forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Mam dość swojego psa

Teppei - 19-07-2010, 09:04
Temat postu: Mój szczeniak zmienił mi życie na gorsze :( :(
Witam was !

Miałem dawniej 3 psy wychowywałem je od szczeniaka i nie było mi tak trudno :(

Nie mogę wyjechać na wakacje :( Strasznie brudno w domu :( Nie można takiego małego szczeniaka zostawić w domu .

Ma on 11,5 tyg !

Czy dam radę się przełamać ? W nocy nie śpię bo nie chce go oddać ale jeśli zajdzie taka potrzeba to będzie straszne :(

:cring: :cring: :cring:

mala85 - 19-07-2010, 09:15

Teppei, to co opisujesz to kropla w morzu...ja jak kupiłam psa to przez pierwsze 2-3miesięcy opiekowałam się psem schorowanym, który załatwiał się krwią i wymiotował również krwią....śmierdziało przeokropnie, człowiek zajmował się tak jak powinien i nawet przez myśl mi nie przeszło żeby oddawać psa z takich powodów.
Każdy pies jest indywidualistą jeden będzie grzeczny a drugi prawdziwe ADHD ale jakos z takich powodów ludzie z forum nie piszą że chcą sa oddać psiaka...jakaś masakra.

Teppei napisał/a:
Nie mogę wyjechać na wakacje

to o czym ty myślałeś biorąc małego szczeniaka do domu....a jestem ciekawa co robiłeś z 3 psami jak wyjeżdżałeś na wakacje ;]

Jeżeli nie wiesz co się robi ze szczeniakiem m.in. jak brudzi to poszukaj sobie na forum nie ty jeden masz tego typu problemy.
I trzeba byc wytrwałym bo teraz to jest Twój nowy członek rodziny, który jest jak małe dziecko i trzeba się nim zajmować.

Teppei - 19-07-2010, 09:18

Może masz racje :) Ale moja matka na początku chciała strasznie psa a teraz to jest załamana :|
Bora - 19-07-2010, 09:25

Teppei napisał/a:
teraz to jest załamana

Czym ?
Że nie można wyjechać na wakacje? Nie skomentuje tego
Że brudzi w domu? To weź sie do roboty i naucz psa czystości
Że nie można małego szczeniaka zostawić w domu? A kto powiedział że nie można? Mały piesek ma uczyć sie spokojnego zostawania w domu, bez płaczu i histerii. Należy powoli zostawiać go na 5 min potem na 10 itd.

Czy Ty wiedziałeś w co sie pakujesz kupując psa ? To Twój pies ? Czy rodziców ?


A co jeśli zachoruje ?

mala85 - 19-07-2010, 09:51

Teppei napisał/a:
Ale moja matka na początku chciała strasznie psa a teraz to jest załamana

a ja jestem załamana tego typu zachowaniem.....decydyjąc się na psa trzeba przemyslec sprawę a nie kupować bo "labradorki to takie słodkie i grzecznie psiaki" ;]

anna3678 - 19-07-2010, 09:51

Masakra, jak mozna wogole cos takiego pisac???? :( :( :( :( Jak przywiezlismy Lusi do domu to wzielam najpierw tydzien urlopu zeby mala nauczyc zostawac sama, miala jakies 10 tyg. zostawac sie nauczyla bez problemu ale sikanie w domu odbywalo sie nastepne 4 miesiace a ze mamy laminat polozony to pecznial i sie rozchodzil bo zamiast na mate to sikala obok albo na swoje wyro wiec prane bylo notorycznie, pozniej je zzarla. Znosilam ja 10 razy na dzien z 2 pietra zeby sie nauczyla i wreszcie zalapala....wstawalam po kilka razy w nocy bo mala nie chciala sama spac, w koncu wygrala i spala z nami, zrezygnowalismy w tamtym roku z urlopu zeby nauczyc sie z nia zyc, dostosowac nasze zycie do niej .... taka jest prawda. Zjadla dwa swoje lozka, kilogramy zabawek wyladowaly w smietniku bo niszczy, ma ADHD, zniszczyla sciany i tapety, zrobila selekcje w moich butach, straty sa w setkach euro a na koniec okazalo sie ze ma dysplazje i trzeba leczyc..... teraz jezdzimy codziennie 5 km zeby mogla poplywac, kupuje specjalna karme, ukladam tak grafik w pracy zeby jak najrzadziej byla sama w domu, wszystko kreci sie wokol Lusi....
Jak widzisz kazdy kto ma laba ma jakies sensacje z nim ale chyba tu na forum nikt nigdy nie pomyslal ze nie da rady, wez sie w garsc, czytaj forum bo tu znajdziesz wiele cennych rad, ucz psiaka czystosci, zostawania w domu, znajdz mu zajecie zeby nie niszczyl a zobaczysz ze te polkady milosci ktore dostaniesz spowrotem wynagrodza Ci wszystko bo chyba zaden inny pies nie potrafi tak kochac swojego pancia jak labi .... Powodzenia!!!

Teppei - 19-07-2010, 10:31

Ja wiedziałem na co się decyduje :( nie piszcie tak bo ja to rozumiem ale poprostu chyba nie daje rady :( :(
emila244 - 19-07-2010, 10:46

Eeeee tam nie dajesz rady. Nie mazgaj się, bo inaczej nie moge tego nazwać. Spójrz na tą małą kluske, w te oczyska, zaraz ogonek pójdzie w ruch i miałbyś sumienie oddać go, gdy tak się w Ciebie wpatruje? I co ztego, że brudzi-trzeba sprzątnąć, nie możesz jechać na wakacje- poczekaj aż skończy się kwarantanna i jedź z psem :) tak jak pisała anna3678, teraz całe nasze zycie kręci się wokół psa i te początkowe trudy wynagradza nam z nawiązką. A ja czasem tęsknię za tą małą kluchą, sikającą co 5 sekund :shy:
mibec - 19-07-2010, 17:31

Domyslam sie ze to taka chwilowa zalamka (przynajmniej chce tak myslec...)
Masz super pieska, ale szczeniaczek ma swoje prawa - wakacje? w przyszlym roku sobie gdzies pojedziesz; tegoroczne spedz ze swoim malutkim pieskiem: zobaczysz, ze nie raz zatesknisz za czasami jak byl taki malenki... Sprzatanie? To naprawde taki problem? Ciezko mi Cie zrozumiec, ale moze to dlatego, ze ja mam niezlego swira na punkcie psiakow i nigdy by mi nie przeszlo przez mysl, zeby np oddac komus Barneya, bo mi zniszczyl droga zaluzje.. Popatrz w te sliczne oczka, potem poczytaj o wychowaniu takiego malenstwa i do roboty!! A mama jak zobaczy pierwsze efekty to tez zmieni zdanie!! 3mamy kciuki

jkasia - 19-07-2010, 17:43

Miałabym ochote napisac cos niemiłego czytając ten temat ale sie powstrzymam z nadzieją ze to tylko chwilowa załamkaTeppei, . nad takimi rzeczami jak wakacje, sikanie itp zastanowic sie trzeba zanim sie wezmie psa. Dla mnie pierwsze 2 tyg z Kastą nie byly łatwe ale z kazdym tygodniem bylo lepiej. Potem bylo fajnie az Kasta zachorowała. Cały miesiac siedzielismy na zmiane w domu, spalismy z nia i amartwialismy sie jak nad dzieckiem, że juz nie wspomne o pieniadzach jakie poszly na leczenie. Teraz Kasta jest juz zdrowa i jestem przeszczesliwa. W ogole odkad ja mamy to czuje sie cudnie :haha:
Teppei, tylko od Ciebie zalezy jak uzlozysz sobie zycie z psiakiem.Jesli wychowasz Luckiego wlasciwie to bedziesz mogl z nim robic wiele rzeczy (rowniez jezdzic na wakacje) i to bedzie prawdziwa przyjemnosc. Zabierz sie do roboty, przeczytaj lekture na temat wychowania i zachowan psow poswiec mu swoj czas a na pewno nie pozałujesz. Powodzenia!

dzionga - 19-07-2010, 18:13

Myślę ze początek dla każdego był trudny.. Poświęć jej bardzo dużo czasu,szczególnie teraz,gdy go masz :) . zobaczysz że ten czas nie pójdzie na marne. Wiem że są wakacje i chciało by się gdzieś pojechać..,ale czy warto oddawać przez to psa.. ? :(
Dzisiaj byłam świadkiem jak policja złapała bezdomnego pieska,który zapewne został porzucony przez to że są wakacje i nie ma gdzie psa zostawić. PS. Niczego nie sugeruję :)
Nie oddawaj psa,bo życie bez psa jest puste ! Teraz w sezonie pracuję nad morzem i muszę Claire zostawiać u siostry,no ale jak przyjeżdżam i widzę ten machający ogon i w ogóle to szczęście mojej suni jak się cieszy że mnie widzi to po prostu aż mi się chcę płakać,bo prawda jest taka że żaden człowiek nie pokaże ci w ten sposób wdzięczności i miłości ;)

Krissu - 19-07-2010, 19:32

tej bezwarunkowej radochy piska jaka jest jak się wchodzi do domu nie da się niczym zastąpić
zajmowanie się szczeniakiem to genialny powód żeby co rano wstać z łóżka, nawet o 5 rano na spacer :haha:
pies to obowiązki, ale przy odrobinie dobrych chęci te obowiązki nie męczą i sprawiają dużo przyjemności, np. ta ciekawska morda, która chce upolować szmatę w trakcie zmywania siuśków z podłogi jest tak cudowna, że nie ma co się wściekać, że narobiła na podłogę ;]
albo niewinny wyraz pyszczka po rozłożeniu wkładek z butów na części pierwsze :lookdown:
Teppei to co teraz poświęcisz później zaowocuje, zobaczysz
także uszy do góry i do przodu razem z psiakiem idź

Kotek26010 - 19-07-2010, 20:22

Ja też miałam chwilowe załamanie nerwowe cały czas sikał latałam cały czas z mopem jak zrobił kupkę to jak sprzątałam po nim tą kupkę to miałam odruchy wymiotne :beated: . Teraz przez mojego psa nie polecę do taty do norwegi bo muszę zająć się psem mama leci i mój siedmioletni brat :bad: Poza tym nadal mam kłopoty z moim misiem ciągnie mnie jak traktor nie przychodzi na zawołanie a jak był mniejszy to myślałam że go zabije tyle szkód narobił a to kilka par butów a tu nowiutki plecak firmowy a tu spodnie i skarpetki i jeszcze codziennie zmywam i podłogi je odkurzam bo robi ślady i się leni jak nie wiem co !!! A do tego budzi mnie wyciem pod moim łóżkiem(śpię na antresoli)o 6 rano!!!Ale i tak go kocham jak nie wiem co i wybaczam mu to bo jak wracam ze szkoły to on wita mnie skakaniem i merdający ogonkiem!!! :) :haha: :-P .j Mój kochany łobuz!!!



Ps:Tez chciałam go kiedyś oddać(boże jaka ja byłam głupia) :-P

Lorena - 19-07-2010, 20:30

Teppei napisał/a:
le poprostu chyba nie daje rad
jak już masz takie podejście i przemyślenia przy 11 tygodniowym szczeniaku to lepiej poszukaj mu nowego domu.
kaha - 19-07-2010, 21:31

Teppei, zastanów sie bardzo ale to bardzo powaznie bo jak go oddasz to nigdy sie nie dowiesz jakim wspaniałym psem bedzie twój szczeniak "rozrabiaka".... one wszystkie na poczatku dla kazdego sa jakims tam "problemem" ale potem jak dorosną są najlepszymi przyjaciółmi ktorych nikt za zadne skarby by sie niepozbył..... i z twoim tez tak bedzie tylko poswiec mu duzo dużo uwagi i czasu a wtedy wychowasz go sobie na takiego psa jakiego chcesz miec....
ps. jesli jednak na 100we niedajesz rady ...hymmmm znajdz mu wspaniały dom- ale jestem pewna ze bedziesz tego załowac do konca zycia

olusia23 - 19-07-2010, 21:51

niestety, tak to jest. trzeba byc cierpliwym :) takie to sa psiaczki. decydujac sie nie na niego chyba widziales na co sie decydujesz i Twoja mama. to tak jakby zachciec (brzydko mowiac) zrobic sobie dziecko bez przemyslenia. nie oddawaj slodziaka i wez sie za prace z psem i nad psem a nie bedziesz zalowac!
paula1992 - 20-07-2010, 11:20

Jakos nie umiem sie spokojnie odniesc do Twojego postu.... Zbieram pieniadze na pieska juz dluzszy czas, nie wyobrazam sobie, zebym miala tak reagowac na przeciwnosci, jak juz go bede miala.... Dorosnij, tyle Ci napisze
nata - 20-07-2010, 11:31

Zapewne każdy z nas zalogowanych tutaj na forum, nie miał łatwo ze swoim szczeniakiem. Taka jest właśnie ich uroda, że muszą dać popalić :-P Posiadanie psa jest ogromnym obowiązkiem, który jednak powinien być spełniany bezwarunkowo. Bardzo przykre jest to że myślisz już o pozbyciu się psa... czy biorąc go spodziewałeś się że od początku będzie to sielanka?? Rozumiem, że czasami sytuacja życiowa zmusza ludzi do oddania psa...ale sytuacja typu "Nie mogę dać sobie rady z 11 tyg szczeniakiem i chcę go oddać" jest dla mnie niewytłumaczalna... :( Życzę Ci podjęcia słusznej decyzji... takiej której Ty nie będziesz żałował i takiej od której Twój pies nie ucierpi.
olusia23 - 20-07-2010, 11:33

paula1992 napisał/a:
Dorosnij, tyle Ci napisze
najgorsze ze mama nie dorosla:]
nata - 20-07-2010, 11:37

olusia23 napisał/a:
paula1992 napisał/a:
Dorosnij, tyle Ci napisze
najgorsze ze mama nie dorosla:]

Racja, przykład idzie z góry.

nusia - 20-07-2010, 13:50

Ja taż mam psiaka w mniej więcej tym samym wieku i popieram dziewczyny wyżej to po prostu brak odpowiedzialności i wydaje mi się, że nie chodzi tutaj tylko o psa...
mamy do czynienia z osobą która sobie z niczym w życiu nie poradzi bo życie to jedna wielka przeciwność losu

ewela_emi - 20-07-2010, 14:03

jak można się tak szybko poddawać?! weź się w garść i zacznij pracę ze swoją przepiękną szczęściarą, zobaczysz ile radości sprawi Ci dobrze wykonana komenda, zabawa z nią. Może wówczas dojdziesz do wniosku, że nie warto pieskowi szukać nowego domu... Cierpliwości i wytrwałości życzę a zobaczysz, że na efekty nie będziesz musiała długo czekać.
anna34 - 20-07-2010, 14:31

ewela_emi napisał/a:
jak można się tak szybko poddawać?!

No cóż na przyszłość trzeba uswiadomić takiej osobie,że kiedyś bedzie może mieć dziecko,które płacze po nocach,też niszczy,rozrabia i wogóle czasem pełno kłopotów z nimi. :)
Ciekawe,czy wtedy też napisze,że ma już dość i że ma zniszczone życie przez niego.
Śmieszne są niektóre posty i problemy jakie co poniektórzy mają.Skąd ludzie czerpią wiedze o psach mysląc,że szczeniak sam wszystkiego się nauczy i odrazu będzie mądry i grzeczny. ;D

joanna - 20-07-2010, 14:45

skoro tak maleńki psiak już teraz cie przerasta,co będzie gdy wejdzie w fazę dojrzewania,może faktycznie zgłoś psa do adopcji doświadczonym wolontariuszom z fundacji prima np.zanim zrobisz mu krzywdę żle postępując z nim.on jest jeszcze maleńki piszesz że ma 11 tyg.Nie chciałabym aby jako starszy pies i już mocno do ciebie przywiązany musiał być przez ciebie oddany komuś.decyduj albo teraz albo wcale.

[ Dodano: Wto 20 Lip, 2010 ]
oglądałam galerię luckiego wyjątkowo cudny maluch,gdyby nie to że to bardzo poważna decyzja na wiele lat życia już dzis zabrałabym go do siebie

[ Dodano: Wto 20 Lip, 2010 ]
piszesz na początku że trzy psy wychowywałeś od szczeniaka? co się z nimi stało?

maksiu - 20-07-2010, 15:46

jak można tak myśleć w ogóle? ja wzięłam Maksia rok temu w czerwcu, akurat przed wakacjami, ale zamiast płakać że nie mogę nigdzie pojechać cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z nim, pamiętam że jak miałam wyjechać na weekend (Maksiu zostawał u moich rodziców) to się popłakałam że nie będę tyle widzieć mojego małego szczęścia. też zniszczył nam dużo rzeczy i załatwiał się w domu, ale co z tego, przecież trzeba się z tym liczyć biorąc szczeniaka. zastanawiam się co będzie jak twój psiak zacznie dojrzewać.
dzionga - 20-07-2010, 18:17

;) claire do tej pory mi broi xD. dzisiaj na przykład nie obejrzę sobie tv,bo jej kablówka przeszkadzała :D .. Już nie mówię o moich butach do których się tez dorwała podczas mojej nieobecności xD..,no ale dzieci także robię wiele szkód .. Decydując się na ta rasę trzeba być świadomym szkód jakie narobi nam piesek :) I skacze do obcych.. No ale to moje kochane ADHD bez którego życie nie ma sensu !
Przemyśl to sobie..,bo jak skończą się wakacje to znowu będziesz zapewne pragnęła pieska..
Pozdrawiam ;*

bietka1 - 20-07-2010, 18:37

A mi się nasuwa takie powiedzenie "łatwo przyszło, łatwo poszło".... I nie będe nawet pytać się, ile kosztowała ta chwilowa zachcianka, bo chyba łatwo się domyśłeć...
iness8@o2.pl - 20-07-2010, 19:21

Decydując się na psa trzeba wiedzieć ,że jest to ogromna odpowiedzialność ,którą bierze się na siebie na naście lat. Jeżeli chodzi o ten wyjazd na wakacje to sorry ale dla mnie to jest śmieszne, biorąc psa trzeba było się z tym liczyć. Ja mam dwa psy i jeżeli nie mam możliwości ich z kimś zostawić (czyt. rodzina ) to po prostu nie jadę i nie rozpaczam z tego powodu. A pomijając to zostawianie to zawsze staram się wszystko robić tak aby mogły pojechać ze mną bo to moje kochane niuńki.
Co do tego że brudzi.....pff weź się za naukę czystości. Ja z moimi wychodziłam co 2 godziny żeby się nauczyły załatwiać na dworze. Ina przez 5 miesięcy lała w domu i nikt jej z tego powodu oddać nie chciał. Ja nie wiem niektórzy to myślą że szczeniak od razu będzie załatwiać się na dworze.

emila244 - 20-07-2010, 19:55

Chyba już trzeba zakończyć nasze dyskusje i uświadamianie, bo Teppei, już w ogóle się nie odzywa, myślę, że zna już nasze zdanie.
maksiu - 20-07-2010, 21:18

moim zdaniem jak ktoś ma takie podejście to co będzie jak zaczną się prawdziwe problemy, jak np. pies zachoruje
ola82 - 20-07-2010, 22:25

A to dziwna sprawa bo mój zmienił moje życie na lepsze!!!! Nie poddawaj się wiem,że czasami jest ciężko ale dasz rade!!!!Maduś jest moin pierwszym szczeniakiem i jak ja dałam rade to Ty też dasz,głowa do gory będzie dobrze!!!!!! Trzymam za Was kciuki!!!!!!!!!!
Patryk - 20-07-2010, 22:26

Ja powiem szczerze gdy wychowywałem moje psiaka od szczeniaka to był najlepszy czas w moim życiu. Poświęcałem każdą minute dla mojego psiaka i teraz nie mam problemów z zostawianiem go w domu. Z wyjazdem na wakacje trochę większy problem ale staram się jeździć tam gdzie mogę go zabrać. Jak już się zdecydowało na psiaka to nie ma teraz " nie dam rady" Jak Santos był mały musiałem z nim nawet o 3 w nocy wychodzić bo chciał siusiu i nic mi nie przeszkadzała a jeśli tobie przeszkadza pies trzeba było nie decydować się na niego. Oddanie to najgłupsze wyjście jakie może być sprawisz psu przykrość. Trzeba było od początku pomyśleć czy ma się na to czas.
Teppei - 22-07-2010, 10:55

Dzięki za kazania lecz jednak zostawiam go i już to postanowiłem to 3 dni temu :) Nie wybaczył bym sobie go sprzedać :|
clicers87 - 22-07-2010, 11:01

Chciałeś sprzedać swojego psa? Popatrz na to zdjęcie w swoim avatarze. On cię kocha całym swoim serduszkiem,a Ty chciałeś go sprzedać. I kto tu jest bardziej ludzki?
Krissu - 22-07-2010, 11:26

wychowanie szczeniaka to niezły fun ;]
zwłaszcza, jak klusek jest troszkę rozpieszczony i próbuje swoje zdanie manifestować :lookdown:
dobrze, że Lucky zostaje, okaż mu dużo serca, poświęć dużo uwagi i zobaczysz jaki genialny przyjaciel wyrośnie a niego :)

asiolczuch - 22-07-2010, 13:49

Popracuj nad kluseczkiem :) Ucz go skupiania uwagi na sobie, ćwicz z nim posłuszeństwo, baw się z nim - zobaczysz jak zaczniesz regularnie pracować nad psiakiem - nawet po 15 min dziennie po jakimś czasie zaowocuje ci to bardzo mocną więzią i oddaniem psiaka. :)
życzę powodzenia i wytrwałości w pracy nad psiną bo to ciężki ale i satysfakcjonujący "kawałek chleba" :)

dzionga - 22-07-2010, 16:59

Jupi ! ;* Cieszymy się xD.
Patryk - 22-07-2010, 20:55

W końcu odpowiedzialna decyzja trzymamy kciuki
sky3 - 23-07-2010, 01:31

Bardzo dobrze postanowiłeś, nie ma nic lepszego od wychowywania takiego niesofrnego psiaka, jego miłość ci wszystko wynagrodzi :)
a co do wakacji.. ja swoje spędzam niestety daleko od domu (siła wyzsza..) i umieram z tesknoty za moim czarnuchem :cring: , odliczam dni do konca wakacji zeby go wreszcie zobaczysz, porządnie wymiziać i w ogóle..

Teppei - 23-07-2010, 13:00

:) akurat codziennie cały dzień ja się nim zajmuje więc myślę że więź jest już mocna :)
emila244 - 23-07-2010, 13:07

Teppei napisał/a:
więc myślę że więź jest już mocna
zdziwisz się, też myslałam, że Nigra jest już jest bardzo do mnie przywiązana, dopiero teraz widzę co to przywiązanie, a podejrzewam, że z czasem będzie jeszcze fajniej :D
asiolczuch - 23-07-2010, 13:39

Więź pomiędzy psiakiem a przewodnikiem a skupianie uwagi na przewodniku to dwie różne sprawy :) Pracuj nad posłuszeństwem - wtedy będą efekty ;)
marta1924 - 28-07-2010, 22:01

Teppei ja tez mialam wczesniej kilka psow , ale labrador to cus wiecej jak pies :-D Moja suczka tez mi wywrocila zycie do gory nogami. Wzielam ja jak miala 2 miesiace i to zima(nie polecam brac zima) byl to chodzacy wulkan energi , po prostu nie moglam jej ujarzmic na poczatku . Nie zostawialam jej nawet na 5 minut , zawsze byla z kims , bo wszystko gryzla i niszczyla ( przy okazji mnie gryzła , jak dostala szalu , to nie umialam jej uspokoic ) . Nieraz bylam tak zdolowana ze jak sobie pomyalalm, ze ma z nami byc te 10 czy 15 lat , to mi sie plakac chcialo. Nawet w nocy spalam z nia na podlodze, bo musialam ja na mus usypiac. Po tygodniu spania na podlodze, wszystkie gnaty mnie bolaly i zaczelysmy spac w lozku ( razem niestety).A najgorsze bylo chyba to ze w ciagu pierwszych dwoch miesiecy to bylam znia chyba z 50 razy u weterynarza, bo to pecherz przeziebila , nie mogla na dwor wychodzic i musialam ja w domu na gazecie uczyc sie zalatwiac ,a to wszystko żarla co popadlo i wymioty + biegunki byly w nocy.Moglabym ksiaze o tym napisac co przezylam.Powiem tylko jedno , ze z czasem bedzie lepiej i to o wiele. Po prostu trzeba duzo konsekwencji w dzialaniu , kupic sobie jakas ksiazke o szkoleniu i poświecic troche czasu na nauke , chociaz nieraz sie nie bedzie chcialo. Bo labradorki to naprawde mądre pieski, musze sie pochwalic , ze moja Rosa ma juz 9 miesiecy i do tej pory spala ze mnie w lozku, ale od tygodnia ucze ja spac na korytarzu na swoim poslaniu i normalnie nie moge sie nadziwic ze tak to dobrze znosi , nawet nie za piszczy :-) )) powodzenia , bo duzo pracy Cie czeka , ale grunt to nie zalamywac sie.
agata01510 - 24-08-2010, 02:01

Teppei napisał/a:
Witam was !

Miałem dawniej 3 psy wychowywałem je od szczeniaka i nie było mi tak trudno :(

Nie mogę wyjechać na wakacje :( Strasznie brudno w domu :( Nie można takiego małego szczeniaka zostawić w domu .

Ma on 11,5 tyg !

Czy dam radę się przełamać ? W nocy nie śpię bo nie chce go oddać ale jeśli zajdzie taka potrzeba to będzie straszne :(
,co prawda minął już miesiąc odkąd został zamieszczony,ale jestem ciekawa jak się potoczyły losy tego szczeniaka :<


Mam mieszane uczucia co do tego postu :( ,mam nadzieję,że rady które wszyscy Ci dali,zostały potraktowane poważnie,bo innej opcji nie widzę :| .Decydując się na jakiekolwiek zwierzę trzeba się liczyć z tym jakie to ma konsekwencje i jakie są obowiązki właściciela wobec zwierzaka,widzę po przeczytaniu tematu,że jednak nie wiedzieliście praktycznie nic o tej rasie,przecież jest internet,są książki,weterynarze,a nawet hodowcy,którzy mogą przygotować potencjalnego nabywcę na podjęcie decyzji o posiadaniu w tym przypadku Labradora:-o .Ja marzyłam o Labradorze od dziecka,zawsze uważałam te psy za wspaniałe,bardzo przyjacielskie i kochające wszystko i wszystkich i nie pomyliłam się,jednak kiedy zdecydowałam się na kupno tej wymarzonej rasy,postanowiłam się dokształcić,czytałam w necie,kupowałam książki w księgarni,różnego rodzaju czasopisma poświęcone rasom psów i wiedziałam,że kiedy w moim domu pojawi się szczeniak,będę musiała biegać z miotłą,zbierać szczątki kapci i butów,będę musiała wycierać i sprzątać jego odchody,że będzie niszczył wszystko co tylko uda mu się zmieścić do paszczy,że będę musiała mu poświecić czas i kiedy trzeba wyjazdy na wakacje i różne inne przyjemności (to jest właśnie wszystko to,co przechodziłam,kiedy Ramzes był w wieku szczenię :D cym i teraz też psoci,co prawda mniej,ale nadal),ale wiesz co,nie bałam się tego,bo wiem ze posiadanie zwierzaka to obowiązek i odpowiedzialność,a z tego co jest w tym poście napisane wnioskuję,że pies pojawił się w domu,bo jest ładny,miły i przyjacielski,taki pluszak,który śpi i je i nie myśli o czym innym-to jest dziecinne rozumowanie...nic dodać nic ująć,labrador to rasa,która daje popalić i zgadzam się z wszystkimi,którzy przekonali się co te słodziaki potrafią :D ,wierzę,że pies jest z Wami i że da Wam lekcję odpowiedzialności i obowiązku,bo nie można kiedy ma się jakieś załamanie pozbywać się zwierzaka,tylko dlatego,ze nie dam radę,mało wiary w siebie macie oboje z mamą,wszystko się ułoży jeśli oboje weźmiecie się za wychowywanie szczeniaka,myślę że tak właśnie zrobiliście,bo nie wyobrażam sobie,że można by było pozbyć się psa,tylko dlatego,ze nie dam radę,to tak jakbym pokłóciła się z mężem i powiedziała mu,że się z nim rozwodzę heh,to dla wszystkich powinno być lekcją,dla wszystkich tych,którzy podejmują nieodpowiedzialne decyzje i potem dziwić się,że jest tyle bezpańskich zwierząt :cring: .W podsumowaniu chcę napisać,że wiele przeszliśmy z naszym Ramzesem,ale przeważnie obracaliśmy to wszystko w żart,bo nie było innej opcji,przecież wiedzieliśmy na co się piszemy,bywało nerwowo,ale każdy ma chwilowe załamanie,jednak kiedy spojrzy się w te maślane oczy wszystko odchodzi w niepamięć,trzeba psu wyjaśnić zasady i choć lubi ich nie przestrzegać,to wtedy z nerwów przechodzimy w fazę uspokojenia,aż w końcu nerwy opadają i śmiejemy się z tego ile to się nabiegaliśmy,żeby uciekającemu Ramzesowi wyjąć z pychola nowiutkiego kozaka,którego udało mu się podkraść kiedy nie patrzyliśmy na niego,choć czasami bywało ciężko,naprawdę ciężko,to nie oddałabym tego wariata za żadne pieniądze świata,sąsiedzi,rodzina i znajomi śmieją się,ze prędzej oddałabym,czy sprzedałabym męża niż mojego Ramzesa :D ,więź jaką nawiązałam z Ramzesem i moim drugim psem Oskarem jest bezcenna i jest to uczucie bezwarunkowe,cieszymy się każdym dniem,każdą minutą i sekundą,nawet wtedy kiedy mam doła i chce mi się płakać,podchodzą do mnie moje pupile i jakby rozumiały,jakby mówiły,nie przejmuj się,wszystko będzie dobrze,po czym nie mogę się opędzić od nich bo zaczynają mnie lizać i wtedy wszystko wraca do normy,psy to przyjaciele na dobre i na złe,trzeba umieć je kochać,mieć dla nich serce i traktować jak członków rodziny,wtedy wszystko wydaje się proste i bezproblemowe,ale się rozpisałam,mam nadzieję,że sprostaliście zadaniu jakie przed sobą mieliście,wierzę,ze to było chwilowe załamanie i że Labek jest z Wami,gwarantuję powodzenie,jeśli tylko się przyłożycie,a Labek odda Wam za to stokroć wdzięczności i miłości za wspaniały dom :cring: ;*

mibec - 24-08-2010, 11:25

agata01510, pieknie napisane.
Teppei, moglbys dac znac jak sobie radzicie :)

mawi27 - 24-08-2010, 12:55

agata01510, nic dodac nic ujac :)
agata01510 - 24-08-2010, 13:52

mawi27 napisał/a:
nic dodac nic ujac :)


Dzięki wszystkim,taka już jestem,że walę prawdę jak leci i wydaje mi się,że ludzie,którzy nie zdają sobie sprawy z tego,że zwierzak czuje i tęskni,kocha i chce być kochanym,że posiadać pieska czy kotka czy jakiekolwiek inne zwierzę to odpowiedzialność i obowiązek,NIE POWINNI ŻADNEGO ZWIERZAKA POSIADAĆ!!!

[ Dodano: Wto 24 Sie, 2010 ]
No cóż to tak jak szwagierka przywiozła w poniedziałek 16 sierpnia do mnie znalezionego pieska Chiński Grzywacz Nagi,ona nie umiała zostawić pieska,który wyglądał jak siedem nieszczęść (zaropiałe oko,na które nie do końca wiadomo jeszcze czy widzi,wychudzony-żebra i kości na wierzchu,brudny,mokry i przemoczony),który przylgnął do niej jakby szukał pomocy,wzięła go do siebie,jednak jej suczka ON nie potrafiła małego zaakceptować i postanowiłam się małym zająć do czasu odnalezienia jego właściciela,choć jest trochę ciężko 3 psy w domu,nieogrodzone,blisko jezdnia,ale powiedziałam sobie jakoś to będzie,przecież nie można pozwolić by pies cierpiał,choć nie jest mi lekko to daję radę,ale decyzję o zaopiekowaniu się tymczasowym nad Grzywkiem podjęłam racjonalnie,po przemyśleniu sprawy i kazałam szwagierce go przywieźć do mnie dajemy radę,moje psy zaakceptowały tymczasowego domownika,cały czas szukamy jego właścicieli (ogłoszenia,gabinety weterynaryjne,schroniska itd),ale jak na razie nic,jednak nie żałuję,bo wszystko jest dobrze,nie jest lekko,ale jestem optymistką i Oskar mój psiak biega po podwórku luzem,bo jest tak nauczony,a z Ramzesem i Grzywkiem FUKSEM wychodzę na smyczy (jedna smycz w jednej ręce,druga w drugiej),jeśli mama jest w domu to pomoże i bierze Fuksa,albo kiedy mąż jest to też i jakoś żyjemy... Zresztą sami zobaczcie...

anna3678 - 24-08-2010, 22:10

agata01510 napisał/a:
Zresztą sami zobaczcie...
Ramzes,Oskar i Fuks.JPG
anioleczki ;* ;* ;*
mawi27 - 24-08-2010, 22:26

agata01510, pogratulowac odwagi i trzymam kciuki zeby malucha szybkoodnaleziono badz jak sie nie uda to zeby znalazl kolejny kochajacy go domek :)
agata01510 - 24-08-2010, 23:16

No dzięki za trzymanie kciuków,mam nadzieję,że wkrótce Fuks znajdzie swój prawdziwy dom,opieka nad nimi to nie lada wyzwanie,ale radzimy sobie!!!
Kotek26010 - 26-09-2010, 18:07
Temat postu: Mam dość swojego psa
Naprawdę mam chyba depresje on się panicznie boi wszystkiego nie mam do niego siły już myśłałam o tym żeby go oddać na wieś :cring: Kocham go ale co to za przyjemność gdy pies się wszystkiego boi i nie chce wychodzić z domu?
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

tenshii - 26-09-2010, 18:13

Kotek26010, skontaktujcie się z Kasią ze szkoly Arisa
www.wyszkolpsa.pl
Ona Wam pomoże

i3l4z0 - 26-09-2010, 18:55

Kotek26010, Każdy z nas przeżywał takie załamanie ... ale musisz być silna i dać rade :) Jutro obudzisz się i wszystko będzie wydawać się duuużo prostsze :) Głowa do góry i do roboty !! :haha:
Franula - 26-09-2010, 18:59

Kotek26010, też tak miałam jednego dnia, kiedy zobaczył jakąś sunię, do której absolutnie go nie puszczam (trzymana w okropnych warunkach, bez szczepień, zapchlona.. brr...) a on, że jest silny tak mnie pociągnął, że upadłam na ziemie, a on ciągnął mnie po piaszczystej drodze. Często jak gdzieś mnie wyrwie, to mam takie napady złości, czasem chwilę popłaczę, ale spojrzę w te wdzięczne, przepraszające oczyska i wszystko jest ok. Postaraj się w Was uwierzyć. Zrób sobie jeden dzień tylko dla Was. Baw się z nią, długi spacer, może jakiś wyjazd za miasto? Spróbuj.
Kotek26010 - 26-09-2010, 20:01

mnie moj pies tez ciagnol po ziemi bo sie przewrucilam miala siniaki i potluczenia i oko podbite bo wciagnol mnie w galaz od dzwewa dobrze ze oka nie stracilam w zime na ferie jedziemy w gory
Tosia - 26-09-2010, 20:32

Kotek26010, Nie od dziś wiadomo, że labki mają siłę i trzeba z nimi naprawdę dużo pracować, uczyć spokojnego chodzenia przy nodze itd...Mój Czaki jest jeszcze młodziutki a już zaczyna strasznie ciągnąć. Też miewam chwile zwątpienia, bo nie zawsze sobie z nim radzę, ale to tylko psiak i on nie zawsze wie, że robi źle...A co do tego, że się tak boi wszystkiego, to myślę, że nie wzięło się to tak z niczego, musi być jakiś powód tego, że jest taki bojaźliwy. Może on po prostu nie widzi przyjemności w spacerach i dlatego nie chce z domu wychodzić? Daj sobie i jemu czas i nie poddawaj się! :)
Bora - 26-09-2010, 20:46

Kotek26010, nie gniewaj się, ale jesteś jeszcze dzieckiem, młodą dziewczyną, masz prawo nie mieć tyle siły ile dorosły człowiek. Mnie Bora też nie raz szarpnie, a wiesz mi że swoje ważę. Może umów się z rodzicami, że pójdziecie razem na szkolenie ?
bietka1 - 26-09-2010, 21:44

Kotek26010, Lucky jest teraz w wieku, w którym ma duuuużo siły i pstro w głowie. Mnie roczna Sara też nieraz doprowadzała do rozpaczy. Z tym , że akurat z odwrotnego powodu - tak kochała świat, że po spacerach miałam powyrywane ręce i sine palce. Pomógł kantarek i szkolenie. Popieram w pełni propozycję Bory, poproś rodziców o możliwość udziału w szkoleniu, bo ktoś mądry powinien pokazać wam, jak pracować z lękliwym psiakiem. Wytłumacz rodzicom, ze od lękliwości bliska droga do agresji i koniecznie trzeba zacząć działać. Szkolenie to nie są astronomiczne pieniądze, zawsze można prosić o rozłożenie opłat na raty.
W czym chodzi Lucky na spacerach (w jakiej obroży)? Bo jeśli to kolczatka, to w przypadku wrażliwego psa, właśnie ona może być powodem, dla którego nie lubi wychodzić z domu.

mibec - 26-09-2010, 21:57

Kotek26010, każdy ma chwile zwątpienia, ale sama piszesz, że kochasz swojego pieska. Potrzebna jest Ci pomoc w jego wychowaniu i pokonaniu lęków. Skorzystaj z rad, których udzieliły Ci Bora, i bietka1, - pies wymaga szkolenia. Pisałaś niedawno, że jacyś chłopcy wrzucili mu pod nogi petardę: dla wrażliwego psa musiało to być straszne, więc nic dziwnego, że boi się wychodzić.
AnTrOpKa - 27-09-2010, 12:48

Kotek26010, a może się nie boi wychodzić tylko boli go ta złamana noga ?
Kotek26010 - 27-09-2010, 16:19

Hej powiem że on boi się ze mną wychodzić .a z mamą i sąsiadką która ma psa wyjdzie na dwór i bedzie się bawić może on się boi że mnie i siebie nie obroni?

[ Dodano: Pon 27 Wrz, 2010 ]
Hej zadzwonilam z mamą do ośrodka szkolenia psów to kobieta powiedziała żeby poczekać aż nóżka się zgoi i zacząć chodzić na spacery i pokazywać że spacer nie jest za kare ale w nagrode że na spacerze piłeczka jest itp a jak se nie poradze to zaprosiła na szkolenie

bietka1 - 27-09-2010, 16:45

Kotek26010 napisał/a:
on boi się ze mną wychodzić .a z mamą i sąsiadką która ma psa wyjdzie na dwór i bedzie się bawić może on się boi że mnie i siebie nie obroni?
no to teraz zrób "rachunek sumienia": czy Ciebie spacer z psem nie stresuje? Psy odczuwają emocje i Twoje zdenerwowanie przenosi się na niego. Ty może obawiasz się tego, co on Ci wywinie na spacerze a pies odczytuje Twoje emocje i sam się zaczyna denerwować? Powody mogą być różne, to tylko moje gdybanie.
A szkolenie to fajna sprawa, można się wiele rzeczy dowiedzieć. Jeśli tylko finanse Wam pozwolą, zdecyduj się. Skorzystacie na tym oboje. Ty będzies wiedziała jak z nim pracować, a on zacznie Ci bardziej ufać. Nic tak nie buduje więzi z czworonogiem, jak wspólna praca :)

Tosia - 27-09-2010, 17:45

bietka1, ma rację :) Ja też miałam na początku z Czakim małe problemy chyba właśnie dlatego, ze zbytnio się denerwowałam, a jemu się to udzielało. Może i w Twoim przypadku to jest przyczyną tego, że psiak nie chce chodzić z Tobą na spacery... :)
Franula - 27-09-2010, 20:19

Franka uczyłam sama, bo nie było w okolicy ośrodków szkoleniowych. Więc pomagały ciasteczka i masa miłości dla mojego łasucha. Gdy szedł ładnie przy nodze jakieś 10min. dostawał ciasteczko, gdy szarpnął mnie gdzieś mocniej nie na siusiu, tylko 'za potrzebą poznawania świata' to nie dostawał ciastka przez następne 20min. i to na niego działało. Jest strasznym łasuchem i przemawia się do niego przez jedzenie. Wypad w góry w ferie jest dobrym pomysłem. Odpoczniecie oboje od zgiełku miasta, pies odpocznie od tamtego środowiska i będzie miał ciebie tylko dla siebie :)
maksiu - 27-09-2010, 21:45

Kotek26010, ja również polecam tą szkołę, Maksior był tam na szkoleniu i byłam bardzo zadowolona :)
kathleenbrick - 03-10-2010, 12:30

Szkoła to bardzo dobre rozwiązanie.

Przepraszam, że to napiszę, ale jesteś doskonałym przykładem, dlaczego dzieci nie powinny być właścicielami psów. Twój pies bardzo dobrze odczuwa Twoje uczucia, kiedy jesteś niepewna, on również, kiedy jesteś niekonsekwentna on nie czuje się bezpiecznie i pewnie w Twojej obecności. Do tego dochodzi fakt, że jako tak młoda dziewczyna nie masz siły aby zdecydowanie trzymać psa na smyczy i dlatego tak ciągnie, Ty wtedy się denerwujesz, boisz się z nim wychodzić, zniechęcasz sie do niego i koło się zamyka.
Przykro mi, że masz tak ciężko ze swoim psiakiem, ale nie pozwól by to pies cierpiał z tego powodu najbardziej bo jest to totalnie nieodpowiedzialne.

Ketini - 14-10-2010, 22:27

Mi też czasem ręce opadają. Ale faktycznie praca z psem pomaga. Nauczyłam swojego kilku podstawowych komend ( oczywiście metodą przekupstwa ) i wierz mi, że nawet totalnie rozproszony Puzon potrafi popisać się wykonaniem tych komend na dworze, u znajomych czy w domu. Zmierzam do tego, że taka praca z psem to faktycznie budowanie więzi. Puzona nauczyłam ja, ale korzystają z tego inni np. moja 10-letnia siostrzenica:
wcześniej było tak, że p każdym spotkaniu z Puzonem płakała, bo on coś jej zrobił. Teraz ma na niego taki patent, że bierze ciasteczka i "szkoli" go, i oboje są zadowoleni ze spotkania:) Spróbuj, może u Ciebie metoda przekupstwa też podziała. Tylko pamiętaj: potrzebujesz duuużo cierpliwości, zanim poda Ci łapę. Powodzenia

agata01510 - 18-10-2010, 00:26

Kotek26010 napisał/a:
Hej powiem że on boi się ze mną wychodzić .a z mamą i sąsiadką która ma psa wyjdzie na dwór i bedzie się bawić może on się boi że mnie i siebie nie obroni?


Witaj :haha: .Labradory to nie psy obronne,to rasa aporterów,psów pracujących,ale co najwspanialsze do towarzystwa dla ludzi,powinnaś się zastanowić dlaczego psiak nie chce z Tobą wychodzić,a z mamą czy sąsiadką nie ma oporów przed wyjściem???Może mama mówi do niego spokojnie,albo dźwięcznym i ciepłym tonem głosu,okazując radość,więc Lucky instynktownie wybierze Twoją mamę,niż Ciebie,nastolatkę,która jest zdenerwowana,bo myśli,że ma depresję z powodu tego,że Lucky nie jest takim psem jakiego sobie wymarzyła (który umie wszystko od urodzenia i nie trzeba go niczego uczyć) Popieram wszystkie powyższe posty,zmiana nastawienia i nawiązanie więzi między Tobą a Lucky przyniesie efekty,możesz go sama nauczyć komend,różnych zachowań,będzie szczęśliwy i Ty również,ale przede wszystkim musisz być cierpliwa i opanowana,zastanów się co tak naprawdę robisz dla swojego psa nie tylko na spacerze???To,że go kochasz to wspaniale,ale nie dajesz mu szansy pokochania Ciebie,oboje musicie dać sobie szanse i czas,a Wam się ułoży,czego Wam życzę,pozdrawiam :D :D :D

Kotek26010 - 23-10-2010, 17:46

Hej psa nie oddam jest coraz lepiej czasem wyjdzie a czasem nie wydzie ostatnio nawet z mamą nie chce chodzić ale się nie podajemy na chama sciągniemy osiołka a potem już sam idzie bo widzi że mamy przewage i normalnie idzie z ogonkiem merdającym:)staram sie jak moge a na ferie napewno gdzies pojedziemy odpoczac od miasta:) :haha:
mibec - 24-10-2010, 00:06

Kotek26010, a zdecydowaliście się na jakąś szkołę czy jest za wcześnie po tej złamanej łapce? Ja w Ciebie wierzę, bo u mnie w domu psy były "od zawsze" i mogłam liczyć na pomoc domowników w sytuacjach kryzysowych typu choroba czy wyjazd, ale codzienne zajęcia były moimi i mojego brata obowiązkami - rodzice uważali, że skoro chodzimy już do szkoły to poradzimy sobie z zajmowaniem się psem.
agata01510 - 24-10-2010, 00:11

Kotek26010 napisał/a:
Hej psa nie oddam jest coraz lepiej czasem wyjdzie a czasem nie wydzie ostatnio nawet z mamą nie chce chodzić ale się nie podajemy na chama sciągniemy osiołka a potem już sam idzie bo widzi że mamy przewage i normalnie idzie z ogonkiem merdającym:)staram sie jak moge a na ferie napewno gdzies pojedziemy odpoczac od miasta:) :haha:


Życzę powodzenia,wszystko będzie ok ;* ;* ;* pozdrawiam

Kotek26010 - 12-01-2011, 11:09

MY jakoś sobie radzimy :D już coraz bliżej feri
:-P

Jira - 12-01-2011, 15:08

Kotek26010, ja zsocjalizowałam lisa, który jest strasznie płochliwym zwierzakiem i wpadał w panikę jak ttylko się go wyniosło z domu. A teraz chodzi na spacerki, bawi się z psami i nawet przejeżdżająca śmieciarka nie jest aż tak straszna. Ogólnie - chodzimy po krakowie gdzie jest dużo straasznych rzeczy i dajemy radę. A początkowo się osiołek przed wyjściem nawet zapierał... Teraz muszę go uczyć coby czekał i nie pchał się pierwszy w drzwi bo tak chce na spacer. Więc i Ty sobie poradzisz. Nie poddawaj się
maksiu - 12-01-2011, 20:00

Kotek26010, uwierz mi, ja rok temu w zimę leżałam praktycznie codziennie na śniegu. Raz upadłam głową na lód i wtedy wracając cała zapłakana do domu powiedziałam że to się musi skończyć. Poszliśmy na szkolenie. W lecie po szkoleniu potrafiliśmy razem z Maksiem całodzienne spacery robić. Brałam dużo wody, jedzenie i szliśmy. Teraz jest troche gorzej bo wiadomo w zimę każdy szybko marznie. Ale na lato na pewno do tego wrócimy.
ania - 13-01-2011, 09:00

ja wpadlam do rzeczki w pochmurny listopadowy dzien brrrrr....jak bylo zimno
mlena - 14-01-2011, 12:26

Maksiu ja się właśnie nie mogę doczekać naszej pięknej wiosny i wtedy całe wolne dnie na hasaniu tez tak robiłam z poprzednim wszędzie razem micha w plecak woda mineralna i karma i nie było nas od rana do wieczora jak miałam wolny dzień cudne czasy teraz z Bluesikiem będziemy robić wędrówki

nad ładnym chodzeniem na smyczy cały czas pracujemy jak widzi innego psa to totalnie nic nie dociera ma w nosie zabawkę kijek w mojej ręce nic go nie obchodzi ma klapy i jedno w głowie " kumpel do wariacji na horyzoncie"
ja go ucze by nie podbiegał i jak sie uspokoi to wtedy ma pozwolenie na podejscie ale neistety nieraz pies się szarpie ja mówię 'nie" a właściciel innego psa go nagradza bo sam podchodzi.. :bad:

dokładnie na początku grudnia zaliczyłam leżenie na lodzie miałam wstrząśnienie mózgu tak walnęłam potylica o podłoże wcale nie trzeba było duzo siły zwykłe szarpnięcie wystarczy w taka pogodę , ciesze się w sumie ,ze coraz silniejszy się robi kiedy lody topnieją ;)

Kotek26010 - 14-01-2011, 19:28

U nas super bo laki ma znowu problem z noga i wychodzeniem na dwów znów na trzech łapach jestem załamana ale radzimy sobie i sie nie podajemy
maksiu - 14-01-2011, 20:30

mlena, ja też się już nie mogę doczekać. stęskniłam się już za tym. Maksiu miał tak samo w wieku 4 miesięcy, inny pies znaczył że ja przestawałam w ogóle istnieć dla niego. teraz już jest dużo lepiej, chociaż nadal jak widzi psa to najchętniej by poleciał do niego. Kotek26010, najważniejsze że się nie poddajecie :) każdemu czasami jest ciężko. ja teraz mam zapalenie nerek, maksiu całą ostatnią noc przespał z głową na moich plecach. w takich sytuacjach mnie tak rozczula że wszystko mu wybaczam.
ktosia - 14-01-2011, 20:34

mlena napisał/a:
ja go ucze by nie podbiegał i jak sie uspokoi to wtedy ma pozwolenie na podejscie ale neistety nieraz pies się szarpie ja mówię 'nie" a właściciel innego psa go nagradza bo sam podchodzi.. :bad:


ja ostatnio zjechałam takiego jednego faceta, wrrr myślałam że mu do tylnej części ciała nakopię :bad: znalazłam kawałek trawnika, i ćwiczę z Nerą z daleka widzę że facet z westem sobie idzie więc pięknie przekierowuje psa na siebie, zabawka, kijek, Nera zajęta mną wreszcie zauważyła psa, więc ja do niej że nie wolno, i znów przekierowanie na mnie, zadziałała dopiero komenda: idziemy i faktycznie przeszłyśmy parę kroków i zaczęłyśmy znów ćwiczyć, a ten durny facet za nami, przystaje jak ja się zatrzymuje i tak w kółko, albo widzi że próbuje ćwiczyć z psem a on się nawet nie zapyta czy może podejść i lezie do nas, jak nie pozwalam Nerze podejść do psa odchodzę z nią w przeciwną stronę, a w pewnym momencie zaczął mi na nią cmokać i przywoływać do siebie jak załapał jak pies ma na imię, jak po 10 min nie wytrzymałam i zwróciłam mu uwagę to usłyszałam że jestem okropnym właścicielem bo nie dam się pieskowi pobawić ]:)

Kotek wytrwałości życzę :) i zdrowia dla pieska

effcyk - 14-01-2011, 20:59

ktosia, to jest chyba norma. Ja z Nestorem często jak frisbuje ( frisbee fajnie odwraca jego uwagę od innych psów, skupia się na złapaniu talerza a nie na idącym psie) to też wielu natarczywie odwraca uwage mojego psa. Raz facet wpuścił na boisko suke ONka - fakt że miluśińska od razu podleciała zachęcajac do zabawy, ale ja się trochę wkurzyłam. Nestor , że mocno zaczepiany rzucił talerz i pobiegł na chwile za nią - facet już widzi co się dzieje ( że ja próbuje Nesta odwołać ), nic nie powiedział, nie zawołał swojej suki. Nestor zobaczył, że mam dyski w ręku wrócił do mnie, a ta suka za nim i znowu hejaaa i zaczepia mi psa. Ja już ostro wkurzona, Nestor znowu pobiegł za nią - jak sie zdenerwowałam - poszłam po psa, łapie za obroże a facet do mnie " oj przepraszam, ze moja sunia pani przeszkodziła, ale się tak fajnie bawią" oszz szlag mnie trafia.
Drugi raz rzucam Nestorowi dyski, fajnie jest - przechodzi koło boiska facet z bokserem i już zobaczył mnie z psem - minął ogrodzenie boiska, Nestor fajnie skupiony na dyskach, patrze facet wraca się i pcha się na boisko - to jeszcze nic, ale widzę , że boksio przyjażnie nastawiony nie jest. Migiem złapałam Nestora i mówie" Lepiej niech Pan z psem odejdzie bo jatka będzie" - facet burknął i poszedł.
Często jest tak, że psiarze jak widzą frisbującego Nesta - podchodzą do nas ze swoimi psami i na siłę chcą aby pieski sie zapoznały - dobrze, ale nie wtedy kiedy ja zajmuje się psem. Kiedy pies biega sobie bez celu po boisku - proszę bardzo, niech wtedy bawi się z innym psem. Ludzie tego nie rozumieją, nie lepsi są też zwykli przechodnie - widzą jak Nest frisbuje stanie Ci taki człek, pogapi się chwile a potem mi psa woła nosz..... :beated: . Dobrze, że jak człowiek go woła, pies ma go w ***** i wraca z dyskiem do mnie. Gorzej jak jest to wołający człek, stojący ze swoim "miluśińskim" pupilem - wtedy bywa różnie.
Więkoszść teraz nauczyła się, że wtedy kiedy pies jest skupiony na zabawie ze mną -oni już trzymają się z daleka , przechodzą - nie zaczepiając szczególnie.
Dla nich mogę być dziwolągiem - nie interesuje mnie to , najważniejsze dla mnie jest to, abym ja miała chwilę świętego spokoju od ludzi, podczas kiedy chce skupić psa na sobie, na zabawie. Czy naprawde tak wiele się wymaga ? ;]

ktosia - 14-01-2011, 21:17

effcyk napisał/a:
Czy naprawde tak wiele się wymaga ? ;]


wiesz co wydaje mi się, że tak. Jeszcze przed kontuzją Nery spotykałam się u nas w parku z pewnym boder coli, jego właściciel bardziej wprawiony ode mnie w zabawie we frisby troszkę mnie poduczał, a przy okazji nakręcaliśmy mojego psa na zabawę dyskami (bo jeszcze za młoda jest żeby skakać 8 miesięcy ma) za to Vinci już miata za dyskami rewelacyjnie:surrender: . W każdym bądź razie ciągle zdarzały się jakieś głupie ludzie które podchodziły ze swoimi psami i zaczepiały, a Nera ma jeszcze ooogromne problemy z koncentracją :( i wszystko ją praktycznie rozprasza. Najgorsi są tacy co myślą, że ich pies to od razu zacznie latać za talerzami, albo stoją i się gapią z rozwrzeszczanym czymś przy nodze. Takich sytuacji tysiące można mnożyć :bad:

ania - 15-01-2011, 19:48

a ja wczoraj rano grzeczniutko sobie dreptam z lalka przy nodze wszystko spox , a tu sobbie stoi pani kolo auta moja hyc do pani i do miziania , ja hyc za mloda i do pani grzecznie mowie prosze nie dotykac psa bo wlasnie go ucze a pani odpowiada mi
a wlasnie ze go bede glaskac bo psy wlasnie po to sa i co wy na to????

ktosia - 15-01-2011, 20:13

ania napisał/a:
bo psy wlasnie po to sa


są, ale wtedy kiedy jest na to czas i miejsce

effcyk - 15-01-2011, 20:41

ania napisał/a:
a wlasnie ze go bede glaskac bo psy wlasnie po to sa i co wy na to????

a ja jej na to jak na lato - z liścia :D
nie no serialnie babka porąbana. Ja bym się kobietce odgryzła - taka moja natura ;] . Walnęłabym jej pewnie tekst w stylu ' owszem psy są też do głaskania, ale każde pogłaskanie mojego WYJĄTKOWEGO psa kosztuje 10zl. A jesli Pani nie zapłaci, może Pani znależć jutro śmierdzącą i rzadką niespodziankę na swojej wycieraczce , którą z przyjemnością wyprodukuje mój WYJĄTKOWY pies. Dalej chce Pani go głaskać ? ' - na 99% nie pogłaszcze ;] a jeśli tak, to zbierzesz pare dyszek :D .

Shamalli32 - 15-01-2011, 21:25

Co za krowsko...tez bym jej wypalila ze piesek jest do glaskania ale nie prze takie durne babsztyle...
maksiu - 15-01-2011, 22:11

Ja bym powiedziała że mój pies może być głaskany przez obce osoby tylko jeśli ja wyrażę na to zgodę. Ja kiedyś byłam z Maksem w parku i szedł młody, trochę pijany chłopak (Maks jak czuję alkohol to raczej unika kontaktu) i od razu chciał pogłaskać Maksa, ja widząc że pies się cofa powiedziałam "proszę go nie głaskać bo może ugryźć" (wiedziałam że by nie ugryzł ale chciałam żeby go głaskał) a on na to "co pani mówi, to jest labrador, pies do dogoterapii, on na pewno mnie nie ugryzie" i zaczął go głaskać... maksowi się to nie bardzo podobało ale nic nie zrobił. ale co by było jakby ugryzł. pomimo że był na smyczy i ja ostrzegałam to i tak by była pewnie moja wina.
ktosia - 15-01-2011, 23:25

maksiu napisał/a:
"co pani mówi, to jest labrador, pies do dogoterapii, on na pewno mnie nie ugryzie"


stały tekst :D ciągle go słyszę, a co do pijanych to raz mi się zdarzyło takich w nocnym autobusie spotkać, z jakiś imienin wracałyśmy z Nerą i rozwrzeszczana banda studentów jechała, młoda zrobiła się nie spokojna szczególnie że z drugiej strony wsiadł jakiś pies dość groźnie wyglądający (na domiar złego na długiej smyczy, bez kagańca i pchający się do mojej małej z zębami). Próbowałam uspokoić tych studentów, prosząc żeby się choć na chwilę uciszyli i przestali tak rozdzierać twarze. Na co zostałam zbesztana że jak mi się nie podoba to mogę wysiąść, na szczęście na jednego z towarzystwa podziałał tekst że pies mi się płoszy i jak zobaczył Nerę to zaczął uspokajać resztę

Kotek26010 - 16-01-2011, 19:36

Też często słyszę to jest pies który nie ugryzie mnie napewno itpJakieś 6 miesięcy temu jakiś facet podeszedł i wystawił reke a laki zaczoł warsześc i szczekać i agresją i się zucał facet bardzo się zdziwił i powiedział że ma zepsuta psychike mój pies strasznie nie lubi ludzi pijanych

[ Dodano: Nie 16 Sty, 2011 ]
Nie lubi też bijatyk i krzyków i jest chorobliwie zazdrosny jak się yule np: z mamą szczeka i skacze jak gupi :-P

mlena - 16-01-2011, 23:34

co do pijaków to ostatnio jeden psychiczny alkoholik kazał mi zabrać psa idącego chodnikiem bo jeśli się do niego zbliży i otrze o jego super drogie spodnie to zapłacę za nie ( bawełniane dresy nike :D ) normalnie myślałam ,że gościa walnę awanturę robił bo on tu idzie i ja z psem tędy chodzić nie będę
są ludzie i parapety

effcyk - 17-01-2011, 10:31

mlena, hahaha dobre to się uśmiałam. Trzeba było walnąć " Panie wie Pan co to za zaszczyt otrzeć się o aksamitną siersć mojego psa? " :-P . Ehhh ludzie czasami mają narąbane w głowie - ja kiedyś wracam z Nestorem ze spaceru, wtedy akurat pies był już zmęczony ja też - to szliśmy wolno, pies na lużnej smyczy. Przejeżdża koło nas pijaczek i mnie zaczepia, odpowiedziałam coś pod nosem- widział, że zła jestem, że mnie zaczepia. To mowi do mnie tak " ciekawe kto z kim idzie na spacer?" a ja " nie widac ? " , on do mnie " no widać , chyba ten pies wyprowadza panią " i już odjeżdża dalej, już się nie miałam jak odszczeknąć bo szybko odjechał i był już daleko. Jak mnie ludzie czasami denerwują to masakra. Walnie Ci jakieś głupie pytanie i banan na gębie zadowolony , a ja już mam dość pogawędki z ludżmi na temat mojego psa - ile można wałkować każdemu z osobna o jednym i tym samym. Człowiek na zwykły spacer iść nie może bo zaraz zaczepki, pytania - nie ważne czy mi się spieszy czy nie, jak nie odpowiesz, to takiego Ci focha pytający walnie i jeszcze awanturować się zacznie . Raz poszłam z psem do zoologicznego, jak był podrostkiem żeby kaganiec mu kupic ( wtedy wyżerał wszystko z ulicy musiałam go 'uchronic' ) a ze zoologiczny ten był wbudowany w market Biedronka , było tam strasznie dużo ludzi . Oczywiście teraz tak , wybieraj kobieto kaganiec, próbuj założyć psu na pysk, któremu sie to nie podoba i odwala cyrki - bo zamiast kagańca zaczęły interesować go psie smaczki , na dodatek mija nas gromada głaskających i pytających ludzi :| . Co ja wtedy miałam, taki kompletny chaos że szok. Ludzie widzą , że rozmawiam ze sprzedawcą z zoologa, próbuje psa utrzymać, to jeszcze go wołają do siebie, zadają mi mnóstwo pytań i wielką obrazę majestatu Ci pokazą jak ich zignorujesz.
Karoola - 18-01-2011, 14:53

effcyk napisał/a:
. Co ja wtedy miałam, taki kompletny chaos że szok. Ludzie widzą , że rozmawiam ze sprzedawcą z zoologa, próbuje psa utrzymać, to jeszcze go wołają do siebie, zadają mi mnóstwo pytań i wielką obrazę majestatu Ci pokazą jak ich zignorujesz.


Jest świetny artykuł w Moim Psie z maja 2010. Zabawny, polecam.

Bogdan - 20-01-2011, 00:52

Cytat:
"co pani mówi, to jest labrador, pies do dogoterapii, on na pewno mnie nie ugryzie"
:haha:

ludzie to czasem mylą psa z pluszową zabawką :haha: :haha:

Krezus jest uczulony na "kloszardów- śmietnikowych zbieraczy" ,przechodząc koło takiego warczy jak piła łańcuchowa :bad: no chyba że jest zmęczony wtedy tylko się jeży :)

Tej awersji nabawił się latem gdy miałem remont w domu i mieszkaliśmy u Babci , lubił tam spędzać noce na balkonie a balkon był nad śmietnikiem gdzie przebywało takie towarzystwo.

Co do ciągnięcia na smyczy ciągnął swego czasu strasznie i nie pomagało pozytywne szkolenie (było fajnie póki były przysmaki - później od nowa to samo) , nie pomagały spacery z zatrzymywaniem się co pociągnięcie ( więcej stałem niż chodziłem), ani dobre słowo ani nic.

Pewnego razu nie wytrzymałem (nerwus jestem :< ) i w momencie gdy zaczął ciągnąć jak opętany dostał przez tyłek smyczą ( wiem dwa błędy na raz :) ), a najśmieszniejsze ,że łobuz od razu zrozumiał o co chodzi i teraz chodzi już całkiem przyzwoicie :haha: ba na smycz też się nie pogniewał :haha:

ania - 20-01-2011, 08:46

wiesz to ciekawe moja ma potworna awersje do obrozy i od kiedy ja mam czyli od siedmiu miesiecy jak ja widzi to odstawiamy taniec ....a co ciekawsze nigdy nie miala awersji do smyczy nawet po tym jak TZ jej zlal dupsko za ucieczke .....
ale musze powiedziec o obrozy bo to klasyka tematu - mowi sie do piesa przynies obroze wiec ona ja przynosi w pychu cala szczesliwa i cieszy sie dupka ( czyli merda ogonem tak mocno az jej sie dupka rusza) ladnie oddaje obroze po czym krok w tyl ,no to ja krok w przod no to ja siad i smaka w pychol , na co ona wykreca kark do tylu takmocno ze prawie robi mostek i dopiero wtedy moge ja zapiac .
ktos ma tak samo????

jkasia - 20-01-2011, 08:50

Kasta jak widzi szelki to tez najpierw odstawia rutualny taniec radości a po chwili podchodzi i mówimy "łapa" " i druga" i po kolei wkłada łapki w szelki. Musielismy ją tego nauczyć bo cieżko było ją ubrac z tego nadmiaru radości :haha:
mibec - 20-01-2011, 08:57

Barney odstawia taniec jak mowimy: "Barney co powiesz na spacerek?", potem jak widzi obroze to siada i grzecznie czeka, ale nauka trwala kilka tygodni. Kiedys mielismy wypadek - TZ zapial mu obroze na uchu :beated: , od tego momentu zaczelismy na powaznie walczyc z tancem radosci, bo obaj bardzo to przezyli- Barnisia zabolalo, a M. bylo przykro bo zrobil mu krzywde.
maksiu - 20-01-2011, 12:43

ludzie to czasem mylą psa z pluszową zabawką :haha: :haha:

dokładnie tak, nawet się nie zapytają czy mogą psa pogłaskać. maks ostatnio traumę przeżył, mój chłopak z nim był i nagle jakaś kolonia go zaatakowała (było z 20 dzieci). pies w ogóle nie wiedział co ma robić.

zaradna - 20-01-2011, 13:07

maksiu napisał/a:
maks ostatnio traumę przeżył, mój chłopak z nim był i nagle jakaś kolonia go zaatakowała (było z 20 dzieci). pies w ogóle nie wiedział co ma robić.

Elmo dokładnie to samo kiedyś przeżył. Poszłam z nim na łąkę a tam gromada dzieci z przedszkola. Zanim zdążyłam się zawrócić wszystkie naraz podleciały, żeby sobie pieska pogłaskać. Po całej łące biedaka ganiały. Że moje prośby o zostawienie psa nic nie dawały to podeszłam zapięłam Elma na smycz i po prostu odeszłam ( ku niezadowoleniu dzieci, a radości Elma ;D ) Jeszcze jak odchodziłam słyszałam komentarze pań przedszkolanek jaka to ja niewychowana bo nie daje się dzieciom z pieskiem pobawić.
Od tamtej pory Elmo dzieci stara się omijać co łatwe nie jest bo mamy przedszkole koło domu. :confused:
Ale faktycznie tak się zraził do dzieci, że zaczął ich się bać. Ostatnio jak sąsiadka z 3 letnim wnukiem przyszła to Elmo ogon pod siebie i krok w krok za mną puki nie przekonał się, że mały nic strasznego mu nie zrobi

mav_sheep - 20-01-2011, 14:49

zaradna napisał/a:
Po całej łące biedaka ganiały.

No tak biedny piesek musiał biegać. Owszem skrajności są złe i w całą hordę bachorów psa bym nie wpuścił, nie mniej nie wolno popadać w stany lękowe. Dzieciaki to świetna odskocznia dla psa dla codziennych spacerów. Zwłaszcza ze dorosłej osobie zaczepiającej psa nie wytłumaczysz zbyt wielu rzeczy (odporność na inną wiedzę niż swoje przekonanie prawdopodobnie rośnie proporcjonalnie wraz z wiekiem) a dzieciakom można wszystko wytłumaczyć./wmówić - zwłaszcza obca osoba. Więc nie przesadzajcie z izolacją psa. Świetnie obce dzieciaki nadają się do rozpraszania psa, ćwiczeń z aportem i wielu innych trzeba być elastycznym :) i piszę to jako facet który za dziećmi nie przepada.
pozdrawiam

zaradna - 20-01-2011, 15:25

mav_sheep napisał/a:
No tak biedny piesek musiał biegać.

No akurat wtedy biedny bo miał problemy z łapką i nie mógł jej forsować. Poza tym wole gdy biega bezstresowo w bardziej przyjemnych okolicznościach
mav_sheep napisał/a:
Dzieciaki to świetna odskocznia dla psa dla codziennych spacerów.

Oczywiście ale nie wtedy gdy psa gania spora grupa obcych i rozwrzeszczanych dzieci, które zachowują się jakby pierwszy raz widziały psa. I to nie chodzi tylko o zwierzę ale też bezpieczeństwo dzieci.
Wiem, że mój krzywdy nie zrobi ale są różne psy, które cierpliwością nie grzeszą

mav_sheep - 20-01-2011, 17:12

zaradna napisał/a:
No akurat wtedy biedny bo miał problemy z łapką i nie mógł jej forsować. Poza tym wole gdy biega bezstresowo w bardziej przyjemnych okolicznościach

Tego nie napisałaś więc nie odniosłem się do tego proste :) inaczej trzeba troszczyć się o chorego psa, inaczej o zdrowego to zrozumiałe. Co do przyjemnych okoliczności niestety nie zawsze one są zależne od nas dla tego ważne jest aby z psem pracować w każdych zaistniałych okolicznościach. Trzymanie psa z dala od problemów nazwijmy to świata nie jest rozwiązaniem a ucieczką która prędzej czy później źle się skończy.
zaradna napisał/a:
Oczywiście ale nie wtedy gdy psa gania spora grupa obcych i rozwrzeszczanych dzieci, które zachowują się jakby pierwszy raz widziały psa. I to nie chodzi tylko o zwierzę ale też bezpieczeństwo dzieci.
Wiem, że mój krzywdy nie zrobi ale są różne psy, które cierpliwością nie grzeszą

Dzieci nie są Twoje, Twój jest pies i za jego bezpieczeństwo i wybryki odpowiadasz. Chodzi mi o podejście.
zaradna napisał/a:
Ale faktycznie tak się zraził do dzieci, że zaczął ich się bać. Ostatnio jak sąsiadka z 3 letnim wnukiem przyszła to Elmo ogon pod siebie i krok w krok za mną puki nie przekonał się, że mały nic strasznego mu nie zrobi

Uważasz że lęk przed dzieckiem u psa jest ok ? Ludzi/dzieci tak samo trzeba uczyć podejścia i zachowania względem psa. Analogicznie jeśli facet w wieku 50 lat podchodzi i pyta się Ciebie czy może uszczypać psa co odpowiesz ?
I nie piszę tego w formie że sam chodzę pod przedszkole oczekując aż 40 dzieciaków z domniemanym ADHD będzie mi tarmosić psa. Nie mniej parokrotnie mi się zdarzyło spotkać grupkę dzieciaków rwących się do molestowania mi psa. Zawsze wpierw pytanie do opiekuna czy zgadza się żeby dzieciaki pomogły w tresurze psa (słowo brzmi nad wyraz mądrze użyte np w kontekście rzucania po kolei piłki przez dzieciaki) . Jeśli się zgadza ok jeśli nie mówię żeby poprosił dzieci o spokój i nie reagowanie na psa i idę w ustronniejsze miejsce. Podaję tylko alternatywę że zamiast uciekać z psem od takich rzeczy jak grupa dzieci można to bardzo dobrze wykorzystać.
pozdrawiam

maksiu - 20-01-2011, 17:54

Ja uważam że każdy kto chce pogłaskać mojego psa powinien się mnie o to zapytać. Mój pies to nie jest pluszowa zabawka to tarmoszenia przez grupkę dzieci bo mają na to ochotę. Maks ma prawa nie mieć na to ochoty. Ja unikam takich sytuacji bo widzę jak się wtedy stresuje. mav_sheep, a czy ty byś chciał żeby nagle podbiegła do ciebie grupa nie znajomych ludzi i zaczęła się natarczywie zachowywać? myślę że nie. mój pies też nie ma na to ochoty i ja to szanuję.

[ Dodano: Czw 20 Sty, 2011 ]
mav_sheep, zgadzam się z Tobą że dzieci trzeba uczyć zachowania wobec psa. niestety dużo dzieci nie wie jak się zachować. próbują np. ciągnąć go za ogon co moim zdaniem jest nie dopuszczalne. ja na pewno będę uczyć swoje dziecko że pies to żywa istota i nie wolno go ciągnąć na ogon czy wkładać palce do oczu.

effcyk - 20-01-2011, 18:37

mav_sheep napisał/a:
No tak biedny piesek musiał biegać. Owszem skrajności są złe i w całą hordę bachorów psa bym nie wpuścił, nie mniej nie wolno popadać w stany lękowe.

a jakbyś nazwał to : mój pies mając 6 - 7 mscy, non stop w trakcie spacerów męczony przez grupke 10 letnich dzieci ? nie dało się wytłumaczyc, żeby dały mu spokój - mój pies wytłumaczył im to w swój sposób, jak miał dość, złapał jednego za ręke - na szczęście chwycił tylko za rękaw . Ale jakby zrobił dziecku krzywde ? to ja bym musiała za to odpowiadać tak ? bo mówię dziecku "zostaw psa bo ma dość " a dziecko swoje. A jak pies uszczypnie w ręke, to potem bachor leci na skargę do rodziców a ja mam na karku rodziców, i nie daj Bóg SM.
Od tamtej pory jak Nestor złapał dzieciaka, mówie stanowczo nie jeśli widzę chmarę dzieci. Nestor jest już duży, dzieci lubi, wiele dzieciaków wracając z przedszkola głaszcze go przez naszą bramę, wiele do nas przychodzi, nie ma niechęci do dzieci - wręcz przeciwnie bardzo je lubi.
Ale trzeba rozgraniczyć pogłaskanie psa, zabawę z nim a męczenie go - nam wydaję sie, że jest to dobre, bo pies ma taki niesamowity kontakt z dziecmi - a dla psa już takie niesamowite i miłe nie koniecznie musi być.

mav_sheep napisał/a:
Trzymanie psa z dala od problemów nazwijmy to świata nie jest rozwiązaniem a ucieczką która prędzej czy później źle się skończy.

dla mnie problemem są agresywne psy - czy to, że omijam je ze swoim psem szerokim łukiem można nazwać ' trzymaniem się z dala od problemów świata ' ? i czy jak to nazwałeś 'ucieczka przed tym problemem, żle się skończy ' ? bo ja myślałam , że ucieczka przed takim problemem zakończy się o niebo lepiej, niż stawienie jemu czoła.

mav_sheep napisał/a:
Uważasz że lęk przed dzieckiem u psa jest ok ? Ludzi/dzieci tak samo trzeba uczyć podejścia i zachowania względem psa. Analogicznie jeśli facet w wieku 50 lat podchodzi i pyta się Ciebie czy może uszczypać psa co odpowiesz ?


Uważasz, ze pies oblegany przez dzieci, który tego nie lubi - czuje się komfortowo?
Po co więc na siłę psa wciągać w coś, czego najwyrażniej nie lubi ?
Mój pies nie lubi mężczyzn - nie wszystkich - ale obcych facetów nie lubi, nie lubi grupek małotelnich chłopaków, nie lubi pijanych meżczyzn - po prostu omija, nie daje się pogłaskać, warczy i obszczekuje.
Nie zapoznaje mojego psa na siłę z każdym napotkanym mężczyzną, skoro wiem, że radości mu napewno nie sprawię - wręcz przeciwnie, wiem, że Nestor do obcego faceta, który mu się nie spodoba i jest nachalny, potrafi być agresywny - więc po co w nim to potęgować . Nie lubi i już - a jak nie lubi to unikamy. Najważniejszych mężczyzn z rodziny, sąsiadów i znajomych zna i akceptuje i to mi w zupełności wystarcza.

mav_sheep napisał/a:
I nie piszę tego w formie że sam chodzę pod przedszkole oczekując aż 40 dzieciaków z domniemanym ADHD będzie mi tarmosić psa. Nie mniej parokrotnie mi się zdarzyło spotkać grupkę dzieciaków rwących się do molestowania mi psa. Zawsze wpierw pytanie do opiekuna czy zgadza się żeby dzieciaki pomogły w tresurze psa (słowo brzmi nad wyraz mądrze użyte np w kontekście rzucania po kolei piłki przez dzieciaki) .


Hmmm pies spotka jedną taką grupkę potem drugą, potem trzecią - za każdym razem Pan pozwoli się bawić, tarmosić - za czwartym razem jak pies spotka taką grupkę i skojarzy z zabawą, to nie ważne czy to będzie ruchliwa ulica, czy będzie ciemno, czy bedą to ludzie w których jest ktoś kto panicznie boi się psów, pies poleci jak w długą nie patrząc na to czy Pan pozwala na zabawy.
Nestor po kilku spotkaniach z dziećmi miał "fazę " na dzieci - gdy szedł zapięty na smyczy, a mijało nas dziecko ze swoją matką, ten rwał sie i stawał dęba - matki w pisk dziecko w ryk, matki swoje dzieci odsuwają a ja się tłumacze , że pies się cieszy na widok dziecka. Matki stukają się w głowe, bo wielkie czarne bydle, stojące na dwóch łapach i sapiące - nie wygląda na rozradowanego, merdającego ogonkiem 3 mscznego labradorka . Napewno nie dla dziecka i jego mamuni.
Wiele czasu zajęło mi to, aby nauczył się ignorowania obcych dzieci na ulicy - ale na szczęście w porę odizolowanie ( częściowe ) od dzieciaków i daliśmy rade .

zaradna - 20-01-2011, 18:48

mav_sheep napisał/a:
Analogicznie jeśli facet w wieku 50 lat podchodzi i pyta się Ciebie czy może uszczypać psa co odpowiesz ?

Analogiczne jest, że jeśli podejdzie do Ciebie grupa osób i zacznie szczypać zostanie Ci jakiś uraz. Tak samo w przypadku psa, którego atakuje grupa nieokiełznanych dzieci ciągną za ogon, uszy i wkładają palce gdzie nie potrza itp. :-P

mav_sheep napisał/a:
Ludzi/dzieci tak samo trzeba uczyć podejścia i zachowania względem psa.

Nie czuje się zobowiązana aby uczyć rozwrzeszczaną gromadkę obcych dzieci. Mają od tego swoich opiekunów i to jest ich obowiązkiem.Niestety nie każdy rodzić zdaje sobie sprawę, że trzeba uczyć dzieci takich rzeczy. Nie podoba mi się gdy podchodzi do mojego psa dziecko i głaszcze je bez pytania oczywiście zwracam wtedy uwagę, że trzeba najpierw zapytać właściciela o pozwolenie co i tak rzadko do którego dziecka dociera, a rodzic ma pretensję, że zwracam jego dziecku uwagę.
mav_sheep napisał/a:
Nie mniej parokrotnie mi się zdarzyło spotkać grupkę dzieciaków rwących się do molestowania mi psa. Zawsze wpierw pytanie do opiekuna czy zgadza się żeby dzieciaki pomogły w tresurze psa

Zgadzam się, ale nie zawsze każdy pies ma ochotę na zabawę z dziećmi. A nie o to chodzi aby zmuszać psa do tego tym samym stresując i zniechęcając jeszcze bardziej.
Mój pies świetnie dogaduje się z dziećmi które zna. Tych których nie zna po prostu unika i podchodzi do nich z dystansem. Zdarza się, że takie dziecko go pogłaszcze stoi wtedy jak posąg i grzecznie czeka po chwili przekonania do malucha odpręża się.
mav_sheep napisał/a:
Trzymanie psa z dala od problemów nazwijmy to świata nie jest rozwiązaniem a ucieczką która prędzej czy później źle się skończy.

Czasem lepiej odejść niż stawiać czoło czemuś co z góry wiadomo, że źle się skończy.

ktosia - 20-01-2011, 20:20

zaradna napisał/a:
a rodzic ma pretensję, że zwracam jego dziecku uwagę.


Zaradna czasami rodzice są dużo gorsi od dzieci, mówię to też zawodowego punktu widzenia. Ostatnio miałam w autobusie z Nerą styczność z takim jednym, chłopak lat na oko jakieś 14 uderzał Nerę w pysk sznurkami od wiszącego mu na jednym ramieniu plecaka. Grzecznie poprosiłam chłopaczka, zaznaczam poprosiłam żeby założył plecak na oba ramiona lub wziął plecak do przodu bo uderza mi nim psa po pysku. Chłopak uśmiechnął się, kiwną głową i założył plecak. Równocześnie jego tatuś zaczął robić mi awanturę na cały autobus, że śmiem zwracać uwagę jego synkowi. :bad:

A wracając do waszej rozmowy, to moim zdaniem każda ze stron ma odrobinę racji. Psa trzeba uczyć kontaktu z ludźmi, w tym także z dziećmi. Ale jeśli już dorosły pies wyraźnie tego nie lubi i nie toleruje to bezpieczniej dla jednego i drugiego będzie kiedy wycofa się psa z takich zabaw z dzieciakami, bo maluchy potrafią dać psu w kość, często nie robią tego specjalnie. Z drugiej strony wydaje mi się, że my właściciele powinniśmy troszkę zaangażować się w nazwijmy to "akcję edukowania" dzieciarni, na temat tego że do obcego psa nie wolno podchodzić i tak o sobie go zaczepiać, że trzeba zawsze zapytać właściciela psa bo niestety społeczeństwo mamy jakie mamy i rodzice prawie w ogóle tego nie robią, często ich samych trzeba "przeszkolić" w tym temacie. A ja jestem z tych co powtarzają do znudzenia, za każdym razem :)

maksiu - 20-01-2011, 20:28

ja miałam też taką sytuację że przyszli sąsiedzi i stwierdzili że ich kuzyn musi koniecznie pobawić się z psem. celem tego dziecka była łapanie Maksa za ogon itp. ja widzę że Maks wystraszony, nie wie co się dzieje, więc go wzięłam do domu i powiedziałam że koniec zabawy. pewnie później mnie obgadali ale na prawdę mało mnie to interesuję. ważniejszy jest dla mnie komfort psychiczny mojego psa. jeśli podchodzi grupka dzieci i napadają na psa bez pytania to po prostu go biorę i idziemy w swoją stronę. myślę że jest mi wtedy wdzięczny :) Może się powtórzę ale mój pies to nie jest pluszowa zabawka.

[ Dodano: Czw 20 Sty, 2011 ]
ktosia, ja bym nie wytrzymała i powiedziała coś temu facetowi :bad: ja nie mówię że Maks nie lubi dzieci. Dzieci które zna i które podchodzą do niego spokojnie uwielbia. Jednak grupa dzieci lub dziecko które chce mu włożyć palce do oczu to trochę za dużo dla niego. I ja mu sie wcale nie dziwie.

mav_sheep - 20-01-2011, 20:41

maksiu napisał/a:
Ja uważam że każdy kto chce pogłaskać mojego psa powinien się mnie o to zapytać

Ależ ja uważam tak samo :)
maksiu napisał/a:
mav_sheep, a czy ty byś chciał żeby nagle podbiegła do ciebie grupa nie znajomych ludzi i zaczęła się natarczywie zachowywać

mav_sheep napisał/a:
I nie piszę tego w formie że sam chodzę pod przedszkole oczekując aż 40 dzieciaków z domniemanym ADHD będzie mi tarmosić psa

Nie jestem w stanie zresztą sie do tego odnieść jestem dużym groźnym facetem jeśli powiem obcemu żeby sobie poszeł to sobie idzie :) nie napisałem nigdzie że jestem fanem biegających i wrzeszczących dzieci więc nie wiem skąd takie pytanie (na które post wyżej odpowiedziałem:)
effcyk napisał/a:
a jakbyś nazwał to : mój pies mając 6 - 7 mscy, non stop w trakcie spacerów męczony przez grupke 10 letnich dzieci ? nie dało się wytłumaczyc, żeby dały mu spokój

mav_sheep napisał/a:
Owszem skrajności są złe i w całą hordę bachorów psa bym nie wpuścił

Tak jak pisałem pewnie inaczej do tego podchodzę z racji mojej postury i płci. Napisze to z przymróżeniem oka jeśli dzieci nie reagują na komendę karcimy je ignorujemy je i odchodzimy.
effcyk napisał/a:
Ale trzeba rozgraniczyć pogłaskanie psa, zabawę z nim a męczenie go - nam wydaję sie, że jest to dobre, bo pies ma taki niesamowity kontakt z dziecmi - a dla psa już takie niesamowite i miłe nie koniecznie musi być

Mój post dotyczył że można wykorzystać dzieci do ćwiczeń. Nie zaś tego czy wolno dzieciakom molestować psa, bić, katować itd bo to chyba dla każdego jest oczywiste że takie zachowanie jest karygodne. Czyż nie ?
effcyk napisał/a:
dla mnie problemem są agresywne psy - czy to, że omijam je ze swoim psem szerokim łukiem można nazwać ' trzymaniem się z dala od problemów świata

Ignorowanie przez Ciebie i Twojego psa agresji u innych nie jest ucieczką od problemu tylko dobrym rozwiązaniem ! Co zresztą ma to wspólnego z tym co napisałem ? Czy gdzieś napisałem żeby chodzić boso po świecie i nawracać znerwicowanych i źle wychowanych ludzi,psy, bachory czy też ludzi z agresją do zwierząt? :)
effcyk napisał/a:
Uważasz, ze pies oblegany przez dzieci, który tego nie lubi - czuje się komfortowo?

mav_sheep napisał/a:
I nie piszę tego w formie że sam chodzę pod przedszkole oczekując aż 40 dzieciaków z domniemanym ADHD będzie mi tarmosić psa

+
Piszemy o tej samej rasie psa czy ogólnie ? bo jeśli pies rasy labrador nie lubi dzieci i czuje się po między nimi niekomfortowo to znaczy że prawdopodobnie się ich lęka co za tym idzie miał złe doświadczenia. Skoro miał złe doświadczenia tzn że właściciel do tego doprowadził bo tylko on jest za niego odpowiedzialny popraw mnie jeśli źle rozumuję.
effcyk napisał/a:
Po co więc na siłę psa wciągać w coś, czego najwyrażniej nie lubi ?

Rozmawiacie przy kawie co lubicie a co nie ? :) to trochę inaczej działa zastanawiałaś się czemu większość psów nie lubi listonoszy ect. ? czy wg Ciebie pies rzucający się na listonosza lub warczący po prostu nie lubi listonosza i czemu to zmieniać ? Nie lubi ma do tego prawo. Nie napisałem nigdzie każcie psu bawić się z dziećmi bo jak nie to szlaban na telewizje. Zaznaczyłem tylko alternatywę którą negujecie nie próbując jej :)

Ty jesteś właścicielką swojego psa i poniekąd to wpływa na to co Twój pies lubi. Nie mója sprawa ja pisałem tylko o rozwiązaniu odnośnie biegających dzieci. Powtórzę jeszcze raz. Że dzieci są bardzo prostę w sterowaniu i pomocne w szkoleniu. A tak mało osób to docenia.
effcyk napisał/a:
Nestor po kilku spotkaniach z dziećmi miał "fazę " na dzieci

Dla tego napisałem swój post. Dzieci chcą się bawić ok. Ale Ty ustalasz warunki zabawy dzieci/opiekun nie akceptują warunków odchodzisz. Dla dzieci i psa większą frajdą jest jeśli wspólnie pracują pod Twoim okiem niż jak puszczasz psa niech leci w dzieci a one w niego. Piszesz że nie umiałaś uspokoić psa przy dzieciach. To nie lepiej na spokojnie ćwiczyć w parku z przypadkowymi dziećmi że pies powinien przechodzić spokojnie ? Wybacz ale ręce opadają jeśli izolacja jest wg Ciebie najlepszym rozwiązaniem (a siad ćwiczyliście metodą pozytywną)
zaradna napisał/a:
Analogiczne jest, że jeśli podejdzie do Ciebie grupa osób i zacznie szczypać zostanie Ci jakiś uraz. Tak samo w przypadku psa, którego atakuje grupa nieokiełznanych dzieci ciągną za ogon, uszy i wkładają palce gdzie nie potrza itp.

Powtórzę jeszcze raz My jako właściciele swoich czworonogów określamy wszelkiego rodzaju zabawy z ludźmi, zwierzętami itd. zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Rozumiem że możecie mieć złe doświadczenia. Ale jeśli waszego pupila pogryzie inny pies oznacza że pies ma być izolowany od wszystkich psów ? A socjalizacja psa to wymysł na równi potrzebny co kolczatka maltańczykowi.

zaradna napisał/a:
Niestety nie każdy rodzić zdaje sobie sprawę, że trzeba uczyć dzieci takich rzeczy

niestety nie każdy właściciel zdaje sobie sprawę, że trzeba uczyć psa takich rzeczy jak zachowanie względem innych osób dzieci :) wybacz że tak trochę podparłem się Twoimi słowami ;)
zaradna napisał/a:
Zgadzam się, ale nie zawsze każdy pies ma ochotę na zabawę z dziećmi

Powiem więcej pies ma słabsze i lepsze dni. Tylko co to ma do tego co pisałem ciągle piszecie o jakiejś zabawie ja napisałem że przy pomocy dzieci można poćwiczyć wiele istotnych rzeczy. Przywołanie w rozproszeniu, chodzenie bez reagowania na rozproszenie i wiele innych.
zaradna napisał/a:
Czasem lepiej odejść niż stawiać czoło czemuś co z góry wiadomo, że źle się skończy.

Na szczęście tylko czasami :) Jasne że masz racjię nie napisałem tego żeby wmówić wam że trening z każdym obcym dzieckiem to frajda dla was i dla waszego psa. Napisałem że obce dzieci mogą być pomocne.
pozdrawiam

maksiu - 20-01-2011, 22:01

mav_sheep, ja nie sądzę że to że mój pies jest labradorem ma oznaczać to że ma lubić i akceptować jak dziecko wkłada mu palce do oczu i też nie sądzę żeby to była wina moich błędów wychowawczych.
effcyk - 20-01-2011, 22:30

mav_sheep, niestety nie zroumiemy sie, a może stety.
mav_sheep napisał/a:
Mój post dotyczył że można wykorzystać dzieci do ćwiczeń. Nie zaś tego czy wolno dzieciakom molestować psa, bić, katować itd bo to chyba dla każdego jest oczywiste że takie zachowanie jest karygodne. Czyż nie ?

do jasnego gwinta ! tu nikt nie pisał nic o katowaniu ani molestowaniu!
Mój pies chciał uszczypnąć dziecko nie dlatego, że był bity, katowany przez nie, czy szarpany - był głaskany ale miał po prostu tego zwyczajnie na świecie dosyć - oblężony przez 3,4 dzieci wygłaskiwany z każdej strony cieszył się ale przez pierwsze 5-10 min, natomiast widać, że co za dużo to nie zdrowo.

mav_sheep napisał/a:
Piszemy o tej samej rasie psa czy ogólnie ? bo jeśli pies rasy labrador nie lubi dzieci i czuje się po między nimi niekomfortowo to znaczy że prawdopodobnie się ich lęka co za tym idzie miał złe doświadczenia. Skoro miał złe doświadczenia tzn że właściciel do tego doprowadził bo tylko on jest za niego odpowiedzialny popraw mnie jeśli źle rozumuję.

nie mylisz się, ale piszemy też o PSIE. Nie zapominajmy, że bez względu na to jakiej rasy jest - to wciąż pies. Do labradora przykleiła się niestety już etykietka misiaczka dla dzieci - którą widzę namiętnie podkreślasz . A jak dzieci labradorek nie lubi i unika, to już ma coś z psychiką.
Jeśli ON czy berneńczyk za dziećmi nie przepada - to już nie jest to takie zaskakujące jak np. u labradora. Szkoda - bo labrador, labradorowi nierówny i może mieć swoje widzi mi się, czy może nie przepadać za pewną grupą osób - tak samo jak inny pies czy chociażby ludzie. Nie zastanawiałeś się dlaczego nie każdy labrador czy golden nadają sie do ratownictwa czy dogoterapii ? jak pisałam labrador labradorowi nierówny, owszem pies te ma duże predyspozyjce na bycie psiakiem terapeutycznym , ale niestety nie każdy przedstawiciel tej rasy może nim być - np. zbyt gwałtowny dla dzieci - ADHD, lub po prostu nie przepada za dzieciakami. Są psy, które nie pozwolą sobie gmerać pod ogonem czy w uchu - no mój osobiście nie ugryzłby, ale trącałby nosem , że mu sie to nie podoba i odszełby jak najdalej od kogoś kto mu - wdłg oczywiście psa - "dokucza".
Ta rasa psa - to nie maszyna zaprogramowana, na kochanie i niańczenie dzieciaczków - gdyby tak było, to nie byłoby tyle psów tej rasy do adopcji . Tyle psów tej rasy, gdzie zawiedzeni rodzice oddali do schroniska " bo nie sprawdził się jako łagodny i delikatny piesek dla dzieci jak w filmie".
mav_sheep napisał/a:
Skoro miał złe doświadczenia tzn że właściciel do tego doprowadził bo tylko on jest za niego odpowiedzialny popraw mnie jeśli źle rozumuję.

sytuacja : idziesz na spacer z psem, biegnie za Tobą pitbull i atakuje Twojego psa z nienacka - po tej sytuacji Twój pies robi się agresywny do psów. Czy Ty do tego doprowadziłeś ? Cały czas utwierdzasz się w swoich słowach, że to wlaściciel doprowadza do złych doświadczen psa ? No jak widać, nie wszystkich - na wiele sytuacji, właściciel po prostu nie ma wpływu.


mav_sheep napisał/a:
to trochę inaczej działa zastanawiałaś się czemu większość psów nie lubi listonoszy ect. ?

widzisz to mnie nie nurtuje, bo akurat mój pies uwielbia listonosza.

mav_sheep napisał/a:
Ignorowanie przez Ciebie i Twojego psa agresji u innych nie jest ucieczką od problemu tylko dobrym rozwiązaniem ! Co zresztą ma to wspólnego z tym co napisałem ? Czy gdzieś napisałem żeby chodzić boso po świecie i nawracać znerwicowanych i źle wychowanych ludzi,psy, bachory czy też ludzi z agresją do zwierząt?


hola hola drogi Panie zacytuje Twoje słowa:

mav_sheep napisał/a:
Trzymanie psa z dala od problemów nazwijmy to świata nie jest rozwiązaniem a ucieczką która prędzej czy później źle się skończy.


nie zauważyłam abyś rozdzielił gdziekolwiek swoją definicje problemu.
Uogólniłeś a ja się do tego dostosowałam odpowiadając:
Cytat:
dla mnie problemem są agresywne psy - czy to, że omijam je ze swoim psem szerokim łukiem można nazwać ' trzymaniem się z dala od problemów świata ' ? i czy jak to nazwałeś 'ucieczka przed tym problemem, żle się skończy ' ? bo ja myślałam , że ucieczka przed takim problemem zakończy się o niebo lepiej, niż stawienie jemu czoła.

:)


mav_sheep napisał/a:
Ty jesteś właścicielką swojego psa i poniekąd to wpływa na to co Twój pies lubi.

dziwne, żebym uczyła mojego psa nienawiści do mężczyzn ekhm ;] więc zacytuje również Twoje słowa:
Cytat:
[quote="mav_sheep"]czy wg Ciebie pies rzucający się na listonosza lub warczący po prostu nie lubi listonosza i czemu to zmieniać ? Nie lubi ma do tego prawo.[/
quote]

dokładnie! nie lubi i basta, nie był tego uczony nie ma traumy z "dzieciństwa", nie był izolowany od mężczyzn - po prostu pijani i inni dziwni mężczyżni mu nie pasują .

mav_sheep napisał/a:
Dla tego napisałem swój post. Dzieci chcą się bawić ok. Ale Ty ustalasz warunki zabawy dzieci/opiekun nie akceptują warunków odchodzisz. Dla dzieci i psa większą frajdą jest jeśli wspólnie pracują pod Twoim okiem niż jak puszczasz psa niech leci w dzieci a one w niego. Piszesz że nie umiałaś uspokoić psa przy dzieciach. To nie lepiej na spokojnie ćwiczyć w parku z przypadkowymi dziećmi że pies powinien przechodzić spokojnie ? Wybacz ale ręce opadają jeśli izolacja jest wg Ciebie najlepszym rozwiązaniem (a siad ćwiczyliście metodą pozytywną)

dla Twojej informacji - mój pies komende siad ma wyćwiczoną perfekcyjnie w każdej sytuacji - i nie trzeba mu jej powtarzać 2 razy :) i tak cwiczone metodą pozytywną jak wszystko inne zresztą :) .
Dla mnie izolacja - jesli czytasz to co jest w nawiasach to dobrze, jeśli nie - to bardzo niedobrze - bo napisałam częściowa izolacja - u mnie się sprawdziła.
Aktualnie pies na ulicy nie zaczepiany przez dziecko, ba ... na widok dziecka -przechodzi swobodnie i obojętnie obok niego, nie zachowując się jak szalony parowóz - i taki miałam cel. Widać - pomogło, więc po co to negujesz?
U jednego sprawdzi się ciągły kontakt z dzieckiem, aby pies zaczął na dzieci reagować obojetnie - co u mojego wzmacniało zachowanie typu " ooo dziecko, dziecko trzeba do niego biec" - dlatego obróciłam sytuacje, po części ignorując dzieci - widać trafione w 10, skoro mogę bez problemu przejsć sie po mieście mijając przedszkolaków.

Żeby poprzeć to, że mój pies nie został całkiem odizolowany od dzieci zacytuje swoje słowa z poprzedniego postu

Cytat:
Nestor jest już duży, dzieci lubi, wiele dzieciaków wracając z przedszkola głaszcze go przez naszą bramę, wiele do nas przychodzi, nie ma niechęci do dzieci - wręcz przeciwnie bardzo je lubi.

:)

zaradna - 20-01-2011, 22:50

Cytat:
niestety nie każdy właściciel zdaje sobie sprawę, że trzeba uczyć psa takich rzeczy jak zachowanie względem innych osób dzieci :) wybacz że tak trochę podparłem się Twoimi słowami ;)

Coś sugerujesz? Mój pies doskonale umie się zachować. Co świadczy o tym np. to, że po mimo tego iż ma uraz do bandy obcych dzieci nie atakuje ich tylko stara się omijać i nie reagować na nie.
mav_sheep napisał/a:
przy pomocy dzieci można poćwiczyć wiele istotnych rzeczy. Przywołanie w rozproszeniu, chodzenie bez reagowania na rozproszenie i wiele innych.

Te zachowania Elmo zna doskonale i nie potrzebujemy w kółko ich powtarzać.
mav_sheep napisał/a:
Napisałem że obce dzieci mogą być pomocne

Ale nie takie które nie potrafią się zachować w stosunku do psa, a tłumaczenie im, że tak psu nie wolno robić nie skutkuje. A właśnie od takich trzymamy się z daleka.
effcyk napisał/a:
mav_sheep napisał/a:
Piszemy o tej samej rasie psa czy ogólnie ? bo jeśli pies rasy labrador nie lubi dzieci i czuje się po między nimi niekomfortowo to znaczy że prawdopodobnie się ich lęka co za tym idzie miał złe doświadczenia. Skoro miał złe doświadczenia tzn że właściciel do tego doprowadził bo tylko on jest za niego odpowiedzialny popraw mnie jeśli źle rozumuję.

nie mylisz się, ale piszemy też o PSIE. Nie zapominajmy, że bez względu na to jakiej rasy jest - to wciąż pies. Do labradora przykleiła się niestety już etykietka misiaczka dla dzieci - którą widzę namiętnie podkreślasz . A jak dzieci labradorek nie lubi i unika, to już ma coś z psychiką.

100% popieram wypisałaś mi to z klawiatury :)
mav_sheep napisał/a:
Rozmawiacie przy kawie co lubicie a co nie ?

Ależ po co ta głupia ironia
mav_sheep napisał/a:
czemu większość psów nie lubi listonoszy ect. ? czy wg Ciebie pies rzucający się na listonosza lub warczący po prostu nie lubi listonosza i czemu to zmieniać ? Nie lubi ma do tego prawo.

Tak samo ma prawo do unikania osób, które mile nie zapadły mu w pamięć.
Moja klucha też lubi listonosza zawsze z niecierpliwością na niego czeka gdy usłyszy na klatce "chrobotanie" skrzynek na listy :-P

Bogdan - 20-01-2011, 22:58

Wiecie co czytając ten post cieszę się że Krezuska ludzie często mylą z amstafem :bad: :bad: :bad:
maksiu - 21-01-2011, 00:01

effcyk, zaradna, zgadzam się z wami we wszystkim w 100% :) Bogdan, czemu Krezuska mylą z amstaffem? przecież on jest taki słodki ;* nie wiem jak bardzo można się nie znać na rasach żeby tak się pomylić.
Bogdan - 21-01-2011, 00:23

Cytat:
czemu Krezuska mylą z amstaffem?

pewnie dlatego że czekoladowy :haha: ( naprawdę dużo osób nie wie że są takowe labradory :) ) a tak na poważnie to odkąd pieską nie trzeba obcinać uszu i ogonków ( i staje się to niemodne) niektóre z ras tzw. obronnych z daleka może i przypominają labradory.

ania - 21-01-2011, 07:49

tiaaaa wiem cos o tym :D :D :D
maksiu - 21-01-2011, 11:20

Bogdan, w sumie masz rację, ja sama mam znajomych którzy są zdziwieni że istnieją czekoladowe labradory. jak mi nie chcą uwierzyć to wchodzę na forum im pokazuję zdjęcia :)
oleska2803 - 21-01-2011, 11:37

ale czarne też są mylone (wydaje mi się, że biszkopty są najbardziej rozpoznawalne przez te wszystkie filmy i reklamy), ogólnie jak ktoś na rasach się nie zna to często się myli. Mój Snickers też był z amstafami mylony szczególnie przez starsze osoby dla których każdy duży pies jest niebezpieczny :<
Najbardziej rozwaliła mnie kiedyś jedna para, która miała kundelkę w typie labradora i było to widać od razu bo była bardzo mała i drobna. Oni do mnie z pytaniem czy mój to labrador i byli bardzo zdziwieni gdy powiedziałam że tak z papierami. Bo oni myśleli że labki to tak jak ich suczka wyglądają. To było w przedszkolu dla psiaków i przyszło potem jeszcze kilka szczeniaczków labków i dopiero się zorientowali że mają kundelka troszkę do labka podobnego.

effcyk - 21-01-2011, 12:02

oleska2803 napisał/a:
ale czarne też są mylone

racja u nas psa mylono z dogiem niemieckim, astem i rottweilerem :) norma :-P

jkasia - 21-01-2011, 22:44

Bogdan napisał/a:
czemu Krezuska mylą z amstaffem?


pewnie dlatego że czekoladowy

u nas Kasta non stop była brana na wyżła ;]

nata - 21-01-2011, 22:52

effcyk napisał/a:

oleska2803 napisał/a:
ale czarne też są mylone

racja u nas psa mylono z dogiem niemieckim, astem i rottweilerem norma

ja bym się w sumie cieszyła, bo chociaż nikt by mi rąk do głaskania psa bez pytania nie wyciągał :D

effcyk - 22-01-2011, 12:38

nata napisał/a:
ja bym się w sumie cieszyła, bo chociaż nikt by mi rąk do głaskania psa bez pytania nie wyciągał

wiesz, mnie to jest w zasadzie na ręke, ale gorzej jak ktoś pozna że to lab - wtedy nie ma zmiłuj :-P - chociaż zauważyłam, że nawet jak ktoś pozna, ze to lab i minie nas z wielkim zachwytem nad psem, to nie ma odwagi podejść do czarnego laba żeby go pogłaskać :-P - ciekawe jak to z biszkoptami . Bywało też tak, że jak chodziłam z Nestorem na spacery w lato i z naprzeciwka ktoś szedł ze swoim pupilem, to na widok nas - zawracał :-P . Nestor z daleka często jest mylony z psem grożniejszej rasy, nie tylko przez kolor, ale też choćby przez to, że jest troszkę przypakowanym labciem i jak idzie ze mną, to często słyszę jak ludzie mówią " ale bydle idzie", " ale wielki pies" :lookdown: albo po prostu " oOOooołłł co ja teraz zrobie " - szczególnie w przypadku właściciel + jego mały pieseczek - kiedy muszą nas minąć ;] . No czasami sytuacje są komiczne :-P to fakt.

zaradna - 22-01-2011, 14:18

effcyk napisał/a:
ciekawe jak to z biszkoptami

raz Elmo został pomylony z Rottweiler co spowodowało u mnie niepowstrzymany śmiech hehe :D W większości starsi ludzie mylą Elma z jakąś groźną rasą.
Przeważnie reakcje ludzi to: o jejciu jaki piękny słodki piesek ( jedni poznają, że to lab inni nie). W przypadku Elma każdy kto go nie zna i nie zna rasy myśli, że to jeszcze jakieś wyrośnięte szczenie bo ma taki słodki pomarszczony pyszczek ;D

maksiu - 22-01-2011, 15:02

U nas jest różnie. Albo wielka panika bo idzie wielki pies co równa się z bestia, albo ludzie podchodzą żeby go pogłaskać.
ania - 23-01-2011, 17:14

nieodparty czar i urok malej rowna sie z jednym - zaglaskac na smierc :D
Kotek26010 - 27-01-2011, 19:35

Hej dawno mnie na tym temacie nie było i dużo się zmieniło chyba wydoroślałam i walczę o wychodzenie z psem i jego miłość choć ostatnio warczy na mnie jak mu zakładam kołnierz ale wierze mu ze ma tego dość mam tylko nadzieje ze nie będzie kolejnej operacji teraz ze spacerami jest ciężko bo laki znowu nie chce wychodzić ze mną tylko wychodzić chce z mamą ale się nie podaje i z mojim osiołkoamstafem wychodzę rano na spacery lecz częściej wychodzi z nim mama :doubt: Mam jedno pytanko myślicie że on mnie nie kocha raguje na mnie i na kołnierz agresją czy to normalne myślicie ze on mnie znienawidził ?
maksiu - 27-01-2011, 20:06

Kotek26010, Lucky na pewno Cię kocha, przecież dajesz mu tyle miłości :) Psy nie nienawidzą. Nienawidzić mogą tylko ludzie. Nie wiem dlaczego tak reaguję, ale na pewno nie jest to brak miłości wobec Ciebie. Jestem tego pewna. Maks jak mu zakładałam kołnierz po operacji czy buta jak miał szytą łapę to też nie był zachwycony delikatnie mówiąc. Najważniejsze jest to że starasz się jak możesz :)
Kotek26010 - 29-01-2011, 19:38

Aniu Dziękuje ci za wsparcie:)
ania - 30-01-2011, 12:08

pewnie ze cie kocha , potwierdze slowa ani , psy nie potrafia nienawidzic tosa tylko ludzkie uczucia ....pies moze natomiast nie lubic kolnierza co jest jak najbardziej ok i moze okazywac z tego powodu niezadowolenie, ale glowa do gory bedzie lepiej :haha: :haha:
Shamalli32 - 30-01-2011, 17:43

Pewnie ze psiury nie wiedza czym jest nienawisc...Drako w kazdym razie w 100%dzisiaj na spacerze pognal jak głupi prosto do wilczura i okazalo sie ze pan nie umie nad nim zapanowac,ja juz Drako zapiełam a ten wilczur odkakiwal wlascicielowi i co rusz rzucal sie z zebami do karku Drako...ten sie zaraz wylozyl w pozie"prezentuj brzuch"...cholernie sie balismy...ale sie udało,najgorsze jest to ze nie wiem jak go oduczyc na te zrywy,wiekszosc spacerowiczów ma albo male pyrtki albo duze rasy ale wiekszosc zn ich jest zadyfana w sobie i krzywia sie jak ich piesek chce sie poganiac z moim,ich piesus ma byc ulozony....:/ale Drako tego nie rozumie ze z tymi pieskami nie powinien sie bawic bo ich wlasciciele sa sztywni jak miotły :-o
maxxior - 30-01-2011, 18:27

:D
Shamalli32 napisał/a:
bo ich wlasciciele sa sztywni jak miotły
.Ja mam inny problem-mój nie może biegać z psami bo ma chore łapy.
Ale są psy które wiedza co to nienawiść.Całe szczęście to nie Laby :haha:

maksiu - 30-01-2011, 18:39

Kotek26010, nie ma sprawy :) zobaczysz że wszystko powoli się ułoży ;*
Shamalli32 - 30-01-2011, 18:51

maxxior napisał/a:
:D
Shamalli32 napisał/a:
bo ich wlasciciele sa sztywni jak miotły
.Ja mam inny problem-mój nie może biegać z psami bo ma chore łapy.
Ale są psy które wiedza co to nienawiść.Całe szczęście to nie Laby :haha:


Wiem ze niektore maja rozne choroby ...tylko ja najpierw zerkam na wlasciciela...co on na to ze jego pies pobiega z moim...jak widze ze pies sie zrywa do zabawy to wiem ze nawet jak Drako wsadze na plecy to i tak sie wyrwie...mi chodzilo ze w wiekszosci Ci ludzie reaguja bardzo dziwnie,wrecz wrogo...a Drako to taka mieszanka labka z harrierem,nie wyglada groznie,szczegolnie jak z daleka widzi psa i kladzie sie plasciutko na ziemii i merda ogonem:)sa tacy ze widzac psa do zabawy,przystaja i daja im 2-3 minty a sa tacy co parskaja i na słowo przepraszam nie reaguja lub robia jeszcze gorsze miny:/...mam kilku "znajomych ze sciezki"to sie ciesza ze ich psy moga sie wybiegac,mniej broja w domu...no ale sa ludzie i klamki....nie chce nikogo zrazic do siebie,bo wypowiadam sie za moje spotkania z wlascicielami ktore sa niemiłe to 1:10.:)zreszta z rana chodza ci przyjazni,w godzinach popoludnioowych i w weekendy wychodza na deptak Ci zadufancy:)

[ Dodano: 30-01-2011, 18:54 ]
maxxior napisał/a:
:D
Shamalli32 napisał/a:
bo ich wlasciciele sa sztywni jak miotły
.Ja mam inny problem-mój nie może biegać z psami bo ma chore łapy.
Ale są psy które wiedza co to nienawiść.Całe szczęście to nie Laby :haha:


to człowiek ich uczy nienawisci....zadne psy od małego nie rzucaja sie z nienawiscia do gardła..to wina tych zwyrodnialcow...nie mowie o tej nienawisci do innych psów,bo to raczej walka terytorialna niz taka krwiozercza nienawisc...

ania - 30-01-2011, 19:06

[quote="Shamalli32"][quote="maxxior"]:D
Shamalli32 napisał/a:
bo ich wlasciciele sa sztywni jak miotły
.Ja mam inny problem-mój nie może biegać z psami bo ma chore łapy.


a moja nie moze biegac z innymi psami bo sie ich boi :-P

maxxior - 30-01-2011, 19:14

Bo to są po prostu dzikie psy i dzicy ludzie :) Chcą żeby ich psy były agresywne i nieufne.
Niektórych jestem w stanie zrozumieć jeśli nie chcą dawać pogłaskać psa.
Ale wydaję mi się że psy powinno się przyzwyczajać do innych psów.
Ja mam problem z wszechobecnymi u nas Amstafami.Niby mówią że nie ugryzie.Pewnego razy też tak było że mówili że nie gryzie i rzucił się sąsiadki Collie do szyi i udusił.
Jej mąż wpadł w szał i udusił Amstafa gołymi rękoma a on i tak nie puścił.
Ja też nie mam pewności jak mój zareaguje w stosunku do innego dużego psa.Raz jest spokojnie i się bawi a raz jak mu kompan nie przypasuje to jest dym.
Ja zawsze jak chcę żeby się bawił z nowym psem to najpierw sprawdzam ich reakcje w kagańcach.

Shamalli32 - 30-01-2011, 19:29

wlasnie tez obserwuje,jak sie mijamy w drodze to widze ktory pies jest zainteresowany a ktory zlewa wszystko bo ma swoj patyczek i nie chce sie z nim dzielic np:)ale jak kolega u gory jestem za tym zeby moj pies mial jakis kontakt z innymi psami,wtedy byc moze sie przyzwyczai i nie bedzie szalal jak zobaczy psa...tak jak przed chwila wrocilam ze spaceru i spotkalismy samotnego labka,nie wiem czy byl z osiedla ,mial obroze i szelki ,przyszedl dostojnym kroczkiem do Drako,przywitali sie,Drako juz do zabawy ale Labek byl juz dorosły i powazny i spojrzal na mnie na Drako i sobie potruchtal dalej ...a Drako chwile sie poodwracal ale po kilku sekundach byl juz przy nodze....jak widze samotne psy to zaraz zapinam i staram sie umknac...ale tak jak juz pisalam duzo od ludzi zalezy...wiele z tych psiakjow idac na spacer kupe robi w biegu bo pan idzie na spacer i sie nie zatrzymuje!!!!!chyba z 10 takich przypadkow juz widzialam!za glaskaniem obcych psow tez nie jestem,nigdy tego nie robilam,nawet jak szczeniak bykl przesłodki...no chyba ze wlasciciel sam pozwolil,bo psiurek sie napraszal....
Paryzanka - 30-01-2011, 20:52

Mój Labri niestety zaraz się rzuca na psy, natomiast do suczek ciągnie jak opętany :P
mav_sheep - 30-01-2011, 20:56

Socjalizacja psa jest bardzo ważnym elementem życia naszych pociech. Niestety ciężko znaleźć "zrównoważonego" właściciela na spacerze. Od siebie mogę polecić taki oto sposób: Większość miast ma swoje fora i tam należy szukać ludzi chętnych. Mi przynajmniej to się udało zwłaszcza że jeżeli ktoś poświęca czas na szukanie i dzielenie się informacjami przez internet zapewne również poświęca go swojemu pupilowi. A widok jak 35kg labka goni 3kg maltańczyk bezcenne :) Niestety jeśli chodzi o wychowanie psów jesteśmy bardzo zacofanym społeczeństwem no ale skoro większość ludzi ledwo wiążę koniec z końcem trudno oczekiwać że znajdą jeszcze czas na coś więcej niż spacer na siku i do domu. Choć muszę się pochwalić że jedno spacerujące małżeństwo udało mi się przekonać do pracy z swoim psiakiem. Niestety większość ludzi na biegające wolno psy reaguje wzięciem swojego na rękę, daniem klapsa jak pies warczy itd.
Paryzanka - 30-01-2011, 21:02

Wiecie Labri jak był młodziutki spotykał i bawił się z wieloma psiakami - dopiero jak "wydoroślał" coś mu do główki strzeliło. Toleruje jedynie może 3 psy, reszta jest obwarkiwana. :( Za to za suczkami mógłby biegać cały dzień :P
RudaPinda - 02-02-2011, 22:41

ja tez niestety muszę przyznac, że nie radzę sobie z moją Luną..
bardzo ją kocham, ale czasami wymiękam... niestety nie mam ogrodzonego domu...
mimo nauki, cały czas gdzieś ucieka, gdy ją wołam, nie zawsze wraca, wybiega na ulicę...
najgorsze jest to, że nie słucha mnie, gdy ją wołam... czasami przyjdzie, a jak jej sie nie chce, to nie przyjdzie. albo stanie przed drzwiami i chce ja zlapac za obroże i wciągnąc do domu to ucieka i wariuje... Wczoraj lezala na moim lozku, nie bylo mnie w pokoju ale moja babcia weszla do pokoju a ona wstala i zaczela warczec, najezyla jej sie siersc na grzbiecie... a moja babcia spedza z nia cale dnie jak jestem w szkole. Babcia zaczyna sie jej bac. Gdyby tylko Luna była bardziej usłuchana... w domu też wariuje, ucieka, gdy jej sie mowi, zeby wyszla z pokoju, to ona na zlosc biega dokoła... ma juz 16 miesiecy, czy da sie ja jeszcze przywrócić do porządku? nie wiem, jak i czy w ogóle ja karać..
prosze o pomoc, bo mojej mamie też już ręce opadają...

frodolin - 02-02-2011, 22:56

moim zdaniem psiak jest rozpuszczony, jak była malutka pewnie na wszystko jej pozalałaś, zapomniałaś że Luna jest psiakiem i trzeba jej wyznaczyć granice tak jak są one wyznaczane w stadzie, nie winię cię bo wiem jak to jest też kiedyś miałam psiaka którego traktowałam jak dziecko, był bardzo rozpuszczony warczał na mojego męża szczekał na niego kiedy nie chciał mu ustąpić miejsca przy mnie, też uciekał, gwałcił co się dało psy ludzi, kiedy trafiłam na szkolenie zorientowałam się jak dużo błędów popełniłam wychowując go, musisz przdewszystkim zacząć ją wychowywać teraz będzie ci znacznie trudniej bo już utrwaliły się w niej negatywne zachowania ale jeżeli będziesz cierpliwa to napewno ci się uda, nie wiem czy cię stać, ale proponuję abyś skorzystała z pomocy specjalisty i zapisała się na jakieś szkolenie, pozdrawiam
mav_sheep - 04-02-2011, 16:41

"nie wiem, jak i czy w ogóle ja karać.."
Fajnie to kiedyś Cesar Milan ujął psa nie należy karać ale dyscyplinować. Co do wieku psa czym wcześniej tym lepiej, ale nie przesadzaj nie masz jeszcze starucha. Na Twoim miejscu wziął bym się od razu do pracy czym wcześniej ustalicie granice to będzie wam się lepiej żyło. Teraz jest tak że pojawia się frustracja bo pies nie słucha, jak ma słuchać jak do tej pory mu było wolno czy też nikt mu nie zabronił niczego, nie pokazał właściwego zachowania. Przywołanie zaczął bym ćwiczyć od podstaw z nową komendą (na pewno nie po imieniu psa) poszukaj tu na forum jest wiele informacji jak się wziąć za to. Przejście przez ulicę (link znaleziony na tym forum) http://www.youtube.com/watch?v=NCuY9uX7ods
Wyjście z pomieszczenia poszukaj sobie w internecie "Ja albo mój pies (2010.01.24) lektor PL - Labradory (tresura psów)" i zobacz jak bardzo prosto można psa przekonać do wyjścia z pomieszczenia. Jeśli Twoja babcia spędza z psem dużo czasu polecał bym ją przekonać i włączyć do szkolenia. Takie oznaki jak warczenie na członków rodziny trzeba od razu dyscyplinować czy szkoliłaś jakkolwiek psiaka ? siad, łapa ? ogólnie zaczął bym od wprowadzenia klikera http://members.westnet.com.au/b-m/index.html
pozdrawiam

RudaPinda - 04-02-2011, 19:19

oczywiście, że szkoliłam. zna takie komendy jak : siad, łapa, leżeć, piona, przynieś piłkę, zostań. gdy wie, że dostanie nagrodę, reaguje na komendę chodź do mnie, ale to raczej tylko w domu...
Zdecydowałam, że od kwietnia lub maja pójdę z Luną na szkolenie. Mam nadzieję, że to jej, a w sumie to NAM pomoże.

natalia.l - 06-02-2011, 18:41

Moj Vito bedąc maluchem bawil sie z kazdym psiakiem, teraz rzuca sie do innych psów. Z najlepszym kumplem Olkiem rzucili sie sobie do gardel.... Z suczkami jest spoko.
Czarna Perła - 07-02-2011, 00:41

A ja zwroce sie znow do "Kotek". Posluchaj,wielu ludzi zapomina o tym,ze pies ma takze psychike,w ktorej slad pozostawiaja wszystkie jego pozytywne i negatywne przezycia. To,ze jest w nim tyle leku przed swiatem,to nie zart. Porozmawiaj o tym z jakims dobrym,godnym zaufania weterynarzem. Powaznie. Opowiedz mu o tym,ze pies nie chce wychodzic z domu,przeszedl byc moze bolesne operacje,jakis wypadek? Tylko nie pozwol go faszerowac prochami! Przydalby sie jakis psi psycholog z prawdziwego zdarzenia,ktos,kto zrozumialby przyczyny zachowania Twojego psa i powiedzial,co dalej poczac,zalecil taka jakby "terapie" poprzez odpowiednie postepowanie z pieskiem. Labrador,ktory warczy,nie jest szczesliwy... Ty cierpisz,ale on tez. Jestes jeszcze mlodziutka,masz szkole,wiec nie bierz calej odpowiedzialnosci na siebie. Opowiedz o tym co tu napisalam mamie. Psia psychika tez czasami potrzebuje opieki.
agata01510 - 08-02-2011, 03:16

RudaPinda napisał/a:
ja tez niestety muszę przyznac, że nie radzę sobie z moją Luną..
bardzo ją kocham, ale czasami wymiękam... niestety nie mam ogrodzonego domu...


I o to właśnie chodzi,czasami wymiękasz odpuszczasz sobie i Lunie i ona doskonale o tym wie i genialnie wykorzystuje to przeciwko Tobie,też z początku tak miałam,wiele mnie kosztowało czasu i poświęcenia zanim zrozumiałam,że to nie w Ramzesie tylko we mnie tkwi problem,to mnie już ręce opadały,bo już nie wiedziałam co robić,kiedy wszystko czego próbowałam dawało w łeb za przeproszeniem,kiedy ja zrezygnowana już nie wiedziałam co robić on też rezygnował i wtedy zasięgałam porad forumowiczów i niedawno co prawda nie osobiście,bo pani Joasia jest często w rozjazdach ale jest hodowcą i treserką psów i tak pisałyśmy maile potem dzwoniłam do niej i powiedziałam o kłopotach z wychowaniem Ramzesa,co prawda nie jest to tak jakby była to wizyta domowa behawiorystki,ale powiedziała mi coś bardzo ważnego,coś co musiałam pojąć : " Można psa kochać i nawet trzeba,bo to najwspanialszy przyjaciel człowieka,trzeba go kochać i karmić mądrą miłością,a mądra miłość to opieka,wzajemny szacunek,więź oraz granice i zasady,które trzeba sobie i psu wyznaczyć i być w tym konsekwentną,wtedy ta więź i miłość pomiędzy psem,a człowiekiem jest zdrowa i procentuje",zrozumiałam co to oznacza kiedy musiałam się zmierzyć sama z sobą i zrozumieć własne błędy,które popełniałam,musiałam to zrozumieć by pojąć rozumowanie mojego psa,taki przykład Ci podam kocham psy ponad wszystko,ale kiedyś miałam bardzo nieprzyjemną sytuację,rzucił się na mnie pies i choć kocham psy i wychowałam się od małego w domu pełnym zwierząt to w jakiś sposób ten lęk we mnie pozostał i boję się innych obcych psów na spacerach,które wolno biegają od małych po wielkie i od małego szczeniaka Ramzes też czuje się na spacerach niepewnie,bojaźliwie,czasami sam chciał się rzucić na jakiegoś psa,czasami wpadał w panikę,czasami było to zachowanie agresywne i jakiś czas temu zrozumiałam,że to ja mu to zrobiłam,bo skoro ja się bałam to on też,przez co jego zachowanie się w takich sytuacjach pogłębiało się,bo ja się czułam niepewnie i zestresowana i on też tak się czuł,do czego zmierzam,by najpierw zacząć od siebie,by wiedzieć jakie błędy się popełnia i by się na nich uczyć,teraz już jest lepiej,zaczęłam wyzbywać się lęku i powtarzać sobie że dam radę,że jeśli ja będę zrelaksowana i nie odpuszczę samej sobie to Ramzes też będzie ode mnie się tego uczył i małymi krokami idziemy do przodu,jeszcze wiele pracy przede mną i moim psem,ale jest coraz lepiej,spacery już nie są takie traumatyczne,bo jeśli ja nie zakładam,że coś złego i nieprzewidywalnego się zdarzy to on też nie pomyśli o tym w ten sposób z innymi problemami jest podobnie,jestem konsekwentna i widzę,że Ramzesowi wychodzi do na dobre,a w nagrodę za dobre zachowanie dostaje ode mnie ogromną ilość pieszczot,które uwielbia :) Myślę,że i ty odnajdziesz w sobie wiarę i samodyscyplinę,by pracować nad zachowaniem Luny,musisz tylko być cierpliwa,poświęcać czas i nie zniechęcać się,to droga do sukcesu :D :D :D dodam jeszcze,że ja też nie mam ogrodzenia wokół domu,obok jest droga główna i ze względu bezpieczeństwa wychodzimy na smyczy,a trenować posłuszeństwo z dala od zgiełku i samochodów na polanę,gdzie mój futrzak może się wybiegać i oboje się uczymy dobrych relacji ;* ;* ;*

RudaPinda napisał/a:
Gdyby tylko Luna była bardziej usłuchana... w domu też wariuje, ucieka, gdy jej sie mowi, zeby wyszla z pokoju, to ona na zlosc biega dokoła... ma juz 16 miesiecy, czy da sie ja jeszcze przywrócić do porządku? nie wiem, jak i czy w ogóle ja karać..


A jak uczyłaś Lunę by słuchała komend??? Bo tak na moje oko to ona nie bardzo wie o co chodzi,ja nauczyłam Ramzesa,że kiedy się za bardzo ekscytuje i zaczyna biegać w kółko nie podchodzić do tego nerwowo,ogólnie to bez stresu i jakichkolwiek emocji,staję wyprostowana,pstrykam palcami i po pstryknięciu pokazuję palcem wskazującym w dół,co oznacza uspokój się i siad teraz już coraz bardziej to skutkuje i bardzo rzadko zdarza mu się ignorować komendę,psy bardzo dużą uwagę zwracają na mowę ciała i gesty,w ten sposób przyswajają wiedzę jaką człowiek im pokazuje,akurat Ramzes załapał o co chodzi za co z początku dostawał za dobre zachowanie smakołyka,potem i nadal stosujemy pieszczochy i zabawę w nagrodę,nagradzamy dobre zachowanie i w ten sposób on wie,że tego od niego oczekuję i za to będzie nagroda,w innym wypadku nagrody nie ma.

mlena - 08-02-2011, 12:21

ja odniosłam do psiaka to co kiedyś usłyszałam odnośnie wychowania dziecka" szczęśliwe dziecko to takie które ma jasno wyznaczone granice , wtedy czuje się pewnie i bezpiecznie" myślę ,że to mądre stwierdzenie i pasuje również do psiaków im wcześniej nasze pupile zrozumieją te granice i zostaną ich nauczone tym lepiej

My musieliśmy wrócić do smaków na spacerze wszystko jest pięknie ładnie dopóki nie pojawi się na horyzoncie jakiś inny pies wtedy nasz Blues dostaje kręćka z każdym chce się bawić i ciągnie prze okrutnie na smyczy w ogóle nie reagując na próby skupienia uwagi na człowieku , smaki które wróciły pomagają ale widzę ,że trzeba od nowa nad tym pracować w domu super się zachowuje

Kolejną sprawą jest to co już kiedyś opisałam nauczył się ,ze ludzie go głaszczą i nikomu nie chce odpuścić oczywiście próbuje skakać by zwrócić ich uwagę na siebie

wczoraj an spacerku już leciał do kogoś ja przywołałam psa a ten dureń gwiżdże na niego i go woła to na prawdę agresor mi się łącza :->
cześć osób podchodzi i wyciąga ręce a inni drą papy wkurzające jest to ,że ktoś kto sam ma psa nie rozumie ,że tak się nie robi.. ale u nas większość nie zna nawet podstawowych komend taka społeczność mało tu psów z którymi mogę go spokojnie spuścić by się pobawił

kozung - 08-02-2011, 12:32

mlena napisał/a:
ktoś kto sam ma psa nie rozumie ,że tak się nie robi..
też mam kilkoro takich sąsiadów :-> czasem mam ochotę zdzielić takiego, co to jeszcze komentuje "bawić się nie wolno.."

mlena widzę że mamy podobnie, Bono widząc jakiegokolwiek innego psa na horyzoncie totalnie mnie ignoruje. Pół biedy kiedy jest na smyczy - wtedy ładnie siada, spogląda raz w czas na mnie żebym go puściła. Ale kiedy jest luzem.. jak błyskawica. I nie ważne, że inny pies nie chce się z nim bawić, ba nawet warczy :< smaczki u nas działają, ale nie zawsze..
sporo pracy przed nami jeszcze..

mlena - 08-02-2011, 12:46

no jak mój jest bez smyczy to już nawet smaczki nic nie dają chyba ,że ja psa szybciej wypatrzę niż Blues :-P
na smyczy jak widzi kumpla to tez ciągnie niemiłosiernie i wtedy smaki komendy i próba skupienia uwagi bywa z tym różnie niestety , gania za rowerzystami ale tutaj już wystarczy kijek i rowerzysta mniej atrakcyjny ;D

Zuzka - 08-02-2011, 13:06

mlena napisał/a:
My musieliśmy wrócić do smaków na spacerze wszystko jest pięknie ładnie dopóki nie pojawi się na horyzoncie jakiś inny pies wtedy nasz Blues dostaje kręćka z każdym chce się bawić i ciągnie prze okrutnie na smyczy w ogóle nie reagując na próby skupienia uwagi na człowieku , smaki które wróciły pomagają ale widzę ,że trzeba od nowa nad tym pracować w domu super się zachowuje

Kolejną sprawą jest to co już kiedyś opisałam nauczył się ,ze ludzie go głaszczą i nikomu nie chce odpuścić oczywiście próbuje skakać by zwrócić ich uwagę na siebie

wczoraj an spacerku już leciał do kogoś ja przywołałam psa a ten dureń gwiżdże na niego i go woła to na prawdę agresor mi się łącza :->
cześć osób podchodzi i wyciąga ręce a inni drą papy wkurzające jest to ,że ktoś kto sam ma psa nie rozumie ,że tak się nie robi.. ale u nas większość nie zna nawet podstawowych komend taka społeczność mało tu psów z którymi mogę go spokojnie spuścić by się pobawił


U mnie nawet smakołyki nie działają, kiedy Wedel upatrzy sobie kolegę lub koleżankę do zabawy. Ale wczoraj jak byliśmy w parku, przyczaił jakiegoś amstaffa na smyczy i już do niego leciał, na szczęście zatrzymał się w porę, bo nigdy nie wiadomo co z takimi psami. Wolałabym, żeby wrócił do domu cały i zdrowy :)

Znam ten ból - wiara cmoka i ciamciaramcia do małych piesków - to wcale nie pomaga, wręcz utrudnia wyeliminowanie biegania i witania się z obcymi ludźmi. Wedel do teraz naskakuje na wszystkich i ich podgryza :/ I tylko raz spotkałam się z kobietą, która zachwycała się Wedlem na odległość, bo jak sama stwierdziła: wie jak to jest, jak wszyscy się pschają z łapami, a potem pies wygłupiony.

mlena - 09-02-2011, 15:41

no właśnie zwłaszcza ,że nasz rośnie i już coraz mniej zachwyconych osób obskakiwanych przez naszego małego głupola wielu nie wie ,że są czekoladowe laby i myślą ,ze to jakiś groźny pies i panika i krzyki a nasz Blues na piszczenie reaguje - będzie zabawa , bo jak nasze dziecko piszczy z radości i biega z nim to jest frajda , przydałby się domek na wsi bez tylu ludzi dookoła ale nam zostają póki co wypady do lasu gdzie pies skupia się na nas
Zuzka - 09-02-2011, 18:13

Ech, Wedel nawet w lesie skupia się na ludziach, jak jakiegoś zauważy...
Ale śmieszna sytuacja w ogóle ostatnio była: bo jak z Wedlem idę do lasku przy osiedlu, to żeby nie zbierał zdechłych zwierzątek i innych "smakołyków", zabieramy ze sobą kaganiec. W drodze do lasu trzymam go w ręce po prostu - Wedel idzie bez (dopiero tam mu go zakładam), ale ludzie tak jakoś dziwnie się patrzą i żaden nie ciamciaramcia ;D Omijają go szerokim łukiem :haha:

W Swarzędzu Blues ma full miejsca do biegania, co? Wedel troszkę zazdrości ;)

mlena - 10-02-2011, 12:50

faktycznie mamy sporo fajnych miejsc na wybieganie psiaka a Wedel niech nie zazdrości jak ma niedaleko to Blues zaprasza ;)

jednak ja najbardziej lubię wychodzić z nim ok północy wtedy nie ma ludzi na których może skakać i szaleje sobie do woli w weekendy niestety gorzej bo nawet nad jeziorem pełno spacerowiczów ale są jeszcze miejsca gdzie ich nie ma , nasz zaprzyjaźnił się z miniaturowym pitbullem od kilku miesięcy trwa już psia miłość jak się widzą to nic dookoła ich już nie interesuje totalne szaleństwo a pitek bardzo delikatny Blues go zawsze wykańcza :-P
a my mamy potem w domu psa który spokojnie odpoczywa i nie rozrabia po takim spotkaniu szczęście w pełni

Zuzka - 10-02-2011, 13:33

Nie no, Wedel nie powinien narzekać, bo jeździmy z nim na Cytadelę na przykład. Tam też się może wybiegać i pobawić z innymi psiakami ;D Tylko jak akurat auta nie ma, to musimy do pobliskiego lasku chodzić, a tam dość mało miejsca jest. Tzn. krzaki, drzewka, itd., a ścieżki wąskie i dość krótkie. No i przede wszystkim pełno smakowitych kąsków ;]

Oj, taaaak, właśnie doświadczam błogiej ciszy po spacerze :) Piesio śpi, koty też, więc mam troszkę czasu dla siebie. Bo nasz urwis lubi powariować w domu...

mlena - 11-02-2011, 14:24

w Poznaniu do lasków dębińskich fajnie pojechać tam psiak może się wyszaleć :)
nasz miał wczoraj głupawkę na kota i go pól dnia zaczepiał mimo tego ,że się wyszalał na spacerze nasz Rudolf to ma mega cierpliwość do niego :)
dzisiaj zrobił mi pobudkę jak zwykle wskakując mi na głowę liżąc mnie i biegając po mnie , nie umie spokojnie w łóżku obok się położyć jak wskoczy to mnie tratuje :-P a teraz grzecznie śpi po smacznym obiadku

Palinka - 11-02-2011, 14:43

Zuzka, jak z Poznania lub okolic jesteś to w tą niedziele po południu planujemy spotkanie labków i półlabków :-P zorganizować :) Najprawdopodobniej w okolicach Głuszyny (tam było ostatnie labowanie), jakby co bardzo zapraszamy :) Im więcej nas tym lepiej :) Gwarantuję, że psiak padnie :D

Magda a Bluesik może już z psiakami biegać? Może też się dołączycie??? A byliście kiedyś na wybiegu na Malcie/ Antoninku? Ja planuję tam jeździć regularnie, żeby w końcu zsocjalizować mojego rudzielca :) Fajnie tam jest bo nie ma tłoku - jak byłam w tygodniu to nie było nikogo... Czyli też niedobrze :-P

Zuzka - 11-02-2011, 14:53

mlena, koło Dębiny mieszkałam z rodziną, po wyprowadzce mieszkam bliżej Strzeszyna. Koty u mnie niezbyt dają się zaczepiać - od jednego regularnie dostaje po pysku pazurami, że się boi podejść nawet, a drugi syczy, gdy tylko Wedel zbliża się do jego tylnych łap i koniec przytulanek z kotem :-P No i nie pozwalam mu wskakiwać na łóżko, bo łap czystych zazwyczaj nie ma - jeszcze przy takiej pogodzie... ;D

Palinka, jestem z Poznania, ale gdzie ta Głuszyna jest, to nie wiem. Looknę na mapę, zapytam P. i może się wybierzemy :papa:
To może nie na Maltę, ale na Cytadelę wpadnij? Albo na Strzeszyn, czy gdzieś? Tu zawsze jest się z kim socjalizować, a Wedel byłby przeszczęśliwy :D

mlena - 11-02-2011, 17:30

Strzeszyn to też super jeziorom niedaleko lasy ;)
Wpadajcie na labowanie niedzielne miejsce można dogadać tak by większości pasowało
Głuszyna jest za Starołęką
Nasz jak się zmęczy to odpoczywa dozuje sobie ruch ale brakuje mu kolegów do zabawy która tak uwielbia więc będziemy na pewno im większa załoga tym lepiej ;)

Palinka - 11-02-2011, 17:48

Zuzka, na razie padło na Maltę. Może nie na sam wybieg dla psów, bo tam są też jakieś ścieżki w okolicach wybiegu. Mam nadzieję, że będziecie, Blues będzie miał rówieśnika :-P Mamy już chyba cztery psiaki, z Twoim pięć :) Zapraszamy do wątku spotkań labkowych w Poznaniu - możemy jeszcze ponegocjować, jeśli chodzi o miejsce :)

A na Cytadelę na pewno kiedyś wpadniemy, tylko tam jest pewnie mnóstwo psiaków, nie?

Zuzka - 11-02-2011, 20:13

mlena, no już gadałam z P. i jest za ;D Wiem gdzie to jest mniej więcej, tylko mi powiedzcie w którym miejscu konkretnie i o której, to wpadniemy :papa:

Palinka, jest mnóstwo psiaków, ale większość chodzi na smyczy, nie wiem, dlaczego. Wedel zawsze jest chętny na zabawy i nowe znajomości ;D

katerina - 27-02-2011, 09:10
Temat postu: Kryzys
Mam nadzieję, że nie powtórzę tematu. Nigdzie nie znalazłam czegoś podobnego. Chodzi mi o to że mamy z mężem kryzys w wychowywaniu szczeniaka. Żartobliwie nazywam to depresją poporodową. Ale nie jest mi do śmiechu. Wzięcie pieska to była przemyślana decyzja, liczyliśmy się z tym że będzie trudno ale chyba nie, że aż tak. Suczka jest nieznośna do granic możliwości, sika gdzie popadnie, gryzie, szczeka warczy, w nocy gryzie nas po twarzy, nie pozwala spać. Takich rzeczy jest wiele. Zaczynamy się coraz częściej kłócić o nią. Oczywiście wiem, że wytrzymamy ten trudny czas. Za nic w świecie jej nigdzie nie oddamy bo kochamy tego psiaka jak małe dziecko. Ale chciałabym wiedzieć, że nie tylko mnie jest tak ciężko, że nie jestem złą "panią", która ma dość szczeniaka po kilku tygodniach. Chciałabym abyście się ze mną podzielili tymi gorszymi chwilami żebym wiedziała że nie jesteśmy sami.
Grapy - 27-02-2011, 10:18

katerina, wierz mi nie jesteś sama :) My też mieliśmy dosyć Holki-Durszlaka- co wypiła to zaraz wysikała, nie sygnalizowała tylko robiła-dobrze,że częściowo na kafle bo panele by tego nie zniosły hihi
To był niezły kopniak po tym jak Grapiszek bardzo szybko wołał na dwór a młodej zajęło to dwa miesiące.
Nadgryzła framugę okna, prawie wykopały wspólnie z Grapkiem otwór na klatkę w ścianie :stinky:
Grapek jeszcze na wynajętym mieszkaniu zjadł drzwi, fotel, kable oraz krzesło i dywan-zaczął też wersalkę ale zdążyliśmy się :D wyprowadzić :-o

Chelsea - 27-02-2011, 10:19

katerina, powiem krótko nie jesteście sami. Jakbym zaczęła opowiadać o mojej czarnej diablicy z ADHD z turbo-doładowaniem o gryzieniu wszystkiego, sikaniu gdzie popadnie, ogólnej demolce mieszkania nie wspomnę o dziurawych ubraniach moich i mojego syna( np. z 15 par rajstop ma tylko 1 dobrą) i o wielu innych sprawach uwierz nie starczyłoby tu miejsca. Trzeba ten okres przetrwać. Moja Chelsea jutro kończy 4 miesiące i jak wspomnę co było miesiąc temu to jest duża poprawa :) Były kłótnie z mężem, chwile zwątpienia po łzy, wściekłość i radość jak patrzyła na mnie tymi brązowymi ślepiami. Teraz wiem,że nie oddałabym ją za nic w świecie. Jest członkiem rodziny. Mam męża, syna i "córkę"
Kocham ją nad życie. A Wam życzę dużo wytrwałości i cierpliwości w wychowywaniu Ami :)

Pattina - 27-02-2011, 10:31

Nie jesteście sami.
Przeciez to szczeniak, nie wie co dobre a co złe
Tajson na samym początku wygryzł nam ścianę w przedpokoju
Zeżarł mojego kapcia
Teraz gdy skończył pół roku okazało się że interesuję się butami bo moje nowe buty poszły w strzępki
Takie straty są wpisane w życie szczeniaka

katerina - 28-02-2011, 10:24

"...wściekłość i radość jak patrzyła na mnie tymi brązowymi ślepiami"

No właśnie, ilekroć patrzy na mnie tymi swoimi mądrymi brązowymi oczkami to czuję się jak zły człowiek. Bo przecież jak mogę się złościć na takiego aniołka :-P

maksiu - 28-02-2011, 14:44

katerina, nie martw się na pewno nie jesteś sama. jak maks był mały to od jego pogryzień wyglądałam jak ofiara przemocy. też nie raz płakałam i miałam wszystkiego dość. wszystko się ułoży zobaczysz :)
Zuzka - 28-02-2011, 14:44

katerina, nie martw się - mam to samo. Przynajmniej raz w tygodniu kłócimy się o psa, bo coś zbroił, itd...
Ewelina - 28-02-2011, 14:46

katerina, Ja miałam podobnie psiak podrośnie będzie mnie kłótni zobaczysz :)
kozung - 28-02-2011, 16:06

łączę się w bólu. początki były straszne - miałam jeszcze burzę hormonów plus nieustające sikanie gdzie popadnie. Bono lał jak wściekły, jak już przestał w domu - to sikał na klatce schodowej :beated: zmywałam, psikałam żeby nie pachniało psem.. wielką kulminację miałam kiedy po 2-3dniach załatwiania się na zewnątrz narobił znowu w domu :(
a co do kłótni.. były non stop - a że oddać psa, a kto posprząta, a kto go zniesie na siku - bo był za mały żeby schodzić z 2 piętra..
wszystko przeszło :)
bądź dzielna!! ;*

Zuzka - 28-02-2011, 18:29

kozung, u mnie też TŻ gada, że jak jeszcze coś zniszczy lub będzie lał po chacie, to go odda :( Na razie nie sika od kilku dni i nie zniszczył nic od tygodnia. U nas nie przeszło jeszcze, a Bono z Wedlem są rówieśnikami (bez dwóch dni) przecież...
Madziuja - 28-02-2011, 19:32

U nas też momentami było ciężko.Jeszcze teraz Kenzo zachowuje sie czasem jak 3-miesięczny szczeniak.Ostatnio zjadł nam aparat fotograficzny...cóż życie.Jest już tego jednak mniej a ja z uśmiechem wracam pamięcią do tego jak psocił na potęgę mimo tego,że czasami miałam go serdecznie dość :haha:
piotr0020 - 28-02-2011, 21:47

Z tego co widzie, to nam się chyba jakiś aniołek trafił :-P , bo jeżeli chodzi o niszczenie to tylko tapeta poszła i ładowarka do telefonu.
A z sikaniem też był problem, bo długo nie mógł załapać, że trzeba to robić na dworze.
Jeżeli chodzi o gryzienie nas to chodziliśmy z siniakami na całym ciele :-P
Tak więc katerina, wytrwałości życzymy i uwierz, że to wszystko minie i zostanie tylko wspomnienie :) Powodzenia!

katerina - 28-02-2011, 22:58

Dziękuję, za te słowa otuchy.Bo już nie wiedziałam czy ja jestem potworem czy mój pies.A dziś w pracy myślałam o niej i przyszło mi do głowy idealne porównanie: moja psinka swoim zachowaniem przypomina Pacmana :-P
ania - 03-03-2011, 08:38

nie rzejmuj sie katrina , ja jestem w drugim miesiacu ciazy i jak na razie wszystko co moze isc zle idzie czyli Layla denerwuje mnie strasznie tak bardzo ze az zaczelam myslec o jej oddaniu :-o ale wiem ze to moje hormony szaleja bo za nic w swiecie jej nie oddam , nie moge z nia wychodzic na dwor bo mam silne bole i skurcze wiec wkurza mnie to totalnie
bo taki kawal dobrej pracy pojdzie na marne - ona uwaza ze nie musi sluchac TZ!! - nie poszlismy na trening bo mdlosci poranne zmieny sie w mldlosci calodniowe i jeszcze jedna w zwiazku z tym ze sie z nia nie bawie mala piszczy co doprowadza mnie do czarnej rozpaczy!!!!! a ciaza to taki piekny okres w zyciu kobiety brrrrrr....a w tym wszystkim najbardziej szkoda mi psa ktory zapada na chorobe sieroca..... :cring: :cring:

kasiek - 03-03-2011, 08:59

ania rozumiem Twoja sytuacje gratuluje przedewszystkim ciazy i wspolczuje ze tak zle sie czujesz wiem ze ci ciezko tutaj twoje zmagania sama ze soba a tu Toj piesio jestes rozdarta bidulka mysle ze jakos sobie poradzisz z tego co piszesz jestes sama z labcia w domku nikogo nie masz aby ktos mogl cie wyreczyc ?POZDRAWIAM
mibec - 03-03-2011, 09:45

ania moje gratulacje ;* Bedzie dobrze, zobaczysz niedlugo poczujesz sie lepiej i wszystko sie ulozy - 3maj sie ;*
katerina - 03-03-2011, 23:13

Ania myślę, że najtrudniejszy okres ciąży to pierwszy trymestr więc trzeba wierzyć, że będzie już tylko lepiej. U nas jest teraz trochę lepiej, mała robi jakieś postępy, tzn zaczyna sygnalizować, że chce siku. Fakt, że nie zawsze doniesie tam gdzie trzeba :-o ale zawsze to jakiś kroczek do przodu. Poczyniła też postępy jeśli chodzi o niszczenie, ostatnio przegryzła mi kable od głośników i potargała mi nową koszulę :bad: Czekam z niecierpliwością na ten czas kiedy będzie spokojniejsza i kiedy odkryje że ma też inne części ciała oprócz zębów bo zaczynam wyglądać jakbym się okaleczała :beated:
kozung - 04-03-2011, 08:08

ania, doskonale Cię rozumiem. Kiedy trafi do nas Bonek byłam w 3 miesiącu. Wszytko zapowiadało się ok, ale. Okazało się, że należę do osób, które pierwsze miesiące ciąży spędzają w łazience. Poranne mdłości? - moje były co drugi dzień, przez cały dzień! Ani wyjść, ani wstać, brzucho boli.. odwodniłam się strasznie. Na dodatek drugi opiekun psa - TZ pracował 2/2. Było strasznie!!
Pies sikał gdzie popadnie a wiadomo - wyczulony węch sprawiał że ze łzami w oczach i ścierą w ręku nie raz mówiłam o oddaniu :( nigdy bym tego nie zrobiła, grunt że facet wyrozumiały strzelił focha na moje hormony nie na mnie :lookdown:

Pocieszeniem jest to, że teraz Bono ma skończone pół roku i wszystko jest ok! Wytrzymuje nawet długo w domu, nie trzeba z nim latać co 5 minut, nie trzeba sprzątać. Przestał też siać zniszczenie w domu - ma zabawki (sznury genialnie się sprawdzają!). katerina, Bonek odkrył że nie gryzie się ręki dopiero w okolicach wymiany zębów - teraz nie łapie, a nawet jeżeli to robi to strasznie delikatnie.

3mam kciuki za Was dziewczyny ;* będzie dobrze :) ;*

ania - 04-03-2011, 08:13

dzieki za slowa otuchy ,postanowilam sie nie dac ciazy !!!!
wslysmy o 5.30 poszlysmy na spacer bite 45 minut - ciagle bez mdlosci - pies w nniebie !!
wrocilysmy - nakarmilam piese i zaryzykowalysmy nawet 20 minut zabawy - niestety przerwanej mdlosciami ughrrrr. ...ale czuje sie troszke mniej winna...

a co do tego gryzienia - dziwne musisz ja zaczac tego oduczac bo to moze sie rozwijac i jak 6 miesieczny labek bedzie cie lapal zebami to juz nie bdzie tak przyjemne ....

w tym wieku psy wiedza co im wolno a co nie to jeszcze wynasza z socjalizacji z bracmi i siostrami kiedy maja 7-8 tygodni , wiec jesli zlapia braciszka za mocno ten sie odgryzie
ja mala uczylam na zasadzie bardzo delikatnego pacniecia po kufie powiedzenia glosnego a-a i przerwania zabawy bardzo szybko zalapala sprobuj moze pomoze :)

mawi27 - 04-03-2011, 11:08

nie ma co sie denerwowac kazdy z nas to przechodzil, u nas byla taka juz fatalna atmosfera ze klocil sie caly dom, mnie brakowalo juz sil bo Torque silak kiedy chcial gdzie chcial a do tego ,,obsral" nam tak mieszkanie pewnego razu ze myslalam ze ktos mi wladowal rure z gownem do domu i wyladowal tam wszystko co mial, byla masakra, do tego te znieszczenia, zjedzone fotele, wygryzione sciany, pozarte piloty, doslownie wszystko co udalo mu sie tylko sciagnac wytargac itd, ja po pol roku meczarni mialam juz go tak dosyc ze ryczalam juz 24 h na dobe, a on mialam wrazenie jakby na zlosc robil sie jeszcze gorszy :( ale jakos wspolnymi silami i determinacja w koncu udalo sie jakos temu wszystkiemu zaradzic, no fakt do dzisiaj mamy z nim jeszcze jakies przeboje ale to juzjest wszystko do opanowania :D
Dlatego zyczymy duzo cierpliwosci, wytrwalosci, moze jakiegos szkolenia, dobrej lektury i wszystko powinno wrocic do jakiejs rownowagi :)

katerina - 04-03-2011, 15:35

Wiem, że to norma te wszystkie labowe szaleństwa ale po takim dniu jak dzisiaj mam wrażenie, że trafiłam na psa z ADHD. Mam z nią chyba wszystkie problemy jakie są możliwe u tych psów od sikania po nie jedzenie suchej karmy a jedzenie wszystkich śmieci (nawet fugi od płytek). A tak w ogóle to byłam z nią u pani weterynarz i stwierdziła, że nigdy nie widziała tak niegrzecznego psa :-o troszku mnie to przeraziło :confused: do tej pory myślałam, że to moje fochy i że wyolbrzymiam.
mibec - 04-03-2011, 16:02

katerina nie przejmuj sie komentarzami pani weterynarz. Chyba kazdy z nas przez to przechodzil, ja tez przez pewnien czas myslalam, ze trafila mi sie najbardziej "zakuta pala" wsrod psow :D Z czasem bylo coraz lepiej choc Barneyowi do dzis zdarzy sie cos zniszczyc, ale jest coraz coraz lepiej. Cierpliwosc i konsekwencja wobec psiaka i bedzie dobrze - nie lam sie ;*
Chelsea - 04-03-2011, 16:05

katerina, przeważnie nasze labki mają ADHD :-P co do sikania i nie jedzenia suchej karmy mam podobnie z jedzeniem muszę kombinować, żeby moja królewna cokolwiek zjadła :bad: teraz mam gorzej bo idą jej ząbki wszystko gryzie (najlepsza jest ręką), wydaję mi się,że ją dziąsełka pobolewają :( . U mnie wet na początku stwierdził charakter dominujący, a teraz jak ją widzi to mówi, że pod względem zachowania dużo się zmieniła na lepsze, jest grzeczniejsza. Życzę Wam cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości bo Wasza sunia to jeszcze maleństwo :) . Jest tu na forum dużo tematów na temat szczeniąt więc wystarczy tylko poszukać :)
kozung - 04-03-2011, 18:40

czytamy to z moim TZ i..
mawi27 napisał/a:
ze ktos mi wladowal rure z gownem do domu

mibec napisał/a:
trafila mi sie najbardziej "zakuta pala" wsrod psow

:D


teraz zostało się tylko z tego śmiać :D
ja też ryczałam jak bóbr, bo siedzenie z ręką w gębie nad kiblem wymagało siły, a każdą wolną chwilę starałam się poświęcać psiakowi.. Nasza wet też na początku twierdziła że "oj, piesek dominant się trafił.." sraty taty, Bono jest coraz spokojniejszy w domu ALE! codziennie ma ok godzinę biegania z 2 innymi psiakami - wszyscy zadowoleni, bo śpią po tym jak dzidzie :)
wierzę, że wszystko z czasem minie. a skoro ja się nie poddałam to i każda inna da radę :haha: :-P

katerina - 05-03-2011, 22:44

Dziś byłam w sklepie zoologicznym nieopodal, oczywiście razem z moim "aniołkiem". Do sklepu przyszła też pani z rówieśnikiem mojej Ami. Przeżyłam szok. Tamten piesek był tak spokojny, że ciężko mi było w to uwierzyć. Siedział spokojnie i czekał aż jego pani załatwi swoje sprawy. Za to moja psina,( choć tydzień młodsza jak się dowiedziałam) kiedy zobaczyła drugiego pieska wpadła w dziki szał radości, zaczęła po nim skakać tak, że mały się ciężko wystraszył, schował się za swoją panią a później nawet bał się koło Ami przejść :-o No i teraz to już nie wiem czy ona jest naprawdę tak nieznośna czy ten piesek był jakimś wyjątkiem :confused:
nata - 05-03-2011, 23:00

katerina, ja mam podobnie, ponieważ na osiedlu jest labek młodszy od mojej Poli o kilka miesięcy ale tak grzeczny... nie wiem czy mojej diablicy zdarzył się chociaż jeden dzień z takim grzecznym zachowaniem jakie prezentuje ten labek cały czas.
katerina napisał/a:
No i teraz to już nie wiem czy ona jest naprawdę tak nieznośna czy ten piesek był jakimś wyjątkiem

I dokłądnie to samo pomyslałam :haha:
Moim zdaniem jednak, po prostu jak z ludźmi - zdarzają się wyjątki. Jest jeszcze jeden młodzik na osiedlu, ale taki sam oszołom jak moja :-P Pocieszające to chociaż ze nie jestem sama....

ktosia - 05-03-2011, 23:05

moim zdaniem to zależy po pierwsze troszkę od charakteru psa a po drugie od tego czy się uczy psa zachowania w takich miejscach i sytuacjach

moja Nera np doskonale wiem, że mimo swoich 9 miesięcy dostałaby w takiej sytuacji na pewno swojego zwykłego ataku ADHD i wiem, że musimy nad tym popracować ale niestety teraz mamy pilniejsze sprawy :(

aganica - 06-03-2011, 07:41

Gdy czytam o waszych szczeniakach, przypomina mi się czas szczenięcy Hermiony.To był koszmar jednak minął i mam najwspanialszą sukę na świecie.
Pamiętam kulminacyjne zajście, gdy Hercia miała 9 miesięcy.Córka /wtedy lat 17/ zabrała małą na spacer na plażę, był maj.Gdy wróciły, córka zapłakana i powiedziała że nienawidzi tego potwora, kurtka z urwanym rękawem a było tak: bawiły się w aportowanie i córka usiadła by odpocząć.Hercia chwyciła za rękaw i zaczęła szarpać, córka nie mogła się uwolnić i tak została przeciągnięta przez pół plaży za rękaw.
Takich sytuacji było wiele, jednak szkolenie to podstawa .Teraz suka jest ideałem i daje wiele radości naszej rodzinie.

AnIeLa - 06-03-2011, 08:16

ktosia napisał/a:
moim zdaniem to zależy po pierwsze troszkę od charakteru psa a po drugie od tego czy się uczy psa zachowania w takich miejscach i sytuacjach
zgadzam się z tym , ale czasami mimo nauki różnie bywa.

Mój szczeniak ( 6 lat :P ) gdy wchodził ze mną do zoologicznego ładnie szedł prosto do lady bez wąchania wkładania pyska gdzie nie trzeba etc. Zajęło mi trochę czasu żeby to osiągnąć ale się udało. Pani w zoo. zawsze dawała Asiorowi smaczek . A on siedział w oczekiwaniu :)


Jednak ostatnio był z nami TŻ co wpłynęło na Asiora chyba. Wszedł, ale zamiast iść prosto do lady podszedł do stojaka z kośćmi i zaczął lizać wędzonego gnata :-o ładnie mu pokazałam że to mi się nie podoba i była chwila spokoju, Asior się wiercił i TŻ mówi "to daj ja go będę trzymać" iiiiiiiiiiiii się zaczęło Asior wsadził pysk w każde z możliwych wiader z psią karmą ( nie zjadł nic na szczęście) no ale oprócz tego że karma dla psów to jeszcze jakieś coś dla ptaków go zaciekawiło i tam też wcisnął swój ryjek. Nie mógł ani na chwile się uspokoić.

Z TŻ-em nigdy wcześniej nie był w sklepie zoologicznym więc hulaj dusza ... :-P sprawdzimy co można przy Panu ;) Aż Pani sprzedawczyni była zaskoczona........ :beated:

oleska2803 - 06-03-2011, 08:42

My wczoraj zaczęliśmy drugi stopień szkolenia i oczywiście Snickers pokazał na co go stać. Nowa grupa, nowe psy i uważał że nowi kumple do zabaw a nie ćwiczeń. Ci co wczoraj byli z nami na zajęciach na pewno zastanawiali się co ten pies tam robi bo nie powinien być dopuszczony do następnego etapu, a Snickers egzamin zdał idealnie, najlepiej w grupie :-P
Niestety przyszły roztopy i mój labrador stwierdził że on w błocie siadać i leżeć nie będzie , po błocie chodzić nie będzie, więc nie chciał wykonać najprostszej komendy :-P ręce mi opadły.

AnIeLa - 06-03-2011, 08:48

Cytat:
Niestety przyszły roztopy i mój labrador stwierdził że on w błocie siadać i leżeć nie będzie , po błocie chodzić nie będzie, więc nie chciał wykonać najprostszej komendy :-P ręce mi opadły.


Bo on po prostu nie chciał aby Pańcia musiała go później kapać ;) Po co roboty będzie Ci dokładał :lookdown:

ktosia - 06-03-2011, 09:12

oleska2803 napisał/a:
Niestety przyszły roztopy i mój labrador stwierdził że on w błocie siadać i leżeć nie będzie ,


nasz grupa ćwiczy dlatego jeszcze na sali :haha:
jak mi się marzy żeby móc znów zacząć jeździć z Nerą na zajęcia :(

oleska2803 - 06-03-2011, 09:23

my cały czas ćwiczymy na dworze, on musi się teraz do braku śniegu przyzwyczaić bo nawet załatwiać się nie chce jak śniegu nie ma i chodzimy w poszukiwaniu wysepek :-P
dasajev@wp.pl - 06-03-2011, 22:01
Temat postu: Złosnik,psuja,gryzoń!!!to tajfun!!!pomocy
Mój Frodo ma 6 miesiecy!!!Sam nie wiem jak mam wpłynąc na jego zachowania,ostatnio bez powodu sika na łóżko!!!! :dribble: (co doprowadza moją żonę do rozpaczy)wyrywa listwy :bad: ,gryzie,jest zły :-P Nie bijemy go,dbamy o niego,a on zachowuje sie tak jak by był złosliwy,msciwy :beated: jak mu przemówic do rozsądku:-( pomóżcie
mibec - 06-03-2011, 22:14

dasajev@wp.pl napisał/a:
był złosliwy,msciwy
psy nie są złośliwe. Sześciomiesięczny pies to dalej szczenię - pracujcie spokojnie z psem, zawsze bądźcie konsekwentni i powolutku piesek nabierze ogłady. Czy reagujecie jakoś na sikanie na łóżko?
jkasia - 08-03-2011, 10:38

Zgadzam sie z mibec, . 6 miesiecy to wiek, kiedy psiak wymienia ząbki.Może go swedzą, bolą i rozładowuje to poprzez gryzienie. A może Frodo próbuje zwrócic na siebie uwage poprzez takie zachowanie? Jak zachowujecie sie kiedy narobi na óżko? Czy wydajecie okrzyki, podnosiscie ton głosu itp? Bo dla psa takie dżwieki (nawet jesli to są słowa fe, nie wolno itp) moga byc atrakcyjne i pies odbiera to jako zabawe. Trzeba malucha czymś zająć,dać mu kong wypchany pasztecikiem, gryzaki, kostki prasowane, aby mógł sie wyładować. Moja Kasta to również tajfun i wulkan energii i jak nie dostanie uwagi na która liczy to lubi nieraz troszke powymuszać. :)
kasiek - 08-03-2011, 11:14

tez sie z Wami dziewczyny zgadzam tak 6 miesiecy trudny wiek trzeba uczyc psiaka posluszenstwa moj Semir bral wszystko w pyszczek zeby zwrocic na siebie uwage wiec codziennie w formie zabawy uczylam go roznych sztuczek bawil sie chetnie robil co mu sie wymyslalo za smakolyk i za czas poswiecony jemu robil chetnie wszystkie polecenia a ile mial przy tym zabawy a jak naprawde byl bardzo rozbrykany to bralam smaczka i wychodzilam z nim na podworko szedl przy nodze i tak z 3 razyi pieskowi sie odechciewalo wszystkiego wrocil spokojny teraz tez czasem zwraca na siebie uwage ale to chyba tylko z przyzwyczajenia
madziorka80 - 23-03-2011, 17:43

Długo zastanawiałam się czy napisac, az wkońcu wpadłam na ten wątek. U mnie niestety tez obraz nedzy i rozpaczy, a do tego ( i to najgorsze ) doszły jeszcze obawy o choroby? i tu kieruje do Was pytanie bo naczytałam się (jaka ja jestem głupia ze wpadłam na ten temat ]:) ) o toksokarozie. Mam dzieci w wieku 3 i 10 lat. Obawiam się teraz żeby mój piesio nie zaraził ich np. tą chorobą. Niewiem może szukam pocieszenia, może porad z waszej strony. Na koniec jeszcze wsponę że u nas też była ta decyzja o piesku dokładnie przemyślana.
Dziękuję z góry za odpowiedzi :(

Chelsea - 23-03-2011, 17:49

Toksokaroza przenoszona jest na ludzi wówczas, gdy nie są przestrzegane zasady higieny. - Dzieci są mniej odporne niż dorośli, dlatego tak ważne jest, by myły ręce po powrocie ze spaceru, nie brały do ust piasku i ziemi i nie jadły żywności, która spadła do piaskownicy.

Psom należy podawać tabletki odrobaczające przynajmniej raz do roku, a szczeniakom cztery razy w ciągu pierwszego roku życia.

* Nie powinno się dopuszczać do kontaktów dzieci ze szczeniętami i kociętami oraz nieznanymi psami i kotami.
* Konieczna jest ochrona miejsc zabaw dzieci (np. piaskownice) przed zanieczyszczeniem odchodami zwierząt.
* Należy zobowiązać właścicieli psów i kotów do sprzątania odchodów swoich ulubieńców.
* Ważna jest okresowa wymiana piasku w piaskownicach.
* Bardzo istotne są podstawowe zasady higieny - mycie rąk po powrocie do domu, przed jedzeniem, po kontakcie ze zwierzętami.
* Dzieciom powinno się często obcinać paznokcie.
* Należy myć pożywienie (np. jarzyny lub owoce), które często jest skażone glebą zawierającą jaja toksokar.

mibec - 23-03-2011, 17:53

madziorka80 jesli dbasz o psa, odrobaczasz, a w dzieciach wyrobisz nawyk mycia rak to, moim zdaniem, nie masz powodu do zmartwienia. Moze rozmowa z lekarzem rozwieje Twoje watpliwosci? Zycze samych przyjemnosci z obcowania z psiakiem :)
Ewelina - 23-03-2011, 17:58

Zgadzam się z dziewczynami. Sama mam małe dziecko odrobaczam często psa, Kubę uczę my często ręce :) Najbardziej trzeba uważac na placach zabawa gdzie piaskownice nie są przykrywane moim zdaniem koty częściej roznoszą tą chorobę.
madziorka80 - 23-03-2011, 18:02

* Nie powinno się dopuszczać do kontaktów dzieci ze szczeniętami i kociętami oraz nieznanymi psami i kotami.


czyli rozumiem że jak ktoś ma dzieci to nie powinien miec szczeniaka ?

A co do odrobaczenia to mój Tibon był odrobaczany już dwa razy, i do pół roku bedzie co miesiąc.
i jeszcze cięzko mi wpoic mojej 3-letniej córeczce ze jak dotknie za kazdym razem pieska to ma umyc rączki ( bo ona go dotyka bez przerwy ).

Ewelina - 23-03-2011, 18:05

madziorka80, to jest przesadzone moim zdaniem. Kupując psa trzeba zwraca uwagę na szczepienia i czy był odrobaczony. Nie da się ustrzec dzieci przed wszystkim. Mój Kuba chodzi do przedszkola wychodzą na place zabaw w każdej chwili może coś złapac niestety.
Chelsea - 23-03-2011, 18:08

madziorka80, Ewelina, to jest artykuł z neta.
Ewelina - 23-03-2011, 18:09

Chelsea, zdałam sobie z tego sprawę :) dlatego napisałam, że jest to przesadzone :-P
Chelsea - 23-03-2011, 18:12

Ewelina, co do odrobaczania to piszą że szczeniak 4 razy w ciągu roku coś mało mi się wydaję 8) bo jak patrzę w książeczkę mojej czarnulki to wczoraj była już 7 raz odrobaczana. Tak czy siak to przede wszystkim myć ręce :)
Ewelina - 23-03-2011, 18:15

Chelsea napisał/a:
co do odrobaczania to piszą że szczeniak 4 razy w ciągu roku coś mało mi się wydaję 8)
no rzeczywiście mało moja do 6 miesiąca była 3 razy odrobaczany a potem jeszcze dwa, ale to już pewnie od właścicieli zależy i od weterynarza prowadzącego a wiadomo co wet to obyczaj :)
Chelsea napisał/a:
Tak czy siak to przede wszystkim myć ręce :)
O tak :)
Chelsea - 23-03-2011, 18:18

Ewelina, to mi wczoraj wet powiedziała, że do 6 miesiąca powinna być odrobaczana 1 raz w miesiącu 8) czyli na to wychodzi, że jak Chelsea będzie miała pół roku to będzie 9 raz odrobaczana :-P
Ewelina - 23-03-2011, 18:21

no ładnie. Trzeba pamięta, że każde odrobaczanie to trochę chemii w psim organizmie. Ja odrobaczam co pół roku i moja wetka twierdzi, że to za często, ale jak odrobacza psa który czasem kupę zje raz na rok :-o :beated:
Chelsea - 23-03-2011, 18:23

na to wychodzi, że nasza wetka chce chyba pobić rekord w odrobaczaniu naszej Chelsea :-P
oleska2803 - 23-03-2011, 18:26

no mój wet powiedział że szczeniaki do pierwszego roku życia co 3 miesiące trzeba, potem wystarczy raz na pół roku, choć on zaleca co 4 miesiące :)

[ Dodano: 23-03-2011, 18:27 ]
no mój wet powiedział że szczeniaki do pierwszego roku życia co 3 miesiące trzeba, potem wystarczy raz na pół roku, choć on zaleca co 4 miesiące :)
Uważam że nie ma co przesadzać z tymi chorobami, podstawy higieny i dbanie o pieska powinno wystarczyć, a z czytaniem o chorobach nie należy przesadzać bo potem się je wszędzie widzi :)

madziorka80 - 23-03-2011, 18:39

Własnie o to mi chodzi wiem że labki lubią cudze kupki i pewnie szybciej moga coś złapac, jeszcze tylko jedno bo nigdzie nie doczytałam jak się odrobacza to czy pies jest wtedy zdrowy bez tej toksokarozy :confused:

[ Dodano: 23-03-2011, 18:41 ]
I jeszcze czy ja w kupce nie wydala żadnych robaków to czy też jest zdrowy, bardzo prosze o odpowiedzi bo mnie to nurtuje od jakiegos czasu.

Ewelina - 23-03-2011, 18:46

madziorka80, Najlepiej porozmawiaj z weterynarzem powinien cię uspokoic :)
Chelsea - 23-03-2011, 18:47

madziorka80, robaki potrafią być w organizmie a niekoniecznie muszą być wydalane w kupce przede wszystkim trzeba odrobaczać psa regularnie. Tak jak wspomniałam wyżej w poście moja Chelsea ma 4,5 miesiąca a jest już odrobaczana 7 razy. Trzeba po prostu nie przegapiać terminu odrobaczeń. Na pewno przy najbliższej wizycie u weta wypytaj go o wszystkie Twoje obawy. :)
madziorka80 - 23-03-2011, 18:55

Czyli jak bedę odrobaczała to napewno bedzie zdrowy?
elewinka69 - 23-03-2011, 22:32

Przeczytałam wszystkie wpisy i chciałabym wrócić do zachowania labradorka. Pocieszyły mnie wasze informacje :haha: Też się bałam,że trafił mi się jakiś mega szogun :) Mój Maxik jutro kończy pół roku i widać duże postępy w jego zachowaniu, ale ciągle jeszcze przypomina wszystkim w domu,że jest szczeniaczkiem :) Uwielbia wszystko gryźć - począwszy od kabli, na butach skończywszy. Psotnik z niego niesamowity, ale zdarza się mu to zawsze, gdy zostaje sam w domu, albo wszyscy śpią, czyli czuje się samotny :-P Widać jednak, że im więcej czasu się mu poświęca, tym mądrzej się zachowuje.
mibec - 23-03-2011, 22:43

elewinka69 napisał/a:
Widać jednak, że im więcej czasu się mu poświęca, tym mądrzej się zachowuje.
i to jest sedno sprawy: szczeniak wymaga pracy, konsekwencji, ale ileż przyjemności to daje :)
Ewelina - 24-03-2011, 12:30

mibec napisał/a:
ale ileż przyjemności to daje :)
a jaką ma się satysfakcję po tych wszystkich przebojach ze swoim psem jak po dwóch latach ciężkich treningów spotyka się na ulicy obcą osobę, która chwali naszego psa, że taki mądry i ułozony ;D
dominika92 - 27-03-2011, 09:28

a ja dziś mam okropny kryzys :cring: chce spokoju, chce spokojnie poleżeć , pospać, poczytać...już było lepiej a ostatnie kilka dni znowu mała daje czadu..jest 7 stopni około..rodzina pewnie będzie marudzić że za zimno na działkę, ale ja wolę pojechać, wymęczyć psy i mieć chociaż wieczorem spokój :cring:
Nataeelll - 27-03-2011, 09:32

Oj moja ostatnio też jest okropna ale jakoś trzeba wytrzymać te Ich głupawki :(
dominika92 - 27-03-2011, 09:44

Nataeelll, nawet nie głupawki, najgorszy jest ten obchód po całym mieszkaniu, a co by tu zbroić..:P 2h mi teraz zajęło żeby w końcu poszła spać po spacerze :P
aganica - 27-03-2011, 10:04

dominika92 napisał/a:
ja wolę pojechać, wymęczyć psy
To podstawa.Często mam dosyć i chętnie bym poleniuchowała, ale jak pomyślę że moja szarańcza mi nie da spokoju to wole ich przegonić po polu, a potem słuchać poszczekiwania przez sen :lookdown:
Wczoraj znajomy z zoologika mówi " Herciowa ty odpuść dzisiejszy spacer bo te psy cię wykończą, w naszym rejonie nikt nie ma tak wybieganych psów" ;D
Ale ja widziałam oczami wyobraźni te pokojowe szwędacze i wojny pozorowane i mi się zrobiło słabo :) Teraz też szarańcza biega przez sen /rano park był pusty więc szaleli do woli :haha: /

dominika92 - 27-03-2011, 10:16

aganica, no właśnie, słońca nawet świeci, ale tż nie chce wstać i dalej chrapie eh :doubt: a ja zdecydowanie także wolę posłuchać szczekania przez sen :) zresztą kocham działkę i spacery tam więc dla mnie frajda tylko trzeba ruszyć tyłki i pojechać :)
aganica - 27-03-2011, 10:25

dominika92 napisał/a:
kocham działkę i spacery tam
Znam to uczucie, sama posiadam leśna działkę ale ciut daleko i jeszcze za zimno a jechać na jeden dzień się nie opłaca, dlatego muszę się zadowolić polami pegeerowskimi. :<
dkasprzak - 05-04-2011, 00:28

Skoro już jesteście przy spacerach... Zakładacie psiakom kagańce? Ja wolę tego nie robić, ale się zastanawiam, bo ludzie się boją. Mało kto wie że to spokojna rasa, a ponieważ mamy czekoladkę, mało kto wie że to labrador (takie panuje ogólne przekonanie że labradory są kremowe :D :D :D
Niektórych przechodniów paraliżuje na nasz widok. :(

[ Dodano: 05-04-2011, 00:42 ]
oczywiście mam na myśli kaganiec jak spuszczam psa ze smyczy

dominika92 - 05-04-2011, 06:57

dkasprzak, to jak go spuścisz ze smyszy to jak się z nim pobawisz piłką czy patykiem w kagańcu? to nie jest groźna rasa, ludzie się boją różnych rzeczy..zamiast kagańca lepiej znaleźć ustronne miejsce w parku czy gdzie tam chodzicie na spacer i pilnować żeby nie zaczepiał ludzi tj zająć psa czymś żeby nie w głowie mu były inne człowieki :haha: :)
dkasprzak - 05-04-2011, 07:59

dominika92, Psiak jest jeszcze nieokrzesany, poprzedni właściciel mało się nim zajmował. Jak już widzi innych to leci, i każdy w strachu przystaje. Chodzimy do lasu, i trudniej o bardziej ustronne miejsce, ale pech chce ze zawsze ktoś się tam znajdzie.
dominika92 - 05-04-2011, 08:06

ale chyba widzisz z daleka że ktoś idzie to wtedy można wziąć go na smycz, albo zacząć biec w drugą stronę żeby do Ciebie przybiegł, szkoda żeby na spacerach w kagańcu chodził, moja też jeszcze lgnie do ludzi, ale radzimy sobie, zazwyczaj sprawdza się piszcząca piłka albo odbieganie w drugim kieurnku właśnie
ktosia - 05-04-2011, 08:09

dkasprzak, sprawdź jak u Was jest z przepisami, bo w Krakowie po za wybiegiem pies może biegać luzem tylko i wyłącznie w kagańcu. Jasne, że mało kto to robi ale w związku z tym trzeba liczyć się z mandatem bo straż miejska chodzi i pilnuje
dominika92 - 05-04-2011, 08:11

ktosia, ale to chyba dotyczy agresywnych ras? u nas jest dopisek że psy agresywne w kagańcu ;)
ktosia - 05-04-2011, 08:12

dominika92, nie u nas wszystkich. Agresywne nawet na wybiegu psim muszą być w kagańcu.
oleska2803 - 05-04-2011, 09:32

Dokładnie, u nas też tak jest, agresywne mają być na smyczy i w kagańcu. Nieagresywne na smyczy lub w kagańcu. Oczywiście nikt u nas w parku się do tego nie stosuje i teraz tylko wypatrujemy SM bo jak jest ciepło to im się spacerów zachciało :-P
Snickers jak jest w kagańcu to jeszcze bardziej lgnie do ludzi bo chce żeby mu go zdjęli. Zresztą z nim to wtedy żaden spacer, przewala się, wyciera o wszystko, ostatnio pysk sobie podrapał. Niestety nie zawsze da się zauważyć, szczególnie rowerzystę lub biegacza i wtedy wystrzela jak z procy. Jasne jak już dobiegnie to wraca jak zawołam lub odbiegnę, ale zdąży nastraszyć lub ubrudzić bo skok na powitanie musi być więc zawsze mi się dostaje.
Nawet linka nie pomaga z supełkami bo jak wyrwie to z taką siłą że linka i tak spod butów ucieka. Musimy się chyba we flexi zaopatrzyć na lato.

dominika92 - 05-04-2011, 09:35

oleska2803, linka też nie pomaga? u Demi się sprawdziła. a to z kagańcem..Demi ma tak samo, i żadna zabawa wtedy z nią czy spacer bo tylko idzie i pociera kagańcem o chodnik z miną skrzywdzonego psa :)
oleska2803 - 05-04-2011, 10:21

może jak zrobi się sucho to linka będzie lepsza, jak na razie to albo lecę razem z linką, albo linka i tak się wyrywa. Problem jest bo on takie numery z zaskoczenia robi. Np ostatnio leżał i gryzł patyk w dolinie obok mnie , niestety na drodze wyżej za moich pleców wyłonił się biegacz i zanim ja go zauważyłam Snickers już za nim biegł :bad:
bietka1 - 05-04-2011, 17:29

oleska2803, ale jak psiak ci się rozpędzi na flexi, to szarpnięcie może mu niezłą krzywde zrobić. Ja miałam podobny problem z moim boksiem - start miał natychmiastowy i osiągał niesamowitą szybkość. Linka 15m metrowa też nie bardzo zdawała egzamin. A na widok pędzącego boksera zawał u przechodnia murowany :-P . Ostro ćwiczyłam przywołanie i teraz nie mam takiego stresa. Ale i tak kiedy biega bez smyczy cały czas wymyślam mu jakieś zajęcie blisko mnie no i oczywiście oczy dookoła głowy :)
oleska2803 - 05-04-2011, 17:59

tylko że zanim ja go zdążę przywołać to on już biegacza dopada, u nas jest pełno zakrętów i górek w lasku gdzie chodzimy i nie da się zauważyć wszystkich. On nawet jak jest zajęty a biegacza lub rowerzystę wypatrzy to potrafi na druga stronę lasu lecieć. Muszę z nim poćwiczyć ignorowanie. Przyczaję się kiedyś w lasku z nim i będziemy na biegaczy czatować :D
joanna - 05-04-2011, 18:00

właśnie te oczy dookoła głowy najgorsze człowiek odprężyć się nie może heh

[ Dodano: 05-04-2011, 18:03 ]
biegaczy tez przerabialiśmy niektórzy nawet chcieli go zabrać na biegi,oczywiście zartem,ponieważ najbardziej wychodziła mu komenda siad i był z tego dumny więc wykorzystałam to i jak biegacz lub rowerzysta był w zasięgu to było ładne siad,potem przestał zwracac na nich uwage i jest spokój,wykorzystaj to co pies najlepiej potrafi

oleska2803 - 05-04-2011, 18:07

teraz zresztą ze spuszczaniem ze smyczy jest gorzej i chyba i tak na flexi będzie trzeba przejść przez SM. Bo Snickers na 100% się pobiegnie przywitać. jak dotąd mieliśmy już 3 razy farta. Raz ledwo go zapięłam a zza górki mi wyszli, drugi już z parku wychodziliśmy czyli na smyczy, a oni właśnie wchodzili :|
Ostatnio mieliśmy strasznie dziwną sytuację. U nas to nawet nie SM a Policja łazi po lasku. Chodziliśmy sobie ze Snickersem, ale że na wcześniejszym spacerze zjadł kupę to się wkurzyłam i ten miał cały czas na smyczy. Idziemy sobie, a na przeciwko idzie facet niby w dresie z dwoma owczarkami, ale te owczary to na kilometr policyjnymi psiakami czuć było bo po zawołaniu usiadły facetowi przy nodze i patrzyły tylko na Snickersa ale nawet nie drgnęły. Minęliśmy ich sobie i wychodzimy z za górki, a tam radiowóz i dwóch policjantów stoi. Wychodzimy z lasku, przy wejściu dwóch kolejnych. Nie wiem co to za tajemnicza akcja była :)

[ Dodano: 05-04-2011, 18:14 ]
Ogólnie to mu ta mania biegaczy i rowerzystów wróciła jakieś 3 miesiące temu, bo do 6 miesiąca już ich ignorował, właśnie podchodził do mnie i sobie siadał i czekał na na nagrodę. Teraz nawet nagrody nie pomagają :|

dominika92 - 08-04-2011, 07:28

aj dziś kolejny kryzys..wczoraj nie poszliśmy z Helcią na dłużej bo tż padł, miał ciężki dzień, to dziś rano siuśku w domu i zero spokoju..jednak jak się psa zmęczy to zupełnie inaczej to wygląda. :cring:
eh czasami marzę o jednym dniu, żeby tak cały przespała a ja mogła psychicznie trochę odpocząć ..szkoda że pogoda się popsuła, nie będzie szaleństw na działce.

kasiek - 08-04-2011, 08:56

tak czytam i czytam was dziewczyny to podobnie mam z Semirem jak widzi kogos na spacerku to odpusci tylko osobom bez psa jak w pore nie zobaczymy to szybko gna i juz nie da rady go dowolac choc ostatnio widzial psa w towarzystwie opiekunow popatrzyl na nas co my zrobimy a my zignorowalismy go i zaczelismy biec i on dlugo sie nie zastanawiajac zaczal biec za nami psu odpuscil najlepiej reaguje na komende auto wtedy siada ja go glaszcze i smakolyk to nie zawodzi ale mysle o szkoleniu na przyjscie na kazde zawolanie i chodzenie przy nodze jakby tylko tego mi brakuje do calosci reszta jest ok
dominika92 - 22-04-2011, 17:10

sprzątanie z młodym labradorem spowodowało że naprawdę jestem na granicy wytrzymałości psychicznej..zabieranie szmatek, picie z mopa, podbieranie rzeczy które odkładam do czyszczenia, zabieranie siana królika, zabawa z odkurzaczem i mopem, zabieranie zmiotki, gryzienie krzeseł, kradzież gąbki, kradzież prania, wyjmowanie jedzenia z worka na śmieci, ciągnięcie za sznurek od żaluzji, szczekanie na szczury i na mnie że nie zwracam uwagi...głowa mnie rozbolała..a że zachciało mi się generalnych porządków to dopiero jeden pokój. chyba sobie dam spokój..............
jkasia - 22-04-2011, 17:21

dominika92, :D u nas było identycznie. Wstyd sie przyznać ale jak Kasta była malutka to czesto był u nas "nieporządek".Po prostu nie dało sie posprzatać. Korzystałam tylko z chwili jak TZ chodzil z nia na spacer :-P
dominika92 - 22-04-2011, 17:26

no właśnie a ja jestem sama i tak ambitnie stwierdziłam że zrobię generalne porządki...jakąś godzinę miałam spokoju jak miała konga..a teraz się moja pomocnica zmęczyła tym sprzątaniem, przecież się tak napracowała i poszła spać..już chrapie i jak tu się na nią gniewać jak teraz tak smacznie śpi.. :doubt:
siulentas - 24-06-2011, 00:52

labek na dzialce? :-o skoro jestes uczulona to gdy z nim spacerujesz nic ci nie dolega? ... ja psa bym na dzialce nie trzymala bez przesady lepsze bylo by znalezc mu nowy dom gdzie bylby czlonkiem rodziny a nie psem dzialkowym.
tenshii - 24-06-2011, 09:11

monia2031, nudzi się
na co mu 100 hektarów, na co zabawki, skoro nie ma towarzystwa, zajęcia, szkolenia...

myślę, że pozostawię ten temat bez dodatkowego komentarza ;)

Bora - 24-06-2011, 09:46

monia2031 napisał/a:
Co mam robić zeby opanować jego charakterk

Szkolić, spędzać czas z psem, znaleźć mu zajęcie...Tak jak z dzieckiem, jak sie nudzi to broi.

monia2031 - 24-06-2011, 11:51

Przecież nie mówie ze nie spędzam z nim czasu nie szkole! Nie pracuje wiec spedzam z nim dużooooo czasu, a komentarz że lepiej poszukać mu nowego domu! nigdy w życiu jest członkiem rodziny, to że jest na działce nie w domu nie znaczy że ma źle i jest pozostawiony sam sobie wprost przeciwnie jest oczkiem w głowie
Rkuczek - 24-06-2011, 12:15

monia2031, nie zrobiłaś wcale źle piesek ma dużo miejsca do zabawy, jest dobrze karmiony, ma zabawki jeśli dobrze się nim opiekujesz to powinien czuć sie dobrze

wychodż z nim na spacery (jeśli masz czas to nawet 2 razy dziennie)

jeśli robi takie zniszczenia na podwórku to pomyśl co mógłby zrobić w domu a rzecz jasna bardziej by się nudził nawet jakby mieszkał w domu to i tak byś nie zapewniła mu tyle uwagi co powinien mieć (dom, praca, rodzina tym też trzeba sie zająć)
oczywiście pies jest członkiem rodziny to że nie mieszka w domu nie znaczy że nie jest i wcale nie musisz go nikomu oddawać jak to co poniektórzy doradzali bo nie wiadomo czy tam nie miałby gorzej

[ Dodano: 24-06-2011, 12:22 ]
siulentas, a ty byś zostawiła lub komuś oddała swojego Walleya ? doskonale wiesz że ona nie odda swojego psiaka i go kocha

następnym razem 2 razy pomyśl zanim coś napiszesz

i nie traktuj jej tak jakby katowała tego psa

mibec - 24-06-2011, 12:42

Rkuczek napisał/a:
jeśli masz czas to nawet 2 razy dziennie
to stanowczo za malo, nawet najwiekszy ogrod nie zapewni psu wrazen / doznan zajmujacych umysl; pies potrzebuje weszenia, odwiedzania nowych miejsc, a nie szwedania sie po tym samym ogrodzie - nic dziwnego, ze niszczy.
monia2031 napisał/a:
nie mówie ze nie spędzam z nim czasu nie szkole
jak wyglada to spedzanie czasu, szkolenie?
Rkuczek - 24-06-2011, 13:16

2 spacery po 2h powinno wystarczyć oczywiście sam ogród nie dostarcza tyle wrażeń co porządny spacer w jakieś obce psu miejsce
AniaCz. - 24-06-2011, 14:16

Rkuczek, moja Negra traktuje ogród jak "przedłużenie" domu. Nie wyobrażam sobie jej spędzającej całe dnie na dworzu. Labki nie znoszą samotności. Na podwórku jest fajnie pod warunkiem że jest się z właścicielem. Moja sunia jak tylko wyjdzie na ogród rozgląda się czy wyszłam za nią. Dla niej lepsze jest siedzenie ze mną w domu niż samotność na dworzu. Niestety taka rasa. Tym bardziej tak młody pies jak Jasper, to normalka że będzie wszystko demolował, jemu zwyczajnie się nudzi.
monia2031, moim zdaniem zrobiłaś błąd przy wyborze rasy. Jest mnóstwo psów, którym nie przeszkadza ani mieszkanie w ogrodzie, ani zamykanie w kojcu na jakiś czas, ale niestety nie są to labradory!

mibec - 24-06-2011, 15:00

AniaCz. napisał/a:
moja Negra traktuje ogród jak "przedłużenie" domu.
moj pies tak samo - on nawet sie nie wysika w ogrodzie, tylko staje pod bramka, zeby go wypuscic.
nata - 24-06-2011, 15:39

AniaCz. napisał/a:
moim zdaniem zrobiłaś błąd przy wyborze rasy. Jest mnóstwo psów, którym nie przeszkadza ani mieszkanie w ogrodzie, ani zamykanie w kojcu na jakiś czas, ale niestety nie są to labradory!

Właśnie miałam to napisać.
Twoim problemem nie jest pies sam w sobie i jego zachowanie, lecz dobór rasy. Labek to NIE jest pies podwórkowy. Jeżeli będzie sam mieszkał w ogrodzie najprawdopodobniej z nudów i samotności będzie go niszczył. Taka kolej rzeczy. Nikt nie twierdzi, że ma źle, ale to nie jest życie dla laba, który jest związany z człowiekiem znacznie bardziej niż inne rasy.

monia2031 - 24-06-2011, 16:52

Ja wiem że Jasperek chciał by w domu, ale nie ma takiej możliwości mam go od 2 miesiecy bo poptrzedni własciciele mieli go w bloku(dwa pokoje + dwójka dzieci, oboje pracuja) a piesio zniszczył całe mieszkanie nawet szafy sobie otwierał :-) nie dawali z nim raby bo wychodzili z nim tylko "za potrzebą" czyli dwa razy dziennie po 10 minut, wiem ze to nie jest pies podwórkowy, ale ma tu lepiej niż w bloku gdzie za każde przewinienie dostawał klapsy, u mnie tego nie ma wystarczy, że odpowiednim tonem głosu go skarce i już kuma że tak nie wolno, nikomu nie pozwole podnieść na niego ręki to nie metoda. Nie był nauczony niczego oprócz wstrzymywania potrzeb i podawania łapy. Ja musiałam go nauczyć jak sie chodzi na smyczy, że nie wolno wychodzić za brame, skakać na wszystkich. Jeszcze gługa droga przedemną, ale damy rade teraz próbuje oduczyć go złego nawyku wymuszania wszystkiego szczekaniem albo podgryzaniem już nie jest malutki i jak złapie to boli, poprzedni właściciele na to pozwalali. I tak się cieszę, że w tak krótkim czasie tak się do mnie przywiązał i nie tęskni za nimi nawet jak zajrzą w odwiedziny piesio woli domowników
nata - 24-06-2011, 17:02

monia2031 napisał/a:
Ja wiem że Jasperek chciał by w domu, ale nie ma takiej możliwości mam go od 2 miesiecy bo poptrzedni własciciele mieli go w bloku(dwa pokoje + dwójka dzieci, oboje pracuja) a piesio zniszczył całe mieszkanie nawet szafy sobie otwierał nie dawali z nim raby bo wychodzili z nim tylko "za potrzebą" czyli dwa razy dziennie po 10 minut, wiem ze to nie jest pies podwórkowy, ale ma tu lepiej niż w bloku

:beated: Przepraszam, ale moim zdaniem, jeżeli nie ma możliwości, aby mieszkał w domu, to trafił z deszczu pod rynnę. :(

monia2031 - 24-06-2011, 17:03

Spedzanie czasu polega na zabawie: aportowanie, przeciąganie linką, wspólne bieganie, a spaacery to od 2-3h w zależnosci od pogody. Jak już sie nacieszy zabawą, zabieramy sie za szkolenie małymi kroczkami do celu, wiem że psa trzeba nie tylko fizycznie, ale też psychicznie zmęczyć, zresztą jestem konsekwentna i zanim dostanie jedzenie czy smakołyk ma np. usiąść i grzecznie czekać,a nie skakać jak opętany. Cały problem w tym ze nie miałam go od szczenaczka i najpierw musiał mnia zaakceptować i nowe otoczenie,a teraz musze wytępić złe nawyki wprowadzajac nowe
siulentas - 24-06-2011, 22:52

monia2031 napisał/a:
Przecież nie mówie ze nie spędzam z nim czasu nie szkole! Nie pracuje wiec spedzam z nim dużooooo czasu, a komentarz że lepiej poszukać mu nowego domu! nigdy w życiu jest członkiem rodziny, to że jest na działce nie w domu nie znaczy że ma źle i jest pozostawiony sam sobie wprost przeciwnie jest oczkiem w głowie

skoro masz naprawde uczulenie na siersc nie powinnas posiadac psa i nie znaczy to ze jak nie bedzie mieszkal z toba w domu to bedzie ok( chyba nie tylko w domu jestes uczulona a na dzialce juz nie), zdecyduj sie bo nie liczy sie to co najlepsze dla niego tylko to co najlepsze dla ciebie a wiesz jak to sie nazywa? Egoizm.

[ Dodano: 24-06-2011, 22:56 ]
Rkuczek napisał/a:
monia2031, nie zrobiłaś wcale źle piesek ma dużo miejsca do zabawy, jest dobrze karmiony, ma zabawki jeśli dobrze się nim opiekujesz to powinien czuć sie dobrze

wychodż z nim na spacery (jeśli masz czas to nawet 2 razy dziennie)

jeśli robi takie zniszczenia na podwórku to pomyśl co mógłby zrobić w domu a rzecz jasna bardziej by się nudził nawet jakby mieszkał w domu to i tak byś nie zapewniła mu tyle uwagi co powinien mieć (dom, praca, rodzina tym też trzeba sie zająć)
oczywiście pies jest członkiem rodziny to że nie mieszka w domu nie znaczy że nie jest i wcale nie musisz go nikomu oddawać jak to co poniektórzy doradzali bo nie wiadomo czy tam nie miałby gorzej

[ Dodano: 24-06-2011, 12:22 ]
siulentas, a ty byś zostawiła lub komuś oddała swojego Walleya ? doskonale wiesz że ona nie odda swojego psiaka i go kocha

następnym razem 2 razy pomyśl zanim coś napiszesz

i nie traktuj jej tak jakby katowała tego psa


nie oddala bym psa za zadne skarby ale napewno nie trzymala bym go na dzialce!!! nie jest to napewno dobre dla psa wiec ja radze pomyslec 2 razy nad tym co napisalas...

[ Dodano: 24-06-2011, 22:58 ]
AniaCz. napisał/a:
Rkuczek, moja Negra traktuje ogród jak "przedłużenie" domu. Nie wyobrażam sobie jej spędzającej całe dnie na dworzu. Labki nie znoszą samotności. Na podwórku jest fajnie pod warunkiem że jest się z właścicielem. Moja sunia jak tylko wyjdzie na ogród rozgląda się czy wyszłam za nią. Dla niej lepsze jest siedzenie ze mną w domu niż samotność na dworzu. Niestety taka rasa. Tym bardziej tak młody pies jak Jasper, to normalka że będzie wszystko demolował, jemu zwyczajnie się nudzi.
monia2031, moim zdaniem zrobiłaś błąd przy wyborze rasy. Jest mnóstwo psów, którym nie przeszkadza ani mieszkanie w ogrodzie, ani zamykanie w kojcu na jakiś czas, ale niestety nie są to labradory!

bardzo trafna wypowiedz

[ Dodano: 24-06-2011, 22:59 ]
nata napisał/a:
AniaCz. napisał/a:
moim zdaniem zrobiłaś błąd przy wyborze rasy. Jest mnóstwo psów, którym nie przeszkadza ani mieszkanie w ogrodzie, ani zamykanie w kojcu na jakiś czas, ale niestety nie są to labradory!

Właśnie miałam to napisać.
Twoim problemem nie jest pies sam w sobie i jego zachowanie, lecz dobór rasy. Labek to NIE jest pies podwórkowy. Jeżeli będzie sam mieszkał w ogrodzie najprawdopodobniej z nudów i samotności będzie go niszczył. Taka kolej rzeczy. Nikt nie twierdzi, że ma źle, ale to nie jest życie dla laba, który jest związany z człowiekiem znacznie bardziej niż inne rasy.

rowniez bardzo madre i popieram w 100% wlasnie o to chodzi

Rkuczek - 25-06-2011, 13:55

siulentas, nawet gdyby Jasper mieszkał w domu to i tak nie miałby zapewnionego towarzystwa 24h na dobe pewnie właścicielka pracuje, musi sie zająć domem, ma rodzine i swoje codzienne obowiązki nie może tego wszystkiego zaniedbywać dla psa

a to że Jasper mieszka na działce a nie w domu to wcale nie znaczy że jest samotny i zaniedbany
jak juz powyżej napisano ma zajęcia i towarzystwo, jest wyprowadzany na spacery dobrze karmiony więc nic mu nie powinno brakować
wiadomo że chciałby byc cały czas przy swojej pani ale niestety nie da sie tak tego mu zapewnic

Bora - 25-06-2011, 14:20

Uczulenie na psa to dość ogólnikowe określenie. Należałoby sprawdzić na co jesteś uczulona konkretnie: na sierść,skórę, ślinę i inne wydzieliny? Jeśli uda się to ustalić, można przeprowadzić odczulanie, które w przypadku uczulenia na zwierzęta przynosi dobre efekty.
siulentas - 25-06-2011, 14:45

Rkuczek napisał/a:
siulentas, nawet gdyby Jasper mieszkał w domu to i tak nie miałby zapewnionego towarzystwa 24h na dobe pewnie właścicielka pracuje, musi sie zająć domem, ma rodzine i swoje codzienne obowiązki nie może tego wszystkiego zaniedbywać dla psa

a to że Jasper mieszka na działce a nie w domu to wcale nie znaczy że jest samotny i zaniedbany
jak juz powyżej napisano ma zajęcia i towarzystwo, jest wyprowadzany na spacery dobrze karmiony więc nic mu nie powinno brakować
wiadomo że chciałby byc cały czas przy swojej pani ale niestety nie da sie tak tego mu zapewnic


wielu ludzi ma dom rodzine prace obowiazki a mimo to jesli ma psa ma go w domu. Ja sie nie czepiam brakui czasu dla pieska tylko tego ze labrador to pies nie jest dzialkowy. i co innego miec pieska w domu a co innego trzymac go na dzialce z dala od ''rodziny'' ktorej jest rzekomo czescia. dana osoba mysli wylacznie o sobie a nie o tym co dobre jest dla psa. nie watpie ze go kocha i chce z nim spedzac czas ale jesli nie ma mozliwosci to nie powinna psa trzymac na dzialce tylko dla jego dobra znalezc mu nowy dom w ktorym bedzie mieszkal. Fajnie ze odratowala pieska ze zlych warunkow zdaje sie ale tak jak nadmienila jedna z osob wypowiadajacych sie w tym teacie piesek trafil z deszczu pod rynne...
juz sie nie wypowiem na ten temat bo brak mi szczerze mowiac slow. nie mi pouczac innych ,kazdy ma swoj rozum i powinien go uzywac ,tylko szkoda w tym wypadku psa...
*Jezeli chodzi o brak czasu na cokolwiek poza obowiazkami zyciem rodzinnym praca to takie osoby zadko posiadaja pieski...

nata - 25-06-2011, 16:11

Rkuczek napisał/a:
jak juz powyżej napisano ma zajęcia i towarzystwo, jest wyprowadzany na spacery dobrze karmiony więc nic mu nie powinno brakować

no najwidoczniej nie jest tak idealnie skoro właśnie dyskutujemy o nim w temacie "nie radzę sobie z własnym psem". Właścicielka zwróciła się tutaj z problemem, którego źródłem prawdopodobnie jest właśnie samotność podwórkowa i nuda. Stwierdziło to wiele osób, bo wszyscy tutaj wiemy jakie są laby i czego potrzebują. Jeżeli ktoś nie ma czasu dla psa, lub możliwości aby go posiadać, to nie powinien go w ogóle mieć, albo wybrać stosowną ku temu rasę (choć nie wiem czy istnieje taka). Proste.

Kaasiulka1 - 29-06-2011, 22:42

Ja również mam dość swojego pupila. Amir jest poprostu nieznośny w wielu sytuacjach. Począwszy od prawie powyrywanych rąk na spacerch,obgryzionych stosach butów i mebli poprzez skakanie na ludzi,przy zabawie gryzienie,szczypanie a kończywszy na jedzeniu wszystkiego na spacerach i przynoszeniu zdechlizny (ptaki,żaby itd. :doubt: ). Dziś dorwał biednego gołębia,siedział sobie gołąbek skulony chyba chory albo już stary i nie miał siły żeby uciec przed Amirem, który go dopadł i nie chciał wypluć. Naprawdę już ręce mi opadają jak liście. Przeszedł szkolenie podstawowe i tam, na szkoleniu dobrze wykonywał komendy a jak wracaliśmy do domu to tragedia. Czy on kiedyś zmądrzeje? Czy ja może robię coś źle? :(
Andante - 30-06-2011, 11:01

Kaasiulka1 napisał/a:
Czy on kiedyś zmądrzeje?

Tak. W wieku około 3 lat.
Kaasiulka1 napisał/a:
Czy ja może robię coś źle?

Podejrzewam, że dałaś się zwieść stereotypowym opiniom, że labki to takie mądre, spokojne, wyszkolone, idealne dla dzieci (istni dogoterapeuci od urodzenia :bad: ) psy.
Porponuję ogrom cierpliwości.

ktosia - 30-06-2011, 11:18

Kaasiulka1, jak pisała Andante pewnie później zmądrzeje.
A co do szkolenia to ćwiczyłaś z nim w domu? Przenosiłaś stopniowo umijętności ze szkoły na inne sytuacje?

Kaasiulka1 - 30-06-2011, 11:34

Andante, Ojj tak, dałam się zwieść stereotypowym opiniom. Wszyscy mówili, że labki są idealne, wybitnie mądre i szybko uczące się. Owszem, są mądre widzę że Amir jest mądry bo to cwaniak i doskonale potrafi grać grzecznego a jak odwrócę wzrok od niego to już kolejna szkoda.
Andante napisał/a:
idealne dla dzieci (istni dogoterapeuci od urodzenia :bad: )
Ja nawet nie chcę sobie wyobrażać jakby wyglądało dziecko zamieszkujące z Amirem pod jednym dacem. Istne sito by z dziecka było. :-o
ktosia, Tak, ćwiczyłam z nim w domu ale problem jest w tym, że on wie co mu się bardziej opłaca. Jak mam smaczki w domu to super, jeszcze się czasem skusi żeby słuchać ale jak nie mam smaczków to może od niechcenia poda łapę i tyle. Na spacerach nie mogę do niego dotrzeć w żaden sposób. Brałam smakołyki i próbowałam przekupić ale dla niego ważniejsze są psy niż paróweczki albo inne smaczki. A już totalna tragedia jest jak w polu widzenia pojawia się jakiś ptak albo piłka. Jednym słowem masakra..
Nie chcę go siłą "szkolić" a raczej wymuszać np. nieciągnięcia na smyczy ale co mam zrobić gdy ręce mam prawie powyrywane.Mama ostatnio z nim na spacerze prawie rękę złamała bo ją wywrócił. Kantarek jak mu zakładam to jest szał i wielki protest. I jak tu żyć z takim diabłem? ;]

kozung - 30-06-2011, 11:57

Bono też jest szatan na spacerach, nie słucha się, ucieka a jak go przywołuje zachowuje się jak małe dziecko - im głośniej krzyczę, tym dalej ucieka ]:) na ciągnięcie nie pomagają ani smaczki, ani szelki easy walk - nauczył się jak w nich ciągnąć. :<
Andante napisał/a:
idealne dla dzieci (istni dogoterapeuci od urodzenia :bad: ) psy.
jasne. chociaż narzekać nie mogę, u nas Bonek nie zwraca uwagi na dziecko,na spacerach broni wózka :| ale tylko jak mija psa którego nie zna . w domu spokojnie mogę zostawić malucha na kilka chwil w jednym pomieszczeniu z psem. oby mu tak zostało :)
aganica - 30-06-2011, 12:05

Kaasiulka1 napisał/a:
I jak tu żyć z takim diabłem?
konsekwentnie.
SORY ale nie wyobrażam sobie by pies ciągnął na spacerach .
Kantar, i co z tego że protestuje .. musi i koniec. on ma wiedzieć kto jest Alfą w tym stadzie.
Moje psy nie mają prawa wyjść przed szereg a co dopiero mówić o ciągnięciu .Stara jestem i by mnie poturbowały gdyby było inaczej.Jest czas biegania, wąchania i czas marszu podczas którego ja decyduję o tempie.
Szkolenie to podstawa, my ćwiczymy codziennie około 1-1,5 h to zabawa i przyjemność a jednak szkolenie.

ktosia - 30-06-2011, 12:29

Kaasiulka1, to tak jak ja do mojej, ale spokojnie próbujemy.
Ja nadal cierpliwie ćwiczę ze smakami-zabawą (bo u nas to jest najlepszą nagrodą), ale stopniowo je wyprowadzam i już za siad,waruj czy łapę w warunkach domowych to rzadko kiedy daję smaka częściej pochwała słowna. Ale na prawdę po woli to wyprowadzam.

co do ciągnięcia to tu masz: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=382 i tu: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4028 i jeszcze w paru miejscach oraz chyba też coś było tu: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4712 i tu http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4712, ale nie jestem pewna.

Ja osobiście wolę szelki te easywalk niż kantarka, przynajmniej u nas bardziej się sprawdziły, bo głupia nauczyłam Nerę, że kantarek to tylko w komunikacji zbiorowej :D ale też stopniowo można nauczyć chodzenia w nim, najpierw w domu a później na zewnątrz. Jak nie zapomnę to wyślę CI od nas ze szkolenia ze skryptu jak nauczyć chodzenia w kantarku bo to tylko przekopiować muszę :)

aganica napisał/a:
SORY ale nie wyobrażam sobie by pies ciągnął na spacerach .

zazdroszczę Ci, bo ja doskonale wiem o czym mówi Kaasiulka1. I od dłuższego czasu staram się coś z tym zrobić, ale wystarczyło że mnie nie było 4 dni i mamy wszystko od początku! wrrr

bietka1 - 30-06-2011, 14:54

Kaasiulka1 napisał/a:
Brałam smakołyki i próbowałam przekupić ale dla niego ważniejsze są psy niż paróweczki albo inne smaczki
a może spróbuj z piszczącą zabawką? Albo słynne ciasteczka wątróbkowe :) ? Jak Sara była w tym wieku, to na dłuższe spacery zabierałam ją przed posiłkiem. I w trakcie skarmiałam prawie całą porcję. Praktycznie nie dostawała nic z miski, jedzenie było tylko za wykonanie komend. A swoją drogą cieszę się, że moja już wyrosła z tego młodzieńczego wieku, bo wtedy też czasami ręce mi opadały :<
aganica - 30-06-2011, 18:15

ktosia napisał/a:
ja doskonale wiem o czym mówi Kaasiulka1.
Ja też wiem.Miałam na tymczasie psa w typie naszej rasy .To był tajfun, agresor i oszołom .Po spacerach z nim mam uszkodzony bark z zanikiem mięśni. Ból ogranicza moje możliwości .Dlatego wszystko robię by moje psy były, w miarę, posłuszne.
Andante - 30-06-2011, 19:24

Dla mnie chodzenie na luźnej smyczy bylo priorytetem od samego początku. Nie zależy mi, żeby pies podawał łapy, klaskał uszami i robił świstaka, natomiast MUSI umieć chodzić w miarę porządnie na spacerach.
Od pierwszych dni w moim domu ćwiczylismy chodzenie na smyczy - mała obróżka, cieniutka smyczka i codziennie po kilkadzesiąt metrów. I coraz dalej, i dłużej. A mieszkamy w domu, więc z lenistwa mogłam ograniczyc się do ogródka i w ten sposób wychować dzikiego psa - ciągnika.
Dlaczego tak mi zależało? Bo przy poprzednim moim labradorze popełniłam błąd zbyt późnego szkolenia w tym zakresie. Młody, prawie dorosły Devil wyrywal mi ręce ze stawów, zanim go nauczyłam, jak się pięknie chodzi na smyczy. Ale udało się.
A Dante załapal to szybciej i w związku z tym nie było w ogóle etapu wyrywania rąk.
Jak mialam tymczasowiczki, to często brałam na spacer oboje razem. Nie byłoby to możliwe, gdyby tych prawie 75kg na końcach smyczy nie dało się opanować.
Jeszcze pracujemy z Dantonim nad spokojnym spacerem w obcych miejscach, nieznanych miastach, bo to go rozprasza i stresuje. Ale i na to przyjdzie czas.

Oluśka xd - 30-06-2011, 19:51

Mam mały problem.
Mój piesek Alan ma już 7 miesięcy.
Od tych całych miesięcy bez przerwy rzuca się na mnie i gryzie mi rękę.
Niekiedy nawet zrobił to tak że zaczęła mi lecieć krew.
Nie mogę go od tego odzwyczaić bo wogóle się mnie nie słucha.
Zawsze gdy tata skarci go klapsem, przychodzi do mnie i kładzie się z moimi nogami.
Jest okropny.Mam go dość. :(

Pattina - 30-06-2011, 19:53

Biciem napewno go nie wychowacie.
Tajson też podgryza, nie nas ale gości, wtedy mówimy że muszą się odwrócić i go zignorować.
Psa nie wolno bić!
Ignoruj go gdy Cię ugryzie, powiedź że nie wolno!
Gdy przyjdzie ci okazać miłość, chociazby polizać nagradzaj go za to.

Oluśka xd - 30-06-2011, 20:10

Dobrze , spróbuję go nie karcić , ale ignorować i postępować tak jak mówisz Pattina.
Dziękuję za poradę.
Będę informować o postępach. ;)

aganica - 30-06-2011, 20:29

Oluśka xd napisał/a:
Od tych całych miesięcy bez przerwy rzuca się na mnie i gryzie mi rękę.
Przy pierwszej próbie, takiej zabawy ... kończ i ignoruj, odwracaj się.Jeżeli to nie pomoże to wyprowadź do innego pomieszczenia.Po chwili, gdy się wyciszy, pozwól wrócić, szybko zrozumie że takie zachowanie nie jest opłacalne.
Piski, krzyki, raptowne ruchy...nakręcają psa i prowokują do ustalania swoich zasad a w waszym przypadku jest to podgryzanie.
Zawsze wychodzę z założenia, kochaj swojego psa ponad życie ale kochaj mądrze.

joanna - 30-06-2011, 20:29

Oluśka xd, tylko tyle?on wyrośnie z tego ale jeśli efekt chcecie osiagnać szybciej to ciotki juz wszystko napisały
Palinka - 01-07-2011, 01:31

Psiak jest młody, więc energia go roznosi. Moris też w pewnym momencie próbował podgryzać, trącać łapką, żeby wzbudzić nasze zainteresowanie. Bardzo pomogło ignorowanie i wprowadzenie komendy ,,dziękuję" - kończącej zabawę, naukę, spacer itp. - wtedy na psa nikt nie zwraca uwagi i musi się zająć sobą sam, bo jego wymuszanie na nic się nie zda. Po jakimś czasie zrozumiał o co chodzi. Ma jeszcze problem z podgryzaniem gości, którzy nie ułatwiają sprawy głaszcząc go wtedy, wymachując rękami, gadając do niego itp., chociaż proszę żeby go ignorowali. Każdy pisk, krzyk, a nawet klaps - nakręci psa jeszcze bardziej! Zmęczcie go na spacerze, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, a w domu pracujcie nad wyciszaniem.
Kaasiulka1 - 02-07-2011, 14:25

aganica napisał/a:
SORY ale nie wyobrażam sobie by pies ciągnął na spacerach .
Też sobie tego nie wyobrażałam. Przed Amirem też miałam psiaka ale był zupełnie inny i bardzo szybko nauczyłam go różnych rzeczy. Amir jest inny i trudniej mi do niego przemówić :)
bietka1 napisał/a:
a może spróbuj z piszczącą zabawką?
Próbowałam. Przyznam, że zabawki działały na samym początku bo później już okazały się mało atrakcyjne.
ktosia napisał/a:
Jak nie zapomnę to wyślę CI od nas ze szkolenia ze skryptu jak nauczyć chodzenia w kantarku bo to tylko przekopiować muszę :)
Bardzo była bym Ci wdzięczna :)
Tak sobie myślę, że może Amir dojrzewa, wiecie hormony buzują jak u nastolatka i może dlatego taki się zrobił nieznośny :D

Oluśka xd - 08-07-2011, 21:29

Hej. Robiłam tak jak radziliście.Ignorowałam go.No ale niestety...gdy się odkręcam,odchodzę,on po prostu idzie za mną i dalej się rzuca i gryzie :beated: :-o .On jest nie do zniesienia. :confused:
oleska2803 - 08-07-2011, 21:39

Taka nauka nie trwa krótko, musisz być konsekwentna i cierpliwa, a wreszcie załapie. Może jak tak się zachowuje izoluj go na chwilkę w innym pomieszczeniu, uspokoi się to wypuszczaj, znowu atakuje zamykaj.
Oluśka xd - 08-07-2011, 21:43

Dobrze,również spróbuję tak działać. Dalej będę informować o postępach. :haha:
Martuś - 08-07-2011, 21:53

ja miałam to samo..rano budziła mnie i skacząc okropnie gryzła,czasem do krwi. Nigdy oczywiście nie biłam jej. Ma 2 i pół miesiąca..więc wiadomo mały kochany głupolek z niej ;) zauważyłam,że im więcej gryzie kostkę i gryzaki to mniej mnie gryzie..więc to już był postęp. Komendę zostaw umie,ale nie zawsze przy gryzieniu mnie skutkuje..próbowałam różnych sposób, ale najlepsze było wcielenie się w zwierzę, tak jakby podgryzanie je..lekko wydawałam pewien dźwięk i szczypałam a w zasadzie dotykałam ją po bokach jakbym to ja ją gryzła..z tego co widzę poprawa jest duża ;)
Oluśka xd - 08-07-2011, 22:06

Aha,to też ciekawy sposób.Będę próbowała wszystkiego bo muszę niestety przyznać że...sobie nie radzę.! :confused:
Gocha2606 - 08-07-2011, 22:22

Oluśka, ile psiak ma?
7-8 miesięcy?
To już pies całkiem sporych rozmiarów.
Najwyższy czas go wychować, a nie negocjować z nim.

W jakich sytuacjach tak skacze na Ciebie i gryzie ręce - możesz to przewidzieć?

Czy on potrafi się na Tobie skupić np. na jego imię albo na inną komendę np. OCZKA albo UWAGA albo cokolwiek innego?
Czy zna komendę NIE albo FE ?
Czy zna komendę PUŚĆ albo ZOSTAW?
CZY zna komendę SIAD?
Czy zna słowo pochwały DOBRZE, DOBRY PIES , SUPER albo cokolwiek innego czym go możesz pochwalić?
Czy zrobiłaś to, o czym pisali poprzednicy - natcyhmiast kiedy pies się wkręca i zaczyna szaleć, stajesz wyprostowana nieruchomo, tyłem do psa , ręce skrzyżowane na piersiach i nawet na niego nie patrzysz, nie gadasz, odcinasz kontakt?
Czy wyprowadzałaś psa do innego pomieszczenia na "karne minutki" do skutku - tak długo, aż się nie uspokoił?

monia899 - 09-07-2011, 23:02

Labi też lubi podryzać dłonie, gdy był mniejszy pomocna była cytryna, gdy gryzł wsuwałam mu ją do pyszczka i przestawał. Obecnie gryzie coraz rzadziej, jeśli się to zdarza to wyprowadzam go na chwilę do innego pomieszczenia i zamykam drzwi, wypuszczam go gdy się uspokoi i to skutkuje.
klaudia19906 - 15-07-2011, 17:45

Mój labrador ma 6 miesięcy i naprawdę nie mam już sił mam nadzieję że pomożecie do nie dawna wszystko było ok .. ale gdy go wypuszczę na podwórko moja mama dostaję białej gorączki taranuje jej wszystko je kwiaty gryzie drzewka jestem załamana bo nie daje rady nic nie pomaga przekupstwo kiedy mówię nie wolno to on jeszcze gorzej nie wiem co mam robić ....
tenshii - 15-07-2011, 17:46

klaudia19906 napisał/a:
kiedy mówię nie wolno to on jeszcze gorzej

nauczyłaś go znaczenia komendy "nie wolno"?

klaudia19906 napisał/a:
nie pomaga przekupstwo

a jak próbowałaś go przekupić?

jkasia - 15-07-2011, 17:48

klaudia19906, może w takim razie zamiast wypuszczac go na podwórko idz z nim na spacer.Nice sie wyszaleje, poaportuje, pocwiczcie komedy. Zmeczony pies jest znacznie mniej skłonny do psot a Ice jest w wieku psotnikowania wiec nie ma nic dziwnego w tym, że rozrabia.Jeśli bedzie wychodził na min 3 porządne spacery to nie ma potrzeby wypuszczania go na podwórko.Z wiekiem bedzie lepiej :)
klaudia19906 - 15-07-2011, 17:49

tak próbowałam go nauczyć tej komendy ale ni w ząb mu to nie wchodzi rozumiem że jest młody i chce szaleć ale on powoli demoluje podwórze .. a próbowałam jedzeniem ulubionymi maskotkami a jak próbuje do niego podejść to ucieka i gryzie co się napatoczy masakra jakaś
tenshii - 15-07-2011, 17:51

klaudia19906 napisał/a:
tak próbowałam go nauczyć tej komendy ale ni w ząb mu to nie wchodzi

no to dlaczego wymagasz aby ją rozumiał?
poczytaj forum, spróbuj nauczyć komendy "nie rusz"

klaudia19906 napisał/a:
ozumiem że jest młody i chce szaleć ale on powoli demoluje podwórze

wszyscy to przechodziliśmy w mniejszym lub większym stopniu

klaudia19906 napisał/a:
a próbowałam jedzeniem ulubionymi maskotkami

a jak to robiłaś? co robiłaś kiedy gryzł czy niszczył?

klaudia19906 napisał/a:
a jak próbuje do niego podejść to ucieka i gryzie co się napatoczy

zaprasza do zabawy i chce żebyś go goniła

jak wygląda Wasz standardowy dzień? Co z nim robisz? Ile czasu? Gdzie?

jkasia - 15-07-2011, 17:51

klaudia19906 napisał/a:
a jak próbuje do niego podejść to ucieka i gryzie co się napatoczy masakra jakaś
bo dla niego to super zabawa! A jakim tonem wtedy do niego mówisz? Bo jeśli krzyczysz to on to również odbiera jako zabawe.
klaudia19906 - 15-07-2011, 17:56

więc jak mam mówić??? skoro nie krzykiem

[ Dodano: 15-07-2011, 17:57 ]
już czasem się zapominam to krzyczę tonący brzytwy się chwyta ..

jkasia - 15-07-2011, 17:58

klaudia19906 napisał/a:
więc jak mam mówić??? skoro nie krzykiem
spokojnie, jak do dziecka. Jeśli chcesz psiaka przywołać w momencie jak psoci to kucnij, i wołaj go miłym tonem głosu i weź np piszcząca zabawke do ręki aby go bardziej zainteresowac. Jak podejdzie, daj smakołyka, pochwal. :)

[ Dodano: 15-07-2011, 17:59 ]
klaudia19906 napisał/a:
już czasem się zapominam to krzyczę tonący brzytwy się chwyta ..
zdaża sie, ale trzeba panowac nad soba bo wtedy łatwiej tez zapanowac nad psem.
klaudia19906 - 15-07-2011, 18:00

no dobra już tak próbowałam i pomaga ale na chwilę jak zacznie szaleć to koniec jest po wszystkim co spotka na drodze..
jkasia - 15-07-2011, 18:01

klaudia19906, a wychodzisz z nim na spacery? Aby go zmeczyć? Tak jak pisałam wyżej- zmeczony psiak jest znacznie mniej skłonny do psot. To najlepsza metoda na te małe wariaty :) Jak bedzie wybiegany to nie ma potrzeby aby siedział na podwórku.
klaudia19906 - 15-07-2011, 18:03

tak oczywiście zabieramy go na spacery ... zmęczy się jak jest długi .. tylko że nie ma opcji żeby go puścić luzem bo ten głupol jak poleci to nie wróci więc idzie z nami na smyczy i jeszcze kolczatka to pomaga żeby nie szarpał
jkasia - 15-07-2011, 18:07

klaudia19906, kolczatka u 6 mies szczeniaka? To nie jest dobry pomysł. Musicie wiecej z nim ćwiczyc.Kupic 10m linke lub dłuzsza i niech biega na niej a wy go uczcie przywołania. na tej lince. Na smyczy i kolczatce nigdy sie nie wybiega i dlatego rozrabia Wam w domu!
Musicie zaczac od podstaw. Na parówki uczyc chodzenia przy nodze-nawet jak to oznacza cały spacerk z parówkami w kieszenie :) Ja tak robie do dzis. Dajcie mu luz na długiej smyczy, niech odbiegnie i wtedy zawołaj, jak przyjdzie to daj nagrode i tak w kółko. Tylko konsekwencja nauczy go posłuszenstwa.

klaudia19906 - 15-07-2011, 18:16

no nam weterynarz dał tą kolczatkę bo widział jak się męczymy... naprawdę staramy się go zmęczyć spacery bieganie po podwórku no ale ten pies ma siłę na wszystko
siulentas - 15-07-2011, 18:31

kolczatka? jeju :< to co to za wet? chyba nie slyszal o pozytywnych metodach wychowania psa... polecam u mnie sie sprawdzaja :)
moj maly ma 5 miesiecy i gdy wybiegnie do ogrodu bywa ze dostaje glupawki, heh kwiaty mam juz w strzepkach w srodku zalewa mnie krew ale nie krzycze na niego bo wiem ze sie nakreci tym jeszcze bardziej. tak jak radza inni trzeba zachowac spokoj, kucnac spokojnym tonem przywolac pieska pochwalic gdy przyjdzie i zabrac do domu. najlepiej zabrac go na dlugi spoacer tak by sie pozadnie zmeczyl i po klopocie. pies zmeczony spi jak aniolek :)
labradory to male diabelki z rozkami i ogonkiem hehe ale mozna je zmotywowac do posluszenstwa jedzeniem i innymi przyjemnymi nagrodami wystarcza szczere checi troche czasu i cierpliwosci i pracowac z psem nad komendami i posluszenstwem :)
zycze cierpliwosci bo jak to mawiaja nie odrazu rzym zbudowano :) ale labki to pojetne bestie i bedziesz zaskoczona jak szybko sie nauczy twoj labcio wystarczy odpowiednie podejscie :)
pozodzenia :)

junkie - 15-07-2011, 22:33

Witam
Mam problem z moim dwuletnim labradorem. Opiszę całą sytuację bo nigdy oprócz czytania nie wypowiadałem się na forum. Mój pies miewa ostatnio agresywne zachowania względem obcych osób, a czasem nawet i nas domowników. Wszystko zaczęło się gdzieś 3 miesiące temu, kiedy zaczął wymuszać na nas np szczekaniem, piszczeniem a przy tym podawaniem łapy, czy kładzeniem mordki na kolana spacery. Wyglądało to dość śmiesznie i nie było w tym agresji. Jednocześnie zaczął skakać na naszych gości, czasem ich obszczekiwał. A my wszystko ignorowaliśmy.
Wczoraj jednak przyszedł do nas gość a on z szczekiem i zębami wyskoczył do niego, nie ugryzł, tylko oparł się łapami i szczekał. Dzisiaj kiedy była u nas obca osoba wskoczył na kanapę na której się znajdowała i ją podrapał aż do krwi. W momentach takiego zachowania w ogóle nie reaguje na żadne polecenia, zrywa się i np zaczyna biegać po pokoju.
Wcześniej jego reakcję na obcych były radosne, jeśli nawet zdarzały mu się skoki na gości były radosne, merdał przy tym ogonem i liczył na głaskanie.
Na spacerach zaczął się mniej nas słuchać, czasem jak poczuję jakiś zapach to potrafi nas ciągnąc w ogóle nie reagując na upomnienie.
Obstawiam że 100% winy za jego zachowanie ponosimy my, bo udało nam się wychować psa i liczyliśmy że wszystko już bez pracy się tak utrzyma. I teraz mam pytanie co można robić w sytuacjach wyżej opisanych?
Wydaję mi się że nasz pies chcę być ciągle w centrum uwagi, a obce osoby powodują ze nikt przez te kilka/kilkadziesiąt minut nie interesuje się nim tak jak wtedy kiedy jesteśmy sami. A dodatkowo nauczył się jak nas wykorzystywać do jego zachcianek..... Po za tym nie wykazuje agresywnych zachowań przy podawaniu jedzenia,można w misce grzebać i tak dalej. Przy zabawach zachowuje się również normalnie.
Z góry dzięki za jakieś rady. Pozdrawiam:):)

Gocha2606 - 15-07-2011, 22:50

Junkie, a jak WY na to reagujecie?
Co robicie w takich sytuacjach?
Możemy pogadać na prv?
Wysłałabym Ci listę pytań, żeby nie zaśmiecać wątku?

aganica - 16-07-2011, 09:23

Gocha2606 napisał/a:
żeby nie zaśmiecać wątku?
A zaśmiecaj, bo my wszyscy czytamy Twoje rady.Nie ukrywam że też z nich korzystam.Dobrych rad nigdy dość.
jkasia - 16-07-2011, 09:41

aganica napisał/a:
A zaśmiecaj, bo my wszyscy czytamy Twoje rady.Nie ukrywam że też z nich korzystam.Dobrych rad nigdy dość.
tak tak, zgadzam sie ;D
Madzialenka - 16-07-2011, 10:30

Gocha2606 napisał/a:
, żeby nie zaśmiecać wątku?

Zsmiecaj smialo :) Nam wszstkim wyjdzie to tylko na dobre :)

Joanna K. - 17-07-2011, 13:25

Też jestem ciekawa bardzo bo Mój Rafi też potrafi się tak zachowywać czasami.
Gocha2606 - 17-07-2011, 16:30

Dzięki za miłe słowa, ale to nie jest takie proste w przypadku porad na odległość - opisy Waszych psów mogę znaleźć na forum i zwykle zerkam w profil kogoś, kto ma większy problem. Tu muszę pokombinować żeby uzyskać jak najwięcej informacji o nowym psiaku - stąd ankieta poszła na prv. I po otrzymaniu odpowiedzi już widzę, że tak jak pisał "junkie":

Cytat:
Obstawiam że 100% winy za jego zachowanie ponosimy my, bo udało nam się wychować psa i liczyliśmy że wszystko już bez pracy się tak utrzyma.


Po prostu wszystko jest przestawione "do góry nogami", komunikacja na linii pies - człowiek leży , a pies został rozpuszczony jak dziadowski bicz i nauczył się wymuszać na ludziach wszystko czego chce :->
Dużo pisania przede mną - biorę się więc do roboty.

PS - pokaże Wam coś bardzo mądrego, obejrzyjcie i posłuchajcie dr.Iana Dunbara , w tym wykładzie jest wszystko o tym, skąd się biorą nasze problemy z psami:

http://www.youtube.com/watch?v=GOW0IKO_zfM

:)

jkasia - 17-07-2011, 18:10

Wow obejrzałam i jestem pod wrażeniem.Jakie to wszystko jest oczywiste :)
katerina - 17-07-2011, 20:45

Kiedy tak czytam ten temat dochodzę do wniosku, że mój pies mając 7 miesięcy ma sporo niefajnych zachowań a winni jesteśmy tylko i wyłącznie my. Bo jak odmówić tym proszącym oczkom i słodkiej mordce? Ale moim największym problemem jest to, że nie potrafimy naszej Ami nauczyć żeby wracała do nas na zawołanie. Jeśli biega luzem ma gdzieś nas i nasze smakołyki oraz to co do niej mówimy.Jeśli jest na smyczy to ciągnie tak mocno że mam popękaną skórę na dłoniach. Najgorsze, że chce się witać z obcymi ludźmi i jeśli ktoś przechodzi to na niego skacze, ostatnio zostałam zbluzgana za takie "przywitanie" i mam już tego dość. Powiedzcie jak mam ją nauczyć przychodzić do mnie??? Bo w tej chwili posłuszeństwo mojej suczki to jakieś nieosiągalne szczęście :(
Labradore - 17-07-2011, 21:52

katerina napisał/a:
Bo jak odmówić tym proszącym oczkom i słodkiej mordce?

Czasami trzeba... :(

Nasza Luna nauczyła się komendy "do mnie" dopiero w wieku właśnie 7 miesięcy chodź i tak czasami trudno jej zignorować ludzi...

gingers - 18-07-2011, 08:14

Ja się właśnie obawiam, że jak moja podrośnie to będę miała ten sam problem
aganica - 18-07-2011, 09:10

jkasia napisał/a:
Jakie to wszystko jest oczywiste
Bo my "uczłowieczamy" nasze psy.Trudno nam traktować naszych członków rodziny jak prawdziwe psy.
W teorii jesteśmy otrzaskani, gorzej z praktyką.
Niby wiemy co i jak ale.... brak nam własnej kontroli nad odruchami i to nas gubi.
Przede wszystkim musimy " wyszkolić" siebie a to nie jest takie łatwe :<

mibec - 18-07-2011, 10:50

katerina zapoznaj sie z tymi tematami: http://www.forum.labrador...ghlight=komende
http://www.forum.labrador...1885d3e98c39dab
:)

Oluśka xd - 21-07-2011, 09:47

Mój Alanek ostatnio często wymiotuje nie wiem od czego jest coś takiego . Ostatnio zwymiotował podczas jedzenia odszedł od miski i . . .
Trochę się przestraszyłam tym zjawiskiem .Pomóżcie . ... :shy:

mibec - 21-07-2011, 10:06

Oluśka xd napisał/a:
Pomóżcie . ...
idz do weta, nikt Ci nie zdiagnozuje psa online.
kaha - 21-07-2011, 13:39

mibec napisał/a:
idz do weta, nikt Ci nie zdiagnozuje psa online.

dokładnie, przyczyn wymiotów może być wiele

dominiquepe - 18-08-2011, 18:54

nie wiedziałam gdzie dać ten temat, więc dałam tutaj.
mój 3 miesięczny labek, wszystkich gryzie, a jak mu się mówi nie albo go odciąga to jeszcze bardziej. tym bardziej mam 2 letniego brata i go tez pies gryzie i na niego skacze. do tego robi siku i kupe wszczedzie w domu . teraz mama kazała go cały czas trzymac w kartonie, bo tam nie narobi i jak szczeka to go sie na jakiś czas na dwór wypuszcza. ale jak długo można go w tym kartonie trzymać by się nauczył. i jak z tym gryzieniem, to coraz bardziej boli. nie stać mnie na specjalne szkolenia:/

dominika92 - 18-08-2011, 19:20

jak to trzymać w kartonie ?: | a czego wy oczekujecie od takiego maleństwa????
ręce mi opadły...

Nulcia1 - 18-08-2011, 19:20

prawdopodobnie gryzie ze względu na to , że dziąsła go swędzą tak jak dziecku gdy zmienia ząbki lub to z podowu jakiegos stresu . Jeśli chodzi o trzymanie psa w kartonie to chyba jakiś zart ? przecież to oczywiste , że piesek dopóki się nie nauczy to będzie siusiał trzeba to przeczekać a jeśli komuś taka sytuaja nie odpowiada to chyba nie powinnien mieć psa a przynajmniej nie szczeniaka , którego trzeba wszystkiego nauczyc .. niestety sam się nie nauczy i nie potrzeba do tego specialnych szkoleń .... a jeśli wychodzi się z takim małym pieskiem często na dwór to tez wątpie , żeby jakoś specialnie dużo narobił w domu a nawet jakby to chyba nie jakis wielki problem sprzątnąć ....
Ja sama mam prawie 4 miesięczną suczke i od jakiś 2 tyg zdarzy jej się tylko czasem siknąć a takto już wytrzymuje ;)
Myśle , że powinnaś ten czas przeczekać i pod żadnym pozorem nie trzymaj psa w kartonie ... to nie zabawka ....

Labradore - 18-08-2011, 21:14

dominiquepe jest typowym przykladem jak NIE postępować z psem :brick:
Pies ma dopiero 3 miesiące trzeba go wyprowadzać na dwór za każdym razem jak sie obudzi (maluszki często śpią).
Radzę zainwestować te kilka/dziesiąt/ złotych w zabawki (kong?) a nie zamykać psa w kartonie :confused:
Każdy kto kupuje psa powinien się co nieco o nim dowiedzieć a nie kupowac na ślepo :bad: , pisałaś że nie masz kasy na szkolenie to nasunęło mi sie pytanie, troche nie na temat: jaką karme dajesz psu?

Nulcia1 - 18-08-2011, 21:19

Labradore, racja , zgadzam się ;) po co ktoś bierze psa jak nie ma o nim kompletnego pojecia nie mowiąc juz o rasie ale ogólnie o psie :/ a potem te biedne maluszki ląduja w schroniskach :( ehh

[ Dodano: 18-08-2011, 21:28 ]
dominiquepe, p przeczytałam Twoją wypowiedz jeszcze raz
dominiquepe napisał/a:
jak długo można go w tym kartonie trzymać by się nauczył
i myśle , że nie chodzi tu o szkolenia dla psa tylko zainwestuj w jakąś pożadną podstawówke dla Ciebie bo te wypowiedzi są na poziomie przedszkolaka ....
Labradore - 18-08-2011, 22:05

ja jak brałam Lunę to po nocach siedziałam i czytałam artykuły o Labach (szkoda że nie trafiłam na tematy r=r :( ) ... no chyba że ja jakaś nie ten tego jestem że tak robiłam ]:) (i nadal się jeszcze uczę )
zresztą już wiedziałam co mnie czeka jak mała mnie obsikała przy odbiorze od "hodofców" :D

Nulcia1 napisał/a:
te wypowiedzi są na poziomie przedszkolaka ....

szczerze wątpie by ta osoba miała 16 lat :confused: ale to już nie moja sprawa...

mibec - 19-08-2011, 09:32

Jej, dziewczyny po co tak ostro?

dominiquepe opisane zachowania sa normalne dla psiaka w tym wieku - przekonaj mame, ze trzymajac go w kartonie nie nauczycie go niczego, problem sie tylko poglebi. Masz jeszcze wakacje, wiec cwicz z psiakiem. Pamietaj, zeby po kazdej drzemce i po kazdej zabawie zabierac go na dwor - jak sie zalatwi na dworze daj nagrode np kulke karmy, a jesli nabrudzi w domu nie reaguj i posprzataj jak pies nie widzi. Za kazdym razem jak pies zaczyna podgryzac nie odciagaj go tylko sie odwroc, albo wez brata na rece i odejdz ew daj psu zabawke do pyszczka i odejdz. Tylko cwiczeniem osiagniesz jakis rezultat. Zachecam do poczytania tych tematow:
1. Zbiorek szczeniakowy: http://www.forum.labrador...opic.php?t=3139
2. http://www.forum.labradory.org/viewtopic.php?t=302
3. http://www.forum.labrador...opic.php?t=1976

Owocnej pracy i duzo radosci z psiaka :)

dominiquepe - 19-08-2011, 09:53

ale on na noc tylko w tym kartonie spi, bo jakiś treser powiedział to mamie, że powinien w klatce to mama na noc do kartonu go daje. karmie go eucanubą z jagnięciną. dobra, nie wiedziałam dlatego chciałam się poradzić xD dużo się z nim bawię i wgl. próbuje tresować ale jak na razie
mibec - 19-08-2011, 10:06

dominiquepe napisał/a:
na noc tylko w tym kartonie spi
to nie napisalas tego w poprzednim poscie - ja uwazam ze jesli piesek tylko tam spi to mu sie krzywda nie dzieje. Cwicz z psiakiem, miej duzo cierpliwosci i bedzie ok :)
dominiquepe - 19-08-2011, 12:09

dzięki;D za tydzień idziemy z nim na prześwitlenie i chyba ma dyspalzje bo krzywo biega :/ i tak na zająca;/ a taką dyspalzje sie leczy? jest póxniej szansa dla psiaka?
Labradore - 19-08-2011, 14:25

mibec napisał/a:
Jej, dziewczyny po co tak ostro?

bo denerwuje mnie głupota niektórych ludzi.. :confused:
dominiquepe napisał/a:
jakiś treser

...
dominiquepe napisał/a:
chyba ma dyspalzje

w wieku 3 miesięcy raczej dysplazji jeszcze nie widać, łapy są jeszcze "plastyczne" a pies ciągle rośnie, może lepiej poradzić sie weta a nie, być moze, niepotrzebnie usypiać psa ?

ja bym nawet na noc nie wkładała psa do kartonu :-o

dominika92 - 19-08-2011, 14:26

dominiquepe, czy Ty w ogóle poczytałaś coś o ogólnie o psach/rasie? bo zadajesz podstawowe pytania...polecam lekturę na temat rasy i wychowania szczeniaka, która powinna być obowiązkowa przed wzięciem psa do domu. ale lepiej późno niż wcale:)
mibec - 19-08-2011, 14:31

dominiquepe napisał/a:
krzywo biega
to nie musi wcale swiadczyc o dysplazji, bo szczeniaki czesto chodza jak "lamagi"

Labradore napisał/a:
niepotrzebnie usypiać psa ?
a gdzie ona pisala o usypianiu?
Labradore napisał/a:
nawet na noc nie wkładała psa do kartonu
dlaczego? Moj pies siedzi w klatce jak jestem w pracy, a uwazam ze jest szczesliwym i zadbanym psiakiem.
Labradore napisał/a:
w wieku 3 miesięcy raczej dysplazji jeszcze nie widać
w tym wieku juz mozna spokojnie psa przeswietlic, jesli sa jakies podejrzenia.
dominika92 - 19-08-2011, 14:37

mibec, to nie pytanie do mnie ale moje zdanie :D : w klatce pewnie ma kocyk czy posłanie i pewnie go do niej przyzwyczajałaś :) a określenie wkładam do kartonu kojarzy mi się z włożeniem psa do czegoś w rodzaju pudła po monitorze i tyle, bez żadnego przyzwyczajania, oswajania..ja nie uważam że klatka to coś złego jeśli przyzwyczai się psa tak żeby uważał to za bezpieczne miejsce, jeśli ma tam swoje posłanie czy kocyk i czuję się tam dobrze..karton jakoś mi się nie kojarzy z bezpiecznym miejscem :-P
Nulcia1 - 19-08-2011, 14:40

no wiadomo każdy inneczej wychowuje ale i tak jakoś nie umiałabym zostawić psa na kilka godzin w klatce jak chomika ;p
Labradore - 19-08-2011, 14:44

mibec napisał/a:
a gdzie ona pisala o usypianiu?

mnie chodziło o prześwietlenie
mibec napisał/a:
zadbanym psiakiem.

ciesze się ;)
Pies powinien mieć swoje "bezpieczne miejsce" do którego nikt poza nim nie ma dostępu (legowisko, klatka czy zwykła poduszka) ale żeby karton :-o . Klatka Barneya jest zapewne duża a karton raczej mały i ciemny, dla szczeniaka to dodatkowy stres.
w kartonie to można zabawki trzymać... a nie psa
dominika92 napisał/a:
dominiquepe, czy Ty w ogóle poczytałaś coś o ogólnie o psach/rasie?

najprawdopodobniej tylko to że labki sa mądre, grzeczne i koffane, to że trzeba włożyć troche pracy w ich wychowanie już gdzieś umknęło :matrix:

dominika92 - 19-08-2011, 14:44

Nulcia1, jakbyś miała do wyboru zamknąć go w klatce gdzie by lubił leżeć i czuł się bezpiecznie albo to że coś sobie zrobi niszcząc czy zżerając coś nieodpowiedniego to chyba byś wybrała to drugie co ?:P
Nulcia1 - 19-08-2011, 14:48

dlatego zostawia się pieska w domku najpiorw na 10 minut , pozniej na dłużej i przyzwyczaja się go do do zostawiania samemu , daje się pełno zabawek itp ;) moja didka tez nam przez 1 miesiac dużo poniszczyla ale już się uspokoiła ;p i jestem zadowolona z deksrem było tak samo też nic nie ruszy ;) wiadomo , że lepsze to niz karton i nie uwazam to za cos strasznego ale jadnak jestem za tym , żeby uczyc zostawac samemu ;)
dominika92 - 19-08-2011, 14:50

ja też ale różne się zdarzają sytuację, w każdym razie nie uważam żeby klatka była tragedią, choć oczywiście najlepiej jeśli ma się możliwość nauczyć psa zostawania w domu żeby sobie grzecznie spał :D
Nulcia1 - 19-08-2011, 14:52

dominika92, nom więc w tym się zgadzamy hehe ;D
Labradore - 19-08-2011, 15:00

Nulcia1, ja też bym nie miała ochoty zamykać Luny w klatce (poza tym coś czuje ze ona by sobie nawet z klatką poradzila :P ). Podczas naszej nieobecności Luna ma dla siebie całą piwnicę/kotłownie (moze to też brzmi troche dziwnie ze zamykam psa w piwnicy), ma tam własne posłanie, miski z jedzeniem (oraz jak ktoś nie zamknie drzwi do 2giego pomieszczenia to także miękką poduchę z trocin ]:) ) .
Faktycznie jeśli ktoś nie może sobie poradzić z psem to niech wyłoży troche kasy na klatke a nie zamyka psa w kartonie!

ktosia - 19-08-2011, 15:05

Labradore napisał/a:
Faktycznie jeśli ktoś nie może sobie poradzić z psem to niech wyłoży troche kasy na klatke a nie zamyka psa w kartonie!

ale nikt nie napisał o zamykaniu psa w kartonie, jakby temu szczeniakowi było w nim źle to by go tysiąc razy przegryzł.
A może to karto otwarty od góry i pies ma normalnie światło, tylko zamknięty z czterech stron, jak dla mnie niczym nie różni się od klatki i jeśli spełnia swoją funkcję a kogoś nie stać na klatkę to nie widzę przeszkód żeby karton wyłożony czymś w środku nie mógł robić za posłanie!

Nulcia1 - 19-08-2011, 15:07

Labradore, nam ja się ciesze , że nasze wariaty nie niszcza już ;p Deksik to juz pod tym wzgledem idealny ;p hehe a Didka najpierw niszczyla ale tylko jak z domu wychodzilismy takto to taki aniołek ;p :D pogryzła już dokumnty z auta , moja torebke , ładowarke do tel , maszynke mojego Marcina do golenia itp ;p ale mysle , że to tylko żeczy materialne ... wazne , że już się uspokoiła ;p
siulentas - 19-08-2011, 15:13

ja mam teraz drugiego wariata w domu na tydzien (pies znajomych) i po kilkudziestu minutach mam dosc:| szaleja az za bardzo jeden drugiemu nie chce odpuscic az sie boje ze sie pozra w rezultacie:| moj ma ponad 6 miesiecy ten drugi okolo 5 ale jest wielki paczek. chlopakowi sie zachcialo przyslug... :| wielki silny cielaczek z nigo ciezko ich rozdzielic nie wiem juz co jest zabawa a co nie wallek ma juz dziabniety jezyk..... boziu zeby sie dogadali narazie wallek ze mna w sypialni jest a tamten w salonie bo konca nie znaja obaj a pop tych perypetiach z utrata przytomnosci az sie boje:(
dominiquepe - 19-08-2011, 18:37

ja nie zamykam psa w kartonie tak , że nie ma światła xD od góry ma widok i na bokach, bo ma dziury zaklejone taśmą i wszystko widzi i spi tam tylko wieczorami i nie narzeka, tylko w nocy kilka razy piszczy ze chce wyjsc na dwór to go wyprowadzam. a o labladorach dużo czytałam ale zawsze myślałam, że na tym forum mogę dotatkowo podpytac czy się upewnić :/
Nulcia1 - 19-08-2011, 18:40

dominiquepe, oczywiście , że możesz pytac itp ale chodzi tu o to , że chyba lepiej przecierpieć i nauczyć pieska prawidłowych zachowań żeby nie trzeba było go nigdzie zamykać niż robić sobie kłopot na najblizsze co najmniej 10 lat ... bo i naczej się nie nauczy i będziecie musieli go już zawsze gdzieś zamykać a napewno to tez z czasem stanie się uciążliwe gdy piesek podrośnie ;) pozdrawiam ciepło
Labradore - 19-08-2011, 20:00

Nulcia1, bardzo dobrze powiedziane :)
ktosia - 19-08-2011, 21:18

mam coś dla Was w ramach dyskusji o klatkach i innych ;)
http://i1.kwejk.pl/site_m....gif?1311787958

kozung - 19-08-2011, 21:21

dominiquepe, w ramach pocieszenia powiem Ci że mój Bono biegał jak łamaga do 6 miesiąca życia .. Matko, jak on wyglądał.. a ile razy się wywalił, bo mu się łapki zaplątały :D teraz już jest ok :)
i jeszcze Ci napiszę, że chociaż początkowo maluch miał swoje posłanie, to i tak niechętnie na nim leżał, koniec końców zostało poszarpane, a to co z niego zostało upodobał sobie kot rodzinki i dostał w spadku :) Bonek teraz ma swoje miejsca w domu, gdzie śpi, i nikt mu w paradę nie wchodzi. Mimo tego, iż walnie się czasem na poduchy, które są specjalnie dla niego układane - to i tak woli spać na chłodnej posadce.
a co do siusiania w domu.. mibec, podała Ci linki, poczytaj :) ja się wiele nauczyłam, i chociaż Bono potrafił jeszcze siknąć w wieku 6-7miesięcy w domu, tak o wyjścia zaczął prosić i jest ok :)
powodzenia :)

[ Dodano: 19-08-2011, 21:22 ]
ktosia, :D :D

dominiquepe - 20-08-2011, 16:07

dzięki ;D mój też woli spać w innych miejscach niz jego posłanie. przeważnie w sieni na zimnej posadzce pod wózkiem;P
amroz - 20-08-2011, 19:51

klatkę kupiłem i polecam wszystkim. Już w pierwszy dzień sam bez podpowiedzi wchodził do niej i spał. Po dwóch dniach zacząłem zamykać drzwi klatki, nie protestował. Teraz ma to gdzieś czy drzwi zamknięte czy otwarte. Widać że lubi tam przebywać. Jest zamknięty jak wychodzimy i jest zamknięty jak śpimy. Nie piszczy w tym czasie i nie rozrabia, wstajemy rano, otwieramy klatkę i na spacer. W dzień nawet jak szuka sobie miejsca do poleżenia w pokoju to i tak nie wytrzymuje i wchodzi odpoczywać do siebie :) Nie wiem tylko dla czego wcześniej nie uwierzyłem hodowcą i nie kupiłem od razu. Genialna sprawa.
aganica - 20-08-2011, 20:13

amroz napisał/a:
Genialna sprawa.
Bo wszystko zależy od nauki przebywania w klatce, nic na siłę. Pies tak jak i człowiek, potrzebuje spokoju i azylu.Właśnie klatka powinna być takim miejscem.Miejscem w którym pies może wypocząć, zjeść kosteczkę, ukryć się i wyciszyć.Nigdy klatki nie mieliśmy ze względu na przeciwności lokalowe.
Dla mojej Fionki, substytutem klatki jest łazienka.Zwłaszcza tego lata, gdy burze nagminnie nas nawiedzają, Fiona spędza w niej dużo czasu.
Wolę by tam, przy akompaniamencie pralki spędzała czas burzy, niż by miała trzęść się pod stołem.

ollinko - 20-09-2011, 17:57
Temat postu: psychika i zachowanie.... wlasciciela :P
jesli temat nie chwyci, to przynajmniej bede wiedziala ze to ze mna jest cos nie halo ]:)

nie macie czasem dosc? nie psa, bron boze, chodzi mi o psie zachowanie po ktorym tylko usiasc i plakac :-> poczucie bezsilnosci, smutku, zlosci na ukochana psinke?
sa momenty, ze wymiekam, i serio zbiera mi sie na placz. to zaraz mija. macie takie trudne momenty? szczerze, to mnie oslabia czasem, jak bezka wariuje, za nic sie nie slucha, psoci dokladnie na oczach czlowiekow :>
dzis malo nie padlam na laczce.... nioslam w torebce to, co chwile wczesniej pozbieralam, ta znienacka skoczyla i przegryzla woreczek.... zawartosc nie byla zbyt stala. zonk.
a czasem po prostu bardzo sie boje, ze nie wychowam jej odpowiednio, nie naucze potrzebnych rzeczy.
ufffff............

safeĆ - 20-09-2011, 18:07

dwa dni temu miałam kryzys... krzyczałam do mojego Adama, że oddam tego diabła w cholerę :)

na szczęście ma takie słodkie oczka (pies ofkors), że nic z tego :)

oleska2803 - 20-09-2011, 18:18

spokojnie, wszystko z Tobą ok, a temat o ludzkiej depresji już jest ;)
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4059
poczytaj może Cię troszkę pocieszy :)

Dokite - 24-09-2011, 18:49

A ja dzisiaj o mało zawału nie dostałam. Poszłam z Zargo na spacer. Szło nam się cudownie i długo. Byłam szczęśliwa, bo nie zawsze psiak tak ładnie chodzi ;D . W jednym miejscu spotkaliśmy panią z pieskiem i psiny zaczęły się ganiać po krzakach. W pewnym momencie Zargo zapiszczał i wyszedł na chodnik kulejąc na przednią łapkę, położył się i zaczął ją lizać. Wystraszyłam się, że sobie złamał, ale jak dotykałam to wyglądała w porządku. Puściłam go więc, a on po kilku krokach znowu w pisk, położył się i popatrzył na mnie z takim bólem w oczkach... :cring: Niewiele się zastanawiając wzięłam go na ręce i w te pędy do domu, żeby szybko z nim pojechać do weta. Ale po drodze przykucnęłam i trzymając go na kolanach obejrzałam jeszcze raz łapkę. I znalazłam. W opuszkę wbił mu się jakby mały kolec... :( Wyjęłam go a Zargo jak nowo narodzony zaczął biegać i z ulgą w sercu poszliśmy na dalszy spacer ;D

UFFFFFFFFF..........

Maleńka - 24-09-2011, 18:50

Ja mojego tez mam ochote zamordowac czasem ;o do szalu czasem umie doprowadzic :D
Dokite - 24-09-2011, 18:55

Mnie do morderstwa daleko, ale rozwala mnie na łopatki siedzenie na spacerach. Chociaż dzisiaj byłam w siódmym niebie, tak ładnie szedł ;D
Jednak takie kochane stworzenie z niego jest. ;*

yesh - 24-09-2011, 19:04

Ja też miałam okres, kiedy najchętniej bym swoją Glorię zamordowała, ale teraz już jest znacznie lepiej.. Czasem coś wywinie.. Ostatnio zjadła mi aparat, ale w sumie był do naprawy, więc teraz po prostu muszę kupić nowy. Nie wiem, czy trafił mi się taki egzemplarz, ale mój się uspokoił.. Może nauczyła się ze mną żyć.. :)
Dokite - 24-09-2011, 19:26

yesh,

Myślę, że one po prostu muszą dorosnąć. A my musimy się nauczyć postrzegać je jako dzieciaki, mniej lub bardziej niesforne. Tylko czasem to takie trudne...

ollinko - 24-09-2011, 20:18

na moje wlasne potrzeby stworzylam sobie teorie, ze kazdy miesiac zycia bezki to rok dzieciakowy ;) tak wieb bezik ma trzy i pol latka, jeszcze jej sie zdarza narobic w gatki, za to z niepokojem obserwuje poczatki buntu czterolatka :D ale i rozumie duzo bardziej niz kiedy miala latka dwa ;) no i przewiduje mase problemow do osiemnastki :D :D
ale potem juz z gorki ;D
strasznie kocham ta swoja psinke. a najbardziej mnie zastanawia, ze do kotki ktora mam juz piec lat nidgy nie bylam tak przywiazana jak do tej wariatki mimo ze jest tu tak niedlugo :)

siulentas - 24-09-2011, 21:26

bo koty laza wlasnymi drogami a laby wlaza pod nogi i sie ciagna za nami jak ogonki hehehe ;)
teoria z latkami sie nie sprawdza hehe moj wallek ma 32 tygodnie zdaje sie a napewno nie zachowuje sie jak 32 latek;p raczej jak 6 letni lobuziak dokuczajacy mlodszej siostrze :-P

ollinko - 24-09-2011, 21:29

siulentas, a jak osmiolatek? miesiac=rok :D
100nka - 25-09-2011, 18:28

A propos mordowania...;p

Moja BiBi ma 10 miesięcy i zauważyłem jedną rzecz, mianowicie im bardziej ja jestem nerwowy (nie koniecznie z jej powodu) tym bardziej ona daje mi w kość. Zaczyna gryźć przypadkowe papierki albo patyki, ciągnie się niemiłosiernie itd. Więc postanowiłem od jakichś 2 miesięcy nastawiać się pozytywnie wzorem Cesara Milana.

i co ???
i co ???

I świat stał się piękniejszy. Przed wyjściem z Bibi zostawiam cały stres i problemy z boku ponieważ najbliższą godzinę spędzam tylko z nią i ewentualnie spotkanymi psiakami. Problemy wychowawcze na dworze minęły, lepiej się słucha, nie jada tzw odpadów ludzkich w tym papierki, plastikowe butelki itp. Po prostu łatwiej i chętniej chce się uczyć.
Oczywiście trzeba cały czas pamiętać o układaniu naszego psiaka (samo się nie zrobi) no i darzyć go ogromnymi pokładami miłości tak jak on nas. :D

Luci - 25-09-2011, 18:58

100nka napisał/a:
A propos mordowania...;p

Moja BiBi ma 10 miesięcy i zauważyłem jedną rzecz, mianowicie im bardziej ja jestem nerwowy (nie koniecznie z jej powodu) tym bardziej ona daje mi w kość. Zaczyna gryźć przypadkowe papierki albo patyki, ciągnie się niemiłosiernie itd. Więc postanowiłem od jakichś 2 miesięcy nastawiać się pozytywnie wzorem Cesara Milana.
więc może przytoczę swoją sytuację jaką niedawno miałam... pewnego dnia miałam bardzo nerwowy dzień, wkurzylo mnie pare osob juz rano, czekalam na kogos kto sie spoznial, potem wyszlam mega wkurzona na spacer z Lolcia a ona zamiast isc ciagnela i kręciłą się w kolko, wiec zabralam ja do domu bo myslam ze oszaleje, potem jeszcze mi zwiała wiec miałam apogeum złości ;) wsciekla zostawilam ja w domu i pojechalam zalatwiac swoje sprawy... to co zastalam w domu po powrocie bylo straszne :) nie spodziewalabym sie tego po Loli zwłaszcza ze zawsze! ale to zawsze oprocz tego razu byl idelany porzadek :) więc nigdy wiecej nie zrobilam tego błędu co wtedy i nigdy wiecej nie zastalam w domu takiej rewolucji :) wiec uwazam ze toeria ze pies czuje i przejmuje nasz nastroj jest strzalem w dziesiatke! teraz non stop obserwuje Lolę na spacerach, przy jakis jej reakcjach... idealnie sie sprawdza z moim nastawieniem:)

[ Dodano: 25-09-2011, 18:59 ]
100nka napisał/a:
I świat stał się piękniejszy. Przed wyjściem z Bibi zostawiam cały stres i problemy z boku ponieważ najbliższą godzinę spędzam tylko z nią i ewentualnie spotkanymi psiakami. Problemy wychowawcze na dworze minęły, lepiej się słucha, nie jada tzw odpadów ludzkich w tym papierki, plastikowe butelki itp. Po prostu łatwiej i chętniej chce się uczyć.
dokładnie tak! :) u nas to samo :) jak mam nerwa to zaraz przypominam sobie o rewolucji w mieszkaniu i juz mi lepiej :D
martyna250488 - 25-09-2011, 21:33

Ja co prawda za pomysłami Cesara nie przepadam (kupiłam jego książkę, w której napisał, że szczeniaka nie powinno się głaskać przez 2 tygodnie po odebraniu od hodowcy, co dla mnie jest idiotyzmem, jak również cała jego teoria dominacji) - ale oczywiście, inni mogą się z nim zgadzać.
Nie mniej jednak, muszę się zgodzić z tym, że pies przejmuje nasz nastrój... A ja mam taką nerwową pracę, eh...

Luci - 25-09-2011, 21:59

martyna250488 napisał/a:
Nie mniej jednak, muszę się zgodzić z tym, że pies przejmuje nasz nastrój...
tu nie chodzi o całą teorie ktora glosi Cesar, tylko o pewna czesc do ktorej sie odnieslismy :) a to jednak sie sprawdza ;)
100nka - 26-09-2011, 07:35

Dokładnie...Generalnie ludzie się sami nakręcają na problem z psem, a wcale go nie ma.
Wystarczy trochę odsapnąć, wyluzować się i dokładnie się przyjrzeć zachowaniom psa i sami jesteśmy w stanie dużo wywnioskować.

martyna250488 - 26-09-2011, 08:42

Luci napisał/a:
martyna250488 napisał/a:
Nie mniej jednak, muszę się zgodzić z tym, że pies przejmuje nasz nastrój...
tu nie chodzi o całą teorie ktora glosi Cesar, tylko o pewna czesc do ktorej sie odnieslismy :) a to jednak sie sprawdza ;)

No właśnie o tym pisałam - to jedyna rzecz z jego teorii z jaką się zgadzam.
Macie jakieś sposoby na to jak się uspokoić, wyciszyć i pozytywnie nastroić przed powrotem do psiaka z pracy?

Luci - 26-09-2011, 14:07

Myślę, że jeszcze parę fajnych kwestii by się znalazło ;) zresztą ja lubię Cesara, choć nie zawsze i w każdym przypadku jego teorie ma miejsce i zastosowanie... w końcu to bardziej specjalista od "trudniejszych" ras ;) ale każdy ma swoje zdanie i spostrzeżenia :) uważam, że trzeba mieć zdrowe podejście do swojego psa. A jeśli chodzi o uspokojenie się po powrocie z pracy, to ja np. mam wiele czasu na uspokojenie się gdyz moja droga do pracy i z powrotem trwa 1,5 h więc mam mnóstwo czasu na uspokojenie się... Przed wyjściem do pracy jest ciężej, bo czasami córa marudzi ;) ale ćwiczę i pracuję nad sobą :)
100nka - 27-09-2011, 14:03

No w zasadzie to zależy kto się czym zajmuje. Ja mam prace którą lubię, a to już duży pozytyw. Poza tym jak mam iść z moją Bibi to już się cieszę bo tak jak pisałem dużo pracujemy i się szkolimy więc i ona jest zadowolona bo dostaje za świetną prace swoje smaki no i ja jestem zadowolony że psinka jest coraz mądrzejsza. A jeśli chodzi o samo luzowanie to bardzo proste, po prostu musisz zaglądnąć do twojego mózgu i mu powiedzieć "teraz idę z moim przylepaskiem i nic innego nie chce wiedzieć" :D zostaw telefon w domu i sio na dwór :D
greghorr - 27-09-2011, 14:08

martyna250488 napisał/a:
Macie jakieś sposoby na to jak się uspokoić, wyciszyć i pozytywnie nastroić przed powrotem do psiaka z pracy?


usiadz, policz do dziesieciu, pomysl sobie, jaka slodkosc czeka na Ciebie w domu :)

ollinko - 27-09-2011, 18:28

ha, mnie wlasnie mysl o powrocie do domu, i do tanczacego na moj widok zadka uspokaja i wprawia w doskonaly hunor :)
Gaba i Paweł - 22-10-2011, 21:57

Ja mam bardzo stresującą pracę ale na samą myśl, że w domu czeka na mnie "nocna furia" humor mi się poprawia. :D A jak jestem smutna to się przytulam do Gaji a ona mimo, że jest taka młodzutka, patrzy swoimi mądrymi oczkami i rozumie, że pani jest źle :)
Za to dzisiaj się wkurzyłam ale nie na moją szaloną psinkę ale na właścicielkę jej braciszka. Miałam okzaję poznać ich dzisiaj. Starsza pani wzięła labradora myśląc, że to taki słodki piesek jak z reklamy Velveta :| :bad: Młody szaleje a ona sobie z nim nie radzi. Piesek nie ma kontaktu z innymi psami (dzisiaj był jego pierwszy raz właściwie). Pewnie za kilka miesięcy odda go komuś :( Wkurza mnie taka bezmyślność :(

PS Przepraszam, że tutaj wylewam swoje frustracje ale nie wiedziałam, gdzie się wygadać :(

Luci - 23-10-2011, 09:30

Gaba i Paweł, :( rozumiem Cię... trudno jest patrzeć na takie sytuacje bo nerwy człowieka biorą... jedyne pewnie co możesz zrobić to spotykać się z panią i dawac psiakom więcej zabawy ;)
karat - 29-06-2015, 21:23

ja dzisiaj tez mam dosyć swojego psa :cring: zaraz będzie miał dwa lata , skończyłam z nim kurs podstawowy z posłuszeństwa, a on i tak ciagle mi ucieka nie chce przychodzić na przywołanie, zamiast bawic się z psem woli szukac żarcia w krzakach, mam dosyć. ciagle nad nim pracuje ,smaczki , chwalenie. w domu ładnie się słucha na szkoleniu tez był anioł a spuszczony ze smyczy dostaje małpiego rozumu i na nic nie reaguje ja już nie wiem co mam z nim robic, kiedy on dorosnie i zacznie się naprawdę słuchac , bo strach go puścic :cring: ciagle cos żre , potem choruje , jak cos złapie to mi ucieka czasami nawet nie wiem co zjada bo łyka w locie, tak jak dzisiaj miał się bawic ale żarcie było ciekawsze, co mi się za egzemplarz trafił masakra, do tego uparty jak osioł....
no to się wyżaliłam :cring:

kamil8406 - 29-06-2015, 21:37

karat napisał/a:
spuszczony ze smyczy dostaje małpiego rozumu i na nic nie reaguje ja już nie wiem co mam z nim robic

Czy Argo posiada "klejnoty" :-P ? Ucieczki to jeden z powodów dla których się psiule kastruje.
karat napisał/a:
do tego uparty jak osioł

Ja też mam mułka na spacerach ;] . Jak się zaprze albo układzie się na plecach na środku ulicy to mam problem. Inusia waży 40 kg :-P .

Małgosia35 - 29-06-2015, 22:41

karat napisał/a:
w domu ładnie się słucha na szkoleniu tez był anioł a spuszczony ze smyczy dostaje małpiego rozumu i na nic nie reaguje

Jak dziecko - grzeczne w domu i szkole ,a poza tym szatan :-P

Czy Argo jest wykastrowany ?

deadend - 30-06-2015, 00:11

Ale kastracja to chyba na takie ucieczki za szukaniem przygód pomoże, a on ucieka i coś żre - tak zrozumiałam, to może oprócz kastracji dla spokoju jednak jakiś kaganiec np. fizjologiczny, uniemożliwiający zżeranie skarbów?
karat - 30-06-2015, 06:54

Tak jest wykastrowany i co? nic.. dalej ucieka . on normalnie głuchnie jak jest bez smyczy. Nie chce się bawic tylko szuka żarcia , nic go wiecej nie interesuje
kamil8406 - 30-06-2015, 08:54

karat napisał/a:
Tak jest wykastrowany i co? nic.. dalej ucieka . on normalnie głuchnie jak jest bez smyczy. Nie chce się bawic tylko szuka żarcia , nic go wiecej nie interesuje

Jedyne co w takiej sytuacji możesz zrobić to założyć Argo kaganiec tak jak deadend pisze, tylko ze raczej nie fizjologiczny (ma za duże otwory nie nadaje się dla "śmieciarza") tylko normalny metalowy. Przyczep mu też kilkadziesiąt metrów linki, będziesz miała go pod kontrolą i przy okazji potrenujesz przywołanie

deadend - 30-06-2015, 09:02

kamil8406 napisał/a:
raczej nie fizjologiczny (ma za duże otwory nie nadaje się dla "śmieciarza") tylko normalny metalowy
przepraszam w takim razie, nie używałam żadnego więc myslałam,że też uniemożliwi jak ma te kratki z przodu.
anna34 - 30-06-2015, 09:04

No cóż chyba większość ludzi przechodzi z młodymi labkami etap zwątpienia i miejcia go dość.Ja też tak miałam. :-P
mibec - 30-06-2015, 09:30

karat, a probowalas cwiczyc z linka treningowa?
karat - 30-06-2015, 10:16

Ćwiczę cały czas na otwartym terenie ale na dworze pod blokiem puszczam go czasami luzem bez linki i wtedy lata i już w ogóle się nie słucha. ma takiego swojego kolege z którym się bawił kiedyś bo teraz wykorzystuje sytuacje na szukanie żarcia.
aganica - 30-06-2015, 18:34

Mnie. kiedyś wet poradził by założyć metalowy kaganiec /wtedy nie było takiego wyboru jak teraz / i pierwszą warstwę zakleić plastrem .
Teraz można kupić idealne kagańce dla zbieraczy .


No i ..linka treningowa...ćwiczymy przywołanie aż do skutku.

kamil8406 - 30-06-2015, 18:55

aganica, Plastiki wiadomo że są wygodniejsze dla psa ale czytałem że w upały pies nie bardzo może w takim kagańcu oddychać.
Anusiax - 30-06-2015, 21:36

kamil8406
mamy taki kaganiec i jest on na tyle obszerny, że pies spokojnie może w nim dyszeć, ziać a nawet ziewać. Wg mnie są lepsze bo lżejsze. Ale co kto lubi :)

dam18 - 06-07-2015, 21:57

Ja z ucieczkami Rokiego również walczę, dostaję wariacji jak widzi innych ludzi,skacze na nich, wtedy się nie słucha, w zasadzie już skończyły mi się pomysły by nad nim zapanować, ale ciągle walczę i się nie poddaję. Kiedyś w końcu dotrze do niego jak ma się zachowywać.
Damian_le - 19-07-2015, 19:02

karat napisał/a:
ja dzisiaj tez mam dosyć swojego psa :cring: zaraz będzie miał dwa lata , skończyłam z nim kurs podstawowy z posłuszeństwa, a on i tak ciagle mi ucieka nie chce przychodzić na przywołanie, zamiast bawic się z psem woli szukac żarcia w krzakach, mam dosyć. ciagle nad nim pracuje ,smaczki , chwalenie. w domu ładnie się słucha na szkoleniu tez był anioł a spuszczony ze smyczy dostaje małpiego rozumu i na nic nie reaguje ja już nie wiem co mam z nim robic, kiedy on dorosnie i zacznie się naprawdę słuchac , bo strach go puścic :cring: ciagle cos żre , potem choruje , jak cos złapie to mi ucieka czasami nawet nie wiem co zjada bo łyka w locie, tak jak dzisiaj miał się bawic ale żarcie było ciekawsze, co mi się za egzemplarz trafił masakra, do tego uparty jak osioł....
no to się wyżaliłam :cring:


z ucieczkami poradziłem sobie prostym sposobem jak wołałem Hadesa a on mnie olewał to się chowałem parę razy piszczał był zdezorientowany że nagle Pan zniknął i teraz wołam to jest przy nodze ;) może tak spróbuj :)

anna34 - 20-07-2015, 01:31

A mój odkąd jest na diecie budzi mnie każdej nocy której jestem w domu między 1.00 a 3.00 i ciesze się,że czasem bywam w pracy na nocach.
Ale kocham swojego psa ponad wszystko i wszystko mu wybaczam,choć bywa,że nakrzycze na niego też :papa:

desperados - 20-07-2015, 16:29

Damian_le napisał/a:
karat napisał/a:
ja dzisiaj tez mam dosyć swojego psa :cring: zaraz będzie miał dwa lata , skończyłam z nim kurs podstawowy z posłuszeństwa, a on i tak ciagle mi ucieka nie chce przychodzić na przywołanie, zamiast bawic się z psem woli szukac żarcia w krzakach, mam dosyć. ciagle nad nim pracuje ,smaczki , chwalenie. w domu ładnie się słucha na szkoleniu tez był anioł a spuszczony ze smyczy dostaje małpiego rozumu i na nic nie reaguje ja już nie wiem co mam z nim robic, kiedy on dorosnie i zacznie się naprawdę słuchac , bo strach go puścic :cring: ciagle cos żre , potem choruje , jak cos złapie to mi ucieka czasami nawet nie wiem co zjada bo łyka w locie, tak jak dzisiaj miał się bawic ale żarcie było ciekawsze, co mi się za egzemplarz trafił masakra, do tego uparty jak osioł....
no to się wyżaliłam :cring:


z ucieczkami poradziłem sobie prostym sposobem jak wołałem Hadesa a on mnie olewał to się chowałem parę razy piszczał był zdezorientowany że nagle Pan zniknął i teraz wołam to jest przy nodze ;) może tak spróbuj :)
labki to głodomory,moze zabieraj ze soba jakiejs smaczki na spacer moze przestanie ich gdzies w krzakach szukac

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group