forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Agresja do innych psów po pogryzieniu

Makalu - 14-08-2012, 21:58
Temat postu: Agresja do innych psów po pogryzieniu
Witam wszystkich, mimo, że mamy tu konto od dawna z moim dwuletnim Hugiem, nie pisaliśmy bo nie mieliśmy żadnych problemów, aż dwa tygodnie temu zdarzyło się nieszczęście i potrzebujemy pomocy.

Dwa tygodnie temu na urlopie na campingu zaatakował Huga amstaf bez smyczy i bez kagańca i prawie go zagryzł. Hugo w tym czasie spał w najlepsze przywiązany na smyczy do przyczepy campingowej. Tamten amstaf poprostu do niego podbiegł siadł na nim i zaczął go zagryzać. Właściciele przywołani moim krzykiem nie umieli go zdjąć z Huga. Pięciu dorosłych mężczyzn ściąegało tą bestię z mojego laradora. Labrador ma rozszarpaną szyję i w stanie agonalnym zawieźliśmy go do weterynarzy i cudem udało się go uratować. Przeszedł poważną operację i do końca pozostanie już inwalidą po resekcji połowy tkanek szyi. Przeszedł długie i bolesne leczenie a my będziemy się spotykać w sądzie z tamtymi bezkarnymi i niepoczuwającymi się do winy ludźmi.

Jednak najgorsze jest to co się stało z naszym labradorem - od tamtego pogryzienia dosłownie rzuca się na wszystkie psy, szczeka (obojętnie czy duże czy małe czy psy czy suki), czasem nawet zaszczeka na ludzi jak podejdą za blisko. Wydaje mi się, że się boi bo dostaje drgawek i ogólnie wygląda na przerażonego, nie odstępuje nas ani na krok. Jednak najgorsze są spotkania z innymi psami, mamy problem z utrzymaniem go na smyczy, jak tylko widzi innego psa sam najchętniej by go pogryzł. Jak mu pomóc, co robić dalej? Z góry dziękuję za pomoc

mibec - 14-08-2012, 22:26

Makalu, wspolczuje sytuacji, cale szczescie piesek zyje - wydaje mi sie ze po tak traumatycznych przezyciach to tylko behawiorysta moze psiaowi pomoc.
Almathea83 - 14-08-2012, 22:38

Makalu, o rety, to straszne :( tak jak pisze mibec, behawiorysta może zaradzić. Dużo zdrówka dla psiaka ;*
Makalu - 14-08-2012, 22:47

Już dzwoniliśmy do behawiorysty jednak on kazał wstrzymać się z konsultacją dopóki pies nie wydobrzeje - dodatkowo mamy kolejny problem na zdjęciu RTG które zrobiono mu po tym ataku, okazało się, że ma problemy z sercem prawdopodobnie kardiomiopatię i początki obrzęku płuc - teraz czekamy na echo serca u niego. Behawiorysta nie chce się podjąć pracy z nim w takim stanie.

Zależy mi na jakiś praktycznych uwagach, które znacie z własnego doświadczenia, jak reagować na jego agresję, jak go prowadzić itd...

mibec - 14-08-2012, 22:53

Makalu, ja niestety nie bardzo potrafie pomoc :(
Jak Barney nadmiernie interesowal sie innymi psami to staralam sie pierwsza wypatrywac inne psy, bralam smaczka do reki, wydawalam komende "siad" i czekalismy az nas minie, teraz to samo cwicze z Boosterem, ale obawiam sie ze to moze byc za malo dla psa po takiej traumie.

Almathea83 - 14-08-2012, 22:55

no i może najpierw kontakt z psami, które Hugo zna i dobrze się dogaduje? też jestem zielona w temacie, ale strasznie mną wstrząsnęły Twoje posty :(
beatrix - 15-08-2012, 08:15

makalu aż ciary przeszly mi po plecach:(jak taki pies jak amstaf mial prawo biegac csobie bez kagańca na campingu,a jakby dziecko zagryzł...?moim zdaniem powinni tamtego uspić...
almatea ma racje moze kontakt z jego kumplami mogłby pomóc.?
jak dla mnie to on przezywa zespół stresu pourazowego,gryzie mze strachu, z czasem przejdzie mysle ze teraz potzrebny mu bedzie spokój bez nadmiernych emocji hałasów w okolicy zeby mogl przezyc to po swojemu w dodatku doszly szkody na ciele ale wizyta u specjalisty wskazana.

effcyk - 15-08-2012, 09:19

beatrix napisał/a:
jak taki pies jak amstaf mial prawo biegac csobie bez kagańca na campingu,a jakby dziecko zagryzł..

dokładnie to samo chciałam napisać. Właściciele tego psa musieli wiedzieć że ich amstaff nie toleruje innych zwierząt, mimo to w takim miejscu jak camping puścili go luzem i to bez żadnego zabezpieczenia w formie kagańca.

Makalu napisał/a:
a my będziemy się spotykać w sądzie z tamtymi bezkarnymi i niepoczuwającymi się do winy ludźmi.

bardzo dobrze, nie może to ujść im płazem, powinni opłacić leczenie Waszego psiaka plus dostać dodatkową karę za to, że pies biegał luzem.

Makalu napisał/a:
Hugo w tym czasie spał w najlepsze przywiązany na smyczy do przyczepy campingowej. Tamten amstaf poprostu do niego podbiegł siadł na nim i zaczął go zagryzać.

nie dziwie się psiakowi, że tak reaguje, pies świadomy ataku ze strony innego psa dostaje szoku a co dopiero pies nieświadomy - śpiący, którego z letargu budzi taki ból , tak znienacka zaatakowany pies nie ma możliwości by się bronić w jakikolwiek sposób.
Strasznie Wam współczuje - po prostu masakra... :(

bina071 - 15-08-2012, 11:44

Ludzka głupota jednak nie zna granic, zrobiłabym tam taką borutę, że zwinęli by się momentalnie. Co trzeba być za kretynem, żeby puścić takiego psa w takim miejscu, jaja jakieś? Ehh, nóż się sam w kieszeni otwiera. Całe szczęście, że psiak wyszedł z tego i nie skończyło się gorzej niż mogło.
Hmm, ja jestem tego samego zdania, że bez behawiorysty się na pewno nie obejdzie. Poczekajcie trochę, aż niuniek nieco dojdzie do siebie i zacznijcie terapię :< Duuużo, dużo zdrówka dla Huga i powodzenia ;*

Ewelina - 15-08-2012, 13:25

Ludzie są bezmyślni. Jak można puścić sobie bez karnie agresywnego psa :bad: Mam nadzieję, że zapłacą za swoją nieodpowiedzialność ogromną karę. Ja niestety nie mogę nic doradzić. Po takich przeżyciach nie dziwię się psu, że tak się zachowują. Moja została napadnięta przez owczarka niemieckiego i przez prawie miesiąc nie chciała wychodzić z domu. Dopiero wyjazd z zaprzyjaźnionymi psami pomógł jej zapomnieć. Myślę, że musicie odczekać. Wiadomo, że nie jest łatwo patrzeć ja pies się boi i zaczyna szczekać na każdego napotkanego psa i jeszcze inny to komentują. Ale skoro takie poważne problemy zdrowotne wyszły po tym ataku to raczej nic tu nie poradzicie. Poczekajcie na końcową diagnozę pewnie zaczniecie podawać leki i wtedy koniecznie wizyta behawiorysty i praca od samego początku. Zbierajcie każdą fakturę i pokażcie w sądzie. Należy wam się duże odszkodowanie.
Di - 15-08-2012, 22:01

Mam tylko nadzieję, że ci ludzie poniosą karę za swoją skrajną nieodpowiedzialność. A odszkodowanie należy się Wam nie tylko za cierpienie psa i pokrycie kosztów leczenia, ale też za cały cykl współpracy z behawiorystą.

Jezu, dramat.

zanka - 15-08-2012, 22:21

Boże. współczuje z całego serca. mam nadzieje, że Hugo wydobrzeje.
behawiorysta przede wszystkim jak chłopak poczuje sie lepiej. sami na spacerach dużo nie zrobicie, bo odwracanie uwagi od nadchodzącego psa pewnie nic nie da w Waszym przypadku.
znam podobny przypadek, tyle tylko, że labek nie spał a bawił sie z innymi psami. amstaf rzucił sie na niego, a laba ledwo odratowali. trauma w jego przypadku poszła w drugą strone - uciekał, panicznie bał sie psów, nie sposób było wyjść z nim na spacer. teraz przebywa na działce i po prostu nie wychodzi na smyczy.
bardzo bardzo mi przykro. co ludzie mają w głowie decydując sie na takie psy...

anna34 - 16-08-2012, 08:16

zanka napisał/a:
co ludzie mają w głowie decydując sie na takie psy...

ale te psy z natury nie są agresywne,znam pare takich wychowanych przez normalnych ludzi i psiaki do rany przyłóż.Ostatnio Chopper zakumplował się z bulterierką,super suczka,opanowana,spokojna,posłuchana,że aż miło.
Tamten pies poprostu trafił na deb.... którzy zrobili z niego psa morderce,bo albo go tresowali do obrony,albo wogóle nie wychowywali.
Co do socjalizacji Huga,pewnie będzie ciężko,ale trza próbował ze spokojnymi i łagodnymi psiakami się spotykać,żeby zobaczył,że nie każdy pies jest zły.

beatrix - 16-08-2012, 10:17

za nieodpowiedzialnosc powinno się karać i to surowo..
wiem ze to mzoe glupio zabrzmi ale jaki wlasciciel taki pies,my mielismy dlugi czas owczarki niemieckie i zaden nie przejawił wobec mnie czy naszej rodziny agresji nie zagryzl zadnego psa ani kota.zawsze szly na miejsce jak wymagala sytuacja i nigdy nie chodzily luzem bez opieki na samopas na spacerki..to wszystko wina wlascicieli.pies co prawda zawsze zostanie psem jednakże,,pies się sam nie wytresuje czy też nie wychowa,tresura kojarzy mi się z cyrkiem..a moda na walki psów to już przeszłosc,choc nie wiem skad ludzie biorą takie pomysły .''bylam na niejednym kempingu i tam psy albo byly w kagancu jesli biegaly luzem albo na smyczy.

[ Dodano: 16-08-2012, 10:19 ]
NIC ALSOLUTNIE NIC TYCH LUDZI NIE USPRAWIEDLIWIA..

tenshii - 16-08-2012, 10:26

beatrix napisał/a:
jak taki pies jak amstaf mial prawo biegac csobie bez kagańca na campingu,a jakby dziecko zagryzł...?

A ja nie lubię takiego generalizowania. Znam amstaffy bardzo przyjazne i łagodne, a moja poprzednia suka - w typie laba - zjadłaby i Was i Wasze psy...
KAŻDY pies może być groźny, i KAŻDY może być łagodny - nie ocenia się książki po okładce

Rysia88 - 16-08-2012, 10:47

tenshii napisał/a:
A ja nie lubię takiego generalizowania. Znam amstaffy bardzo przyjazne i łagodne, a moja poprzednia suka - w typie laba - zjadłaby i Was i Wasze psy...
KAŻDY pies może być groźny, i KAŻDY może być łagodny - nie ocenia się książki po okładce


tak tenshii masz rację - ale chyba każdy właściciel zdaje sobie sprawę z tego jaki jego pies jest - a jeśli jest agresywny to musi zrobić wszystko by nie zagrażał innym. To chyba nie jest aż tak dużo - wystarczy tylko troche myślenia i przewidywania..

tenshii - 16-08-2012, 10:50

Rysia88 napisał/a:
ale chyba każdy właściciel zdaje sobie sprawę z tego jaki jego pies jest - a jeśli jest agresywny to musi zrobić wszystko by nie zagrażał innym

tak - ale to od strony właściciela powinno wyjść - czy jest pies zagraża czy nie

a mnie chodzi o generalizowanie - ludzie na ulicy obchodzą amstaffy z daleka, a do labów cmokają i wyciągają ręce, a moja Daisy - słodziutki labuś - swego czasu odgryzała ręce przy samej... głowie, jak ktoś obcy cmokał i leciał do głaskania
Generalizowaniu mówię zdecydowane NIE

Almathea83 - 16-08-2012, 10:58

No dobra, ale laby nigdy nie były hodowane na obrońców, a pitbulle czy amstaffy były hodowane do walk. Czytałam, że dopiero od niedawna bullterriery są tak dobierane do hodowli, aby przekazywane były wyłacznie "łagodne" geny. Więc moim zdaniem ryzyko spotkania agresywnego pitbulla jest zdecydowanie wyższe niż agresywnego laba.
donia457 - 16-08-2012, 11:06

u mnie w rodzinie byl buldog amerykanski :lookdown:
jak byl w wawie w mieszkaniu to pies aniol,ale jak juz byl na dzialce to diabel sie z niego robil,nie mozna bylo wejsc na podworko a jak zobaczyl psa sasiadow to jakby mogl to by go zagryzl
chodzi mi o to ze wlasciciele znaja swoje psy najlepiej,i jezeli pies jest agresywny to wlasciciel powinien zadbac o to aby nie stanowil zagrozenia,
tenshii, z tego co pamietam Twoja niunia byla chora :( dlatego tak sie zacowywala :confused:
co nie znienia faktu ze psy groznych ras powinny byc w kagancu,tym bardziej ja ma biegac luzem
ja tez omijam wszelkie amstafy i tym podobne inne rasy z daleka jak ide z dziecmi ,nawet jak idzie zwykly kundelek a nie spodoba mi sie to go omijam dalekim lukiem

Di - 16-08-2012, 11:22

U nas jest amstaff zabrany ze schroniska. Widać, że ludzie chcieli dobrze, zabierając takiego psa i chcąc dać mu dom - ale sobie nie radzą. Pies, chwała Bogu na smyczy, jest niedoopanowania, jak widzi inne psy - nie wiem, czy jest to kwestia tego, że jest agresywny, czy chce sie zwyczajnie przywitać, ale jak obserwuje szarpaninę tego psa z właścicielem to stanowczo odechciewa mi się ryzykować z moją jakiejś wielkiej socjalizacji. Pomijam zupełnie fakt, że ten pies obrywa smyczą za wszystko i tylko czekam, aż kiedyś się z bólu odwinie.
tenshii - 16-08-2012, 12:15

Almathea83 napisał/a:
ale laby nigdy nie były hodowane na obrońców, a pitbulle czy amstaffy były hodowane do walk.

w USA Amstaffy mają dokładnie taką samą opinię jak u nas laby i bardzo często sa psami domowymi

Po prostu irytuje mnie fakt, że ludzie tak bardzo oceniają książkę po okładce. A już szczególnie jak robią to ludzie uświadomieni w temacie pseudo, psiej psychiki itd. To, że pies wygląda jak jedna czy druga rasa, wcale nie znaczy, że ma typowy dla niej charakter. Jedne psy w ten sposób są faworyzowane, inne krzywdzone. Swoją droga amstaffy krzywdzi się ze względu na ich złą opinię - a laby ze względu na dobrą - bo każdy kupuje laba bo jest super, a potem go oddaje, bo coś rozwalił albo popchnął dziecko.
Nie mówiąc o tym, że nazwa amstaff to nazwa potoczna, bo takiej rasy nie ma, a ludzie ulegają presji mediów - jak coś złego od razu amstaff - taka nazwa robocza...

I nie jest ważne, czy mój pies był chory czy nie - wyglądał jak lab i wszyscy spodziewali się po nim samych słodkości. Po prostu nie powinniśmy ferować wyroków na podstawie wyglądu pyska, i tyle.

Ewelina - 16-08-2012, 12:19

Ja się zgadzam z Anią. Każdy pies mógł podlecieć i mogło skończyć się podobnie. Ja znam kilka amstafów z którymi bawi się Yoko to są wspaniałe rodzinne psy. Trzeba je wychować jak każdego psa i nie ma na to reguły. Labrador też może zrobić krzywdę innemu psu jeżeli źle go poprowadzimy. Nie ma co wrzucać psiaków do jednego wora. Każdy jest inny. No niestety często się słyszy o tym, że amstaf zagryzł, że amstaf ugryzł, ale zobaczcie kto bierze takie psy. Nastolatkowie niestety którzy nimi szczują i się popisują. Jak pies jest wychowany w normalnej rodzinie zachowuję się jak każdy inny.
tenshii - 16-08-2012, 12:19

donia457 napisał/a:
co nie znienia faktu ze psy groznych ras powinny byc w kagancu,tym bardziej ja ma biegac luzem

podaj definicję "groźnej rasy"
dla mnie nie ma "groźnej rasy" tylko "groźne psy" ze względu na wychowanie, przeszłośc, chorobę itp
więc kaganiec powinien nosić pies nie danej rasy, a danego charakteru, i to właściciel powinien o tym decydować, a że właściciele na ogół nie sa odpowiedzialni to już inna historia jest

swoją drogą zajrzałam kiedyś do regulaminu ubezpieczeń PZU - przynają zwyżki w przypadku posiadania psów różnych ras (ze względu na częśtotliwość pogryzień), i o dziwo, na szczycie znajdują np jamniki.
No ale kto schodzi z drogi jamnikowi, którego nie zna? Małe to to, pewnie niegroźne. No i nie wygląda jak amstaff ;)

Ewelina - 16-08-2012, 12:23

tenshii napisał/a:
podaj definicję "groźnej rasy"
dla mnie nie ma "groźnej rasy" tylko "groźne psy" ze względu na wychowanie, przeszłośc, chorobę itp
więc kaganiec powinien nosić pies nie danej rasy, a danego charakteru
zgadzam się w 100%
Almathea83 - 16-08-2012, 12:25

Cytat:
Amerykański pit bull terrier:
Hodowany w Anglii. W XIX w. wykorzystywany w sporcie szczucia byków oraz przez myśliwych w łapaniu zwierzyny. Farmerom i rzeźnikom służył do poskramiania rozjuszonego bydła. Używano go także w walkach ringowych psów. Podatny na szkolenie. Przy odpowiednim ułożeniustaje się psem lojalnym, towarzyskim i rodzinnym psem.


Więc wszystko się zgadza- moze być mordercą jak i kochanym psem na poduszkę. Jednak o labradorach nigdzie nie wyczytałam, że kiedykolwiek hodowane były do walki na ringach.

Mam dystans do każdego obcego psiaka, jednak jeśli miałabym wziąć piłkę spod jakiegoś psa to chętniej spod laba czy goldena niż bulla. Może to uprzedzenie, a może po prostu statystyka i fakty zrobiły swoje :)

[ Dodano: 16-08-2012, 12:27 ]
tenshii napisał/a:
No ale kto schodzi z drogi jamnikowi, którego nie zna?


ja :D nie znałam jeszcze żadnego miłego jamnika, wszystkie leciały do nogawki :-P

anna34 - 16-08-2012, 12:27

Almathea83 napisał/a:
Mam dystans do każdego obcego psiaka, jednak jeśli miałabym wziąć piłkę spod jakiegoś psa to chętniej spod laba czy goldena niż bulla.

a mnie ostatnio wycałowała i wylizała bulterierka :D
Jedyne czego sie od niej obawaiam to jak w szale zabawy i biegania dowali swoim nosem niechcący,oj boli :-P

Almathea83 - 16-08-2012, 12:33

anna34, też miałam okazję spotkać super bullkę, która jak ktoś wchodził do mieszkania, kręciła się w kółko i do tego popuszczała sika- a miała wtedy 2 lata :D

widziałam też kiedyś bulla z panem, który jak kupował piwo to musiał najpierw wyjąć z kieszeni miseczkę, nalać psu i dopiero mógł pić, bo inaczej pies na niego wystawiał zęby..

Ale to kwestia wychowania i tu się z Wami zgadzam. Tak jak pisze Ewelina, posiadacze pittków to zwykle młodzież, która dodatkowo rozjusza psiaki..

Ewelina - 16-08-2012, 12:35

Wiecie co jest najgorsze, że ta młodzież wyjeżdża i psami zajmują się dziadkowie, albo rodzice. Ja często widzę na spacerach z tymi psami osoby starsze i to jest straszne. Gdzie jest odpowiedzialność.
Almathea83 - 16-08-2012, 12:37

Ewelina, zgadza się, a czasami taki pies zostaje u babcinki- na nowym osiedlu jest amstaffka, która się "wietrzy" a nie spaceruje- wygląda przez okno albo siedzi z panią na ławce pod blokiem :beated: rzecz jasna, na kolczatce :bad:
Weronika_S - 16-08-2012, 12:39

wracając do tematu-wiem,że są psy terapeuci,może spróbujcie czegoś takiego?Niestety nie mam namiarów na nikogo w Krakowie,ale popytam. Znajomi mają bardzo agresywnego labradora,rzucał się na wszystko i wiem,że są w trakcie takiej terapii,która zaczyna przynosić efekty.Może pomoże Waszemu psiakowi?
Baszka - 16-08-2012, 14:54

Makalu, jedynie co mi przychodzi na myśl...to do czasu, jak wyleczonym psem zajmie się specjalista, ograniczałabym jakiekolwiek kontakty z innymi psami /nawet wzrokowe/ żeby nie pogłębiać jego negatywnego nastawienia do innych.

Cóż :-o ...zdaję sobie sprawę, że to może być niełatwe w twoim przypadku....

Magda - 16-08-2012, 15:31

biedny , on się przestraszył i teraz się boi i to jego obrona. Trzeba specjalisty.
donia457 - 16-08-2012, 15:59

nie wiem jak w innych wojewodztwach ale w mazowieckim jest calkowity zakaz spuszczania psow ze smyczy obojetne jaka to rasa
u nas jest kilka amstafow na osiedlu i innych psow( w typie z amstaffem) nie widze zeby byly przyjacielsko nastawione, kazdy z nich chodzi na smyczy a co po niektore w kagancu,do tego potrafia juz z daleka warczec i szczekac
jest jeden amstaffek niby kanapowiec(,nie twierdze ze nie jest )w domu psy inaczej sie zachowuja jak na dworzu ,ale skoro jest taki pokorny jak baranek to czemu chodzi na kolcach i na pejczu ? do tego nie ma kontaku z innymi psami?? za to jamnikow u nas jest sporo i zaden mnie za nogawke nie zlapal
MAKALU bardzo Tobie wspolczuje tej calej sytuacji,jaka przeszliscie Ty i twoj psiak, :(
musisz dac mu czas aby doszedl do siebie po ataku,i pozniej powoli zapoznawac go z jednym psiakiem ktory jest na tyle spokoiny i zrownowazony (jezeli boisz sie pierwszej reakcji i blizszego spaotkania to mozna zalozyc psu kaganiec-dla bezpieczenstwa oczwiscie),znajomi mieli suke onka tez rzucala sie do innych psow nie mogli dac sobie z nia rady,chcieli ja oddac,i oddali :( znalazlam dla niej miejsce,sunia mieszka teraz w Sobolewie i jest calkiem innym psem,mieszka z psem w jednym boksie,biega ,skacze ,bawi se z innymi psami :lookdown: ,wiec mam nadzieje ze Wam rowniez sie uda :)

Makalu - 16-08-2012, 16:36

Dziękuję wszystkim za odzew i dobre słowo. Nie miałam intencji żeby ten wątek przerodził się w nagonkę na amstaffy bo znam i łagodne i złe więc nie będę generalizować. Po całym zdarzeniu na innym kempingu spotkałam pointera którego się bałam ale był na smyczy, jak podeszłam do właścicieli wylizał mnie i uściskał.

Może wobec takiego odzewu przytoczę i opowiem całą historię ku przestrodze dla innych:

Otóż byliśmy na kempingu który ma wpisane w regulamin, że każdy pies ma być w kagańcu i na smyczy. Kemping z mnóstwem ludzi, przyczep, dzieci, ścisk i tłum. Przyjechaliśmy, rozpakowaliśmy się, mąż poszedł na recepcję, ja rozkładałam rzeczy, labrador był na smyczy i był przywiązany do przyczepy i spał w najlepsze po całonocnej jeździe była godzina 10.30. Moja trzyletnia córeczka bawiła się w trawie przy przyczepie i psie. Nagle niewiadomo skąd wyłonił się tem amstaff (był rodowodowy jak sie okazało później) najpierw rzucił się na moją córeczkę ale porwałam ją na ręce i wsadziłam do przyczepy wtedy ujrzał śpiącego Huga i dosłownie wskoczył na niego i zaczął wgryzać się na szyję. (Hugo to młody łagodny labrador, który nigdy nie miał w sobie odrobiny agresji, nigdy nie gryzł się z żadnym psem, był posłuszny i wytrenowany. Dzieci w piaskownicy koleżanki córeczki robiły z nim co chciały, słowem pies do rany przyłóź, Każdego by wylizał i ukochał.) Ja zaczęłam krzyczeć i odciągać tego amstaffa, poraniłam sobie ręce miałam je w krwi i jego ślinie. NIe byłam w stanie go odciągnąc. Nadbiegła właścicielka ale stwierdziła ze nie jest w stanie go odciagnac. Hugo napoczatko wył załosnie, jak zazynane zwierze, potem była juz cisza - zsiniał mu pysk zaczela leciec piana a jezyk zamienil sie w wielka gule, Nadbiegl moj maz, inni ludzie z kempingu i wlasciciel psa - ktory zaczal swojego psa kopac po glowie i brzuchu zeby puscil, inni mezczyzni tez probowali go odciagnacja pamietam tylko ze strasznie krzyczalam, calosc trwala chyba z 10 minut. W koncu amstaff puscil i go zabrali, moj pies byl ledwo zywy. Wezwalismy policje. Przyjechala po bardzo dlugim czasie. Miedzy czasie wlasciciele tego psa zaczeli sie z nami wyklucac nie przebierajac w slowach. Po przyjezdzie policji okazalo sie za to nie pierwsy atak tego amstaffa wlasciciel dzwonil do kogos i nerwowow mowil ze amstaff znow kogos pogryzl. Pozniej okazalo sie z amstaff nie ma szczepien waznych chociaz wlasciele klamali w zywe oczy ze ma. Zazadalam w takim razie by pies byl zabrany na kwarantanne na co policjant powiedzial mi "co ja sobie wyobrazam ze on go na raczkach ma zaniesc na kwarantanne" ogolnie policja zdawala sie to miec w gdzies wlasciele nie przyjeli mandatu. POlicja odjechala, powiedzieli mi ze jak chce wniesc oskarzenie mam zlozyc zeznania w komisariacie. Skladalam zeznania ze dwie godziny tam i zaden z policjantow nie wiedzial jakie jest prawo i jakie jest postepowanie w takim przypadku. Kazali temu wlacicielowi jechac do weterynarza po opinie czy pies ni ejest wsciekly czego oczywiscie nie zrobil. My odjechalismy z tamtego kempingu szukajac po drodze weterynarza ktory by zoperowal psa dostalismy po drodze dwa mandaty za przekroczenie predkosci z fotoradarow ale przynajmniej pies przezyl. Ciag dalszy policja: pies nieszczepiony czyli potencajlnie wsciekly - ja powinnam sie zgloscic na szreg bolsnych szczepien - tak mi kazal sanepid. Wlasciciel nie dostarczyl zadnego papierka na policje. POlicja juz miala to gdzies ale my nie odpuscilismy zadzwonilismy do sanpeidu na tel alarmowy potem na inspekcje weterynaryjna ktora dopiero postawiona na nogi obiecala zajac sie sprawa. Na komisaraicie natomiast uslyszalam jak policjant mowi do drugiego "przesluchujesz jeszcze ta poje.... wariatke co ona tam jeszcze robi?" i inne nie przyjemne slowa jakobym zawracala glowa pana wladzom. PRzez dwa tygodnie nie moglismy sie dodzwonic i uzyskac informacji od policji jakie jest dalsze postepowanie i co sie stalo z tamtym psem. Danych wlascicieli dowiedzialam sie od przerazonego wlasciciela kempingu ktory sam sie boi ze ich tez oskarzymy. Miedzy czasie zadzwonil do nas wlasciciel amstaffa mowiac ze nie ma zamiaru zwracac nam kosztow leczenia psa ktore juz przekroczyly 2000zł i ze on nas pozwie do sadu za to ze skopalismy mu psa. Dobry zart zwlaszcza ze sam go kopal zeby tamten puscil Huga. Meritum jest takie: nie wiem o ile prawdziwe, ze nie przyjal mandatu i podobno doprowadza psa na kontrole codziennei do weta. A potepowanie bedzie jesienia przed sadem skierowane przez ta nieszczesna policje. Szczerze mowiac sama nie wiem co powinnam zrobic gdzie to zgloscic nie znam sie na takich sprawach. Podobno dostane pismo z policji w Juracie. Mam zamiar jeszcze napisac skarge na ten komisariat bezposrednio do przelozonych w Pucku za opieszalosc, narazenie mojego zycia i zdrowia przez niedoprowadzenie psa nakwarantanne oraz ublizanie mi słownie. Na koniec ku przestrodze wszystkich - ten amstaff mieszka w Elblgu na ulicy Okrzei. Moze kogos to ochroni w przyszlosci chociaz.

A co do Huga przeszedl wielogodzinna operacje w narkozie, podczas ktorej wycieto mu zmiazdzone tkanki szyi, tak ze pod skora zostaly same glowne naczynia, nigdy juz nie zalozy obrozy i nie moze chodzic na smyczy, a nie daj boze w razie urazu nastenpego tej okolicy juz nie przezyje. Przez dwa tygodnie bylo z nim bardzo zle niewiadomo bylo czy przezyje. Codziennie robilam mu bolesne zastrzyki napierw dozylne potem podskorne z antybiotyku i srodkow przeciwbolowych czuwalismy przy nim w nocy opatulalismy go zeby zabezpieczyc rane, pies gasl na naszych oczach dusil sie, krztusil jedzeniem, lezal bezwladnie, jednak wyzbieral sie - szyja chociaz powierzchownie sie zagoila.Dusznosc i krztuszenie zostalo do teraz. Poniewaz jego stan sie nie poprawial zrobilismy badania dodatkowe ktore wykazaly niewydolnosc serca i obrzek pluc. Pies generalnie lezy w domu, wychodzi trzy razy dziennie na 5min dookola bloku. Jego jedyna aktywnosc to obszczekanie innych psow widac ze panicznie sie boi. Czeka nas jeszcze dlugie leczenie i mase badan i mam nadzieje ze skonczy sie to dobrze, bo na razie za dobrze nie wyglada :cring:

[ Dodano: 16-08-2012, 16:51 ]


Hugo po operacji

nata - 16-08-2012, 18:44

Almathea83 napisał/a:
Więc wszystko się zgadza- moze być mordercą jak i kochanym psem na poduszkę. Jednak o labradorach nigdzie nie wyczytałam, że kiedykolwiek hodowane były do walki na ringach.

Ale nie tylko amstaffy byly hodowane do takich celów, a tylko one mają taką opinię :beated: Przykładowo Akity również, ale czy ktoś mówi, że Akity mają cały czas być w kagańcu?
Ja zgadzam się z tenshii też nie lubię generalizowania
Almathea83 napisał/a:
Może to uprzedzenie, a może po prostu statystyka i fakty zrobiły swoje

Niestety jest to błędne i stereotypowe myślenie, bo również wg statystyk to nie amftaffy górują w pogryzieniach a nasze kochane kanapowce właśnie, przez wielu uważane za ideały których nie potrzeba wychowywać :-P
Stereotypy dotyczące psów uważanych za groźne powinniśmy schować do kieszeni - psy, które atakują najczęściej to niekoniecznie te zaliczane do ras agresywnych. Spośród przeanalizowanych danych dotyczących ugryzień za 23% ataków były odpowiedzialne kundle, za 13,7% - labradory, za 4.9% rottwailery, za 4,4% ataków – owczarki niemieckie, a za 3% golden retrivery. 52% pogryzionych dzieci stanowili chłopcy, nie ma tutaj zatem wielkiej różnicy płci w przypadku ofiar pogryzień.
http://www.wellnessday.eu...adory-tez-gryza
http://adopcja.canis.org....aci-radio-plus/

[ Dodano: 16-08-2012, 18:56 ]
Makalu, ogromnie współczuję :cring: Staram się wyobrazić sobie przez co przechodzicie, to straszne, że przez ludzką głupotę cierpią inni zarówno ludzie jak i zwierzęta :( Oczywiście moim zdaniem, powinniście dochodzić odszkodowania przed sądem bo zwrot kosztów leczenia to mało. Skonsultujcie ewentualnie sprawę z prawnikiem.
Co do Huga - na pewno będzie ciężko, ale faktycznie musicie poczekać jeszcze.. Niech najpierw wydobrzeje fizycznie, a psychicznie niech odpocznie. Ja ograniczyłabym do nieuniknionego minimum jego widzenia z innymi psiakami. Moją Polindę zaatakowały kilkukrotnie psy w typie ONka i też niestety mamy problemy z rzucaniem się na inne psy, ale nie tak poważne. Trzeba pamiętać że każdy psiak jest inny a w tak ciężkim przypadku, trzeba ostrożnie dobierać nawet sposoby powrotu do równowagi psychicznej. Behawiorysta za jakiś czas i będzie dobrze. Trzymam mocno kciuki ;*

Almathea83 - 16-08-2012, 19:01

nata, z drugiej strony trzeba by było zrobić statystyki ile % pogryzień jest na tle danej rasy (w sensie ile labów ugryzło w stosunku do ogólnej liczby labów i np. ile bullków pogryzło w porównaniu z ich ogólną liczbą) bo jak wiadomo, labki są bardzo popularne, a kundelki jeszcze bardziej- stąd mogły wyjść takie a nie inne wyniki :) a o akita wiedziałam, też gdzieś wyczytałam jakiś czas temu.

Makalu, współczuję takiej tragicznej "przygody" i trzymam kciuki, żeby Hugo stał się znowu radosnym psiakiem ;*

AnIeLa - 16-08-2012, 19:02

nata napisał/a:
Ale nie tylko amstaffy byly hodowane do takich celów, a tylko one mają taką opinię :beated: Przykładowo Akity również, ale czy ktoś mówi, że Akity mają cały czas być w kagańcu?


Ja .Tak samo jak np Dog argentyński.


Makalu, bardzo współczuję przeżyć wszystkich łącznie z władzą. Szybkiego powrotu do zdrowia dla Hugo :*

Warto wiedzieć, że gdy zaatakuje samiec należy go mało humanitarnie ale kopnąć w klejnoty lub podnieść za tylne łapy aby stracił równowagę.

Chyba,że właściciel jest przygotowany i nosi rozwieracz do szczęk http://www.pitman.pl/akcesoria/breakstick .



Jeśli będzie się kopać psa który ma zaciśnięty pysk wywoła to w nim większą agresję.


Pies mojego kuzyna mimo że do ludzi baranek to rzucił się na psa którego miałam za dzieciaka w domu.Gaik zawarczał Rambo poczuł się zaczepiony.

Do dzisiaj pamiętam babcie która leciała z deską drewnianą do krojenia.Rambo wsadził Gaika pysk sobie do swojego pyska i starał się go udusić. Na szczęście wujek rozdzielił psy.


Miesiąc wcześniej gdy był u babci remont psy leżały koło siebie i nie robiły sobie krzywdy jedno warknięcie Gaika spowodowało atak.

nata - 16-08-2012, 19:03

Almathea83 napisał/a:
z drugiej strony trzeba by było zrobić statystyki ile % pogryzień jest na tle danej rasy (w sensie ile labów ugryzło w stosunku do ogólnej liczby labów i np. ile bullków pogryzło w porównaniu z ich ogólną liczbą) bo jak wiadomo, labki są bardzo popularne, a kundelki jeszcze bardziej- stąd mogły wyjść takie a nie inne wyniki

Pewnie tak.
Tylko ta popularność niestety im szkodzi :(

Chelsea - 16-08-2012, 19:35

Makalu, współczuje Wam a dla Hugo dużo zdrówka życzę a dla Ciebie dużo siły ;* miejmy nadzieję że zwyciężysz tą walkę a tamten właściciel poniesie konsekwencje
effcyk - 16-08-2012, 21:21

no dobrze wychowanie mówicie, a ja Wam mówię że w dużej mierze geny, ile procent właścicieli labradorów może napisać coś takiego, jak ta Pani hodowczyni tego szczyla pitbulla?
pozwolę sobie wkleić wypowiedź:
"dzisiaj mi najpierw wystartował nie na żarty do labka sąsiadów, a potem na "melanżu" na działeczce u znajomych chciał ubić mopa (tj. psa, ale wygląda jak mop) również sąsiadów, bo się akurat na celownik napatoczył... w ostatniej chwili za fraki złapałam i do auta zaniosłam...
dobrze, że rezerwowy kaganiec matuli u mnie leży, trza będzie przymiarki zrobić, bo nie mam ochoty się później tłumaczyć, że mi 5-miesięczne szczenię puszczonego luzem psa pocięło..."

dodam, że na forum APTB i AST bywam często, i nie - ta Pani nie jest nieodpowiedzialną osobą, jest dobrym hodowcą, piesek z doskonałego krycia, wobec którego są spore plany, pies z pełną socjalizacją w domu i ludzką i psią - więc mimo wszystko dlaczego ? dlaczego już w wieku 5 miesięcy rzuca się agresywnie na inne psy ?

no i nie jest to u nich odosobniony przypadek niestety... czy to jest złe wychowanie ? tam jest mnóstwo ludzi, miłośników ras bullowatych, którzy tak jak i my swoje labki, tak i oni dbają i kochają swoje psy, dbają o socjalizację od małego, oni ( nie wszyscy ale wielu z nich ) piszą otwarcie, "mój pies po osiągnięciu dojrzałości przestał kompletnie tolerować inne zwierzęta " - i to nie są przepychanki, zwykła dominacja dwóch samców, podgryzanie się i lekkie przyduszanie, pokazywanie kto jest panem, tam są dużo poważniejsze sytuacje i dużo poważniejszy problem agresji - kurde zrozumcie że nie wszystko można przypisać wychowaniu, ogromną rolę spełniają tutaj również geny.

Nie jestem tutaj przeciwna psom typu bull, gdyby tak było nie wysiadywałabym u nich na forum - mnie osobiście zaczęły fascynować te psy, szczególnie typy sportowe, bo ze sportami radzą sobie genialnie, mają przepięknie wyrzeźbione cielska, mają mega zapał, są naprawdę pięknymi psami - ale problem agresji jest tam dość powszechny, nie sądzę aby wszystkie te agresywne zachowania wynikały jedynie z wychowania albo chorób, czy ciężkiej przeszłości.

Palinka - 16-08-2012, 21:42

Makalu, współczuję Wam :( Podobnie jak Baszka radziłabym unikać innych psów, bo to musi być dla niego niewyobrażalny stres i wybierałabym jak najbardziej ustronne miejsca. Dopiero jak wydobrzeje pomyślałabym o pracy nad jego pewnością siebie w obecności innych psów. U nas pomogło określenie odległości, w której pies jest w stanie tolerować innego psa, nagradzanie za spokojne zachowanie (pochwała, smakołyki) i spokojne obserwowanie intruza. Potem stopniowo zmniejszaliśmy odległość. Super się sprawdzają spotkania z łagodnymi, ale spokojnymi i nienatrętnymi psami, ale to jeszcze pewnie trochę czasu, o ile w ogóle takie spotkania będą w jego stanie możliwe. Na pewno behawiorysta Wam pomoże. Trzymam za Was kciuki :)

Kurcze, ale tak nieodpowiedzialni właściciele, aż boję się gdziekolwiek jechać z psem. Co z tego, że my przestrzegamy pewnych zasad, skoro inni mają je gdzieś...

Makalu - 16-08-2012, 22:05

Wieści dobre i złe. Złe to takie, że na wieczornej wizycie u doktora ewakuowaliśmy Hugowi z szyi ogromnego krwiaka z mnóstwem wynaczynionej krwi, więc niewiadomo jak bardzo jest jeszcze uszkodzony i czy gdzieś dalej nie krwawi wewnętrznie.

Dobra to taka, że przybiegła do nas czarna sunia labradorzyca i Hugo zamerdał ogonem i nawet był gotów do zabawy jak na swój stan, generalnie zapachniało miłością w powietrzu, więc pierwsze pozytywne relacje są. Może jeszcze kiedyś pobiega z innymi labkami po błoniach jak dawniej...

Karoola - 17-08-2012, 01:07

Makalu, tak Wam współczuję...
To wspaniale, że złapał kontakt z tą sunią :) Behawiorysta niczego Wam nie zalecił, do czasu 'szkolenia'? Też myślę, że powinniście dać psu odpocząć psychicznie, ale od czasu do czasu aranżować spotkania z innymi, łagodnymi psami. Rada Victorii Stillwell:
Pierwsze spotkanie było na neutralnym terenie, psy były daleko od siebie, pies "kolega" dostał kilka smaczków rozsypanych na trawie - jak je wyjadał miał opuszczony łeb, był wyluzowany i nie stresował tym drugiego psa (Waszego).

Ewelina - 17-08-2012, 06:14

Makalu napisał/a:
Może jeszcze kiedyś pobiega z innymi labkami po błoniach jak dawniej...
Na pewno tak będzie. Trzymam kciuki ;*
inkapek - 17-08-2012, 09:08

Makalu, co do naszych władź to.... ehhh szkoda gadać. Jak najbardziej skargę pisz bo to nie może tak być. Napisz i do tego komisariatu i do władz wyżej pod który ono podlega a najlepiej od razu do wojewódzkiej. Po drugie przecież macie świadków z obozowiska i widzieli co zaszło i kto atakował ja bym pozbierała telefony w razie czego i ludzi chętnych którzy chcieli by zeznawać. Co do obserwacji to stacja powiatowa wysyła swojego człowieka na 2 tygodniową obserwację do właścicieli a nie pies jeździ do niego. Bynajmniej u nas tak jest bo brak jest boksów. Niestety ale pogryzienia psie są dla nich mało istotne i dlatego tak cię olewają niestety ale to nie oznacza że masz przestać walczyć, ja wierzę że ci się uda.

Co do ataku psa to się ściska jaja niestety lub ewentualnie zaslania oczy delikatnie naciskając w oczodoły ale najlepiej jest złapać za jaja aby pies puścił, bo tak jak już wcześniej było napisane kopanie jeszcze bardziej potęguje zaciskanie się szczęk.

Trzymajcie się, niech Hugo dochodzi do zdrowia i sprawia wam jeszcze wiele radości. Z psami ja bym zaczęła dopiero jak wydobrzeje pod okiem dobrego fachowca. Na początek napewno sunie z cieczką pachnącę no i od maleńkich psów.

Makalu - 17-08-2012, 12:39

Tylko tak jak mówię, ja też byłam skaleczona i ślina tego amstaffa miała kontakt z moją krwią, dlatego postępowanie powinno być rozpoczęte.

Niestety po wczorajszej punkcji znów utworzył się krwiak, weterynarz powiedział, że nie będzie otwierać, ale mamy przyjechać na zastrzyki przeciwkrwotoczne.

Przeczytałam ostatnio ze trzy książki o psach w zespole stresu pourazowego i to co zaobserwowaliśmy i co mogę poradzić innym w podobnej sytuacji to u nas świetne efekty przynosi masaż T-touch. Masuje sie opuszkami palców kolistymi ruchami w kierunku ruchu wskazówek zegara całego psa tak żeby przesunąć skórę a nie tylko sierć 1 i 1/4 obrotu w każdym miejscu. Huga to niesamowicie relaksuje. Masuję go tak po kilka razy dziennie. Jest dużo spokojniejszy. Dobre efekty też przynosiło opatulanie - tak jak dzieci w rożkach. My ubieraliśmy mu koszulkę i spał w niej pierwsze dwa tygodnie a pierwsze dni całą dobę - nie drapał rany a psychicznie czuł się bezpieczniej. No i pozwalamy mu spać w łóżku i spędzamy z nim tyle czasu ile chce, tak żeby czuł się bezpiecznie. On czuje się dobrze jeśli tylko ma kontakt z naszą skórą - myślę że to taki atawizm z życia sfory kiedy szczenięta śpią razem.

kolorowooka - 17-08-2012, 13:13

Makalu straszna tragedia. Mam nadzieje, ze dzieki wam Hugo pomalutku wyjdzie na prosta. A policji nie popuszczaj, ani wlascicielowi psa.
donia457 - 17-08-2012, 13:22

Makalu, wspolczuje, :cring: mam nadzieje i trzymam za was kciuki ze bedzie wszystko dobrze ;*
w takim przypadku Ty tez powinnas sie wybrac do lekarza na zastrzyk,jesli ugryzl Cie pies bez waznego szczepienia!!

Baszka - 17-08-2012, 21:28

Makalu napisał/a:
Tylko tak jak mówię, ja też byłam skaleczona i ślina tego amstaffa miała kontakt z moją krwią, dlatego postępowanie powinno być rozpoczęte.

Niestety po wczorajszej punkcji znów utworzył się krwiak, weterynarz powiedział, że nie będzie otwierać, ale mamy przyjechać na zastrzyki przeciwkrwotoczne.

Przeczytałam ostatnio ze trzy książki o psach w zespole stresu pourazowego i to co zaobserwowaliśmy i co mogę poradzić innym w podobnej sytuacji to u nas świetne efekty przynosi masaż T-touch. Masuje sie opuszkami palców kolistymi ruchami w kierunku ruchu wskazówek zegara całego psa tak żeby przesunąć skórę a nie tylko sierć 1 i 1/4 obrotu w każdym miejscu. Huga to niesamowicie relaksuje. Masuję go tak po kilka razy dziennie. Jest dużo spokojniejszy. Dobre efekty też przynosiło opatulanie - tak jak dzieci w rożkach. My ubieraliśmy mu koszulkę i spał w niej pierwsze dwa tygodnie a pierwsze dni całą dobę - nie drapał rany a psychicznie czuł się bezpieczniej. No i pozwalamy mu spać w łóżku i spędzamy z nim tyle czasu ile chce, tak żeby czuł się bezpiecznie. On czuje się dobrze jeśli tylko ma kontakt z naszą skórą - myślę że to taki atawizm z życia sfory kiedy szczenięta śpią razem.
WOW :heart: .....widzę, że Hugo jest w dobrych rekach, które wiedzą co czynią :D

PS. Makalu.... taki masaż pomógł mi uwolnić sie od agresywnego psa :)

beatrix - 17-08-2012, 22:26

trzymam kciuki za Hugo zeby doszedł do siebie i znow był rad ;* osnym psiakiem..
zbeata06 - 18-08-2012, 09:17

Makalu, w tej strasznej historii Hugo ma szczęście,że mieszka w takiej rodzinie :)
Życzę mu powrotu do zdrowia, trzymam za to kciuki razem z moją ferajną.
Gdybyś potrzebowała pomocy prawnej, to pisz na pw :)

Tola - 18-08-2012, 13:20

Makalu, trzymam kciuki za Hugo, żeby jak najszybciej wrócił do zdrowia ! ;*
Makalu - 19-08-2012, 20:08

Hugo ma nad łopatką, krwiaka, który nieustannie wypełnia się krwią przy każdym ruchu.
Zlecono VItacon, Aescin i Cyklonamine. Czy wiecie jakie można maksymalne dawki zastosować u labradora? Jeśli naczynia się nie zamkną czeka go kolejna operacja. POmocy!

anna34 - 19-08-2012, 20:46

Wet powinien określić dawki
Makalu - 19-08-2012, 21:05

Określił - 1 amp Vitaconu i 1 tbl Cyclonaminy i powiedział żeby zwiększać jak się nie poprawia. Mam wrażenie, że sam nie za bardzo wiedział niestety.
donia457 - 20-08-2012, 00:20

biedak maly :-o
Regres25 - 23-08-2012, 00:26

Prześledziłem tylko część tematu ale skupiłem się na wątku o 5 dorosłych mężczyznach ktorzy probowali opanowac amstafa...CO TO ZA MESZCZYZNI?! Stawiając się w Twojej sytłacji bez wachania wziął bym cokolwiek trwardego co miał bym pod ręką i "zatłukł jak psa". Oczywiście jest to sadystyczne ale są to emocje. Najwiekszą winą jest brak mózgu właścicieli którzy takie bydle póścili samopas. Takie psy nie mają prawa być wychowywane przez prywatnych właścicieli tylko przez zawodowców. Apropo, kiedyś miałem podobną sytuację z moim jamnikiem, spacerowaliśmy po lasku na ośrodku i na mojego jajnika rzucił się wielki owczarek... Gdyby nie potęzny kop w pysk owczarka ktory go poprostu powalil na pare minut było by po psie.
Pozdrawiam i oby z labkiem było wszystko ok.

donia457 - 23-08-2012, 07:33

ja jeszcze sie dziwie ze wlasciciel danej posesji ,ktory tam pilnowal pzowolił wejsc z psem bez waznych szczepien :doubt:
Makalu - 26-08-2012, 16:26

Kochani, jeszcze raz dziękujemy wszystkim za pomoc i dobre słowo tu na forum i pw.
Ostatnie wieści są takie:
Skończyliśmy podawać leki przeciwkrotoczne. Krwiak się jeszcze nie wchłonął, ale chyba nie krwawi. Oprócz tego pojawiła się u Huga reakcja alergiczna na długotrwałe zastrzyki i ma na szyi pełno jam odczynowych w miejscu wkłuć :( . To niestety nie chce zejść. Hugo dostaje sterydy długodziałające. We wtorek echo serca i kolejny steryd.

Hugo mimo, że nie chce jeść i dalej w domu leży. Wczoraj nabrał ochoty na bieganie. Urwał się nam wczoraj ze smyczy pobiegał sobie i wrócił szczęśliwy. Potem resztę wieczoru spał zagrzebany w wysokiej trawie. Wybiera się też do kąpieli w stawie. Więc chęci są.

I najważniejsze. Policja wreszcie wysłała nam pismo, że przekazują sprawę do sądu. Właściciel amstaffa będzie sądzony w sprawie o nieupilnowanie psa i niezaszczepienie.
Powiadomili mnie że obok oskarżyciela publicznego mogę wystąpić jako oskarżyciel posiłkowy, co zamierzam uczynić, nawet jeśli będę musiała przejechać całą Polskę!

Hugo jest spokojniejszy, ale dalej obszczekuje wszystkie psy, już bez szczerzenia zębów i dalej trzyma się mojej spódnicy. Do suk merda ogonem.

Może macie jakieś pomysły jak poprawić Hugowi apetyt?

donia457 - 27-08-2012, 10:37

Makalu, bardzo sie ciesze, ze z Hugo juz lepiej :)
musisz poprobowac i sprawdzic co by jadl najchetniej,czyli zostaje dogadzanie z jedzonkiem

Róża - 28-08-2012, 18:35

Mojego Labusia też zaatakował amstaf i od tamtej pory jest agresywny ale wobec innych samców i ludzi których nie zna.
monia.b.sz - 28-08-2012, 21:22

Regres25 napisał/a:
Prześledziłem tylko część tematu ale skupiłem się na wątku o 5 dorosłych mężczyznach ktorzy probowali opanowac amstafa...CO TO ZA MESZCZYZNI?! Stawiając się w Twojej sytłacji bez wachania wziął bym cokolwiek trwardego co miał bym pod ręką i "zatłukł jak psa". Oczywiście jest to sadystyczne ale są to emocje. Najwiekszą winą jest brak mózgu właścicieli którzy takie bydle póścili samopas. Takie psy nie mają prawa być wychowywane przez prywatnych właścicieli tylko przez zawodowców. Apropo, kiedyś miałem podobną sytuację z moim jamnikiem, spacerowaliśmy po lasku na ośrodku i na mojego jajnika rzucił się wielki owczarek... Gdyby nie potęzny kop w pysk owczarka ktory go poprostu powalil na pare minut było by po psie.
Pozdrawiam i oby z labkiem było wszystko ok.

pomijając Twoje błędy ortograficzne, brakiem mózgu jest bicie psa atakującego ponieważ niestety to tylko wzmaga agresję :(

Makalu - 30-08-2012, 10:41

Zmieniliśmy dietę, w sumie po konsultacji z weterynarzem- kazał dać na próbę kurczaka z ryżem. Hugo od dwóch dni nie jadł swojej zwykłej karmy, gotowane jedzenie zjadł z apetytem. Ugotowałam mu w równych proporcjach ryż i filet z kurczaka na parze. I się pochorował :( Ma okropną biegunkę i wzdęcia :(
anna34 - 30-08-2012, 10:54

Makalu napisał/a:
Ma okropną biegunkę i wzdęcia

moze za duzo zjadł,spokojnie,moze daj mu sam ryz z marcheweczka i polany rosołkiem.

tenshii - 30-08-2012, 11:20

Makalu, to jest temat o agresji po pogryzieniu
W sprawach żywienia, rozwolnienia proszę pisać w odpowiednim wątku

Baszka - 30-08-2012, 20:39

tenshii napisał/a:
Makalu, to jest temat o agresji po pogryzieniu
W sprawach żywienia, rozwolnienia proszę pisać w odpowiednim wątku

Może jednak warto zostawić ten temat tak jak jest, bo wszystko to dotyczy skutków po pogryzieniu... :|

tenshii - 30-08-2012, 20:43

Baszka napisał/a:
Może jednak warto zostawić ten temat tak jak jest, bo wszystko to dotyczy skutków po pogryzieniu...

myślę, że rozwolnienie i sposoby karmienia nie mają nic wspólnego z agresją po pogryzieniu
trzymajmy się tematów

Di - 30-08-2012, 21:22

tenshii, rozumiem, że wymagany jest ład i porządek na forum, ale temat Hugo jest na tyle specyficzny, że łatwiej jest nam wszystkim, jak sądzę, wypowiadać się w jednym temacie. Może i takie tłumaczenie mogłoby dotyczyć większości zakładanych tematów, ale sądzę, że pisanie w każdym o sprawie Hugo też spowoduje jakiś bałagan. Ale to tylko moje zdanie.
Baszka - 30-08-2012, 21:25

tenshii, ale omawiany przypadek dotyczy tylko Hugo i gdy jest on w ważnym momencie swojego życia...


Makalu,
Kod:
Zmieniliśmy dietę, w sumie po konsultacji z weterynarzem- kazał dać na próbę kurczaka z ryżem. Hugo od dwóch dni nie jadł swojej zwykłej karmy, gotowane jedzenie zjadł z apetytem. Ugotowałam mu w równych proporcjach ryż i filet z kurczaka na parze. I się pochorował :( Ma okropną biegunkę i wzdęcia :(

może warto wrócić do zwykłej karmy Hugo...tylko namoczonej przez 2 godziny w roztworze rosołku ;D

tenshii - 30-08-2012, 21:28

Wątek nie dotyczy jedynie psa Makalu. Dotyczy agresji po pogryzieniu. I na ten temat należy tu pisać.
Jeśli chcecie możemy założyć wątek - dieta psa po urazach szyi oraz przewodu pokarmowego i tam będziemy mogli pisać o żywieniu takiego psa.
Gwarantuję Wam, że tak będzie łatwiej w przyszłości czegoś się dowiedzieć.
Nie każde pogryzienie musi oznaczać problemy z jedzeniem, bo nie każde jest tak drastycznie, natomiast każde pogryzienie może skutkować agresją do innych psów.
Tego się trzymajmy

donia457 - 30-08-2012, 21:34

tenshii napisał/a:
Jeśli chcecie możemy założyć wątek - dieta psa po urazach szyi oraz przewodu pokarmowego i tam będziemy mogli pisać o żywieniu takiego psa

w takim razie zakladaj :)

Baszka - 30-08-2012, 21:36

tenshii, zgadzam się z Tobą na 100% :)

I czekam na wieści co dzieje się z Hugo ???

tenshii - 30-08-2012, 21:40

Temat o żywieniu psa po urazach szyji oraz układu pokarmowego:
http://forum.labradory.or...p=423834#423834

zapraszam do dyskusji

Ostaś - 01-09-2012, 16:04

Nie wiem czy już sobie poradziłaś z kwestią problemów z mijaniem innych psów, ale warto pomyśleć o nauce warunkowania. Tak jak na tym filmie
http://www.youtube.com/wa...fvNH5Rly1A1gu-g
Przewodnik odwraca uwagę swojego psa, skupiając go na sobie.
Niestety nie udało mi się znaleźć jakiegoś takiego instruktarzu w internecie.

Makalu napisał/a:
Powiadomili mnie że obok oskarżyciela publicznego mogę wystąpić jako oskarżyciel posiłkowy, co zamierzam uczynić, nawet jeśli będę musiała przejechać całą Polskę!

Bardzo dobra decyzja :)

Makalu - 03-09-2012, 09:45

W zasadzie to boję się napisać co z Hugo bo zostanę zrugana, że nie na temat i mam nie pisać i jego "rozwolnieniach" (co za koszmarne sformułowanie) w każdym razie w tematach o których nie wolno mi tu pisać, dalej bez zmian i nie za dobrze. Wróciliśmy do karmy, ale jeść nie chce.
Co do skutków pogryzienia ma jakiś problem z płucami - powiększoną prawą komorę serca i nadciśnienie płucne. Jest w diagnostyce i na długodziałających sterydach. Dalej nie ma siły chodzić.
Co do zmian behawioralnych, dalej warczy na psy i nie da się go utrzymać. Behawiorysta nie chce działać przez te płuca i to, że pies nie ma siły. Mijanie psów z nim to dramat, bo mimo, że nie ma siły nie da się go utrzymać w takich momentach. Pewnie z obrożą albo kantarkiem byłoby łatwiej, ale on musi chodzić w uprzęży rehabilitacyjnej. Próbujemy chodzić z nim na zasadzie odwracania uwagi, pierwsi wypatrujemy psa, wyciągamy smakołyk i skupiamy jego uwagę na smakołyku. Brak reakcji na psa - to nagroda w postaci smakołyka. Jak się rzuci smakołyk jest schowany. Udaje się to 50/50%. Co mnie wczoraj przeraziło, to, że napadło na nas w lesie małe dziecko tj. podleciało do niego znienacka i zawarczał. Myślę, że może się przestraszył. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Już sama nie wiem co mogę z nim jeszcze zrobić.

Ostaś - 03-09-2012, 12:35

Makalu, czy ćwiczyliście skupienie w miejscach gdzie nie ma rozproszeń? Tak żeby pies sie niczym nie rozpraszał?
myszkapatii - 18-09-2012, 00:34

A byliscie u psiego psychologa ? mysle ze to moze pomoc bynajmniej zeby okreslic czy to trauma po ataku czy o co chodzi ...skoro wszystkie przejawy agresji zaczeły sie po pogryzieniu wszystko na to wskazuje trzeba znaleźc przyczyne i zwalczyc to dlatego polecam taka porada nie jest droga a moze pomoc....
Baszka - 18-09-2012, 17:29

Makalu napisał/a:
W zasadzie to boję się napisać co z Hugo bo zostanę zrugana, że nie na temat i mam nie pisać i jego "rozwolnieniach" (co za koszmarne sformułowanie) w każdym razie w tematach o których nie wolno mi tu pisać, dalej bez zmian i nie za dobrze. Wróciliśmy do karmy, ale jeść nie chce.
Co do skutków pogryzienia ma jakiś problem z płucami - powiększoną prawą komorę serca i nadciśnienie płucne. Jest w diagnostyce i na długodziałających sterydach. Dalej nie ma siły chodzić.
Co do zmian behawioralnych, dalej warczy na psy i nie da się go utrzymać. Behawiorysta nie chce działać przez te płuca i to, że pies nie ma siły. Mijanie psów z nim to dramat, bo mimo, że nie ma siły nie da się go utrzymać w takich momentach. Pewnie z obrożą albo kantarkiem byłoby łatwiej, ale on musi chodzić w uprzęży rehabilitacyjnej. Próbujemy chodzić z nim na zasadzie odwracania uwagi, pierwsi wypatrujemy psa, wyciągamy smakołyk i skupiamy jego uwagę na smakołyku. Brak reakcji na psa - to nagroda w postaci smakołyka. Jak się rzuci smakołyk jest schowany. Udaje się to 50/50%. Co mnie wczoraj przeraziło, to, że napadło na nas w lesie małe dziecko tj. podleciało do niego znienacka i zawarczał. Myślę, że może się przestraszył. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Już sama nie wiem co mogę z nim jeszcze zrobić.


To jest temat Hugo i myślę, ze wszystko co jego dotyczy może się tutaj zmieścić...A w szczególności jego jedzenie...bo to osobliwy przypadek karmienia.

Reakcja na zachowanie dziecka to niestety efekt jego traumy :(
A co z tym zrobić?....w spokojnej sytuacji doprowadzić do spotkania dziecka i psa i czekać które się pierwsze podda do głaskania ;D ;-)

effcyk - 19-09-2012, 07:36

jak tam Hugo ? czy już lepiej? wczoraj jedna scena, którą zobaczyłam potwierdziła jak bezmyślni są ludzie. Chłopiec na oko 8 letni, na smyczy dorosły samiec amstaffa, bez kagańca oczywiście, chłopiec uchwyt od smyczy powiesił sobie luźno na ręce, bo był zajęty rzucaniem jabłkami w płot :beated: . A dzień wcześniej spacerowałam tam z Nestem, nie wiem co by się działo gdybym wczoraj też z nim tam była i akurat się na nich natknęła.
W głowie się nie mieści. dajcie znać co z czekoladką, mam nadzieję że już się w miarę pozbierał.

Makalu - 20-11-2012, 22:00

Witajcie, dziś otrzymałam wyrok z sądu karnego - oskarżony został uznany za WINNEGO!
Wymierzono mu 500zł kary, a jego wyrok skazujący umożliwi teraz uzyskanie odszkodowania w sądzie cywilnym... szkoda, że nie wróci to naszemu psu zdrowia ani spokoju. Hugo niestety dalej choruje i jego zachowanie po pogryzieniu nie uległo zmianie, dalej się bardzo boi, nie wiem może potrzebuje więcej czasu...
W każdym razie - koniec tej historii pokazuje, żebyście walczyli z niesprawiedliwością, nie poddawali się ZAWSZE i DO KOŃCA! Uściski dla Was i podziękowania za wszystkie rady. Makalu i Hugo

mibec - 20-11-2012, 22:05

Makalu napisał/a:
oskarżony został uznany za WINNEGO!
chociaz tyle. Zycze jak najwiecej zdrowia dla Hugo, a Tobie powodzenia na drodze cywilnej :)
zanka - 17-01-2013, 19:22

Witajcie, poszukuje behawiorysty z Warszawy w rozsądnej cenie. Mój pies został dzisiaj ugryziony. już po raz kolejny (ów pies wyrwał się właścicielowi ..... ) i uważam, że bez specjalisty się nie obejdzie. moglibyście mi kogoś polecić?
karski1 - 17-01-2013, 20:23

zanka napisał/a:
Witajcie, poszukuje behawiorysty z Warszawy w rozsądnej cenie. Mój pies został dzisiaj ugryziony. już po raz kolejny (ów pies wyrwał się właścicielowi ..... ) i uważam, że bez specjalisty się nie obejdzie. moglibyście mi kogoś polecić?


Wiesz, że możesz żądać od tamtego właściciela pokrycia kosztów leczenia?

zanka - 17-01-2013, 20:27

karski1, niestety nie wiem w jakim dokładnie stanie jest Largo. Mój chłopak przy tym, był, ja jestem w pracy. Ale z tego co wiem, teoretycznie to nic poważnego - ma ślady, ale raczej powierzchowne. Jednak to już 3 raz i wiedząc, że mieliśmy już problemy z którymi sobie radziliśmy, teraz wiem, że sami nie damy rady. a pokrycie kosztów raczej dotyczy opieki w przypadku urazów fizycznych niżej psychicznych? jak mam udowodnić właścicielowi, że mój pies stał sie agresywny, po ugryzieniu przez jego psa?
koronocha - 17-01-2013, 20:41

Witam, moja Luna w wieku 2 lat została zaatakowana przez ONka, właściciel rozmawiał wtedy uwaga, z policjantem i się temu przyglądali, ja zaczęłam krzyczeć, chyba do niego to dotarło i pobiegł po swojego psa. Po tym incydencie, Luna bała się wszystkich dużych psów, ale po roku stała się agresywna praktycznie dla większości i ma to do teraz, a na psy sąsiadów nie może patrzeć, a szczególnie na bokserke sąsiada, która absolutnie jej nic nie zrobiła. Także jestem na 100% pewna, że agresja do innych psów zaczęła się po tym wypadku z ONkiem, wcześniej była do wszystkich pokojowo nastawiona.

[ Dodano: 17-01-2013, 20:48 ]
zanka napisał/a:
jak mam udowodnić właścicielowi, że mój pies stał sie agresywny, po ugryzieniu przez jego psa?


Nie wiem czy w ogóle da się udowodnić cokolwiek, sąsiedzi którzy mają bokserke (łągodną) o której wspomniałam wcześniej, mieli kiedyś inną bokserkę bardzo agresywną, która zaatakowała mojego brata (blizne na twarzy ma do teraz), po dwóch latach zagryzła na moich oczach mojego pinczero podobnego pieska ważącego 2 kg. Niestety nie mogliśmy nic im udowodnić, w sprawie mojego brata nie wiem jak się skończyło byłąm wtedy mała nie pamiętam, w sprawie psa nie wiem czy dali nam jakiekolwiek pieniądze za pieska (jeśli tak to bardzo śmieszne), sprawa była zgłoszona na policję ale policja była bezsilna. Także pies chodził sobie bezkarnie po osiedlu z właścicielem bez smyczy i warczał na każdego przechodnia, ludzie się go po prostu bali.

Weronika_S - 18-01-2013, 14:07

zanka, Edyta Ossowska z Wesołej Łapki albo Piotr Wojtków z Dogadajcie się.Nie wiem jaka jest dla Ciebie rozsądna cena,u nich taka konsultacja jest w granicy 100-150zł(nie pamiętam już).
kasiek - 21-01-2013, 08:08

NIE wiedzialam ,gdzie sie wcisnac,szukalam podobnego zagadnienia,mysle ze tutaj moge wyrazic moje obawy,
Pare dni temu podczas codziennego spaceru ,spotkalismy pare psow ,ktore czesto spotykamy mozna powiedziec ,ze to znajome psy ,jeden labrador a drugi golden ,
wszystko bylo jak zawsze zabawy ,szalenstwa ,lecz w pewnym momencie Semir i ten golden razem zaczeli cos wachac na sniegu ,nagle tylko uslyszelismy warkot i zaczela sie walka.
Pierwszy raz Semir bral udzial w takiej akcji ,obawiam sie teraz o niego i jego reakcje na tegoz psa :cring:
Boje sie teraz sama chodzic z nimi na spacer ,nie wiem jak zareaguja na siebie kiedy ponownie sie spotkaja :(
Moze to byla tylko jednorazowa sytuacja ,miejmy taka nadzieje....
A golden z wieloma psami z naszej ulicy mial juz zatargi ,m
nie wiem co o tym wszystkim myslec :( :(

donia457 - 21-01-2013, 08:32

kasiek, moze to było jednorazowe, 8) ale musisz byc czujna i poprostu unikac goldena :(
kasiek - 21-01-2013, 08:37

donia457, mam tez taka nadzieje ,zawsze ufalam moim psa nigdy nie szukaly zaczepek uwielbiaja sie bawic z psami ,ale chyba zalezy to tez od charakteru drugiego psa i jego nastawienia.
Musze odwolac spacer ze znajoma dzis :(
Poczekam na meza ,bo sama nie mam odwagi isc z nimi na spacer :(

donia457 - 21-01-2013, 08:39

kasiek, z tego co pisalas to golden lubi zaczepek szukac,a nie macie innego miejsca do biegania?
kasiek - 21-01-2013, 08:41

donia457, nie to jest ukochane moje miejsce i wielu innych , :(
Ewelina - 21-01-2013, 08:43

Może to była jednorazowa sytuacja. Moja często leję się z beaglem moich teściów kiedy bawią się piłką, albo Yoko ma kość. Ten się na nią rzuca. Ale przy następnym spotkaniu biegną do siebie i się razem bawią. Musicie spotkać się jeszcze w innym miejscu nie spinać przy nich. Spuścić tak jak zawsze i obserwować. Jeżeli sytuacja będzie się powtarzać. Zrezygnujcie ze wspólnych spacerów. Takie jest moje zdanie. Moja też miała kumpele z którymi się nie raz pokłóciła przy następnym spotkaniu był luzik :lookdown:
donia457 - 21-01-2013, 08:44

buu..... :( to moze w innych godzinach chodzic musicie,tylko ciezko jest tak wylapac
Ewelina - 21-01-2013, 08:45

kasiek, a czy tamten golden to kastrat?
kasiek - 21-01-2013, 08:46

Ewelina, tez tak mysle ,zeby ich calkiem od siebie nie seperowac ,nie spinac jak sie zobacza ,sprawdzic reakcje ,na siebie ,tylko nie odwaze sie byc sama przy tym wole z mezem narazie chodzic ,bo jednak odpowiadam za dwa calkiem pokazne psy :)
donia457 - 21-01-2013, 08:48

kasiek, to tak zrob,idz z męzem i sprawdzisz jaka bedzie reakcja,jak nie sprawdzisz nie bedziesz wiedziala,a zawsze szkoda jest stracic kompana do zabaw
Ewelina - 21-01-2013, 08:52

kasiek, dokładnie zabierz męża i zobacz jak chłopcy będą na siebie reagować. Trzymam kciuki, żeby się dogadali :)
kasiek - 21-01-2013, 08:55

Ewelina, moj to kastrat :-P taki ciapus nie moglam uwiezyc jak go zobaczylam w akcji :( mam tylko nadzieje ,ze dalej bedzie ciapa
donia457, pewno ze szkoda stracic kompana ,ja luvbie jak moje psy maja psie towarzystwo

Palinka - 21-01-2013, 22:05

kasiek, wiele goldenów ma to do siebie, że lubi bronić zasobów. Porozmawiaj ze znajomą czy większość wszczętych przez niego awantur nie wyniknęła właśnie z chęci obrony zabawki czy jedzenia. Niestety nigdy nie wiadomo co taki psiak uzna za swoją własność - znaleziony patyk czy kamień...

Musisz ocenić czy chciał tylko postraszyć Twojego i czy potrafiłby odpuścić... Koleżanka rudego (też goldenka) również namiętnie broni zasobów, do tego mój do uległych nie należy, ale zawsze kończy się na drobnych przepychankach i kłapaniu w powietrzu pyskami ;-) A potem nagle przez dwa miesiące nie ma żadnej zwary. Mi się wydaje, że po takim spięciu dobry byłby wspólny spacer na smyczach, pobędą ze sobą, ale jednak pod Waszą kontrolą.

kasiek - 23-01-2013, 07:35

Palinka, tak wiem o silnym instynkcie bronienia zasobow :( przez goldeny
mysle ,ze awantura powstala przez bronienie np kamienia czy czegokolwiek,moj czarny do niego podszedl jak on byl w trakcie wachania czegos i wtedy sie zaczelo :(

jest mi bardzo smutno z tego powodu psiaki widzialy sie tyle razy ,nigdy nie obawialam sie ,ze cokolwiek zaklocilo by spokoj ich spotkan :(
Do tej pory jeszcze sie nie spotkalismy,w sumie troche boje sie pierwszego spotkanka.

Baszka - 23-01-2013, 16:02

Cytat:
wiele goldenów ma to do siebie, że lubi bronić zasobów.

...miałaś chyba na myśli, że wiele psów /wszelkiej rasy/ lubi bronić zasobów ;)

Co do dalszej wypowiedzi to zgadzam się z Tobą :)

kasiek - 24-01-2013, 07:56

...miałaś chyba na myśli, że wiele psów /wszelkiej rasy/ lubi bronić zasobów

[ Dodano: 24-01-2013, 07:57 ]
w wiekszym lub mniejszym stopniu Baszka, ;D

Palinka - 24-01-2013, 20:52

Baszka napisał/a:
...miałaś chyba na myśli, że wiele psów /wszelkiej rasy/ lubi bronić zasobów

Największą styczność mam akurat z labkami i goldenami i między tymi rasami widzę dużą różnicę pod tym względem... Ale może to zbieg okoliczności ;-) Ostatnio poznałam dwie hovawartki, to przebiły wszystkie goldeny, które znam :-P
kasiek, ja bym nie przekreślała psiej znajomości po jednym incydencie ;-)

kasiek - 25-01-2013, 12:15

Palinka, nie ma takiej opcji o przekreslaniu psiej znajomosci :haha:
dziekuje :)

Dokite - 25-01-2013, 14:07

kasiek napisał/a:
nie ma takiej opcji o przekreslaniu psiej znajomosci :haha:

Brawo. :)

Janusz0906 - 09-09-2013, 18:14

Witaj Makalu

Widzę podstawowy problem w stanie serca Huga,to przesuwa inne problemy na dalszy plan.W momencie zrobienia RTG było tak jak cytujesz.Obrzęk płuc to dosyc ostrorozwijajacy sie objaw zagrażający życiu.Przy kardiomiopati może go spowodowa ć prawie wszystko - oczywiście ważny jest stopień zaawansowania choroby - czyli stan serca .Ten stres ,który Hugo przeżył był niewyobrażalny.
Ja myślę,że należy na ty etapie odłożyć wszystko i chronić psa przed wszystki co naraża go na wysiłek i stres.Nie myśleć o zachowaniu przy innych psach tylko unikać innych psów.Nie pracować z nim w tym momencie bo także może go to trochę denerwować tylko sprawiać mu przyjemności i w miarę możliwości obracać się w sferze dyscypliny,którą dobrze toleruje,polecen,które go nie denerwują.Serce psa to bardzo delikatny instrument.
Oraz także - podkreślam moje zdanie - ucieszyć sie z dobrego wyniku USG serca ,czego bardzo bardzo Hugonowi życzę,ale nie wyciągnąc wniosku,że jest zdrowy,wygląd serca może być parwidłowy a zagrożenie nie minęło.trzeba na to dużo czasu nierzonego w miesiącach.
Moim zdaniem w tej chwili należy go chronic,nie pracować z nim,obracać się w sferze przyjemności,co go denerwuje odrzucać.
Pozdrawiam serdecznie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group