forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Tęsknota psa za ludźmi, których już raczej nie zobaczy

Rysia88 - 09-11-2012, 13:23
Temat postu: Tęsknota psa za ludźmi, których już raczej nie zobaczy
Szukałam podobnego tematu ale nie znalazłam - jeśli coś przegapiłam to proszę o przeniesienie.

Otóż mamy z Atosem problem. Podejrzewam, że jest to właśnie tęsknota.

Chodzi o to, że Atos był psem należącym przede wszystkim do mnie ale także do mojego eks partnera - razem go przywieźliśmy i się nim opiekowaliśmy. Wkład eksia w wychowanie psa nie był bierny - naprawde się o niego troszczył, zajmował się, bawił, przytulał... Atos był z nim bardzo związany - czasem nawet byłam ciut zazdrosna, że kocha pańcia bardziej niż mnie.
Kiedy jechaliśmy odwiedzić eksia wbiegał na górę z piskiem, wyczekiwał na przystankach autobusowych kiedy on przyjedzie do nas. W domu nie odstępował go na krok... no miłość ogromna.

Sytuacja jednak uległa zmianie - jak to w życiu - i się rozstaliśmy. Pies oczywiście jest ze mną.

Nie chce mu tu przyczepiać nadprzyrodzonych zachowań itp. ale w okresie kiedy strasznie to wszystko przeżywałam i płakałam Atos wydawał się być obrażony na Dawida - kiedy ten przyjeżdżał nie witał się z nim wylewnie - wręcz szedł spać w innym pomieszczeniu. Myślałam, że w żaden sposób zmiana tej sytuacji nie wpłynie na jego zachowanie. jednak ostatnio zauważyłam, że on chyba tęskni...

Na spacerach okropnie ciągnie do młodych i wysokich mężczyzn, którzy nawet mi przypominają D. - po czym przeżywa rozczarowanie gdy okazuje się, że to nie on - odchodzi ze spuszczoną głową i jest smutny już cały dzień... wypatruje autobusy - siada jak jakiś mijamy i patrzy popiskując <zawsze autobus równał się z wizytą D.>, kiedy śpi a w tv czy gdzieś padnie imię 'Dawid' Atos staje na równe nogi i szuka... (tak samo robi gdy ktos wypowiada moje imię). Jest ostatnio smutny i przygaszony... niedawno rozmawiałam z D. przez tel. i Atos go usłyszał...był okropnie zdezorientowany a potem smutny.
Serce mi pękło kiedy z szafy wyjęłam bluzę Dawida bo chciałam mu oddać...a Atos się na niej położył. To nie jest ten sam pies - jest przygaszony, smutny - ciągle sprawia wrażenie jakby czekał. Nie wiem co mam zrobić by mu przeszło - i jak długo jeszcze to może trwać... Zasypuję go pieszczotami, mówie jak go kocham <on uwielbia jak mu się to mówi> przynoszę prawie w kilogramach gryzaczki... ale to wszystko działa tylko na chwilę.

Serce mi pęka. Miał ktos podobną sytuację?

Milena - 09-11-2012, 13:42

Rysia88, Zefir po rozstaniu z moim chłopakiem, też reagował na podobnych mężczyzn do niego, reagował (co robi do tej pory) na dźwięk motoru, który mu się z nim kojarzy itp.

Ale równie dobrze reaguje np. na imiona psów z którymi się bawi. Reaguje na miejsce w którym mieszkała moja koleżanka i często u niej bywaliśmy, często jak przechodzimy obok jej domu to macha ogonem i ciągnie do tego miejsca, mimo tego, że już z 3 lata u niej nie byliśmy. Psy mają doskonałą pamięć.

Na pewno pies w jakiś sposób odczuwa rozłąkę co daje właśnie takie objawy jak apatia, ale pamiętaj, że najważniejsze jest to, że ma Ciebie :) Ja pozwoliłam zabierać Zefirka na spacery i później było już wszystko dobrze.


Ja pare miesięcy temu wyjechałam na 2 tygodnie, psiaki zostały w domu pod opieką mojej mamy. Amorek zniósł wszystko bardzo dobrze (choć wcześniej jeszcze nigdy go nie zostawiałam), Zefirek za to nie chciał jeść, nie wychodził z sypialni, nie chciał się bawić. Najgorsze było to, że po 2 tygodniach rozłąki wróciłam dosłownie na 2h i znów musiałam wyjechać na jedną noc. Tej nocy Zefir położył się pod drzwiami wejściowymi (czego nigdy nie robi) i zaczął skomleć :(

kasiek - 09-11-2012, 13:43

Rysia88, wzruszylam sie ,szczerze.
Atos ewidentnie teskni za Dawidem , :(

Rysia88 - 09-11-2012, 13:54

Tylko ja nie wiem jak mam pomóc mu w tej tęsknocie. Co mam zrobić by szybko zapomniał - bo naprawde serce pęka jak widzę te jego smutne ślepia kiedy jest wtulony w tą bluzę... Dawid też za nim tęskni ale to już mnie nie wzrusza - nie pozwalam mu zabierać psa - nie chce, żeby mu mieszał w głowie...

Zaskoczyło mnie zachowanie Atosa bo jak wspomniałam na samym początku zachowywał sie tak jakby miał focha - lub wyczuwał napięcie między nami i odczuwał przez to stres <???>. Przy jednym z takich spotkań weszłam do pokoju kiedy się żegnali... Atos siedział przed Dawidem - ten ujął jego łeb w dłonie i czule całował go po głowie... po czym możecie wierzyć lub nie Atos wyszedł z pokoju... i nie wszedł już póki Dawid nie poszedł.

mibec - 09-11-2012, 13:57

Rysia88, poprostu musisz przeczekac: baw sie z psem, zajmuj go i nie pozwalaj na kontakty z exem.
Maxiu mojej mamy bardzo tesknil za moim tata, po jego smierci - dosc dlugo to trwalo, ale w koncu doszedl do siebie, przyzwyczail sie do nowej sytuacji.

Maleńka - 09-11-2012, 14:00

Ja widze u Lukiego tęsknote kiedy rozstaje sie z siostra Pawla, co prawda to jest czlowiek z ktorym raczej Luki nie rozstaje sie na zawsze ale jak juz bierzemy Lukiego do siebie to widac ze taki jest smutny przez pierwszy dzien w domu;)
Milena - 09-11-2012, 14:01

Rysia88, jeśli nie chcesz aby Dawid widywał się z Atosem, to zrób wszystko aby mu go nie przypominać. Skoro jest tak bardzo wyczulony i wrażliwy nawet na głos przez telefon, to nie rozmawiaj przy nim, schowaj wszystkie jego rzeczy, pozbądź się zapachów.
No i przede wszystkim ważne jest twoje nastawienie, pies odczuwa twój nastrój co go też może niepokoić.
Może Okruszek tak jak i Ty potrzebuje czasu ;*

Almathea83 - 09-11-2012, 14:04

mibec napisał/a:
Rysia88, poprostu musisz przeczekac: baw sie z psem, zajmuj go i nie pozwalaj na kontakty z exem.


to jest chyba najlepsza opcja chociaż wydaje mi się, że Moren jakoś lepiej to zniósł niż Atos, z tego co piszesz.. Daj mu czas a na pewno załapie, że teraz Ty jesteś jego jedyną osobą do kochania ;*

Rysia88 - 09-11-2012, 14:10

Milena napisał/a:
schowaj wszystkie jego rzeczy, pozbądź się zapachów.


właśnie tak zrobiłam - pochowałam wszystko, poprałam wszystkie swoje ciuchy, narzutę na łóżku...

staram się nie wypowiadać jego imienia, omijam ostatnio nawet przystanki... nawet staram się nie nazywać go tak jak nazywał go Dawid choć nie wiem czy to akurat ma jakieś znaczenie...

bawimy się, przytulamy... ale on większość czasu jest jednak smutny..
moja mam przyjedzie w piątek więc może jakoś odwróci jego uwagę..

kasiek - 09-11-2012, 14:12

Rysia88, nie wiem jak dawno temu sie rozstaliscie , ale napewno najlepszym lekarstwem jest czas i Twoje nastawienie do tej sytuacji,i Atosa.

Pamietaj pies jest bardzo czuly na emocje ,tak jak pisala Milena .wiec oboje z Atosem musicie sie przyzwyczaic do nowej sytuacji.

Rysia88 - 09-11-2012, 14:15

Jeśli jego samopoczucie ma być zależne od mojego to długo jeszcze będzie się borykał z tą tęsknotą niestety... :( chyba byłby mu łatwiej u Dawida..
kolorowooka - 09-11-2012, 14:18

Rysia88 mam nadzieje ze Okruch z czasem przestanie tesknic.
Choc znane sa historie o psach wiernie czekajacych na swoich panow do konca zycia Greyfriars Bobby czy Hachiko

kasiek - 10-11-2012, 08:07

Rysia88, nie wydaje mi sie ,ze Atoswi bedzie lepiej i latwiej u Dawida ,ani Tobie tez .Moim zdaniem dla Ciebie to bedzie podwojny cios -podwojna strata.Zrozumialam ,ze bardzo dotknelo Cie to rozstanie ,a oddanie Atosa nic nie zmieni ,wrecz przeciwnie.
Musisz zebrac sily i zajac sie Atoskiem tak jak do tej pory,wierze ze uda Ci sie pokonac wszystkie przeciwnosci .Daj sobie w tym wszystkim troche czasu .Przepraszam moze nie powinnam sie wypowiadac w tak bardzo osobistym temacie ,ale jak juz wczesniej pisalam,podeszlam do tej sprawy bardzo emocjonalnie.
Trzymaj sie ,,wiem ze dacie rade razem z Atoskiem.
Pozdrawiam,

bunia69 - 10-11-2012, 08:28

Rysia88
u nas jest podobnie Dejzi jak ja wychodzę
piszczy skamle podobno smutaśny pies się robi
Okruchowi potrzeba czasu,moim zdaniem zapomni o
Dawidzie tylko daj mu czas
widać było jak pies jest w tobie zakochany
a ty w nim,
daj mu jeszcze troszkę czasu i będzie dobrze :lookdown:

Maleńka - 10-11-2012, 12:42

Rysia88, tak samo jak mowi kasiek,
kasiek napisał/a:
nie wydaje mi sie ,ze Atoswi bedzie lepiej i latwiej u Dawida ,ani Tobie tez .Moim zdaniem dla Ciebie to bedzie podwojny cios -podwojna strata
wez pod uwage ze tak samo Atos moze tesknic za Toba.
mamlutki - 03-08-2013, 13:17
Temat postu: Śmierc własciciela
Witam! w sobotę zmarł mój partner, mamy 2 psy(laba i owczarka) nie wiem jak z nimi postępować i przyzwyczaić do nowej sytuacji.obecnie chodzą po mieszkaniu, wyją i uciekają.możne ktoś z was miał podobna sytuacje i wie jak sobie z tym poradzić.z góry dziekuje
mibec - 03-08-2013, 15:49

mamlutki, bardzo wspolczuje straty.

Poprostu daj psom czas, zajmuj je, chodz na dlugie spacery (Tobie tez to dobrze zrobi), w koncu zaakceptuja nowa sytuacje.
Jak pisalam wyzej Max mojej mamy bardzo tesknil gdy tato zmarl, ale po pewnym czasie sie uspokoil, przywykl - bedzie dobrze :)

Baszka - 05-08-2013, 17:59

mamlutki, chyba najlepiej robić to co zawsze robiłaś :< ...opieka, czułość, rytuały jak zawsze co dzień....z informacją dla psiaków, że teraz Ty jesteś ta najdroższa pani....
dam18 - 19-06-2015, 11:46

Od jakiś dwóch tygodni rozstałem się z partnerką a raczej wyrzuciła mnie z domu. Mamy 7 miesięcznego labka który strasznie za mną tęskni, to ja byłem dla niego panem, to ja go szkoliłem i przywiązywałem mu większą uwagę. Teraz Roki chodzi po domu, wącha, piszczy, nie chce jeść i ciągle leży pod drzwiami, jak przyjadę po jakieś rzeczy to nie odstępuję mnie na krok, cieszy się tak że nie potrafi zapanować nad emocjami i taranuję wszystko co spotka na swojej drodze. Jedyny tego plus że jak przyjadę to zaczyna brać się za jedzenie. Niestety nie mogę wziąć go ze sobą bo nie mam do tego warunków, ba ja sam nie mam gdzie mieszkać.
Jak pomóc psiakowi?
Raczej nie zejdziemy się już jego Panią.

mibec - 19-06-2015, 14:09

dam18, wspolczuje trudnej sytuacji :(
dam18 napisał/a:
Jak pomóc psiakowi?
moim zdaniem, skoro wiesz ze
dam18 napisał/a:
nie zejdziemy się już jego Panią
to zniknac z psiego zycia.
Milena - 19-06-2015, 14:22

dam18, teraz obecna opiekunka psiaka, musi przejąć twoją wcześniejszą rolę
anna34 - 19-06-2015, 14:40

mibec napisał/a:
dam18 napisał/a:
Jak pomóc psiakowi?
moim zdaniem, skoro wiesz ze
dam18 napisał/a:
nie zejdziemy się już jego Panią
to zniknac z psiego zycia.

a ja myśle,że tak to nie wolno jeśli ktoś chce z psem mieć kontakt.
Pozatym to nie dziecko i wkońcu zapomni to fakt jeśli przestaniesz do niego wpadać,ale też jeśli dojdziesz z byłą partnerką do porozumienia i będziesz mógł zabierać go na pare godzin co jakiś czas to myśle,że wkońcu zrozumie,że tak już będzie.Znam ludzi co się rozstali i z psami kontak utrzymali i jest ok.

desperados - 19-06-2015, 14:44

wydaje mi się za powinnies dać psu spokój narazie świeża sprawa i wszyscy jesteś na emocjach ,współczuje zaistniałej sytuacji
dam18 - 19-06-2015, 16:41

Dobrze wie że kocham tego psiaka to jeszcze mi pisze że za mną tęskni.
Sam już nie wiem co mam robić. Ona ma problem bo Roki nie chce się jej słuchać(przeważnie słuchał się tylko mnie) więc teraz więcej czasu siedzi w boxie na dworze niż jest w domu. Serce mi pęka jak pomyślę sobie że przez głupotę Pani cierpi dziecko,pies. Dodatkowo robi mi wodę z mózgu, tu chce żebym spotykał się z naszą córką(nie jestem biologicznym tatą) ale kocham jak swoje i mała też mówi do mnie tato, ciągle pyta kiedy wrócę a ja nawet nie wiem co powiedzieć dziecku, czy powinienem się z małą spotykać. Serce mówi tak ale rozum już nie do końca nie chce dziecku mieszać w głowie.
Jest nadzieja ale musiałby wydarzyć się cud byśmy wrócili do siebie...z dnia na dzień dowiaduję się coraz ciekawszych rzeczy na temat naszego związku.

urtica1 - 19-06-2015, 16:42

dam18 mi się wydaje że dużo tu zależy od Was, od tego czy w ogóle chcecie się dogadać, utrzymywać chociaż na tyle kontakt ze sobą byś mógł od czasu do czasu psa zabrać gdzieś. Jeśli to w ogóle nie wchodzi w rachubę to pozostaje mieć nadzieję że pancia godnie przejmie Twoją rolę i psiejsko w końcu przywyknie do sytuacji. Chyba że jednak znajdziesz gdzieś nowe miejsce/ mieszkanie dla siebie i będziesz mógł zabrać wtedy psa ze sobą, ale czy wtedy nie będzie tęsknił z kolei za pancią, tego nie wiadomo.

edit: dam18 teraz doczytałam Twoj ostatni post.
Co do dziecka to już musisz sam zadecydować, jeśli jesteście bardzo związani emocjonalnie to myślę że kontakt trzeba utrzymać. Ale to tylko moje zdanie. Tu na forum raczej ciężko dać gotową receptę na życiowe problemy. Pierwsza rzecz to chyba trzeba dać sobie czas, ochłonąć z emocji, wtedy myśli się bardziej racjonalnie

dam18 - 19-06-2015, 16:47

Powiem tak, próbowałem się z nią dogadać w jakikolwiek sposób. Jednak ona sama nie wie czego chce, niby nie kocha ale tęskni, niby nie chce jej się ze mną rozmawiać ale spotykać się chce a ja mam taki kocioł w głowie że sam nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, z jednej strony chciałbym wrócić ale z drugiej strony sam zaczynam się zastanawiać czy jest sens skoro ona traktuję mnie jak zabawkę, bynajmniej ja tak to odbieram.
Jak można w tak perfidny sposób ranić dziecko.

anna34 - 19-06-2015, 16:53

Już widać raczej,że z tą panią się nie dogadasz chyba.
Najlepiej by było jeśli kochasz tego psa znaleźć lokum i go zabrać,bo skoro tam siedzi w boksie za niesłuchanie się pańci to chyba dobrze mu tam nie jest.

urtica1 - 19-06-2015, 17:10

dam18 jak siedzi zamknięty w boksie na podwórku, a pancia nie robi nic by mu ułatwić rozstanie, to się nie zastanawiaj tylko szukaj mieszkania i zabieraj psa ze sobą, bo on tam szczęśliwy nie będzie. A raczej na pewno nie przejmie Twojej roli w opiece nad Rokim :|
dam18 - 19-06-2015, 20:14

Drodzy forumowicze, z moją pensją i ratami nie jest mnie stać na żadne mieszkanie, a jeżeli już znajdę coś taniego to po zrobieniu opłat nie starczy mi nawet na jedzenie a gdzie tu mowa jeszcze o karmie dla pieska. Kolejna sprawa jest taka że prawdopodobnie pracuję tylko do końca sierpnia i dopiero będę na lodzie. A w moim mieście pracy nie ma, a jeśli już jest to za najniższą krajową a za to raczej nie utrzymam sam mieszkania, psa i jeszcze siebie.
Co do małej, strasznie ją kocham, pyta kiedy wrócę do domu bo mnie kocha i tęskni , pyta czy może iść ze mną mieszkać. Ma 5 latek ale to bardzo mądra dziewczynka i rozmawiałem z rodzicami to powiedziała im że nie kocha mamy bo kazała mi się wyprowadzić, teściowie również widzą że mała źle znosi rozstanie. Chce mieć kontakt z dzieckiem ale nie wiem czy będzie to dla niej dobre. A co jeśli jej mama znajdzie innego? o ile już nie ma bo wszystko na to wskazuję. Będzie miała tate nr1 i nr2? Wiem, brzmi to okrutnie ale mam cholerny żal do mojej byłej partnerki nie za to że mnie zostawiła ale za to że pozwala dziecku tak cierpieć. Dodatkowo nie dba o psa. To normalne że ludzie się schodzą i rozchodzą ale zróbmy to w kulturalny i normalny sposób a nie kręci jak kopernik słońcem. Stoi przed wyborem- ja, sprawdzony tata czy ktoś nowy gdzie uczucia szaleją, zauroczenie wzięło górę.

mibec - 19-06-2015, 23:15

dam18, niestety nie umiem nic doradzic a propos dziecka, bo to nie moja dzialka. ..
Skoro Ty nie mozesz zajac sie psem, a obecna opiekunka sobie nie radzi / nie wywiazuje sie z obowiazkow to moze warto rozwazyc oddanie psa do adopcji?

Milena - 20-06-2015, 15:47

dam18, a jaki stosunek do psa ma twoja była partnerka? zależy jej na psie? lubi go?
Jeśli zależy jej na dobru psiaka, a zarazem nie ma czasu dla niego, to może mogłaby Cię wspomóc w jego utrzymaniu i wtedy pies byłby szczęśliwy przy twoim boku? To śmiałe, ale przecież i tak nie ma nic do stracenia.

mibec napisał/a:
Skoro Ty nie mozesz zajac sie psem, a obecna opiekunka sobie nie radzi / nie wywiazuje sie z obowiazkow to moze warto rozwazyc oddanie psa do adopcji?


Dokładnie, najważniejsze jest dobro psiaka... bo labek w kojcu, który nie dostaje uwagi człowieka niestety szczęśliwy nie będzie :(

A póki co odwiedzałabym psa jak najczęściej mimo przeciwności. Zabierała go na spacery, miziała, wybiegała, bawiła, szkoliła, pielęgnowała i wszystko inne czego pies potrzebuje, siedzenie samotnie w kojcu na pewno mu nie służy i należy mu ulżyć w tym co go spotkało, może się to też odbić na jego psychice

klaudia1234 - 21-06-2015, 14:02

dam18, Tak jak napisała mibec, Jeżeli wiesz że nic z Waszego związku nie będzie, a Ty nie możesz zabrać psa to najlepiej zniknąć z Jego życia. :(
To smutne, ale gdy będziesz się pojawiał co jakiś czas w jego życiu to nie pozwolisz mu zapomnieć i żyć normalnie.
Chyba że znajdziesz dom, warunki dla Siebie i Psa to wtedy go zabieraj. To chyba było by najlepsze rozwiązanie :(

Współczuję tak trudnej sytuacji :shy:

anna34 - 21-06-2015, 14:53

klaudia1234 napisał/a:
To smutne, ale gdy będziesz się pojawiał co jakiś czas w jego życiu to nie pozwolisz mu zapomnieć i żyć normalnie.
Chyba że znajdziesz dom, warunki dla Siebie i Psa to wtedy go zabieraj. To chyba było by najlepsze rozwiązanie

No zaraz,zaraz,mój partner co prawda nie odszedł,a pracuje za granicą i Chopper nie widzi go ok.8 tyg,a widzi tylko przez ok.1 tydzień i jakoś z tym żyje,a niby skąd ma wiedzieć,że pan wyjechał do pracy a nie odszedł od nas.

klaudia1234 - 21-06-2015, 18:59

Napisałam długą epopeję, ale mi się wykasowała.. :-o
anna34, Nigdzie nie napisałam że pies wie gdzie w danej chwili przebywamy. Pewne jest to że wie że nas nie ma i cierpi z powodu naszego rozstania. Gdy dam18, był jego panem, przyjacielem, osobą która go kochała, opiekowała się, wychodziła na spacery karmiła, dodatkowo jest mu ciężko z powodu rozstania.
Pies nie rozumie że jesteśmy za granicą, w pracy, lub że nigdy nas już nie zobaczy. On nie wie tegi i cierpi, ponieważ utracł osobę, która była jego najlepszym przyjacielem.
Tak jak pewnie większość osób wie, Nera zaadoptowałam od pewnego alkocholika, który się nim nie zajmował. Człowiek ten mieszkał dość blisko nas. Choć był kiepskim panem (Nero mieszkał na dworzu, nie miał jedzenia, wody schronienia, miłości) a mimo tego za nim tęsknił. Nie ważne jaki był. Był i to było ważne, teraz go nie ma i coś w świecie psa się zachwiało i zwyczajnie czuje niepokój.
Za każdym razem gdy spotykaliśmy tego pana na spacerze i wracaliśmy, Nero był smutny, apatyczny, być może nie tyle z t ęsknoty, co z tego że przyponiał sobie jak jego życie wyglądało kiedyś. Wbrew pozorom psy pamiętają bardzo dobrze. Nawet po 10 latach mogą rozpoznać swojego dawnego właściciela.
Porównajmy teraz sytuację dam18, On kocha swojego psa, zajmował się nim, opiekował, dawał jeść, wychodził na spacery, był jego panem, przyjacielem. Teraz gdy Go nie ma pies czuje się zaniepokojony, jest smutny, apatyczny bo jego życie sporo się zmieniło.
Mija jakiś czas, pies przyzwyczaj asię do zaistniałej sytuacji, ale któregoś dnia do domu wchodzi jego dawny pan. Znowu zaczyna się wszystko od nowa, pies czeka, bo skoro przyszedł teraz pewnie i kiedyśprzyjdzie.
Po co narażać psa na niepotrzebny stres? Moim zdaniem takim "wracaniem i odchodzeniem" nigdy nie pozwolimy psu wrócić do normalności.
Wydaje mis ię że trzeba poświęcić to co my czujemy dla dobra zwierzęcia. Albo ewentualnie znaleść jakieś mieszkanie i zabrać psa do siebie.

Każdy pies odczuwa rozstanie innaczej. Chopper może nie był tak mocno swiązany z Twoim partnerem jak Z tobą Anna34, lub był,ale równie bardzo kocha Ciebie i lepiej sobie z tym radzi..
Nie ma dwóch takich samych psów i nie możemy ich porównywać do siebie..

anna34 - 21-06-2015, 19:59

klaudia1234 napisał/a:
Chopper może nie był tak mocno swiązany z Twoim partnerem jak Z tobą Anna34, lub był,ale równie bardzo kocha Ciebie i lepiej sobie z tym radzi..
Nie ma dwóch takich samych psów i nie możemy ich porównywać do siebie..

Chopper tak samo kocha mnie jak i mojego partnera,kto go zna wie jak się zachowuje,gdy jedno z nas odchodzi a drugie zostaje lub jak odchodzimy razem a on zostaje.
Zgadzam się,że nie ma takich samych psów i każdy to przeżywa inaczej.
Ale,gdyby była partnerka dam18 zajęła się psam jak należy to nie miałby czasu na tęsknote i rozpamiętywanie,a skoro zamyka go w kojcu bo sobie z nim nie radzi to nic dziwnego.
I nadal jestem za tym,żeby w takiej sytuacji dam18 miał w nosie fochy pani i psa odwiedzał i poświęcał mu czas.

klaudia1234 - 21-06-2015, 21:30

Właśnie, skoro właścicielka nie zajmowała się nim, tylko jego pan, to teraz pies stracił najważniejszą osobę i cierpi.
Uważam że najlepszym rozwiązaniem (choć pewnie mało realnym) jest zabranie psa ze sobą (przez jego pana).
Nadal dyskutowałabym czy odwiedziny najważniejszej osoby dla psa są dobre. Nadal uważam że nie, ponieważ pies będzie czekał na swojego pana od jednego spotkania do drugiego i długo tak nie wytrzyma.
Uważam że powinno się nauczyć opieki nad psem właścicielkę, ponieważ labek teraz nie jest w odpowiednich rękach..

dam18 - 22-06-2015, 06:56

Witam po dłuższej przerwie.
Mianowicie w mojej sytuacji tylko się pogorszyło ale na szczęście w sytuacji mojego kochanego bandyty się polepszyło. Gdy wczoraj nie spodziewanie przyjechałem po dokumenty, roki biegał sobie po podwórku i gdy mnie zobaczył dosłownie staranował furtkę i wybiegł do mnie, tak sie cieszył że nawet gdy powiedziałem siad czy do siebie nie reagował a wcześniej wystarczyło słowo i był u siebie czy też wykonał komendę. Zabrałem go na spacer, bawiliśmy się, pracowaliśmy razem,wróciłem cały w błocie, trawie i bóg jeszcze wie w czym i powiedziałem jej. "Jak tylko się pozbieram zabieram psa do siebie czy Ci się to podoba czy nie, Mam gdzieś co czujesz, zostawiłaś mnie, zraniłaś mnie, dziecko ale psa ranić nie będziesz a Ty zamiast się zająć rodziną siedzisz i nic nie robisz." Tylko się rozpłakała a ja wyszedłem.
Niestety z tego z związku już nic nie będzie ponieważ mnie zdradziła a ja drugi raz zdrady nie wybaczę, kocham je to fakt ale nie pozwole robić z siebie kretyna i bóg jeden wie kogo jeszcze . A tak się starałem, walczyłem o to co miałem, zabrałem na romantyczną kolację a co się okazało? dwa dni temu poszła z innym do łóżka i jak tu żyć? Twierdzi że kocha ale jednak zdradziła, twierdzi że chce być sama bo nie chce mnie ranić, gdyż nie wie czy będzie w stosunku do mnie w porządku bo nie wie dlaczego ale strasznie ciągnie ją do tego faceta.( a on się pobawi i zostawi.) To w końcu kocha mnie czy nie? Nie chce innego taty dla Nikolki...Jak człowiek może wierzyć w Boga....jak można zrozumieć kobiety?

Milena - 22-06-2015, 09:23

dam18, taką kobietę to raczej trudno zrozumieć i nawet nie ma co próbować... ;)

Jeśli chodzi o psa, to świetnie, że biegał luzem, ale wg mnie to trochę za mało. Nadal przystaję za tym, że powinieneś odwiedzać psa i zadbać o niego, bo tylko w Tobie cała nadzieja, żeby było mu dobrze :)

klaudia1234, być może rozstanie jest dobre, ale na pewno nie w momencie, kiedy obecny opiekun nie spełnia potrzeb psa. Bez tego pies zostaje sam sobie... a priorytetem jest spełnienie tych potrzeb dla zdrowa psychicznego psa. Pies jest elastycznym stworzeniem, tak jak człowiek i zwykle szybko dostosowuje się do nowych sytuacji.

klaudia1234 - 22-06-2015, 18:20

dam18, Jeżeli chcesz jak najszybciej zabrać psa, to sytuacja (na dobre) się zmienia.
Tak jak napisała Milena, w takim wypadku gdy weźmiesz laba ze sobą, odwiedzaj go jak najczęściej, baw się z nim (zresztą Ty sam wiesz co masz robić ze swoim psem najlepiej) I w ramach możliwości edukuj panią psiaka jak ma się nim opiekować, bo najwyraźniej sama nie ma chęci dowiedzieć się jak ;]
W takim wypadku pokaż pieskowi że nadal ci na nim zależy i że mimo trudnej sytuacji, nic się między Wami nie zmieniło. A gdy tylko Będziesz miał możliwość, zabieraj go do siebie.

Powodzenia :)

dam18 - 26-06-2015, 11:46

Najpierw Pan musi się jakoś pozbierać, zakończę terapię u psychologa i zacznę robić wszystko w kierunku by zabrać Rokiego ze sobą, choć nie będzie lekko bo nie będzie chciała oddać. Jednak prawnie pies jest mój więc o tyle dobrze.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group