Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 12-02-2011, 14:50
HURA! przebrnęłam wreszcie przez ten tekst i dziś mam zamiar zacząć ćwiczyć z Nerą. Poproszę o fanfary i gratulacje, bo jestem z siebie niezmiernie dumna, że się udało i to większość mniej więcej zrozumieć bo od 5ciu lat nie miałam kontaktu z angielskim ale wiąże się to z tysiącem ( no może troszkę przesadzam) pytań.... więc Gocha szykuj się
1. jak rozumiem te ćwiczenia nie mają nic wspólnego z ćwiczeniem posłuszeństwa,bo tak wnioskuje ze schematu kolejnych dni czyli powinny być wykonywane np o innej porze dnia, żeby się tej mojej niemocie nie plątało?
2. czy te ćwiczenia uspokajają psa w danym momencie, czy uczą go odpoczynku, relaksacji jak pies ma swoje osobiste adhd czy zapewne jednego i drugiego?
3. sit znaczy siad, czyli jak rozumiem pierwsze 15 dni jest w tej pozycji, później można zmienić na leżenie albo stanie?
4. czy ćwiczenia zawsze mają odbywać się o tej samej porze dnia i w tym samym miejscu? i co z tym dywanikiem na którym znajdowały się psy na filmikach które oglądałam, można tak bez niego?
5. co z muzyką? bo na stronce którą podałaś były pliki z muzyką relaksacyjną, a niestety dzięki zamiłowaniu Nery do kabli komputerowych (4 w ciągu miesiąca) aktualnie nie mam możliwości odtworzenia dźwięku w domu, chyba że ściągnęłabym ją na telefon. Konieczna ona jest czy można się obejść bez?
6. Bardzo dość masz już moich pytań??
7. chyba ostatnie... ale za to najdłuższe i najtrudniejsze troszkę nie rozumiem (znaczenie rozumiem nie kumam jak to ma wyglądać) przebiegu tej sesji... np. dzień 1 (tylko frgament):
Sit for 5 seconds
Sit for 10 seconds
Sit while you take 1 step back and return
Sit while you take 2 steps back and return
czyli siad po pięciu sekundach powtarzam znów komendę nawet jeśli pies nie zmienił pozycji?? po kolejnych 10ciu znów tyle że robię jeszcze krok do tyłu i tak dalej??
a i czy smaczki podaję przed każdą kolejną komendą?
zdaje sobie sprawę, że pewnie gdybym miała ten nieszczęsny głos to po obejrzeniu tych filmików byłoby to dla mnie jasne, ale niestety jest jak jest
8.(jednak poprzednie nie było ostatnim) czy cały taki jeden dzień zrobić w jednej sesji, czy jakoś (od razu jak?) je podzielić? czy można np w jednym dniu zrobić więcej sesji, czy wtedy mato być powtórzenie sesji z tego dnia czy dać następną? czy każdego dnia ma być tyle samo sejsji czy można raz jedną raz dwie? czy każdy dzień "przećwiczyć" tyle samo razy?
ok, na razie chyba tylko tyle więc nie dobiłam do tysiąca przepraszam, za ten grad pytań ale ze mnie wzrokowiec marny uczę się przez działanie a żeby zacząć działać muszę muszę sobie rozwiać wszelkie wątpliwości
Nie masz możliwości obejrzenia filmików razem z głosem???
Szkoda wielka, bo wszystko byś zrozumiała, zobacz dokładnie tu jest pokazane to, o co pytasz i jest podkład czyli trener, który mówi, co teraz robicie:
Cytat:
:
Sit for 5 seconds
Sit for 10 seconds
Sit while you take 1 step back and return
Sit while you take 2 steps back and return
Komenda jest na początku ćwiczenia.
Stoisz przed psem 5 sekund - chwalisz go spokojnym głosem, dajesz nagrodę.
Stoisz 10 sekund - chwalisz, nagroda.
I tak dalej.
Dopiero jeśli pies zerwie komendę - spokojnie mówisz NIE, powtarzasz mu co ma zrobić, chwalisz, wracasz do ćwiczenia.
Program trzeba dostosować do psa, to tylko taki zarys, można ćwiczyć siedzenie, można warowanie, można raz to a raz to. Każdy pies pracuje inaczej - jeden wysiedzi od razu kilkanaście sekund i oddalenie się przewodnika na kilkanaście kroków, inny - zaraz się zerwie.
Im więcej spokoju w nas, im nasze ruchy są wolniejsze, a głos spokojniejszy - tym pies się szybciej wyciszy.
Co ważne - nagradzamy w pozycji i wtedy, kiedy pies jest spokojny, zobacz tu czekają, żeby nawet ogonek był nieruchomy:
Nagradzamy najpierw w miarę często, stopniowo coraz rzadziej, aż w końcu nagrodą zostaje sama pochwała np. słowo "dobrze".
Jak pisałam, każdy pies jest inny, więc długość trwania sesji, ilość ćwiczeń w ciągu dnia , rozproszenia jakie będziemy mu dawkować i to, ile dni albo tygodni nam to zajmie - zależy w dużej mierze od psa, ale i od nas samych.
U nas na zajęciach robiliśmy takie ćwiczenia z leżenia jako jedno z ćwiczeń, żeby wyciszyć psy. Więc możesz to sobie ćwiczyć albo osobno, albo np. na zakończenie ćwiczeń z posłuszeństwa. A na sam koniec możesz np. usiąść koło psa i zrobić mu masaż relaksacyjny.
Kocyk - jest ważny, bo pies uczy się leżenia na wyznaczonym miejscu i ma to miejsce wyraźnie zaznaczone. Kocyk przenosimy w różne miejsca w domu, a najlepiej także na dworze. Oczywiście potem likwidujemy kocyk i ćwiczymy już bez niego.
Ćwiczyć oczywiście trzeba w różnych porach dnia i w różnych miejscach.
A jakie ćwiczenia sobie wymyślisz to zależy tylko od Ciebie i od tego, czy pies da radę je znieść w spokoju, bo jeśli nie - zmniejsz kryteria tak, żeby mu się udało.
Bez pośpiechu, bo w nauce psa pośpiech i nerwy to najgorszy doradca.
A tu coś dla wytrwałych, nauka mocnego siad, waruj, czyli zdechł pies i kontrola psa na odległość sygnałami optycznymi - zobacz jak się pies zachowuje wśród mega rozproszeń:
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 13-02-2011, 20:24
oki czyli dobrze zaczęłyśmy wczoraj.
ale przy okazji powstało we mnie wątpliwość po wykonaniu komendy nie mam podrywać psa do stania i ponownie sadzać tylko cały czas siedzi/leży, a sadzać tylko jak się sama zerwie
a druga rzecz to już wiem z czym jest u nas problem: z obchodzeniem, bo u nas w szkole podejście do zadka psiego służyło do poderwania psa, i dziś jak ćwiczyłyśmy to właśnie w momencie kiedy ją obchodziłam młoda się podnosiła i była gotowa do szaleństw bo to oznaczało dla niej koniec komendy leżenia więc chyba będę musiała zrezygnować z tego elementu albo mocniej jej bardziej dźwiękowy sygnał zwalniający wdrukować
Musisz mieć jakąś komendę zwalniającą - naucz ją bardzo dobrze, używając jak najczęściej.
Chociażby w codziennych sytuacjach
A na razie możesz zmniejszyć to "podchodzenie do zadka', podchodząc bardziej z boku, albo na razie nie rób pełnego koła wokół niej, tylko dojdź do połowy psa - wróć, i stopniowo wydłużaj to, jak daleko możesz dojść i jak długo ona musi czekać na nagrodę.
Pamiętaj o chwaleniu czyli sygnale kontynuacji zadania.
Kombinuj.
Twoja suczka jest mądra - tylko musisz wymyślić sposób, żeby zrozumiała o co Ci chodzi.
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 13-02-2011, 20:57
wiem, że z niej inteligentna bestia tylko mnie się chyba kreatywność ostatnio wyłączyła ale i tak będziemy próbować, od jutra ruszamy pełną parą także wracamy do codziennego ćwiczenia bo przez tą uszkodzoną nogę troszkę się rozleniwiłyśmy i ćwiczyłyśmy tylko "stacjonarne" komendy np zostań, zostaw/weź i takie tam
Oczywiście zasada taka sama - najpierw uczysz psa co oznacza komenda i stopniujesz utrudnienia i nagrody, dochodzą do tego, co pokazałam z ON-kiem i treningiem piłkarskim
Dzieki Wam znalzlam wyjscie z naprawde trudnej sytuacji,poczytalam i wstyd przyznac ze durne babsko nie pomyslalam ze przeciez zamrozone zarcionko moze przyniesc tyle frajdy...jakbym wczesniej uruchomiła mozg byc moze obeszło by sie bez wymiany wykładziny,łez i zlosci:(
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 14-02-2011, 09:28
Gocha2606 napisał/a:
pokazałam z ON-kiem i treningiem piłkarskim
byłam pod szczerym ogromnym wrażeniem, ciekawe czy nam się kiedyś uda dojść do takiego poziomu czasami w to szczerze wątpię choć wiem że mam mądrego psiura ale niestety z potwornym adhd któe na razie jest nakręcone do maksimum przez to unieruchomienie
gocha szkoda że nie macie szkoły w Krakowie choć bardzo lubię naszą szkołę
Mój labrador: Sara i Nero (nie lab)
Suczka urodziła się:
18.05.2006
Pomogła: 1 raz Wiek: 63 Dołączyła: 21 Cze 2008 Posty: 806 Skąd: prawie Gdańsk
Wysłany: 14-02-2011, 17:12
ktosia, Gocha2606, no zmobilizowałyście mnie dziewczyny . Sara swego czasu była na etapie leżenia, gdy podchodził i obwąchiwał ja nieznany pies, ale w pewnym momencie odpuściłam i pewno się dziewczynie zapomniało. Przekonać Nera do leżenia na twardym podłozu, to wyższa szkoła jazdy, a jak jest mokro czy nie daj Boże śnieg, to książe pan nawet "siad" robi w powietrzu. Z nim tym bardziej powinnam nad tym popracować, bo potrafi się nakręcać niespodziewanym sytuacjami. Tak więc mamy zajęcie na długie zimowe wieczory
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 14-02-2011, 22:34
bietka1 napisał/a:
potrafi się nakręcać niespodziewanym sytuacjami
widzę że moja Nera ma coś oprócz imienia wspólnego z Twoim Nero
bietka1 napisał/a:
Tak więc mamy zajęcie na długie zimowe wieczory
jak ja Wam ich zazdroszczę... mój pies właśnie chyba zaczyna zapominać że ma pańcię,... zachciało mi się wywozić dzieciarnię na zimowisko i takie są skutki
już jakiś czas przymierzałam się do tego, by zacząć ćwiczenia, które mają na celu wyciszenie się psa, ale z dwoma łobuzami w jednym domu nie jest to takie proste. przez najbliższy czas jednak będę mieszkała tylko z samym Shirem, więc postanowiłam to wykorzystać do nauki czegoś pożytecznego
no i dziś właśnie się za to zabrałam. zaczęliśmy dokładnie tak jak na tym filmiku:
ale z racji tego, że Shiro ma dość dobrze opanowaną komendę "zostań" było to zbyt proste, więc zaczęłam urozmaicać ćwiczenie rozproszeniami:
-chodziłam z pokoju do pokoju
-biegałam po całym mieszkaniu
-klaskałam, wydawałam różne wysokie dźwięki, udawałam indianina
-skakałam jak zając z pokoju do pokoju, albo podrygiwałam krokiem jak z krakowiaczka
-skakałam po rogówce
-tańczyłam
-zniżałam się do jego poziomu zbliżając się do niego
-trzaskałąm delikatnie szafkami, drzwiami, otwierałam lodówkę (na ten dźwięk Shiro jest szczególnie wyczulony )
-dzwoniłam dzwonkiem, otwierałam i zamykałam zamek w drzwiach
- no i w końcu zadzwoniłam po mamę by przyszła, zadzwoniła do drzwi, pukała, otworzyłam jej, pogadałyśmy, nawet poskakałyśmy we dwie
a Shiro? spokojnie leżał przez cały czas w swoim koju. owszem, zdarzało się, że musieliśmy poprawiać pewne rzeczy (lodówka, krakowiaczek z pokoju do pokoju i dźwięk zamka w drzwiach były najcięższe), ale udało się!
swoją drogą, jakby ktoś z boku popatrzył co ja robię.... no oszalała! no ale liczy się efekt
jutro obowiązkowa kontynuacja no ale przyznam, że chłopak mnie pozytywnie zaskoczył, tym bardziej, że jak tylko ktoś wszedł do mieszkania to było jedno wielkie szaleństwo, skakanie, lizanie i zaczepianie, a tu? szok! świetna opcja takie ćwiczenia, naprawdę!
Podziwiam i gratuluję cierpliwości bo jej niestety brakuje, najpierw muszę znaleźć dla siebie coś wyciszającego a dopiero potem popracować z Dorą która ma ADHD
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 29-03-2011, 10:15
Ja zaczynam probowac z Barneyem - bol przeszedl, wiec chlopaka "nosi", a przeciez jeszcze dlugo nic nie moze Wczoraj cwiczylismy "zostan", szlo mu dobrze i faktycznie troche spokoju bylo potem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum