Mój labrador: Bella
Suczka urodziła się:
21.10.2012
Dołączyła: 26 Lis 2012 Posty: 507 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 14-01-2013, 20:52
A moja Bellunia kradnie papier toaletowy jak tylko zobaczy ze wc jest otwarte to podskakuje i ciagnie papier dokladnie tak jak na reklamie velvet hehehe
_________________
„Pies jest jedyną istotą na świecie, która bardziej kocha ciebie niż siebie samego”
A moja Bellunia kradnie papier toaletowy jak tylko zobaczy ze wc jest otwarte to podskakuje i ciagnie papier dokladnie tak jak na reklamie velvet hehehe
Mój labrador: Birma
Suczka urodziła się:
07.09.2012
Dołączył: 28 Sty 2013 Posty: 114 Skąd: Goleniów
Wysłany: 07-02-2013, 23:31
Tola napisał/a:
o rany, jak tak czytam to co piszę, to wygląda na to, że nasz pies jest jakimś potworem
A gdzie tam. U mnie jest to samo, Birma szczególnie do mojej żony się rzuca. Ze mną ma krótką piłkę - łapię za kark i wypraszam za drzwi do przedpokoju.
Moj tez kradnie wszystko co z materialu...np. skarpety hihihi dobra strona to taka ze chlopcy nauczyli sie chowac skarpety przed Maxiorkiem ... poza tym kocha miotły duze: male a najwiekszy ubaw ma jak podwędzi nici Andrzejowi z maszyny hihihi ucieka co sił w łapach a chlopaki za nim.... i to moja bolączka w domu słucha a zewnatrz za chiny ludowe nie chce...
Mój labrador: Chandi
Suczka urodziła się:
22.02.2012
Suczka urodziła się:
Wiek: 35 Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 74 Skąd: Ksawerów/Łódź
Wysłany: 09-03-2013, 23:39
Błagam Was, pomóżcie mi! Nie mogę oduczyć Lili kradzieży ze stołu.
Kilkanaście już razy zdarzyło się, że Lila ukradła coś ze stołu. Często (niestety) są to słodycze, które lezą jako poczęstunek dla gości, albo po prostu jakiś baton czeka na zjedzenie przeze mnie. Słyszałem o metodzie, aby położyć tam coś i polać sosem ostrym. Uwierzcie mi, nalałem go tak dużo a ta małpa wszamała wszystko! Talerz potłukła. Rodzice się wsiekają na mnie. A ja za bardzo nie mam nad tym kontroli, bo przy mnie jest grzeczna i nic nie kradnie. Jak nikogo nie ma w pobliżu, to wskakuje na krzesło czy prosto na stół i podpiernicza. Niestety dostała już parę razy w dupsko, (przepraszam, ale przyznaje się do tego, nerwy już puściły). Jest to na taką skalę, że wszamała mi CAŁĘ opakowanie M&M's 350g. i mocno zaczęła rzygać. Oberwało się dywanowi w sypialni mamy. Cała kolacja na podłodze....
Na prawdę nie wiem jak temu zaradzić i przeciwdziałać. Jutro muszę wyjechać do wtorku i już się boję co będzie, jak pies będzie pod opieką mamy i taty, którzy nie zawsze wszystko tolerują... Mama ciągle mi powtarza, żeby oddać psa bo już ma dosyć, ale to mnie tylko wzmacnia aby bardziej pracować nad psem, niestety nie jestem trenerem i popełniam sporo błędów. Pomóżcie proszę.
Pysio, masz szczeniaka..trzeba cierpliwości. moja w tym wieku jak była podobnie częstowała się ze stołu łakociami, wsunęła delicje, i raz to nawet wylizała tacki po kebabach z sosem chili. Gdy złapiecie ją na gorącym uczynku stanowczo krzyknij "fee" lub cokolwiek co używacie gdy nie podoba Wam się co pies robi. My nauczyliśmy się, że na stole pod naszą nieobecnością nie zostawiamy nic co by zasmakowało Kami, a właściwie jak wychodzimy do pracy to zamykamy kuchnię (można używać też bramki).
Mój labrador: Chandi
Suczka urodziła się:
22.02.2012
Suczka urodziła się:
Wiek: 35 Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 74 Skąd: Ksawerów/Łódź
Wysłany: 10-03-2013, 08:21
Problem jest taki, że rodzice nie bardzo chcą się dostosować do obecności psa i cała wina spada na mnie i psa (jak np. są odsunięte krzesła czy coś leży na jej widoku). Powtarzam im, żeby chowali krzesła, zamykali drzwi tam gdzie ich nie ma i nie chcą aby pies wchodził, ale to nie działa... Zbyt często zapominają o tych zasadach. Kuchni raczej nie zamknę bo Lila ma tam swoje miski (z wodą) więc nie zablokuję jej dostępu do picia. /
Czy ktoś może słyszał o jakiś innych metodach odstraszania tego wszystkożercy?
Pomyślałem sobie, aby na krzesłach i stołach ustawić taśmę klejącą, klejem do góry. Ale to chyba nie zadziała, bo taśma klejąca to ekskluzywna zabawka...
Ja tez mialam problem z kradzieza ze stolu robila to oczywiscie jak nikogo nie bylo w domu potrafila nawet wejsc na blat stolu i szla nim do lodowki bo zawsze tam chowalismy rozne rzeczy bo najwyzej i nie myslelismy ze moze tam jakos siegnac a jednak Teraz sie nauczylismy wszystko chowac do szafek zamykanych i problem z glowy a w kuchni na drzwiach zrobilismy zasowke i nie ma przescia do kotlowni gdzie byl smietnik i zawsze tez wyciagala rozne smieci na caly dom:)Ma sie labka trzeba kombinowac
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 24-03-2013, 15:40
ANIKPLN, no widzisz, moja potrafiła Ci, brzydko mówiąc, z pychola żarcie wyrwać;/ Albo głowę przełożyć pod ramieniem i poczęstować się zawartością talerza na stole. No regularne złodziejstwo uskuteczniała.
Ale jest zasadniczo znacznie lepiej, choć nie powiem, że praca trwała długo i opływała we łzy. Teraz Bianka przy posiłku obejdzie sobie stół dookoła, zerknie sobie, co tam się gdzie znajduje, ale nie podskoczy, nie sięgnie - położy się na swoim miejscu i czeka. Czasami dostanie szajby i szczeka jak durna, ale wtedy najczęściej ją wyprowadzam z pokoju, żeby wrzodów żołądka nie dostać. Jest progress.
Mój labrador: Lejla(karłowaty labrador :D)
Suczka urodziła się:
19.01.2012r
Wiek: 114 Dołączyła: 31 Maj 2012 Posty: 666 Skąd: Wrocław
Wysłany: 03-04-2013, 21:29
Di, o, może Ty mi pomożesz Mam ten sam problem co Ty miałaś. Lejka z wielką przyjemnością wskakuje na nogi podczas obiadu, częstuje się jedzeniem z ręki i wyrywa z buzi, nie wspomnę o blatach. Jak tego oduczyć? Problem jest też tu, że dziadek daje jej wiecznie jedzenie za grzeczne siedzenie przy nim, o skutkuje tym, że jak ja jej nie dam to szczeka, piszczy i wszystko cokolwiek. Zazwyczaj nie zwracam na nią uwagi, ale jak przegina to ją odpycham z nóg i każę jej usiąść. Wiem że takie coś efektów nie da no ale co poradzę
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 03-04-2013, 21:54
bina071, po pierwsze i zdecydowanie najtrudniejsze NIKT nie może niczego dawać psu ze stołu. Nie, gdy Wy przy nim siedzicie. Stół to dla psa zakazany obszar i każdorazowa próba włażenia/zaglądania/czegokolwiek musi być kategorycznie przecinana.
Osobiście uskuteczniam, by:
- pies miał w jadalni swoje miejsce; gdy Wy jecie, odsyłacie psa na swoją miejscówę; i tam ma siedzieć; krążenie i żebranie musi być ignorowane;
- gdy zaczyna szczekać dajesz jej 3 minuty na uspokojenie, gdy nie podziała, pies nie może wejść do pokoju, gdzie jecie (jak opanowałaś komendę 'na miejsce' to masz fajnie, ja w takich sytuacjach, gdy Bianka przegnie po prostu, to ją wyprowadzam za drzwi i jem w spokoju);
- gdy psu uda się jednak ukraść cokolwiek lub wyrwać, MUSISZ mu to zabrać. Ponieważ jest to zachowanie samonagradzające, zdecydowanie musisz 'zabrać' psu korzyść, jaką pozyskał. I tak to zdecydowanie było najtrudniejsze; bo rozum podpowiada, a jak już wzięła, niech zje - właśnie nie - musisz jej zabrać, nawet, jakby się miało zmarnować;
Wypracowałam z Bianką taki system, że jeśli jednak uda się jej coś zdjąć z blatu, to gdy już idę w jej kierunku, pies zawartość pyska... wypluwa Bo wie, że i tak, i tak, swojej zdobyczy NIE SKONSUMUJE
Trzymam za Was kciuki, choć nie ukrywam, że czeka Cię mnóstwo pracy i wysiłku. Ja z Bianką ćwiczę (choć czasem lepszym stwierdzeniem jest 'walczę') od grudnia. Złamała mnie, gdy zeżarła mi moje nowe buty... Ale ciężka praca naprawdę przychodzi korzyść. Bianka podczas, gdy my jemy, okrąża stół i siada na swoim miejscu. Nie skacze i nie wyrwie już człowiekowi niczego z ręki (przynajmniej u mnie w domu, ostatnio popis urządziła u dziadka ). Ale nie poddam się! I Ty też się nie poddawaj!
My z Duska tez mielismy duzy problem z kradzieza jedzenia ze stolu w trakcie posilku,wyrywaniem z reki,buzi.Najgorsze sytuacje dotyczyly 2 letniej corki,bo Duska potrafila ja z krzesla zwalic czy przewrocic i doslownie z buzi wyrywac jej jedzenie,sekunda nieuwagi wystarczyla,a zarlok juz mial pole do popisu Od ponad 2 tygodni intensywnie cwiczymy i jest o niebo lepiej,nie skacze juz na dziecko w celu zdobycia pozywienia,nie wyrywa ,ani nam ,ani corce jedzenia,nie kradnie ze stolu.Czasem widze jednak,ze szykuje sie do kradziezy,wtedy szybciutko ja blokuje i proponuje inne zachowanie np.lezec, wtedy nagradzam.
Di napisał/a:
gdy psu uda się jednak ukraść cokolwiek lub wyrwać, MUSISZ mu to zabrać. Ponieważ jest to zachowanie samonagradzające,
Samonagradzajacy jest fakt ,ze udalo sie psu cos ukrasc i dopoki bedzie mial ku temu mozliwosc bedzie to robil z nadzieja ,ze nastepnym razem sie tez uda.To ,ze mu zabierzesz zdobycz juz niczego nie zmienia
Mój labrador: Lejla(karłowaty labrador :D)
Suczka urodziła się:
19.01.2012r
Wiek: 114 Dołączyła: 31 Maj 2012 Posty: 666 Skąd: Wrocław
Wysłany: 04-04-2013, 10:17
Di, Mnie załamała jak zwinęła z blatu 0,5kg boczku wędzonego i 0,5kg szynki do pieczenia dzien przed świętami wielkanocnymi. Koszmar no
Di napisał/a:
po pierwsze i zdecydowanie najtrudniejsze NIKT nie może niczego dawać psu ze stołu.
Dziadek jej daje dzień w dzień, sniadanko, obiadek i kolacja. Nie mam już siły się z nim kłócić, wszystko próbowałam, nawet sadzanie psa do stołu. NIC! Nic nie działa Jak była mała i dziadek za bardzo do niej nie podchodził to było ok, dopiero potem zaczęło się dokarmianie i ten cholerny problem.
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 04-04-2013, 21:09
Madzialenka napisał/a:
Samonagradzajacy jest fakt ,ze udalo sie psu cos ukrasc i dopoki bedzie mial ku temu mozliwosc bedzie to robil z nadzieja ,ze nastepnym razem sie tez uda.To ,ze mu zabierzesz zdobycz juz niczego nie zmienia
Mnie powiedziano, że jednak zabierać należy, więc tego się trzymam.
My z Duska tez mielismy duzy problem z kradzieza jedzenia ze stolu w trakcie posilku,wyrywaniem z reki,buzi.Najgorsze sytuacje dotyczyly 2 letniej corki,bo Duska potrafila ja z krzesla zwalic czy przewrocic i doslownie z buzi wyrywac jej jedzenie,sekunda nieuwagi wystarczyla,a zarlok juz mial pole do popisu
Od ponad 2 tygodni intensywnie cwiczymy i jest o niebo lepiej,nie skacze juz na dziecko w celu zdobycia pozywienia,nie wyrywa ,ani nam ,ani corce jedzenia,nie kradnie ze stolu.
Czasem widze jednak,ze szykuje sie do kradziezy,wtedy szybciutko ja blokuje i proponuje inne zachowanie np.lezec, wtedy nagradzam.
Gratki za szybkość i pomysłowość w przechytrzaniu psa
Jeszcze trochę cierpliwości i wytrwałości i Duśka będzie smacznie spała w obecności samotnie zostawionego, pieczonego kurczaka na stole.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum