Holly w jak najlepszej formie biega, spaceruje. Uśmiecha się do niej pewna dobra dusza u której jak wszystko pójdzie dobrze znajdzie swoją przystań już na początku kwietnia
[ Dodano: 28-03-2016, 18:19 ]
Dziś lany poniedziałek Holly została wykąpana w szamponie dermokosmetycznym, jak zwykle zabieg ten zniosła świetnie była przy tym bardzo grzeczna (pierwszy raz mam takiego labradora co tak spokojnie reaguje na kąpiel)
nasza kochana Holly zamieszkała dziś w swoim domku. Bardzo dziękujemy Łukaszowi że tak fantastycznie opiekował się sunia, dbał o nią w zdrowiu i w chorobie
Pani Kasia właścicielka Holly donosi że u królewny wszytko ok. Pani Kasia jest dla Holly jak gwiazdka z nieba, pokrywając już wcześniej koszta jej leków, bardzo dziękujemy
Cześć Kochani to ja Holly przesyłam uściski i całusy z mojego nowego domu. Mieszkam w Krakowie i mam do swojej dyspozycji dwa pokoje z balkonem oraz do miziania na włąsność panią
i pana.
Jestem tu już ponad tydzień i jak narazie jestem bardzo grzeczna. No może trochę trzeba ze mną popracować nad zostawaniem samej w domu, bo tak trochę sobie popłakuje jak pani wyjdzie na zakupy. Muszę zrozumieć, że pani mnie nie zostawi bo przecież jestem jej ulubionym pieskiem.
Zawarłam już kilka nowych psich znajomości, między innymi poznałam boksera Gucia, z którym wspólnie chodzimy na łąkę koło domu. Poznałam również nową panią doktor, która powiedziałą mojej pani, że z moim kręgosłupem wcale nie jest tak źle; odwiedziłam osiedlaną kwiaciarnię i doskonale znam rozmieszczenie wszystkich restauracji i sklepów mięsnych na osiedlu, bo przecież stamtąd wydobywają się takie smakowite zapachy. Jeżeli mowa o moim zdrowiu to we środę jadę na konsultację do specjalnego lekarza, którego moja pani nazywa ortopedą. Nazwa brzmi groźnie ale mam nadzieję, że pan doktor pomoże dobrać odpowiednią dla mnie terapię. W ubiegłą niedzielę miałam gości i cały czas słyszałam jaki to ze mnie piękny i grzeczny pies. Dostałam w prezencie nową adresówkę i smaczne przysmaki. Przytulasom, mizianiu i zabawie nie było końca. Jest jedna rzecz, nad którą muszę popracować a mianowicie oduczyć się ciągnąć na szmyczy, ale jak to mówią "dla chcącego nie ma nic trudnego" - człowieki mówią, że jestem mądra i szybko się uczę. Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i przesyłam uścisk łapy.
Wasza Holly.
Cześć Wszystkim. Wcale życie psa nie jest takie różowe.... Dokładnie na drugi tydzień pobytu w
moim nowym domu dopadł mnie ataka tej paskudnej sponydlozy. Po prostu tak starsznie bolały
mnie plecy, że nie mogłam chodzić i musiałam wyczołgiwać się z mojego łożeczka. Moja Pani
strasznie się denerwowała i przeżywała całą tą sytuację, nawet Pan miał nos spuszczony na kwintę.
Dobrze, że ten pan doktor ortopeda dał mi lekarstwa przeciwbólowe (tak na wszelki wypadek). A
tak a`propos wizyta wcale nie była taka straszna, pan doktor mnie oglądnął i powiedział, że mam
się całkiem dobrze. To było w sobotę, a w niedzielę to już był prawdziwy armagedon nie chiałam
iść na spacer i tylko wyszłam na najbliższy trawnik. Ciągle dzwonił telefon mojej Pani, albo ona
gdzieś dzwoniła i prowadziła dyskusje i narady co zrobić. W końcu zadzwoniła do pana doktora i
poprosiła o wizytę domową dla mnie. Cierpliwie czekałam na pana doktora, a tu zamiast niego
przyjechała Paulina strasznie się ucieszyłam i nawet udalo mi się chwile stać na własnych nogach.
Długie oczekiwanie na wizytę pana doktora spędziłam na mizianiu i masowaniu mojego grzbietu
przytulając się do Pauliny. Nagle zadzownił telefon i zrobiło się małe zamieszanie. Moja Pani
chciała gdzieś wyjść, ale została ze mną w domu, a Paulina poszła i przyprowadziła pana doktora.
Jak ja się ucieszyłam, że w końcu pan doktor przyjechał. Zostałam zbadana i dostałam trzy
zastrzyki, z których jeden był bardzo bolesny ale bardzo dzielnie go zniosłam. Dostałam również do
zażywania tabletki i w poniedziałek po południu już wybrałam się na spacer. Codziennie łykam
pigułki, które bardzo mi pomagają i powodują że czuje się już całkiem dobrze. Wracam do zdrowia.
Chodzę na spacery, a nawet próbuje troszkę biegać. Teraz jesteśmy na etapie kończenia kuracji
tabletkami i zobaczmy czy ta paskudna choroba da o sobie jeszcze znać. Ale przecież szkoda czasu
na chorowanie, gdy się tyle dzieje ciekawych rzeczy. Ponieważ już się czuję lepiej poznałam
nowych człowieków: syna mojej Pani z rodziną. A w wtorek odwiedziła mnie Paulina z Anną i
przywiozły ze sobą beagelkę Kropkę. Fajnie mieć psią kuzynkę. Najpierw poszłyśmy razem do
domu i tam udało się nam wyłudzić trochę psich smakołyków, było mizianie i zabawa piłką. A
potem czekała mnie duża niepodzianka. Razem z moimi człowiekami i Kropką poszłyśmy na
spacer na duże zielone łąki. Ale tam było fajnie, dużo różnych ciekawych zapachów, odgłosów
ptaków i zielonej przestrzeni. Trochę sobie poszalałam i wróciłam zmęczona do domu. Wiecie co
jest śmiesznego beagle kopią duże i głębokie dziury, mnie to jakoś nie bardzo bawiło, patrzyłam z
niedowierzaniem co robi Kropka. Po powrocie do domu zjadłam swój posiłek i asystowałam Panu
przy kolacji a potem zmęczona poszłam spać. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby mój kręgosłup
wreszcie wyzdrowiał, zapraszam Wszystkich do oglądnięcia moich zdjęć (aha zobaczycie wreszcie
moją Panią ). Pozdrawiam Holly.
zień dobry Wszystkim, dawno się nie odzywałam , ale zaraz nadrobie zaległości. Życie upływa mi
na spacerach, jedzeniu, spaniu i pieszczotach z moją Panią i Panem. Jedyny minus tego wszystkiego
to niestety mój kręgosłup, który od czasu do czasu daje o sobie znać. Zwłaszcza, gdy następuje
zmiana frontów atmosferycznych czyli po prostu zmiana pogody, wtedy mam mały problem z
rannym wstaniem z łóżeczka. Moja Pani już wie, że w takiej sytuacji trzeba rozmasować moje
obolałe i kości i po dłuższej chwili jestem gotowa do wyjścia i co więcej podobno biegnę jak
szalony parowóz (ciekawe co to takiego). W celu zminimalizowania moich dolegliwości
kręgosłupowych i dla poprawy mojego samopoczucia doktor Michał (to mój osobisty weterynarz)
zalecił zrobienie serii zastrzyków z leku Cartrophen, oraz rehabilitację. Na początku strasznie się
bałam co to takiego (następne trudne słowo), ale słuchajcie na rehabilitacji jest suuuuuper, dają
smaki do jedzenia. Przez najbliższe dwa tygodnie jeżdżę codziennie do gabinetu "Cztery łapy"
gdzie dwie Panie rehabilitantki "rozgrzewają" mój kręgosłup przy użyciu pola magnetycznego.
Najtrudniejsze a zarazem najfajniejsze jest to, że przez 20 minut muszę grzecznie leżeć i się nie
ruszać i wtedy do akcji wkraczają smaki. Moja Pani kupuje mi specjalne psie cygara ze strusia albo
bażanta (powiem Wam w tajemnicy, że bażant smakuje lepiej ) i przez czas trwania zabiegu
spokojnie je zjadam z ręki mojej Pani, czasami próbje jej pomóc, żeby było szybciej (jestem
przecież labradorem i kocham jeść). Po skończonym zabiegu zawsze też dostaje coś dobrego od
Pani rehabilitantki. Właśnie dzisiaj skończyłam serię zastrzyków i teraz cierpliwie czekamy na jej
efekty. Tak sobie myśle, że chyba dobrze trafiłam do nowego domu i moja Pani chyba mnie kocha.
Acha wszyscy mówią, że się strasznie zmieniłam od momentu przyjazdu do Krakowa, po prostu
jestem piękna )
Pozdrawiam Holly.
Hej, hej słuchajcie zostałam profesjonalną modelką uwierzycie!!!! W sierpniu miałam prawdziwą
sesję zdjęciową. Pewnego słonecznego i ciepłego (nawet gorącego) dnia poszłyśmy razem z
Kropką na łąki a tam niespodzianka nowy człowiek do głaskania z takim dziwnym dużym
urządzeniem. Co się okazało tym nowym człowiekiem była Pani fotograf Joasia a to dziwne
urządzenie to aparat fotograficzny - już wiem będziemy robić zdjęcia. Praca modelki nie jest wcale
łatwa takie ustawienie, popatrz w prawo popatrz w lewo, leżeć, siedzieć, dobrze że latać mi nie
kazali. Było trudno gorąco, ale też smacznie bo za każdą dobrze wykonaną komendę dostawałam
pyszne smaki i wszyscy mnie chwalili jaka to jestem grzeczna i kochana. A to jest to co labradory
lubią najbardziej
A oto efekty kilkugodzinnej sesji zrobionej przez bardzo zdolną panią fotograf Joannę Dembowską.
"W obiektywie Asi".
P.S. Ze zdrowiem wszystko u mnie dobrze, kręgosłup nawet nie bardzo daje o sobie znać.
Aha jak pada to chodzę na spacery w specjalnej psiej pelerynce, żeby nie zmoknąć za bardzo.
Przesyłam uściski łapy i psie całusy Holly
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum