dam18 napisał/a:
Jak pomóc psiakowi?
moim zdaniem, skoro wiesz ze
dam18 napisał/a:
nie zejdziemy się już jego Panią
to zniknac z psiego zycia.
a ja myśle,że tak to nie wolno jeśli ktoś chce z psem mieć kontakt.
Pozatym to nie dziecko i wkońcu zapomni to fakt jeśli przestaniesz do niego wpadać,ale też jeśli dojdziesz z byłą partnerką do porozumienia i będziesz mógł zabierać go na pare godzin co jakiś czas to myśle,że wkońcu zrozumie,że tak już będzie.Znam ludzi co się rozstali i z psami kontak utrzymali i jest ok.
Dobrze wie że kocham tego psiaka to jeszcze mi pisze że za mną tęskni.
Sam już nie wiem co mam robić. Ona ma problem bo Roki nie chce się jej słuchać(przeważnie słuchał się tylko mnie) więc teraz więcej czasu siedzi w boxie na dworze niż jest w domu. Serce mi pęka jak pomyślę sobie że przez głupotę Pani cierpi dziecko,pies. Dodatkowo robi mi wodę z mózgu, tu chce żebym spotykał się z naszą córką(nie jestem biologicznym tatą) ale kocham jak swoje i mała też mówi do mnie tato, ciągle pyta kiedy wrócę a ja nawet nie wiem co powiedzieć dziecku, czy powinienem się z małą spotykać. Serce mówi tak ale rozum już nie do końca nie chce dziecku mieszać w głowie.
Jest nadzieja ale musiałby wydarzyć się cud byśmy wrócili do siebie...z dnia na dzień dowiaduję się coraz ciekawszych rzeczy na temat naszego związku.
Mój labrador: Tola (Kokietka Sodalis)
Suczka urodziła się:
27.02.2015
Mój labrador: Labi - za TM
Suczka urodziła się:
2000 - 12.08.2014
Dołączyła: 16 Sie 2014 Posty: 34 Skąd: Świeradów Zdr.
Wysłany: 19-06-2015, 16:42
dam18 mi się wydaje że dużo tu zależy od Was, od tego czy w ogóle chcecie się dogadać, utrzymywać chociaż na tyle kontakt ze sobą byś mógł od czasu do czasu psa zabrać gdzieś. Jeśli to w ogóle nie wchodzi w rachubę to pozostaje mieć nadzieję że pancia godnie przejmie Twoją rolę i psiejsko w końcu przywyknie do sytuacji. Chyba że jednak znajdziesz gdzieś nowe miejsce/ mieszkanie dla siebie i będziesz mógł zabrać wtedy psa ze sobą, ale czy wtedy nie będzie tęsknił z kolei za pancią, tego nie wiadomo.
edit: dam18 teraz doczytałam Twoj ostatni post.
Co do dziecka to już musisz sam zadecydować, jeśli jesteście bardzo związani emocjonalnie to myślę że kontakt trzeba utrzymać. Ale to tylko moje zdanie. Tu na forum raczej ciężko dać gotową receptę na życiowe problemy. Pierwsza rzecz to chyba trzeba dać sobie czas, ochłonąć z emocji, wtedy myśli się bardziej racjonalnie
_________________
Labusia za TM...
Ostatnio zmieniony przez urtica1 19-06-2015, 16:52, w całości zmieniany 1 raz
Powiem tak, próbowałem się z nią dogadać w jakikolwiek sposób. Jednak ona sama nie wie czego chce, niby nie kocha ale tęskni, niby nie chce jej się ze mną rozmawiać ale spotykać się chce a ja mam taki kocioł w głowie że sam nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, z jednej strony chciałbym wrócić ale z drugiej strony sam zaczynam się zastanawiać czy jest sens skoro ona traktuję mnie jak zabawkę, bynajmniej ja tak to odbieram.
Jak można w tak perfidny sposób ranić dziecko.
Już widać raczej,że z tą panią się nie dogadasz chyba.
Najlepiej by było jeśli kochasz tego psa znaleźć lokum i go zabrać,bo skoro tam siedzi w boksie za niesłuchanie się pańci to chyba dobrze mu tam nie jest.
Mój labrador: Tola (Kokietka Sodalis)
Suczka urodziła się:
27.02.2015
Mój labrador: Labi - za TM
Suczka urodziła się:
2000 - 12.08.2014
Dołączyła: 16 Sie 2014 Posty: 34 Skąd: Świeradów Zdr.
Wysłany: 19-06-2015, 17:10
dam18 jak siedzi zamknięty w boksie na podwórku, a pancia nie robi nic by mu ułatwić rozstanie, to się nie zastanawiaj tylko szukaj mieszkania i zabieraj psa ze sobą, bo on tam szczęśliwy nie będzie. A raczej na pewno nie przejmie Twojej roli w opiece nad Rokim
Drodzy forumowicze, z moją pensją i ratami nie jest mnie stać na żadne mieszkanie, a jeżeli już znajdę coś taniego to po zrobieniu opłat nie starczy mi nawet na jedzenie a gdzie tu mowa jeszcze o karmie dla pieska. Kolejna sprawa jest taka że prawdopodobnie pracuję tylko do końca sierpnia i dopiero będę na lodzie. A w moim mieście pracy nie ma, a jeśli już jest to za najniższą krajową a za to raczej nie utrzymam sam mieszkania, psa i jeszcze siebie.
Co do małej, strasznie ją kocham, pyta kiedy wrócę do domu bo mnie kocha i tęskni , pyta czy może iść ze mną mieszkać. Ma 5 latek ale to bardzo mądra dziewczynka i rozmawiałem z rodzicami to powiedziała im że nie kocha mamy bo kazała mi się wyprowadzić, teściowie również widzą że mała źle znosi rozstanie. Chce mieć kontakt z dzieckiem ale nie wiem czy będzie to dla niej dobre. A co jeśli jej mama znajdzie innego? o ile już nie ma bo wszystko na to wskazuję. Będzie miała tate nr1 i nr2? Wiem, brzmi to okrutnie ale mam cholerny żal do mojej byłej partnerki nie za to że mnie zostawiła ale za to że pozwala dziecku tak cierpieć. Dodatkowo nie dba o psa. To normalne że ludzie się schodzą i rozchodzą ale zróbmy to w kulturalny i normalny sposób a nie kręci jak kopernik słońcem. Stoi przed wyborem- ja, sprawdzony tata czy ktoś nowy gdzie uczucia szaleją, zauroczenie wzięło górę.
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 19-06-2015, 23:15
dam18, niestety nie umiem nic doradzic a propos dziecka, bo to nie moja dzialka. ..
Skoro Ty nie mozesz zajac sie psem, a obecna opiekunka sobie nie radzi / nie wywiazuje sie z obowiazkow to moze warto rozwazyc oddanie psa do adopcji?
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-06-2015, 15:47
dam18, a jaki stosunek do psa ma twoja była partnerka? zależy jej na psie? lubi go?
Jeśli zależy jej na dobru psiaka, a zarazem nie ma czasu dla niego, to może mogłaby Cię wspomóc w jego utrzymaniu i wtedy pies byłby szczęśliwy przy twoim boku? To śmiałe, ale przecież i tak nie ma nic do stracenia.
mibec napisał/a:
Skoro Ty nie mozesz zajac sie psem, a obecna opiekunka sobie nie radzi / nie wywiazuje sie z obowiazkow to moze warto rozwazyc oddanie psa do adopcji?
Dokładnie, najważniejsze jest dobro psiaka... bo labek w kojcu, który nie dostaje uwagi człowieka niestety szczęśliwy nie będzie
A póki co odwiedzałabym psa jak najczęściej mimo przeciwności. Zabierała go na spacery, miziała, wybiegała, bawiła, szkoliła, pielęgnowała i wszystko inne czego pies potrzebuje, siedzenie samotnie w kojcu na pewno mu nie służy i należy mu ulżyć w tym co go spotkało, może się to też odbić na jego psychice
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 21-06-2015, 14:02
dam18, Tak jak napisała mibec, Jeżeli wiesz że nic z Waszego związku nie będzie, a Ty nie możesz zabrać psa to najlepiej zniknąć z Jego życia.
To smutne, ale gdy będziesz się pojawiał co jakiś czas w jego życiu to nie pozwolisz mu zapomnieć i żyć normalnie.
Chyba że znajdziesz dom, warunki dla Siebie i Psa to wtedy go zabieraj. To chyba było by najlepsze rozwiązanie
To smutne, ale gdy będziesz się pojawiał co jakiś czas w jego życiu to nie pozwolisz mu zapomnieć i żyć normalnie.
Chyba że znajdziesz dom, warunki dla Siebie i Psa to wtedy go zabieraj. To chyba było by najlepsze rozwiązanie
No zaraz,zaraz,mój partner co prawda nie odszedł,a pracuje za granicą i Chopper nie widzi go ok.8 tyg,a widzi tylko przez ok.1 tydzień i jakoś z tym żyje,a niby skąd ma wiedzieć,że pan wyjechał do pracy a nie odszedł od nas.
_________________
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 21-06-2015, 18:59
Napisałam długą epopeję, ale mi się wykasowała.. anna34, Nigdzie nie napisałam że pies wie gdzie w danej chwili przebywamy. Pewne jest to że wie że nas nie ma i cierpi z powodu naszego rozstania. Gdy dam18, był jego panem, przyjacielem, osobą która go kochała, opiekowała się, wychodziła na spacery karmiła, dodatkowo jest mu ciężko z powodu rozstania.
Pies nie rozumie że jesteśmy za granicą, w pracy, lub że nigdy nas już nie zobaczy. On nie wie tegi i cierpi, ponieważ utracł osobę, która była jego najlepszym przyjacielem.
Tak jak pewnie większość osób wie, Nera zaadoptowałam od pewnego alkocholika, który się nim nie zajmował. Człowiek ten mieszkał dość blisko nas. Choć był kiepskim panem (Nero mieszkał na dworzu, nie miał jedzenia, wody schronienia, miłości) a mimo tego za nim tęsknił. Nie ważne jaki był. Był i to było ważne, teraz go nie ma i coś w świecie psa się zachwiało i zwyczajnie czuje niepokój.
Za każdym razem gdy spotykaliśmy tego pana na spacerze i wracaliśmy, Nero był smutny, apatyczny, być może nie tyle z t ęsknoty, co z tego że przyponiał sobie jak jego życie wyglądało kiedyś. Wbrew pozorom psy pamiętają bardzo dobrze. Nawet po 10 latach mogą rozpoznać swojego dawnego właściciela.
Porównajmy teraz sytuację dam18, On kocha swojego psa, zajmował się nim, opiekował, dawał jeść, wychodził na spacery, był jego panem, przyjacielem. Teraz gdy Go nie ma pies czuje się zaniepokojony, jest smutny, apatyczny bo jego życie sporo się zmieniło.
Mija jakiś czas, pies przyzwyczaj asię do zaistniałej sytuacji, ale któregoś dnia do domu wchodzi jego dawny pan. Znowu zaczyna się wszystko od nowa, pies czeka, bo skoro przyszedł teraz pewnie i kiedyśprzyjdzie.
Po co narażać psa na niepotrzebny stres? Moim zdaniem takim "wracaniem i odchodzeniem" nigdy nie pozwolimy psu wrócić do normalności.
Wydaje mis ię że trzeba poświęcić to co my czujemy dla dobra zwierzęcia. Albo ewentualnie znaleść jakieś mieszkanie i zabrać psa do siebie.
Każdy pies odczuwa rozstanie innaczej. Chopper może nie był tak mocno swiązany z Twoim partnerem jak Z tobą Anna34, lub był,ale równie bardzo kocha Ciebie i lepiej sobie z tym radzi..
Nie ma dwóch takich samych psów i nie możemy ich porównywać do siebie..
Chopper może nie był tak mocno swiązany z Twoim partnerem jak Z tobą Anna34, lub był,ale równie bardzo kocha Ciebie i lepiej sobie z tym radzi..
Nie ma dwóch takich samych psów i nie możemy ich porównywać do siebie..
Chopper tak samo kocha mnie jak i mojego partnera,kto go zna wie jak się zachowuje,gdy jedno z nas odchodzi a drugie zostaje lub jak odchodzimy razem a on zostaje.
Zgadzam się,że nie ma takich samych psów i każdy to przeżywa inaczej.
Ale,gdyby była partnerka dam18 zajęła się psam jak należy to nie miałby czasu na tęsknote i rozpamiętywanie,a skoro zamyka go w kojcu bo sobie z nim nie radzi to nic dziwnego.
I nadal jestem za tym,żeby w takiej sytuacji dam18 miał w nosie fochy pani i psa odwiedzał i poświęcał mu czas.
_________________
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 21-06-2015, 21:30
Właśnie, skoro właścicielka nie zajmowała się nim, tylko jego pan, to teraz pies stracił najważniejszą osobę i cierpi.
Uważam że najlepszym rozwiązaniem (choć pewnie mało realnym) jest zabranie psa ze sobą (przez jego pana).
Nadal dyskutowałabym czy odwiedziny najważniejszej osoby dla psa są dobre. Nadal uważam że nie, ponieważ pies będzie czekał na swojego pana od jednego spotkania do drugiego i długo tak nie wytrzyma.
Uważam że powinno się nauczyć opieki nad psem właścicielkę, ponieważ labek teraz nie jest w odpowiednich rękach..
Witam po dłuższej przerwie.
Mianowicie w mojej sytuacji tylko się pogorszyło ale na szczęście w sytuacji mojego kochanego bandyty się polepszyło. Gdy wczoraj nie spodziewanie przyjechałem po dokumenty, roki biegał sobie po podwórku i gdy mnie zobaczył dosłownie staranował furtkę i wybiegł do mnie, tak sie cieszył że nawet gdy powiedziałem siad czy do siebie nie reagował a wcześniej wystarczyło słowo i był u siebie czy też wykonał komendę. Zabrałem go na spacer, bawiliśmy się, pracowaliśmy razem,wróciłem cały w błocie, trawie i bóg jeszcze wie w czym i powiedziałem jej. "Jak tylko się pozbieram zabieram psa do siebie czy Ci się to podoba czy nie, Mam gdzieś co czujesz, zostawiłaś mnie, zraniłaś mnie, dziecko ale psa ranić nie będziesz a Ty zamiast się zająć rodziną siedzisz i nic nie robisz." Tylko się rozpłakała a ja wyszedłem.
Niestety z tego z związku już nic nie będzie ponieważ mnie zdradziła a ja drugi raz zdrady nie wybaczę, kocham je to fakt ale nie pozwole robić z siebie kretyna i bóg jeden wie kogo jeszcze . A tak się starałem, walczyłem o to co miałem, zabrałem na romantyczną kolację a co się okazało? dwa dni temu poszła z innym do łóżka i jak tu żyć? Twierdzi że kocha ale jednak zdradziła, twierdzi że chce być sama bo nie chce mnie ranić, gdyż nie wie czy będzie w stosunku do mnie w porządku bo nie wie dlaczego ale strasznie ciągnie ją do tego faceta.( a on się pobawi i zostawi.) To w końcu kocha mnie czy nie? Nie chce innego taty dla Nikolki...Jak człowiek może wierzyć w Boga....jak można zrozumieć kobiety?
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 22-06-2015, 09:23
dam18, taką kobietę to raczej trudno zrozumieć i nawet nie ma co próbować...
Jeśli chodzi o psa, to świetnie, że biegał luzem, ale wg mnie to trochę za mało. Nadal przystaję za tym, że powinieneś odwiedzać psa i zadbać o niego, bo tylko w Tobie cała nadzieja, żeby było mu dobrze
klaudia1234, być może rozstanie jest dobre, ale na pewno nie w momencie, kiedy obecny opiekun nie spełnia potrzeb psa. Bez tego pies zostaje sam sobie... a priorytetem jest spełnienie tych potrzeb dla zdrowa psychicznego psa. Pies jest elastycznym stworzeniem, tak jak człowiek i zwykle szybko dostosowuje się do nowych sytuacji.
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 22-06-2015, 18:20
dam18, Jeżeli chcesz jak najszybciej zabrać psa, to sytuacja (na dobre) się zmienia.
Tak jak napisała Milena, w takim wypadku gdy weźmiesz laba ze sobą, odwiedzaj go jak najczęściej, baw się z nim (zresztą Ty sam wiesz co masz robić ze swoim psem najlepiej) I w ramach możliwości edukuj panią psiaka jak ma się nim opiekować, bo najwyraźniej sama nie ma chęci dowiedzieć się jak
W takim wypadku pokaż pieskowi że nadal ci na nim zależy i że mimo trudnej sytuacji, nic się między Wami nie zmieniło. A gdy tylko Będziesz miał możliwość, zabieraj go do siebie.
Najpierw Pan musi się jakoś pozbierać, zakończę terapię u psychologa i zacznę robić wszystko w kierunku by zabrać Rokiego ze sobą, choć nie będzie lekko bo nie będzie chciała oddać. Jednak prawnie pies jest mój więc o tyle dobrze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum