forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Drugi pies

Jagusia - 11-02-2009, 21:53
Temat postu: Dwa psy w mieszkaniu czy jeden - za i przeciw
Moi drodzy!

Ruszylam taki temat bo sama stoje na rozdrożu. Podjęlismy dziś z mężem dość ważną i trudną decyzję pozostawienia sobie w mieszkaniu drugiego labka. (na podwórku w kojcu mamy jeszcze dwa inne psy)

Nie ukrywam, że duży wpływ na moją decyzję miala lektura Waszych galeryjek. Ogladalam zdięcia rodzin gdzie jest wiecej niz jeden piesek i zastanawialam sie jak sobie radzicie. Jak łączycie spacery z psiakami z domowymi obowiązkami, pracą zawodową, wyjazami na urlop czy choćby weekendowymi wypadami za miasto? Czy pojawienie sie w domu drugiego psa wiele u waszym życiu zmieniło? A dzieci? Czy dwa psy i maluch w domu to nie zbytek szczęścia?

Wszyscy nasi znajomi z rodziną na czele powiedzieli, że to głupi pomysł, że uwiazalismy sobie kulę u nogi, że nigdzie się nie ruszymy... Z psami w kojcu nie ma takiego problemu zawsze ktos przyjdzie i sypnie karmy do michy. Jednego labka wsadzaliśmy w samochód i braliśmy ze sobą ale dwa???

Jestem niezwykle ciekawa Waszych opowieści, być może wśród nich znajdę sposób na nasze udane życie i rozwieją się wszystkie nasze wątpliwości.

Ryniu - 11-02-2009, 22:59

Jagusia, my calutki czas myślimy o drugim labku. Problem jest tylko finansowy w dalszej przyszłości, czy będzie nas stać na ewentualne leczenie itp. Reszta to sama radocha. Przecież tam gdzie można wchodzić, jechać z jednym psem, to z reguły już żadna różnica czy są dwa czy jeden.
aganica - 12-02-2009, 08:29

Ryniu napisał/a:
jechać z jednym psem, to z reguły już żadna różnica czy są dwa czy jeden.
zgadzam się całkowicie , jeśli już się ma jednego , to dwa nie robią róznicy , jedynie finansowo to troszke inaczej wygląda .Moje dwie panienki wszędzie z nami bywają /nawet w łóżku ;D / jest milej i cieplej .Serducho się cieszy jak panienki się sobą zajmują , miziają , czyszczą uszole i wszędzie są razem .Na spasecach , co dwa to nie jeden, rywalizacja o patyki i popisywanie przed pańcią ,każda chce być mądrzejsza .Nie interesują je inne psy , bo przecież mają siebie. :haha:
labi - 12-02-2009, 09:56

aganica napisał/a:
jeśli już się ma jednego , to dwa nie robią róznicy


I my się zgadzamy z szanownymi przedmówcami (przedpostowiczami ?) :)

I również zwracamy uwagę na aspekt finansowy. Przecież drugi psiurek nie może mieć gorzej od pierwszego, a to kosztuje :)

W naszym przypadku Labi i Negro szaleją razem w domu, jednak w terenie działają osobno (no, poza wzajemnym zasikiwaniem swoich sików) :)

Ryniu - 12-02-2009, 12:37

labi napisał/a:
(no, poza wzajemnym zasikiwaniem swoich sików)

i sików właścicieli ;)

zaradna - 12-02-2009, 19:55

Jagusia, chciałam pogratulować decyzji, jesteś wspaniała, że zdecydowałaś się jeszcze na Enza :)
napewno będzie więcej wydatków, ale radość podwójna :D

Diana S - 12-02-2009, 20:51

Kiedy pojawiała sie Zara, jako pierwszy pies, zawsze chcielismy miec drugiego ( czegos brakowało). Posiadanie drugiego psa, mam na mysli psa zdrowego, nie po przejsciach, nie wiaze sie ze byt wielkim kosztem utrzymania.
Co potrzeba zdrowemu psu?
szczepien, jedzenia, a co najwazniejsze okazanie MILOSCI.
Sytuacja inaczej wyglada w momencie, kiedy chcemy zaadoptowac psa po przejsciach, trzeba wziac pod uwage wydatki weterynaryjne, a to nie mały koszt.

Posiadanie trzeciego psa, to juz nie lada wyczyn.


Pozdrawiam.

agazoom - 14-02-2009, 20:34

Polecam wszystkim dwa lub więcej. Od kilku dni stan domowników podwyższył się o piąty element.
Chwile zwątpienienia są jak panienki ustalają sobie pozycję, jedna warczy, druga szczeka ale chwile kiedy się przytulają do mnie bezcenne :)

Diana S - 14-02-2009, 21:09

agazoom napisał/a:
Polecam wszystkim dwa lub więcej. Od kilku dni stan domowników podwyższył się o piąty element.
Chwile zwątpienienia są jak panienki ustalają sobie pozycję, jedna warczy, druga szczeka ale chwile kiedy się przytulają do mnie bezcenne :)



Bravo!!!!!! Jestes dla mnie wielka, posiadajac tyle psów ;* ;* ;*

Pisz jak tam u Was :)


Serdecznie pozdrawiam.

anna34 - 14-02-2009, 21:15

agazoo i fotki malucha i starszaka też :)
agazoom - 14-02-2009, 22:15

Diana S, Piąty element to piąty w rodzinie, trójka dwunożnych i dwa "suczydełka" :D



anna34, Foteczki nadrobimy wkrótce :)

Diana S - 14-02-2009, 22:26

Agnieszko, zle Ci zrozumiałam.


Pozdrawiam

agazoom - 14-02-2009, 22:53

Diana S, To przez ten "piąty element", ale za kilka lat nie wiadomo.

Wszystkim polecam więcej niż jednego czworonoga :)

aganica - 15-02-2009, 08:33

Diana S napisał/a:
szczepien, jedzenia, a co najwazniejsze okazanie MILOSCI.
Oczywiście ..
Jednak nawet jeśli pies jest zdrowy to koszty rosną i dla wielu , nie są to małe koszty.Wszystko razy dwa a utrzymanie jednego labka nie jest małe.
Ktoś powie że przy jednym i drugi się wyżywi ..nic bardziej mylnego./chyba że karmi resztkami ze stołu /Zabezpieczenie p/kleszczowe też kosztuje i jak się zbierze wszystkie wydatki to ...warto się zastanowić czy nas stać .Średnio worek karmy to wydatek 170 zł a przy drugim to już 340zł..i tak można podliczać bez końca...
Kwestia transportu ..na krótkich trasach wystarczy mały samochód , jednak w trasy , potrzebny kombi by i nam i psom było wygodnie .
Spacery - zanim się ułoży psy mamy :powyrywane stawy , poobijane łydki , zaliczamy kilka upadków.Nie wspomnę o konieczności posiadania oczu dookoła głowy ;D Jednak miłość wynagradza wszystkie utrudnienia i gdybym tylko miała warunki lokalowe ...brak mi czekolady w domu :haha:

anna34 - 15-02-2009, 08:43

A mnie najbardziej zastanawia jak poradzić sobie z dwoma psami na spacerze :-P
Gdyby nie to to już pewnie miałabym drugiego :)

aganica - 15-02-2009, 08:54

anna34 napisał/a:
jak poradzić sobie z dwoma psami na spacerze
Na ulicy w gardle zasycha od ciągłego ..równaj-noga , jednak gdy dotrzesz do miejsca szalonego biegańska i psy się wyszaleją .....powrót do domu to już jedna przyjemność :D
gwiazdka - 15-02-2009, 10:22

aganica znam to.. zastanawiam się czy czasem nie nagrać sie na kasetę albo coś.. :D bo ludzie sie dziwnie na Mnie patrzą na ulicy na dodatek nie kumają co ja gadam hehe.. a ja się produkuję :D
zaradna - 15-02-2009, 13:55

Cytat:
aganica znam to.. zastanawiam się czy czasem nie nagrać sie na kasetę albo coś..

hahahha dobre :D :D:D
Ja ostatnio szłam z Elmem i zaczoł ciągnąć jak szalony i nie reagował na żadna komede posadzilam go na dupsku i zaczełam tłumaczyć jak dziecku, że tak nie wolno i źle robi i jakiś gość szedł i patrzył na mnie jak na wariatke hahahaha

Jagnes093 - 15-02-2009, 14:00

Zawsze marzyłam o drugim psiaku. Niestety to marzenie spełni się dopiero w przyszłości :(
Moja mama zresztą tata tez nie chce słyszec o drugim psie(taa bo dla nich to już jest stado pffff) :bad: Zazdrosze Wam, że macie mozliwość mieć więcej niż jednego psa.
Ale jeśli nadejdzie ten moment, że będę mogła mieć dwa psy będą one na pewno z jakieś dobrej hodowli (marzy mi się Cocker Spaniel Ang. kolorek ;* i bokserek )

zaradna - 15-02-2009, 14:09

Jagnes093, a labek ? :P
labi - 15-02-2009, 17:37

Ryniu napisał/a:
i sików właścicieli


Fakt. Wczoraj i dziś bylismy z zaśnieżonym lesie. Wchodziliśmy do śniegu białego, wychodziliśmy z żółtego :D

Jagnes093 - 15-02-2009, 18:13

zaradna napisał/a:
Jagnes093, a labek ?

Teraz ta rasa stała się za bardzo popularna i dużo osobników jest narażonych na np. dysplazje. :( Moda nie służy dobrze rase :bad: Szczerze to teraz bałabym się trochę kupić labka, a jesli już bym się zdecydowala to by to musiala być naprawdę dobra hodowla.

Jagusia - 17-02-2009, 23:35

aganica napisał/a:
Spacery - zanim się ułoży psy mamy :powyrywane stawy , poobijane łydki , zaliczamy kilka upadków.Nie wspomnę o konieczności posiadania oczu dookoła głowy


Wychodzenie na spacer mamy juz opanowane. Choć nie ukrywam, ze czasem troszkę pokrzyczę.

Ale jak radzicie sobie z ludźmi stukajacymi sie po glowie na Wasz widok??? :haha:

Muszol - 17-02-2009, 23:46

Jagusia, ludzie dziwnie patrzą ale wiesz zdziwienie jest heh :D ja np. dziś szłam z Fiftem na smyczy a w ręce miałam Centi i szybko do samochodu szłam a sąsiad szedł i mówi ze niesamowita jestem :D
iness8@o2.pl - 18-02-2009, 04:01

Jagusia, u nas się w głowę nie pukają :haha: zatrzymują się żeby pogłaskać albo jest ''o jakie śliczne'' ;D
Jagusia - 18-02-2009, 10:17

To z Was szczęściarze! Nas to tylko dzieci podziwiają. T.j. zazdroszczą małemu takiej odjechanej rodzinki. Tu wciąż góruje pogląd, że pies to tylko do budy. :|
papisia - 18-02-2009, 12:28

Jagusia, wyobraź sobie co jest jak prowadzimy całą czwórkę :)
Nikt głośno jeszcze nie powiedział, że odbiło nam do reszty... Raz tylko jakaś pani odprawiała uroki, pluła przez lewe ramię i wypowiadała dziwne rymowanki jak przechodziliśmy obok niej. TO była najdziwniejsza rzecz jaka mnie spotkała.
Najczęściej jednak słyszę:
Ty patrz ile psów mają! ale ten mały "ciapek" to chyba najładniejszy :D

zaradna - 18-02-2009, 14:00

Cytat:
Ty patrz ile psów mają! ale ten mały "ciapek" to chyba najładniejszy :D

hahaha :D :D:D

Jagusia - 19-02-2009, 23:17

Z czterema jeszcze nie szlismy, bo nasza najmniejsza staruszka Żaba malo skora do ukladow, ale z trzema to nam się zdarza. :-P
Z trzema sporymi bądż co bądż psami i dwulatkiem za rączkę :)

Ania-Ceres - 21-02-2009, 16:53

Jagusia napisał/a:
Tu wciąż góruje pogląd, że pies to tylko do budy. :|


Jak tylko sprowadziłam do siebie Ceres, to wszyscy chcieli ją poznać, więc zabrałam ją do rodzinki. Dziadek: fajny pies, ale to problem, człowiek uwiązany, ani nigdzie jechać, zwłaszcza jak jest zima, bo trzeba w domu trzymać ale jak będzie ciepło to na podwórku będzie i spokój..."
:-o
gdyby dziadziuś kochany wiedział ile kosztowała to by takiego pieska na pewno do budy nie dał... :doubt: Poza tym strasznie mnie męczy jak ludzie mówią: pies to problem, ani nigdzie jechać, ani zostawić...problem... problem...! Dla mnie to niesamowite szczęście i radość, i cieszę się że wszędzie gdzie jadę czy idę mam przy sobie taką wspaniałą sunię... Zawsze to raźniej i weselej.

Trzeba mieć tylko nadzieję że świadomość ludzi wzrasta... :)

Jagusia - 21-02-2009, 19:08

Ania-Ceres napisał/a:
gdyby dziadziuś kochany wiedział ile kosztowała to by takiego pieska na pewno do budy nie dał...


Żaden z moich psow nie kosztowal mnie więcej niż zgrzewka piwa. To pieski z adopcji. Czy to ma znaczyć, że można je traktować gorzej albo inaczej niż szczeniaczki warte sporo kasy. Pieniądz nie jest wyznacznikiem wartości danego stworzenia, choc czasem takie jest wlaśnie ludzkie myslenie. Jeśli coś odpowiednio kosztowalo, to sie o to dba, ale jeśli coś bylo doramo to znaczy, ze nie przedstawia sobą żadnej wartości...

Kazdemu stworzeniu należy sie szacunek i zapewnienie godnych warunków życia.

labi - 21-02-2009, 19:31

Jagusia napisał/a:
Kazdemu stworzeniu należy sie szacunek i zapewnienie godnych warunków życia.


Jagusia, jeszcze parę tego typu komentów i stanę się Twoim fanem :haha:

PS Nie pokazuj tego TZ (dla Jego dobra, oczywiście) :-P

Jagusia - 21-02-2009, 21:31

Dzięki Labi fanklubu na razie nie zakladam, ale gdybym zakladala bedę Cie miala na uwadze. :-P
Szyszunia - 18-03-2009, 12:43

Rozmawialam z TZ i stwierdzilismy, ze po powrocie do Polski, jak bedziemy juz mieli swój domek, to pomyslimy o drugim piesku. Jak narazie wydaje mi sie, ze w miare dobrze Bonusa wychowujemy (biorac pod uwage fakt, ze ja niegy psa nie mialam, a on mial, ale nie wychowywal). Chcemy tez, zeby Bonus byl na tyle duzy i ulozony, zeby stanowil przyklad dla nowego szczeniaka. Zobaczymy... wtedy juz wogóle mama mnie nie odwiedzi :-P
Kolezanka z pracy (pisalam o niej wczesniej, ma ONke) tez rozmysla nad drugim pieskiem, ale tym razem wezma juz psa z rodowodem (troche w tym mojej zaslugi :shy: ), tym razem ma byc to Mastif tybetanski.... wariatka

Diana S - 18-03-2009, 14:49

Jagusia napisał/a:
Żaden z moich psow nie kosztowal mnie więcej niż zgrzewka piwa. To pieski z adopcji. Czy to ma znaczyć, że można je traktować gorzej albo inaczej niż szczeniaczki warte sporo kasy. Pieniądz nie jest wyznacznikiem wartości danego stworzenia, choc czasem takie jest wlaśnie ludzkie myslenie. Jeśli coś odpowiednio kosztowalo, to sie o to dba, ale jeśli coś bylo doramo to znaczy, ze nie przedstawia sobą żadnej wartości...

Kazdemu stworzeniu należy sie szacunek i zapewnienie godnych warunków życia.


Jagusia masz rację. Moja Zara (dalmatynka) jest z odzysku. Nie jest traktowana od tych zakupionych gorzej (tylko dlatego, ze nie ma metryki jest kundelkiem, w typie rasy, wynik pseudohodowli). Wręcz przeciwnie, jest lepiej traktowana, za to co przeszła. To moja pierworodna, kochana suka.

Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nie zapłaciłam za nią ani grosza, a ona stokrotnie mi się odpłaciła miłością, przywiązaniem. Moje dwie pozostałe suki są zakupione (z hodowli) nie są z tego tytułu lepiej traktowane od Zary. U nas jest równouprawnienie :papa: .

iness8@o2.pl - 18-03-2009, 17:12

Szyszunia napisał/a:
Rozmawialam z TZ i stwierdzilismy, ze po powrocie do Polski, jak bedziemy juz mieli swój domek, to pomyslimy o drugim piesku.

Super! Nie ma nic lepszego ;D
a jakiej rasy ? :)

Szyszunia - 18-03-2009, 17:25

iness8@o2.pl, co to wogóle za pytanie jest? :) :haha:
Wiadomo, ze labek, ale moze tym razem czarny (mój Michal chcial czarnego, ale ja sie na biszkopta uparlam).

iness8@o2.pl - 18-03-2009, 17:28

Szyszunia napisał/a:
iness8@o2.pl, co to wogóle za pytanie jest? :) :haha:

No wiesz wolałam się upewnić :-P

Jagusia - 18-03-2009, 18:32

Kiedyś, na samym poczatku korzystania z tego forum, wyczytalam w jakims poście zdanie, ktore brzmialo mniej więcej tak: Jesli sie ma jednego laba to prędzej czy później zapragnie sie mieć dwa. Nie pamietam czyje to slowa, ani gdzie je znalazlam, ale wiem, ze to święte slowa. Mój dom bez tej dwójki bylby pusty. :)
Diana S napisał/a:
Jagusia masz rację. Moja Zara (dalmatynka) jest z odzysku. Nie jest traktowana od tych zakupionych gorzej (tylko dlatego, ze nie ma metryki jest kundelkiem, w typie rasy, wynik pseudohodowli)

Diana S ciesze się, że mamy podobne zdanie. :-P

inkapek - 18-03-2009, 19:07

Mi ciągle chodzi po głowie czekoladowy pies, choć może i być suka :-P
Ale jeszcze nie teraz.... hodowle już wybrane tylko teraz czekać na warunki które pozwolą na drugi wulkan energii ;D

aganica - 18-03-2009, 19:26

Jak już pisałam ..mam dwie sunie .
Nie wiem czy wspominałam że mam dwa koty , dwoje dzieci ...hmmm
Tylka chłopa mam jednego :-P :oh: :oh:

Katja628 - 18-03-2009, 19:32

aganica napisał/a:
Jak już pisałam ..mam dwie sunie .
Nie wiem czy wspominałam że mam dwa koty , dwoje dzieci ...hmmm
Tylka chłopa mam jednego


Uśmiałam się :D :D :D

Ale to taki wyjątek potwierdzający regółę :-P

Diana S - 18-03-2009, 19:55

aganica napisał/a:
Jak już pisałam ..mam dwie sunie .
Nie wiem czy wspominałam że mam dwa koty , dwoje dzieci ...hmmm
Tylka chłopa mam jednego :-P :oh: :oh:



:haha: mozna coś z tym zrobic :-P



Pozdrawiam.

Szyszunia - 19-05-2009, 22:43

Mój TŻ chyba się pogodził z myślą, że kiedyś NAPEWNO będzie drugi psiak, bo dziś się pytał, jakbym mu dała na imię. A że mój drugi psiak będzie się wabił Reset, to tak się uśmiał i powiedział, że mu się bardzo podoba, że może to nastąpić szybciej niż myślałam :) Ale postanowiliśmy, że narazie wychowamy tego gałgana, którego już mamy, a potem pomyślimy :-P
qAulinkA - 20-05-2009, 07:39

Szyszunia, to lada chwila wrócisz do domu i zastaniesz 2 pieska ;D
Szyszunia - 20-05-2009, 09:40

qAulinkA napisał/a:
Szyszunia, to lada chwila wrócisz do domu i zastaniesz 2 pieska

Nieeee, on nie z takich. Wie, ze moglibysmy sobie nie poradzic z dwoma szczeniakami. Poczekamy, az Bonio troche "wydorosleje" (jesli to wogóle mozliwe :-P ).

novati - 20-05-2009, 09:45

Szyszunia, reset fajne imię, Pasowałoby do naszych forumowych psiaków: Haker'a i Enter'a :P

ja bym oszalała ze szczęścia jakby Chrupek miał brata ale na razie nasze mieszkanie i tryb życia nie pozwalają na 2 psiaki, ale może kiedyś będę w wymarzonym zawodzie i będę miała czas na 2 psiaki, dziecko i dom :P <bo Marcina już mam:P >

Szyszunia - 20-05-2009, 09:56

novati, bo ja lubie takie nietypowe imiona :) Takie, których jeszcze nikt nie ma, zeby mój piesio byl wyjatkowy. Chrupka tez tylko Twojego znam :)
novati napisał/a:
tryb życia nie pozwalają na 2 psiaki,

nam raczej tez, ale ostatnio TZ stwierdzil, ze chyba sie na nocki przeniesie, zeby przez caly czas ktos byl z Bonusem (cóz za poswiecenie) :-P

novati - 20-05-2009, 10:00

Szyszunia, faktycznie wielkie poświęcenie, a nie będzie ci smutno jak on na te nocki sie przeniesie??
Szyszunia - 20-05-2009, 10:03

Napewno bedzie, ale oboje wiemy, ze tak bedzie lepiej dla Bonia. Zobaczymy jeszcze, co Boss na to powie.
novati - 20-05-2009, 10:10

Szyszunia, rozumiem :) trzymam kciuki w takim razie.

kurcze rozmarzyłam sie taka czekoladowa kulka w naszym domku, sikająca i gryząca wszystko co napotka :P

Szyszunia - 20-05-2009, 11:35

novati napisał/a:
czekoladowa kulka
a jednak czekoladka?? :)
Ja sie zastanawiam nad czarnuszkiem (taka byla pierwsza propozycja TZ), ale mysla, ze moze raczej drugi biszkopt :)

monikaibisiu - 20-05-2009, 11:59

Hej! Właśnie zastanawiam się, jak to jest z dwoma psiakami w blokach. Mnie to tak kusi, ale problem mam spory, mieszkam sama, pracuję po 10 godzin to co by te biedne labki robiły same tyle czasu (chyba o stan mieszkania też powinnam się martwić) Jak Biszkopcik został po raz pierwszy w domu sam, to po moim powrocie, podejrzewałam ze włamanie w mieszkaniu miałam. Wejście do pokoju zastawione było szeroką deską plus 2 krzesełka i co ciekawe jak wrócilam Bisko grzecznie siedział na miejscu w kuchni pod stołem. To go wychwaliłam, wybuźkałam po czy szłam do sypialni i chcąc nie chcąc rzuciłam okiem na zatarasowany duży pokój. Masakra. Nie podejrzewałam Biśka że jako 2 miesięczny smyk przejdzie przez opracie na drugą stornę barykady, zrzuci wszystkie kwiaty, pobuja się na firance, wysiusia na nowy dywanik i wróci tą samą drogą. Krzyczeć już nie wypadało bo wcześniej go wychwaliłam, ale musiałam się na kimś wyżyć i był to mój były ;D
iness8@o2.pl - 20-05-2009, 15:29

monikaibisiu, ja mam dwie labradorki i mieszkam w boku. Miałam mieć nawet trzeciego ale puknęliśmy się wszyscy w głowę i na szczęście ten pomysł nam wyleciał z głowy. Sugerowałam się tym że Pani która mieszka 2 bloki ode mnie ma jeszcze mniejsze mieszkanie od mojego i ma hodowlę owczarków belgijskich-w domu posiada 4 ,oprócz tego ma przecież mioty po ileś tam szczeniaków i w tym mieszkaniu mieszkają cztery osoby.
Poza tym ja za dwa lata się wyprowadzam i zabieram Niuśkę ze sobą ,a Puma zostaje w domu może wtedy pomyśle o kolejnym psie i już raczej nie labie.
Wracając do tematu....ja mam o tyle dobrze że mieszkam koło dużego parku i dziewczyny spędzają tam bardzo dużo czasu, biegają i szaleją...mamy tez tutaj grupę spacerową retrieverów i jest ogólnie super :-P

Szyszunia - 20-05-2009, 15:33

iness8@o2.pl napisał/a:
zabieram Niuśkę ze sobą

WHY??? Nie rozdzielaj dziewczynek :( Beda za soba tesknic, ach niedoba pancia :-P

iness8@o2.pl - 20-05-2009, 15:36

Szyszunia, bo nie zostawię dwóch psów rodzicom. A laski będą się widywać :)
novati - 20-05-2009, 15:37

iness8@o2.pl, a gdzie sie wybierasz?
Szyszunia - 20-05-2009, 15:38

Kamila, ja bym tam wziela obie, bo tworza naprawde udany i sliczny duecik :)
iness8@o2.pl - 20-05-2009, 15:39

novati napisał/a:
iness8@o2.pl, a gdzie sie wybierasz?


Najprawdopodobniej na Żoliborz ,a w ostateczności na Wolę :-P

iness8@o2.pl - 20-05-2009, 15:39

Szyszunia napisał/a:
Kamila, ja bym tam wziela obie, bo tworza naprawde udany i sliczny duecik


Tata mi Pumy nie odda ;]

monikaibisiu - 20-05-2009, 16:17

Tylko, że ja mam troszkę inny problem. Ja teraz jesli będę brała pieska, to tylko z adopcji marzy mi się Pucelek i Kremówka, ale wiadomo pieski pokrzyedzone przez los, mamą swoje przyzwyczajenia...Poza tym naprawdę myślicie że to dobry pomysł katować psy siedzeniem prze 10 godzin w samotności? :(
qAulinkA - 20-05-2009, 20:20

monikaibisiu napisał/a:
Poza tym naprawdę myślicie że to dobry pomysł katować psy siedzeniem prze 10 godzin w samotności? :(


według mnie 10godz to o 2 godziny za dużo ..

Lorena - 20-05-2009, 20:24

monikaibisiu napisał/a:
Poza tym naprawdę myślicie że to dobry pomysł katować psy siedzeniem prze 10 godzin w samotności?
to trochę długo nawet dla jednego psa. Dwóm będzie raźniej, łatwiej przeboleć samotnośc, zabić nudę. Dwa psy to zawsze lepsze wyjście niż jeden. Dopiero terraz kiedy mam okazję porównać sytuację dom z jednym psem, a dom z dwoma widzę, że para to lepsze wyjście dla zwierzaków.
Kika - 20-05-2009, 21:43

Mam pytanie do posiadaczy dwóch psów: Czy psy nie są o siebie zazdrosne? Np jak głaszczecie jednego, to drugi jak reaguje? Ja mam jednego i to straszny zazdrośnik. Jak tylko chcę pogłaskać psa sąsiadów to wariuje. Tak samo było z moim poprzednim psem.
Lorena - 20-05-2009, 21:48

Kika napisał/a:
Czy psy nie są o siebie zazdrosne? Np jak głaszczecie jednego, to drugi jak reaguje?
jasne , że są :) jednen drugiego spycha to nawet zabawne jest. Generalnie stosuję zasadę dla każdego jest czas i nie ma wyróżniania. Muszą się przyzwyczaić, że jest czas na tulenie jamnicy i na tulenie labki , choć nie zawsze im to pasuje. Lorena się czasem wścieka jak przytulam Tinę, ale to nic groźnego :)
monikaibisiu - 21-05-2009, 07:35

No to chociaż jedna wątpliwość rozwiana, ale niestety mój ulubieniec Pucelek nie lubi innych piesków i warczy przy misce, więc chyba by się nie dogadały z Bisiem, ewentualnie zostaje Kremówka? Pytanie w jakim stanie będzie moje mieszkanie po jednym dniu?
iness8@o2.pl - 21-05-2009, 13:54

Kika, moje nie są o siebie szczególnie zazdrosne :) Tylko Puma wszystko zabiera Inie :doubt: ale jak się Ina wkurzy to to pokazuje :-P
Huberto - 21-05-2009, 15:30

U mnie w domu jest mój Labek oraz sznaucner jak głaszcze się jednego to drugi jest zazdrosny to samo jest jesli chodzi o jedzienie jeden drugiemu coś kradnie z miski ;D :)
Lorena - 21-05-2009, 15:31

monikaibisiu, pies zupełnie inaczej traktuje drugiego psa który mieszka z nim, a zupełnie inaczej całkiem obcego psa. Moja suka także nie tolerowała innych psów w swoim domu, a z Loreną się dogadała. Po kilku dniach nastąpiła zgoda.
aniab111 - 21-05-2009, 15:53

U nas jest podobnie głaszcze Oskara Zuma pcha się między nas ,wcześniej zabierała mu to co wzioł do pysia Ostatnio jak bylismy na działce kazde miało swoją zabawkę i rzucałam na zmianę także dziwnie było ;D
10 godzin jak ja bym bez nich wytrzymała :-P

inkapek - 21-05-2009, 17:08

Mój Nesulec też zazdrosny był o psa rodziców. Teraz gdy go już nie ma to jak jedziemy do rodziców to jest smutna.
Ale postanowiłam wezmę drugiego psa już długo na niego czekałam. Ciągle są jakieś przeciwności a to mieszkanie, a to pieniądze na niego , jak dam sobie radę itp. Wiem że dam radę bo chcę dać. I Neska powolutku zaakceptuje szczeniaka. Będę ją do tego przygotowywała. Już nie mogę się doczekać i mam nadzieję że wszystko pójdzie po mojej myśli.

monikaibisiu - 21-05-2009, 18:27

Mnie to tylko martwi jedno, jak piesek po przejściach, taki ze schroniska potraktował by mojego kochanego wariatuńcia?
inkapek - 21-05-2009, 19:19

monikaibisiu napisał/a:
Mnie to tylko martwi jedno, jak piesek po przejściach, taki ze schroniska potraktował by mojego kochanego wariatuńcia?


A no widzisz wątpliwości są zawsze. Szkoda że u nas nie ma możliwości poznać psa ze schronu wziąć go na spacer, zobaczyć reakcję swojego psa i tego co się chce wziąć...a gdyby tak można było(jak jest u Niemców) było by duuużo łatwiej.

monikaibisiu - 21-05-2009, 19:32

Zgadzam się z Tobą, bo taki wstępne spotkanie na pewno już by coś dało. A ja naprawdę jeżeli się zdecyduję na drugiego pieska to tylko ze schroniska. Pozdrawiam
aganica - 21-05-2009, 19:46

Co do głaskania , to przecież mamy dwie ręce .Gorzej jak są w domu trzy psy .. ;D
Lorena - 21-05-2009, 19:56

aganica napisał/a:
Gorzej jak są w domu trzy psy .
sa jeszcze stopy...
..aga.. - 23-05-2009, 08:28
Temat postu: Drugi pies...
Witajcie...
Od dłuższego czasu nie mogę przestać myśleć o zakupie drugiego psa....
Moim wymarzonym byłby oczywiscie labrador :) ale wiem, że to duże obciazenie finansowe i chyba nie mogę sobie na to pozwolić. Myśle wiec o jakimś mniejszym psiaku. Ostatnio myślałam o psie rasy West Highland White Terrier. Sa to pieski male ale energiczne i wesołe wieć mysle ze Tora mialaby kompana do zabawy, ale czy on nie jest znowu za maly? Mi sie wydaje ze nie bo wiem jak sie Tora bawila juz z pieskiem tej rasy i bylo bardzo fajnie i grzecznie :) co o tym myślicie? Może uważacie, że piesek innej rasy byłby odpowiednim kompanem dla labradora???

inkapek - 23-05-2009, 09:56

Ja był Westa nie wzieła wiadomo to terier więc trudny charakterek potrafi mieć. Znam kilka psów tej rasy i są małe zadziory :confused:
Dla laba dobry był by jakiś mały ADH-owiec może jakiś Parson albo Beagle(ale to jednak psy z natury polujące więc też może być trudno).
A co powiesz o Cocer Spanielu albo Sprinegel Spaniel?

..aga.. - 23-05-2009, 10:05

A właśnie myślałam o cocker spanielu:) Kurcze muszę jeszcze troszkę poczytać o tych rasach :) Dzięki za pomoc:)
Lorena - 23-05-2009, 10:10

inkapek napisał/a:
Dla laba dobry był by jakiś mały ADH-owiec może jakiś Parson albo Beagle
no nie sądzę. Wtedy masz w domu huragan ,, lepiej wziąć coś z nieco spokojniejszym temperamentem tak aby się uzupełniały.
inkapek - 23-05-2009, 10:14

Lorena napisał/a:
inkapek napisał/a:
Dla laba dobry był by jakiś mały ADH-owiec może jakiś Parson albo Beagle
no nie sądzę. Wtedy masz w domu huragan ,, lepiej wziąć coś z nieco spokojniejszym temperamentem tak aby się uzupełniały.


Masz rację ale to kwestia sporna zależna od temperamentu każdego z nas :)
Ja np wolała bym ADHD kolejne niż spokojnego kanapowca. A ktoś inny odwrotnie. :haha:
..aga.. napisał/a:
A właśnie myślałam o cocker spanielu:) Kurcze muszę jeszcze troszkę poczytać o tych rasach Dzięki za pomoc:)

Bardzo pogodne pieski :) poczytaj koniecznie i przemyśl decyzję kilka a nawet kilkanaście razy to decyzja na prawie całe życie :shy:

Lorena - 23-05-2009, 10:16

inkapek napisał/a:
Ja np wolała bym ADHD kolejne niż spokojnego kanapowca. A ktoś inny odwrotnie.
dwa ADHDowce w domu mogą sprawiać kłopoty.
inkapek - 23-05-2009, 10:19

Lorena napisał/a:
dwa ADHDowce w domu mogą sprawiać kłopoty.

Zdaję sobie z tego sprawę. Choć powiem ci szczerze że moja Neska chyba się starzeje ma głupawki ale nie tak często jak kiedyś. Stała się opanowaną kobietką i dojżałą. Brakuje mi tego u niej :( dlatego moja decyzja poszła w kierunku drugiego rozbrykanego szczeniaka bo moje ADHD Neskowate zaczęło się wyciszać :shy:

Lorena - 23-05-2009, 10:21

No i to jest ok. Jeden opanowany pies + drugi rozbrykany to moim zdaniem świetne połączenie.
inkapek - 23-05-2009, 10:24

Dzięki. Decyzję o rasie podejmowałam ponad rok. Potem wybranie hodowli i odpowiednich rodziców. A teraz czekanie na szczeniaka.
Ps. jednak drugim moim psem nie będzie labek :shy:

Lorena - 23-05-2009, 10:29

inkapek napisał/a:
jednak drugim moim psem nie będzie labek
a co ?
..aga.. - 23-05-2009, 10:58

Mi labradoy skradły serce,choć kocham naprawdę wszystki psy, dlatego muszę się zastanowic czy nie poczekać jeszcze i za jakiś czas zdecydować sie jednak na upragnionego drugiego labka. Jedyne moje wątpliwości to mieszkanie w bloku. Nie mam zbyt małego mieszkania, ale mysle, że niedlugo rodzinka sie zacznie powiekszac i moze byc troszke przyciasno z 60 kg kochanych labków wciskającycj nos wszędzie i chodzacych krok w krok za pancią :) :) :)

A jak się żyje z dwoma psami???? :) Pewnie jest wesoło? :)

Lorena - 23-05-2009, 11:04

czasem wesoło, czasem zabawnie, czasem trudno, czasem są kłopoty, po prostu życie.
Ewelina - 23-05-2009, 11:12

Słuchajcie moi teściowie mają Beagla. Kiedy kupiliśmy Yokusie był szał wariowali dniami i nocami przez trzy dni.Wiadomo że szczeniak nie ma tyle siły i często śpi, ale teraz wariują przez godzinę a później siedzą grzeczne.Dodam jeszcze że Beagiel jest u nas tylko w sobotę do niedzieli wieczorem.Co do tej rasy to super psiaki, ale potrafią dać dyla.Nasz biggi często ucieka, ale zaraz wraca i jest po prostu przytulaśny.Cały czas by na kolanach siedział i buźki dawał ;* ;* ;*


Pozdrawiamy :)

inkapek - 23-05-2009, 11:13

Lorena napisał/a:
inkapek napisał/a:
jednak drugim moim psem nie będzie labek
a co ?

Narazie nie powiem. Usg mamusi za dwa tygodnie więc nie chcę nic zapeszać. Ale jak już będą kluseczki na świecie to wam się pochwalę :shy:

Ja chciałam drugiego psa laba, czekoladowego przystojniaka. Wybrałam hodowle, rodziców...i zrezygnowałam. Powody są proste...sporo psów z dobrych hodowli ma dysplazję, labów jest duuużo za duuużo, mieszanie genów ograniczyło się do minimum, rasa stała się zbyt modna. Wybrałam psa o lżejszej budowie, mniej znanego.

Lorena - 23-05-2009, 11:18

Ewelina napisał/a:
Wybrałam psa o lżejszej budowie, mniej znanego.
gratulacje dobry wybór.
Labków jest zdecydowanie za dużo.

Ewelina - 23-05-2009, 11:22

Lorena napisał/a:
Ewelina napisał/a:
Wybrałam psa o lżejszej budowie, mniej znanego.
gratulacje dobry wybór.
Labków jest zdecydowanie za dużo.

To inkapek, napisała nie ja :-P

..aga.. - 23-05-2009, 11:27

Ewelina, moi teściowie też mają beagla szczeniaka, tylko że u nas zabawy nie wygladają za fajnie. Piesek ciągle gryzie Tore po uszach, policzkach, oczach, szarpie ją i nie chce puścić. I tak potrafi cały dzień. Tora się wtedy strasznie pobudza i jest nie do opanowania, nie da się jej uspokoić w zaden sposób no chyba, ze pieski siedzą w innych pokojach. Wiem, ze to pewnie to nie jest cecha rasy, ale narazie do beagli mam mały uraz. Z innymi psami zabawa wygląda naprawdę fajnie, a z tym małym potworem nie.
Lorena - 23-05-2009, 11:28

..aga.. napisał/a:
gryzie Tore po uszach, policzkach, oczach, szarpie ją i nie chce puścić.
to całkiem normalne zachowanie szczeniaka.
Ewelina - 23-05-2009, 11:34

Aj wydaję mi się że z każdym psiakiem tak będzie.Jak kupiliśmy Yoko biggi miał rok i był spokojniejszy.Tora ma dopiero 7 miesięcy i dlatego tak wariuję.Ja bym się trochę wstrzymała aż podrośnie, ale to twoja decyzja.Pozdrawiamy ;*
Lorena - 23-05-2009, 11:36

mnie sięzawsze wydawało, że najlepsza opcja to dorosły ułożony pies i szczenię. Psy uczą się poprzez naśladowanie , szczenię "małpuje" od dorosłego psa, łatwiej nauczyć pewnych zasad. U nas pewnie pojawi się kolejny pies jak Lorena wydorośleje.
Ewelina - 23-05-2009, 11:40

Lorena, trzeci Labcio????
..aga.. - 23-05-2009, 12:06

Cytat:
..aga.. napisał/a:
gryzie Tore po uszach, policzkach, oczach, szarpie ją i nie chce puścić.
to całkiem normalne zachowanie szczeniaka.


Własnie nie do końca. Bo z innymi psami bawi się "ladnie" biegaja, skacza i udają że sie podgryzają. Aż miło ppopatrzeć. Zabawa wygląda zupełnie inaczej, Tora zachowuje sie zupełnie inaczej. Tylko ten beagiel tak ja gryzie i to wcale nie lekko, zdarza się, ze Tora pisnie, ale głownie kladzie sie na ziemi nieruchomo i czeka az ten gryzak pusci jej skóre. I naprawde nie wyglada to fajnie. Moim zdaniem z tym psem jest cos nie tak.

[ Dodano: Sob 23 Maj, 2009 ]
Cytat:
Aj wydaję mi się że z każdym psiakiem tak będzie.Jak kupiliśmy Yoko biggi miał rok i był spokojniejszy.Tora ma dopiero 7 miesięcy i dlatego tak wariuję.Ja bym się trochę wstrzymała aż podrośnie, ale to twoja decyzja.Pozdrawiamy


Wiesz własnie Tora nie jest z tych labków co mają ADHD :) Jestesmy po szkoleniu wiec bardzo ladnie sie slucha, ogólnie jest spokojnym jak na labka psem, bardzo lagodnym. A wariacje z psami są oczywiscie normalne. Ale z tym beaglem nie. To gryzienie Tore podkreca i chyba kazdy wie jak czasami labek sie pobudza i nie da sie go opaowac. To własnie tak to wyglada. Z innymi psami jest ZUPEŁNIE INACZEJ. Jakbyście to zobaczyły pewnie przyznalybyscie mi racje.

A odnośnie zakupu drugiego psa, to może poczekam, chociaz nie mogę przestać o tym myśleć, co mnie strasznie wkurza i męczy. Eh...

Ewelina - 23-05-2009, 12:23

..aga.., poczekaj może Labcia sobie kupisz ;*
Katja628 - 23-05-2009, 12:38

..aga.., jakbyś się jednak zdecydowala na cocker/springer spaniela to zapraszam na spanielowe forum - http://www.spaniele.pl/ :)

Bardzo dużo ciekawych rzeczy się można o spanielastych dowiedzieć :)

Lorena - 23-05-2009, 13:49

Ewelina napisał/a:
Lorena, trzeci Labcio????
mam jednego labradora , ale na pewno w moim domu lab już nigdy nie zamieszka. Lorena jest pierwszym i ostatnim.
iness8@o2.pl - 23-05-2009, 14:12

..aga.., co do westie to powiem tak- z moich obserwacji to one są różne, moi sąsiedzi mają cudowną suczkę Mię (czyt. Miję) jest ona bardzo łagodna i wspaniale bawi się z dziewczynami, gdy tylko je zobaczy nawet z daleka to pędzi się przywitać :) Mój kolega ma psa Chestera który jest niesamowicie zadziorny...szczeka, warczy na psy tylko nie na Inę bo znają się od szczeniaka.
Co do beagli to powiem (również z mojej obserwacji) że ciężko jest je wyszkolić, są nieposłuszne, uciekają, nie słyszą jak się je woła no ale cóż nie ma się co dziwić bo mają silny instynkt myśliwski :) Aby tego psa wyszkolić trzeba na prawdę włożyć dużo pracy i wysiłku.
Co do dwóch psów to powiem tak że jest radośnie w domu :) ale koszty to czasami są powalające, szczególnie gdy pies zachoruje ,a u nas często bywa tak że jak jedna coś złapie to druga zaraz po niej ;] Ale i tak zawsze wole mieć dwa psy niż jednego ;*

Lorena - 23-05-2009, 16:25

Niestety stadko w domu to od razu wszystkie choroby infekcyjne trzeba mnożyć x2. Standardowo jak jedna się przeziębi to zaraz druga też. Choć one mają taki instynkt że potrafią jednocześnie chorować na całkowicie różne dolegliwości.
inkapek - 23-05-2009, 16:40

Dlatego właśnie czekałam do czasu aż Neska wydorośleje aby przekazała te dobre cechy i zachowania (które ja ją nauczyłam). :shy:
effcyk - 23-05-2009, 18:16

Lorena napisał/a:
Ewelina napisał/a:
Lorena, trzeci Labcio????
mam jednego labradora , ale na pewno w moim domu lab już nigdy nie zamieszka. Lorena jest pierwszym i ostatnim.


też stwierdziłam że labradora mieć już nie będe. Nestor jedyny labopodobny jakiego mam i niech tak zostanie , jeśli bede już "na własnym " za ileś tam lat to jeżeli sie zdecyduje na psa będzie on - to napewno rodowodowy i innej rasy :) ( nie to żebym miała coś przeciwko labkom :-P )

iness8@o2.pl - 23-05-2009, 19:03

Mój następny pies też raczej labem nie będzie myślałam raczej o hovawarcie albo flat coated retrieverze. Na pewno to nie są moje ostatnie laby w życiu bo zawsze jakiś będzie ale po prostu chcę też spróbować z innymi rasami :)
qAulinkA - 23-05-2009, 20:22

iness8@o2.pl napisał/a:
mam jednego labradora , ale na pewno w moim domu lab już nigdy nie zamieszka. Lorena jest pierwszym i ostatnim.


Jej z tej wypowiedzi wynika że masz dość swojego psa i ogólnie Labradorów ..
z czego to wynika?

Lorena - 23-05-2009, 20:32

heh w mojej wypowiedzi nie nalezy się doszukiwać teorii spiskowych. Nie mam dość swojego psa, Lorena jest moim oczkiem w głowie, bliscy mawiają że zachowuje się w stosunku do niej jak nadopiekuńcza mama . Jednak mimo swojej miłości do Loreny potrafię realnie ocenić wady i zalety rasy.
qAulinkA - 23-05-2009, 20:33

Lorena napisał/a:
heh w mojej wypowiedzi nie nalezy się doszukiwać teorii spiskowych. Nie mam dość swojego psa, Lorena jest moim oczkiem w głowie, bliscy mawiają że zachowuje się w stosunku do niej jak nadopiekuńcza mama . Jednak mimo swojej miłości do Loreny potrafię realnie ocenić wady i zalety rasy.


Oczekiwałam że tak odpowiesz :) A masz już jakąs wypatrzoną ulubioną?

Lorena - 23-05-2009, 20:37

qAulinkA napisał/a:
A masz już jakąs wypatrzoną ulubioną?
owszem. Moją miłością z wyglądu i charakteru są jamniki. Fascynują mnie także dogi niemieckie to jak na razie moje największe marzenie.
iness8@o2.pl - 24-05-2009, 00:25

qAulinkA, źle coś zacytowałaś!

To nie jest moja wypowiedź:

qAulinkA napisał/a:
iness8@o2.pl napisał/a:
mam jednego labradora , ale na pewno w moim domu lab już nigdy nie zamieszka. Lorena jest pierwszym i ostatnim.

qAulinkA - 24-05-2009, 20:33

iness8@o2.pl, wybacz to już kolejny mój błąd w cytowaniu :(
Gaja Timberlab - 06-07-2009, 23:11
Temat postu: Re: Dwa psy w mieszkaniu czy jeden - za i przeciw
Jagusia napisał/a:
Moi drodzy!

Ruszylam taki temat bo sama stoje na rozdrożu. Podjęlismy dziś z mężem dość ważną i trudną decyzję pozostawienia sobie w mieszkaniu drugiego labka. (na podwórku w kojcu mamy jeszcze dwa inne psy)

Nie ukrywam, że duży wpływ na moją decyzję miala lektura Waszych galeryjek. Ogladalam zdięcia rodzin gdzie jest wiecej niz jeden piesek i zastanawialam sie jak sobie radzicie. Jak łączycie spacery z psiakami z domowymi obowiązkami, pracą zawodową, wyjazami na urlop czy choćby weekendowymi wypadami za miasto? Czy pojawienie sie w domu drugiego psa wiele u waszym życiu zmieniło? A dzieci? Czy dwa psy i maluch w domu to nie zbytek szczęścia?

Wszyscy nasi znajomi z rodziną na czele powiedzieli, że to głupi pomysł, że uwiazalismy sobie kulę u nogi, że nigdzie się nie ruszymy... Z psami w kojcu nie ma takiego problemu zawsze ktos przyjdzie i sypnie karmy do michy. Jednego labka wsadzaliśmy w samochód i braliśmy ze sobą ale dwa???

Jestem niezwykle ciekawa Waszych opowieści, być może wśród nich znajdę sposób na nasze udane życie i rozwieją się wszystkie nasze wątpliwości.



Witam,

2 psiaki sa cudowne. Mozna obserwowac ich zachowania wobec siebie i jest wesolo. Ja mialam 2 suczki rottweilerki, ale niestety w zeszlym roku odeszly obydwie. I tu jest przykra sprawa......

Nie wiedzialam, ze psy potrafia tak tesknic za soba, ze jak jeden odchodzi, to drugi idzie zaraz za nim..... Tak bylo w przypadku moich suczek. Gdy starsza odeszla na raka w wieku 10 lat, druga rok mlodsza odeszla niespelna 2 miesiace po niej. To byla dla mnie tragedia.

Weterynarz powiedzial, ze to najczesciej tak jest jak psy sa zwiazane ze soba. Nie moga przezyc straty towarzysza/towarzyszki. Podobno tak najczesciej dzieje sie w przypadku psow.

Natomiast kotom jest wszystko jedno - nie przezywaja odejscia wspoltowarzysza.

Teraz mam labke, ktora pomogla mi po odejsciu moich rottweilerek. Chcialabym miec nastepnego psa, ale po moich doswiadczeniach boje sie.

pozdrawiam

Ela

nika - 15-09-2010, 01:06

to moj 1 post tutaj, więc witam wszystkich serdecznie :)

mam 14-miesięcznego labka i zastanawiam się nad kupnem drugiego, ale mam kilka dylematów - czy lepszy byłby pies czy suka? w podobnym wieku czy starszy/a-młodszy/a? czy z czasem w przypadku 2 samców walka o dominację nie będzie coraz bardziej zaciekła? chodzi konkretnie o jakieś przejawy agresji, choć w przypadku tej rasy to raczej wątpliwe, hm? :)

aganica - 15-09-2010, 21:55

nika, wszystko zależy od wychowania, chociaż zdarzają się wyjątki, gdy psy nie mogą się dogadać .
Ja spełniłam swoje marzenie, od 16-lipca mam trzeciego labradora .. :D

orlosia - 18-09-2010, 21:33

aganica napisał/a:
nika, wszystko zależy od wychowania, chociaż zdarzają się wyjątki, gdy psy nie mogą się dogadać .
Ja spełniłam swoje marzenie, od 16-lipca mam trzeciego labradora .. :D


gratuluje mam nadzieje ze rak Ci nie zabraknie. A trzeci Lab Lovi, to Sierotka ze schronu?

aganica - 18-09-2010, 22:01

orlosia12 napisał/a:
Lovi, to Sierotka ze schronu
Lovi jest z adopcji, nie ze schronu ale .......... to długa historia .I on i ja nie chcemy pamiętać o tym co było .
blavod - 24-01-2011, 13:19

A ja dołączyłbym się do pytania Niki:

mamy 5 miesięcznego Rico i zaczęliśmy zastanawiać się nad powiększeniem naszego stadka o małego labradorka. Rico jest bardzo łagodny, nie próbuje dominować innych psów, nie warczy na ludzi ani inne zwierzęta, świetnie dogaduje się z naszym dorosłym już kotem. Mamy tylko wątpliwość czy lepiej będzie wziąć psa czy suczkę? Może ktoś, kto wprowadził do domu drugiego psa miałby jakieś rady lub ostrzeżenia?

nika - 24-01-2011, 13:44

blavod, my zdecydowaliśmy się na psa. nie żałuję decyzji, psy się ze sobą świetnie dogadują. na początku owszem, były małe spięcia, głównie z tego względu, że młody zaczepiał starszego, podgryzał, nie dawał mu spokoju, ale trwało to może z 3-4 dni. teraz nie ma żadnego problemu ;)
tenshii - 24-01-2011, 13:44

blavod napisał/a:
Mamy tylko wątpliwość czy lepiej będzie wziąć psa czy suczkę

Wszystko jedno.
Ale jak suczkę to minimum jedno powinno być wykastrowane

bietka1 - 24-01-2011, 14:59

blavod, ja zdecydowałam się na drugiego psa dopiero w momencie, kiedy stwierdziłam, że Sara jest już na tyle ułożona i przewidywalna, że poradzę sobie z wychowaniem kolejnego. No i sunia pięknie pomaga mi w nauce Nera, bo ten uczy się wielu rzeczy przez naśladowanie starszej siostrzyczki. Praktycznie nie miałam problemów z nauczeniem go pozostawania w domu - przy Sarze nauczył się grzecznie czekać na nasz powrót z pracy.
nika - 24-01-2011, 15:15

w sumie bietka1, ma rację. Rico to młody psiak, na przestrzeni kilku miesięcy z pewnością da Ci jeszcze w kość swoim nieposłuszeństwem, bo w okres buntu pewnie jeszcze nie wszedł. może byłoby Ci łatwiej wziąć drugiego psa dopiero w chwili, gdy Rico będzie starszy, bardziej ułożony? my wzięliśmy Shira jak Logan miał 14 miesięcy, czyli nie był dorosłym psem, a tylko podrostkiem.
jeżeli jednak mimo wszystko będziesz chciała zdecydować się na drugiego psiaka, to poczekaj jeszcze troszkę. niech Rico skończy te 7-8 miesięcy i wtedy ponownie zadaj sobie to pytanie.
nie wiem,czy to pierwszy lab w Twoim życiu, ale jeżeli tak, to ja naprawdę wierzę, że Rico może być bardzo grzeczny teraz, ale jak troszkę podrośnie, to zacznie Ci się buntować, a okiełznać dwa zbuntowane psy, wierz mi, nie jest łatwo ;)

Grapy - 24-01-2011, 15:17

blavod napisał/a:
A ja dołączyłbym się do pytania Niki:

mamy 5 miesięcznego Rico i zaczęliśmy zastanawiać się nad powiększeniem naszego stadka o małego labradorka.

Moim zdaniem jeszcze Rico jest malutki, poczekajcie aż trochę dorośnie chyba,że chcecie mieć dwa szalejące szczeniaki w domu. :lookdown:

nika - 24-01-2011, 15:26

jeszcze coś dodam...
Logan był naszym pierwszym labem - zaadoptowaliśmy go gdy miał 9 miesięcy i był strasznym łobuzem.. poprzedni właściciele nie przyłożyli się by go czegokolwiek nauczyć, potrafił tylko 'siad', nic więcej. i jestem pewna, że gdyby Logan był szczeniakiem jak go braliśmy, to nie przykładałabym zbytnio uwagi do tresury, bo mały, słodki, bo do tulenia, a nie do uczenia.... tak, tak, wiem, że by tak było ;) robiłabym tak, bo nie zdawałabym sobie sprawy z tego jakie są tego konsekwencje, a tak, mając niesocjalizowanego podrostka doskonale wiedziałam, z czym to się wiąże :beated:
dlatego też, gdy trafił do nas 3 miesięczny Shiro zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawę i do tej pory robię wszystko, by Shiro nie był taki jak Logan gdy do nas trafił...
także teraz pytanie do Ciebie blavod, czy uczysz swojego psiaka posłuszeństwa? bo jeżeli robisz tak, jak ja bym robiła, gdybym miała pierwszego szczeniaka, czyli go rozpieszczasz :) to wierz mi, że gdybyś teraz wzięła psa, również szczeniaka, to jak podrosną, to będziesz miała ogromne problemy z przywróceniem psin do pionu :-o

iness8@o2.pl - 24-01-2011, 15:31

Dziewczyny mają racje, z kolejnym psem lepiej jeszcze trochę poczekaj ;) Tak jak napisałeś Rico ma teraz 5 miesięcy ,nie wiadomo jaki będzie za rok. Znam przypadki ,że szczeniory (samce) były bardzo grzeczne ,a jak dorastały to pojawił się np problem w zachowaniu w stosunku do innych psów.
tenshii - 24-01-2011, 15:33

Chyba, że zaadoptujesz dorosłego spokojnego psa ;D zapraszamy ;D
nata - 24-01-2011, 15:39

blavod napisał/a:
Rico jest bardzo łagodny, nie próbuje dominować innych psów, nie warczy na ludzi ani inne zwierzęta, świetnie dogaduje się z naszym dorosłym już kotem.

A tego to chyba jeszcze do końca stwierdzić nie możesz, bo to szczeniak jeszcze :-P Wszystko co najgorsze jeszcze przed wami :->
Dla przykładu... moja Pola jeszcze miesiąc temu na koty nie zwracała uwagi, a w tej chwili pozmieniało jej się tak, że utrzymać jej nie idzie jak zobaczy kota... :bad: A to tylko suczka. Pies jak zacznie dojrzewać też może pokazać swoje drugie oblicze :-o

agata01510 - 25-01-2011, 01:09

Myśmy zdecydowali się na naszego laba,kiedy nasz pierwszy pies Oskar miał 3 lata,był to już dorosły psiak i wtedy mogłam powiedzieć,że jest spokojnym psem,bo stronił i do tej pory stroni od jakichś zaczepek wobec innych psów,owszem obszczeka jeśli taki biegnie,a gdy jesteśmy na podwórku,ale myślę,że 5 miesięczny szczeniak to jeszcze maluch,który ma jeszcze wiele przed sobą,więc blavod, to Twoja decyzja tylko bardzo poważna i godna wielu rozważań,ale jeśli myślisz że dasz radę to też bym proponowała starszego spokojnego psa,od którego Rico mógłby się uczyć dobrych nawyków :) :) :) .Ramzes skończył 2 lata,ale do tej pory ma jakieś jak ja to nazywam odchyły od normy ha ha ha,nie mogę przewidzieć jego reakcji w różnych sytuacjach,choć Oskar z początku się go bał,bo wiadomo jak to mały 2 miesięczny labek szukał zabawy i zaczepiał go,a wzrostem Ramzes w wieku 2 miesięcy był trochę większy niż nasz wówczas 3 letni Oskar,to jednak się dogadały i po jakimś czasie faktycznie widać było,że Ramzes małpuje Oskara,czyli uczył się od niego,dogadują się świetnie,Razem się bawią nawet jedzą i piją z jednej miski,choć każdy z nich ma swoją własną michę,ale lepiej smakuje ze wspólnej.Owszem nie obyło się też bez problemów,ale kiedy np.Ramzes za bardzo dawał w kość Oskarowi w zabawie to Oskar tylko warknął,Ramzes jakby rozumiał,że oznacza to dość,bo ja nie chcę się już bawić i dawał mu spokój,teraz Oskar szczeknie Ramzes też,Oskar idzie po zabawkę,Ramzes też człapie za nim i takich przykładów jest bardzo dużo ;* ;* ;*
nibabb - 19-02-2011, 11:36

Ja mieszkając u mamy miałam dwa psy ( nie labki) ojca i syna DUKAT i BRUNO, dwa koty, Miśka i Parszywek, papuge Poli, oraz rybki... Nasz dom zawsze był pelen zwierząt... Jednak gdy zamieszkalismy z mężem u teściów, to już był problem z pojawieniem sie jednego labka... Na ogrodzie jest już 7 letnia suczka owczarek niemiecki, po długich rozmowach jednak doszliśmy do wniosku że labek sie pojawi... Pojawił sie RICO nr1... Przy Diance był nie do opanowania, zaczepiał ją, skakał, nie słuchal jak sie go wołalo, trwało to może miesiąc... Potem zaczął ja traktowac chyba jak matke, krok w krok za nia, leżał z nia na jej miejscu, lizał... Jednak zachorował i zmarł na stole operacyjnym gdy miał 10 miesięcy... Do dzisiaj nie moge tego przezyc, jeszcze takiego labka z takim charakterem nigdy nie miałam... Po roku czasu, namowiłam męża na kolejnego RICO nr2... Domowa hodowla, pojechalismy, pooglądaliśmy, wybralismy, i wrócilismy po niego miesiąc później...

Ten pies, jest indywidualistą, słucha tylko wtedy jak wie że ma dostac jeść :-P
Z Diana goni, ale interesuje sie nia jak pies suka, więć razem nie ma co ich zostawiać na dłuższą zabawe, bo nie wiadomo co z tego bedzie... Komendy hmm... MASAKRA... Siad tak, dostaje nagrode... Siad daj łape hmm... Czeka na nagrode i siadzie ale łapy juz nie poda... Cwaniak i tyle... Jak rico był mniejszy starałam się poświęcac mu tyle czasu na ile pozwalała mi ciąża, jednak nie ma żadnych skutków, więc mam 2-miesiecznego synka, i do kompletu prawie że dorosłego psa o zachowaniu dziecka ;D Jednak kocham tego popyrtańca, i jak synek nam podrosnie to Rico idzie na szkolenie, a za rok może jeszcze jeden labek zagości w naszym domku :haha:

zuzia - 19-02-2011, 12:07

U nas jak Luna miała niespełna 2 lata pojawił się w domu Dżoker, myślę że decyzję czy brać drugiego psa czy sukę powinno sie podjąć znając swojego psa. Ja na początku myślałam że lepsza bedzie druga sunia, ale po przemyśleniu zdecydowałam się an psa i w luny przypadku to była dobra decyzja. Byłąm ostrzegana że będzie ciężko, i pomimo że wydawało mi sie że jestem na to przygotowana i mimo że Dżoker to naprawdę spokojny i dobry pies to było bardzo ciężko. :) ale tylko przez ok. miesiąc, psy muszą się "dotrzeć" i teraz jak patrzę na to swoje stadko jestem mega szczęśliwa. U nas Luna jest alfą :)
Wisteriusz - 03-07-2011, 23:45
Temat postu: Drugi pies
Tak wielu z Was ma wpisane w profilu 2 lub nawet 3 labki, a tak niewiele w tym dziale jakichś tematów o problemach wychowawczych związanych z większą niż 1 ilością czworonogów.

Mam nadzieję, że nie powielam istniejących już tematów, ale nigdzie nie widzę dyskusji o kwestiach, na temat których chciałbym założyć wątek – bo jedyne jakie widziałem dotyczą tylko wyboru rasy – np. połączenia labka z Yorkiem. (moim zdaniem zagadnień tych jest mnóstwo i mogłyby zasługiwać z powodzeniem nawet na jakiś osobny poddział).

Mianowicie chciałbym otworzyć wątek dla właścicieli co najmniej dwóch labków (ewentualnie innych psów), w którym opisywano by różne psie zachowania ściśle związane z obecnością w domu drugiego czworonoga. Co dzieje się w głowie psa - jak traktuje towarzysza, jak interpretować różne zachowania między nimi, jak reagować itp. itd.

Cały czas mieliśmy tylko Limbę, kilka razy pomogliśmy w różny sposób jako DT, ale raczej na krótko, takie epizody - albo szybko znalazł się dom, albo chodziło o krótki pobyt i transport. Teraz jednak jest u nas na dłużej Nela. I wciąż pojawiają mi się w głowie jakieś pytania dotyczące psychiki i zachowań związanych z ich zazdrością o nasze względy, z tym jak powinniśmy postępować, żeby czasami nieświadomie nie skrzywdzić jednej przez np. poświęcenie czasu drugiej, z tym jak interpretować ich język ciała związany z tą sytuacją, jaki wpływ na Limbę ma fakt, że nasza uwaga, która w całości była dla niej teraz jest dzielona itp. itd.

Na początek zwłaszcza zachęcam tu do opisywania przypadków tych z Was, którzy nie mieli od początku dwóch lub więcej labów tylko pojawiały się w odstępach czasu, gdyż jak wyżej opisałem, wiele naszych niewiadomych krąży wokół tego okresu pojawienia się drugiego psa.

Kiedyś mając do czynienia tylko z jednym psem jednocześnie czasami zastanawiałem się jakby to było mieć 2 labki. Spotkanie psa na spacerze to istne szaleństwo i ciągła zabawa, więc ciekawiło mnie czy i w jakim stopniu znudziłoby im się to gdyby przebywały razem 24 godziny na dobę.

Labradore - 04-07-2011, 00:25

Super że założyłeś taki temat, z pewnością będę śledzić wątek, bo , nie wykluczone, że w przyszłości może u mnie pojawi się jakiś czekoladek :)
aganica - 04-07-2011, 10:07

Od trzech lat mam dwa, a od roku trzy i się zastanawiam.Temat rzeka i właściwie nie wiem od czego zacząć.
Wiadomo czołwiek uczy się na błędach, na własnych błędach bo te cudze rzadko docierają..
Dzisiaj wiem że moje psy muszę traktować na równi, bo bywają zazdrosne.
Niby na pierwsze oko można powiedzieć ...konkurencja nie istnieje, jednak to prawdą nie jest.
Potrafię się przepychać po głaskanie, potrafię się czuć odtrącone gdy poświęcam więcej czasu jednemu z psów.
Dlatego gdy np. jedno ma chore oczy, to dla reszty mam przygotowane krople neutralne bo... to niby zabieg leczniczy ale moje psy też chcą.
Śmiesznie to wygląda gdy nadstawiają mordki by zapuścić krople.
Tak bywa w większości przypadków, np. czesanie to horror / nie dla nich a dla mnie/ bo jak wyczesać jedno gdy reszta napiera swoimi cielskami, jak by chciały powiedzieć, kończ już .. teraz ja.
Sprawa zabawy.
Obserwatorzy czasami mi mówią " zrób coś, one się pozagryzają" bzdura, chociaż czasami to wygląda groźnie, jednak, nigdy nie zrobiły sobie krzywdy, nigdy nie było płaczu.Jedynie szarpanie któremu towarzyszy " wielka pyskówka".
Jeszcze nie musiałam wkraczać i rozdzielać,chociaż, często samiec bywa na przegranej pozycji...-on to uwielbia, uwielbia być sponiewierany :-P
Mogę tak opisywać bez końca bo to trzy psy . :D
Nauka.
Szkole razem i osobno, jednak to osobno jest trudniejsze bo one wolą razem.Wtedy prześcigają się w pomysłach, bo przecież smaczki są najważniejsze

a_pz - 04-07-2011, 10:24

swietny temat, my rowniez myslimy o drugim psiaku wiec napewno bedziemy sledzic dyskusje :P
Andante - 04-07-2011, 10:45

Byl sobie sam Dante. Taki duży, czarny miś. potem pojawiali się na 2 - 2 miesiące tymczasowicze - w sumie 4, z tym, ze Bona zostala do końca - caly rok.
Pierwszy był Portos - rówieśnik Dantego. Pierwsze dni - horror i nieustajaca agresja nowego w stosunku do Dantego. Psy rozdzielone, krótkie próby zblizenia z Portosem na smyczy, żeby Dante mógl uciec. Po czterech dniach zawieszenie broni. Coraz rzadsze ustawki, w końcu portos odpuścił. Zaczęły się samcze zabawy - gonitwy, wspólne kopanie dołów, rozszarpywanie zabawek - jednak miałam wrażenie, że wystarczy iska, żeby zabawa przerodzila się w warczenie i kolejną ustawkę. Po miesiacu psy spały wspólnie na łóżku stykając się plecami z dodatkowym lizaniem sie po pyskach. Portos w międzyczasie został wykastrowany, do nowego domu pojechał po dwóch miesiacach. Rozstawali się jak najlepsi kumple. Po pół roku Portos przyjechał do nas w odwiedziny i ... na dzień dobry rzucił się na Dantego.
Potem byla Gaja - schorowana blondyneczka w średnim wieku. Tu bylo wszystko ok, choc Dante podszedl do niej z duzym dystansem. A ona w początkowym okresie często wskakiwala mu na plecy. Odwrotnie - nigdy.W sumie usunął się w cień, oddajac miskę, legowisko i miejsce przy mnie. Kiedy Gaja poczula się lepiej, byly nawet wspólne gonitwy. O zabawie zabawkami nie było na początku mowy, bo Gajka nie miala pojęcia, co to i do czego służy. A Dante cierpliwie pokazywał, przynosil pileczki, pluszaki, podrzucal w pysku. I w końcy zrozumiala, o co biega z tymi zabawkami. Oba piesy leżały czasem na wspólnym legowisku. Gajka była u nas chyba 3 miesiące.
W międzyczasie - krótko - była młoda niewysterylizowana suka - Masza. To był najlepszy kumpel Dantego. Wspólne szaleństwa, gonitwy, przeciąganie się zabawkami. Dante jednak nigdy jej nie molestowal. Niestety po tygodniu u Maszki zaczęła się cieczka i pojechała do domu bez chlopaka.
A później była Bona. Moja kochana, siwa mordka. Stara suka sterana wieloma porodami i ciężkim życiem. Dante się jejdlugo po prostu bał. W pierwswzych dniach nie wchodzil nawet do pomieszczenia, w którym ona leżała. Królowa zresztą była bardzo zaborcza i sprawgniona mojej uwagi - nie odstępowała mnie ani na krok (tak było do końca), więc Dante nie bardzo mógl się do mnie dopchać. A ona potrafiła go dodatkowo przegonić i obwarczeć. Lody topniały powoli i zaczęła się nawet nieśmiała przyjaźń. Wspólna zabawa, wspólne wylegiwanie się na łóżku. Często w nocy oba spaly ze mną - Dante na poduszce, Bonita w nogach.
Bona była z nami rok. Przegrała walkę z chorobą i Dante został sam.
Znów się do mnie zbliżył, często kładzie się przy moich nogach, jest bardzo na mnie skoncentrowany. Sama zatem nie wiem, czy on potrzebuje drugiego psa do towarzystwa, czy też wcale nie.
Dwa epizody z młodymi samcami w międzyczasie (kilkudniowe pobyty) przekonały mnie, że taki komplet nie jest najlepszym rozwiązaniem. Albo warczenie i ustawki, albo ustawki w postaci uporczywego wskakiwania na plecy.
Zatem do mojego domu zawita prędzej czy później kolejna schroniskowa sierota, ale będzie to z pewnością suka. para mieszana sprawdza się u nas najlepiej. :haha:

Wisteriusz - 04-07-2011, 10:50

aganica napisał/a:
Od trzech lat mam dwa, a od roku trzy


Pisząc myślałem właśnie, że Ty jako jedna z pierwszych podchwycisz temat :)


aganica napisał/a:
Temat rzeka i właściwie nie wiem od czego zacząć.


No właśnie, aż dziwne że mało o tym było na razie, osobna książka mogłaby powstać.


aganica napisał/a:
Dlatego gdy np. jedno ma chore oczy, to dla reszty mam przygotowane krople neutralne bo... to niby zabieg leczniczy ale moje psy też chcą.


Hehe - my najwięcej teraz poświęcamy uwagi uszom Neli i o to akurat Limba nie jest zazdrosna wcale, bo ona widząc sięganie do szafki po krople ucieka i się chowa :)

Ale jak dajemy Limbie arthroflex Nela rzeczywiście zerka.

aganica napisał/a:
Sprawa zabawy.
Obserwatorzy czasami mi mówią " zrób coś, one się pozagryzają" bzdura, chociaż czasami to wygląda groźnie, jednak, nigdy nie zrobiły sobie krzywdy, nigdy nie było płaczu.Jedynie szarpanie któremu towarzyszy " wielka pyskówka"..


My też czasami z niepokojem patrzymy na te zabawy, bo czasami wygląda to tak jakby już nie były żarty. Czasami też groźnie wygląda jakby zaraz miały włożyć sobie zęby do oczu! Za wyznacznik wzięliśmy sobie ogony - najczęściej mimo ostro wyglądających zapasów powiewają luźno i wtedy wiemy, że jest ok, a jak Nela pręży ogon to zaczyna chcieć dominować i wchodzić na Limbę jak samiec.

aganica napisał/a:
Nauka.
Szkole razem i osobno, jednak to osobno jest trudniejsze bo one wolą razem.Wtedy prześcigają się w pomysłach, bo przecież smaczki są najważniejsze


U nas jest o tyle problem, że nie wiadomo co można by stosować jako smakołyki ze względu na ewentualną alergię Neli.

Też ciekawe jest obserwowanie sytuacji ze spaniem. Najczęściej Limba zasypiała u siebie i nie wiadomo kiedy przychodziła i budziliśmy się a ona leżała na nas. Odkąd jest Nela to Limba śpi u siebie całą noc.

pado - 04-07-2011, 17:14

Fantastycznie obserwowac zabawy 2 psiaków. Nie tylko te na spotkaniach , bo wtedy psiaki sa w ciagłym biegu, ale te w domu. Położą się obok siebie i jedno zaczepia drugie. Jak sie znudzi pierwszemu to zaczyna drugi :) I tak do znudzenia. Jak wychodze z domu to wiem że nie zostawiam ich samych bo ... maja siebie hi hi. Kolejna zaleta to zdwojona radośc przy drzwiach jak sie wraca do domu. Najważniejsze wg mnie jest jednak to że przy dwójce psiaków ten starszy stażem musi byc uległy i "zgodzic sie" na kompana w jego domu. Psy tak jak ludzie: muszą się dobrac. Dwie indywidualności będą sie ścierac.
Jak ktoś zastanawia się nad drugim psiakiem powinien wziąśc jedna z naszych bid na DT. Wtedy wszysto bedzie widac, jak zachowuje sie nasz pupil, czy nie jest zaborczy?
DWA LABY W DOMU TO 200% MIŁOŚCI !!!!! ;*

bietka1 - 04-07-2011, 17:40

Sara przez cztery lata była jedynaczką. Potem zawitał u nas Nero - ok. dwuletni bokser. Miałam wiele obaw, jak będzie się między nimi układało, jak ja sobie poradzę z dwoma psami. Miałam nieco ułatwione zadanie, bo wiedziałam, że Nero nie jest agresywny ani wobec ludzi ani wobec innych psów (był przedtem na DT). Ale stres i tak był.... Pierwsze dni to ciągłe szaleństwa, Sara nie mogła nacieszyć się nowym domownikiem. A ja miałam duszę na ramieniu, bo nie byłam pewna, czy te warkoty przy tarzaniu się na podłodze to jeszcze zabawa, czy już zaczyna się coś na serio. Byłam pewna Sary, Nera nie, więc kiedy futrzaki sie zbytnio nakręcały - przerywałam harce albo odwracając czyms ich uwagę, albo wysyłałam je na swoje miejsca i izolowałam od nas na chwilę. Do tej pory nie bardzo rozumiem dlaczego, ale wysłanie ich na "karnego jeżyka" do kuchni działało momentalnie. Do dziś pamiętam pierwszy dzień, kiedy musiałam je zostawić same w domu na kilka godzin. Wracałm do domu i zastanawiałam się, co zastanę. Okropnie bałam się, że sobie mogli coś nawzajem zrobić. Ale obyło się bez rozlewu krwi, przywitały mnie dwa radosne i wyspane futrzaki.
Szkolenie - osobno, bo Sara jest takim łakomczuchem, że nie dawała szans braciszkowi i odstawiała totalny cyrk, żeby zawsze załapać się na smakola. A poza tym zauważyłam, że psy świetnie uczą się przez naśladowanie. Nero nauczył się wiele rzeczy od Sary, w tym także kilku sztuczek.
Spacery - osobno, chyba, że mam do dyspozycji drugiego wyprowadzacza. To decyzja "pańci-panikary", bo u nas biega mnóstwo psów bez żadnego nadzoru i zdaję sobie sprawę, że w razie jakiejś zadymy po prostu nie dałabym radę ogarnąć sytuacji.
Zabawki - to był jedyny zapalny punkt między psiakami (ale tylko w domu, na spacerach nie było przepychanek o piłki). Całe szczęście, że Sara ma dobrze opanowaną komende "puść", bo nie wiem jak skończyłaby się pierwsza scysja o szarpak. Na kilka tygodni zabawki pochowałam, potem kupiłam dwie takie same zabawki o różnych kolorach i uczyłam "nie zabierania". Teraz jest ok, ale Sara wciąż nie jest w pełni usatysfakcjonowana, bo Nero jakoś nie moze załapać, że zabawka służy głównie do przeciągania się. Ale Sara nie odpuszcza i już ma jakieś sukcesy pedagogiczne.
Zazdrość - tego bałam się najbardziej. Początkowo jak głaskałam jednego, to drugi wpychał się pomiędzy i starał się odsunąć "konkurenta", potem zrozumiały, ze mam dwie ręce i wystarczy ich dla każdego. O spanie ze mną też nie było awantur. Początkowo Nero był nieśmiały i nie pchał się do łóżka, więc Sara nie miała konkurencji. Ale po tygodniu obudziłam się z dwoma psami - jeden na moich nogach, drugi na głowie - i tak jest do dziś.
Od początku bardzo dbałam, żeby Sara nie poczuła się odtrącona. Jeżeli głaskanie - to najpierw ona, potem mógł dołączyc Nero. Na spacery zawsze ją brałam jako pierwszą, michę z jedzeniem dostawała też jako pierwsza, nagrody również. Wiem, że trąci to teorią dominacji, ale dostałam takie rady od doświadczonych bokserowiczów (od mojej trenerki też). I zastosowałam, bo wiem jak wygląda życie z bokserem, który myśli, że jest pępkiem świata (miałam już wcześniej boksery).
Teraz - po przeszło roku, myślę, że poukładaliśmy sobie życie. Psiaki się fajnie dogadują, w jednych sprawach ustępuje Sara, w innych Nero i myślę, że cieszą się ze swojego towarzystwa.
A to zdjęcia z pierwszego wspólnego tygodnia:
http://picasaweb.google.c...580685898617762

Andante - 04-07-2011, 17:47

bietka1 napisał/a:
A poza tym zauważyłam, że psy świetnie uczą się przez naśladowanie

U nas to wlaśnie Dante robił za takiego nauczyciela - pokazywał sierotom do czego służą zabawki, że schody i dziwne pomieszczenia w domu nie są wcale straszne, i woda w baseniku ogródkowym też, i że nie należy się denerwować, jak pani wychodzi, i ...że najlepiej sypia się na sypialnianym łóżku. ;D

Nulcia1 - 04-07-2011, 18:34

Jestem kolejna szczęśliwą posiadaczka 2 labków ;) )

Pierwszy był Dekster ( matka labrador ale ojciec tylko labrado podobny) , mieszkaliśmy wtedy z chłopakiem jakieś 6miesięcy razem i zdecydowaliśmy się na psa , oboje mamy bzika na ich punkcie więc nie było z tym problemu ;) najbardziej chcieliśmy labradora lub goldena ze względu na ich przecudowny charakter i urode ;) i tak trafił do nas Deks ;)
Jego przecudowne usposobienie i ciągła chęć zabawy z innymi czworonogami sprawiły , że zaczeliśmy się zastanawiać nad wzięciem samiczki do pary dla niego ;) I tak się stało kupiliśmy 2 miesięczną labradorke Didi ;P przez 1 dzień Deksiu ciągle ja wąchał ;p i maleńka jakby troszke się go bała ale jak zobaczyła , że on nie chce jej nic zrobić to sama zaczeła go zaczepiać do zabawy :D najpierw tylko podbiegała tyrpała go i uciekała za nas się chować ;p ale teraz gdy Didi jest u nas juz tydzień i 2 dni :D świetnie się razem bawią i śpią wtuleni :D mała zabiera Deksterowi kość choć jest ona jej wielkości hehe ale daje rade ;p nawet chce podkradać mu jedzenie wieć trzeba pilnować :D puki co wszystko jest ok ;) dużo napisać nie można bo pieski dopiero się oswajaja do swojego towarzystwa ;) ale cudownie się patrzy na takie 2 istotki które za każdym razem gdy Cie widzą ciesza się jakby nie było Cie rok ;) ))

aganica - 04-07-2011, 19:19

Wisteriusz napisał/a:
Za wyznacznik wzięliśmy sobie ogony
Ogon i irokez to podstawa, u nas ogon zawsze w ruchu a irokeza brak, dlatego jedynie obserwuję.
Gdy dziewczyny mają dość i odpuszczają .... młody robi nawrót i zaczepia, naciera ciałem i pada na plecy jak by chciał powiedzieć " tak mi rób, tak mi dobrze" :D
Andante napisał/a:
U nas to wlaśnie Dante robił za takiego na
Naszym przewodnikiem jest Hermiona, psy bacznie obserwują jej reakcję, nie podejdą pierwsze do obcego psa.Najpierw wita się Hera, potem Fioo a na końcu Lovelas /o ile mu pozwolę/- ze względu na swoją jajeczność ma zakaz podchodzenia do obcych samców.
Łóżko..
Psy śpią z nami, to mój wybór jednak...
Kolejność wchodzenia do łóżka jest ustalona.Jako ostatni wchodzi Lovi ... w innym przypadku jest "buf,buf i wrrrr"-na widok gramolocej się Fiony- potem ucieczka .Reaguje dziwnie, okazuje niezadowolenie jednak.... potulnie wraca po jakimś czasie i mości się przy mojej głowie.Hera pod kołdrą / zawsze/ przytulona, Fiona na kołdrze w nogach .
Ich układy są dziwne bo...z jednej strony " dziewczyny górą" z innej łózko to miejsce gdzie Lovelas demonstruje niezadowolenie z dzielenia ..
Uważam ,że w stadzie łatwiej... psy się porozumiewają, uczą /nie tylko dobrego ale to już ryzyko posiadania stada/
pado napisał/a:
Jak wychodze z domu to wiem że nie zostawiam ich samych bo ... maja siebie hi hi
OOO tak, cisza , spokój... gdy wracam przeciągają się zaspane :D
joanna - 04-07-2011, 21:00

super temat!wpadłam na sekundę ale rozpiszę się jutro !
Wisteriusz - 04-07-2011, 23:31

Cieszę się, że ten temat spotkał się z zainteresowaniem. Fajnie poczytać doświadczenia innych.

bietka1 napisał/a:
Początkowo jak głaskałam jednego, to drugi wpychał się pomiędzy i starał się odsunąć "konkurenta", potem zrozumiały, ze mamy ręce i wystarczy ich dla każdego.

Jeśli chodzi o sytuację gdzie przepychają się do rąk po głaskanie to u nas jest często tak, że Limba rezygnuje i nie potrafi się dopchać. Musimy uważać, żeby nie było jej przykro jak Nela wciąż wpycha się do głaskania. Ale tak od 2 dni zauważamy, że też Nela zaczyna rozumieć, że mamy po dwie ręce :)

Andante napisał/a:
Dante został sam.
Znów się do mnie zbliżył, często kładzie się przy moich nogach, jest bardzo na mnie skoncentrowany. Sama zatem nie wiem, czy on potrzebuje drugiego psa do towarzystwa, czy też wcale nie.


U nas również po kilku pobytach labków w potrzebie lub pupili znajomych, którzy wyjeżdżali pojawiało się pytanie czy Limba potrzebuje drugiego psa. Czasami wydawała się zmęczona. Ale to głównie samcami. Po ich wyjazdach miewaliśmy wrażenie, że wypoczywa i tęskniła za takim spokojem i nami tylko dla siebie. Ale teraz jak jest Nela to myśli te coraz bardziej ustępują takim, że naprawdę się polubiły. Ostatnio jak co rano kiedy Limba nie śpi z nami czaiła się, żeby chociaż przyjść nad ranem nas przywitać. Patrzyła pod łóżkiem wyraźnie wahając się czy wskoczyć czy nie i nasze zaproszenia jakoś nie mogły rozwiązać jej dylematu. Wtedy w naszych nogach przebudziła się Nela i podniosła głowę, na co Limba energicznie zamachała ogonem i już bez żadnych wątpliwości wskoczyła do niej i zaczęły się witać. Oczywiście niby mogło być też tak, że Limba nie chciała zostać wyprzedzona w przywitaniu z nami i dlatego do niej skoczyła, ale było w tej sytuacji coś takiego, że nie mieliśmy wątpliwości, że ewidentnie one tak zareagowały na siebie tylko.

Poza tym chyba sporą rolę odgrywają cieczki. A może nie... ? Pytanie do właścicieli dwóch suk, które nie mają cieczek jednocześnie. Najpierw miała Nela, później od razu Limba. Dopiero od kilku dni jest tak, żeby żadna z nich nie miała i wydaje nam się, że teraz jest między nimi o wiele lepiej. Może to zbieg okoliczności. Może musiało upłynąć po prostu tyle czasu bez względu na cieczki - nie wiem.

A propos - czy to prawda czy mit, że dwie suczki pod jednym dachem stopniowo mają coraz mniejsze różnice między cieczkami aż wreszcie okres ten występuje u nich jednocześnie?

Ciekawa jest też kwestia poruszona przez Was jak dwa psy potrafią się naśladować oraz jak na spacerach jeden zostaje takim liderem, który pierwszy wita się z innymi itd. I każdy ma coś w czym będzie lepszy, bo np. Limb w domu jest bardzo uległa Neli, a na dworze wydaje się być takim właśnie przewodnikiem i nauczycielem.

Nela nauczyła się od Limby bawić, aportować, grać piłką, odbijać balony jak w siatkówkę.

zuzia - 05-07-2011, 01:09

to może i ja coś napiszę :)
u nas jest podobnie jak u bietka1, jak przyszedł Dżoker to zwracałam uwagę żeby Luna wszystko dostawała pierwsza, u nas się to sprawdziło, Luna bardzo przeżywała obecność drugiego psa /jak wieźliśmy Dżokera z Wawy to nie chciała siedzieć koło niego/ Obecnie jest lekki podział: Luna wchodzi na łóżka, Dżoker nie /problemy ze stawami/, mam wrażenie że prym w tym stadzie wiedzie Luna, często decyduje kogo obszekać etc. Psy jedzą razem w małej odległości od siebie, po zjedzeniu wylizują sobie nawzajem miski, ale jeśli jedno przekroczy wyznaczone terytorium np. wsadza nos w miskę sąsiada zbyt wcześnie jest warkot. Kłótni nigdy nie było, ustalanie granic pomiędzy psami tak, ale nigdy nie musiałam interweniować. Jak głaszczę Dżokera to często Luna się wpycha, Dżoker nigdy się tak nie domaga sprawiedliwości. Wspólne zabawy - przepychanki cudowne, uwielbiam na nich patrzeć jak się tarmoszą.
Myślę żę decyzję o tym czy jako drugiego wziąć psa tej samej czy innej płci powinien podjąć właściciel znając swojego psa, u nas tylko kombinacja pies +suka mogła się sprawdzić, myślę że druga suka mogłaby się tak nie podporządkować Lunie. Ale chcę podkreślić, że pomimo tej sielanki obecnie, to początki nie były łatwe, mimo że Dżoker to naprawdę łagodny pies. Każdy kto nosi się z takim zamiarem, powinien 1000razy przemyśleć sprawę i mieć świadomość że opieka nad dwoma i więcej psami to często bardzo ciężka praca i spore poświęcenie.
Tak mi się wydaje, że bardzo cenne w tym temacie będą opinie osób które miały duże problemy z obecnością dwóch psów, lub nawet im się nie udało. Jak wszystko jest fajnie, to człowiek nawet sobie nie wyobraża co może się dziać jak psiaki są w konflikcie.

aganica - 05-07-2011, 07:56

Wisteriusz napisał/a:
na spacerach jeden zostaje takim liderem, który pierwszy wita się z innymi
Jak już pisałam, na naszych spacerach przewodnikiem jest Hera.To ona pierwsza się wita, ona decyduje czy podejść do obcego psa, człowieka.Pozostałe psy /o ile kogoś nie znają/ nie podejdą pierwsze.Nie wiem od czego to jest uzależnione.. wiek? ,nie wiem.
W domu Hera to matrona, sprawia wrażenie niezależnej,trochę na uboczu, jednak staramy się by była, lekko, faworyzowana / przecież to rezydentka/ nasza foczka kochana.
zuzia napisał/a:
miały duże problemy z obecnością dwóch psów, lub nawet im się nie udało.

Tymczasowiczka Mery, suka wyciągnięta ze schroniska, pogryzoina, wielkie rany do leczenia.Od początku chciała zapanować nad moimi sukami, zaborcza i dominująca.Typowa suka alfa.Moja Fionka się wycofała, godzinami leżała za fotelem.Jej lęki się nasiliły.Musiałam bacznie obserwować, bo Mery mogła zaatakować a w zabawie była agresywna.
Mimo szczerych chęci pozostawienia jej w moim domu, za namową weta, musiałam poszukać jej nowego domu, domu bez innych psów.
Tymczasowicz Aston, wspaniała mieszanka labradora z dogiem.. kochany chłopiec ale..kochany w domu w dodatku gdy nie było facetów.
Na spacerze, agresywny do groanic możliwości, atakujący wszystko co się rusza.
Moje suki traktował wspaniale, z miłością i uległością ale.. te spacery.Pies zamieniał się w mordercę i wojownika.Skutkiem tego tymczasu, mam naruszony bark i zanik mięśni / ból do dzisiaj ogranicza ruchomość ręki/
W domu było wspaniale, gdy byliśmy sami / ja i moje psy/ gdy wracał mąż czy syn... zaczynały się problemy.Agresja: irokez, sztywne łapy, obchodzenie, powarkiwanie.
Mnie się słuchał i chyba tylko dlatego nie doszło do pogryzienia.Było ciężko, musiałam mu poszukać domu...na szczęście się udało i pies żyje szczęśliwie ze swoim,nowym panem /po szkoleniu z behawiorystą/.
zuzia napisał/a:
opieka nad dwoma i więcej psami to często bardzo ciężka praca i spore poświęcenie
Swięta prawda, ale i wielka przyjemność.
Jednak trzeba, sto razy się zastanowić nad podjęciem decyzji o kolejnym psie.Trzeba mieć czas, fundusze i zdać sobie sprawę z tego że to nie przyjemność na chwilę ale na długie lata.

ktosia - 05-07-2011, 11:53

tak Was czytam i zaczynają we mnie narastać coraz większe wątpliwości. Moja Nera mimo, że młodziutka jeszcze to typowa rozpieszczona jedynaczka, która ma swoją pańcię tylko dla siebie. I tu pojawiają się schody, TŻ planuje zakup psa, z którym będzie biegał bo niestety z Nerą nie może przez jej zerwane więzadło, będzie to albo Rhodesian ridgeback albo Dalmatyńczyk bo obie te rasy są predysponowane do biegania na długich dystansach, ale obie te rasy mają przy okazji dość powiedzmy silny charakterek. I zaczynam się troszkę obawiać, co będzie jak zaczniemy mieszkać razem :/
zuzia - 05-07-2011, 13:58

ktosia, spokojnie, Nera będzie znała drugiego psa od szczeniaka, więc psy bedą miały duzo czasu żeby ustalić wzajemne relacje, dopasują się do siebie. Tak myslę, trudniej jest jak dwa psy są dorosłe mają swoje charaktery, nawyki, przyzwyczajenia. Kiedyś gdzieś przeczytałam że miłość się mnoży a nie dzieli. :) Znajdziecie miejsce w sercach na rozpieszczanie dwóch psiaków
aganica - 05-07-2011, 19:57

ktosia napisał/a:
zaczynają we mnie narastać coraz większe wątpliwości
Nie chciałam nikogo zrażać do posiadania stada, jednak.....nie można ukrywać problemów, tego że przychodzą chwile zwątpienia.Bardzo kocham moje psy i nie wyobrażam sobie życia bez nich ale..../ciągle to ale/ Ja już mam dzieci duże, świat też zwiedziłam, mogę sobie pozwolić na wyrzeczenia .W chwilach porażek i depresyjnych słabości pocieszam się ....
To że jestem "starsza" ma swoje plusy, mogę się zająć psami, mogę zrezygnować z pewnych, mniej ważnych, spraw.Nie wyobrażam sobie trzech psów w czasach gdy dzieci były małe, my na dorobku ... tego sobie nie wyobrażam.
Co bym zrobiła z taką np.FIOO , ona jest /delikatnie mówiąc/ inna.Agresja lękowa, fobie, fochy.Bywa że nie chce wyjść na wieczorny spacer.. wtedy zostaje w domu .My wracamy a ona decyduje się na wyjście, ale nie sama z człowiekami ale z Lovelaskiem bo.... on ją wyprowadza, on trzyma smycz aż do czasu dotarcia do trawnika.
Czy ona czuje się przy nim bezpieczniej ? nie wiem, ale tak jest i nie wnikam dlaczego, nie próbuję tego zmienić.Pogodziłam się że na wieczorny spacer z FIOO, ja prowadzę Loviego a on prowadzi Fionkę....czasami trzeba iść na ustępstwa :)

ktosia - 05-07-2011, 20:15

zuzia napisał/a:
Znajdziecie miejsce w sercach na rozpieszczanie dwóch psiaków

w to nie wątpię :) jednak rozpieszczanie to nie wszystko...
aganica, to też nie tak :) sama wychowywałam się w domu w którym były zwierzęta, dużo różnorakich zwierząt szczególnie psów, więc w kwestii ewentualnych dzieci nie mam wątpliwości że byśmy sobie poradzili, z dużą pomocą pewnie rodziny. Z wyrzeczeniami to też tak, że jak się żyje całe życie z psami to się pod to wszystko zawsze ustawia.

zuzia - 05-07-2011, 20:16

Zgadzam się, u nas dodatkowo od 9 m-cy jest córeczka :) i rzeczywiście trochę psy straciły, takie codzienne zwykłe sprawy np. ciężko wyjść na długi spacer z 2 psami i dzieckiem, jasne można ale tu powstaje pytanie co w sytuacji jak bedzie spięcie z trzecim psem? Ja na szczęście mam ogródek wiem że to nie to samo, wiem i widzę bo Luna sie zaokragliła. W auto też wszyscy się kiepsko mieścimy, więc wspólne wypady to juz kłopot. Takich niby błachych problemów jest duzo i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Nawet odwiedziny u znajomych, rodziny z jednym psem ok a z dwoma to już nie tak chetnie. Kocham swoje psy i nigdy nie żałowałam decyzji ale teraz wiem że póki dziecko nie dorośnie to drugim psem bedzie co najwyżej pies gabarytów yorka :-P taki mini labrador. Choc z drugiej strony wiem że nigdy nie wolno mówic "nigdy" :)

[ Dodano: 05-07-2011, 20:23 ]
wiecie co u mnie było tak że wpadlam na pomysł wzięcia psa, szukałam i szukalam, najpierw suki potem pomyślałam że lepszy będzie pies. Długo szukałam, aż pewnego dnia trafiłam na psa który mnie oczarował, wcześniej widziałam wiele psów potrzebujacych pomocy, biednych i bardzo mi było ich żal, ale przy tym ostatnim byłam gotowa za wszelką cenę go zabrać. Ciężko było bo moje starania trwały kilka m-cy, ale nie o to chodzi. Chodzi mi o to że jak człowiek spotka tego jedynego to potem jest gotowy przetrwać wszystko, lub prawie wszystko :) Życie można też ułozyć tak żeby wszyscy byli w miare zadowoleni, nawet rezygnacja z niektórych przyjemności nie jest trudna, żeby to osiągnąć trzeba byc na 1000% pewnym swojej decyzji.

jkasia - 05-07-2011, 20:32

Ja baaardzo bym chciała zaadoptowac drugiego laba i przyznam, że jak czytam wątek "labradory w potrzebie" to co raz walcze ze sobą. A dlaczego? Bo jestem w takim wieku, że za rok, góra dwa chciałbym miec dziecko i nie wyobrażam sobie spaceru z 2 psami i wózkiem. Wiem, że da sie wyszkolic itp ale jak nawet Kasty wzorowo nie dałam rady wyszkolić :-P Poza tym w tym roku otworzyłam własny biznesik i juz za chwile praca pochłonie mnie całkowicie. Martwie sie, że Kasta bedzie musiała nieraz siedziec 8-9 g sama. Na szczescie TZ ma taka prace że w wiekszosci bedzie mógł sie wyrwac i wyprowadzić małą. Chyba, że przytrafi sie kiedys taki dzien, że spotkam na swej drodze laba, który zawładnie mną całkowicie,,,to wtedy za siebie nie recze :-P
Grapy - 05-07-2011, 21:10

To teraz my :)
Też jestem psiarą od pokoleń :)
Dziadek uczył mnie jak trzymać szczeniaczka żeby, jak to mawiał,''nie bolał go brzuszek'',bo uczył mnie tej prawdziwej miłości do zwierząt,tego,że go też boli,że on tęskni,że kocha a nie,że ma być tresowany i taki jak ja chcę.
Ale do rzeczy :)
Mieszkanie wynajmowane przez 10lat i 10lat tęsknoty za futrzakiem :) Były koszatki ale troszkę za małe to było futerko i w końcu po tylu latach można było sobie pozwolić na piesiora :D
Ale nie była to taka do końca nasza decyzja,pomógł los, ten los wabił się BoBek i był pięknym,czarnym, czteroletnim labiszonem :)
Dane nam były cztery dni z tym kolosem :D :D NIestety/stety odezwała się na rozwieszone wszędzie ogłoszenia jego prawowita właścicielka i wrócił do swojego domku.
W domu zapanowała cisza i pustka,spacery straciły swój dawny urok...
Na temat labiszonów zostało przeczytane dużo i powiem szczerze,że bałam się tej rasy,jej spokoju i ukochania wszystkich ludzi :dribble: Nie czytałam wtedy o pseudo itp itd szukałam czarnego, ładnego labicha,bo biszkoptom czegoś brakowało :greedy: Jak już go znalazłam po dwóch miesiącach była godzina 20.00 a Grapiszka trzymałąm w ramionach o 22.00 po 120 przejechanych kilometrach :mmm: Okazał się ciągle obrażonym marudnym Grapkiem,który zawojował moje serducho,przez,którego o mało kilka razy nie dostałam zawału i za którym skoczyłabym w ogień. Dobrze,że już się trochę uspokoił w swoich gonitwach wszędzie i za wszystkimi psami i ludźmi-kosztowało mnie to sporo pracy i nadal dalekie jest od ideału ale jest duuuży postęp ;)
I jak Grapiszek był już odchowany i taki prawdziwy lab bez agresji,kochający koty i inne psy oraz wąchający w zadumie kwiatki :-P mieszkanie kupione. Był plan adopcji,który mimo przemyślenia i przygotowania wbił się traumą w moją pamięć.
Chęć posiadania drugiego psa mi przeszła na długi czas.
Ale jednak stado było silniejsze i teraz pytanie jakiego psa? Ok, ma mieć papiery :P Może retriever ale już taki z pazurem...
Skracając ;D Holkę wybrałam,nosiłam 9mcy tyle minęło od pierwszego maila do hodowczyni do odebrania małej :) I miała być suczka,bo to dominująca rasa mająca problemy z innymi psami a że Grapiszek jest bardzo uległy nie chciałam żeby chodził po kątach albo leżał pod łóżkiem. I powiem Wam dobrze zrobiłam, ich pierwsze spotkanie to były dwie płaskie od Grapka dla Holki i Holka w ataku pitbulla lecąca na Grapka :greedy:

oniemiałam. Posiedziały tak na dworze z godzinę oswoiły się ze sobą a po jakimś czasie Grapek dostał depresji,bo mała ciekła jak durszlak i trzeba było ganiać z nią non stop więc ,czuł się zaniedbany mimo,że miał tyle spacerów co zwykle, Był osowiały,zaczął obgryzać ściany :( nie chciał się bawić :brick: ale podział jeden człowiek jeden pies zadziałał i jak Grapek dostał swojego człowieka wszystko się uspokoiło. Po pewnym czasie zaczęły się wspólne spacery i to jest dopiero czad :D :D jedno aportuje, drugie szarpie się z nami szmatą, później ich wspólne kąpiele, zawody,przepychanki.

Do moda: proszę o nieusuwanie tego posta jeśli jest za długaśny :brick:

Palinka - 05-07-2011, 22:12

Tak czytam te Wasze opowieści i zazdrość mnie zżera :-P Też marzę o drugim psie, ale niestety obecnie to niemożliwe, bo jeszcze mieszkam z rodzicami i babcią i nie mogę ich tak obciążać, bo liczę, że w końcu znajdę pracę i pewnie nie będzie mnie przez 10 godzin w domu. Ale jak już zamieszkam sama, to na pewno zastanowię się nad domem tymczasowym i zobaczymy jak Moris będzie się czuł... Bo też do końca nie wiem, co tak naprawdę byłoby lepsze dla niego. Bo owszem, gdy na spacerze spotka się z kumplami to jest szaleństwo całkowite, ale przez pierwsze 5 minut, a po pewnym czasie jest wyraźnie podirytowany zaczepkami i odchodzi na bok...
ktosia, my zimą wzięliśmy do siebie suczkę dalmatyńczyka baaardzo źle traktowaną przez sąsiada - miała budę za domem, była kompletnie zdziczała, wychudzona na maksa, nieufna, na widok Morisa z daleka ujadała jak szalona... Po jednym spacerze psiaki się zakumplowały, a Moris do uległych też nie należy :) Sunia miała charakterek, jak się uparła żeby gdzieś iść, to ciężko było ją przekonać żeby poszła w inną stronę :D Ale przy tym była bardzo inteligentna, wesoła i przez tydzień skradła moje serducho :) To naprawdę bardzo fajna rasa :)

ktosia - 05-07-2011, 23:56

Palinka napisał/a:
To naprawdę bardzo fajna rasa

wiem :) ale z tego co słyszałam i czytałam, to przez to iż w pewnym momencie była dość modna teraz ciężko o psa o łagodnym charakterze, zdarzają się wręcz agresywne dalmaty. A powiem szczerze, czytając o obu tych rasach zakochałam się w rodesianach :D Ja to bym chciała drugiego laba, ale TŻ raczej nie da się do tego przekonać gdyż to ma być pies, który będzie z nim biegał a z tego co się doczytaliśmy to rodesiany i dalmatyńczyki są wskazane dla maratończyków, i tylko one są w stanie biegać dziennie te 15 kilometrów

Palinka - 06-07-2011, 00:07

ktosia napisał/a:
dość modna teraz ciężko o psa o łagodnym charakterze, zdarzają się wręcz agresywne dalmaty.

Wiem, kurcze mogliście adoptować ,,moją" Velvet, a tak wyjechała aż do Austrii :( Jakby co mam kontakt do ludzi z forum kropkowanych, gdybyście zdecydowali się na adopcję :) W dziale ,,inne zakończenia" jest temat Velvet, możesz zobaczyć jak ładnie komponowała się z rudością Morisa :-P Do dalmatyńczyków mam sentyment, rodezjany mi się podobają wizualnie, ale na szkoleniu była dziewczyna z kilkumiesięczną sunią - takiej indywidualistki to ja jeszcze w życiu nie widziałam!

aganica - 06-07-2011, 08:32

ktosia napisał/a:
byśmy sobie poradzili, z dużą pomocą pewnie rodziny.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :haha: Ja tej pomocy nigdy nie miałam.Zawsze też mieszkałam " w betonach " nie miałam podwórka, dla tego posiadanie kilku psów rozpatruję pod kątem mojego ży
zuzia napisał/a:
Nawet odwiedziny u znajomych,
cia.Tak, zapraszają na grilla ale.... jak możesz to przyjedź bez psów :-P dlatego moi przyjaciele to psiarze, ludzie zakręceni inaczej.
zuzia napisał/a:
Chodzi mi o to że jak człowiek spotka tego jedynego to potem jest gotowy przetrwać wszystko, lub prawie wszystko :)
Święte słowa, dlatego kładę taki nacisk na ..świadomość i rozsądek .Usiąść i przemyśleć wszystkie za i przeciw by potem psy nie cierpiały.
Dwa psy to dwie osobowości, trzy to ... trzy oddzielne istoty ze swoimi zachowaniami, potrzebami, wymaganiami i nie oszukujmy się że to labradory to powinny być takie same ... to psy i aż psy .Musimy zdawać sobie z tego sprawę.
Pomyślicie że żałuje ze swojej decyzji posiadania trzech psów, ale to nie jest prawdą. Ja po prostu, nie koloryzuję by naświetlić problem....ewentualnych porażek i późniejszych psów do adopcji.Ja wiem że każdy chce jak najlepiej ale często problemy nas przerastają .Bo choroba, małe dzieci, brak czasu, brak środków.
zuzia napisał/a:
Choc z drugiej strony wiem że nigdy nie wolno mówic "nigdy"

Dlatego nie zarzekam się i nie mówię, co za różnica trzy czy cztery....miejsca wystarczy :D

ktosia - 06-07-2011, 12:14

aganica napisał/a:
Ja po prostu, nie koloryzuję by naświetlić problem....ewentualnych porażek i późniejszych psów do adopcji.

i bardzo dobrze :)
dla mnie pewne rzeczy są naturalne, choć powstaje tysiąc pytań, bo zawsze jak były dwa psy to oba od szczeniaka, a teraz Nerka rozpieszczona jedynaczka i w ciągu roku nie dość że czeka ją przeprowadzka to jeszcze psie rodzeństwo, zupełnie nie wiem jak ona się na to zachowa

pado - 06-07-2011, 19:18

ktosia napisał/a:
aganica napisał/a:
Ja po prostu, nie koloryzuję by naświetlić problem....ewentualnych porażek i późniejszych psów do adopcji.

I dlatego zostanie DT to sprawdzenie za i przeciw posiadania 2 psiaków.

Wisteriusz - 07-07-2011, 00:37

<iframe width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/fAm6FsgVFII" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
aganica - 07-07-2011, 07:33

Wisteriusz, Nie otwiera mi się Twój linka :<
A wracając do tematu.Oddziaływanie psów na siebie bywa porażające.Lovi to /był/ posłuszny pies, ja byłam jego guru.Teraz jestem z moimi psami w " naszym lesie" i chłopak dostał pomieszania zmysłów.Każde wyjście poza teren kończy się ucieczką nad wodę.Fiona mu pokazała, że tam jest fajniej niż w lesie, że pańcia i tak za nimi przyleci... więc słuchać się nie trzeba.
Problem polega na tym, że moje psy nie załatwiają się na działce i wyprowadzać je muszę.Teraz każde wyjście owocuje.... mokrymi psami a jest to mało przyjemne bo pogoda nie sprzyja wysychaniu.
Po powrocie ..... echhhh nie wystarczy wycieranie, w domku mam pełno mokrego piasku a i łóżka nie zawsze wyglądają tak jak bym chciała.
Dlaczego one są takie wredne :doubt: ? przecież uczyłam ich posłuszeństwa :-P

Samo życie i uroki posiadania kilku psów..uczą się od siebie :D :-P
Ale przyznam że w wodzie wyglądają uroczo.
Właśnie w tej chwili mam trzy foczki ociekające wodą :D

ktosia - 07-07-2011, 10:43

aganica napisał/a:
Właśnie w tej chwili mam trzy foczki ociekające wodą :D

zazdroszczę CI :) u TŻ pojawi się pies, zapewne w ciągu roku może dwóch,to już pewne bo ja nie znoszę biegać a już bieganie co najmniej 15 kilometrów dziennie to już zupełnie nie dla mnie :)

mam tylko nadzieję, że później psy się zaakceptują i nie będzie problemów związanych z tolerancją siebie na wzajem. Na szczęście Nera od małego przyzwyczajana jest do obecności innych zwierząt, ale do obecności bo Pancię ma na własność. Może sprawdzi się układ jeden człowiek jeden pies, zobaczymy ;)

Grapy - 07-07-2011, 15:08

aganica, spróbuj to http://www.youtube.com/embed/fAm6FsgVFII ;)
Ajaber - 07-07-2011, 19:36

Jestem szczęśliwą przyjaciółką trzech cudownych suk o jakże różnych charakterach i osobowościach. Jak wszystkim mówię dzięki dziewczynom każdy dzień jest inny, nie ma dwóch takich samych chwil. I to jest wspaniałe w posiadaniu stada. Możliwość ich obserwacji, dostrzegania relacji między nimi, rozumienia ich języka.

Od początku mojego stosunkowo jeszcze krótkiego życia w moim domu były psy. Ale zawsze pojedynczo, nigdy więcej. Ale nigdy nie wróciłabym do takiego stanu. Kilka psów, pomimo trudności, to wspaniały stan duszy, bo nie tylko domu :)

Przecież to trzy razy więcej merdających ogonów i łebków do głaskania. Trzy razy głośniejsze szczekanie na obcych (chociaż moja Goldenka - Feri - nigdy nie wie w którą stronę szczekać), po prostu trzy razy więcej miłości!

Pierwsza w moim domu była Berneńka - Aja. I to właściwie dzięki niej moje dziewczyny są, jakie są. I chociaż przywódczynią stada stanowczo NIE JEST, jest ich matką i opiekunką, duszą tego domu i jego spokojem. To ona wychowała pozostałe psiaki. Przybyła do naszego domu może nieco nieplanowana, ale to dzięki niej zapałałyśmy tak ogromną chęcią posiadania jeszcze psa. Sądziłyśmy, że na dwóch się skończy, a tu niespodzianka - beniaminek Labradorowaty. Aja od początku była psem do rany przyłóż, więc nie było w nas żadnych obaw.

I tak pare miesięcy później do naszego domu, niczym huragan, wpadła Goldenka - Feri. Nie było u niej zadnego strachu, zero przejęcia nowym miejscem a o długiej drodze nawet nie ma co mówić. Wpadła do domu, wyprzątneła wszystkie miski, przywitała się z kotami i Ają i od razu się pokochały. Spały przytulone do siebie, chociaż częściej biszkoptową Feruśkę można było znaleźć między beżowymi kotami syjamskimi. Do dziś się uwielbiają :)

(Muszę bardzo skracać, bo o moich psach mogę długo i namiętnie ;D )

No i w końcu pojawił się Labiszon. Malutka, czekoladowa kuleczka, która nieporadnie wdrapała się na plecy Aji, gdzie czuła się bezpiecznie i tak zasypiała zmęczona poznawaniem świata. Więc z adaptacją w nowych warunkach nie było problemu.

Wydaje mi się, że kiedy szczeniak przychodzi do domu w którym już jest pies łatwiej mu dostosować się do nowych warunków, nie tęskni AŻ tak. Chociaż nie mówię, że w ogóle.

Każdej z dziewczyn staramy się poświęcać czas osobno jak i w grupie. Dziewczyny dogadują się między sobą cudownie. Brak między nimi konfliktów, nie było agresywnego ustalania hierarchii, każda zna swoje miejsce w stadzie i jest z niego zadowolona. Aja pilnuje domu i wszystkich jego domowników, Kofi nas rozczula a Feri rozśmiesza. Jak już wiele osób przede mną powiedziało, dość często pojawia się temat zazdrości. U nas nie ma zazdrości o lekarstwa, ale inną bajką jest czesanie czy np. głaskanie (ale to raczej oczywiste). Choć Aja i Kofi zrozumiały, że każdy dostanie swoją część, Feri bezustannie stara się wepchnąć. Ale już się z tym pogodziliśmy i radzimy sobie z tym.

Każda z dziewczyn miała już swoje dzieci, więc mogę jeszcze co nieco powiedzieć o stosunku do dzieciaków i dzieciaków do nich. Kofi np. nie przepada za szczeniętami do drugiego miesiąca życia. Potem jest wniebowzięta :) To ona pokazuje im uroki życia, to ona się z nimi bawi i uczy je życia. Feri za to czasem przesadza z nadopiekuńczością. Pierwszy jej dzieciak miał przezwisko domowe Szlifuś, ponieważ był zawsze taki czyściutki i gładziutki. Na szczęście był tylko jeden. Kiedy urodziły się drugie dzieci, a było ich dziesięcioro, bałyśmy się, że zetrze sobie język. Na szczęście trochę przystopowała. Z tego co udało nam się zauważyć, a staramy się je obserwować w miarę dobrze, Feri nie boi się zostawić dzieci pod opieką Aji. Zdarzalo się, że kiedy wychodziła na dwór podchodziła do Aji a ta kładła się w wejściu do pokoju gdzie spały dzieci i odchodziła dopiero, kiedy Feri wracała.

Niestety nieco inaczej wyglądał stosunek Ferki do nieswoich dzieci. Musiała ich zawsze sobie ustawić. Niestety, córka Aji nie chce się podporządkować. I z wielkim bólem, mimo wielu starań nie potrafimy sobie poradzić z ich agresją wobec siebie. Na początku była to jedynie zazdrość o kostkę czy o zabawkę, teraz przerodziło się to w czystą nienawiść.

Na więcej psów raczej się nie decydujemy na razie. Warunki mamy, więc racja, nigdy nie mów nigdy :)



zuzia napisał/a:
Tak mi się wydaje, że bardzo cenne w tym temacie będą opinie osób które miały duże problemy z obecnością dwóch psów, lub nawet im się nie udało. Jak wszystko jest fajnie, to człowiek nawet sobie nie wyobraża co może się dziać jak psiaki są w konflikcie.


No właśnie nam się raczej nie udało. Odnośnie Feri i córki Aji - Japonii. Niestety, będziemy musialy znaleźć młodej nowy dom. Dziewczyny trudno opanować, nie mogą się do siebie zbliżyć a rozdzielanie psów jest trudną sprawą.




Wisteriusz napisał/a:
Poza tym chyba sporą rolę odgrywają cieczki. A może nie... ? Pytanie do właścicieli dwóch suk, które nie mają cieczek jednocześnie. Najpierw miała Nela, później od razu Limba. Dopiero od kilku dni jest tak, żeby żadna z nich nie miała i wydaje nam się, że teraz jest między nimi o wiele lepiej. Może to zbieg okoliczności. Może musiało upłynąć po prostu tyle czasu bez względu na cieczki - nie wiem.

A propos - czy to prawda czy mit, że dwie suczki pod jednym dachem stopniowo mają coraz mniejsze różnice między cieczkami aż wreszcie okres ten występuje u nich jednocześnie?


Moja Aja np. przed cieczką staje się po prostu upierdliwa. Ma widocznie napięcie przedmiesiączkowe ;D Chociaż nie jest agresywna wobec żadnej z dziewczyn! Jest "zachciewAja" wtedy, tak ją nazywamy. Aż jej ślinka cieknie na wszelkie smakołyki. Wariuje przy wychodzeniu na dwór, szczeka, gania. Ale wszystko mija wraz z pierwszym dniem cieczki. Więc wiemy, że jeśli w Aje wstępuje potwór w domu zaczną się cieczki.

Co do tego mitu ja bym była skłonna powedzieć, że to fakt. U mnie dziewczyny może nie są na tyle zsynchronizowane, że dostają cieczki w jedeń dzień, ale zawsze jest ciąg. Dostaje jedna i już leci - Aja, Kofi, Feri, po kolei, bez przerw.

zuzia napisał/a:
Chodzi mi o to że jak człowiek spotka tego jedynego to potem jest gotowy przetrwać wszystko, lub prawie wszystko :) Życie można też ułozyć tak żeby wszyscy byli w miare zadowoleni, nawet rezygnacja z niektórych przyjemności nie jest trudna, żeby to osiągnąć trzeba byc na 1000% pewnym swojej decyzji.


Bo to miłość. Jak z tym jedynym mężczyznom :)

aganica napisał/a:
Fiona mu pokazała, że tam jest fajniej niż w lesie, że pańcia i tak za nimi przyleci... więc słuchać się nie trzeba.


Skąd ja to znam -,- Dłuuuuuuuga przez pole i do jeziorka! I najlepiej wszystkie na jednym patyku ;D Chociaż Kofi czasem czeka na brzegu, aż ktoś patyka wyłowi i zabiera dopiero po wyjściu z wody ;D

[ Dodano: 31-07-2011, 20:26 ]
Wybaczcie post pod postem ale dlaczego tak ciekawy temat umarł?

transporter0 - 25-07-2011, 07:57
Temat postu: Labek a nowy szczeniak
Mam prośbę o poradę dotyczącą zachowania Labka w stosunku do nowego szczeniaka.
Sytuacja ogólnie wygląda tak że codziennie zabieram swojego Labka do naszej firmy gdzie jestem cały dzień. Piesek miał tam towarzystwo w postaci 11 letniej suki - kundla mojej siostry. Niestety w środę kundelek odszedł z powodu choroby. Sistra wczoraj kupiła siedmio-tygodniowego szczeniaka Husky. Musiałem wpaść wczoraj do firmy porobić kilka rzeczy no i oczywiście jak zwykle zabrałem Shelby. Niestety biegał tam już ten mały szczeniaczek. Shelby niepewnie obwąchiwała malucha (ja cały czas trzymałem ją na smyczy w pogotowiu gdyby coś zaczęło się dziać), nagle merdając cały czas ogonem jakby się cieszyła, zaczęła toczyć pianę z pyska. Bardzo dziwna sytuacja, bo nie wyglądała na agresywną (przyjaźnie merda cały czas ogonem) ale piana po prostu lała się jej z pyska. Spuściłem ją ze smyczy, delikatnie podeszła do szczeniaka, maluch też zainteresował się koleżanką i skoczył na Shelby, ona odepchnęła go silnie łapą że Husky zaskomlał, została skarcona i znów na smycz. Po chwili kary spuściliśmy ją znowu i znów zaczęła toczyć pianę z pyska, ale ani nie warczała ani nic, podbiegła do szczeniaka i naskoczyła na niego. Była to raczej akt zabawy niż agresji ale wiecie jak skończyło się zderzenie małej kruszyny z rocznym Labkiem.
Ma ktoś może jakieś rady ja przyzwyczajać tak różne psy do siebie. Przyznam że jeżeli te pieski się nie polubią to będzie to dla nas ogromny problem bo zawsze gdy wyjeżdżaliśmy zostawialiśmy Shelby w firmie pod opieką siostry i było ok. Wiem że to był pierwszy dzień, szczeniak pachnie "inną" suką ale co oznacza to toczenie piany z pyska a brak jakichkolwiek innych objawów agresji? Jak reagować żeby Labek nie robił krzywdy małemu szczeniakowi - nawet niechcący? Dzisiaj Shelby została od rana w domu i przywiozę ją do firmy dopiero ok 11.
Z góry dzięki za pomoc. Chętnie wysłucham każdej sugestii.

ania - 25-07-2011, 09:25

na moj chlopski rozum piesy nie tylko laby reaguja terytorialnie w sensie to bylo miejsce shelby i poprzedniego psiaka i nagle jest tam to male NOWE szczenie dla shelby jest to nowa sytuacja
ksiazkowo kiedy sie wprowadza nowego psa do "stada" do zapoznanie pieskow powinno sie odbyc na terenie neutralnym na przyklad na zewnatrz a potem obydwa piesy wchodza w tym samym czasie do pomieszczenia - sprobuj tego moze pomoze
moja Layla czasami toczy piane z pyska kiedy jest mocno zestresowana wted tez mocno zipie ...

transporter0 - 25-07-2011, 09:55

Ok. Dzięki. Spróbuję zrobić jak piszesz :)
Kate - 25-07-2011, 11:43
Temat postu: szczeniak w domu
Witam,
ja mam zgoła inny problem. Dwa dni temu przywieźliśmy do domu długo oczekiwaną sunię ON - wiek - 12 tygodni. Mój ponad 5-cio letni ukochany labrador, spokojny, posłuszny, istna przylepa, kochający dzieci, zarówno te ludzkie, jak i zwierzęce w dniu wczorajszym poddał się szceniakowi i pozwolił sobie dosłownie wejść na łeb. Totalnie nie wiem co robić, bo w oczach jest pytanie "dlaczego to tu przywieźliście?". Labek jest naszym ukochanym psem, cały czas okazujemy mu mnóstwo miłości, jedzenie dostaje pierwszy, to on ma pierwszą pozycję w naszych sercach i przy naszych rękach, jednak pozwolił się zdominować małej suce. Miałam nadzieję, że w pewnym momencie po prostu kłapnie w powietrzu zębami, warknie, czy choćby szczeknie, tymczasem suka boleśnie wiesza mu się na uszach, a ten przed nią ucieka, wtula się w nas i chowa się. Czy jest jakiś sposób aby mu pomóc, nazwijmy to "odgryźć się"? Czy można w nim jakoś wyrobić odruch "odczep się ode mnie" skierowany w małą piranię? Jeśli macie jakieś pomysły, sugestie - napiszcie, bo za nic nie chcę, aby mój pies musiał chować się we własnym domu! To on był tu pierwszy i on ma się tu czuć pewnie i szczęśliwie!

Madzialenka - 25-07-2011, 13:12

Kate,Nigdy nie mialam dwoch psow,ale ja bym w to nie ingerowala i dala psu wiecej czasu na oswojenie sie z nowa sytuacja.Lepiej ,ze przed nia sie chowa,niz mialby klapac zebami.Daj im czas na zaprzyjaznienie sie :)
nika - 25-07-2011, 16:31

miałam podobny problem, swego czasu miałam dwa laby - jeden 1,5 roku i drugi 3-miesięczny maluch, który cały czas zaczepiał starszego. na początku starszy (Logan) nie wiedział jak reagować, szczekał, uciekał, później wyczuli się nawzajem, poustawiali i było w porządku (Logan bardzo często ulegał Shirowi) :) nie ingerowałam zbytnio w ich relacje, nawet, jak Logan pokazywał zęby - wiedziałam, że nie ugryzie Shira, no i się nie przeliczyłam - nigdy nie było żadnego zgrzytu między nimi. Shiro wieszał się Loganowi na szyi, gryzł potwornie tymi swoimi igiełkami, więc Logan w domu chodził w obroży, żeby maluch łapał za obrożę, a nie za skórę - to był świetny pomysł i bardzo to pomogło ;D
siulentas - 25-07-2011, 17:51

ja nie wiem nic o relacjach w przypadku wallka ze szczeniakiem innym w domu ale szczerze mowiac chcialabym by mial towarzystwo. natomiast wiem jak moja sunia z pl sie oswajala ze szczeniaiem suczka znaleziona przez nas. maly kurdupelek bardzo rezolutny hihi. siska szczekala na nia unikala kontaktu. zabieralam obie nad wisle na wielkie polany sisa szalala za pilkami latala a molcia biegala za nia ale mala pchelka z siska szans nie miala jednak w miare jak rosla coraz bardziej sie dogadywaly ganiajac razem za pilkami i za saba :) teraz mieszkaja razem i sie swietnie dogaduja bawia podgryzaja podbieraja nawzajem smaczki i jedzenie :haha:
tak wiec poznawanie psiakow powinno przebiegac na neutralnym terenie chociaz przedstawienie ich sobie :)

Kate - 25-07-2011, 22:02

Dzięki Wam bardzo za chęć pomocy. Porter cały czas chodzi w obroży, ale mała wiesza mu się na uszach. Widzę, że to ewidentnie chęć zabawy, zaczepianie go, ale on na to zwyczajnie nie ma ochoty. Mała go bardzo kocha i bierze go za swojego opiekuna. Jak tylko się czegoś przestraszy, to od razu biegnie do niego i chowa mu się między łapy. Wtedy Porter staje na wysokości zadania i nie ucieka. W jakimś artykule wyczytałam, że tak jak Porter, zachowuje się opiekun szczeniąt wśród wilków. Nie gryzie szczeniaka, daje sobie wejść na łeb, unika jak ma dość, ale nigdy nie odwarknie... No nic. Zobaczymy, jak to będzie dalej. Jakby ktoś miał jeszcze jakiś pomysł, piszcie. Chętnie wypróbuję.
ania - 26-07-2011, 08:47

na dlugo przed lajla mialam kundelka samca miesznca na oko ON z terierem no i co ?
on byl strasznie opiekunczy kied przynioslam malego kociaka lizal go czyscl ogradzal cialem od nas a mala co roila proowala znalezc sutki u niego na brzuszku , drapala po nosie a on jej spokojnie matkowal
potm dolaczyla do stadka kolejna mloda rozbrykana kundelka na dzien dory odgonila go od swojej miski od miejsca przy nas itp a on cirpliwie i spokojnie pozwalal jej na wszystko
dogadaja sie , dotra troszke czasu ....

donia457 - 28-07-2011, 00:43

ja zanim przynioslam Rede do domu to mialam yorka,i powiem ze dzieki temu ze byla Pchla to Reda szybko sie do nas przyzwyczaila i do nowego domku
nataliaaa - 31-07-2011, 22:55

też zastanawiam się nad drugim labciem ale muszę to dobrze przemyśleć boję się że tara bedzie zazdrosna mieliśmy na tydz yorka od znajomej byli na wakacjach to tarunia wręcz głową ją spychała z kolan i miała taką minę ze aż czasem łezka w oku się zakręciła muszę wszystko przemyśleć no ite spacery mieszkam w bloku z jednym niema gdzie wychodzić a tymbardziej z dwoma muszę to dobrze przemyśleć :-P
aganica - 31-07-2011, 23:41

nataliaaa napisał/a:
ite spacery mieszkam w bloku z jednym niema gdzie wychodzić a tymbardziej z dwoma muszę to dobrze przemyśleć :-P
To jeden z problemów. Ja mam " labośmierdziowóz". Samochód dostosowany do psów, tylne siedzenia rozłożone na stałe, kardigan, koc. Nikt mi nie powie że da się utrzymać samochód w czystości przy trzech psach.Mieszkając w betonach muszę codziennie wywozić psy za miasto.Przy pogodzie jaka jest tego lata, samochód po prostu śmierdzi, ciągle mokry koc i tony kłaków.
Psom nie powiesz, dzisiaj nie jedziemy po pada deszcz.
Przy jednym psie, można utrzymać czystość w samochodzie.Przy trzech .....nie ma takich cudów, nie uwierzę.

Ajaber - 01-08-2011, 02:54

aganica napisał/a:
Przy jednym psie, można utrzymać czystość w samochodzie.Przy trzech .....nie ma takich cudów, nie uwierzę.


I tu się zgadzam, chociaz już dawno się z tym pogodziłam. Wolę mieć brudne auto i uśmiechnięte psy, niż czyste auto i znudzone psy ;D

jkasia - 01-08-2011, 15:41

aganica napisał/a:
Przy jednym psie, można utrzymać czystość w samochodzie
ja mam nawet z tym problem :-P
mibec - 01-08-2011, 15:47

jkasia napisał/a:
ja mam nawet z tym problem
ja tez :P
nata - 01-08-2011, 15:54

mibec napisał/a:
jkasia napisał/a:
ja mam nawet z tym problem
ja tez

i ja, i to niemały :D

TosSuperktos - 12-03-2012, 10:24
Temat postu: Labrador vs Husky - pls o radę :)
Mam problem, który z małego robi się coraz większy. Wprowadziła się do nas suczka Husky ( roczna Joszka). Joszka warczy na Speeda, rzuca się na niego i jest awantura. Z tego co widzę próbuje dominować, ale Speed nie chce do końca się zgodzić na to- w sumie jest u siebie... Póki co nie widzę zmiany w ich zachowaniu. Joszka chodzi i sie awanturuje, Speed czai się , przemyka byleby tylko się nie gryźć. mieliście podobne sytuacje? może jakieś rady? czy też po prostu Joszka powinna się wyprowadzić?
pls o pomoc :)

Ewelina - 12-03-2012, 18:15

TosSuperktos, poszukaj szkoleniowca i pracuj nad jej zachowaniem.
Paseczka - 12-03-2012, 18:17

Jako właścicielka i jednego i drugiego wierze że masz z nimi problemy. Przede wszystkim czy husiorka jest "wyżyta" - wybiegana?
Czy warczy na twojego psiaka bez powodu, czy np. blisko właścicieli, gdy ten chce podejść i się połasić?

Maleńka - 12-03-2012, 18:32

Zdarza sie takie cos. U Cesara Miliana widzialam w jednym z odcinkow wlasnie taki problem ze labrador walczyl z jakims innym psem.
crowiu - 14-03-2012, 09:32

tak jak wyzej jezeli zalezy tobie na obydwuch to przygotuj sie na trudnosci, bo labi i husky to dwa rozne swiaty ! to juz sie zaczyna od potrzeby ruchu- husky musi sie wylatac pare godzin dziennie inaczej bedzie agresywny i nie szczesliwy. dla labiego to za duzo, czyli musisz na spacery z dwoma potem labi do domu i z huskym dalej w teren.
husky jest jak kot w psiej skorze to on decyduje kiedy, jak i z kim sie bedzie bawil czy wogole pozwalal na kontakt, jak bedzie chcial to sam przyjdzie i da znak ze chce sie bawic itd a labi ciagle generalnie chce sie bawic np.
jezeli to swieza sprawa to jest szansa, ze psy sie od siebie przyzwyczaja i bedzie spokoj, ale to moze potrwac, a potem oddawac bo sie nie udalo to tez psychika sie psu psuje.
mialam taka sytuacje z moimi 2 huskami i tez troche trwalo zanim sie przyzwyczaily do siebie- tylko ja bylam bardziej uparta jak one i dalismy rade zyly ze soba razem bardzo zgodnie 13 lat. normalnie psy to same sobie wyjasniaja te sprawy jednak w takiej roznicy charakterow jak labi i husky to moze byc ciezko-dla labiego
decyzja zalezy od ciebie, ale jak masz sie meczyc i psy przy okazji to lepiej oddac

Paseczka - 14-03-2012, 14:16

crowiu, miałaś doczynienia z husky?

[ Dodano: 14-03-2012, 14:40 ]
Przedewszystkim nie chodzi o pare godzin wylatania huskiego! Stara i zła opinia. Starczy pół godziny, wazne aby intensywnie. Jest wiele sposobów straty energii. Moze być to freeruning przy skuterze czy samochodzie, może ( ja to preferuje) być to pół godziny jazdy na rowerze na wysokich obrotach (szybko i piesek ma ciagnąć). Moze być to pływanie, jesli twój husky wchodzi do wody, a to nie częste. Kilka godzin aktywnego ruchu moze zajechać psiaka.

crowiu - 14-03-2012, 17:11

???
no to poczytaj jeszcze raz moj wpis to moze sie wyklaruje, a jak nie to jeszcze raz
moj jeden husky przezyl 15 lat a drugi 14 takze jakos nie zajechalam moich psow i byly zawsze zdrowe - tylko raz w roku na szczepienia i moze 2 z jakas rozcieta lapka.
mnigdy nie uprawialam zadnych sportow z nimi , moze na rowerze, a pomysl skuter czy samochod to tu zalicza sie do znecania nad zwierzetami i nigdy bym na to nie wpadla, bo by mi psy zabrali. zreszta tak okolo 18 lat znam poza mna bardzo duzo ludzi z huskymi i w zyciu z czyms takim sie nie spotkalam. no owszem chyba z rok temu bylo o jednych takich w tv glosno co chyba cwiczyli huskyego z samochodem i mu glowe urwali wlasnie w polsce - to jest chore.
moje psy byly 3 razy dziennie na spacerach!!! minimum 1,5-2 godziny na raz i robily sobie co chcialy, dzieki bogu mieszkam w miescie gdzie sa ogromne parki takie prawie lasy, ten kolo mojego domu jest tak duzy, ze mala runda trwala 1,5 do 2 godzin, a jak bylo wolne to zbieralismy sie z paroma innymi huskami i nie bylo nas 6 i wiecej godzin.
moje husky jak zreszta wiekszosc z nich wody nie lubily zabardzo tylko do brzucha, ale zdarzalo sie im poplywac za kaczuszka w Elbie.
wiesz ja nie mam 15 lat i nie pisalabym tu farmazonow-szkoda czasu
i niestety husky potrzebuje wiecej ruchu jak labrador
mam nadzieje, ze z twoimi metodami intensywnego treningu twoie psy dozyja tyle co moje dozyly- tego im zycze

donia457 - 14-03-2012, 21:11

kazdy husky to indywidualista,trzeba o tym pamietac,husky i labrador moga sie dogadac,ale potrzebne jest dobre szkolenie ,duzo pracy i wysilku ,no i dobrze zapewniony ruch to podstawa
wiec zycze wytrwalosci i cierpliwosci :)

Paseczka - 15-03-2012, 13:42

crowiu, w takim razie wielu czołowych sportowców trenujących husky czy greystery to wandale?
Brawo za podejście. Proponuje, crowiu, skoro jesteś takim znawcą wpisać w google freeruning, zobaczymy co ci wyjdzie.

15 lat skończyłam już dawno.

Masz kilka linków:
http://www.youtube.com/watch?v=qFP28ANXLLA
http://www.youtube.com/wa...48483B41717CBFA ( tu bikejoring)
http://www.youtube.com/wa...feature=related (skijoring)

http://www.youtube.com/wa...feature=related (troche z obozu treningowego)

Szukam nagrania z freeruningiem w koło Raduni, niestety nie moge znalesć. Tu masz Kajtka Jasiczaka.
http://www.youtube.com/watch?v=zAGobHUGh9s

Zastanawiałam się czy nie skopiować tu np. filmiku z treningu psiego zaprzęgu, abyś zobaczyła jak to wygląda, bo pewnie nie wiesz.
Tu masz moje szczurki na treningu:
http://www.youtube.com/watch?v=4FbyxiAFryM

A tu duży zaprzęg: (ich to chyba od razu należy zgłosić, patrz jakie wielkie "sanie na kołach" te biedne małe pieski ciągną)
http://www.youtube.com/watch?v=OzGMj9IUqOY


Wygląda to jak ciągnięcie psa po sznurze za autem?
I ma kolejną rewelację- nie każdy pies może biegać w takim stylu i nie z każdym powinien. Jedynie kierowca, który dobrze jeździ i ma wyczucie może w tan sposób spróbować. I nie należy psa zajeżdżać, jako, że to on nadaje tępo.

Sprawa z husky ciągniętym na łańcuchu po asfalcie to nie freeruning, a bestialstwo. Pies został ukradziony z hodowli, dotknęło to mocno grona zaprzęgowego.

Husky to nie Labrador, Laba nigdy nie podpięłabym do zaprzęgu i nie zrobiłabym z nim 20 km po śniegu. Kurde znęcam się nad psami a nad Labem nie? crowiu, chyba jakaś dziwna jestem. Może od razu zgłoszenie do TOZu i niech do mnie wpadają?

crowiu, super, mogłaś mieć husky, nawet całe stado ale nigdy się nie zgodzę, że te psy potrzebują wielu godzin "wylatania się" bo dobrą dawkę ruchu można im na raz zapewnić w pół godziny, a spacerki później mogą być o wiele krótsze.

A taki mały OFF TOP- Licencja Sportowa jest u mnie w portfelu od kilku lat i ani razu na zawodach nie usłyszałam, że moje psy źle wyglądają, lub że coś im grozi. A jedyny pies północny który u mnie zdechł, to malamutka, w te święta- miała już koło 14 lat.

Iwinka - 09-06-2012, 21:04

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad drugim psem i nie wiem co zrobić.
Nasza Samba-Balbina już niemłoda, całe swoje psie życie spędza jako jedyna "właścicielka" domu, ogrodu i nas. Jest wielką indywidualistką, taką trochę mało labowatą jeśli chodzi o przytulaski i miziania, bo nie lubi tego. Ale kochamy ją nawet z tą jej niezależnością. Po szaleńczej młodości i trudach dorastania jest spokojną, dojrzałą sunią. Mam dom z ogrodem, dzieci dorosły, jest miejsce dla drugiego psa, ale...boję się czy Sambinia zaakceptuje nowego domownika, czy ja za bardzo "na starość" nie zestresuję.
Syn ma sukę retrivera Venę, gdy była szczeniakiem Samba podchodziła do niej z dystansem, pozwalała jej pić ze swojej miski i leżeć na swoim legowisku, pozwalała szczypać w uszy, ale patrzyła wtedy na nas z wyrzutem i raczej unikała małej. Z wielką ulgą oddychała zawsze po jej wyjeździe. Gdy Vena podrosła Samba nie robiła jej krzywdy, ale była wyraźnie niezadowolona z jej pobytu, goniła ją po ogrodzie, powarkiwała, podnosiła wysoko łeb, kładła łapę, pojawiał się też irokez. Vena raczej bała się Samby.
Na spacerach różnie reaguje na inne psy niektórych "nie widzi", niektóre oszczekuje, do niektórych się wyrywa, na niektóre macha ogonem i chce sie bawić.
Nienawidzi kotów.
Samba zostaje sama w domu dość długo, bo oboje pracujemy. Nie niszczy, wita nas zaspana. Nie brudzi w domu. Córce pozwala na wszystko, tylko jak ma jej dość chowa się.
Jak uważacie, czy powinnam myśleć o drugim psie, czy zrezygnować ze względu na naszą nieobecność w domu z powodu pracy lub ze względu na naszą niemłodą Sambulinę ?
A jeśli miałabym się zdecydować to lepiej na drugą sunię, czy na psa? (Samba jest wysterylizowana).

bina071 - 09-06-2012, 21:48

Iwinka, drugi pies to jednak podwójny obowiązek. Psiak musi mieć możliwość wybiegania się, codziennego poświecania czasu no i dosyć sporo czasu na wychowanie. Jeżeli Samba jest aż taką indywidualistką myślę, że dobrze by było wziąć starszego pieska i zapoznać je koniecznie na neutralnym terenie :) Większość starszych piesków nietoleruje zachowań nachalnych szczeniaków i tu zazwyczaj jest duży problem z akceptacją :beated: Jeżeli zdecydujesz się na drugiego, nie możesz go faworyzować i poświęcać ze względu na nowego przybysza mniej czasu rezydentce. Gdyby Samba z niechęcią reagowała na szczeniaka dobrze by było w takiej sytuacji ograniczyc troszkę przestrzeń malucha, żeby psina miała miejsce w którym czułaby się komfortowo, a mały nie miał do niej dostępu (ewentualnie natychmiast przerywać natarczywe zachowania, w których wyniku sunia nie czuje się swojo). Jeżeli jesteś w stanie poświęcić czas dwóm psom mimo pracy to nie widze problemu, żeby przygarnąć pupilka, trzeba tylko przemyśleć dokładnie wszystkie za i przeciw :)
neravia - 09-06-2012, 21:58

Iwinka, powiem szczerze, że u mnie takie same pytania i wątpliwości pojawiają się gdy myślę o drugim psiaku- ale przy obecnych warunkach nie wchodzi to w rachubę.

a ile godzin dziennie psiak zostaje sam? u nas od szczeniaka zostawała po 8-9 godzin, wszystko wynagradzane miała po pracy :)

Myślę, że dobrze byłoby gdybyście na drugiego pieska zdecydowali się na szczeniaka, Samba na pewno łatwiej zaakceptowałaby go, a zanim szczeniak urośnie to zdąży przyzwyczaić i zaprzyjaźnić się z Sambą.
z drugiej strony ja biorąc nowego szczeniaka do domu- chciałabym mieć na niego oko, jeżeli mam już w domu drugiego starszego psa. Co prawda, żaden dorosły pies nie powinien skrzywdzić szczeniaka, ale po jakimś czasie starsze pieski mają dosyć zaczepek młodziaków i może rozpocząć się ustalanie zasad między psami. Właściwie szczeniaka można przyzwyczaić i pozostawiać w klatce pod Waszą nieobecność, zawsze to jakaś opcja. Znam i takie przypadki, gdzie starszy piesek przy szczeniaku przeżywa drugą młodość :)
jeżeli chcielibyście zaadoptować psiaka, który jest dorosły - musiałby być dopasowany troszkę do charakteru Samby, najlepiej jakby przed adopcją psiaki spotkałyby się i można byłoby ocenić ich relacje.

Iwinka - 09-06-2012, 22:51

neravia napisał/a:

a ile godzin dziennie psiak zostaje sam?


teraz prawie 9-10 godzin :-o

Kiedyś była zawsze z kimś, potem zaczęły się dni, kiedy zaczynała zostawać sama, coraz częściej, potem coraz dłużej.
Mimo wszystko zabawy były i codzienne spacery, kiedyś po 2-3 godziny, teraz krótsze, bo już szybciej się męczy.
Nigdy nie było problemów z zostawianiem jej, niszczyła tylko gdy była młodziutka niezależnie od tego czy była sama czy z kimś (jak to młodziaki).

Ja myślę bardziej o starszym psie albo o suni. Zastanawiam się nawet nad Lalą lub Bezą, które są do adopcji, ale nie jestem przekonana do końca, więc na razie nie zgłaszam się tam...

mibec - 10-06-2012, 00:07

Iwinka napisał/a:
Zastanawiam się nawet nad Lalą lub Bezą
moze sprobuj zorganizowac spotkanie suczek i zobaczyc ich wzajemne reakcje.
Milena - 10-06-2012, 10:48

Iwinka, ciężko przewidzieć jak relacja może się potoczyć. Mój Zefir był przyzwyczajony do obecności drugiego psa w domu - nie jeden tymczas przetrwał, jednak kiedy w domu pojawił się trzymiesięczny Amorek przestało być kolorowo. Zefirek bardzo się wycofał, nie chciał przebywać w miejscach gdzie był Amo, powarkiwał. Był przygaszony i ewidentnie źle się czuł, mimo tego, że wciąż poświęcałam mu wiele czasu a nawet więcej niż przed pojawieniem się malucha. Trwało to do około 1.5 miesiąca.
Amor jest z nami już rok i wszystko wspaniale się ułożyło. Chłopcy się uwielbiają, świetnie się ze sobą czują. Amo bardzo wpatrzony jest w Zefirka, papuguje wszystko po nim, a dzięki temu nie miałam większych problemu z jego wychowaniem, Zefir nauczył go reakcji na codzienne sytuacje :)
Jeśli chodzi o obowiązki - nie widzę, żadnej różnicy między posiadaniem dwóch psów a jednego, jedynie co to portfel uboższy :D
Iwinka, szczerze mówiąc w momencie kiedy bym pracowała po 9-10h nie zdecydowałabym się na kolejnego członka rodziny, szczególnie, że nie mogłabym mieć pod kontrolą relacji, która nie jest zbyt pewna.

Iwinka - 10-06-2012, 11:12

Milena napisał/a:
Iwinka, szczerze mówiąc w momencie kiedy bym pracowała po 9-10h nie zdecydowałabym się na kolejnego członka rodziny, szczególnie, że nie mogłabym mieć pod kontrolą relacji, która nie jest zbyt pewna.


tego właśnie sie obawiam :( i stąd też między innymi moje niezdecydowanie...

A nawet gdybyśmy się zdecydowali chciałabym to zrobić w czasie urlopowym, wtedy przez cały czas ktoś jest w domu (lipiec-sierpień) i może kontrolować sytuację. Nie zostawię psów samych, gdy nie będę w miarę pewna co się będzie działo.

Milena - 10-06-2012, 11:18

Iwinka napisał/a:
A nawet gdybyśmy się zdecydowali chciałabym to zrobić w czasie urlopowym, wtedy przez cały czas ktoś jest w domu (lipiec-sierpień) i może kontrolować sytuację.


To jest jakieś wyjście, przez ten czas może wszystko się ułożyć :) Ale tak jak pisałam, czasem to wszystko jest ciężkie do przewidzenia.

Ewelina - 10-06-2012, 11:26

Ja swojego czasu też chciałam mieć drugiego psa. Teraz z biegiem czasu nie zdecydowałabym się na posiadanie drugiego tym bardziej labradora. Po pierwsze spore wydatki coraz więcej psów tej rasy ma padaczkę. Mam sukę z padaczką i niestety przez podawane leki staję się bardziej lękliwa i wycofana. Nie jest tym samym psem co dwa lata temu. Po drugie posiadanie psa to super sprawa, ale czasami poświęca się dla tego psa wszystko co z biegiem czasu jest mega wyczerpujące. Tak jest w moim przypadku. Mam psa któremu wiecznie coś dolega i ja się ciągle stresuję. Ostatnio będąc na działce u teściów zjadała kije ja nie reagowałam, bo myslałam, że wcina trawę. Później niestety krew w stolcu i obserwowanie psa wiecie ile to nerwów. Z biegiem czasu nie zdecyduję się na psa tej rasy. Jestem mega zmęczona wyczynami mojego psa, jej przypadłościami i lękami walczę z tym każdego dnia, ale czasami już nie wytrzymuję. Jeden labrador w mojej rodzinie wystarcza. Dodatkowo obserwując moją mamę która ma dwa psy jestem zgorszona. Na pewno zależy to od pracy z psem i wychowania, ale ja mówię Nie :-P
Milena - 10-06-2012, 11:30

Ewelina napisał/a:
Z biegiem czasu nie zdecyduję się na psa tej rasy. Jestem mega zmęczona wyczynami mojego psa, jej przypadłościami i lękami walczę z tym każdego dnia, ale czasami już nie wytrzymuję.


Tak, ale to nie jest przypadłość rasy. Wiele psów choruje i pewności nigdy nie ma.

Ewelina - 10-06-2012, 11:34

Milena napisał/a:
Tak, ale to nie jest przypadłość rasy. Wiele psów choruje i pewności nigdy nie ma.
Ogólnie nie zdecydowałabym się na drugiego psa. Za dużo poświęcenia :)
zbeata06 - 10-06-2012, 11:40

bina071 napisał/a:
, drugi pies to jednak podwójny obowiązek

Nie zgadzam się z tym całkowicie.
Sama mam dwa labradory (jeden na DT od 8 miesięcy, niewidomy). Wszystko robią wspólnie. Razem spacerują,jedzą,bawią się,śpią,razem jeżdżą na wakacje. Nie ma większej różnicy w ilości czasu poświęcanej dla jednego czy dwóch psów.
Milena napisał/a:
jedynie co to portfel uboższy

Podwójnie :-P

Ewelina - 10-06-2012, 11:44

Ja miałam u siebie psiaki na tymczasie. Fajnie było na początku niestety to wymagało ode mnie podwójnej energii no i wiadomo wszystko zależy od psa :)
Rysia88 - 10-06-2012, 11:45

Ja jestem pewna, że jak Atos urośnie (tzn troszkę się uspokoi ;D ) to weźmiemy jakiegoś kudłatego kundelka ze schronu... zrobiłabym to już teraz ale chyba zabiłabym się własną pięścią gdyby trafiła mi się druga taka niepokorna dusza jak Tosiu :-o no i właśnie kwestia finansowa :( ale uważam, że to musi być super sprawa :)
Milena - 10-06-2012, 11:45

zbeata06 napisał/a:
Nie ma większej różnicy w ilości czasu poświęcanej dla jednego czy dwóch psów.


Dokładnie :)

zbeata06 napisał/a:
Milena napisał/a:
jedynie co to portfel uboższy

Podwójnie


Jakieś szkody muszą być ;D

usia155 - 10-06-2012, 11:54

My zdecydowaliśmy się na drugiego psiaka jak nasza sunia skończyła rok ;) z początku miała być to czarna sunia rasy labrador ;) jednak tak się nie stało na innym z fur była do adopcji Asta biszkoptowa sunia . Decyzja byłą szybka chcemy ją ;) .
Bella oszalała ze szczęścia (dosłownie) jak w domu pojawiła się Asta ... Przez 2 dni nie dawała jej spokoju cały czas buziole i meczenie suni , szybko się do siebie przyzwyczaiły są teraz nie rozłączne ;) .
Bo co lepszego może być niż labrador ? 2 labradory ;D

Maciek92 - 10-06-2012, 12:00

U mnie za wcześnie na 2 labka,ale może za rok,pomyślimy o drugim tym razem czekoladce ;* ,śledzę tu inne wątki i aż smutno ile labków ludzie odrącają :< .Byłam wychowywana na wsi gdzie były zawsze psy i koty :haha: ,i niczego im nie brakowało. :haha:
ryba1 - 10-06-2012, 12:25

Szczęśliwy labrador to dwa labradory.My decyzji o adopcji Chachy nie żałujemy,owszem jest to duży obowiązek i baaaardzo dużo pracy ale i bardzo duża satysfakcja.
dominika92 - 10-06-2012, 13:24

Ja wręcz mam więcej spokoju jak są dwa psy w domu jak Demi przyjedzie do nas..bo psy zajmują się sobą...aczkolwiek na spacerach bywa ciężko jak np. obie postanowią udać się do lasu na jakiś przysmak, przegonić jednego w miarę prosto,dwa, już gorzej. :P
aganica - 10-06-2012, 21:00

zbeata06 napisał/a:
bina071 napisał/a:
, drugi pies to jednak podwójny obowiązek

Nie zgadzam się z tym całkowicie.
A ja, po części tak, bo...
Wracając ze spaceru w ulewnym deszczu, łatwiej wytrzeć jednego niż trzy :D
Czyszczenie uszu, wyczesywanie,... też jest łatwiejsze przy jednym psie.Już nie wspomnę o przemieszczaniu się środkami lokomocji czy odwiedzaniu znajomych :lookdown: ale.. nie wyobrażam sobie życia z jednym psem :)
usia155 napisał/a:
Bo co lepszego może być niż labrador ? 2 labradory
A co lepszego jest od dwóch labradorów ? :-P
dominika92 napisał/a:
przegonić jednego w miarę prosto,dwa, już gorzej.
Na wszystko można znaleźć sposób.
Przykład z wczorajszego dnia.
Będąc na działce musieliśmy z mężem pojechać po zakupy.Psy zostały z moją mama, której absolutnie się nie słuchają. Jak wjechać na posesję, na której za bramą szaleją ze szczęścia/ pańcia wróciła/ trzy bestie ? Nie pozwolą wjechać, będą skakać na samochód i nie daj boże je potrącę.
Mąż wysiadł, otworzył bagażnik i wypuścił psy, jak było do przewidzenia psy wskoczyły do samochodu i bez problemu wjechałam na działkę.
Wystarczy znać swoje psy i przewidzieć ich reakcje. :)

dominika92 - 10-06-2012, 21:03

aganica, no tak, ale ja miewam z dziewczynami sytuacje, że idziemy na spacer, nagle poczują coś w lesie, biegnę za nimi przeganiam, złapię jedną, to druga leci wcinać i ciężko jednak z jedną na smyczy próbować złapać drugą, jak ta na smyczy też ciągnie by wcinać. ]:) ]:)
szalej - 10-06-2012, 22:18

U mnie żaden pies na szczęcie, czy mój, czy na tymczasie czy na przetrzymaniu niczego nie zjadał na spacerach ani się nie tarzał więc nie musiałam na szczescie odciagać. Dla mnie największy problem to mieć dwa psy spuszczone i ogarniac je wzrokiem jak jeden w jedną, a drugi w drugą. Trzeba mieć straszną podzielność uwagi, mnie to straasznie męczyło, ale może kwestia przyzwyczajenia :P
agusia1974 - 10-06-2012, 22:32

a ja mażę o drugim labku :(
aganica - 10-06-2012, 22:41

dominika92 napisał/a:
to druga leci wcinać i ciężko jednak z jedną na smyczy próbować złapać drugą, jak ta na smyczy też ciągnie by wcinać. ]:) ]:)
No tak, trudna sprawa do ogarnięcia .Moje nie ruszą nic na spacerze, dlatego nie mam z tym problemów.Jednak, profilaktycznie gdy widzę zainteresowanie czymś dziwnym, wystarczy głośne "E - FE" i psy, natychmiast ... odchodzą.
Gdzieś, w galerii mam zdjęcie, bawiących się psów na trawniku... pełnym starego chleba i wszelkich odpadków / ludzie to brudasy i wszystko wywalają przez okno... by się ptaszki najadły/ nigdy, nic nie ruszyły..
Nie mówię że tak było zawsze ale.. ja mam dorosłe psy i musiałam włożyć duuużo pracy by były jakie są.Nie wiem czy bym dała radę, gdyby nie to, że ...poza pracą to mój jedyny obowiązek.. kochać i wychowywać moje psy.
Wiem ile trzeba poświęcić czasu na ich wychowanie .W latach gdy moje dzieci były małe, nie byłoby to możliwe.Wtedy miałam inne priorytety, inne obowiązki.

dominika92 - 10-06-2012, 23:03

u nas jedyna wada Demi, starszej suni 7 letniej to ucieczki na kupy :beated: :beated: A Hela od niej chyba podłapała.
nathaliena - 10-06-2012, 23:40

Ja uważam, że najlepiej byłoby, gdyby Wasza sunia miała możliwość wcześniej poznać przyszła współlokatorkę/współlokatora, przyzwyczaić się, nawiązać, jakąś nić porozumienia, jest to już jednak starsza sunia, nauczona całe życie do bycia "jedynaczką" i może być różnie z akceptacją drugiego psa, gdyby został on po prostu przywieziony do jej domu. Czas urlopowy byłby najlepszy, moglibyście obserwować psiaki na poczatku wspólnego życia. Mój Abis miał 2 lata, kiedy przyjechał do nas 6-letni Bari, dla niego drugi pies oznaczał wówcza zabawę (nadal tak jest), więc każdego czworonoga wita bardzo przyjaźnie i sie cieszy, jest bardzo gościnny i uradowany z obecności nowego kumpla, w przeciwieństwie do Bariego.
Widzę, ze mojego 7-latka często męczy towarzystwo niektórych czworonogów, kiedy opuszcza nas któryś z tymczasowiczów, mam wrażenie, ze odczuwa ulgę, inaczej się wtedy zachowuje, jakby chciał powiedzieć " Fajnie, ze przyjechał,ale niech juz sobie ten kolega jedzie do swojego domu". Bari, kiedy inny pies leży w jego legowisku, przychodzi do mnie i piszczy, lub siada obok legowiska i piszczy, kiedy pies, zabierze jego piłkę, jest to samo. Potrafi obudzic mnie o 3 w nocy, siedząc na srodku pokoju i piszczeć, bo np. Beza położyła się na jego miejscu i on biedny nie ma gdzie spać! I nie jest to kwestia przyzwyczajenia, bo tak jest zawsze. Z Abisem są najwspanialszym duetem, bawią się razem, nigdy nie było między nimi żadnych sporów, mogliby jeść z jednej miski, śpią razem itp., ale nie ma już tego w przypadku innego psa.
Bari chce, by poświęcać mu 100% uwagi, jeśli zauważy tylko, że miziam innego psa/kota, on zaraz jest obok i ciałem odpycha przeciwnika (absolutnie nie stosuje agresji, po prostu przepycha się, jak taran do mnie).

kasiek - 05-08-2012, 01:50

Beatko jestem
mibec - 05-08-2012, 01:53

kasiek, jakie byly Wasze poczatki? Jak Semir zareagowal na Sonie?
kasiek - 05-08-2012, 01:57

Senir z racji ,ze to plec przeciwna i ze byl mlody ,cieszyl sie bardzo ,ze ma towarzysza zabaw

[ Dodano: 05-08-2012, 02:02 ]
ale ... zawsze jest jakies ale

[ Dodano: 05-08-2012, 02:04 ]
Moj Semir wyszkolony na rozne komendy ,ktorych Sonia nie znala i nic nie rozumiala ,balam sie ze zepsuje Semira

[ Dodano: 05-08-2012, 02:05 ]
a tu ... bardzo mila niespodzianka ,Semir uczyl Sonie sam ,co moze a co nie moze w domu robic

[ Dodano: 05-08-2012, 02:19 ]
troszke wiem mysle jak jest z drugim psem ,jesli pierwszy pies jest ponad rok i dluzej Z nami

mibec - 05-08-2012, 02:21

kasiek, dziekuje za odpowiedz ;* Szukam informacji, bo od kilku dni zrobilo sie u nas jakos tak nerwowo :beated: Barney sie wycofal, unika Boostera, wyglada na smutnego - wyglada to tak jakby nagle do niego dotarlo ze czeko zostaje i przestalo mu sie podobac to towarzystwo :beated: Z tego co wyczytalam to normalne i za jakis czas powinni sie na nowo dotrzec, ale nie jest latwo jak na razie, bo Barniuszek to taka nasz sierotka-oczko w glowie i przykro patrzec na jego smutna minke :( Z drugiej strony jest Booster, ktory zabiega o wzgledy Barneya, a ten przed nim zaczal uciekac :beated:
kasiek - 05-08-2012, 02:30

mibec, rozumiem Twoja sytuacje ,Barniszek czuje narazie niedosyt ,ze pancia na dwa fronty musi ,jak sie przegryza i zrozumieja ,NO I ty musisz byc dostepna na dwoch

[ Dodano: 05-08-2012, 02:31 ]
P.S kiedys cos wiecej na tn temat Ci napisze :) Tak od SERCA

szalej - 05-08-2012, 08:54

mibec,mój Haker miał tak za każdym razem kiedy były u nas nowe zwierzęta - dwa razy DT, kot i teraz Blinia. Przez pierwszy może tydzień, było ok, bez wylewności ale ok, a potem pies po kątach chodził, psa/kota unikał, do nas przychodził tylko jak tego drugiego nie było. Ale za każdym razem po jakimś czasie wszystko wracało do normy
Karoola - 05-08-2012, 12:18

U mnie psy się dogadują, tolerują, ale niestety nic więcej :(
Emil jest dosyć problematyczny :confused: ale pracuję z nimi. Choć u nas nie było problemu takiego jak u Ciebie, mibec, po prostu od początku za sobą nie przepadały. Ale żyją w zgodzie :)

Andante - 05-08-2012, 14:10

A u nas jest ok. Psy się polubiły. Zwracają na siebie uwagę, bawią się wpólnie, choć bez żadnych szaleństw. Najczęściej to Beza zaprasza do zabawy. Lubią położyć się niedaleko siebie, ale nie ma żadnego przytulania czy wspólnego spania na jednym legowisku.
Beza nie kładzie się w legowisku Dantego, zawsze w swoim. I odwrotnie też to działa.
W parku, puszczone luzem trzymają sie blisko siebie. Beza pilnuje Dantego i jak tylko się oddali, to biegnie za nim. Kiedy dołączyła do nas labradorka znajomego, z którą Dante ganiał i bawił się przed przybyciem Bezy, okazało się, że dla tej obcej trzeciej nie ma już miejsca. Dante z Bezą w duecie, a Gaja osobno.
Decyzja o adopcji Bezy została przeze mnie podjęta po wnikliwej obserwacji Dantego i jego reakcji na jej pojawienie się w domu. Z zasady prawie we wszystkim jej ustępuje, ale on tak się zachowuje w większości. Ważne było, że jej się nie boi, nie unika kontaktu, nie odsuwa się , kiedy ona podchodzi. nie ma oporu przed odebraniem jej zabawki itp. A różnie z różnymi tymczasowiczkami bywało.
Reasumując - z ogromną przyjemnością patrzę na ich wzajemne relacje i ten delikatny dialog, jaki ze sobą nawiązały.

ktosia - 05-08-2012, 21:17

mibec, wiem o czym mówisz... Nera odkąd mieszka z nami Reks zrobiła się dziwnie spokojna, aż nie poznaje mojego psa. Mieszkamy równy miesiąc razem, a dopiero w pt widziałam jak zaczepiała Reksa do zabawy, ale pilnuje mnie bardzo, krok w krok tak żeby on nie mógł podjeść za blisko. Dziś pierwszy raz nie zawarczała na niego, jak podszedł do pudełka z jej zabawkami, gdzie o dziwo nie było problemu z miskami, smakami, ogólnie jedzeniem. A teraz czas na hit, podział miejsc leżących jest taki, że... Nera leży na moim łóżku, a Reks na jej legowisku w moim pokoju, a jego poducha leży nie używana :D co doprowadza mnie czasami do szału, bo on jak go nie zmuszą to nie siedzi ze swoją pancią w ich pokoju tylko cały czas u mnie :-o
mibec - 06-08-2012, 00:44

szalej, czyli Haker zachowywal sie dokladnie jak Barney - na poczatku bylo ok, wygladalo ze chlopcy sie lubia, az tu nagle cos mu sie poprzestawialo... :(
szalej napisał/a:
za każdym razem po jakimś czasie wszystko wracało do normy
umiesz powiedziec po jakim czasie?
Musze przyznac, ze na dzisiejszej wycieczce bylo ok, razem kimaly w aucie, pily z jednej michy i Barney znowu sie usmiechal :) a Booster po raz pierwszy sie ucieszyl jak wrocil do domu :victory: chyba wszystko sie powolutku uklada :)
ktosia, a wychodzicie na wspolne spacery?

ktosia - 06-08-2012, 09:53

mibec, nie i raczej nie będziemy, ale to skomplikowana sprawa, która działa mi potwornie na nerwy ;/
tenshii - 06-08-2012, 10:02

mibec napisał/a:
Barney sie wycofal, unika Boostera, wyglada na smutnego - wyglada to tak jakby nagle do niego dotarlo ze czeko zostaje i przestalo mu sie podobac to towarzystwo

u nas było podobnie. Na początku Fido odwiedzał nas co jakiś czas i Teyla przez pierwszy dzień była obojętna, potem zaczynała się wycofywać.
Zaczynałam sie o nią martwić i nawet chciałam iść na zajęcia socjalizacyjne bo baaaardzo się wycofała. Szczególnie kiedy Fido ze mną zamieszkał.
Teyla uciekała, była smutna, zamknięta w sobie. Nieciekawie to wyglądało.
Teraz są razem 24h już 8 miesięcy i uwielbiam na nich patrzeć. Jak się bawią, całują się nawet ;D Już nie mogą bez siebie żyć ;D

Nie faworyzowaliśy żadnego z nich :)

Przejdzie im i będzie u Was tak samo :)

mibec - 06-08-2012, 10:46

tenshii, dziekuje ;* Czyli uzbrajamy sie w cierpliwosc i nie zwracamy uwagi na foszki :)
kasiek - 06-08-2012, 12:29

mibec, :) teraz napisze bardziej wyczerpujaco :) ....wiec Semir ,jak pojawila sie u nas Sonia byl mlody,wiec bardzo ucieszyl sie na widok drugiego psa .Przez pierwszy tydzien nie mogli sie soba nacieszyc ,tylko wspolne zabawy ,nie bylo widac konca ich wspolnych szalenstw.Nawet o spacerach zapomnial :) Zdnia na dzien uspokoilo sie to ,moze dali sobie spokoj ,gdyz mieli sie na codzien ,wspolne spacery ,zabawa ze mna i wspolne komendy,teraz swiata poza soba nie widza .ranne przywitania buzi-buzi,wspolne zabawy ,przytulania uwielbiam to :)
mibec, bedzie dobrze ;*

mibec - 08-08-2012, 10:31

Nie ma zadnej poprawy :( Barney unika Boostera, ale przypuszczam ze mlody poprostu cos mu zrobil, bo wczoraj sciagnelam go z Barneya + widzialam jak go chwycil za lape, nie ugryzl mocno, bo krzyknelam i wyslalam na miejsce, ale kto wie jak by sie to skonczylo gdyby mnie nie bylo w poblizu :-o Wczoraj mialam ochote porobic ogloszenia, szukac nowego domu dla Boostera, ale maz mnie przekonal zeby troche jeszcze poczekac, dac szanse - caly czas pracujemy z psami, uczymy ich wzajemnyh relacji, mam nadzieje ze sie to ulozy, bo jak na razie to bardzo zaluje decyzji o adopcji :(
Weronika_S - 08-08-2012, 10:37

mibec, to może potrwać,może być super,a może być gorzej :( a czemu nie myśleliście o suczce?Z dwoma dorosłymi samcami to jednak różnie bywa..mi odradzali szczeniaka samca bo mogą się nie dogadać jak dorośnie.Ale macie już drugiego psa i życzę Wam aby te relacje były coraz lepsze i żeby chłopaki się dogadały.Myślę,że dobrze robisz interweniując w takich sytuacjach,Booster musi wiedzieć co akceptujesz w domu a czego absolutnie nie wolno mu robić.
usia155 - 08-08-2012, 10:44

mibec, Dobrze będzie jak będziesz mu właśnie pokazywać co tolerujecie a czego nie . U nas chyba największym problemem była miska z jedzeniem , Asta zjadała szybko swoją porcje i wypychała Belle i zjadała jej porcję a gamoń nie wiedział co się dzieje , Stanowcze " Nie " , "Feee" pomogło i dzisiaj potrafią jeść obok siebie i pić z jednej miski ;)
mibec - 08-08-2012, 10:59

Weronika_S napisał/a:
a czemu nie myśleliście o suczce?
myslelismy :( ale trafil sie Booster, jak go zobaczylam to nie potrafilam go zostawic tam gdzie byl .... teraz musze sobie jakos z tym poradzic - coz, kto ma miekkie serce ....
Aniussia - 08-08-2012, 11:00

mibec, u mnie na początku bylo to samo :( Blondi strasznie bała sie Niny... Jak Nina podchodzila tylko do Blondi to ona od razu na plecy i sie nie ruszała. Zdarzało sie również, że Nina warczała na nia jak tylko ta podchodziła, a nawet czasami podgryzała Blondyne. Myślałam, że będzie tak cały czas... ale wszyscy zapewniali mnie, że potrzeba czasu i faktycznie dziewczyny potrzebowały czasu żeby sie zapoznać i żeby Ninka przyzwyczaiła sie do nowego otoczenia i ludzi.... Tak na prawde Ninka aklimatyzowała sie u nas około 2-3 miesiące.
Dziewczyny na początku jadły osobno, pózniej w jednym pomieszczeniu az w koncu jedzą koło siebie :) u mnie tez tak bylo, że Nina wypychała Blondi a ta nie wiedziala o co chodzi... a teraz nawet Blondi wepchnie sie do miski Niny :P wiec u mnie juz sie wszytsko ułozylo i mam nadzieje, ze u Ciebie tez tak bedzie :)
Wiec myślę mibec żebys tak szybko nie rezygnowała i nie poddawała sie.
Pozdrawiamy i trzymamy kciuki :* ;*

Almathea83 - 08-08-2012, 11:02

mibec, trzymam kciuki, jesteście rozsądnymi ludźmi i wiem, że dacie chłopakom jeszcze trochę czasu ;*
mibec - 08-08-2012, 11:05

usia155, u nas jedzenie nie jest problemem, bo nie jedza razem, najpierw jedzenie dostaje Barney, potem Booster.

Aniussia napisał/a:
około 2-3 miesiące.
dosc dlugo, ale moze warto poczekac...

Dziekuje Wam za slowa otuchy ;*

AnIeLa - 08-08-2012, 11:05

mibec napisał/a:
wczoraj sciagnelam go z Barneya + widzialam jak go chwycil za lape, nie ugryzl mocno, bo krzyknelam i wyslalam na miejsce, ale kto wie jak by sie to skonczylo gdyby mnie nie bylo w poblizu :-o Wczoraj mialam ochote porobic ogloszenia, szukac nowego domu dla Boostera, ale maz mnie przekonal zeby troche jeszcze poczekac, dac szanse - caly czas pracujemy z psami, uczymy ich wzajemnyh relacji, mam nadzieje ze sie to ulozy, bo jak na razie to bardzo zaluje decyzji o adopcji :(


Nikt nie mówił,że będzie łatwo. Tym bardziej,że macie duże oczekiwania co do drugiego psa.A nie od razu Rzym zbudowano.

Drugi pies nie wie,że nie można skakać po Barney`u bo ten jest chory. Pisałaś,że dopiero teraz poznaje życie bo wcześniej miał nie fajne.

Na wszystko potrzeba czasu. Macie 2 samce z czego tylko jeden będzie kastrowany.

Widziałaś jak Booster łapie za łapę Barneya,że Barney się od kilku dni wycofał. I że może coś Booster zrobił Barneyowi?

A może było inaczej może Barney miał dość nowego domownika, burknął,kłapnął zębami i Booster już pewniejszy się zareagował ?odwzajemnił?

Nie wiadomo. Nikt nie widział. Ja wiem jedno,że mój wychowany ale jednak rozpieszczony na swój sposób jedynak byłby zazdrosny o nowego członka rodziny,gdybym adoptowała jakiegoś. I mimo,że kocham tego psa nad życie to całej winy na adoptusia bym nie zwalała.

Barney ma ciężko bo w jego życiu, pojawił się ktoś inny pies który zabiera uwagę JEGO ludzi, już nie jest sam teraz musi zacząć się dzielić, jednak Booster też nie ma łatwo. Zabrany z domu,do obcych, do tego raz dwa przeprowadzony zabieg kastracji po 2 tygodniach pobytu u Was.To wszystko dodatkowo go stresuje.

Czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że psa nie braliście dla siebie tylko dla Barney`a,żeby miał się z kim bawić.

Jesteś odpowiedzialnym właścicielem, życzę dużo cierpliwości i w szkoleniu Boostera oraz aby psiaki szybko się dogadały.

Jeszcze raz napiszę nie od razu RZym zbudowano i mimo wzlotów i upadków mam nadzieję,że Wam cierpliwości nie zabraknie. :)

usia155 - 08-08-2012, 11:15

mibec, A dlaczego tak ?
mibec - 08-08-2012, 11:16

AnIeLa napisał/a:
Nikt nie mówił,że będzie łatwo
nie :) Nikt tez nie mowil, ze bedzie az tak trudno....
AnIeLa napisał/a:
A może było inaczej może Barney miał dość nowego domownika, burknął,kłapnął zębami
watpie, bo zrobil cos takiego drugiego dnia - dostal bure i od tego momentu sie nie broni - wyglada na to ze to my narozrabialismy mieszajac sie w ich wzajemne relacje.
AnIeLa napisał/a:
nie od razu Rzym zbudowano.
i tego sie trzymam :)
AnIeLa - 08-08-2012, 11:28

mibec napisał/a:
watpie, bo zrobil cos takiego drugiego dnia - dostal bure i od tego momentu sie nie broni - wyglada na to ze to my narozrabialismy mieszajac sie w ich wzajemne relacje.


A no właśnie, może się nie broni jak wy jesteście? Aby bury nie dostać znowu. Booster chyba nie ma powodu aby krzywdzić Barneya wiec niech sobie żyją według swoich zasad póki się nie stanie coś poważnego i nie trzeba interweniować lub odwiedzać weta. Psy sie muszą dotrzeć .

kasiek - 08-08-2012, 12:40

mibec, nie poddawaj sie Beatko.... :( walcz ,moim zdaniem w Twoim przypadku jest i tak gdyz to obydwoje samce.Barney juz ma swoj wiek ,mial swoje przyzwyczajenia ,i Was dla siebie a tu nagle pojawil sie czekoladek.Dwa samce w domku musza ustalic miedzy soba kto jest wazniejszy ,silniejszy.
Potrzeba troche czasu jeszcze ,dasz rade ,buziaki ;*

szalej - 08-08-2012, 13:53

Mibec, mi też się wydaje, że troche za szybko się chcecie poddać, troche za dużo oczekujecie od nich... Ja teraz przez 8 lat miałam spokój bo miałam jednego naprawde super spokojnego psa. Ale nie oczekiwałam, że jak wezme drugiego to będe miała dwa super spokojne psy. Są utarczki, Haker generalnie nie lubi Bliskiej, on ją toleruje, ale on tak traktuje większość zwierząt - są fajne na kilka dni, ale na dłużej już woli być sam. Szkoda, że jej nie lubi i nie śpią razem i nie jest różowo- ale nie będe oddawać suki tylko dlatego, że on by wolał jednak być sam - a jest dużo starszy od Barneya i możesz mi wierzyć, że całe życie był rozpieszczonym jedynakiem.
Dajcie im czas - dużo czasu. Nie zawsze będzie różowo i nie zawsze będą się lizac po mordkach - ale to są psy, jak byśmy ich nie kochali one nie myślą w ten sposób co my. Wytrzymaj z nimi jeszcze miesiąc i jak najmniej się wtrącaj. Moje też czasem na siebie warczą - mimo, że Bliska to suka i to szczeniak. Myślę, że jak miesiąc z nimi wytrzymasz jeszcze, to zobaczysz jak wielkie postępy zrobią

zanka - 08-08-2012, 14:05

Mibec nie poddawaj sie ;* daj im czas. na pewno jest trudno, bo nie chcesz, żeby Barnuszkowi stała sie krzywda, ale tak jak mówią bardziej doświadczeni ode mnie - muszą sie dotrzeć. byłoby zaskoczeniem, gdyby od początku, cały czas było cacy
Monisiaczek - 08-08-2012, 14:49

mibec nie poddawaj się. Doskonale wiem, co znaczy drugi pies w domu i jak bardzo może to nie podobać się rezydentowi. Macie 2 chłopaków - łatwo nie będzie. Wcale nie jest powiedziane, że z suczką byłoby prościej. Samba nigdy nie ugryzła żadnej tymczasowiczki, a Foresta dziabnęła w nos już przed blokiem, zanim zdążył w ogóle wejść do mieszkania. Z Cha-Chą na początku była euforia, która bardzo szybko zamieniła się w niezadowolenie, fochy, ostrzegawcze powarkiwania Samby. Generalnie, ich stosunki pod koniec bytności Cha-Chy u nas dopiero zaczęły się normalizować. Z Bianką wcale nie było lepiej.
Ja generalnie staram się nie ingerować w psie sprawy, tzn. uważam, że same muszą ustalić między sobą relacje. Najważniejszy jest CZAS, cierpliwość i konsekwencja. Traktuj oba psy tak samo, nie faworyzuj żadnego. Pozwól im ustalić zasady wspólnego życia, a wszystko się ułoży :)

mibec - 08-08-2012, 15:51

Dziewczyny dziekuje za wszystkie wypowiedzi ;* Poprostu mialam chwilowy kryzys - Booster ma dom i bedzie go mial u nas. Powolutku ulozymy ich wzajemne relacje; dzisiaj bylam weta z Barneyem, troszke porozmawialam o kastracji - Booster sie uspokoi i za jakis czas przestanie pachniec jak samiec, co ulatwi Barneyowi jego zaakceptowanie.
Uzbrajamy sie w cierpliwosc i pracujemy :)

Btw, szkoda ze nikt wczesniej nic nie pisal o problemach (przynajmniej ja nie natrafilam na takie posty przed adopcja, a sporo czasu spedzam na czytaniu forum) - z boku adopcje zawsze wygladaly tak "gladko" i bezproblemowo...

tenshii - 08-08-2012, 15:54

mibec napisał/a:
troszke porozmawialam o kastracji - Booster sie uspokoi i za jakis czas przestanie pachniec jak samiec, co ulatwi Barneyowi jego zaakceptowanie.

Przepraszam Beatko ale niekoniecznie. Nie chcę Ci kłaść na głowę kolejnych problemów, ale nie chcę też klepać po plecach kiedy ja sama zauważam pewne zachowania u Fida.
Chodzi mianowicie o to, że pies po kastracji samcom bez kastracji pachnie jak suka i często chca go kryć (Fida chce kryć prawie każdy pies). Fido się wkurza i czasami burczy. Może być więc tak, że Boostera będzie irytowało zachowanie barneya (o ile będzie skakał). Więc istnieje ryzyko, że i Barneya trzeba będzie ciachnąć.

ppaula2 - 08-08-2012, 15:56

Zgadzam się z tenshii,
A dlaczego nie chcecie ciachnąć Barneya?

mibec - 08-08-2012, 16:01

tenshii napisał/a:
Może być więc tak, że Boostera będzie irytowało zachowanie barneya (o ile będzie skakał)
Barney nigdy nie skakal ani na psy ani na suki, jesli jednak kiedykolwiek to zrobi to oczywiscie tez straci jajeczka :)
AnIeLa - 08-08-2012, 16:03

tenshii napisał/a:
pies po kastracji samcom bez kastracji pachnie jak suka i często chca go kryć


Tak pies po kastracji dla psów nie pachnie psem/samcem.Sander od rjakzaby wylizuje mu co nieco i wącha pod ogonem jak suczkę. Na Asiora też chciały skakać psy,teraz on skacze po innych,aby na niego nie skakały...

Ja bym wykastrowała oba.

mibec - 08-08-2012, 16:03

ppaula2 napisał/a:
dlaczego nie chcecie ciachnąć Barneya
nie chcemy go narazac na kolejna narkoze i rekonwalescencje. Jesli zajdzie taka koniecznosc to to zrobimy.
Monisiaczek - 08-08-2012, 16:07

mibec napisał/a:
Btw, szkoda ze nikt wczesniej nic nie pisal o problemach (przynajmniej ja nie natrafilam na takie posty przed adopcja, a sporo czasu spedzam na czytaniu forum) - z boku adopcje zawsze wygladaly tak "gladko" i bezproblemowo...


Oj, wcale nie tak gładko ;) Pisałam w tematach :-P

mibec, trzymam kciuki, by wszystko się ułożyło :)

Andante - 08-08-2012, 18:17

Co do skakania - Dantemu na plecy próbują włazić nawet kastraci. I niektóre suki też. A mój Dante jest jajeczny :-P
Teraz w sprawie drugiego psa. Przez mój dom przewinęło się co najmniej kilku tymczasowiczów płci obojga.
Jednak duet pies pies (oba jajeczne ok. 18 miesięcy) okazał się mega trudny.
Przybysz na dzień dobry rzucił się na Dantego (teren neutralny itd). Każda próba zbliżenia się psów kończyła się atakiem P. Czy to w domu, czy w ogrodzie. W końcu złapałam nowego na smycz, żeby Dante miał możliwość po prostu uciec. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Szykowaliśmy juz wyjście awaryjne, czyli hotel dla P. Nie zamierzam w żadnej sytuacji poświęcać psychiki mojego psa i narażać go na agresję tymczasowicza. W czwartym dniu psiej wojny przyjechał mój mąż. Ja znękana sytuacją chciałam mu pokazać, co się dzieje. Puściłam oba psy w ogrodzie i czekam na nieuchronny atak P. A tu cud - żadnej agresji nie było. Trochę okrążeń na sztywnych łapach, ogony w górze, a potem gonitwa po ogrodzie. Psy się powoli docierały, ustaliły, który ważniejszy. Tylko mąż był przekonany, że chyba przesadzałam.
Starcia się zdarzały, ale coraz rzadziej. Po miesiącu oba chłopaki w najlepsze chrapali wspólnie na naszym łóżku.
P. przed adopcją został wykastrowany. Po około pół roku od adopcji odwiedził nas ze swoją nową rodziną. I co zrobił na dzień dobry? Rzucił się niestety z zębami na Dantego. Cały proces zaprzyjaźniania musiałby odbyć się na nowo.
Zatem z doświadczenia uważam, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest para mieszana - w tym oczywiście jedno sterylizowane/kastrowane. :)

mibec - 08-08-2012, 18:52

Andante napisał/a:
zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest para mieszana
ja o tym wiem i szukalam suczki, ale jak juz pisalam wczesniej, trafilam na ten obraz nedzy i nie potrafilam go nie zabrac :-o Wiem, ze to glupota, ale coz stalo sie - musimy to wypracowac, zwlaszcza ze na poczatku bylo dobrze :)
Monisiaczek - 08-08-2012, 20:05

mibec napisał/a:
Wiem, ze to glupota

Beatko, to nie głupota tylko odruch serca :) Po prostu, czeka Was teraz dużo więcej pracy. Będziecie potrzebować też dużo wsparcia i jestem pewna, że jest tu wiele osób, które będą Wam kibicować i trzymać kciuki za powodzenie i dotarcie się Prezesa i Boostera :)
Głowa do góry!

neravia - 08-08-2012, 20:41

mibec, trzymamy kciuki za Was ;* nie poddawajcie się tak szybko i nie żałujcie decyzji.. takie gorsze relacje mogłyby być i ze szczeniakiem, taki szkrab byłby na pewno na dłuższą metę męczący do Barneya. Jestem pewna, że chłopaki się dogadają, na zdjęciach tworzą fantastyczne zgrane rodzeństwo :)
Wiem, że Barniuszek to Wasze jedyne oczko w głowie, ułożony, posłuszny i od zawsze z Wami, ale mi strasznie szkoda Boosterka, zobacz ile on przeszedł w tak krótkim czasie- zmienił rodzinę, trafił do domu gdzie porozumiewają się w obcym języku dla niego, lada chwila po tym kastracja, a to wszytko przeplecione jest nauką..trzeba naprawdę czasu.

Mam pytanko, w jakiej sytuacji Booster chwycił Barneya za łapkę? Podczas zabawy czy było to kłapnięcie ostrzegawcze zębami?

mibec - 11-08-2012, 00:22

neravia napisał/a:
w jakiej sytuacji Booster chwycił Barneya za łapkę?
probowal ruchow kopulacyjnych, Barney sie odsunal a Boost chwycil go za lape - wtedy doszlam do nich, odciagnelam go i wyslalam na miejsce. Od tego czasu pilnujemy zeby nie zostawali sami, pracujemy ciezko i jakos to wyglada - Barney coraz czesciej lapie wesola minke, a Booster zaczyna lapac powolutku, ze warto wsluchac sie w to co ludzie mowia, bo za to sa taaakie dobre nagrody :) Roznie z tym bywa, ale .... z Barneyem dalismy rade to i z Boosterem damy :)
Trzymajcie za nas kciuki :)

usia155 - 11-08-2012, 00:32

mibec, Mocno trzymamy ;)
mibec - 11-08-2012, 00:34

usia155 :girl:

[ Dodano: 10-08-2012, 23:37 ]
Konsultowalam sprawe z Gocha - podala mi kilka pomyslow, ktore probuje wdrazac w zycie i cwicze cierpliwosc :)

neravia - 11-08-2012, 10:19

mibec, na pewno dacie radę ;*
bunia69 - 11-08-2012, 10:41

mibec będzie dobrze :)
dacie radę :lookdown:

mibec - 11-08-2012, 10:53

neravia ;* bunia69 ;*
Sama zaczynam wierzyc w powodzenie ;)

ppaula2 - 11-08-2012, 11:00

mibec, no i super!
Nie może być inaczej ;)

Dokite - 11-08-2012, 20:52

Oj mibec, mam nadzieję, że się uda!
mibec - 11-08-2012, 21:08

ppaula2 ;* Dokite ;*
ktosia - 11-08-2012, 23:20

mibec, czytam i czytam i Cię doskonale rozumiem, Twój kryzys :) i wierzę w to, że dacie radę. Proszę podziel się co doradziła Ci Gocha, bo ja znów zaczynam mieć dość naszej sytuacji mieszkaniowej, a Reks mnie irytuje. Mieszkamy razem troszkę ponad miesiąc, na szczęście przestał próbować kopulować z Nerą w każdej możliwej pozycji i sytuacji, co mnie cieszy że udało mi się go do tego skłonić ;) (choć pewnie pomogło również to, iż Nerka przestała cieczką pachnieć). Ale za to zaczął z zębami w dziwnych sytuacjach wyskakiwać do młodej i to na nieszczęście zupełnie bez ostrzeżenia. Zaczyna mnie to frustrować
mibec - 11-08-2012, 23:32

ktosia, Gocha przede wszystkim doradzila, zeby podbudowac Barneya, pokazac mu ze jest potrzebny, wiec nosi pranie do pralki, przynosi rozne rzeczy ode mnie do meza i na odwrot, zostal poprostu zaangazowany w obowiazki domowe :) Ponadto robimy osobne sesyjki szkoleniowe w ogrodzie, a na koniec probujemy nauczyc ich wspolnej zabawy - tutaj wymyslilismy taki uklad: jeden biegnie po pilke, przynosi drugiemu, a ten drugi ma przyniesc do ktoregos z nas. To ostatnie jest bardzo trudne, bo komendy u Boostera nie sa jeszcze wypracowane, ale probujemy :) U nas najwazniejsze jest pokazanie Barneyowi ze nie stracil swoich ludzi + wypracowanie u Boostera podstaw (jak na razie) wspolpracy z czlowiekiem.
ktosia - 11-08-2012, 23:35

mibec, czyli tak jak myślałam :) szkoda tylko że trafiam na ludzki opór z drugiej strony :-> chyba to mnie bardziej frustruje niż zachowanie Reksa, bo myślę że z zaangażowaniem z drugiej strony można by wiele zmienić w jego zachowaniu ;/
mibec - 11-08-2012, 23:41

ktosia napisał/a:
szkoda tylko że trafiam na ludzki opór z drugiej strony
no szkoda, bo to utrudnia cala prace. A kolezanka (Reks jest kolezanki- dobrze kojarze?) nie widzi problemu?

[ Dodano: 11-08-2012, 22:44 ]
ktosia napisał/a:
zaczął z zębami w dziwnych sytuacjach wyskakiwać do młodej i to na nieszczęście zupełnie bez ostrzeżenia
jak wtedy reagujesz? Moze kiedys zaczal ostrzegac i zostal skarcony, wiec przestal i od razu ida zebiska w ruch?
ktosia - 11-08-2012, 23:45

mibec, kuzynki :) no właśnie nie widzi żadnego, nawet w tym, że nie jest nauczony jeździć jakimkolwiek środkiem transportu, dziś np jechaliśmy z moim tżtem i Nerą na Jure Krakowsko-Częstochowską i z chęcią byśmy wzięli Reksa na ten spacer, ale on nie wsiądzie do auta! Raz udało mi się Monikę namówić na wspólny spacer, żeby psy się poznały przed wspólnym mieszkaniem to malo ze go nei puściła ze smyczy, to jeszcze okazało się że godzina biegania, tak go wykońćzyła że nie miał siły wrócić do domu a to owczarek jest ;/ długo mogłabym tak wymieniać
mibec - 11-08-2012, 23:51

ktosia, to biedny psiak ... taki jak moj Boosterek :( Pytanie czy Ty masz ochote i czas nadrabiac jej niedociagniecia albo chociaz uswiadomic jej ze krzywdzi psa .....
ktosia - 11-08-2012, 23:53

mibec,na razie robie to ostatnie. zobaczymy jak bedzie dalej
mibec - 12-08-2012, 00:15

ktosia, to powodzenia ;*
agusia1974 - 12-08-2012, 00:25

mibec, życzę ci powodzenia :)
mibec - 12-08-2012, 00:34

agusia1974, nie-dziekuje ;)
Kiedy u Ciebie zawita nowa domowniczka?

agusia1974 - 12-08-2012, 00:44

w środę 15 sierpnia :)
mibec - 12-08-2012, 01:06

agusia1974, to juz tylko kilka dni :)
agusia1974 - 12-08-2012, 01:10

no właśnie i już nie możemy się doczekać :)
mibec - 12-08-2012, 01:12

agusia1974, Brutus juz mial do czynienia ze szczeniakami?
agusia1974 - 12-08-2012, 01:15

nie :(

[ Dodano: 12-08-2012, 01:16 ]
ale mamy suczkę jamniczkę z którą sie dogaduje

mibec - 12-08-2012, 01:24

agusia1974, to pewnie bedzie ok :) Ja sprowadzilam doroslego chlopaka mojemu rozpieszczonemu jedynakowi ;)
agusia1974 - 12-08-2012, 01:26

ale napewno dasz sobie radę :) a my zobaczymy :) myślę że psy wszystkie się dogadają :) napewno odezwe się jak będę już ją miała w domu :)
ktosia - 12-08-2012, 09:18

mibec , dzięki :) wiesz najgorsza jest dla mnie walka z ludźmi, którzy zupełnie nie rozumieją jak szkodzą swoim psiakom, bo w przypadku Reksa wydaje mi się, że wystraczyłoby, żeby go wybiegać, jakiś przynajmniej jeden wspólny spacer z Nerą w tygodniu i nauczyć go korzystać z zabawek, a nie argument, że on nie będzie miał zabawek bo je zgryza, ale co on ma z nimi robić jeśli nikt z nim nigdy nie bawił się aportem i nie nauczył oddawać piłeczkę, to on łapie i zgryza ją. Nawet nie wiesz, ile radości było na jego pyszczku gdy kiedyś wzięłam kliker i pobawiliśmy się we 3, ja, on i Nera. Błyskawicznie łapał o co chodzi, a nowe niektóre rzeczy łapał szybciej od Nery.
mibec - 12-08-2012, 09:22

ktosia napisał/a:
on nie będzie miał zabawek bo je zgryza
jej biedny pies :( Z Boosterem bylo to samo, on nawet nie mial nic w klatce, zadnego materacyka czy kocyka, bo gryzl, wiec trzymali go na golym metalu, dlatego byl taki poodparzany :beated: U nas ma wyscielona klatke, czasem obryzie jakis rozek, ale uczymy ze nie powinien i jakos powolutku lapie...
ktosia - 12-08-2012, 09:31

mibec, Reks ma swoją poduchę do spania :) ale i tak woli legowisko Nery, która jako rozpieszczona jedynaczka śpi ze mną w łóżku. Mam takie zdjęcie z drugiego dnia wspólnego mieszkania, kiedy ja wyszłam na imprezę a kuzynka przysłała mi zdjęcie, jak psy sobie świat poukładały po zakończonych wojnach :D Nera na łóżku a Reks na legowisku. Wiesz to jest tak, że oni całkiem fajnie razem kooegzystują, na balkonie razem leżą, czy pod drzwiami jak nas nie ma, jedzą wspólnie bez najmniejszych problemów, ale... no właśnie ale, zdarzyło się, że Reks wyskoczył z zębami i ja na serio nie wiem o co poszło, mogę się tylko domyślać. A jakbym wiedziała i rozumiała, i jeszcze zauważyła że wysyłał ostrzegawcze do Nery a ona nie zareagowała byłby mi łatwiej zareagować i coś poradzić. A tu... Reks leży na środku pokoju, z brzuchem do góry, merda ogonem... Nera zrozumiała to jako ewidentną zachętę do zabawy... podchodzi, a on ciach z zębami i ujadaniem. Albo, siedzimy w pokoju, Nera schodzi z łóżka, on stoi obok i nagle ciach nad moim kolanem z zębami. Było jeszcze ze dwa razy też że się rzucił, ale te akurat sytuacje jestem w stanie zrozumieć jako obronę zasobów. Rzecz wyglądała tak, że Reks przez problemy z żołądkiem nie może jeść nic po za karmą, żadne uszka, kosteczki i inne, więc zamknęłam Nerę w pokoju z kością. Poźniej niezbyt dokładnie posprzątałam i na dywanie leżały okruchy kostki, Nera podawała mi linę, a on myślał, że Nera chce mu zjeść te resztki i się rzucił.
ania - 12-08-2012, 11:02

mibec, po pierwsze gratulacje , po drugie dasz rade podziwiam twoje zaangazowannie w piesy nie od dzis , a po trzecie najmniej wazne ja tez chce jeszcze jednego xx
;* ;* ;* ;*

mibec - 12-08-2012, 12:50

ania, czesc - dawno Cie tu nie bylo ;)
ktosia - 16-08-2012, 14:25

jestem załamana ;/ znów Reks skoczył do Nery z zębami :( zaczynam się zastanawiać, czy nie rozdzielać ich jak zostają sami. Doszło do tego, że nie pozwalam Reksowi wchodzić do nas do pokoju, żeby Nera miała poczucie iż to jej bezpieczna strefa... nie wiem czy to dobrze, ale ona przecież musi mieć w domu przestrzeń w której czuje się bezpiecznie. A widziałam dziś, jak zesztywniała kiedy on do niej podszedł, dosłownie mój pies spanikował, zrobił się sztywny, bała się bo miała w zębach miśka, i obawiała się, że on będzie chciał jej zabrać się znów na nią rzuci.
mibec - 16-08-2012, 14:30

ktosia, ja na razie nie zostawiam B & B samych razem - z tym ze oni obaj klatkowcy, wiec kazdy idzie do siebie i tyle; staram sie tez zeby klatki byly ich osobiste, nie wolno im wchodzic do nieswojej, zeby wlasnie kazdy z nich mial taka swoja bezpieczna przestrzen, wiec mysle ze pomysl z izolowaniem Nery i Reksa, przynajmniej jak nie sa pod nadzorem, jest dobry.
kasiek - 17-08-2012, 22:38

mibec, zawsze wierzylam w Ciebie ;* ciesze sie ,ze codziennie jest lepiej :)
mibec - 19-08-2012, 22:59

Nie chce zapeszac.... ale weekend byl udany - nie bylo zadnych scysji, chlopcy pilnowali sie siebie nawzajem na licznych dzisiejszych wyprawach, po spacerku spali obok siebie.... chyba bedzie dobrze :)
Almathea83 - 19-08-2012, 23:02

mibec, super, bardzo się cieszę i gratuluję bo to Wasza zasługa ;*
mibec - 19-08-2012, 23:16

Almathea83, staram sie jeszcze nie cieszyc ....
Nadal mnostwo pracy przed nami.

Almathea83 - 19-08-2012, 23:19

mibec, jesteście konsekwentni i bardzo rozsądni, ja tam w Was wierzę- dacie radę ;*
donia457 - 19-08-2012, 23:20

mibec, trzymamy dalej za Was kciukaski ;*
mibec - 19-08-2012, 23:21

Almathea83, donia457 :girl:
donia457 - 19-08-2012, 23:27

mibec, najwazniejsze aby pozytywnie podchodzic do calej sprawy i dac sobie i psiakom troche czasu :) a bedzie dobrze,
mibec - 20-08-2012, 11:17

ktosia, jak relacje Nera-Reks?
dominika92 - 20-08-2012, 11:45

mibec, gratulacje, powinno być ok. :)
U mnie co prawda psy nie mieszkają razem, ale co tydzień się widują na 2-3 dni pod jednym dachem i na początku było kiepsko, a teraz..:D Może ze strony Demi nie ma okazywanej zbytniej miłości, ale jak obserwuję jak rano na działce rozwalała się na plecy i nastawiała na buziaki od Heli, a jak przestawała to trącała ją łapką..to może jednak trochę tą Helenkę pokochała :P Bo ze strony Heli jest miłość bezgraniczna :P

tenshii - 20-08-2012, 12:20

U nas też sukcesy ;D wczoraj w drodze powrotnej z labowania Fido położył całą głowę na Teyli, a jej to nawet nie obeszło. I tak jechali, i sobie smacznie spali ;D
mibec - 20-08-2012, 12:32

tenshii, super :)
ktosia - 20-08-2012, 14:36

mibec, różnie ;) było tak że porostu miałam dość jednego dnia Reks z 3-4 razy z zębami, Nera nie wchodzi do żadnego pomieszczenia w którym on przebywa, nawet jak ją do siebie wołam to najchętniej by nie wchodziła w ogóle. Ale weekend minął łagodnie, w sb byliśmy na wspólnym spacerze i o dziwo Reks bardzo pilnował, żeby Nera nie zginęła mu z zasięgu wzroku. Pochowałam wszystko co może być konfliktowe, zastosowałam część rad Gochy do tego planujemy ucięcie jajek u Reksa szybciej niż to planowałyśmy, bo jeszcze teraz w wakacje.
mibec - 20-08-2012, 14:56

ktosia, zycze cierpliwosci i wytrwalosci ;*
Kiedy dokladnie Reksa ciachacie?

ktosia - 20-08-2012, 15:47

Wiesz co współlokatorka za 2 tygodnie będzie miała urlop, więc pewnie w tym czasie :)
mibec - 01-09-2012, 00:59

U nas powolutku sie zycie uklada :) Barney nie pala wielka miloscia do Boostera, ale .... jak nie widzi go przez dluzsza chwile (np osobne spacerki) to cieszy sie na jego widok :) Nadal nie zostawiamy ich bez nadzoru, ale to przede wszystkim dlatego ze nadal trwa uczenie Boostera jak wolno mu sie bawic z Barneyem zeby mu krzywdy nie zrobil. Najtrudniejsze sa pierwsze minuty wieczornego spaceru gdy Booster ma mnostwo energii i ciezko mu zapanowac nad emocjami. Nadal mnostwo pracy przed nami, ale w koncu mamy tez nadzieje ze sie to wszystko ulozy :)
A poza tym ... Booster zaczyna wygladac jak labus - sliczny psiak sie z niego robi ;)

donia457 - 01-09-2012, 01:01

mibec, pomalutku ,malymi krokami i dojdziecie do celu ;*
mibec napisał/a:
poza tym ... Booster zaczyna wygladac jak labus - sliczny psiak sie z niego robi

to fantastyczna wiadomosc :haha:

nigritta - 01-09-2012, 12:40

mibec,
mibec napisał/a:
nadal trwa uczenie Boostera jak wolno mu sie bawic z Barneyem
chyba tego bałabym się najbardziej przy drugim psiaku :( ale widziałam ile pracy włożyliście w Barneyka, z jakimi efektami więc z Boosterem też sobie poradzicie :)
Hmmmm może i Lukę wam wyślę do przeszkolenia ;-) :-P

mibec - 01-09-2012, 12:43

nigritta napisał/a:
Hmmmm może i Lukę wam wyślę do przeszkolenia
dawaj :-P
nigritta - 01-09-2012, 12:45

nie dostałabyś szału z 3 psami?? :beated:
A jak idziecie do pracy to są zamykani w oddzielnych pomieszczeniach??

mibec - 01-09-2012, 12:47

nigritta napisał/a:
nie dostałabyś szału z 3 psami?
z 3 to pewnie tak ;)

nigritta napisał/a:
jak idziecie do pracy to są zamykani w oddzielnych pomieszczeniach?
tak - maja swoje "kawalerki" :)
nigritta - 01-09-2012, 12:48

mibec napisał/a:
maja swoje "kawalerki"
ale im dobrze :D
kasiek - 04-09-2012, 10:44

mibec, pomalutku ,a psiaki beda zgodnie z soba zyly :) pozdrawiam razem z moja sfora ;D
Milena - 04-09-2012, 10:49

mibec, bardzo się cieszę, że coraz jest coraz lepiej :)
nugatowa - 05-09-2012, 14:31

Hej :)
Mam młodziutkiego labka oraz czteroletnią cocker spanielkę. Zdecydowaliśmy się na kupno Labradora, po dwóch tygodniach od uśpienia naszego czarnuszka Maksia (był to mieszaniec). Wszystko jest ogólnie dobrze, Liliana odżyła odkąd Juniorek mieszka z nami, jednakże czasami gdy bywa zazdrosna o moją mamę, czy o cokolwiek, potrafi lekko "dziabnąć" jakby odstraszająco. Po za tym sama go zaczepia do zabawy, kradnie mu zabawki i ucieka, by zachęcić go do ruchu, szczególnie na naszym ogródku :)

mibec - 08-09-2012, 01:19

Wczoraj dzwonila do nas poprzednia wlascicielka Boostera, Michal oddal mi telefon, a ja odrzucilam polaczenie ... myslicie ze powinnam z nia rozmawiac / zadzwonic do niej?
nigritta - 08-09-2012, 01:27

Porozmawiać nie zaszkodzi a tak to teraz będziesz się zastanawiała co ta pani mogła chcieć :)
mibec - 08-09-2012, 01:38

nigritta, ale co ja mam jej powiedziec? "Bylas d*** a nie wlasciciel psa"?
Nic na to nie poradze, ale jestem pelna zlosci wobec niej - Boosterek ma ponad dwa lata i dopiero poznaje co to jest zabawa, wspolpraca z czlowiekiem .....co to jest psia karma :beated:
Jedno jest pewne: podpisala umowe, wiec pies jest moj.

ktosia - 08-09-2012, 06:46

mibec, zdaję sobie sprawę z tego, że budzi to w Tobie skrajne emocje i bardzo denerwuje, ale może wartałoby się spiąć w sobie i porozmawiać z tą Panią, żeby wykorzystać to jako nauczkę dla niej i czegoś ją nauczyć?? Aby nie wzięła sobie kolejnego psa i kolejny przez nią nie cierpiał??
usia155 - 08-09-2012, 08:02

mibec, Ja utrzymuję kontakt z byłymi właścicielami Asty ;) , mnie często pytają co słychać u Asty itp ;) , może Pani też chciała się dowiedzieć co słuchać u Boostera :)
dominika92 - 08-09-2012, 10:08

Gdyby nie zdrowy rozsądek, już dziś bym wzięła drugiego psa. :heart:
kolorowooka - 08-09-2012, 10:15

mibec nie usprawiedliwiam bylej wlascicielki Boosterka, ale skoro zadzwonila to troche o nim mysli. Moze to osoba na tyle nieporadna, ze nie umiala zadbac odpowiednio o psa.
mibec - 08-09-2012, 10:44

Dziekuje dziewczyny, choc to chyba Laura powinna Wam podziekowac - dzis do niej zadzwonie, zapytam sie o co chodzilo :)

usia155 napisał/a:
Ja utrzymuję kontakt z byłymi właścicielami Asty
to troche inna sytuacja; oni oddali ja bo dziecko chorowalo.
nigritta - 08-09-2012, 10:47

mibec napisał/a:
dzis do niej zadzwonie, zapytam sie o co chodzilo
dobra decyzja :) pamiętaj że przyjaciół trzeba mieć blisko ale wrogów jeszcze bliżej ;-)
mibec - 08-09-2012, 11:42

Dzwonilam, ale tym razem ona nie odebrala - napisalam jej pm na facebooku, bo to fejsowe zwierze, wiec tam najlatwiej ja zlapac.

[ Dodano: 09-09-2012, 00:21 ]
Laura mi odpisala - byla ciekawa jak sie czekol miewa i chciala zdjecia :)
Ona chyba jednak troche za nim teskni...

nigritta - 09-09-2012, 01:27

mibec napisał/a:
Laura mi odpisala - byla ciekawa jak sie czekol miewa i chciala zdjecia
Ona chyba jednak troche za nim teskni...
patrząc obiektywnie - przecież go oddała czyli widocznie wiedziała że nie jest dla niego odpowiednią pańcią :) ale nie znaczy że za nim nie tęskni :) jednym słowem nie było to takie straszne co ?? :-P
mibec - 09-09-2012, 01:28

nigritta napisał/a:
nie było to takie straszne co ??
nie :-P
Dokite - 09-09-2012, 17:22

mibec, cieszę się bardzo, że chłopaki coraz lepiej się dogadują.
I to fajnie, że jednak poprzednia opiekunka trochę za nim tęskni. Jednak ma uczucia.

Milena - 09-09-2012, 17:28

Miło z jej strony, że się chociaż zainteresowała. Chociaż nie dziwie się mibec, pierwszej reakcji, ja bym pewnie się przestraszyła, że psiaka chce zabrać (mimo, że umowa to rozumowanie czasem zbyt impulsywne) :)
nenekuku - 13-09-2012, 12:28

Chciałabym poznać Wasze zdanie i porady :) jak pisałam mam shih tzu i zajmuję się dogoterapią. W przyszłym roku mam nadzieję, że zamieszka z nami labek. W domu są jeszcze dwa koty, które bardzo przychylnie przyjęły shih tzaka mimo, iż stanowiły atrakcję fantastyczną ;) Zeta jest przyzwyczajona do obcowania z dużymi psami z którymi pracuje w fundacji i jest psem wesołym i żywiołowym.I powiem Wam jeszcze że nasza rodzinna decyzja wszystkich tak cieszy jakby labek był już z nami :haha:
ppaula2 - 13-09-2012, 12:30

nenekuku, biorąc małego szczeniaka z hodowli tak na prawdę żadne zwierze w nowym domu mu nie przeszkadza :)
Życzę powodzenia w wyborze maluszka i samych sukcesów w fundacji :)

Milena - 13-09-2012, 16:23

nenekuku, u mnie było odwrotnie, najpierw był labek (miał już skończone 4 lata) i dopiero pojawił się maluch - maltańczyk. Na początku było ciężko, ale w chwili obecnej super się ze sobą dogadują i nie ma żadnych problemów :)
mibec - 14-09-2012, 14:11

Dzisiaj mijaja dwa miesiace odkad Boosterek jest z nami ...zaczyna wygladac i zachowywac sie jak prawdziwy labradorek :) On juz sie do nas przywiazal, uwielbia Barneya, caly czas chce sie z nim bawic, my tez juz go kochamy, jest naszym malym synkiem, jeszcze tylko Barniuszek zostal z malym (ale coraz mniejszym) foszkiem ...
i pomyslec, ze chcialam go oddac :-o

ktosia - 14-09-2012, 14:15

mibec, jesteś dla mnie jak: :superman:
mibec - 14-09-2012, 14:18

ktosia, bez przesady - mam do siebie pretensje o te chwile watpliwosci, zalu... :(
i dalej twierdze, ze juz sie raczej nigdy wiecej nie porwe na adopcje - to jest bardzo, bardzo trudne....

A jak u Was sie sprawy maja? Reks stracil jajeczka?

ktosia - 14-09-2012, 14:24

mibec, a ja jestem zdania, że te chwilę zwątpienia są naturalne i normalne :) bez emocji byłabyś kobieto, gdyby Ci się serce nie kroiło na widok fochów jedynka ;) i do tego na trudności jakie po drodze napotkałaś! Ważne, że podjęłaś słuszne decyzje i wytrwałaś mimo przeciwności!
A u nas... hmmm generalnie świat się kręci, co raz więcej zmian w życiu moim i Nery, Reks jeszcze z jajkami, bo mu kipeskie wyniki badań wyszły i trzeba go podleczyć, zanim narkoza, ale do końca listopada musi już być bez jajek bo w grudniu Nera będzie miała cieczkę. OStatnio spokój między nimi jest, ale miałam po drodze kilka bardzo ciężkich chwil, na tyle ciężkich że zastanawiałam się nad zostawieniem Nery u rodziców.

mibec - 14-09-2012, 14:28

ktosia, uu to niech chlopak zdrowieje, bo zwariujecie podczas cieczki - a Ty nie planujesz Nery sterylizowac?
Jak to w ogole rozegralas - rozdzielalas je jak zostawaly same, czy same sie dotarly?

ktosia - 14-09-2012, 14:38

mibec, planuje, ale najwcześniej w marcu bo teraz jeszcze wet twierdzi, że po tych ostatnich narkozach (wiesz o jak to jest sama doskonale) w tym roku jest jeszcze za wcześnie, a ponieważ uratował mi psa to mu wierzę. Generalnie zastanawiam się czy powinnam w ogóle ryzykować, ale poprzednia suka zeszła mi na ropomacicze więc się troszkę obawiam.
Wiesz, ja się zastanawiałam co on taki chudy (owczarek którego dłonią w pasie obejmiesz), a okazało się że on jakiegoś białka nie przyswaja i stąd to wszystko więc zmiana karmy i troszkę go tuczymy.
A co do dotarcia się,... to trudno powiedzieć, że się dotarli: Nera nie wejdzie (nawet jak ją wołam) do pomieszczenia, w którym jest Reks. Gdy pojawia się on w pobliżu naszego pokoju to Nera, chowa się na swoim legowisku lub zamną, koło Reksa przejdzie tylko koło mnie! nikt inny, nawet mój TŻ nie może to być, tylko ja stojąca pomiędzy nami. Ale zdarza się coraz częsciej, że się spotykają więc widzę nadziej. A ja zastosowałam się do rad Gosi, i przepędziłam Reksa z przejść i do tego jak tylko mam czas staram się np. dokarmiać ich oboje, tak żeby się widzieli i wykonywali jakieś komendy, a mój TŻ uprawia pieszczoty na dwie ręce :D bo on spokojnie ich rozdizela na tyle, że Nera czuje się bezpieczna, a Reks ma do niego DUŻY repspekt, ja staram się coraz częściej głaskać Reksa, ale w sytuacja gdy Nera jest gdzieś w pobliżu

mibec - 14-09-2012, 14:45

ktosia, co my bysmy bez Gochy zrobily? :)

Doskonale rozumiem Twoje odkladanie narkozy u Nery, bo u nas jest to samo - Barney zostanie wykastrowany tylko w razie absolutnej koniecznosci.

ktosia - 14-09-2012, 14:49

mibec, dokładnie :) Jest wielka i niezastąpiona! Zobaczymy jak to się dalej potoczy, ale na dzień dzisiejszy chyba za długo nie pomieszkamy razem z Reksem ;) więc nie mam już aż takiej spinki.
anna34 - 14-09-2012, 14:50

Ja Was dziewczyny tak nie dokońca rozumiem z tym strachem przed narkozą,bo mój miał ich sporo w krótkim czasie(mus był) i jakos nic mu po nich nie było :)
Więc niepotrzebnie panikujecie,jak psiaki mają zdrowe serducha to wytrzymają,bo kastracja to zabieg krótki,a nie paro godzinny :-P

mibec - 14-09-2012, 14:53

ktosia napisał/a:
na dzień dzisiejszy chyba za długo nie pomieszkamy razem z Reksem
uu czyli sie nie bardzo uklada ;)
Zycze zeby wszystko Ci sie dobrze ulozylo ;*

[ Dodano: 14-09-2012, 13:54 ]
anna34 napisał/a:
Was dziewczyny tak nie dokońca rozumiem z tym strachem przed narkozą,bo mój miał ich sporo w krótkim czasie(mus był)
ja slucham weta - B. bedzie poddany kolejnej narkozie tylko jesli to bedzie niezbedne.
anna34 napisał/a:
i jakos nic mu po nich nie było
to tylko sie z tego cieszyc :)
ktosia - 14-09-2012, 14:55

anna34, tyle że Nera w ciągu pierwszego roku życia miała ich coś koło 7, z czego 2 paru godzinne, żałuję że nie wykastrowałam jej wtedy od razu, ale kasy nie było i w sumie plany w stosunku do niej też zupełnie inne. Serducho może i Nera ma zdrowe, ale lekarz twierdzi, żeby dla jej dobra poczekać do końca roku tego jeśli narkoza nie jest konieczna, dlatego też postanowiłam, że w marcowej akcji sterylizacji to załatwimy.


mibec, to nie to, że się nie układa, tylko odkąd wyproawdziłam się od rodziców, moje życie kręci się jak w kołowrotku i ciagle same zmiany, tylko jak zacznę o tym pisać tutaj to nam sie spory ot zrobi.

tenshii - 14-09-2012, 14:56

anna34 napisał/a:
Ja Was dziewczyny tak nie dokońca rozumiem z tym strachem przed narkozą,bo mój miał ich sporo w krótkim czasie(mus był) i jakos nic mu po nich nie było
Więc niepotrzebnie panikujecie,jak psiaki mają zdrowe serducha to wytrzymają,bo kastracja to zabieg krótki,a nie paro godzinny

też tak trochę uważam, choć rozumiem i strach dziewczyn

sąsiadki pies miał kilkanaście operacji po kolei po zmasakrowaniu przez innego psa (miał wyrwaną część żuchwy itp - paskudna sprawa) i było to w dość późnym wieku i nadal żyje i na zdrowie nie narzeka
ja bym się raczej bała tego, że jak już coś się stanie - w sensie raka, ropomacicza czy coś - to operacja będzie dodatkowym obciążeniem dla organizmu ze względu na stan zapalny

mibec - 15-09-2012, 23:10

tenshii napisał/a:
ja bym się raczej bała tego, że jak już coś się stanie - w sensie raka, ropomacicza czy coś - to operacja będzie dodatkowym obciążeniem dla organizmu ze względu na stan zapalny
a ja sie boje ze pies sie nie wybudzi po operacji, ktora nie byla niezbedna :( Organizm Barneya jest bardzo wysilony, nie chodzi tylko o poprzednie narkozy - pies jest caly czas na lekach przeciwzapalnych i przeciwbolowych, dochodzi do tego silna alergia i immunoterapia - on i tak przypuszczalnie nie bedzie zyl tyle ile zdrowy osobnik; po co mam ryzykowac (a ryzyko jest duze), ze odejdzie juz? teraz gdy stan jest w miare stabilny, gdy nauczylismy sie zyc z tym wszystkim? Ma swoje szczesliwe chwile - mam mu je skracac przechodzeniem przez kolejna rekonwalescencje?
Nie jestem przeciwna kastaracji zdrowych psow nie bedacych reproduktorami (np Booster), ale psy chore to osobny rozdzial.

donia457 - 15-09-2012, 23:18

mibec, bardzo dobrze was rozumiem,mialam podobny przypadek ,i tez bym sie bala,moja Rona pod koniec swoich dni byla czestym gosciem na stole operacyjnym, :confused: narkoza za narkoza,a choroba dalej szla w zaparte :cring:
Bardzo sie ciesze ze B&B dogaduja sie :) i ze wam sie udalo ;* ze jednak wytrwaliscie :) ;*

Rysia88 - 16-09-2012, 10:57

mibec nie sądzę abyś musiała się komukolwiek tłumaczyć - to jest Twój pies i Ty wiesz co dla niego jest najlepsze... ;*
dominika92 - 23-09-2012, 14:31

Dziś mój tż oficjalnie zgodził się na drugiego psa ;D Ale na spokojnie zamierzam się do tego przygotować za około 1,5 roku czy 2 lata dopiero. Tż zobaczył ile pracy wkładam w Helę i że są efekty, plus obejrzał program wczoraj o borderach collie i..wreszcie się przekonał. :haha:
Dziś przy wyborze kanapy usłyszałam " A czarną kanapę weźmiemy jak kupimy bordera" :D

mibec - 23-09-2012, 14:35

dominika92, super :)
kolorowooka - 23-09-2012, 14:47

dominika92 super!!! Czemu tak dlugo chcesz czekac na nastepnego psa?
bunia69 - 23-09-2012, 14:50

Dominika fajowo :)
ja też będę czekać ok2 lat na drugiego labusia :lookdown:

Milena - 23-09-2012, 14:55

dominika92, super !! :)
dominika92 - 23-09-2012, 14:55

kolorowooka, po pierwsze chciałabym jeszcze najpierw żeby Hela trochę zmądrzała,dopiero w grudniu będzie jej sterylizacja, mamy też jeszcze trochę pracy żeby zrobić z niej psa idealnego, ja sama chciałabym też porobić jakieś kursy ze szkolenia, poorientować się w temacie, ustabilizować bardziej sytuację finansową, teraz mam jeszcze szczurki, które podejrzewam w przeciągu roku niestety odejdą..Musi się wszystko zgrać. :) Chcę do tego podejść rozsądnie, bo oczywiście najchętniej zdecydowałabym się jak najszybciej, ale...na spokojnie. :)

bunia69, :) To powodzenia. :)

[ Dodano: 23-09-2012, 14:55 ]
Milena, mibec, też się cieszę, choć wiem, że jeszcze dużo czasu, ale jest do czego dążyć. :)

donia457 - 23-09-2012, 14:57

dominika92, no to super :) i powodzenia ;*
szalej - 23-09-2012, 14:58

dominika92, gratulacje! :)
Mnie teraz strasznie męczy Toller.... mamy takiego na szkoleniu i spotykaliśmy się na wystawach, jest taki cudny a ja tak kocham tollery, aussie etc :greedy: ale to też nie wcześniej niż za 2/3 lata :) nie śpieszy mi się, po prostu chciałabym takiego kiedyś mieć :) Chociaż będzie to samo co przy bisi... toller v. następny labek, toller? czy następny labek?

a co do tematu.
Moje psy od kilku dni się chyba zaakceptowały :) Bliska jest już na tyle duża, że aż tak Buraczka nie wkurza :) Może zaczyna pachnieć jak suczka :P w każdym razie psy zaczeły się razem bawić ( tzn. Haker z bliską, bo ona to była chętna zawsze :P ) w domu przeciągając się zabawkami, na spacerach zabierając sobie patyki.... brzmi dość strasznie, ale ja wiem, że haker się tak po prostu bawi :P Poza tym zaczeły razem sypiać :lookdown:

donia457 - 23-09-2012, 15:00

szalej, to fantastycznie, :) gratki ;*
dominika92 - 23-09-2012, 15:10

szalej, dzięki :) Ja dopiero przy Heli złapałam bakcyla szkoleniowego..chciałabym bardzo frisbee ćwiczyć, ale Hela nie za bardzo może, nie powinna za dużo bo jeden łokieć nie jest idealny. Póki co jestem jeszcze zielona jeśli chodzi o szkolenie i sporty, ale czytam i ćwiczymy różne rzeczy z Helą a im więcej ćwiczymy tym bardziej mnie to wciąga i chciałabym kiedyś psa właśnie border collie, którego już od początku bym nastawiała na różne zawody itp. :) Ale chcę być do tego przygotowana jak najlepiej.

Gratulacje, że stosunki się polepszają. :) U nas też tak było w relacji Hela-Demi :)

Milena - 23-09-2012, 15:23

szalej, świetnie, u nas było podobnie :)
szalej - 23-09-2012, 16:03

dominika92, wrazie gdyby cie interesowało, to w nowej wsi 27/28 będą towarzyskie zawody PT1 :) nie będą bardzo trudne, bo szkoła organizuje je bardziej dla przyjemności :) mogłybyście się sprawdzić ;)

[ Dodano: 23-09-2012, 16:04 ]
Milena, dzięki ;*

dominika92 - 23-09-2012, 17:09

szalej, wiesz co Hela dopiero od nie dawna trochę się uspokoiła i zaczęła większą uwagę zwracać na mnie w rozproszeniach, więc myślę że za wcześnie by było. Ale będę się rozglądać za czymś w tym typie za jakiś czas, warto próbować w końcu. :)
mibec - 27-10-2012, 01:04

Moi chlopcy w koncu zaczynaja tworzyc druzyne, w koncu B&B Team dziala :victory: - zaczynaja bawic sie ze soba z wlasnej inicjatywy + wobec obcych psow pokazuja ze sa razem :) Dzisiaj spotkalismy w parku dawno nie widzianych znajomych, po pewnym czasie Barney odbiegl troszke dalej cos poniuchac, a Booster i Bailey sie kotlowaly razem, w ktoryms momencie Boo wyladowal na plecach i lekko pisnal - Barney byl przy nich zanim my tam dotarlismy, odgonil Baileya i sprawdzal jak braciszek sie miewa (nic mu sie nie stalo). Wiem ze to drobnostka, ale wzruszylo mnie to - Prezesik juz wie ze ma braciszka, a nie psa-konkurencje :)
neravia - 27-10-2012, 01:33

mibec, super, możecie być dumni z pociech ;*
szalej - 27-10-2012, 07:03

mibec, super, że u was już wszystko w porządku! :)
Też miałam pisać, że moje psy się dotarły :) Haker już nie chodzi po domu i nie burczy, za to znajduje po kątach skarpetki i zanosi je swojej nowej dziewczynie :lookdown: A no bo już ten szczyl zaczyna wyglądać jak laska :-P A tak serio, to pies który przez 9 lat wogóle się prawie nie bawił, teraz bawi się z Bisią do ostatniego tchu z własnej woli. Na spacerach może nie wykazuje aż takiego zainteresowania młodą, za to ona i tak nie odstępuje go na krok :) Ah, no i bardzo chętnie razem z Chopperem pokazał dziecku jak się tapla w błotku w wielkim stylu :)
Stawiam wstępną diagnoze, że psy tak na serio serio docierają się po 3 miesiącach - po takim okresie czasu można mówić, że już się dotarły :)

tenshii - 27-10-2012, 09:14

szalej napisał/a:
Stawiam wstępną diagnoze, że psy tak na serio serio docierają się po 3 miesiącach - po takim okresie czasu można mówić, że już się dotarły

coś w tym jest :)
nasze też już żyć bez siebie nie mogą. Fido właśnie pojechał na 3 dni do starego domu i Teyla już ma depresję.

A wczoraj na spacerze późnym wieczorem Teyla odbiegła tak, że nie było jej widać i skubana nie wracała na zawołanie. W końcu jak się pojawiła Fido tak zaczął na nią szczekać jakby prawił jej niemały oper za napuszczenie nam stracha :-o

mibec napisał/a:
Wiem ze to drobnostka, ale wzruszylo mnie to - Prezesik juz wie ze ma braciszka, a nie psa-konkurencje

To nie jest drobnostka! To wielki krok :) też bym się wzruszyła :) Gratulacje!

Almathea83 - 27-10-2012, 09:33

mibec, super że chłopaki są już jak Bad Boys- nierozłaczni ;*
mibec - 27-10-2012, 09:49

Dzieki dziewczyny ;*
A dzis byl kolejny kroczek: rano razem lezaly ze mna w lozku, co dotychczas bylo nie do pomyslenia, bo Barney od razu uciekal jak Boo zblizal sie do lozka :)
szalej napisał/a:
psy tak na serio serio docierają się po 3 miesiącach
u nas dokladnie tak bylo.
Od przerazenia co to ja najlepszego zrobilam, doszlam do radosci z posiadania dwoch zaprzyjaznionych sierciuchow :)
tenshii napisał/a:
W końcu jak się pojawiła Fido tak zaczął na nią szczekać jakby prawił jej niemały oper za napuszczenie nam stracha
swietnie to musialo wygladac :)
dominika92 - 27-10-2012, 10:49

szalej napisał/a:
A tak serio, to pies który przez 9 lat wogóle się prawie nie bawił, teraz bawi się z Bisią do ostatniego tchu z własnej woli. Na spacerach może nie wykazuje aż takiego zainteresowania młodą, za to ona i tak nie odstępuje go na krok :)


O to u nas jest podobnie :) Hela to JEDYNY pies którego Demi akceptuje i z którym się BAWI, choć ona już zabawowa nie jest :P A teraz sama trąca łapą i domaga się żeby Hela ją zaczepiała..Słodkie to jest i uwielbiam na to patrzeć, zwłaszcza, że początki były trudne bo Demi innych psów nie akceptuje. Ah, zaraz sobie na to popatrzę bo Demi wpada na weekend :D

mibec, super, że wytrwaliście i jest coraz lepiej :)

FadGoś - 27-10-2012, 12:18

A sie pochwalę Tż mi się na razie zgodził na drugiego psa ;D (mam nadzieję że my sie nie odwidzi ]:) ) Wiem że ma być biszkoptowa suczka ( Fadziolinka miał nią być :D :D )
Imie juz wybrane , teraz zaczynam szukać hodowli :D ( myślę że to cudo trafi do nas za 6 mc :) )

mibec - 27-10-2012, 12:33

FadGoś, super :)
szalej - 27-10-2012, 12:37

FadGoś, gratulacje Layli :D
FadGoś - 27-10-2012, 12:38

mibec, ja też sie cieszę , choć mi sie smiać chciało z Tż jak mi opowiadał jak to dwa helikopterki będą się cieszyć na jego widok :D do tego juz oczami wyobraźni widział to dwa cielaczki na mim leżą , jedno na jednym kolanku , drugie na drugim :haha: miejsca juz dla mnie chyba nie ma :D :D
neravia - 27-10-2012, 12:39

FadGoś, super wieści :haha:
bunia69 - 27-10-2012, 13:54

szalej napisał/a:
czeko&blond coraz bardziej popularny


szalej nie inaczej
też mi się śni po nocach taki duecik :) :)

mibec gratulacje że chłopcy już się dogadali :lookdown:

kolorowooka - 29-10-2012, 11:56

szalej, mibec wspaniale ze wasze psy w koncu tworza pary zgranych siersciuchow :haha:

FadGoś super nowina, oby TZ sie nie rozmyslil.
Mi tez sie mazy wieksze stadko, ale dopoki wiecej czasu spedzam poza domem i caly obowiazek spada na glowe mojego TZ to nie mam szans. Moze jak bede na emeryturze to fundne sobie trio-kolor :-P

kasiek - 29-10-2012, 12:02

mibec, szalej, ciesze sie ,ze wasze duety juz zyja w zgodzie :haha:
FadGoś, swietne wiesci :haha:

dominika92 - 25-11-2012, 22:30

ja teraz po powrocie do rodziców mam wesoło. Hela ma szajbę na punkcie Demi. O wspólnym spacerze NA SMYCZY ( nawet jak jedna osoba prowadzi jednego psa, a druga drugiego) nie ma mowy. Hela musi cały czas być przy Demi. Jak Demi idzie na spacer bez niej to jest panika, szczeki, piski..Mam nadzieję, że jakoś się przyzwyczai. Wieczorami zaczęliśmy jeździć na wspólny spacer na Pola Mokotowskie gdzie mogą biegać luzem. Jak wracaliśmy to obie mi się na kolana wbiły :beated:
mibec - 25-11-2012, 22:35

dominika92, to wesolo :)
dominika92 - 25-11-2012, 22:38

mibec, wesoło i ciężko. Musi się to jakoś poukładać..póki co nie mam pomysłu jak się za to zabrać. A zawsze mi smutno jak biorę jedną a drugą zostawiam i potem po nią wracam..nie mogę patrzeć na te mordki wtedy..
mibec - 25-11-2012, 22:47

dominika92 napisał/a:
Hela musi cały czas być przy Demi.
a jak sie wtedy zachowuje? Jest spokojna - jesli tak to moze pomysl o prowadzeniu ich na jednej smyczy? Moi chlopcy tak chodza, o ile Barney jest na smyczy ;)
szalej - 25-11-2012, 22:48

dominika92, U mnie też jest ciężko wyjść z dwoma, u nas skolei Bliska jest oszalała na punkcie Hakera... Zazwyczaj jak z nimi teraz wychodze, to jedno mam na smyczy a drugie bez, bo inaczej tak się plączą, że nie idzie przejść z nimi kawałka...

Teraz sama mam inny problem z posiadaniem "dwóch psów" ale jeszcze sama ze sobą walcze czy przyznać, że to dla mnie problem... bo powinna to być zaleta.

dominika92 - 25-11-2012, 23:00

mibec, oj nie spokojna to ona nie jest , skacze, biega, okrąża, liże ją, podskakuje, biegnie do przodu, wraca z powrotem..adhd..nie jestem w stanie ustać..luzem jest to samo tylko wtedy nie wyrywa ręki i się nie plącze..

szalej, no właśnie..tylko ja w samym centrum warszawy niestety żadnej nie spuszczę :( A nauka idzie ciężko bo Hela kręci się w kółko nie może ustać a Demi z kolei jest tak pazerna na jedzenie że mało się nie skicha jak widzi chrupki :doubt:

mibec - 25-11-2012, 23:08

dominika92 napisał/a:
skacze, biega, okrąża, liże ją, podskakuje, biegnie do przodu, wraca z powrotem..adhd.
czyli na komendy wtedy nie reaguje? W jakim stopniu Hela ma opanowane chodzenie na smyczy? U nas na komende "heel" (zeby nie psuc Barneyowej komendy "noga") Booster staje przy mojej nodze, a Barney obok niego i idziemy.
dominika92 - 25-11-2012, 23:11

mibec, jak jesteśmy same to idzie ładnie, nie ciągnie, ale przy Demi jest głucha na wszystko ..może to też kwestia przyzwyczajenia i jak trochę opanuje emocje to nauka przyniesie efekty..
mibec - 25-11-2012, 23:15

dominika92, to musisz cwiczyc i w koncu sie uspokoi :) A probowalas np piszczacej zabawki zeby zwrocic na siebie uwage?
dominika92 - 19-12-2012, 15:13

wczoraj poszłam wieczorem z dwoma bo rodziców nie było a mi się nie chciało na dwa razy..i sukces :D Było całkiem nieźle! :) Może Hela już się trochę przyzwyczaiła..tylko pod koniec dorwały opakowanie po śmietanie i trochę zamieszania było:P
Zachęcona tym sukcesem dziś za moment ruszam też z dwoma za jednym razem..a co..ileż można chodzić na dwa razy..

Milena - 19-12-2012, 19:02

dominika92, no to super, może w końcu będzie lżej na spacerze z 2 psiakami :)
Milena - 19-12-2012, 19:24

mibec, trzymałam kciuki aby wszystko się ułożyło między chłopakami :)

Ja myślę, że moi chłopcy mimo też problematycznego zachowania w pierwszych etapach, teraz się do siebie przywiązali :)
Spoglądam teraz na nich i śpią w siebie wtuleni :)

kasiek - 20-12-2012, 07:58

dominika92, super ,ze okielznalas panienki :-P ;*
mibec, wiedzialam i wierzylam ,zev tak bedzie ,a teraz chlopaki zyc bez siebie nie moga :)

mamlutki - 10-02-2013, 21:25
Temat postu: Przygarnęliśmy 5cio letnią suczkę a mamy już owczarka
Witajcie to nasz pierwszy post tutaj. Znajomym przybłąkała się suczka labradora a mają już jednego, ponadto dzieci i mało miejsca więc postanowiliśmy ją przgarniemy. Była u nich sporo czasu, oczywiście wywieszali ogłoszenia o przybłędzie ale bez odzewu. Zdążyli odwiedzić weterynarza, dowiedzieć się o płci, wieku(ok. 5cio lat), wysterylizować itp. Jest bardzo spokojna, towarzyska i posłuszna mimo, że mamy ją od wczoraj.
Mamy już 10cio miesięcznego owczarka niemieckiego. Samiec jeszcze niekastrowany. Bardzo energiczny, zwariowany i rozpieszczony, więc też ogromnie przywiązany. Ciągle się tuli, bardzo to lubi.
Pieski odniosły się do siebie z entuzjazmem, z resztą Sara do nas też ma takie podejście. Wydaje się być bardzo towarzyska. Ale są też pewne zgrzyty. Psiaki warczą na siebie podczas jedzenia. Głównie Sara nie pozwala się Astrulkowi zbliżyć do miski. Walczą też o nasze względy. I to oboje. Gdy łasi się do nas jedno, po drugim widać zazdrość i potrafi być agresywne(wobec psa, nie nas). Ale są też zalety. Sara wykonuje komendy, z Astrem do tej pory bywało różnie, a od wczoraj, od kąd dołączyła Sara, Astro zaczyna też je wykonywać.
Podpowiedzcie, jak adaptować nowego psiaka do już posiadanego, do nowego miejsca itp. Jak by nie było to już 5cio letnia suczka, więc i ukształtowana w jakiś sposób. Czy zaakceptuje nową sytuację i 10cio miesięcznego samca, któremu testosteron zaczyna uderzać do głowy?
Znajomi powiedzieli, że jeśli między psiakami będzie ciężko to oczywiście możemy ją im odwieźć. Trzymanie razem dwóch walczących psiaków przecież nic dobrego nie przyniesie.
Dzięki za wszelkie podpowiedzi.

bietka1 - 10-02-2013, 23:42

Po pierwsze - gratulacje powiększenia się rodziny :) .
Kiedy do mojego domu miał przyjechać adoptowany pies (dorosły) przekazano mi bardzo restrykcyjne porady: przez pierwsze dni dać nowemu psu jak najwięcej spokoju, pozwolić mu w spokoju poznać nowy dom.Jeżeli jest już w domu pies rezydent, to pozostawić mu pierwszeństwo: w pieszczotach, karmieniu, zabawie, wyjściach na spacery.
Stosując się do tych zasad karmiłam psy w jednym pomieszczeniu i o tej samej porze, ale w sporej odległości i pilnowałam, aby psy nie zaglądały w michy "konkurencji".
Oba moje psiaki to pieszczochy, więc to mógł być punkt zapalny. I dlatego tutaj byłam bardziej stanowcza. Najpierw głaskałam rezydentkę, dopiero później "nowego". Jeżeli wpychał się poza kolejnością, to tak manewrowałam ciałem, żeby nie mógł wejść między mnie i Sarę. Po kilku dniach było już głaskanie na dwie ręce. Ale zawsze przerywałam, jeżeli któreś z nich wypychało "konkurencję". W naszym przypadku nie było warczenia a ostrzegawcze kłapanie zębami w powietrzu. Za to Nero wędrował na kilka chwil do innego pomieszczenia. Pomogło praktycznie od razu. U nas dodatkowo była walka o zabawki, więc początkowo wszystkie pochowałam, dopiero po jakimś czasie uczyłam, że można się wspólnie bawić.
Udało mi się bezproblemowo zaprzyjaźnić dorosłą labradorkę jedynaczkę z dorosłym bokserem ( a boksery potrafią być zaborcze), Wam też się uda, tym bardziej, że Wasz psiak jest młody. Powodzenia!

mamlutki - 11-02-2013, 19:33

Dziękujemy:)
Madzialenka - 19-02-2013, 16:59

I my mamy drugiego psa:)Dziewczyny bardzo szybko sie zaprzajaznily w sumie nie ma zadnych wiekszych zgrzytow , nowy domownik jest u nas zaledwie 2 dni.Blondi czasem warknie na Dusie jak ma dosyc zabawy,ale tak poza tym to jest dobrze i mam nadzieje,ze juz tak zostanie :)
mibec - 24-02-2013, 20:12

Wiem co mozecie powiedziec, bo widzialam to juz w wielu przypadkach, ale u nas niestety nie wyszlo :(
Po siedmiu miesiacach usilnych staran i ciaglych prob para B & B w dalszym ciagu nie byla para jakiej mozna oczekiwac i nic nie wskazywalo na to ze bedzie lepiej. Rezydent nie zaakceptowal w pelni nowego; konczylo sie to na "podwojnym" zyciu, osobnej zabawie i ciaglych fochach Barneya.
Doszlismy do wniosku, ze Booster na to nie zasluguje - pies po przejsciach nie powinien byc kochany na pol gwizdka i przestawiany po katach, dlatego z ciezkim sercem i lzami w oczach odjechal dzisiaj wczesnym popoludniem z malzenstwem w srednim wieku i dwojka dzieci. Nie - nie uwazam, ze to jest najlepsza decyzja na swiecie, jednak dobro Boostera wzielo gore.
Bedzie mial dom bez innych zwierzat, w ktorym bedzie w centrum uwagi.
Cala sprawe przedyskutowalismy z nasza zaufana wetka i wspolnie doszlismy do wniosku, ze wine za sytuacje ponosimy my i nasze wychowanie Barneya. Jesli kiedykolwiek jeszcze bedziemy myslec o drugim psie Barney musi go zaakceptowac, co nigdy nie stalo sie z Boosterem - zalozylismy, ze mimo poczatkowej niecheci jakos sie to ulozy. Niestety nie ulozylo sie i ciagniecie tego na sile bylo by krzywda dla wszystkich, a dla Boostera w szczegolnosci.....

AnIeLa - 24-02-2013, 20:25

mibec napisał/a:
Jesli kiedykolwiek jeszcze bedziemy myslec o drugim psie Barney musi go zaakceptowac


Tutaj nigdy pewności mieć nie będziecie. Barney jest chyba psem rozpieszczonym? Może być ciężko.



Oby Booster był szczęśliwy tam gdzie pojechał :)

Aniussia - 24-02-2013, 20:44

mibec, szkoda, że Wam nie wyszło :(
Di - 24-02-2013, 20:46

mibec napisał/a:
Nie - nie uwazam, ze to jest najlepsza decyzja na swiecie, jednak dobro Boostera wzielo gore.


I to świadczy, mibec, o Twoim ogromnym sercu. Trzymajcie się, bo wiem, że jest Ci bardzo ciężko, ale jestem pewna, że Boo jest szczęśliwy, bo nie oddałabyś go nigdzie, gdybyś nie miała pewności, że tak właśnie będzie.

pasiconik - 24-02-2013, 20:54

mibec, ciężko mi cokolwiek o tym napisać, bo pewnie większość z nas w pierwszej chwili myśli "jak ona mogła oddać psa?!", i ja tak pomyślałam. Ale po tej pierwszej myśli przychodzą następne, i ktoś, kto kiedykolwiek znalazł się w choćby podobnej sytuacji, zrozumie to. Wierzę, że nie zdecydowaliście o tym z dnia na dzień, i mieliście ważne powody, żeby w ogóle zacząć o tym myśleć. Na pewno ciężkie i smutne dni przed Wami, tego Wam nie zazdroszczę... Trzymajcie się, nie macie sobie nic do zarzucenia - wyprowadziliście Boosia na prostą, radosne psie życie przed nim :)
Znacie tą rodzinę, u której zamieszkał?

Karoola - 24-02-2013, 20:59

Ałć, trudna decyzja :( Boo na pewno będzie mieć super rodzinę :)
Ja za to mogę powiedzieć, że moje burki choć nie pałają do siebie miłością (Emil jest strasznym zazdrośnikiem, problemowy, nikt oprócz mnie go nie kocha itp.) to po już... 6(?) latach coraz częściej leżą na jednym posłaniu! Emil luzuje, dalej ma odpały, ale jakoś tam na starość zaczynają się dogadywać :haha:

donia457 - 24-02-2013, 21:12

mibec, współczuje,trudnej decyzji :(
popatrz tez z drugiej strony,Boo poznał u was co to jest dom,miłość,wspolne zabawy,nabrał cialka,,przestał mieszkac w klatce,probowaliscie czasem sie nie udaje,ale napewno ma dobry domek,gdzie bedzie szczesliwy

Almathea83 - 24-02-2013, 21:21

pasiconik, zgadzam się z Tobą, chociaż i tak ciężko mi w to uwierzyć, trzymajcie się Kochani
mibec - 24-02-2013, 21:21

Staram sie myslec, ze bylismy dla niego dt miedzy okropnym starym domem, a nowym kochajacym domkiem - z zabiedzonego chuderlaka zmienil sie w zdrowego slicznego psa. Wierze, ze bedzie mu tam dobrze.
Pattina - 24-02-2013, 21:33

mibec, Myślę że dzięki Wam odzyskał on wiare w ludzi ! Domyślam się,że ta decyzja była dla Was bardzo ciężka ! Trzymajcie się dzielnie :*
neravia - 24-02-2013, 21:49

mibec, szok, myślałam, że chłopaki jednak doszli do porozumienia, bo ostatnio pisałaś nawet o sukcesach, wielka szkoda, że się nie udało.. :(
Szkoda Boosterka, że tak zmienia właścicieli, czy nowa rodzina jest polsko czy anglojęzyczna? ale z drugiej strony masz rację, zadbaliście o niego, pokazaliście mu jakie psie życie może być piękne i na pewno będzie teraz szczęśliwy. Informowaliście o tym poprzednią właścicielkę Boo? Pamiętam, że przed adopcją zastanawialiście się najpierw nad szczeniakiem, ale myślę, że z tym też nie byłoby gwarancji, że Barney zaakceptowałby.. czy tu chodzi o zazdrość "jedynaka" ?
Trzymajcie się ;*

nigritta - 24-02-2013, 21:56

mibec, Beata i M. trzymajcie się ;* i podziwiam was za to że potrafiliście podjąć taką decyzję :) wielu ludzi pewnie by udawało że nie widzi problemu i próbowało na siłę uszczęśliwić psa :) albo siebie :P
mibec - 24-02-2013, 22:03

neravia napisał/a:
ostatnio pisałaś nawet o sukcesach
bo bardzo chcialam w to wierzyc ... :( niestety nie zawsze uklada sie tak jakbysmy tego chcieli.
Nowa rodzina jest anglojezyczna; niedawno stracili laba.
neravia napisał/a:
Informowaliście o tym poprzednią właścicielkę Boo?
nie.

Jak na razie nie myslimy o drugim psie; moze kiedys.

agusia1974 - 24-02-2013, 22:05

mibec, przykro mi,myślałam że psy się dogadują :( trzymaj się ;*
Palinka - 24-02-2013, 22:48

mibec, przykro mi i domyślam się jak ciężko było Ci podjąć tę decyzję :(
Zmartwiłam się też dlatego, bo mój rudy jest potwornie rozpieszczony, a bardzo poważnie zastanawiam się nad drugim psem. Liczę na to, że ze szczeniakiem będzie lepiej i jakoś to się ułoży, ale pewności niestety nie mam, bo Morichu do łatwych psów nie należy...

neravia - 24-02-2013, 22:49

mibec, najważniejsze, że Booster znalazł swoją rodzinę na zawsze, i to stało się dzięki Wam..
a jak Barney zachowuje się? nie widać żeby tęsknił za czekoladowym towarzyszem?

mibec - 24-02-2013, 23:01

Palinka, naszym bledem bylo wziecie doroslego samca, ktorego Barney nie bardzo polubil - blednie zalozylismy, ze jakos to sie pouklada.

neravia napisał/a:
jak Barney zachowuje się
jest zdezorientowany, ale nie wiem czy przez brak Boo czy przez nas, bo my sobie nie bardzo radzimy z ta sytuacja.
neravia - 24-02-2013, 23:06

mibec, trzymajcie się, musicie to przetrwać ;*
Andante - 25-02-2013, 10:31

Pary mieszane są zdecydowanie łatwiejsze do ogarnięcia (miałam na DT i psy i suki). Oczywiście warunkiem jest kastracja/sterylizacja.
mibec - 25-02-2013, 10:36

Andante napisał/a:
Pary mieszane są zdecydowanie łatwiejsze do ogarnięcia
wiem - planowalam suczke, ale na naszej drodze stanal Boo; przynajmniej zabralismy go z tego okropnego miejsca gdzie byl.
Po poludniu bede dzwonic do jego nowego domu, dowiem sie jak im nocka minela.

donia457 - 25-02-2013, 15:46

mibec napisał/a:
przynajmniej zabralismy go z tego okropnego miejsca gdzie byl.

i tego sie trzymaj, ;*
mibec napisał/a:
Po poludniu bede dzwonic do jego nowego domu, dowiem sie jak im nocka minela.

daj znac

Palinka - 25-02-2013, 20:12

mibec napisał/a:
Palinka, naszym bledem bylo wziecie doroslego samca, ktorego Barney nie bardzo polubil - blednie zalozylismy, ze jakos to sie pouklada.

Andante napisał/a:
Pary mieszane są zdecydowanie łatwiejsze do ogarnięcia (miałam na DT i psy i suki). Oczywiście warunkiem jest kastracja/sterylizacja.

No właśnie z tym mam duży problem. Bo wolałabym drugiego samca i jest szansa, że z takim maluchem rudy się zaprzyjaźni. Ale boję się okresu dorastania i tego, że rudy będąc kastratem będzie ciągle molestowany... Nawet jakbym chciała go wykastrować to przecież 1,5 roku i tak musiałabym czekać... Ale suczka jakoś do mnie nie przemawia...
mibec napisał/a:
przynajmniej zabralismy go z tego okropnego miejsca gdzie byl

I w ten sposób musisz myśleć ;* To dzięki Wam dostał szansę na normalne życie.

mibec - 25-02-2013, 20:36

Palinka, ryzyko jest spore, ze sie nie dogadaja - jesli kiedykolwiek wroce do pomyslu drugiego psa, bedzie to suka.

Dzisiaj dostalismy zdjecie Boosia - nie wygladal na nieszczesliwego, choc rozbroilo mnie to ze na zdjeciu jest ze starym poprutym misiem, ktorego zabral od nas; strasznie za nim tesknie, ale tak jest lepiej dla niego :cring:

Nulcia1 - 25-02-2013, 21:17

mibec, masz wielkie serce i to co dla niego zrobiliście było cudowne , daliście mu prawdziwy dom , miłość , dzięki Wam stanął na nogi :* a to , że podjęliście taką decyzję świadczy tylko o Was dobrze bo miłość nie znaczy za wszelką cenę , czasem trzeba podejmować trudne decyzje które nie koniecznie są dla nas najlepsze :* trzymaj się
tenshii - 26-02-2013, 09:38

mibec, trzymaj się :*
szalej - 26-02-2013, 10:37

mibec, współczuje sytuacji :(
Ale ja na waszym miejscu odpuściłabym myśl narazie o drugim psie, widocznie Barni nie chce dzielić z nikim swoich państwa, chce być jedynakiem. Może o drugim psie pomyślicie jak już nie będzie barneya

mibec - 26-02-2013, 11:03

Nulcia1, tenshii dziekuje ;*
szalej, na razie nie mysle o drugim psie; a pozniej sie okaze - problemem byl fakt, ze Barney nie akceptowal Boo, podczas gdy do innych zwierzat w domu nie mial najmniejszych zastrzezen. Coz my tez nie kazdego lubimy - pies nam "powiedzial", ze mu Boo nie pasuje, ale my to zignorowalismy ... niestety.

neravia - 26-02-2013, 19:06

mibec, jak Wasze samopoczucie, lepiej? jakieś nowe wieści z nowego domku Boo?
Co do relacji Barneya z Boo, czy nie było tak, że na początku chłopaki się polubili,a dopiero po czasie jak Barney zorientował się, że Boo zagości na dłużej, to wtedy przestał tak cieszyć się z towarzysza? Pamiętam, że coś takiego pisałaś, jeśli nie to popraw mnie ;) Pamiętam jeszcze, że przed Boo myśleliście o adopcji innego psiaka, Tedy czy jakoś tak już nie pamiętam dobrze imienia, ale wtedy chłopaki od razu się nie dogadali. Dlatego troszkę mnie ciekawi jak to było z Boosterkiem, czy brak akceptacji było naprawdę od początku czy dopiero po jakimś czasie Barney zatęsknił za życiem jedynaka?

mibec - 27-02-2013, 09:54

neravia wiesci brak, ja juz ich tez nie molestuje - za tydzien sprawdze jak sie Boosiek miewa i jesli wszystko bedzie ok (a tak mysle) to koniec mojego udzialu w jego historii :cring:
neravia napisał/a:
czy nie było tak, że na początku chłopaki się polubili,a dopiero po czasie jak Barney zorientował się, że Boo zagości na dłużej, to wtedy przestał tak cieszyć się z towarzysza?
nie do konca - pisalam, ze chlopcy sie dogadali, bo sie nie zarli jak z Teddym; Barney powarkiwal na Boosia, ale ze on ksywke "Prezes" ma nie bez przyczyny to zignorowalismy jego sygnaly - co bylo duzym bledem. W domu warczal na Boostera, ale dostal opr... i wiedzial, ze nie wolno. Potem byly takie fale - czasem nawet sie bawili (i wtedy pisalam ze jest ok, bo tak bardzo, bardzo tego chcialam), a za chwile znowu byl problem - nigdy sie nie dogadaly tak na prawde, stad nasza decyzja o poszukaniu Boosiowi domu, w ktorym bedzie w pelni akceptowany.
bina071 - 27-02-2013, 11:59

mibec, przykre, okropnie przykre. Na pewno rozgrzał wasze serca i domek, ale jeżeli taka decyzja była najlepsza to trzeba się z tym pogodzić :( Na pewno sobie poradzicie ;*
Milena - 27-02-2013, 17:45

mibec, wielka szkoda, że nie wyszło. Pisałaś już o sukcesach, myślałam, że wszystko już jest w porządku, no ale nic, takie życie...
Mam nadzieję, że Boo będzie tam dobrze, trzymajcie się ciepło

FadGoś - 28-02-2013, 12:58

Właśnie doczytałam o Boo , to bardzo przykre :( W szczególności że czytając ten wątek nigdzie nie było napisane że psiaki sie nie dogadują , wręcz przeciwnie , że jest coraz lepiej .
Więc jestem w lekkim szoku że go oddaliście :cring: Nie wiem czy próbowaliście wszystkiego , aby psiaki sie dogadały ? Skoro Barney go nie akceptował od samego początku , dlaczego nie pomyśleliście nad kastracja Barneya ? Może to by pomogło ?
Poznając Barneya nie widzałam po nim prób dominacji nad stadem .
Moze to co pisze nie jest miłe , ale szkoda psiak :cring: Że tak zmienia domek , mam tylko nadzieję że teraz ma bardzo dobrze :)

Palinka - 01-03-2013, 21:09

Mimo ciągłych wątpliwości i próby uzmysłowienia mi, że zwariowałam mam już wstępnie upatrzony miot. Lada dzień przyjdą na świat szczenięta i jak podejmę tą szaloną decyzję Morisław będzie miał borderkowe rodzeństwo :) Marzyłam o blue merle, ale dojrzałam do tego żeby wybrać psiura o fajnym charakterze i z dobrymi predyspozycjami do sportu, więc umaszczenie zeszło na dalszy plan :)
nikolajewna - 03-03-2013, 21:45

Niestety życie weryfikuje nasze decyzje, nie zawsze toczy się tak jakbyśmy tego chcieli, oczekiwali i zakładali. Podejrzewam, że nie była to łatwa decyzja :( Szkoda, że wyszło jak wyszło, ale najważniejsze, że Booster został wyprowadzony na prostą i że znalazł dobry dom. A brak kontaktu ze strony Mibec z Boosiem jest dobrą decyzją. Trzymaj się kochana :*
Almathea83 - 13-03-2013, 13:11

Hejka, potrzebuję pomocy szczególnie od osób, które posiadają min. 2 piesy, właściwie to żywiołowe piesy. W najbliższym czasie wybieram się z partnerem i naszymi labkami nad morze, gdzie będziemy mieszkać w jednym domku. Chłopaki mają: 1 i 1,5 roku, obaj już wykastrowani, mega ADHD. Poprzez częste spacery w ostatnich miesiącach, są w stanie nie głupkować przez cały czas, witają się już bez emocji, potrafią iść koło siebie na smyczy itp. Problem mamy w domu- ile by nie siedzieli razem i nie wiem jak byli zmęczeni- nie odpuszczają i non stop się tłuką- obrazek dwóch wtulonych w siebie śpiących labow to w naszym przypadku marzenie ;-) W jaki sposób przyzwyczaić ich do siebie, żeby byli spokojni w domu: trzymać ich na siłę żeby nie mieli kontaktu, ustawić jakieś płotki, dać jakieś zajęcie w postaci kartonów? Zabawki odpadają bo zawsze jedna jest najfajniejsza.. Docelowo możliwe że będą kiedyś mieszkać razem, dlatego zależy mi na powolnym przyzwyczajaniu ich do siebie :-) Z gory dziękuję za rady!
anna34 - 13-03-2013, 13:13

Almathea83 napisał/a:
W jaki sposób przyzwyczaić ich do siebie, żeby byli spokojni w domu:

Jedyna rada jaka mi przychodzi do głowy to przed wyjazdem niech chłopaki zamieszkaja razem tak długo aż znudzi im sie głupkowanie i zaczna odpoczywać po zabawie :D :-P

tenshii - 13-03-2013, 13:14

Nasi znajomi mają dwie taki suki. Na początku był hardcore, ale rozdzielanie ich przynosiło o wiele gorsze sutki. Po prostu trzeba ich męczyć fizycznie i psychicznie oraz szkolić szkolić i jeszcze raz szkolić. Uczyć skupiać na sobie, komendach i innych rzeczach. Ich suki nadal się tłuką, ale już nie tak jak kiedyś.
anna34 - 13-03-2013, 13:17

Ja powiem tak,na poczatku ile bysmy nie siedzieli u Ani od Dolara to chłopak zameczał Choppera non-stop(i u nas w domu też),ale w sytuacji kiedy my musielismy wyjechać i Chopper zamieszkał u nich na 5 dni chłopcy dali rade życ w spokojnej symbiozie :)
Almathea83 - 13-03-2013, 13:22

anna34, a po ilu godzinach "tłuczenia się" położyli się spać? Bo w sylwestra Moren był z Torkiem 4 godziny i non stop była zabawa. Pod koniec Moren padał, ale Torrez go zaczepiał i dalej się ganiali..
anna34 - 13-03-2013, 13:28

Almathea83 napisał/a:
Bo w sylwestra Moren był z Torkiem 4 godziny i non stop była zabawa. Pod koniec Moren padał, ale Torrez go zaczepiał i dalej się ganiali..

Chopper bawi się stacjonarnie(znaczy leży) tak mozna długo,ale Dolar po jakims czasie odpuszał.Tylko fakt nasze chłopaki starsze,bo 2,5 roku i 5,5 roku :-P

tenshii - 13-03-2013, 13:32

Cytat:
Ja powiem tak,na poczatku ile bysmy nie siedzieli u Ani od Dolara to chłopak zameczał Choppera non-stop(i u nas w domu też),ale w sytuacji kiedy my musielismy wyjechać i Chopper zamieszkał u nich na 5 dni chłopcy dali rade życ w spokojnej symbiozie

ja myślę, że u Was to raczej wynikło z tego, że Dolar był podekscytowany obecnością Choppera i dlatego go zamęczał. Jak miał go cały czas to się wyciszył.

Są niestety psy, które non stop świrują, jak wspomniane przeze mnie suki znajomych. Wtedy trzeba naprawdę dużo pracy :(

szalej - 13-03-2013, 13:36

Ja mam jednego mega żywiołowego psa i jednego wogóle nie żywiołowego i zazwyczaj w domu jest pokój, ale jak żywiołowemu ( nie wymieniając z imienia ]:) :papa: ) włączy się głupawka to i kilka godzin nie daje Burkowi spokoju
Almathea83 - 13-03-2013, 13:37

tenshii, ale skoro na dworze jest poprawa, to może jest nadzieja, że w domu też bedzie? :)
usia155 - 13-03-2013, 13:38

U nas Bella była bardzo podekscytowana jak trafiła do nas Asta ... przez dwa dni nie dawała jej żyć .... kończyło się tym , że np : Ja zabierałam Belle do innego pokoju , żeby się zdrzemnęła . Po 2 dniach dotarło do niej , że Asta zostaje u nas już na zawsze i nie musi już świrować :shy: . Dziś potrafią spać obok siebie , pić z jednej miski i oczywiście bawić się tak długo na ile obie mają na to ochotę :papa:
anna34 - 13-03-2013, 13:39

Almathea83 napisał/a:
ale skoro na dworze jest poprawa, to może jest nadzieja, że w domu też bedzie?

ja myśle,że u Was działa to tak samo jak
tenshii napisał/a:
ja myślę, że u Was to raczej wynikło z tego, że Dolar był podekscytowany obecnością Choppera i dlatego go zamęczał. Jak miał go cały czas to się wyciszył.

tenshii - 13-03-2013, 13:44

Almathea83 napisał/a:
skoro na dworze jest poprawa, to może jest nadzieja, że w domu też bedzie?

tego Wam życzę, ale znając żywiołowość Morena, i ze słyszania znając żywiołowość Torreza może być ciężej.

Ponadto na dworze a) są inne rozproszenia, b) biegając szybciej się męczą - w domu to raczej podgryzanie stacjonarne więc i mniej energii idzie.

Myślę, że z czasem będzie coraz lepiej, ale na Waszym miejscu dużo bym z nimi trenowała w domu przed wyjazdem, tzn zamiast spotykać ich cały czas na dworze trenowałabym spotkania domowe

Almathea83 - 13-03-2013, 13:48

tenshii napisał/a:
tzn zamiast spotykać ich cały czas na dworze trenowałabym spotkania domowe


taki mamy plan ;D tylko wtedy co robić z nimi- odciągać ich od siebie czy niech szaleją ile chcą? I raczej nie wydaje mi się, żeby na dworze szybciej się męczyli- ostatnio po ok 20 minutach wydawało się, że mają stan przedzawałowy ;-)

tenshii - 13-03-2013, 13:59

Almathea83 napisał/a:
tylko wtedy co robić z nimi- odciągać ich od siebie czy niech szaleją ile chcą?

ja bym ich chyba izolowała + próby skupiania uwagi, czyli np Ty z Morenem wychodzisz do kuchni i próbujecie trenować komendy

U suk pomogło

Almathea83 - 13-03-2013, 14:02

tenshii, dziękuję, popróbujemy na pewno :)
fadziochowa - 13-03-2013, 14:18

U nas ostatnio była na DT suczka- mieszkała u nas miesiąc i tez bez przerwy się tłukli z Fado. Tak jak pisze tenshii - najlepsze wyjście to ćwiczenia osobno( w innych pomieszczeniach) , na dworze możecie uczyć ich komend razem ;D Fajna zabawa dla psiaków- wyciszą się trochę na pewno :) A jak w domu Waszym zdaniem pozwolą sobie w pewnym momencie na zbyt wiele- odseparujcie ich :) Muszę zaczaić, że są granice ich "psiego szaleństwa".
Z czasem zobaczysz słodki obrazek dwóch rozrabiaków śpiących razem :)
Życzymy powodzenia i udanego wyjazdu ;D

tenshii - 16-03-2013, 17:34

Przyszłam się pochwalić ;D

Po dwóch latach naszych usilnych działań w końcu możemy zobaczyć poniższy obrazek w naszym domu.

Przypomnę, że na początku wspólnej drogi naszych psów Teyla uciekała przed Fidem, była bardzo niepewna siebie, uciekała, nie wchodziła w bezpośrednie interakcje. Wystarczyło, że kładł się pół metra obok - ona schodziła z łóżka. Była bardzo zgaszona i smutna.
Dziś po włożeniu pracy w ich relacje oraz daniu im czasu jest tak:


Wystarczy dać czas czasowi :papa:

Almathea83 - 16-03-2013, 17:36

tenshii, gratuluję i mam nadzieję że prędzej zobaczę taki widok u nas niż całkowicie osiwieję :D
tenshii - 16-03-2013, 17:45

Cytat:
mam nadzieję że prędzej zobaczę taki widok u nas niż całkowicie osiwieję

tego Ci z całego serca życzę :D

i dziękuję :girl:

mibec - 16-03-2013, 17:49

tenshii, super, ze sie udalo - gratuluje :)
tenshii - 16-03-2013, 17:57

Dzięki :)
pado - 17-03-2013, 16:45

tenshii, gratulacje!!!!!
U nas tez jak Dejzi przywiezliśmy to głupawka na całego przez długie dni. Pózniej już na spokojnie. Jak trzeba spać to śpią, jak zabawa to zabawa. Jasne,że są chwile głupawki, wszak nie byłyby to labki prawda? :D

Nulcia1 - 18-03-2013, 13:05

U nas do tej pory są głupawki jak to laby ale ogólnie nie ma co narzekać , to dzięki Didi Dekster stał się bardziej przytulaśny :P ona od początku spała dosłownie na nim :) są nierozłączni ale to może też dlatego , że Deks potrzebował towarzystwa 2 psa dlatego się zdecydowaliśmy na Didi :)
tenshii - 18-03-2013, 13:06

pado, dzięki

Ja swego czasu powoli traciłam nadzieję, a nie wyobrażałam sobie oddać jednego lub drugiego.
Na szczęście się udało :)

Madzialenka - 18-03-2013, 16:46

tenshii, slodka fota,gratuluje sukcesu :)
U nas od miesiaca jest nowa sunia i szczerze powiedziawszy to obawialam sie ,ze bedzie gorzej,bo Duska to przeciez szczenior.Okazalo sie jednak,ze ona w porownaniu do Blondi i jej szczeniecych lat to bardzo spokojny psiak.Dziewczyny szaleja oczywiscie,ale nie jest to 23 h na dobe.Pierwszy tydzien byl dosc ciezki,bo Blondi zameczala Dusie i czesto musialam je separowac ,zeby sie wyciszyly.Teraz bawia sie tez chetnie,ale w sumie to tylko pare razy dziennie po 5-10 minut i same rezygnuja.Jesli natomiast przesadzaja to przerywam zabawe ,skupiam je na sobie i cwiczymy komendy,lub zwyczajnie odsylam Blondi na miejsce,a Duske zajmuje cwiczeniami.Mimo,ze mam z Duska troche problemow typu kradziez jedzenia z talerza i wyrywanie jedzenia z rak czy buzi,to i tak super jest miec 2 psy:) Uparcie cwiczymy i widze juz mala poprawe.My Dusie wzielismy przede wszystkim dla Bloni,zeby miala kompana do zabaw i po miesiacu wspolnego mieszkania uwazamy ze byla to nawlasciwsza decyzja.Ciesze sie,ze obie sunie tak super sie dogaduja:)

bina071 - 24-03-2013, 21:26

Ratunku! :beated: Niedlugo z narzeczonym wprowadzamy się do jego rodziców na nowe meiszkanie. Oczywiście wszystko ok, bo mogę zabrać Lejlę, ale mój Paweł koniecznie chce Rottweilera :| Uparło się jak ciele i nie odpuści. Oczywiście jeśli już to w grę wchodzi tylko szczeniak, suczka z rodowodem i hodowla którą tylko ja wybiorę. Tyle się nasłuchałam o Rottweilerach i cholernie się boję, że z tego będą duże kłopoty i z psem i z dzieckiem..a Paula ma przecież tylko 7 miesięcy to nie wytłumaczy takiej małej. Jak wy to widzicie?
Di - 24-03-2013, 22:43

bina071 napisał/a:
oniecznie chce Rottweilera :|


cudowne psiaki ;D

bina071 napisał/a:
wchodzi tylko szczeniak, suczka z rodowodem i hodowla którą tylko ja wybiorę.


więc wybierz hodowlę "Żadną", w miejscu "Nigdzie" ;)
a tak poważnie: rozumiem Twój strach.
Zamiast słuchać plotek, skontaktowałabym się na Twoim miejscu z doświadczonym behawiorystą i porozmawiała z nim o swoich wątpliwościach. Nie ma co ryzykować, ale myślę, że nie ma też co z góry skreślać pomysłu, bazując jedynie na pośrednich opiniach. Podejdźcie do tematu rozsądnie, zapoznajcie się z wiarygodnymi źródłami i przegadajcie, przegadajcie, przegadajcie wszystko dwieście razy z ludźmi z doświadczeniem z psami.

tenshii - 25-03-2013, 08:52

Rottki to bardzo fajne psy, pod warunkiem, że się o nich dużo wie i nie kupuje właśnie przez tą złą sławę.
Zastanów się więc, po co P. chce rottka, bo jeśli uważa, że to super pies obronny budzący postrach, i chce go na takiego ukształtować to bym się zastanowiła mocno nad wyborem tej rasy.

Ja znam jedną rottkę, która jest super, ale nie miała być i nigdy nie będzie psem obronnym.
Tu jej galeria:
http://www.garnek.pl/mikaela/25148355/kiara

Di - 25-03-2013, 10:28

tenshii napisał/a:

Ja znam jedną rottkę, która jest super, ale nie miała być i nigdy nie będzie psem obronnym.


wywalona kołami do góry, no wygląda jak labrador, nawet ma ten sam wyraz pycholka xD cudny pies ;D

Monisiaczek - 25-03-2013, 12:19

Di, rottki to fajne psiury. Trzeba je tylko odpowiednio wychować :)
Di - 25-03-2013, 13:13

Monisiaczek, znałam kiedyś jednego, był nieco starszym samcem - większego przytulasa w życiu nie spotkałam. Z ręką na sercu, rozwalił system. Szkoda, że już biega za TM :(
Milena - 25-03-2013, 16:15

Ja też znam rotka, który jest przekochany. Uwielbia dzieci, mieszka z dwoma świnkami morskimi i kotem :)
Almathea83 - 25-03-2013, 16:36

może nie powiannam, ale wtrące swoje 3 grosze. bina071, moim zdaniem powinniście baaaardzo mocno przemyśleć posiadanie kolejnego psa- nie dalej jak kilka miesięcy temu Twój narzeczony przyniósł do domu szczeniaka labradora, z którym nie wiadomo co się stało- bo nie mogliście go zatrzymać. Pies to nie maskotka, osobiście nie wyobrażam sobie obecnie posiadania 2 młodych psów z ADHD i dodatkowo małego dzieciaczka (patrząc ze swojej perspektywy oczywiście, bo możliwe że też mnie taka sytuacja czeka, tylko my zaczynamy od 2 piesów akurat :-P )

To taka moja dygresja :)

Andante - 25-03-2013, 16:58

Almathea83, zgadzam się z Twoją opinią. :)
Almathea83 - 25-03-2013, 17:16

Andante, może z racji mego zawansowanego już wieku myślę trochę inaczej niż młodzież ;-) Pies to ogromna odpowiedzialność i nie zdecyduję się na dziecko jeśli nie będę wiedziała, że potrafimy ogarnąć całe towarzystwo, że będzie czas na zajęcie się i dzieckiem, i psami bo pies nie ma tylko "być" i ładnie wyglądać- trzeba się nim zajmować, wychodzić na spacery, ćwiczyć itd. Jak tak to piszę to coraz bardziej przeraża mnie decyzja o macierzyństwie kiedyś, przy naszych 2 ancymonach :-P
Daisy0311 - 25-03-2013, 19:53

Pies to ogromna odpowiedzialność i nie zdecyduję się na dziecko jeśli nie będę wiedziała, że potrafimy ogarnąć całe towarzystwo-Więc tak, tu sie zgadzam jest co robic ja jak rano wstaje to nie wiem w co ręce wsadzic córka głodna pies głodny kot już miałczy bo tez głodny za chwile córka krzyczy mama siku zrobiłam daisy już piszczy bo chce siku kot na parapecie bo też chce już wyjsć ;] a ja se chodze roszczochrana przez pół godz :tire: za nim ogarne moje towarzystwo to dopiero ogarniam siebie i tak dzień w dzień :shy: :D ale nie załuje że mam psa bo mam wesoło tak jak dzisiaj daisy zadusiła kaczke sasiadce która siedziała na jajach no i musiałam dać 100zł a w spadku dostałam 10 jaj do wysiedzenia :D i kaczke do oskubania :beated:
Almathea83 - 25-03-2013, 19:59

Daisy0311, właśnie miałam napisać, że jeszcze w gratisie masz przy okazji kaczkę :D o jajkach nie wspominając :-P
Palinka - 25-03-2013, 20:18

Ja mam na początku maja drugiego psa do odbioru i chyba nie jestem w pełni świadoma tego na co się porywam :-P
Tu jest jeden miot:
http://bordersong.com/_/i...0:mioty&lang=pl
A tu drugi:
http://bordersong.com/_/i...0:mioty&lang=pl
Nie mogę się zdecydować :-P Na początku chciałam z pierwszego miotu, ale z tego drugiego kilka psów fajnie biega agility... Czasu coraz mniej, chętnych coraz więcej i w końcu mi nic do wyboru nie zostanie :-P

iness8@o2.pl - 25-03-2013, 20:21

Palinka, o rany o rany bierzesz bordera z border song? :) superowo :)
Gratuluje decyzji, mi nie starczyło odwagi żeby zmienić rasę ,a tak marzyłam o borderze lub aussie :)

Ja bym wzięła tricolorka :)

neravia - 25-03-2013, 20:31

wiecie co a ja nie mogę przestać myśleć o drugim psie, ale wiem, że to jeszcze nie czas :( labki kocham ale marzy też mi się flat coat retriever, z wyglądu piękne, zastanawiam się jak z charakteru bo żadnego jeszcze osobiście nie poznałam.
Palinka - 25-03-2013, 20:32

iness8@o2.pl, wiem, oszalałam. Ale kilka wyjazdów na warsztaty do Annówki zrobiło swoje i przepadłam :-P
iness8@o2.pl napisał/a:
Ja bym wzięła tricolorka

No wolałabym jednak samczyka... A jest ich niestety mniej :( Do tego czekoladka jest zarezerwowana, więc kolejny odpada :( Chciałam pojechać obejrzeć psiaki tak za dwa tygodnie i wybrać takiego z fajnym charakterem, ale niestety ludzie już zaczynają rezerwować konkretne psiaki :( Jakbym patrzyła na kolor to bym brała blue merle, ale niestety nie ma żadnego fajnego miotu :(
iness8@o2.pl napisał/a:
mi nie starczyło odwagi żeby zmienić rasę ,a tak marzyłam o borderze lub aussie

No mam nadzieję, że nie wymięknę na koniec ;-) Mi się aussie z budowy dużo bardziej podobają, ale jednak border jest drobniejszy i zakładam, że więcej da się z nim zrobić :) No i zawsze lepiej prowadzić łącznie 50kg na smyczy niż 60 :D
neravia, no właśnie to jest najgorsze, że nigdy nie jest ten czas :( Ja mam mnóstwo wątpliwości, tym bardziej, że mam głupią pracę i nigdy nie wiem kiedy wrócę do domu. Mam nadzieję, że jakoś damy radę i trafi mi się okaz, który da się wyłączyć na pół dnia ;-)

iness8@o2.pl - 25-03-2013, 20:38

neravia, u mnie na osiedlu była czekoladowa suczka tej rasy...niesłychanie przyjazna ale bardziej ceniła sobie obecność swojego właściciela niż innych psów :) Była niesamowicie posłuszna, ekstra aportowała :)

Palinka, skoro nie chciałabyś czarnucha (gdzieś wcześniej o tym czytałam) to bierz czekoladowego :) są o wiele ładniejsze niż sobolowe :) choć wiem ,że nie powinno się patrzeć na maść :shy:

Teraz super miot po Wenie będzie :)


Ja bardzo marzyłam o psie do sportu ale po śmierci Pumy nie potrafię wziąć takiego psa więc padło znowu na laba. Cóż może kiedyś...
I też wcale super dobrego momentu nie mam bo się bronię w przyszłym roku ,będę robić praktyki i pisać pracę ,a tu taki rozrabiaka będzie :confused: ale damy radę! :)

neravia - 25-03-2013, 20:41

iness8@o2.pl, może w końcu się pochwalisz kiedy ten labuś zawita? i z jakiej hodowli ;D
iness8@o2.pl napisał/a:
u mnie na osiedlu była czekoladowa suczka tej rasy...niesłychanie przyjazna ale bardziej ceniła sobie obecność swojego właściciela niż innych psów :) Była niesamowicie posłuszna, ekstra aportowała :)

brzmi zachęcająco :D

iness8@o2.pl - 25-03-2013, 20:44

neravia napisał/a:
iness8@o2.pl, może w końcu się pochwalisz kiedy ten labuś zawita? i z jakiej hodowli ;D


przykro mi ale nie :-P wszystko w swoim czasie :)

neravia napisał/a:
iness8@o2.pl napisał/a:
u mnie na osiedlu była czekoladowa suczka tej rasy...niesłychanie przyjazna ale bardziej ceniła sobie obecność swojego właściciela niż innych psów :) Była niesamowicie posłuszna, ekstra aportowała :)

brzmi zachęcająco :D


To genialne psy :) mi pasuje ich charakter :)

neravia - 25-03-2013, 20:48

iness8@o2.pl napisał/a:
przykro mi ale nie :-P wszystko w swoim czasie :)

o niee :D
iness8@o2.pl napisał/a:
To genialne psy :) mi pasuje ich charakter :)

mam podejrzenia, że wszystkie z retrieverów mają super charakterki :)

Di - 25-03-2013, 20:48

neravia napisał/a:
marzy też mi się flat coat retriever, z wyglądu piękne, zastanawiam się jak z charakteru bo żadnego jeszcze osobiście nie poznałam.


Znam jednego Flata. Wariat, jakich mało. Bardziej temperamentny niż labrador, ale mega, mega zdolny pies, chłonny jak gąbeczka. :) I faktycznie - są przepiękne. ;)

iness8@o2.pl - 25-03-2013, 20:50

neravia napisał/a:
iness8@o2.pl napisał/a:
To genialne psy :) mi pasuje ich charakter :)

mam podejrzenia, że wszystkie z retrieverów mają super charakterki :)


No mi np nie wszystkie pasują...jedynie laby, tollery i właśnie flaty.

neravia - 25-03-2013, 20:51

iness8@o2.pl, czyli goldeny nie bardzo? :lookdown:
Palinka - 25-03-2013, 20:52

iness8@o2.pl napisał/a:
są o wiele ładniejsze niż sobolowe choć wiem ,że nie powinno się patrzeć na maść

No właśnie czekoladka jest już zarezerwowana. Mi się sobolowe podobają, takie mocno rude jak Cash z True Story: http://www.jasky.pl/theme...6603&page=45371
Ale tu tylko suczka będzie miała podobne umaszczenie, samiec jest z domieszką blue.
iness8@o2.pl napisał/a:
Teraz super miot po Wenie będzie

Ale szczeniaki zarezerwowane dawno przed urodzeniem ;-) Nie mam szans na psa z miotu po super sportowych rodzicach, bo nie mam doświadczenia w psich sportach, po drugie nie poradzę sobie z psem nakręconym na pracę 24h na dobę :D

iness8@o2.pl - 25-03-2013, 20:54

neravia napisał/a:
iness8@o2.pl, czyli goldeny nie bardzo? :lookdown:


między labami ,a goldenami widzę głęboką przepaść :-P Nie pasuje mi ich styl bycia, ich charakter...

[ Dodano: 25-03-2013, 20:57 ]
Palinka, nieee sobolowe nie są ładne :-P
A po Wenie to wiem ,że już dawno były zarezerwowane...wszyscy mają na nią szał :)
Bardzo podoba mi się też Corsa K.Jakubczyk ,szkoda że tylko jednego szczeniaczka urodziła :)

Palinka - 25-03-2013, 20:58

Ja jakbym miała brać retrievera to tylko tollera :) Bardzo fajna rasa, z którą dużo można zrobić, a jednak ciągle retriever ;-)

[ Dodano: 25-03-2013, 21:00 ]
iness8@o2.pl napisał/a:
Palinka, nieee sobolowe nie są ładne

Dla mnie plusem jest też to, że przynajmniej sierść byłaby tylko w jednym rudym odcieniu :D

nikolajewna - 25-03-2013, 21:04

Palinka, ależ ja Ci zazdroszczę. Strasznie mi się marzy border właśnie. Nie to żebym narzekała na labradora, ale dwa psiaki to byłaby pełnia szczęścia. Niestety u nas dwa psy to nierealna sprawa.
bina071 - 25-03-2013, 21:11

Almathea83, sytuacja wygląda tak, że jego rodzice kończą się budować i sami chcą psa, więc nie było by zaś takiego urwania głowy :) Wziąć i tak wezmą, ja mam zmartwienie co z kontaktem Lejla- inny pies (głownie reakcja tego drugiego jak będzie starszy, bo Lejla potrafi lizać warczące psy po zębach :-o ). Druga sprawa to to, że zapewne większa część wychowania psa spadnie na mnie znając życie. Do tej pory nie mam żadnych problemów ze zorganizowaniem dnia patrząc od strony jeden pies i dziecko, tu się pocieszam, że może nie byłoby źle.

Daisy0311, o żesz :D się uśmiałam :D

tenshii napisał/a:
Zastanów się więc, po co P. chce rottka, bo jeśli uważa, że to super pies obronny budzący postrach, i chce go na takiego ukształtować to bym się zastanowiła mocno nad wyborem tej rasy.
głównie chodzi o to, żeby był łagodny, radosny ale budził podziw i strach :brick:
Di - 25-03-2013, 21:41

Palinka napisał/a:
Ja jakbym miała brać retrievera to tylko tollera :)


Zgadzam się. Jak tylko zacznę zarabiać i wyprowadzę się z domu, chcę kupić drugiego labradora - i za jakiś czas właśnie tollera. Są magiczne. A imiona już mam ;D

Na spacery chodzi się z jednym psem, co za problem brać dwa inne? Najgorszy będzie pierwszy szczeniakowy rok - Bianka dała mi popalić, ale słyszałam gdzieś, że starsze psy często 'uczą' młode nabytki, jak powinny się zachować. A ponieważ Bianka jest już prawie odchowana, to sądzę, że byłoby okey. Jedyne, co to finanse - zarobić na weterynarza i karmę dla trzech mistrzostw, równocześnie nie zżerać tynku ze ścian? Cóż, prawdziwe wyzwanie. Ale na pewno chciałabym mieć więcej, niż jednego psa.

neravia - 25-03-2013, 21:43

Di napisał/a:
właśnie tollera. Są magiczne

a można wiedzieć czym Was urzekły? :) z wyglądu średnio mi się podobają, ale dla mnie charakterek najważniejszy ;)

Almathea83 - 25-03-2013, 21:46

Di napisał/a:

Na spacery chodzi się z jednym psem, co za problem brać dwa inne?


ja widzę problem jak mnie ciągnie 35 kg czy 105 :-P

Madzialenka - 25-03-2013, 22:09

Di napisał/a:
Na spacery chodzi się z jednym psem, co za problem brać dwa inne?

To nie do konca takie proste jak Ci sie wydaje.Ja osobiscie myslalam ,ze wyprowadzenie 2 psow na spacer jest mniej...hmmm... skomplikowane :D

Palinka - 25-03-2013, 22:39

Madzialenka napisał/a:
To nie do konca takie proste jak Ci sie wydaje.Ja osobiscie myslalam ,ze wyprowadzenie 2 psow na spacer jest mniej...hmmm... skomplikowane

Też próbowałam wyjść na spacer z dwoma dużymi psami i ominięcie kilku posesji w celu dotarcia na pole było nie lada wyzwaniem ;-) Zakładam jednak, że jak dwa będą moje i nauczone chodzenia po lewej stronie to będzie łatwiej :-P

Di - 25-03-2013, 23:07

Almathea83, twardym trzeba być nie miękkim; Bianka waży 25 kg, więc może nie czuję jej wagi :P

Wiecie, popłynęłam sobie w wyobraźni, że psy mi idealnie chodzą przy nodze, smycze się nie plączę i nikt za niczym nie szarpie, bo najbardziej absorbujące bodźce (czyli inne psy) mają 24 godziny na dobę ;D

Madzialenka napisał/a:
Ja osobiscie myslalam ,ze wyprowadzenie 2 psow na spacer jest mniej...hmmm... skomplikowane :D


Nie odbieraj mi radości z ckliwego rozmyślania :D Macie po dwa psy ( po trzy niektórzy aganica :shy: ) i dajecie radę, ja też dam! ;D

neravia, jak to! śliczne są takie pysie-misie lisowate <3

Andante - 26-03-2013, 05:53

Dodam jeszcze jeden mały problem - do rozpracowania logistycznego :-P
Dwa psy na dwóch smyczach w obu rękach i kupa (lub od razu dwie przy balecie synchronicznym) do pozbierania. :haha:
Nie jest to proste, zwłaszcza, że psy chcą się z miejsca zdarzenia oddalić. :)

Di - 26-03-2013, 08:28

Andante napisał/a:
Dwa psy na dwóch smyczach w obu rękach i kupa (lub od razu dwie przy balecie synchronicznym) do pozbierania. :haha:


odpadłam xD :-P :D :D :D

mibec - 26-03-2013, 09:30

Andante napisał/a:
Dwa psy na dwóch smyczach w obu rękach i kupa (lub od razu dwie przy balecie synchronicznym) do pozbierania.
;) "siad" - "zostan" i idziesz zbierac...
szalej - 26-03-2013, 10:05

Również kiedyś byłam strasznie zakochana w aussie i w borderach... ale teraz zdecydowanie kocham tollery. Nie moge się napatrzeć jak widze te psy, a mimo to i tak znów zdecydowałam się na laba :P Teraz gdybym kupowała znów psa podejrzewam, że też byłby to lab :P Szczerze mówiąc, jak ktoś wsiąknie to ciężko jest się uwolnić od jednej rasy, a nie wiem czy kiedyś będę miała takie warunki, żeby mieć tyle labów ile pse + tollera ;D Mam nadzieje, że do tego czasu mój tata już się pobuduje, to będzie miejsce dla conajmniej jednego czarnego samczyka ;]

A co do wyprowadzania dwóch psów... na dwoje babka wróżyła :P Nie chce nikogo aż tak obdzierać z marzeń, że starsze psy uczą tylko tego co najlepsze szczeniaki... :P albo że jak młody pies podrośnie to robi się spokojniejszy :P Ja niedawno się przeprowadzałam i tak jak wyjście na poprzednim osiedlu z dwoma psami nie robiło mi problemu, bo wychodziłam kawałek przechodziłam i miałam miejsce żeby psy spuścić ( rzadko po drodze zaplątał się jakiś pies czy tłum ludzi) to teraz kiedy mieszkam w bloku z 10 piętrami, psów i ludu pełno, a miejsca na spacer pod blokiem nie aż tyle żeby wszystkich pomieścić to wyjście z dwójką w dzień to całkowita pomyłka. Czasem z dwójką wychodze w nocy albo szybko przelatuje na pola, ale to i tak dość niebezpieczne a mam już 2 psy jakiś czas :P i prowadze na smyczy 75 kg :P

iness8@o2.pl - 26-03-2013, 10:58

Miałam dwa psy i jakoś dawałam radę. Fakt faktem ,że moje sunie były grzeczne. Jedyne sytuacje ciągnięcia zdarzały się w nowych miejscach ale szybko przywoływałam je do porządku :)
Mój jedyny problem był taki ,że ciężko było z nimi obiema gdzieś jechać autobusem.

A co do tollerów uwielbiam je za ich retrieverowy charakter + to ,że nie kochają tak obcych ludzi ;)

Monisiaczek - 26-03-2013, 11:19

Andante napisał/a:
Dwa psy na dwóch smyczach w obu rękach

Ja wyprowadzam obydwoje na jednej smyczy - inaczej miałabym ręce dłuższe niż nogi :-P :D

Ze zbieraniem "produkcji ubocznej" też dajemy radę ;)

Uważam, że trzeba zawsze rozważyć wszystkie "za" i "przeciw" i starać się obiektywnie ocenić swoje możliwości - czasowe, fizyczne, materialne. Niekoniecznie rasa, która mi się podoba, będzie odpowiednia do mojego trybu życia czy zasobności portfela.
Ja uwielbiam labki i pewnie przy tej rasie zostanę, ale raczej adoptuję dorosłego psiaka. Szczeniaki są fajne, ale niekoniecznie chciałabym mieć "powtórkę z rozrywki" :-P
:D

Elazar - 26-03-2013, 12:55

bina071 napisał/a:
mój Paweł koniecznie chce Rottweilera

Może postaraj się na spokojnie omówić ten pomysł, według mojej oceny nie najlepszy w Waszym przypadku. Pytanie zasadnicze do Twojego Partnera - dlaczego akurat pies tej rasy a nie np drugi labrador ? W przypadku retriever-ów, należy do nich Labrador, celem hodowców od wielu lat było systematyczne eliminowanie z dalszej hodowli osobników przejawiających agresje w jakiejkolwiek formie. Niestety w przypadku Rottweiler-ów było wręcz odwrotnie. Rottweiler jest bardzo ciekawą rasą ale jego wychowaniu i socjalizacji trzeba poświecić dużo więcej czasu niż w przypadku labka. Według wzorca FCI Rottweiler jest psem o zrównoważonej psychice, wymagającym odpowiedniego i konsekwentnego podejścia. Pewność siebie jest główną cechą charakteru tej rasy, podobnie jak upór, samodzielność czy skłonność do dominacji (ujawnia się to szczególnie u samców).
Myślę, że nie bez powodu Rottweiler został ujęty w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 roku w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne. Idąc dalej to planujecie zakup z odpowiedniej hodowli i tu kolejne pytanie czy Twój Partner wie, że przepisy ustawy o ochronie zwierząt wskazują ponadto, iż:
prowadzenie hodowli lub utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wymaga zezwolenia organu gminy właściwego ze względu na planowane miejsce prowadzenia hodowli lub utrzymywania psa, wydawanego na wniosek osoby zamierzającej prowadzić taką hodowlę lub utrzymywać takiego psa, oraz
zezwolenia nie wydaje się, a wydane cofa się, jeżeli pies będzie lub jest utrzymywany w warunkach i w sposób, które stanowią zagrożenie dla ludzi lub zwierząt.
Wierzę, że wspólnie to przemyślicie i podejmiecie odpowiedzialną decyzję...

bina071 - 29-03-2013, 20:31

Elazar, Temat z rottkiem zamknięty :surrender: ! Udało mi się przekonać na czekolaba, teraz tylko myśleć o hodowli :)
Palinka - 29-03-2013, 22:34

iness8@o2.pl napisał/a:
Palinka, skoro nie chciałabyś czarnucha (gdzieś wcześniej o tym czytałam) to bierz czekoladowego

Jednak czekoladka jest wolna i teraz dopiero mam dylemat :-P Chocolate, sable czy blue? Mam nadzieję, że uda nam się pojechać do hodowli tak za 2 tygodnie i zobaczymy który fajniejszy :)

anna34 - 29-03-2013, 22:41

Monisiaczek napisał/a:
Ze zbieraniem "produkcji ubocznej" też dajemy radę ;)

Ja przy jednym sie miotam,bo Chopper nie wiem czemu szybko chce uciekać z miejsca zbrodni :D

iness8@o2.pl - 29-03-2013, 22:56

Palinka napisał/a:
iness8@o2.pl napisał/a:
Palinka, skoro nie chciałabyś czarnucha (gdzieś wcześniej o tym czytałam) to bierz czekoladowego

Jednak czekoladka jest wolna i teraz dopiero mam dylemat :-P Chocolate, sable czy blue? Mam nadzieję, że uda nam się pojechać do hodowli tak za 2 tygodnie i zobaczymy który fajniejszy :)


U borderów rzeczywiście lepiej nie patrzeć na maść tylko na charakter :) ale tak jak mówisz inni już szczeniaczki rezerwują...oby Tobie jakiś psiak został żebyś mogła wybrać :-P
Z maści ,które wymieniłaś najbardziej podoba mi się czekolada :)
Jeśli w przyszłości się zdecyduję na bordera to bardzo bym chciała tricolora albo red merle :)

Karoola - 29-03-2013, 23:29

iness8@o2.pl, też kiedyś bardzo podobały mi się redy, red merle to już cudo totalne :greedy: ale teraz jakoś wolę klasyczne czarno-białe :-P
mibec - 30-03-2013, 00:03

bina071 napisał/a:
Udało mi się przekonać na czekolaba
to chyba lepszy pomysl :)

Palinka, kolorek chyba najmniej wazny ?

bina071 - 30-03-2013, 11:22

mibec, o niebo lepszy :) Przynajmniej ja jestem zadowolona :D No i z wychowaniem łatwiej, bo znam rasę tyle o ile.
Palinka - 01-04-2013, 21:01

mibec napisał/a:
Palinka, kolorek chyba najmniej wazny?

Ktoś mi powiedział, że podobać też się musi, bo jeśli okaże się trudny w wychowaniu i do tego nieurodziwy to się załamię totalnie :D A na rzecz sobolowego przemawia akurat to, że fruwałaby sierść tylko w rudym odcieniu :-P

Już się nie mogę doczekać tego wstawania co dwie godziny w nocy, igiełek gryzących co popadnie, demolki w domu itd. itd. :greedy: Nastawiam się na najgorsze i będzie mi bardzo miło jeśli spotka mnie pozytywne zaskoczenie :-P

Maleńka - 04-05-2013, 11:14

A co jeśli chodzi o karmienie 2 psów? Jeśli dochodzi do wojenki o miche? :)
Karoola - 12-09-2013, 17:19

Uwaga, uwaga, wiekopomna chwila! Moment, na który czekałam 11 lat! (No dobra, niech będzie, że 6 lat :-P ).
Dzisiaj moje psy PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU SIĘ ZE SOBĄ BAWIŁY! :haha: :haha: :haha:
Może komuś wydawać się to nienormalne, ale cieszę się z tego jak... wariatka :-P Jak już kiedyś opisywałam, mój Emil nie jest zbyt kontaktowym psem. Za innymi żyjącymi stworzeniami nie przepada :confused: Ok. 6 lat temu trafił do nas Browni. Z początku Emil nienawidził Browna, szczekał, warczał... B. zawsze go "olewał" - jak nie chciał się bawić, to nie będzie się z nim zadawał w ogóle. I tak mijały lata, psy nie były ze sobą zżyte, unikały się, od czasu do czasu jeden na drugiego warczał, ale ogółem - nie wdawały się w żadne wzajemne relacje. Od ok. roku, dwóch, Emil zaczął się wpraszać na legowisko Browna i psy przeszły w stan "wzajemnej tolerancji".
Jakie wielkie było moje zdziwienie dzisiaj, kiedy ujrzałam moje psy: zaczepiające się łapami, czule wąchające, podgryzające, radośnie szczekające, a nawet... gwałcące :D Dla uściślenia, to Emil wskakiwał na Browna (a nigdy z własnej woli go nie dotykał!), Brown nie protestował (wspominałam, że B. to gejuch? :-P ), a wręcz... zaczepiał Emila gdy przestawał :D W całym tym zajściu nie było żadnego spięcia, zero agresji, tylko dwa uchachane pieski :-o
To był cud... :shy:

Milena - 12-09-2013, 17:31

Karoola, wow, po tylu latach - szok :) Ale to super! A ile Emilek ma lat?
Karoola - 12-09-2013, 18:03

Milena, Emil o rok straszy od Browna - czyli 11 i pół. :)
szalej - 12-09-2013, 18:14

Karoola, super! Wiem jaka to radość bo sama kawał czasu czekałąm aż moje psy będą się tolerować, nie taki jak ty ale :P
Haker też woli chłopców więc mu dziewczyna średnio pasowała, ale się w miare przekonał :)

Pikuś - 12-09-2013, 18:26

Karoola, no to superaśnie :haha:
Kasia82 - 12-09-2013, 18:40

Ja też zastanawiam się nad drugim psem, ale niestety mam inny problem. Z racji tego że często wyjeżdżamy byłby problem z pomieszczeniem dwóch labów w aucie plus dziecko plus my. A jak Wy radzicie sobie w podróży z psami??
mibec - 12-09-2013, 18:51

Karoola kawal czasu czekalas, fajnie ze sie w koncu doczekalas :)
mibec - 12-09-2013, 18:53

Kasia82 napisał/a:
jak Wy radzicie sobie w podróży z psami?
my nie mamy dzieci, wiec w zwyklym kombiaku sie miescimy, ale mysle ze jakbym miala dziecko + dwa psy to kupilibysmy jakies siedmiomiejscowe auto.
skowyrna - 29-10-2013, 11:31

Witajcie!

Dzisiaj wzięliśmy na DT szczeniaczka-suczkę.
Druzus zachowuje dystans, dziwi go podskakiwanie, szczekanie podobne do kaszlu itp. :p
Wszystko niby w porządku, ale chcieliśmy zapytać o kwestię karmienia.
Druzus ma taki kącik w kuchni, gdzie stoją jego miski.
Dziś obok miski Druzusa, postawiłam jedzonko Loren... Warknął na nią.
Czy powinniśmy stworzyć Loren osobny kącik żywieniowy?
Normalnie Druzus nie ma takich zachowań, przynajmniej w stosunku do ludzi... mogę włożyć mu rękę do miski, czy w ogóle zabrać miskę, gdy je.

mibec - 29-10-2013, 11:40

skowyrna napisał/a:
Czy powinniśmy stworzyć Loren osobny kącik żywieniowy?
tak. Psy powinny miec mozliwosc zjedzenia posilkow w spokoju.
Mistycom - 29-10-2013, 11:44

skowyrna, to normalne, że gospodarz pilnuje swojej miski. Moja Luna broni swojej jak lwica, przeganiając młode na tymczasówce ;) Podobnie było, jak pojechaliśmy na wakacje do domu, w którym przebywał sędziwy husky. Kiedy młoda próbowała mu się wpakować do miski, to kilka razy ją przegonił i konflikt się skończył. Luna nauczyła się, że do miski gospodarza nie pakuje się pyska :P

Póki pieski się nie przyzwyczają, staraj się kłaść miskę nowoprzybyłej trochę dalej, albo gdzieś po przeciwnej stronie, żeby mogły ze spokojem się najeść. Myślę, że o miskę z woda nie będą się kłócić.

fadziochowa - 29-10-2013, 12:03

A u nas Fado w ogóle miski nie pilnuje ;] Wiliam ( DT) i Xena ( pies siostry) normalnie podchodzą do jego misek, nawet czasem jedzą we troje z miski Fado. Gorzej jest kiedy to on podchodzi do Wiliama albo Xeny misek- zazwyczaj go przeganiają warknięciem, a mały Wili nawet gryzie go w nos :beated:
Inaczej jest kiedy psiaki dostają kość albo surowe mięso- każde pilnuje swojej porcji.

skowyrna - 29-10-2013, 12:48

Dziękuję, jestem spokojniejsza. : )
szalej - 29-10-2013, 15:20

A u nas jest wręcz odwrotnie. Kiedy psy miały osobny kącik z jedzeniem to Bliska wogóle nie chciałą jeść. Dopiero jak psy mają miski obok siebie ( rozdziela je tylko miska z wodą) to dopiero zaczyna jeść kiedy widzi że inny pies też je. Jak wyjeżdzamy gdzieś bez Hakera pojawia się problem z jedzeniem i trzeba zasmaczać/karmić z ręki
pado - 30-10-2013, 17:45

Moje dzieciaczki jedza razem, obok siebie :)
Basia i Barni - 31-10-2013, 22:57

skowyrna napisał/a:
Czy powinniśmy stworzyć Loren osobny kącik żywieniowy?


Nie ma co ich dzielić, jeżeli się lubią, nie muszą jeść z tej samej miski oczywiście, ale czemu nie mogą jeśc wspólnie, gdy TY im wydzielasz pokarm z ręki.

skowyrna napisał/a:
Dziś obok miski Druzusa, postawiłam jedzonko Loren... Warknął na nią.


Typowy jedynak. Skoro masz tymczasa to "spal " miskę do tego czasu i karm je z ręki, będą się lepiej dogadywać .

buzka870 - 23-11-2013, 21:57

Witam. Jestem tu nowa :girl: Mam 1,5 rocznego czarnego labradora Tysona, u rodziców został mój 5,5 letni golden ponieważ po ślubie przeprowadziłam się do męża na wieś. Mamy duży teren i w przyszłości chciałabym zabrać Aresa do siebie, jednak martwię się czy psy się dogadają. Chciałabym uniknąć walki między nimi, ponieważ Synek ma teraz 8 miesięcy, stąd moje obawy, żeby przy okazji i dziecku się nic nie stało. Miał może ktoś podobny dylemat?
Liczę na rozwianie wątpliwości i z góry dziękuję :)

Mistycom - 23-11-2013, 21:59

Jaki w tym dylemat? Trzeba zaaranżować spotkanie psów i zobaczyć jak będa na siebie reagowały. Póki nie sprawdzisz to się nie przekonasz.
buzka870 - 23-11-2013, 22:12

Tylko gdzie i jak takie spotkanie przeprowadzić? Do rodziców mam 25 km, a do kombiaka pies się nie zmieści z uwagi, że cały bagażnik zajmuje wózek :/ Ja z tyłu siedzę z maluszkiem jedyne miejsce wolne koło kierowcy ;) Przekonać męża będzie ciężko ;D
Weronika_S - 23-11-2013, 22:19

A nie możesz pojechać sama, mąż zostanie z dzieckiem? Najlepiej takie spotkanie przeprowadzić na jakimś neutralnym gruncie, ani na terenie jednego psa ani drugiego. Trochę co prawda nie w temacie, ale jak wyglądają Wasze wspólne wyjazdy np. na wakacje skoro nawet 25 km do przejechania to problem?
aganica - 23-11-2013, 22:26

buzka870 napisał/a:
Ja z tyłu siedzę z maluszkiem
Maluszek siedzi w foteliku a Ty możesz usiąść z przodu, tak by mieć dostęp do dziecka.
Wtedy znajdzie się miejsce dla psa.
Wszystko zależy od organizacji i chęci.

deadend - 23-11-2013, 22:42

U nas w peżocie 206, a to małe auto, w dodatku trzydrzwiowe :beated: pies siedział w bagażnku, ja z dzieckiem z tyłu a duży wózek złożony obok kierowcy na przednim siedzeniu :beated: nie wiem jak w kombi się nie możecie pomieścić, nie ma już miejsca w bagażniku obok wózka? a może mąż da się namówić na psa w aucie jeśli kupisz taką matę specjalną ochronną na siedzenia?
Mistycom - 23-11-2013, 22:55

A wózek musi z Wami jechać? Przecież dziecko można chwilę ponosić, albo dac Babci na ręce żeby się nim zajęła :) Jak pamiętam to my wózek pakowaliśmy do samochodu baaaaardzo rzadko. A poza tym mały zawsze siedział sam z tyłu.
Wena - 24-11-2013, 11:12

ja się trochę dziwię że psy do tej pory jeszcze się nie spotkały skoro macie 1,5 rocznego psa
Kasia82 - 24-11-2013, 13:53

Wózek spokijnie mieści się z przodu, ja tak jeździłam i nie było problemu.
buzka870 - 24-11-2013, 16:58

Weroniko nie wyjeżdżamy nigdzie na wakacje, więc nie mam problemu co zrobić z psem. A jeżeli już wychodzimy w gości to on zostaje w domu.
Na tylnym siedzeniu psa z dzieckiem nie zostawię. Wózek niestety to niefortunny zakup. Stelaż z kołami jest szeroki nawet po złożeniu a osobno góra spacerówki ("uroki" wózka 3w1). No chyba, że faktycznie pies w bagażniku, wtedy odpada zabranie wózka. Ale coś wymyślę.
Chodzi mi o samo spotkanie. Czy dwóch chłopaków nie będzie się gryzło? Nawet jeśli na neutralnym terenie będzie wszystko ok, a na terenie Tysona już nie bardzo, to co wtedy? :confused: Jak ma wyglądać karmienie?

mibec - 24-11-2013, 18:05

buzka870 napisał/a:
Nawet jeśli na neutralnym terenie będzie wszystko ok, a na terenie Tysona już nie bardzo, to co wtedy?
dopoki nie sprobujesz to sie nie dowiesz. Moze byc roznie. Czy psy sa wykastrowane?
Ty musisz zabrac tego psa od rodzicow?

buzka870 - 24-11-2013, 21:18

Nie są wykastrowane. Aresa będę musiała zabrać w przyszłym roku prawdopodobnie, ponieważ rodzice przeprowadzają się do mieszkania w bloku. Pies jest mój więc chcę go zabrać, bo a w mieszkaniu pies będzie miał za ciasno. Nie wiem co będzie jeśli się nie dogadają. Zastanawiałam się nad kastracją, ale jakoś nie jestem przekonana.
Wena - 24-11-2013, 21:28

jeśli psy nie są reproduktorami należy je wykastrować
mibec - 24-11-2013, 21:31

buzka870 napisał/a:
Zastanawiałam się nad kastracją, ale jakoś nie jestem przekonana
na Twoim miejscu bym wykastrowala i to w najblizszym czasie, zeby hormony zeszly z psow (trwa to ok 3 miesiace) zanim beda musialy zamieszkac razem. Znacznie zwiekszy to szanse na powodzenie calej akcji.
buzka870 - 24-11-2013, 21:47

Czytałam o wadach kastracji i to mnie zastanawia. Nie wiem też ile taki zabieg kosztuje. Czy na pewno ona pomoże? Najpierw spróbuję je zapoznać :haha: a potem zdecyduję o tym czy kastrować.
szalej - 24-11-2013, 23:30

buzka870, o jakich wadach kastracji czytałaś?
Masz zamiar psy rozmnażać? Jeśli nie, to jest to bezsensowne ich nie kastrować, tymbardziej, że jak dziewczyny mówią, dwa wykastrowane psy dużo łatwiej jest ze sobą " połączyć"

buzka870 - 25-11-2013, 21:36

Nie zastanawiałam się nad tym, czy chcę je rozmnażać, ale jak już pisałam są wady kastracji a zaletę wymieniacie mi tylko jedną, że łatwiej jest je ze sobą "połączyć". Jeśli nie chcę ich kastrować czy nie ma innej metody gdyby się nie dogadały? Kastracja nie jest lekiem na wszystko. Może i ułatwia "stosunki" między psami, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów.
mibec - 25-11-2013, 22:24

buzka870, do dyskusji nt kastracji zapraszam tutaj: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=197
ma ona zdecydowanie wiecej zalet niz wad.
buzka870 napisał/a:
Nie zastanawiałam się nad tym, czy chcę je rozmnażać
czy sa rodowodowe? wystawiasz je? przeprowadzilas badania? To sa warunki konieczne zeby w ogole sie zastanawiac nad ich ewentualnym rozmnozeniem.
deadend - 25-11-2013, 22:28

Nawet się ze sobą nigdy nie spotkały, więc co tu mozna gdybać...jakie mają charaktery? jakie są w stosunku do obcych psów? Szkoda, że nie poznały się na początku (jeśli masz Tysona od malucha) wtedy raczej nie byłoby problemu. Riko lubi dorosłe psy które spotyka od szczeniaka (nawet jeśli spotyka je raz na pół roku) innych raczej nie toleruje.
buzka870 - 25-11-2013, 23:17

teraz żałuję, że wcześniej się nie poznały, ale wtedy nie było opcji, że Aresa będę musiała zabrać.Mądry polak po fakcie.

[ Dodano: 25-11-2013, 23:19 ]
a spotkały się raz jak Tyson miał 2 miesiące ;) więc baaaaaaardzo dawno temu. Ares nie jest agresywny co do innych psów (chyba, że drugi pies go zaatakuje więc się broni), Tyson tak samo. Więc mam nadzieję, że będzie dobrze, ale czas pokaże

deadend - 26-11-2013, 09:32

Grunt, żeby samemu się nie denerwować, nie trzymać psów na napiętej smyczy, nie pędzić na każde warknięcie z krzykiem itp
mibec - 27-11-2013, 10:15

buzka870, daj znac jak pojdzie spotkanie chlopakow :)
aganica - 27-11-2013, 10:29

Drugi pies........ hmm. mam na myśli drugi "jajeczny" samiec .Oba dorosłe, oba z przyzwyczajeniami i swoimi priorytetami.
Może być ciężko, czasem "wystarczy iskra by powstał pożar.." Nie przewidzimy sytuacji-reakcji :confused:

Madzialenka - 13-12-2013, 22:36

Mam straszny problem z Blondi :( Moze wsrod posiadaczy 2 psow byl juz podobny problem. Opisywalam juz zaistniala sytuacje wczesniej w watku agresji.Odkad pojawila sie u nas Dusia ,Blondi przestala akceptowac inne suki,co wiecej stala sie agresywna nawet do znanych i zaprzyjaznionych suczek.Dzis na spacerze dotkliwie pogryzla mala suczke :cring:Pies nigdy nie byl agresywny ,nawet nie warczala wczesniej na ine psy,teraz atakuje bez ostrzezenia.Czy ktos z Was mial podobna sytuacje?
mibec - 13-12-2013, 22:45

Madzialenka, u nas Barney mial okres ze bronil Shelby przed innymi psami, ale nigdy nie posunal sie do "zeboczynow". My staralismy sie byc zawsze w poblizu psow i pokazywac mu ze mala jest bezpieczna - wolalismy je do siebie i, jesli wlasciciel obcego psa sie zgodzil, dawalismy wszystkim smaczki i w koncu sie uspokoil.
Chyba przydalby sie Wam behawiorysta skoro suka jest az tak agresywna. Moze jako metode dorazna zacznij zakladac jej kaganiec zeby chociaz nie krzywdzila innych psow.

Cos mi swita (choc moge sie mylic), ze mieliscie problem z bronieniem zasobow przez Blondi. Bierzecie jakies zabawki, pilki na spacery? Moze ona nie broni Dusi tylko zabawek?

szalej - 14-12-2013, 04:34

Madzialenka, u nas było wręcz odwrotnie, odkąd jest u nas Bliska Hake zaczął bardziej akceptować inne psy ( wcześniej nie akceptował) bo przez przebywanie z innym psem 24/7 nauczył się bardziej rozumieć psią mowe i ma w sobie więcej pokory i luzu.
A co do małych psów to z nimi często mają większe psy problem... Moja Bliska kocha wszystko i wszystkich a jednak przy małym, nadpobudliwym psie potrafi skorygować mało delikatnie jego zachowanie ( występuje to tylko przy mnie więc zastanawiam się czy to nie ma też czegoś wspólnego z bronieniem mnie )

bunia69 - 14-12-2013, 09:34

Madzialenka
ja miałam podobnie jak była
u nas Wisienka,Dejzi podobnie się zachowywała
moim zdaniem broniła Wiśni,

Milena - 14-12-2013, 12:48

Madzialenka, może tak jak Beatka piszę, może warto poradzić się behawiorysty skoro aż tak nasilony jest ten problem :confused:

U nas jest jeszcze inaczej, bo to Amo broni Zefira przed innymi psami ;]

Madzialenka - 16-12-2013, 18:14

szalej napisał/a:
A co do małych psów to z nimi często mają większe psy problem...

W przypadku Blondi sprawa nie ma nic wspolnego z wielkoscia psa ,bo byla juz proba ataku na labradorke na owczarka i na wyzla. Bylo juz jedno pogryzienie gdzie polala sie krew,ale ja bylam blisko i szybko ja odciagnelam, teraz pies musial byc szyty w paru miejscach ,Blondi ja mocno pogryzla zanim TZ do niej dobiegl,a pani od suczki nie byla w stanie jej oderwac :cring:
mibec napisał/a:
Chyba przydalby sie Wam behawiorysta skoro suka jest az tak agresywna. Moze jako metode dorazna zacznij zakladac jej kaganiec zeby chociaz nie krzywdzila innych psow.

Behawiorysta musi chwile poczekac,bo nie wydole teraz finansowo,ale to raczej sprawa konieczna,od wczooraj zapoznaje ja z kagancem,co wcale jej sie nie podoba,zamowilam tez linke ,a narazie nie spuszczam jej ze smyczy,bo sie zwyczajnie boje.Zabralam dzis Blondi na spacer do lasu i wszysstkie napotkane psy zapraszala do zabawy,przed malym terrierem brzuch wywalila do gory,zero agresji ,przyjazny pies,bo Dusi z nami nie bylo... :(

[ Dodano: 16-12-2013, 18:17 ]
bunia69, ale Dejzi tez tylko suki odganiala czy atakowala?

bunia69 - 17-12-2013, 07:55

Madzialenka atakowała
nie dała do Wiśni żadnemu psu podejść
broniła jej zawzięcie.a ja nie miałam pojęcia że moja
tak może mieć :confused:

Madzialenka - 17-12-2013, 18:19

bunia69 napisał/a:
nie dała do Wiśni żadnemu psu podejść

broniła jej zawzięcie.a ja nie miałam pojęcia że moja

tak może mieć

to identycznie jak u nas z tym ,ze suki nie Maja prawa sie zblizyc ,psy sa jej obojetne :cring:

[ Dodano: 17-12-2013, 18:22 ]
bunia69, dlugo to trwalo? Przeszlo z czasem? Udalo ci sie rozwiazac jakos problem?

interia - 27-12-2013, 12:02
Temat postu: Pomocy.
Witam !
Pisze do was ponieważ szukałam jakiś rad na forum owczarków niemieckich ale zostałam tam generalnie zwyzywana , stwierdzili ze jestem okrutna , nie znam się , powinno mi się zabrać zwierzęta i ze faroryzuję Labrisa.
Liczę więc na was ! ;*
Tak więc mam dwie półroczne suczki - Labrisa i Owczarka.
Labrisem pojawił się ok tydzeń wcześniej , postanowiliśmy kupić drugiego psiaka.
Weterynarz doradził aby był to np. golden lub bokser ale mimo odradzania owczarka jako kompana mój partner był nieugięty.
Teraz niunie mają pół roku i mam problem z tym ze owczarek jest strasznie zazdrosny o Labrisa. Obydwie traktowane sa tak samo , dostają tyle samo miłości i uwagi.
Jednak kiedy bawimy się z nimi to owczarek zamiast skupic się na tym ze ja się z nia bawie - woli isc i przeszkodzić labrisowi w zabawie ]:)
Tak samo kiedy labria przynosi piłke - owczarek nigdy jej nie przyniesie , ba ! będzie gryzdz i zabierać koleżance..
Kiedy są same , jest ok.
Na spacerach labris bardo chętnie przywita się z psami , woczarek warczy - probuje tez rzucac się na ludzi !

Nie wiem z czego to wynika i czy może być tak jak przypuszczał wet ze te dwie rasy po prostu nie nadaja się tak super do zycia razem ?
Może labria jest zbyt ciapowata i dlatego tamta sobie pozwala ?


Czekam na jakieś rady , może ktoś ma podobne doświadczenie ?
a tymczasem zdjęcie mojej niuni tuż po przybyciu do nas :)


szalej - 27-12-2013, 16:35

interia, nie powiedziałabym, że chodzi o rasy, każdy pies jest po prostu inny. Ja mam dwa labradory a też potrafią być o siebie zazdrosne, mimo, ze głaszcze oba to Bliska będzie odganiać Hakera, gryzie go po łapach jak ma jakiś problem. Skolei kiedy idziemy na wizyte do Choppera to mimo, że nie bawi się ( chopper) swoimi zabawkami, to jak przyjdzie Bliska to nie da jej się dotknąć do nich i będzie zabierał, nie da podejść też do swojej pani.
Obie rasy są bardzo charakterystyczne, ale każdy pies też jest inny

Milena - 27-12-2013, 16:44

interia, wiadomo, że każdą rasę charakteryzują pewne cechy, ale tak na prawdę wśród jednej rasy jest milion różnych charakterów :) Ja mam 2 psy różnej rasy i jeden z nich również jest zazdrośnikiem - zabiera zabawki drugiemu, podgryza w ogon, na inne psy również potrafi warknąć, ale ogóle dogadują się między sobą, bawią się. Młodszy pies to po prostu mały złośnik, ale też kochany. Zaakceptowałam taki stan rzeczy.

interia napisał/a:
woczarek warczy - probuje tez rzucac się na ludzi !


Macie doświadczenie z owczarkami? To dość wrażliwa rasa i nieodpowiednie prowadzenie może wzbudzić lękliwość lub agresję. Pomyślcie o odpowiednim szkoleniu, im wcześniej tym lepiej.

Palinka - 28-12-2013, 22:24

interia, po 8 miesiącach z borderem i a'la labradorem pod jednym dachem mogę się wypowiedzieć na temat podobnego połączenia ras ;-) Z ich relacji jestem zadowolona, choć widać, że jedno ustawiło drugiego, ale według mnie to nieuniknione. No ale z racji tego, że to młoda rządzi Morisem, czasami trzeba mu pomóc. Przejawami zazdrości się nie przejmuję, choć u nas działa to trochę inaczej - jednemu odbija kiedy zaczynam ćwiczyć z drugim, nie są jakoś mega nakręcone na zabawę ze sobą. Ale są też plusy - bardzo zabiegają o moją uwagę, Moris jest dużo bardziej zmotywowany do nauki i dużo lepiej mi się teraz z nim ćwiczy.
interia napisał/a:
Na spacerach labris bardo chętnie przywita się z psami , woczarek warczy - probuje tez rzucac się na ludzi !

No niestety nie można oczekiwać, że tak rózne rasy będa się zachowywały podobnie w stosunku do zwierząt i ludzi ;-) Rudy kocha każdego czlowieka i za kawałek parówki poszedłby z obcym na koniec świata. Młoda potrafi obcego obszczekać i obwarczeć - zwłaszacza w ciemności i na swoim terenie. Cały czas pracuję żeby to jakoś zminimalizować, socjalizuję ją ile się da, ale wiem, że nigdy nie będzie kochała obcych ludzi tak jak labek.
interia, one są jeszcze bardzo młode i dużo rzeczy da się jeszcze wypracować. Przede wszystkim pracuj nad skupieniem ich uwagi na sobie, to Ty masz być dla każdego z nich najważniejsza, a nie drugi pies :) No i pracuj nad zachowaniem suczki owczarka, bo niestety wiem po sobie jak latwo wzmocnić u psa zachowania lękowe czy agresywne, a im później tym trudniej to odpracować.

Ania8017 - 10-01-2014, 14:51
Temat postu: Szczeniak czy dorosły?
Chcę mieć drugą sunię(moja Kora ma ponad 2 lata). Mam takie opcje-kupić szczeniaka z rodowodem lub sukę 2 letnią z pseudohodowli. Suka wysterylizowana,a jej właściciele chcą się jej pozbyć z powodu przeprowadzki. Z jednej strony wolałabym dorosłego psa(wiadomo ze szczeniakiem na początku masa kłopotów). Z drugiej strony tak naprawdę nie wiem nic o pochodzeniu tej suki poza tym,że wygląda jak labrador i niby jest po labradorach(oczywiście takiej pewności nie mam). Podobno jest mega łagodna, spokojna i grzeczna-no ale wiadomo,że właściciele chcąc się pozbyć zachwalają. Co mnie niepokoi-nie była nigdy szczepiona przeciw wściekliźnie,bo według właścicieli nie ma takiej potrzeby. Sterylizacji nie ma w książeczce,bo niby książeczka zaginęła akurat wtedy. Następna sprawa-nie wiem jak pies zniesie rozłąkę z właścicielami i jak zareaguje na nową rodzinę. Mam dwoje dzieci 10 i 4 lata i najbardziej boję się jakiś ewentualnych zachowań agresywnych. Wiadomo,że jak się ma psa od szczeniaka,to się go dobrze zna i można w miarę przewidzieć jego zachowania. Co byście zrobili?
mibec - 10-01-2014, 15:20

Ania8017, moze spotkaj sie z ta sunia do adopcji, zobacz jak zareaguja z Kora na siebie. Ciezko jest cos doradzic nie znajac ani Ciebie, ani obu psow.

Ja moge sie jedynie podzielic moim doswiadczeniem - nam dodanie doroslego psa do drugiego doroslego nie wyszlo i chyba juz nigdy wiecej bym sie na taka probe nie zdecydowala, ale jest mnostwo ludzi, ktorym to sie udaje.
Po pewnym czasie po nieudanej adopcji zdecydowalam sie na szczeniaka (i to szczeniaka, ktorego moj dorosly pies wybral!) i w koncu wszystko sie dobrze uklada.

Powodzenia - jakakolwiek decyzje podejmiesz :)

Ania8017 - 10-01-2014, 15:59

mibec, ta sunia mieszka 200km. ode mnie(a więc 400 w dwie strony). Albo po nią jadę i biorę,albo nie. Poza tym moja Kora nie jest przyzwyczajona do podróży samochodem-zwłaszcza takich odległości(jej najdalsza wyprawa autem to do weterynarza). Mój mąż boi się o dzieci. Nasza Kora jako szczeniak była okropna-gryzła dzieciaki i szarpała. Dzieci się jej bały.Do tej pory jak czasem wpadnie na dziecko z impetem na dworze to szok;) No,ale nie ma zapędów już do robienia jakiejś krzywdy-czasem coś tam zrobi niechcący typu wpadnie na dziecko.Ogólnie moja suka ma charakter wariatki;) ale niegroźnej. Wiadomo,czego się po niej spodziewać. A po takim dorosłym psie,którego w ogóle się nie zna-trudno stwierdzić.
mibec - 10-01-2014, 16:29

Ania8017, ja na Twoim miejscu chyba bym sie zdecydowala na szczeniaka z porzadnej hodowli; ew odczekaj jeszcze rok-dwa, az dzieci troche podrosna.

Nie masz mozliwosci sprawdzenia ani jak ta suka zachowuje sie wobec dzieci, ani jak zareaguja na siebie z Kora, wiec ryzyko jest spore ze cos sie zle pouklada.

kimsi_3 - 10-01-2014, 16:44

A Nam sie udało zsocjalizowac ze sobą dwie, potem trzy sunie :) I szczerze nigdy wiecej szczylka.
Milena - 10-01-2014, 16:53

Ania8017, szkoda mi tej suni z pseudohodowli... straszne jak Ci właściciele ją traktują, nawet nie zadbali o jej szczepienia... a czy wiesz chociaż czy w tym domu były dzieci, czy psiak miał z nimi styczność? Szkoda, że nie możesz się z nią zobaczyć, poznać, sprawdzić to by wiele wyjaśniło, a tak to ryzyko jest duże, bo nic o niej nie wiesz :(

Ja osobiście gdybym miała brać trzeciego psa to postawiłabym na dorosłego :)

Rinuś - 10-01-2014, 17:10

Ja planuję drugiego psa , ale już teraz wiem, że tylko podrostka , musi mieć min 6 mies skończone, przy moim trybie życia i pracy jaką mam nie jestem w stanie posiadać szczeniaka, bo 8-9h dziennie musiałby przesiedzieć w klatce.
Ania8017 - 10-01-2014, 17:31

Milena, Nie wiem czy ci ludzie mają dzieci. Napisali,że nigdy na żadne dziecko nawet nie warknęła. A co do szczepienia na wściekliznę,że ona jest tak łagodna,że nie ma potrzeby. Przecież na wściekliznę jest obowiązkowe i nie ma nic do rzeczy charakter psa. Ja nie wiem jak można po 2 latach oddać psa. Oni niby kierują się jej dobrem,bo nie mają dla niej czasu i przeprowadzają(czy przeprowadzili już się) się do bloku. Moja Kora też jest z pseudohodowli. Nie miałam wtedy pojęcia,że kupowanie psiaków nakręca biznes.Była pieczątka w książeczce,że niby hodowla i wszystko legalne. Ja myślałam,że rodowód dostają tylko pierwsze psy z miotu i jakoś nie interesowałam się tym. Dopiero potem zaczęłam czytać i oczy mi się otworzyły. Trochę boję się szczeniaka,po tym co wyprawiał Kora. Był czas,że była bardzo agresywna jako szczenię i zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje. Moje dzieciaki się jej bały. Szarpała je i gryzła. Tak naprawdę dopiero jak miała ponad rok zaczęła się normalnie zachowywać. Do tej pory ma napady,że zaczyna skakać na nas,ale już bez żadnych agresywnych zachowań. Nigdy nikogo tak naprawdę nie ugryzła. Dzieciaki gryzła,ale mnie też potrafiła szarpać na dworze za nogawki. Tylko,że to było takie bardziej podgryzanie. Jest narwana,ale z miesiąca na miesiąc dorośleje. Teraz już jest naprawdę ok w porównaniu do tego co było. Boję się,że znów będę miała takiego szczeniaka;)
Milena - 10-01-2014, 17:42

Ania8017, no niestety szczeniaki lubią pogryzać, skakać , szarpać, co nie jest przyjemne, a one traktują to jak zabawę, myślę, że większość szczeniąt tak się zachowuje. Zresztą można poczytać wypowiedzi ludzi z forum, którzy się z tym zmagali/zmagają.

Ania8017, dla mnie właściciele tej suni są niepoważni... co z tego, że jest łagodna, a jak ugryzie ją inny zwierzak, który choruje na wściekliznę to co wtedy? Nie wiem co ma piernik do wiatraka... no, szkoda tej psinki ale może dla niej będzie lepiej jeśli trafi w ODPOWIEDNIE ręce...

Ania8017 - 19-01-2014, 15:16

No,to teraz mam szczeniaka, który nie gryzie,nie szarpie i nie robi demolki. Jednak nie wszystkie szczenięta zachowują się jak "wariaci" ;) To jednak muszą być predyspozycje psa. W teście szczeniaka wyszło: uległa, zrównoważona, opanowana, spokojna. Opis suni: świetna, bardzo socjalna suczka z dużą potrzebą kontaktu z człowiekiem. Trochę zaniepokojona nowym miejscem.Szukająca kontaktu z człowiekiem. Potrzeba współpracy. Suczka aktywna. Słaby aport na ten moment. Ja ogólnie czuję się jakbym miała dorosłego psa, jedynie załatwianie się w domu sprawia,że mam szczenię;) Widziałam i sama też miałam wiele szczeniaków,ale chyba nigdy tak zrównoważonego. Jestem w dużym szoku i jestem mega szczęśliwa,bo moje dzieci nie muszą się w ogóle bać.
kamil8406 - 19-01-2014, 15:26

http://twojezwierzaki.org...pbella-fishera/
Wg tego testu moja jest dominująca :D

Ania8017 - 19-01-2014, 15:39

kamil8406 napisał/a:
http://twojezwierzaki.org/artykul/24/test-osobowosciowy-szczeniat-metoda-campbella-fishera/
Wg tego testu moja jest dominująca :D


A w rzeczywistości-jaka jest? Moja odpowiada wynikowi testu.

tenshii - 19-01-2014, 17:37

Ania8017, na razie się nie ciesz :P odczekaj trochę :P
Koleżanki suka w hodowli była idealna, w domu przez pierwsze dni również.
Potem odżyła i odgryzła jej w nocy warkocza, a w pracy wezwali ją na dywanik pytać czy ma problemy rodzinne bo miała całe podrapane i posiniaczone ręce :P
Najprawdopodobniej sukę w hodowli inne psy lekko stłamsiły i się wycofała, a na swoim terenie pupka jej odżyła i pokazała co potrafi :P

Ania8017 - 19-01-2014, 21:16

tenshii napisał/a:
Ania8017, na razie się nie ciesz :P odczekaj trochę :P
Koleżanki suka w hodowli była idealna, w domu przez pierwsze dni również.
Potem odżyła i odgryzła jej w nocy warkocza, a w pracy wezwali ją na dywanik pytać czy ma problemy rodzinne bo miała całe podrapane i posiniaczone ręce :P
Najprawdopodobniej sukę w hodowli inne psy lekko stłamsiły i się wycofała, a na swoim terenie pupka jej odżyła i pokazała co potrafi :P


Ona nie jest wycofana. Potrafi też dokazywać. Tylko bardzo szybko się wycisza. Skupia uwagę i odpuszcza, gdy czegoś jej się zakazuje. Przede wszystkim nie ma w niej zawziętości, a dzieci potrafią sobie same z nią poradzić. Moja pierwsza suka dała mi tak popalić-od pierwszych minut,że teraz naprawdę jestem bardzo zaskoczona. I nawet, gdy w przyszłości coś poniszczy to i tak już teraz widzę,że to zupełnie inna natura. To tak, jak z dziećmi-można mieć kilkoro i każde inne;)

Basia i Barni - 19-01-2014, 21:41

A ja mam w domu duet totalnie różny, ale w jednym są świetnie- współpraca.
Dzisiaj Iwan odgryzł w nocy bandaż z grzbietu Saszy i zsunął się mu opatrunek, no co chciał chłopakowi ulżyć :bad:

pado - 19-01-2014, 23:51

Moim zdaniem nie można zakładać że jak pies nie jest już szczeniakiem to muszą z nim być problemy. Barusia mam jak skończył 2 lata i nie było z nim żadnych problemów. Myślę że psu trzeba na początku pokazać że nie on jest przywódcą nowego stada.
Ania8017 - 21-01-2014, 16:18

pado napisał/a:
Moim zdaniem nie można zakładać że jak pies nie jest już szczeniakiem to muszą z nim być problemy. Barusia mam jak skończył 2 lata i nie było z nim żadnych problemów. Myślę że psu trzeba na początku pokazać że nie on jest przywódcą nowego stada.


Nie wiem,ale mam 2 psy i są jak ogień i woda. Ja nie umiałam zapanować nad Korą,bo jako szczeniak to było tornado. Wystarczy,że spojrzałam w inną stronę i już były problemy. Myślę,ze błędem było iż ona trafiła do nas. Jej temperament wymagał silnej ręki i kogoś, kto zapewni jej aktywność przez większość dnia. Ona do tej pory nie potrafi spokojnie poleżeć. Co chwila zmienia miejsce, kręci się. Poza tym wszystko ją rozprasza. Na dworze ciągle poluje-szczeka jak nakręcona na widok sikorek;) Ona sprawdziłaby się u jakiegoś myśliwego;) Nie wspomnę jakim była szkodnikiem. Tyle ile ona naniszczyła, to nigdy żadne szczenie, ani dzieci mi nie zniszczyły;) Poza tym ona nie umie ustąpić-jeśli się na coś uprze to koniec. Im bardziej chciałam jej pokazać, kto rządzi,tym ona bardziej się wściekała. Miała okres,w którym była agresywna. Naprawdę,ale okres jej szczenięctwa wspominam bardzo źle. Mam żal i do "hodowcy" i do siebie. "Hodowca" wiedział,że mam małe dzieci. Tylko oni nie robili żadnych testów szczeniakom,nic nie doradzali-bierz pani co chcesz! Mało tego,to było na zasadzie "chcę sprzedać i zachwalam towar". Pani twierdziła,że to są psy zupełnie bezproblemowe,spokojne,idealne w kontaktach z dziećmi,niewymagające-mogą mieszkać na dworze.A ja głupia-guzik miałam pojęcie o tej rasie. Tym razem byłam nastawiona inaczej. Wiedziałam z czym się to wszystko wiąże. przede wszystkim jednak mam szczeniaka z prawdziwej hodowli. Jej cechy charakteru są takie, o jakich mówił hodowca. Oczywiście to nie jest tak,że mam szczenię, które tylko śpi i jest ułożone;) Młoda też potrafi szczekać, coś tam wziąć z podłogi w celu pogryzienia, zagalopować się i wskoczyć na łóżko bawiąc się z dzieciakami. Tylko różnica polega na tym,że ona potrafi odpuścić,gdy się jej zwraca uwagę. Nie robi pobojowiska z pomieszczeń, potrafi się położyć i leżeć spokojnie. Wiadomo,że wymaga pracy żeby ją ułożyć,ale jest to do wykonania. A najważniejsze,że nie terroryzuje dzieci.

Mistycom - 06-10-2014, 22:48

A ja mam pytanie do bardziej doświadczonych w kwestii posiadania dwóch i więcej psów :)
Jak to jest z zabawą miedzy zwierzakami? Czy bywa tak, że np. cały dzień potrafią dokazywać i jak wyglądają te ich zabawy?

Pytam, bo obserwuję moją Lunę i Pepe. Luna najpierw się bała Pepe, a teraz widzę, że wiecznie go zaczepia. Jak Pepe da się wciągnąć to się ganiają po chacie, a najwięcej uprawiają zapasów, podgryzają się, skubią i skaczą po sobie. Widzę, że Luna czasami aż się wkurza, tak na serio, zęby ma powystawiane na zewnątrz, wargi mocno podwinięte, ale po chwili dalej dokazują. I potrafią tak brykać godzinę... Zastanawiam się czy to tak wszystkie parki mają, czy może oni się jeszcze docierają?

agn.k - 06-10-2014, 23:17

Moje tak maja i zawsze jak było więcej labkow to tak było- z tym ze warczenia nie były serio po prostu taka zabawa, markowanie :-) gadają po swojemu od powarkiwan, poszczekiwan do odgłosów których nie umiem nazwać. Wkładają pysk jeden drugiemu do pyska. Jak Magnus był szczylem a Feri miała 14 lat i nie chciała się bawić a on przesadzal to czasem warknela zeby się odczepil ;-) nic groźnego. Za to laby w zbliżonym wieku (wcześniej miałam trzy siostry miotowe, teraz dwóch chłopaków tylko 3 miesiące różnicy) dokazuja razem cały dzień, śpią razem i bardzo się kochają :-) są razem szczęśliwe- bo szczęśliwy lab to dwa laby ;-) teraz 12 letniego sznaucera miniaturkę trzymają na dystans bo się go boja ale miedzy sobą wariuja
Acha i najgłupsze pomysły maja razem :D osobno grzeczniutkie, razem zjadły kanapę (sunie) albo bawią się żarówka, która wykrecili z lampy (panowie). Co dwie głowy labka to nie jedna :-) z wkurzeniem Luny to musisz wyczuć bo Ty ja znasz- u moich te warki i skoki mogą wyglądać dla postronnych osób jak wkurzenie ale ja ich znam i widzę ze to tylko markowanie i zabawa...

Mistycom - 07-10-2014, 07:48

agn.k, to mnie uspokoiłaś :)

Luna jest uległym psem, więc o jej reakcje się nie boję - przynajmniej w stosunku do Pepe, bo on przewyższa ja i rozmiarem i siłą.

W takim razie musimy się przyzwyczaić do szaleństw niedźwiedzia i szczurka :D

Axelka - 07-10-2014, 08:43

Mistycom napisał/a:
A ja mam pytanie do bardziej doświadczonych w kwestii posiadania dwóch i więcej psów :)
Jak to jest z zabawą miedzy zwierzakami? Czy bywa tak, że np. cały dzień potrafią dokazywać i jak wyglądają te ich zabawy?

Pytam, bo obserwuję moją Lunę i Pepe. Luna najpierw się bała Pepe, a teraz widzę, że wiecznie go zaczepia. Jak Pepe da się wciągnąć to się ganiają po chacie, a najwięcej uprawiają zapasów, podgryzają się, skubią i skaczą po sobie. Widzę, że Luna czasami aż się wkurza, tak na serio, zęby ma powystawiane na zewnątrz, wargi mocno podwinięte, ale po chwili dalej dokazują. I potrafią tak brykać godzinę... Zastanawiam się czy to tak wszystkie parki mają, czy może oni się jeszcze docierają?


Już uspokajam.... :)

jest to zupełnie normalne, naturalne. Tak psy się bawią. Zęby cały czas na wierzchu, szarpanie, podgryzanie, warczenie, siłowanie, naskakiwanie na siebie. Jeżeli krew się nie leje, psy odchodzą od siebie po takich "szczepieniach się " to jest to normalna zabawa. Też to mam w domu - nawet zaprosiłam kiedyś do domu behawiorystę bo myślałam, że mi agresory w stosunku do siebie rosną. Zostałam uświadomiona, że to jest normalne zachowanie i zabawa. Moje brykają ledwie oczy otworzą - a już prawie rok czasu mija od adopcji drugiego psa....może im to kiedyś minie. czasami jak jesteśmy z dwójką psów na wybiegu i one zaczną te swoje walki to śmiejemy się, że nas mieszkańcy do totzu podadzą, że walki psów organizujemy. :-P

Milena - 07-10-2014, 11:27

Mistycom napisał/a:
najwięcej uprawiają zapasów, podgryzają się, skubią i skaczą po sobie. Widzę, że Luna czasami aż się wkurza, tak na serio, zęby ma powystawiane na zewnątrz, wargi mocno podwinięte, ale po chwili dalej dokazują. I potrafią tak brykać godzinę...


Z opisu powiedziałabym, że to całkiem normalne. Do tego dodałabym jeszcze super groźne dźwięki i jakieś pojedyńcze szczęknięcia ;D Jeśli bawią się tak przez godzinę, to chyba i Lunie i Pepe to odpowiada :)

Moje psiaki się w domu nie bawią, ewentualnie czasami poprzeciągają się zabawką, ale szału nie ma. Nie płaczę z tego powodu, jest spokój i cisza :-P Dokazują na spacerach, gdzie najczęściej bawią się w berka ;)

Mistycom - 07-10-2014, 12:20

Milena napisał/a:
Jeśli bawią się tak przez godzinę, to chyba i Lunie i Pepe to odpowiada :)

Nie chce jeszcze wystawiać oceny, bo znają sie dopiero tydzień a ich zachowanie względem siebie bardzo się zmienia. Luna miała spory dystans do Pepe jak raz ją dziabnął podczas zainicjowanej prze mojego TŻ zabawy sznurkiem. I widzę, że Luna podchodzi do Pepe, zaczepia go, szczypie, ale jak Pepe ma w zębach zabawkę to nie odważy mu się jej zabrać. Widzę też, że jak sama się bawi czymś i Pepe do niej podejdzie to bez oporu daje sobie tą zabawkę zabrać i nawet o nią nie walczy, no chyba że uda jej się wcześniej uciec :P

BellaLab - 10-10-2014, 12:19

U mnie podobnie ;) Obie suki się zaczepiają do zabawy, niemniej jednak Joy bardziej, a Bella nawet jak ma dość już trochę młodej to jej nie pokaże tego dosadnie ;)

Jak się bawią? Począwszy od ganiania po domu, poprzez podgryzanie, kończąc na przeciąganiu zabawką połączonym z wydawaniem "groźnych dźwięków".
Mogłyby tak długo... zwłaszcza młoda.

Ale nie jest to zachowanie nie do przerwania do czasu aż psy nie padną. Obie bardzo dobrze reagują na moje "ej" i momentalnie przestają i zajmują się czymś innym, albo po prostu się kładą.

"ejam" zawsze kiedy widzę, że Bella już ma trochę dość i by się zdrzemnęła, albo po prostu kiedy chcę spokoju ;)

Milena - 10-10-2014, 12:21

Czy tylko ja mam takie poważne psy domowe? :D
angiem - 29-11-2014, 19:19

Cześć Wszystkim :) .
Mam problem.
Mamy w domu suczkę 6-letnią mieszankę - mama moskiewski stróżujący, tata owczarek niemiecki. Czyli duża puchata kulka. Generalnie zawsze ciapowata, przyjazna ( dużo wchodzących ludzi do domu) - panem dla niej jest mój tata.
Otóż w czerwcu do domu przyniosłam labka. Miał być na chwilę bo wzięliśmy go z chłopakiem i mieliśmy się wyprowadzić, ale rozstaliśmy się i mała została u mnie na stałe. Na początku było wszystko dobrze, duża zaakceptowała małą, pozwalała sie jej gryżć, ciągały się sznurkiem, dawała jej nawet jeść z miski. Ale ostatnio zrobił się problem. Jest agresywna w stosunku co do małej, gryzie ją, jest zazdrosna o jej miskę - a dostaje to samo( kiedy dostaje swoje to nie je), zazdrosna o wszystko.... nie wiem co się stało i boję się że będzie coraz gorzej. Zdarzyło się już jej przynajmniej dwa razy przy atakować o miskę. Bardzo mnie to nie pokoi. Zastanawia mnie co się stało że przestała ją akceptować. Dodam że mała wchodzi i nocuje w domu ale dużej to nie przeszkadzało wcześniej a teraz też jej się to nie podoba.


Pozdrawiam.

Milena - 29-11-2014, 19:36

angiem, w takiej sytuacji proponuję je izolować na czas posiłków, jak jeżdzę do rodziców to nagle w domu znajdują się 4 psy, każde z nich je osobno posiłek w innym pomieszczeniu. Poza tym warto się zastanowić nad takim zachowaniem, może faworyzujecie młodszego psa bardziej?
gil.maja - 22-02-2015, 23:29
Temat postu: Hodowla Creme Caramel nowy szczeniak czy to dobry pomysł?
Witajcie, już konsultowałam się kiedyś na tym forum w sprawie zakupu suczki z hodowli Creme Caramel w Lublinie w 2013. Strona hodowli:
http://www.labradory.pdg.pl
Dostałam wtedy bardzo pozytywne opinie na tym i innym jeszcze forum i moją suczkę Lunę przekochaną kupiłam i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona. Suczka nawet była już przeszkolona w hodowli , bo odbierałam ją dość późno, i pod względem zdrowotnym nie miała problemów, nawet prześwietlenia stawów robiliśmy i wszystko wyszło bez zarzutu. Teraz poważnie myślimy nad powiększeniem rodziny o biszkoptową suczkę.
Ale czy to dobry pomysł? Czy dwa psy to nie jest zbyt duży obowiązek? I czy nie będą o siebie zazdrosne? Pani Agnieszka, właścicielka hodowli, wspominała nam, że ma już kilka takich rodzeństw wśród swoich właścicieli i że to dobry pomysł. Może macie takie doświadczenia? A może odezwie się do mnie ktoś, kto już ma 2 labki w różnym wieku z hodowli Creme Caramel?
Czy jeżeli pieski są po innym tatusiu, który z tego co mówiła mi p. Agnieszka ma wszystkie badania, będą tak samo zdrowe jak moja Luna? Będę wdzięczna za radę!

dominika92 - 13-03-2015, 13:18

a ja mam znowu dylemat jaki będzie mój drugi pies...znowu kusi lab.. :D Lab, toller, JRT, posokowiec :D
Weronika_S - 13-03-2015, 14:37

U mnie wybór padł na cocker spaniela angielskiego. Jest bardziej "kompaktowy", co u nas miało duże znaczenie bo nie ruszamy się nigdzie bez psów i łatwiej wychodzi się na spacer z jednym mniejszym :) Jest wesoła, kontaktowa, przytulaśna, odważna, cały czas kombinuje, bardzo pojętna, mega głodna, a co najważniejsze- super dogaduje się z Lolkiem i widać, że się uwielbiają :)
kiwwinka - 15-04-2015, 23:19

Jak już pisałam w innym wątku, u nas labka + coton de tulear, dziewczyny tak się uwielbiają że żyć bez siebie nie mogą;*
nawet fryzjerka była pod wrażeniem ostatnio że taka mała i taka duża dogadały się tak wspaniale, do tego stopnia że spacer tylko z jedną gdy druga zostaje w ogrodzie kończy się szczekaniem, wyciem za sobą i powrotem sprintem do domu, do "siostry" :haha:
wspólnym zabawom, mizianiom, gonitwom i zaczepkom nie ma końca co naprawdę słodko wygląda, traktujemy je na równi a dzieciom od początku wpajałam że małej nie wolno nosić na rękach przy Belli i wyróżniać aby uniknąć zazdrości. Dałam fotki do galerii jak ma ktoś ochotę zobaczyć czarno-białe łobuziary :haha:

Ewelina - 16-04-2015, 07:54

kiwwinka, U nas też Labciu i York dziewczyny nie mogą bez siebie żyć, jedna pilnuję drugiej, gdy Lilli (York) miała sterylizację i mama zaprowadziła małą na zabieg po czym wróciła sama do domu, Boni skakała na drzwi i wyła gdzie wcześniej takie zachowanie nie miało miejsca. Dziewczyny chodzą za sobą jak cień :)
Milena - 16-04-2015, 11:20

To prawda, że psiaki zazwyczaj się ze sobą bardzo zżywają. Maltańczyk mojej mamy bardzo posmutniał kiedy wyprowadziłam się z Zefirkiem, zrobił się apatyczny, nie czuł się dobrze sam w domu, baliśmy się o niego, to wrażliwy pies. Dlatego postanowiliśmy, że dobierzemy mu towarzysza i tak pojawił się mały pudel. Nie byliśmy pewni jak Amorek zareaguje na nowego psiaka, początkowo nie chciał go za bardzo zaakceptować, ale później tak fajnie się zgrali, że miło popatrzeć :)
kiwwinka - 17-04-2015, 17:18

Milena, moje panny też na poczatku bawiły się tak intensywnie i głośno, z zębami na wierzchu że drżałam czy się na pewno polubią, jednak szczeniaki zawsze się dogadają, nawet skrajnie innych ras :haha:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group