forum.labradory.org

O psach inaczej - Zachowanie ludzi względem psów..

dominika92 - 04-11-2012, 09:53
Temat postu: Zachowanie ludzi względem psów..
Jest temat zachowanie psów wobec innych psów, ale...to trochę co innego, a temat rzeka. Czasami szkoda mi tych biednych psów. Dziś niedziela, więc o dziwo trochę ludzi w parku się pojawiło ( większość z nich szybciutko przemknęła przez alejki i wyszła drugą stroną ).
Zachowanie niektórych ludzi to temat rzeka..np. dziś spotkałyśmy dwóch panów, który stali w parku namiętnie oddając się rozmowie. Jeden pies w typie yorka na smyczy-bo agresywny, ale pan przychodzi z nim do parku, żeby popatrzył sobie jak inne psy się bawią. :|
Z kolei pies drugiego pana bez smyczy, stoi parę metrów od niego z piłką w pysku, ale pan nie zwraca na niego uwagi. O przepraszam, zwrócił gdy pies się położył i ryknął na niego " Nergo!! Wstawaj!! Nie ma leżenia!!" I jak te owczarki mają nie dziczeć?! Potem pies cały czas chodził krok w krok za Helą cały czas ją wąchając, a panowie usiedli sobie na ławce parenaście metrów dalej...
Przyszła pani z psem na flexi, pies w typie owczarka, łaskawie pozwoliła mu popatrzeć jak inne psy się bawią, po czym nie daleko nas rzucała psu patyka na smyczy- po niecałych 5 min wyszła...
Przyszła jeszcze pani która swojego psa nie mogła utrzymać, bo chciał się bawić, ale ona go spuszczać nie może, bo choruje na serce. Ale nie chce go leczyć, bo to podobno nie zdrowe. :-o
I wiele, wiele innych...wiele nieodpowiedzialnych właścicieli, którzy swoje psy mają w nosie, a te psy rzucają się na inne..Można się pożalić, bo czasem niektórzy ludzie mnie zadziwiają, a czasem denerwują..
U mnie na osiedlu jest jeszcze pani, która zajmuje się adopcją, ma 3 adoptowane psy, które ledwo może utrzymać, a jak ciągną do innego psa to cóż..dostają w tyłek.
Jest pan, który karci swojego 8 letniego goldena, że jeszcze ma ochotę na zabawę, bo przecież ma być spokojny i nie odchodzić od nogi na milimetr... :(
Jeśli temat powinien znaleźć się w innym dziale, proszę o przeniesienie.

Nikaaa - 04-11-2012, 14:17

dominika92, głupota ludzka nie zna granic.. :(

Przed chwila wróciłam ze spaceru z Jesską. I też miałysmy przygodę.. Szłyśmy sobie obrzeżami osiedla domków i nagle do Jesski podbiegła starsza goldenka z ogromną nadwagą. Przystanęłam na chwile, żeby sie obwąchały i czekałam na właścicieli, ale niestety nikt sie nie pojawił. Suczka nagle zawróciła i zaczeła biegać po ulicy między domami. Poszłam za nią, żeby zobaczyć czy pójdzie do domu albo do właściciela, ale niestety po 10 minutach pogoni suczka tylko coraz bardziej oddalała się od miejsca w któym ja znalazłam. W końcu zwabiłam ją do siebie, zeby sprawdzić czy ma adresówkę, no ale niestety.. Zapiełam ją za drugi koniec Jesskowej smyczy i podeszłam kawałek dalej gdzie akurat z auta wysiadał starszy pan i spytałam czy zna tego psa, ale odpowiedział, ze nie.
Zaoferował się jednak, że podjedzie do znajomej i spyta czy komuś nie zginęła goldenka. W międzyczasie spytałam jeszcze jedna osobę z psem, ale nikt psa nie rozpoznawał.. :(

Na szczęście pocztą pantoflową znalazł się właściciel.. A raczej sąsiadka z naprzeciwka, która przyszła zabrac psa :-o Tłumaczyła sie, że właściciel nie może chodzić bo czeka na operację bioder i suczka nie wychodzi wcale z domu i musiała jakoś czmychnąć.. Przeraziło mnie to :( Choroba chorobą, ale jesli ktoś nie jest w stanie zajmować sie psem, to zawsze mozna poprosić kogoś o pomoc.. Ale znaleźć nowy domek.. :shy:

Milena - 04-11-2012, 14:24

A mnie najbardziej irytuje kiedy ludzie szarpią swoje psy, ale na siłę ciągną po ulicy - zauważyłam, że szczególnie dotyczy to szczeniąt. Zwracam takim ludziom uwagę, co skutek przynosi różny, ale wole to niż obojętność.
Almathea83 - 04-11-2012, 14:31

to naprawdę temat rzeka.. na poprzednim osiedlu śmieszyła mnie jedna pani z bokserem, który kiedyś podszedł do Moreno i się na niego rzucił- później za każdym razem jak przechodziła koło nas mówiła "ooo, idę, one się nie lubią, rzuciły się na siebie", a ja za każdym razem odpowiadałam "no mój to się na nikogo nie rzuca" :-P

na obecnym jest fajna goldenka, ale nie można podejść jak ma piłkę bo nie lubi się nią dzielić ani nie można jej wąchać bo nie lubi jak się ją zaczepia- to oczywiście zdanie jej pana- tylko nie wiem w jakich w takim razie sytuacjach pies może do niej podchodzić..

Milena - 04-11-2012, 14:41

A mnie bawi zachowanie pewnej Pani, która spaceruje ze swoim spanielem. Kiedy widzi innego psa choćby z bardzo daleka i w dodatku takiego, który jest na smyczy i nawet się nimi nie interesuje to natychmiast bierze swojego spaniela na ręce i dosłownie ucieka :beated:
Maleńka - 04-11-2012, 14:56

A tak tez to znam z osiedla jak idziemy na szybka sikupe. Wychodzi gosciu na osiedle z jakims malym kundelkiem by postac z kumplami pod blokiem a pies biega samopas po podworku a potem ten go gania po calym podworku bo lata do innych psow i az ujada.

[ Dodano: 04-11-2012, 14:57 ]
Widzialam tez niedaleko podworka pania z malym bokserkiem, gdzie wiadomo szczeniak, jak mniemam z widoku zachowania malucha nie umial chodzic na smyczy a ta go ciagnela jakby miala na smyczy worek z ziemniakami :-o

Rysia88 - 04-11-2012, 15:07

Co do szarpania psów.. U mnie na osiedlu mieszkała kiedyś starsza pani która miała okropnie zajadłego ratlerka, którego trzymała na smyczy tak jakby był 100kg rottkiem... psa tego pamiętam z czasów mojego dzieciństwa - jest on od zawsze. Obstawiam, że ma 18lat... Pani zmarła i opiekę nad psiakiem przejął jej chyba upośledzony syn... Przeprowadził się on z tym psem z mojej ulicy ale często ich spotykam. Psiak ledwo już żyje - nie ma już praktycznie sierści, skórę ma czarną... łapki mu się trzęsą i rozjeżdżają - aż patrzeć nie można... a on tak tą kruszynkę szarpie na smyczy, że włącza się we mnie agresor... Zgłosiłam sprawę do inspektoriatu na rzecz zwierząt ale jak widzę interwencja nie została przeprowadzona.. :(
Maleńka - 04-11-2012, 15:28

Rysia88, :(
Milena - 04-11-2012, 15:33

Rysia88, biedny piesek :cring:
szalej - 04-11-2012, 21:53

Rysia88, twoja historia coś mi przypomniała. W zeszłą zimę wychodziłam bardzo późno z Hakerem na spacery, a że w zimę oczywiście szybko robi się ciemno, to koło 23 już było ciemno jak w du... no. W każdym razie idę któregoś dnia z Hakerem za moim blokiem, szybkie siku i chce wrcać, ale widzę, że po drugiej stronie drużki którą idziemy kręci się ratlerek. Popatrzyłam, czy nie ma nigdzie właściciela, ale nie było. Pokręciłam się chwile, ale musiałam iść, więc zaczeliśmy iść w stronę tego psiaka, a on kręcił się w kółko, szedł kawałek i nagle zawracał, ale robił to w taki spoób jakby nie miał świadomości co robi - jakby nie pamiętał, którędy przed chwilą szedł. Strasznie mi się go żal zrobiło, wystraszył się hakera i pobiegł przed siebie, na szczęście jakiś sąsiad go zobaczył i wpuścił do jego klatki. Następnego dnia ta sama sytuacja, pies się kręci bez świadomości, już nawet nie uciekał jak haker do niego podszedł, stałam przy nim ze 20 minut nie miałam serca takiego maleństwa zostawić samego w zime. W końcu podeszłam z nim pod klatke, zeszła jakaś sąsiadka znów, i powiedziała że pies ma 18 lat, jest ślepy i ma problemy z pamięcią i chodzeniem... Nie powiedziała tylko co w takim razie robi co noc pod blokiem sam w zimę :cring:
dominika92 - 04-11-2012, 22:38

szalej, straszne, ja już bym chyba psa uśpiła, bo to tylko męczarnia..
szalej - 04-11-2012, 22:49

dominika92, ja też... :cring:
donia457 - 04-11-2012, 23:00

biedne psiaki :(
na przeciwko w bloku mieszka pan,ktory ma rotka,pies juz jest w starszym wieku,ma dysplazje i ledwo chodzi tzn prawie wogole nie chodzi a pan go ciagnie na smyczy i tylko slychac"no Igor pospiesz sie"pies na pysiu ma wymalowany bol i cierpienie,kazdy panu tlumaczy ze pies powinien odejsc za teczowy most ,ale pan wie lepiej :( wiem,ze jest sie ciezko rozstac z przyjacielem,sama usypialam w zyciu 2 psy :cring:

Paseczka - 04-11-2012, 23:04

Dzis razem z Arkiem zadzwonilismy po chlopaków z policji, aby zajeli sie psem...

Arek szedł do pracy, dwa razy wychodził.

Raz- podszedł do furtki, a tam amstaf, razem z jakimś kundlem rzuciły się do naszego ogrodzenia- strasz przed psami u Arka nie występuje, ale to co zobaczył przeraziło i mnie. Pies, maszyna do zabijania ze szczękami, które mogą zmiażdżyć nogę mojego faceta (co dopiero dziecka!), który rzuca się do ogrodzenia!

nasze psy w domu, ani jednego na podwórku.

cofnął się po mnie, abym to zobaczyła, jak wyszłam to już nic nie widziałam, ani jednego nie było.

Arek wyszedł do pracy. Po dziesięciu minutach telefon "Ugryzł mnie, jak wystrzeliłem, to mnie zostawił". Odpowiedz ode mnie prosta- "Dzwoń do chłopaków".

Po chwili radiowóz był pod moim domem, ja ich nakierowałam na Arka i pojechali. Arek doszedł do sklepu, po czym wrócił. Co słyszę?

-Mała wyłaź i zobacz!
- Co jest?
- Znów są.

Wyszłam, zabezpieczona w pas z metalowym podbiciem i lonżę. Wyszłam przed furtkę, Arek był na podwórku i tylko krzyczał, żebym nie chciała ich sama łapać. Psy były juz koło 10 metrów dalej, jak mnie zobaczyły, to ruszyły na mnie z zębami.

I w tym miejscu muszę zaznaczyć, że ciesze się, że mam długie, śliskie buty z metalowym podbiciem..

najpierw stanęłam na środku ulicy, psy też stanęły, ale warczały i kłapały zębami. Arek zadzwonił po policje znów.

Psy znów się rzuciły, machnęłam liną kilka razy, arek oddala dwa strzały z ASG i uciekły... na podwórko sąsiada trzy domy dalej. NIGDY nie wiedziałam, że on ma psy, a już na pewno, że takie.

Podeszliśmy z Arkiem pod jego ogrodzenie widzielismy, jak siedział w oknie i patrzył :-o , ale nie wyszedł. Postalismy chwilę, potem zaczelismy wracać.

Policje juz ma na karku...

donia457 - 04-11-2012, 23:10

Paseczka, wspołczuje :( Arek poszedl do lekarza?
Paseczka - 04-11-2012, 23:13

Był kolo 16 na pogotowiu, dostał na tężec i na coś jeszcze bo pies ani na wściekliznę, ani na zakaźne szczepiony nie był..
donia457 - 04-11-2012, 23:19

Paseczka napisał/a:
pies ani na wściekliznę, ani na zakaźne szczepiony nie był..
:shy: :|
mam nadzieje ze własciciel psiurow dostanie porzadna kare,,jak mozna miec amstaffa i go nie zaszczepiec,to jakies chore :beated:
to dobrze ,ze byl a jak Arek ogólnie sie czuje?

Paseczka - 04-11-2012, 23:22

Wiesz, Arek był w szoku, ale przeszło mu. Nosi wysokie buty, takie same jak ja, które sięgają prawie do kolan i są z podwójnej skóry, na to miał mundur założony, więc przegryźć nie było tak łatwo. on ma cztery dziurki i tyle- ale gdyby tego wszystkiego nie miał, to jak powiedział lekarz- miał by zmiażdżony lub wyrwany mięsień.
donia457 - 04-11-2012, 23:26

Paseczka, wyobrazam sobie przez co przeszliscie :( dobrze ,ze w takich butach chodzicie i nic powaznego sie nie stało,ciekawa jestem jak psy wyszly z posesji :-o
Paseczka - 04-11-2012, 23:28

miały otwarta na osciez furtke, zarówno od kojca jak i od podwórka.
donia457 - 04-11-2012, 23:31

no to nie zle :confused:
dominika92 - 05-11-2012, 09:57

ludzie chyba myślą że jak pada to z psem wychodzić nie trzeba :P W parku żywej duszy :P
Nulcia1 - 05-11-2012, 16:24

dominika92, bo ludzie myślą , że są z cukru ... :D
aganica - 05-11-2012, 21:59

Właśnie wróciłam ze spaceru z moimi psami .. Staram się chodzić tak, by nie stresować innych psiarzy..wiadomo.. duże, groźne psy.Po drugiej stronie ulicy aleja, którą spacerują inni..ci lepsi z małymi psami i uprawiają jogging biegacze.
Cztery panie / typowe kółko różańcowe/ ze swoimi pieskami w typie mini sznaucerków i mieszanek wszelkiego rodzaju.Oczywiście pieski bez smyczy...jazgotliwe i zaczepne, obszczekują biegaczy i próbują złapać za za łydki co sprawia, że biegacze nabierają prędkości odrzutowca.Szacowne damy, nic sobie z tego nie robią...plotkując zawzięcie.
Kolejny biegacz.....atak szczurków zakończony siarczystym kopniakiem.Piesek lamentuje..kółko różańcowe.... okazuje się typowym warszawskim slamsem... steki wyzwisk, przekleństw, obelg.
Obyśmy się dobrze zrozumieli, nie jestem za kopaniem psa ale... te baby nawet mnie wnerwiły swoim zachowaniem.
Z pełna premedytacją, przeszłam z psami na druga stronę.Wiedząc na sto procent,że nie dadzą się sprowokować.
Moje psy idą przy nodze.... szczurki bez smyczy pędzą z jazgotem w naszą stronę.
Wyjątkowo grzecznie poprosiłam by ...panie... zapięły swoje psy na smycze.... bez reakcji.
Kazałam psom usiąść i ze słodkim uśmiechem.. przekrzykując jazgot szczurków zapytałam " czy ma puścić luzem swoje psy?.. one bardzo chętnie " zabawią się" z pieskami".... wow..
Usłyszałam że... jestem nieodpowiedzialną kretynką i zaraz wezwą straż miejską by mnie kultury nauczyła :D ..opsss... kółko różańcowe.
Nachyliłam się nad Lovelasem...markując chęć odpięcia ze smyczy :D
Boszszsz.. jakie sprawne się okazały i jak szybciutko pieski swoje zabrały . :-P

Almathea83 - 05-11-2012, 22:09

aganica napisał/a:
one bardzo chętnie " zabawią się" z pieskami"....


trzeba było powiedzieć pieskami a nie z pieskami, może efekt byłby szybszy :D mnie też te wolnobiegające szczury denerwują..

Akusia - 05-11-2012, 22:21

aganica napisał/a:
Boszszsz.. jakie sprawne się okazały i jak szybciutko pieski swoje zabrały . :-P


Wyobrażam sobie :D

Wczoraj chodzę spokojnie z Fadem po łące, w pewnym momencie widzę z daleka faceta z owczarkiem,więc zapinam Fadzia na smycz spokojnie idziemy dalej.Facet podchodzi pyta się czy mój pies groźny,moja odpowiedź Nie właściciel owczarka mówi że mogą się pobawić.
Dobrze,że nie zdążyłam odpiąć smyczy,owczarek zamiast do zabawy rzucił się na Fada z zębami.Ja w szoku,Fadzik jeszcze bardziej,on do każdego psa z ufnością podchodzi( mimo iż był notorycznie w schronie gryziony).Na pytanie czy pan oszalał,stwierdził,że chciał sprawdzić co się dzieje z jego psem,bo dzień wcześniej kota zagryzł.Ręce mi opadły,nawrzeszczałam na niego po czym zadzwoniłam na straż miejską,Zanim przyjechali facet poszedł,a straż mnie wyśmiała.Nie miałam żadnych danych tego człowieka ]:) .
Na szczęście na naszym osiedlu są też bardzo rozumni właściciele,którzy wiedzą że ich psy nie tolerują innych,jak się mijamy pokazujemy kierunek ręką,jedno z nas czeka z psem w oddali a drugie swobodnie przechodzi :)

Maleńka - 05-11-2012, 22:44

aganica, hahah :D
donia457 - 07-11-2012, 23:58

aganica, :D :D
doskonale Cię rozumiem u nas na osiedlu chodzi taka jedna wielka młoda!! dama ze szczurkiem,ktory nie tylko warczy i leci z kłami do innych psow,ale wczoraj wieczorem zaatakował mi Olge ]:) ]:) Olga wystraszona,zaczęła mi panikować :doubt: powiedziałam szanownej pani ,ze jak zaraz psa nie zabierze to go kopne pani,oczywiscie psa odgoniła,ale na smycz nie zapieła :-o nie znecam sie nad zwierzętami ale Bóg mi świadkiem jak jeszcze raz do leci do mnie i obojetne bedzie mi z kim ide czy to pies czy dziecko jak kopne szczura to padnie,juz nie jeden raz robiłam redzie specjalnie dluższa smycz aby gada pogoniła,

Maleńka - 22-11-2012, 20:23

Ehh a ja w miescie mam problematycznego znajomego mojego Pawła. I najlepsze jest to ze mogemu gadac i tlumaczyc i to jest jak grochem o sciane :O kupili sobie z zona owczarka niemieckiego do pilnowania posesji, piesek juz ucieka a co to bedzie gdy bedzie odczuwal juz parcie na cieczke? Mowie mu by wykatrowali go bo jak poczuje suke tak koniec psa nie ma, to on nie bo nie zrobi tego psu i bla bla bla i tegp typu pierdoly. Tak samo jesli chodzi o kupno tego psa. Jakis gosciu u nas sprzedaje psy policyjne z papierami ale ze oni "po znajomosci" kupili tego psa bez papierka i tez nie rozumie ze zrobil zle i ten 'hodowca" tak samo, ze zlamali prawo itp. Totalny ciemnogrod. Juz nie wiem jak z tym czlowiekiem rozmawiac by zrozumial. Chyba pogadam z jego żoną :P
donia457 - 01-12-2012, 00:00

my mialysmy wlasnie mini labowanie :-P w pierwszym momencie przestraszyłam sie ze to psiur a to byla sasiadka Kropka :) nie rozumiem nie ktorych wlascicieli wychodza z psem na spacer po czym wracaja do domu bez psa :( dobrze ze znam kod wejsciowy na klatke i psa wposcilam,Pancia chyba miala niedobor krwi w alkoholu
zaba - 01-12-2012, 00:59

Dziś jak byłam w schronisku... Przyjechało małżeństwo z psem. Powiedzieli tak: że chcą ją oddać, bo jego właścicielka (mama z jednego z ludzi) złamała nogę i nie może się nim już zająć a jest osobą starszą, a oni pracują i nie mają czasu... :bad:
Rzecz jasna schronisko psa nie przyjęło, zrobili tylko zdjęcie i dali ogłoszenie, że psiak szuka domu... Masakra, jak ludzie łatwo potrafią pozbyć się problemu...

donia457 - 03-12-2012, 00:17

dzisiaj jak wyszłam z Reda na nocnego sika,widzialam Igora(rottka) o którym juz tu wczesniej wspomnialam :( ,Igor nie chodzi :cring: :cring: ,pan go 2-3 razy wynosi na rekach kładzie go na trawie,w tej chwili jest na minusie,zero koca-goła ziemia bo nawet trawy tak duzej nie ma :( i psina tak lezy ok 30 min do godziny po czym wracaja do domu :shy: ,szkoda mi go strasznie,ma taka dysplazje :cring: i tak sie meczy :cring:
Almathea83 - 06-12-2012, 12:49

współlokatorka właśnie przyszła do pracy i opowiedziała mi historię: zbierała qpę Moreniaka a ten nagle zaczął się wyrywać ze smyczy- Ola wstała i nad sobą zobaczyła stojącego tuż koło niej faceta :beated: koleś stał i patrzył, Moren ujadał aż wreszcie ziomek z głupim uśmieszkiem oddalił się od nich :beated: masakra, w jakiej dzielnicy ja mieszkam echhhh

wydaje mi się że psy czują że ktoś ma złe zamiary bo to już nie pierwszy człowiek, obhaukany przez Moreno- kilku żulików ma już na swoim koncie.

Milena - 06-12-2012, 13:04

zaba napisał/a:
Masakra, jak ludzie łatwo potrafią pozbyć się problemu...


A jak perfidnie kłamią przy tym.

Almathea83, co za typ :beated:

[ Dodano: 06-12-2012, 13:08 ]
Almathea83 napisał/a:
wydaje mi się że psy czują że ktoś ma złe zamiary


Oczywiście, że tak !
Kiedyś poszłam do takiego małego lasu spacerowego z Zefirem (a dopiero co go adoptowałam, więc nie był ze mną jakoś szczególnie zżyty) i przyczepił się do mnie jakiś facet, który szedł za mną i mówił coś do mnie, jak ja przyśpieszałam to on też. W końcu jak był zbyt blisko to Zefir tak się odwinął na smyczy i zamienił się w niedźwiedzia grizzly stojącego na dwóch łapach z wielkim jeżem na grzbiecie ;D

Almathea83 - 06-12-2012, 13:20

Milena, najgorsze jest to jeśli samo szczekanie takiego gościa nie przestraszy.. Nie wydaje mi się, żeby Moren był w stanie ugryźć kogoś, tym bardziej że nie był do tego szkolony..
Milena - 06-12-2012, 13:24

Mój Zefir też jest krainą łagodności, ale jestem pewna, że jakby ktoś chciałby mi zrobić krzywdę to pokazałby na co go stać.
Almathea83, no mam nadzieję, że Moreno nie będzie miał okazji to prezentowania swoich sił ;)

Almathea83 - 06-12-2012, 13:29

Milena, ja też- oby! Ale niestety dzielnica, w której mieszkam do bezpiecznych nie należy.. Jedyna nadzieja, że "swoich" nie ruszają ;-)
szalej - 06-12-2012, 13:39

U mnie pomaga jak jest ciemno jak ide z moimi dwoma cielakami :D Po prostu nikt nie podchodzi mimo, ze one nic nie robią :D
Milena - 06-12-2012, 13:45

szalej, no i prawidłowo :haha:
Ja tam się cieszę, że Zefirek wzbudza respekt u przechodniów, czuje się bezpieczniej :)

Almathea83 - 06-12-2012, 13:46

Milena, bo Zefir czarnuszek- znaczy dziki zwierz :-P biszkoptów nikt nie bierze na poważnie :D
mibec - 06-12-2012, 13:47

Almathea83 dosc przerazajace ... :-o
Almathea83 - 06-12-2012, 13:50

mibec, wiem, cały czas mi to siedzi w głowie i od razu się zastanawiam co by było jakby Ola go spotkała gdyby szła sama..
Milena - 06-12-2012, 13:52

Dziewczyny, może noście ze sobą gaz ?
Almathea83 - 06-12-2012, 13:54

Milena, ja noszę ale mam w saszetce którą zakładam na spacery, przydałby się drugi do torebki.
Paseczka - 06-12-2012, 13:58

ja mam swoja Renię. Dużej Krzywdy nie zrobi, a odstrasza pieknie :D
mibec - 06-12-2012, 14:00

Paseczka napisał/a:
Renię.
co to / kto to? ;)
nikolajewna - 06-12-2012, 14:02

My wczoraj w lasku usłyszeliśmy od jakiegoś kolesia, że mój Dragonek to "nie jest oryginalny labrador, bo tak groźnie wygląda". I, że powinien mieć ogon spuszczony. A jego koleżanka nie zgodziła się z nim i ze znajomością tematu stwierdziła, że goldeny taki właśnie ogon mają... :D

Kiedyś usłyszałam też, że Draguń mój jest "jakiś za mało kudłaty jak na labradora" :-P

Paseczka - 06-12-2012, 14:02

Replika Beretty, 12 strzałów, 20J mocy. Sprężynowo-Gazowa.
Milena - 06-12-2012, 14:04

nikolajewna, :D znawcy się znaleźli :-P
zaba - 06-12-2012, 14:35

Ostatnio na osiedlu tż. Idzie pani z labkiem. I tż - o idzie z goldenem! Ja.. no popatrz, przecież wygląda jak Rocco, tylko ciemniejsze. On: Nie! Ja ci mówię, że to golden! Ja już załamka 8)
I zapytał się owej pani z pieskiem. Mina mu zrzedła jak Pani popatrzyła na niego ciut dziwnie i powiedziała:" No.. labrador.." :D

Milena - 06-12-2012, 14:50

Mam znajomych co mają goldena i ostatnio ich na ulicy nie poznałam, bo Nobbiego ostrzygli i wygląda jak labek :D
Ostaś - 06-12-2012, 17:48

Paseczka napisał/a:
Replika Beretty, 12 strzałów, 20J mocy. Sprężynowo-Gazowa.

20J? To rozumiem że masz na to pozwolenie. Ewentualnie możesz zapodać link gdzie to można kupić? Chyba że chodzi o towar importowany zza wschodniej granicy :haha:

Paseczka - 06-12-2012, 18:30

Ostaś, do 22, albo do 20,5 jakoś tak nie trzeba mieć pozwolenia. A kupić możesz w każdym sklepie z wiatrówkami, bądź militarnym.

Pozwolenie na broń mam, ale nie mam broni ostrej w domu. Berettka mi starcza. :)

Ostaś - 06-12-2012, 19:20

Paseczka napisał/a:
Ostaś, do 22, albo do 20,5 jakoś tak nie trzeba mieć pozwolenia.

Do 17J, zgodnie z ustawą o broni i amunicji. :)

Paseczka napisał/a:
Pozwolenie na broń mam, ale nie mam broni ostrej w domu. Berettka mi starcza.

Ale jak masz to na sportową/myśliwską, bo na krótką nie spełniasz wymagań, choć i tak pozwolenie na broń krótką jest w Polsce praktycznie nieosiągalne.


Co do używania w celach obronnych pistoletów wiatrówek, ASG, czy RAM jestem sceptycznie nastawiony, bo się to niestety nie koniecznie musi sprawdzić.
A jak już to przynajmniej niech to będzie rewolwer hukowy na kule gumowe, ale to niestety jest dosyć drogie.

Paseczka - 06-12-2012, 19:39

Ostaś, mam równiez pozwolenie na broń krótką. W mojej byłej pracy jest ono dość ważne :)

Gdyby mnie napadli gangsterzy, to wyśmiali by mnie z czymś takim. Lecz jeśli chodzi o żurków, pijaczków, czy młodych gniewnych, to się sprawdza.

Ostaś - 06-12-2012, 20:07

Paseczka, pozwolenie na broń nie wydaje się osobie niemającej ukończonych lat 21, chyba że pozwolenie ma być wydane na wniosek szkoły, organizacji sportowej, stowarzyszenia obronnego itp. ale tylko w celach sportowych lub łowieckich.
Coś mi tu nie gra, szczególnie że wiem jak trudno jest takie pozwolenia w Polsce uzyskać, czego jestem wielkim przeciwnikiem i z wielką nadzieją liczę że to się zmieni, ale póki co to tylko się o tym mówi. Za kadencji Czumy miało się to zmienić, ale jak widać jest jak było.

Paseczka napisał/a:
Gdyby mnie napadli gangsterzy, to wyśmiali by mnie z czymś takim. Lecz jeśli chodzi o żurków, pijaczków, czy młodych gniewnych, to się sprawdza.

I życzę Ci żeby tak było dalej, ale nie trzeba za wiele by się zorientować że to nie jest prawdziwa broń. Dlatego też w tym celu uważam że najbardziej skuteczny może być rewolwer hukowy na kule gumowe.

Almathea83 - 06-12-2012, 21:11

Ostaś napisał/a:

Coś mi tu nie gra


ups :-P trafiło na zaznajomionego w temacie :D ale za to temat nam się robi nie na temat :)

mały edit do historii z dzisiaj- współlokatorka chwilę wcześniej widziała jak pan załatwia potrzebę fizjologiczną nr 1, może dlatego postanowił do niej podejść :-o

Paseczka - 06-12-2012, 21:14

Ostaś, masz pw
Ostaś - 06-12-2012, 21:44

Na pw odpisałem, ale skoro coś było publiczne i zasady współżycia społecznego się temu nie sprzeciwiają to powinno to zostać dalej publiczne.
Lat mam już na karku troszkę i bajki to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Z resztą jako dziecko, szybko z nich wyrosłem :)

Almathea83 - 06-12-2012, 22:58

Ostaś napisał/a:

Lat mam już na karku troszkę i bajki to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Z resztą jako dziecko, szybko z nich wyrosłem :)


niejedna osoba się gryzła w język i powstrzymywała przed takim komentarzem, niekoniecznie w tym temacie- a przynajmniej tak mi się wydaje ;-) Ostaś, uwielbiam Cię ;D

Ostaś - 08-12-2012, 19:42

Właśnie trafiłem na nową wiatrówkę pirotechniczną.
Pierwszy model firmy Keseru (teraz AtakArms) kosztuje ok 800zł, a teraz pojawiła się polska wersja tej "zabawki": http://www.militaria.pl/s...tgum_p10798.xml
Kosztuje 399zł.

Wrzucam gdyby ktoś był zainteresowany nabyciem czegoś w miarę mocnego.

Di - 09-12-2012, 13:46

Nie straszcie mnie. Już dwa razy uciekałam przed jakimiś typami spod ciemnej gwiazdy. Wiem co prawda, że w sytuacji zagrożenia, Bianka potrafi zaskoczyć, ale i tak wolałabym nie ryzykować. A łażę z nią po polach, po lasach, gdzie przy drodze jeden dom i ani żywej duszy.
Almathea83 - 11-01-2013, 21:47

sytuacja z dzisiaj: Moren z Torkiem w parku, 2 piesy szczekają z daleka, bez smyczy, nasze złapane na smycz. Jeden pies podbiega do Moreniaka i zaczyna warczeć, szczekać i atakować. Więc mówię do mohera (który ciumka na swojego psa żeby wrócił- bezskutecznie) że ma zabrać psa na smycz.

Moher: Ale ja go teraz nie odwołam.
Ja: To prosze przyjść po psa i go zapiąć.
Moher: Tak, żeby mnie wasze psy pogryzły.

:beated: :beated:

Maleńka - 11-01-2013, 22:10

Almathea83, matko..
Paseczka - 11-01-2013, 23:41

"Czy można zrobić sobie zdjęcie z psami?"
"Możemy zrobić kilka zdjęć psów?"

Grupa fanów fotografii. Widziały tylko husky. Jak reszta stadka wyskoczyła z krzaków, to stanęły jak sparaliżowane i jakoś zapał im opadł...

Nikaaa - 12-01-2013, 12:14

Almathea83, chybabym zabiła takie babsko ]:)
tenshii - 23-01-2013, 15:36

Wiecie co, właśnie sobie uświadomiłam, że psy tak bardzo zapanowały nad moim życiem, nie tylko moje - ogólnie rzecz biorąc, że czasami urasta to do granicy absurdu ;D

Czasami słysząc coś na przykład w filmie strasznie się denerwuję, chociaż w sumie nie powinnam - no ale przykłady, żeby lepiej zobrazować:
Bardzo lubię piosenkę "Świat może stanąć" - tam tekst w pewnym momencie leci jakoś tak, że rzuca w psa słuchawką (albo mi się tak słyszy) - od razu podnosi mi się ciśnienie :P

Ponadto czasami lubię obejrzeć Miodowe Lata i w jednym z odcinków Norek opowiadał, że chciał kupić jakiemuś dziecku pieska i znalazł ogłoszenie "wspaniały czteronożny biedermeier", a potem się okazało, że to antyczny stolik a nie rasa psa :P Pierwsza moja myśl: jak można tak przedmiotowo podchodzić do rasy i kupować dziecku (!) psa w ciemno :->

Wiele jest takich przypadków - jestem skrzywiona ;]

Ewelina - 23-01-2013, 15:47

tenshii, Chyba nie tylko Ty tak masz. Ja jak rozmawiam ze znajomymi na temat psów to strasznie mnie denerwuję temat karmienia, opieki spacerów. Z checią bym ich wiecznie ustawiała i mówiła jak mają się psami opiekować czym je karmić i tak dalej. A jak jestem u weterynarza to stoją z zaciśniętymi zębami jak się nasłucham na temat dopuszczania, cieczek i jak niektórzy się umawiają matrymonialnie. A tekst który mnie zwalić z nóg jak ostatnio byłam :<
Przyszedł facet z suczką która ma cieczkę i inny pies piszczy do niej i się wyrywa na co właściciel suczki, puści go Pan niech sobie poliże i użyję trochę :-o

tenshii - 23-01-2013, 15:53

O to to! To też mnie denerwuje okropnie :confused:
Ewelina - 23-01-2013, 16:08

tenshii, chyba mamy za dużą wiedzę i chcemy się nią dzielić z innymi :D :-P
tenshii - 23-01-2013, 16:10

Chyba tak :P

Wkurzam się też jak w Lidlu widzę jak ludzie kupują karmę lidlową dla psów :P

Powinnam się leczyć? ;]

Ewelina - 23-01-2013, 16:27

tenshii napisał/a:
Wkurzam się też jak w Lidlu widzę jak ludzie kupują karmę lidlową dla psów
Oj też to mam. Jak widzę jak kładą Pufi to koszyka to się odwracam :-o
Ostaś - 23-01-2013, 18:17

tenshii napisał/a:
Chyba tak :P

Wkurzam się też jak w Lidlu widzę jak ludzie kupują karmę lidlową dla psów :P

Powinnam się leczyć? ;]

Ja kiedyś przy osobie która kupowała tą karmę, odegrałem z mamą taką scenkę komentując że to "pasza" :-P

Spokojny85 - 23-01-2013, 18:29

a macie cos do chappi??
Ewelina - 23-01-2013, 18:37

Spokojny85, wszystkie marketowe karmy to świństwo.
Spokojny85 - 23-01-2013, 18:39

jestem laikiem w tej kwesti,wytlumaczylabys mi to doglebniej,na co zwracac uwage przy kupnie karmy? moze byc na pw josera economy to dobra by byla?
Ewelina - 23-01-2013, 18:42

Spokojny85, tu masz wszystko o karmach http://forum.labradory.org/viewforum.php?f=74 poczytaj :)
mibec - 23-01-2013, 18:45

tenshii, to chyba forumowa choroba :)
Ewelina, ja juz przestalam rozmawiac z wiekszoscia znajomych o psach, bo w koncu bym sie do rekoczynow posunela... :-o
Spokojny85: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=8310
http://forum.labradory.org/viewforum.php?f=74

Spokojny85 - 23-01-2013, 18:51

nic nie znalazlem tam interesujacego,chodzi mi o ten worek 20kg economy,czy warto
AnIeLa - 23-01-2013, 18:53

Spokojny85, rozmowy o karmach prowadzimy w odpowiednim dziale.Tutaj masz link do tematu o Joserze. Zadaj tam to pytanie http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=3765, żeby nie robić off topu.
Ewelina - 23-01-2013, 18:55

Spokojny85, Lepszy już jest Brit
http://allegro.pl/brit-15...2947071207.html

tenshii - 05-02-2013, 10:10

Kurczę, od niedzieli męczy mnie jedna rzecz.
Byli u nas znajomi - mają suczkę 5 miesięczną, kundelka, która strasznie szczeka na nasze psy bo chce się bawić. Ma strasznie piskliwy głosik i faktycznie na dłuższą metę jest to nie do zniesienia.
W każdym razie jej pan ją za to uderzył, więc mnie nerwy tak poniosły, że się prawie popłakałam, i powiedziałam, że nie życzę sobie takiego zachowania w mojej obecności, że psów się nie bije i ma tego nie robić. Jeszcze sekunda i bym się zwyła jak małe dziecko z nerwów ;]
I teraz siedzę i ciągle myślę, że w domu pewnie co chwilę za coś dostaje, bo to takie ADHD
A im się nie da przetłumaczyć :confused: Chociaż pokazaliśmy im jak to wyeliminować - jak tylko zaczynała szczekać Paweł wynosił ją do kuchni i tam siedziała, za którymś razem skumała.
Ale oni i tak wiedzą swoje. Nie wiem co kieruje ludźmi, że widzą metodę jedynie w klapsach

Pattina - 05-02-2013, 11:36

tenshii, Jej! Przecież to dziecko ! Musi się nagadać, fakt faktem że ton głosu jest wysoki . Myślę że dobrze zrobiłaś zwracając im uwagę bo ja też bym nie wytrzymała ]:)
tenshii napisał/a:
Nie wiem co kieruje ludźmi, że widzą metodę jedynie w klapsach
Bo chyba ludzie ''starej daty'' tak robili ... ost też spotkałam się z takim przypadkiem jak znajoma w pracy opowiadała jak to jej przygarnięty pies o mało co nie rozniósł kojca bo suka za ogrodzeniem miała cieczkę więc pan co by uspokoić jego pobudzone zapędy po prostu mu wlał :cring: Myślałam że się rozpłaczę ! Ale twardo starałam się wytłumaczyć co i jak ale czy doszło ? Wydaje mi się że na chwilę być może tak ... :(
monika72 - 26-08-2013, 07:50

Nie wiem, czy to dobre miejsce na opisanie naszego problemu , ale bezsprzecznie się on wiąże z ludźmi i ich stosunkiem do psów... Mieszkam w bloku ogrodzonym , teren zadbany, plac zabaw dla dzieci , ławeczki itp. Sprzątam po psie , omijam szerokim łukiem plac zabaw, a mimo to pewna ,,wielbicielka,, psów stara się zatruć życie. Najpierw swą natarczywością spowodowała ,że na tablicy informacyjnej Zarząd powiesił kartkę mówiącą,że psy mają być wyprowadzane na smyczy oraz w kagańcach... Ponieważ ten przepis nie obowiązuje na terenach zamkniętych, po mojej interwencji w Zarządzie, bzdurna kartka zniknęła. Dodam,że w moim bliku mieszka zaledwie 8 psiaków ( nie ma ras agresywnych). Po powrocie z wakacji, na owej tablicy znalazłam kolejną kartkę ( bankowo robota ,,przemiłej" sąsiadki i jej podobnym o następującej treści :,, Ogłoszenie. Zarząd oraz Zarządca informują,że na wniosek Mieszkańców z prawej strony wiaty śmietnikowej wygrodzono teren na toaletę dla psów. W związku z powyższym wyprowadzając psy należy korzystać wyłącznie z wygrodzonego terenu, udając się we wskazane miejsce najkrótszą drogą."
Ręce mi opadły, bo gdybym nawet chciała się stosować do ww ogłoszenia, mój psiak szedłby po asfalcie ok. 15 metrów, po czym wchodził na teren wygrodzonej toalety... Absurdalne ! Każdy, kto choć raz w życiu miał psa i chodził z nim na spacery, wie,że psiak ma swoje nawyki związane z fizjologią i nie da mu się nakazać,żeby właśnie w tym, a nie innym miejscu zrobił siusiu, czy kupkę. Zadzwoniłam do TOZ 'u. Zdrowo się uśmiali... Jednak ani mnie, ani mojemu psiakowi do śmiechu nie jest...

deadend - 26-08-2013, 10:36

monika72, O matko i córko! a czy mogą zrobić Ci coś jak ich olejesz? gdybyś tak sobie chodzila mając w D*** ich karteczki? musisz porządnie sprawdzić czy wogóle mają do czegoś takiego prawo, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić takiego prawa.
monika72 - 26-08-2013, 10:57

deadend , Prawo stanowi jasno - mamy obowiązek sprzątać po naszych pupilach :) i tyle, zatem nie zamierzam respektować absurdalnych wymysłów ;) Spacerujemy stałą trasą, kończąc spacerek w wytyczonej psiej toalecie ;) Co najwyżej jedna , w porywach do dwóch sąsiadek przestanie mi mówić ,,dzień dobry" , nad czym z pewnością ubolewać nie będę;) Ciekawe, co jeszcze wymyślą? Będę Was informować ;)Jak daleko jest w stanie posunąć się głupota ludzka, tego przewidzieć nie potrafię ;)
agata01510 - 26-08-2013, 11:13

monika72 napisał/a:
Prawo stanowi jasno - mamy obowiązek sprzątać po naszych pupilach i tyle, zatem nie zamierzam respektować absurdalnych wymysłów Spacerujemy stałą trasą, kończąc spacerek w wytyczonej psiej toalecie Co najwyżej jedna , w porywach do dwóch sąsiadek przestanie mi mówić ,,dzień dobry" , nad czym z pewnością ubolewać nie będę;) Ciekawe, co jeszcze wymyślą? Będę Was informować ;)Jak daleko jest w stanie posunąć się głupota ludzka, tego przewidzieć nie potrafię


Masz rację, najlepiej olewać karteczki i wymysły sąsiadki. Przecież nie masz sobie nic do zarzucenia, sprzątasz po Harrym a to jest najważniejsze :)

Baszka - 27-08-2013, 14:42

monika72 :)
Cytat:
Spacerujemy stałą trasą, kończąc spacerek w wytyczonej psiej toalecie
To Ty przynajmniej masz toaletę gdzie można zostawiać te zbierane wcześniej psie qpole. Ciesz się choćby z tego... :-P

Cytat:
Ciekawe, co jeszcze wymyślą? Będę Was informować ;
...czekamy, czekamy :D
monika72 - 27-08-2013, 17:51

Baszka , nieeee, nie mamy specjalnego kosza na psie kupki, to tylko kawałek ogrodzonego terenu ;D
agata01510 - 28-08-2013, 13:02

monika72 napisał/a:
Baszka , nieeee, nie mamy specjalnego kosza na psie kupki, to tylko kawałek ogrodzonego terenu


Tak czy inaczej musiałabyś po Harrym posprzątać, więc całe to zamieszanie z tym kawałkiem odgrodzonego terenu do załatwiania się przez psa jak dla mnie mija się z celem i jest bezsensowne :D , koń by się uśmiał :D :D :D , głupota ludzka nie zna granic, za chwilę zobaczysz ogłoszenie że jest zakaz wyprowadzania psów na terenie i obok bloku, głupota i totalna porażka ze strony tych wszystkich ludzi, którzy to wymyślili :bad:

monika72 - 28-08-2013, 15:44

agata01510 Ano... :) ))) Ja to wiem i Ty to wiesz ;) Ale jak ktoś sobie ubzdura,że kiedy psiak podsika tuję, to tuja padnie :D ... Mam od wielu lat działkę , na której rosną praktycznie same iglaki , trzeci pies na nie sika i rosną bez jakiegokolwiek uszczerbku na swoim wyglądzie :) Jednak nie każdemu można to przetłumaczyć ;)
deadend - 28-08-2013, 23:31

monika72, To przetłumacz to moim tujom które czernieją a potem wysychają tam gdzie są obsikiwane, w sumie to moim nie musisz, ale może tym mojej mamy iglakom :beated:
...a może tym starszym drzewkom to nie wadzi - trzeba zaobserwować będzie.

agata01510 - 29-08-2013, 00:28

Dla mnie i tak to jest nielogiczne mimo wszystko, tego typu zakazy czy nakazy to już całkowita paranoja, do czego to prowadzi ??? Porażka na całej linii :(
aganica - 29-08-2013, 08:37

deadend napisał/a:
czernieją a potem wysychają tam gdzie są obsikiwane,
Moje też :confused:
monika72 - 29-08-2013, 08:48

Hmmm, dziwne. Kwestia brązowienia iglaków , najczęściej od strony przyśrodkowej krzewu, nie ma nic wspólnego z tym,że psiak na krzak siusia. Taka już uroda iglaków, najczęściej dzieje się tak z jałowcami. Używa się wtedy specjalnego preparatu przeciw brązowieniu. Gdyby mocz psiaków niszczył tuje, nie miałabym ani jednej. A ja cały czas dokupuję nowe i ...mają się świetnie. Dodam,że Harry jest trzecim psem o dużym wzroście, który na nie leje ;)
justynamalina - 29-08-2013, 09:42

monika72 jak ja Ciebie doskonale rozumiem. Nasz blok jest również wygrodzony i uwaga: jest totalny zakaz wyprowadzania psów (przy ładnie zagospadarowanej części z ławeczką, kwiatami potrafię to zrozumieć, ale reszta to po prostu pseudotrawa, która wyrosła sama z siebie) i ostatnio zebrałam burę za to, że biedny szczeniak nie zdążył za bramę i posikał się na chaszczach przed blokiem. Pani sąsiadka skrytykowała mnie nie tylko za brudnego psa w bloku, ale również powiedziała mi, że poprzewracało mi się w głowie i idę za durną modą i zamiast rodzić dzieci mam psa ;)
agata01510 - 29-08-2013, 10:39

justynamalina napisał/a:
jak ja Ciebie doskonale rozumiem. Nasz blok jest również wygrodzony i uwaga: jest totalny zakaz wyprowadzania psów (przy ładnie zagospadarowanej części z ławeczką, kwiatami potrafię to zrozumieć, ale reszta to po prostu pseudotrawa, która wyrosła sama z siebie) i ostatnio zebrałam burę za to, że biedny szczeniak nie zdążył za bramę i posikał się na chaszczach przed blokiem. Pani sąsiadka skrytykowała mnie nie tylko za brudnego psa w bloku, ale również powiedziała mi, że poprzewracało mi się w głowie i idę za durną modą i zamiast rodzić dzieci mam psa


Boże widzisz i nie grzmisz :bad: :cring: !!! Rozumiem, że są tereny zielone i na nich obowiązuje zakaz wprowadzania psów tak jak i na place zabaw, ok zgadzam się z tym. Tyle że niektórzy ludzie reagują zbyt przesadnie moim zdaniem, co innego jeśli pieskowi się przydarzy, bo nie zdąży a co innego jeśli ktoś świadomie wprowadza psa, żeby załatwił swoje potrzeby tam gdzie obowiązuje zakaz, ale właściciel go ignoruje. Współczuję Wam wszystkim tego typu sąsiadów utrudniających Wam życie i brak mi słów po prostu. Z tego by wynikało, że skoro masz psa to jesteś intruzem w swoim bloku, a przepraszam bardzo co ma sąsiadka do Ciebie i do tego że masz psa zamiast dzieci??? Irytuje mnie to strasznie, moja siostra niedawno przeprowadziła się do bloków, ma pieska, oczywiście nie ma kosza na psie kupy, ale kiedy oni z nim wychodzą lub ja kiedy u niej jestem zawsze mamy ze sobą woreczek, gdyby zrobił kupę i też są tereny zielone, gdzie obowiązuje zakaz wprowadzania psów, szanujemy to i nie wpuszczamy tam zwierzaka. Stałam sobie na balkonie i tak obserwowałam ludzi przechodzących ze swoimi psami, siostra ma balkon i obok balkonu właśnie teren zielony z tabliczką i co ja widzę, idą sobie ludzie z pieskami i kociakami na smyczy i jakby nie było tabliczki, pieski chodzą po terenie niedozwolonym, załatwiają się i tylko jedna pani z małym Yorkiem posprzątała kupkę po swoim psie, póki co jeszcze nie zauważyłam, żeby ktoś z bloku krzyczał na kogoś że pies jest na niedozwolonym terenie, czas pokaże, lecz mimo to kultura jest kulturą, a pies jest psem gdzieś się załatwić musi tak jak i ludzie. Mimo wszystko siostra nadal unika terenów zielonych, sprząta po psie, bo to samo robiła wcześniej mieszkając w domu prywatnym, sąsiedzi nic jeszcze nie mówili, że obsikał drzewo zaraz jak wyszedł z klatki, ale oby to nie była cisza przed burzą, pomieszkają trochę to będą wiedzieć.

monika72 - 29-08-2013, 14:08

Z głupotą ludzka i niewiedzą w zakresie psich zwyczajów walczyć się nie da, niestety... Kiedy zadzwoniłam do TOZ-u, usłyszałam,że psie toalety i te nakazy z ich korzystania są absurdalne. Za ignorowanie ich nikt nam zrobić nic nie może i to jest najważniejsze. Pan z TOZ-u podpowiedział mi zawiązanie komitetu posiadaczy psów, bo razem można więcej coś osiągnąć. Najważniejsze,żeby sprzątać po naszych pupilach, bo tak stanowi prawo. Natomiast zawsze wśród ludzi znajdzie się ktoś, komu COŚ przeszkadza. Jednym psy, innym koty, a jeszcze innym hałasujące pod blokiem dzieci...
agata01510 - 29-08-2013, 22:15

monika72 napisał/a:
Natomiast zawsze wśród ludzi znajdzie się ktoś, komu COŚ przeszkadza. Jednym psy, innym koty, a jeszcze innym hałasujące pod blokiem dzieci...


Też prawda :( :-P

deadend - 29-08-2013, 22:47

monika72 napisał/a:
Kwestia brązowienia iglaków , najczęściej od strony przyśrodkowej krzewu, nie ma nic wspólnego z tym,że psiak na krzak siusia.
Ja wiem o czym mówisz, ale to zupełnie co innego, wygląda to tak http://www.fotosik.pl/pok...24847a28ee.html

Ja na lokalnym forum wyczytałam, że ludzie z domków wychodzą z psami żeby im po ogródku nie sr*** tylko innym pod płotami robiły - nawet nie przyszło mi do głowy, że ludzie są tak ograniczeni by mieć taki punkt widzenia.

Wczoraj mi facet mowi - o jak pies grzecznie idzie - a ja mu na to, że zmęczony, bo całe miasto obeszliśmy - a on mowi, pouczającym tonem, że on się tak idąc nie zmęczy, bo musi luzem się wybiegać - po czym woła "cicho tam" do psa na łańcuchu za swoimi plecami - absurd jakiś.

monika72 - 29-08-2013, 23:42

O rany!!! Czegoś takiego jeszcze nie widziałam :-o Z moimi iglakami tak się nie działo i nie dzieje. Może to kwestia ilości psów sikających w jednym czasie?
deadend - 30-08-2013, 09:54

monika72, jak nie ma tego u Ciebie to naprawdę, nie wiem jak to się dzieje i zazdroszczę, czy iglaki masz odporne czy psy inaczej sikają :) (chyba OT robim, a może przydałby się na forum i temat o obsikanych iglakach ;) )
agata01510 - 30-08-2013, 12:28

deadend napisał/a:
Wczoraj mi facet mowi - o jak pies grzecznie idzie - a ja mu na to, że zmęczony, bo całe miasto obeszliśmy - a on mowi, pouczającym tonem, że on się tak idąc nie zmęczy, bo musi luzem się wybiegać - po czym woła "cicho tam" do psa na łańcuchu za swoimi plecami - absurd jakiś.


Podzielam Twoje zdanie to absurd, żeby ktoś kto ma psa na łańcuchu pouczał o zmęczeniu psa, który wybiega się luzem :(

deadend - 30-08-2013, 23:50

A najbardziej dobija mnie to ciągłe "buda!" "cicho tam!" do psów które siedzą non stop na łąńcuchach, przecież one jedyne co mogą robić to szczekać i robić pod siebie, czego ci ludzie oczekują?
monika72 - 31-08-2013, 08:34

Pies na łańcuchu , to według mnie totalna porażka... Nawet przy psach agresywnych. Co za problem zrobić psiakowi kojec odpowiedni do jego rozmiarów? Niestety , to walka z wiatrakami. Potrzebna jest odpowiednia edukacja naszego społeczeństwa i to od najmłodszych lat oraz ciągłe kontrole, zwłaszcza na wsiach. Tam mentalność ludzi zmienić jest najtrudniej.
agata01510 - 31-08-2013, 21:56

Cytat:
A najbardziej dobija mnie to ciągłe "buda!" "cicho tam!" do psów które siedzą non stop na łąńcuchach, przecież one jedyne co mogą robić to szczekać i robić pod siebie, czego ci ludzie oczekują?


To prawda, jedynie co to nadzieja w młodych, kolejnych pokoleniach, bo dla większości ( choć nie wszystkich ) ludzi starszej daty pies to pies i tak przez nich pieski są postrzegane :cring:

dominika92 - 01-09-2013, 08:37

cóż ja dwa dni temu miałam przykład prawdziwego debilizmu..byłam na Polach Mokotowskich z Helą i pies kąpał się w stawie a jakiś pan bawił się zabawką motorówką, którą sobie z na przeciwka śmigał i podpływał do psów i je denerwował..miałyśmy już stamtąd iść ale ten ..hm nie będę pisać kto bo użyłabym słów niecenzuralnych wjechał pełną prędkością tą motorówką w mojego psa, tak że aż huknęło!!!
Nie muszę mówić, jak się przestraszyłam, zwłaszcza, że w pierwszej chwili myślałam, że dostała w głowę..na szczęście nie...a pan nawet nie był łaskawy zapytać się czy się nic nie stało ..mam nadzieję, że mu się ta zabaweczka popsuła....
Helcia biedna wybiegła z wody i latała w koło i była bardzo zestresowana..bo jakiś...gość ma nie po kolei w głowie!!

agata01510 - 01-09-2013, 09:09

dominika92, no cóż tak to właśnie jest, wiek wiekiem, ale rozumu jak nie było tak nie ma :(
monika72 - 01-09-2013, 10:33

dominika92 napisał/a:
wjechał pełną prędkością tą motorówką w mojego psa, tak że aż huknęło!!!
Nie muszę mówić, jak się przestraszyłam, zwłaszcza, że w pierwszej chwili myślałam, że dostała w głowę


Ło matko :-o Chyba Ci nie muszę mówić , co zrobiłabym ze sterownikiem tej łódeczki, gdybym podbiegła do owego yyy pana ? ]:) Na tego typu wyprawy wolę chodzić z syneczkiem ( ma 20 lat , kawał chłopa i ogolony (prawie) łeb ) ;D

deadend - 01-09-2013, 10:44

Zakaz wprowadzenia psów to postawią, a zakazu idiotów jak nie było tak nie ma :-o
monika72 - 01-09-2013, 10:51

deadend napisał/a:
Zakaz wprowadzenia psów to postawią, a zakazu idiotów jak nie było tak nie ma :-o


Hahaha :D dobrze powiedziane...A tak swoją drogą, to chciałabym zobaczyć minę tego pana, gdyby jakiś hardcore'owy psiak zaaportował motoróweczkę ;D

evecious - 01-09-2013, 10:53

Pan bawił się ta łódeczką dłuższy czas, podobno najpierw uderzył w jakąś kaczkę jak je straszył....ktoś zadzwonił po straż miejską ale takowa oczywiście się nie zjawiła...potem tu zobaczył psy, które reagowały szczekaniem i lataniem w ta i z powrotem za łódką ale na lądzie lub przy brzegu wody. Dopływał powoli, a potem dodawał gazu.... i w tym czasie Helcia wypłynęła nieco dalej i bam. Wszyscy ludzie po naszej stronie wstali i coś tam zaczęli krzyczeć... nosz ku... co za cham, Stał po swojej stronie, i powolutku zdjał buty, skarpetki...i idzie przez wodę po swoją zabaweczkę a przeprosił dopiero jak ktoś mu tam nakrzyczał? tzn. burknął "no przepraszzam" ale tak od niechcenia... bo to jego zabaweczka stanęła w miejscu, prawie na środku wody i musiał po nią iść...
monika72 - 01-09-2013, 11:27

Ręce opadają. Wychodzi na to,że spacerując z psem, trzeba mieć przy sobie faceta, który w takiej sytuacji zareagowałby po swojemu :bad:
Natomiast mam pierwsze efekty korzystania z psiej toalety - syn właśnie przed chwilą rozciął tam głowę o dach śmietnika... Zabroniłam mu tam chodzić.

evecious - 01-09-2013, 11:31

monika72 napisał/a:
Ręce opadają. Wychodzi na to,że spacerując z psem, trzeba mieć przy sobie faceta, który w takiej sytuacji zareagowałby po swojemu :bad:
Natomiast mam pierwsze efekty korzystania z psiej toalety - syn właśnie przed chwilą rozciął tam głowę o dach śmietnika... Zabroniłam mu tam chodzić.


Ja bym to zgłosiła :) tzn miejsce nie jest bezpieczne... może sobie zrobić krzywdę! rozcięcie głowy jest gorsze niż wejście w psią kupę... :bad:

monika72 - 01-09-2013, 11:45

Sprzątamy po psie, więc nikt w kupę Harcia nie ma szans wejść. Zadzwoniłam do Zarządu, ale... tylko zmarnowałam swój czas. Zakomunikowałam,że miejsce to jest niebezpieczne i powiedziałam,że syn tam rozciął sobie głowę oraz,że informuję,że chodzić tam nie będziemy. Usłyszałam,że wypadki zdarzają się wszędzie, nawet we własnym domu :-o Tak zdecydowali mieszkańcy i właściciele psów mają obowiązek się stosować do tego zarządzenia...
Andante - 01-09-2013, 12:03

deadend, u mnie młode tuje wyglądają podobnie. A dokładnie połowa jest w takim stanie, a połowa idealna. Może te drugie były odporniejsze? :-P
agata01510 - 01-09-2013, 22:02

evecious napisał/a:
Pan bawił się ta łódeczką dłuższy czas, podobno najpierw uderzył w jakąś kaczkę jak je straszył....ktoś zadzwonił po straż miejską ale takowa oczywiście się nie zjawiła...potem tu zobaczył psy, które reagowały szczekaniem i lataniem w ta i z powrotem za łódką ale na lądzie lub przy brzegu wody. Dopływał powoli, a potem dodawał gazu.... i w tym czasie Helcia wypłynęła nieco dalej i bam. Wszyscy ludzie po naszej stronie wstali i coś tam zaczęli krzyczeć... nosz ku... co za cham, Stał po swojej stronie, i powolutku zdjał buty, skarpetki...i idzie przez wodę po swoją zabaweczkę a przeprosił dopiero jak ktoś mu tam nakrzyczał? tzn. burknął "no przepraszzam" ale tak od niechcenia... bo to jego zabaweczka stanęła w miejscu, prawie na środku wody i musiał po nią iść...


Bardzo stresująca sytuacja :( , mam nadzieję, że już się nie powtórzy :( :)

Quaddo - 01-09-2013, 23:06

monika72 napisał/a:
że kiedy psiak podsika tuję, to tuja padnie

hehehee..niezłe

my zauważyliśmy, że trawa rośnie bardziej gęsta i zielona w miejscach, gdzie pies nasikał

agata01510 - 02-09-2013, 12:06

Quaddo napisał/a:
hehehee..niezłe

my zauważyliśmy, że trawa rośnie bardziej gęsta i zielona w miejscach, gdzie pies nasikał


U nas krzewy są osłonięte, owszem czasami zdarza się Ramzesowi i Oskarowi obsikać niedozwolone miejsce i jeśli roślina jest bardziej podatna na ostry psi mocz, to są żółte przebarwienia, tui nie mam więc nie wiem jak to z tujami jest. Jeśli chodzi o trawę to bardziej wypalona była od słońca niż od moczu psów ;D , czy była gęstsza - nie zauważyłam, ale koloru nie zmieniła, więc chyba jest odporna ha ha ha :-P

klaudia1234 - 02-09-2013, 19:42

monika72 napisał/a:
Nawet przy psach agresywnych. Co za problem zrobić psiakowi kojec odpowiedni do jego rozmiarów?

Żaden pies Z NATURY nie jest agresywny. Jedynie są agresywni ludzie którzy je tak wychowali.
Psy robią się agresywne właśnie przez brak socjalizacji lub przez nieodpowiednie traktowanie. Najprościej jest wsadzić psa do kojca lub na łańcuch i sprawa załatwiona.
A taki "kochany właściciel" nie pomyśli że pies stał się nerwowy przez niego.
Przecież szczeniaki np. Amstafów lub Rottków lub nawet labków nie rodzą się agresywne i nie mają zamiarów od razu dobrać się do gardła. To ludzie przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie robią z psa potwora.
Najgorsze jest to że trzymania psa na łańcuchu pogarsza tylko całą sytuację. pies przez to staje się nerwowy, nadpobudliwy i agresywny... :(
Dlatego mówienie że Amstaff, bullterier czy Rottweiler, są agresywne jest wielkim błędem.
Równie dobrze może zaatakować niezrównoważony labek czy golden a Rottweiler zamerda ogonem i się przywita. WSZYSTKO ZALEŻY OD WŁAŚCICIELA
dominika92, Normalnie jakaś masakra. :|

agata01510 - 03-09-2013, 10:23

klaudia1234 napisał/a:
To ludzie przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie robią z psa potwora.
Najgorsze jest to że trzymania psa na łańcuchu pogarsza tylko całą sytuację. pies przez to staje się nerwowy, nadpobudliwy i agresywny...


To prawda, niestety :cring: :(

Nikaaa - 03-09-2013, 19:57

Od kilku dni jestem na wczasach u babci. Niestety już zdążyłam się zdenerwować podejściem mojego wujka i babci do zwierząt :shy:

Kiedy byłam tu ostatnim razem babcia żaliła się że przybłąkała się do nich młodziutka kotka i że znowu będzie problem z kociakami. Powiedziałam jej wtedy że najlepszym wyjściem będzie sterylizacja na co usłyszałam że może i tak ale kotka musi chociaż raz urodzić - tak ponoć mówili w telewizji. Po długich rozmowach wydawało mi się że przekonałam ich do tej decyzji. Niestety, kotka miała młode i to co najgorsze dwa mioty w bardzo małym odstępie czasu - nie zdążyła odkarmić pierwszych maluchów jak znów zaszła w ciążę.

Kolejnym problemem jest kwestia żywienia zwierzaków. Koty i pies są żywione czerstwym chlebem z resztkami że stołu :( oczywiście nikt nie widzi potrzeby podawania innego pokarmu. Jak powiedziałam jaką karmę je mój pies popukali się w czoło mówiąc że jestem nienormalna.. i nie pomogły nawet argumenty że większość psów które mieli ledwo dożywala 10 lat :(

Ale najgorszym tekstem jaki usłyszałam było to że trzeba znać umiar i granicę i że chyba jestem chora że chce wydać pieniądze na operacje mojego psa na dysplazję, że lepiej bym pomogła dzieciom a nie wydawała na psa, że wiadomo że człowiek się przywiązuje ale bez przesady..

Masakra, niby wujek to taki nowoczesny człowiek ale wiedzę i podejście do psów czerpie że średniowiecza :(

monika72 - 03-09-2013, 20:12

Nikaaa - Nie zmienisz mentalności starszego pokolenia :( Możesz gadać i gadać , a oni i tak wiedzą swoje... Wiem,że Cię to boli, bo to Twoja babcia. Nie obarczaj się winą, zrobiłaś wszystko, co mogłaś. O ile to możliwe, weź kotkę i sama ją wysterylizuj, bez pytania. Co do karmienia...Kiedyś wiele lat temu byłam na wsi, u rodziny męża. Gdy zobaczyłam , co dają psom, zagotowało się we mnie. Podczas obiadu, nałożyłam sobie sporą porcję na talerz (górowało mięcho) ;) Po czym wstałam od stołu z tym wyładowanym po brzegi talerzem i poszłam do psa, który, rzecz jasna był przy budzie na łańcuchu. Zaległa cisza... i totalne osłupienie...

[ Dodano: 03-09-2013, 20:19 ]
Dodam tylko ,że ta rodzina, to byli ... moi teściowie ;)

Nikaaa - 03-09-2013, 20:32

monika72, gdybym nie mieszkała w UK to pewnie bym się zajęła kotką, niestety w tej chwili maluchy z drugiego miotu dopiero otwierają oczka więc trochę minie zanim kotka będzie gotowa do zabiegu a ja za 2 tygodnie wracam do siebie :( Ja naprawdę nie rozumiem dlaczego ludzie są tak uparci..

monika72 napisał/a:
Kiedyś wiele lat temu byłam na wsi, u rodziny męża. Gdy zobaczyłam , co dają psom, zagotowało się we mnie. Podczas obiadu, nałożyłam sobie sporą porcję na talerz (górowało mięcho) Po czym wstałam od stołu z tym wyładowanym po brzegi talerzem i poszłam do psa, który, rzecz jasna był przy budzie na łańcuchu. Zaległa cisza... i totalne osłupienie...
Hahaha wyobrażam sobie minę teściowej :D :D
monika72 - 03-09-2013, 21:24

Hehehe, noooo, za wszystko inne zapłacisz kartą Master Card, mina teściowej bezcenna :D
agata01510 - 04-09-2013, 00:00

monika72 napisał/a:
Hehehe, noooo, za wszystko inne zapłacisz kartą Master Card, mina teściowej bezcenna


:haha: :haha: :haha:

Quaddo - 04-09-2013, 08:28

u nas była afera kilka miesięcy temu, jak taksówkaż odmówił przewozu niepełnosprawnego z psem opiekunem.
nic nie miał przeciwko człowiekowi, ale psa nie chciał wpuścić do taksówki "ze względów religijnych"
]:)

Milena - 04-09-2013, 08:31

Quaddo, nie wiem jak u Was, ale u mnie w mieście, kiedy chcesz jechać z psem, musisz zadzwonić po taksówkę informując o tym, wtedy wysyłają kierowcę, który nie ma nic przeciwko psom :)
aganica - 04-09-2013, 08:39

Milena napisał/a:
kiedy chcesz jechać z psem, musisz zadzwonić po taksówkę informując o tym, wtedy wysyłają kierowcę, który nie ma nic przeciwko psom :)
I to popieram.Nie każdy musi tolerować psy w swoim ; domu,samochodzie.Potem jest dodatkowe sprzątanie bo..następny klient nie może wysiąść oblepiony kudłami.
Nie oszukujmy się.. każdy /zwłaszcza labrador/ zostawi sierść w samochodzie.
Mam możliwość posiadania dwóch samochodów i do jednego psów nie wpuszczam /jeszcze takiej konieczności nie było/

Quaddo - 04-09-2013, 08:56

.
aganica napisał/a:
I to popieram.Nie każdy musi tolerować psy w swoim ; domu,samochodzie.Potem jest dodatkowe sprzątanie bo..następny klient nie może wysiąść oblepiony kudłami.


nie wiem jak się dzwoni jako osoba ze "zwykłym psem" ale z psem przwodnikiem, to było przegiecie. sprawa trafiła na posiedzenie rady miejskiej i nie wiem, jaka jeszcze decyzja zapadła, ale chyba zmuszą wszystkie firmy taksówkarskie.

to w sumie podwójne chamstwo! w moim miescie jest bardzo dużo psów opiekunów, chodzą ie tylko z niewidomymi, ale z osobami na wózkach. wiem że gł argumentem miasta jest (znacie prawio UK) dyskriminowanie osoby niepełnosprawnej.
zawsze można użyć takiego małego odkurzacza :) z drugiej strony - nastolatki i klienci wracajacy w nocy z pubów, raczej robią większy bałagan ;D

aganica - 04-09-2013, 09:06

Ja problemu nie widzę bo .. czy tak ciężko /zamawiając teksówkę/ powiedzieć 'jedzie z nami pies" czy "potrzebny fotelik bo " jedzie z nami małe dziecko" ?
Może mam za duże wymagania 8)

deadend - 04-09-2013, 09:20

aganica napisał/a:
Może mam za duże wymagania
jak duzo psów to i wymagania duże, ciekawe, jak by zareagowali, gdyby zadzwonić po taksówkę dla siebie i trzech psów ;]
A te małe odkurzacze mają za słabą moc, można się nimi najwyżej w plecy podrapać, ja chyba przemysłowym zacznę auto w końcu odkurzać :-o

aganica - 04-09-2013, 09:39

deadend napisał/a:
gdyby zadzwonić po taksówkę dla siebie i trzech psów ;]
Pewnie by poradzili " straż dla zwierząt zamówić" :D :D
Często się zastanawiam..co bym zrobiła, gdyby w trasie zepsuł mi się samochód.. co wtedy ? .. matko co ja bym wtedy zrobiła?

tenshii - 04-09-2013, 09:48

aganica napisał/a:
czy tak ciężko /zamawiając teksówkę/ powiedzieć 'jedzie z nami pies"

myślę, że ta osoba o tym nie pomyślała
Pies to jej oczy, nogi, uszy - są jednością - wówczas się o tym nie myśli.
Skoro pies przewodnik może wchodzić naprawdę wszędzie to i do taksówki może.
No ale cóż - ma nauczkę i pewnie następnym razem o tym pomyśli.

monika72 - 04-09-2013, 09:53

Musiałam kiedyś skorzystać z taksówki. Miałam wtedy owczarka szkockiego collie. Zamawiając, uprzedziłam,że będzie jechał również psiak. Wzięłam z domu jego kocyk i problemów nie było najmniejszych. :)
Quaddo - 04-09-2013, 10:06

to dosyć skraja sytuacja chyba. a z tego co pamietam, pan chciał wejśc do taksówki na postoju. owszem mógł zadzwonić i poprosić o taksówkę, ale na bank mu do głowy nie przyszło....
mi bardziej chodziło po powód dlaczego taksówkarz odmówił. (mogł sie chyba wykręcić alergia).
mi dlatego zależy żeby pies nie leciał do innych osób, bo jak trafię na jakiegoś radykalnego muzułmanina (a sporo ich tu) i mi jeszcze psa skrzywdzi.

co do psiaków- pamiętam jak kilka razy w miesiącu po naszym biurowcu (14 pięter) latała babeczka z małymi labkami - żeby je trenować, oswajac wz windą i ludzmi "ciężko" pracującymi heheheee.... często je też spotykam w centrach handlowych i sklepach (przy gł ulicy oczywiście). ogólnie jak pieski są na służbie - to raczej nie ma problemów. w wielu sklepach sa znaki - zakaz wstepu psom i dodane ponizej - po za psami przewodnikami.

ile razy dzieci się wyrywają, żeby głaskać (to własnei podsłyszałam od jednej z mam na przystanku, że nie wolno głaskać pieska jak jest w pracy :D )

tenshii - 04-09-2013, 10:13

Quaddo napisał/a:
jak trafię na jakiegoś radykalnego muzułmanina (a sporo ich tu) i mi jeszcze psa skrzywdzi.

w Hiszpanii muzułmanie zabijają psy - i to te z właścicielami
Domagają się aby zabronić ludziom chodzenia z psami po ulicach i jeżdżenia środkami transportu
Wszystko dlatego, że obecność psów obraża ich uczucia religijne ;]

agata01510 - 04-09-2013, 11:20

tenshii napisał/a:
w Hiszpanii muzułmanie zabijają psy - i to te z właścicielami
Domagają się aby zabronić ludziom chodzenia z psami po ulicach i jeżdżenia środkami transportu
Wszystko dlatego, że obecność psów obraża ich uczucia religijne


:cring: :cring: :cring:

Quaddo - 04-09-2013, 11:23

tenshii napisał/a:
w Hiszpanii muzułmanie zabijają psy - i to te z właścicielami

serio ? :-> ... ]:)
a ja się bałam "tylko", kopną psa, czy cuś :(

Milena - 04-09-2013, 13:02

Quaddo napisał/a:
tenshii napisał/a:
w Hiszpanii muzułmanie zabijają psy - i to te z właścicielami

serio ? :-> ... ]:)
a ja się bałam "tylko", kopną psa, czy cuś :(


A w menu Filipińczyków psie mięso nadal gości, w Chinach i Korei rówież, nawet w Nigerii. W wielu europejskich krajach prawo wciąż reguluje kwestię sekcji zwłok psów hodowanych na mięso. Na Hawajach stosowana jest tradycyjna metoda zatykania psom nosów by zachować krew, która się nimi wylewa, takie traktowanie powinno być niedopuszczalne, prawda? A jednak... ogólnie uważa się, że najlepsze psie mięso to takie, kiedy pies miał w sobie dużo adrenaliny podczas uboju...

missy - 04-09-2013, 13:19

My mieszkamy w UK, i zauważyłam że kiedy idę z Lexi chodnikiem a z naprzeciwka idzie Pakistańczyk to gdy widzi psa albo przechodzi na drugą stronę ulicy, albo schodzi na bok (byle tylko nie być blisko psa)
Podobno oni nie tolerują trzymania zwierząt w domu... Nie widziałam jeszcze dotąd Pakistańczyka z psem..

Quaddo - 04-09-2013, 13:54

musze poobserwować
Tola - 04-09-2013, 18:13

u nas jest tak samo .. na osiedlu mieszka wiele takich osób, od niedawna też zauważyłam, że ludzie ci przechodzą na drugą stronę ulicy jak idę na spacer z Tośką .. panie w chustach robią wszystko, żeby pies ich nie powąchał, nie dotknął .. wtedy podobno są nieczyste ... kiedyś jedna pani narobiła strasznego wrzasku w sklepie osiedlowym, bo bała się wyjść, bo pod sklepem na swojego pana czekał jakiś piesek ... oni nie tolerują psów :(
Milena - 04-09-2013, 18:25

Nie jeden polak zachowuje się tak samo ;)
Pikuś - 04-09-2013, 19:07

Moja Ciotka nie chciała wyjść z domu bo na zewnątrz siedział piesek :D No, ale ona nie to ze się brzydzi tylko boi panicznie ;)
agata01510 - 05-09-2013, 10:15

Milena napisał/a:
A w menu Filipińczyków psie mięso nadal gości, w Chinach i Korei rówież, nawet w Nigerii. W wielu europejskich krajach prawo wciąż reguluje kwestię sekcji zwłok psów hodowanych na mięso. Na Hawajach stosowana jest tradycyjna metoda zatykania psom nosów by zachować krew, która się nimi wylewa, takie traktowanie powinno być niedopuszczalne, prawda? A jednak... ogólnie uważa się, że najlepsze psie mięso to takie, kiedy pies miał w sobie dużo adrenaliny podczas uboju...


To okropieństwo, nie umiem i nie chcę sobie nawet wyobrażać czegoś takiego :cring:

klaudia1234 - 05-09-2013, 16:19

Niektórzy ludzie myślą że pies jest gorszej kategorii od człowieka, a ja np. nie rozumiem tego..
Psy i ogólnie zwierzęta czują tak jak my, przywiązują się do swojego pana. Swoją rodzinę kochają ponad wszystko. Uważam że psy są nawet lepsze od ludzi bo przynajmniej nie gapią się na ciebie bo wyglądasz inaczej, nie wyzywają i nie docinają głupimi docinkami i jesteśmy dla nich najważniejsi. A przede wszystkim nie zabijają bez potrzeby w przeciwieństwie do ludzi.

agata01510 - 06-09-2013, 06:03

klaudia1234 napisał/a:
Uważam że psy są nawet lepsze od ludzi bo przynajmniej nie gapią się na ciebie bo wyglądasz inaczej, nie wyzywają i nie docinają głupimi docinkami i jesteśmy dla nich najważniejsi. A przede wszystkim nie zabijają bez potrzeby w przeciwieństwie do ludzi.


Też tak uważam i pewnie dlatego od dziecka mam psy i koty, to najlepsi kumple pod słońcem, potrafią pocieszyć samym faktem, że są i to jest najważniejsze :)

klaudia1234 - 06-09-2013, 18:38

agata01510 napisał/a:
potrafią pocieszyć samym faktem, że są i to jest najważniejsze

Ot co racja w 100% :)

agata01510 - 07-09-2013, 10:31

klaudia1234 napisał/a:
Ot co racja w 100%


Dokładnie tak, jestem mięsożerna, lubię różnego rodzaju mięsa, chociaż sama nigdy bym niczego nie zabiła, taka już jestem, jednak mimo wszystko do psów czy kotów i koni również mam ogromny sentyment i nie wyobrażam sobie widzieć któregoś z tych zwierząt na moim talerzu :cring: . Wiem, że w wielu krajach azjatyckich mięso psów nie jest niczym dziwnym, ale dla mnie to jest nie do przyjęcia :(

Milena - 07-09-2013, 10:43

agata01510, tak samo jak w innych częściach świata nie do przyjęcia jest zabijanie krów na mięso, gdzie w Polsce to przecież nic takiego
agata01510 - 07-09-2013, 10:52

Milena napisał/a:
agata01510, tak samo jak w innych częściach świata nie do przyjęcia jest zabijanie krów na mięso, gdzie w Polsce to przecież nic takiego


Wiem i zgadzam się z tym, tylko wyrażam własną opinię, że dla mnie zjedzenie psa to tak jakbym jadła przyjaciela i nie umiałabym tego " przełknąć " :cring: . Być może dlatego, że do psów jestem bardzo przywiązana i stąd moje wnioski.

klaudia1234 - 12-10-2013, 18:00

Niedawno czytałam na jakimś blogu o chomikach taką wypowiedż:


OSWAJANIE PSA Z CHOMIKIEM
Zależy jaki pies… Jamnik? Owczarek? Wilczur? Więc tak… wszystko zależy od charakteru psa i od rasy… Np. z jamnikiem chomik może się nieraz zaprzyjaźnić… z yorkiem też… jeśli ktoś ma chciuaua (czy jak się tam pisze) to też może się zaprzyjaźnić… albo pudel też się może z chomikiem zaprzyjaźnić… ważne żeby pies nie był bojowy… bo jeśli tak to z akceptacji nici… Wilczur to raczej z chomikiem się nie zaprzyjaźni bo to pies obronny i nieraz pracuje właśnie jako pies który chroni terenu, domu czy też podwórka… Jeśli jednak mamy nieszkodliwego yorka czy też chiuaue albo jakiegoś teriera lub pudla albo jamnika to chomik może się zaprzyjaźnić z takimi pieskami… z jamnikiem może nie bo to pies myśliwski… ale ja mam jamnika i jest bardzo łagodny raz Sonia polizała Pysię przez kraty… Czyli jak macie takie łagodne jamniki to mogą się z chomikiem zaprzyjaźnić… jednak jak zrobić żeby pies z chomikiem się zaprzyjaźnił? wypuścić chomika? OCZYWIŚCIE ŻE NIE!!! nie możemy wypuszczać chomika w obecności psa nawet jakby to był york… pies może z łagodnego przekształcić się w polującego kiedy byśmy wypuścili chomika…więc to odpada… to w takim razie jak zapoznać psa z chomikiem? pozwólmy pieskowi poskakać koło klatki… napewno nic chomikowi nie zrobi! Sonia kiedyś też skakała koło klatki Pysi i ją polizała! Bo Sonia jest przyjacielska! Więc jeśli piesek poliże waszego chomiczka to się niczego nie obawiajcie! I go nie odganiajcie od klatki! jednak kiedy będzie chciał atakować chomika to go skarćcie a jeśli poliże chomika to go pochwalcie i dajcie smakołyk… Jeśli pies się nauczy to nie będzie już może skakał koło klatki chomika… Sonia naprzykład teraz już nie skacze bo się oduczyła…I właśnie wtedy piesek się nauczy akceptować chomiczka… Oczywiście jeśli nieraz poskacze sobie przy klatce to się nie obawiajcie nawet psy „kanapowe” mogą czasem stać się myśliwskimi jednak gdy pies zacznie atakować chomika oczywiście wygońcie go z waszego pokoju!

Uśmiałam się po pachy :D

deadend - 13-10-2013, 00:25

klaudia1234, ale to dzieci sobie takie blogi piszą....miliony blogasków o zwierzaczkach. dobrze, że w podstawówce nie miałam internetu, pozostawały pamiętniki, zeszyciki, które teraz można radośnie spalić ;D
klaudia1234 - 14-10-2013, 22:43

Wiem że dzieci, ale to mnie tak rozbawiło. :D
A nie wtajemniczeni potem dają swojemu ogarkowi pobawić się z chomiczkiem.
Nie żebym coś miała do ogarków :-P

snowflake - 26-10-2013, 14:30
Temat postu: irytujące zachowanie ludzi na ulicy
Witajcie! :)
Nie wiem, czy taki temat już był, ale z tego co widzę, nie było. Nie wiem też, czy piszę to w odpowiednim dziale, ale nie wpadłam na pomysł, w jakim innym miejscu mogłabym to zrobić. W razie czego, wybaczcie.
Przechodząc do rzeczy..

Chciałabym się dowiedzieć, czy wam ludzie na ulicy również udzielają "wspaniałych" rad dotyczących waszego psa? Czy często ktoś leci do waszego psa z łapskami, nawet nie pytając, czy może, itd?
Do nas na każdym spacerze. Codziennie też słyszę niesamowite rady ludzi, którzy mają psy i wiedzą wszystko lepiej od weterynarzy i hodowców. :D

Na przykład, jeśli chodzi o sytuację wspaniałych rad:
Spotkałam ostatnio w centrum miasta pewnego Pana, z psem. Jego pies szedł sobie 'luzem' i podbiegł do Cece. Zaczęły się bawić, ale Ceceline wciąż była na smyczy. Nie spuszczę z niej psa przy ruchliwej drodze, w samym centrum, w godzinach szczytu..
Pan popytał o rasę, o wiek, blablabla. Wydawał się bardzo sympatyczny. W pewnym momencie Cece zaczęła mnie straaaaaaasznie ciągnąć, bo zobaczyła kota na drzewie. Pan stwierdził, że ten pies to "jakiś niewychowany" i muszę koniecznie kupić kolczatkę. :| Wyraziłam swoje zdanie na temat kolczatek i powiedziałam Panu, że mój pies w takim czymś chodził nie będzie. Pan się oburzył i powiedział, że nie mam innego wyjścia. Za chwilę zaś oświadczył mi, że powinnam swojego psa ze smyczy spuszczać. On swojego psa spuszcza ze smyczy od kiedy go dostał i jest bardzo usłuchany. Tłumaczyłam Panu, że Cece bez smyczy dostaje szału i biega jak opętana, że nie umie do końca komendy "do mnie", że wciąż się uczymy, że spuszczam ją ze smyczy tylko w obecności innych psów z którymi się bawi, w miejscu dalekim od jezdni..
Pan stwierdził, że jestem niedoświadczona i nic nie wiem, ale to nie szkodzi, on wie dużo więc może mi udzielić rad. :# Mam psa spuszczać na każdym spacerze, nawet pod blokiem. W ogóle najlepiej, żebym nie brała smyczy ze sobą. Pies przecież przyjdzie! A to, że mieszkam zaraz obok jezdni - oj, nieważne. Psy się przecież boją samochodów. Każde. Generalnie wszystkie psy mają takie same charaktery, nic tutaj nie zależy od rasy. Rasa to tylko wygląd. :D

A jeśli chodzi o sytuacje z ludźmi, którzy lecą do psa z łapami:
Pewnego razu stałam z Cece nad stawem, w oczekiwaniu na koleżankę z psem. Rozmawiałam przez telefon, a Cece leżała sobie i obgryzała patyka. Nagle słyszę za plecami "pogłaskaj sobie pieska!". Jakieś dziecko podbiegło mi do psa i zamiast głaskać, zabrało jej patyka i zaczęło pstrykać po nosie. Spytałam matki co wyprawia, wytłumaczyłam że to jest szczeniak, może ugryźć, nawet nie specjalnie, ale po prostu ugryźć, może na dziecko skoczyć, a dziecko przecież małe. Usłyszałam: "Przecież to labrador, one są takie dla dzieci właśnie". Zaczęłam się oddalać, ale dziecko razem ze mną.
Powtórzyłam moją prośbę, ale matka nawet nie zdążyła mi odpowiedzieć, bo dziecko zaczęło płakać. Cece go nie ugryzła, pokazała jedynie zęby i warknęła, kiedy po raz kolejny została pstryknięta w nos. Matka się oburzyła, powiedziała że mam agresywnego psa i że dzwoni na policję, bo bez kagańca, bo wścieklizna, blablabla. I zadzwoniła. ;D


Czasem tacy ludzie potrafią mnie bardzo zirytować, a wtedy muszę się naprawdę gryźć w język.

I zastanawiam się, czy tylko u mnie w mieście żaden spacer nie może być spokojny, czy u was też tak jest?
Jeśli tak, to często?
Też was to wkurza, czy macie to gdzieś i sądzicie, że to normalne?

Pozdrawiam! :victory:

AnIeLa - 26-10-2013, 15:07

snowflake napisał/a:
zabrało jej patyka i zaczęło pstrykać po nosie.


Trzeba było "pstryknąć " tego bachora w jego nos........


A matkę walnąć w głowę może by rozum zaczął działać....

Kiedyś tłumaczyłam..... Teraz opie$$$4lam...

Kesja - 26-10-2013, 16:09

snowflake napisał/a:
I zastanawiam się, czy tylko u mnie w mieście żaden spacer nie może być spokojny, czy u was też tak jest?
Jeśli tak, to często?
Też was to wkurza, czy macie to gdzieś i sądzicie, że to normalne?

U mnie jest tak samo, ale to też Śląsk, więc... :D
A tak na serio. Idę z Ajrą ostatnio w parku, ona spuszczona ze smyczy i jedzie kobieta na rowerze, za nią córka też na rowerze i zaczyna mi cmokać na Ajrę :bad: Ta rozpędzona leci prosto pod rower - dobrze że kabanosy zadziałały :-P i ją odwołałam.
AnIeLa napisał/a:
Kiedyś tłumaczyłam..... Teraz opie$$$4lam...

Tłumaczenie nic nie daje, niestety..

aganica - 26-10-2013, 16:31

Kesja napisał/a:
Ta rozpędzona leci prosto pod rower
Naucz psa komendy "rower"
Ja z uporem maniaka to powtarzałam ..gdy jechał ktoś na rowerze.. rower i sprowadzenie psa na trawnik ..
Tak to utrwaliliśmy ,że nawet gdyby .."skały sr....ły" to ,moje psy do roweru nie podejdą.
By nie offować.
Pewnie to już pisałam bo...dawno było ale..
Poszłam z Hercią na bazarek ,...tam o ile się chce wejść z psem to.. takowy musi być na smyczy i w kagańcu.Heracia miała gentle leader, tarła nim o moje nogi bo..wyjątkowo nie lubi mieć coś na pysku.
Słyszę za plecami pana sprzedającego " pietruszkę".. labrador i w kagańcu - świat się kończy.
Po chwili pan ten podchodzi i zdejmuje uzdę z pyska mojego psa.
Szlag mnie trafił i pytam .. czy zapłaci mandat gdy mnie SM zatrzyma ..
A facet wyjmuje kartkę pisze nr. telefonu i mówi.. tak.. zapłacę :)
Raz, jedyny się spotkałam z takim szaleńcem ..
Przeważnie słyszę że takie ostre psy...muszą chodzić w kagańcu i na smyczy a najlepiej "do gazu z nimi " bo to psy zabójcy.

nikolajewna - 26-10-2013, 16:44

Oj wujciów dobra rada z genialnymi pomysłami Ci u nas dostatek. Laki niestety ma dość silną agresję smyczową. Ćwiczyliśmy zgodnie z zaleceniami behawiorystki, wiadomo jednak, że to dużo pracy. Ale jeden pan zapodał poradę, która od razu "wyleczy" psa z takiego zachowania. Otóż mam iść na psią plażę i tam inne psy nauczą mojego jak się zachować. Proste? Bajecznie! :bad:
aangela1 - 26-10-2013, 17:36

Ja bardzo długo tłumaczyłam żeby nie cmokać, bo pies jest w trakcie szkolenia/rehabilitacji - cuda po prostu.
Nie działało więc zaczęłam mówić "Pan/i pies?! To gdzie k**** te ręcę?!"
I to działa szybciej :) reakcja natychmiastowa :)
Nie odpuszczam jeśli o to chodzi, bo uważam, że to jest totalny brak szacunku do mojej i mojego psa przestrzeni osobistej.


Swoją drogą odnośnie śmiesznych ludzi spotkałam kiedyś pana, który do mnie podszedł i pyta czy to labrador, bo jego córka też takiego ma! Ten jej to urodził się z umiejętnością szukania narkotyków i pyta do czego mój ma talent.
No więc odpowiedziałam, że do szukania kup :D Pan stwierdził, że jestem chora, ale on naprawdę wierzył, że labradory się rodzą z UMIEJĘTNOŚCIĄ szukania bomb, ludzi i narkotyków - bez szkolenia, tak z marszu :)

nikolajewna - 26-10-2013, 17:44

aangela1, mój Dragon to URODZONY morderca :)
Ja też nie lubię jak ktoś mi cmoka i ciumka na psa. Albo jak ktoś pyta czy gryzie. Odpowiedź może być tylko jedna...

aganica - 26-10-2013, 17:46

nikolajewna napisał/a:
Odpowiedź może być tylko jedna...

Nieee, nie gryzie ....POŁYKA W CAŁOŚCI !!

snowflake - 26-10-2013, 18:06

nikolajewna napisał/a:
Oj wujciów dobra rada z genialnymi pomysłami Ci u nas dostatek. Laki niestety ma dość silną agresję smyczową. Ćwiczyliśmy zgodnie z zaleceniami behawiorystki, wiadomo jednak, że to dużo pracy. Ale jeden pan zapodał poradę, która od razu "wyleczy" psa z takiego zachowania. Otóż mam iść na psią plażę i tam inne psy nauczą mojego jak się zachować. Proste? Bajecznie! :bad:


Nie mam pomysłu, jak psia plaża miałaby pomóc. :D

U nas najczęściej ludzie zaczepiają Cece, głaszczą, a potem nagle idą w inną stronę. Cece wtedy do nich ciągnie, a oni krzyczą "idź do Pani, tititititi".. Ciągle się odwracają i gadają do tego psa, a na koniec skomentują "oj, nie słucha się chyba Pani"..
Jak mam ją kurna nauczyć słuchać, jak minimum dwa razy na spacerze jakiś człowiek mi psa na środku chodnika zatrzyma i zacznie obmacywać?

[ Dodano: 26-10-2013, 18:12 ]
aangela1 napisał/a:
Pan stwierdził, że jestem chora, ale on naprawdę wierzył, że labradory się rodzą z UMIEJĘTNOŚCIĄ szukania bomb, ludzi i narkotyków - bez szkolenia, tak z marszu :)

Ja też spotkałam takiego osobnika! Właściwie, to był Pan menel. Stałyśmy nad wcześniej wspominanym stawem, a owy Pan zaczął do nas mówić.. W końcu zakomunikował, że zgubił swoją reklamówkę i dał Cece do powąchania swoją kurtkę i kazał szukać. I niesamowicie się oburzył, kiedy Cece zaczęła ją gryźć, a nie lecieć w las i szukać jego reklamówki.. Przecież to psy policyjne są! :)

klaudia1234 - 26-10-2013, 19:57

Kiedyś byłam z Nerem na odpuście. Siedzimy sobie na ławce, Nero leży grzecznie przy nodze. Zaznaczam że był w kantarku. Nagle podbiega do nas jakaś dziewczyna dosłownie PODBIEGA zaczyna wyciągać ręce do Henia i zachowuje się w sposób dosyć, hmmm no powiedziała bym 'nadpobudliwy' Nero jej zachowanie odebrał jako atak na mnie i hultnoł na nią porządnie obszczekując. A wystarczyło podejść spokojnie i zapytać się czy można pogłaskać psa....

Jeszcze jedna sytuacja miała miejsce gdy siedzieliśmy sobie z Heń przy stoliku na dworze w Mc. W pewnej chwili pan siedzący obok mówi; " No to jest Labllllador tak? aha. One to są strasznie mądre tylko mają wadę bo chorują na serce, wiem bo ja też kiedyś miałem lablllladora i on też chorował..... :-P

snowflake - 26-10-2013, 20:45

klaudia1234 napisał/a:
No to jest Labllllador tak? aha. One to są strasznie mądre tylko mają wadę bo chorują na serce, wiem bo ja też kiedyś miałem lablllladora i on też chorował..... :-P


Ja nie wiem, czemu ludzie sobie ubzdurali labladora. Kiedyś pewien facet spytał właśnie, czy to jest lablador, to odpowiedziałam "nie, labrador" a on "no przecież mówię, lablador.. :D

klaudia1234 - 27-10-2013, 14:39

Trochę odbiegnę od tematu. Kiedyś przed sklepem widziałam ogłoszenie:
"Oddam Gorden Retrivery po rodzicach championach, bez rodowodu"
Ależ się uśmiałam, aż ludzie się na mnie gapili :D

snowflake - 27-10-2013, 15:36

klaudia1234 napisał/a:
Trochę odbiegnę od tematu. Kiedyś przed sklepem widziałam ogłoszenie:
"Oddam Gorden Retrivery po rodzicach championach, bez rodowodu"
Ależ się uśmiałam, aż ludzie się na mnie gapili :D


Przypomniałaś mi pewną sytuację, poryczałam się.

Latem byłam w górach. Przy wejściu na szlak była taka "chatka" i tam ludzie kupowali oscypki, a za tą chatką była jeszcze inna chatka (:D) i tam "wyczaiłam" małe szczeniaczki owczarka podhalańskiego. Zapytałam właściciela, czy mogę i poszłam do maluchów. Przeraziłam się.. Małe były karmione WODĄ Z CHLEBEM. Później przyszła matka. Biedna, duża, wygłodzona, wychudzona.. Miała braki sierści w kilku miejscach, poprzyczepiane do włosów różne kwiatki itp.. Znajomi z właścicielem rozmawiali, a on w pewnym momencie proponuje, że może kupią takiego jednego? Znajomi odpowiadają, że raczej nie, ale z ciekawości, jaka cena? Pan mówi 900zł... Nie wytrzymałam i spytałam, za co? Za trzymane w takim stanie szczeniaki? Karmione chlebem i wodą? Ta rasa też jest narażona na dysplazję.. Badania? Szczepienia? Rodowód matki? Prawa hodowlane?
...A tam, Pani z gór pochodzi? Nie! Tu są takie ceny, Pani się podowiaduje, że u innych to ceny nawet 2,5 tysiąca.. Ja to po promocyjnej cenie sprzedaję i nie byle komu! Rodowód to za duże koszta! A szczepienia to w zakresie właściciela...
Chciałam dzwonić na policję. Ale nie było zasięgu.. Pokłóciłam się z Panem niemiłosiernie, wygonił mnie z "posesji" i powiedział, że mnie psem poszczuje. Całą drogę się trzęsłam z nerwów, jak już złapałam zasięg i miałam dzwonić, znajomi mnie przekonali żeby jednak dać spokój.. Bo to wieś, najbliższa policja kilkanaście kilometrów stąd, tutaj większość sprzedaje nierodowodowe psy i policja z tym nic nie zrobi..
Nie zadzwoniłam i teraz tego żałuję.. :cring: :cring: :( :cring: :cring:

klaudia1234 - 27-10-2013, 16:07

snowflake, Niestety.
Obok mnie mieszka taka sąsiadka co trzyma maleńką suczkę na łańcuchu przy budzie. Biedna co cieczkę zachodzi w ciążę. Zima czy lato te szczeniaki w budzie :->
Niestety tak wygląda nasza Polska :bad: :doubt:

Kesja - 27-10-2013, 16:14

aganica napisał/a:
Naucz psa komendy "rower"
Ja z uporem maniaka to powtarzałam ..gdy jechał ktoś na rowerze.. rower i sprowadzenie psa na trawnik ..
Tak to utrwaliliśmy ,że nawet gdyby .."skały sr....ły" to ,moje psy do roweru nie podejdą.

Ajra nie jest zainteresowana rowerami i nigdy nie miałam sytuacji żeby mi do niego podbiegła - tutaj była zupełnie inna sytuacja, bo to kobieta ją zawołała, na rower Ajra nawet by nie zwróciła uwagi..

klaudia1234 - 27-10-2013, 17:10

Ja chyba stałam się jakąś psychopatką, ponieważ gdy słyszę taki tekst jak np. "zabiję jak psa" to po prostu szok. Mam ochotę zabić taką osobę. Albo gdy widzę jak ktoś podchodzi przedmiotowo do zwierząt mam ochotę.... ]:) ]:) ]:) ]:) ]:)
Nerw mnie łapie np. wtedy gdy widzę jak toś kupuje dla psa, kota lub innego zwierzaka Whiskas lub Pufi lub inne świństwo to mam wtedy ochotę już coś powiedzieć.
Albo to jest "normalne" wśród maniaków labków i innych zwierzaków, albo się całkiem stoczyłam :-P :D :D

snowflake - 27-10-2013, 18:54

klaudia1234 napisał/a:

Nerw mnie łapie np. wtedy gdy widzę jak toś kupuje dla psa, kota lub innego zwierzaka Whiskas lub Pufi lub inne świństwo to mam wtedy ochotę już coś powiedzieć.
Albo to jest "normalne" wśród maniaków labków i innych zwierzaków, albo się całkiem stoczyłam :-P :D :D


Powiem szczerze, że kupowałam kotu whiskasa. Dlatego, że ona od maleńkości była nauczona do mokrego jedzenia. Jak kupiłam jej suche, to nie ruszała go przez dwa dni, po dwóch dniach jadła chyba po to, żeby przeżyć.. Stwierdziłam, że kota męczyć nie będę. Na kocich karmach się nie znam, jakieś porządne forum trudno mi było wtedy znaleźć. Dawałam jej Whiskasy i takie.. nie pamiętam nazwy, te droższe, ale też sklepowe, mokre karmy. W końcu dowiedziałam się tego i owego, stwierdziłam, że kota męczyć nie będę i od tej pory jej gotujemy. Chciałabym przejść na suche, ale nie wiem jak ją do niego przekonać. ;|
I myślę, że sporo ludzi tak ma. Mój tata ma w domu koty, kupuje im Kitekata.. Mówiłam mu, że to nie jest zbyt dobre dla kotów, że jak kupi np. 10 kg suchej karmy, to wyjdzie mu bardzo mało na dzień, na pewno mniej niż te wszystkie kitekaty(3 na dzień dla jednego kota).. A jego odpowiedź "to tylko kot, od małego mu daję"..

klaudia1234 - 27-10-2013, 19:03

Ja też święta nie jestem bo czasami jak mi karmy zabraknie to niestety kupuję marketówki. Ale żeby np. notorycznie żywić psa Chappi lub Puffi z biedronki to chyba bym się psychicznie wykończyła z tą świadomością że sama truję psa :D :D
aganica - 27-10-2013, 19:32

Kiedyś /jeden raz/ kupiłam suuuper karmę W puszce /w TESCO/ Myślę sobie...wszyscy kupują to i ja święto psom zrobię efekt......... tryskająca krew zamiast kupy u jednego z moich psów.
Opowiedziałam o tym mojemu, zaprzyjaźnionemu p.Wojtkowi /właścicielowi sklepu zoologicznego/ Popatrzył na mnie jak na kretyna i skwitował " nie blondynka a nie wie że karmę się bez puszki podaje" :-P Jak nie masz na normalne jedzenie...przyjdź, dam worek na kreskę...zapłacisz jak będziesz miała a psów nie truj, bo ... przywiążę do zderzaka i przez miasto przeciągnę :D

Wena - 27-10-2013, 19:42

mnie tam raz opłaciło się kupić puszkę karmy w lidlu za 3 zł, w ramach zadość uczynienia za ligninę w puszce zamiast karmy dostałam 1500 zł od producenta (starczyło na 12 worów 15kg - czyli rok żarcia) :haha:
Karoola - 27-10-2013, 19:52

wow, nieźle :-o miałaś farta!
Milena - 27-10-2013, 19:54

Myślę, że moglibyśmy wspólnie książkę napisać o "bajecznych" radach innych "znawców" psów, osiedlowych "behawiorystów" czerpiących wiedzę z dziwnych nieznanych źródeł.
Nie ukrywam, że nadal wciąż często się irytuje na takich ludzi, którzy sieją rady aby: dopuścić sukę chociaż raz bo inaczej zwariuje i inne... staram się tłumaczyć, trochę uświadomić ale najczęściej kończy się fiaskiem, ludzie nie rozumieją albo NIE CHCĄ ROZUMIEĆ, bo są święcie przekonani o swojej racji, klapki na oczach...
Bardzo ubolewam też nad tym jak większość właścicieli traktuje swoje zwierzęta, myślę, że takich jak my, ludzi posiadających zwierzęta z pasji jest wciąż mniej niż tych, którzy tych zwierząt nie powinni mieć w ogóle...

klaudia1234 - 27-10-2013, 20:56

Milena, ZACZYNAM PISAĆ:
KSIĄŻKA PT.
PRAWDY I MITY O LABRADOR RETRIEVERACH :D
1. Labrador Retriever to tak naprawdę Labllador Retrifer
2. Labradory {lub jak kto woli Lablladory} pochodzą od Roteweilerów.

Kurcze, nie wiem czy dobrze robię, bo jak jakiś laik przeczyta to może zwariować :D

Jeżeli macie jakieś dobre rady znanych kynologów specjalistów to piszcie :-P

Milena - 27-10-2013, 20:59

klaudia1234 napisał/a:
Retrifer


Renifer chyba ;D

aganica - 27-10-2013, 21:07

klaudia1234 napisał/a:
pochodzą od Roteweilerów.
Są długowłose i krótkowłose .
Prawdziwy lablador jest biszkoptowy a te inne to mieszanki.
Czarny po lotfajlerze a czekoladowych wcale niema - to zwykłe kundle są.
:->

Milena - 27-10-2013, 21:09

A mi jedna Pani próbowała wmówić, że mam goldena ;D
klaudia1234 - 27-10-2013, 23:21

Milena napisał/a:
A mi jedna Pani próbowała wmówić, że mam goldena

A mi że mam Huskiego :D
PAMIĘTAJMY Że Labrador to ta sama rasa co Golden, a ten to jest Owczarkiem podhalańskim. Z TEGO ROZDZIAŁU WYNIKA że nasze labki to nie labki tylko lablladrorrogoldsherped :D :D :D
Jeżeli ktoś ma dalsze pomysły to piszemy dalej :-P
Wkrótce wydamy książkę której nawet Cesar nie pobije ;D

Sarrai - 28-10-2013, 08:13

Dobre :D
Ja też mam takiego jednego 'psiarza' starszej daty z masą dobrych rad ;) Po pierwsze - psa, nawet szczeniaka 3 miesięcznego należy zawsze puszczać bez smyczy, wtedy nauczy się chodzić przy nodze. To nic, że jego pies ze trzy razy został potrącony przez samochód i generalnie kiedy idzie to lata w każdą stronę w te i wewte jak szalony, ale to nic. Powinnam ją ze smyczy spuszczać.
Inna rada - jak Fridzie zacznie jasnieć nos to znaczy, że zaczyna jej się charakter zmieniać na taki bardziej zrównoważony :lookdown: Podobno to jest stanowisko weterynarza.
Od innego jeszcze usłyszałam, że skoro mój pies zjadł jak był szczeniakiem na kwarantannie dwa razy swoją kupę (chyba pierwszy tydzien w nowym domu) to znaczy, że jest PSYCHICZNY ;) ))))))) i powinnam psa zwrócić do hodowli, bo ma coś nie tak poukładane w głowie ;)
No i nieustannie rozwalają mnie ogłoszenia "SPRZEDAM LABLADORY". Nosz kurna sobie myślę..... skoro ktoś już się postarał o szczeniaki i chce na nich zarobić to by przynajmniej nazwę rasy poprawnie napisał!!!

nikolajewna - 28-10-2013, 10:10

Nie zapominajmy o bardzo istotnym fakcie, że pies z czarnym podniebieniem jest agresywny.
klaudia1234 - 28-10-2013, 13:28

Ważną rzeczą jest także to że labradory nie mogą żyć więcej niż 12 lat, bo jak żyją więcej to znaczy że są kundelkami :-P
snowflake - 28-10-2013, 15:57

Żaden labrador nigdy nie będzie agresywny, niezależnie od wychowania i właściciela. Bo przecież labradory to psy stworzone dla dzieci, innej opcji nie ma.
Milena - 28-10-2013, 17:14

Czarnych labradorów nie ma.
klaudia1234 - 28-10-2013, 17:54

No i oczywiście jak labrador biszkoptowy to tylko i wyłącznie długowłosy, czarne i czekoladowe mogą być krótkowłose. :-P

[ Dodano: 28-10-2013, 17:55 ]
Milena napisał/a:
Czarnych labradorów nie ma.

O kurcze czyli twój Zefcio to duch? :-P :D :D

Kesja - 28-10-2013, 18:16

Cytat:

Czarnych labradorów nie ma.

No proszę! :-o
:D :D :D

Milena - 28-10-2013, 18:19

klaudia1234 napisał/a:
O kurcze czyli twój Zefcio to duch?


Przecież pisałam, że golden. Nie widać?! ;)

klaudia1234 - 28-10-2013, 18:30

Milena, :D :D
No fakt :-P

snowflake - 29-10-2013, 16:53

Moja sąsiadka z klatki obok, od pierwszego dnia, kiedy przyjechałam do domu z Cece, udziela mi rad.. Zawsze, jak ją widzę powtarza "kupić psu szelki albo kolczatkę, żeby się nauczyła chodzić". Od 8 tygodnia życia Cece słyszę to prawie codziennie.
Mówiłam Pani, że ona się dopiero uczy chodzić, wiadomo, że od razu wszystkiego nie potrafi, zwłaszcza, że od urodzenia biegała jak chciała. Jak podrośnie i dalej będzie brzydko chodzić, to kupię easy walki. Na pewno nie w 2 miesiącu.. Pani się krzywo popatrzała i spytała "jakie yzy łaaaaki?".. Wytłumaczyłam. Pani nie rozumie. MAM KUPIĆ SZELKI. Mówię dalej, że ona jeszcze rośnie... Za miesiąc będzie dwa razy taka jak teraz.. No i co? Mam kupić..
Dziś spotkałam ją znów. Znowu kazała mi kupić szelki.. Bo ona to kupiła takie fajne na targu, za 18 zł. (ten model taki, no wiecie.. co pies łatwo może głowę wyciągnąć) w ogóle jakieś promocje są, karmę też kupiła za 5 zł kilo, zabawki też były..
Mówię Pani, że szelek ani karmy z targu nie chcę i że o dziwo planuję zakup szelek, ale dopiero na grudzień.
Pani mówi, żebym kupiła teraz. Bo w zimę psy nie powinny chodzić w szelkach. Spytałam dlaczego i czy ona sugeruje, abym zakupiła szelki dla psa na miesiąc? Za miesiąc pewnie będzie już śnieg, zima skończy się w marcu(jak dobrze pójdzie :D ) a wtedy to Cece na pewno się w te szelki nie zmieści.
Pani mówi, że PRZECIEŻ JEST REGULACJA, ona mi przecież mówiła, ja jej nie słucham,. Te szelki co ona ma, to aż z 7 cm regulacji mają. Powiedziałam Pani, że 7 cm mnie nie interesuje, niestety się obraziła. :D Powiedziała, że jako doświadczona posiadaczka psa chciała mi pomóc, ale skoro ja ciągle wiem swoje, to ona już mi pomagać nie będzie, a ja jeszcze wspomnę jej słowa.

Kiedyś wykłócała się ze mną, że 150 zł miesięcznie na karmę to głupota. Ona swojego 5 kilogramowego kundelka karmi karmą z biedronki i odpadkami z jedzenia, a jakoś jest pełen energii. (Ma 8 lat i 100 metrów przechodzi w pół godziny. :) ) Prześwietlenie stawów? Jestem nienormalna. :D Ona nigdy nie robiła i pies zdrowy przecież. Powiedziałam Pani, że jej pies ma 8 lat i waży 5 kg, a mój pies ma 5 miesięcy i waży 3 razy więcej, jednak jest różnica w wadze, to inna rasa, laby są podatne na dysplazję, blalabla... Mają inne potrzeby niż 5 kilogramowy kundelek. Pani twierdziła, że ktoś mi nagadał głupot i wymyślam, ona ma psa i ma doświadczenie. Ja go nie mam.
Dodam, że od dziecka byłam wychowywana przy owczarku niemieckim i labradorze, później miałam kundelka.. Jednak coś tam na temat psów przed przybyciem Cece do mojego domu wiedziałam :haha:

A teraz kto mi wytłumaczy, dlaczego psy nie mogą chodzić zimą w szelkach? Przepraszam, ale nie mam doświadczenia i nie wiem.. :cring: :cring: :cring: :D :D

deadend - 29-10-2013, 21:39

yyy może w szelkach a bez obroży jak bez szalika, w szyję zmarzną :beated:
a na serio to jedyne co mi do głowy przychodzi to że czasem szelki są na takich metalowych klamrach, to może to w mróz niefajne, innych pomysłów nie mam.

klaudia1234 - 30-10-2013, 18:14

snowflake, Padłam :D
Kiedyś idę z moim Lizakiem. Pies drepcze przy nodze, nie wydawał ani cienia agresji, po prostu szedł ze 3 cm ode mnie. Nagle znad przeciwka nadjechał jakiś facet rowerem, zszedł z roweru, zaczął wykonywać jakieś dziwne ruchy, oganiać się, dopiero po jakimś czasie zoriętowałam się że to chodzi o Lizaka. Dodam tylko że mój psiul szedł przy nodze, nie wykazywał nawet trochę zainteresowania tym panem, nawet się na niego nie patrzył. W końcu przykucnełam przy Lizusie złapałam go za szelki i przeczekaliśmy aż pojedzie :-P

Milena - 30-10-2013, 18:18

snowflake, współczuje sąsiadki i gratuluje cierpliwości, ja bym chyba nie wytrzymała :-P
aganica - 30-10-2013, 18:24

snowflake napisał/a:
A teraz kto mi wytłumaczy, dlaczego psy nie mogą chodzić zimą w szelkach?
Nooo, tyle razy Ci tłumaczyłam ..szelki tylko na lat bo..jak pies się poci pod pachami to mu nie cieknie po łapach .. :| W zimę tylko obroża bo psu w szyje cieplej i nie będzie miał anginy .. ojj ..tyle razy tłumaczyłam a Ty..
ciągle wiesz swoje :doubt:

:D :D :D :D

aganica - 30-10-2013, 18:26

klaudia1234 napisał/a:
zszedł z roweru, zaczął wykonywać jakieś dziwne ruchy, oganiać się,
Trzeba było mu powiedzieć, że jak się nie uspokoi to go ugryziesz i nawet Twój pies Cie nie powstrzyma ]:)
Milena - 30-10-2013, 18:27

aganica napisał/a:
.szelki tylko na lat bo..jak pies się poci pod pachami to mu nie cieknie po łapach ..


aaaa to już wiem, po co te wszystkie podszycia różne są!

klaudia1234 - 30-10-2013, 19:06

aganica napisał/a:
Trzeba było mu powiedzieć, że jak się nie uspokoi to go ugryziesz i nawet Twój pies Cie nie powstrzyma
:D
Następnym razem tak zrobię :-P
Naprawdę moje zdziwienie było wielkie że ktoś mógł posądzić mojego dziadka o instynkty mordercze ;D

snowflake - 30-10-2013, 20:17

aganica napisał/a:
snowflake napisał/a:
A teraz kto mi wytłumaczy, dlaczego psy nie mogą chodzić zimą w szelkach?
Nooo, tyle razy Ci tłumaczyłam ..szelki tylko na lat bo..jak pies się poci pod pachami to mu nie cieknie po łapach .. :| W zimę tylko obroża bo psu w szyje cieplej i nie będzie miał anginy .. ojj ..tyle razy tłumaczyłam a Ty..
ciągle wiesz swoje :doubt:

:D :D :D :D


Przepraszam, ja mało doświadczona jestem.. Nie wszystko od razu załapuję :cring: :cring:
Ale skoro tak mówisz, to chyba będę musiała Ci zaufać. Żadnych szelek pod choinkę nie kupię, ale za to kupię obroże z podwójnym podszyciem futerkowym, najlepiej z 7 cm szerokości, nie mogę pozwolić żeby przyszła do nas angina! Myślicie, że skarpetki też się przydadzą? Takie o.. http://www.cafeanimal.pl/...756x640m480.jpg podpasowałabym kolorem pod obrożę.

:D :D :D

klaudia1234 - 31-10-2013, 16:56

snowflake, Oj tak, tak. Skarpetki, do tego różowe laczki koniecznie z kokardką, różowa sukieneczka, na to bolerko i czapeczka z daszkiem. Nero zawsze tak chodzi ubrany i jest suuuper :D :D :D :D :D
snowflake - 03-11-2013, 10:25

klaudia1234 napisał/a:
snowflake, Oj tak, tak. Skarpetki, do tego różowe laczki koniecznie z kokardką, różowa sukieneczka, na to bolerko i czapeczka z daszkiem. Nero zawsze tak chodzi ubrany i jest suuuper :D :D :D :D :D


A czy może być czapka bez daszku? Bo kupiłam dziś na targu taką bez.. :(
Dziękuję wam dziewczyny, dzięki waszym radom mój pies na pewno nie będzie miał anginy.
Zamówiłam obrożę z podszyciem futerkowym, coby Cece w szyjkę zimno nie było. Po skarpetki pójdę w poniedziałek do sklepu z bielizną, ale nie wiem, jaki rozmiar wybrać.. :( Próbowałam jej zakładać moje, ale ma troszkę za duże. Najwyżej będzie chodziła w troszkę za dużych, jak podrośnie to będą dobre. :)


Tymczasem za moim oknem...
Stoi sąsiadka(nie ta od szelek.) i rozmawia z moją matką najwspanialszą. Konwersują zawzięcie na temat psów, bo sąsiadka to swojego szkoliła od najmniejszego, po dupie szmatą biła jak coś źle zrobił i co? Na takiego usłuchanego psa wyrósł! Rodzicielka moja rzecze, że ja krzyczeć i bić jej zabraniam, zamiast tego nakazuję mówić 'FE'.
Sąsiadka wybucha śmiechem. Fe? Tak to ona do dzieci swoich mówi, pies to nie dziecko, pies to pies. Po dupie lać!
Tak słucham, słucham.. Już się we zagotowało i wychodzę do okna, z zamiarem powiedzenia sąsiadce, co sądzę.
A tu Cece zrywa się ze smyczy rodzicielce mojej. Rodzicielka wiek nie ten, więc za psem nie biegnie. Ceceline biegnie za psem sąsiadki, sąsiadka psa swego do nogi przywołuje, rodzicielka psa mego łapie.
Sąsiadka mówi: puszczać ze smyczy trzeba!
Rodzicielka na to: ale ona nawet na smyczy nie potrafi chodzić, a co dopiero bez niej!
Sąsiadka zszokowana: a to trzeba kolczatkę kupić, Pani nie wie?!
Matka moja najwspanialsza, nauczona przeze mnie mówi sąsiadce, że kolczatki nigdy w życiu psu nie założy. Ale zamówiłam szelki(nie martwcie się, anginy się nie dorobimy, przy noszeniu szelek będziemy zakładać szalik, coby szyjka nie zmarzła:D), które pomóc nam mają w nauczeniu jej chodzenia. Sąsiadka parska śmiechem. Szelki? Kolczatkę kupić, póki pies mały i bardziej go to boli bardziej, to się nauczy!
Wychodzę do okna. Mówię co sądzę. Rodzicielka moja ucieka do domu, Pani sąsiadka robi się purpurowa na twarzy, syczy coś do mnie a ja zamykam okno. Matka moja najwspanialsza wraca do domu i rzecze:
"Ja Kamila nie wiem, czy to Ty mi jakieś głupoty mówisz czy to ci sąsiedzi tacy nienormalni są! Za każdym razem jak tutaj jestem i z tym psem wychodzę, to ktoś mi takich rad udziela że to głowa mała! Ja im chcę tłumaczyć że to nie mój pies tylko Twój i Ty tak robić nie będziesz, ale oni swoje dalej! A teraz jeszcze mi wstyd przed tą babą będzie, ja chciałam być miła i wziąć wnuczkę chociaż na spacerek koło bloku, a tu takie atrakcje jak zawsze.."

Zaczynam rozważać przeprowadzkę, bo nim Cece dorośnie, ja będę pokłócona z całym osiedlem. :D

mibec - 03-11-2013, 17:35

snowflake, rewelacyjnych masz sasiadow :haha:

Ja dzisiaj sie dowiedzialam ze jestem nieodpowiedzialna i bez wyobrazni, bo sama wychodze z takimi wielkimi bestiami na spacer, a tu przeciez chlopa potrzeba :haha:
a mowila mi to Pani ktora nie mogla opanowac malego westa na smyczy, podczas gdy owe "bestie" grzecznie usiadly przy mojej nodze i czekaly na dalszy ciag spaceru :haha:

klaudia1234 - 03-11-2013, 22:08

BŁAGAM Was, napiszcie że Wy tak nie uważacie, bo ja się jakiejś shizy zaraz nabawię. Nie mogą słuchać Kurde, jakaś przewrażliwiona jestem czy co? :D
snowflake - 04-11-2013, 14:14

klaudia1234 napisał/a:
BŁAGAM Was, napiszcie że Wy tak nie uważacie, bo ja się jakiejś shizy zaraz nabawię. Nie mogą słuchać Kurde, jakaś przewrażliwiona jestem czy co? :D


Ale, że co? Jak nie uważamy?

Basia i Barni - 04-11-2013, 17:20

snowflake, gdzie na tym Śląsku dokładnie mieszkasz? :D
snowflake - 04-11-2013, 21:46

Basia i Barni napisał/a:
snowflake, gdzie na tym Śląsku dokładnie mieszkasz? :D


A czemu pytasz? To są bardzo poufne informacje. :D

klaudia1234 - 05-11-2013, 15:36

Wczoraj wracając ze sklepu zauważyłam malutkiego kundelka. Był naprawdę biedny, zmarznięty i głodny. Po tym jak podszedł do samochodu mogłam wywnioskować tyle że ktoś go wyrzucił.... Gdy zaczęłam rozglądać się na około i upewniłam się że piesek nie ma właściciela poszłam do sklepu i kupiłam mu puszkę i oddałam sw€j serek. Biedak pewnie był bity lub przepędzxany bo bardzo bał się podejść do mnie.
Gdy wracałam od samochodu zobaczyłam uśmiechniętą panią, która patrzyła się na mnie z politowaniem.... :|
Dzisiaj już tego psa nie było...

tenshii - 08-11-2013, 15:22

Dziś rozmawiałam z człowiekiem, którego labrador ucieka z posesji, więc pan wpadł na pomysł, że kupi drugiego psa, to będą sobie razem siedzieć na podwórku.
Milena - 08-11-2013, 15:26

tenshii, rzeczywiście to rozwiązuje problem ;D

Wcześniej gdzie mieszkałam, miałam sąsiada, który mieszkał w domku jednorodzinnym, miał też yorka, którego wyprowadzał na smyczy po ogródku... i nie robił tego w celach nauki psa chodzenia na smyczy, heh.

snowflake - 08-11-2013, 16:57

Padłam. Napisałyście jedno zdanie, a zabiło mnie na kawałeczki. :D :D

[ Dodano: 13-11-2013, 23:46 ]
Mój pies jest tłusty. Ma spasiony BRZUCH.

tenshii - 10-02-2014, 09:30

Wczoraj wieczorem zadzwonił do naszych drzwi sąsiad. Pod naszą bramą siedziała skulona i wystraszona, na oko 4 miesięczna czarna suczka labka. Zapytał czy nie wiemy czyja jest. Niestety nie wiedzieliśmy ale wzięliśmy ją do domu. Była zadbana. Miała obrożę i obrożę przeciwpchelną. Brak adresówki. Miałam jej robić ogłoszenia, ale po 30 minutach sąsiad przyprowadził właścicieli :confused: pijaną kobietę i jej około 10 letniego syna. Dziecko zapłakane, mamuśka ledwo na nogach stała. Pies od niej odskoczył ze strachu. Wzięła sukę na ręce i zaczęła opowiadać, że zerwała się jej ze smyczy, a adresówka była ale widocznie zgubiła ją. Darła się na dziecko, że nie chce z nim wychodzić bo siedzi przy komputerze i jak pies woła, to też wychodzi bez smyczy a jak po chwili nie chce wracać do domu to ją bije :cring: Coś tam im tłumaczyliśmy ale niewiele dotarło. Zabrali ją.
Chyba następnym razem jak ją znajdę to już jej im nie oddam :confused:

snowflake - 10-02-2014, 18:24

tenshii napisał/a:
to też wychodzi bez smyczy a jak po chwili nie chce wracać do domu to ją bije :cring:


.... :cring:
Moja sąsiadka(mieszkam w bloku) swojego psa bez smyczy wypuszcza pod klatkę, pies sobie lata a ona ma to gdzieś, gdzie się załatwi i czy przypadkiem nie potrąci go samochód. Jak pies długo nie przychodzi, a w końcu przyjdzie, to go bije. Ręką, bo smyczy nawet nie zabiera ze sobą. A jak nie przychodzi, to zostawia ją pod klatką. Wiele, wiele razy widziałam tego psa zimą, pod klatką, wystraszonego, trzęsącego się z zimna. Za każdym razem pukałam do sąsiadki, a ona widząc psa mówi tylko "no wreszcie jesteś".. Eh.

aganica - 10-02-2014, 18:41

tenshii napisał/a:
następnym razem jak ją znajdę to już jej im nie oddam
Cytuję bez "chyba" .. bo nie wyobrażam sobie byś ją mogła oddać po raz kolejny, wiedząc że właściciele ....znowu nie dopilnowali psiaka.
Podejrzewam, że nie dopilnują, a już nie chcę myśleć co ją czeka... gdy pierwszą cieczkę dostanie :confused:

deadend - 10-02-2014, 23:15

tenshii, ale jak nie oddasz to tez będzie zadyma z właścicielami :(
tenshii - 10-02-2014, 23:19

deadend, niekoniecznie. Teraz znalazł ją sąsiad i wiedział gdzie jest. Innym razem może być inaczej ;)
aganica - 11-02-2014, 07:27

tenshii napisał/a:
Innym razem może być inaczej
:D :D :D

Dzisiaj ...
Wracam z porannego spaceru..pada deszcz..moje psy zadowolone bo wyszalały się na polach.
Spotykam sąsiadkę z Yorkiem... która patrzy z obrzydzeniem i się odsuwa na bezpieczną odległość.
Z uśmiechem mówię dzień dobry a ona na to.. ojej jakie one brudne , ociekające błotem :-o /jej York na ręku/
Odpowiadam z zadowoleniem, że byliśmy na polach i szaleliśmy w błocie :D
Na co ona;
Nie wiem jak pani może na to pozwolić.. pies to ozdoba człowieka..nie może wyglądać tak okropnie :beated:
Na co ja..;
OZDOBA?.. tylko ozdoba? a ja myślałam, że pies to ..PRZYJACIEL CZŁOWIEKA?
Sąsiadka fuknęła i poszła do domu.Nie wiem czy jej "ozdoba" się załatwiła no...ale cóż ..wszak nie chodzi o spacer tylko o pokazanie się :-P
:D :D

evecious - 11-02-2014, 11:42

aganica napisał/a:
tenshii napisał/a:
Innym razem może być inaczej
:D :D :D

Dzisiaj ...
Wracam z porannego spaceru..pada deszcz..moje psy zadowolone bo wyszalały się na polach.
Spotykam sąsiadkę z Yorkiem... która patrzy z obrzydzeniem i się odsuwa na bezpieczną odległość.
Z uśmiechem mówię dzień dobry a ona na to.. ojej jakie one brudne , ociekające błotem :-o /jej York na ręku/
Odpowiadam z zadowoleniem, że byliśmy na polach i szaleliśmy w błocie :D
Na co ona;
Nie wiem jak pani może na to pozwolić.. pies to ozdoba człowieka..nie może wyglądać tak okropnie :beated:
Na co ja..;
OZDOBA?.. tylko ozdoba? a ja myślałam, że pies to ..PRZYJACIEL CZŁOWIEKA?
Sąsiadka fuknęła i poszła do domu.Nie wiem czy jej "ozdoba" się załatwiła no...ale cóż ..wszak nie chodzi o spacer tylko o pokazanie się :-P
:D :D


I to przez właśnie takie podejście, że yorki to ozdoby są one jednymi z najmniej miłych psiaków u mnie na osiedlu, a wręcz na niektóre można powiedzieć agresatory, które warczą i szczekają z daleka....nie widać ich a słychać :doubt: całe szczęście mój pies przechodzi obok nich zupełnie obojętnie.. całkiem jakby ich nie było :) ewentualnie spojrzy z politowaniem :P

Quaddo - 13-02-2014, 22:08

tak z innej beczki. w sumie nie wiem, gdzie napisać.

czy jest możliwe, że dzieci po roku, póltora przebywania z psem nagle się nabawiaja alergii? bo mi się to wydaje niemożliwe. oczywiście się moge mylić,

ale juz któryś ze znajomych (dalszych znajomych) poddaje psa z tego powodu.

tenshii - 13-02-2014, 22:09

Quaddo, mojemu bratu po 40 roku życia znacznie spadła odporność i musiał oddać zwierzaki bo nie dawał rady nawet na lekach, a ze zwierzętami żył całe życie. Także ja wiem, że alergia to nie tylko wrodzona przypadłość
Milena - 13-02-2014, 22:11

Quaddo napisał/a:
czy jest możliwe, że dzieci po roku, póltora przebywania z psem nagle się nabawiaja alergii?


niestety tak...

Quaddo - 13-02-2014, 22:15

bo ja zaczynam podejrzewać, że to sciema.
znaczy się, w jednym przypadku to wiem, że to 100% sciema, bo sie nas pytali czy nie chcemy psa, bo sobie nie daja rady, ale w ogłoszeniu poszła własnie wersja z alergią.

w tym drugim przypadku - nie wiem. ale też mi się wierzyć nie chce.

co do alergików - to z moich znajomych doświadczenia - ich dziecko było uczulone na wszystko, po latach odczulania - z roku na rok te alergie słabną. I tak sobie pomyślałam, że dzieci od małego chowane ze zwierzakami, nagle się na nie nie uczulają.

dlatego się pytam, bo mnie to zaintrygowało

Milena - 13-02-2014, 22:18

Quaddo, nieleczona alergia często nasila się z wiekiem
a co do ściem, to niestety ale często wykorzystywany powód do oddania zwierzaka niezgadzający się z prawdą :doubt:

Małgosia35 - 13-02-2014, 22:18

Quaddo napisał/a:
czy jest możliwe, że dzieci po roku, póltora przebywania z psem nagle się nabawiaja alergii?

Jest możliwe. Ja co prawda nie mam w tym względzie "doswiadczenia" z psem,ale z alergią na inne rzeczy ,która wyniknęła po latach..Moja mama z alergią na pyłki,trawy itp rzeczy zaczęła walczyć mając lat 40 kilka,wcześniej temat alergii był jej obcy zupełnie. Ja po kilku latach pracy ze środkami ochrony roślin stałam się alergikiem,wcześniej nie miałam z tym problemów.Dzisiaj bez rękawiczek nie mogę dotknąć pomidora na szklarni :-P
To,że ktoś jest uczulony może wyjść nagle,nawet jeśli wcześniej nie było z tym żadnych problemów.

Inna sprawa ,że często oddawanie psa z powodu alergii dziecka jest tylko pretekstem nie mającym nic wspólnego z faktyczną alergią..:(

Quaddo - 13-02-2014, 22:25

no to psów na nich wieszać nie będę :)
psinki szkoda. mam nadzieję, że trafi jej się ktoś fajny.

psikna ma ogólnie przechlapane moim zdaniem. jest wyprowadzana po osiedlu na betonowe boisko (żeby sie nie pobrudziła), nie ma kontaktu z innymi psami, w ogóle nie jest za czesto na spacerach i słyszałam, że ciągnie jak wół aha! i nie jest spuszczana ze smyczy! :cring: ale poza tym jest super wytrenowaną psiną. :|

[ Dodano: 01-04-2014, 21:09 ]
dziś mi jedna pani powiedziała, że mój pies "nie wie jak używać hamulców" :-o

p.s. się okazoło, że jednak psa nie wydają

aganica - 20-04-2014, 07:08

Po dzisiejszym spacerze, jestem zniesmaczona, ..beztroskim podejściem człowieka do...swojego psa.
Spotkałam mężczyznę z cane cosro italiano. Typowy, piękny, grafitowy przedstawiciel swojej rasy i nic by nie było "na rzeczy" gdyby....
Pies nie szedł bez obroży, bez smyczy, bez kagańca a ... właściciel do mnie w te słowa;
Dobrze że pani pies to kastrat bo...mój nie znosi samców od czasu gdy jeden doopek poszczuł go swoim amstaffem.
Teraz mój rzuca się na wszystkie samce i je zagryza, łapie w pół i potrząsa ]:)

ale...niech się pani nie boi bo widzę że jest spokojny, nawet się nie zjeżył :-o
Myślę sobie k...wa ...gdzie rozum ? gdzie perspektywiczne myślenie?
A co facet zrobi jak...nagle..jego psu się inny nie spodoba? co zrobi?
Ten pies to 80kg maszyny do zabijania..bez smyczy, bez obroży, bez kagańca :bad:

Powinnam zareagować, powinnam faceta opierniczyć ale...przyznam szczerze..ze strachu, mało się nie posikałam i szybciutko odeszłam by uniknąć konfrontacji .
Wiem, wiem..tchórzem jestem ale..za bardzo kocham swojego psa by wdawać się w dyskusje, a tym samym przedłużać, ryzykować, narażać swojego psa .

kamil8406 - 20-04-2014, 07:31

aganica napisał/a:
Pies nie szedł bez obroży, bez smyczy, bez kagańca
u mnie w mieście za prowadzenie psa bez jakiegokolwiek zabezpieczenia (przynajmniej kaganiec i to dla ras nie agresywnych) jest mandat od 200zl wzwyż.
aganica napisał/a:
Ten pies to 80kg maszyny do zabijania

Jakby mial 80 kg to byl sie czołgał za facetem i to by mu trudność sprawiało. ;D

tenshii - 20-04-2014, 09:24

kamil8406 napisał/a:
u mnie w mieście za prowadzenie psa bez jakiegokolwiek zabezpieczenia (przynajmniej kaganiec i to dla ras nie agresywnych) jest mandat od 200zl wzwyż.

U wszystkich chyba tak jest, tylko straży za mało. Poza tym znając ich pewnie bali by się podejść do człowieka z takim psem ;)

Każdy medal ma też dwie strony - jakby tak każdemu dawali mandaty za psy bez smyczy i bez kagańca, to i nasze i wielu innych całe życie pewnie spędziłyby na smyczy albo w kagańcu...

kamil8406 - 20-04-2014, 10:23

tenshii napisał/a:
Poza tym znając ich pewnie bali by się podejść do człowieka z takim psem

U mnie w mieście jacyś mało strachliwi są :-P

aganica - 20-04-2014, 10:42

kamil8406 napisał/a:
Jakby mial 80 kg to byl sie czołgał za facetem i to by mu trudność sprawiało.
No dobra..dychę mogę mu odjąć /ale nie więcej/ bo moje 44kg przy nim wyglądało jak pinczerek, na prawdę jest wielki. A może to był dog kanaryjski.. :beated:
Znam tego psa nie od dzisiaj i rok temu jako ośmiomiesięczny szczeniak ..brał łeb mojego lovelaska do pyska i ciumkał jak piłeczkę.. już wtedy mi się nie podobała, taka forma zabawy :(
Już wtedy był, potężnym szczeniakiem taranującym wszystko na swojej drodze.Teraz, gdy dojrzał, dorósł , zmężniał.... sieje postrach w okolicy.
Sam właściciel mi dzisiaj to powiedział.. że ludzie przed nimi uciekają .
Nie wiem ile w tym jest prawdy, może facet fantazjuje ale... wole tego nie sprawdzać na własnym psie.

aganica - 20-04-2014, 10:47

tenshii napisał/a:
Poza tym znając ich pewnie bali by się podejść do człowieka z takim psem ;)
Często wolą nie widzieć pewnych rzeczy...
Moja Hercie zawsze chodzi bez smyczy i ..nigdy do nas nie podeszli ale... tłumaczę sobie tym, że nikt o zdrowych zmysłach..w mieście..nie trzyma trzech ,dużych psów ..w bloku.
Pewnie myślą, że ten trzeci ..bez smyczy to ..przybłęda i pewnie będę chciała by się nim zajęli ..dlatego, dla świętego spokoju...głowę odwracają i udają że nie widzą :-P

tenshii - 20-04-2014, 11:41

aganica napisał/a:
Często wolą nie widzieć pewnych rzeczy...

No niestety tak jest....
U nas też wolą dać mandat babci sprzedającej tulipany niż karkom, które parkują zagrażając bezpieczeństwu ruchu...

effcyk - 15-10-2014, 18:09

napiszę Wam co nas dzisiaj spotkało piekielnego :-P . Wracałam z psem ze spaceru, Nestor szedł przy nodze - bez smyczy. Z naprzeciwka jakieś 10 metrów od nas, stał mały niebieski fiat ( jakiś nowszy model) . W środku dwaj panowie, no ludzie jak ludzie - ktoś siedzi w aucie. Co ważne - drzwi od strony pasażera były otwarte.
Ok, ja wiem ze mój pies uwielbia jeździć autem, ale że mijając to auto wpakuje się do niego i co gorsza - usiądzie POLICJANTOWI na kolanach to tego się nie spodziewałam. Tak - to byli dwaj policjanci w mundurach :beated: ... Zapytali mnie tylko czy pies lubi jeździć autem, ja że bardzo bo nad wodę go zabieramy, na to drugi " to my go weźmiemy" :D . Jak zgarnęłam psa, tak w momencie nas nie było. No cóż pies, ciągnie do swoich.
Minęło 10 minut, dzwonek do drzwi - otwieram a tam znajomy policjant, jak mnie tylko zobaczył, zaczął się śmiać :-P . Na szczęście nie chodziło o wlepienie mi mandatu za chodzenie z dużym psem bez smyczy, który na dodatek pakuje się do cudzych aut - tylko chciał wypytać mnie o jakiegoś Pana mieszkającego nieopodal. Ulżyło mi :-P .
Ale powiem Wam, że takich jaj Nestor jak dziś to mi jeszcze nie wywinął ;] .

evecious - 15-10-2014, 19:31

O bożenko :shy: :beated: hahahhaha komiczne ;D ale dobrze, że trafiłaś na spoko policjantów!!
effcyk - 15-10-2014, 19:37

evecious, dokładnie o tym samym potem pomyślałam. Byli to faceci w przedziale wiekowym 30-35 lat, więc obrócili sytuacje w żart :-P . Ale jakby się jakiś uparł i był niemiły, dostałabym mandat za psa bez smyczy i jeszcze ochrzan, że się wpakował do nich do bryki :-P .
Czy mogę teraz napisać tzn. pochwalić się , że mam labradora psa policyjnego ? :D

zaba - 16-10-2014, 10:19

effcyk, haha, jaka historia!! :D Dobrze, ze mieli poczucie humoru.
Monisiaczek - 16-10-2014, 11:06

effcyk, jeszcze Nestor mógłby zostać oskarżony o czynną napaść na policjanta :-P :D
Niezłą mieliście przygodę :)

edyta9119 - 16-10-2014, 11:37

ahahaha :D komicznie to musiało wyglądać :D ahh te nasze laby mają pomysły.. :P
effcyk - 16-10-2014, 16:13

zaba, Monisiaczek, edyta9119, same dziewczyny wiecie jak wygląda życie z labradorem :-P ....
Z jednej strony ta sytuacja jest śmieszna - nas do dziś wszystkich w domu śmieszy :) , z drugiej trochę przerażająca. Zdałam sobie sprawę że pies, który lubi jeździć w aucie jest łatwym łupem dla złodziei niestety. Wystarczy otworzyć drzwi od auta, zawołać psa i jestem pewna że Nestor by się nie wahał czy wsiąść czy nie :confused: , bez wzgledu na to kto by tam w środku siedział . Leciałby jak na skrzydłach ... On jazdę samochodem kojarzy z czymś przyjemnym, bo przeważnie pakujemy go do auta jak jedziemy nad wodę lub do lasu.
To jest niestety minus tej " zgubnej miłości " psa do jazdy w aucie, tym bardziej labradora - tak ufnego do wszystkich ludzi psiaka.

Nitka - 19-10-2014, 23:28

Wolę stanowczo policję, niż sm- nie znoszę ich. SM przychodzi na nasz spacernik-takie górki-mini park, siada na ławce siedzi do 18 i idzie do domu, albo gania 60 paroletnią kobitę z 12 letnim goldenem, który był psim terapeutą, chodził do hospicjum dla dzieci i już jest na emeryturze, staruszek przekochany, wspaniały pies do dzieci, łapie ją i 200 zł, a goniąc mija siedzących na ławce małolatów pijących wódkę i głowy w drugą stronę im się chcą urwać, żeby nie zobaczyć.

Lepszy numer wywinęła seterka znajomej, dobiegłą do policjantów siedzących na ławce, chcą jednego liznąć w twarz, zrzuciła mu czapkę na ziemię, a gdy ten ją pogłaskał już nie odeszła od nich, położyła mu głowę na kolanach i drap mnie, policjant musiał wstać i odprowadzić ją kawałek, bo nie chciała się ruszyć z właścicielką. Pękałyśmy najpierw ze strachu, a potem ze śmiechu.

A lepszy numer był w zeszłym tygodniu, spotykamy się na tych górkach około 19, latarnie są dwie koło schodów bo miasto nie ma kasy, więc już ciemno, idzie kobieta, dochodzi do nas i pyta, czy co dzień tu jesteśmy, bo jak tak, to ona będzie tędy wracać do domu, bo dajemy jej bezpieczeństwo, a jak nas nie ma, bo nas widzi z dołu to idzie sporo dalej, bo naokoło, także SM powinna nam % wypłacać, bo w ciemności jej nie ujrzysz.

iwonadp - 21-10-2014, 13:51

effcyk, z moim Rajkiem nie mogła przechodzić koło otwartych samochodów ,zawsze chciał uprowadzić pojazd ;D
Z policjantami też mielismy przygodę ,calkiem miłą :haha:

effcyk - 21-10-2014, 17:19

iwonadp, czyli historia lubi się powtarzać, szczególnie u labradorów :-P .
Labki po prostu nie pozwalają się nudzić swoim właścicielom ;D . Atrakcji z nimi co nie miara.

Alamo - 22-10-2014, 16:08

Z olbrzymim zainteresowaniem, ale i śmiechem, przeczytałem posty z wątkami policyjnymi. Czytałem i nie mogłem uwierzyć, bo ja miałem to samo z moją labradorką. Co te labradory czują do policji, że muszą się z nią wylewnie przywitać? Ileż ja razy myślałem, że skończę z ciężkim mandatem za brak kontroli nad psem, ale zawsze jakoś mi się upiekło. Moja labradorka zawsze, ale to zawsze, musiała najwylewniej przywitać się z policją. Nieraz policjanci pytali mnie, czy jestem z „firmy”, albo czy może ten pies jest byłym labradorem policyjnym? A to nic z tych rzeczy.

Najgorszy numer wykroiła kiedyś na dzień przed Wszystkimi Świętymi na warszawskim skrzyżowaniu Alei Reymonta i ulicy Żeromskiego. Ponieważ jest to trasa dojazdowa do dwóch cmentarzy to światła były wyłączone, a na skrzyżowaniu stał policjant i kierował ruchem. Na tym skrzyżowaniu przechodziłem z labradorką na pasach. Jak ona tylko namierzyła tego policjanta, co kierował ruchem na środku skrzyżowania, to (będąc przecież na smyczy i to mocno trzymanej) tak strasznie mocno do niego wystartowała, że mało mnie nie przewróciła i oczywiście wyszarpnęła mi się z ręki. Na szczęście nie potrącił jej żaden samochód, a jak tylko dobiegła do tego policjanta to dawaj witać się z nim na całego, jak to tylko labrador potrafi najlepiej. Mnie się tylko zrobiło gorąco i oczywiście myśl „No to jestem załatwiony. Mandat pewnie będzie z najwyższej taryfy”. Ale nie. Policjant był z poczuciem humoru. Wprawdzie dostałem ochrzan, ale policjant uśmiał się bardzo i kazał mi zjeżdżać w te pędy z tego skrzyżowania.

Innym razem, w Alejach Ujazdowskich, czyli na trasach rządowo-parlamentarnych, szedłem z nią a krok za nami szedł minister sprawiedliwości, sam, bez ochrony. Doszliśmy pod amerykańską ambasadę, zrównaliśmy się ze sobą, a tam na rogu Pięknej i Alej stał policjant, jak to zawsze pod strategiczną ambasadą. I powtórka z przypadku powyższego. Tak się szarpnęła do powitania z policjantem, że mało z panem ministrem nie wylądowaliśmy na chodniku. Wprawdzie mandatu (znowu) nie dostałem, ale tym razem już policjant taki serdeczny nie był, jak ten wspomniany powyżej.

Święty spokój był za to zawsze z policjantkami. One wręcz się garnęły do powitań z moją labradorką widząc jej inicjatywę do tych powitań.

Jak nie kochać tych labradorów... ;D

iwonadp - 23-10-2014, 13:32

Alamo napisał/a:
Co te labradory czują do policji,
zawsze myslałam ze moje lubią mundury ze względu na Bartka / mójego syna / .
Milena - 23-10-2014, 13:36

Mój Zefirek zobaczył na parkingu w nocy zapalone światło w aucie i kuknął sobie do środka... pech chciał, że akurat był to radiowóz i przestraszył nieziemsko panów policjantów pakując swoją czarną wielką łepetynkę przez otwartą szybę, ale przyjęli to z poczuciem humoru :)
iwonadp - 23-10-2014, 13:39

Zapomniałąm o listonoszach . Jak Rajek namierzył listonosza to gnał za nim jak szalony ,
wiecie jaką listonosze mają traumę na widok psa ...... ale udało sie naszych listonoszy socjalizować .Zillis też ich kocha .

Alamo - 23-10-2014, 13:49

iwonadp napisał/a:
Alamo napisał/a:
Co te labradory czują do policji,
zawsze myslałam ze moje lubią mundury ze względu na Bartka / mójego syna / .

Coś w tym może być.

Ja też czasami noszę mundur, ponieważ jestem rekonstruktorem historycznym i czasami muszę założyć amerykański mundur z czasu II wojny. Ale to jednak rzadko, a poza tym taki mundur ma swój specyficzny zapaszek, na pewno inny niż współczesny polski policyjny. Ale kto wie, kto wie, możesz mieć rację...

Pozdrowienia :)

iwonadp - 23-10-2014, 13:59

Alamo napisał/a:
]Ja też czasami noszę mundur, ponieważ jestem rekonstruktorem historycznym i czasami muszę założyć amerykański mundur z czasu II wojny

to tak jak moj Bartek , tylko on ma inne mundury .
W jakiej grupie jesteś jeśli mozna zapytać ?

Alamo - 23-10-2014, 14:02

iwonadp napisał/a:
W jakiej grupie jesteś jeśli mozna zapytać ?

W tej http://shvforvictory.com/

Silver69 - 09-01-2015, 15:52

Ludzie... ale była dzisiaj akcja :D
Moja mam wracając z psem ze spaceru(ja jestem chora no i niestety nie mogłam) poszła do piwnicy żeby wyczyścić Carrę, bo padał deszcz. Wychodząc z piwnicy spotkała sąsiada z którym zaczęła rozmawiać, kątem oka widziała, że sunia bacznie go obserwuje. Facet zwrócił się do niej coś w stylu " co psino" czy coś w tym stylu - Carra nic. Moja mama do niej "no co jest" na co Carra zaczęła tak ujadać, że gościu nie wiedział co ma zrobić i uciekł.. Po jakimś czasie przyjechała policja, którą Carra serdecznie powitała w drzwiach :-P Okazało się, że sąsiad zgłosił incydent a Carra ma przypiętą plakietkę agresora :D :D :D śmiech na sali

Ewelina - 09-01-2015, 16:00

no to ładnie :-P
kamil8406 - 09-01-2015, 17:27

Silver69 napisał/a:
śmiech na sali

Prawde mówiąc ja to bym tak się nie śmiał a to dlatego że facetowi może coś odbić, sprowokować Carrę i mogą być gorsze w przyszłości kłopoty

Ewelina - 09-01-2015, 21:01

nie no racja, obcy pies może nas nieźle wystraszyć. Starszy człowiek widzi trochę inaczej jak My. Trzeba go też zrozumieć i uważać, nie rozmawiać z nim więcej i trzymać psiaka od niego z daleka, niby nic, ale trzeba mieć się na baczności :)
Silver69 - 10-01-2015, 09:53

Ewelina, kamil8406, tylko, że ten człowiek zna moją mamę od dobrych kilkudziesięciu lat, psa też zna. Dodatkowo Carra była na krótkiej smyczy a pies z tego co mi wiadomo ma prawo szczekać :-P
klaudia1234 - 10-05-2015, 13:28

Wczoraj wracając z kontroli u weta stałam z Nerem na chodniku i czekałam na moją mamę. Stoimy sobie, przed nami chodzi masa ludzi. Nero w końcu się kładzie, potem znowu siada-czysta sielanka miejskiego życia. :-P
Bacznie obserwują okolice bo Nero ma czasami takie osoby, psy których nie lubi i obszczekuje.
Nero siedzi przy mojej nodze i idzie jakiś facet. Nagle coś tam zaczyna mamrotać "och piesku, piesku, psipsipsipsipsi cccccc jaki ty majny mmmm" ok myślę sobie. Nero spokojny, nie zareagował, nie odgryzł mu głowy, chwalę go.
Za jakieś pięć minut jdzie facet nr.2 Patrzy się na Nera i gdy już go mija strzela mu palcami prosto w nos. Byłam taka w szoku że nie zdążyłam się odezwać... Nero na szczęście nie zareagował, tylko poprawł się na siedzisku i popatrzył się na mnie w stylu" No co nic mu nie zrobiłem, ale jak chcesz to następnym razem odgryzę mu tą pstrykającą rączkę" ;D
Ludzie sami zaczepiają, i prowokują psy, ale jak w końcu jakiś ugryzie to we wszystkich brukowcach będą nagłówki: "pies pogryzł człowieka bez powodu"
masakra... :-o :( :bad:

iwonadp - 11-05-2015, 14:03

Ja mam inne spostrzeżenia ,od pewnego czasu Ziller bierze udział w programach dydaktycznych w ramach których odwiedza dzieci w szkolach ,udostepnia się też na festynach i w tych sytuacjach jest fajnym ,podziwianym psem . Natomiast na na gruncie prywatnym np na ulicy ,przechodząc w pobliżu placu zabaw dla dzieci jest postrzegany jako potencjalny morderca .
Jacy ludzie są durni .

tenshii - 11-05-2015, 15:07

iwonadp napisał/a:
przechodząc w pobliżu placu zabaw dla dzieci jest postrzegany jako potencjalny morderca .

bo jest czarny :)
Poza tym czym innym jest pies przychodzący do szkoły, sprawdzony etc, a czym innym spotkany na ulicy przypadkowy pies.
Nigdy nie wiadomo a kolor niestety robi swoje

deadend - 11-05-2015, 22:39

tenshii napisał/a:
kolor niestety robi swoje
Moim czarnym Małym się ludzie zachwycają, Rika biszkopta głównie omijano łukiem odkąd dorósł, zastanawiam się, czy to kwestia tego, że Riko jest większy... Bo to jedyna widoczna różnica w wyglądzie poza kolorem... Tak więc nie tylko kolor :)
tenshii - 12-05-2015, 09:47

No nie tylko kolor, bo Fida też się boją ze względu na wielkość, ale czarny niemal zawsze wzbudza strach chyba, że ktoś zna rasę, a biszkopt raczej rzadko.
kamil8406 - 21-05-2015, 19:00

Dzisiaj idąc wąskim chodnikiem z Inuśką miałem taką sytuację. Idzie matka a przed nią biegnie ( znaczy bardziej stara się biec :) ) dwoje dzieci w wieku najwyżej 2-3 lata. Gdy mijali mnie jedno z dzieci podbiegło do Inki i uderzyło ją plastikowymi grabkami do piaskownicy. Na szczęście Inuśka lubi dzieci i tylko dzieciaka polizała ale gdyby to był inny pies to mogło by się źle skończyć. Jak uważacie jakby w takiej sytuacji pies ugryzł dziecko to była by to wina właściciela psa czy matki która nie potrafi przypilnować swojego dziecka?
tenshii - 21-05-2015, 19:49

kamil8406 napisał/a:
Jak uważacie jakby w takiej sytuacji pies ugryzł dziecko to była by to wina właściciela psa czy matki która nie potrafi przypilnować swojego dziecka?

Była parę lat temu taka historia...
Dziecko bawiło się w piaskownicy, chyba takie 6 czy 7 letnie.
Mama sprzątała mieszkanie.
Nieopodal piaskownicy stała ze swoim ONkiem na smyczy kobieta, i rozmawiała z koleżanką.
Dziecko wyszło z piaskownicy i podeszło do psa będącego na smyczy. Pies ugryzł.
Policja uznała, że wina leży po stronie właścicielki psa bo zajęła się rozmową zamiast pilnować psa. Dodano też wówczas, że jeśli pies gryzie powinien mieć kaganiec chociaż prawo mówiło, że wystarczy smycz...
Matka dziecka nie poniosła odpowiedzialności.
Ale sprawa miała chyba trafić do sądu. Nie wiem jak się skończyła.
Cyrk normalnie.

Gdyby mi się coś takiego zdarzyło na pewno bym walczyła. Na samą myśl mi się ciśnienie podnosi

Magdaa87 - 21-05-2015, 20:27

kamil8406, Ciężko powiedzieć . Wydaje mi się że wina tej kobiety ,twój pies był na smyczy a ona powinna swoich dzieci pilnować.
klaudia1234 - 21-05-2015, 22:56

kamil8406, Matka tych dzieci powiedziała takie jedno, magiczne słowo? :-P :doubt:
kamil8406 - 21-05-2015, 23:07

klaudia1234 napisał/a:
kamil8406, Matka tych dzieci powiedziała takie jedno, magiczne słowo? :-P :doubt:

Do mnie nic nie powiedziała, a do dzieciaka (w czasie jak Inuska je lizała) Chodz bo cie jeszcze ugryzie :)

graża - 22-05-2015, 14:07

klaudia1234, no właśnie to magiczne słowo - przepraszam!!!
kamil8406, ja bym od razu zwróciła jej uwagę :-P Co to znaczy aby dzieciak bił mojego psa. Właśnie od tego się zaczyna, a później wyrastają takie dziwadła co na widok psa o mało w gacie nie narobią a jeszcze gorzej jak sadyści. :doubt:

[ Dodano: 22-05-2015, 14:19 ]
Magdaa87 napisał/a:
Ciężko powiedzieć . Wydaje mi się że wina tej kobiety ,twój pies był na smyczy a ona powinna swoich dzieci pilnować

to prawda :)

Magdaa87 - 22-05-2015, 14:56

Pochodzę z małej miejscowości w Polsce i mam wielki problem na spacerach. Dużo osób mojego psa się boi . Gdy jestem na klatce schodowej ludzie puszczają mnie pierwsza nie chcą koło Elzy przejść , pytają sie mnie często jaka to rasa. Elza nie skacze na ludzi , nikogo nie atakuje ani nie szczeka nie wiem dlaczego tak jest. W Holandii natomiast takiego problemu nie mam. Ludzie bardzo przyjaźnie podchodzą do labradorów i często zaczepiają nas na spacerach aby mojego psa pogłaskać .
Milena - 22-05-2015, 15:02

Magdaa87 napisał/a:
ochodzę z małej miejscowości w Polsce i mam wielki problem na spacerach. Dużo osób mojego psa się boi .


Magdaa87 napisał/a:
Elza nie skacze na ludzi , nikogo nie atakuje ani nie szczeka nie wiem dlaczego tak jest


W takim razie to nie jest twój problem :)
Nam ludzie też schodzą z drogi, ale ja widzę plusy takich sytuacji: nikt mnie nie zaczepia, rzadko kiedy ktoś wyciąga ręce w stronę psów, co pozwala im na spokojny spacer. Kiedy jeździmy gdzieś na wycieczki za granicą to ludzie nas często zaczepiają, chcą pogłaskać psy, a nawet robić sobie z nimi zdjęcia - to miłe, ale do czasu, bo kiedy co 10 minut musimy się zatrzymywać to jest to bardzo irytujące.

urtica1 - 22-05-2015, 18:44

graża napisał/a:
klaudia1234, no właśnie to magiczne słowo - przepraszam!!!
kamil8406, ja bym od razu zwróciła jej uwagę :-P Co to znaczy aby dzieciak bił mojego psa. Właśnie od tego się zaczyna, a później wyrastają takie dziwadła co na widok psa o mało w gacie nie narobią a jeszcze gorzej jak sadyści. :doubt:

[ Dodano: 22-05-2015, 14:19 ]
Magdaa87 napisał/a:
Ciężko powiedzieć . Wydaje mi się że wina tej kobiety ,twój pies był na smyczy a ona powinna swoich dzieci pilnować

to prawda :)


Tak, magiczne słowo to jedno, a drugie to wytłumaczenie dziecku że tak się nie robi bo pieska to boli, że "przecież ty też nie lubisz jak uderzy cię brat/siostra/kolega z piaskownicy :-P tak samo i piesek to czuje". No nie wiem, coś w tym stylu. Dziecku, nawet temu małemu przecież też można wytłumaczyć tak żeby zrozumiało, tylko trzeba chcieć to zrobić. Wtedy może byłoby mniej takich sytuacji że straszny pies ugryzł dziecko, które przecież nic nie zrobiło tylko go pacnęło po nosie i wszyscy wokół są winni tylko nie bezmyślna mama :bad: Inka nie dała się sprowokować, ale gdyby trafilo na innego psa który postanowiłby się bronić, ech szkoda gadać.

kamil8406 - 22-05-2015, 19:06

Akurat Inka dzieci bardzo lubi ale jakby na miejscu dziecka był dorosły facet to by co nie co mogła by mu odgryźć. Dorosłych się boi i ich unika ale jak trzeba to umie się obronić ;] .
klaudia1234 - 22-05-2015, 19:48

Ludzie niestety myślą że mogą robić wszystko bo są ludźmi... Psa najlepiej uwiązać na łańcuchu a jak mieszka w mieście to ma chodzić całe życie na smyczy i w pięciu kagańcach na pyszczku...
Człowiek może bić, kopać psa i jemu nic, bo jest człowiekiem, pies warknie w swojej obronie i trzeba go uśpić, bo jest agresywny bez powodu... :bad: :cring: ]:)

graża - 23-05-2015, 23:26

klaudia1234 napisał/a:
Ludzie niestety myślą że mogą robić wszystko bo są ludźmi... Psa najlepiej uwiązać na łańcuchu a jak mieszka w mieście to ma chodzić całe życie na smyczy i w pięciu kagańcach na pyszczku...
Człowiek może bić, kopać psa i jemu nic, bo jest człowiekiem, pies warknie w swojej obronie i trzeba go uśpić, bo jest agresywny bez powodu... :bad: :cring: ]:)

To niestety prawda dlatego jestem strasznie wredną su...ą jeśli ktoś mi zwróci uwagę, że pies bez smyczy a jak jeszcze bez kagańca to już wogóle ma przechlapane. Moja Emcia oaza spokoju na smyczy i jeszcze w kagańcu 😡 Kiedyś rowerzysta potrącił mi Emcie w lesie to o mało oczu mu niewydrapałam, żeby chociaż przepraszam powiedział to może bym mu odpuściła ale to był niewychowany pospolity CHAM 😤

msannie - 30-06-2016, 16:53

Tak czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że na szczęście nie tylko ja jestem takim freakiem, który widzi wszystko, co nie powinno mieć miejsca. Czasem aż mnie trzęsie z nerwów.

1. (everest świństwa) Wchodzę do veta, siedzi pełno ludzi, przy drzwiach starszy Pan z psiakiem w typie sznaucera, wiekowo podobnie jak dziadek. Wchodzę z Louisem na rękach (kruszyna jeszcze z niego była). Pies dziadka siedzi spokojnie przy nodze dziadka. L. zaczął mi się wyrywać, bo to ciekawe świata stworzenie no to go postawiłam na podłodze coby sobie powąchał to i owo. Dziadkowy psiak podniósł się do siadu i szczeknął na mojego L. 3, góra 4 razy. Nie było to agresywne szczekanie, pies nie ruszył się nawet z miejsca. Patrzę na dziadka, ten łapie rączkę od flexa i tego psa po głowie, analogicznie do szczeku - 3 może 4 razy i z oburzeniem do niego: cicho! Ludzie w poczekalni milczą. Ja nie wytrzymałam, mówię: "Dobrze się Pan czuje?" Dziadek patrzy na mnie jakby po polsku nie rozumiał. "Też mam Pana postukać po głowie na dzień dobry?" Dziadzia wstał i wyszedł. Do veta nie wrócił. A mnie aż trzęsło z nerwów.

2. Idę z Lou chodnikiem. Mały wymęczony bo spacerze, sapie bo upał. Miał może 7 miesięcy. Za mną jakieś 5 m idzie babeczka z córką. Słyszę: "chodź szybciej bo idzie z tym psem, jeszcze Cię pogryzie". Przyspieszają, próbują mnie wyprzedzić. L. widząc dziecko włącza tryb radości bezgranicznej, macha ogonem. Wyprzedzają mnie, dziewczynka nagle się odwraca i mówi: Mogę pogłaskać pieska? (może 8 lat miała) Mówię - pewnie. Posadziłam L. mała go wygłaskała, pies zadowolony, dziecko w siódmym niebie i zaczyna mnie pytać jak się wabi itp. Matka stoi 2 matry przed nami: "Julka chodź bo Cię pogryzie, to zły pies i bez kagańca w dodatku". Mała (cały czas miziając Louisa, ten już leżał na chodniku brzuchem do góry) mówi: Prosze pani, a czy on jest zły? mówię, nie, nie ma o co być zły. :) Matka stoi, wpieniona ostro, bo zero autorytetu... Złapała małą za łokieć, szarpnęła i poszły. Cud, że jej nie zeżarł ten mój zły pies bez kagańca w dodatku. :)

3. Idę sobie w parku. Z naprzeciwka idzie chłopak, w odzieży typowo sportowej, kołczan prawilności na miejscu, czapeczka chroni to co się w głowie zrodzić zdążyło. Idzie z amstafem, coby mu pies do wizerunku pasował. Lou czytał zapachowe smsy, więc stałam. Jakieś 10m przez nami bestia strzeliła dwójeczkę. Dresik jakby nigdy nic idzie dalej w moją stronę. Podchodzą do Lou, obwąchują się. Chłopak mówi: "o nowego kolegę poznał". Coś tam mu odpowiedziałam, psy się obwąchały. Cały performance trwał jakąś minutę. "Do zobaczenia!" I grzecznie poszłam w stronę, gdzie przed momentem srolił nowy kolega Louisa. Zatrzymałam się przy kupsku. Gość nie wyglądał na zbyt lotnego więc... Odwracam się do chłopaka i z uśmiechem krzyczę do niego: "Hej, zgubiłeś coś!" Obmacał się na szybko po kieszeniach i żwawo ruszył w moją stronę. 3 sekundy i był przede mną, nie wiedząc totalnie co takiego mógł zgubić. "Dzięki!" mówi. A ja pokazuję mu kupę i podaję woreczek. Mówię: Twój pies Twoja kupa! I poszłam. Potulnie posprzątał i poszli w swoją stronę. :D Tak, jestem wredna. Ale może dzieki temu sprawiłam, że czapeczka ma więcej do chronienia w tym pustym łbie.

Nitka - 20-07-2016, 15:15

Kocham moją kluchę nad życie, jest przespokojna, ma generalnie dzieci, ludzi obcych w d.... chyba, że to znajomy no to może cosik dla niej ma, ale czasem naprawdę rozumiem też ludzi bez psów, a przynajmniej się staram :-P
Sytuacja: idę zagadana z koleżanką chodnikiem, macham rękami w emocjach coś opowiadam i stoi paniusia z onkiem, ponieważ psy traktuje jak ludzi, zero jakiejkolwiek reakcji z mojej strony, a na pewno zero strachu, a pies się na mnie rzuca, smycz długa, gdybym nie uskoczyła pies by mnie dziabnął i to moja wina???? Nie moja, a paniusi, bo jeżeli pies wykazuje agresje, to ma mieć kaganiec i to nie metalowy, żeby mi zębów nie wybił, (taka sutuacja była dobrych parę lat temu, kiedy Panu wyrwał się agresywny rotek z kagańcem i wybił chłopakowi jedynki)
inna sytuacja: znajomy starszy pan z wspaniałym onkiem, który wychowywał się z moją kluchą, ale jak dorósł niestety onek wylazł i skończyły się wspólne zabawy z innymi psami, ale Pan nadal nie zakłada kagańca, ponieważ pies chodzi na smyczy i 2 lata temu Pan na ulicy zasłabł, dostał zawału serca, koleżanka dzwoni po karetkę, przyjeżdżają błyskawicznie, ale pies nie dopuszcza ich do niego, dzwonimy po żonę, przybiega, pies jej też nie dopuścił-może w szoku, facet na chodniku umiera, równocześnie przyjeżdża policja i syn, a wtedy facet umarł, sekcja: gdyby natychmiast po przyjeździe karetki udzielić mu pomocy, była szansa na przeżycie :bad: Byłam przy tym, znałam faceta i naprawdę wtedy byłabym w stanie onka zastrzelić :cring:

i ostatnia sytuacja, nasze kochane laby zwariowane, zero agresji, biegają, idzie Pani z dzieckiem, które niesie w rączce maskotkę, podbiega jeden z labów i wyrywa ją i ucieka, pogryzł a jakże, bo przecież 8 miesięczny szczeniak i nie chce wrócić, bo przecież takie ma w domu do zabawy, Pani i dziecko w krzyk, na szczęście rączka cała, po przepraszaniach, odkupieniu nowej, ubłagana żeby nie wzywała policji i kto winny????

Kocham psy, wydaje mi się, że się ich nie boję, ale wierzcie podczas ataku tego onka, mną zatrzepało zdrowo, a Pani oczywiście do mnie miała pretensje bo po co tak gwałtownie opowiadam i emocjonuje się tak :bad: :bad: :cring:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group