Uważam że labki to psy stworzone do bycia z człowiekiem. Przekonałam się o tym wiele razy. Nero np. gdy my jesteśmy na dworze nawet i cały dzień to i on jest, agdy my wejdziemy do domu to momentalnie zaczyna się szczekanie kiedy zostanie sam. Kiedyś myślałam że gdy jest na dworze to będzie mu lepiej , ale teraz zrozumiałam że to ogromna głupota i kiedy Nero chce wejść do domu to go wpószczam.
Myślę że Twojemu psu się najzwyczajniej w świecie nudzi i/lub tęskni za tobą i próbuje na własną łapę znajdować sobie rozrywkę. Tak jak pisali poprzednicy kilka bardzo wyczerpujących spacerów dziennie, do tego szkolenie, ćwiczenia, aporty, bieganie, szukanie piłki, smaczków itp. A gdy wychodzisz to zabierasz psa do domu
Ewentualnie w sytuacjach takich gdy w domu jest jakieś zamieszanie np. sprzątanie ogólne, mycie podłogi itp. daj labinsonowi Konga, lub kulę smakulę. Tylko piesek musi wcześniej mieć z takim czymś doczynienia żeby wiedział co ma robić
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-07-2013, 09:41
Fromena napisał/a:
Ale nie zawsze jest to możliwe przed naszym wyjściem z domu.
jeśli masz tak żądnego zabaw i ruchu psa to musisz znaleźć ten czas przed wyjściem choćbyś musiała wstać wcześniej. Inaczej uciekać będzie.
Albo zostawiaj ją w domu.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
klaudia1234 [Usunięty]
Wysłany: 27-07-2013, 09:43
fadziochowa napisał/a:
Nasi kochani sąsiedzi często próbują straszyć Fadka petardami! Ale na szczęście Fadek się nie boi i nie zwraca na to aż takiej uwagi
To samo jest u nas. Gdy Nero szczeka to strzeelają, ale labus to totalnie olewa i tyle. Natomiast moje mniejsze psy boją się petard i np. gdy jestem w domu to muszę wyjść i je uspokoić bo są całe roztrzęsione
Niestety myślę że wizyta Toz-u nic tu nie zmieni, jedynie na gorsze, a przy okazji jakiemuś mądremu sąsiadowi może się spodobać 'PRZYPADKOWE" ROZJECHANIE SAMOCHODEM LUB OTRUCIE KTÓREGOŚ Z NASZYCH ZWIERZAKÓW Już nawet myślałam, aby robić specjalne ulotki jak dpać o psa pielęgnować itp. Ale myślę że taka ulotka może trafić ewentualnie do kosza.
Np. ja znam takich ludzi co nowo narodzone kocięta duszą lub topią. No po prostu to jest horror. NIESTETY POLSKA WIEŚ TO BANDA ZACOFAŃCÓW I CIEMNOGRÓD! {oczywiście nie wszyscy ludzie}
Heh... jak to można kogoś szybko osądzić nie znając do końca.... Ale spodziewałam się tego. To nie jest tak, że zostawiam ją samą na dworze i nie pozwalam wejść do domu. Najczęściej drzwi są otwarte, ale ona woli przebywać na zewnątrz. Do domu jak przychodzi to najczęściej śpi. Proszę zrozumieć też to, że jest ona moim pierwszym labradorem i może nie do końca tak wszystko świetnie wiem o tej rasie.
Jeżeli gdzieś wychodzę i warunki pogodowe pozwalają na zostawienie jej na podwórku to tak robię, bo dom wtedy to dla niej klatka. Szczeka i demoluje co jej podleci pod pysk do tego skacze do okna. I nie zostawiam jej tam na 10 h (żeby zaraz nie było...). Na zewnątrz ma basen i zabawki jest też moja ciotka, która ją dogląda.
W domu ma swoje pomieszczenie w którym przebywa i nic jej nie brakuje, ale i tak woli biegać na zewnątrz.
Ostatnio zmieniony przez Fromena 27-07-2013, 10:05, w całości zmieniany 1 raz
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 27-07-2013, 10:04
Fromena napisał/a:
Najczęściej drzwi są otwarte, ale ona woli przebywać na zewnątrz
bo jej się nudzi, a tam ma więcej zajęć - np kopanie dołków pod ogrodzeniem i ucieczki
Fromena napisał/a:
Proszę zrozumieć też to, że jest ona moim pierwszym labradorem i może nie do końca tak wszystko świetnie wiem o tej rasie.
i dlatego Ci radzimy: to Ty jesteś panem domu, nie ona. Więc jeśli nie masz czasu wyjść z nią i się pobawić nie wypuszczaj jej samej na dwór - niech będzie w domu z Tobą.
Fromena napisał/a:
Jeżeli gdzieś wychodzę i warunki pogodowe pozwalają na zostawienie jej na podwórku to tak robię, bo dom wtedy to dla niej klatka. Szczeka i demoluje co jej podleci pod pysk. Na zewnątrz ma basen i zabawki jest też moja ciotka, która ją dogląda.
Przede wszystkim nie polecam zostawiania psa na dworze, szczególnie suki bo mogą Ci ją zwyczajnie ukraść.
Ponadto tak jak mówiłam - wychodzisz z domu - zmęcz ją przed wyjściem.
A na demolkę w domu jest sposób - klatka kennelowa po odpowiednim treningu kennelowym.
Wzięłaś labradora, nie mopsa - więc teraz niestety musisz z nim postępować jak z labem
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 27-07-2013, 11:13
klaudia1234 napisał/a:
a przy okazji jakiemuś mądremu sąsiadowi może się spodobać 'PRZYPADKOWE" ROZJECHANIE SAMOCHODEM LUB OTRUCIE KTÓREGOŚ Z NASZYCH ZWIERZAKÓW
Moja szwagierka co mieszka wioskę dalej, ma takich sąsiadów, tyle że oni przynajmniej nie mają zwierząt, ale bardzo im przeszkadzały zwierzęta szwagierki, ciągle się o to kłócili, z początku szwagierka i jej rodzina nie zwracali na to specjalnej uwagi, myślała a co głupiemu trzeba ustąpić, ale po jakimś czasie niemal doszło do tragedii, kotka ledwo się doczołgała do domu i psiak zaczął chorować coś nie tak, pomyślała szwagierka, nie patrząc na nic wzięła zwierzaki do samochodu i pojechała do weta, kotki nie udało się uratować, była tak pobita i miała tyle obrażeń wewnętrznych, że wet powiedział, że najbardziej humanitarnym rozwiązaniem będzie ją po prostu uśpić, natomiast u psa wet stwierdził zatrucie, pobrali próbki do analizy i okazało się, że jest to trutka na szczury, szwagierka nie wytrzymała, wiedziała że zwierzę nie miało dostępu do trutki, oni nie mieli nic takiego w domu, a pies przebywał na ogrodzonej posesji, nie biegał luzem po wsi, zgłosiła całe zajście na policję, policja poradziła obejść podwórko i poszukać jakiegoś pożywienia w którym mogłaby być ukryta trutka i tak zrobili, szukali przyjechała policja i znaleźli kilka większych kawałków kiełbasy w środku nawpychana trutka, poszli do sąsiadów, oczywiście się wyparli, ale szwagierka powiedziała, że tego tak nie zostawi, oddali te kawałki kiełbasy do analizy, potwierdziło się, w kiełbasie była trutka na szczury, szwagierka przy sąsiadach i policji powiedziała jak było, jak długi czas się awanturowali, prowokowali do kłótni, obrzucali ich i ich zwierzęta obelgami, powiedziała też o kotce na co ma dowody i potwierdzenie od weterynarza w jakim była stanie, i że trzeba ją było uśpić, w tej całej awanturze przy policji sąsiedzi nie przyznali się dosłownie, ale padło kilka takich słów, które potwierdziły że mogli to zrobić, ale nie było na to jakichś namacalnych dowodów, szwagierka powiedziała, że nie złapała ich za rękę, ale koniec z tym i że jeśli jeszcze raz coś takiego się powtórzy to odda sprawę do sądu, nie wiem jak to tam dokładnie się skończyło, czy sąsiedzi zostali pouczeni przez policję, czy jak ale od tego czasu mają więcej spokoju, psu po długim leczeniu, kroplówkach i lekach udało się ujść z życiem, być może dlatego jak powiedział wet, że szybka reakcja szwagierki przyniosła dużo korzyści, trutka na gryzonie działa z opóźnieniem na szczęście dla psa i szybka pomoc lekarska przyniosła rezultaty, wszyscy byliśmy tym wstrząśnięci, pies teraz niczego nie zje z podwórka, jakby wiedział że mu nie wolno, no chyba że ktoś z domowników mu poda z ręki to wtedy weźmie. Jak ją pytałam ostatnio jak tam sąsiedzi, to mówiła że nieraz słyszy jeszcze jakieś głupie komentarze pod ich adresem, ale powiedziała im wprost, że sobie nie pozwoli na takie zniewagi z ich strony i nie zawaha się wezwać policji, chyba się przestraszyli tej policji i furii mojej szwagierki przy policji. Pamiętam tylko jak mówiła, że policja im tłumaczyła, że szwagierka ma posesję ogrodzoną, nie ma żadnych uchybień, dba o swoje zwierzęta, pies nie biega luzem po wsi i nie wchodzi na inne tereny, w tym na posesję sąsiadów, a im czy się to podoba czy nie muszą to uszanować, ja się cieszę, że mam dobrych i zgodnych sąsiadów, że nie mam takich zajść, zresztą otaczają mnie praktycznie miłośnicy zwierząt, na przeciwko dwa kundelki, obok husky, mój przyszywany onek, za mną dwa onki sąsiadów, a i obok mnie dwoje sąsiadów co każde z nich ma sunie i jednocześnie są to siostrzyczki mojego Oskarka, więc Oskar i 2 jego siostrzyczki są praktycznie dom za domem ha ha ha, nie mówiąc o kotach, bo praktycznie w każdym z tych domów jest jeszcze kot, więc współczuję wszystkim kto ma takich niedobrych sąsiadów
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 27-07-2013, 11:55
Fromena napisał/a:
Proszę zrozumieć też to, że jest ona moim pierwszym labradorem i może nie do końca tak wszystko świetnie wiem o tej rasie.
Ramzes to też mój pierwszy labrador i szczerze powiedziawszy, to zanim go kupiłam przeczytałam wszystko na temat labów, zachowanie, charakter, aktywność, nauka, wiek szczenięcy, choroby, opieka i wszystko inne. W sumie to jak pamiętam od pierwszej decyzji o posiadaniu labradora do jego kupna zajęło mi blisko 2 lata, składałam kasę na kupkę ha ha ha, wiem że to zabrzmi może głupio, ale bałam się tego czy podołam, bo jakby na to nie patrzeć mimo że kocham psy i koty, lab to wulkan energii, czytałam o tresurze, o zabawkach i zabawach dla labów, o kontakcie laba z człowiekiem i podjęłam decyzję, że książkową formę wychowania laba mam w miarę opanowaną, a z resztą jakoś sobie poradzę, jedynym minusem było to że mieszkam blisko drogi i mam nie ogrodzone podwórko, ale z drugiej strony to przecież laby mieszkają też w blokach i są wyprowadzane na smyczy, więc będzie dobrze, a że mieszkam na wsi to jest gdzie zabierać psa na spacery i stało się psiak trafił do nas końcem marca 2009 roku, och bywało różnie, od szczeniaka dreptał za każdym krok w krok, no chyba że spał ha ha ha, to wtedy był spokój, w domu zawsze ktoś był, więc nigdy nie zostawał sam, ale poświęcaliśmy mu maksimum czasu i wprowadzaliśmy stopniowo naukę zostawania samemu w domu na wypadek gdyby musiał zostać sam, wychodziłam do sklepu, czy gdzieś jechałam, to zostawały z Oskarem razem może i tu było łatwiej bo był w domu drugi pies, sąsiedzi tylko mówili że słyszeli chwilę szczekania, ale potem był spokój. Spróbuj z kongo, lub tego typu zabawkami, próbuj codziennie po trochu, to są dobre rady, jak pisali poprzednicy psa najpierw zmęcz porządnie w zabawie na podwórku, potem weź kudłate szczęście do domu, daj smakołyk lub kongo wyjdź i zostawiaj zwierzaka najpierw na 15 minut, potem zwiększaj dystans czasowy i zobaczysz co i jak , powodzenia
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 09-09-2013, 11:21
Fromena napisał/a:
To też jest już sporo przesadzone bo niebawem ja muszę wyjechać a rodzice pracują i Sara będzie musiała zostawać sama na kilka godzin. Ucieka do sąsiadów i tam bawi się z ich psami. Problem jest tym gorszy, że mieszkam przy dość ruchliwej drodze i o wypadek nietrudno. Jakie widzicie rozwiązanie tego problemu?
I jak tam uciekinierka ??? Mam nadzieję, że już lepiej ??? Czy nadal ucieka do sąsiadów i ich psów ??? Pozdrawiam
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Tak jak radziłyście- Sarze brakowało ruchu i zaczęłam z nią więcej chodzić. Albo ja jeżdżę rowerem a ona biegnie, albo hasa luźno po polach. Przestała się nagminnie podkopywać. Wzmocniłam też zabezpieczenie siatki i jest o wiele lepiej. Ponadto staramy się w domu aby nie zostawała sama za długo. Do tego zaczęłam się z nią dużo więcej bawić i jak się zmęczy to śpi jak suseł i nie w głowie jej ucieczki
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 12-09-2013, 02:20
Cytat:
Tak jak radziłyście- Sarze brakowało ruchu i zaczęłam z nią więcej chodzić. Albo ja jeżdżę rowerem a ona biegnie, albo hasa luźno po polach. Przestała się nagminnie podkopywać. Wzmocniłam też zabezpieczenie siatki i jest o wiele lepiej. Ponadto staramy się w domu aby nie zostawała sama za długo. Do tego zaczęłam się z nią dużo więcej bawić i jak się zmęczy to śpi jak suseł i nie w głowie jej ucieczki
Dziękuję za Wasze rady
No to ogromne gratulacje, najważniejsze że obie na tym skorzystacie, Ty Fromena, będziesz zdrowsza bo jazda na rowerze i spacery to świetna metoda na dotlenienie się, a Sara jest wybiegana i szczęśliwa, gratulacje dziewczyny i oby tak dalej
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Witam, mam niemały problem z adoptowanym labradorem.
Wabi się Benek i w poprzedniej rodzinie był trzymany w kojcu oraz rzadko wyprowadzany na spacery. Teraz kiedy jest u mnie biega wolno po podwórku, ale nie przepuści żadnej okazji do ucieczki. Gdy już to zrobi to żadne komendy, wołania czy cokolwiek innego nie daje skutku. Jeśli uda mi się go złapać i chcę go przyprowadzić do domu to kładzie się na plecach i można z nim robić co się chce, a on nie ruszy. Ja chodzę z nim rzadko na spacery, ale chcę to zmienić ponieważ się boję że ucieknie. Co zrobić?? POMOCY!!
1)wyxhodz z Benkiem jak najczęściej na spacry
2) kup mocną linkę 20 - 30 m
3) weź dobre jedzenie do kieszeni
4) wygooglałem twoją miejscwość teren do ćwiczeń masz
5 ) ćwicz przywołanie
Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się: Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 14-07-2014, 22:38
Frofo, Zacznij ćwiczenia intelektualne komendy, przywołania, aportowanie, próby węchowe za zabawką ewidentnie chłopak potrzebuję innych bodźców i zastanów się nad kastracją.
Frofo, pies jest młody, jak przeczytałam twój post to od razu skojarzyły mi sie często słyszane informacje o uciekających husky. Pies ma duzo energii i jak w końcu uda mu się "wyrwać" to zapachy, odgłosy i inne ciekawe rzeczy są tak atrakcyjne, że twoje nawoływania schodzą na dalszy plan. Ćwicz, pracuj i jeszcze raz ćwicz, jak Benek będzie często na wolności to mu te atrakcje trochę spowszednieją a jak go przekonasz ze warto z tobą trzymać bo w kieszeni masz coś dobrego i umiesz np. wprawiać w ruch różne przedmioty za którymi można biegać to problem się sam rozwiąże. Pies jest z kojca, to nie dziwne że jak "jest na wolności" to wariuje.
ja zwykle noszę szynkę lub kiełbaski w woreczku w kieszeni.
Jak za tym nie chce iść to bardzo prawdopodne że cieczkę w pobliżu czuje. Tak jak Ewelina, wcześniej napisała jeśli ma jeszcze "klejnoty" trza Benka ich pozbawić .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum