forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Agresja Labka w stosunku do właściciela

Dżastin - 22-05-2008, 21:13
Temat postu: Agresja Labka w stosunku do właściciela
niewiem czy zachowanie mojej Lajli mozna nazwac agresją, bo ona sie poprostu boi, chowa się za mną gdy niepodpasuje jej jakis ... mężczyzna :/ nie dzieje sie tak zawsze, ale ostatnio nasiliło się to u niej, co prawda nikt z moich znajomych nie jest zagrozony wszystko jest okey, ale na dworze jak podchodzi do niej jakis obcy i chce pogłaskać to szczeka pokazuje zęby i chowa się za mną, poprostu zachowuje sie tak jakby sie bala :/ niewiem co z tym fantem zrobić :/ nie chce tego tak zostawic bo moze sie to u niej rozwijac
AniaCz. - 23-05-2008, 12:11

Dżastin, powinnas probowac przelamac ten strach, aby nie przerodzil sie w agresje na tle lekowym. Spotykac sie z jak najwieksza liczba osob ktorych twoj psiak nie zna.Kiedys cwiczylismy takie rzeczy na szkoleniu.Po kolei kazda osoba podchodzila do takiego psa i witala sie z wlascicielem.Trzeba to robic spokojnie tak zeby nie wywolwac zbednych emocji u psa.
Niech ktos podejdzie przywita sie i odejdzie, jesli pies nie zareaguje nagroda. Pozniej mozna troszke ten cza wydluzac udajac rozmowe. Koncowa wersja powinna byc taka ze osoba przy Was stojaca jest w stanie poglaskac psa i odejsc.
To niestety wymaga duzo pracy, ale efekty sa swietne.
Powodzenia

Dżastin - 23-05-2008, 13:34

aha dzięki :)
dewuska - 23-05-2008, 21:05

Dżastin, zobacz może TUTAJ i TUTAJ
Dżastin - 23-05-2008, 22:28

dzieki :D
mlivka - 20-01-2010, 17:13
Temat postu: Agresja wobec przechodniów podczas spacerów
Mamy podobny problem. Nasz Bleki od jakiegoś czasu zachowuje się agresywnie wobec niektórych przechodniów. Czasami spuszczamy go ze smyczy i kiedy ktoś nadchodzi wybiega przed nas i strasznie szczeka. Zawsze mówię mu wtedy stój, karcę go i biorą na smycz. Ale ostatnio nie zatrzymał się i podbiegł do jakiejś pani, krążąc wokół i obszczekując ją. Oddalił się przy tym znacznie ode mnie.

Zaczął też od niedawna szczekać i rzucać się jak ktoś wchodzi do domu. Wczoraj niemal ugryzł moją koleżankę.

Chciałabym od razu zaznaczyć, że nigdy nie stosowaliśmy wobec niego przemocy. Był wychowywany metodą nagród. Karcenie u nas polega na powiedzeniu głośno i stanowczo "nie wolno".

Wydaję mi się, że na spacerze jest to objaw strachu. Ale rzed czym? Nikt go nigdy nie straszył. Mamy go od szczeniaczka....

bietka1 - 20-01-2010, 21:22

mlivka napisał/a:
Zawsze mówię mu wtedy stój, karcę go i biorą na smycz
nie jestem żadnym specjalistą, ale czy on w ten sposób nie uczy się, że przechodnie to coś niefajnego? Może sprobuj dawać mu smaki do pysia za każdym razem, kiedy spokojnie mija ludzia? Ja tak odzwyczajałam Sarę od nadmiernej miłości do ludzi. Osiągnełam taki skutek, ze zamiast ekscytować się kolejnym człowiekiem patrzy na mnie w oczekiwaniu nagrody.
siedlar - 20-01-2010, 21:51

bietka1 napisał/a:
Może sprobuj dawać mu smaki do pysia za każdym razem, kiedy spokojnie mija ludzia?
tylko nie idź z nim na rynek albo w inne publiczne miejsce bo będziesz musiała wziąć taczkę smakołyków :D :D
mlivka - 20-01-2010, 22:08

[quote="bietka1"]
mlivka napisał/a:
ale czy on w ten sposób nie uczy się, że przechodnie to coś niefajnego?


Na smycz muszę go brać, bo inaczej mogły by być problemy... I w cale bym nie miała do nikogo o to pretensji :( Co prawda Bleki nie skacze, tylko obszczekuje z pewnej odległości, ale może to nieźle przestraszyć. Jest czarny i nie każdy wie, że to labrador.

Natomiast pomysł z nagradzaniem za spokojne mijanie przechodniów świetny. Dzięki za radę :)

bietka1 - 20-01-2010, 23:55

siedlar napisał/a:
bo będziesz musiała wziąć taczkę smakołyków
jeśli to miałoby mi pomóc w nauczeniu czegoś psa, to wzięłabym :-P . Lepsze to niż szarpanie, kolczatki czy inne mało mądre sposoby :papa:
mlivka - 22-01-2010, 22:07

Już sama nie wiem co jest powodem jego zachowania. Szczeka i jednocześnie merda ogonem.

Dziś np. jakiś pan, którego obszczekał (będąc na smyczy) kucnął, zaczął do niego mówić i Bleki normalnie się z nim przywitał.

Ewelina - 22-01-2010, 22:09

mlivka, Musisz więcej puszczać go bez smyczy i powinien biegać z psami.Powinien znać swoję miejsce i nauczyć się ulegam psom starszym od siebie!!
BarbaraS - 23-01-2010, 13:05

Ewelina napisał/a:
mlivka, Musisz więcej puszczać go bez smyczy i powinien biegać z psami.Powinien znać swoję miejsce i nauczyć się ulegam psom starszym od siebie!!

Nie zawsze i nie wszędzie można puścić psa luzem, nie wszystkie psy niewinnie się bawią. Zawsze trzeba obserwować jak się wobec siebie zachowują. I tu niekoniecznie młodsze okazują uległość starszym - raczej słabsze silniejszym.

[ Dodano: Sob 23 Sty, 2010 ]
bietka1 napisał/a:
mlivka napisał/a:
Zawsze mówię mu wtedy stój, karcę go i biorą na smycz
nie jestem żadnym specjalistą, ale czy on w ten sposób nie uczy się, że przechodnie to coś niefajnego?

Może tak być. Karcenie może wzmacniać obawę przed nadchodzącymi ludźmi.

mlivka - 23-01-2010, 17:14

Ewelina napisał/a:
mlivka, Musisz więcej puszczać go bez smyczy i powinien biegać z psami.Powinien znać swoję miejsce i nauczyć się ulegam psom starszym od siebie!!


W Lublinie są dość restrykcyjne przepisy, co do puszczania psów bez smyczy. Można to robić tylko w kagańcu i na odludnych terenach. Z resztą, ryzykuję wtedy, że kogoś zaatakuje i będę miała problemy.

Puszczam go tylko wtedy, kiedy nie ma wkoło ludzi. Z innymi psami bawi się chętnie i jest wtedy spuszczany. Nie bardzo rozumiem co ma wspólnego uleganie psom z atakowaniem ludzi? Nie atakuje ludzi, którzy chodzą z psami...


BarbaraS napisał/a:
mlivka[ Dodano: Sob 23 Sty, 2010 ]
bietka1 napisał/a:
mlivka napisał/a:
Zawsze mówię mu wtedy stój, karcę go i biorą na smycz
nie jestem żadnym specjalistą, ale czy on w ten sposób nie uczy się, że przechodnie to coś niefajnego?

Może tak być. Karcenie może wzmacniać obawę przed nadchodzącymi ludźmi.


Co do karcenia, to już tego nie robimy. Teraz dajemy mu możliwość przywitania i obwąchania. Oczywiście o ile osoba, którą obszczekał tego chce.

Dodatkowo wzmaga się w nim agresja wobec osób wchodzących do domu. Nawet tych, które zna. Zachowuje się jak typowy pies, ale nie labcio. Zastanawiam się, czy mógł się nauczyć tego od zaprzyjaźnionego jamniczka, którego często odwiedza.

emila244 - 23-01-2010, 22:50

mlivka napisał/a:
Szczeka i jednocześnie merda ogonem.
merdanie ogonem nie zawsze oznacza radość, może też być objawem strachu czy niepewności.
mlivka - 24-01-2010, 00:21

emila244 napisał/a:
mlivka napisał/a:
Szczeka i jednocześnie merda ogonem.
merdanie ogonem nie zawsze oznacza radość, może też być objawem strachu czy niepewności.


Wiem :) Czytałam książkę o języku zwierząt. Ale w tym wypadku wydaje mi się, że jest to objaw satysfakcji jaką czerpie z tego obszczekiwania :haha: Chociaż mogę się mylić.

emila244 - 24-01-2010, 10:34

mlivka napisał/a:
jest to objaw satysfakcji jaką czerpie z tego obszczekiwania
może tak być, szczekanie jest czynnością samonagradzającą, więc na pewno psu się podoba ;)
wasilewskipiotr - 28-03-2010, 23:02
Temat postu: Agresja Labka w stosunku do właściciela
witam, pisałem wcześniej już odnośnie agresji mego psiaka. Mola ma obecnie 8 miesięcy, w wieku 6 miesięcy ugryzła mnie podczas zwalania ją z łóżka, obecnie już wie, że łóżko jest niedośtepne dla niej. Lecz od ostatniego czasu przechodzi sama siebie, w domu nie można spokojnie zjeść ani przygotować posiłku, usłyszy otwieranie lodówki to już jest w kuchni, od razu zaczyna węszyć, czasem nawet rzuca się i zabiera jedzenie;/ obiad zjeść spokojnie to jest nieosiągalne. Dzisiaj natomiast przekroczyła granicę ostateczną. Poszla do kuchni, gdzie znajduje się w sumie zastawione, mięso które przygotowywane jest do wędzania, ojciec usłyszał, że Mola coś tam już broi, poszedł i chciał ją zabrać i odciągnąć to rzuciła się mu na rękę i pogyzła, do takiego stopnia że zostały założone 4 szwy. już mi ręce opadaja, nie słucha się w ogóle, jest okropna pod tym wzgłedem, słucha się tylko jak widzi smakołyki wtedy to pięknie wykonuje wszystkie komendy. Nie wiem co mam robić, bo przekroczyła granicę której nie powinna. poza tym nie pobłażałem jej i zawsze staram się trzymać ją w "pionie". Agresji nie będę tolerował i przyznam że pojawiła się nawet myśl o uspieniu skoro ma tak być. co sądzicie i radzicie w tej sprawie.
Bora - 28-03-2010, 23:13

wasilewskipiotr napisał/a:
co sądzicie i radzicie w tej sprawie.

Konsultację z behawiorystą, specjalistą. My tutaj niewiele pomożemy.

brahmadaitya - 28-03-2010, 23:33

psi psycholog...Mola moze mieć chorobę psychiczną...
Bora - 29-03-2010, 11:04

Na razie unikajcie konfrontacji, bo to sie może źle skończyć.
Z jakiej hodowli pochodzi Mola ? Hodowca wie o jej zachowaniu ?

djpittbull - 01-04-2010, 16:29

wasilewskipiotr , mam do Ciebie pytanie. Jak często karcisz za coś Mole?
psiara2101 - 01-04-2010, 17:47

A próbowaliście pracę klikerem? Uczyliście, że nie ma wstępu do kuchni?
djpittbull - 02-04-2010, 10:32

twój labek musi znać swoje miejsce w hierarchii. W tym momencie on uważa, że jest na samym szczycie, ale jeszcze możesz to zmienić. Mianowicie zawsze gdy twoja Mola zrobi coś złego musi wiedzieć że nie ujdzie jej to na sucho, ale również musisz ją chwalić kilka razy dziennie. Spróbuj też nauczyć ją kilku komend, ale pamiętaj gdy pies coś przeskrobie musi wiedzieć że mu się "oberwie", i musi czuć do ciebie respekt.
brahmadaitya - 02-04-2010, 10:55

djpittbull, nie możemy sie wypowiadać na temat Moli. Suczka powinna być konsultowana u behawiorysty bo jej zachowanie moze mieć różne przyczyny np. choroba psychiczna, błędy wychowawcze ale my nie jesteśmy osobami kompetentnymi by diagnozować i udzielać sie w tej sprawie. Tak więc lepiej poczekać na konkrety bo gdybanie nie ma w tym momencie sensu.
clicers87 - 02-04-2010, 11:50

wasilewski piotr masz poważny problem. U Ciebie w domu rządzi pies. Siostra mojego Toresa też tak się zachowywała,a gdy ugryzła niemowlaka musiała zmienić dom. W tej chwili jest duzo lepiej, przeszła dobre szkolenie,ale nadal trzeba intensywnie z nią pracować.
Nie możesz tego tak zostawić. Dobry treser jest Wam (Tobie i psu) natychmiast potrzebny.

konraad - 05-04-2010, 13:12

Ja również polecam dobre behawiorystę. Wydaje mi się że to nie jest choroba psychiczna psa, ale bardzo duża dominacja. Pies poczuł się przywódcą stada i rządzi :bad:
wasilewskipiotr - 06-04-2010, 10:40

w tym tygodniu bede u behawiorysty to napisze co i jak. pozdrawiam
bezradna - 01-07-2010, 12:32
Temat postu: Agresja przy wypuszczaniu
Mam ogromny problem z moim 15-miesięcznym labusiem. Otóż z wiekiem staje się względem domowników coraz bardziej agresywny, nasila się to szczególnie przy...wypuszczaniu go na podwórko. Nikt go nie wyrzuca, sam chce wyjść, ale kiedy biorę do ręki klucze rzuca się na mnie i gryzie do krwi, skacząc i szczekając wściekle. Ta sama sytuacja ma miejsce, kiedy wracamy do domu i idziemy prze podwórko, po którym biega labuś... Błagam, poradźcie mi coś. Byliśmy z nim na szkoleniu w nadziei, że coś się zmieni - niestety tam zachowywał się podobnie, a "instruktorki" tylko rozkładały ręce. Jest naprawdę mądrym i kochanym psem, niestety swoją inteligencję wykorzystuje przeciwko nam. Wiem, to brzmi dziwnie i pewnie pies nie robi tego świadomie, ale ciężko nam sobie poradzić w sytuacji, kiedy każde wyjście z domu to gehenna. Dodam, że mieszkamy w domu dwurodzinnym, więc piesek nigdy nie zostaje sam, zawsze są albo rodzice, albo my. Powiedzcie, co robić, bo naprawdę zaczynamy się go bać. Labek został kupiony z hodowli w Cykarzewie...
jkasia - 01-07-2010, 12:45

To bardzo dziwne zachowanie.Labki są łagodne i agresja to naprawde rzadkość. Tu chyba problem tkwi w podwórku? czy kiedys cos mu sie tam przydarzyło nieprzyjemnego lub przestraszył sie czegos?
Czy na spacerze jest łagodny a dopiero przy wejsciu na podworko robi sie taki?

[ Dodano: Czw 01 Lip, 2010 ]
Wyglada na to że pies stał sie samcem alfa i on u Was rządzi. A powinno byc odwrotnie!

bezradna - 01-07-2010, 12:58

Na spacerze jest bardzo żywy, ciągnie smycz, ale nie jest agresywny, w domu również nie. Podwórko jest zielone, ogrodzone i nie ma w obrębie innych psów, więc trudno mi wymyślić coś, czego mógłby się przestraszyć. Ale prawdą jest, że kiedy tylko coś mu się odbiera lub czegoś zakazuje, próbuje wymusić "swoje" agresywnym zachowaniem. Dodatkowo sprowadzenie go do domu to prawdziwa gehenna, próbowaliśmy już gwizdkami, metodami ze szkolenia, kuszenia jedzeniem... Nic nie działa, po kilku próbach nauczył się, że to wszystko sprowadza się do powrotu do domu i przestał reagować.
jkasia - 01-07-2010, 13:02

A na jak długo chodzisz z psiakiem na spacer? Moze jakby sie wyszalał z 1,5 godz to chetniej by do domu wracał?
tenshii - 01-07-2010, 13:05

jkasia napisał/a:
Wyglada na to że pies stał sie samcem alfa i on u Was rządzi.

Błagaaaam. Pies to nie wilk. Rodzina to nie stado.

[ Dodano: Czw 01 Lip, 2010 ]
bezradna, pies się rzuca - ignorujecie go. To jego problem, że nie wyjdzie na dwór jeśli będzie się tak zachowywał. Spełniamy "życzenia" tylko grzecznych psów.

mala85 - 01-07-2010, 13:07

Labradory to tylko pies i jak słysze że to pieski łagodne, dla rodziny itp. to ręcę opadają....pamiętac należy że to tylko pies i trzeba go odpowiednio wyszkolic czy wychowac żeby był tym łagodnym i ułozonym Labem. Owszem w genach ma to że to pies rodzinny i jest spokojny zrównowazony i takie tam ale jeżeli takiego psa źle się prowadzi to można zrobić agresora i tyle.

Proponuje zglosic się do behawiorysty albo inny treserów psów bo jeżeli "instruktorkom" ręcę opadają to co to za szkółka ;]

bezradna napisał/a:
Nikt go nie wyrzuca, sam chce wyjść, ale kiedy biorę do ręki klucze rzuca się na mnie i gryzie do krwi, skacząc i szczekając wściekle

to juz jest widzę dosyć zaawansowane stadium jeżeli pies tak intensywnie gryzie....lepiej skontaktować się szybko do specjalisty z psem żeby nie było za późno i nie doszło do tragedii :confused:

[ Dodano: Czw 01 Lip, 2010 ]
tenshii napisał/a:
pies się rzuca - ignorujecie go. To jego problem, że nie wyjdzie na dwór jeśli będzie się tak zachowywał. Spełniamy "życzenia" tylko grzecznych psów.


zgadzam się z tenshii, jednak moim zdaniem tak jak napisałam wczesniej najlepszy będzie kontakt z osobą z odpowiednimi kompetencjami aby nie popełnic błędu ;]

tenshii - 01-07-2010, 13:11

mala85 napisał/a:
jednak moim zdaniem tak jak napisałam wczesniej najlepszy będzie kontakt z osobą z odpowiednimi kompetencjami aby nie popełnic błędu

Owszem :)

Bora - 01-07-2010, 13:12

tenshii napisał/a:
bezradna, pies się rzuca - ignorujecie go. To jego problem, że nie wyjdzie na dwór jeśli będzie się tak zachowywał.

Jak ignorować psa który gryzie Cie do krwi ?
Ignorować można kradzież kapci ale nie jawny przejaw agresji wobec właściciela.


Tutaj potrzebny jest specjalista. Zadzwoń i poproś o konsultację. Niech szkoleniowiec przyjdzie do domu i zobaczy jak sprawa wygląda. Mieszkasz na śląsku, może w Twoich okolicach działa "wesoła łapka" ?

jkasia - 01-07-2010, 13:14

tenshii, nie zgodze sie z Tobą(ale to tylko moje zdanie) . Mowiac o dominacji mialam na mysli sytuacje w ktorej to Ty jestes "dominantem" poprzez kontrolowanie dostepu psa do rzeczy,ktorych pragnie czyli dostep do jedzenia, pieszczot,zabawek,swobody. Nawet małe dziecko moze byc "dominantem" w oczach psiaka kiedy trzyma np reke na klamce i to od dziecka zalezy czy pies wejdzie do domu czy nie.
Bora - 01-07-2010, 13:19

Aha, i jeszcze jedno. Napisałaś że pies pochodzi z Cykarzewa. Pewnie z hodowli Rancho. Nie dziwie mnie więc agresywne zachowanie tego psa. Hodowla Rancho nie należy do najlepszych. http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=2231
http://www.goldenline.pl/...ochowy-cykarzew

bezradna - 01-07-2010, 13:29

Ano tak, piesek pochodzi stamtąd - dostałam go w prezencie od kogoś, kto widocznie nie miał pojęcia co to za "hodowla". Próbowaliśmy ignorowania, tak jak radzili na szkoleniu, tyle że to nie zdaje egzaminu - jak nie zwracam na niego uwagi staje się jeszcze bardziej agresywny. Domownicy coraz częściej wspominają o oddaniu psa, bo po prostu się go boją. Ja oczywiście nie zgodzę się na to, ale nie mogę patrzeć z założonymi rękami jak labek terroryzuje rodzinę. Co ciekawe do mojego dziecka podchodzi nadzwyczaj delikatnie. Panie instruktorki rozkładały ręce - cóż, jak się okazało one uczyły grzeczne pieski siadania, a nie pomagały w wychowaniu. Pastel miał raczej dobrą opinię więc liczyłam, że mi pomogą. Weterynarz jako rozwiązanie zaproponował mi kastrację... :/
mala85 - 01-07-2010, 13:31

Bora, czy tam są w ogóle psy z papierami że nazywana jest hodowlą??

[ Dodano: Czw 01 Lip, 2010 ]
bezradna napisał/a:
Weterynarz jako rozwiązanie zaproponował mi kastrację...

...mozna również psa wykastrować aby obniżyć testosteron co w pewnym procencie może pomóc ale nie wykluczyć całkowicie takiego zachowania dlatego koniecznie zgłoś się do specjalisty bo tutaj nikt nie będzie Ci radził jak szkolić agresywnego psa

jkasia - 01-07-2010, 13:34

Przeczytałam wątek Rancha - masakra :bad:

[ Dodano: Czw 01 Lip, 2010 ]
[/quote]jednak koniecznie zgłoś się do specjalisty bo tutaj nikt nie będzie Ci radził jak szkolić agresywnego psa[/quote]

zgadzam sie!

papisia - 01-07-2010, 13:42

bezradna, skąd jesteś? Może ktoś Ci doradzi jakiegoś fachowca w Twoim mieście lub okolicach :)
tenshii - 01-07-2010, 14:31

Bora napisał/a:
Jak ignorować psa który gryzie Cie do krwi ?

Pies gryzie przy jakiejś konkretnej sytuacji. W przypadku chęci wyjścia na dwór. Z takim psem nie można walczyć. Jak tylko pies zaczyna wykazywać jakieś choćby zaczątki takiego zachowania odkładamy klucze i idziemy do innego pomieszczenia, zamykamy się tam. O takie ignorowanie mi chodziło. Zachowujesz się niegrzecznie - nie ma tego czego oczekujesz. Walcząc z takim psem narażamy się na kolejne ataki. Miałam agresywną gryzącą sukę, wiem o czym mówię.

Bora napisał/a:
Tutaj potrzebny jest specjalista

Oczywiście, że jest potrzebny, ale póki sie nie zjawi nie nalezy z psem walczyć ani dawać mu tego czego chce teraz już w tym momencie

jkasia, więc nie mów o samcu alfa - czym innym jest bycie samcem alfa w stadzie, a czym innym kontrolowanie zachowań naszego psa poprzez wydawanie komendy i nagradzanie za jej realizację

Bora - 01-07-2010, 15:04

mala85 napisał/a:
Bora, czy tam są w ogóle psy z papierami że nazywana jest hodowlą??

No cóż, właściciel hodowli twierdzi, że to hodowla z prawdziwego zdarzenia. Ja bym sie kłóciła.

tenshii napisał/a:
Walcząc z takim psem narażamy się na kolejne ataki. Miałam agresywną gryzącą sukę, wiem o czym mówię.

Tak zgadza się. Nie do końca zrozumiałam znaczenie słowa "ignorujesz" którego użyłaś. Też mam agresywną sukę i wiem, że kiedy pies gryzie do krwi to zaczyna sie robić niebezpiecznie. To już nie są przelewki.
tenshii napisał/a:
Oczywiście, że jest potrzebny, ale póki sie nie zjawi nie nalezy z psem walczyć ani dawać mu tego czego chce teraz już w tym momencie

Najlepiej unikać sytuacji, które wywołują agresję, zmienić schemat, rytuał, zachować sie inaczej niż zwykle, tym wybić psa z schematu=agresja.
Agresywny pies pozostanie agresywny, czy tego chcemy czy nie, ale można nauczyć go konkretnych zachowań zamian tych agresywnych.

kaha - 02-07-2010, 11:52

tenshii napisał/a:
Pies gryzie przy jakiejś konkretnej sytuacji. W przypadku chęci wyjścia na dwór. Z takim psem nie można walczyć. Jak tylko pies zaczyna wykazywać jakieś choćby zaczątki takiego zachowania odkładamy klucze i idziemy do innego pomieszczenia, zamykamy się tam. O takie ignorowanie mi chodziło. Zachowujesz się niegrzecznie - nie ma tego czego oczekujesz. Walcząc z takim psem narażamy się na kolejne ataki. Miałam agresywną gryzącą sukę, wiem o czym mówię.


tez radze tak zrobic

Franky - 04-07-2010, 18:43

MOŻE PROBLEM LEŻY GDZIE INDZIEJ JEST KILKA PROSTYCH ZASAD KTÓRE TZREBA PRZESTRZEGAC MIESZKAJAC Z PSEM BY NIE POMYŚLAŁ ŻE JEST SAMCEM ALFA. PRZEDEWSZYSTKIM JAK U WAS PIES JE I GDZIE SPI BO PIES NIGDY NIE POWINIEN JEŚĆ PRZED WŁASCICIELEM TO GŁÓWNA ZASADA DWA SAMIEC ALFA SYPIA GDZIE CHCE CZYLI NIE MOŻEMY WPUSZCZAĆ PSA DO ŁÓŻKA NAWET TAK Z POZORU NIE ZAUWAZALNE ZECZY MAJA ZNACZENIE JAK NP TO ZE SAMIEC ALFA ZAWSZE PIERWSZY PRZECHODZI PRZEZ DRZWI I CIENKIE KORYTAŻE WIEC JESLI CHCEMY GO UTEMPEROWAC TEZ MOZNA Z TYM GO CHAMOWAC A TAK PO ZA TYM POLECAM KSIĄŻKE "OKIEM PSA" TO TANIA KSIAZKA 15 ZŁ KOSZTUJE A DUZO CENNYCH RAT WETERYNARKA MI JA POLECILA I NAPRAWDE SA TAM OPISANE ROZNE SPSOBY UKŁADANIA PSA I POMAGA ZROZUMIEC MYSLENIE PSA
Karoola - 04-07-2010, 19:40

To co przedstawiłeś to teoria dominacji, "ściśle współpracująca" ze starodawnym, tradycyjnym typem szkolenia, nie tylko psów. Już wszyscy mieli nadzieję, że odeszła w niepamięć, tymczasem rozsławił ją w ostatnim czasie niejaki Casar Millan. Otórz okazuje się, że związków łączących psa z rodziną nie da się porównać do tych z watahy wilków. Pies domowy nie może być samcem alfa. Dlaczego? Bo nie konkuruje z nami o teren, pożywienie i takie tam. To my mu to zapewniamy i dlatego jest od nas w całości zależny, więc nie ma możliwości stworzenia relacji podobnych do tych panujących w stadzie. To dosyć skomplikowane... Teraz psy szkoli się metodami pozytywnymi, a one wykluczają teorię dominacji. Pies może być po prostu sprytny i wykorzystywać nas, ale nie oduczymy go tego jakimiś prymitywnymi sposobami. To tak moim zdaniem. ;D
Bora - 04-07-2010, 21:44

Karoola napisał/a:
niejaki Casar Millan.

Cesar Millan, nie głosi Fisherowskiej teorii dominacji. Wystarczy obejrzeć jeden z odcinków programu i posłuchać co mówi. A mówi czasem z sensem, co nie znaczy, że jego metody są okej.
Karoola napisał/a:
Bo nie konkuruje z nami o teren, pożywienie i takie tam.

Nie ? A mi się wydaje, ze owszem. Konkuruje np. o tapczan na którym śpimy, o kotleta na naszym talerzu, o przestrzeń, o przywileje.

mala85 - 04-07-2010, 22:29

Bora napisał/a:

Nie ? A mi się wydaje, ze owszem. Konkuruje np. o tapczan na którym śpimy, o kotleta na naszym talerzu, o przestrzeń, o przywileje.

zgadzam się z Borą... :<

tenshii - 05-07-2010, 12:03

Bora napisał/a:
Karoola napisał/a:
Bo nie konkuruje z nami o teren, pożywienie i takie tam.


Nie ? A mi się wydaje, ze owszem. Konkuruje np. o tapczan na którym śpimy, o kotleta na naszym talerzu, o przestrzeń, o przywileje.


Pies jak każda istota chce mieć jak najlepiej, i stara się wypracować z nami takie zasady, które będą jemu pasować. Nie znaczy to jednak, że konkuruje w sposób ściśle "waleczny", poprzez bójki i nieporozumienia od razu.

Pies ma być po prostu posłuszny i znać komendy dotyczące pewnych zachowań. Z taką walką czy agresją nie ma nic wspólnego np to, czy psa do łózka wpuszczamy czy nie.
Moja suka ze mną śpi ale nie okazuje zachowań agresywnych. Kiedy kładzie mi się na nogach w nocy, mogę ją przez kołdrę "skopać" żeby się zbudziła i przesunęła, i ona faktycznie się budzi i przesuwa.
Mało tego, poprzednia suka - ta agresywna - akurat ze mną nie spała bo była naprawdę duża i sprawiała problem, ale mogła wchodzić na łóżko, leżeć ze mną wieczorem, leżeć w dzień i tez nie było spięć, bo musiałam nauczyć jej komendy 'na dół' i schodziła.

Zasady teorii dominacji (jedzenie pierwszemu, przechodznie przez drzwi itd) może i działają, ale nie ze względu na to, że pokazujemy psu, że my jego dominujemy, że jesteśmy wazniejsi, silniejsi i wogóle, a dlatego, że działamy konsekwentnie i wypracowujemy rytuały.

Bora - 05-07-2010, 12:19

tenshii napisał/a:
psa do łózka wpuszczamy czy nie.

Ma jeśli zasobem, o który walczy pies, jest właśnie kanapa/łóżko/fotel.
Pies gryząc nas, uważa, że nas dyscyplinuje, bo sięgnęliśmy po co, co należy do niego (wg psa, oczywiście). Może też gryźć, bo warczenie zostało zignorowane i źle zrozumiane przez właściciela. Pies więc, nie warczy już, nie ostrzega, tylko od razu gryzie.

Podłoże agresji jest różne, najmniej jest psów z agresją dominacyjną.

Ale zgadza się z Tobą tenshii,
Cytat:
Zasady teorii dominacji (jedzenie pierwszemu, przechodznie przez drzwi itd) może i działają, ale nie ze względu na to, że pokazujemy psu, że my jego dominujemy, że jesteśmy wazniejsi, silniejsi i wogóle, a dlatego, że działamy konsekwentnie i wypracowujemy rytuały.


Myślę, że jeśli już chcemy wierzyć w teorię dominacji, trzeba ją rozumieć, właśnie w ten sposób.

tenshii - 05-07-2010, 12:43

Bora napisał/a:
Ma jeśli zasobem, o który walczy pies, jest właśnie kanapa/łóżko/fotel.
Pies gryząc nas, uważa, że nas dyscyplinuje, bo sięgnęliśmy po co, co należy do niego (wg psa, oczywiście). Może też gryźć, bo warczenie zostało zignorowane i źle zrozumiane przez właściciela. Pies więc, nie warczy już, nie ostrzega, tylko od razu gryzie.

Moja poprzednia suka gryzła i przy jedzeniu, i kiedy leżała na łózku. Wielokrotnie od niej dostałam zębami.
Ale w czasie szkolenia nie skupiałam się na tym, aby nie wpuszczać jej na łóżko, a żeby wykonywała komende "na dół" i to wystarczyło. Wiedziała, że na łóżko może wejść ale jak jej pozwolę, za to ma zejść kiedy ja tego chcę.
Swoją drogą jak kupiłam obecną Teylę była w naszym domu behawiorystka obejrzeć szczeniaka. Powiedziała dokładnie to samo. Psa można wpuszczać do łóżka, ale ma znać komendę na jego bezwzględne opuszczenie.

Patryk - 05-07-2010, 12:55

Chciałem jeszcze powiedzieć słowo o tym stadzie i samcu alfa. Właśnie to jest prawda pies walczy z nami o pozycję i uważa nas za stado. Mówił ktoś że pies to nie wilk ale od niego pochodzi. Dziękuje tyle z mojej strony
tenshii - 05-07-2010, 13:52

Patryk, wiesz kiedyś uważało się, że pies pochodzi od wilka. Pies nie tworzy z ludźmi stada.
Poczytaj troszkę.

Patryk - 05-07-2010, 14:08

Może nie tworzą stada ale zdobywają pozycje.
Madzialenka - 05-07-2010, 14:15

bezradna, Nie jestem behawiorystkä,ale problem wygläda na powazny,jak z tym nic nie zrobisz to moze byc tylko gorzej.Masz tu link do strony Wesolej lapki.Mozes przez e-meil zapytac behawioryste o opinie na temat zachowania Twojego psa.Mysle tak jak wszyscy ,bez indywidualnego szkolenia sie nie obejdzie.Oto link do stronki:
http://wesolalapka.pl/zapytaj-behawiorsyte.html

tenshii - 05-07-2010, 14:26

Patryk napisał/a:
Może nie tworzą stada ale zdobywają pozycje.

Nie zdobywają pozycji, starają się wynegocjować jak najlepsze dla siebie warunki. Czasami agresywnymi metodami jeśli one mają twarde charaktery, a my słabe.

Patryk - 05-07-2010, 14:32

Cesar's Way uważa inaczej
tenshii - 05-07-2010, 14:43

Patryk napisał/a:
Cesar's Way

?
Cessar Millan? Nawet mi nie mów o tym człowieku. Jest straszny...

Patryk - 05-07-2010, 14:57

Co widzisz w nim strasznego ?
tenshii - 05-07-2010, 15:03

On męczy, zastrasza, dominuje psy. Używa siły fizycznej, używa narzędzi wybornie niepozytywnych.
Jest dla mnie niedokształconym sadystą robiącym kasę na marnym show, i tylko psów szkoda.

Pozwól, że przytoczę parę cytatów:

"W ciągu ostatnich 20 lat zrobiono dużo na rzecz rozpropagowania pozytywnych
metod szkolenia, a Cesar Millan zniweczył ten postęp."
Patricia McConnel

"Popularność Millana bierze się nie tyle z propagowania wzorca macho, ile ze
sprzeciwu wobec politycznej poprawności. Ludzie są nerwowi, życie jest
frustrujące i gdy ktoś im mówi, że cała sztuka polega na dominacji i byciu
osobnikiem alfa, chętnie na to przystają."
Jean Donaldson

"Nicholas Dodman wystąpił z apelem do National Geographic Channel o zaprzestanie
emisji programu. Jego zdaniem metody Millana są niebezpieczne. Rezultaty
floodingu i karania są co prawda natychmiastowe, ale krótkotrwałe.
W Los Angeles działa już grupa trenerów specjalizująca się w pracy z psami,
które wystąpiły w programie CM, gdyż często ich zachowanie nie tyle się nie
zmieniło, ile pogorszyło."

Już wolę Victorię z "Ja albo mój pies". Zresztą mnóstwo behawiorystów z całego świata wyciąga z agresji naprawdę bardzo ciężkie przypadki, nie używając metod podobnych do metod Millana.
To o czymś świadczy

Patryk - 05-07-2010, 15:14

Niech ci będzie ja się z tobą sprzeczać nie będę każdy ma swoje zdanie. Ale myślę że człowiek powinien dominować nad psem bo inaczej pozwoli sobie wejść na głowę. Kończę dyskusje na ten temat
tenshii - 05-07-2010, 15:19

Patryk, to dlaczego ja nie muszę dominować swojej suki? Nie jest agresywna, nie wchodzi mi na głowę.
Teoria dominacji to przeszłość. I o ile Ty jesz przed psem, przechodzisz przed nim w drzwiach to ok. Jeśli natomiast stosujesz wobec swojego psa metody CM to ja Twojemu psu bardzo współczuję.

Patryk - 05-07-2010, 16:30

W słowie dominacja chodzi mi o to żeby nie pozwalać psu na wszystko.Ja stosuje własne metody wychowawcze i nie wzoruje się na nikim. Nie musiałem nawet psa na tresurę dawać wiec nie masz mu czego współczuć
tenshii - 05-07-2010, 16:33

Nie pozwalanie psu na wszystko to nie dominacja. To nauka wykonywania oczekiwanych zachowań lub zaniechania zachowań nieakceptowanych przez przewodnika. Nie ma to jednak nic wspólnego z dominacją, a już na pewno nie w sposób propagowany przez CM.
Patryk - 05-07-2010, 16:35

Ale pies jednak musi wiedzieć że nie on rządzi tylko ty. Jeśli ty inaczej uważasz to twoja sprawa
Karoola - 05-07-2010, 16:46

Bora, dzięki, że wyprowadziłaś mnie z błędu. Nie uważam się za specjalistę, cieszę się, że są osoby chcące mnie poprawić. Mam nadzieję, że za dużo nie namieszałam. Co do relacji pies-właściciel jest tak jak z kumplem: albo tworzy się zgrany zespół, albo jedna ze stron jest "ofermą" i daje się wykorzystywać drugiej. Jeśli tej poszkodowanej się "odwidzi" to mamy konflikt. Mam nadzieję, że tym razem moje rozumowanie jest słuszne, ale oczywiście jeśli nie, zgodzę się z krytyką.
tenshii - 05-07-2010, 16:56

Patryk napisał/a:
Ale pies jednak musi wiedzieć że nie on rządzi tylko ty

Widzisz, i tu jest między nami różnica. Bo mój pies nie postrzega mnie jako dominanta-króla-tresera-właściciela-władcy itd. Mój pies postrzega mnie jako partnera, przyjaciela, przewodnika, dla którego warto pracować, którego warto słuchać, którego polecenia warto wykonywać bo za takie zachowanie zostanie nagrodzony - smakołykiem, zabawą, pieszczotą, spacerem, aportem itp.
Ja nie muszę dominować psa i pokazywać mu kto rządzi. Ja swojemu psu pokazuję, że jestem źródłem wszelkich dóbr, ja te dobra rozdzielam, więc warto żyć wg moich zasad. Jednocześnie mój pies mi ufa i nie próbuje walczyć, ale je pierwszy, przechodzi przez drzwi pierwszy - jeśli ma ochotę, śpi na moim łóżku.
I wszystko jest wporządku.

bietka1 - 05-07-2010, 17:59

Patryk, ale po co rządzić, jak można współpracować? Pies nie ma być lekiem na nasze kompleksy i niską samoocenę, ma być naszym towarzyszem i przyjacielem. A w takiej relacji nie ma miejsca na "walkę o władzę". Po to mamy rozum, aby sprawić, żeby pies zrobił to o co go poprosimy, nie trzeba do tego używać siły czy przymusu. Moja Sara potrafi wiele i wiesz co? Nauczyłam ją tego "metodą bezdotykową" - naprowadzając, kształtując, wyłapując zachowania.
Obejrzałam jeden program wspomnianego przez ciebie "fachowca" i mi wystarczyło. Na pewno nie będę uspokajać swojego psa za pomocą gwałtownych szturchnięć czy szarpiąc. Ten facet ma szczeście, że nie trafił na mojego poprzedniego boksia, po drugim takim kuksańcu zostałby bez ręki :greedy:

Patryk - 05-07-2010, 18:20

Ale ja nie mówię że zwierze trzeba szturchać on umie też do nich przemawiać bezdotykowo. Ja z moim psem też współpracuje i nie mam z nim problemu ale niekiedy próbuje nade mną dominować i muszę mu pokazać że ja jestem jego panem a nie on moim. Nie lubię rozpieszczać zwierząt.

Mój pies też robi co chce śpi u mnie na łóżku. Jest to samiec i chce on niekiedy zobaczyć czy może być panem. Może wasze psy mają inne charaktery i dlatego inaczej na to patrzycie.

tenshii - 05-07-2010, 18:56

Patryk napisał/a:
niekiedy próbuje nade mną dominować

Jak?
Patryk napisał/a:
Jest to samiec

To o niczym nie świadczy.
Patryk napisał/a:
Może wasze psy mają inne charaktery i dlatego inaczej na to patrzycie

Miałam agresywną suką. Zostałam wiele razy ugryziona gdy problemy się zaczęły. Ale jej nie dominowałam. Wyprowadziłam ją z zachowań agresywnych pozytywną pracą.

Patryk napisał/a:
Nie lubię rozpieszczać zwierząt.

To przykre. Pies to nie żołnierz. Szczególnie labrador. Pies jest trochę jak dziecko - trzeba je odrobinę rozpieszczać, chwalić, okazywać uczucia....

Patryk - 05-07-2010, 19:35

Pies mnie nie gryzie jego próba dominacji ujawnia się podczas gdy chce żeby wykonał komendę to szczeka i nie chce tego zrobić. Rozpieszczam go na tyle żeby czuł się u mnie w domu dobrze wydaje mi się że pozwalam mu na za dużo rzeczy. Każdy ma swoje metody wychowawcze i się ich trzyma tyle z mojej strony
tenshii - 05-07-2010, 19:38

Patryk, uważasz, że szczekanie to próba dominacji? No błagam.
On szczeka bo Cię pospiesza. Takie zachowanie się ignoruje. To zwykła szczenięca niecierpliwość.
Moja obecna suka szczekała co chwilę: jak chciała jeść, jak chciała się bawić, jak chciała zwrócić na siebie uwagę, jak chciała gryźć moje ręce itd itp.
W moim domu pies szczekający jest ignorowany, przenosi się do innego wymiaru, nie ma go. Obecnie suka nie szczeka żeby coś wymusić.

Jeśli uważasz takie zachowanie za zachowanie dominacyjne, to faktycznie nie mamy o czym rozmawiać, bo masz niesamowicie małe pojęcie w temacie...

[ Dodano: Pon 05 Lip, 2010 ]
Pytanie brzmi, co Ty mu robisz jak on tak szczeka? Jak go dominujesz? Jak pokazujesz, że to Ty rządzisz?

Patryk - 05-07-2010, 19:43

Podałem ci jeden przykład nie wiesz jak to wygląda u niego wiem że przez to chce pokazać że dominuje. Myślisz, że każdy pies tak samo się zachowuje że jak szczeka to coś tam każdy ma swój charakter a to co on robi ta się przypisać do dominacji. Wydaje ci się że jesteś oczytaną osobą i wiesz o psach wszystko. Może i tak jest ale to co robi mój pies wiem że ja mogę najlepiej stwierdzić bo go dobrze znam.
tenshii - 05-07-2010, 19:48

Patryk napisał/a:
Podałem ci jeden przykład

Podaj więcej.
Patryk napisał/a:
nie wiesz jak to wygląda u niego wiem że przez to chce pokazać że dominuje

Psy NIE dominują. Ubzduraleś sobie coś i trzymasz się tego jak nie powiem co. Na różne zachowania są różne sposoby, ale nie trzeba od razu psa za szczekanie dominować, nawet jeśli przy tym skacze i się ślini. Takie zachowania się ignoruje, wraca się ze spaceru do domu. Daje się psu znak, że nie podoba mi się takie zachowanie, dlatego zostaniesz pozbawiony nie tylko tego czego ode mnie oczekujesz, ale również innych przyjemności. Pies doskonale potrafi porównywać zyski i straty i zaniecha zachowania, który pozbawia go nagrody.
Patryk napisał/a:
Myślisz, że każdy pies tak samo się zachowuje że jak szczeka to coś tam każdy ma swój charakter a to co on robi ta się przypisać do dominacji.

Wyjaśnij mi dlaczego? Szczegółowo.
Patryk napisał/a:
to co robi mój pies wiem że ja mogę najlepiej stwierdzić bo go dobrze znam.

Do tego trzeba mieć jeszcze trochę wiedzy.

Patryk - 05-07-2010, 19:51

Sugerujesz że nie mam wiedzy, że co jestem młody to jeszcze głupi i nie doświadczony nie będę ci opisywać całego mojego życia z psem. Widać korzystamy z innych źródeł wiedzy bo ja słyszałem co innego niż ty. Nie chce z tobą dyskutować bo i tak wyjdzie że jestem za głupi jak dla ciebie masz większe doświadczenie proponuje napisać książkę o psach. :|
jkasia - 05-07-2010, 19:57

Czytam Wasze wypowiedzi i tak sie zastanawiam nad własciwą teorią wychowawczą.Przyznam ze jestem troche skołowana bo uwazałam Cezara M. za dobrego fachowaca. Sama uwazam ze szkolenie powinno sie odbywac pozytywnymi metodami i nigdy bym nie udarzyła psa. Nie zauwazyłam takze aby Cezar uzywal sily fizycznej pojetej w negatywny sposob bo nie uwazam, ze pchniecia palcem w łopatke dla zwrocenia uwagi psa jest biciem. Zamierzalam niedlugo kupic jego ksiazke bo wychodzi w polskiej wersji jezykowej i tu mam pytanie: tenshii, czy moglabys polecic autora (szkoleniowca) ktorego zasadami można by sie kierowac wychowując psa?
tenshii - 05-07-2010, 19:59

Patryk napisał/a:
że co jestem młody to jeszcze głupi

Nie napisałam nic na temat wieku. Tak się składa, że osobiście znam nastolatkę samodzielnie wychowującą labradora od 13 roku życia, i doskonale jej idzie. Nie liczy wiek, a chęć posiadania wiedzy, zdobywanie jej. Nie użyłam również słowa 'głupi'. Brak pewnej wiedzy nie jest głupotą, ale czy przypadkiem brak chęci jej rozwijania kiedy ma się to tego możliwość... Nie mnie oceniać, nie to było również moim celem. Widzę jednak, że Twój wiek wadzi samemu Tobie, ale uwierz mi, że to naprawdę nie jest istotne, istotne jest Twoje podejście do tego, czego możesz się nauczyć (nie ode mnie - z książek, od doświadczonych behawiorystów itd).
Patryk napisał/a:
Widać korzystamy z innych źródeł wiedzy bo ja słyszałem co innego nisz ty

Słyszeć to co innego niż wiedzieć. Obejrzałeś parę, a może nawet wszystkie, odcinki show CM i uważasz, że to jedyna poprawna, święta metoda. Pooglądaj i poczytaj inne publikacje i skonfrontuj metody, wyniki...
Patryk napisał/a:
Nie chce z tobą dyskutować bo

bo nie masz rzeczowych argumentów, czyli wracamy do tego co napisałam wyżej.
Patryk napisał/a:
masz większe doświadczenie proponuje napisać książkę o psach.

Nie planuję ;)

[ Dodano: Pon 05 Lip, 2010 ]
jkasia napisał/a:
ze pchniecia palcem w łopatke dla zwrocenia uwagi psa jest biciem

A widziałaś agresywnego psa podduszanego dławikiem? Albo agresywnego psa zamkniętego 'w kagańcu' i szturchanego itd?
jkasia napisał/a:
tenshii, czy moglabys polecic autora (szkoleniowca) ktorego zasadami można by sie kierowac wychowując psa?

Publikacje Jacka Gałuszki na przykład.

Patryk - 05-07-2010, 20:04

tenshii,
Obejrzałem chyba 2 odcinki CM ale nie z tego zdobywam moją wiedzę lecz od weterynarzy,treserów oraz z innych źródeł.Mówię o moim wieku ponieważ dużo osób twierdzi że młody do mniej wie. Doceniam cię że na to nie patrzysz. Ja myślę że moje metody wychowawcze są w 100% skuteczne ponieważ już nie mam żadnego problemu z psem. Nie używając przemocy. CM nie robi też nic co by te psy bolało tylko odwraca to ich uwagę od innych rzeczy. Powtarzam nie stosuje żadnej metody Cesara ale też ich nie potępiam.

jkasia - 05-07-2010, 20:06

tenshii napisał/a:
A widziałaś agresywnego psa podduszanego dławikiem? Albo agresywnego psa zamkniętego 'w kagańcu' i szturchanego itd?

Jakos nie trafiłam chyba na odcinek z agresywnym psem :-P
tenshii napisał/a:
Publikacje Jacka Gałuszki na przykład.

dziekuje, na pewno poczytam :)

tenshii - 05-07-2010, 20:08

Patryk napisał/a:
zdobywam moją wiedzę lecz od weterynarzy

Tak się składa, że weterynarze w czasie całych studiów mają zaledwie kilka zajęć z behawiorystyki. I jakkolwiek cenię swojego weterynarza w sprawach medycznych, tak nie słucham tego co ma do powiedzenia w sprawach wychowawczych, bo również mówi o dominacji psów.

Patryk napisał/a:
Mówię o moim wieku ponieważ dużo osób twierdzi że młody do mniej wie

I to jest Twoim problemem. Korzystaj ze swojego wieku bo masz dużo czasu na zdobywanie wiedzy, i młody, fajny umysł, który na pewno szybko wszystko złapie.

Patryk napisał/a:
Ja myślę że moje metody wychowawcze są w 100% skuteczne ponieważ już nie mam żadnego problemu z psem

Parę postów wyżej piszesz co innego.

Patryk napisał/a:
CM nie robi też nic co by te psy bolało tylko odwraca to ich uwagę od innych rzeczy

I tu właśnie widać, że
Patryk napisał/a:
Obejrzałem chyba 2 odcinki CM

Patryk - 05-07-2010, 20:13

Gdybym widział odcinki z podduszaniem zmienił bym o nim zdanie.Wyżej pisząc miałem na myśli to co było przepraszam że jasno się nie wyraziłem i pisałem w czasie teraźniejszym. Zachowanie mojego psa już skorygowałem. Wiedzę od weterynarza czerpie na temat zdrowia itp a nie o wychowaniu po prostu powiedziałem z czego i od kogo się uczę w różnych dziedzinach
tenshii - 05-07-2010, 20:32

jkasia, Patryk, polecam Wam ten artykuł:
http://wesolalapka.pl/art...lk-to-pies.html

I jeszcze postaram się znaleźć fajny film o psach, który między innymi pokazuje eksperyment z lisami opisany w artykule, ale również próbę oswojenia wilka, i parę innych naprawdę fascynujących ciekawostek.
:) Jak znajdę to wstawię

Patryk - 05-07-2010, 20:42

tenshii,
Dzięki poczytam i czekam na filmik

[ Dodano: Pon 05 Lip, 2010 ]
Bardzo ciekawy artykuł. Dzięki

[ Dodano: Pon 05 Lip, 2010 ]
Człowiek codziennie się czegoś uczy

Bora - 05-07-2010, 21:18

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę youtube "cesar millan" a wyskoczy bardzo wiele filmów z udziałem tego człowieka.
Podduszanie agresywnego mixa wilczaka czy zmuszanie do poddaństwa agresywnego mixa owczarka ( http://www.youtube.com/watch?v=9iUeD4oxGLs ) można znaleźć bez problemu.

Zobaczcie co wyczynia ten człowieka, brak słów.

Jego metody są niebezpieczne! Zwróćcie uwagę na notkę jaka pojawia się podczas emisji programu aby "owych metod nie stosować bez konsultacji ze specjalistą". Widzieliście podobne ostrzeżenia np. podczas emisji filmu "ja albo mój pies" albo filmików wesołej łapki ? To chyba o czymś świadczy.

Patryk, podoba Ci sie takie dyscyplinowanie psa ?

Jedyne co podoba mi się w jego programie to podkreślanie że trzeba spełnić podstawowe potrzeby psa, być spokojnym,wyluzowanym i konsekwentnym.

Patryk - 05-07-2010, 21:24

Bora,
Nie podoba mi się ale wydawało mi się że ma on dobre podejście do psów . Gdy ja oglądałem odcinki 2 czy tam 3 nie używał on aż takiej dyscypliny i mi się podobało

[ Dodano: Pon 05 Lip, 2010 ]
Dzięki wam zmieniłem moje poglądy na temat wychowania psa

kagan - 05-07-2010, 21:27

Na pewno nie każdego psa można nauczyć metodami pozytywnego wzmocnienia. Często negatywne wzmocnienie przynosi skutek dużo szybciej. Nie namawiam do tego ale czasem przyniesie to pożądany efekt zdecydowanie szybciej i bezpieczniej i nie trzeba przy tym doprowadzać do konfrontacji z psem i sprowadzania wszystkiego do dominacji. Ostatnio znajoma opowiadała mi o seminarium które prowadziła para japończykow od agility ponoć światowych mistrzów w tej dziedzinie. Normalna sprawa dla nich było uderzenie psa pięścią w nos kopnięcie i wiele innych "ciekawych" narzędzi szkoleniowych. Wyjechała z tego szkolenia zniesmaczona. Inna z kolei na seminarium służb mundurowych spotkała się z dziwnym przyjęciem gdy jej suka która ponoć źle coś zaznaczała w ciągu 5 min. została klikerem nauczana poprawnego zaznaczania. Podejścia szkoleniowe są bardzo różne od skrajnych siłowych i dominacyjnych poprzez różne fazy łączenia pozytywnych i negatywnych wzmocnień po całkiem pozytywne szkolenie.
Na to ostatnie moim zdaniem mogą sobie pozwolić tylko osoby które maja bardzo dużo czasu który moga poświęcić swojemu pupilowi i chwała im za to.
Ja jestem jedną z tych osób która oprócz pozytywnego stosuje również to negatywne wzmocnienie choć mojemu psu zazwyczaj wystarcza głośne "co robisz". Nie wzbraniam się jednak przed stosowaniem obroży zaciskowej (nie kolczatki) na grupowych szkoleniach posłuszeństwa. Dzięki temu mój 10 letni syn już nie ma problemu z wychodzeniem na spacer z psem który wazy więcej niż on. Poprzedni pies który był szkolony tylko metodami pozytywnymi i był zdecydowanie bardziej posłuszny potrafił go wywrócić gdy zauważył jakiegoś towarzysza do zabawy.


EDIT:
A tak na marginesie tego artykułu z wesolej lapki przytoczonego wcześniej
"Kojotki umiały wydostawać się z zamknięcia. Ale czy umiały znaczy, że to robiły? By to sprawdzić wysypali na noc mąkę wokół klatek. Rano wszędzie było pełno śladów łapek kojotów. Każdej nocy wychodziły z kennelu i polowały na myszy. Borderki nigdy nie nauczyły się wychodzić."

Jest wiele ras psów które wejdą przez dziurę w ogrodzeniu ale nie będą potrafiły przez nią wyjść mimo że będa koło niej chodzić choćby bullteriery. Są rasy psów które można nauczyć posłuszeństwa ale nigdy nie będa się nadawać do zawodów w obi. Nie podważając wiedzy p. Jacka psy nie pochodzą od wilków ale maja wspólnych przodków tak samo jak człowiek i małpy a przecież nie można się doszukac wielu podobieństw miedzy nami a kapucynkami.

tenshii - 05-07-2010, 21:46

kagan bez komentarza.
kagan - 05-07-2010, 22:02

Bora napisał/a:
Podduszanie agresywnego mixa wilczaka czy zmuszanie do poddaństwa agresywnego mixa owczarka ( http://www.youtube.com/watch?v=9iUeD4oxGLs ) można znaleźć bez problemu.


Napisze tylko co ja widze na tym filmie bo jest to chyba co innego niż wy widzicie. Pies przede wszystkim duszony. Dość cicho mam dźwięk w tym filmie ale z tego co facet mówi to nie robił mu żadnej krzywdy i nie próbował go dominować tylko przytrzymywał go aby ten sie uspokoił i zrelaksował. Pies wyraźnie panikował i jedyne do czego on dążył to aby pies się zreaksował i uspokoił. Zajęło mu to 8 min a ile czasu by musiał poświęcić gdyby działał tylko motywami pozytywnymi? Ile osób pies by pogryzł? Może pies trafiłby do schroniska jako agresywny i został uśpiony?

W zeszłym tygodniu widziałem u nas na szkoleniu bullterierkę (2 miesięczna suczka) która pogryzła do krwi 10 miesieczną córkę włascicieli na szkoleniu rzucała się na inne psy i nogi ludzi. 2 miesięczny szczeniak wzięty z pseudo w wieku 7 tygodni !!!

[ Dodano: Pon 05 Lip, 2010 ]
tenshii napisał/a:
kagan bez komentarza.


I bardzo mnie to cieszy bo wydaje mi się że patrząc przez pryzmat swojego psa nie dostrzegasz wielości problemów. Ludzie radzą sobie z wychowaniem dzieci z którymi teoretycznie powinni mieć możliwość większego porozumienia niż z psami a mimo to mamy świat pełen morderców i psychopatów.
Zauważyłem też że bez względy na co się pisze ty i tak jesteś anty bo masz swoje niezmienne zdanie więc może jeszcze raz przeczytasz mój post no chyba że czytanie ze zrozumieniem przychodzi ci z trudem wtedy faktycznie powstrzymaj sie od komentarza bo jeśli ktos nie rozumie tego co inny człowiek ma do przekazania to dyskusja jest zbyteczna.

Bora - 05-07-2010, 22:19

kagan napisał/a:
Ile osób pies by pogryzł? Może pies trafiłby do schroniska jako agresywny i został uśpiony?

Zgadza się, on zajmuje sie przypadkami beznadziejnymi. Pytanie czy faktycznie pomógł temu psu. Widzimy tylko krótki może 20min kawałek filmu, a co dzieje się jak Cesar wyjedzie? Czy faktycznie po upływie np. roku ten pies "polepsza się" czy dochodzi do jakiejś tragedii ?

Cesar stosuje tzw metodę floodingu, czyli stawia psa przed jego strachem/fobią , czymś co wywołuje u niego ataki agresji i paniki i każe sie psu z tym zwierzyć. Rzuca psa na głęboką wodę.

Patryk - 05-07-2010, 22:21

Bora,
Ale on po jakimś czasie wraca do tych mieszkańców i patrzy czy pies zrobił postepy

tenshii - 05-07-2010, 22:26

kagan napisał/a:
patrząc przez pryzmat swojego psa nie dostrzegasz wielości problemów

Mam obecnie psa bardzo łagodnego, anioła wręcz.
Wcześniej miałam psa, którego prawie rok wyciągałam z naprawdę dużych zachowań agresywnych i mi się udało - właśnie metodami pozytywnymi. A na szkoleniu jedna mądra pani próbowała zdominować moją sukę własnie takimi CM metodami i spowodowała tylko pogorszenie stanu suki.

A co do chodzenia na smyczy - wyobraź sobie, że jestem osobą niepełnosprawną na wózku i nie mam tak silnych rąk jak zdrowy człowiek, mozna więc rzecz, że jestem jak małe dziecko kiedy prowadzę psa.
I wiesz co? Z pomocą różnych narzędzi (nie kolczatki czy obroży zaciskowej (choć osobiście wolę tą drugą) a np szelek treningowych) potrafiłam prowadzić 37 kg sukę i obecnie 25 kg sukę i jakoś sobie radze

Patryk - 05-07-2010, 22:30

Widzicie CM jako osobę która robi wszystko źle. Zauważcie że jego program trwa długo i ludzie korzystają z jego pomocy. On tych zwierząt nie katuje ludzie.
dzionga - 05-07-2010, 22:35

Słyszałam że u nas na NG się pojawił jego program,ale jakoś nie miałam okazji tego obejrzę(na szczęście,bo to jest potwór,wnioskuje po tym filmikach na YouTube),wole Victorie stilwell :)
A zaraz będzie mój ulubiony kanał na animał Planet-Policja dla zwierząt :)

Patryk - 05-07-2010, 22:39

On nie jest potworem, mało kto by sobie wgl poradził w tak beznadziejnych przypadkach
tenshii - 05-07-2010, 22:43

Cytat:
On nie jest potworem, mało kto by sobie wgl poradził w tak beznadziejnych przypadkach

No to mało widziałeś.
Zresztą popularność programu niekoniecznie świadczy o tym, że to wspaniały specjalista. Wysłałam Ci cytat, dobrze to opisujący.

Patryk - 05-07-2010, 22:45

tenshii,
Niekiedy ludzie wolą aby pies pomęczył się z CM jeden dzień niż żeby pies szedł do uśpienia ponieważ jest agresywny

Bora - 05-07-2010, 22:53

Cytat:
Ian Dunbar: "psy to nie wilki i uczenie sie na przykładzie zachowań wilków sposobów postępowania z psami jest jak postanowienie bycia lepszym rodzicem na podstawie obserwacji szympansów"

Karoola - 05-07-2010, 23:04

Patryk napisał/a:
tenshii,
Niekiedy ludzie wolą aby pies pomęczył się z CM jeden dzień niż żeby pies szedł do uśpienia ponieważ jest agresywny

a niekiedy ludzie wolą pomęczyć się miesiąc nie męcząc psa - i wybierają metody pozytywne

Patryk - 05-07-2010, 23:07

Karoola,

Ale nie wszystkim psom da się pomóc

Karoola - 05-07-2010, 23:10

Wiem, nigdy nie można być 100% pewnym psa, który już raz zaatakował.
kagan - 06-07-2010, 07:49

tenshii napisał/a:

Wcześniej miałam psa, którego prawie rok wyciągałam z naprawdę dużych zachowań agresywnych


Porównaj rok i 8 min. Jak już pisałem wcześniej nie wszyscy maja na to mozliwości.

tenshii napisał/a:
yobraź sobie, że jestem osobą niepełnosprawną na wózku i nie mam tak silnych rąk jak zdrowy człowiek


Zawsze wydawalo mi się że osoby na wózkach maja silniejsze ręce bo nimi poruszaja wózek no ale w sumie mamy dobe elektrycznych pojazdów i w sumie nie ma to zadnego znaczenia. Nie wiem jaki jest twój tryb życia ale moge przypuszczać że masz więcej czasu niz przecietny własciciel psa na jego ułożenie.

Ja równiez na spacerach używam szelek, mimo to na szkoleniu jest obroza zaciskowa.

tenshii - 06-07-2010, 08:49

kagan napisał/a:
Zawsze wydawalo mi się że osoby na wózkach maja silniejsze ręce bo nimi poruszaja wózek

Są różne przyczyny niepełnosprawności.

kagan napisał/a:
masz więcej czasu niz przecietny własciciel psa

Dlatego zdecydowałam się na rasę wymagającą czasu i intensywnego szkolenia, zabaw, wspólnego spędzania czasu. W innym wypadku kupiłabym mopsa albo wogóle nie miałabym psa.

[ Dodano: Wto 06 Lip, 2010 ]
kagan napisał/a:
Porównaj rok i 8 min

Nie wyciągniesz żadnego psa z agresji w 8 minut. Chyba, że jest to pies, który da się zastraszyć, ale ja nie chciałabym mieć psa, który się mnie boi.
A szelki np easy walk działają tak samo szybko jak obroża zaciskowa.

kagan - 06-07-2010, 11:09

tenshii napisał/a:
Dlatego zdecydowałam się na rasę wymagającą czasu i intensywnego szkolenia, zabaw, wspólnego spędzania czasu. W innym wypadku kupiłabym mopsa albo wogóle nie miałabym psa


po moim psie nie moge powiedzieć żeby wymagał czasu i intensywnego szkolenia. dosc szybko sie uczy jednak jako młody pies ma jeszcze swoje młodzieńcze zachowania. Z psem zazwyczaj spedzam 24h/dobe. Zawsze jest w pobliżu, mimo to nie mam czasu aby go szkolić. Taka specyfika pracy i w tym czasie musze uwazac zeby nie bral do geby czegos co dla niego bedzie świetna zabawka a może okazac się niezbyt bezpieczne. Stąd bardzo szybko musial się nauczyc komend "zostaw", "nie wolno". Tu chodzilo o jego bezpieczeństwo które jest dla mnie ważniejsze niż kilkuminotowe zle samopoczucie przy szkoleniu gdy dostanie burę jak zrobi coś niewlasciwego. Zwłaszcza, że pozytywne wzmocnienie stosujemy wielokrotnie czesciej niz negatywne. Ale dzięki temu pies wie czego absolutnie nie wolno mu zrobić.

kaha - 06-07-2010, 21:24

moj maz byl swiadkiem w zoologicznym jak przyszła pani i mówi do sprzedawcy ze ma problem z psem bo warczy na jej meża a sprzedawca polecił zaciskowa obroze i powiedzial ze jak zacznie znowu to niech go pani przydusi z całej siły kilka razy i napewno sie oduczy....... szkoda ze mnie tam niebyło co za palant ]:) (bardzo przepraszam jesli uraziłam kogos ostatnim słowem chociaż dla mnie to i tak za delikatnie ujete)
tenshii - 06-07-2010, 21:35

kaha napisał/a:
sprzedawca polecił zaciskowa obroze i powiedzial ze jak zacznie znowu to niech go pani przydusi z całej siły kilka razy i napewno sie oduczy
:cring: Tragedia :/

Moja Teyla za czasów mleczaków tak gryzła, że ciągle lała się nasza krew. Mam spore blizny po jej zębach.
Sąsiadka poradziła mi pogryźć jej ucho :| yyy? Cóż - niektóre mity będą pokutowały jeszcze dluuuugo, inne zaczynają się dopiero tworzyć

kaha - 06-07-2010, 21:45

tenshii napisał/a:
Sąsiadka poradziła mi pogryźć jej ucho yyy?
brak słów skad ludzie biora takie metody
kathleenbrick - 09-07-2010, 23:00

No i jak po spotkaniu z behawiorystą?
Jakieś postępy?

kaha - 10-07-2010, 10:02

az trudno uwierzyc ze niektore labki sa tak agresywne.... mam nadzieje ze poradzicie sobie z tym problemem i niebedziesz musial jej usypiać... 3mam kciuki
Gocha2606 - 22-07-2010, 21:51

Przepraszam, że wypowiem się w tym wątku, ale właściciel miał się zgłosić z Moli do behawiorysty, a teraz na gwałt szuka domu dla suki.
Nie widziałam tego psa - jednak z opisu wynika, że niestety, to suka, której nie wprowadzono ŻADNYCH rozsądnych zasad i granic, która dostaje sprzeczne komunikaty od swoich ludzi, zamiast ją uczyć dobrych manier - jest karana za coś, czego nie została nauczona.
Zwalanie psa z łóżka?
Wyciąganie na siłę z kuchni, w sytuacji, kiedy wiadomo, że ona zaszajbowała się na jedzenie i żarcie stało się zastępczym celem w jej życiu?

Przecież dla niej takie siłowe rozwiązania, jakie stosują właściciele, są walką z nią i ona zaczyna walczyć o swoje zdrowie i życie. I zaczyna używać zębów, bo ją do tego zmusiliście. To bez sensu, co zrobiliście z tym psem.

Zamiast pomyśleć, poczytać o wychowaniu psów, skorzystać z fachowej pomocy kiedy Moli była mała - dopuściliście do tego, że jest zero więzi między wami, rywalizujecie o wszystko i nienawidzicie swojego psa.
Nie daliście mu szansy żeby zrozumiał, czego od niego oczekujecie.
Najpierw naucz - potem wymagaj, ta zasada odnosi się nie tylko do dzieci, ale także do psów.

Macie żarłoka i macie rasę stworzoną do pracy z człowiekiem. Trzeba było wykorzystać jej chęć do jedzenia i naturalne predyspozycje rasy, odpowiednio ją zmotywować, pokazać jej CO ma robić ZAMIAST tego, co robi - i po kłopocie. Skupienie, siad, leżeć, na miejsce, wyjdź, zejdź, czekaj, zostań, nie, dobrze - przecież to absolutne podstawy, które każdy pies od szczeniaka znać powinien.
Jednak wybraliście rozwiązania siłowe, a to nie mogło się dobre skończyć.

Mam nadzieję, że Moli szybko znajdzie nowy, odpowiedzialny dom.
To młoda, dorastająca suczka, która jeżeli dobrze trafi i nowy właściciel z nią porządnie popracuje , ustanawiając jej jasne granice i na spokojnie pokazując psu, co jest dobre, a co złe i co jej wolno, a czego nie - w ciągu kilku miesięcy okaże się bardzo fajną, przyjazną i dobrze wychowaną suczką.

Bora - 22-07-2010, 22:30

Gocha2606 napisał/a:
To młoda, dorastająca suczka, która jeżeli dobrze trafi i nowy właściciel z nią porządnie popracuje , ustanawiając jej jasne granice i na spokojnie pokazując psu, co jest dobre, a co złe i co jej wolno, a czego nie - w ciągu kilku miesięcy okaże się bardzo fajną, przyjazną i dobrze wychowaną suczką.

Tego niestety pewnym być nie można. Nie wiemy jak teraz sie zachowuje, jak daleko sięgnęła agresja, jak często i z jaką siłą atakowała właściciela. Taki pies musi trafić do specjalisty, bo może zdarzyć sie nieszczęście.

Gocha2606 - 22-07-2010, 23:39

Bora, ten pies musi trafić w odpowiedzialne ręce, do mądrego, konsekwentnego właściciela, który nie będzie stosował wobec niego przemoc i spokojnie oraz konsekwentnie pokaże psu, co jest dobre, a co złe. A jeżeli do tego nowy właściciel skorzysta z fachowej i dobrej pomocy - to będzie super, chociaż niektórzy ludzie mają wrodzoną cierpliwość i umiejętność porozumiewania się ze zwierzętami, nawet tymi problemowymi.

Bo na razie Moli wszystko wolno - łącznie z kradzeniem jedzenia niemal w locie i zarazem jest karana fizycznie za coś, czego nie umie i nie rozumie.
Każdy pies by sfiksował - jeden reagując agresją, drugi - totalnym wycofaniem i odcięciem od świata.

Nie widzę tego psa i jego obecnych właścicieli i nigdy nie zobaczę.( A może zobaczę, jeżeli Moli trafi na Śląsk i przypadkiem do nas na konsultacje?)

Jednak pewne opisy , przy moim może niewielkim jeszcze doświadczeniu w rozwiązywaniu problemów behawioralnych, wskazują , że problem nie leży po stronie suki, a po stronie człowieka. Z opisu wynika, że suka nie gryzie ofensywnie i nie atakuje bez powodu - powód jest i to prowokowany przez człowieka. Człowiek nie wyznaczył psu zasad i granic, nie nauczył psa życia w naszym świecie, a ponadto stosuje przemoc, którą pies odbiera jako zagrożenie. Pies zachowuje się jak pies, drapieżnik, który walczy z człowiekiem o zasoby i o przetrwanie.
W takich wypadkach wystarczy uporządkować życie psa, wprowadzić mu jasne reguły i nauczyć ich przestrzegania. Zwłaszcza, że ta suczka jest w wieku ludzkiej dorastającej panienki - hormony zaczynają jej buzować, wkracza w wiek nastolatka i jeżeli teraz człowiek będzie nadal zachowywał się jak nieobliczalny wariat - może to rzeczywiście spowodować nasilenie agresji i skutki ciężki do naprawienia.

Dlatego mam nadzieję, że Moli jak najszybciej znajdzie nowy, odpowiedzialny dom, zanim zupełnie nie sfiksuje.

Bora - 22-07-2010, 23:51

Gocha2606 napisał/a:
Bora, ten pies musi trafić w odpowiedzialne ręce, do mądrego, konsekwentnego właściciela, który nie będzie stosował wobec niego przemoc i spokojnie oraz konsekwentnie pokaże psu, co jest dobre, a co złe. A jeżeli do tego nowy właściciel skorzysta z fachowej i dobrej pomocy - to będzie super, chociaż niektórzy ludzie mają wrodzoną cierpliwość i umiejętność porozumiewania się ze zwierzętami, nawet tymi problemowymi.

A czy ja powiedziałam coś innego?
Psa nie widzimy, nie wiemy jak sie zachowuje, kiedy i jak reaguje (jedynie to co można wywnioskować z opisu właściciela) nikt (żaden specjalista) nie ocenił zachowania tego psa. Nie wiadomo też czy to wina właściciela czy to, że suka po prostu jest niestabilna.

Właściciel miał skonsultować sie z trenerem, nie wiadomo czy to zrobił, czy chciał pracować z psem, czy po prostu sytuacja go przerosła.

orlosia - 23-07-2010, 00:34

woli oddac psa niz pracowac z psem... proste dla niego :beated:
maksiu - 30-07-2010, 13:53

Jestem załamana po ostatnim spacerze z Maksem. Wracaliśmy sobie wczoraj z parku, Maks szalał po kałużach. Nagle jakby coś mu odbiło, zerwał się ze smyczy i zaczął biec przed siebie, krzyknęłam "Maks do mnie" i odrazu zawrócił. Wbiegł na mnie i zaczął mnie gryźć po rękach, złapał moją rękę i zaczął szarpać. Później nagle się uspokoił i zachowywał jakby nic się nie stało. Skończyło się na tym że mam całą rękę spuchniętą w siniakach i zadrapaniach. Powiem tylko że Maks nie dawno skończył szkolenie i konsultowaliśmy się z behawiorystą jak był mały bo już wtedy były takie problemy. Ale od dłuższego czasu już nie było takich problemów. Będę wdzięczna za każda radę. Oczywiście nigdy go nie oddam, będziemy pracować tak długo jak będzie trzeba.

[ Dodano: Pią 30 Lip, 2010 ]
Co do agresji terytorialnej nie mamy żadnych problemów, mogę mu grzebać w misce jak je, zabierać zabawki itp.

[ Dodano: Pią 30 Lip, 2010 ]
i oczywiście NIGDY nie został uderzony

tenshii - 30-07-2010, 14:24

maksiu, a co na to Kasia?
maksiu - 30-07-2010, 14:27

Właśnie dzwoniłam do niej ale chyba jest zajęta bo narazie nie odbiera. Na szkoleniu ogólnie była bardzo z niego zadowolona. Bardzo ładnie nauczył się chodzić na smyczy.
anna34 - 30-07-2010, 20:53

Mój czasem też się tak zachowuje,tzn.skacze,podgryza,gdy nie chce np.na coś mu pozwolić,albo iść tam gdzie on chce iść.Albo zwyczajnie jak dopadnie go głupawka,co prawda raczej szybko mozna go okiełznać,ale zdarza mu sie :)
Gocha2606 - 30-07-2010, 21:28

maksiu napisał/a:
Jestem załamana po ostatnim spacerze z Maksem. Wracaliśmy sobie wczoraj z parku, Maks szalał po kałużach. Nagle jakby coś mu odbiło, zerwał się ze smyczy i zaczął biec przed siebie, krzyknęłam "Maks do mnie" i odrazu zawrócił. Wbiegł na mnie i zaczął mnie gryźć po rękach, złapał moją rękę i zaczął szarpać. Później nagle się uspokoił i zachowywał jakby nic się nie stało. Skończyło się na tym że mam całą rękę spuchniętą w siniakach i zadrapaniach. Powiem tylko że Maks nie dawno skończył szkolenie i konsultowaliśmy się z behawiorystą jak był mały bo już wtedy były takie problemy. Ale od dłuższego czasu już nie było takich problemów. Będę wdzięczna za każda radę. Oczywiście nigdy go nie oddam, będziemy pracować tak długo jak będzie trzeba.


A czy na etapie nauki przywołania nie zdarzało się, że nagradzałaś go zabawką , patykiem, przeciąganiem szarpaka?

Bo to wygląda z opisu na wielkie pobudzenie psa, który nie wie co zrobić i łapie pierwsze, co nawinie się pod zęby - czyli rękę przewodnika.

To, że pies nagle się uspokoił to normalne - emocje mu opadły i poczuł ulgę, a potem rozluźnienie.

maksiu - 30-07-2010, 21:50

Gocha2606, często na etapie nauki przywoływania używałam właśnie patyka. anna34, Maksiu też często w zabawie próbował podgryzać jak się rozkręcił ale wczoraj byłam w szoku że coś takiego zrobił.
kagan - 30-07-2010, 21:52

Mam podobne odczucia co Gocha2606, ja czesto z Astorem bawię sie w podgryzanie ale od malego był uczulany sprawianie bulu ze wzgledu na mojego syna i zawsze gdy złapał zbyt mocno to był głośny krzyk jakby bólu. Teraz zarówno syn i ja bawimy się bez problemu w kontakcie z jego zebami a on wręcz pieszczotliwie ich używa. Hitem jest delikatne szczypanie przez Astora w ucho ;D
Gocha2606 - 30-07-2010, 22:27

maksiu napisał/a:
Gocha2606, często na etapie nauki przywoływania używałam właśnie patyka. anna34, Maksiu też często w zabawie próbował podgryzać jak się rozkręcił ale wczoraj byłam w szoku że coś takiego zrobił.


Wiesz, ja mogę tylko gdybać, ale skoro tak - to istnieje duże prawdopodobieństwo, że pobudzenie plus skojarzenie "pani ma coś, co mogę złapać i się pobawić" wywołało właśnie takie zachowanie.

Ja uczyłam Saszkę przywołania i nagradzałam smaczkami, bo to dla niej najfajniejsza nagroda, ale w pewnym momencie zaczęłam ja wkręcać w tylko patyki albo smycz do szarpania - trzymane w ręce. Tylko "dobry pies" i zabawa.
No i jak mnie pewnego razu chapnęła, to aż kwiczałam z bólu - była pewna, że mam dla niej nagrodę - patyk.

Jacek Gałuszka, któremu się oczywiście od razu zwierzyłam, objechał mnie równo " wiesz co zrobiłaś? Nauczyłaś Saszkę, że nagrodą za przyjście jest możliwość GRYZIENIA! Ona się nie kontroluje - biegnie do Ciebie jak szalona po nagrodę - a nagrodą jest coś, co może gryźć, nie patrzy, czy masz coś w ręce czy nie, bo zawsze COŚ miałaś".
No i wróciłyśmy do nagradzania pochwałą , smaczkami, głaskaniem, a od czasu do czasu - patykiem.

Zastanów się, czy tak nie jest przypadkiem u Was?
Jeżeli tak - musisz to odkręcić, czyli nagradzać chwaleniem, czasem smaczkiem, czasem głaskaniem. Natomiast patyki - owszem, ale najpierw jakas komenda, chociażby zwykłe SIAD - CZEKAJ i dopiero po jej wykonaniu - patolec ;D

Tak sobie tylko domniemuję, może to o to chodzi?

[ Dodano: Pią 30 Lip, 2010 ]
A i jeszcze jedno - możesz mu zmienić rytuał nagradzania za przybiegnięcie na wołanie.
Jeżeli do tej pory nagroda była za sam galop do Ciebie, naucz go, że teraz ma przyjść i usiąść.
Czyli obniżasz mu emocje, bo musi wykonać dodatkową czynność i czekać na nagrodę - zawsze pochwała, a dodatkowo na początek proponuję smakola, potem zmieniasz - raz smakol, raz miziaki, raz patyk, raz możliwość dalszego biegania.

maksiu - 30-07-2010, 22:41

Gocha2606, myślę że może o to chodzić, podczas szkolenia jak szybko przybiegał to dostawał patyczka odrazu do gryzienia a potem chwilę zabawy. teraz rzeczywiście za każdym razem jak powiem "maks do mnie" to odrazu leci jak szalony. Tak sobie myślę że mógł też się rozkręcić po bieganiu po kałużach bo zawsze po wodzie dostaje głupawki.

[ Dodano: Pią 30 Lip, 2010 ]
teraz będę go nagradzać tylko smaczkami :)

Pusia - 19-08-2010, 09:34

niestety po roku czasu 0 nauki to cienko to widze...

na pierwszy rzut to wyeczyl bym psa, woda, plywanie, bieganie, tak by byla naprawde zmeczona...
pozniej postawil bym przed nią smakolyk (zapieta na smyczy) i nie pozwolil jej tego zabrac, wyraznie mowiac konkretną komende (np NIE).
troche czasu minie,
sorry, nie jestem za biciem psow, ale powinna tez w d. dostac jak tylko wystawi zęby !
musi wiedziec ze jak tylko bedzie miala ochote ugrysc to bedzie miala wpiep...
i to nie klaps...
mialem kilka psow, wlacznie z burkami i pointerem...
nie katowanie, ale nie moze tez byc agresywna !
takie moje zdanie.....

tenshii - 19-08-2010, 10:38

Pusia, sory, ale sam chyba nie wiesz co piszesz....
Psów się nie bije, szczególnie agresywnych
Pies nie ma się człowieka bać, tylko ufać i wykonywać polecenia.

Twój post wogóle powinien zostać skasowany bo jeszcze ktoś z niego skorzysta :/

Pusia - 19-08-2010, 12:21

nie mowie o biciu...
tylko o skarceniu....
jak Ci labi sciagnie sniadanie z stolu to powiesz mu "kochanie nie rób tak wiecej" czy poprostu dasz mu klapsa w dupke !?
mowie bez katowania !
z resztą moja Pusia to jest taka ze jak jej dam klapsa to ona sie chce jeszcze bardziej bawic w gryzionego i łapie mnie, przerwaca i zaczyna slinic i podgryzac po uszach, wiec u mnie na dlozsza mete sie to nie sprawdza...
bo ona i tak to traktuje jak zabawe
ale jak kiedys doskoczyla do dziecka przed blokiem to przyrznolem jej w dupsko i od tego momentu spokojnie przechodzi kolo dzieci !
albo w te albo we wte, albo Ci pies wejdzie na glowe albo bedzie cie sluchal...
fakt, gryzienie moze byc oznaką panicznego strachu u psa !
a to juz trzeba innych metod..!
ja moją nauczylem gmerania reką w misce gdy ona je !
i nie ma nawet krzywego spojzenia....
ale uczenie trzeba zaczac od małego...

Pikuś - 19-08-2010, 12:26

Pusia napisał/a:
nie mowie o biciu...
tylko o skarceniu....

Pusia napisał/a:
to przyrznolem jej w dupsko i od tego momentu spokojnie przechodzi kolo dzieci !


Czyli jednak ją bijesz, a uderzyć musiałeś mocno, ponieważ przypuszczam iż ona boi się podejść do dziecka ponieważ nie chce dostać. Ona zrozumiała to tak "Nie podejdę bo jeszcze mnie uderzy". :bad:

tenshii - 19-08-2010, 12:36

Pusia, ja swojego psa szkolę, nie tresuję. Nigdy nie dostała klapsa bo to nie jest metoda.
Ukradła wiele rzeczy, zniszczyła kilka rzeczy, i nigdy nie dostała klapsa.
Mało tego - poprzednia suka była agresywna zasobowo i też nie dostała nigdy klapsa.
Wyciągnełam ją z agresji pozytywnymi metodami.
Masz marne pojęcie na temat wychowywania psów i wogóle nie powinieneś zabierać głosu
Współczuję Twojemu psu

luidezerter - 19-08-2010, 12:51

hmm
gdy moja wena coś zbroi (oczywiście jeśli przyłapie ją na gorącym uczynku bo inaczej nie ma sensu) to łapię ją za skórę na grzbiecie i każę usiąść lub się położyć. ona już wie że źle zrobiła, reaguje na gruby ton i złapanie za skórę, wcale nie mocno. mój chłopak robi to nieco inaczej, kładzie ja bokiem na ziemie i trzyma aż się uspokoi. ja ją puszcza to sama jeszcze trochę leży. ja akurat jestem na to za słaba, nie dam rady jej przewrócić. ;p. także na szczęście obywa się bez bicia. pies po prostu czuje się słabszy i wie że ma słuchać. Gdy mnie podgryza za mocno, głośno krzyczę : ałaa, nie wolno!! wtedy zaczyna lizać. najgorzej jest ze spacerami........................ chyba muszę iść na siłownię ;) ciągnie ciągle w swoją stronę, ja zobaczy psa to dostaje szału, ciężko mi ją utrzymać. muszę nad tym popracować.

tenshii - 19-08-2010, 13:00

luidezerter, moim zdadniem nie ma potrzeby takich zachowań.
Ale lepsze to niż bicie.
Choć ja w stosunku do swojego psa takich rozwiązań również nie stosuje

luidezerter - 19-08-2010, 13:08

wiem, wtedy pies czuje się upokorzony. staramy się robić to coraz rzadziej, bo coraz częściej reaguje na zdecydowany ton. oby tak dalej to obędzie się i bez tego. nie wiem tylko jak ją przekonać, że spacer to nie musi być przepychanka i krzyki, tylko miły relaksujący czas. być może za mało ją "męczę" z freezbe. robię to prawie przed każdym spacerem. zauważam,że po tym jest zmęczona i nie ma już sił na przeciaganie się ze mną.
tenshii - 19-08-2010, 13:13

luidezerter napisał/a:
że spacer to nie musi być przepychanka i krzyki, tylko miły relaksujący czas
dlaczego tak jest? Co się dzieje na tych spacerach?
luidezerter - 19-08-2010, 13:23

1.Wena często ciagnie mnie w rózne strony, dusi się i kaszle ale nie da za wygraną.
jak sie uprze żeby gdzies iść, a ja nie pozwalam, to kładzie się i protestuje. czasem jej pozwalam, ale nie na tyle, żeby myślała, że to ona prowadzi.
2. gdy zobaczy innego psa jest to samo.
3. często gdy idziemy spokojnie, a nagle jedzie skuter czy samochód
to rzuca się na ulice, gdyby nie była na smyczy to wpadła by prosto pod koła.
dlatego puszczam ją ze smyczy tylko na bezpiecznych terenach, polankach, boisku szkolnym.
może jest zbyt pobudzona, nie wiem. gdy jest na polance, nie ucieka mi, zawsze za mną przyjdzie. gdy jest zmęczona to juz ładnie idzie na smyczy.

tenshii - 19-08-2010, 13:32

luidezerter, ale to wszystko jest do zrobienia.
Kup jej szelki, takie:
http://allegro.pl/item117..._szkolenie.html
Ucz skupiania na sobie.
Przejrzyj forum, znajdziesz dużo wskazówek.

luidezerter - 19-08-2010, 13:35

właśnie myślałam nad szelkami i kupię na pewno. forum przejrzę, z chęcią. :>
Shadow - 19-08-2010, 14:45

Bicie psa wzbudza nieufność wobec wlaściciela i agresje! :bad:
W taki wlaśnie sposób można doprowadzić do tego, by taki pies jak labrador- pozbawiony agresji stal się niebezpieczny dla otoczenia :/ Labek nie znosi kar cielesnych, zamyka się w sobie i przestaje sluchać. Najlepsze jest pozytywne wychowanie, niedopuszczenie do tego, by "strącil ci śniadanie ze stolu" tylko odwrócenie jego uwagi jeszcze przed faktem, gdy widzisz, że się na to szykuje.
A co do Moli, to najpewniej próba zdominowania, lub już uważanie się za dominującą. Laby mimo wszystko to psy dominujące, trzeba się z tym liczyć. Poza tym gdzie byla zakupiona? Z hodowli, czy bardziej niejasnego źródla? To też ma bardzoo duży wplyw na psychikę zwierzęcia...
Pies po prostu nie zna granic. Myśli, że wszystko mu wolno, może zbyt malo konsekwencji bylo w jej szczenięcym życiu i na wszystko jej pozwalano? Może naprawdę ma się za szefa stada i uważa, że lóżko należy "do niej", a Ty jesteś na nim tylko gościem, który ma zejść na jej każde skinienie, a kiedy to "gość" próbuje się jej pozbyć reaguje agresją. Może rzucila się na Twojego tatę, bo uważala, że to jej "zdobycz" i żaden niższy w hierarchii czlowiek, nie może jej go odbierać, bo to ona zawsze powinna jeść pierwsza? To bardzo prawdopodobne, że w wieku szczenięcym nikt nie ustalil, nie pokazal jej kto "tu rządzi" kto jest szefem tego domu. Tego, że to ona znajduje się na samym dole i to ona je ostatnia, oraz nie ma prawa zabierać szefowi jedzenia bez pozwolenia...

tenshii - 19-08-2010, 15:09

Shadow, pies nie tworzy z ludźmi stada i nie tworzy hierarchii..

[ Dodano: Czw 19 Sie, 2010 ]
Shadow napisał/a:
Laby mimo wszystko to psy dominujące, trzeba się z tym liczyć

Nie załamuj mnie

Shadow - 19-08-2010, 15:18

Zwykle nie wykazują agresji, ale owszem dominujące są. Owszem wspólpraca pies-czlowiek, nie opiera się tylko na ustaleniu hierarchii, a na wspólnej więzi, no ale co, czyli pies może się czuć jak szef? A jak inaczej wytlumaczysz zachowanie tego psa? Wada psychiczna czy co? Może i tak być, jednak pies to potomek wilka, owszem nie ma już po nim za dużo, ale nadal jest zwierzęciem stadnym...
Czyli jak Twój pies żebra przy stole to dajesz mu to o co Cię prosi? Bo przecież w taki sposób, nie może poczuć Twojej slabości jako przywódcy, przecież nie tworzysz z nim hierarchii, jedyne co możesz tym zrobić to sprawić mu przyjemność i spowodować, że posunie się dalej w sprawdzaniu Twoich granic, nic poważnego, co najwyżej dojdzie do tego, że pies zacznie sobie na więcej pozwalać, ale co to jest? Nic... :|

tenshii - 19-08-2010, 15:21

Shadow, psu nalezy ustalić zasady, według których wspólnie żyjemy ale pies nie tworzy z człowiekiem stada, nie dominuje go i nie tworzy hierarchi!
Shadow - 19-08-2010, 16:06

... Dobra uważaj jak uważasz, ja uważam inaczej. Dla mnie ustalenie tego czy owego nie polega na jakichś ruchach, które psu mogą zaszkodzić, po prostu wlaśnie ustalam zasady życia razem, ale jednocześnie pokazuje, że to jednak ja jestem wyżej, choć jesteśmy przyjaciólmi ... Nie chcę się klócić, bo z ustaleniem zasad masz rację, ja na forum jestem nowa i zastanawiam się czy za klócenie/dyskutowanie są tu ostrzeżenia, albo wyrzucenie. Najważniejsze, że obie dążymy do tego samego- do dobrego wychowania i wspólżycia ze zwierzakiem ;D
agata01510 - 24-08-2010, 13:34

tenshii napisał/a:
psu nalezy ustalić zasady, według których wspólnie żyjemy ale pies nie tworzy z człowiekiem stada, nie dominuje go i nie tworzy hierarchi!


Tenshii zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o ustalanie zasad,według których wspólnie żyjemy,ale jeśli pozwolisz psu przekraczać granice to doprowadzi to do dominacji psa nad człowiekiem,nawet u Labka zdarza się typ dominujący,tak też było u moich znajomych,nie będę się wdawać w szczegóły,bo dużo by pisać,ale kiedy bierze się pod swój dach psa,kota,czy jakieś inne zwierzę i ustala się zasady współ-egzystencji,to przecież skoro człowiek takie zasady ustala to on jest przewodnikiem dla zwierzęcia,bo on narzuca zwierzakowi swoją wolę,on go uczy zasad jakie w domu będą panowały,mówi to Ci wolno tego nie,a zwierzątko albo przestrzega zasady,albo buntuje się co oznacza próbę zdominowania człowieka,od nas samych zależy jak będzie wyglądała nasza relacja z naszym zwierzakiem,ustalanie zasad jest ok,jest między psem i człowiekiem więź,ale każdy zna granice,których nie wolno mu przekraczać :haha: pozdro

tenshii - 24-08-2010, 14:29

agata01510, widocznie mamy inne definicje dominacji.
W tym rzecz.
Nie lubię tego słowa.
Pies ma znać zasady tak samo jak dziecko, a dziecko nas nie dominuje, po prostu chce żeby wyszło na jego. Nie oznacza to jednak, że dominuje. Rodzice ustalając zasady nie dominują dzieci. Dlatego staram się nie używać tego słowa.

hodowlaootm - 24-08-2010, 15:15

tenshii napisał/a:
jkasia napisał/a:
Wyglada na to że pies stał sie samcem alfa i on u Was rządzi.

Błagaaaam. Pies to nie wilk. Rodzina to nie stado.

[ Dodano: Czw 01 Lip, 2010 ]
bezradna, pies się rzuca - ignorujecie go. To jego problem, że nie wyjdzie na dwór jeśli będzie się tak zachowywał. Spełniamy "życzenia" tylko grzecznych psów.


A właśnie, że pies pochodzi od wilka, a rodzina to jego stado i obowiązuje w niej prosta stadna hierarchia. Jest jeden przywódca, a stado podąża za nim. W tym wypadku przywódcą jest pies.

[ Dodano: Wto 24 Sie, 2010 ]
tenshii napisał/a:
Patryk, to dlaczego ja nie muszę dominować swojej suki? Nie jest agresywna, nie wchodzi mi na głowę.
Teoria dominacji to przeszłość. I o ile Ty jesz przed psem, przechodzisz przed nim w drzwiach to ok. Jeśli natomiast stosujesz wobec swojego psa metody CM to ja Twojemu psu bardzo współczuję.


Tu zupełnie nie chodzi o dominację. Pies jest członkiem stada, a Ty jesteś jego przywódcą i pies musi znać miejsce w hierarchii i wcale nie dlatego, ze dowartościowuje to jego Pana, ale dlatego, że ten pies funkcjonuje w świecie ludzkim. Gdyby to człowiek funkcjonował w świecie psim, musiałby także przyjąć odpowiednią pozycję.

Karoola - 24-08-2010, 15:31

Dokładnie, zgadzam się z tenshii, relacja pies-właściciel jest wg mnie podobna do tej dziecko-rodzic, ale też ważne jest, by nie przesadzić w drugą stronę, bo pies to pies, a nie człowiek. Można wychować dziecko bez bicia i krzyku, tak, żeby nas słuchało, ale przede wszystkim kochało i rozumiało o co nam w danej chwili chodzi. Tak samo jest z psem. Decydując się na szkolenie pozytywne, nie oznacza to, że pies jest od dziś królem, mam mu pozwalać na wszystko, rozpieszczać. Chodzi o to, by przekazać to co mamy do przekazania w nowy, jaśniejszy do zrozumienia dla psa sposób. Takie jest moje zdanie. :)
Karoola - 24-08-2010, 16:01

tenshii napisał/a:

Pies to nie wilk.


hodowlaootm napisał/a:

A właśnie, że pies pochodzi od wilka


hodowlaootm, nikt nie twierdzi, że pies nie pochodzi od wilka

hodowlaootm napisał/a:

Tu zupełnie nie chodzi o dominację. Pies jest członkiem stada, a Ty jesteś jego przywódcą i pies musi znać miejsce w hierarchii i wcale nie dlatego, ze dowartościowuje to jego Pana, ale dlatego, że ten pies funkcjonuje w świecie ludzkim. Gdyby to człowiek funkcjonował w świecie psim, musiałby także przyjąć odpowiednią pozycję


Jeśli wcale nie chodzi o dominację, to o co?

agata01510 - 24-08-2010, 16:44

Słuchajcie,każdy inaczej rozumie pojęcie dominacja i dominowanie i nie ma się co sprzeczać o to co zdaniem każdego z nas to oznacza,bo i tak są różnice jak i również podobieństwa,chodzi o to,że zasady zasadami,byleby były z korzyścią i dla psa i dla właściciela :)

[ Dodano: Wto 24 Sie, 2010 ]
Właśnie po to jest to forum,by można było się wypowiedzieć każdy w inny sposób,ja nie neguję poprzednich wypowiedzi,po prostu każdy ma inne zdanie,ale najważniejsze,żeby wychowanie psa było nie krzywdzące,bez bicia,bo to źle wpływa na zachowanie zwierzaka,skarcić komendą NIE czy NIE WOLNO itp,to zupełnie co innego niż bicie,bo agresja rodzi agresję :cring:

tenshii - 24-08-2010, 20:17

Karoola napisał/a:
relacja pies-właściciel jest wg mnie podobna do tej dziecko-rodzic, ale też ważne jest, by nie przesadzić w drugą stronę, bo pies to pies, a nie człowiek. Można wychować dziecko bez bicia i krzyku, tak, żeby nas słuchało, ale przede wszystkim kochało i rozumiało o co nam w danej chwili chodzi. Tak samo jest z psem. Decydując się na szkolenie pozytywne, nie oznacza to, że pies jest od dziś królem, mam mu pozwalać na wszystko, rozpieszczać. Chodzi o to, by przekazać to co mamy do przekazania w nowy, jaśniejszy do zrozumienia dla psa sposób. Takie jest moje zdanie.

Brrrawooooo ;D

kijana - 24-08-2010, 21:01

mój diabeł też czasem dostaje głupawki. Dlatego wszedłem w ten temat bo mu się to przytrafiło dzisiaj od bardzo dawna. Chodziliśmy sobie po lesie jak by nigdy nic nagle Ś-Virusek zaczyna biegać wokół mnie jak szalony z podkulonym ogonem i zaczyna łapać za rękawy jak szalony :( Mam właśnie fajne siniaki. I co tu zrobić ? Nie będę go bił bo wiem że to bez sensu. Macie jakiś pomysł?
maksiu - 24-08-2010, 21:20

kijana, miałam taki sam przypadek, opisywałam wszystko w tym temacie, dostałam dużo wartościowych porad. Przeczytaj, może i tobie się coś przyda :)
tenshii - 24-08-2010, 21:44

kijana, tożto zwykła głupawka jest ;)
mawi27 - 24-08-2010, 22:32

Pieski bardzo latwo potrafia wprowadzic chaos w nasze zycie, chwila nieuwagi, badz braku konsekwencji w naszych zasadach i juz nas maja, wiadomo ze zal takiej kluseczki nie wziasc do lozeczka gdy tak na nas patrzy tymi pieknymi slepkami, ale pozniej wszystko moze sie wymknac spod kontroli i juz nie jest tak rozowo jak sie wydaje, pieski jak znaja swoje zasady mysle ze sa szczesliwsze niz takie ktore caly czas probuja z nami walczyc o pozycje
Czarek92 - 30-05-2011, 09:36
Temat postu: Czteroletni samiec nie dający mi żyć.
Witam.
Moja mama jest właścicielką rozbestwionego labradora. Pies pochodzi z hodowli Perfect Partner z Jadowa więc jest to w 100% oryginalny labrador. Ja mieszkałem w innym mieście z powodu nauki. Pies około 4 lat był prowadzony przez mamę. Teraz gdy wróciłem do domu widzę jak rozbestwiła tego psa. Pies robi mniej więcej takie rzezcy:
1. Warczy gdy ktokolwiek chce mu zabrać miskę z jedzeniem
2. Wszyszczekuje i wyje gdy nie zwraca się na niego uwagi przez kilka minut.
3. Zbiera różne przedmioty np. skarpetki do pyska i nie chce oddać (mama ma na to sposób, daje mu "łapówkę" w postaci smakołyku). Bywa to niebezpieczne bo pies łapie wszystko, dochodzi to takich akcji że pies biega z nożem w pysku bo komuś upadł.
4. Ma napady głupawki w której biega jak oszalały po domu taranując wszystko na swojej drodze.
Powiem tyle na koniec, że pies jest mi uległy, często odsłania przede mną brzuch, wykonuje komendy typu waruj, siad, zostań. Pies przez 3 lata uczestniczy w szkoleniu i treningach posłuszeństwa. Mimo to już mam go dosyć, ale chcę go jeśli to możliwe trochę ułożyć i ogarnąć.
Proszę o podpowiedzi.
pozdrawiam

ppaula2 - 30-05-2011, 09:41

Czarek92, a może pies ma za mało ruchu?
Bardziej widzę tutaj zachowanie znudzonego i nie wybieganego psa.
Moja też dostaje głupawek (bardzo rzadko w domu) ale zauważam to tylko wtedy kiedy mam natłok spraw i nie mam czasu jej wybiegać.

ktosia - 30-05-2011, 09:44

też się zgadzam z tym, że może więcej ruchu i może też więcej pracy bo jeśli pies był przyzwyczajony do tego, że się z nim codziennie pracuje to się teraz buntuje jak mu nikt już inteligentnego czasu nie poświęca
Czarek92 - 30-05-2011, 16:35

Wyprowadzam go przynajmniej 2-3 razy po 30 minut. Raz na tydzień jeździ na działkę gdzie sobie lata ile chce. W domu zabawiam go komenda + nagroda. Może ma zbyt mało ruchu, ale myślę, że to nie tylko o to chodzi.
ktosia - 30-05-2011, 16:49

Czarek92 napisał/a:
przynajmniej 2-3 razy po 30 minut


a powinien mieć przynajmniej 3-4 spacery w tym jeden około 2 godzinny połączony z pracą i wtedy większość problemów zniknie. Ja sama widzę po moim psie, ile uwagi wymaga teraz w czasie rekonwalescencji i braku ruchu, to męczenie go w domu ćwiczeniami zajmuje mi co najmniej godzinę dziennie.

A co do miski to też wymaga pracy i nauczenia, że to iż ruszasz miskę nie znaczy że chcesz ją zabrać.

tenshii - 30-05-2011, 16:57

Czarek92 napisał/a:
gdzie sobie lata ile chce

to że może sam biegać nic nie znaczy.
Labrador musi mieć zajęcie, aktywne towarzystwo.
Moja też jak pobiega sama to potem dalej męczy.
Taka rasa

mav_sheep - 30-05-2011, 17:35

Ad1. http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=5143
Ad2. Nauczył się Wami manipulować. Wyłapuj momenty jak jest grzeczny i nagradzaj zabawą/smakołykami ignoruj zaś wtedy kiedy pies sam zwraca uwagę. Ty masz ustalać kiedy zabawa, kiedy spacer. Może też nie regularnie go wyprowadzacie. Pies lepiej się czuje jak ma regularny harmonogram dnia.
Ad3. Pies sobie wymyślił świetną zabawę weźmie coś zwróci uwagę i jeszcze dostaje smakołyka. Wiem że ciężko ignorować ( czasami wręcz nie jest to możliwe) jedną z metod jest wyuczenie podaj/przynieś i dopiero wtedy nagroda. Najgorsze jest ganianie za psem bo to dla niego wyśmienita zabawa.
Ad4. Większość labków ma takie napady zwłaszcza jak psiaka roznosi energia. Są metody wyciszenia psa czy też odwrócenia jego uwagi. Są one opisane na tym forum.
pozdrawiam i życzę wytrwałości i spokoju bo to jest tutaj najważniejsze.

Bora - 30-05-2011, 19:18

ktosia napisał/a:
a powinien mieć przynajmniej 3-4 spacery w tym jeden około 2 godzinny połączony z pracą i wtedy większość problemów zniknie.

Ale to nie jest konieczne. Też mam sukę z adhd z nadpobudliwością, wychodzi 3 razy dziennie na krótko, a raz dziennie na dłuższy spacer i wcale nie jest szalenie zajmujący a raczej relaksujący i wyciszający psa. Bardzo dużo wąchania, swobodnego biegania, swobodny kłus, bez dzikich szaleństw i nakręcającego aportowania.

Może Twój pies nie potrafi wyciszać się? Patrząc na to jak niszczy to nasuwa się wniosek że żyje w stresie (moja suka też). Stres to nie tylko niszczenie, wylizywanie łap czy wycie, ale też takie nerwowe, nadpobudliwe zachowanie.

Jak moja suka miała 1,5 roku też naczytałam się tutaj - na forum, że MUSI mieć zajęcie, pracę intelektualną, ekstremalne ilości ruchu i czasu spędzonego na dworze - bo to przecież lab. Im więcej z nią pracowałam, im więcej jej klikałam, im częściej była na dworze i aportowała - tym gorzej zachowywała się w domu. Przychodziła ze spaceru i ją "nosiło". Popiskiwała, drapała w posłanie, gryzła mnie i rodzinę, skakała po nas, po meblach, kradła różne rzeczy ubrania, z nożem też biegała po domu...

Pewnie zaraz wszyscy na mnie naskoczą (a może i nie, bo mało kto czyta moje posty :D ) ale prawda jest taka że pobudliwość wcale nie musi być związana z brakiem ruchu i zajęcia.

[ Dodano: 30-05-2011, 19:23 ]
mav_sheep napisał/a:
Nauczył się Wami manipulować.

Skądś to znam hihi.
Nie ignorowałabym a nauczyłabym psa że jest czas na zabawę i czas na odpoczynek. Ma się położyć i leżeć, nie latać jak potrzaskany po domu. Ma się wyciszyć i tyle. Wyłączyć "zasilanie". Nie ma biegania po domu z nożem! To nie 4 miesięczny szczeniak.
To czteroletni pies, powinien już takie "zachowania" znać.

ktosia - 30-05-2011, 20:52

Bora napisał/a:
Bardzo dużo wąchania, swobodnego biegania, swobodny kłus, bez dzikich szaleństw i nakręcającego aportowania.

Bora ale dla mnie to wąchanie choćby to też jest praca, dla mojej Nery robienie ćwiczeń relaksacyjnych jest ogromnym wysiłkiem bo ich zwyczajnie przy swoim ADHD nie znosi, ale też jest to praca z psem.

Bora napisał/a:
ychodzi 3 razy dziennie na krótko, a raz dziennie na dłuższy spacer

ale to nadal są 3-4 spacery w tym jeden dłuższy, a ten dłuższy to na pewno jest więcej niż wspomniane tutaj 30 min na każdy spacer.

Może źle się wyraziłam, ale chodziło mi o to, że taki spacer powinien być dłuższy i połączony z jakąś aktywnością dostosowaną do psa i właściciela a nie polegać tylko na wyjściu za potrzebą.

oleska2803 - 30-05-2011, 21:00

Zgodzę się z Tobą Bora. Mój też ma tylko 3 spacery dziennie, jeden dłuższy, ale bez aportów i takich zabaw bo go to nie interesuje, woli pobiegać, pojeść patyki, pobawić się z psami, a ja nie będę go zmuszać i nigdy nie miałam problemów z niszczeniem.
Również po przeczytaniu wielu postów na forum stwierdziłam ze może jednak ma za mało ruchu jak na laba i wprowadziłam na siłę więcej zabaw i nauki, dłuższe spacery. Zauważyłam że pomimo długiego spaceru z aportowaniem, nauką przychodzi do domu i piszczy, roznosi go energia, więc wróciliśmy do dawnego systemu.
On też kradnie jak chce zwrócić uwagę na siebie więc nauczyłam go komendy przynieś i nigdy go nie ścigam jak coś złapie. Podziałało, nawet jak coś weźmie zaraz przynosi.
Bawię się z nim kiedy ja chcę i poświęcam uwagę kiedy ja chce.
Musisz przetrzymać jego wymuszanie i go ignorować w tym czasie, a jak się uspokoi dopiero się nim zająć.
Ćwiczymy podstawowe komendy i sztuczki. Ostatnio dużo węszy. Nic co nakręca zbytnio psa. Końcowy etap spaceru to zawsze wyciszenie, spokojny spacer.
czasami nasz spacer wygląda tylko tak , że Snickers chodzi sobie swobodnie i niucha, zjada patyki. Spacer 30 min i energia go nie roznosi tak jak po długim niby męczącym spacerze.
Musisz przyjrzeć się co Twojego psiaka męczy a co nakręca.

Bora - 30-05-2011, 21:47

ktosia napisał/a:
Bora ale dla mnie to wąchanie choćby to też jest praca, dla mojej Nery robienie ćwiczeń relaksacyjnych jest ogromnym wysiłkiem bo ich zwyczajnie przy swoim ADHD nie znosi, ale też jest to praca z psem.

Masz rację, dla mojej suki na samym początku opanowanie się i skupienie na jednej czynności- węszenie - było niezłym wyczynem. Zwykle to świrowała jak nakręcony samochodzik, ganiała, skakała - mózg totalnie wyłączony, nie docierało nic. Bardzo dużo kosztowało ją też zachowanie spokoju czy opanowanie się kiedy np. siedziałyśmy w parku na ławce! To dopiero było wyzwanie, bo ją nosiło, ona musi biec, musi coś sprawdzić, a bo tak dziecko idzie itd. Teraz nie ma z tym problemu, leży mi w nogach i rozgląda się.
ktosia napisał/a:
ale to nadal są 3-4 spacery w tym jeden dłuższy, a ten dłuższy to na pewno jest więcej niż wspomniane tutaj 30 min na każdy spacer.

Tak, jednak niektórzy pisali tutaj że wybywają z psem na 2-3h i to obowiązkowo.

oleska2803 napisał/a:
Końcowy etap spaceru to zawsze wyciszenie, spokojny spacer.

Tak, nawet jeśli w trakcie spaceru moja sucz bawiła się z psami, to daje jej 15min na wyciszenie się i opanowanie emocji, zanim wsiądziemy do samochodu.

Kiedy jedziemy na ogród w weekendy, tam nikt się z nią nie bawi, bo każdy ma masę roboty przy roślinach, ona sobie leży, kontroluje otoczenie, dużo węszy, wędruje. Wraca tak wypompowana że cały kolejny dzień śpi.

ppaula2 - 30-05-2011, 22:42

Bora napisał/a:

Kiedy jedziemy na ogród w weekendy, tam nikt się z nią nie bawi, bo każdy ma masę roboty przy roślinach, ona sobie leży, kontroluje otoczenie, dużo węszy, wędruje. Wraca tak wypompowana że cały kolejny dzień śpi.

Na moją to nie działa, ale może dlatego, że ma to na co dzień?
Ja nie mówię o spacerach po 2h.
Wydaje mi się, że dwa spacery po 15 min i jeden połączony z zabawą i pracą 1h spacer powinien dać duuuuuuży rezultat.

Bora - 30-05-2011, 22:58

ppaula2 napisał/a:
Na moją to nie działa, ale może dlatego, że ma to na co dzień?

Myślę że tak. My mieszkamy w bloku, dla niej wypad na działkę to wielkie wydarzenie. Upłynęło kilka lat (ok. 3) zanim nauczyła się manier i odpowiedniego zachowania na ogrodzie. Wcześniej to był huragan połączony z gradobiciem - jak wpadała na ogród to ratuj się kto może. Nie usiadła ani na minutę, biegała, skakała, wyła, piszczała, latała za patykami. Dopiero jakoś od 3-4 miesięcy uspokoiła się, kładzie się, obserwuje, przychodzi poleżeć w nogach, kiedy ktoś pracuje przy roślinach... Do czego zmierzam, ano do tego że zabierając ją dwa lata temu na działkę myślałam że muszę po prostu ją tam czymś zająć, więc klikałam, rzucałam aporty, ćwiczyłam posłuszeństwo, a ona nadal fruwała jak nakręcona. Dopiero praca nad wyciszeniem jej, nauka, że tutaj się odpoczywa i relaksuje dała rezultat.

ktosia - 31-05-2011, 00:10

Bora napisał/a:
Dopiero praca nad wyciszeniem jej, nauka, że tutaj się odpoczywa i relaksuje dała rezultat.

my się tego dopiero uczymy :) ale powoli, bardzo powoli widzę że czasami daje to jakiś rezultat

Bora napisał/a:
Tak, jednak niektórzy pisali tutaj że wybywają z psem na 2-3h i to obowiązkowo.

myślę, że codziennie może to być trudne :) ale że taki ponad godzinny spacer z jakąś pracą - taką która pasuje i psu i właścicielowi jest codziennym minimum i mnie osobiście tego brakuje

nika - 31-05-2011, 00:37

Bora napisał/a:
Do czego zmierzam, ano do tego że zabierając ją dwa lata temu na działkę myślałam że muszę po prostu ją tam czymś zająć, więc klikałam, rzucałam aporty, ćwiczyłam posłuszeństwo, a ona nadal fruwała jak nakręcona. Dopiero praca nad wyciszeniem jej, nauka, że tutaj się odpoczywa i relaksuje dała rezultat.


jak to osiągnęłaś dokładnie? bo mam podobny problem. jak jestem w pracy Shiro często jest wypuszczany na podwórko na jakiś czas, ot tak, żeby w domu nie siedział sam. no i jest kongo - mama chce popracować przy roślinkach, a ten nachalnie dopomina się o uwagę. jak człowiek wejdzie do ogrodu to Shiro albo szczeka bo chce się bawić, albo zajmuje się ogryzaniem iglaków na podwórku, mimo, że ma zawsze jakieś tam zabawki. bardzo ciężko żeby się zajął sobą, położył, poobserwował, wyciszył, choć z tego co wiem, to jest już zdecydowanie lepiej niż było na początku lecz nadal daleko do znośnego zachowania. jakieś rady? czy po prostu zdać się na czas i liczyć na to, że z czasem się przyzwyczai? :)

Bora - 31-05-2011, 08:59

nika, nie nakręcałam jej tzn. nie rzucałam piłek, nie ganiłam itd. Siadałam przy grządce i pieliłam chwasty, w cieniu, Bora na smyczy i komenda "połóż się" . Miała leżeć i kropka. Co wstawała to znowu "połóż się". W końcu sama robiła wielki wdech, chrumknęła i po prostu zasypiała - jakby jej ulżyło, że nie musi szaleć i biegać. Z czasem zrobił się wręcz taki rytuał, ja szłam do roślin, on kładła się obok mnie i drzemała.
Wiadomo też, że pies nie może cały czas spać - zabierałam ją do pobliskiego lasu na taki węszący spacer. Myślę, że to przyszło z czasem, z wiekiem, poukładało jej się w łebku w końcu.

nika - 31-05-2011, 09:27

dzięki wielkie ;) miejmy nadzieje że i w naszym przypadku da się coś takiego osiądnąć ;)
joanna - 01-06-2011, 13:49

powiem wam jedno,mam rozbestwionego labka który spełnia wszelkie opisane w watku cechy,ale jak chce to aniołem też potrafi być,nie mam najmniejszego zamiaru go układać bo uwielbiam jak bryka,przynosi skarpety itp.mało tego to nauczył sie wchodzić mi na kolana jak pracuję siedząc przy kompie co oczywiscie skutecznie uniemozliwia mi zarabianie na chleb,ale on po prostu mnie kocha szaleje za mną,chodzi krok w krok,na spacerkach słucha się ,kocham go właśnie za to jaki jest,wybaczam wszystko za jeden labradorski uśmiech,nie wyobrazam sobie innego psa niż labrador,on ma taka radość zycia w sobie którą mnie zaraża ,ja nie powiem wam jak ułozyc psa ale moge wam powiedziec jak go rozpuścic hehe,LABEK TO PIES DLA LUDZI Z POCZUCIEM HUMORU i tyle
nika - 01-06-2011, 14:58

joanna, mówiłam identycznie, do czasu.... ;)
joanna - 02-06-2011, 10:49

ale pomyście jakie nudy na forum by były gdyby nasze psy były idealne,ja czasem pękam ze śmiechu jak czytam o wyczynach naszych łobuzów :-P
spaulinka - 02-06-2011, 11:01

prawda jest taka, że w pierwszej chwili to się wkurzamy jak labiszon coś nabroi, ale jak można mu nie wybaczyć jak przyjdzie, patrzy tymi smutnymi oczkami i zaczyna się tulić?trzeba być bezdusznym jeśli się nie wymięknie.ja teraz jak mam zły humor to sobie wspominam jego wybryki i naprawdę poprawia mi to samopoczucie :)
nika - 02-06-2011, 11:28

taaak, wszystko się zgadza :) ale takie pobłażanie o jakim pisze joanna, to nie jest to nic dobrego. na początku owszem, wszystko ładnie, pięknie, coś zbroi, jest nieposłuszny, wali się na kolana... wszystko się wybacza, bo przeciez to jest maleństwo, bo takie oczka, takie spojrzenie i w ogóle ;D ALE jak to maleństwo za chwilę będzie ważyło 30-35kg i wtedy już nie będzie tak kolorowo jak zacznie skakać, pchać się na kolana, robić co chce. dlatego takie odpuszczanie to nie jest dobra opcja... też tak robiłam początkowo - przytulałam, brałam na kolana, jak wskakiwał przednimi łapami na moje nogi gdy byłam zajęta sobą to odrywałam się od tego i zajmowałam się nim i teraz mam - nachalnego cielaka, który przyzwyczaił się do tego, że zyskuje moją uwagę wtedy kiedy on chce, a nie wtedy gdy ja o tym zdecyduję, a gdy siedzę na kanapie to on, przyzwyczajony do przytulasków, wali się na mnie całym swoim cielskiem ;] całe szczęście nie odpuściłam mu nauki chodzenia na smyczy, bo po Loganie (swego czasu miałam 2 laby) doskonale wiedziałam co to znaczy 30kg wyrywające ręce ze stawów, tak więc u Shira takie coś nie ma miejsca.
i nie mówię, że przytulanie psa, okazywanie mu czułości i zwracanie na niego uwagi to coś złego - u mnie to jest normalne, ale wszystko z umiarem ;)
gdzieś w jakimś temacie pisałam posta.. ba! to było prawie wypracowanie :) pisałam o tym, że nie jestem zwolenniczką bezwzględnego posłuszeństwa, że nie chcę mieć "podwładnego" a psiego przyjaciela :) owszem, dalej mam takie podejście, jednak mój psi przyjaciel musi wiedzieć co wolno, a czego nie wolno. lab to duży pies i jeżeli nie będzie miał wyznaczonych podstawowych granic to jego zachowanie może przysparzać wielu problemów... jak pies się do pewnych zachowań przyzwyczai, to później naprawdę ciężko go tego oduczyć

spaulinka - 02-06-2011, 11:54

może źle się wyraziłam:) nie chodziło mi o to żeby odpuszczać i zezwalać na wszystko bo to faktycznie można zwariować.Wcześniej już pisano czego można spróbować i jakich metod stosować by zminimalizować straty:)Chodzi mi raczej o to żeby nie dochodziło do sytuacji że ktoś oddaje psa bo zniszczył komuś buty i trzeba się go pozbyć...mój Santos psocił do 2 roku życia, i nie pomagało wybieganie go na podwórku ani żadne inne sposoby.Regenerował siły w pół godziny :)
mibec - 02-06-2011, 11:58

nika napisał/a:
nie jestem zwolenniczką bezwzględnego posłuszeństwa, że nie chcę mieć "podwładnego" a psiego przyjaciela
z dokladnie takiego zalozenia wychodze. Barney tez bywa namolny w domu, natomiast udalo nam sie nauczyc ladnego chodzenia na smyczy i nie zebrania przy stole - sa to dwie rzeczy, ktorych poprostu nie umialam odpuscic. Cale szczescie z Barneyem mialam latwiej, bo maz sie zgadza z moim podejsciem - jak mieszkalam z rodzicami ciagle psuli efekty mojej pracy z Maksem; biedny pies w koncu nie wiedzial co mu wolno, a czego nie. Teraz jest rozwydrzonym zebrakiem, ale to pies mamy i juz sie nie wtracam, choc czasem zal mi obojga, bo sie oboje mecza ......
joanna - 02-06-2011, 18:47

nika, ależ moje malństwo juz waży 35 kg!macie dziweczyny racje,psisko musi znac swoje granice,ja tylko chcę powiedziec ze pozwalam mu na to co mi pasuje akurat kocham jak mi sie gramoli na kolana,powiem tez ze on zna swoje granice bo jak mój ton poważnieje to on chodzi jak zegarek szwajcarski,po prostu wyczuwa kiedy wolno a kiedy nie a najśmieszniejsze jest to ze bardzo boi sie jak mówie ze dostanie pasem na dupę chociaz nigdy nie dostał i ja nawet takiego pasa nie mam hehe,ja po prostu go nie wychowuje typowo komendami ja z nim gadam cały czas nawet jak obiadek robie a on słucha i rozumie wszystko ,choc nigdy go tego nie uczyłam,wszystkie labki to inteligentne bestie czasem nawet madrzejsze od nas
Bora - 02-06-2011, 19:21

Myślę, że to jest tak: Pozwalamy psu na wiele, dopóki nie sprawia kłopotów czyli nie wykazuje agresji w stosunku do domowników, nie ustawia ich przy jedzeniu, nie terroryzuje podczas poruszania się po domu itd.
Jednak kiedy psu zaczyna się w główce przestawiać od dobroci właściciela, wtedy trzeba przedsięwziąć pewne kroki.
Moja poprzednia suka - jamniczka - była królową w domu, jej było wolno wszystko - dosłownie. A nigdy nas nie ugryzła, zawsze karna na spacerze, chodziła przy nodze bez smyczy, szalenie towarzyska. Nikomu nie przeszkadzało to, że "jadła" z nami przy stole, siedząc na krześle, czy też spała w nogach łóżka.
Ten manewr przy obecnej suce nie przeszedł. Bora musi mieć postawione jasno granice, inaczej zaczyna wymykać się spod kontroli.

nika - 02-06-2011, 22:40

joanna napisał/a:
nika, ależ moje malństwo juz waży 35 kg!


patrząc na datę urodzenia Twojego "maleństwa" widziałam, nie wiedzieć czemu, 2011 :D

ktosia - 03-06-2011, 00:59

nika napisał/a:
nachalnego cielaka, który przyzwyczaił się do tego, że zyskuje moją uwagę wtedy kiedy on chce, a nie wtedy gdy ja o tym zdecyduję, a gdy siedzę na kanapie to on, przyzwyczajony do przytulasków, wali się na mnie całym swoim cielskiem


czytam co piszecie i zgadzam się z Wami w 100% procentach a to co Nika tu napisała to prawie jakbym o moim psie czytała. Najgorsze jest to, że mój pies uznaje iż ja nie mogę być zmęczona, za każdym razem gdy widzi mnie leżącą odstawia taki cyrk, że już nie wytrzymuje i muszę wstać. Ponieważ zmieniłam teraz całkiem tryb życia, mój pies ma nagle panią która ma sporo czasu na to, żeby siąść książkę poczytać, czy po prostu poleżeć i odespać nocny dyżur. Gdy tylko w ciągu dnia przyłożę głowę do poduszki Młoda robi taki raban, jakbym miała już nie wstać. Śmieszne to, czasami wkurza ale za to ją kocham ;)

boryna83 - 31-10-2011, 14:27

Chyba mam problem. Już kilka razy pies próbował mnie ugryźć kiedy odsuwałam jego pysk od różnych rzeczy które akurat gryzł. Przed chwilą znowu się powtórzyło. ..
Pies gryzł cianę. Przesunęłam jego głowe, powiedziałąm że nie wolno a ten wary do góry i ugryzł mnie. No to ja mu ostrym tonem "nie wolno, nie gryź" A on jeszcze bardziej i mocniej z tymi zębami na mnie -do tego stopnia że mam zacharataną rękę. Widzę że kiedy mu zdecydowanie i głono mówie że nie wolno gryźć ten jeszcze bardziej chce to zrobić. Nie wiem jak reagować. Przecież nie będę go z umiechem przekonywać smaczkiem, a moja stanowczosc go nakręca. Co robić .
Niestety tresura raczej nie wchodzi w gre w najbliższym czasie :(

Gocha2606 - 31-10-2011, 17:05

Tresura i wychowanie musi wejść w grę i to już.
Jeśli nie masz kasy na profesjonalne szkolenie z trenerem, musicie w domu zabrać się samodzielnie do roboty.

Przypomnij proszę, czy on ma niecałe 5 miesięcy, a masz go od tygodnia i on pochodzi z jakieś dziwnej hodowli?
Dobrze doczytałam?

Viktor - 31-10-2011, 18:00

boryna83 napisał/a:
Chyba mam problem. Już kilka razy pies próbował mnie ugryźć kiedy odsuwałam jego pysk od różnych rzeczy które akurat gryzł. Przed chwilą znowu się powtórzyło. ..
Pies gryzł cianę. Przesunęłam jego głowe, powiedziałąm że nie wolno a ten wary do góry i ugryzł mnie. No to ja mu ostrym tonem "nie wolno, nie gryź" A on jeszcze bardziej i mocniej z tymi zębami na mnie -do tego stopnia że mam zacharataną rękę. Widzę że kiedy mu zdecydowanie i głono mówie że nie wolno gryźć ten jeszcze bardziej chce to zrobić. Nie wiem jak reagować. Przecież nie będę go z umiechem przekonywać smaczkiem, a moja stanowczosc go nakręca. Co robić .
Niestety tresura raczej nie wchodzi w gre w najbliższym czasie :(

no to niezła jazda .... ]:)

effcyk - 31-10-2011, 18:11

faktycznie, nieźle już daje do wiwatu jako 4 - 5 msczny szczeniak, w głowie się nie mieści :confused: szybko trzeba się za pracę z nim wziąć, bo potem będzie tylko lament :( . boryna83, trzymam kciuki.
boryna83 - 31-10-2011, 19:24

Tak, ma 5 miesięcy. hodowla o tyle dziwna że psy były trzymane na dworzu, warunków domowych nie znały.. Teraz jest u mnie 2 tygodnie.
Ehhh
Wiem że musze sie wziąść do roboty i staram się ale na te zachowania niewiem jak reagować :( Może pomożecie?

joanna - 31-10-2011, 20:26

to że cię łapna to jeszcze nic nie znaczy ,nie widziałam tego więc nie wiem jaki to był rodzaj "łapnięcia"jeżeli chciałby cię ugrżć ze złością to na pewno by to zrobił,mój też nieraz w tym wieku łapał mnie za rękę gdy mu cos zabierałam a do mojego ojca to grożnie warczał skubaniec,ale dostał w dupę pare razy i się uspokoił :haha: :haha: :haha: :haha: nie no ok,po prostu bądz od nie4go madrzejsza,stanowcza i nie bój się mu zabierać niczego a wręcz to trenuj,np podbierajac mu z miski albo kośc ,puki zębki jeszce małe ma bo potem jak cię chapnie to juz nie będzie wesoło ;*
tenshii - 31-10-2011, 20:28

joanna napisał/a:
to że cię łapna to jeszcze nic nie znaczy

boryna83 napisał/a:
mam zacharataną rękę

bez komentarza Joanno

joanna napisał/a:
do mojego ojca to grożnie warczał skubaniec,ale dostał w dupę pare razy i się uspokoił

tu mi już w ogóle ręce opadły - aż dziw, że jestem w stanie pisać

joanna napisał/a:
nie no ok,po prostu bądz od nie4go madrzejsza,stanowcza i nie bój się mu zabierać niczego a wręcz to trenuj,np podbierajac mu z miski albo kośc ,puki zębki jeszce małe ma bo potem jak cię chapnie to juz nie będzie wesoło

Joanno - nasuwa mi się jedna myśl - jak nie masz o czymś pojęcia to się nie wypowiadaj :confused:

nata - 31-10-2011, 20:30

joanna napisał/a:
ale dostał w dupę pare razy i się uspokoił

boryna83, tylko nie bierz przykładu i nie rób tak, błagam :(

joanna - 31-10-2011, 20:39

nata, :haha: :haha: oj nie bierzcie nie bierzcie bowiem czytając moje posty i porady wychodujecie sobie diabła wcielonego,dodatkowo skrzywionego psychicznie ,ale ja jestem przykładem pt jak rozpuscic psa to wtedy piszcie piszcie a powiem wam jak!


[ Dodano: 31-10-2011, 20:44 ]
tenshii, przykro mi ze masz mnie za debila i nie wyczułas ironii w moich postach,przeciez nikt normalny by tekiej porady serio nie napisał starałam się tylko zbagatelizowac sprawę bo uwazam że jej nie ma

[ Dodano: 31-10-2011, 20:47 ]
tenshii, jeszcze raz mi przykro ze tak naprawdę pomyślałaś o mnie..

[ Dodano: 31-10-2011, 21:00 ]
martwi mnie to że piszecie o AGRESJI labka w wieku 4 mc!taki szczenior nie wie nawet co to agresja,łapną za rękę bo tak szczeniaki sie zachowuja nawet we własnym stadzie i boze nie dramatyzujmy że 4 mc lab moze rękę komus odgryżc!

bietka1 - 31-10-2011, 21:17

boryna83 napisał/a:
Przecież nie będę go z umiechem przekonywać smaczkiem, a moja stanowczosc go nakręca
. Nie wiem, czy to była stanowczość, czy raczej przepychanie się z psem. Skoro on przez kilka miesięcy obcował głównie z psami a nie z człowiekiem, to zachował się po psiemu, czyli zębami pokazał, że nie masz mu przeszkadzać :) . A w smaczkach nie ma nic złego, jeśli są nagrodą za coś, co pies robi dobrze czy pomagają w pokazywaniu mu, czego oczekujemy.
joanna napisał/a:
starałam się tylko zbagatelizowac sprawę bo uwazam że jej nie ma
gryzienie w wykonaniu 5 miesięcznego psiaka to nic przyjemnego i trudno to bagatelizować. Pies musi być uczony od małego, że ręki człowieka się nie gryzie.
boryna83, chyba nawet w tym wątku jest sporo rad, jak radzić sobie z podgryzywaniem przez szczeniaka. Poczytaj i do pracy, bo macie trochę zaległości. Metod jest wiele, nie wszystkie zadziałają u każdego psa, ale trzeba próbować do skutku.
U nas działało:
na podgryzywanie niedozwolonych przedmiotów - wydawanie dziwnych dźwięków czy klaskanie - pies zaciekawiony tym odwraca głowę przestając gryźć i wtedy do pychola jego zabawka, np. szarpak ze sznurka. Jak się choć na chwilę tym zainteresuje - pochwała. Czyli nauka, że można gryźć tylko zabawki.
na podgryzywanie rąk - piszczenie, przerwanie głaskania czy zabawy, odwracanie się od psa, odejście od niego. Pies musi pojąć, że to mu się nie opłaca, bo pańcia wtedy nie chce miec z nim nic wspólnego :doubt: .
I duuużo cierpliwości :) . Dodam, że w ten sam sposób oduczałam gryzienia małą sunię terieropodobną, a ta była gryzoniem niesamowitym i niestrudzonym. Udało się.

tenshii - 31-10-2011, 21:54

joanna napisał/a:
tenshii, przykro mi ze masz mnie za debila i nie wyczułas ironii w moich postach,przeciez nikt normalny by tekiej porady serio nie napisał starałam się tylko zbagatelizowac sprawę bo uwazam że jej nie ma

po co ironizować? a jak ktoś weźmie Cię na poważnie? To zbyt poważny temat, żeby ironizować!
joanna napisał/a:
martwi mnie to że piszecie o AGRESJI labka w wieku 4 mc!taki szczenior nie wie nawet co to agresja,łapną za rękę bo tak szczeniaki sie zachowuja nawet we własnym stadzie i boze nie dramatyzujmy że 4 mc lab moze rękę komus odgryżc!

owszem - może
moja Daisy zaczęła wykazywać agresję w wieku 4 miesięcy i była to AGRESJA - nie podgryzanie.
9 miesięcy zajęło mi wyprowadzenie jej z takiego stanu. Więc ponawiam prośbę - jeśli w tak poważnym temacie nie masz nic konkretnego do dodanie to tego nie rób bo możesz komuś tylko zaszkodzić.

effcyk - 01-11-2011, 07:24

joanna napisał/a:
martwi mnie to że piszecie o AGRESJI labka w wieku 4 mc!taki szczenior nie wie nawet co to agresja,łapną za rękę bo tak szczeniaki sie zachowuja nawet we własnym stadzie i boze nie dramatyzujmy że 4 mc lab moze rękę komus odgryżc!

Nie rozumiem trochę tej bagatelizacji sprawy Joasiu z Twojej strony. Ja sama mając labradora, nie wyobrażam sobie, aby tak na mnie reagował - mogłam w każdym wieku i nadal mogę wyciągać mu z pyska wszystko tak jak i z miski, przy nim - a on gapi się tylko jak ciele w malowane wrota - dla mnie w głowie się nie mieści taka reakcja psa na właściciela już w wieku szczenięcym i to psa rasy powszechnie uznawanej za łagodną - coś musi być nie tak, skoro labrador od szczenięcia broni ostro swojej michy i zabawek.
Ja spotkałam się już z agresją u szczeniaka, kundelka - wary podniesione, krótki cichy warkot i szybkie dziabnięcie - niestety ale takie są fakty. Być może 4 msczny pies nie odgryzie nikomu ręki, ale jak się nikt za niego nie weźmie i zbagatelizuje takie zachowanie, to jako już roczny bydlak owszem może zrobić poważną krzywdę, biorąc pod uwagę że w domu są dzieci i wtedy co ? oddanie psa czy uśpienie ?
Miałam psa który od szczeniaka ostro dziabał po łapach, gdy chciało mu się podejść do jego michy ( a sam w wieku dorosłym miał 40cm wysokości ), nie nauczony że tak nie wolno w wieku dorosłym gdy coś jadł - pozwolił do siebie podejść na odległość max 2 metrów, nie daj Boże bliżej bo od razu traktor w gębie, zęby na wierzchu i atak.

aganica - 01-11-2011, 08:10

Ja mam psa agresywnego i nie będę tego ukrywać..Adoptowana w wieku 5,5 miesiąca z agresją lękową.Nie raz ugryzła jako szczeniak ale trzy lata pracy i mamy pewne kompromisy, po prostu nauczyłam się swojego psa.
Mam tą przewagę że psów się nie boję i moja sunia to czuje, znam też granicę jej agresji, wiem na ile mogę sobie pozwolić.
Wiem że jako jedyna mogę nie reagować lękiem na uniesione wargi i gulgot wydobywający się z gardła....sucz w końcu odpuszcza ale.... tylko mnie odpuszcza.
Jednak są sytuacje w których nawet ja nie zaryzykuję, wtedy muszę założyć jej kaganiec / wystarczy halti i jest dobrze- pies anioł/.Są to dwie sytuacje. Pierwsza gdy jedziemy do weta, Fiona nie wysiądzie z samochodu bez walki,,, no chyba że ma coś na mordce, wtedy nie ma problemów. Druga to obcinanie piątego pazura, bez kagańca atak a w.. pies się przygląda /mogę napisać z ciekawością, przekręcając główkę/ :)
Wszystkie inne sprawy załatwiamy bez pomocy halti i jakoś sobie radzimy bez złości, wrzasków i popychania ale....
Ja też musiałam w pewnych sytuacjach ustąpić np..
Gdy nadciąga burza lub strzelają za oknem, sunia ucieka do swojego azylu i wtedy nikt nie ma prawa jej przeszkadzać i my to szanujemy, by jej dodatkowo nie stresować i przy okazji uniknąć spotkania z ostrymi i mocnymi zębami.
Mam to "szczęście " że w domu są sami dorośli bo nie mam pewności jak Fiona by się zachowała przy " namolnym" dziecku.Może by na wszystko pozwoliła a może...... tego nie wiem.

joanna - 01-11-2011, 10:48

moze dlatego zbagatelizowałam temat ze jak juz pisałam nie byłam przy tym i nie widziałam na ile to zachowanie jest agresywne.mówię tak bo sama miałam taki moment kiedy młody wchodził w wiek dojrzewania ale on próbował z nami grac w kotka i myszke i sprawdzał na ile moze sobie wywalczyc pozycje.odpowiedzią z naszej strony było konsekwentne pokazanie mu ze my się go nie boimy i nie będziemy tolerowac takiego zachowania,oczywiście nie biciem ale spokojnie odbierałam mu rzecz i on stwierdził ze jego żbki i powarkiwania nie robią na nikim wrażenia.dziśiaj moge mu zabrac wszystko,grzebac w uszach jak miał stan zapalny mogłam bez problemu itd.myślę ze i w tym przypadku piesio po prostu próbuje na ile może sobie pozwolic,a nie jest to przejaw tego że rosnie agresor
tenshii - 01-11-2011, 11:21

joanna napisał/a:
nie byłam przy tym i nie widziałam na ile to zachowanie jest agresywne

skoro ktoś ma rozszarpaną rękę, to nie była to raczej zabawa

joanna napisał/a:
oczywiście nie biciem

klapsy to też bicie - a jeśli żartowałaś to tego nie rób bo ktoś może to sobie wziąć do serca

joanna napisał/a:
spokojnie odbierałam mu rzecz i on stwierdził ze jego żbki i powarkiwania nie robią na nikim wrażenia

takie zachowanie w stosunku do agresywnego psa to ryzyko i nie powinno się tak robić, bo można narobić sobie większego problemu

donia457 - 01-11-2011, 12:09

uwazam,ze to bardzo powazny temat i trzeba go traktowac bardzo powaznie
co prawda moja reda nie ma takich zachowan ,ale kiedys mialam malego kundelka,ktorego przyprowadzilam z podworka - tez warczal ,potrafil zlapac nas zebami za reke ,-potrafila poleciec krew,bicie nie wchodzilo w gre bo to i tak by nic nie dalo jedynie to wieksza agresje u Amiego.do weta chodzilismy w kagancu,czasami jak ktos przyszedl do nas to byl zamykany w drugim pokoju poniewaz potrafil zlapac zebami za noge,przegryzc buta na wylot az do krwi,
jednym slowem wtedy to byl szatan a nie pies
nauczylismy sie cierpliwosci ,z czasem pozwolil nam grzebac w misce jedynie czego nie chial nam oddac to byla kosc,uczylismy sie powoli i na wlasnych bledach czego mozna, a przy czym mu dac poprostu spokoj,uczylam go roznych rzeczy przez zabawe
musicie byc cierpliwi,uczyc go ze wasza reka daje mu jesc a nie je zabiera
im szybciej zaczniecie szkolenie tym lepiej,

boryna83 - 01-11-2011, 14:32

Z tą rozcharataną ręką to widze że użyłam za dużego słowa. Mam 2 zadrapania od zębów. Pewnie wyszarpałam mu ją w niewłaściwym momencie. No nic. Bedziemy dużo ćwiczyć -zabawy typu oddaj za smakołyka (choć nigdy tak na prawde nie oddaje ale smakołyka dostaje kiedy pozwoli obie z pyska wyciągnąć). Będę też mu towarzzyszyłą przy jedzeniu jak najczęściej.
Tylko jak się powtórzy akcja to mam dylemat czy zabrać mu to zdecydowanie i dobitnie powiedzieć że nie wolno. Czy ze smakołykiem przekonać żeby nie gryzł czego nie powinien (tylko czy ten drugi poób to przypadkiem nie uciekanie od problemu -za makołyka będzie oddawał a jak nie bede miała kiedy nic pod ręką to sobie odbije ...) Hmmmm

tenshii - 01-11-2011, 15:35

boryna83, kiedy moja sucz wykazywała zachowania agresywne NIGDY nie wchodziłam z nią w konflikt. Nigdy nie dostawała kości, uszu bo ich broniła, a to prowadziło do eskalacji jej agresji. W pojedynku pies-człowiek Ty nigdy nie wygrasz.

Jedzenia, którego też broniła nie dostawała z miski a z ręki - miski broniła, a karmiona z ręki kojarzyła rękę z czymś fajnym. W dalszym etapie dopiero jadła z miski, ale też nie od razu. Na początek kilka ziarek z ręki do miski. Potem jadła z miski karmę samodzielnie a ja ręką dodawałam coś znacznie lepszego - np kurczaka, i nie opłacało się jej bronić.

Kiedy zajmowała się czymś, czego nie wolno jej było robić, odciągałam jej uwagę zamiast walczyć, i nagradzałam za zwrócenie uwagi na mnie, pozostawienie tego czego jej nie wolno lub wykonanie komendy po zwróceniu uwagi na mnie.

W chwilach ekstremalnych - kiedy np ukradła nóż i zamierzała go gryźć, starałam się wymieniać na coś dobrego.

Wyprowadzenie takiego psa wymaga pracy, ale im wcześniej się zacznie tym lepiej.
Powodzenia

Gocha2606 - 01-11-2011, 20:44

boryna83 napisał/a:
Z tą rozcharataną ręką to widze że użyłam za dużego słowa. Mam 2 zadrapania od zębów. Pewnie wyszarpałam mu ją w niewłaściwym momencie. No nic. Bedziemy dużo ćwiczyć -zabawy typu oddaj za smakołyka (choć nigdy tak na prawde nie oddaje ale smakołyka dostaje kiedy pozwoli obie z pyska wyciągnąć). Będę też mu towarzzyszyłą przy jedzeniu jak najczęściej.
Tylko jak się powtórzy akcja to mam dylemat czy zabrać mu to zdecydowanie i dobitnie powiedzieć że nie wolno. Czy ze smakołykiem przekonać żeby nie gryzł czego nie powinien (tylko czy ten drugi poób to przypadkiem nie uciekanie od problemu -za makołyka będzie oddawał a jak nie bede miała kiedy nic pod ręką to sobie odbije ...) Hmmmm


Boryna, do mądrych rad które już zostały napisane dodam jeszcze - masz małego dzikuska, który nie wie, że człowiek jest fajny i należy z nim współpracować, a nie rywalizować.
Poza tym nie wiem, on już zmienił zęby? Jest w trakcie ich wymiany? - bo jeśli tak to mogą go swędzieć dziąsła.

Jeśli gryzie ściany zastanów się czy ma odpowiednią dietę, bo takie wygryzanie ścian czasem bywa wynikiem niedoboru wapnia albo witamin.

Poza tym naucz go reakcji na imię i skupienia na Tobie.
Naucz go słowa pochwały np. dobry pies albo super - kiedy coś robi dobrze i słowa NIE kiedy coś robi źle. Jeśli psu czegoś zabraniasz - naucz go co ma robić zamiast tego zakazanego i za to pochwal.
Najprościej można nauczyć NIE w taki sposób, że bierzesz do ręki smakołyk, pokazujesz psu i mówisz NIE.
Pies będzie chciał go pożreć - natychmiast zamykasz dłoń w pięść, smaczek jest niedostępny, pies próbuje się do niego dostać, ale nie jest w stanie. Kiedy tylko na moment zrezygnuje i odstąpi od prób wyżerania - chwalisz go i dajesz smaczka z drugiej ręki.
Po kilku razach pies po komendzie NIE nie będzie próbował wydobyć smaczka - wtedy kładziesz smakołyk na ziemi i znowu NIE. Pies pewnie znowu spróbuje go zdobyć - szybko przydepnij go nogą, poczekaj aż pies zrezygnuje - wtedy pochwal, daj smakołyk z drugiej ręki.
Ważne jest, żeby psu nigdy nie udało się zdobyć "zakazanego" smakola, a za odstąpienie od jego wydostania - dostał pochwałę i nagrodę.
No a potem to generalizujesz na różne inne sytuacje np. na zabawkę, na podchodzenie do ludzi, na gryzienie ściany, na kupy w krzakach itp i wycofujesz nagrodę w postaci smakola na rzecz nagrody w postaci pochwały.

Jeśli zdarzy się sytuacja, że znowu dorwie się do czegoś zakazanego, tak jak już napisano - nie rywalizuj z nim, ale zrób coś głupiego, co odwróci jego uwagę i zajmij go czymś innym.
Dawaj mu też coś co może sobie mamlać - gryzaki typu suszony penis albo tchawica ( fuj!), ale TY trzymaj to w ręce, a on niech sobie gryzie. Miej przygotowane coś innego pysznego typu kawalątki żółtego sera czy pasztetu i co jakiś czas powiedz np. DAJ, podstaw pod nos psu to coś pysznego i wymień gryzaka na pyszność. I zachwilę znowu pozwól mamlać gryzaka. I tak wiele razy - w ten sposób uczysz psa, że nie zabierasz i nie jesteś rywalem do zasobów.
Możesz mu dawać jedzenie z ręki - za coś np. za skupienie na Tobie, reakcję na imię, w czasie ćwiczeń podstawowych komend. Ale jako nagrodę, a nie łapówkę.

W czasie karmienia naucz go grzecznego czekania na miskę czy smaczek i wymagaj, żeby coś zrobił zanim dostanie jeść, chociażby usiadł albo położył się i grzecznie czekał.
Naucz go oddawania przedmiotów - np. zabawek, papci, zrolowanej gazety - za nagrodę, a nagrodą może być albo np. smakołyk albo zabawa oddaną zabawką.

boryna83 - 01-11-2011, 22:49

Dziękuje Wam wszystkim za rady! Z wielu na pewno skorzystam. Mam wrażenie że już dziś jest lepiej ale bede dużo pracować nad tym urwisem kochanym :)
Martuś - 14-11-2011, 16:32

Hej, nie wiem za bardzo gdzie o tym napisać, ale może zapytam tutaj.
Moja Lady nie wiem skąd nauczyła się tak mi się wydaje zachowań agresywnych, a nigdy jej nie uderzyłam, więc nie wiem skąd.. gdy mówi się jej nie lub krzyknie trochę zostaw to ona niby jako zabawa ale głośno i tak dobitnie szczeka, marszczy nosek i podgryza za ręce i ciuchy jakby ją to bardzo zdenerwowało. Nie wiem czy to te okres buntu młodzieńczego? nie chciałabym nie zrobić teraz nic,a później mieć poważne kłopoty. Nie ma innych kłopotów, jeść kość czy jej z miski mogę kiedy chcę.
Jedynym sposobem jaki teraz wymyśliłam to po prostu przerywać natychmiast ten stan np. powiedzieć siad, daj głos, leżeć, przybij piątkę.. i wtedy jak to zrobi daje smakołyka.
Mieliście taki przypadek? Oczywiście ona podczas zabawy z innymi psami też tak marszczy nosek,ale krzywdy ani nic nie robi nikomu.

ppaula2 - 14-11-2011, 16:44

Martuś napisał/a:

Mieliście taki przypadek?

Każdy, miał kto posiadał dorastającego psiaka ;)
Nie daj sobie w kaszę dmuchać, pokaż jej że nie ulegniesz i sobie nie pozwolisz na takie zachowania i minie jej po jakimś czasie.
To jest takie wypróbowywanie sił ;)

ktosia - 14-11-2011, 19:09

Martuś, bo masz zbuntowaną nastolatkę w domu ;)
Grapy - 15-11-2011, 09:56

Martuś, tak jak napisała ppaula ona Cię próbuje,więc jeśli teraz zaczniesz cofać rękę,Twoja sunia uzna to za normę i z czasem urośnie w siłę. W takich sytuacjach najlepiej jest krzyknąć ''co robisz?!!" i zabrać zabawkę. Bez nagródek.
martens1602 - 25-11-2011, 23:42
Temat postu: mam problem czy musze uspac psa czy moge z tym cos zrobic???
witam
nie wiem czy wpasowałam się z tematem bo pierwszy raz pisze na takim forum...
mam problem z moja 5 letnia suczka...a mianowicie zacznę od samego początku...
na 18 urodziny dostałam wymarzonego psa (suczkę) miała ona ok 5 miesięcy może więcej...dostałam ja od koleżanki, której suczka się oszczeniła (i tu dodam ze matka mojego pieska wychowywała się na podwórzu i nie była raczej zbyt dobrze traktowana i myślę ze szumi(mój pies) również nie bo gdy do mnie trafiła była strasznie płochliwa i bojąca) szumek od razu mnie pokochała bo do nikogo innego z rodziny nie chciała podchodzić i tu na samym początku pojawił się 1 problem bo przez pierwsze pol roku nie dala nawet nikomu się pogłaskać raz nawet jak moja mama chciała ja pogłaskać niemalże ja ugryzła. Rodzice powiedzieli wtedy ze jak dalej tak będzie to będę zmuszona ja oddać bo tak nie może być żeby do psa oprócz mnie nikt inny nie mógł się zbliżyć...na szczęście po pol roku u nas szumi się oswoiła zaakceptowała i pokochała już wszystkich członków naszej rodziny... ale i tu znowu problem tylko nasza rodzinę akceptowała jak tylko ktoś do nas przyszedł chowała się pod stół lub krzesło i szczekała warczała (nigdy nikogo nie ugryzła) ale nie dala nikomu się do siebie zbliżyć (pomimo tego ze znajomi nasi próbowali nawet przekupić ja jakimiś smakołykami) z biegiem czasu zaczęła się trochę uspokajać mogły już ja głaskać moje koleżanki które dość często do mnie przychodziły ale nadal nikt zupełnie obcy...jak zamieszkał ze mną chłopak szumek na początku tez nie dawała mu się dotykać ale po jakimś czasie przyzwyczaiła się do niego i traktowała jak członka rodziny... potem z następnym chłopakiem było tak samo tyle ze obecnie mój narzeczony nie lubi jej krzyczy na nią jak ja nie widzę potrafi podnieść na nią rękę i oczywiście są o nią wielkie awantury...i teraz główny problem kiedy zaszłam w ciążę cały czas zastanawiałam się jak to będzie po przyjściu na świat mojego dziecka czytałam różne fora jak przygotować psa na przyjście niemowlęcia ale mój pies to nie jest normalny pies i tu wytłumaczę (szumi pomimo swoich prawie 6 lat nadal sika i robi kupę w domu (pomimo tego ze teraz mieszkam w domku z ogródkiem i jest na dworze bardzo często nie potrafi pokazać kiedy chce wyjść natomiast kiedy wymiotuje i chce iść zjeść trawy potrafi to zakomunikować nawet w nocy, jak wychodzimy na spacer sika kilka razy jakby oznaczała swój teren pomimo kopulacji kilkukrotnej z psem nie zaszła w ciążę raz miała ciążę urojoną)(weterynarz powiedział mi ze to jest zachowanie podobne do psa nie suki i zasugerował ze może ona być obojnakiem) (jak np ktoś kogo ona nawet akceptuje ale nie jest z rodziny gwałtownie wstanie to szumi potrafi chcieć złapać ta osobę za nogawkę nikt oprócz mnie nie pójdzie z nią do weterynarza ponieważ nikt oprócz mnie nie weźmie jej na ręce, nawet mi nie da odebrać sobie swojego ulubionego ucha(taki przysmak)) także mowie dziwny pies....i wracając do sedna po urodzeniu synka pozwoliłam szumce go obwąchać interesowała się nim nawet go lizała po główce szczekała kiedy się budził żeby mnie poinformować ze się obudził nie bałam się zostawić psa w pokoju i dziecka na łóżku (a czykolwiek tego nie robiłam) jak mały spal u mnie na łóżku a drzwi były otwarte a ja w łazience to parę razy zdarzyło się ze wchodząc do pokoju widziałam Szumke na łóżku przy małym a małego odkrytego (szumi go odkrywała) nic mu nie robiła tylko leżała grzecznie przy nim ale jak zobaczyła mnie w drzwiach od razu złaziła... teraz kiedy biorę dziecko do siebie do łóżka a szumi akurat na nim leży od razu złazi (ja jej nie wypędzam) i odkąd Kacper zaczął machać bardziej rekami nóżkami szumi zaczęła na niego trochę warczeć jak chce podać Kacpra komuś a szumi jest blisko potrafi doskoczyć do niego (robi to tak jak opisywałam wcześniej z tymi nogawkami) i jak moi rodzice to zauważyli oznajmili mi żebym była przygotowana na uśpienie psa jeżeli szumi dalej będzie się tak zachowywać bo mały za chwile zacznie raczkować potem chodzić to może mu zrobić krzywdę....(kiedyś jak przyjechali do nas goście z 3 letnia córka na wszelki wypadek trzymałam szumke przy sobie cały czas jednak nie uniknęłam spotkania tych dwóch na korytarzy mala maja przechodziła i szumi przechodziła pomimo tego ze nic sobie nie zrobiły nagle rozległ się płacz i pisk psa nie wiem do tej pory dlaczego...oprócz hałasu na szczęście nie było żadnych ugryzień czy tym podobnych rzeczy)...
nie wiem co teraz mam zrobić może jest jakiś dobry psycholog zwierzęcy bądz dobry weterynarz do którego mogłabym się udać (mieszkam w warszawie) nie ma opcji żebym oddala psa komukolwiek albo do schroniska bo ona tam zginie albo się zapłacze także takiej ewentualności nie biorę pod uwagę...
uśpić psa tez nie chce ale nie chce tez żeby dziecku się coś stało...
bardzo proszę o jakieś rady bo to jest mój ukochany piesek i na sama taka myśl chce mi się płakać
ZAPYTACIE PEWNIE CZY Z PRZYJŚCIEM NA ŚWIAT DZIECKA NIE ODTRĄCIŁAM PSA POWIEM TAK STARAŁAM SIĘ TEGO NIE ROBIĆ NADAL BAWIĘ SIĘ Z NIĄ OKAZUJE DUŻO UCZUCIA JEŻDŻĘ SAMOCHODEM (STRASZNIE TO LUBI) ALE NIESTETY KACPEREK JEST TAK ABSORBUJĄCYM DZIECKIEM ZE POŚWIĘCAM SZUMCE DUŻO MNIE CZASU A NIE MÓJ NARZECZONY NIE JEST W STANIE MI POMOC W TYM ŻEBY CHOCIAŻ ON ZAJĄŁ SIĘ PSEM POGŁASKAŁ GO POBAWIŁ SIĘ BO ON JEJ STRASZNIE NIE LUBI I DLA NIEGO TO BY BYŁO NA RĘKĘ ŻEBYM JA UŚPIŁA (TO JEST CHYBA BEZ SERCA CZŁOWIEK ALE NIE O NIM TEN WATEK)
TAKŻE JESZCZE RAZ STRASZNIE PROSZĘ O JAKIEŚ RADY (mam nadzieje ze w miarę zrozumiale to napisałam)

Maleńka - 26-11-2011, 00:24

To wogole nie jest powod do usypiania psa. Widze ze piesek jest baaardzo nie ufny co do ludzi i to sie da zmienic, niestety tutaj potrzebna jest pomoc specjalisty, tresera bo widzisz ze jednak piesek przekonuje sie po dosc dlugim czasie. Twoj narzeczony w takim przypadku nie powinien zachowywac sie tak w stosunku do psa ;s to jest bardzo duzy blad. Powinien to zmienic bo moze byc naprawde gorzej uwierz mi. Pies jest zestresowany - a zestresowany pies moze ugryzc i to naprawde dotkliwie. Powinnas poradzic sie specjalisty, on Cie pokieruje co zrobic.

A zalatwiania sie w domku mozna psa naprawde oduczyc ale to tez wymaga czasu. Wychodz z nim jak najczesciej i kiedy tylko mozesz i za zalatwienie sie na dworze chwal go, nagradzaj, pokaz mu ze zalatwianie na dworze jest lepsze niz w domu. Pozbadz sie z podlogi zapachu psiego moczu i odchodow, dokladnie umyj podloge najlepiej ciepla woda z octem i jakims detergentem. Glowa do gory, dasz rade :)

Kazdego pieska idzie wychowac, trzeba na to czasu i cierpliwosci. Narazie nie dopuszczala bym go do dziecka.

[ Dodano: 26-11-2011, 00:31 ]
Moge dodac jeszcze ze np jak bedzie przychodzil do Ciebie ktos to uprzedz ich jak pies sie zachowuje i sproboje aby dali psu jakis smakolyk lub zabawke, niech przekona sie ze obcy ludzie nie sa tacy straszni :) albo moze poprostu nie lubi obcych w swoim domu to zawsze mozesz brac pieska na smyczy i niech przed domem np obwacha ludzi i przyjzy sie im a potem w domu niech mu cos dadza ;] sposobow jest wiele ;]

tenshii - 26-11-2011, 12:55

Twój pies jest wyjątkowo niezrozumiany.
Przyszedł na świat tam gdzie go nie chcieli, był zapewne źle traktowany.
U Was też na pewno popełniono wiele błędów wychowawczych.
Nie ułatwia jej życia również fakt, że jest bita, a pojawienie się dziecka to dla psa olbrzymia zmiana nawet jeśli się go nie odtrąca. Ona ze względu na swoje przezycia i charakter jest psem szczególnej troski. Załatwianie się w domu to też kwestia odreagowania stresu...
Jeśli zachowanie CAŁEJ rodziny się nie zmieni na odpowiednie (a śmiem przewidywać że się nie zmieni) to ona jak najbardziej może Waszemu dziecku zagrozić. Może jednak powinna znaleźć inny dom?

Specjalista pomoże nie psu bezpośrednio, a Wam. To Wy będziecie musieli zmienić swoje zachowanie, aby pomóc psu. Z doświadczenia jednak wiem, że człowiek nauczony bicia psa, nie przejdzie na metody pozytywne...

Weterynarz nie ma prawa uśpić jej bez powodu, a takiego powodu na chwilę obecna nie ma.

I na Boga! Nie rozmnażajcie jej...

martens1602 - 26-11-2011, 13:18

Pani Ania chyba mnie nie zrozumiała pies u nas nie jest zle traktowany uwazam nawet ze nigdzie indziej nie mial by lepiej wszyscy ktorzy dotychczas do nas przychodzili mowili ze tego psa u nas traktuje sie lepiej jak czlowieka....oczywiscie jesli chodzi o mojego narzeczonego to inna sprawa ale tez nie pozwolilam nigdy zeby pobil on szumke (z tym podniesieniem reki chodzilo mi o to ze odepchnie on ja badz podnosi na nia reke ale nigdy w zyciu jej nie pobil bo wie ze od razu by wylecial on) u nas szumi nigdy nie zaznala braku milosci czy jakiegos sadystycznego zachowania, a popelnianie bledow to chyba ludzka rzecz i tak jak powiedzialam wczesniej nie oddam psa bo by zdechla (kiedys zostawilam ja na 2 dni u mojej babci, znala ja akceptowala, pies przez 2 dni nic nie jadl chodzil smutny) takze taka sytuacja nigdy wiecej sie juz nie powtorzyla dlatego oddanie psa rowniez byloby dla niego smiercia... a pomysl z dopuszczeniem psa byl mojego weterynarza....
widze ze Pani Ania jest bardzo krytyczana osoba, ale i tak dziekuje za komentarz....
mam nadzieje ze jednak znajde jakas osobe ktora pomoze szumce
i jeszcze jedno pytanie czy pomimo takiego wieku 6 lat treser pomze jeszcze nauczycczegos takiego psa?

AniaCz. - 26-11-2011, 13:33

martens1602, poszukaj dobrego behawiorysty. Zmień też weterynarza, bo wet. który proponuje rozmnażać psa bez rodowodu, z zaburzeniami emocjonalnymi to jakiś konował a nie weterynarz! :-o
izatemka - 26-11-2011, 13:36

martens1602 napisał/a:
Pani Ania chyba mnie nie zrozumiała

Ja myslę, ż Ania Cie zrozumiała.
Niestety, ale z tego, co piszesz wynika, że popełniłaś kilka poważnych błędów(i nie piszę tego, żeby krytykować dla samego krytykowania)
Rozumiem, że tam, skad ją wzięłas, nie była w ogóle socjalizowana, ale mogliście to nadrobić :)
Mam na myśli prawdziwą socjalizację.
Czy ona kiedykolwiek była na dworcu autobusowym? Albo w innych tego typu miejscach?
To tylko jeden przykład spośród kilkudziesięciu z zasad prawidłowej socjalizacji.
Przepraszam za to, co napiszę, ale o pomoc do behawiorysty powinniście sie zwrócić kiedy miała rok i dalej sie załatwiała w domu i wykazywała inne zachowania, które odbiegają dość mocno od standartów.
Byc może teraz nie byłoby problemów,albo byłyby dużo mniejsze.
martens1602 napisał/a:
tego psa u nas traktuje sie lepiej jak czlowieka....

Byc może tu tkwi problem. Pies, to tylko pies i to człowiek wyznacza zasady i ma być konsekwentny w ich przestrzeganiu.
Napiszesz pewnie, że w Waszym domu panują zasady, ale, jeżeli Wasza sunia dalej sie tak zachowuje, to mam wątpliwości co do ich skutecznosci...
Jeżeli jakaś metoda nie działa i jest nieskuteczna - nalezy ją zmienić
Proponuję zacząć od kontaktu z dobrym szkoleniowcem :)
A weta faktycznie zmienić, bo dobry wet nie zaproponuje rozmnażania suki dla dobra suki. :)

Maleńka - 26-11-2011, 13:48

martens1602 napisał/a:
.oczywiscie jesli chodzi o mojego narzeczonego to inna sprawa



Nawet odrobina agresji do takiego psa jest niedobra

tenshii - 26-11-2011, 14:01

martens1602 napisał/a:
Pani Ania chyba mnie nie zrozumiała

Pani Ania bardzo dobrze zrozumiała

jeśli pies przez 8 członków rodziny jest traktowany jak dziecko, a przez dziewiątego bity czy straszony to JEST źle traktowany. Szczególnie pies z zaburzeniami behawioralnymi.

Odpowiedz mi i sobie na pytanie szczerze: czy Twój narzeczony zacznie traktować psa pozytywnie, według pewnych norm, bez bicia, krzyków, z przyjacielskim podejściem, tak jak zaleci behawiorysta?
Wątpię, skoro jej tak nie lubi.
Dlatego uważam, ze nie da się jej odpowiednio wyprowadzić, bo może starać się 100 osób, a jedna i tak to wszystko będzie psuła

dominika92 - 26-11-2011, 14:21

martens1602, na drugi raz błagam, zaczynaj zdanie od dużej litery i czasem rób akapity bo- po prostu bardzo ciężko przebrnąć przez tekst,a jeśli ktoś ma Ci odpowiedzieć to musi to zrobić, w połowie się jednak odechciewa :)
ZMIEŃ WETERYNARZA! poszukaj w Warszawskich wątkach polecanych wetów, nie wiem z jakiej dzielnicy jesteś, ale na pewno znajdzie się dobrego weterynarza bo taki co poleca rozmnażanie suki to dla mnie nie wet...
Zgadzam się z tenshii, że jeśli Twój narzeczony nie zmieni zachowania to wszystko na nic, niestety ale do zmiany trzeba konsekwencji ze strony wszystkich domowników. Nie widzę powodu do usypiania psa, ew. trzeba mu znaleźć nowy, odpowiedzialny i doświadczony dom który będzie z psem pracował pod okiem behawiorysty..

Małgosia35 - 26-11-2011, 15:29

martens1602 napisał/a:
z tym podniesieniem reki chodzilo mi o to ze odepchnie on ja badz podnosi na nia reke ale nigdy w zyciu jej nie pobil

A mi się wydaje ,że to tylko kwestia czasu.
Takie zachowanie w stosunku do psa to też agresja i przemoc.
W Twojej obecności może i tego nie zrobi ,jednak śmiem wątpić czy będąc sam na sam z psem ,którego nie lubi,wręcz nie toleruje nie zrobi czegoś znacznie gorszego.

I popieram wypowiedzi wyżej: zmień weterynarza.
Nie ma chyba żadnego powodu ,aby suczka miała szczenieta tylko dla samej zasady.
To są mity,że dla zdrowia psa ,że musi mieć szczeniaczki itd.
Jeśli weterynarz proponuje coś takiego trzeba jak najszybciej go zmienić.
martens1602 napisał/a:
jeszcze jedno pytanie czy pomimo takiego wieku 6 lat treser pomze jeszcze nauczycczegos takiego psa?

Dobry szkoleniowiec jak najbardziej może nauczyć czegoś psa również w tym wieku :)
Jest to napewno trudniejsze,bardziej czasochłonne,ale sie da.
Tylko musisz wiedzieć ,ze przede wszystkim to Ty bedziesz z psem pracować,szkolenie pomoze Ci tylko prawidłowo to robic.
99% pracy z psem musisz wykonać Ty i członkowie rodziny.
Szkolenie to nie jest czarodziejska różdżka,za pomocą którego znikają wszystkie problemy. To jest ciężka i długoterminowa praca i musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się tego podjąć i chyba najważniejsze : czy narzeczony jest w stanie zmienić swoj stosunek do psa.Bo od tego nalezałoby chyba zacząć.
Powodzenia

Maleńka - 26-11-2011, 15:59

Cytat:
Odpowiedz mi i sobie na pytanie szczerze: czy Twój narzeczony zacznie traktować psa pozytywnie, według pewnych norm, bez bicia, krzyków, z przyjacielskim podejściem, tak jak zaleci behawiorysta?
Wątpię, skoro jej tak nie lubi.
Dlatego uważam, ze nie da się jej odpowiednio wyprowadzić, bo może starać się 100 osób, a jedna i tak to wszystko będzie psuła


Zgadzam sie w 100%. Najpierw nastawienie musi zmienic on, pies malo jest tutaj winny...mozna sie napracowac nad nim ale to nic nie da.

martens1602 - 26-11-2011, 16:33

Wiem ze on musi zmienic swoje zachowanie i tak jak pisalam sa o to non stop wojny moze po prostu wezme go ze soba do weterynarza i moze on mu przetlumaczy...

co do socjalizowania szumek jezdzila ze mna autobusami chodzila na bazarek nie bylo zadnego problemu z niechecia do ludzi oczywiscie gdy nie chcieli jej dotykac....

na pewno popelnilam duzo bledow z jej wychowywaniem gdyz z powodu ze cale zycie marzylam o psie jak juz go dostalam stala sie ona moim oczkiem w glowie i fakt nie bylam konsekwentna w wydawaniu jej polecen albo karceniu za zle zachowanie (nigdy tego nie robilam i racja jest ona rozpuszczona)

co do specjalistow pytalam sie roznych weterynarzy co mam zrobic zaden nigdy nie podsunal mi pomyslu z treserem badz behawiorysta dlatego szukam jakiegos dobrego specjalisty

Wracajac do moego glownego watku czy ktos podpowie mi jak mam przyzwyczaic ja do dziecka w domu?
Czytalam kiedys gdzies ze dorosla suka nie ugryznie nigdy malego dziecka czy to prawda?
czy jesli chodzi o moja szumi to jej to nie dotyczy???

[ Dodano: 26-11-2011, 16:38 ]
Chcialabym jeszcze dodac apropo zalatwiania sie w domu ze sa okresy kiedy tego nie robi...
kiedy mieszkalam z nia i z narzeczonym sama w malym mieszkaniu nigdy tam sie nie zalatwila
Kiedy przeprowadzilismy sie do domu przez dluzszy czas rowniez nie zalatwiala swoich potrzeb w domu....
zaczelo sie do znowu od jakis 4 miesiecy
dodam jeszcze ze jak pies zostaje sam w domu na dluzej (czyt 6 - 7 godz) nie zalatwi sie w domu

tenshii - 26-11-2011, 16:42

martens1602 napisał/a:
moze po prostu wezme go ze soba do weterynarza i moze on mu przetlumaczy...

weterynarz nie jest od leczenia psychiki a ciała, więc wcale bym się nie zdziwiła, gdyby np kazał Wam ją zdominować, co bardzo często pokutuje wśród weterynarzy. Szczególnie jeśli będzie to ten sam weterynarz, który chciał ją rozmnażać :beated:

Weterynarze NIE mają zielonego pojęcia o behawiorystyce, bo nikt ich tego na studiach nie uczy, więc jeśli sami nie są zainteresowani tą dziedziną to wiedzą czasami mniej niż zwykli forumowicze - niestety :<

martens1602 napisał/a:
Czytalam kiedys gdzies ze dorosla suka nie ugryznie nigdy malego dziecka czy to prawda?

to niestety jakaś bzdura. Człowiek jasno myślący nigdy nie oprze swojego zachowania na takich informacjach.
Nigdy nie zostawiaj swojego psa z dzieckiem samego

Postaramy się dać Ci namiar na jakiegoś behawiorystę, ale to narzeczony musi zacząć od siebie

tenshii - 26-11-2011, 16:43

martens1602 napisał/a:
zaczelo sie do znowu od jakis 4 miesiecy

a ile ma dziecko?
dla psa, szczególnie takiego jak Wasz, każda najmniejsza zmiana to powód stresu niestety...
Wasz pies jest na pewno bardzo zestresowany

dominika92 - 26-11-2011, 17:02

a może ten pies załatwia się w domu ze stresu np. przed narzeczonym? piszesz że w domu ciągle są o to wojny, jeśli są kłótnie, krzyki to pies to czuje i staje się nerwowy..ja rzadko kłócę się z partnerem, nigdy nie krzyczymy, a i tak jak nam się zdarzy to pies się patrzy pytającym wzrokiem i jest zagubiona..
martens1602 - 26-11-2011, 17:14

dziecko ma 5 miesiecy (nigdy nie zostawiam ich sam na sam) jeszcze nie zwariowalam zreszta nie ufam niestety szumce w takich kwestiach
co do tego stresu nie wiem czy to zupelne przez niego...
bo tak jak pisalam mieszkalismy sami przez pol roku w malym mieszkanu i nie zdarzylo sie zeby szumi robila w domu..

a jak jeszcze narzeczonego nie mialam mieszalam w starym mieszkaniu rowniez jej sie to zdarzalo i robila to tylko w pokoju brata

dodam jeszcze ze od jakiegos tygodnia szumi zalatwia sie w toalecie robi to w nocy bo nad ranem znajduje bobki w lazience przy sedesie

kaha - 26-11-2011, 19:06

martens1602 napisał/a:
(nigdy nie zostawiam ich sam na sam) jeszcze nie zwariowalam zreszta nie ufam niestety szumce w takich kwestiach


ja tez nie zostawiam maxa z dzieciakami ale to raczej ze wzgledu na to, zeby one nic jemu nie zrobiły. nie ma co ukrywac ze macie problem i tylko od was zalezy czy bedziecie chcieli sobie z nimi poradzic. oczywiscie polecam behawioryste, niech wytumaczy tobie i narzeczonemu jak postepowac z psem, zeby wyeliminowac kłopotliwe nawyki..musicie sie ostro zabrac do roboty zeby wkoncu sie dogadac tzn. ty z chlopakiem no i wy z psem..powodzenia :)
zgadzam sie też z kazdym postemtenshii,

Lilitu - 26-11-2011, 19:20

martens1602, ile razy i kiedy karmisz swoją suczkę? Czy może nie chce załatwiać się na spacerach? Miałam taki problem, kiedy pierwszy raz musiałam zostać na dłuższy czas z pieskiem rodziców - na spacerach nie chciał się załatwić, bo był zestresowany tym, że państwa nie ma w domu.
martens1602 - 26-11-2011, 23:21

szumke karmie 2 do 3 razy dziennie najperw rano potem pod wieczor ewentualnie dostaje jakies przekaski w poludnie... na spacerach nie ma problemu z zalatwianiem sie...
chociaz jest jedna rzecz jak jest zimno pada deszcz badz snieg nie chce ona wychodzic na dwor jak ja wolam zeby ja wypuscic nawet nie zejdzie z lozka musze wtedy na sile ja wyprowadzac

Maleńka - 26-11-2011, 23:23

A ile karmy dziennie dostaje? :)
Gocha2606 - 27-11-2011, 22:10

Martens, mi się coś widzi, że z suczką i z ... Wami to musi być praca od podstaw nad wzajemnym zrozumieniem, zbudowaniem zaufania psa do przewodnika , ustaleniem jasnych zasad i uporządkowaniem Waszego wspólnego życia.
Kiedy w grę wchodzi pies, zwłaszcza duży i strachliwy pies i malutkie dziecko ryzyko zawsze wzrasta, dlatego ja bym radziła bezpośrednią konsultację u szkoleniowca, który zobaczy psa i pogada z nim, zobaczy Was, Wasze wzajemne relacje i na żywo pokaże, jak pracować z suczką i jak zmienić Wasze postępowanie, żeby wszystko się dobrze ułożyło.
Osobiście mogę polecić kontakt z Piotrem Wojtkowem albo Grześkiem Dudą :

http://dogadajciesie.pl/kontakt/index.htm

albo z Patrykiem Krajewskim :

http://dorplant.pl/index....=116&Itemid=112

albo jeśli wolisz rozmawiać z kobietą - Marta Cier:

http://behawiorysta.waw.pl/

Im szybciej - tym lepiej.

scul2 - 10-01-2012, 21:31

Pojawiło sie u mnie a raczej u mojej Izy dosc niepokojace zachowanie... nigdy wlasciwie nie robila czegos takiego... byla spokojna i przymilna suka ostatnio zdarza jej sie powarkiwac... np gdy moja mama glaskala ja po szyi.... innym razem gdy ja glaskalam ja po brzuchu ... a dzis gdy pies podszedl do jej miski ( gdzie zawsze tylko warczala) malo go nie zjadla... nigdy nie podnioslam na nia reki... czy mozliwe ze to w wyniku trwajacej cieczki?? jak temu zapobiegac? jak reagowac? co robie zle :cring:
Agnieszka Majer - 11-01-2012, 22:20

u nas był taki okres kiedy Beza była bardzo porywcza w stosunku do napotykanych ludzi, rzucała się w szale w kierunku przechodnia choć nigdy nie doszło do kontaktu fizycznego za to doprowadziło to do sytuacji, w której denerwowałam się coraz bardziej gdy tylko się ktoś zbliżał, sytuacja narastała i nie była komfortowa aż zaczęlam sobie tłumaczyć, że nic się nie stanie- musze ignorowac przechodnia, zanim jeszcze Beza go zobaczyła zaczynałam do niej mówić takim "słodkim głosem" jak wtedy gdy ja przytulam głaszczę: Dobra Bezunia, idzie sobie na spacerek itp. Kontrolowanie swoich emocji rzeczywiście pomogło kontrolować psa, teraz od dawna mam spokój, a w domu gdy mi robiła awnturę, to mnie nigdy nie przerażało i może dlatego nigdy nie potraktowałam takiej sceny poważnie, albo mówiłam: ale niegrzeczna dziewczynka ze stoickim spokojem albo jak już się nie dało wytrzymac tego hałasu- schylałam się do niej i z udawanym zagniewaniem, przywołując ją kiwaniem palca mówiłam: choćno tutaj, porozmawiamy sobie- trochę jak z nastolatką:) To może brzmi niewiarygodnie ale jak Kadett daje do wiwatu robię to samo - reakcja jest taka sama jak u Bezy- pies zwiesza głowę jakby wstydził sie swojego zachowania, jednocześnie podchodzi bardzo pomału, jakby wiedział, że przesadził i obawiał się konsekwencji a ja kiwam dalej aż podejdzie. Wtedy zdecydowanym ale przyjaznym tonem, trzymając pysk w dłoni mówię, że nie wolno się tak zachowywać- wierzcie lub nie ale to ZAWSZE wywołuje u nich skruchę. Na pewno musze sie zgodzić,że lęk czy uległośc wykazana przez właściciela może tylko pogłębić problem, ja jak się denerwowałam ( głównie w pierwszych dniach Kadetta u nas w domu, kiedy psy rzucały się na siebie z dużą agresją) powtarzałam sobie cały czas: "ja tu rządzę" i obserwowałam bez przerwy, jak tylko się coś działo od razu mój wyraźny sprzeciw, zapobiegnięcie bitwie zanim się tak naprawdę wydarzy. Sytuacja zmieniła się w ciągu tych trzech tygodni nie do poznania: od walki o wszystko, teraz potrafią razem obgryzac kostę albo się nią bawić, wzajemnie lizać.
irosa - 19-01-2012, 08:03

zawsze mi się wydawało, że Zora jest pozbawiona agresji, kocha wszystkich i wszystko, inne zwierzęta, innych ludzi, uwielbia dzieci. Mówię o niej, że jest psem zaczepno-obronnym. Najpierw zaczepia potem przychodzi, żeby ją bronić. Wydawało mi się w ekstremalnej sytuacji, zagrożenia ucieknie pierwsza.

Ale ostatnio jej zachowanie mnie bardzo zdziwiło. Była kilka dni u moich rodziców. Z mamą spędzała sporo czasu, dobrze j zna, natomiast tatę zna ale w związku z tym, że pracuje w delegacji nie spędzała z nim, aż tak dużo czasu i nigdy z nim nie została sama. Tata dla żartów szybko podszedł do mamy, złapał w pół i chciał pocałować. Zora w tym momencie wystrzeżyła zęby i zaczeła na niego warczeć, niewiele brakowało, żeby go ugryzła.

Pies chyba odebrał to jako atak na znaną mu osobę i próbował bronić. Zdziwiło mnie to zachowanie bo w domu nieraz się tarmosimy i wygłupiamy w żartach i ona nigdy nikogo nie broniła. Nie wiem co o tym myśleć. Bo z jeden strony byłam jej zachowania pewna w 100% teraz już nie jestem, a z drugiej wiem, że w jakiś sytuacjach zagrożenia jest psem obronnym.

Mieliście kiedyś okazję przekonać się, czy wasz pies będzie was bronić?

Agnieszka Majer - 19-01-2012, 10:21

Beza też jest takim psem " zaczepno obronnym" :) i przyznam szczerze, że niejednokrotnie, będąc z nią na długim spacerze gdzieś na odludziu, jakich wokół naszego domu pełno, zastanawiam się czy gdyby ktoś mnie zaczepił, mogłabym liczyć na jej "pomoc". Na szczęście nie miałam okazji się przekonać, ale jak pisałam wcześniej, zdarzają się ludzie, których Beza nie lubi co przejawia się okropnym szczekaniem, najeżem sierści. Widziałam już sytuację, gdy podbiegła do emerytów: dwa razy- pierwsi byli nastawieni negatywnie i "atak" spowodowany niepwenością trwał dopóki jej nie zabrałam. Drudzy, mimo najeżenia psa powiedzieli: jaki ładny piesek i z uśmiechami pozwolili się obwąchać- choć troszkę łypali na mnie jakby chcąc zapytać czy na pewno ten piesek jest tak dobry jak myslą i ich nie pożre- w tej sytuacji Beza odrazu zmieniła nastawienie zaczęła merdać i się uspokoiła. Jak czytam Twoją historię, pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa- to jaki jest stosunek każdego z Twoich rodziców do suczki.
irosa - 19-01-2012, 11:10

mamę jest częstym gościem w naszym domu, bo nieraz zostaje z córeczką jak jestem w pracy. Oczywiście zajmuje się wtedy też Zorą. Chodzą razem na spacery, mama daje jej jeść, bawi się z nią.
Natomiast tatę widzi w weekendy, bywamy co niedzielę u nich w domu wszyscy razem. Potrafi mu przynieść zabawkę do przeciągania lub prosić o głaski. Ale nie spędza z nim czasu sama, najmniej go zna. On nigdy jej nic nie zrobił.

Agnieszka Majer - 19-01-2012, 15:13

chodziło mi o to czy Twój tata lubi sunię czy ją tylko toleruje, ale jeśli piszesz, że się już nim bawiła i nie było problemów może był to tylko odruch- przestraszyła się i tak zareagowała. Mnie kiedyś ugryzł pies i wiem do dziś, że tego nie chciał- poprostu wyszłam zza rogu budynku a on w tym samym czasie wybiegł z drugiej strony. Był to pies kolegi, ugryzienie nie było mocne a pies sam był zdziwiony tym co się stało, ogólnie nie widziałam nigdy żeby był agresywny. Niemniej jednak, skoro mamie piesek bardziej ufa i był pod jej opieką powinna była wyrazić swoją dezaprobatę na takie zachowanie. Teraz nie ma się co suczki bać bo pies wie, że się boisz ( Ty może się nie boisz ale może mama czy tata) i boi się także a to może objawiać się agresją.
ktosia - 18-02-2012, 14:35

tak troszkę w temacie dziewczyny, zobaczcie ile sygnałów ten pies z filmiku wysłał wcześniej, za nim zaatakował a nikt nic nie zrobił, aby poprawić jego samopoczucie:

http://szkoleniepsow.blog...-reportera.html

Agnieszka Majer - 18-02-2012, 15:36

to prawda, czasem nad odbija, jest albo telewizja ,albo coś i nie chcemy zauważać faktów. Też byłam kiedyś w sytuacji gdy dziecko mojej znajomej klepało Beze po pysku. Na marginesie byla to osoba, która znała i kochała psy, trzymając, może dwuletnią córkę, za rękę nie zwracała uwagi, że mała tłucze psa coraz mocniej a ja druga głupia stałam obok. Aż sie Beza wkurzyła i gwałtownie odwracajac głowę warknęła na małą. Wszyscy sie wystraszyliśmy i nie bez znaczenia pewnie był fakt, że jak się później okazło Beza miała zaalenie spojówek i może dodatkowo wkurzało ją trzaskanie tuż na oczami. Pies też " osoba" możnaby rzec, nie musi się zgadzać na pieszczoty ani "klepanki" od każdego a Naszym zadaniem jest umozliwienie mu wyboru.
Ps.Pozdrowienia od fanki Janusza Korczaka ;)

ktosia - 18-02-2012, 15:43

Agnieszka Majer, no właśnie :) ostatnio miałam okazje obejrzeć kilka takich filmików, i wreszcie zaczęłam zauważać zupełnie spontanicznie takie sygnały wysyłane przez mojego psa.
scul2 - 18-02-2012, 20:29

ktosia napisał/a:
ostatnio miałam okazje obejrzeć kilka takich filmików,


była bym mega wdzieczna za podrzucenie linkow do tych ktore ogladalas :)

Gocha2606 - 18-02-2012, 21:29

Ktosia pewnie niedługo podrzuci linki do filmików, a ja na początek proponuję obejrzeć to:

http://www.wychowujenietr...y-stresu-u-psa/

http://www.wychowujenietr...anie-konfliktu/

http://www.canis.no/rugaas/gallery.php

http://www.canis.no/rugaas/onearticle.php?artid=1

http://ciekawe.onet.pl/pi...leria-maly.html

maxxior - 19-02-2012, 10:36

Max też czasem warczy na ludzi i na mnie.Nie wiem czym to jest spowodowane.
Np wchodzę do pokoju i na chwilę staje i patrzę się na niego.On wtedy marszczy wargi i warczy.trwa to jakieś 2-3 sekundy.To samo jak ktoś inny się nieraz na niego patrzy,ale nie zawsze.
Nie wiem czy on to odbiera jako wyraz agresji czy się boi.Tak samo jak chciałem go wykąpać pod prysznicem.Nawet z nim wszedłem do środka.Tyle że chyba się przestraszył ciasnego,nieznajomego miejsca bo teraz już wchodzi.
Ostatnio też jak się obudził i siostra TV oglądała i akurat w jego kierunku patrzyła też warczał.
Nie wiem czy to wynika z kontaktu wzrokowego,czy z czegoś innego.
To samo jak ktoś trzyma w rękach spinkę do włosów albo długopis i się nią bawi-wydaję mi się że kojarzy to z zastrzykiem,tyle że na zastrzyku i pobieraniu krwi jest grzeczny i nie warczy tylko się trzęsie ze strachu.
Co do miski i jedzenia to mogę mu zabrać kość z pyska i jedzenie ręką z miski i nic nawet nie mruknie.
Całe to warczenie trwa tak jak mówiłem 2-3 sekundy.
Czy powinienem wtedy odwrócić się,przerwać kontakt wzrokowy,czy przeciwnie?
Wystarczy że cokolwiek do niego powiem i już jest spokojny.
Gorzej jest z kotami-nie da rady żeby je ignorował od czasy jak jeden drapnął go w oko.
Jak tylko zobaczy kota to wpada w szał.Cały się jeży,warczy aż mu z pyska piana leci i biega za nimi mimo że jest po kilku operacjach łokci na dysplazję.
Jak zobaczy kota to całe leczenie na nic.
Ma może ktoś pomysł jak go oswoić z kotami?

ktosia - 19-02-2012, 10:47

Gocha2606 napisał/a:
Ktosia pewnie niedługo
no może nie tak nie długo, bo musi je odkopać ;) bo oglądała je na kursie, ale się postaram :)

[ Dodano: 19-02-2012, 10:47 ]
a Gocha2606, dzięki za linki siadam i czytam z zapartym tchem :)

Gocha2606 - 19-02-2012, 11:50

Ktosia, przecież TY to wszystko znasz z kursu;-)
Znalazłam jeszcze fragment książki Jamesa O'Heare "Agresja u psów" o sygnałach stresu - trudno się teraz dokopać do książek na onecie, bo pozmieniali portal o psach:

http://ciekawe.onet.pl/pi...48,artykul.html

Maxxior, a czy Max był uczony, że kontakt wzrokowy jest dobry i bezpieczny?
Bo jeśli nie to takie gapienie się na niego w jednoczesnym zamarciem przez Ciebie bez ruchu może uznawać za zagrożenie i wyzwanie do konfrontacji.

Koty - trzeba nauczyć psa jak ma się zachowywać w ich obecności.
Jak teraz wyglądają ich stosunki poza tym, że je goni?
Czy one w ogóle mają ze sobą jakikolwiek kontakt?

ktosia - 19-02-2012, 12:07

Gocha2606 napisał/a:
no właśnie czytając zorientowałam się, że ja to już wszystko wiem :D ale co tam, nie zaszkodzi utrwalić. A filmy o których mówiłam, Ewelina nam puszczała na kursie i one mi właśnie pomogły zobaczyć to o czym czytałam!

maxxior, ja wykorzytywałam kiedyś kota koleżanki do tego. Ona siedziała z kotem na kolanach, a ja miałam arsenał zabawek i smaków i uczyłam Nerę, że kot jest a my się bawimy, uczymy, głaszczemy. Później ja głaskałam kota, a druga koleżanka zajmowała się Nerą. Potem nagradzałam jej spokojne podejście do kota i wąchanie go spokojne, smaczkami i klikaniem. Nie wiem, czy dobrze to zrobiłam, ale do dziś Nera chce się tylko z kotami bawić, a one cholery przed nią uciekają!

maxxior - 19-02-2012, 12:38

Gocha2606 napisał/a:
Maxxior, a czy Max był uczony, że kontakt wzrokowy jest dobry i bezpieczny?

Zawsze mu patrzyłem w oczy i on mnie też :) On nie warczy zawsze.
Mnie się wydaję że może mu chodzić może o pochyloną postawę połączoną z milczeniem patrzeniem się na niego.
Trudno mi to określić bo nie zawsze tak jest.
Gocha2606 napisał/a:
Koty - trzeba nauczyć psa jak ma się zachowywać w ich obecności.
Jak teraz wyglądają ich stosunki poza tym, że je goni?
Czy one w ogóle mają ze sobą jakikolwiek kontakt?

Jak miał ok roku to się z nimi bawił i nic im nie robił.
Wszystko się zmieniło gdy kot sąsiada drapnął go po pysku koło oka albo po tym jak kot rzucił się na mojego Pinczerka i go przydusił.
Jak tylko kot wejdzie na podwórko to niema szans na ucieczkę.
Mimo że kuleje jest strasznie szybki.Nawet płot ani krzaki go nie zatrzymają.
Potrafi ściągnąć kota z płotu i rzucać nim o ziemię i w powietrze.
A jak zauważył że koty przychodzą polować na rybki w moim oczku to całymi dniami siedzi pod jałowcem i na nie czeka :bad:
Najgorsze jest to że On nie powinien ze względu na swoje łapy tak szaleć i nie wiem co z tym zrobić.
ktosia napisał/a:
maxxior, ja wykorzytywałam kiedyś kota koleżanki do tego. Ona siedziała z kotem na kolanach, a ja miałam arsenał zabawek i smaków i uczyłam Nerę, że kot jest a my się bawimy, uczymy, głaszczemy.

Maź by chyba raczej się nim pobawił.
U weta jak byliśmy po operacji i zobaczył kota to zdemolował cały gabinet mimo że ledwo chodził.
Widziałem kiedyś jak na Animal Planet zostawiali kota w klatce w obecności psa i próbowali przyzwyczaić.
Ja się obawiam że u Nas to nic nie da,bo jak zacznie uciekać to Max zacznie gonić.

aganica - 19-02-2012, 12:54

Gdy czytam ten temat i podane materiały, to stwierdzam że mam w życiu dużo szczęścia.
Siedem psów na tymczasach /z nieznanego źródła/. W domu własne psy i koty, nie trafiłam na takiego, który by atakował w domu.
Trafiały się psy, że tak powiem ostrzejsze, ale w domu były aniołkami i nie reagowały negatywnie ... nawet na moje koty.

panna_cogito - 08-08-2013, 19:33
Temat postu: Agresywne zachowanie względem człowieka!!! PROSZĘ O POMOC
Witam,
jestem tutaj nowa. Mój pies to Bruno, mamy go od 2,5 miesiąca. Labrador ma niecałe 2 lata. Wcześniej Brunciak był u rodziny, ktora miala 3 dzieci w wieku szkoły podstawowej. Jak juz pisałam od kilku miesięcy jest u nas. W ksiązeczce ma wbity tygodniowy kurs posluszenstwa zakonczony pozytywnie. Niestety... Od jakiegośczasu (może miesiąc) Bruno zachowuje się agresywnie względem mojego brata (warczenie, a nawet wystawianie zębów - 2 razy złapał brata za ubranie). Ostatnio też szczeka na mojego chłopaka... Nie wiem co robić. Agresja wzgledem mojego brata objawia się zazwyczaj wieczorem - w dzień się normalnie z nim bawi, Chociaż czasami rano też na niego warknie. Proszę pomóżcie mi - nie chce, aby rodzice go oddali! Będę wdzięczna za każde wskazówki.

bietka1 - 08-08-2013, 22:41

panna_cogito, a jakim wieku jest twój brat? Może to efekt poprzednich relacji psa z dziećmi? Miałam kiedyś boksera, który wychowywał się z dziećmi (3 i 4 lata). "Swoim" dzieciakom nigdy nic nie zrobił ale obcych nie lubił i zabierał się za podgryzanie. Bardzo mnie to zdziwiło i zaczęłam się dokładniej przyglądać relacjom w domu. Okazało się, że to był mój ewidentny błąd - nie dopilnowałam swoich dzieci, a one były wobec niego czasami wręcz paskudne :( . Dzielnie znosił wszystko od nich, za to poskutkowało to wspomnianą przeze mnie niechęcią do innych dzieciaków. Jeżeli pies powarkuje na brata wieczorami, to może po prostu jest zmęczony i daje w ten sposób znać, że nie ma ochoty na dalsze kontakty, chce spokoju. Nie karajcie go za warczenie, bo efekt może być nieciekawy - pies przestanie ostrzegać, ze mu coś nie pasuje i może to kiedyś skończyć się niczym nie zapowiedzianym atakiem.
Poza tym skoro minęło już trochę czasu od adopcji to trzeba sobie zdawać sprawę, że teraz zadomowiwszy się, psiak zaczyna pokazywać swój charakter, próbować na co mu pozwolicie. Najwyższy czas wprowadzić stałe zasady i nauczyć go czego od niego oczekujecie a co nie jest akceptowane.
hmmm, tygodniowy kurs posłuszeństwa? Trochę krótki, z tego co się orientuję, to typowe kursy trwają dłużej a i po ich ukończeniu trzeba nadal pracować z psem.

panna_cogito - 09-08-2013, 18:11

brat ma 17 lat, a moj chlopak 25. Niestety zadne komendy nie dzialaja na niego, idzie warczy i wystawia zeby :( bede dzwonić do jakiegoś psiego psychologa... Bruno identycznie wygląda jak Pani piesek...
tenshii - 09-08-2013, 18:18

panna_cogito, koniecznie musicie udać się do dobrego behawiorysty.
vilis - 23-08-2013, 22:33

Jak już pisałam w innym poście zaadoptowaliśmy czarnego laba do dzisiejszego wieczora wydawał się uosobieniem łagodności i braku jakiejkolwiek agresji. Od samego początku kiedy do nas trafił miał kontakt z innym mniejszym gabarytowo psem ( wykastrowanym w czerwcu ). Vesper nie wykazywał ani grama agresji względem mniejszego kolegi, tamten natomiast nie był zbyt zadowolony z faktu, iż obaj oddychają tym samym powietrzem. Dziś podczas karmienia ( miski w bliskiej odległości) Vesper konsumując przesuwał miskę w kierunku swojego kolegi, tamten chyba poczuł zagrożenie, obawę i zaczął warczeć na Vespera. I wtedy Vesper chyba nie wytrzymał że mu mniejszy podskakuje i "kłapnął" ząbkami kolegę, po czym przystąpił do konsumpcji jedzenia z miski mniejszego psa. Niby nic się nie stało "poszkodowanemu" sierść na uszach obśliniona, ale nie wiemy co robić. Zapewne jeśli panowie będą w swoim towarzystwie jadać ich separować od siebie. Co zrobiliśmy źle, na co zwrócić uwagę ? :<
bietka1 - 24-08-2013, 00:05

Postaw miski z jedzeniem tak, żeby nie widziały się podczas posiłku. Pies poczuł się zagrożony i dlatego tak się zachował. Na wspólne jedzenie jeszcze przyjdzie czas.
agata01510 - 24-08-2013, 18:26

vilis napisał/a:
Vesper nie wykazywał ani grama agresji względem mniejszego kolegi, tamten natomiast nie był zbyt zadowolony z faktu, iż obaj oddychają tym samym powietrzem.


Najpierw muszą się nauczyć " oddychać tym samym powietrzem " - czyli muszą się tolerować nawzajem nawet jeśli tylko jeden z nich ma problem z nową adaptacją, to muszą dogadać sprawy między sobą po psiemu, wierzę że im się uda i będą wspaniałymi kumplami :-P

bietka1 napisał/a:
Postaw miski z jedzeniem tak, żeby nie widziały się podczas posiłku. Pies poczuł się zagrożony i dlatego tak się zachował. Na wspólne jedzenie jeszcze przyjdzie czas.


Dokładnie tak. Myśmy na początku tak właśnie robili z Oskarem, który już był w domu i Ramzesem, który trafił do nas jako szczeniak, a po niedługim czasie jedli razem z jednej miski :D

Olga_Olga - 19-07-2014, 23:55

Witam...
Mam problem ze swoim Labradorem- ma 3 lata i wcześniej się to nie zdarzało... a mianowicie od paru dni podchodząc do naszego psiaka jak leży (niekoniecznie musi wtedy spać) i zaczynamy go głaskać, zaczyna warczeć, czasami do tego stopnia, że pokazuje zęby a my zabieramy rękę, a po zwróceniu uwagi, niby merda ogonem, biegnie po najbliższą zabawkę- tak jakby chciał zająć pysk i dalej warczy... mija to po jakiejś chwili.
Dodatkowo, nigdy nie było problemu żeby zabrać mu z pyska kość czy jakiś inny smakołyk, teraz jak tylko wyciągam rękę w jego stronę zaczyna się denerwować.
Wcześniej warczał w ten sposób tylko wtedy gdy głaskaliśmy go po brzuchu w trakcie jedzenia, ale w związku z tym, że ja też bym nie chciała żeby ktoś mi przeszkadzał w trakcie jedzenia, odpuściliśmy...
Strasznie zaczęło nas to niepokoić- spodziewamy się dziecka, a niestety nasz Labek zaczyna fisiować...
Czy ktoś z Was miał lub ma taki problem??
Szukam pomocy!

kamil8406 - 20-07-2014, 06:39

Zacznij od podstawowych badań, morfologie, TSH, mocz. Jeśli Rico nie jest kastrowany to trzeba by to zrobić.
tenshii - 20-07-2014, 10:05

Koniecznie skonsultujcie się z behawiorystą, tylko DOBRYM.
A póki nie będzie konsultacji nie prowokujcie takich zachowań, tzn jeśli warczy przy głaskaniu to go nie głaszczcie. Nie można pogłębiać takich zachowań i upewniać psa, że warknięcie powoduje cofnięcie ręki. Nie można też go za to karcić, bo nauczy się, że karcicie za ostrzeganie o ataku (warczenie jest ostrzeżeniem przed atakiem), jesli zostanie skarcony za ostrzeżenie, będzie atakował bez ostrzeżenia.

Druga sprawa, że może mieć niedoczynność tarczycy która wywołuje agresywnego zachowanie.

Axelka - 20-07-2014, 10:05

Olga_Olga, agresja jest bardzo poważnym i złożonym problemem, nikt na forum nie udzieli Tobie poprawnej i właściwej porady. ....najlepiej byłoby zwrócić się o pomoc do dobrego behawiorysty, tym bardziej, że niedługo będzie małe dzecko w domu. Poszukaj w swoim rejonie dobrego specjalisty, może ktoś na forum jest z Twoich okolic i zna kogoś dobrego. Szukaj wśród behawiorystów specjalizujących się w zachowaniach agresywnych.
Ja znam bardzo dobrą, ale trochę daleko od Was- Magda Michalska z Kielna.

kamil8406 - 20-07-2014, 13:34

Olga_Olga, http://behawioryscicoape.pl/d/szukaj/pomorskie tu masz spis behawiorystów COAPE w pomorskim. Zacznij od sprawdzenia stanu zdrowia Rico jeśli nawet potrzebny byłby behawiorysta i tak bedzie tego wymagał.
Nati8675 - 31-07-2014, 22:19

Witam..

A więc mój 3 miesięczny piesek Marley jest strasznie nie ufny do obcych ludzi i jak tylko ktoś przychodzi do domu lub obok niego przejdzie to on szczeka i tuli ogon pod sobą czasem a jak go puszczam w parku to podbiega do ludzi i też ich obszczekuje . Ludzie sie nie boją bo to szczeniak ale jak będzie duży 0_o Boje sie ze jak dorośnie to przerodzi sie w agresje . Rozumiem ze w domu tak szczeka bo to jego terytorium ale na dworze. Dodam jeszcze ze mały miał szczepionki i kwarantanne.

tenshii - 01-08-2014, 09:11

Nati8675, jest po prostu niezsocjalizowany. Musisz go zapoznaważ z obcymi ludźmi - planuj takie spotkania i niech znajomi udają obcych (tacy, których jeszcze nie widział). Niech dostaje od nich coś dobrego - smaka, zabawę, głaskanie.
iwonadp - 01-08-2014, 09:35

tenshii,
tenshii napisał/a:
Nati8675, jest po prostu niezsocjalizowany. Musisz go zapoznaważ z obcymi ludźmi - planuj takie spotkania i niech znajomi udają obcych (tacy, których jeszcze nie widział). Niech dostaje od nich coś dobrego - smaka, zabawę, głaskanie.

Dokładnie tak .
W zeszłym roku Ziller reagował paniką a nawet uciekal na widok dużej grupy ludzi na chodniku , obszczekiwal rolkarzy ,rowerzystów .Trochę czasu spędziliśmy wedrują przy ściezkach rowerowych i odwracaja uwagę od tych pojazdów . Czase prosiłam dzieciaki osiedlowe żeby kilka razy przejeżdzały na deskach, rolkach ,hulajnogach.
Starałam sie też zeby chodzić na spacery w różne miejsca rożnymi trasami .
Pamietam jak oswajaliśmy latajacy na wietrze worek ;D

[ Dodano: 01-08-2014, 09:37 ]
Nati8675, przyzwyczajaj go też do jazdy komunikacją publiczną nigdy nie wiadomo kiedy taka umiejętność się przyda .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group