forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Pies nie przychodzi na komendę - co robić?

Jagusia - 13-02-2009, 19:19
Temat postu: Pies nie przychodzi na komendę - co robić?
Moi drodzy eksperci od labków,

Czy macie jakiś sposób na to by jak najszybciej nauczyć psa przychodzenia na komendę?

Enzo najwyraźniej musiał być bity smyczą np. kiedy coś schrupał na spacerze bo gdy tylko sie od niej uwolni szaleje. Problem miał z tym jego drugi właściciel i problem mamy z tym my. Na smyczy chodzi rewelacyjnie, nie szarpie, rozumie komendę równaj, w domu też z posłuszeństwem nie mamy problemów.

Kiedy do nas trafił powtarzał pewne czynnosci po Sarze więc na spacerze wracał kiedy i ona wracała ale robi się coraz gorzej. Nie rusza go już fakt, że miziam tylko Sarcię, nie interesują go smaczki, bo przecież sam sobie coś znajdzie "lepszego". Pilnuje się, reaguje gdy go wołam, ale przychodzi na wysunięcie ręki i natychmiast ucieka gdy próbuję go dotknąć.

Sytuacja jest kłopotliwa. Jeśli go nie puszczę to się nie wybiega, a jak go puszczę to nie wiem o której do domu wrócę.... poza tym co będzi jeśli na nasze odludzie jakieś ludziska jednak się przyplączą? To troszkę głupie i krępujące nie móc złapać własnego psa.

Jako tymczasowe rozwiązanie wymyśliliśmy metodę samochód. Enz wprast uwielbia jeździć samochodem jak tylko widzi otwarte drzwi natychmiast się pakuje więc na spacery jeździmy autem, a kiedy uznaję, że już czas do domu po prostu odpalam silnik i pies jest natychmiast z powrotem. Nie jest to jednak rozwiązanie na długo.

Plisss pomocy!!!

BlueDiego - 13-02-2009, 19:57

Jagusia, a jak on reaguje na aporty? Czy próbowałaś poświęcić tylko jemu fragment spaceru i zająć go aportami? Jeśli ma tego labkowego bakcyla (aportowego), to już go w zasadzie masz w garści.. Ale pracy jeszcze prze Tobą dużo. Jesli za aportami nie przepada, to spróbuj w nim rozwinąć tą labkową cechę. Wtedy będziesz dla niego najbardziej atrakcyjna na swiecie! :D ;D
Ale uważaj, zabawa aportami, niewłaściwie prowadzona, może tą cechę w labku zabić bezpowrotnie.. :bad:

Ryniu - 13-02-2009, 20:27

Jagusia napisał/a:
Enzo najwyraźniej musiał być bity smyczą np. kiedy coś schrupał na spacerze bo gdy tylko sie od niej uwolni szaleje.

nie jest to absolutnie objawem bicia smyczą. Spróbuj rzeczywiście udać że go nią bijesz wtedy jego reakcja powie Ci dokładnie jak było wcześniej.

iwonsia - 13-02-2009, 20:28

BlueDiego napisał/a:
Ale uważaj, zabawa aportami, niewłaściwie prowadzona, może tą cechę w labku zabić bezpowrotnie.. :bad:


tego sie właśnie obawiam .... mój problem polega na tym, że Młody (syn) bawi się z Gomezem w rzucanie czegoś, Gomez nie oddaje przedmiotu tylko ucieka z nim a Młody go gania. Boję się, że Gomez za bardzo to polubi i nie będzie chciał aportować. Może macie jakies rady? Jak nauczyć aportowania?

BlueDiego - 13-02-2009, 20:55

iwonsia napisał/a:
Może macie jakies rady? Jak nauczyć aportowania?

Przerwij jak najszybciej takie "zabawy", bo Gomez będzie miał olbrzymie trudności w byciu aporterem! Od małego rzucając pieskowi aporty (nawet w domu) oczekuj zawsze na PRZYNIESIENIE go do Ciebie (niekoniecznie na oddanie). Wymień aport na "smaczka" albo inaczej odwróć jego nim zainteresowanie. Wtedy ponownie go możesz "nakręcić" na aport- czyli przyniesienie. Jest to bardzo, bardzo ważne! :-o Od tego może zależeć dalsze łatwe, albo bardzo trudne szkolenie psiaka! :-o O moim szkoleniu labka (także o aportach) możesz poczytać w Dziale "Szkolenie". :)

Jagnes093 - 13-02-2009, 21:01

Pucini też kiedyś uciekał z aportem, ale od kiedy zaczęłam go ignorować zaczął przynosić mi aport. Za każdym razem, gdy przyniósł aport rzucałam mu go ponownie i on to docenił.
iwonsia - 13-02-2009, 21:06

BlueDiego napisał/a:
Przerwij jak najszybciej takie "zabawy", bo Gomez będzie miał olbrzymie trudności w byciu aporterem!
jak to wytłumaczyć 13sto latkowi :bad:
BlueDiego - 13-02-2009, 21:10

Jagnes093, jest to bardzo dobra metoda, tez ja stosowałem, gdy Kaja zostawiała aporty zbyt daleko ode mnie (według mnie!). Brawo!! :D
Jagnes093 - 13-02-2009, 21:11

iwonsia napisał/a:
jak to wytłumaczyć 13sto latkowi :bad:

13latek i nie potrafi tego zrozumieć? :-o

Szyszunia - 13-02-2009, 21:12

iwonsia napisał/a:
BlueDiego napisał/a:
Przerwij jak najszybciej takie "zabawy", bo Gomez będzie miał olbrzymie trudności w byciu aporterem!
jak to wytłumaczyć 13sto latkowi :bad:

Powiedz, że szlaban dostanie :P

Jagnes093 - 13-02-2009, 21:12

Hehe a czasami Pucini ma takie chwile zwątpienia (kiedy się na niego spojrzę) czy przynieść czy nie wtedy szybko odwracam wzrok zazwyczaj działa ^^

Na szczęście w wodzie aport przynosi.

A co do przywolania można spróbować kupić linkę 15m i na niej ćwiczyć przywolania ;)

BlueDiego - 13-02-2009, 21:16

iwonsia napisał/a:
jak to wytłumaczyć 13sto latkowi :bad:

Możesz mu wyjaśnić, na czym polega szkolenie psa i że to co On robi tez jest szkoleniem (ale nie do końca poprawnym). Myślę, ze zrozumie... :)

aganica - 13-02-2009, 22:49

Jagnes093 napisał/a:
czy przynieść czy nie wtedy szybko odwracam wzrok zazwyczaj działa ^^
takie łapanie focha , jest bardzo skuteczne , sama to stosuję i potwierdzam .Doprowadzam do tego że Hermiona kładzie aport na moich stopach .
Ale Fionka to już inna bajka , przynosi i owszem , wpycha mi do ręki / bezczelnie / jednak nie puszcza tylko prowokuje do przeciągania .OOOOOOOO..nieee , za stara jestem na takie szarpanki .. :doubt:

zaradna - 13-02-2009, 23:21

Cytat:
Przerwij jak najszybciej takie "zabawy"

BlueDiego, dobrze radzi potemm oga być problemy. Elmo jak był młodszy tez tak robił uciekał z jakimś przedmiotem i prowokował żeby go ganiać.
Ja wtedy odwracałam wzrok od psa i go ignorowałam i to poskutkowało.

[ Dodano: Pią 13 Lut, 2009 ]
Jagusia, ja myśle, że powinnas pujść za radą BlueDiego,

AnnaK_84 - 13-02-2009, 23:30

A czy mozecie mi wytlumaczyc o co chodzi mojemu psu , aportpwac nauczyl sie od innych psiakow , rzucalismy im aporta i wszystkie psy biegly wiec i moj Otis z nimi i tak sie nauczyl i dwa dni slicznie aportowal a na 3 ja mu pike rzucam on dobiega lapie ja w pysk po czym robi z pilka 3 kroki i zostawia i zaczyna sie zajmowac swoimi sprawami , wczesniej jak mu si udawalo to zawsze chwalilam dawalam nagrode ale dzis na spacerze znowu mial pilke w nosie , jak pojawily sie inne psiaki to znow zaczol aportowac ale wychodzi na to rze on aportuje kiedy chce, ja rzeczywiscie po jakims czasie jak juz widze ze pilka go nie interesuje to ide po nia bo co mam zrobic , juz nie wiem co robie zle i co robic powinnam zeby bylo dobrze??
zaradna - 13-02-2009, 23:33

AnnaK_84, a nagradzasz go za kazdym razem jak przynieie aport?
Tsunami - 13-02-2009, 23:37

AnnaK moja suncia jak była mlodsza też tak robiła. Przeszła burzę hormonów i na spacerze dla niej najważniejsza jest zabawa z nami. Czasem potrafi nawet nie wysiusiać się przez godzinę, bo cały czas biega za aportami, po czym dopiero jak wracamy do domu to załatwia swoje potrzeby zupełnie jakby nie miała na to czasu wcześniej. Z psami jest trochę trudniej, gdyż w okresach cieczkowych chyba nic ich nie odciągnie od obwąchiwania trawników, ale może to przejdzie z czasem.
AnnaK_84 - 13-02-2009, 23:46

zaradna, za kazdym razem jak przyniesie to go nagradzam jak przyjdzie na zawolanie rowniez ale on woli patyki napotkane po drodze grysc niz nagrode dostacTsunami, Jak przez te 2 dni biegal za aportem to byl poprostu wspanialy , bylam z niego bardzo dumna bo nawet jak inne psy przechodzily to juz nie byly tak wazne , jak sie spojrzal na innego psa wystarczylo ze go zawolalam i rzucilam pilke i odrazu zapominal o wszystkim innym , a dzis poprosty masakra ja rzucam a on tylko biegl lapal w pysk i 2 kroki pozniej zapominal ze wlasnie aportuje :(
Tsunami - 13-02-2009, 23:56

On wchodzi teraz w ciężki dla Was okres, bo zaczyna dojrzewać. Teraz to suczki będą najważniejsze :) Ale musicie z nim pracować, nakręcać go na aport, żeby to właśnie zabawa z Wami była dla niego najważniejsza.

Przepraszam za offa :) mieszkasz w pięknym mieście! I jest tam super oceanarium, w którym miałam przyjemność być :)

AnnaK_84 - 14-02-2009, 00:05

Tsunami, zabawne jest to ze on nie do suczek bo u nas to wiekszosc psow , suczki sa moze 2 ale one szczekna i otis odrazu odchodzi , moze on gejem jest :< a oceanarium u nas rzeczywiscie fajne zwlaszcza moj synek je uwielbia ;D
Tsunami - 14-02-2009, 00:07

AnnaK_84 napisał/a:
moze on gejem jest
:D :D nigdy nie wiadomo :)
chciałoby się rzecz: pies to też człowiek :P

BlueDiego - 19-02-2009, 07:22

Aportowanie powtarzane setki, tysiące razy, w domu, na spacerach, praktycznie "uzależnia" labka od tej czynności. Do tego stopnia to kochają, ze w swej podświadomości mają zakodowane sposoby działania z aportem. I dla zabawy z aportem (a dla labka jest to "praca" z aportem) są gotowe wykonać inne czynności, aby tylko zająć pańcię (pańcia) tą zabawą... Aportowanie pozwala włączać do pracy psa węszenie wiatrem górnym i dolnym (szukanie "pachnącego pańcią" kijka w trawie) rzucając aport tak by pies nie widział miejsca jego upadku (np.wysoka trawa). Pozwala na naukę "aportów już leżących" na ziemi (szukanie przedmiotów) i może być sposobem przywołania psa, gdy zajętego zabawą z "kolegami", pańcia go zawoła i zrobi ruch ręką jak do rzutu aportem (oczywiście z aportem w ręce). Aportowanie pozwala nauczyć psa noszenia przedmiotów w kufie. :D A generalnie miłość labka do aportowania może być podstawą (kanwą) na której można oprzeć całe jego dalsze szkolenie!!! Dlatego uważam, że nauka aportowania powinna być (po z przywołaniu do pańci) drugim elementem w szkoleniu labka. Powowdzenia!!! :D :haha: :papa:
P.s. Na kanwie aportowania można łatwo nauczyć psa posłuszeństwa (oddawanie zdobyczy)!!!

Bora - 19-02-2009, 13:37

Szyszunia napisał/a:
Powiedz, że szlaban dostanie
na komputer :D
Jagusia - 19-02-2009, 14:37

BlueDiego napisał/a:
Jagusia, a jak on reaguje na aporty? Czy próbowałaś poświęcić tylko jemu fragment spaceru i zająć go aportami? Jeśli ma tego labkowego bakcyla (aportowego), to już go w zasadzie masz w garści.. Ale pracy jeszcze prze Tobą dużo. Jesli za aportami nie przepada, to spróbuj w nim rozwinąć tą labkową cechę. Wtedy będziesz dla niego najbardziej atrakcyjna na swiecie! :D ;D
Ale uważaj, zabawa aportami, niewłaściwie prowadzona, może tą cechę w labku zabić bezpowrotnie.. :bad:


Efekty rewelacja - wielkie dzieki - wystarczylo kilka dni aby Enzo zaczął do mnie podchodzić, bez obaw. Czasami ma jeszcze chwile zawachania, ale nie oczekujmy cudu - to dopiero 2 tyg jak jest z nami więc i tak postęp kolosalny.

[ Dodano: Czw 19 Lut, 2009 ]
Ryniu napisał/a:
Jagusia napisał/a:
Enzo najwyraźniej musiał być bity smyczą np. kiedy coś schrupał na spacerze bo gdy tylko sie od niej uwolni szaleje.

nie jest to absolutnie objawem bicia smyczą. Spróbuj rzeczywiście udać że go nią bijesz wtedy jego reakcja powie Ci dokładnie jak było wcześniej.


Dokladnie tak jest. Unika smyczy jak ognia. Teraz kiedy go wolam po prostu chowam smych do kieszeni lub wieszam ja sobie na szyi, pod żadnym pozorem nie mogę jej trzymać w dłoni bo wtedy staje 2 mety ode mnie i ani kroku dalej.

zaradna - 19-02-2009, 14:44

Jagusia, a może są jakieś ćwiczenia oswajania psa z ze smycza aby się jej nie bał.
Myslałaś np, żeby połozyć smycz robiąc koło, a w środek włożyć jakiś smakołyk?
Może by coś pomogło zbliżyłby się do niej po smakołyk i może z czasem zaczoł by kojarzyć, że smycz nie musi byc zła, lub jakies podobne ćwiczenia jeśli są

Jagusia - 19-02-2009, 15:00

Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia. Poki co i tak jest lepiej. Jutro pojadę do miasta i kupię mu nową calkowicie inną wyglądem smycz - moze to poskutkuje. On jest na tyle wysoki, że jak trzeba to go poprowadzę na samej obroży. Zresztą jak go juz zapnę to chodzi rewelacja - tylko ten moment podejścia. Tak jakby się bal, że oberwie. Na razie pracujemy z aportem. Postępy są bardzo duże. Na początku biegl lapal i ganial z zabawka po calym podworku. Wolałam ale gdy nie przynosil szlam do domu - i koniec zabawy. Po kilku minutach wychodzilam i jakby nigdy nic znowu rzucalam prosząc aby przyniosł. Scenariusz powturzyliśmy jeszcze kilka razy az w koncu przyniosl i rzucil mi pd nogi wtedy go pochwalilam i rzuciłam jeszcze raz. Od tego czasu przynosi prawie zawsze, a czasem nawet mi podaje wtedy nagradzam go i chwalę.

zaradna napisał/a:
a w środek włożyć jakiś smakołyk?


Enzo to dziwny labrador - na niego smaczki nie dzialaja. Olewka totalna - znacznie lepiej reaguje na pieszczoty.

zaradna - 19-02-2009, 15:08

Cytat:
Enzo to dziwny labrador - na niego smaczki nie dzialaja

To jest naprawde fenomenem hehe ;)

[ Dodano: Czw 19 Lut, 2009 ]
Mam, nadzieje, że nowa smycz poskutkuje :)

BlueDiego - 19-02-2009, 15:29

Jagusia napisał/a:
Od tego czasu przynosi prawie zawsze, a czasem nawet mi podaje wtedy nagradzam go i chwalę.

Brawo! Jagusia, w dwa dni takie postępy.. :) :haha:
W nim drzemie potencjał Championa pracy - retrievera!! :haha:
Zdolny psiak, układaj go dalej!! Powodzenia :papa:

[ Dodano: Czw 19 Lut, 2009 ]
Jagusia, myślę, ze kłopoty z zakładaniem smyczy można będzie pokonać, gdy już Enzik pokocha aporty dostatecznie mocno. Jest to kwestia posłuszeństwa psa, nad którym trzeba będzie trochę popracować! Ale moim zdaniem byłoby to w tej chwili "za dużo grzybów w barszcz! :)

Jagusia - 19-02-2009, 17:51

BlueDiego napisał/a:
Brawo! Jagusia, w dwa dni takie postępy..


Postępy rzeczywiscie robi ogromne. Na razie ćwiczymy tylko na podwórku - bo tu wiem, że nad nim zapanuję - tj że mi nie nawieje do innej wlasnej zabawy.

BlueDiego - 19-02-2009, 18:13

AnnaK_84 napisał/a:
a na 3 ja mu pike rzucam on dobiega lapie ja w pysk po czym robi z pilka 3 kroki i zostawia i zaczyna sie zajmowac swoimi sprawami

AnnaK_84, Twój Otis po prostu jeszcze nie uświadomił sobie tego, ze to TY jesteś "panią aportu" i tylko wtedy gdy TY zechcesz on będzie się mógł z Tobą bawić (pracować).
Musisz do tego jak najszybciej doprowadzić... Proponuję pójść w jakieś miejsce wolne od psów (i innych rozproszeń) i ostentacyjnie "nakręcić" pieska na aport. Gdy przyniesie to O.K., gdy po 2m zostawi, to pójdż po aport i odtąd ostentacyjnie się nad nim znęcaj psychicznie, rzucając aport dla siebie do góry i łap, rzucaj na 2m od siebie i zabraniając mu jego uchwycenia, sama go aportuj, rób wymachy do rzutów bez rzutów itp. labkowe "tortury".. Staraj się przy tym zachowywać tak, jakbyś Otisa nie zauważała i ignoruj wszystkie jego próby włączenia się do zabawy.. ;]
Po czym spacer zakończ, wracając z aportem w ręce, trzymanym tak, by pupila denerwować i stresować. :) :-P
Zapewniam Cię, że żaden normalny labek tego na dłuższą metę nie wytrzyma... Po najdalej dwóch, trzech takich przedstawieniach Twój piesek zmieni swoje postępowanie... ;]

BarbaraS - 19-02-2009, 18:44

zaradna napisał/a:
Cytat:
Enzo to dziwny labrador - na niego smaczki nie dzialaja

To jest naprawde fenomenem hehe ;)

A może jest najedzony? Mała głodóweczka jeszcze żadnemu psu nie zaszkodziła :)

eska - 15-01-2010, 22:20
Temat postu: Labrador zgłupiał ?
Witam.
Kofi odkąd zaczęła wąchać ślady innych psów na polu, kompletnie nie słucha. Do nogi wróci po wielkich krzykach, a jak zobaczy psa to wiadomo - psa nie ma.

czy to jest jeden z jakichś etapów w życiu labka?

AniaCz. - 15-01-2010, 22:41

eska, w jaki sposob przywolujesz psa? Uzywasz pochwal i nagrodek?
_Lukasz_ - 15-01-2010, 22:43

Nie martw się :) Mam 7 miesięcznego "Labcicha" i jak tylko zobaczy w pobliżu psa, człowieka, sarnę, zająca, mysz, samochód, kosiarkę, to ma mnie w głębokim poważaniu :P Staram się jak mogę żeby przyszedł do mnie, ale przeważnie przegrywam z ciekawskim psem :P Ostatnio zacząłem uciekać w drugą stronę ale raz to pomogło, a drugi już nie.
Mnie martwi to, że kiedyś trafi na jakiegoś łysego skretyniałego Pana, który nie wychował Bulteriera i tragedia będzie gotowa... Rozmawiałem na ten temat z właścicielem dorosłego psa i powiedział mi, że jego piesek zaczął bardziej słuchać gdy miał jakieś 1,5 roku, choć nadal ma odpały. Te psy muszą się wyszaleć. Zresztą który szczeniak nie musi :)

P.S. Chwalę psa i nagradzam jego ulubionymi paróweczkami, ale nawet to nie pomaga :)

Ewelina - 15-01-2010, 22:49

Myślę, że to taki wiek buntu u Labka i nie powinno się podnosić głosu na niego tylko zaciekawić go czymś np. Miłym głosem ucieczką, która nakłania do zabawy, albo jakimś bonusem który pies uwielbia.Wiem, że niektórzy patrzą na mnie jak o tym piszę i myślą sobie tak się nie da, bo przecież pies się nakręcił złapał trop...
A ja mówię da się tylko trzeba pracować ćwiczyć i za każdym razem chwalić psa nawet głupia pochwała jak pies się na nas spojrzy jest czymś wielkim dlatego na początem radzę nauczyć psa skupiania uwagi na sobie.Trzeba wtedy dużo mówić do psa żeby był nami bardzo zaciekawiony chwalić za każdą banalną rzecz a pies będzie wpatrzony w nas jak w obrazek gwaratnuje :)

Aneti - 15-01-2010, 23:00

oj Hepi teraz wlasnie zaczęla wąchać nie pomaga machanie kijem przed nosem, smakolyki, ulubiona zabwka, rzucam ona biegnie w polowie drogi się zatrzymuje i wącha dalej, nie weim czy to się dopiero rozkręca i tak już będzie czy minie, pomaga że odwracam się i idę sobie jka mnie zauważy wtedy przybiega i dostaje nagrodę, ale mieszkam na osiedlu nie mogę jej spuścić z oczu bo chwila moment i gdzieś ucieknie, a szkoda mi jej non stop na smyczy prowadzać, chcialabym by troszkę na polu pobiegala za patykiem.
Ewelina - 15-01-2010, 23:11

Aneti, Każdy musi to przejść u mnie działa słowo Papa odwracam się i uciekam, albo się chowam :)
Aneti - 15-01-2010, 23:15

wlaśnie tak robię, jak narazie tylko to dziala :)
Ewelina - 15-01-2010, 23:18

Aneti, Buntownik z małej wiem, że teraz jest ciężko ja też to przechodziłam, ale najważniejsze jest zaciekawiać małą ciągle nowymi rzeczami, żeby wiedziała, że my jesteśmy ciekawsi
Ja często tarzałam się przewracałam, wygłupiałam i działało!!
Robiłam z siebie wariatkę, ale teraz nie mam problemów z Yoko :)

AnTrOpKa - 16-01-2010, 00:40

Spróbuj wziac piszczącą zabawkę albo gwizdek. Mysle, ze powinno zadzialac :)
Aneti - 16-01-2010, 09:03

Ewelina, roześmialam się wyobrażalam sobie siebie leżącą i próbującą zaciekawić Hepi...chyba by podzialalo :)

AnTrOpKa, dobry pomysl, musze spróbować :)

troskliwa - 16-01-2010, 09:59

eska sprobuj uzywac tasmy zawsze masz wieksza kontrole nad psem i zasada kazde przyjscie nagroda hahhah a kto powiedzial ze wychowanie laba musi i bywa proste
eska - 18-01-2010, 09:36

No nic, jakoś sobie radzimy, ciekawy byłem poprostu czy to taki okres. Z całego buntu psina sie nauczyła siadac na komende :) )
pawmag16 - 09-02-2010, 21:13

Witam mam podobny problem mój labek nie przychodzi na komendę tylko ucieka.... dlatego luzem biega tylko po działce.... bo jak puszczałam go w parku to złapanie go zajmowało mi bardzo dużoooo czasu.... co chwile coś wąchał ...podjadał..... nie pomagało pójście w drugą stronę ani wołanie ....mówienie "masz" na co zwykle reaguje. Nie wiem jak mam sobie poradzić..... :cring:
AniaCz. - 09-02-2010, 21:59

pawmag16, a co robiles kiedy w koncu udalo Ci sie zlapac psa?
Czy uczyles go przychodzenia na nagrodke lub pochwale?

troskliwa - 09-02-2010, 22:02

pawmag nietsety niekiedy przywolanie psa musi wygladac troche nawet komicznie musisz sprobowac tak zaintonowac glos aby był on ciekawy dla psa i jak go tak w parku łapiesz to chyba nie ganiasz za nim ?
pawmag16 - 10-02-2010, 10:07

Ania! Jasne że próbowałam dawać mu nagródki jak przychodził....ale on nie przychodził bo a to znalazł kawałek chleba albo kosteczke zawsze coś w tym parku wysznupie... a co zrobiłam jak wkońcu go złapałam....?!dostał w [Usunięto wulgarną treść] Mod. !i poszedł do domu!

[ Dodano: Sro 10 Lut, 2010 ]
TROSKLIWA
nie biegam za nim bez przesady i tak by to nic nie dało:( ale np. udawałam ze ide do domu zeby to on mnie gonił....

Bora - 10-02-2010, 10:42

pawmag16 napisał/a:
....?!dostał w [Usunięto wulgarną treść] Mod. !i poszedł do domu!

To już wiesz dlaczego ucieka od Ciebie.

emila244 - 10-02-2010, 10:49

pawmag16 napisał/a:
a co zrobiłam jak wkońcu go złapałam....?!dostał w [Usunięto wulgarną treść] Mod. !i poszedł do domu!
Brawo, lepiej tego nie mogłaś rozegrać :-o Czeka Cię dużo pracy. Kup długą linkę i ćwicz przychodzenie psa. Najpierw z krótkich dystansów, które stopniowo będziesz wydłużała. Zawsze nagroda dla psa, za przyjście, smaczek, zabawa, nawet jeśli przychodzenie zajęło mu godzinę. I nie wołaj jeśli widzisz, że wącha coś, bawi się z innym psem itd. i tak nie przyjdzie. Każde zawołanie powinno skończyć się przyjściem psa do Ciebie. Poczytaj też o gwizdku wysokotonowym.
siedlar - 10-02-2010, 11:02

pawmag16 napisał/a:
!dostał w [Usunięto wulgarną treść] Mod. !i poszedł do domu!
noo to teraz zostaniesz sadystką roku :D :D :D
pawmag16 napisał/a:
ale np. udawałam ze ide do domu zeby to on mnie gonił..
myślę że to dobry sposób- bywa czasem tak, że nie chce za mną iść bo znalazł coś b.ciekawego to odwracam się i przyspieszam kroku, zaraz zapyla jak odrzutowiec :papa:
pawmag16 - 10-02-2010, 11:02

bora
wydaje mi sie ze inaczej nie mogłam postąpić ... przecież do mnie nie przyszedł...

[ Dodano: Sro 10 Lut, 2010 ]
Emila to mam go nie wołać jak coś je... na dworze?!?!
ale on potem wymiotuje w domu! :(

emila244 - 10-02-2010, 11:11

pawmag16 napisał/a:
Emila to mam go nie wołać jak coś je... na dworze?!?!
ale on potem wymiotuje w domu!
Jak będziesz miała go na lince np. 10, czy 15m, to poprostu go odciągniesz od znaleziska.
siedlar napisał/a:
noo to teraz zostaniesz sadystką roku
tak źle to, chyba nie będzie, rok się dopiero zaczął ;]
Grapy - 10-02-2010, 11:17

siedlar napisał/a:

pawmag16 napisał/a:
ale np. udawałam ze ide do domu zeby to on mnie gonił..
myślę że to dobry sposób- bywa czasem tak, że nie chce za mną iść bo znalazł coś b.ciekawego to odwracam się i przyspieszam kroku, zaraz zapyla jak odrzutowiec :papa:

Na mojego to działa tylko na nowym terenie i to tylko wtedy jeśli nie ma kumpli do zabawy ;) Więc myślę,że nie ma co generalizować w tym przypadku, chyba jednak lepsza by byłą ta linka plus kantar :lookdown:

emila244 - 10-02-2010, 11:21

Grapy napisał/a:
linka plus kantar
a po co kantar? Nie było mowy o tym, że pies ciągnie.
siedlar - 10-02-2010, 11:30

emila244 napisał/a:
Na mojego to działa tylko na nowym terenie i to tylko wtedy jeśli nie ma kumpli do zabawy
nooo u mnie na szczęście w każdej sytuacji ;D
pawmag16 - 10-02-2010, 11:32

będe próbować nic mi innego nie zostało. :-P
emila244 - 10-02-2010, 11:43

Grapy napisał/a:
Na mojego to działa tylko na nowym terenie i to tylko wtedy jeśli nie ma kumpli do zabawy
to nie ja pisałam :)

[ Dodano: Sro 10 Lut, 2010 ]
pawmag16 napisał/a:
będe próbować nic mi innego nie zostało.
dasz radę, powodzenia :)
Bora - 10-02-2010, 11:48

pawmag16 napisał/a:
bora
wydaje mi sie ze inaczej nie mogłam postąpić ... przecież do mnie nie przyszedł...

To jak nie przyszedł to go uderzyłaś... Po co? Teraz wie, że sie nie przychodzi, bo jak sie przyjdzie to biją.
Dobry pomysł z linką i smaczkami. Krok po kroku a sie nauczy. Tylko już go nie bij jak przyjdzie, a nagradzaj.

Grapy napisał/a:
chyba jednak lepsza by byłą ta linka plus kantar

Nie wolno przypinać linki do kantara! Można psa poważnie uszkodzić.

pawmag16 - 10-02-2010, 11:59

Bora napisał/a:
Można psa poważnie uszkodzić.

czytałam że są całkowicie bezpieczne.. chyba lekka przesada.

emila244 - 10-02-2010, 12:01

Kantar ma powstrzymać psa od ciągnięcia, linka jest pomocna przy uczeniu przywołania, nie widzę sensu używania ich razem. Albo ćwiczysz przywołanie na lince, albo w kantarze i na smyczy ćwiczysz luźne chodzenie.
Bora - 10-02-2010, 12:37

pawmag16 napisał/a:
czytałam że są całkowicie bezpieczne.. chyba lekka przesada.

Nie lekka przesada!
Nie wolno zakładać kantara do flexi i innych długich linek. Pies, który rozpędzi sie na długość 5metrowej linki, mając na sobie kantar, podczas szarpnięcia może sobie uszkodzić szyję/kark. W ogóle co za sens zakładać kantar służący do nauki chodzenia przy nodze, kiedy chce nauczyć psa przywołania?

AniaCz. - 10-02-2010, 14:53

Bora, masz w 100% racje. Nie wolno pod zadnym pozorem stosowac linki rownoczesnie z kantarem!
Grapy - 10-02-2010, 16:21

Ale dalej mnie limczować nie będziecie? Zawsze można pomylić i z lub :greedy:
Dzięki za sprostowanie :)

Patka - 19-02-2010, 14:46

Mam ogromny problem...coraz bardziej się boję...
Jak jestem z Sarą na spacerze i jest jakiś pies to wogóle nie zwraca na mnie uwagi...nic innego się nie liczy tylko inny pies...i pobiegnie za nim WSZEDZIE!!
Jak ja nauczyć przychodzenia do mnie w trakcie zabawy z psem?
Inne psy sie słuchaja tylko mój nie :cring: ...i musze czekać aż inny zawołają psy dopiero0 moge złapać Sarę...
Kolejna sprawa..jak Sara widzi psa to niegnie do niego...i moge sobie krzyczęc stój do mnie upaść, wyciagnać całą torbę smakołyków...liczy się tylko piesek...
Zaczynam bać się ja puszczać...bo nie chce do mnie wrócił :doubt: ...BŁAGAM O POMOC!!!
A jak jest już puszczona to chodze w stresie i rozglądam się czy nie ma psa na horyzoncie bo Sara zaraz by do niego pobiegła... :cring: ...osttanio aż się przewróciłam jak wyrwala do psa a ja chciałam ją złapać ...poza tym u mnie na osiedlu sporo psów jest agresywnych a ten mały głupek biegnie do każdego...a najgorzej jest z tymi małymi kundelkami..jak sara zaczyna na nie skakać to pokazują zęby...

AniaCz. - 19-02-2010, 15:36

Patka, czy cwiczylas przychodzenie na komende w domu? Uczenie przychodzenie nalezy uczyc najpierw w miejscu gdzie jest najmniej czynnikow rozpraszajacych. Pozniej stopniowo zwiekszac rozproszenie. Na przyklad ogrod,nastepnie ciche miejsce w parku czy w lesie, pozniej gdzies gdzie jest jeden pies na smyczy itd. Po drugie spacer z Toba musi byc bardzo atrakcyjny dla psa np. zabawa pilka, bieganie, wszystko co pies lubi. Pies, ktory ma zwykly, nudny spacer bedzie szukal rozrywki gdzie indziej np. poprzez zabawe z innym psem lub szukanie ciekawych rzeczy w krzakach.
Patka - 19-02-2010, 15:39

AniaCz ćwiczę z nią w domu cały czas....w domu zna komendę "do mnie" a na spacerze nagle robi się głucha...jak nie ma piesków to przychodzi ale jak pojawi sie piesek to już koniec :confused: będę ćwiczyć na lince...ale przeciez nie puszcze ją z nikną do psa bo sobie krzywde zrobi :|
AniaCz. - 19-02-2010, 15:49

Patka, a co jej sie stanie gdy puscisz ja z linka?

[ Dodano: Pią 19 Lut, 2010 ]
Patka, a co jej sie stanie gdy puscisz ja z linka?
Ponawiam pytanie jak wyglada wasz spacer? Jakie zabawy ma twoj pies? Czy chodzicie na spacery ciagle w to samo miejsce?

Patka - 19-02-2010, 15:53

Chodzimy w różne miejsca...jak tylko są znajome pieski to bawi się z nimi, często biorę jej zabawkę z domu lub patyk,butelkę i aportuje.
Czesto chodzimy na takie wielkie pole gdzie jest sporo piesków i tam się bawi..albo my we dwie się bawimy...np jak rzucam jej patyk to i tak spoglada na pieska,który jest gdześ daleko...i mam w razenie , ze z checia by do niego pobiegła i zostawiła mnie z tym patykiem...
A jak nie idziemy na polę to w órzne strony osiedla nie jest to stała trasa...czasami nawet specjalnie tate biore na spacer i Sara niega od jednego z nas do drugiego ;D

AniaCz. - 19-02-2010, 15:58

Patka, sprobuj odwracac jej uwage od innycjh psow jesli nie chcesz w danym momencie zeby do nich pobiegla. Musisz byc szybsza niz ona i miec duzo smakow w kieszeni :-P Cwicz to na poczatku na zwyklej smyczy tak zebys miala nad nia kontrole. jak tylko widzisz psa na horyzoncie to mow do niej komende np. "patrz" i pokaz jej smakolyk przed soba. jak tylko odwroci uwage od psa a skupi sie na tobie pochwal ja i daj smakolyk. Pozniej mozesz to robic na lince, a nastepnie probowac bez. Powodzenia. Mam nadzieje, ze chociaz troche ci pomoglam.
Patka - 19-02-2010, 18:19

Pomogłaś :haha: ...kupię linke i będziemy ćwiczyć
Lejdi - 19-02-2010, 21:46

Mam podobny problem, moja Lejdi tez wogole mnie nie slucha... jak wychodzimy siku to za zadne skarby nie chce wracac do domu... mieszkamy na typowej wiosce gdzie jest spokoj, cisza i bez problemu moga z nia chodzic bez smyczy, ale ostatnio jak ja wolam to wogole jakby mnie nie slyszala
AniaCz. - 19-02-2010, 22:19

Lejdi, w jaki sposób uczyłaś ja komendy do mnie? Przeczytaj moje posty powyżej.
Lejdi - 19-02-2010, 22:22

Nie uczylam :( zawsze na imie przychodzila :(
AniaCz. - 19-02-2010, 22:26

Lejdi, to czas się wziąć do roboty. Smaczki do kieszeni i najpierw nauka w domu, później w ogródku, a następnie na spacerach. Za każde przyjście nagródka i serdeczne chwalenie psa.
Lejdi - 19-02-2010, 22:36

Dzieki za rade ;)
AniaCz. - 19-02-2010, 23:27

Lejdi, trzymam kciuki :)
narita - 20-02-2010, 01:17

Pomocy! Demona uczylismy od poczatku posluszenstwa.Wybralismy metode klikerowa:) generalnie swietnie sie sprawdzila... jego postepy w nauce byly oszalamiajace(oczywiscie nie wykanczalismy go szkoleniem wszystko stopniowo) Bardzo ladnie reagowal na imie,bez problemu przychodzil do nogi.No pies ideal po prostu.Z tym tylko,ze od paru dni mu cos odbilo:( na spacerach w ogole sie nie slucha...ucieka jak najdalej sie da,biega za kazdym psem i czlowiekiem.Skad ta przemiana i jak sobie z nia teraz poradzic?
Lejdi - 20-02-2010, 13:34

Co zrobić jeśli psina nawet w domu nie reaguje na komende do mnie? Teraz to az strach z nia na dwór wychodzic, bo sie boje ze wogole do mnie nie wroci...
AniaCz. - 20-02-2010, 14:52

Lejdi, co robisz jak wołasz ją do mnie?
psiara2101 - 20-02-2010, 16:20

A na imię reaguje?
Lejdi - 20-02-2010, 17:24

Wołam "Lejdi do mnie" i czasami uderzam reką w lewą noge, tak gdzies czytalam ze tak sie powinno robic. Czasem przychodzi na samo imie i za kazdym razem dostaje smakolyk. Tylko w wiekszosci przypadkow jak ja wolam to zawsze jest cos wazniejszego niz ja albo jakas zabawka albo cos innego :( . A dzisiaj poszlysmy na dluzszy spacer i mogla sie do woli wybiegac, bo jak widzi snieg to ADHD jej sie zalacza i nawet inne psy sie dla niej nie licza tylko snieg i potem normalnie wrocila do domu :) . Zauwazylam ze chyba ma za malo ruchu, dlatego tak nie chce wracac do domu.
AniaCz. - 20-02-2010, 17:40

Lejdi, jeśli ma za mało ruchu to oczywiste, że nie będzie wracać. Postaraj się poświęcić więcej czasu na zabawę i spacer.
Powodzenia :)

Lejdi - 20-02-2010, 17:44

Dzieki, po dzisiejszym spacerze juz ponad godzine spi ;)
AniaCz. - 20-02-2010, 18:07

Lejdi, zmęczony pies to szczęśliwy właściciel :)
psiara2101 - 20-02-2010, 18:42

AniaCz. napisał/a:
zmęczony pies to szczęśliwy właściciel

i szczęśliwy pies :haha:
rób jej dłuższe i intensywniejsze spacery, czyli nie chodzimy spokojnie przez 2 godziny tylko bawimy się, biegamy, ćwiczymy :haha:

Lejdi - 20-02-2010, 18:47

Wołam "Lejdi do mnie" i czasami uderzam reką w lewą noge, tak gdzies czytalam ze tak sie powinno robic. Czasem przychodzi na samo imie i za kazdym razem dostaje smakolyk. Tylko w wiekszosci przypadkow jak ja wolam to zawsze jest cos wazniejszego niz ja albo jakas zabawka albo cos innego. A tak jak to opisalam to dobrze robie?
psiara2101 - 20-02-2010, 19:21

Lejdi, to uderzanie w nogę niewiele daje jak widać, w sumie to bardzo tradycyjne metody.
Jest coś ważniejszego? ok, pokaż, że to ona ma się pilnować na spacerze, a nie Ty pilnujesz ją. Jak nie przychodzi, biegnij w drugą stronę, schowaj się, jak widzisz, że nie zwraca na Ciebie uwagi (nawet jak jej nie wołasz) schowaj się np. za drzewo. Niech się zaniepokoi, że jej gdzieś zginęłaś, będzie się wtedy pilnować :) oczywiście nagródź jak przyjdzie, smakolem, zabawą... nagradzaj ją też jak podejdzie do Ciebie sama z siebie. Jak ją wołasz to rób to z zaangażowaniem, radością :haha:

AniaCz. - 20-02-2010, 19:23

Lejdi, można poklepać w kolana jeśli to pomaga, wszystkie chwyty dozwolone aby przyciągnąć uwagę psiaka. :) Wołaj ją bardzo radosnym głosem.
BEATRIXX - 15-03-2010, 11:13

moja małpa kompletnie sie nie słucha,nie przychodzi jak ją wołam no chyba że sama zechce mnie łaskawie zaszczycić swoją obecnością.Przed blokiem to nie problem bo chodzi na długiej lince,ale na spacerach jest masakra jak kogoś zobaczy gdzieś z daleka to już jest koniec zwiewa że nawet się na nas nie obejży.Wczoraj dostała pierwszy raz klapa na dupsko bo wieczorem wywinęła mi się z obroży i poleciała za psem,o mały włos a przejechał by ją samochód wołałam i nic.Kawał drogi poprostu za nia biegłam bo jak już się zbiliżałam to ona w nogi.Chyba od dziś na spacerach będziemy się szkolić ,jakieś smaczki wezmę ze sobą.Jak myślicie nauczu się przychodzić do mnie ?? nie jest chyba zbyt późno na naukę???
gosia1974 - 15-03-2010, 11:41

Źle zrobiłaś, że dałaś w dupsko rozumiem, że to nerwy, ale może później do Ciebie już wcale nie przychodzić, bo będzie się bała. Mona jak była mała też uciekała szczególnie do dzieci grających w piłkę , minęło trochę czasu kiedy do mnie przyszła, ale wołałam ją do skutku i uciekałam jej jak się zorientowała , że jestem już daleko to przychodziła i zawsze ją chwaliłam. Trzeba być cierpliwym, zabrać ze sobą piłkę czy patyk (jeśli lubi aport) i się z nią bawić, uciekać jej żeby ciebie goniła i za każdym razem chwalić i głaskać jak przyjdzie. Musisz wszystko zrobić, żeby zwróciła ona na Ciebie uwagę, a nie na innych po prostu baw się z nią :) Chodź tam gdzie nie ma psów i co najważniejsze ulicy. Moja Moncia jak ma patyk to się nic innego nie liczy, nie widzi psów ani ludzi, uwielbia aportować, a jak jest już zmęczona bez problemu przychodzi na zawołanie (nie zawsze za pierwszym wołaniem), jak przyjdzie to ją chwalę , zapinam i jeszcze idę na 15 min. się z nią przejść.
Aneti - 15-03-2010, 16:51

no tak to chyb ateż teamt dla nas...wczoraj mi Hepi uciekła, wołałam wołałam i nic, o mało mi pod samochód nie wpadła na szczęście zatrzymała się przed ulicą (jak przechodzimy przez każdą ulicę nawet jeśli nie jedzie samochód każę jej się zatrzymywać). Była na tyle daleko że bezsensowne wydało mi się ja gonic, jeszcze by pomyślała ze się z nią bawię i by weszła na ulicę szybko zawóciłam zawołałam i pobiegłam w przeciwną stronę, na szczęście pobiegła za mną.

Ona właśnie dobrze wie co znaczy "do mnie" tylko, że przychodzi kiedy jej sie podoba, kiedy juz wszystko wywącha, kiedy pobawi sie z innym psem....na początku chowanie sie pomagało szybko mnie szukała i szła przy nodze, teraz nawet nie spojrzy, że gdzieś sobie idę :( martwię sie, że następnym razem jak ją spuszczę ze smyczy może się coś stać.

Madziuja - 15-03-2010, 18:51

Może ja napisze co ostatnio na temat uciekających piesków powiedziała mi pani trenerka.Pożaliłam się :haha: ,że dla Kenza wszystko jest fajniejsze ode mnie jak widzi pieska to leci i nie zwraca uwagi na moje wołanie.Trenerka powiedziała,że najlepiej wyczuć moment" o" .(czyli w rozumowaniu pieska jest to " ooo piesek" i leci.) I dokładnie w tym momencie najlepiej spróbować odwrócić uwage psiaka wołajac go,zacząć uciekać,pokazać smaczka itp. Jeżeli jednak psiak już poleci do innego psa to wołanie go w trakcie kiedy biegnie jest zbedne bo i tak nas oleje i będzie leciał dalej.Wtedy pies może nauczyć sie nieprzybiegania na wołanie.Bo w sumie jak wróci potem, mimo ciągłego wołania to i tak dostanie smaczka więc bardziej opłaca się najpierw wyszaleć z pieskami a smaczek bedzie na "deserek".Wtedy najlepiej dać się pieskowi chwilkę wyszaleć i dopiero jak wtedy go przywołac miłym ,ciepłym głosem. Nie mówie,że to ma działać ale może komuś pomoże.Ja teraz próbuje tej metody i zobaczymy co z tego wyniknie.Pare razy wyczułam ten moment "o" i sie udało,że psiak został i bawił się ze mna, a pare razy poleciał jak długi. :haha: No ale cóż: "nie od razu Rzym zbudowano" .
psiara2101 - 15-03-2010, 19:33

BEATRIXX, najsmaczniejsze smaki albo najlepsza zabawka i do roboty! :haha: nagradzaj zawsze jak do Ciebie przyjdzie z własnej woli, niech się przekona, że bycie przy Tobie to fajna sprawa :) Nie goń jej, ona traktuje to jak świetną zabawę i postaraj się w miarę możliwości nie przychodzić po nią, ona wie, że po nią przyjdziesz dlatego nie zwraca na Ciebie uwagi, musicie to zmienić: to ona ma się Ciebie pilnować na spacerze, a nie Ty ją :haha: jasne, że się nauczy! tylko potrzeba cierpliwości i konsekwencji, bo w przypadku laba często ciężko wygrać ze środowiskiem :-P
Ps. I nie przejmujcie się niepowodzeniami, mój Fado w zasadzie jest już odwoływalny na spacerach, ale zdarza mu się czasem zapomnieć, że go pani woła i tak ostatnio poleciał do pani z małym pieskiem i mieliśmy ekstremalne przywołanie, bo pani bardzo teatralnie się zachowywała, a dla niego to świetna zabawa, która się skończyła jak tylko się zorientował, że mu zniknęłam :haha:

[ Dodano: Pon 15 Mar, 2010 ]
Aneti napisał/a:
szybko zawóciłam zawołałam i pobiegłam w przeciwną stronę

świetnie! Super się zachowałaś! ;D

Aneti napisał/a:
Ona właśnie dobrze wie co znaczy "do mnie" tylko, że przychodzi kiedy jej sie podoba, kiedy juz wszystko wywącha, kiedy pobawi sie z innym psem....


dla niej to "do mnie" oznacza, że jak chcesz to przyjdź a jak nie to rób dalej to, co robiłaś :)

[ Dodano: Pon 15 Mar, 2010 ]
Madziuja, dokładnie, jak psiak zdąży się przywitać z innym i chwilę pobawić to łatwiej jest przywołać, od tego najlepiej zacząć :haha:

Kola - 15-03-2010, 21:11

No niestety te wszystkie sztuczki na moja nie podziałały i musialem isc na szkolenie i treser powiedzial jedno ten pies nie boi sie niczego ciebie nie bedzie tez sie nie przejmie i tak bylo nie chciala przyjsc wolalem do mnie nie przychodzila szedlem w 2 strone az za blok za wienkiel tak aby mniej wiecej co chwile zerknac co robi Lunciak, a co ona na to miala mnie w ...... i sie nie prejmowala moja nieobecnoscia i dalej szukala czegos w sniegu to podbiegla sobie gdzies itp. Wiec skonczyla sie sielanka i ostra praca. Treser powiedzial jedno jezeli pies przychodzi iu dostaje za to smakolyk to ok ale jezeli zobaczy czy zainteresuje sie bardziej niz tym smakolykiem to cie oleje i tak jak skonczy i pryjdzie to dostanie smakolyk czyli ok przyjde ale zaraz albo w ekstremalnych warunkach tak jak u mnie wogle miala na to ....... wiec dla takich psow tylko tresura i to cieszka .....
Madzialenka - 15-03-2010, 22:51

Madziuja napisał/a:
Nie mówie,że to ma działać ale może komuś pomoże


Dziala,dziala :) U nas w 100% :)

słowiczek - 15-03-2010, 23:06

Ja niedawno zaczęłam trenować z linką na zewnątrz ( poza podwórkiem ).
Jeżdżę z psem do lasu bo tam w południe mało ludków się kręci.
Linkę mam tylko 10 metrową i wystarczało na przywołanie...do czasu aż pewnego dnia zobaczyła z daleka rowerzystę. Zbiegło się to z tym, ze akurat rzuciłam jej patyka i myślałam, ze pobiegnie za patykiem, ale sucz właczyła taki sprint, ze mogłam zapomnieć o lince...
Zaczęłam ją wołać, byle zwócić na siebiew uwagę, a była hen daleko, nie słyszała albo za bardzo była podniecona wolnością i nie słuchała. Zaczęłam kalskać, tupać, skakać i na moment się odwróciła więc ja biegiem w drugą stronę. Po chwili pies był już przy mnie ale za to z jakimś śmieciem, którego za cholerę nie chciała oddać, nawet za smaczka...i tu linka się przydała...
Ale byłam dumna z niej, ze jednak wybrała mnie, że udało mi się zwrócić jakoś jej uwagę, ze przybiegła do mnie...

BEATRIXX - 16-03-2010, 08:28

wczoraj na spacerze zaczełam ją powoli uczyć,do kieszeni nabrałam suszone pokruszone pałeczki jej ulubione .Na łace puściłam ją i ona jak zwykle w długą wię zawołałam ją do siebie ale pokazując że mam coś w ręce ,powiem szczerze że pierwszy raz podeszła do mnie niechętnie ale była ciekawa co ja tam mam oczywiście wielka radośc że to coś dobrego ona zjadła ja pochwaliłam ją że przyszła i tak kilka razy powtarzałam na samym końcu ta małpiatka już wiedziała że jak ją wołam i stukam ręką w udo to ona ma przyjśc do mnie bo dostanie coś dobrego :) dziś dalsze lekcje może spotkamy kogoś po drodze i wtedy bedziemy się uczyć bo właśnie zależy mi na tym żeby nie zwiewała jak kogoś zobaczy,innego psa albo ludzia który spokojnie sobie idzie nieświadomy że czycha na niego mój roześmiany i cieszący się wielki lab :D
Madziuja - 16-03-2010, 18:40

To wspaniale,że są efekty...napewno dacie rade:)))
psiara2101 - 16-03-2010, 19:06

Kola, to prawda, szkolenie jest bardzo ważne, podczas ćwiczeń wytwarza się więź między przewodnikiem a psem i to pozwala na kontrolę psa i np. uciekanie, bo jesteśmy dla niego atrakcyjni :haha:
BEATRIXX, gratulacje! oby tak dalej :haha:

shieeea - 31-03-2010, 13:38

Na spacerach z Chili nazbieram sobie zawsze kilka kijków i jak widzę,że zaczyna się interesować np. przechodniem, czy rowerzystą wołam ją w przeciwnym kierunku i zachęcam aportem. Chili uradowana wraca z rzuconym patykiem! :) Przyznam, że idzie nam coraz lepiej. Uciekanie również wiele dało! Kiedy pojawiał się inny pies na horyzoncie to zaczynałam uciekać jej w przeciwnym kierunku. Zawsze działało! :)
konraad - 05-04-2010, 13:27

A ja mam taka komendę uwaga. Pies wtedy wie że na mnie ma zwracać uwagę i patrzy mi się prosto w oczy :) Jak ktoś przechodzi to pełna koncentracja, UWAGA i nagroda. :)
Madzialenka - 09-04-2010, 00:48

Nas wczoraj Blondi zalamala...zastanawiam sie czy to z braku wyszkolenia,czy faza buntu jej sie zalonczyla,albo moze po prostu z nudy??? Opowiem od poczätku.
Poszlismy na spacerek my i kolezanka ze szczeniakiem w Blondi wieku,zabawa przednia jak zawsze.Siedzielismy w parku na lawce,a psy szalaly.Wariowaly dobre 2 godziny,po czym Blondi wybrala sie na spacer,minela minutka,Anton wröcil ,a jej nie ma.Wolamy,wolamy-nic!W koncu w trakcie poszukiwan przylazla laskawie dama.Minelo pare chwil,a jej znöw odbija.Jakies 50-60 metröw od nas byl plac zabaw i dzieci graly w pilke(od poczätku naszego przyjscia)i ona nagle pogonila do nich z nimi grac,cos takiego nigdy nie mialo miejsca,a na takä odleglosc to juz w ogöle ,nie do pomyslenia! Nie reagowala absolutnie na komendy,choc zawsz nawet jak do psa polecila to przywitala sie tylko i juz wracala do nas pedem na komende.Poszlam po niä,nakrzyczalam troszke i za obroze przyprowadzilam.Nie mija 10 min.a ona znöw do dzieciaköw i pilki polecial i znöw olala totalnie komendy!.Zapielismy jä na smycz i dopiero szajby dostala,zaczela sie szarpac wieszac piszczec,szczekac-my jej takiej nie znamy!Dodam jeszcze,ze na codzien nasze spacery sä bardzo aktywne i nigdy nie siedzimy dluzej niz 15 min na lawce,zawsze jestesmy w ruchu,wiec moze,to z nudy jednak?
Sorki ,ze tak sie rozpialam...

brahmadaitya - 09-04-2010, 07:41

Madzialenka, może chciała zwrócić na siebie uwagę albo po prostu robi się śmielsza (labradory chyba do najodważniejszych psów nie należą :D to jednak nie usprawiedliwia tego ze nie słucha komend. Komenda ma być dla niej święta! Twoje słowo jest najważniejsze! zabawa moze poczekać. dlatego radzę na kolejnych spacerach skupić się na egzekwowaniu komend. Staraj się w każdej sytuacji ją przywołać np. gdy bawi się ze swoim kolegą z parku, wołaj ją wtedy gdy jest najbardziej rozbawiona. Gdy oddala się dalej niż powinna też od razu ja przywołaj. No nasze maluchy są też w fazie lekkiego buntu :) Leser też ostatnio miał lekkie problemy z koncentracją na komendach i nauce ale juz pomalutku mu przechodzi wiec pewnie Blondyneczce też przejdzie :) Miziaki dla łobuziary ;*
carolin.e - 09-04-2010, 08:48

z naszą Nelcią też bywa różnie... zawsze grzeczna i posłuszna a od dwóch dni załączył jej się jakiś wariat... :( może coś jest w powietrzu :D albo jakaś pełnia
mam nadzieje że wróci do normy :) póki co staram się ją nagradzac za reakcje na komendy więc mam nadzieje że się uspokoi

Bania_Lab - 09-04-2010, 12:27

Kola, zadna ciezka tresura! w ogole tresura to jest słowo klucz. moim zdaniem psa sie nie tresuje tylko szkoli! to ma byc zabawa dla Ciebie i Twojego psa a nie droga przez mękę. wiesz jak my sie cieszymy kiedy nasza Bania wykonuje coraz to trudniejsze komendy i tez jej sie czasem zdarza że nie posłucha ale pracujemy nad tym. Uważam że dobry szkolenieowiec a nie "treser" nigdy nie powinien powiedziec "ten pies nie boi sie niczego ciebie nie bedzie tez". Treserzy to sa w cyrku. napisz na PW to polece Ci jedna szkolę.
Kofanie89 - 18-04-2010, 10:55

U nas też sie to sporadycznie zdarza... Labi zazwyczaj przychodzi na zawołanie, natomiast nie zawsze, aportować też raczej nie umie jeszcze i dlatego za radą Pani szkoleniowiec ćwiczymy dobre skojarzenia... w trakcie spacerku najpierw na smyczy kucam i go wołam, jak przyjdzie-smaczek, jesli nie, to ciągnę delikatnie za smycz... potem bez smyczy (w miedzy czasie może być na długiej lince) - ta sama sytuacja, zatrzymuje się- kucam i z otwartymi rekami wogłam go poklepując się w uda.. przyjdzie smakołyk, nie przyjdzie przyciągam, albo ignorowanie... i tak ma sobie zbudowac pozytywne skojarzenia. Dodatkowo nie powinno się w zadnym wypadku po przyjściu na przywołanie karać psa, choćby nie wiem co zrobił, zapinac go od razu na smycz czy ciągnąc do domu. To tyle co wiem, mam nadzieję że pomogłam :)
i3l4z0 - 17-10-2010, 11:32

Tym razem mi już ręce opadają ... :(
Od jakiegoś tygodnia Bako jest ciężki do zniesienia na spacerach. Jak tylko spuszczę go ze smyczy natychmiast się zrywa i leci przed siebie nawet się za mną nie oglądając. Potrafi mi przelecieć przez ulice bo zobaczy innego psa albo zniknąć z pola widzenia na jakieś 5 min w ogóle nie reaguje na wołanie i komendy a najlepszy cyrk zaczyna się gdy próbuję go złapać wtedy nie działa nic ani smaczki ani nawet piłeczka za która z reguły jest gotowy zrobić wszystko ... Dziś miałam jechać na plaże na spacer z koleżanką i jej labem niestety to nie wypaliło bo bałyśmy się że Bako pójdzie w długą zaraz po spuszczeniu ze smyczy a Berys za nim bo wiadomo jak to jest reakcja łańcuchowa. Wcześniej się ładnie słuchał nie było z nim większych problemów w tej chwili w ogóle przestałam go spuszczać ze smyczy bo się boje a co to za spacer i dla mnie i dla niego :( zastanawiam się czy w ogóle nie ograniczyć mu kontaktów z innymi psami i zacząć chodzić w miejsca których nie zna... może on się czuje za pewnie(na tej polanie jesteśmy codziennie) i dlatego tak się oddala ode mnie bo wie że gdzieś tam jestem i w końcu na mnie trafi. Dodatkowo często jest tak że podleci do jakiegoś agresywnego psa i tez nawet się nie zatrzyma jak go wołam, nawet jeśli zaczyna się jakaś bójka i Bako zdoła uciec to i tak nie podchodzi do mnie tylko krąży i nie daje się złapać i tego zachowania obawiam się zawsze najbardziej bo nie jestem w stanie go opanować a on dalej podchodzi i szczuje sobą innego psa. Nie wiem już sama co mam robić, przeczekać czy co :cring:

Bora - 17-10-2010, 11:49

i3l4z0, próbowałaś uczyć przywołania z linką?
i3l4z0 - 17-10-2010, 11:56

Ale on umie przychodzić na komendę. Cały czas to szlifujemy i jeśli idę z nim w inne miejsce( na boisko) i bawi się tylko ze mną to jest bardzo grzeczny i nawet jeśli pojawia się pies to nie leci do niego gdy ja się z nim bawię lub gdy mu na to nie pozwolę a jak tylko idę na tą łączkę to natychmiast mi znika i się nie słucha. Może to przez to że zawsze spotka tam jakiegoś znajomego psa. Nie wiem jak zachował by się np na plaży bo nie byłam z nim od Maja.
Bora - 17-10-2010, 11:58

i3l4z0 napisał/a:
Ale on umie przychodzić na komendę

Nie gniewaj się, ale nie umie, skoro w innych miejscach, przy większych rozproszeniach głuchnie. Nie umie skoro wieje przed siebie i musisz go gonić.
Uszykuj linkę, idź w takie miejsce gdzie wieje przed siebie, przypnij linkę i ucz przywołania, że ono obowiązuje nie tylko w szczerym polu ale wszedzie.

i3l4z0 - 17-10-2010, 12:01

Teraz chodzi na smyczy flexi 5m i na tym się cały czas uczymy. Chodzi mi o to że on głupieje w tym jednym konkretnym miejscu i nie wiem czym to jest spowodowane czy tym że się buntuje czy tym że tam zawsze idzie w towarzystwie innego psa i to właśnie wtedy zaczynają się takie akcje.
Bora - 17-10-2010, 12:19

i3l4z0 napisał/a:
Teraz chodzi na smyczy flexi 5m i na tym się cały czas uczymy. Chodzi mi o to że on głupieje w tym jednym konkretnym miejscu i nie wiem czym to jest spowodowane czy tym że się buntuje czy tym że tam zawsze idzie w towarzystwie innego psa i to właśnie wtedy zaczynają się takie akcje.

Smycz flexi nie jest dobrym narzędziem/pomocą do nauki przywołania. Jest cały czas napięta i pies wie, że jest na smyczy. Linka natomiast luźno zwisa, nie jest napięta cały czas.
Poza tym 5m to za mało, ja mam 20m linkę (im pies szybszy tym linka powinna być dłuższa).

Głupieje bo pewnie ma konkretne skojarzenia z tym miejscem np. zabawy z psami, zapachy zwierzyny, ptactwo ukryte w krzakach/wysokiej trawie, albo po prostu to że TUTAJ można uciekać. Musisz to zmienić.
Moja suka zapamiętała sobie że na danym odcinku lasu wypłoszyła ptactwo, teraz za każdym razem wyrywa się i chce gnać i płoszyć. Węszyć.
Spróbuj zmienić jego "nawyk" skojarzenie, na takie, żeby wiedział że i w TYM miejscu trzeba wracać na wołanie.

Moja suka wraca na wołanie, ale czasem jej coś odwala i zapomina wszystko co wie. Wtedy wracam do linki i robie jej "pranie mózgu". Ma wracać zawsze i wszędzie.

i3l4z0 - 17-10-2010, 12:27

Bora, Wielkie dzięki mam linkę 10m spróbuje z tym zobaczymy , ale najpierw muszę się nauczyć z nią pracować :) bo wiecznie mi się plącze i jakoś tak sobie nie do końca z nią radze :D
Bora - 17-10-2010, 12:44

i3l4z0 napisał/a:
Bora, Wielkie dzięki mam linkę 10m spróbuje z tym zobaczymy , ale najpierw muszę się nauczyć z nią pracować :) bo wiecznie mi się plącze i jakoś tak sobie nie do końca z nią radze :D

Miałam podobne problemy. Puszczam tą linkę luzem, po ziemi, pozwalam suce węszyć, kiedy chcę ją zawołać to mam koniec linki w pobliżu stopy (w razie czego), jak nie wraca - chwytam za linkę i delikatnie przyciągam, jak przyjdzie nagradzam. Znowu puszczam luzem. Robie mase taki powtórek podczas spaceru.
Teraz chcę wprowadzić gwizdek, ale już tak profesjonalnie, bo zabieram się do tego i zabieram... ciągle coś mi nie wychodzi.

i3l4z0 - 17-10-2010, 15:44

Bora napisał/a:
Teraz chcę wprowadzić gwizdek, ale już tak profesjonalnie, bo zabieram się do tego i zabieram... ciągle coś mi nie wychodzi.


W taki razie życzę powodzenia :)

A Bako właśnie rozszarpał swoje nowiutkie posłania :cring:

mibec - 17-10-2010, 17:48

i3l4z0 napisał/a:
A Bako właśnie rozszarpał swoje nowiutkie posłania
oj rozrabiaka... przecież dopiero co kupiłaś.
i3l4z0 - 17-10-2010, 17:54

No dokładnie ma je od 3 dni i wygryzł dziurę w jednym z oparć ... i gąbka znów fruwała po pokoju. Mam nadzieje że to minie ...
kathleenbrick - 30-10-2010, 14:19

Witam

Mój już niedługo siedmiomiesięczny Amberas ma coraz większe kłopoty z przychodzeniem na zawołanie. Jeszcze miesiąc temu robił to perfekcyjnie (zarówno na zawołanie jak i na sygnał gwizdka). Od kilku dni jak tylko zobaczy innego psa w parku (a staram się go puszczać, jak nie ma za wiele ludzi z dziećmi i na dużym drzewiastym, trochę odludnym terenie) to od razu do niego pędzi i jest głuchy na cokolwiek. Muszę sama po niego iść i wtedy zapinać go na smycz. Pół biedy jak jest to teren bezpieczny i inny pies także biega luzem, gorzej, jak podbiega do psa na smyczy to nie zawsze jest mile widziany. Najbardziej się boję, że głupol dobiegnie do chodnika i zobaczy jakiegoś psa po drugiej stronie ulicy.
Poradźcie jak mam z nim ćwiczyć przychodzenia. Próbuję go nie puszczać i na długiej smyczy wołać do siebie - reaguje = smaczek i jest ok. Ale na spuszczeniu szał i mnie nie ma :(

Gocha2606 - 30-10-2010, 17:09

Amber po prostu dojrzewa. Zaczynają mu buzować hormony i staje się "pryszczatym nastolatkiem", dla którego opiekun przestaje już być tak atrakcyjny, jak w szczenięctwie. :haha:

Nie pozostaje Wam nic innego, jak linka treningowa i nauka przywołania niemal od podstaw. Bez linki - tracisz nad nim kontrolę, na lince po prostu uniemożliwiasz mu "niepowroty" i nie pozwalasz na utrwalanie się takiego zachowania.

Plus - dobrze jest uwarunkować przywołanie na gwizdek, to kilkanaście tygodni pracy, ale warto!

Flame - 07-02-2011, 17:16
Temat postu: uciekający labrador
Amon ma już prawie rok i do tej pory nie nauczył się wracać na komendę...
Jak był młodszy nigdy nie odbiegał daleko, zawsze przybiegał kiedy go wołałam, jak mnie nie widział to sam zaczynał mnie szukać, ale odkąd zaczął dorastać zaczęły się coraz to większe odległości na które pozwalał sobie odejść. W tym momencie jak jest w parku, a gdzieś w oddali, często przy ulicy!!! zobaczy psa jakiegokolwiek to od razu biegnie. Dwa już go prawie pogryzły. Nie wiem, co mam robić. Na gwizdek wysokotonowy reaguje tylko w domu i przybiega za każdym razem nawet, jeśli zagwiżdżę, kiedy śpi. Kiedy mam dobre smakołyki (prawie zawsze)to chodzi przy mnie bez smyczy, nie odbiega za daleko i zazwyczaj przybiegnie, choć po chwili też mu się odechciewa. Czasem widzi ludzi z daleka, a według niego każdy z nich musi mieć psa i biegnie jak szalony. Nie każdy rozumie, że jest to łagodna rasa!
Na smyczy chodzi tak średnio. Czasem idzie przy nodze, czasem nie. Gdy widzi psa to albo od razu do niego ciągnie, albo najpierw waruje i zaczyna ciągnąć do niego dopiero jak jest bliżej. Chyba, że mam obrożę uzdową to wtedy idzie jak aniołek. (Dopiero na trawie jest bunt, próbuje zdjąć itd.)
W dodatku mam problem z jego siusianiem!
12 lutego skończy rok, a on dalej nie podnosi nóżki. Siusia jak dziewczynka... To w sumie całkiem słodko i fajnie wygląda, no ale w końcu to chłopak! :)
Zwłaszcza, że już pierwsze "zboczone" odruchy ma...

Co poradzicie? Proszę o pomoc... Przecież to labrador - on musi biegać, a nie chodzić na smyczy!

Madzialenka - 07-02-2011, 17:29

Ja mialam podobny problem z Blondi.Oddalala sie na duze odleglosci i nie zawsze wracala na komende.U nas problem rozwiäzala 15 metrowa linka.3tygodnie treningu i pies nie do poznania :)
Flame - 07-02-2011, 17:35

Mi chodzi o to, żeby on biegał bez smyczy. Ile razy widzę jak ktoś wychodzi z domu, za nim pies, odbiega się załatwić, lata sobie, ale zawsze wraca do właściciela i nie oddala się na zbyt dużą odległość, nie podbiega też bez pozwolenia do każego psa, a jak próbuje to wystarczy jedno słowo właściciela i wraca... Czy to w ogóle jest możliwe do osiągnięcia? Nie wiem, co mam robić... Najgorsze jest to, że park nawet nie jest ogrodzony, a przy nim ruchliwa ulica...
joanna - 07-02-2011, 17:52

mam ten sam problem,Brando ma rok wcześniej to on mnie pilnował bo tchórz z niego był,teraz nie mam odwagi puścic go luzem,potrafi wyskoczyc pod pędzący samochód za lecącym liściem co by było gdyby nie był na smyczy?!trup na miejscu!z zazdrością patrze gdy pies idzie spokojnie przy nodze swojego pana krok w krok spacerkiem i nawet uwagi na nic nie zwraca,no ale szczerze mówiac labka jeszcze tak grzecznie idącego nie widziałam,może z wiekiem się ustatkuje ,nie umiem z nim w tej kwestii pracowac ręce mi opadaja

[ Dodano: 07-02-2011, 17:54 ]
Najgorsze jest to, że park nawet nie jest ogrodzony, a przy nim ruchliwa ulica...właśnie trening albo sie uda albo pies wskoczy pod auto,za duze ryzyko

nika - 07-02-2011, 17:58

Flame napisał/a:
Mi chodzi o to, żeby on biegał bez smyczy


sam z siebie się nie nauczy. najpierw na lince, by móc mieć nad psem kontrolę, a później dopiero spuszczaj. trzeba poćwiczyć, bo bez ćwiczeń nic od razu samo nie przyjdzie :)

Flame - 07-02-2011, 17:58

Zazwyczaj i tak go puszczam, bo akurat w stronę tej ulicy jeszcze nigdy nie wybiegł. Dwa razy zdarzyło mu się wybiec na taką osiedlową, gdzie niestety też auta jeżdżą. Za każdym razem jak widzi psa, albo wyczuje nochalem jakieś świństwa to biegnie jak szalony. Co do tego drugiego, to jak już dopadnie niewiadomo co w swoją prześliczną mordkę i zobaczy, ze idę w jego kierunku to zwiewa jeszcze dalej ! :(
bietka1 - 07-02-2011, 17:59

Madzialenka napisał/a:
U nas problem rozwiäzala 15 metrowa linka.3tygodnie treningu i pies nie do poznania

Flame, linka to nie smycz, nie trzymasz jej w ręce, ale wlecze się za psem i służy jedynie do nauki przywołania i kontroli psiaka. Poczytaj : http://forum.labradory.or...%B3ania&start=0

tenshii - 07-02-2011, 18:03

Flame, przeniosłam Twój wątek do istniejącego już tematu.
Zanim założysz wątek - użyj opcji szukaj!

Madzialenka - 07-02-2011, 18:38

Flame napisał/a:
ale zawsze wraca do właściciela i nie oddala się na zbyt dużą odległość, nie podbiega też bez pozwolenia do każego psa, a jak próbuje to wystarczy jedno słowo właściciela i wraca..

To röwniez osiägnelsmy w ciägu trzech tygodni treningu na lince.Blondi jak wczesniej widziala psa to nie bylam jej w stanie zatrzymac jak nie byla na smyczy.Ja tak ogölnie to jestem w szoku,ze trening na lince takie cuda potrafi zdzialac. :)Poczytaj o tej metodzie i zakasaj rekawki,a zdziwisz sie jakiego masz mädrego psa :)

Flame - 07-02-2011, 18:38

tenshii, szukałam, ale jakoś niemrawo z braku czasu. Przepraszam :)

Jakieś inne wyjście oprócz tej długiej linki? Szkolenie?

nika - 07-02-2011, 18:55

ale uwierz, linka to świetna opcja, dlaczego tak się wzbraniasz przed tym?
Flame - 07-02-2011, 18:58

Boję się, że za bardzo się do niej przyzwyczai i nie będzie chciał potem chodzić normalnie na smyczy. A poza tym jaka jest gwarancja, że kiedy go z niej odepnę to on przyleci na zawołanie?
Madzialenka - 07-02-2011, 19:03

[quote="Flame"]Jakieś inne wyjście oprócz tej długiej linki? Szkolenie?

Cöz,wiele opcji do wyboru to raczej nie masz.Albo sama rozpoczniesz nauke przywolania ,albo skorzystaj z pomocy szkoleniowca,bo pies sam od siebie to raczej nie zacznie byc nagle posluszny.

[ Dodano: 07-02-2011, 19:07 ]
Flame napisał/a:
jaka jest gwarancja, że kiedy go z niej odepnę to on przyleci na zawołanie?
Flame,
jak nie spröbujesz to sie nie dowiesz.Sluchaj my jestesmy swiezo po zakonczeniu treningu z linkä ,bo doslownie od paru dni Blondi biega bez linki i jakos na smyczy chodzi normalnie . :)

Karolina Wałdoc - 07-02-2011, 19:22

Tez mam taki problem, Beryl nie przychodzi na zawołanie, tylko spojrzy się czasem usiądzie, ale jak już się do niego zbliżam to ucieka. Wygląda to śmiesznie, ale jest niebezpieczne i chyba czas zacząć trening z linką :)
kasia89t - 07-02-2011, 19:27

Flame napisał/a:

Jakieś inne wyjście oprócz tej długiej linki? Szkolenie?

no szkolenie szkolenie,ale właśnie na lince i ze smakołykami. Jak coś dopadnie to go nie goń bo i tak nie masz z nim szans tylko zawołaj go i zacznij uciekać. Jak już to zje to na smycz go i do domu bez słowa,po jakimś czasie powinien skojarzyć, że jak zjada coś na spacerze to spacer się kończy a Ty go ignorujesz. Do tego kup mu żołądki wieprzowe i dawaj jeden dziennie, na mojego Borysa te metody podziałały. Powodzenia

nika - 07-02-2011, 19:29

u mnie działa jeszcze piszcząca zabawka, ale głównie w przypadku Shira - jak jakiś problem z przywołaniem, co raczej rzadko się zdarza, to wyjmuję małego piszczącego prosiaczka, którego mam zawsze w kurtce na spacerze i od razu leci jak szalony do mnie :)
można jeszcze spróbować z psim gwizdkiem, jednak linka jest najbardziej, że tak powiem, trwałym sposobem, bo pies po prostu będzie reagował na Twoje przywołanie=będzie się ciebie słuchał, a nie będzie reagował tylko na jakiś dźwięk, który może przestać go ciekawić/przyciągać, więc przestanie też na niego zwracać uwagę.

Aneti - 08-02-2011, 09:29

podczytuję co radzicie, bo dziś Hepi doprowadziła mnie do szału na porannym spacerze. Zaczęło się wczoraj, gdy znalazła starą kość na polu, nie było mowy żeby ją złapać przez dobre 20 min dopiero mąż ją jakoś przechytrzył i złapał. A dziś rano złapała patyk mamy już wracać do domu chcę ja na smycz przypiąć, a ona zaczyna znó uciekać i nie dała się złapać przez pół godizny, co podchodziałam to ona w tł zwrot i ucieczka, jak odbiegałam trzymała się blisko ale w bezpiecznej odległości bym nie mogła jej złapać, tak mnie zezłosciła......
Do tej pory to się nie przytrafiało, troszkę chciała się gonić z patykiem, ale jak juz widziała że idziemy od domu to podchodziła i spokojnie mozna było ją przypiąć.
Nie wiem co jej odbiło. Może cieczka sie zbiża? ostatnio była tak nieusłuchana właśnie jak miała przyjsć cieczka.
Muszę isć dziś kupić te żołądki skoro pomagają przywoływać...alb bedzie na smyczy spacerować :/

nika - 08-02-2011, 09:38

Aneti napisał/a:

Muszę isć dziś kupić te żołądki skoro pomagają przywoływać...alb bedzie na smyczy spacerować :/


żwacze mają raczej na celu zapobieganie zjadaniu jakiś "smakołyków" na spacerze, one nie pomagają przywoływać :P
u nas szczerze powiedziawszy żwacze nic nie pomogły, Logan miał pewien okres, że potrafił dosłownie wszystko co nie równało się z podłożem wziąc do pyska mimo, że dostawał te magiczne żwacze :-P ale za każdym razem gdy coś mu się udało "upolować" było "co ty zrobiłes? zły pies" i nagroda za to że wypluł, no i się oduczył, choć jak biega sobie bez smyczy i natrafi na jakiś "smakowity kąsek" to oczywiście zdarza mu się niestety go wciągnąć :| ale to już na szczęście coraz rzadziej, ale za to teraz chyba Shiro wchodzi w ten okres :<

effcyk - 08-02-2011, 10:04

Aneti napisał/a:
A dziś rano złapała patyk mamy już wracać do domu chcę ja na smycz przypiąć, a ona zaczyna znó uciekać i nie dała się złapać przez pół godizny, co podchodziałam to ona w tł zwrot i ucieczka, jak odbiegałam trzymała się blisko ale w bezpiecznej odległości bym nie mogła jej złapać, tak mnie zezłosciła......

po 1. albo bym zignorowała, pies musi się nauczyć , że jest czas na zabawę i czas na pójście do domu, zignorowany pies, który nie ma się z kim droczyć raczej ustępuje.
Po 2 jeśli ignor by nie pomógł - zaczęłabym radośnie klaskać w ręce mówiąc " no daj Pani patyczka daj ", kiedy pies podejdzie bliżej, zachęcić go przy okazji smakiem, siad i zapinamy.
3 jeśli oba wyżej wymienione przeze mnie sposoby nie poskutkowałyby - 3 jest niezawodny ( przynajmniej u nas napewno by sie sprawdził , jeśli Nestek miałby takie odbicia od normy :-P ). Znalazłabym innego patyka :) jestem przekonana na dziesięć tysięcy procent, że Nestor wyplułby swojego i przyleciał do mnie po tego patyka, którego mam w ręku - wtedy komenda siad, zapinamy na smycz i pies dostaje patyka, którego może sobie zabrać do domu.

nika napisał/a:
u mnie działa jeszcze piszcząca zabawka, ale głównie w przypadku Shira - jak jakiś problem z przywołaniem, co raczej rzadko się zdarza, to wyjmuję małego piszczącego prosiaczka,

to też jest bardzo fajny sposób na przywołanie, ale pies musi uwielbiać piszczałki bez względu na to gdzie jest . U nas niestety nie sprawdziła się ta metoda, o ile Nestor kocha piszczące zabawki na podwórku, na spacerze nie robią one na niego żadnego wrażenia - mogę sobie piszczeć do woli :) .

Flame - 08-02-2011, 10:42

No to faktycznie chyba kupię tą linkę, a w jakiej one są cenie? Mój łobuz nie da rady się z niej zerwać? no i czy się nie poplącze, bo on się nawet plącze na krótkiej smyczy haha :)

Na piszczącą zabawkę też kiedyś przybiegał, ale w końcu przestał. Teraz właściwie nic już na niego nie działa :(
Ile będzie trzeba z nim ćwiczyć, żeby nauczył się przychodzenia na zawołanie? I jak to zrobić w praktyce? Czy może połączyć tą linkę razem z gwizdkiem?

Aneti - 08-02-2011, 11:28

effcyk napisał/a:
po 1. albo bym zignorowała, pies musi się nauczyć , że jest czas na zabawę i czas na pójście do domu, zignorowany pies, który nie ma się z kim droczyć raczej ustępuje.
Po 2 jeśli ignor by nie pomógł - zaczęłabym radośnie klaskać w ręce mówiąc " no daj Pani patyczka daj ", kiedy pies podejdzie bliżej, zachęcić go przy okazji smakiem, siad i zapinamy.
3 jeśli oba wyżej wymienione przeze mnie sposoby nie poskutkowałyby - 3 jest niezawodny ( przynajmniej u nas napewno by sie sprawdził , jeśli Nestek miałby takie odbicia od normy ). Znalazłabym innego patyka jestem przekonana na dziesięć tysięcy procent, że Nestor wyplułby swojego i przyleciał do mnie po tego patyka, którego mam w ręku - wtedy komenda siad, zapinamy na smycz i pies dostaje patyka, którego może sobie zabrać do domu.


tak próbowałam, ignoracja - całe pole przeszlam nie zwracając na nią uwagi - niestety w momencie gdy sie odwróciłam ona uciekała, najlepiej byłby sie jej schować, ale w tej zabawie u niej chodziło o to, żeby być blisko a jednocześnie nie dać sie złapać.
PO dobroci tez próbowałam, znalazłam inny patyk, podeszła ale radośnie uskakiwała, nawet jak go rzuciłam nie pobiegła, prosiłam, nakazywałam, biegałam, skakałam, nic nie skutkowało, nie mogłam sobie po prostu pójśc, bo trzebaby przejsć przez ulice.

W sumei mogłam jeszcze jedno wypóbować - kamień, ona uwielbia kamienie turlać, moze ot by pomogło. No nic będzie trzeba się wziąść ostro za szkolenie, bo inaczej nie damy rady.

effcyk - 08-02-2011, 12:02

Flame napisał/a:
Ile będzie trzeba z nim ćwiczyć, żeby nauczył się przychodzenia na zawołanie? I jak to zrobić w praktyce? Czy może połączyć tą linkę razem z gwizdkiem?

tak, ale nic z tego połączenia nie wyjdzie jeśli sie najpierw pies nie nauczy, że gwizdek oznacza przyjście do Pana i nagroda. Tu jest wszystko bardzo fajnie opisane :
http://www.labteam.pl/?uz...=1&id=10&id2=10 - na dole strony .

Aneti napisał/a:
W sumei mogłam jeszcze jedno wypóbować - kamień, ona uwielbia kamienie turlać, moze ot by pomogło.

dla niej kamienie są tak atrakcyjne jak dla mojego patyczki :) - może to śmiesznie zabrzmi, ale warto mieć w zanadrzu kamyczka do turlania w torbie i sprawdzić na najbliższym spacerze czy podziała :) .

http://www.labteam.pl/?uz...=1&id=10&id2=10 na tej stronce oprócz przywołania psa na gwizdek jest też o przywołaniu słownym psa i co robić w takich momentach kiedy pies ucieka/droczy się z nami. Może warto wypróbować te sposoby przywołania psiaka :) .

Flame - 08-02-2011, 12:15

Wiem jak pracować z gwizdkiem, bo przeszliśmy szkolenie, wszystko umiał. Od pewnego czasu tylko [odkąd dorósł] nie wraca na zawołanie...
effcyk - 08-02-2011, 16:51

Flame napisał/a:
Wiem jak pracować z gwizdkiem, bo przeszliśmy szkolenie, wszystko umiał. Od pewnego czasu tylko [odkąd dorósł] nie wraca na zawołanie...

nie ma się co dziwić, pies ma około roku - okres buntu :) wszystko inne jest ważniejsze niż Pan/Pani . Tak to już jest niestety, też przez to przechodziłam z Nestem ;]
btw . pozatym jak napisałaś dorósł - pies dorosły nie potrzebuje się pilnować właściciela tak, jak wtedy kiedy był malutki :) taki psi urok :-P
a co do przywołania na gwizdek, zaczęłabym naukę od nowa skoro ... "zapomniał " :lookdown: to niech sobie przypomni .

mawi27 - 08-02-2011, 17:19

nie wiem czy czytalyscie ksiazke John'a Fosher'a Okiem Psa, tam jest super pokazane jak oduczyc niektorych zachowan psa i jak go wogole wychowac, ja sie zastosowalam do jednej z jego metod w postepowaniu z Torque, on tez jak byl spuszczony ze smyczy to lecial na oslep byle do przodu i przed siebie, do dzisiaj nie jest w 100% pewny zeby go puszczac i mu zaufac, ale jest znaczna poprawa, no chyba ze gdzies zalapie trop to wtedy ja lece za min niczym strus pedziwiatr. A metoda jest nadzyczaj bardzo prosta, my wykorzystalismy do tego puszke napakowana srubkami cos co mega halasuje i wzbudza w psie wstret, puszczalam Torque luzem i gdy sie oddalal nie reagujac namoje nawolanie rzucalam w jego poblizu owa puszke wtedy caly sie wzdrygal nie wiedzac o co lata i wtedy wypowiadalam komende do mnie, pies poslusznie przychodzil zdezorientowany tym halasem jaki sie pojawil kolo niego i zaraz otrzymywal nagrode, pozniej go puszczalam dalej i wolalam, jak przychodzil dostawal nagrode, gdy sie zbytnio oddalal znowu rzucalam puszke, w sumie niezle sie na tym uczy i latwo go przywolac lub wyciagnac z jakiegos amoku, ale miejsce treningu nie moze byc park naladowany psami ludzi i innymi atrakcjami, bo nawet puszka go nie zniecheci od ciekawosci
ola82 - 08-02-2011, 21:04

Czytam ten wątek i mam usmiech na twarzy,mam wrażenie że to o moim psie!Ja próbuje wielu metod przywałania,zawsze mam ze sobą piszczącą ulubioną piłe,którą bawimy się tylko na dworze,smakołyki,gwizek.Madox bardzo lubi łapać śnieżne kule ale teraz będzie już z tym problem :-P Nie puszczam go pod blokiem,ani w ruchliwych miejscach.Raz już spóżniłam się do pracy,bo spadł świeży śnieżek i piesio chciał poszaleć.Ostatnio wybiegł mi z klatki i ani prośba ani grożba nic nie działało,ja cała spocona biegałam,uciekałam,chowałam się a on nic w to mi graj przecierz pod oknam i przyśmietniku są takie pyszniści.Przyszedł dopiero na komendę pojazd i otwarcie bagażnika.Ale nie ukrywam,że czasem jest to irytujące,a człowiek jeszcze w momencie nerwow musi pieska pogłaskać,pochwalić i dać nagrodę.
ania - 08-02-2011, 21:45

wiec prosze panstwa jakbym slyszala opowesci lalijne - moja layla tez ma narowy
ale ....dostala cieczki i chyba ja to niepokoi bo zaczela sie sluchac jak ta lala - zobaczymy tylko na jak dlugo :D :D

Shamalli32 - 09-02-2011, 08:34

Czytam co tutaj piszecie i jak dobrze Was rozumiem:)...bylam juz u skraju wytrzymałosci nerwowej,bo robilismy spacery z godzinnym hakiem na powrot do domu, zebym sie na pewno nie spoznila do pracy,czasem zostawało mi 20 minut a Drako jakmnie przyjdzie ,tak nie przyjdzie:/i raz jeden wyszlam z małzowinkiem na spacer z zamiarem dosc podłym,On trzymal Drako ja sie oddalałam i chowalam w najblizszych krzakach,...i tak na zmiane moze ze cztery razy....Drako nie dosc ze sie wyganial to od tego dnia jak tylko robie w tył zwrot zaraz jest przy nodze i podejrzliwie mnie obserwuje:)ulzylo mi bo teraz nasze spacery to długie wycieczki,bez zadnych nerwow ze znow zwieje:/moze taka metoda pomoze tym,co tez opadaja rece z bezsilnosci:)
Aneti - 09-02-2011, 10:39

u nas chowanie też skutkuje :)

Wczoraj wróciliśmy do starych zwyczajów i wzięłam na spacer smakołyki - "czy to mój pies???" szła przy nodze, na każde "do mnie" siadała przede mną....ciekawe ile to potrwa hihi

effcyk - 09-02-2011, 11:12

mawi27 napisał/a:
nie wiem czy czytalyscie ksiazke John'a Fosher'a Okiem Psa, tam jest super pokazane jak oduczyc niektorych zachowan psa i jak go wogole wychowac

Fishera traktowałabym jako fajną ciekawą książke do poczytania, z metod raczej bym nie korzystała :) . Z wielu teori opisanych przez niego w 'okiem psa', wycofał się potem. Czytałam i książka wywołała we mnie mieszane uczucia - o ile "Okiem psa" nie opiera się na dominacji fizycznej to na dominacji psychicznej człowieka nad psem owszem. Nie ma pracy człowieka z psem, która by zacieśniała więż między właścicielem a psem.
Rzucanie puszką pełną gwożdzi owszem może być skuteczne, ale kompletnie nie opiera się na współpracy - pies wraca do właściciela, bo coś usłyszał, czuje się niepewnie - a nie dlatego, że powrót do Pana może mu się opłacić . To nie jest praca na zasadzie np. smaczki - kiedy to pies myśli sobie " Pan mnie woła, super !! powrót do niego oznacza same przyjemności - dostanę nagrode" - to jest wtedy współpraca właściciela z psem. Pies ma wyrażną ochote do Pana wracać, powrót ten kojarzy mu się dobrze, stosunki między zwierzeciem a człowiekiem stają się lepsze, więź mocniejsza. To samo praca z linką , kiedy pies jest na lince i mimo przywołania nie przychodzi - przydeptujemy linkę, ograniczajac psu wolnosć i wołamy go do siebie - potem chwaląc za przyjście. Z czasem pies kojarzy - nieprzyjście = ograniczenie wolności, przyjście = nagroda smak i nagroda w postaci dalszego niuchania sobie w trawie. Przy okazji również uczymy się pracy z psem, wzmacniania więzi. Pies musi kojarzyć to że przyjście OPŁACA SIĘ , nie polega to na tym że ma przychodzić bo coś usłyszał i się boi , czuje się niepewnie i idzie do Pana, pies musi wiedzieć, że przyjscie do pana jest fajne i już, bo oznacza nagrodę .

Aneti napisał/a:
Wczoraj wróciliśmy do starych zwyczajów i wzięłam na spacer smakołyki - "czy to mój pies???" szła przy nodze, na każde "do mnie" siadała przede mną....ciekawe ile to potrwa hihi

gratuluje :) juz duży postęp, staraj się urozmaicać jej smaki, żeby wiecznie nie dostawała tego samego do jedzenia ( bo może jej się po prostu znudzić szybko) - raz niech dostanie chrupkę, raz kiełbaskę, raz psie ciasteczko, żeby pies nakręcił się na to " ciekawe co dostanę tym razem ?" :) . I tak trzymaj :) .

maxxior - 09-02-2011, 11:18

Ja też mam z tym problem.Dopiero jak bardziej na niego krzyknę to przyjdzie po jakimś czasie.Nie pomagają piszczące zabawki ani nawet kurczak i smaczki.
Raz pojechałem z Maxem na wielki pole gdzie ludzie wyprowadzają psy.Chciałem sprawdzić czy przyjdzie jak się oddalę.Wsiadłem do auta i odjechałem na jakieś 100m,a ten nic.
Popatrzył się tylko i poszedł sobie dalej wąchać tak jak by wiedział że nigdzie bez niego nie pojadę.
Ostatnio po obejrzeniu filmiku na youtube zacząłem tę zabawę z odbieganiem,tzn jak pies idzie w jedna,to ja biegnę w drugą.
Nawet działa,tylko trzeba biegać :)
Co do tej nylonowej linki to nie za bardzo wiem o co chodzi.
Piszą niektórzy że ona się za psem ciągnie po ziemi i się jej nie trzyma.
Nie za bardzo wiem jak to działa?
Może ma ktoś jakiś link do filmiku na youtube?

effcyk - 09-02-2011, 12:17

maxxior, proszę bardzo .
http://www.youtube.com/watch?v=RSRY0DaPf60

maxxior - 09-02-2011, 12:46

effcyk, dzięki za filmik.Ja też tak biegam i już nie mam siły :) Nie wiem czasami kto tu kogo wyprowadza.Ja jego,czy on mnie ;D Ta linka z tego wynika to tylko asekuracja.
effcyk - 09-02-2011, 12:51

maxxior napisał/a:
Ta linka z tego wynika to tylko asekuracja.

dokładnie linka jest "w razie czego " :) jakby np. pies nie posłuchał i poleciał w innym kierunku , my przydeptujemy linke i robimy z siebie wariata :-P tj wołamy radośnie, uciekamy , zachęcając w ten sposób psa do przybiegnięcia do nas - w ten sposób psiak uczy się, że to my jednak jesteśmy dużo bardziej fajniejsi, ciekawsi niż reszta świata wokoło. Wtedy kiedy psiak wybierze nas, klik , smak i pochwała :)

maxxior napisał/a:
Ja też tak biegam i już nie mam siły

oj tam :-P ja też czasem muszę sie nabiegać, ale stwierdziłam, że dzięki temu, że mam labka, chcąc nie chcąc zaczęłam dbać o kondycje przez takie bieganie :-P :D . Nikt mi już nie zarzuci, że nie uprawiam sportów :D .

mawi27 - 09-02-2011, 15:43

effcyk, ja tu nie mowie ze wszystkie ksiazkowe sposoby sa dobre i idealne do wychowania psa, na pewno w jakims stopniu pomoga ale glownie wiekszosc rzeczy zalezy od nas samych i od checi do wspolpracy z psem, nie powiem bo zastosowalam sie do coniektorych ale nie uwazam zeby moj katakt z psem byl przez to pogorszony, bo na kazde przyjscie psiak dostaje smakolyki, fakt ze czasami psiakowi zajmie to chwile a czasami przychodzi przy pierwszym zawolaniu, nie ukrywam ze ze smaczkami na spacerach sie nie rozstaje i za kazde poprawnie wykonana rzecz psiak jest nagradzany, no ale ilu ludzi tyle teorii, my w kazym razie wciaz cwiczymy i duzo wieksza jest poprawa jego zachowania niz pare miesiecy do tylu :)
effcyk - 09-02-2011, 21:04

mawi27, ale to bardzo dobrze jeśli metoda działa :) ja po prostu piszę jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Jeśli u Was ta metoda z puszką sprawdza się i Tobie pasuje to ok. Ja natomiast wolę, kiedy pies przychodzi do mnie z własnej woli, a nie przymuszony w większym czy mniejszym stopniu przez np. strach przed nieznanym dżwiękiem.
mawi27 napisał/a:
ale nie uwazam zeby moj katakt z psem byl przez to pogorszony,

nie rozumiesz mnie :) . Ja nie napisałam, że przez takie metody kontakt między psem i człowiekiem pogarsza się - on po prostu przez takie metody nie zacieśnia się bardziej . A to jest różnica :) .

mawi27 napisał/a:
w kazym razie wciaz cwiczymy i duzo wieksza jest poprawa jego zachowania niz pare miesiecy do tylu

no i bardzo dobrze, jeśli pies chce współpracować i jest pełen chęci i zapału do nauki nowych rzeczy, to nic tylko życzyć dalszych sukcesów :)

Gocha2606 - 09-02-2011, 21:42

Cytat:
nie wiem czy czytalyscie ksiazke John'a Fosher'a Okiem Psa, tam jest super pokazane jak oduczyc niektorych zachowan psa i jak go wogole wychowac, ja sie zastosowalam do jednej z jego metod w postepowaniu z Torque, on tez jak byl spuszczony ze smyczy to lecial na oslep byle do przodu i przed siebie, do dzisiaj nie jest w 100% pewny zeby go puszczac i mu zaufac, ale jest znaczna poprawa, no chyba ze gdzies zalapie trop to wtedy ja lece za min niczym strus pedziwiatr. A metoda jest nadzyczaj bardzo prosta, my wykorzystalismy do tego puszke napakowana srubkami cos co mega halasuje i wzbudza w psie wstret, puszczalam Torque luzem i gdy sie oddalal nie reagujac namoje nawolanie rzucalam w jego poblizu owa puszke wtedy caly sie wzdrygal nie wiedzac o co lata i wtedy wypowiadalam komende do mnie, pies poslusznie przychodzil zdezorientowany tym halasem jaki sie pojawil kolo niego i zaraz otrzymywal nagrode, pozniej go puszczalam dalej i wolalam, jak przychodzil dostawal nagrode, gdy sie zbytnio oddalal znowu rzucalam puszke, w sumie niezle sie na tym uczy i latwo go przywolac lub wyciagnac z jakiegos amoku, ale miejsce treningu nie moze byc park naladowany psami ludzi i innymi atrakcjami, bo nawet puszka go nie zniecheci od ciekawosci


Czytałam, czytałam i tak bogiem a prawdą ta akurat metoda nadzwyczaj prosta i skuteczna może wywołać efekt odwrotny do zmierzonego - pies albo się przestraszy puszki i zwieje przed siebie, mając w nosie przewodnika, a wtedy cóż... pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że kiedyś wróci.
Albo się przyzwyczai do dziwnego dźwięku i zacznie mieć go w nosie, czyli go zhabituuje.

Zobacz, jak to działa u Twojego psa - w rozproszeniach NIE działa :)

effcyk - 09-02-2011, 21:48

Gocha2606 napisał/a:
Albo się przyzwyczai do dziwnego dźwięku i zacznie mieć go w nosie, czyli go zhabituuje.

też o tym pomyślałam, raz drugi się wystraszy, a potem przywyknie do dżwięku i wtedy rzucanie puszką już nie pomoże .
Natomiast
mawi27 napisał/a:
no ale ilu ludzi tyle teorii,

i każdy szkoli swojego psiaka, tak jak to uważa za słuszne. Doradzić i podpowiedzieć można, ale nic na siłę. Ja za takimi metodami osobiscie nie jestem , nie polecam i już :) .

zaradna - 10-02-2011, 14:35

Gocha2606 napisał/a:
Czytałam, czytałam i tak bogiem a prawdą ta akurat metoda nadzwyczaj prosta i skuteczna może wywołać efekt odwrotny do zmierzonego - pies albo się przestraszy puszki i zwieje przed siebie, mając w nosie przewodnika,

Zgadzam się. Znając mojego psa Elmo właśnie by tak zrobił

martysiak1988 - 22-02-2011, 16:39
Temat postu: ucieka...w wyjątkowych sytuacjach
Moi drodzy, od pewnego czasu mam niecodzienny (dla mnie) problem z moim 8 miesięcznym labkiem. Pies jest ułożony, nauczony czystości, już nic nie gryzie, w domu i na spacerach jest po prostu aniołem.... :) Wszystko było ok do ubiegłej środy:( pies notorycznie ucieka na posesję sąsiada (mieszkam na wsi, dom jest nie ogrodzony) i chce się bawić z jego psem. Nie reaguje na aport, na smakołyki, na komendy... gdy po niego idę uznaje to za zabawę i zaczyna uciekać dookoła auta... Nie wiem jak mam go ukarać bo gdy przynoszę te 30 kilo słodkości na rękach do domu to ono się tak ładnie we mnie wtula, serce mi mięknie i... ech. Dodam, że robi to zawsze gdy wracamy ze spaceru, na którym, wierzcie mi, nie brakuje mu atrakcji, zabaw itd Martwi mnie jego zachowanie bo nigdy nigdzie się nie wybierał a nawet jak odszedł dalej to wracał na komendę w 2 sekundy. Może ktoś miał podobny problem. Jaką karę zastosować?
tenshii - 22-02-2011, 16:48

martysiak1988 napisał/a:
Jaką karę zastosować?

nie stosować kary tylko uatrakcyjnić swoją osobę dla psa

Przed założeniem tematu użyj opcji 'szukaj'

Paulinna - 22-02-2011, 17:02

martysiak1988, zainwestuj w szczelne ogrodzenie ;)
kasia89t - 23-02-2011, 00:17

Ja myślę że to jeszcze ten trudny wiek...mój Borys na widok innego psa tez głupieje. Jest w podobnym wieku co Twój dlatego staram się mu regularnie zapewniać zabawy z psami. Sąsiadka ma doga niemieckiego w podobnym wieku i oni razem szaleją. Może zapytaj sąsiada czy Twój Borys mógłby kilka razy w tygodniu poganiać się z jego psem?? pozdrawiam
martysiak1988 - 23-02-2011, 10:06

no tak macie rację:) chciałam tylko podkreślić, że spacery są atrakcyjne dla Boryska i moje zachowanie także. Rozmawiałam z sąsiadem, naturalnie zgodził się na spotkania :przyjaciół" jak nam się wtedy wydawało. Dziś psy spotkały się na neutralnym gruncie i owczarek niemiecki sąsiada nagle zrobił się bardzo agresywny, zaczął gryźć Borysa. Biedactwo moje. :( gdy wracaliśmy ze spaceru, znowu tam pobiegł i na nic się zda szczelniejsze ogrodzenie bo ja chcę, żeby mój pies słuchał mnie w tej kwestii tak jak w każdej innej :)
mav_sheep - 23-02-2011, 17:08

"na nic się zda szczelniejsze ogrodzenie bo ja chcę, żeby mój pies słuchał mnie w tej kwestii tak jak w każdej innej"
bardzo dobre podejście! :)
może kup linkę szkoleniową wracasz z psem z spaceru odpinasz smycz i zapinasz linkę, psiak próbuje uciec mówisz nie i zaprowadzasz do domu odsyłasz na posłanie, psiak nie próbuje uciec nagradzasz zabawą/jedzeniem (może nawet spacer paro częściowy idziesz na 15 min wracasz do domu pies nie ucieka znowu spacer 15 min i tak w koło ).
Albo krótszy spacer z małą ilością smaczków i później ćwiczenia ze smaczkami w domu.
Jeśli sąsiad jest wyrozumiały to spróbujcie popracować z dwoma psiakami jeśli to jest bliski sąsiad to warto żeby psiaki żyły w dobrych stosunkach
pozdrawiam

Shamalli32 - 25-02-2011, 22:54

Napisalam w poprzednim temacie ze moj Drako na dzwiek"szyszka"wariuje i jak mijamy jakiegos psa i rece ma mi urwac zaczynam go namawiac "szukaj szyszki ,gdzie szyszka?"czasem walczy sam ze soba ale jak widzi ze zaczynam mu zwiewac,to w te pedy do mnie(kiedys mąż go przytrzymal a ja mu zwialam w krzaki i sie schowalam,zrobilismy to dwa razy na zmiane i zapamietal- nie mogl sie zgubic bo teren byl ogrodzony)-wiem wstretne ale Drako od tego czasu trzyma sie blisko,wierzcie mi ze moglam za nim chodzic i 2 godziny jak zwial...w kazdym razie nauczylam sie jednego w bezpiecznym miejscu jak mi zwiewa ,nie wracam sie po niego tylko sie oddalam i wolam go albo gwizdam,przywita sie wtedy z psem i wraca do mnie... :lookdown:
ania - 03-03-2011, 08:43

moja tez na dzwiek slowa szyszka cala dupka jej chodzi z radosci
sara253 - 23-03-2011, 20:02
Temat postu: szkolenie pomocy!!!!!!!
hej mam labradora o imieniu santos ma 2 lata gdy ide z nim na spacer np. do lasu i go spuszczam ze smyczy to niezawsze słucha i nie umie chodzic przy nodze dasię go wyszkolici czy warto kupic kliker i smycz uzdową??? dzięki za odpowiedzi
Cziko - 23-03-2011, 20:16

kobieto, jest tyle na tym forum o szkoleniu, że wystarczy trochę poszukać, poczytać :)
ja z klikerem nie pracuję, za obrożą uzdową (jeśli ciągnie) to jestem jak najbardziej za.

ktosia - 23-03-2011, 20:32

moim zdaniem kliker nie bardzo zda się przy szkoleniu z chodzenia przy nodze i nieciągnięcia, poszukaj na forum jest sporo rad jak dobrze to zrobić
bietka1 - 23-03-2011, 21:41

Ja uczyłam klikerem chodzenia przy nodze, udało się :)
tenshii - 23-03-2011, 21:56

sara253, wątki na tematy, o których piszesz istnieją.
Proszę używać opcji 'szukaj'

wonka0 - 28-03-2011, 22:34
Temat postu: Mam pytanie :)
Bruno ma 5 miesięcy,i jak jest "na wolności",zobaczy jakiegoś psa,to leci jak strzała do niego.Głuchy na wołanie krzyki...Jak go już złapię,to dostaje ochrzan,ostrzeżenie,i w tyłek.Dalej się nie słucha.
Jak biega bez smyczy,i zauważę gdzieś psa,to zapinam Bruna,na smycz,i albo podchodzimy do obcego psa,albo i nie.
Jak mam go nauczyć,że to ja decyduje,czy może podejść do,obcego psa?!
Mam 13letnią sukę mix colie i wilczura,i Sari,takich problemów nie robi...

mibec - 28-03-2011, 22:41

wonka0 napisał/a:
Jak go już złapię,to dostaje ochrzan,ostrzeżenie,i w tyłek.Dalej się nie słucha.
a dlaczego ma Cię słuchać skoro "dostaje w tyłek"? Poczytaj temat o nauce przywołania i nie bij psa, bo to do niczego dobrego nie prowadzi!

[ Dodano: 28-03-2011, 21:45 ]
http://forum.labradory.or...der=asc&start=0

wonka0 - 28-03-2011, 22:46

mibec napisał/a:
wonka0 napisał/a:
Jak go już złapię,to dostaje ochrzan,ostrzeżenie,i w tyłek.Dalej się nie słucha.
a dlaczego ma Cię słuchać skoro "dostaje w tyłek"? Poczytaj temat o nauce przywołania i nie bij psa, bo to do niczego dobrego nie prowadzi!


Ale On nie jest bity.Dostaje klapsa,i nie takiego,że ręka puchnie.Takie klepnięcie.

Cziko - 28-03-2011, 22:47

Cziko, gdy miał 5 miesięcy, to też miał mnie gdzieś, delikatnie mówiąc. Ale wzięliśmy linkę, poszliśmy do parku (początkowo w miejscach, gdzie nie było ludzi) i ćwiczyliśmy przychodzenie na zawołanie. Z czasem prosiłam koleżankę, aby wychodziła z psem, pokręciła się dookoła nas, a ja dalej zajmowałam Cziko. Teraz przynajmniej, gdy widzi psa, to mam pewność, że mi nie zwieje, bo przyjdzie do mnie.
Dlatego moja rada, ćwiczyć ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. I NIE BIĆ Psa.. :bad:

mibec - 28-03-2011, 22:49

wonka0 napisał/a:
Takie klepnięcie
klaps to nie jest sposób na naukę. Poczytaj temat który zalinkowałam - kup długą linę albo sznurek i zawiąż na nin supełki, zapakuj kieszenie smakołykami i ćwicz.
Cziko - 28-03-2011, 22:53

Takie klepnięcie.. To wyobraź sobie, że masz 7 lat i rodzice uczą Cię pisać. Nie potrafisz napisać literki - klepnięcie. Pies nie reaguje - klepnięcie. To żadna metoda wychowawcza, jak mówią - pies nie pamięta wstecz. Tak mi zawsze tłumaczono, od dzieciństwa, że psa bić nie wolno..
Również odsyłam do wątku podanego przez mibec.

Gocha2606 - 28-03-2011, 22:55

Wonka - nie możesz wymagać od psa czegoś, czego go nie nauczyłaś, czyli powrotu na wołanie.
Nie ochrzaniaj go ani go nie klep w tyłek, bo psy tego nie rozumieją, dla nich to bezsensowna przemoc, która prowadzi do utraty zaufania do człowieka.

Kup linkę treningową i zacznij z nim ćwiczyć - wybierz sobie komendę na przywołanie np. DO MNIE albo WRÓĆ, naucz go na spokojnie, w domu - CO oznacza to słowo, potem w domu w rozproszeniach poćwicz komendę, potem na spacerze na smyczy kiedy nic się ciekawego nie dzieje wokół, potem na spacerze na lince, a potem na lince przy rozproszeniach.
Nagradzaj, chwal za powrót, ułatw mu zadanie - spraw, żeby wybrał Ciebie, a nie środowisko.
Natomiast to co uwielbia czyli kontakt z innymi psami możesz potem wykorzystać jako nagrodę - młody wraca do Ciebie kiedy wołasz ( na lince oczywiście) - w nagrodę pochwała i zwalniasz go pozwalając szaleć z psami.

I... nie porównuj swoich psów. Owczarki z natury są nastawione na człowieka i go pilnują ( jak stado owiec), a laby cóż - to psy myśliwskie, które dopiero musimy nauczyć, że środowisko to nie wszystko a przewodnik jest najfajniejszą rzeczą na świecie.

wonka0 - 28-03-2011, 23:12

Wonka - nie możesz wymagać od psa czegoś, czego go nie nauczyłaś, czyli powrotu na wołanie.
Nie ochrzaniaj go ani go nie klep w tyłek, bo psy tego nie rozumieją, dla nich to bezsensowna przemoc, która prowadzi do utraty zaufania do człowieka.

Bruno przychodzi zawsze jak go zawołam,zniknę mu z oczu to mnie szuka,zawsze przychodzi,czy to w domu,na spacerze czy gdziekolwiek.Po prostu zlewa mnie jak zobaczy psa.

I... nie porównuj swoich psów. Owczarki z natury są nastawione na człowieka i go pilnują ( jak stado owiec), a laby cóż - to psy myśliwskie, które dopiero musimy nauczyć, że środowisko to nie wszystko a przewodnik jest najfajniejszą rzeczą na świecie.[/quote]

Zgadza się,Sari zagania wszystkich jak owce,i pilnuje mnie cały czas :)

[ Dodano: 28-03-2011, 23:14 ]
[quote="Cziko"]Cziko, gdy miał 5 miesięcy, to też miał mnie gdzieś, delikatnie mówiąc. Ale wzięliśmy linkę, poszliśmy do parku (początkowo w miejscach, gdzie nie było ludzi) i ćwiczyliśmy przychodzenie na zawołanie. Z czasem prosiłam koleżankę, aby wychodziła z psem, pokręciła się dookoła nas, a ja dalej zajmowałam Cziko. Teraz przynajmniej, gdy widzi psa, to mam pewność, że mi nie zwieje, bo przyjdzie do mnie.

jedyny pies który mógłby się nadawać ,do treningów z Brunem,jest wobec niego bardzo agresywny.

Dlatego moja rada, ćwiczyć ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. I NIE BIĆ Psa.. :bad:

Nie będę

[ Dodano: 28-03-2011, 23:17 ]
Cziko napisał/a:
Takie klepnięcie.. To wyobraź sobie, że masz 7 lat i rodzice uczą Cię pisać. Nie potrafisz napisać literki - klepnięcie. Pies nie reaguje - klepnięcie. To żadna metoda wychowawcza, jak mówią - pies nie pamięta wstecz. Tak mi zawsze tłumaczono, od dzieciństwa, że psa bić nie wolno..
Również odsyłam do wątku podanego przez mibec.


Mały nie zawsze dostanie tego klapsa.Ale OK.nie będzie dostawać

Gocha2606 - 28-03-2011, 23:49

Cytat:
Bruno przychodzi zawsze jak go zawołam,zniknę mu z oczu to mnie szuka,zawsze przychodzi,czy to w domu,na spacerze czy gdziekolwiek.Po prostu zlewa mnie jak zobaczy psa.


No widzisz, postaw się na jego miejscu - kiedy pojawia się na horyzoncie pies, Bruno ma tylko jedno w łepetynce "pies, pies PIES, PIEEES HURRA!".
To jeszcze szczeniur, wyłącza mu się myślenie, włącza instynktowna potrzeba poznania, powąchania, zabawy z pobratymcem - nad więzią z Tobą i posłuszeństwem.

Po to będziesz miała linkę - jeśli spróbuje zwiać, delikatnie mu to uniemożliwisz.

Postaraj się też, żeby miał i sporo kontaktów z psami - jako nagrodę za coś, co dla Ciebie zrobi , ale też jeśli masz możliwość zabierz go na tzw. spacery równoległe, na których młody widzi psa , idziecie w tym samym kierunku, ćwiczycie sobie coś z psami, a na koniec kiedy są grzeczne dajecie im wielką nagrodę czyli możliwość zabawy.

I pamiętaj to, co już mądrze napisano - to psie dziecko. Niedługo zacznie dorastać i dojrzewać hormonalnie i już nic nie będzie takie samo. Nie zmarnuj tego najlepszego i najbardziej poddatnego na naukę okresu, ale też nie bądź zła ani zaskoczona,kiedy z dnia na dzień Bruno zmieni się w zbuntowanego nastolatka :)

wonka0 - 29-03-2011, 00:02

Gocha2606 napisał/a:
Cytat:
Bruno przychodzi zawsze jak go zawołam,zniknę mu z oczu to mnie szuka,zawsze przychodzi,czy to w domu,na spacerze czy gdziekolwiek.Po prostu zlewa mnie jak zobaczy psa.


No widzisz, postaw się na jego miejscu - kiedy pojawia się na horyzoncie pies, Bruno ma tylko jedno w łepetynce "pies, pies PIES, PIEEES HURRA!".
To jeszcze szczeniur, wyłącza mu się myślenie, włącza instynktowna potrzeba poznania, powąchania, zabawy z pobratymcem - nad więzią z Tobą i posłuszeństwem.

Po to będziesz miała linkę - jeśli spróbuje zwiać, delikatnie mu to uniemożliwisz.

Postaraj się też, żeby miał i sporo kontaktów z psami - jako nagrodę za coś, co dla Ciebie zrobi , ale też jeśli masz możliwość zabierz go na tzw. spacery równoległe, na których młody widzi psa , idziecie w tym samym kierunku, ćwiczycie sobie coś z psami, a na koniec kiedy są grzeczne dajecie im wielką nagrodę czyli możliwość zabawy.

I pamiętaj to, co już mądrze napisano - to psie dziecko. Niedługo zacznie dorastać i dojrzewać hormonalnie i już nic nie będzie takie samo. Nie zmarnuj tego najlepszego i najbardziej poddatnego na naukę okresu, ale też nie bądź zła ani zaskoczona,kiedy z dnia na dzień Bruno zmieni się w zbuntowanego nastolatka :)



Postaram się zacząć z linką,jak najszybciej :)

Cziko - 29-03-2011, 10:57

Życzę wytrwałości i powodzenia :) wiem, jakie to potrafi być męczące, ale nie wolno się poddawać :)
klaudyyys - 29-03-2011, 16:33

Mam problem i nie wiem co zrobić.. To ja uczę wszystkich komend, sztuczek moją Ami, a jednak, gdy dzisiaj bawiła się z psem sąsiadów i ją zawołałam to nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Za chwilę moja mama krzyknęła: 'Ami chodź', a ona po 10 sekundach już była przy nas.. I tak często się zdarza. I nie wiem.. :confused:
marta0801 - 30-03-2011, 10:48

moj Hades dopiero uczy sie przychodzic na komende.chcialam uzywac komendy "rownaj" zeby szedl przy nodze ale on sobie ja przeinaczyl i na ta komende przybiega po nagrode :D
Rkuczek - 02-04-2011, 10:21
Temat postu: pierwsze objawy dorosłości
Witam!
Wczoraj spotkałem się z dosyć dziwnym (jak na mojego labka) zachowaniem.
Jesteśmy na spacerze, chodzimy sobie polami ( mieszkam na wsi) kazanek jest spuszczony ze smyczy, wracamy, koło nas jeździ kilka traktorów> zacząłem się denerwować, bo kazan mógłby za nimi pobiec ( kiedy chcę go zapiąć na smycz ucieka). popatrzył się tylko na nie, podbiegł ze 2m. i zawrócił. nie interesowały go. myśle sobie " co jest grane? jeszcze z miesiąc temu goniłby za nimi jak głupi". Jak myślicie? Czy to pierwsze objawy dorosłości mojego labka?

dkasprzak - 02-04-2011, 10:51

Kto wie, może po prostu się do nich przyzwyczaił. Mój psiak ostatnio biegał sobie luzem po lesie i olał mijającego go na rowerze dziadka. Ten typ tak chyba ma :P
Co do dorosłości nasze psy są mniej więcej w podobnym wieku i naszemu do dorosłości daleko... to takie szczenie w wielkim cielsku :greedy:

Nataeelll - 02-04-2011, 12:42

To moja suczka zawsze biegnie za rowerami ale do jakiegoś tylko momentu a później sama do mnie wraca :)
tenshii - 02-04-2011, 12:46

Rkuczek napisał/a:
Czy to pierwsze objawy dorosłości mojego labka?

to pierwsze objawy braku szkolenia ;D

Scaliłam Twój wątek z wątkiem na temat nieposłuszeństwa.
W przyszłości proszę nie zakładać wątków jeśli już takie istnieją

dkasprzak - 05-04-2011, 10:24

klaudyyys, Może mama użyła atrakcyjniejszego tonu głosu?? poćwicz z psem, jak przyjdzie na zawołanie dawaj mu smakołyk, po czasie zacznie reagować na każde zawołanie. Tylko nie wołaj go raz za razem bo się nauczy że nawet jak przyjdzie za 3 razem to i tak dostanie nagrodę, a tego chyba nie chcesz... :)
klaudyyys - 06-04-2011, 15:04

dkasprzak, ćwiczę ćwiczę z Ami. Dużo czytałam na ten temat teraz i mam nadzieje, że dam radę:) Kiedy mam przy sobie jej ulubioną zabawkę, zaraz jest przy nodze :) że też się jej nie znudziła :-P
dkasprzak - 06-04-2011, 15:19

w takim razie pozostaje mi tylko życzyć wam powodzenia. Podziel się ciekawymi ćwiczeniami i komendami. :)
klaudyyys - 07-04-2011, 20:07

dkasprzak, dziękuję! :) jak będą postępy to dam znać :haha:
tyska9191 - 10-04-2011, 17:35
Temat postu: smycz i spacer
hej mam taki problem ze moja Szani nie za bardzo sie slucha na spacerze, jest mala ma dopiero pol roku i od niedawna zaczelam ja puszczac bez smyczy aby pobiegala sobie po parku... wszytko niby dobrze bo i podejdzie jak zawolam, ale na odleglosc taka abym nie mogla jej zlapac i zaczepic na smycz, niby nie powinnam sie denerwowac bo droge do domu zna perfekcyjnie i nieraz jest przedemna pod blokiem, ale boje sie o nia jak przebiega przez ulice, bo nigdy nie patrzy czy jedzie samochod dla niej to chyba taka zabawa by byla jakby ja samochod przejechal, po 2 w parku czasem sa inne psy ktore jak wiadomo nie zawsze sa lagodne a moje malenstwo kocha podbiegac do nich i sie bawic prosze pomozcie
tenshii - 10-04-2011, 17:40

tyska9191, zanim założysz temat użyj opcji 'szukaj'
Wątek o powracaniu na komendę już istnieje!
Przeniosłam do niego Twoje zapytanie

dkasprzak - 10-04-2011, 22:13

tyska9191, Musisz z psem ćwiczyć przychodzenie na komende i nauczyć że jesteś bardziej interesują ca od otoczenia. To dość proste ćwiczenie:

W domu za każde przyjście na komende klikasz i dajesz smakołyk (o metodzie nauki z klikierem znajdziesz info na necie)

Kiedy wychodzisz z psem na spacer ze smyczą, jak rwie do innego psa lub człowieka stajesz w miejscu i czekasz aż przestanie i spojrzy na ciebie, w momencie kiedy to nastąpi klikasz klikierem i dajesz zaraz smakołyk (opisuję metodę z klikierem bo sama jej używam) i ćwiczenie na spacerach powtarzasz często. Nagrodą zamiast smakołyku może być puszczenie psa do celu jego zainteresowania. trzeba ćwiczenie powtarzać często ale nie koniecznie długo :) jest młody więc szybko zrozumie.

[ Dodano: 10-04-2011, 22:19 ]
Jeszcze jedna ważna sprawa, jak zapinasz psa przed pójściem do domu, pozwalaj mu się bawić lub baw się z nim jeszcze przez chwilę na tej smyczy, wtedy nie będziesz mu się kojarzyć z końcem zabawy i nie będzie cię omijać w parku. Psy zawsze kojarzą zdarzenia.

tyska9191 - 11-04-2011, 11:08

no dobrze, ale jak mam to zrobic kiedy jak juz ja spuiszcze ona gania jak glupia?! nie da sie wogole zlapac juz prubowalam zachecic ja kijkiem aby podeszla, sucha karma i nic:( dzis ganiaalm za nia po calym osiedlu bo doszlo do tego ze do domu nie chciala wrocic:( ja naprawde bym chciala ja spuscic od czasu do czasu i sie z nia pobawic, ale jak?! skoro sie nie da

[ Dodano: 11-04-2011, 11:14 ]
w domu przychodzi na komende i zawsze blisko podchodzi, na podworku do dzis tez podchodzila ale na taka odleglosc abym nie mogla jej zlapac

mibec - 11-04-2011, 11:14

tyska9191 na poprzednich stronach tego tematu jest opisany trening z linka - to na prawde dobra metoda, zaopatrz sie w linke albo sznurek i popracuj z psiakiem :)
zuzia - 11-04-2011, 13:02

tyska9191 napisał/a:
prubowalam zachecic ja kijkiem aby podeszla, sucha karma i nic:(
może masz mało atrakcyjną nagrodę, spróbuj z parówką :dreaming:
kasia89t - 11-04-2011, 14:45

nigdy NIE GOŃ psa bo to dla niego świetna zabawa. Lepiej zawołać psa i jak spojrzy to wtedy zacznij mu uciekać. Jak Cie dogoni to wtedy nagroda- smakołyk,kijek,piłka czy co tam lubi. Jeśli masz w domu jakieś zabawki którymi lubi bawić się pies i on np piszczą to możesz je brać na spacery i nimi zachęcać do powrotu. Powodzenia :) jakbyś miała jakieś pytania co do tego co napisałam to pisz na priv pozdrawiam :)
tyska9191 - 11-04-2011, 15:57

Czyli z ta linka to wyglada tak ze mam ja przyczepic na linke i stopniowo pozwalac jej na coraz dluzsze odchodzeniei za kazde przyjscie nagradzac?! no dobra a co wtedy jak znowu bedzie podchodzila na "bezpieczny" dystans tak abym jej nie mogla zlapac?! bo jak juz pisalam zawsze podchodzi ale na taka odleglosc jakby pomiedzy nia a mna byl jakis mur przez ktory ona nie mogla by przejsc:(. Ja nie gonie psa ja kucam i ja wolam podbiega szybciutko i nagle sie zatrzymuje po czym odbiega nawet smakolykow nie chciala wziasc z mojej reki dopiero jak je polozylam podbiegla i zjadla. Jak aportuje to tez podbiega wyrzuca pilke kolo moich nog i ucieka. Zauwazylam jeszcze jedno ze na poczatku spaceru moge ja spuscic i spowrotem zaczepic, ale jak juz sie zaczne z nia bawic to nie ma zmiluj, tak sobie jeszcze przypominam ze jak byla mniejsza to dawala sie zlapac, nawet podbiegala abym ja zaczepila, ale z czasem wybiegala na ulice i niesluchala jak sie prosilo aby wrocila... i tak teraz znowu zaczelam ja spuszczac po jakis 3 miesiacach a ona sie zachowuje na odwrot:(.... Tak pozatym to czy moze byc zamiast linki smycz z tasma?
Gocha2606 - 11-04-2011, 23:39

Tyśka, a poproś kogoś z rodziny albo znajomych żeby nagrali jak Ty wołasz sunię i jak ona reaguje. Wrzuć na YT i pokaż co robicie.
Areeek1996 - 30-04-2011, 22:49
Temat postu: Nie przychodzi..
Mam 6 miesięczną Sonie i ona wogóle nie reaguje na swoje imie. Może to przez to że gdy miała 5 miesięcy to nie miała jeszcze imienia. Nie wiem co robić
mibec - 30-04-2011, 23:02

Areeek1996 napisał/a:
przez to że gdy miała 5 miesięcy to nie miała jeszcze imienia
na pewno - musisz nauczyć sukę, że Sonia to ona.
Na temat wracania na komendę możesz poczytać tutaj: http://forum.labradory.or...light=komend%EA

ewasewa - 09-08-2011, 17:47
Temat postu: Ucieka przedemną
Od półtora miesiąca mam suczkę labradora (Sonia) . Mam podwórko dosyć duże (ok. 20-25 m2) - mieszkam na wsi. Na podwórku od 9 lat mam kundelka na łańcuchu (Reksio) .Sonia mieszka w domu. Na początku Sonia była bardzo grzeczna , wszędzie za mną chodziła . Potem zaczęła bawić się z Reksiem (on zbytnio tego nie lubi i czasami na nią warczy) . Jeszcze jakieś pół miesiąca temu zawsze po wyjściu z domu biegła do Reksia, ale na komendę "do nogi" przychodziła do mnie. Moja mama zawsze gdy wychodzi z nią na podwórko żeby Sonia załatwiła swoje potrzeby to przypina jej smycz żeby "nauczyć ją posłuszeństwa" , więc zawsze jak Sonia wychodzi z moją mamą to idzie na smyczy , a ze mną nie. I mniej więcej od tego czasu stała się strasznie nieposłuszna , ucieka przedemną , nie reaguje na komendy (kiedy jest na podwórku, bo w domu jest bardzo posłuszna) .

Co mam robić ? Czemu zaczeła się tak zachowywać ?

oliann - 09-08-2011, 18:30

ewasewa, ona ma dopiero 3 miesiące?
tenshii - 09-08-2011, 18:40

ewasewa napisał/a:
kundelka na łańcuchu

przykre...

ewasewa napisał/a:
Co mam robić ?

uczyć

ewasewa napisał/a:
Czemu zaczeła się tak zachowywać ?

bo tak jej się bardziej opłaca

poczytaj forum i zacznijcie naukę

nataliaaa - 20-08-2011, 22:24

Niestety mnie zachowanie tary czasami przeraża sytuacja jet taka że mamy przyczepę campingową nad jeziorkiem i tam spędzamy duzo czasu tara musi być na smyczy bo jak ja puszcze to zaraz leci do ludzi skacze po nich wbiega do innych przyczep a minie udaje że nie słyszy jak ją wołam niestety spacer to tez koszmar jak kompie sie w wodzi z dala gdzies ujzy przechodzaca osobe i startuje jak torpeda i nic ja nie rusza ze ja wolamy ostatnio wyrwała się i jak opentana biegałą po plazy i ludzią po kocach wtedy az ze zlości az płakac mi sie chce jaet to istny szał jak kogos obskaka niestety niekazdemu to sie podoba ostatnio facet jak leciała rozpedzona na koce krzyknoł uwaga dzika locha leci !!!! ;D powieccie mi czy ona sie zmieni czy porostu kazdy lb młody tak ma dodam ze ucze ja przychodzenia chwalę ja a to nic nie daje jak ona kogoś ujży z b.daleka to ja mówie niewolno a ona swoje ]:) krew mnie zalewa
aganica - 20-08-2011, 23:18

nataliaaa napisał/a:
ja mówie niewolno a ona swoje ]:) krew mnie zalewa
Nic nowego nie powiem, musisz ćwiczyć to jedyna metoda.
Sięgnęłam pamięcią wstecz, poszukałam archiwalnych zdjęć.
Fionkę gdy adoptowałam miała sześć miesięcy i uwierz mi .... nie było łatwo.
Codziennie z nią ćwiczyłam by .. wymęczyć i uniknąć demolowania w domu .
Na tych zdjęciach Fiona ma siedem miesięcy... najgorszy wiek dla labradora.
szukanie ukrytych przedmiotów


aportowanie

pozostawanie w pozycji siad

schodzenie do pozycji waruj

Ćwicz ze swoim psem bo to jedyna metoda na to, by mieć wspaniałego towarzysza.
Nie będziesz ćwiczyła to będziesz nie raz płakała.

nataliaaa - 21-08-2011, 00:15

a jak mam to z nia cwiczyc jak do kogos poleci i ja zawolam i wroci to mam jej dac smaczka?
mibec - 21-08-2011, 00:27

nataliaaa napisał/a:
zawolam i wroci to mam jej dac smaczka
tak, a najlepiej kup długą linkę treningową i ćwicz z liną - jak widzisz, że pies ma upatrzony cel, złap linkę, zawołaj i zacznij leciutko przyciągać do siebie, jak się zbliży do Ciebie to nagródź; w końcu sunia "załapie" że jak Pańcia woła to się przychodzi :)
nataliaaa - 21-08-2011, 00:37

Tego bym bardzo chciała będę się starać :haha:
Czarrrna_ - 21-08-2011, 00:49

Ja tez mam z tym problem... musze kupic linke i cwiczyc w ten sposob.
Myslicie, ze ten sposob w wodzie moglby sie tez sprawdzic?? Nie, ze bede ciagnela z powrotem, na chama bo troche wyobrazni mam jeszcze :] tylko, ze zawolam i delikatnie pociagne, zeby odwrocic jej uwage z przeplywajacej kaczki 100m dalej na mnie ;]
Czy ktos z Was tez byl takim panikarzem jak ja, ze jego pies sie utopi, bo plynie przed siebie nie zwracajac na nic uwagi:beated:
i probowal tej metody lub podobnej??


Nataliaaa doskonale pamietam jak bylam bezsilna i ryczalam z nerwow, bo moja suczka nagle 'cofnela sie w rozwoju' i w jednej chwili zapomniala wszystkiego czego sie juz nauczyla i zachowywala sie jak 10tyg szczeniak nie zwracajac na nic uwagi. Caly problem polegal na tym, ze nie wazyla juz 8 kg, tylko 23 :bad:
Totalnie mnie wyprowadzala z rownowagi, nawet skarzylam sie gdzies tu na forum, ze nie daje rady juz :-P
Dzis juz jest spokoj, mysle ze 7 miesiac to okres buntu :-> Tak jak dziewczyny mowia cwiczenia, cwiczenia i jeszcze raz stalowe nerwy...
Powodzenia ;*

mibec - 21-08-2011, 00:55

Czarrrna_ napisał/a:
w wodzie
nigdy nie próbowałam, bo nie potrzebowałam, ale myślę, że teź powinno zadziałać - tylko trzeba mieć "cela" z aportami, żeby nie rzucić dalej niż długość linki :)
nataliaaa - 21-08-2011, 00:56

nerwy to faktycznie trzeba mieć jakoś damy radę może i troche spowaznieje to zrozumie niekture żeczy bo teraz to totalne ADHD ;D

[ Dodano: 21-08-2011, 00:57 ]
piszesz że 7 miesiac to okres buntu z tym ze moja ma 11 mies i chyba ten okres dalej trwa :-o

Czarrrna_ - 21-08-2011, 01:18

moja ma teraz 10 mies i nie mowie, ze to pies aniol :-P ale porownywalnie do tamtego czasu to juz jest luz, poza tym ma teraz cieczke, ktora bardzo dobrze znosi (duzo spi, nie ma glupawek).
Musisz byc cierpliwa i konsekwentna, musisz tez nagradzac kazdy szczegol ktory zrobi dobrze (nawet jesli to zrobi przez przypadek) kiedys zajarzy w koncu o co Ci chodzi :-P
Moze ona po prostu zle odczytuje Twoje komendy? moze zmieniasz slowa, powtarzasz 87548 razy zamiast raz (ja tak robilam, a moj pies zamiast dawac lape patrzyl na mnie jak na wariatke, ktora sie zaciela :D ). Teraz mowie raz, stanowczo. Nagradzam, biegamy, bawimy sie i jak powiem 'wystarczy zabawy' ona szuka sobie patyczka i sie bawi czeka az nabiore nowych sil. Tez myslalam, ze taki dzien nigdy nie nastapi, a jednak :-P
Tylko, ze ja zaczynalam od pierwszysch tyg w domu ja juz szkolic, umiala siadac, dawac lape, warowac, prosic, turlac sie, az pewnego dnia nie docieralo do niej nic! To byl ten kryzys o ktoym juz mowilam, wiec w tym momencie to ja juz zglupialam o co chodzi, a on tylko demonstrowala mi swojefochy i ze ma byc tak jak chce ona, szczekala, nie sluchala, ciagnela... Ale nie dalam sie jej. Pamietajsze, ze to Ty jestes jej przewodnikiem, a nie ona Twoim i musi to wiedziec, bo inaczej wejdzie Ci na glowe.

oleska2803 - 21-08-2011, 08:30

mój ma teraz 14miesięcy i dopiero zaczyna do niego docierać to czego się uczył do tej pory :-P Szkolimy się od samego początku praktycznie. Najpierw było psie przedszkole potem 2 kursy posłuszeństwa i początki pracy węchowej (wszystkie skończył z super ocenami i nie raz był najlepszy w grupie) co z tego jak niestety miał syndrom placu i za nic nie dawało się tego przenieść poza, ale ćwiczyliśmy. Pamiętam że w wieku 5miesięcy tuz przed zakończeniem przedszkola to był psi ideał, nie zaczepiał rowerzystów i biegaczy, pilnował się mnie, nawet dawał się odwołać z zabawy z psami (w przedszkolu powiedzieli ze tak spokojnego labcia to nigdy nie mieli), a potem po miesiącu przyszedł kryzys i wszystko się odwróciło, znowu ścigał wszystko co się rusza, latał do każdego psa w polu widzenia, do każdego człowieka mając mnie w poważaniu. Właśnie w czasie tego kryzysu chodziliśmy twardo na szkolenia, ćwiczyliśmy u nas w parku i dopiero teraz widzę że zaczyna się mu poprawiać :haha: mam nadzieję tylko ze trwale :|
Ćwiczyliśmy z linką, przywoływanie nawet jak nikogo nie było, tak po prostu co jakiś czas wołałam go na spacerze i dostawał nagrodę za każde przyjście, żeby sobie nie kojarzył że każde moje zawołanie to coś ciekawszego na horyzoncie.
Także cierpliwości, kup linkę i ćwicz nic innego nie pozostaje :)

Małgosia35 - 28-10-2011, 02:48

U mnie to tak: pies generalnie posłuszny,nie jakiś ideał :haha: ale nie narzekamy zbytnio.
Poza jedną sytuacją,obojetnie czy idzie na smyczy ,czy jest puszczony luzem jak wyczuje na swojej drodze suczkę z cieczką to koniec.
Na smyczy to wygląda wręcz komicznie ,pies wyprowadził pańcię na spacer ;D
Nie działa nic,żadna komenda,pańcia biegnie wręcz za swoim labiszonem,który zachowuje się jak lokomotywa,jedynym ratunkiem jest zmiana kierunku,wygląda to jak siłowanie się bo oczywiście on w drugą stronę za nic nie chce iść.
Gorzej jest na luzie,bo wtedy po prostu pies głuchnie całkowicie.Bez smyczy raz sie tylko tak zdarzyło,moja pogoń za dzieciakiem trwała jakieś pół godziny...Masakra normalnie.

Daniel - 26-07-2012, 08:41

Ostatnimi dniami próbuje lepiej wychowywać naszego Broya i wpadłem na pomysł, który chciałbym żebyście ocenili :)

Otóż jeżdżąc na wybieg dla psów chwilę się pokręcę wśród psiaków oraz przywitam się z statycznie stojącymi w kółeczku ludźmi, a później staram się być w znacznej odległości od psów bawiących się razem. W momencie gdy widzę, że mój labek się rozgląda za mną przywołuje go do siebie (najczęściej dla zachęty mam przy sobie kije do rzucania oraz smaczki ). Gdy Broy przyjdzie do mnie na komendę dostaje snacka, później zmiennie rzucam mu komendy np. siad, leżeć, daj głos, turlaj się, równaj noga i wykonuje je :) a w nagrodę rzucam mu kija :)

Czy taki sposób przywoływania psa jest dobrą metodą nauczenia psa przychodzenia na komendę?

Dodam, że częstym problemem jest to, że Broy gdy widzi psy to się skupia tylko na nich i ciągnie lub kładzie się plackiem na ziemi ;P

mibec - 26-07-2012, 10:49

Daniel, dobrze - ja teraz podobnie cwicze z moim adoptusiem :) Liny nie kupilam, zobacze czy bedzie potrzebna - dla Barneya nie potrzebowalam, bo lakomczuch i zapalony aporter, wiec byl latwiutki do wyuczenia ;)

Daniel napisał/a:
Broy gdy widzi psy to się skupia tylko na nich i ciągnie lub kładzie się plackiem na ziemi
tez mam ten problem - wymachuje chrupem przed nosem, albo piszcze zabawka, aby odwrocic uwage i coraz czesciej dziala. Mozesz tez sprobowac kazac psu usiasc i wtedy skupic go na sobie podczas gdy inny pies Was mija :)
Daniel - 26-07-2012, 10:55

To działa tak. Jeśli pierwszy zobacze psa i każe mu iść przy nodze lub zatrzymać się i usiąść to wszystko jest ok. Ale jeśli zna psiaka lub wie, że idzie na wybieg to robi się z jego zachowania tragikomedia :P

Wczoraj tak się cieszył na psiaki z daleka, które widział na wybiegu, że musiałem dwa razy minąć wybieg i obejść go dookoła bo inaczej by się nie uspokoił. W końcu zaczął się zachowywać ładnie, więc wszedł :)

Broy niestety jest tylko zapalonym biegaczem za kijami. Gdy je dopadnie to tylko miętoli w pyszczku, lub przynosi kawałek i rozgląda się za nowym. Dlatego w ręku zawsze mam po 2-3 patyki na wymiane :D

Będziemy się trzymać tej metody i zobaczymy jakie będą efekty :)

Powodzenia :haha:

mibec - 26-07-2012, 10:57

Daniel napisał/a:
Powodzenia
i nawzajem :haha:
Baszka - 26-07-2012, 16:33

Daniel napisał/a:
Wczoraj tak się cieszył na psiaki z daleka, które widział na wybiegu, że musiałem dwa razy minąć wybieg i obejść go dookoła bo inaczej by się nie uspokoił. W końcu zaczął się zachowywać ładnie, więc wszedł :)

Broy niestety jest tylko zapalonym biegaczem za kijami. Gdy je dopadnie to tylko miętoli w pyszczku, lub przynosi kawałek i rozgląda się za nowym. Dlatego w ręku zawsze mam po 2-3 patyki na wymiane
Ale mam nadzieję, ze po takim szkoleniu, pozwalasz Broy'owi /super imię :D / na zabawy z innymi psiakami na wybiegu :)
Daniel - 27-07-2012, 08:19

Pewnie, że pozwalam :) Bawi się prawie do upadłego :) Dbam jedynie o to by miał tyle siły by zdołał wrócić o własnych nogach do domku :D

Dziękuję za uznanie dla jego imienia ;]

beatrix - 06-08-2012, 13:13

Daniel ma to samo ze swoją Rafka głupieje przy innych psach,nie atakuje ich chce się bawić.ostatnio spotkala labradorka samca to podskakiwala do niego a on zrownowazony samiec tylko ją obwąchal i dal sobie spokoj z małolatą ;D można do niej mówic ale ogolnie przychodzi na wołąnie.,..jeszcze jak czuje ze coś dostanie to ..a czasami jak cos zabierze to nie chce oddac z przekory ale teraz ma taki głupi więk ze to s ug..ryxc moim zdaniem psy na lancuchach lub trzymane zbyt dlugo w kojcach (nie wypuszczane)mogą stać sie agresywne sfrystrowane i przez to skakac na ludzi szczekać bez konca..dedukuje przez liczne obserwacje...;)
ewasewa a nie ma szans zeby tamten piesek zostal przeniesiony do kojca to jzu niete czasy on mzoe z zazdrosci o nią kog


a pies moze nie przychodzić na wolanie jesli wczesniej kiedys byl bity kiedy przyszedl i zamiast nagrody za to ze wogole przyszedl dostal po tylku to pwooli zaczyna sie psuć wiez z wlascicielem i przestaje przychodzic z obawa przed karą..

milto - 15-08-2012, 13:35

czy psy same ucza sie chodzic przy nodze na smyczy czy sa jakies cwiczenia ??

dodam ze moj max jak go puszcze samego to jak mu powiem to idzie obok a na smyczy lata wszedzie gdzie sie da, raguje juz na aportowanie choc pilki nie chce oddac jak przyniesie, jak sie go wola tez przylatuje,

jak mam go nauczyc chodzenia na smyczy obok nogi ( ma 11 tygodni )

mibec - 15-08-2012, 13:46

milto napisał/a:
czy psy same ucza sie chodzic przy nodze na smyczy
nie :)
milto, a Ty juz wychodzisz z psem na dwor? Jak stoicie ze szczepieniami? Wet nie mowil nic o kwarantannie?

milto napisał/a:
jak mam go nauczyc chodzenia na smyczy obok nogi
poczytaj: http://forum.labradory.or...ighlight=smyczy
milto - 16-08-2012, 10:57

minol tydzien od ostatniego szczepienia wiec moge juz wychodzic ( weterynaz powiedzial mi ze moge dwa razy dziennie wychodic po 5 min przez pol roku ale dla mnie to smiesznie zabrzmialo )
dominika92 - 16-08-2012, 11:25

milto, zmień weterynarza...
mibec - 16-08-2012, 11:31

milto, juz Cie kiedys pytalam - do jakiego weta chodzisz z psem? Do jakiegos sklepu zoologicznego?

dominika92 napisał/a:
milto, zmień weterynarza...
najlepiej ... ;)
Daisy0311 - 05-03-2013, 11:22
Temat postu: Labrador na spacerze mi ucieka
Hej nie moge poszukać watka związanego z uciekaniem na spacerze wieć zakładam nowy. moja Daisy tylko jak ja puszcze ze smyczy w trimiga mi ucieka nie słucha co normalnie sie nie zdarza a naprawde dużo chodze z nią na spacery jest wybiegana bo na tyle mam fajnie że mam obok domu bardzo duży las i parki ma gdzie biegać jak i atrakcji jej nie brakuje ale te uciekanie mnie naprawde denerwuje i jak już ucieknie to kilka razy zdarzyło mi sie ja znależc u kogos w domu bo jak są drzwi otwarte to panna daisy w chodzi jak do siebie :doubt: a ja sie pózniej tłumacze i przepraszam :( wasze laby też uciekają? :confused:
Muzyk - 29-04-2013, 19:31

Hej, mamy podobny problem. Skandal może nie ucieka, żeby (jakby to ująć )uciec od nas, ale spuszczony ze smyczy dostaje głupawki i lata w kółko jak szalony. Dlatego też zaprzestałam go w ogóle z niej zwalniać. Jedynie na zamkniętym terenie. W naszym przypadku działka. Nie przychodzi na zawołanie. Komenda "do mnie" spalona :( a zapowiadało się naprawdę fajnie. Za szybko mu zaufaliśmy. Teraz czekamy na szkolenie. Teoretycznie wiem co robić, ale pies jakby nie chciał współpracować. Przyjdzie, weźmie smaka i dalej ma mnie gdzieś. A mnie chyba zaczęło brakować cierpliwości :( No i tak to jest. To samo chodzenie na smyczy. Nie mówię już nawet o tym, żeby przy nodze. Zamówiliśmy szelki easy walk, będą dopiero w połowie maja. Dziś, żeby jakoś w miarę spokojnie dojść na działkę zakupiłam kantar. No nic zobaczymy co dalej...
Di - 29-04-2013, 20:05

Muzyk, bo Skandal nie rozumie, że powrót do Ciebie jest LEPSZY od biegania samopas. Czyli - wybacz - nie jesteś w jego oczach atrakcyjna. Oprócz smaków, zabierałabym jakieś SUPER smaki, czyli kawałek sera, parówki - coś, czego nie ma na codzień. I jeszcze: extra zabawki, do których wcześniej nie miał dostępu. Wołasz go - machasz zabawką, pies przybiega - euforia radości, bawicie się i tak kilkadziesiąt razy. Najlepiej wyćwiczyć na działce - bo bezpiecznie. Później będzie łatwiej ;)
Baszka - 29-04-2013, 20:05

Muzyk, sporo pracy przed Tobą :haha: Skandal się dopiero rozkręca :-P


PS. deja vu Fireta :greedy:

Muzyk - 29-04-2013, 20:30

Di napisał/a:
Czyli - wybacz - nie jesteś w jego oczach atrakcyjna.
Nie ma co wybaczać :) Zdaję sobie z tego sprawę. Dzięki bardzo za rady. Baszka mam nadzieję, że nie będzie tak źle.
Di - 29-04-2013, 20:49

Muzyk, na pocieszenie, dodam, że ja w oczach swojej bestii też nie jestem :P ale walczymy ;)
Pablo - 29-04-2013, 21:12

Birma dzisiaj dostała osobliwego pierdolca. Na dwóch spacerach była spuszczana ze smyczy w lesie, następnie była normalna zabawa z aportowaniem patyków, "siad", "chodź", smaczki, pochwały etcetera, a w pewnym momencie coś jej w głowie przeskakiwało i po prostu ani nie podchodziła, ani nie dała się do siebie zbliżyć na taką odległość, żeby dało się ją dotknąć. Po prostu szła kilka metrów za mną, na nic nie reagowała (a zawsze do patyków leciała jak głupia) i dopiero pod domem przy pomocy sąsiadów udawało się ją capnąć. Na smyczy dalej szła bez zarzutu, grzecznie, w domu spokojna, w żaden sposób mnie nie unika, więc nie sądzę, żeby "osobiście" miała do mnie jakiś uraz. Po posiłkach zresztą tradycyjnie podchodziła do mnie i trącała nosem, żeby wyjść na spacer.

Pytanie zasadnicze: co jest? Jak żyć, panie premierze? Może pogniewała się z szelkami easy walk, które od kilku dni nosi, jest to możliwe? Mi szelki bardzo pasują, z drugiej strony nie chciałbym jej zawsze wyprowadzać na smyczy, bo zawsze miała dużo ruchu i swobody, a tak się to niestety skończy, jeśli sytuacja będzie się powtarzać. Co robić?

Madzialenka - 29-04-2013, 22:32

Pablo napisał/a:
i po prostu ani nie podchodziła, ani nie dała się do siebie zbliżyć na taką odległość, żeby dało się ją dotknąć. Po prostu szła kilka metrów za mną, na nic nie reagowała

a czy to bylo moze juz w drodze powrotnej do domu, znanej jej dobrze trasa?
Moja Blondi,mimo,ze dosc dobrze ulozona ma pewien punkt spacerowy (w drodze powrotnej )gdzie nagle gluchnie,idzie pare metrow za mna i nie pozwoli sie do siebie zblizyc,nie pomagaja zadne zachety,zadna pilka czy patyk-nic i nie ma znaczenia jak dlugi byl spacer-pies zwyczajnie nie chce isc do domu :D .Moze bylo to u was tylko jednorazowe ,ale jesli sie powtorzy to sprobuj zmienic kierunek marszu (nie w strone domu) u nas to dziala po przejsciu doslownie paru metrow:)

Pablo - 29-04-2013, 22:36

Madzialenka napisał/a:
a czy to bylo moze juz w drodze powrotnej do domu, znanej jej dobrze trasa?

No tak, stałą trasą szliśmy. Dziękuję za podpowiedź, jutro spróbuję pójść w innym kierunku.

Madzialenka - 29-04-2013, 23:20

Muzyk napisał/a:
ale spuszczony ze smyczy dostaje głupawki i lata w kółko jak szalony. Dlatego też zaprzestałam go w ogóle z niej zwalniać.

No przeciez to jeszcze szczenior,jego zachowanie jest calkiem normalne,nie rozumiem dlaczego nie spuszczasz go ze smyczy jak nie "ucieka od was" tylko zwyczajnie szaleje obok was. Kup 15 metrow linki,zeby go miec pod kontrola,jezeli obawiasz sie ,ze nie wroci ,a jak spalilas komende do mnie to zastap ja inna i zacznijcie trenowac przywolanie od nowa :)
Muzyk napisał/a:
a zapowiadało się naprawdę fajnie. Za szybko mu zaufaliśmy

Musisz tez pamietac ,ze Skandal zaczyna dojrzewac i wchodzi w okres buntu,wiec wasza cierpliwosc tez powinna byc troche "elastyczniejsza" Cierpliwosc i konsekwenca to klucze do sukcesu:)Di, dala wam supe rady,wykorzystajcie je ,bo warto :)

Karoola - 29-04-2013, 23:39

Muzyk, dokładnie, a nie spuszczanie psa ze smyczy tylko spotęguje jego frustrację i następnym razem gdy go puścicie nie będzie kolorowo
Pablo - 30-04-2013, 20:57

Madzialenka napisał/a:
sprobuj zmienic kierunek marszu (nie w strone domu) u nas to dziala po przejsciu doslownie paru metrow:)

Dziękuję za podpowiedź raz jeszcze. Dzisiaj dwa spacery zupełnie innymi ścieżkami niż zwykle i było po prostu super.

Madzialenka - 09-05-2013, 07:43

Pablo, labiszony to jednak cwaniaki :D
mafiuu - 04-06-2013, 18:12
Temat postu: 2 miesieczny szczeniak nie reaguje na wolanie
Witam

Od niedzieli jesteśmy właścicielami 2 miesięcznego szczeniaczka typu Labrador. :) Maluch nie reaguje na wołanie, klaskanie, smaczka w ogóle nie patrzy się w oczy tylko chce gryź :< daje mu komendę zostaw nie reaguje, próbuje go zainteresować jego gryzakiem bawi się ale po chwili znów gryzie w rączkę. Tak zachowuje się jakby w ogóle nic do niego niedocierało. Pocy :(

Karoola - 04-06-2013, 18:17

mafiuu, przejrzyj te wątki:
http://forum.labradory.org/viewforum.php?f=24

tenshii - 04-06-2013, 18:20

mafiuu napisał/a:
Od niedzieli jesteśmy właścicielami 2 miesięcznego szczeniaczka

i już wymagacie od niego posłuszeństwa?
To jak wymagać od półrocznego dziecka wykonywania poleceń

mafiuu napisał/a:
daje mu komendę zostaw

a nauczyłeś psa co znaczy słowo "zostaw"? Pies nie ma w głowie ludzkiego słownika

mafiuu napisał/a:
Tak zachowuje się jakby w ogóle nic do niego niedocierało

przecież to psie niemowlę, czego Wy oczekujecie?

Poczytaj wątku na forum.
I nie zakładajcie nowych tematów nie szukając wcześniej odpowiedników. Na forum są tak podstawowe wątki :)

Di - 04-06-2013, 20:35

mafiuu napisał/a:
Maluch nie reaguje na wołanie, klaskanie, smaczka w ogóle nie patrzy się w oczy tylko chce gryź :<


i nie będzie reagował jeszcze przez dobre kilka miesięcy, dopóki nie nauczycie go rozumienia wydawanych komend. Na razie ćwiczcie 'naturalne', czyli 'siad', 'waruj', 'łapka'.

tenshii napisał/a:
Na forum są tak podstawowe wątki :)


I to bardzo opasłe. Zachęcam do lektury i nie wymagajcie od maluszka cudów.

Ps. Moja 1,5 roczna suka ma dni, że mimo dobrze znanej komendy, ma mnie w głębokim poważaniu. Przed Wami miesiące, żeby nie powiedzieć lata, pracy nad posłuszeństwem maluszka.

aga - 07-06-2013, 21:24

ojej to takie maleństwo,
najważniejsza cierpliwość i nie poddawać się :haha:
każdy to przechodził ;*

effcyk - 29-06-2013, 21:14

z tym przychodzeniem na komendę to i problem nie tylko u szczeniąt. Moje panisko w średnim wieku, czasem też się zapomina i wołać sobie mogę. Oczywiście to nie jest tak, że biegnie za zapachem suki, za suką w cieczce, bo jego takie sprawy niespecjalnie interesują. Ale jak podjada świeżą trawkę na polu to wołami nie zaciągnę do domu, dopóki się koza nie naje trawki :-P . Czasem pomaga zabawka piszczałka, a czasem nie - już się przyzwyczaił i zaczyna ten dzwięk za przeproszeniem olewać. Wiem, że na bank nie dowołam się go jak w pobliżu jest woda, musi wejśc i koniec. Często mówię 'Nestor wracaj bo ja idę do domu', tak stanie, zastanowi się chwilę ale pojdzie jeszcze ciekawski ten metr czy dwa przed siebie, a moze coś ciekawego jest i dopiero wróci. Co zadziwiające od psów wraca na zawołanie. Przykładowo dzisiaj byl spuszczony ze smyczy, nie zauważyłam że za nami czai się seter irlandzki, Nestor jak go zobaczył i wypruł na niego z warkotem, to myślałam że seter łapy pogubi tak zwiewał. Bałam się ze Nestor pobiegnie daleko za nim, pomyślałam tylko, dobrze że ma adresówke ale zawołałam, po 20 metrach Nestor zahamował prawie z piskiem opon :D i wrócił ( seter już nie - ups ).
Z czego jestem naprawdę dumna to z tego że jak jedzie ściezką polną rower, to pies schodzi i czeka aż rower go ominie, lub jak jedzie samochód to schodzi na bok i na komende 'stój samochód' - nie ważne czy jest ode mnie 5 czy 10 metrów, czeka na poboczu aż samochód przejedzie i dopiero rusza.

aganica - 29-06-2013, 21:30

Wszystko zależy od umiejętności właściciela i predyspozycji psa. Osobiście znam sunię. która w wieku 10 miesięcy wygrała Próby Pracy Retrieverów i Przybyszewie :D
Pablo - 29-06-2013, 23:50

To laby w ogóle przychodzą na komendę jak nie czują w tym własnego interesu? Pierwsze słyszę :D
effcyk - 30-06-2013, 09:38

aganica, uważam że samiec ma ciężej z przychodzeniem na komendę. Tym bardziej samiec dojrzały, jajeczny, dominujący, baaaardzo odważny, lubiący chodzić własnymi ścieżkami. Pozatym na samca działa więcej rozproszeń takich właśnie jak chociażby zapach suki w cieczce ( chociaż mojego oprócz wąchanie tego co po sobie sunia zostawia, więcej nic nie interesuje na szczęście ). Ja i tak jestem ze swojego psa dumna, że mnie słucha tak - jak nikogo innego. Nie zawsze przybiega jak z automatu od razu po pierwszym zawołaniu, ale nigdy mi nie zwiał tak, żebym musiała gonić go pół miasta albo szukać. Zawsze trzyma się blisko. I zawsze musi mnie mieć na oku, bo jak znikne mu z oczu to wpada w panikę i natychmiast zaczyna mnie szukać ( sprawdzone :) ). Nigdy nie był na żadnym szkoleniu a mimo to zachowuje się bardzo poprawnie, miał swoje odchyły w rożnych okresach życia ale to daleka przeszłość i na dziś dzień mogę powiedzieć że to bardzo grzeczny pies. Wielu ludzi ale to bardzo wielu, pyta się mnie jak daje radę go poskromić i na smyczy utrzymać w końcu ważę od niego 10 kilo więcej, jestem osobą drobną i niską bo mam tylko 164 cm wzrostu przy wadze 50 kg, więc Nestor wygląda koło mnie jak gigant. Zwłaszcza że on sam te 64cm wzrostu ma, więc wysokością ja tylko metr wyższa od niego :D .

Pablo, no widzisz jednak im się zdarza :-P

Pablo - 30-06-2013, 13:47

effcyk napisał/a:
Pablo, no widzisz jednak im się zdarza :-P

Wiem, w sumie się śmieję po prostu z cwaniactwa mojej Birmy. Ona bez pudła wyczuwa, kiedy chcę ją zaprowadzić do domu albo przypiąć na smycz i wtedy za wszystkie psie bogi świata na wołanie nie reaguje. Ale jak w lesie straci mnie na moment z pola widzenia, to leci zaraz w moim kierunku, że mało nóg nie pogubi. Parę razy chowałem się za jakieś gęste krzaki i sprawdzałem reakcję ;)

Ska - 15-07-2013, 10:15

od 2 dni chodzę z Roxy na pobliską górkę, gdzie codziennie spotykają się okoliczne psy. przedwczoraj było nas 8 sztuk :D
problem jest taki, że Roxy kiedy widzi kogoś nowego - bez różnicy czy to człowiek czy pies - leci na łeb na szyję i nie reaguje kompletnie na nic! jakby straciła słuch. owszem, kiedy już się przywita i zauważy, że ja jestem daleko i ją wołam, nie mając zamiaru wcale do niej przyjść, wraca radośnie. boję się, że któregoś razu podbiegnie do niewłaściwej osoby czy psa i może być kiepsko.
od samego początku kiedy jest z nami uczymy ją chodzenia bez smyczy (oczywiście, kiedy mamy pewność, że teren jest bezpieczny) i o ile nic jej nie rozprasza, to jest bardzo grzeczna - trzyma się nogi, nie odbiega nigdzie - tak kiedy pojawia się więcej niż jeden właściciel z psem, to kompletnie traci głowę. może to normalne w jej młodzieńczym wieku i z czasem przestanie reagować tak energetycznie na każdego?

klaudia1234 - 16-07-2013, 14:43

Ska Mam dokładnie ten sam problem z Nerem, jeśli go nic nie rozprasza to przychodzi ładnie na komendę, ale jak coś wyczóje, lub zobaczy to możesz ryczeć i pół dnia. Jest jeszcze ważna zasada: jeżeli pies podbiegnie do czegoś/kogoś, lub nie chce podejść to nigdy nie biegniemy do niego tylko odbiegamy jak najdalej od psa ( tak żeby widział że się oddalamy) a gdy podejdzie do nas ( nawet ociągając się) bardzo obficie go chwalimy i nagradzamy. Możemy także zachęcić go jakąś nową zabawką, lub smakołykiem. NIGDY NAWET GDY PIES PO DŁUGIM CZASIE PODEJDZIE DO NAS NIE MOŻEMY GO ZA TO SKARCIĆ, ZAWSZE OBFICIE NAGRADZAMY PIESKA SMAKOŁYKIEM I SŁOWNIE. :)
Ska - 07-08-2013, 08:47

kurczę, mamy naprawdę duży problem z tym przychodzeniem na komendę..
kiedy spuszczam Roxy ze smyczy w jakimś nowym miejscu (oczywiście dbam o to, żeby było bezpiecznie) i nie daj Boże zobaczy jakiegoś psa albo ludzi, wybiega jak wystrzelona z procy. po prostu MUSI się przywitać :/ nie ma siły, żeby ją wtedy utrzymać na komendę, udaje, że mnie nie słyszy i leci jak oszalała!
ostatnio pani z dzieckiem się jej przestraszyła i opieprzyła, że sobie nie życzy. i ja to rozumiem :/
problem jest też taki, że nie zawsze chce wrócić. jak zacznie się zabawa z innym psem to mogę sobie krzyczeć i krzyczeć, a ona ma mnie gdzieś :/
dodam, że od samego początku spuszczaliśmy ją ze smyczy - nie ma czegoś takiego, że brakuje jej wolności, jest strasznie łasa na kontakt z innymi psami. nie zna w tej kwestii umiaru.
zastanawiałam się nawet na psim przedszkolem czy coś w tym stylu.. załamałam się po ostatnim spacerze - ona kompletnie się mnie nie słucha :( w domu jest taka grzeczna, a na spacerze, kiedy coś lub ktoś się pojawia to wstępuję w nią jakiś szatan :( mam za nią ganiać, kiedy widzę, że oddala się do obcych? czy jak pojawiają się obcy to zapinać smycz i nie pozwolić uciec?
nie wiem czy to kwestia młodego wieku.. może jej to przejdzie.. nie wierzę, że nie mamy u niej żadnego autorytetu - to są naprawdę jedyne przypadki kiedy jest taka nieposłuszna :(
pomocy!!!

mibec - 07-08-2013, 09:45

Ska, kup linke treningowa - nie zdzieraj gardla, bo uczysz psa ze nie musi Cie od razu posluchac; podejdz na tyle blisko zebys mogla nadepnac na linke, zawolaj raz, jesli nie przychodzi zacznij lekko przyciagac go do siebie, oczywiscie jak juz bedziesz blisko to smaczek i kupa radochy; z czasem sie nauczy ze jak Pancia wola to sie wraca :)
dominika92 - 07-08-2013, 12:38

mibec napisał/a:
jesli nie przychodzi zacznij lekko przyciagac go do siebie,

ja tam bym mimo wszystko z tego zrezygnowała :)
Nagradzaj najpierw nawet spojrzenia w Twoim kierunku. :) Linka ma być po to by kontrolować sytuację, a nie by jej używać- w końcu chcemy żeby pies przychodził z własnej woli. :) Moja np. by się zaczęła wtedy zapierać pewnie.:)

Lepiej zwrócić na siebie uwagę psa głosem, skakaniem, odejściem w innym kierunki i najpierw nagrodzić samo zainteresowanie się tym "co ta głupia baba robi". :)
Przynajmniej ja tak wolę. :haha:

Ska - 07-08-2013, 14:43

i chodzić z Roxy na spacery cały czas trzymając ją na takowej lince treningowej?
missy - 07-08-2013, 15:52

Ska napisał/a:
problem jest taki, że Roxy kiedy widzi kogoś nowego - bez różnicy czy to człowiek czy pies - leci na łeb na szyję i nie reaguje kompletnie na nic! jakby straciła słuch. owszem, kiedy już się przywita i zauważy, że ja jestem daleko i ją wołam, nie mając zamiaru wcale do niej przyjść, wraca radośnie


wypisz , wymaluj -> Lexi :bad: myślałam że tylko my mamy ten problem :shy:

tenshii - 07-08-2013, 15:53

Ja robiłam tak: podpinałam psa pod linkę, na której co metr były zawiązane supełki (żeby linka nie wyślizgiwała się spod nogi po przydepnięciu). Pies chodził sobie sam na lince czując, że jest spuszczony. Jak tylko zaczął się oddalać ktoś stawał na lince i pies nie mógł biec dalej. Wołało się go i po zwróceniu uwagi dostawał nagrodę. Mieliśmy wolne ręce, więc wiedział, że nie my go trzymamy i potem nauczył się, że i tak nie da się oddalić więc nie próbował.
bietka1 - 08-08-2013, 22:53

ja do tego co powyżej napisała tenshii, dodałabym jeszcze każdorazową nagrodę za to, ze pies z własnej woli, bez komendy podejdzie do ciebie. Ne zawsze to musi być smakołyk, równie dobrze pogłaskanie, pochwała słowna, zabawa czy rzucenie np. piłki, wspólne bieganie. Ważne, żeby pies załapał, że opłaca się być blisko. No i chowanie się psu, częste zmiany kierunku spaceru - to go nauczy, że to on ma pilnować was, a nie wy jego.
klaudia1234 - 11-08-2013, 19:02

Wczoraj byłam z nerem jak codzień na spacerku. Trenujemy teraz bardzo intęsywnie przywoływanie. :) Jutro jadę do zoologa i zaopatrzę się w taki gwizdek ułatwiający naukę przychodzenia (podobno) i jakąś nową piszczącą zabawkę. Myślę że piszczałka pomoże ponieważ Nero na punkcie nowych zabawek ma fioła. Postaram się raz stosować zabawkę, raz gwizdek, i raz samą siebie i może coś ruszy.
Jak ja zazdroszczę właścicielom labków,, którzy mogą odpiąć smycz nad wodą, w parku i ze stoickim spokojem przechadzać się i nie denerwować, Ja niestety takiego komfortu mieć nie mogę.
Niestety nie rozumiem jednego: moje 3 psy przychodzenia na komędę nauczyły się od tak, no i są jakoś bardziej skupione na człowieku, no a mój labiszon jakiś taki niekompetętny :)
Wczoraj jak byliśmy na spacerku nagle zaczęły szczekać jakieś psy, a Nero biegał luzem (tj. na lince, której koniec był 10m dalej bo się poskręcała) żeby zwrócić uwagę Nera na mnie zaczełam tupać w ziemię, wydawać jakieś piski i strasznie skakać. Jeszcze do teraz w łydce mam naderwany mięsień i chodzić nie mogę. No ale najważniejsze że pomogło. Mam nadzieję że nikt mnie w tej sytuacji nie widział... :-P

kika333 - 19-08-2013, 00:24

Jest linka, są smaczki, są ulubione zabawki, ale nic to z pierwszym lepszym kijem, liściem czy innym kamieniem...Drops przychodzi na zawołanie dopóki nie znajdzie czegoś co można złapać w pysk i zacząć z tym biegać bez celu po podwórku....a jak już coś upoluje to tonę żarcia bym mu na podwórko wysypała i nie przyjdzie, bo wie, że będzie musiał oddać swoje niezdrowe znalezisko :(
klaudia1234 - 29-08-2013, 19:10

Nero też niestety gdy zobaczy coś extra, lub coś wywęszy to szukaj wiatru w polu :-o
Teraz trenujemy z piłeczką, ale i ta powoli zaczyna się nudzić.
A z innymi psami to nawet nie mam co walczyć. Mogę sobie tupać skakaćvvcitać piłeczką,, a Nero i tak mnie nie widzi...
Ile czasu zajęła wam nauka nad przywoływaniem na perfecto? :)

[ Dodano: 29-08-2013, 19:12 ]
Nero też niestety gdy zobaczy coś extra, lub coś wywęszy to szukaj wiatru w polu :-o
Teraz trenujemy z piłeczką, ale i ta powoli zaczyna się nudzić.
A z innymi psami to nawet nie mam co walczyć. Mogę sobie tupać skakaćvvcitać piłeczką,, a Nero i tak mnie nie widzi...

Mistycom - 29-08-2013, 20:45

Luna, wprawdzie jeszcze nie reaguje perfecto, ale dzisiaj miałam okazję sprawdzić czy w ogóle da się ją przywołać, gdy dookoła jest cała masa innych psów. Fakt, że zdążyła się juz z nimi trochę pobawić, ale przybiegała do mnie.

Trener, który daje mi wskazówki co do nauki psa, wspominał, że pies musi nas kojarzyć ze smakołykiem. Na początku nauki, po każdym przywołaniu, kiedy do nas przyjdzie, trzeba dać smaczka. Ja zaczynałam w domu. Najpierw było różnie, teraz w domu Luna leci już na każde zawołanie do mnie - nawet jeśli nie mam przy sobie smaczka. Trochę to trwa, bo uczymy się już 2-3 tydzień (z tym, że ja nie jestem aż tak systematyczna i nie robimy tego codziennie), ale widzę efekty :)

Myślę, że jeśli też tak poćwiczycie, że pies będzie kojarzył wołanie z czymś przyjemnym i smacznym to z czasem i na dworze zacznie reagować.

tenshii - 29-08-2013, 21:30

Mistycom napisał/a:
Trener, który daje mi wskazówki co do nauki psa, wspominał, że pies musi nas kojarzyć ze smakołykiem.

ja bym to rozwinęła do stwierdzenia, że pies musi kojarzyć nas z nagrodą, a nią może być wiele rzeczy - np zabawa czy potarmoszenie za ucho. Należy też moim zdaniem w dalszym etapie nauki zastępować nagrodę smaczkową nagrodą w postaci pochwały :)

kika333 - 18-09-2013, 07:51

Dropsiak na chwilę obecną zajarzył,że jak pańcia znika z podwórka, ale musi to widzieć, to znaczy, że coś jest w misce :P Hehehehe więc biegamy, bawimy się ,czasem jemy śmieci, ale pańcia znika, znaczy że jest coś w misce...i wystarczy, że ma tam jednego małego smakołyczka :P W każdym razie: pańci nie ma= w misce smakołyk :P
i Dropsiak biegiem sam do domu biegnie :P A spróbuj go zatrzymać, to Cię stratuje :P :)
Nieważne jak - ważne, że działa :)

Ania8017 - 04-02-2014, 17:29

Saba nie przychodzi na przywołanie. Ogólnie niezbyt się za mną ogląda. Chce chodzić własnymi ścieżkami i tyle. Z Korą tego nie było. Kora jako szczeniak raczej się mnie trzymała. Jak trochę odbiegła to czekała na mnie. Raczej też nie musiałam jej wołać nie wiem ile razy.Zresztą teraz też pomimo swego adhd;) nie ucieka i przychodzi jak ją zawołam. Muszę nad tym popracować,bo wkurza mnie jak wołam,a Saba mnie ignoruje. Któregoś dnia się wkurzyłam i weszłam do domu(chciałam zobaczyć co zrobi). Saba za kilka minut siedziała pod drzwiami,ale oczywiście najpierw musiała załatwić swoje sprawy-czyli wyniuchać coś tam gdzieś;)
evecious - 04-02-2014, 18:32

Ania8017, póki co dla Saby te wszystkie zapachy i otaczający świat za murami domu są dużo bardziej ciekawe i atrakcyjne niż Ty sama, czy inny członek rodziny. Najlepiej jak napisałaś zacząć ćwiczyć, najpierw w domu, potem na podwórku, a potem przenieść się w inne miejsca (wtedy jako, że trudniej będzie o kontrolę nad nią to dobrze byłby to robić na lince). I nagradzać zabawką, jedzeniem, dobrym słowem. Tak żeby mała poczuła, że Ty też jesteś fajna i warto przyjść kiedy wołasz. Aha i absolutnie nie krzycz na nią, że nie przychodzi, ani nie zapinaj jej od razu na smycz kiedy już przyjdzie. Bo nauczy się, że przyjście do Ciebie związane będzie z karą albo końcem spaceru czego piesek oczywiście nie chce. Wtedy mimo złości, nagródź ją, pozwól się jeszcze pobawić i znowu zawołaj i znowu nagródź jeśli przyjdzie i odeślij i znowu zawołaj i wtedy zapnij na smycz. Tak, żeby mały cwaniak nie wiedział, kiedy będzie ten moment, że zapinają na smycz i zabierają do domu.
Ania8017 - 04-02-2014, 19:58

Właśnie wróciłyśmy z podwórka. Był mega problem z powrotem. Dla Saby Kora była tak ważna,że nie chciała wrócić. Jak to jest-Kora ma sporą przewagę nad Sabą(wiadomo jest większa)i potrafi położyć małą,a ta i tak do niej ciągnie. Kora nie jest w stosunku do Saby agresywna,ale też nie potrafi być delikatna. Kora zawołana od razu zostawia Sabę i jest przy mnie. Saba natomiast jest tak podniecona Korą,że ma mnie gdzieś;) Korze zależy bardziej na moim głaskaniu,niż zabawie z Sabą. Kora siedzi,ja ją głaszczę i wtedy ona w ogóle nie zwraca uwagi na młodą. Saba po wejściu do domu drapie w drzwi i piszczy do Kory. Kora z drugiej strony drzwi tego nie robi. Teraz młoda nie może sobie znaleźć miejsca,bo jeszcze by chciała na dwór do Kory.Coś mi się zdaje,że jak Saba podrośnie to będzie chciała siedzieć na dworze z Korą i będę sobie mogła wołać;)
Karoola - 04-02-2014, 20:11

Ania8017, a uczyłaś Sabę przychodzenia na zawołanie? Czy liczyłaś na to, że będzie sama z siebie przyklejona do twojej nogawki?
Bierz linkę, smakołyki, zabawki i Sabę, Korę gdzieś "odstaw" i bierz się do roboty, to samo jej nie przejdzie ;)

tenshii - 04-02-2014, 20:13

Wiek też robi swoje. Po pierwsze Kora jest już duża i bardziej poważna. Po drugie zna już swoje podwórko, a szczeniak widocznie nie absorbuje jej aż tak bardzo. Woli Ciebie.
Saba jest mała, w nowym otoczeniu, i ma jeszcze bardzo mały rozumek.
Pracuj nad nią bo będzie tak jak z Korą :)

Ania8017 - 05-02-2014, 09:43

tenshii napisał/a:
Wiek też robi swoje. Po pierwsze Kora jest już duża i bardziej poważna. Po drugie zna już swoje podwórko, a szczeniak widocznie nie absorbuje jej aż tak bardzo. Woli Ciebie.
Saba jest mała, w nowym otoczeniu, i ma jeszcze bardzo mały rozumek.
Pracuj nad nią bo będzie tak jak z Korą :)


No akurat z Korą to nie było i nie ma pod tym względem problemów;) Ona od początku trzymała się blisko mnie. Jak się oddalała to też w miarę się pilnowała. Nie wiem czy podwórko, na którym od ponad 2 tyg. jest bardzo często jest dla Saby nowością. Tak, ćwiczę z Sabą przywoływanie i Kora w tym nie uczestniczy. Saba jak sobie postanowi gdzieś iść, to idzie i możesz sobie wołać;) Zdaje sobie sprawę,że nic nie przyjdzie samo z siebie;) Choć uważam,że pewne cechy ma pies od samego początku. Tak jak Kora niszczyła wszystko, a Saba tego nie robi. Z kolei Kora od szczeniaka reagowała na przywołanie(praktycznie bez ćwiczeń), a Saba już nie. Oczywiście nie wiem czy Kora przyszłaby do mnie w jakimś totalnie nowym miejscu,bo tego akurat nie sprawdzałam. Z Korą w lesie to nawet robiłam tak,że się chowałam i ona zaraz zaniepokojona mnie szukała. Kora ma też bzika na puncie aportowania, a Saba już bez, aż takiego zaangażowania.No coż każdy pies ma pewne cechy wrodzone i już.Nad jednymi sprawami trzeba ćwiczyć długo, a inne przychodzą szybko i praktycznie same.

tenshii - 05-02-2014, 09:46

Ania8017, bardziej chodziło mi o to, że musicie zająć się porządnym wychowaniem Saby już teraz, aby w przyszłości nie okazało się, że popełniliście te same błędy co przy Korze. Te, o których sama pisałaś - brak szkolenia itp.
Powodzenia :)

mibec - 05-02-2014, 10:00

Ania8017 napisał/a:
Saba po wejściu do domu drapie w drzwi i piszczy do Kory
musisz ja przekonac ze dom jest atrakcyjny - jak wrocicie do domu to nie gon od razu do obowiazkow, pobaw sie z mloda np poprzeciagaj lina, pocwicz jakies komendy, daj super-smaka.
Musisz zbudowac z Saba wiez; my przez pewnien czas tez mielismy lekki problem, bo Shelby poza Barneyem swiata nie widziala - teraz jest dla niej wazny, ale jednak to my jestesmy wazniejsi. Nam bardzo pomogly osobne spacery tj jechalismy gdzies razem, ale na miejscu sie rozdzielalismy na pewien czas (zamienialismy sie psami, zeby sie nie okazalo, ze mala slucha tylko jednej osoby), zeby psy mialy 100% uwagi.

Jesli chcesz zeby ze szczeniaka wyrosl zrownowazony dorosly pies musisz na to zapracowac ;)

kamil8406 - 05-02-2014, 12:44

Może sie nie znam, ale z przeciąganiem liny to bym raczej poczekał dopóki mała nie zacznie dobrze na smyczy chodzić. Ja się z Inką przeciągałem jak była malutka i teraz mam problem bo smycz na spaczerze tez w bużkie bierze i ciągnie.
Ania8017 - 05-02-2014, 15:49

Saba nie ma problemu z powrotem,jeśli w pobliżu nie ma Kory. Normalnie jak np.ja pójdę posprzątać kupy,a jej już się nie chce chodzić po podwórku to sama siada pod drzwiami i czeka. Jak tylko jest Kora mała tak się podnieca,że szok. Dziwi mnie to,bo Kora nie jest dla niej jakoś specjalnie miła. Na ganku Kora raczej ignoruje Sabę-tzn.powącha ją,ale jakoś specjalnie do niej nie lgnie,ani też nie robi jej żadnej krzywdy. Gdy tylko młoda wejdzie z ganku na podwórko Kora rusza do niej. Nie warczy,nie szczeka,ale ją przewraca. Nie wiem może chce pokazać,kto rządzi. Na moje zostaw Kora na chwilę odchodzi od Saby,ale potem znów ją przewala. Saba niby się tego boi,bo się chowa,ale jednak cały czas do Kory ciągnie. Widać,że chce się bawić. Na ganku Kora nic absolutnie jej nie robi,więc młoda skacze na nią, zaczepia i zachęca do zabawy. Kora natomiast woli zdecydowanie mnie. No i oczywiście dla Kory ważniejsza jest pogoń za piłeczką(bardzo lubi aportować). Gdy Kora jest na ganku Saba nie chce wejść do domu. Jak ją wezmę to jęczy pod drzwiami. Zabieram ją więc do innej części domu i tam odwracam jej uwagę. Tylko Saba po spotkaniach z Korą jest bardzo nakręcona i robi się niegrzeczna. Oczywiście ten stan nie trwa długo-może z 15 minut. Potem Saba wykończona idzie spać;) Chcę żeby suki miały ze sobą kontakt,bo muszą się nauczyć wspólnie egzystować. Saba będzie większa od Kory i za jakiś czas nie będzie jej tak łatwo przewrócić. Kora do domu za Sabą nie wchodzi-nie wejdzie i już.
karat - 22-10-2014, 09:27

Ale ja zazdroszcze osoba które swoje psiaki moga puścic bez smyczy gdziekolwiek w parku. lesie itp. Mojego jedynie na polach mozna spuscic bo tak przynajmniej jak odleci daleko to go widze , w lesie pusciłam raz i jak poszedł w krzaki bo cos wyczuł to tylko był płacz ze juz po psie ale po jakims czasie go złapałam .Chodzimy na szkolenie , uczymy sie przywołania na dworzu tez ciagle ćwiczymy ale mimo to pies i tak ucieka. Ciagle cos węszy i leci przed siebie. Ciezko tak bo wychodzi na to ze psiak bedzie ciagle na smyczy , bo bardzo sie o niego boję ze kiedys naprawde go nie znajde. Nie skutkuja smaczki ,zabawki - on zawsze chodzi swoimi drogami. :-o
mibec - 22-10-2014, 10:28

karat, a w jaki sposob cwiczysz przywolanie? Probowalas z linka treningowa? Wiesz jakie smaki / zabawki maja wysoka wartosc dla psa?
karat - 22-10-2014, 11:40

Cwicze tak jak na szkoleniu smakołyk w reku i wołam psa jak przyjdzie to smakołyk ale szkoda ze nie zawsze działa, jak jest blisko to czasami przyjdzie ale jak juz cos wyczuje to nie ma psa :(
Aportowac za bardzo nie lubi,czasami przyniesie jakiego patyczka , jego tak naprawde zabawki na dworzu nie interesuja wiec nie mam co brac , próbowałam juz z piłkami , z piszczałkami. W domu to anioł słucha sei zawsze a na dworzu to normalnie inny pies , ciagle chodzi swoimi ścieżkami...

Monisiaczek - 22-10-2014, 15:25

karat, jak mibec napisała - linka treningowa i ćwicz, ćwicz, ćwicz... do skutku.
Musisz być konsekwentna i cierpliwa. Nie od razu Kraków zbudowano ;)

iwonadp - 23-10-2014, 13:53

Przywoływanie to trudna sztuka i dla psa i dla właściciela ale nie można się poddawać .
Tak jak pisały dziewczyny ćwicz na lince , przy każdej możliwej okazji nie tylko wtedy kiedy chcesz go zapiąć na smycz wołaj psa ,nagradzaj . Na spacerze wymyślaj mu zabawy ,ktore pozwolą wam razem bawić się tak zeby skupić jego uwage na człowieku .Kiedy widzisz że znika w swoim zawąchanym świecie zagadaj go ,skup jego uwage na czymś innym , nagradzaj smaczkami ,zobaczysz za jakiś czas nie będzie oczu od Ciebie odrywal .
Sukces wymaga czasu .

Dexterxvs - 03-01-2015, 13:27

Wszystkie powyższe posty dają mądre podpowiedzi i sposoby. Ale ja dodam jeszcze przywołanie na gwizdek, które jest niezastąpione w przypadku kiedy pies labując zatraci się w węszeniu czy bieganiu i straci się nam z oczu. Po co się wydzierać z komendą "do mnie" czy inną, skoro można głośno gwizdnąć i juz po chwili pies jest przy mnie.
dellos - 02-07-2016, 22:46
Temat postu: Labrador nie reaguje na zawołania i gwizdy
Kurcze nie wiem co jest grane. Mamy nowego szczeniaka. Na początku myśleliśmy, że jest głuchy. Na gwizdanie i wołanie nie reaguje, zupełnie brak reakcji. Szczeniak ma 9tyg.

Problem występuje taki:
- gwiżdżąc pies nie odwraca głowy
- klasnę, skoczę etc. ta sama sprawa
- nie unosi uszek aby nasłuchiwać co się dzieje / etc.

myśleliśmy, że może labrador jest głuchy ale reaguje np. na szczekanie innych psów. Czasem jak coś spadnie to go zbudzi, wirująca pralka też go potrafi obudzić etc.

Co dalej iść do weterynarza z tym czy jak? i tak idziemy w Poniedziałek do weterynarza żeby go zbadał, ale chciałem się dopytać co i jak zrobić?

martulek - 31-01-2017, 15:00

Tresc postu niezgodna z regulaminem forum.
Mod.

adresprzema - 31-01-2017, 21:59

martulek napisał/a:
Przeczytałam kilka poradników, godziny ćwiczeń na nic się zdały.

Fachowe rady pisane przez zawodowców, którzy przecież wiedzą co piszą. Do tego godziny zainwestowane w ćwiczenia z psem. I wszystko o kant du%$ potłuc!
Wszystko na nic!
To przecież trzeba być niepełnosprytnym, żeby tego nie ogarnąć. :-P

Ale jak w prostacki sposób wstawić reklamę psiej szkoły, to już koleżanka ogarnia?

Albo koleżanko zapłać za reklamę, pomagając w ten sposób psom w potrzebie, albo wysil się odrobinę i napisz wartościowy tekst, w którym może przemycisz reklamę i administracja przymknie na to oko.

mibec - 01-02-2017, 10:45

adresprzema, reklama usunieta ;)
pado - 04-02-2017, 17:12

U mnie działa tylko przysmak :haha:
WiolaJ. - 19-03-2017, 09:33

Dexterxvs napisał/a:
dodam jeszcze przywołanie na gwizdek, które jest niezastąpione w przypadku kiedy pies labując zatraci się w węszeniu czy bieganiu i straci się nam z oczu. Po co się wydzierać z komendą "do mnie" czy inną, skoro można głośno gwizdnąć i juz po chwili pies jest przy mnie.
u nas gwizdek bardzo pomaga! Mamy z Trixie wysokotonowy, myslalm ze popsuty :D bo jakis taki cichy, ale Sugar jak go slyszy to leci do mnie jak strzala :haha:
sienna_081 - 24-03-2017, 17:00

U mnie jest tak, że pies w domu słucha się idealnie. Jak biega po podwórku i każemy mu przyjść do domu to zawsze chętnie przychodzi. Każdą komendę wykonuje idealnie. A jak idzie na spacer to jakis diabełek się w niego wciela :D Kompletnie przestaje sie słuchać, wszystko go interesuje. A jak sie go spuści ze smyczy to całkiem udaje, że nas nie zna i sobie biega gdzie chce, gwizdek, przysmaki i nawoływanie nic nie daje :D Jak uzna że czas przyjść to wtedy do nas wraca :)
WiolaJ. - 24-03-2017, 22:10

sienna_081 napisał/a:
pies w domu słucha się idealnie. Jak biega po podwórku i każemy mu przyjść do domu to zawsze chętnie przychodzi. Każdą komendę wykonuje idealnie. A jak idzie na spacer to jakis diabełek się w niego wciela
tez to przechodzilismy/ a w sumie nadal przechodzimy i uczymy sie :haha:
Kazda komende trzeba cwiczyc 1.w domu. 2 w ogrodku , 3 w ogrodku z rozproszeniami,4 teren otwarty z linka treningowa i 5 teren otwarty bez linki (to moje marzenie :haha: ) Wiem ze nie kazdy ma ogrodek/dzialke do dyspozycji, wtedy chyba warto znalezc jakas lake, kawalek lasu czy miejsce nad rzeka z dala od ludzi ale z tzw rozproszeniami.

I coz,czas i konsekwencja w nauce, razem przyniosa dobre rezultaty.

sienna_081 napisał/a:
A jak sie go spuści ze smyczy to całkiem udaje, że nas nie zna i sobie biega gdzie chce, gwizdek, przysmaki i nawoływanie nic nie daje Jak uzna że czas przyjść to wtedy do nas wraca
a to nie dobrze ,moim, zdaniem powinnas zaczac wiecej cwiczyc na lince.
adresprzema - 24-03-2017, 22:52

sienna_081 napisał/a:
A jak idzie na spacer to jakis diabełek się w niego wciela :D Kompletnie przestaje sie słuchać, wszystko go interesuje.


Trudno się psu dziwić. Tyle różnych bodźców, zwłaszcza zapachowych a on miałby iść przy nodze? A zwłaszcza jak nie wybiegany?

sienna_081 napisał/a:
A jak sie go spuści ze smyczy to całkiem udaje, że nas nie zna i sobie biega gdzie chce, gwizdek, przysmaki i nawoływanie nic nie daje :D Jak uzna że czas przyjść to wtedy do nas wraca :)


A kto jest liderem w tej grupie? Ty czy pies?
To pies ma się pilnować Ciebie i podążać za Tobą. A nie Ty wołać psa w nieskończoność i czekać aż przyjdzie.
Nie przychodzi na wołanie to odchodzisz, albo odjeżdżasz. Pies zawsze pilnuje się swego lidera, pod warunkiem, że jesteś liderem dla psa.

Cytat:
I coz,czas i konsekwencja w nauce, razem przyniosa dobre rezultaty.

Dodał bym do tego, że istotne jest czy pies jest wybiegany czy nie. Trzeba się psu dać wyszaleć, przynajmniej młodemu, wtedy większą uwagę skupia na przewodniku.

WiolaJ. - 27-03-2017, 17:30

adresprzema napisał/a:
Dodał bym do tego, że istotne jest czy pies jest wybiegany czy nie. Trzeba się psu dać wyszaleć, przynajmniej młodemu, wtedy większą uwagę skupia na przewodniku.
ok, zgadzam sie. Tylko wlasnie najtrudniej (przynajmniej dla mnie) jest wlasnie wtedy "opanowac " Sugara, kiedy jest np na plazy, bez smyczy aby mogl sie wybiegac i poszalec z psami. Po to jade na plaze aby sie wybiegal i zmeczyl z psami.

U nas gwizdek( i smaczki ) dziala jak powinien. Plus jak go wolam/gwizdam to nie stoje jak slup soli, tylko kucam, skacze, udaje ze odbiagam na bok, albo ze odchodze i to dziala :haha:
Po tym jak pies sie zmeczy to idzie przy nodze, wykona kazda komende a na koniec spi grzecznie caly wieczor i noc :lookdown:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group