Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Szkolenie psa "w terenie"
Autor Wiadomość
Bora 


Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 05-12-2008, 13:37   

No tak racja ... Funia sunęła nosem przy ziemi podczas spaceru w lesie. Potrafiła biec różne wywijasy, ostre zakręty nie tracąc przy tym tropu. Pamiętam, że nawet głowy nie unosiła... czyli coś w tym jest. Miała zdecydowanie większą chęć do pracy węchowej niż Bora (patrzę teraz na to z perspektywy czasu)... kiedy ją miałam byłam nastolatką i jakoś szkolenie psa myśliwskiego w ogóle mnie nie kręciło. Teraz pewnie zastanowiłabym się co z jej popędem zrobić.
 
 
BlueDiego 



Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007

Wiek: 79
Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 351
Skąd: Lublin
Wysłany: 05-12-2008, 20:37   

Tydzień po pierwszym śniegu (gdy już go prawie nie było), przjąłem zaproszenie (od szwagra dla Kaji) do wzięcia udziału w polowaniu na dziki (do którego nie doszło poprzednio, z powodu naszego, zbyt obfitego, raczenia się Żubrówką). Zaznaczyłem, że Kaja może jedynie statystować w polowaniu, gdyż jeszcze nie jest gotowa do pełnego w nim udziału. Ponieważ myśliwi planowali polowanie z tzw."podchodu", wydało mi się, że może to być dla niej pożyteczne i potrzebne, na jej etapie szkolenia, doświadczenie. O godzinie 5.00 w sobotę wyruszyliśmy małą grupą (trzech myśliwych) i ja z Kają, do lasu. Musieliśmy przejść około 4 km po lesie aby dojść do pola na skraju lasu, na którym miejscowi mieszkańcy sygnalizowali obecność dzików. Kaję prowadziłem na 10m otoku, praktycznie zwiniętym. Gdy rwała się do węszenia, pozwalałem jej na to, rozwijając otok, odstając przez to od grupy na pewien czas i póżniej ich doganiałem. Po drodze napotkaliśmy coraz rzadsziej występujące w naszych lasach mrowisko:

Po dotarciu na miejsce, zaczęliśmy wszyscy szukać świeżych (ciepłych) śladów dzików, biegnących z lasu na pole. Rozwinąłem otok całkowicie i dając Kaji komendę "szukaj", zachęciłem ją do węszenia.. Po kilku minutach marszu skrajem lasu, Kaja bardzo się ożywiła i zaczęła szybko biegać z głową przy ziemi. Zatrzymaliśmy się w tym miejscu i wkrótce znaleźliśmy ślady:

Myśliwi postanowili iść tym tropem na skraj lasu i "tego" pola, aby następnie dopaść "świnki" na polu, na "gorącym uczynku". Zwinąłem Kaji otok do 1,5m i z tyłu grupy podążałem za nimi. Kaja szarpała się trochę, chciała wracać do lasu. Ale nie ona rządzi w naszym teamie.. Po chwili usłyszałem głos jednego z panów "Są!!". Zatrzymałem się i "posadziłem" Kaję. Bałem się, żeby nie zaczęła szczekać, gdyż mogłaby zepsuć całe polowanie.. Pod pachą miałem urwaną wcześniej gałąź sosnową, aby w razie powodzenia dopełnić łowieckiej tradycji.. Myśliwi poszli w prawo rozwijając się w niewielką "tyralierę". W odległości około 200m zauważyłem sylwetki 5 dzików. Spokojnie żerowały na polu. Myśliwi oddalali sie ode mnie, szli "pod wiatr" na dziki. Wkrótce się zatrzymali i zaraz potem padł strzał, jeden a zaraz po nim drugi i trzeci. Nastała cisza. Zobaczyłem cztery dziki zwiewające do lasu, padły następne strzały, ale wszystkie cztery zdołały dobiec do bezpiecznej kniei. Jeden leżał na polu... ;]
Kaja obserwowała wszystko jak zahipnotyzowana i wierciła się u mojej nogi. Zaczęła cicho skomleć i mocno się wiercić w siadzie. Zobaczyłem, że myśliwi podeszli i otoczyli padłe zwierzę.. W tej sytuacji powiedziałem do Kaji "Idziemy" i dołączyłem do grupy. Dzik był średniej wielkości, strzelony na komorę (śmierć na miejscu). Szkoda mi było trochę juchy (farby) ale nie wziąłem żadnego pojemniczka. Serwetki kosmetyczne zamoczyłem w farbie i zawinąłem w torebkę foliową. Kaja niuchała świeżą farbę, ale nie pozwalałem jej pokosztować tego "specjału". Obwąchiwała ciało martwego dzika by po chwili stracić nim wszelkie zainteresowanie. Zaczęła "niuchać" wokół.. Byłem z tego zadowolony.. "Dobry piesek" pochwaliłem ją i pogłaskałem. Kaja chyba nie wiedziała za co.. Ale merdała wesoło ogonem, biegając koło nas. Zrobiłem zdjęcie komórką:

Dałem szwagrowi gałązkę sosnową i on jako najstarszy dopełnił rytuału "złomu, pieczęci i ostatniego kęsa". Szczęśliwym (lub dobrym) strzelcem był Włodek, kolega szwagra, wesoły, miły człowiek w średnim wieku (około 40-stki). Królem pudlarzy został szwagier (trzy strzały PBwo - Panu Bogu w okno). Pewnie wczoraj znów przebrał miarkę.. "Luneta w sztucerze mi się przekrzywiła" - zapodał, ale nikt z nas w to nie uwierzył i milczeniem skwitowaliśmy jego słowa. Sprawdziliśmy jeszcze, czy żaden z pozostałych dzików nie "przyjął", ale nie widać było nawet najdrobniejszych śladów "farby". Tak zakończył się szkoleniowy udział Kaji w drugim polowaniu.. :haha:
p.s.zabrałem do domu trochę dziczych narogów (wnętrzności)... ale nie do jedzenia Labi...

[ Dodano: Sro 24 Gru, 2008 ]
Na początku grudnia przyjąłem zaproszenie do udziału Kaji w polowaniu na bażanty. W szkoleniu "konkursowym" labradorów nie przewiduje się takiej "konkurencji", gdyż polowanie takie przewiduje samodzielną pracę psa "w polu", do czego te psy nie są szkolone. Byłem ciekawy jak Kaja zachowa się w specyficznych warunkach takiego polowania. Kaja miała być tylko obserwatorem i uczyć się zapachów bażantów i sposobu ich aportowania. W polowaniu wzięło udział 8 myśliwych. Miały być dwa psy - jako płochacz - seter irlandzki i jako aporter wyżeł szorstkowłosy weimarski. Okazało się jednak, że wyżła nie było, gdyż kilka dni wcześniej został rozdarty przez dzika i w ciężkim stanie, po operacji, został w domu. Szkoda pieska, ale takie jest życie (poleciał za dzikiem bez komendy swego pana)...
W tej sytuacji zgodziłem się na udział Kaji w polowaniu, "pod moją komendą".
Ostatecznie myśliwi strzelili 9 ptaków, z których 7 podniosła Kaja (!!!), jednego seter a jednego myśliwy przyniósł sam... Byłem bardzo dumny z Kaji, chociaż można się było z łatwością dopatrzyć w jej "pracy" błędów (m.in. próby przyniesienia więcej niż jednego ptaka, powroty z ptakami nie w prostej linii i najkrótszą drogą). Ale jednak (jak na debiut), zachowała się bardo dobrze. Ptaków nie dławiła, jedynie łapała w kufę i przynosiła pod moje nogi, często jeszcze żywe... Płoszący ptaki seter wyraźnie Kaję deprymował i na początku, biegnąc z aportowanym ptakiem, słysząc gwizd startującego do lotu koguta, wypluła ptaka z kufy i pogoniła za lecącym ptakiem, nie bacząc na padające strzały... Miałem serce pod gardłem, mogła przecież oberwać, nie miałem zaufania do panów myśliwych. Gwizdkiem przywołalem Kaję do siebie i wysłałem po pozostawionego ptaka ponownie (komendą "Szukaj, przynieś"). Więcej już Kaja tak nie postępowała..
W efekcie czynnego udziału Kaji w polowaniu otrzymała ona w podarunku trzy ptaszki.
Zobiłem jej zdjęcie z ptaszkami - podarkami, chociaż aby Kaję do nich zwabić musiałem jako "przynety" użyć patyka - aportu. Martwe tusze bażantów nie są bowiem przedmiotem zainteresowania Kaji, z czego jestem bardzo zadowolony..

Coż Kaja wkroczyła na drogę zdobywania doświadczeń w swej roli pomocnika myśliwego.
Po prawie piętnastu latach znów skosztowałem bażanciny... palce lizać. :) :bad:
 
 
G 



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
14.02.2009

Mój labrador: Kuba
Pies urodził się:
12.11.2010

Wiek: 43
Dołączył: 03 Kwi 2009
Posty: 45
Skąd: Toronto
Wysłany: 11-04-2009, 14:36   

BlueDiego napisał/a:
Jola napisał/a:
Zazdraszczamy wnuczkowi!!! Ma "pod ręką" taaakiego nauczyciela... Fajnie ma chłop!!


Jola, wiesz, że nawet w Biblii stoi: "nikt nie jest prorokiem we własnym kraju". W moim przypadku jest tak samo... :D
Moja rodzina ma o mnie opinię, że "rozpaskudzam sukę" i jej na wszystko pozwalam. Poza tym ona "nic nie umie" (szczególnie chodzi o "podaj łapę", "poproś" (siedzenie na tylnych łapkach, uniesione przednie), "zdechł pies"... i tym podobne dowody wyszkolenia psa...). :D
Według nich Kaja jest nie wychowana: beka, czka, pierdzi (i ucieka), chrapie, skacze na nich przy powitaniu itd. itp. A ja na to wszystko się godzę i przymykam oko !!!
Tutaj na form zostałem nazwany zacofanym i ciemnym starcem, bezwzględnym brutalem bez litości dla psiny i bez zrozumienia dla psiej złożonej psychiki itd. itp. Cóż takie jest życie... :-o ;] :D :D
Ale powiem Ci szczerze: nic sobie z tego nie robię, postępuję zawsze według swoich zasad (do których się otwarcie przyznaję..). :haha: :papa:






Moze i nieodpowiadam na ten post za wczesnie bo jedyne pol roku po jego publikacji ale powiem szczerze ze przeczytalem wszystkie 450 postow bluediego i musze stwierdzic...

Ze BlueDiego to czlowiek z pasja i z zasadami czego niektorym ludziom dzisiaj brakuje!

I apropo jeszcze tego ze ktos studiuje zoologie czy jakas inna rzecz nie daje mu wiedzy na kazdy temat . I musze teraz tutaj wywolac do dyskusji TSUNAMI ze twoje odpowiedzi do BlueDiego sa troszeczke nadete. I studia i przeczytanie 700 ksiazek na temat psa nie daje tobie wiedzy w praktyce !

Bo tak jak powiedzial BlueDiego ze nawet po egzaminach PT jego wczesniejszy pies tak na prawde o prawdziwym myslistwie nie wiedzial nic!



Pozdrawiam i przepraszam za tak pozna odpowiedz :$
 
 
BarbaraS 


Mój labrador: Figa(labrador), Barbi (chodsky pes)
Suczka urodziła się:
12-06-2003; 01-09-2009

Dołączyła: 26 Sie 2008
Posty: 187
Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: 11-04-2009, 15:25   

G napisał/a:
nawet po egzaminach PT jego wczesniejszy pies tak na prawde o prawdziwym myslistwie nie wiedzial nic!

Na szkoleniu PT(pies towarzyszący) nie przygotowuje się psa do pracy myśliwskiej. To są kursy podstawowego posłuszeństwa, dla wszystkich psów, myśliwskich i nie-myśliwskich.
 
 
Muszol 



Mój labrador: Fifty
Pies urodził się:
01.07.2007

01.07.2007

Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 1375
Skąd: Kalisz
Wysłany: 11-04-2009, 17:58   

BarbaraS napisał/a:

Na szkoleniu PT(pies towarzyszący) nie przygotowuje się psa do pracy myśliwskiej. To są kursy podstawowego posłuszeństwa, dla wszystkich psów, myśliwskich i nie-myśliwskich.



dokładnie ;) Mój Fifty jest po takim szkoleniu.
_________________
Na świecie nie ma lepszego psychiatry od szczeniaka liżącego cię po twarzy. :)
 
 
 
G 



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
14.02.2009

Mój labrador: Kuba
Pies urodził się:
12.11.2010

Wiek: 43
Dołączył: 03 Kwi 2009
Posty: 45
Skąd: Toronto
Wysłany: 11-04-2009, 18:52   

i jeszcze jedno maly offtop ale dla informacjii BLUEDIEGO Labradory nie sa psami angielskimi lecz kanadyjskimi! Pochodza z polwyspu Labrador stad nazwa Labrador Retriever!
 
 
BarbaraS 


Mój labrador: Figa(labrador), Barbi (chodsky pes)
Suczka urodziła się:
12-06-2003; 01-09-2009

Dołączyła: 26 Sie 2008
Posty: 187
Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: 11-04-2009, 19:59   

G napisał/a:
Pochodza z polwyspu Labrador stad nazwa Labrador Retriever!

A wcale nie :P
Pochodzą z Nowej Funlandii :)
 
 
sodalis 


Wiek: 44
Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 582
Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 11-04-2009, 20:10   

BarbaraS napisał/a:
G napisał/a:
Pochodza z polwyspu Labrador stad nazwa Labrador Retriever!

A wcale nie :P
Pochodzą z Nowej Funlandii :)

A i tak uważa się je za rasę angielską, bo tam rozpoczęto planową hodowle, tam powstała nazwa "labrador" i tam powstal pierwszy wzorzec tej rasy.
 
 
G 



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
14.02.2009

Mój labrador: Kuba
Pies urodził się:
12.11.2010

Wiek: 43
Dołączył: 03 Kwi 2009
Posty: 45
Skąd: Toronto
Wysłany: 11-04-2009, 21:35   

ooo to cos ciekawego bo prawde mowiac slyszalem i czytalem w paru ksiazkach (zabijcie mnie nie pamietam jakie to byly tytuly) mowily o tym ze jest to pies kanadyjskii!


Wikipedia tez podaje Kanade i kazdy program tez podaje labrador albo nowa funlandie za ojczyzne labradora!


Wiec prosilbym z czystej ciekawosci dac mi jakies namiary o pierwszych hodowlach w anglii :) ??
 
 
BarbaraS 


Mój labrador: Figa(labrador), Barbi (chodsky pes)
Suczka urodziła się:
12-06-2003; 01-09-2009

Dołączyła: 26 Sie 2008
Posty: 187
Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: 11-04-2009, 22:00   

Jest to pies kanadyjski :)
Jak to było z labradorem można przeczytać np.tu
http://ciekawiswiata.w.in...r/labrador.html
 
 
G 



Mój labrador: Fado
Pies urodził się:
14.02.2009

Mój labrador: Kuba
Pies urodził się:
12.11.2010

Wiek: 43
Dołączył: 03 Kwi 2009
Posty: 45
Skąd: Toronto
Wysłany: 11-04-2009, 23:49   

no i tak zawsze mi bylo wiadomo :lookdown:
 
 
sodalis 


Wiek: 44
Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 582
Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 13-04-2009, 11:15   

Cytat:
Już w XVII w. rybacy i myśliwi z Kanady używali psów chętnie pracujących w wodzie. Zależnie od położenia geograficznego nazywano je Nowofundlandami, Labradorami (Grenlandia nosiła niegdyś nazwę Labrador) lub Psami św.Jana. Pierwsze psy były średniej wielkości, miały pokręconą sierść, genetycznie uwarunkowane cętkowane umaszczenie oraz na ogół wysoko noszony ogon. Nie próbowano wprowadzić oficjalnej hodowli, ale w końcu od nich pochodzą: współczesny Nowofundland, Landseer, a także Labrador, Flat-Coated i Chesapeake Bay Retriever. Łodzie rybackie, statki handlowe i ekspedycje badawcze poruszały się po całym świecie. Na większości z nich były psy, a krzyżowanie różnych importowanych ras z rasami miejscowymi zdarzało się często. Pod koniec XVIII w. statki wypływające z Kanady przywoziły te aportujące psy do Anglii. Później jednak duży podatek na psy doprowadził do zmniejszenia ich liczby w Kanadzie, a wprowadzenie kwarantanny w Anglii właściwie zahamowało dalszy eksport. Tak więc, mimo że wyjściowy materiał hodowlany pochodził z Kanady, współczesny rozwój rasy nastąpił w Anglii.


http://www.labrador.org.pl/rasa_historia.htm
 
 
BlueDiego 



Mój labrador: Kaja
Suczka urodziła się:
04/09/2007

Wiek: 79
Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 351
Skąd: Lublin
Wysłany: 16-04-2009, 23:36   

Wobec "odkopania" tematu z "głębin", postanowiłem opisać dalsze moje postępowanie z Kają "w terenie".
W swoim życiu zajmowałem się wieloma różnymi rzeczami, między innymi 4 lata trenowałem młodzież uprawiającą bieganie średnich dystansów, jako trener II klasy, które to uprawnienia zrobiłem po zakończeniu swojej "pseudokariery" sportowej (lata studenckie). Została mi do dziś ciągła tendencja do analizy wysiłku, analizy wydolności organizmu do wysiłku, analizy do ekstremalizacii wyniku, analizy udziału mięśni i ścięgien w wyniku, analizy sposobu odżywiania i kształtowania sylwetki organizmu dla zapewnienia właściwego wyniku. Chcąc, nie chcąc, w trakcie moich spacerów-wędrówek, wcześniej z Foksiem, i teraz z Kają, bacznie zwracam uwagę na optymalizację wykonywanych przez psiaka czynności. Optymalizacja ta obejmuje zagadnienia różnorodności tych czynności pod kątem zapewnienia psu odpowiedniej ilości "spontanicznej" zabawy (wyładowującej emocje) oraz pod kątem zapewnienia podtrzymania aportowania jako głównej czynności ulubionej przez sunię wraz z jednoczesnym zapewnieniem odpowiedniej ilości różnych czynności w celu wywołania efektu pozytywnego "zmęczenia" organizmu zarówno fizycznego jak i "psychicznego". Po dość długim okresie poszukiwań rozwiązania optymalnego, poniżej zamieszczam schematyczny rysunek obrazujący aktualnie stosowany przeze mnie sposób wypełniania czasu w trakcie moich długich, codziennych "wędrówek" z Kają, gdy nie zajmuję sie "czynnym" szkoleniem. W trakcie tego "spaceru" oddaję całkowicie inicjatywę suni, sprawując jedynie kontrolę trasy przejścia. Taką zabawę Kaja uwielbia i może ona trwać dla niej wiecznie.

Podstawą opisu tego codziennego spaceru-zabawy w lesie, jest elementarny odcinek drogi 1-2-4, w trakcie którego Kaja wykonuje czynności, które powtarzają się w nastepnych
odcinkach elementarnych. Zabawa zaczyna sie wręczeniem Kaji w siadzie, komendą "Weź", aportu gumowego (cięższa gumowa laska, ze skręconym sznurkiem- do rzucania) i następnie komendą "Idziemy" lub "Biegaj" startuję zabawę w lesie, lub "na polu". Od tej chwili już Kaja odpowiada już za aport i jego przenoszenie wzdłuż całej trasy spaceru, do chwili gdy zażądam od niej oddania aportu w siadzie i wydam komendę "Koniec zabawy" lub "Idziemy do domu". Tej komendy Kaja bardzo nie lubi.. :)
Kaja niesie w kufie aport od punktu 1 do punktu 2, w którym kładzie go na ziemi i zaczyna swoje swobodne działania polegające na skręcie do lasu i swobodne bieganie, węszenie
i/lub tropienie w gęstwinie. Ja dochodząc do punktu 2, podnoszę go z ziemi i wędruję dalej wzdłuż ścieżki, obserwując poczynania Kaji. W punkcie 4 zatrzymuję się i czekam aż Kaja zakończy "eksplorację terenu" i usiądzie w punkcie 3. Oznacza to prośę Kaji o rzut aportu.. Oczywiście punkt 4 wybieram tak, by mieć możliwość rzutu aportem "do lasu". Po wykonaniu rzutu aport spada np. w punkt 3a i Kaja w szybkim tempie podbiega do niego i jeszcze szybciej go przynosi "na ścieżkę" wbiegając przede mnie, kończąc tym samym
tą powtarzającą się sekwencję. Od momentu zostawienia aportu w punkcie 2, do wykonania rzutu aportem (kaja siedzi w p.3), może upłynąć dowolnie długi czas, zależny tylko od Kaji (bywało nawet 15 minut). Kaja uwielbia ten czas swobodnego buszowania i "dokazywania" w lesie. Moze wtedy ganiać wiewiórki i ptaki, znęcać się nad patykami (korzeniami), zjadać ziemię, kopać, taplać się w kałużach, tarzać się (tylko nie w "świństwach"), biegać za sarnami i lisami, szukać śladów obecności i "działalności" zwierząt i ludzi. W początkowym okresie tych zabaw kilkakrotnie musiałem używać gwizdka, przywołując Kaję, by nie dopuścić do nadmiernego oddalania się Kaji ode mnie lub interweniując gdy próbowała tarzać się w świństwach. Teraz już jest to niepotrzebne.. Kaja nie oddala się więcej niż na 100m. Nawet nie goni już dalej saren i lisów, sama zawsze wraca... :) O ludziach już nie wspomnę, gdyż Kaja ujrzawszy obcą osobę w lesie zawsze przychodzi do mnie. Niżej kilka fotek z komórki z takiego spaceru-zabawy:
Takich aportów-pałek gumowych ze sznurkiem używam w lesie:

Kaja niesie aport do punktu 2:

Kaja czeka na rzut aportem:

Kaja chwyta aport:

Kaja wraca z aportem:

Dokonując prostych rachunków mogę w dostatecznym przybliżeniu określić rodzaj czynności wykonywanych przez Kaję na 1 km mojego spaceru w lesie i jej obciążenie ruchowe.
I tak na 1km mojego marszu Kaja:
-biegnie w tempie spacerowym - 1000m
-biegnie szybko z aportem (wykonując skoki przez przeszkody terenowe): 600m
-biegnie węsząc i tropiąc: 900m
Łącznie Kaja pokonuje ponad 2,5 km, z czego 1,5 km biegnąc i węsząc. Ponieważ mój przeciętny spacer w lesie mierzy od 4 do 5,5 km dziennie, łatwo wyliczyć że Kaja "robi" od 10 do ponad 13 km, z czego szybko biegnąc i węsząc (tropiąc) około 6 do 8 km !!! Ponieważ jest to wysiłek interwałowy (przerywany), przyczynia się on do właściwego rozwoju mięśni i ścięgien suni oraz do utrzymania wagi, pomimo dość intensywnego odżywiania. W ciągu jednego dnia Kaja przynosi 60-100 aportów !! I nigdy się tym nie nudzi, gdyż to ona decyduje kiedy chce przynieść aport. Jeden taki codzienny spacer trwa około 4 godzin, z reguły od 7.30(aż do 9.00) do 11.30(aż do 13.00).
Kaja mierzy obecnie (1,5 roku życia) 56cm i waży prawie 31kg. Od momentu sterylizacji urosła 1,5cm i "przytyła" 2,5kg, przy czym przyrost wagi wystąpił na skutek wzmocnienia i przyrostu układu mięśniowego!!
Jeżeli ten temat będzie budził zainteresowanie, to w następnym poście załączę fotki z ciekawych miejsc, do których doprowadziła mnie Kaja, buszując i węsząc po lesie.
Na koniec fotka dywanu z zawilców w wiosennym lesie:
 
 
gusia1972 
Agnieszka



Mój labrador: Kala
Suczka urodziła się:
28.05.2007

Mój labrador: Viva - NSDTR
Suczka urodziła się:
13.07.2010

Wiek: 53
Dołączyła: 29 Gru 2007
Posty: 4198
Skąd: Wrocław
Wysłany: 17-04-2009, 09:15   

BlueDiego, wow ! muszę przyznać że jesteś wspaniałym przewodnikiem swojego psa :) bardzo lubię czytać Twoje opowieści :)
_________________
 
 
gwiazdka 
Anetka i Zarusia :*



Mój labrador: Zara
Suczka urodziła się:
01.02.2008

Wiek: 41
Dołączyła: 21 Paź 2008
Posty: 1771
Skąd: Wrocław
Wysłany: 17-04-2009, 10:46   

BlueDiego, Ty powinieneś co najmniej książki pisać ;) he he
_________________
Jeśli w niebie nie ma psów, to chcę pójść tam gdzie po śmierci idą one... ;)
 
 
Szyszunia 



Mój labrador: Bonus (Kenocto Dash)
Pies urodził się:
16.09.2008

Wiek: 40
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 1565
Skąd: Northampton
Wysłany: 17-04-2009, 16:15   

BlueDiego, siedze i czytam i po prostu jestem pelna uznania i szacunku dla Ciebie.
Ja tez lubie czytac Twoje posty i opowiesci. Moze faktucznie napiszesz jakias ksiazke o szkoleniu psów :) Ja napewno kupie
_________________
Bonus zaprasza do swojej galerii!!!
There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
 
 
Baszka
[Usunięty]

Wysłany: 17-04-2009, 20:22   

BlueDiego,
Po prostu pisz :) Twoje rady są moja szkołą dla Fireta..sprawdzone,i zakończone CHYBA :-o sukcesem...myślę że moim ale i dla psiaka też :)
 
 
Gerard 


Dołączył: 04 Mar 2008
Posty: 85
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18-04-2009, 07:13   

G napisał/a:
Pochodza z polwyspu Labrador stad nazwa Labrador Retriever!


"Nazwę "labrador" wymyślił w 1887 r. wielki entuzjasta tej rasy lord Malmesbury."
Od siebie dodam, że lord Malmesbury był Anglikiem :-)
Blue, przepraszam, za ten offtopic
 
 
BarbaraS 


Mój labrador: Figa(labrador), Barbi (chodsky pes)
Suczka urodziła się:
12-06-2003; 01-09-2009

Dołączyła: 26 Sie 2008
Posty: 187
Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: 18-04-2009, 08:54   

Jednym słowem labrador jest psem angielskiej rasy o kanadyjskim pochodzeniu. Wszystko pod jedną koroną :)
 
 
aganica 
Junior Admin



Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018

Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019

Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022

Dołączyła: 31 Paź 2008
Posty: 9860
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18-04-2009, 11:09   

BlueDiego, ja się cały czas dziwię że jeszcze , ludzie mieszkający blisko Ciebie /forumowicze/, nie namówili was na wspólne wyprawy i próby szkolenia swoich psów.Wspaniałe są te wasze wyprawy i zabawy , nauki .To istny raj dla labradora taka praca w terenie.
Opisuj swoje wyprawy i osiągnięcia bo wszystko czytam z zapartym tchem.
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź