013
Posty: 1653
Skąd: mazowieckie
Wysłany: 22-01-2014, 11:15   

tak laskawa byla mala brzdziagwa, bo gorzej by bylo jakby wykladzine zezarla ;) [/quote]
Poprostu dziewczyna dobre serce ma :) . Doobrze że moja takich pomysłów jeszcze niema :-P .
_________________
PitaPata Dog tickers</a>
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 22-01-2014, 17:19   

mibec napisał/a:
bo gorzej by bylo jakby wykladzine zezarla


wiesz co mnie przeraziło jak Quaddo sie dorwał do wykładziny na schodku? te małe gwoździe i zszywki, którymi oni te wykładziny mocują. weź się rozejrzyj, czy nic takiego u Was nie ma.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
mibec 



Mój labrador: Prezes Barney (Miners Master)
Pies urodził się:
19.01.2010 - 26.11.2019

Mój labrador: Princess Shelby (Eromdop Maria to Amegilla)
Suczka urodziła się:
01.01.2013

Mój labrador: Princess Ellie (Amegilla Eleanor Alfacute)
Suczka urodziła się:
14.01.2015

Pomogła: 12 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 29 Kwi 2010
Posty: 14690
Skąd: Telford UK
Wysłany: 22-01-2014, 17:25   

Quaddo, nie ma zadnych zszywek; wykladzina i podklad sa naciagniete na przymocowane do podlogi listwy z malymi gwozdziami, wiec chociaż mam pewność że niczego ostrego nie polknela. :)
_________________
Waniliowo-hebanowa Galeria
PitaPata Dog tickers PitaPata Dog tickersPitaPata Dog tickers
 
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 09-03-2014, 14:32   

czuję się jakby mi ktos psa podmienił. czy to ten słynny okres buntu o którym tyle pisaliście?
ciągnie na spacerach, właściwie to szarpie jak zauważy coś interesującego (ptak, papierek, cokolwiek), olewa nas po całości, leci do innych psów i ludzi i nie przychodzi na zawołanie - a wcześniej nie było problemu. w domu nie słucha, szczególnie jak są goście.
zaczał ciągnać za nogawki spodni (czególnie facetów- nie wiem czemu).

dziś poleciał do jakiegoś malamutopodobnego psa - który go próbowął pogryźć, facet był wsciekły, bo psa ledwo trzymał - kiedy ten się do Quaddo wyrywał.
ja nie mam sił teraz na niego, szczególnie nie chcę ryzykować, że mnie pociągnie i przewróci (wczoraj prawie przewrócił męża).
najpierw myślałam, zę strzela fochę na mnie, że sobie pojechałam na tydzień, ale to nie to.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
Kesja 



Mój labrador: Ajrusia
Suczka urodziła się:
15.06.2011

Pomogła: 4 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 20 Lis 2011
Posty: 4700
Skąd: k-ce
Wysłany: 09-03-2014, 18:15   

Quaddo, niestety okres buntu chyba wszyscy muszą przeżyć... ale u nas to nie było aż tak - u Ajry głównie na spacerach był bunt, w domu nie zauważyłam jakiś większych zmian :-P
 
 
edyta9119 



Mój labrador: Dexter
Pies urodził się:
8 luty 2013

Wiek: 34
Dołączyła: 27 Lut 2013
Posty: 576
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 09-03-2014, 18:36   

Quaddo, oj to chyba macie zbuntowanego nastolatka w domu... ale spokojnie po moim roczniaku już widzę poprawę w zachowaniu w porównaniu z wcześniejszymi 2-3 miesiącami :) Jedyne czego mogę Wam życzyć to duużo cierpliwości. Dacie radę :)
_________________
Galeria Dextera : http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=9360

zapraszamy :)

 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 09-03-2014, 18:43   

Kesja napisał/a:
Ajry głównie na spacerach był bunt,

u nas też spacer i popisywnie sie przed gośćmi, wtedy nie słucha jak każę mu przestać.


długo taki bunt trwa? dzis pół spaceru mąż starał się nie wyjść z siebie i przypomniec mu jak się ładnie z nami chodzi na smyczy, a miesiąć temu jak byliśmy nad morzem i się wybiegał, to chodził z nami po deptaku bez smyczy i nikogo nie zaczepiał :(
taka dumna byłam z jego zachowania na spacerkach.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
Kesja 



Mój labrador: Ajrusia
Suczka urodziła się:
15.06.2011

Pomogła: 4 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 20 Lis 2011
Posty: 4700
Skąd: k-ce
Wysłany: 09-03-2014, 19:22   

U nas trwało to ładne kilka miesięcy, może z 4... ważne żebyście byli teraz cierpliwi i konsekwentni. Ja pamiętam ile razy Ajra prawie do łez mnie doprowadzała - czułam się już bezsilna... i wiem że teraz dużo rzeczy inaczej bym zrobiła, w niektórych sytuacjach trochę jej popuscilam i potem ciężko to naprawić ;-) cierpliwości przede wszystkim wam życzę ;*
A teraz mam już prawie trzyletnią sunię, coraz bardziej spokojną, kochaną i wierną - chociaż swój charakterek pokazuje ;-) ;*
 
 
martynka9007 


Suczka urodziła się:
Wiek: 36
Dołączyła: 17 Lut 2014
Posty: 77
Skąd: Sieradz
Wysłany: 10-03-2014, 10:55   

Quaddo, my też teraz to przechodzimy (nasze psiaki są w podobnym wieku), myślałam że to wina zbliżającej się cieczki, ale jej narazie nie widać a tak jak to ładnie ujęłaś ktos mi psa podmienił, w domu w miare okej jest ale na dworze, moge sobie wołać i 10 min a ona stoi i sobie wącha, zachowuje się jakby była głucha :P zawsze w takich sytuacjach przekupywałam ją smakołykami, teraz mogę sobie nimi machać a ona ma to gdzieś :) tak jak pisze Kesja, trzeba być kosekwentnym i nie popuszczać, bo to przyniesie sukces w przyszłości. Więc teraz stoje na polu jak psychol i wołam ją tak długo i macham tą torebką z przysmakami aż nie przyjdzie i chociaż bym była nie wiadomo jak zła na nią to ją pochwale że przychodzi (szkoda że dopiero jak powącha całą okolice).
Co do demolek w domu jestem miło zaskoczona, bo obdarła tylko kawałek tapety w przedpokoju (była już stara i odstawała więc jej się nie dziwie, też najchętniej bym ją zdarła :D ) no i zjadła jeden stołek z kuchni ale pozwoliliśmy jej na to, nasz wcześniejszy pies też miał takie przyzwolenie i o dziwo oboje wiedzieli że jak już stołek jest zjedzony to nowego nie wolno już gryźć, więc wszystkie meble mamy w całości odkąd poświeciliśmy stary drewniany taboret (przy wymianie zębów). Przy wcześniejszym ONku mieliśmy takie cuda po powrocie do domu że nieraz przecieraliśmy trzy razy oczy czy to się napewno stało...Skórzane obicie z gąbką z drzwi wejściowych (takie wyciszenie) zdarte do judasza...wieszak na kurtki drewniany - zjedzony, tapeta w kuchni podrapana, pies siedzi na stole i macha ogonem bo się na niego zesikał i zejść z niego nie może bo ślisko...bułki ściągnięte z lodówki (ponad 170cm wysokiej) polizane, nie zjedzone, więc już nikt ich zjeść nie mógł...Jednym słowem masakra, więc ta tapeta którą Coco oderwała jest naprawde niczym przy tym co przeżyliśmy wtedy. Te demolki to był nasz błąd, pies został pierwszy raz sam w domu kiedy miał 7 mscy, więc co mu się dziwić, że nie wiedział jak to, czemu oni mnie zostawili? Przy Coco tego błędu nie popełniliśmy, wychodziłam odkąd skończyła 3 msce, najpierw na 15min, 30 min, godzine itd aż zaczęła zostawać sama nawet na 8h (tyle że po 4h mąż przyjeżdżał ją wyprowadzić, nakarmić i jechał spowrotem na kolejne 4h).
_________________
"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić, a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka" - Samuel Butler
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 10-03-2014, 14:43   

martynka9007 napisał/a:
chociaż bym była nie wiadomo jak zła na nią to ją pochwale że przychodzi (szkoda że dopiero jak powącha całą okolice)

ja nie macham, ale tez stoję jak psychol, czasami sięodwracam i ide w przeciwnym kierunku.
martynka9007 napisał/a:
pies siedzi na stole i macha ogonem bo się na niego zesikał i zejść z niego nie może bo ślisko...

sorrki, uśmiałam się.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
martynka9007 


Suczka urodziła się:
Wiek: 36
Dołączyła: 17 Lut 2014
Posty: 77
Skąd: Sieradz
Wysłany: 10-03-2014, 14:58   

Quaddo, dla mnie też to jest śmieszne teraz po czasie, nie śmiałam się jak musiałam ponad 40kg owczarka ściągać ze stołu :P A co do wołania psa to tez czasem robie tak jak Ty, ale wtedy ona biegnie za mna a nie bezpośrdenio do mnie żebym mogła ją np zapiąć na smycz...mam jeszcze jeden sposób który działa tylko wtedy jak Coco ma dobry humor :-P kucam i wołam ją "chodź chodź" takim piskliwym cienkim głosem, ona wtedy się cieszy i biegnie na mnie jak taran :D
_________________
"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić, a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka" - Samuel Butler
 
 
aganica 
Junior Admin



Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018

Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019

Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022

Pomogła: 17 razy
Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 9860
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-03-2014, 15:02   

Po dziesiątce...zaczyna włączać się wsteczniactwo i infantylizm :D :-P Moja Hercia zaczęła.; podszczypywać, podgryzać i tylko mizianie jej w głowie.
Również... szmatą nie pogardzi i zaprasza do przeciągania a...taka poważna kobieta z niej była ;D :)
_________________

 
 
 
martynka9007 


Suczka urodziła się:
Wiek: 36
Dołączyła: 17 Lut 2014
Posty: 77
Skąd: Sieradz
Wysłany: 10-03-2014, 15:30   

aganica, haha to przeżywacie drugie dzieciństwo :D
_________________
"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić, a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka" - Samuel Butler
 
 
Quaddo 



Mój labrador: Quaddo
Pies urodził się:
05.05.2013

Dołączyła: 10 Sie 2013
Posty: 834
Skąd: Aberdeen
Wysłany: 10-03-2014, 18:48   

martynka9007 napisał/a:
chociaż bym była nie wiadomo jak zła na nią to ją pochwale że przychodzi (szkoda że dopiero jak powącha całą okolice)

ja nie macham, ale tez stoję jak psychol, czasami sięodwracam i ide w przeciwnym kierunku.
martynka9007 napisał/a:
pies siedzi na stole i macha ogonem bo się na niego zesikał i zejść z niego nie może bo ślisko...

sorrki, uśmiałam się.
_________________


moje fotki - większość bez mojej wiedzy i zgody ! http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=10097

mój fejsowy blog: https://www.facebook.com/princequaddo
 
 
ania.j
[Usunięty]

Wysłany: 12-03-2014, 00:49   

Quaddo jedyne co możesz zrobić to uzbroić się w cierpliwość i przeczekać. Nas bunt też nie ominął. Luna jako w miarę grzeczny szczeniak, który bardzo szybko uczył się wszystkiego nagle z dnia na dzień przestała nas słuchać. Delikatnie mówiąc miała nas kompletnie "w nosie" :) Wszystkie metody, które do tej pory skutkowały przestały działać, nawet niezawodne smakołyki na nic się nie przydały. Trwało to jakieś kilka tygodni i muszę przyznać, że nieraz załamywaliśmy ręce. Wspominam to jako prawdziwą "próbę sił" bo Luna okazała się w tedy niesamowicie uparta. Jeśli mogę coś doradzić to według mnie najważniejsza w takiej sytuacji jest konsekwencja. Wiem ile to wysiłku kosztuje. Musisz wyznaczyć psu granice i dać jasno do zrozumienia czego od niego oczekujesz i co najważniejsze nie odpuszczać, mimo tego że niejednokrotnie będzie Ci się wydawało, że to bez sensu bo nie przynosi żadnego efektu. Wierz mi, że takie postępowanie da efekty z czasem. Ważne też żeby wszyscy domownicy postępowali wobec psa w ten sam sposób.
Dzisiaj w zachowaniu Luny widać ogromną zmianę. Jest dużo spokojniejsza, a kiedyś myślałam że to niemożliwe. Nie znaczy to, że nie zdarza się jej mieć napadów ADHD :) Ale chyba taki urok labradorów, że zawsze będą miały w sobie coś ze szczeniaka. Jednak zmiana w zachowaniu jest ogromna. Kiedyś nie mogła usiedzieć na miejscu przez chwile, głaskanie i wszelkie "czułości" jej nie interesowały bo zawsze było coś ciekawszego. Dziś jest kochanym psem i największym pieszczochem jakiego znam :)
 
 
mibec 



Mój labrador: Prezes Barney (Miners Master)
Pies urodził się:
19.01.2010 - 26.11.2019

Mój labrador: Princess Shelby (Eromdop Maria to Amegilla)
Suczka urodziła się:
01.01.2013

Mój labrador: Princess Ellie (Amegilla Eleanor Alfacute)
Suczka urodziła się:
14.01.2015

Pomogła: 12 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 29 Kwi 2010
Posty: 14690
Skąd: Telford UK
Wysłany: 12-03-2014, 10:12   

Quaddo, wspolczuje ;)
Tak jak wszyscy radza - konsekwencja i duuuzo cierpliwosci ;)
Shelby byla poprostu zlotym psem....tak do ok 9 miesiaca :beated: kiedy to jej troszku odbilo: zostawiona na chwilke bez nadzoru rozrabiala w domu, nagle przywolanie sie zepsulo, chodzenie przy nodze bez smyczy tez tak sobie, na wystawach absolutne zero zaangazowania.... ale niunia juz powoli wraca do stanu sprzed buntu :)
Przestalismy zostawiac ja luzem, nawet jak tylko na chwile idziemy na gore, wrocilismy do linki treningowej i mnostwa atrakcyjnych smaczkow i cwiczymy, cwiczymy...

martynka9007 napisał/a:
Więc teraz stoje na polu jak psychol i wołam ją tak długo i macham tą torebką z przysmakami aż nie przyjdzie
psujesz komende, nie powinno sie ich powtarzac, bo Twoj glos zostaje tylko glosem w tle.. . Lepiej miec psa na lince treningowej, zawolac dopiero jak masz linke w zasiegu i lekko przyciagnac do siebie.
_________________
Waniliowo-hebanowa Galeria
PitaPata Dog tickers PitaPata Dog tickersPitaPata Dog tickers
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź