Słuchaj, konflikt był jednorazowy i o coś, czyli o żarcie.
Potem Wasz pies odpuścił, na początku był spięty cała sytuacją, obecnością szczeniaka i Waszą reakcją na jego zachowanie, ale z tego co piszesz potem po prostu olewał małą - no i dobrze.
Macie ogród u rodziców z tego co rozumiem?
To wykorzystajcie go jako grunt w miarę neutralny, puśćcie tam psy, niech się dogadują, oczywiście pod Waszym nadzorem.
I zasada taka sama - nagradzanie wszystkich obojętnych albo przyjaznych zachowań psa wobec suni, rozdzielanie swoim ciałem kiedy mała zaczyna za bardzo go męczyć.
[ Dodano: 09-08-2011, 16:02 ]
PS - przypomniało mi się a propos odchudzania, że można podawać psu buraka surowego, bo to raz, że wypełnia i trochę tłumi głód, a dwa, że ma jakieś składniki które wpływają na przemianę materii i powodują, że sierść jest ładniejsza.
Ponieważ moja suka jest wszystkożerna, ja daję jej buraka pokrojonego w plasterki jako przekąskę do chrupania na zmianę z marchewką.
Gocha tak też robiła do południa, a teraz Blekuś wrócił do domu i do niedzieli mają kwarantannę. W niedzielę spróbujemy w ogrodzie u sąsiadów, żeby było zupełnie neutralnie. Jeśli chodzi o buraka, to muszę spróbować, ale nie wiem czy mu posmakuje, bo np. marchewki nie rusza, ale jabłko pałaszuje - zawsze oddaje mu ogryzki
[ Dodano: 11-08-2011, 19:57 ]
Psy są odizolowane, ale jutro albo w sobotę planujemy spotkanie. Mała Brunia jest tak wszędobylska, że przedarła się przez zabezpieczenie dla dzieci na schodach i się ze schodów sturlała - udało się ją zatrzymać dopiero na samym dole Mam nadzieję, że nic jej się nie stało - jak na razie nie widać, poza tym, że już nie próbuje się na schody przedzierać. Przybędzie trochę ciałka i eskapady się skończą, bo się nie zmieści
[ Dodano: 03-09-2011, 16:45 ]
Minęło już trochę czasu i ograniczyliśmy psiakom kontakty póki mała nie podrośnie. Widziały się jak do tej pory 3 raz, z czego 2 razy się na nią rzucił Uniemożliwia mi to wyjazdy bez męża do rodziców i jest b. uciążliwe, bo sama nie upilnuję dziecka i 2 psów. Raz rzucił się z zazdrości, a drugi raz chyba z powodu jedzenia. Bo domownicy jedli obiad, a one kreciły się pod stołem - oczywiście nikt im nic nie rzucał... Myślicie, że jak Brunia podrośnie sytuacja się zmieni?
Dodam jeszcze, że Bleki sam w domu jest aniołkiem i b. poprawnie zachowuje się w stosunku do dziecka. Na spacerach też ćwiczyłam z nim ostatnio i widze porawę.
[ Dodano: 08-11-2011, 00:44 ]
Moi drodzy, stała się tragedia. Dziś mój labrador rzucił się na naszego 11 miesięcznego synka. Na szczęście było to przy mnie. Zaczęłam krzyczeć, przybiegł mąż i pies tylko drasną maleństwo koło oka. Dziecko było tak przerażone, że trzęsło się i strasznie płakało chyba z 15 minut, a my razem z nim. Zapadła decyzja o uśpieniu psa. Teraz 14 dni będzie na obserwacji, potem niestety zostanie uśpiony. Jeśli ktoś zna kogoś, kto z pełną świadomością chce się nim zaopiekować, proszę niech go uratuje. Pisze to cała w łzach, ale nie mogę wybierać między dzieckiem a psem...
Wiek: 34 Dołączyła: 06 Mar 2012 Posty: 16 Skąd: Wrocław
Wysłany: 17-03-2012, 19:43 Jak przystosować starszego psa na nadejście szczeniaka
Stanęłam przed ogromnym problemem na święta wybieram się do domu, oczywiście z moją Zondą. W moim rodzinnym domu są już dwa psy, i to starsze bo 10 i 12 letnie JAMNIKI - jeden z nich, 10 letni jest najbardziej wredną kreaturą na świecie! Jest strasznym zazdrośnikiem , zdarzało się że warczał i rzucał się na domowników jak mu coś nie przypasowało. Kiedyś znajomi przyszli ze szczeniakiem i nie było mowy o jakiejś próbie zaprzyjaźnienia - odrazu się na niego rzucił do świąt zostało jeszcze trochę czasu i mam nadzieję że wspólnie z rodziną przygotuje te starsze psy na odwiedziny Zondy. Tylko pytanie-jak to zrobić? Strasznie się boję że Uszaty ( ten wredny jamnior ) pogryzie Zondę. Macie może jakieś doświadczenia z dominującymi i bardzo zazdrosnymi psami?
Ostatnio zmieniony przez tenshii 02-10-2012, 18:54, w całości zmieniany 1 raz
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 18-03-2012, 23:54
Kany, nie jestem fachowcem, ale wiem, że jedna z zasad w zapoznawaniu psów brzmi: pierwsze spotkanie na terenie obcym dla obu psów. Nie wprowadzaj Zondy bezpośrednio do domu, w którym są psy-rezydenci, bo jest duże prawdopodobieństwo, że potraktują ją jako intruza na swoim terenie. Rozpocznijcie wspólnym spacerem, pozwólcie się na spokojnie obwąchać, pamiętając koniecznie o tym, żeby smycze nie były napięte, bo to może wywołać agresję. Jak macie odpowiedni teren i na smyczy było spokojnie, to spróbujcie jak będą się zachowywały puszczone wolno. A w domu kontrolowałabym, czy młoda nie będzie zbyt nachalna wobec starszych psiaków, bo młody labek czasami nie ma umiaru w zaczepianiu. Czasami w nauce kultury pomaga izolacja. Stosowałam to wobec mojego psa, który bywał zazdrosny i gonił odwiedzające nas psy. Za niefajne zachowanie lądował w kuchni, po pewnym czasie dawałam mu szansę i wypuszczałam do gości. Kolejny wyskok - znowu "wypad z imprezy". Po kilku razach poskutkowało. Jeżeli nie miłością do "intruzów", to przynajmniej zachowywaniem dystansu i spokojem. Profilaktycznie pochowałabym zabawki, karmiła osobno. Ja popełniłam kiedyś durny bląd. Chciałam nagrodzić psy, że się zaakceptowały i tak ładnie się zachowują i rozdawanymi smakołykami sprowokowałam niezłą bójkę . Więc radzę uważać przy częstowaniu przy świątecznym stole, bo to też może wywołac niezłą "zadymę". To tak na szybko, myślę, ze odezwą się tu mądrzejsi ode mnie.
Wiek: 34 Dołączyła: 06 Mar 2012 Posty: 16 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-03-2012, 12:18
Pani weterynarz powiedziała że mamy jej poprostu nie wnosić na rękach tylko swobodnie puścić. I że bójka jest nieunikniona... kurde,boję się że jak ją ten jamnik chapnie to zrobi Zondzie krzywdę
Bójka jak bójka - jamnik napewo pokaże kto rządzi w domu. Jest starszy. Ale nie przesadzałabym od razu z krwiożerczą walką. Zonda jako szczeniak raczej napewno ulegnie starszemu psu. Wydaje mi się tez, że powinniście po 1 zrobić tak jak napisała bietka1 - obcy teren, pochowane zabawki. I faktycznie najlepiej by było spotkac ze soba psiaki bez smyczy, bo napieta smycz nadaje psu pozycję dominującą pozatym pies też się "spina". I nie stresujcie się bo nerwowa atmosfera przejdzie na psy. A pozatym szczeniak - dorosłe psy traktują szczeniaki inaczej niż dorosłe psy.
I wydaje mi sie, ze nawet jeśli dojdzie do warków i szczeków to nie powinniście interweniować. Moim zdaniem psy powinny załatwiac takie sprawy "po psiemu" - ustalić hierarchię raz a dobrze. Zonda to suczka więc nie powinno być źle, gorzej gdybyś miała samca
No i wiadomo - nie możecie faworyzowac nikogo - najlepiej nie głaskać żadnego psa, zeby ten drugi nie poczuł się zazdrosny, tak samo jak ze smakołykami.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Nikaaa 20-03-2012, 12:28, w całości zmieniany 1 raz
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-03-2012, 12:28
Kany napisał/a:
Pani weterynarz powiedziała że mamy jej poprostu nie wnosić na rękach tylko swobodnie puścić. I że bójka jest nieunikniona...
pani weterynarz posiada jakieś specjalne kwalifikacje behawiorystyczne? I nie mówię tutaj o studiach weterynaryjnych.
Na studiach NIE uczą weterynarzy behawiorystyki. Weterynarze leczą ciało, nie umysł i o tym należy pamiętać. Weterynarze po studiach nie mają pojęcia o psychice zwierząt jeśli się tym sami nie interesują i nie pogłębiają swojej wiedzy. Sądząc po tym co powiedziała Wasza pani doktor - to raczej nie jest jej konik...
Napiszę Ci PW zaraz
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-03-2012, 12:30
Nikaaa napisał/a:
Moim zdaniem psy powinny załatwiac takie sprawy "po psiemu" - ustalić hierarchię raz a dobrze
a ja uważam, że dla tak małego szczeniaka to może być zbyt traumatyczne przeżycie, które może zaważyć na jego późniejszym kontakcie z psami.
Należy zrobić wszystko aby do bójki nie doszło
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Naprawdę uważasz, że może dojść do bójki pomiędzy dorosłym psem a 2-3 miesięcznym szczeniakiem? Pisałam o powarkiwaniu czy odszczekiwaniu się, nie o walce, tej oczywiście nalezy unikać. Ale mi sie wydaje, że pies od małego powinien uczyć się tego, że czasami może dostać bure i nie każdy pies będzie się chciał bawić i musi szanować jego wybór.
Ja wciąz czekam na to, aż ktoś "pogodni kota" mojemu psu, który próbuje się bawić z każdym psem, nie czekając na zaproszenie.
Ale oczywicie specjalistą nie jestem więc moge się mylić
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-03-2012, 12:42
Nikaaa napisał/a:
Naprawdę uważasz, że może dojść do bójki pomiędzy dorosłym psem a 2-3 miesięcznym szczeniakiem?
pewnie, a jeśli mówimy o jamniku to już w ogóle
znam sporo dorosłych psów, które totalnie nie tolerują szczeniąt
Nikaaa napisał/a:
pies od małego powinien uczyć się tego, że czasami może dostać bure i nie każdy pies będzie się chciał bawić i musi szanować jego wybór.
co innego kłótnia np na dworze, co innego stary pies na własnym terenie i 3 miesięczne szczenię
To wszystko zależy jeszcze od charakteru szczeniaka. Moja suka np jest tak delikatna, że nawet obecnie w wieku 2,5 roku może pogonić ją york. I każda taka sytuacja zmniejsza jej pewność siebie.
Uważam, że 3 miesięczny szczeniak jest zbyt mały na poddawanie aż takiemu ryzyku.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
nie przesadzajmy że taki starszy pies żuci sie na takiego malca i bedzie go chciał zagryźć najpewniej skończy sie tym ze starszy pies, czy to jego teren czy nie, nawarczy na malca i na tym sie skończy. Szczenie musi się nauczyc że nie kazdy pies chce sie bawic, ma ochote na kontakty. To jest rowniez nauka, jakby był przy matce i za bardzo by sobie pozwalał to by go skarciła, to jest coś na podobnej zasadzie, nauka poszanowania.
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-03-2012, 12:57
Iris napisał/a:
nie przesadzajmy że taki starszy pies żuci sie na takiego malca i bedzie go chciał zagryźć
nie mówię o zagryzaniu, ale niekoniecznie musi nawarczeć i odejść. Matka nie zrobi dzieciom krzywdy, inny pies może. Nie mówię o krzywdzie fizyczne a psychicznej. Czym innym jest 3 miesięczne szczenię, które dopiero wchodzi w świat, a czym innym 5-6 miesięczny podlotek.
Z tymi mniejszymi trzeba uważać. Dlatego moim zdaniem trzeba dołożyć różnych środków do tego żeby mieć pewność, nie będzie wielkiej bury. Na pewno zapoznanie na neutralnym gruncie pomoże. Nie mówię żeby od razu ich od siebie separować, ale nie pozostawiałabym sprawy losowi.
Poza tym najlepiej doradzi na pewno doświadczony behawiorysta i namiar na takiego napisałam autorowi wątku w PW
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
tenshii, ja jakos nigdy nie miałam problemu w kontaktach dorosły pies(bardzo nie lubiących innych) a takie niesepełna 6 tygodniowe maleństwo, zawsze to była raczej warkot i ucieczkatego starszego
Szczenie musi mieć różne badźce dobre jak i te złe. bo jak bedzie nauczony życia tylko z tymi dobrymi to często potem będa problemy typu właśnie ze bedzie zaczepial psy które tego nie chca i potem może byc nie wesoło
Teraz dorosły pies moze go nie lubic, ale po jakims czasie pzrebywania non stop ze sobą nawet sie nie zauważy kiedy te psy zaczną ze sobą razem zgodnie żyć Tez miałam ten problem 8 lat temu suka nie akceptowała mlodzika, nic nie zrobiłam zostawiłam je same sobie, po miesiącu razem sie bawiły, a teraz jedno patrzy za drugim
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 20-03-2012, 13:11
Iris napisał/a:
ja jakos nigdy nie miałam problemu w kontaktach dorosły pies
no widzisz, a ja miałam, bo dorosła goldenka mojej sąsiadki atakowała Teylę gdy ta była mała
Iris napisał/a:
Szczenie musi mieć różne badźce dobre jak i te złe. bo jak bedzie nauczony życia tylko z tymi dobrymi to często potem będa problemy typu właśnie ze bedzie zaczepial psy które tego nie chca i potem może byc nie wesoło
o tym mówię - nie pozostawianie sytuacji samej sobie. Jamniki są ciężkie i uparte, szczególnie stare. Młode labki ciekawe świata, również uparte, ale bywają także delikatne.
Szczenię jest bardzo wrażliwe na bodźce do 12-15 tygodnia życia i jeśli wówczas przeżyje jakąś traumę to może być ciężko go z tego potem wyciągnąć. Dlatego ważne jest aby zapoznawać je z bodźcami negatywnymi stopniowo, dla przykładu dźwięk kluczy czy rozłożona parasolka - nie rzucasz kluczami o ziemię i nie otwierasz parasolki za pierwszym razem. Najpierw szczenię musi przedmiot obwąchać, pooglądać, dotknąć. Tak samo jest w kontakcie z niemiłymi psami.
5 miesięczne szczenię ma już zupełnie inne podejście do świata niż 3 miesięczne. W starszym wieku nie miałaby obaw. W tym wieku bym miała i polecała nie pozostawiać dogadania się między nimi samymi
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Cześć,
jak niektórzy już wiedzą mam 9 tygodniową suczkę Carrę. Bardzo garnie do innych psów co bardzo mi się podoba i jest wobec nich bardzo uległa. Chciałabym ją poznać z psem chłopaka-6 miesięcznym owczarkiem niemieckim. Problem w tym, że Kazar jest bardzo nadpobudliwy. Mógłby ktoś doradzić(najlepiej osoba, która była w takiej sytuacji) jak przeprowadzić ich spotkanie?
Ja poznając mojego buldożka z dogami niemieckimi cioci na początku trzymałam go na rękach, gdy tamte go obwąchały (mały na początku trochę się bał), a Leon się uspokoił postawiłam go na ziemi. Przez pierwsze 5-10 min próbował uciekać, ale ja nie ingerowałam (chyba, że dogi za bardzo zaczynały szaleć to była korekta słowna), nie brałam go z powrotem na ręce i po chwili biegał jak szalony bawiąc się z nimi w ogóle się nie bojąc.
Suczka urodziła się: Pomógł: 2 razy Dołączył: 01 Mar 2013 Posty: 244 Skąd: z wolnosci słowa
Wysłany: 19-07-2013, 15:51
Silver69, raczej odradzam zapoznawanie 9 tygodniowego labka z 6 miesięcznym ON-kiem. Twoja sunia jest za mała na zabawy ze sporo większym i cięższym szczeniakiem - różnica wielkości i wagi jest za duża. One najprawdopodobniej świetnie by się razem bawiły ale Twoje maleństwo będzie mocno poturbowane w tej zabawie i może się to skończyć poważną kontuzją. Szczególnie stawy kolanowe i biodrowe mogą być narażone na zbyt duże obciążenia. Przemyśl to żeby później nie żałować
Ania :) [Usunięty]
Wysłany: 19-07-2013, 16:12
Jeśli nadpobudliwy dog ważący 80kg nie zrobił krzywdy buldożkowi, który ważył wtedy 10kg nie zrobił krzywdy to można spróbować, chociażby ONka wziąć na smycz i być bardzo ostrożnym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum