Wiecie co?Myślę, iż powinna zostać dla własnego dobra jeszcze u Pani Gosi.
Po tym co przeszła u Ciebie - tak musi na razie zostać u Gosi żeby naprostować jej psychikę.
Jedyny objaw agresji Prady był w schronisku, ale jak się okazało było to efektem stresu i zamknięciu w małej klatce.
Był u niej Jamal swego czasu w schronisku i dla niego również była normalnym NIEAGRESYWNYM psem. Od momentu wyjścia ze schroniska nigdy nie okazała agresji, dlatego to co piszesz jest nie do uwierzenia, chociaż po tych dziwnych lekach prawdopodobne, bo być może nawet mój najłagodniejszy na świecie do ludzi pies mógłby się tak zachowywać w obcym miejscu z obcymi ludźmi, po złych przejściach.
Prada nie jest gotowa do adopcji, osądzacie mnie, jako człowieka. A nie pomyśleliście, ze pies też bywa rożny i ma swoje charaktery. I proszę czytałam na innym forum o weterynarzu u którego byłam z Pradą, jest wspaniałym, najlepszym specjalistą w mieście i Bydgoszczy. A Wy go nie oceniacie dobrze.
Zrobił to co powinien.
Ja biorąc Pradę usłyszałam tylko jedno jest pozytywnie nastawiona do wszystkich osób. Skąd mogłam wiedzieć, że nagle pojawi się agresja? Nigdzie jej nie zamykałam, biegała swobodnie po domu.
U weterynarza również chodziła swobodnie oczywiście na smyczy, gdyż tam jest spore pomieszczenie. Nie ma u mnie klatek itp.
Jeżeli pomimo to wszystko uważacie, że źle zrobiłam, jeszcze raz przepraszam.
[ Dodano: 11-10-2011, 15:03 ]
Jakich lekach?Otrzymała tylko slaby środek podkreślam jeden, na wyciszenie.NIC WIĘCEJ!
[ Dodano: 11-10-2011, 15:07 ]
Tak oczywiście sześć godzin u mnie , gdy ją tuliłam i głaskałam to naprawdę coś strasznego.
I mogę się założyć, że gdyby mnie teraz zobaczyła przyleciała by do mnie z merdającym ogonem.
Ponieważ nie zrobiłam jej żadnej krzywdy.
Dobra ja już nie będę z Tobą dyskutować serio. Po rozmowie telefonicznej z weterynarzem zdania się zmieniły, okazało się że to nie jego wina i przedstawił inaczej całe zajście niż Ty.
My wiemy swoje, Ty wiesz swoje i niech tak zostanie.
A Prada nie jest psem agresywnym i nawet tak na nią nie mów.
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 11-10-2011, 15:34
Żal na to patrzeć
Z jednej strony Prada, która potrzebuje domu i miłości swoich ludzi.
Z drugiej strony ludzie, którzy włożyli serce w to aby wyciągnąć ją ze schroniska i móc znaleźć jej DS.
Z trzeciej strony osoba, która chciała jej dać dom, chciała dla niej jak najlepiej ale popełniła kilka błędów (domyślam się, że nie specjalnie).
Każdy jak dla mnie ma swoje racje. Ale nie zapominajcie o tym, że na tym wszystkim cierpi PIES.
Nie wyszło.... trudno. Trzeba szukać Pradzie innego DS.
A Małgosia mogłaby spróbować zaadoptować innego, spokojniejszego psa po mniejszych przejściach.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że ta kobieta ma serce do zwierząt i nawet jak popełniła jakiś błąd i skrzywdziła Pradę to zrobiła to niechcący a nie z premedytacją.
Gdyby obojętne jej było co dalej się dzieje to na pewno by nas olała i nie dyskutowała tutaj próbując wytłumaczyć i przeprosić.
Ot takie moje zdanie jako osoby niezamieszanej w tą całą sprawę, ale czytającą posty wypowiadających się tutaj osób.
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Pomogła: 3 razy Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 11-10-2011, 15:41
zgadzam sie z tym co napisala Paula
dziewczyny przestancie sie klocic kto ma racje a kto nie ,kazda z was wie jak bylo i na tym niech pozostanie,
najwazniejsze jest teraz to, aby Prada znalazla nowy domek czego jej zycze z calego serducha
Wiek: 41 Dołączyła: 15 Sie 2011 Posty: 306 Skąd: gliwice
Wysłany: 11-10-2011, 17:04
Małgosia napisał/a:
Dobrze ja odpuszczam, jeszcze raz przepraszam.
Troszke to wygląda jakby Małgosia została zaszczuta... Zgadzam się również z Paulą, tu chodzi o psa a nie o to kto ma jak postępować itd. Szkoda czasu ... Prada potrzebuje domku być może bardziej niż inne psiaki.
Zgadzam sie z moimi poprzedniczkami.Od dluzszego juz czasu zauwazylam pewna przypadlosc tego forum ,a mianowicie jesli nie masz takich samych pogladow np. odnosnie jedzena ,kolczatek budy ,moglabym wymieniac jeszcze wiele ,wiele innych tego typu kwesti ,to zamiast doradztwa lub checi pomocy ,uzyskujesz krytyke ,niechec,a czasem wrecz przeksztalca to sie w zbiorowa nagonke.Mysle ,ze zadne tego typu forum sie na tym nie opiera ,i nie rozumiem zachowan niektorych forumowiczow.Małgosia, chciala pomoc,pomoc czyli juz na wstepie wiadomo ,ze kobieta nie miala zlych intencji i ma serce dla zwierzat ,a ze cos sie nie powiodlo to nie trzeba zaraz skrytykowac jej osobe.
Wrecz przeciwnie trzeba podziekowac za zamiary i chec pomocy ktora chciala dac,tak prosto z serca.
Czlowiek jest tylko czlowiekiem ,a co za tym idzie nikt nie jest nieomylny.
A pies ,pies +kochajacy czlowiek =szczescie.
Nowi chetni do adopcjipieskow czytajac takie posty z czasem beda miec obawy ,czy zaadoptowac psa ,czy lepiej nie ?
Bo co bedzie jesli cos sie nie uda.....
Pomogła: 4 razy Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 12-10-2011, 09:43
kasiek napisał/a:
Nowi chetni do adopcjipieskow czytajac takie posty z czasem beda miec obawy ,czy zaadoptowac psa ,czy lepiej nie ?
Bo co bedzie jesli cos sie nie uda.....
własnie też o tym myślałam i tego się obawiam
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
kasiek, święte słowa zgadzam się z Tobą, a najbardziej przykre było to jak niektóre osoby, które nie były przy adopcji, nie poznały Pani Małgosi- zresztą w byle jakie ręce Prada nie zostałaby oddana więc wizyta przed adopcyjna wyszła dobrze, a miały najwięcej do powiedzenia a co zrobiła Pani Małgosia broniła się jak mogła przeciwko tylu osobom i ciągle tylko przepraszała jak ona musiała się czuć przez taki atak tylu osób chciała pomóc na pewno nie miała złych intencji
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 12-10-2011, 10:05
To jest temat "Psy po przejściach". Piszmy o psach a nie o ludziach po przejściach.
Każdy post nie na temat będzie usuwany.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
kasiek, święte słowa zgadzam się z Tobą, a najbardziej przykre było to jak niektóre osoby, które nie były przy adopcji, nie poznały Pani Małgosi- zresztą w byle jakie ręce Prada nie zostałaby oddana więc wizyta przed adopcyjna wyszła dobrze, a miały najwięcej do powiedzenia a co zrobiła Pani Małgosia broniła się jak mogła przeciwko tylu osobom i ciągle tylko przepraszała jak ona musiała się czuć przez taki atak tylu osób chciała pomóc na pewno nie miała złych intencji
Tym kimś jestem ja, bo jestem Administratorem forum. które utrzymuje finansowo Pradę w hotelu i poznałam osobiście tą suczkę jak i Gosię. Przy adopcji być mnie nie musiało, ale wystarczyło, że Gosia odbierając Pradę od Małgosi była zamurowana i przerażona widokiem jaki zastała a mianowicie sukę, która ledwo stoi na łapach i jest otępiała.
A ja się liczę z tym, że wizyta mimo, że jej wynik jest super itd nie daje nam 100% pewności, że dom jest ok, dla mnie od zawsze takim złym przykładem był Ozzy.
Wyszło jak wyszło, teraz będziemy inaczej przeprowadzać adopcję Prady - coś nas ta sytuacja nauczyła, a mnie osobiście tego, że nie należy wierzyć wszystkim i we wszystko.
A Małgosi życzę aby trafiła jeszcze na swojego psa.
Przepraszam, że znów się wtrącę, odbiór Prady wyglądał inaczej, sunia była zmęczona strasznie, jak pisałam wcześniej, gdyż nie spała.Ciągle ktoś po schodach wchodził i schodził.
Do Pani Gosiu sunia dobiegła od razu, Pani Gosia dała jej smakołyk. Później ta druga Pani dała jej smakołyk.Myślałam, że wejdą do domu, że spróbują mi pomóc by sunia chciała wejść.Lecz tak nie było. Pani Gosia zarządzała ode mnie wszystkie wyniki badań, zabrała sunię.Był przy tym mój mąż, on biegł po wyniki. Zapewne sunia zasnęła w aucie, po godzinnej podróży , śpiący pies, nie może inaczej wyglądać, obudzony.
Przepraszam, życzę Pradzie wspaniałego domu. A, ja jak najszybciej będę starała się pomóc innemu pieskowi. I myślę, że mi się to uda.
Jeszcze raz mogę tylko przeprosić, chociaż nikt tutaj nie przeprosił mnie.
I dziękuję Wszystkim tym na tym forum, którzy mnie zrozumieli.
A guzik prawda, pies odrazu nie rzuca sie do ataku
gryzie,mnie 3 dni temu ugryzł jamnik bez ostrzeżenia wgryzł się w moja kostke.
Nadmieniam,że szłam do pracy,jamnior szedł bez smyczy i kagańca ze swoim panem juz do domu(pan ją wołał),a ona rzuciła się na moją noge
Przyznaje,że jestem miłośniczką zwierząt,ale miałam ochote ją poprostu kopnąć,a pana tak zj........
Jakaś kobita,jego sąsiadka powiedziała mi,że ta suka jest taka od zawsze,a gość nie robi sobie nic z tego,że pare razy już złapała jej psa.
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Pomogła: 3 razy Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 12-10-2011, 12:55
dziewczyny przestancie sie wkoncu klocic,czasem tak w zyciu bywa ze adopcja sie nie uda,no cos- trudno ,szkoda Rinuś, Ty musisz bardziej uwazac na przyszlosc Prady,to dla jej dobra
Małgosia, zycze Tobie ,abys w koncu znalazla swojego psiaka,ktoremu dasz kochajacy domek bo z tego co widze masz serce do zwierzat
jednej jak i drugiej zycze ,aby wam sie udalo
pozdrawiam
Skoro temat dotyczy psów po przejściach, to napiszę tu o mojej Sambie.
Jest u mnie od 2 miesięcy. Jestem piątym domem w jej krótkim życiu. Biorąc ją do siebie czułam się trochę tak, jakbym wzięła do ręki odbezpieczony granat. Co z tego, że od dziecka mam kontakt z psami? Co z tego, że miałam już laba? Tak naprawdę znaczy to tylko tyle, że jestem bogatsza o pewne doświadczenia i pewną dawkę wiedzy. Samba była przedstawiana jako niszczyciel. Tego się nie bałam - mój Zulus [*] to był prawdziwy lab-demolka. Okazało się jednak, że oprócz swoich zabawek, Samba niczego nie niszczy. Czego bałam się najbardziej? Przerażał mnie brak wiedzy o przeszłości Samby. Dlaczego aż 4 razy zmieniała dom? Czego zaznała u poprzednich właścicieli? Tego nie dowiem się już nigdy. Cały czas się poznajemy. Staram się uważnie ją obserwować i wyciągać wnioski z jej zachowania - nic innego mi nie pozostaje.
Wiem już, że Samba boi się mężczyzn z kijami - stawia irokeza i warczy na wędkarzy. Kije do nordic walking też są przerażające. Czasem wystraszy się, gdy trzaśnie lub zaszeleści jej coś pod łapą (suchy liść, patyk). Na spacerach, gdy spuszczam ją ze smyczy, człapie przyklejona do moich nóg i skrobie mi marchewki. Z innymi psami bardzo chciałaby się bawić, ale jeszcze trudno jej przełamać strach. Najbezpieczniej czuje się w mieszkaniu - tam szaleje jak prawdziwy lab Najgorsze było to, jak pierwszy raz zawyła mi w nocy. Myślałam, że coś jej się stało - a to był tylko sen. Pewnie jeszcze niejedna niespodzianka przede mną, ale z pełną świadomością podjęłam to ryzyko. Mam nadzieję, że ten granat jednak mi w ręku nie wybuchnie
Do czego zmierzam? Każdy pies jest inny i nie ma co mierzyć każdego tą samą miarą, bo to po prostu nie wyjdzie. Tak jak człowiek, pies ma swoje sympatie, animozje, lęki. Jedną osobę pokocha od razu, a innej za nic nie zaakceptuje. Żeby psio-ludzki związek miał przyszłość musi chyba po prostu zaiskrzyć po obu stronach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum