| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Błędy wychowawcze
kasiek - 25-10-2011, 10:17 Temat postu: Błędy wychowawcze Nasze bledy wychowawcze popelnione w okresie szczeniecym
[ Dodano: 25-10-2011, 15:41 ]
Chcialam napisac o jednym bardzo denerwujacym mnie ,moim bledzie wychowawczym w okresie szczeniecym ,ktory teraz mi dokucza.A mianowicie zle reagowalam podczas spacerow na zblizajace sie psy idace w naszym kierunku ,oczywiscie chodzi mi o smycz ,wygladalo to tak gdy ja juz z daleka zauwazylam psa mimochodem spinalam lekko smycz.Semir to wyczuwal i tez stawal sie bardziej czujny .Teraz caly czas nad tym pracuje ,ale nie jest lekko .Mam nadzieje ,ze uda mi sie w koncu zniwelowac takie zachowanie.
Szkoda ,ze nie da sie cofnac czasu.
Karoola - 25-10-2011, 21:08
A ja nie popełniłam żadnych błędów wychowawczych w okresie szczenięcym... bo mam Browna od kiedy skończył jakieś 3 lata
Ale jest mnóstwo rzeczy, które chciałabym zmienić, posiadając wiedzę, którą mam dzisiaj. Choćby głupie ciągnięcie na smyczy, żebranie i łapczywe jedzenie. Gdybym uczyła tego B. od początku, byłoby o wiele mniej roboty teraz Ale w sumie nie ma żadnych rażących problemów. Pod względem socjalizacyjnym Brown to złoty pies, mimo, że ja nie miałam w tamtym okresie na to żadnego wpływu.
Sam temat sądzę bardzo ważny, może podkreśli kilka kwestii, na które początkujący właściciele nie zwracają uwagi - lepiej uczyć się na cudzych błędach
ollinko - 25-10-2011, 21:27
przypuszczam, ze o bledach jakie popelniam nieswiadomie dowiem sie za jakis czas dopiero.
przeszukuje forum nalogowo, staram sie wyciagac wnioski, czerpac wiedze. mam nadzieje ze Wasze doswiadczenie zaprocentuje w wychowywaniu bezika
Ryniu - 25-10-2011, 21:34
kasiek, fajny temat Moja Pola młodsza, nie mam sobie nic do zarzucenia. Gorzej z Enzo, to 5 lat temu. Właśnie fora zaszkodziły jemu, bo panowały wtedy inne kanony niż teraz.
Powiadano kiedyś, że jak pies nie słucha to należy go przewrócić na plecy i trzymać za łapki nieruchomo. Zemściło się... musiałem szkolić psa aby wywrócił się do pieszczot jak każdy normalny pies. Dzisiaj jest już OK
kasiek - 26-10-2011, 09:48
Karoola, lepiej uczyc sie na cudzych bledach dokladnie
Ryniu, dziekuje
agusia1974 - 26-10-2011, 10:22
a ja nauczyłam swojego spać w łóżku choć obiecywałam sobie że nigdy nie wejdzie do niego
Karoola - 26-10-2011, 19:50
agusia1974, pewnie każdy sobie to kiedyś obiecywał Mi rodzice zabraniają, ale zawsze jak tylko nie patrzą, Brown pakuje mi się na wyrko
Ska - 11-03-2013, 13:02
strasznie fajny temat, zastanawiam się czemu umarł..?
jak na razie jesteśmy w okresie szczenięcym, ciężko mi mówić o błędach, bo nie mam jeszcze perspektywy. i pewnie w przyszłości ocenię co zrobiłam źle.
ale chętnie poczytać Wasze refleksje
Di - 11-03-2013, 15:26
Moim błędem zdecydowanie było złe reagowanie na zachowanie Bianki przy stole, gdy my jedliśmy. Gdy była maleńka, to było rozkosznie słodkie, że pieszczoch prosi o żarełko i próbuje sięgać ze stołu. Nie wiadomo kiedy, jak i gdzie, pies urósł, zaczął sięgać blatu stołu i zaczął kraść.
I nie umiem wyplewić tego do dziś.
fadziochowa - 11-03-2013, 16:39
Di Witaj w klubie
U nas też od samego początku każdy rozpieszczał Fado -" bo tak ładnie prosi"
A teraz kradnie jedzenie ze stołu. Nie można nic zostawić nawet na 5 sekund, bo zaraz znika
Kolejne problemy wychowawcze to spanie w łóżku i ciągnięcie na smyczy- ale nad tym ciągle ciągle ciągle pracujemy
anna34 - 11-03-2013, 16:48
| fadziochowa napisał/a: | U nas też od samego początku każdy rozpieszczał Fado -" bo tak ładnie prosi"
A teraz kradnie jedzenie ze stołu. Nie można nic zostawić nawet na 5 sekund, bo zaraz znika |
Chopper żebrze(szczekając) tylko od obcych ,w domu nie i nie kradnie(już)
| fadziochowa napisał/a: | | Kolejne problemy wychowawcze to spanie w łóżku i ciągnięcie na smyczy- ale nad tym ciągle ciągle ciągle pracujemy |
spanie w łóżku nam zupełnie nie przeszkadza,a ciągnięcie po szkoleniu jest minimalne i tylko do znajomych psiaków i ludzi
Ska - 11-03-2013, 18:15
a co robić, żeby uniknąć ciągnięcia? ja się zatrzymuje i nie pozwalam iść dalej. mówię coś w stylu "nie ciągnij". czy to wystarczy?
aganica - 11-03-2013, 19:20
| Ska napisał/a: | | co robić, żeby uniknąć ciągnięcia? |
Tu znajdziesz odpowiedź, na swoje pytanie
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=1456
aganica - 11-03-2013, 19:28
| Di napisał/a: | | nie umiem wyplewić tego do dziś. |
Stół jest dla człowieka, pies ma swoje miski. My mu z misek nie wyjadamy więc...
Pies nie powinien przebywać przy stole, gdy mu chcesz coś dać, włóż do miski .
Z ręki dajemy, tylko nagrody za poprawne wykonanie polecenia.
Moje labiszony śpią w łóżku ale to jest mój wybór, ja je tego nauczyłam i nie potrafię bez nich odpoczywać.
Wiem, ze jest to błąd ale.. nie potrafię sobie odmówić tej przyjemności.
Kolejnym błędem jest... wysiadanie z samochodu. Nie nauczyłam ich czekania tylko .... uraaa.. bagażnik się otwiera i stado wyskakuje ale... nad tym pracujemy bo wiem, ze jest to bardzo niebezpieczne dla moich sierściuchów.
Dominika_Filip - 11-03-2013, 21:36
Naszym wielkim bledem z czasow szczeniecych bylo pozwolenie na podchodzenie do innych psow i zabawy z nimi, kiedy Fido byl na smyczy. Bylo tak, ze jak zobaczyl psa, to dawalam sie na tej smyczy "zaciagnac" do tego psa (wtedy to bylo lekkie ciagniecie, dzis - przy 30kg - fruwam). Z perspektywy czasu zaluje, ze nie odgraniczylam zachowania na i bez smyczy. Teraz jakbym miala szczeniaka, to podeszlabym z nim na smyczy do innego psa tylko jakby mnie nie ciagnal. Inny blad, to zewolenie na skakanie na ludzi, tzn. nie reagowanie regorystyczne, kiedy ktos mowil, ze to nie problem. Na mnie, co ciekawe, Fido nie skacze, bo od poczatku mu na to nie pozwalalam. Moj tesc pozwala mu na to i Fido skacze na niego plus obcych ludzi. Poza tym: szczekanie na suke tesciow i ogolna szajba w jej obecnosci, ogolne ciagniecie na smyczy i jedzenie smieci z ulicy. Ogolnie - im wczesniej i konsekwentniej sie zacznie psa ukladac, tym lepiej: jest duzo rzeczy, ktore sie nam tak wlasnie udaly wyuczyc.
Di - 11-03-2013, 22:09
aganica, ale ja to wiem. Jest to temat o błędach wychowawczych - więc się 'pochwaliłam' swoim. Bianka jest na tyle problematyczna, że potrafiła wydzierać z ręki jedzenie, a nawet z buzi. Nie dało się przy niej normalnie jeść. Walczymy; mam za sobą silne wsparcie Ani od Dolara i coraz częściej zdarza się, że pies spokojnie leży na swoim miejscu. Ale to naprawdę była momentami droga przez mękę. Sytuację komplikuje, że jest psem nadaktywnym i typem dominantki; próbuje mi swoje zasady forsować, ale od kiedy zasięgnęłam profesjonalnych porad, nie udaje się jej. Wiem, że przede mną długa droga, ale na pewno jest znacznie lepiej, niż kiedyś.
Solo - 16-04-2013, 19:41
Ja za wiele o błędach się nie wypowiem, bo psiak mieszka ze mną dopiero 2 dni ;p
Natomiast podobają mi się metody Cesara Milana i staram się go naśladować. Wiem, że krążą różne opinie na temat jego sposobów wychowania, ale muszę przyznać, że faktycznie działają
Di - 16-04-2013, 19:49
Solo, odsyłam do tematu o metodach Milana w dziale "Szkolenia".
Szkoda psa.
...przepraszam za off.
Solo - 16-04-2013, 19:53
Jak najbardziej zapoznam się z opiniami innych
szalej - 16-04-2013, 21:23
A ja uważam, że jeśli ktoś podchodzi mądrze do tego co robi i nie ślepo imituje ale rozumie metody i stara sie je dostosować do psa, lub wykorzystać te które faktycznie mu pasują, to nie widzę nic złego w stosowaniu metod cesara. w końcu jego zasadą nr. 1 jest " spokój i asertywność" z czym nie można się nie zgodzić
pasiconik - 16-04-2013, 22:38
W pełni się zgadzam z szalej. To, że ktoś stosuje metody Cesara nie znaczy, że kopiuje jego zachowanie jota w jotę, że od razu kopie swojego psa i na pewno pies jest zastraszony. Nie lubię takiego radykalizowania, mądry właściciel wybierze przydatne dla siebie informacje i wykorzysta przy wychowaniu swojego psa dostosowując je do swoich przekonań.
Dlatego wydaje mi się Di, że takie jednoznaczne twierdzenie Cesar Millan = diabeł wcielony i czyste zło, jest chyba trochę przesadne. Każdy ma swój rozum.
Di - 16-04-2013, 22:43
pasiconik, nigdy nie utożsamiłam Millana z 'diabłem wcielonym', bo to jest owszem - przesadzone, ale jego metody mi nie pasują i wg mnie - szkoda na nie psa. Ale skoro każdy ma swój rozum, to moje zdanie i tak jest kroplą w morzu innych opinii
pasiconik - 16-04-2013, 22:59
| Di napisał/a: | | ale jego metody mi nie pasują i wg mnie - szkoda na nie psa. | Żadne jego metody ani wskazówki Ci nie pasują? Nie zgadzasz się z niczym, co on mówi/stosuje? Od razu powiem, że mi też pewne jego zachowania nie odpowiadają, żebym nie wyszła na jego wielką obrończynię.. Wydaje mi się, że jak każdy popełnia błędy, a nawet poważne, i dobrze, że zostało to oficjalnie i ogólnoświatowo zauważone. Może on też ewoluuje
Di - 16-04-2013, 23:05
pasiconik, szanuję jego ogromną wiedzę i doświadczenie w pracy z psami, jednakże nie pasują mi metody, którymi egzekwuje od psa pożądane zachowania. Na ten temat bardzo szeroko się już wypowiedziałam w wątku mu poświęconym, więc może nie będę tutaj pisać wszystkiego od nowa i przejdziemy tam ?
| pasiconik napisał/a: | | żebym nie wyszła na jego wielką obrończynię.. |
Od tego jest forum, żeby dyskutować, więc się niczego nie obawiaj
pasiconik - 16-04-2013, 23:14
| Di napisał/a: | | Na ten temat bardzo szeroko się już wypowiedziałam w wątku mu poświęconym, więc może nie będę tutaj pisać wszystkiego od nowa i przejdziemy tam ? | Ja też już tam wylałam swoje przemyślenia, i nie czuję więcej takiej potrzeby Choć tam rozmawiałyśmy o konkretnym przypadku, a mi tu chodziło ogólnie o przylepianie etykiet "dobry szkoleniowiec" i "bardzo zły szkoleniowiec" zbyt pochopnie.
Di - 16-04-2013, 23:16
pasiconik, daleka jestem od przyczepiania etykietek; sama napisałaś, że każdy ma swój rozum, więc sobie opinię wyrobi, nie mniej - wg mnie 'szkoda psa'
szalej - 17-04-2013, 13:12
według mnie bardziej szkoda psa na którym właściciele będą eksperymentować i sami metodą prób i błędów sprawdzać swoje wymyślone metody. Zdecydowanie lepiej jeśli właściciel psa się chociaż tym zainteresował ( tym - mam na myśli psią psychiką) i szuka metod, niż taki który ma to gdzieś
Di - 17-04-2013, 13:32
| szalej napisał/a: | Zdecydowanie lepiej jeśli właściciel psa się chociaż tym zainteresował ( tym - mam na myśli psią psychiką) i szuka metod, niż taki który ma to gdzieś |
Ale to jest oczywiste i nigdy tego nie zakwestionowałam.
agata01510 - 27-08-2013, 13:29
Świetny temat, więc również dołożę coś od siebie . Moje błędy wychowawcze, to : żebranie o jedzenie i nieumiejętność prowadzenia laba na smyczy, ale pracujemy nad łakomstwem Ramzesa i na spacerach jestem bardziej asertywna, więc sytuacja się poprawia, małymi krokami a do celu
Quaddo - 01-09-2013, 12:52
Mi się metody Milana nei podobają.
jak na razie mamy go miesiąc z nami, ale zaczeliśmy go brać na kanapę i teraz wariat próbuje na nas skakać jak oglądamy tv. (jeszcze nie daje rady).
uważaliśmy gryzienie za zabawne, do momentu jak w parku chciał się "pobawić" z dziewczynką.
nie wiemy czemu zaczał się bać jazdy samochodem. raz to był tak przerażony, że aż gluty śliny mu z mordki zwisały i my nei wiemy co się stało, bo na początku się nie bał, ale z podróży na podróż jest gorzej. nie chce wsiąść - na razie go wnosimy.
Grapy - 01-09-2013, 12:59
Quaddo, szczeniak nie powinien wskakiwać do auta, nie powinien chodzić/skakać po schodach-jeśli się boi siedź z nim z tyłu, daj smaczki,jego ulubioną zabawkę- zaniedbasz teraz później z nim nigdzie nie pojedziecie...
Quaddo - 01-09-2013, 13:16
no właśnie..dajemy mu smaczki, jego zabawki, gadamy do niego, w sumie jeździmy z nim tylko w ekscytujące dla niego miejsca. na kolanach czasami jeździ też - co nie jest rozwiązaniem.
on na początku bardzo lubił samochód, nagle przestał i nie wiemy czemu. włąściwie jak nad tym się zastanawiam to to nie lubienie następowało stopniowo. był coraz mniej chętny, aż zaczał się stawiać. no i po tej akcji z psem zaklętym w słup soli i zwisającym glutem, stwierdziliśmy, że jest coś bardzo nie tak. terz staram się go brać na kolana - ale to nie jest rozwiązanie. szczególnie, że planujemy wyskoczyć w pazdzierniku na dłuższy weekend z nim i nie wyobrażam soebie zafundować mu 5-godzinnej jazdy, kiedy 15-20 minutowa jest dla niego traumą.
samych samochodów się nie boji. wyprowadzam go czasami koło bardzo ruchliwej ulicy, gdzie samochody jadą bardzo szybko (3 pasmówka) i sporo tirów też się przewija - nie robi to na nim wrażenia. boji się jedynie dzwięku klaksonu.
monika72 - 01-09-2013, 16:37
Quaddo - Znam to. Harry też tak początkowo reagował na jazdę samochodem. Wiszące gluty i popiskiwanie. Zaczęłam jeździć przy włączonej muzyce, on siedział z tyłu na psiej macie. Robiłam krótkie kursy zakończone (zawsze) brykaniem po lesie. Na tylne siedzenie wrzucałam mu np. kość z prasowanych ścięgien. Problem minął po ok. 2 miesiącach. Teraz uwielbia jeździć samochodem (ciężko go z niego wyciągnąć). Dodam,że psiak był zmuszony jeździć z tyłu sam.
neravia - 01-09-2013, 16:48
Quaddo, oj moja też się stresowała za szczeniaka, na początku gdy tż prowadził ja siadałam z nią z tyłu, dawałam ciasteczka itp potem jakoś spróbowaliśmy zostawić ja samą i okazało się, że nie było już problemu. teraz jak widzi otwarte drzwi od auta, obojętnie które to wskakuje, bo wie że jazda autem oznacza jakiś super spacerek
Quaddo - 01-09-2013, 19:43
to mnie pocieszyliście, dzięki.
agata01510 - 01-09-2013, 21:13
U nas jeśli chodzi o jazdę samochodem było i jest ok do tej pory. Jesteśmy niezmotoryzowani, więc jak trzeba było gdzieś jechać to albo z sąsiadem, albo z kimś z rodziny, nie jeździmy często, ale Ramzes i Oskar nie mięli i póki co nie mają z tym żadnych problemów, jeśli ktoś do nas przyjedzie, a są drzwi otwarte do samochodu to Ramzes się pakuje nie myśląc o pozwoleniu ze strony czyjejkolwiek, byleby tylko jechać nawet w siną dal ...
Luna552 - 01-09-2013, 21:27
Moją Lunę uczymy jeździć samochodem[oczywiście nie dosłownie, nie za kierownicą:)] od początku, aby nie miała z tym problemów jak będzie duża. No bo w końcu łatwiej jest ją włożyć do samochodu jak waży 3kg a nie jak będzie dużym, silnym psem:)
agata01510 - 01-09-2013, 22:07
| Luna552 napisał/a: | | Moją Lunę uczymy jeździć samochodem[oczywiście nie dosłownie, nie za kierownicą:)] |
| Luna552 napisał/a: | | No bo w końcu łatwiej jest ją włożyć do samochodu jak waży 3kg a nie jak będzie dużym, silnym psem:) |
Bardzo dobrze, ważne żeby Luna od samego początku kojarzyła samochód z dobrymi doświadczeniami
klaudia1234 - 02-09-2013, 13:43
No właśnie najważniejsze jest aby przyzwyczajać psa od początku do danych czynności, bo potem siłowanie się z 40 kilowym labiszonem może okazać się trudne..
Nitka - 03-09-2013, 22:07
Mądry Polak po szkodzie
Moja suka ma 3,5 roku, więc już wiem co zrobiłam nie tak: najgorzej mnie wkurza, jak znajomi psiarze, albo i tacy, którzy psa nie mają, dawali i dają smaczki pochowane w kieszeniach teraz efekt jest taki: kiedy moja suka i koleżanki labradorka widzą jakiegokolwiek ludzia biegną jak szalone wprost na człowieka i bezczelnie sięgają do kieszeni, torby, torebki-pół biedy jak to jest ktoś, kto się psów nie boi i wie, że one biegną uchachane, ale niestety są ludzie, którym zresztą się wcale nie dziwię (jak biegną dwie słonice dudniące po chodniku prosto na ciebie), krzyczący i stojący sekundę przed zawałem.
Poza tym moje szkolenie ze smaczkami jest na nic: nie dasz ty, da tamta pani. Mnie szlak trafia, bo rzadko kto się zapyta, czy może dać, tylko: o labradorek, masz kochana więcej tym żebradorom nie trzeba, więc puszczając psa, musimy mieć oczy wszędzie i znać ludzi którzy idą, jak obcy to łapiemy psy. A psiarzy u mnie mnóstwo, mamy super park na osiedlu, gdzie spotyka się nas cała masa, ale zwykli ludzie tez tamtędy chodzą.
Kiedy stoimy, a psy się bawią jak szalone, nasze siedzą pod taką kieszenią człowieka, która przecież pachnie, nawet jak nic w niej już nie ma i wisi im mela
gio850327 - 05-09-2013, 11:41
Bardzo dobry temat na to by samemu sobie przyznać że nie poszło do końca tak jak chcieliśmy ...oczywiście z właśnej winy . U mnie ekscytacja przy wychodzeniu na dwór...kołowrotki za ogonem i nie ma końca, i niestety ciągnie na smyczy nie zawsze ale jak sobie upatrzy cel to jak orka na polu... . Oczywiscie chętnie wysłucham rad jak sie pozbyc złych nawyków. Pozdrawiam
iwonadp - 08-09-2013, 11:56
Mnie zawsze irytuje zachowanie innych ludzi w sytuacji kiedy przywołuję psa / ja właściciel / a taka paniusia zaczyna go zaczepiać i miziać
agata01510 - 08-09-2013, 21:30
| iwonadp napisał/a: | | Mnie zawsze irytuje zachowanie innych ludzi w sytuacji kiedy przywołuję psa / ja właściciel / a taka paniusia zaczyna go zaczepiać i miziać |
To prawda, jest to irytująca i stresująca sytuacja ...
Olie - 27-09-2013, 16:54
Ah no i dopisuję się do tego tamatu. Jako, że mam problem właśnie:
Wskakiwaniem na kanapę... Jak tylko widzi, że siadam na kanapie to Pako zaraz wskakuje do mnie i mnie "iska" strasznie mnie to złości. Mówię, że ma przestać. Nakazuje zejść z kanapy... a on schodzi ,ale zaraz zaś wchodzi i zaś to robi...
Mąż mówił od początku, żeby nie wchodził na kanapę. tylko teraz nawet już na niej śpi po swoje posłania zjada...
No i te spacery z ciągnącym jak wół na orce Pakiem... moje ręce chyba wydłużyły się o parę dobrych centymetrów! Musze poczytać co z tym fantem zrobić.
evecious - 27-09-2013, 17:14
| Olie napisał/a: | Ah no i dopisuję się do tego tamatu. Jako, że mam problem właśnie:
Wskakiwaniem na kanapę... Jak tylko widzi, że siadam na kanapie to Pako zaraz wskakuje do mnie i mnie "iska" strasznie mnie to złości. Mówię, że ma przestać. Nakazuje zejść z kanapy... a on schodzi ,ale zaraz zaś wchodzi i zaś to robi...
Mąż mówił od początku, żeby nie wchodził na kanapę. tylko teraz nawet już na niej śpi po swoje posłania zjada...
No i te spacery z ciągnącym jak wół na orce Pakiem... moje ręce chyba wydłużyły się o parę dobrych centymetrów! Musze poczytać co z tym fantem zrobić. |
Może spróbujcie nagradzać go za leżenie na posłaniu czy na podłodze, a zakazywać wchodzenia na kanapę, zganiać z niej i kiedy zejdzie i się położy na podłodze to nagroda? nie wiem czy to coś pomoże, ale musielibyście to bardzooo długo utrwalać.
A na spacery polecam szelki Easy Walk, o takie : http://allegro.pl/szelki-...3557410016.html
Nam pomagają i ułatwiają uczenie Rico ładnego chodzenia. Jest duża poprawa, bo nawet jak mu założę obrożę to już tak nie rwie do przodu
Olie - 27-09-2013, 20:42
evecious, o dziękuję ślicznie
Zastanawiałam się jeszcze nad kagańcem uzdowym...
deadend - 27-09-2013, 22:22
| Olie napisał/a: | | Zastanawiałam się jeszcze nad kagańcem uzdowym... | mojemu bardzo kiedyś pomogło, ale musi być dobrze dobrany, wcześniej miałam dwa beznadziejne, nie dość że ciągnął, to jak ciągnął to na pod oczy mu pasek podchodził, w końcu trzeci super zdał egzamin w sytuacjach awaryjnych (spacer z wózkiem) i po jakims czasie nie był juz potrzebny, na spacerach bez wózka do upadłego metoda "drzewka" i było coraz lepiej, fajnie jest też nagle zmienic kierunek jak pies ciągnie to skręcasz w inną stronę i tak co chwilę, az pies sie lekko dezorientuje, musi patrzeć gdzie Ty idziesz a nie drzeć do przodu.
Olie - 29-09-2013, 08:51
Kupiłam wczoraj ten kaganiec. Poszliśmy na spacer. Protestował i to bardzo, mało nie walił głową w ziemię.
Ale w parku się udało pochodzić z nim w tym kagańcu, nagradzałam go za to smaczkami.
Faktycznie działało...
A pamiętasz może deadend z jakij firmy był ten trzeci Wasz ?
deadend - 29-09-2013, 11:50
To jest Ami Play, jakaś meteczka z "4"jest odszyta więc to chyba rozmiar (ale na dorosłego), do dziś go używamy jak trzeba udawać że się ma kaganiec, którego się nie ma
klaudia1234 - 30-09-2013, 17:48
Błąd wychowawczy, raczej nie mój a poprzednich właściciela to to że chyba nie nauczyli Nera spokojnego zachowania przy obcych psach/ludziach... Nero reaguje straszną agresją na inne psy i ludzi.... Saramy się to jakoś wytępić, ale jak na razie na marne..
Siekiera - 04-10-2013, 01:29
Potrzebna mi wasza pomoc mianowicie coś.nie tak dzieje się z blade ponieważ coraz mniej no na dworze gdzie jest pełno pataków itd staje się mniej atrakcyjny tzn czasem. Nie mogę nawet smakołykiem zwrócić na siebie uwagę....pani.od.przedszkola mówiła na początku do innych szkolnych że jest on wzorem do naśladowania szczeniaka a teraz inny psy są posłuszne mały ciężko jak siedzi to piszczy szczeka milczy to samo w domu jak nie zwracam na jego uwagi...o 4 rano itd staram się być dobrym przewodnikiem ale coraz mniej go obchodze np.czasem nie chce nawet dać sie poglaskac po głowie mimo że go nie boije nie mówię już o zdarzeniu w piszczek jam tam żeby... Mały piszczy szcekA ją już pisałem w innym temacie od 2 tyg i nie.wie. Co już robić zawsze na szkoleniach mówiłem. Siadł siadał a wszyscy czy robili że jak on tak grzecznie siedzi przy lewej nodze a teraz usiadzie na.chwilę j już chodzi szuka liści.płatków....a jak siedzi to milczy szczęka nie wie..co.robić;( przepraszam za pisownię ale dotyk w telefonie mi pada
iwonadp - 04-10-2013, 10:29
Siekiera, być moze brak konsekwencji spowodował ze młody Cie olewa .Kiedy wydajesz komende musisz ja egzekwować i spowodować ze pies ją wykona .Cwiczcie w domu gdzie mniej sie rozprasza ,na spacerach musisz wybrac ta chwile kiedy jestes pewny ze pies Cie posłucha .Mam nadzieje ze wiesz jak wydawac komendy ;jest to zawsze to samo słowo np "siad", nie za każdym razem inne np."siadaj", " usiądz" , "no prosze siadaj". Pomijam fakt ze za chwilę zacznie sie okres buntu nastolatka .
I jeszcze jedno psy nie są szczęśliwe kiedy głaszcze sie je lub klepie po głowie .
Siekiera - 04-10-2013, 13:11
Rozumiem mały był naprawde super słuchał mnie strasznie jak na takiego małego teraz jak w/w mówie siad siada i zaraz coś węszy i co najgorsze skacze na ludzi nie wiem jak to u niego wycofać że tak powiem dodam że jak się czegoś uczymy to jestem konsekwentny ostatnio 45 min walczyliśmy by na komęde leżeć leżał bo to umiał tylko nie chciał efekt taki że już rozumie... Ale te piszczenie i szczekanie nie rozuemiem może to jakiś jego bunt?
szalej - 04-10-2013, 14:27
Siekiera, bardzo możliwe że to bunt, laby przechodzą ich kilka w swojej młodości Dlatego tak ważne jest według mnie szybkie zaczecie szkolenia bo potem przychodzi bunt gdzie pies głuchnie i zapomina wszystko ale jak ma sie solidne podstawy to mozna to przejść.
Siekiera - 04-10-2013, 22:01
Aa co z tym milczeniem nie mam już pomysłów
iwonadp - 05-10-2013, 08:13
Siekiera, a co robisz kiedy zaczyna piszczec ,opisz dokładnie cała sytuacje .
Siekiera - 05-10-2013, 16:01
Np.jesteśmy na szkoleniu i każe mu siedzieć....kiedyś siedział i ok a teraz po chwil piszczy szceknie to.mówię mu cicho.. W domu.jak nie patrzę na niego tzn nie interesuje się nim to tak samo... Ale też nie zawsze... Wtedy olewam go i czasem daje sobie spokój czasem nie... Teraz np gryzie zabawkę i czasem za piszczy... Ale większości jest tak np 5 rano siada patrzy na mnie.j piszczy jak wstane jest już ok
Quaddo - 05-10-2013, 16:15
| iwonadp napisał/a: | | Cwiczcie w domu gdzie mniej sie rozprasza ,na spacerach musisz wybrac ta chwile kiedy jestes pewny ze pies Cie posłucha |
zgadzam się w 100%. u nas w domu jest wszystko cacy, nawet pięknie aportuje piłkę, ale na spacerach (szczególnie w nowych miejscach za dużo rzeczy go rozprasza) szczególnie w tej porze roku. cały zeszły tydzień spacer dla mnie to była istna męka, nawet go nie spuszczałam ze smyczy- bo liście latały wszędzie i młody w amoku gonienia liści nie parzył gdzie leci, o wypadek łatwo, jak mi wleci na ulicę, nawet na takiej osiedlówce. oczywiście sobie to odbił wczoraj, jak go wzieliśmy do parku - na pierwszy widok innego psa poleciał w długą. jakbyśmy zupełnie nie istnieli. do tej pory udawało nam się go odwołać, ale wczoraj po prostu ogłuch.
ale pod koniec zaczyeliśmy sę z nim bawić w chowanego i słuchał.
czasami pisknie jak chce mojej uwagi, ale to raczej jak chce żebym mu otworzyła drzwi do ogródka, albo jak go coś boli i chce extra głaskania po brzuszku. wtedy się nie mogę odpędzić, ładuje się na chama na kolana, albo ciamćka moje nogi i ręce aż go wezmę.
[ Dodano: 05-10-2013, 22:03 ]
tak a propo ucieczek.
mój znajomy ma collie i małego synka. synek chyba się pastwi nad psem ...znaczy "bawi się" ale jak widziałam jak siębawi z Quaddo, to musiałam zwrócić uwagę i nie chcę tego chłopaka widzieć w pobliżu mojego psa.
wracając do tematu. znajomy narzekał, że pies mu dwa tygodnie temu na spacerze uciekł i dopiero po dwóch dniach go odzyskali, jak ze schroniska zadzwonili.
Dziś mój mąż zdzwonił się z tym zanjomym i poszli z psami (i synkiem) do lasu..pies..ledwo spuszczony ze smyczy poooleeeeciałł w długą, a nasz za nim. wiadomo tak u nas spacerki na naszych polach wyglądają, że się często zbierają spontaniczne grupki psiaków i sobie biegają pod okiem człowieków. tak że nasz pies nie jest zwyczajny do psów, które nie wracają do właścicieli.
tak czy siak, panowie się rozdzielili i zaczeli przeszuiwać las. kolega po 20 min znalazł oba psy, zawołał je, nasz do niego przyszedł, a jego pies poleciał znów w długą. po przeszło godzinie zadzwonili z jakiejś farmy w pobliżu, że pies jest u nich, chłopaki pojechali i co pies na sam widok swojego pana znów w długą.
i tak sobie myślę.....czy ten pies po prostu nie czuje wolności w tych ucieczkach i nie chce wracać, bo dziecko się z nim brutalnie bawi??
iwonadp - 06-10-2013, 08:43
Siekiera, wydajesz komende 'siad' ,pies sieda i zaczyna szczekac ale cały czas siedzi - polecenie wykonane jest dobrze . Po siadzie przechodzicie zaraz do marszu ,wiec tu na pewno przestaje gadac bo jest inna komenda i nagroda i Twoja pochwała .
Nie jestem zwolenniczka wysyłania szczeniaków na szkolenia podstawowe , poniewaz nie spotkałam sie z grupami podstawowymi dla maluchów a tu jednak ta nauka posłuszeństwa przez zabawe jest konieczna . Mysle jednak ze Wy po skonczeniu przedszkola / do jakiego wieku u Was jest przedszkole / powinniscie ruszyc na szkolenie , to umocni Twoja pozycje przewodnika i rozwinie wiedze o psach .
[ Dodano: 06-10-2013, 08:50 ]
Quaddo, musi byc cos nie tak collie mimo ze pasterski a moze wlasnie dla tego sa silnie zwiazane ze swoja rodzina .
Siekiera - 07-10-2013, 18:48
U nas przedszkole jest do 6 miesiąca.. A co do tego co pisalas to masz rację że jak ruszymy to przestaje szukać dlaczego? No i piszczy np jak idę.do łazienki a żona siedzi z nm to tak długo milczy aż nie wyjde i nie wiem co robić
Gocha2606 - 07-10-2013, 20:26
Siekiera, a czy młody aby nie nauczył się wymuszać Twojej uwagi?
Piszesz, że przy żonie nie piszczy, dobrze rozumiem?
[ Dodano: 07-10-2013, 20:51 ]
Aha, znalazłam Twój niedawny post w innym temacie:
http://forum.labradory.or...r=asc&start=180
Co znaczy, że trenerka walczyła z psem chcąc żeby się położył - co dokładnie robił pies, a co trenerka ?
Jakie zalecenia dostaliście co do tego piszczenia/ szczekania?
snowflake - 07-10-2013, 23:39
Ja się pochwalę wspaniałym wychowaniem mojej rodziny.
Jedzenie przy stole!
Jak Cece była mała, to wszyscy jej dawali, bo "tak słodko prosi" a ja sobie mogłam mówić w powietrze, żeby psa nie przyzwyczajać. Powtarzałam od początku, żeby jej nie dawać. Po pierwsze dlatego, żeby jej nie mieszać jedzenia, a po drugie dlatego, że się nauczy..
"a tam, gadasz, patrz jaka jest słodka"..
Ja przy psie nie jadłam, wychodziłam do innego pokoju i tak samo radziłam robić domownikom. Ale gdzie tam, po co mnie słuchać. Nie jestem cały dzień w domu, więc nie mam niestety wpływu na to, jak inni zachowują się w stosunku do mojego psa.
Teraz sytuacja wygląda tak: gdy domownicy jedzą obiad, Cece skacze im na kolana i wkłada pysk do talerza. Jak nie chcą jej dać, to szczeka. Wtedy słyszę jedynie "Kaaaaaaaaaaaamila, weź ją, my jemy!" Powtarzam zawsze, żeby ją ignorować, odpychać i nawet na nią nie patrzeć, nic nie mówić, może sobie szczekać, w końcu przestanie.
No nie.
Oni nie mogą.
Oni nie potrafią.
Ona ma nie szczekać.
Po prostu mam wziąć tego psa!
Przy mnie to działa. Jak jem, a ona próbuje wybłagać jedzenie i ją ignoruję, to po chwili sobie odpuszcza. Siedzi grzecznie i czeka aż zjem.. Ale jak ja mam oduczyć jej tego całkowicie, skoro oni swoje wiedzą i na swoim postawią..
Tak samo jest z leżeniem w łóżku. Mówiłam od początku, od pierwszej nocy Cece w naszym domu.
Do łóżka NIE. Ale po co mnie słuchać? Cece już nawet próbuje zrzucać ludzi, jak ma ochotę się położyć na poduszce. A oni jeszcze ją wołają!
Siiiiiisi, chodź, idziemy spać!
Żadne moje argumenty nie przemawiają im do rozsądku, ja psa uczę inaczej, a oni robią po swojemu.. Jestem ciekawa jak to będzie wyglądało, kiedy Cece będzie ważyła dwa razy więcej niż teraz i będzie dwa razy większa..
Czasami mam ochotę siąść i ryczeć.
Quaddo - 08-10-2013, 14:00
to ja sié pochwale, ze ja nie mam problemu i z mezem dokladnie ustalilismy na co psu pozwalamy, a na co nie.
on nie zna smaku naszego jedzienia i nie sklacze jak jemy, owszem czasami przychodzi zamanifestowac swoja obecnosc - ale przewaznie siada na swojej poduszcze i grzecznie czeka az skonczymy (zebysmy zwrocili na niego uwage) albo wlazi pod stol. nawet udaje nam sie jesc na kanapie ogladajac tv. jedyne czego nie mozemy jesc siedzac na kanapie to sera i serowych krakersow -nie wiem czemu ale to go strasznie ciagnie.
jedyne co - to maz sie z nim czasami dosyc ostro bawi w przepychani i sie dziwi, czemu pies go podgryza a mnie nie
snowflake - 08-10-2013, 21:27
| Quaddo napisał/a: | | nawet udaje nam sie jesc na kanapie ogladajac tv. |
Mogłabym sobie pomarzyć...
Dziś kupiłam sobie paluszki, Cece spała(na łóżku oczywiście ) Więc myślałam, że sobie spokojnie zjem oglądając serial. A gdzie tam! Wystarczyło, że ruszyłam paczką i już otwierała oczy. Musiałam to otwierać bardzo powoli, zajęło mi to chyba z 20 minut.. Kaszlałam i kichałam, żeby nie słyszała szumu..
aganica - 08-10-2013, 21:36
| snowflake napisał/a: | | zajęło mi to chyba z 20 minut.. Kaszlałam i kichałam, żeby nie słyszała szumu. | O matko...umarłam..
snowflake, Jesteś wielka
Moje w takich chwilach siedzą w kałuży z cieknących glutów ale nie podejdą..
Quaddo - 08-10-2013, 21:51
| snowflake napisał/a: | | Wystarczyło, że ruszyłam paczką i już otwierała oczy. |
no nasz też przylatuje, nawet siada i sie gapi, jak miseczka leży pomiędzy nami, zaczyna niuchać, ale słyszy "eee" i siada na ziemi, po kilku minutach olewania daje spokój.
po za oczywiście czynkolwiek z serem. ma bzika na punktcie sera i bezczelnie skacze jak czuje krakersy serowe, czy sam ser. im bardziej śmierdzący ser, tym gorzej
kiedys prawie oszalał, jak wyjełam stiltona z lodówki. ale staramy się opanowywać jego zapędy.
młody przylatuje do kuchni za każdym razem jak słyszy szelest, a raczej gruchotanie , śmieszne to jest jak reaguje na młynek z pieprzem wiecie, nasz pies żyje na suchej karmie, to dla niego podobny dźwięk
też jak przygotowujemy jedzenie w kuchni, to staramy się mu nie dawać, ani nie upuszczać.
a ślinił mi się raz, jak piekłam te ciasteczka wątróbkowe.
no i nie można dać się zwariować, na początku głupio sie czuliśmy jak tak patrzył, jak jemy, ale już nie zwracamy uwagi. ale mówię, twardo przestrzegamy tej rególy. bo umowa że nie wpuszczamy psa na kanapę padła po tygodniu
snowflake - 08-10-2013, 23:48
aganica, przestań, nie umieraj!
To niestety często tak wygląda, jak chcę sobie coś zjeść w spokoju to muszę czekać aż ona zaśnie, na paluszkach do kuchni, a potem z kuchni to przynosić pod kocem, żeby nie widziała..
Cóóż, przynajmniej jest śmiesznie..
| Quaddo napisał/a: | | ślinił mi się raz, jak piekłam te ciasteczka wątróbkowe. |
Cece raz mi obśliniła pół kuchni. Jak weszłam w kałużę to myślałam, że zrobiła siku.. Ale nie! Obślinione nogi od stołu, podłoga i cały pychol. Ślimtala się tak chyba z pół godziny.
Zazdroszczę wam bardzo!
[ Dodano: 09-10-2013, 20:37 ]
O, jest jeszcze jedna rzecz, którą domownicy robią zupełnie inaczej niż ja.
Mianowicie sygnały optyczne na komendy. Ja Cece uczyłam prawie od początku, podstawowe komendy umie bez mrugnięcia okiem. Potrafi wykonać wszystko przy samym sygnale optycznym, jak i przy samej komendzie słownej. Ale umie coraz mniej.. A dlaczego? Bo domownicy sobie ustalają swoje własne komendy optyczne. Na przykład, jak mówią psu "siad" to pokazują palcem do podłogi. Podczas, gdy ten palec do podłogi to komenda optyczna do warowania. I takim sposobem pies nie wie co ma robić, bo pokazują mu warowanie, ona się kładzie, a oni do niej krzyczą "SIAD!!!' i znów pokazują palcem na ziemie..
W dodatku zawsze wtedy słyszę "Ty niby tak tego psa uczysz, a on nic nie umie"..
Siekiera - 10-10-2013, 19:08
Nie wiem naprawdę jak już reagować na te piszczenie np.jestem w innym pokoju czy w łazience mały piszczy często też jak śpie to siedzi patrzy na mnie i piszczy nie wiem co z tym zrobić:(
Quaddo - 10-10-2013, 20:07
| snowflake napisał/a: | | "Ty niby tak tego psa uczysz, a on nic nie umie".. |
wkurzające to jest. my na szczęście jesteś my we dwójkę i ustalamy rzeczy między sobą, ale i tak są różnice. ze mną pies chyba mniej żre na spacerach, ale ukradkiem, bo wie że zaraz będzie miał rozdziwaioną szczękę, a tego nie lubi . kiedy na spacerze z pańciem, to odkrza ostro.
teraz oduczamy od kanapy, ale nie wim czy dam radę, bo on tak fajnie grzeje mi w nogi
i nie ma co zazdrościć, po porstu ustaliliśmy to od początku, ze nie dostaje naszego jedzenia i nie dostaje ze stołu. jak już to dostaje jak coś zrobi - w ramach nagrody i zawsze z ręki, albo z podłogi. przy większej ilości domowników - będzie ciężko.
| Cytat: | Nie wiem naprawdę jak już reagować na te piszczenie np.jestem w innym pokoju czy w łazience mały piszczy często też jak śpie to siedzi patrzy na mnie i piszczy nie wiem co z tym zrobić:(
|
a nie było tak, że jak był mały to poświęcałeś mu dużo uwagi? pewnie mu teraz tego brakuje-bo chce się bawić. nasz upierd też wymusza uwagę, ale staramy się go zachęcać, żeby bawił się sam. w sumie nie ma wyboru-albo bawi się sam, albo się nudzi. polecam zabawki typu kong, czy puste butelki po wodzie. ja osostnio na oczach psa włożyłam do butelki kilka kulek karmy i zakręciłam - obrabiał ja długo
tenshii - 10-10-2013, 20:14
| Siekiera napisał/a: | | nie wiem co z tym zrobić:( |
totalnie ignorować
snowflake - 10-10-2013, 20:44
Cece też tak czasem ma, że siedzi i płacze. Jak małe dziecko, domaga się zabawy albo głaskania. Ale ignoruję i odpuszcza.
Siekiera - 10-10-2013, 22:51
Dziś znowu po mojej nocy w pracy 2 h nie dawał mi spać przynosił mi zabawki potem siedział i płakał...co do.konga to mam gumowa kule z przygodami i zastanawiam się bo moje kulki wchodzą tam ciasno i nie wiem czy czasem sobie nie poradzi .... Mam jeszcze pytanie mały prawie za każdym razem jak uda mi się zniknac nie zauważony wskazuje na łóżko i tam sobie leży jak nas nie ma to samo valencia łóżko w klęczkach trochę mnie to denerwuje idzie jakoś na to zaradzić? I pytanie odnośnie spacerów wychodzimy super bawimy się itd ale często jest tak że jak wracamy to staje i nie chce iść dalej jak pójdę w inna stronę niż dom to ok
Pablo - 10-10-2013, 22:58
| Siekiera napisał/a: | | często jest tak że jak wracamy to staje i nie chce iść dalej jak pójdę w inna stronę niż dom to ok |
Miałem to samo. Zmieniaj trasę, wracaj do domu od różnych stron, bo pies już zna drogę i wie, że zaraz się spacer skończy. No to wracać nie chce
aganica - 10-10-2013, 23:10
| Siekiera napisał/a: | | bawimy się itd | Jak się bawicie? to ważne by zabawa nie polegała na samym aporcie czy gonitwie.
Pracuj z nim, użyj klikera,smaczków..wymęcz umysłowo...niech myśli, kombinuje. To bardziej męczy niż zabawa.
Powrót też na smaczka..ładny powrót przy nodze z nagrodą. Po wejściu na klatkę schodową czy do domu ... mizianie i smaczki.Niech powrót kojarzy z czymś przyjemnym.
W domu ..ignoruj wymuszanie ale i przeznacz krótkie chwile na pracę /nie zabawę w szarpanie czy przeciąganie/ znowu kliker..naucz przynoszenia przedmiotów, naucz myślenia,Jest wiele, fajnych zabaw rozwijających a jednocześnie męczących.
Właściciel też "człowiek" i ma prawo do spokoju i odpoczynku.
Ty szanujesz psa azyl /legowisko/ niech i on uszanuje Twoją prywatność.
Quaddo - 11-10-2013, 00:21
Aganica ma rację Mr Q. to nasz pierwszy pies, ale pamiętam ile pracy moja koleżanka wkładała w układanie swojego goldena.
trzeba psom urozmaicać spacery, na początku bywa ciężko iść w nowe miejsce (dużo wąchania i rozpraszania), tak samo jak przyzwyczajać do hałasu. my mamy już alternatywnie kilka tras obcykanych i pies nie ma pojęcia ile potrwa spacer, chociaż chyba sie nauczył, że spacer lunczowy to jest taki mgusiem, bo im szybciej się załtwi, tym szybciej dostanie jedzonko dwa miesiące temu zajmowało mi to 20 min, dziś 7 min
my troszeczke podglądaliśmy jak ludzie trenują swoje psy na spacerze, tu na forum i dla próby zaczeliśmy z Mr Q, zabawa banalna w przybieganie (gdzie zwiększamy za każdym razem dystans) i w chowanego pies to uwielbia i nawet smaczków nie potrzebuje, zaczyna węszyć za nami. on to chyba bardziej woli niż aport bardzo lubi też grać w nogę. trenujemy tez chodzenie przy nodze, ale seriami po kilka minut.
w domu...to staramy się go nie zamęczać treningiem - w końcu to szczeniaczek, jak czegoś nie łapie, to dajemy spokój. ale on to lubi (trening). jak widzi, że mam kliker w ręce, lub rękę zwinętą w pięść (wiadomo smaczki) to siada cały skupiony i taki naprężony w gotowości (czasami po prostu głodny ). dwa tygodnie temu nauczyłam go przybijać piątkę i zabrało to mi trzy próby (umiał podać łapę i "drugą" łapę już dawno), z koleji turlanie, ukłon, czy obracanie się na około to były męki na ugorze, więc odpuściłam na razie.
to jest szczenie, jak dziecko, on łaknie uwagi. nasz to tak cierpi czasami jak wychodzę po lunczu do pracy, że nam demoluje przedpokój.
a co do wracania do domu to Aganica ma rację. pies powroty musi kojarzyć z czymś dobrym. ja na poczatku mu wydawałam komendę "szukaj domu" teraz jest "do domu" i jak idzie to mu słodzę jaki to grzeczny piesek , na początku jak dochodził pod drzwi był klik, smaczek, mizianko i pochwały. to tak samo jak z wołaniem psa do siebie, może Ci napędzić stracha, narozrabiać, ale jak już przyjdzie to TRZEBA go jakoś nagrodzić, inaczej jaki sens pies będzie widział w wracaniu? a nie daj boże dostanie bęcki za przychodzenie, to jeszcze zacznie uciekać.
się rozpisałam, słowotok prosze zwalić na wino od dzis jestem na "wipocinku" a w planach urlopowych mam właśnie trening na luźnej smyczy sesesese
iwonadp - 11-10-2013, 21:51
Siekiera, co robiłes kiedy w nocy dostałes zabawke bo mam nadzieje ze jej nawet nie dotykałes .
Mam takie wrazenie ze do pewnego momentu pobłazacie psu i pozwalacie na cos a potem kiedy to zaczyna byc juz dla Was uciazliwe zdajecie sobie sprawe ze jest problem / pies ma wyrobiony nawyk i wie co na Was działa bo to on Was teraz szkoli i musze powiedziec ,ze jest w tym dobry / i co z tym zrobic .
[ Dodano: 11-10-2013, 22:04 ]
snowflake, ma jesc tak zeby pies nie widział ................ to chyba w kibelku . MUSI WIDZIEC JAK JA JEM . Ja jestem jego przewodnikiem , w bardzo wielu madrych ksiazkach na temat wychowania psa zaleca sie nawet pozorowane jedzenie podczas przegotowania posiłku dla psa .
[ Dodano: 11-10-2013, 22:05 ]
Siekiera, co robiłes kiedy w nocy dostałes zabawke bo mam nadzieje ze jej nawet nie dotykałes .
Mam takie wrazenie ze do pewnego momentu pobłazacie psu i pozwalacie na cos a potem kiedy to zaczyna byc juz dla Was uciazliwe zdajecie sobie sprawe ze jest problem / pies ma wyrobiony nawyk i wie co na Was działa bo to on Was teraz szkoli i musze powiedziec ,ze jest w tym dobry / i co z tym zrobic .
[ Dodano: 11-10-2013, 22:07 ]
Mam problem z siecia dlatego takie czary sie dzieja .
Ania8017 - 22-01-2014, 08:28 Temat postu: Na co pozwolić? Tak się zastanawiam,bo tak naprawdę wszystkiego się zakazuje-nie rusz tego,tego nie gryź, nie skacz itd. Dziś młoda dorwała pustą plastikową butelkę po wodzie-wiadomo szaleństwo;) poszalał z tą butelką 5 minut i się położyła(wcześniej byłyśmy na dworze,więc trochę już się wybiegała). Czy powinnam jej zabrać tą butelkę,czy pozwolić się wyszaleć? Bo przecież to jest w końcu szczeniak i gdzieś musi się "rozładować". Tylko z drugiej strony taka chwila szaleństwa ją nakręca i potem w przypływie entuzjazmu chciała ugryźć kawałek książki wystającej z półki-na szczęście ładnie reaguje na "nie" i szybko się uspokaja. Wiadomo,że w domu są rzeczy,które tak naprawdę są do wywalenia i nic by się nie stało,gdyby je sobie trochę poczochrała,tylko czy potem nie będzie chciała czochrać wszystkiego? Czy powinna się bawić tylko swoimi zabawkami?
kamil8406 - 22-01-2014, 08:34
Butelka najlepsza zabawka tylko trzeba takie to plastikowe przy zakrętce (przy otwarciu sie taki pierscien oddziela niewiem jak to nazwać ) zdjąć, zakręcić butelkę i niech się bawi. Można też zrobić dziurki na karmę w po bokach butelki zakręcić i podczas kulgania wypada karma (darmowy kong ) .
Quaddo - 22-01-2014, 13:58
| Ania8017 napisał/a: | | Czy powinnam jej zabrać tą butelkę,czy pozwolić się wyszaleć? |
zostaw butelke, ale nadzoruj, nasz zawsze je na części drobne niszczył, ale po tym jak włożyłam smaczki do srodka zaczął jeść z tym plastikiem. więc era butelek skończona.
to były takie miekkie butelki po mineralce. z twardymi dużymi jak po coli, jest więcej zabawy, ale to u nas w domu rzadkość.
| Ania8017 napisał/a: | | bo tak naprawdę wszystkiego się zakazuje-nie rusz tego,tego nie gryź, nie skacz itd. |
my naszemu pozwalamy na gryzienie zabawek, nie naszych rzeczy, a jak coś zabierze to zamiast mu zabierać, każemy przynieść do drógiej osoby (nadal problem z oddawaniem) - on wtedy ma zabawę, a my odzyskujemy rzecz nie zniszczoną (po za obśinieniem).
aganica - 22-01-2014, 17:32
| Quaddo napisał/a: | | z twardymi dużymi jak po coli, jest więcej zabawy, | Hera i Fioo ..uwielbiają butelki ale... najważniejsze dla nich jest ją odkręcić, potem zgryzają gwint i tu zaczyna się problem bo.. tym, pogryzionym gwintem, bardzo sobie kaleczą dziąsła więc... butelek do zabawy nie dostają.
Pozwalam rozszarpywać stare ręczniki /wtedy psy się bawią w przeciąganie/ mogą to robić, tylko z ręcznikiem z którego jest zrobiony szarpak /pocięty na paski i spleciony w warkocz/
Czasami przymykam oko na kradziejstwo... to zabawa Fiooo. Ona kradnie rzeczy mojego syna i przynosi na wymianę za smaczki.Czasami mnie to wnerwia ale...pozwalam dla świętego spokoju /taka moja słabość/
Quaddo - 22-01-2014, 17:45
| aganica napisał/a: | | Czasami mnie to wnerwia ale...pozwalam dla świętego spokoju |
mibec - 22-01-2014, 17:52
| aganica napisał/a: | | Czasami mnie to wnerwia ale...pozwalam dla świętego spokoju | bardzo pedagogiczne
aganica - 22-01-2014, 18:02
| mibec napisał/a: | bardzo pedagogiczne | Przeca nie będę ściemniać, że mam psy idealne bo...tak nie jest ..
Popełniam błędy ..jak większość właścicieli. Bywa że jestem zmęczona i udaję że czegoś nie widzę /dla świętego spokoju/
Bywa, że nie zganiam z kolan Lovelasa, podczas rozmowy telefonicznej. Ja rozmawiam a on /zawsze/ pakuje mi się na kolana i wytrąca mi telefon z ręki /nienawidzi jak gadam sama do siebie/ jest wtedy wnerwiający a jego bezczelność przekracza wszelkie granice.
Wiem...powinnam reagować, zgonić, odesłać na legowisko ale... w takich chwilach nie będę cyrków robiła bo co ? co powiem osobie z która rozmawiam? że pies nie wyraża zgody bym z nią rozmawiała i muszę go przywołać do porządku ?
I tak większość znajomych uważa mnie za "chorą" na punkcie swoich psów.
katerina - 22-01-2014, 20:28
Mogłabym napisać książkę o popełnionych przeze mnie błędach, miałaby tytuł "Jak nie wychowywać psa"
Jednak to co jest moją największą porażką to to, że Ami cały czas ciągnie na smyczy. Próbowałam różnych metod, w chwilach zwątpienia nawet była kolczatka jednak poległam i teraz godzę się z tym, że mój pies idzie grzecznie tylko kiedy nie widzi nic ciekawego wokół. Najgorzej kiedy widzi innego psa lub idziemy w miejsce które kojarzy jej się z zabawą, wtedy ja mam powyrywane ręce a bywało nawet że leżałam w błocie
edyta9119 - 23-01-2014, 07:33
| Cytat: | | Ja rozmawiam a on /zawsze/ pakuje mi się na kolana i wytrąca mi telefon z ręki |
widzę, że nie tylko ja mam taki "problem", ale też jakoś szczególnie mu tego nie zabraniam...próbuję skupić się na rozmowie choć jest ciężko
Daisy0311 - 23-01-2014, 09:19
Ja to już w ogóle się nie wypowiadam ile błędów popełniłam ale to tylko i wyłącznie z czystego nygustwa w końcu mam prawo w niedziele się urodziłam
Ania8017 - 23-01-2014, 11:21
| Daisy0311 napisał/a: | Ja to już w ogóle się nie wypowiadam ile błędów popełniłam ale to tylko i wyłącznie z czystego nygustwa w końcu mam prawo w niedziele się urodziłam |
No właśnie-najgorszy jest brak konsekwencji. Czasem człowiek chce mieć spokój i przymyka oko,na coś czego normalnie nie pozwala. Z dziećmi jest dokładnie tak samo;)
dominika92 - 27-01-2014, 12:33
z mojej strony to było ganianie za psem jak coś zabrał..no to teraz jak coś zabierze to ucieka
snowflake - 27-01-2014, 13:00
| dominika92 napisał/a: | z mojej strony to było ganianie za psem jak coś zabrał..no to teraz jak coś zabierze to ucieka |
U nas to samo.. W dodatku jak ukradnie na przykład skarpetke i chce jej się zabrać, to połyka... Eh.
dominika92 - 27-01-2014, 18:37
snowflake, o kurde, połykanie to już hardcore. No cóż, jesteśmy mądrzejsi na przyszłość:P
Quaddo - 27-01-2014, 19:18
| snowflake napisał/a: | | chce jej się zabrać, to połyka... Eh. |
nasz też
pasiconik - 27-01-2014, 19:49
Ja żałuję, że pozwoliłam Fidze spać w ludzkim łóżku... Jest ok jak leży sobie w nogach albo z boku pod kołdrą, ale jak nie do końca chce jej się spać i ciągle zmienia miejsca, to normalnie po mnie chodzi! A jak wyrwana ze snu ryknę na nią, żeby złaziła, to owszem, zejdzie, ale jest spowrotem po kilku minutach, kiedy ja już znowu zasnę, i znowu budzi mnie dreptaniem
Ewelina - 27-01-2014, 21:57
moim błędem wychowawczym było pozwalanie ludziom na głaskanie Yoko, ona nie potrafi nad sobą zapanować kiesy ktoś do niej podchodzi, zachowuję się jak szczeniak skaczę, podgryza. To jest straszne. Za nic nie mogę jej oduczyć takiego zachowania, nie reaguję na nic wtedy
agata01510 - 31-01-2014, 22:45
| pasiconik napisał/a: | | Ja żałuję, że pozwoliłam Fidze spać w ludzkim łóżku... Jest ok jak leży sobie w nogach albo z boku pod kołdrą, ale jak nie do końca chce jej się spać i ciągle zmienia miejsca, to normalnie po mnie chodzi! A jak wyrwana ze snu ryknę na nią, żeby złaziła, to owszem, zejdzie, ale jest spowrotem po kilku minutach, kiedy ja już znowu zasnę, i znowu budzi mnie dreptaniem |
Ja nie żałuję, że zwierzaki śpią z nami, ale z kolei lubią włazić pod kołdrę ( oprócz kota ) i jak Ramzes dopadnie nasze stopy to już po spaniu, uwielbia lizać po rękach i nogach, łaskocze to przeokropnie , jak schodzi z łóżka to razem z kołdrą
Feliks - 02-01-2015, 10:23
Moje błędy to ostateczny brak konsekwencji. Nie jedz gówna, odciągam, zachęcam czymś innym, odwracam uwagę, potem już mi żyłka skacze, ale staram się zachować cierpliwość, a na końcu jak jednak tarza się w tym gównie, a ja stoję patrzę i myślę sobie, mam to już w dupie, chyba się przyłączę
Poza tym jak chciał lecieć do ludzi, skakać i do samochodów to napinałem smycz i on wariował w powietrzu jak latawiec, teraz przytrzymuję smycz na dół, żeby nie mógł oderwać się od ziemi i jest zdecydowanie lepiej, odpuszcza szybciej:)
Czy wasze psy też jedzą gówna i lubią gównanie kąpiele?
tenshii - 02-01-2015, 10:40
| Feliks napisał/a: | | Czy wasze psy też jedzą gówna i lubią gównanie kąpiele? |
To hobby mojej suki. Dodatkowo padlina, rybie flaki pozostawione przez wędkarzy... Generalnie wszystko co cuchnie
Niektóre psy tak mają.
Na zjadanie może pomóc Ruben Tabs, albo żwacze, bo czasami to efekt nieprawidłowej flory bakteryjnej w jelitach, ale niektórym psom niestety nie pomaga i tak już niestety zostaje
Feliks - 02-01-2015, 13:21
Mi zafundował rano istną eksplozję smaków i aromatów. Kilka tygodni temu. Słyszę, że chodzi i w brzuchu mu jeździ jak parowozownia, bum bum bum bum i nagle bum...bełt w kuchni, stałe miejsce. No to mówię ok, ale jak wszedłem do kuchni to pan zrzygał się obok psa od gówna i żygów gorsze jest tylko gówno w żygach
iwonadp - 02-01-2015, 13:51
Feliks, czytam i płacze
Kupa ,która tak fascynuje pod wzgledem smakowym jak i zapachowym Twojego psa to musi być ........ ludzka nie ma bata .
A tak powaznie to moze zakup żwacze śmierdziele ,lub sam troszkę zepsuj kawałek mięska / tak np ze 2 dni niech poleże w kuchni na blacie /.
Feliks - 02-01-2015, 13:54
Nie może być ludzka, bo jak siedzi przy mnie w kibelku jak robię klocka porannego to niuchnął raz i zaprzestał
kamil8406 - 02-01-2015, 14:51
Feliks, spróbuj dać trochę jogurtu probiotycznego ( chodzi o uzupełnienie flory baktryjnej w przewodzie pokarmowym psiula) Feliksowi u mnie pomogło na jedzenie takich smakołyków . W przypadku mojej Inuśki rumentabs nie działały .
Feliks - 04-01-2015, 18:21
Dajemy od wczoraj jogurt i zobaczymy co wyjdzie:) Będę informował na bieżąco
ulennia - 03-05-2015, 20:30
| aganica napisał/a: | | Quaddo napisał/a: | | z twardymi dużymi jak po coli, jest więcej zabawy, | Hera i Fioo ..uwielbiają butelki ale... najważniejsze dla nich jest ją odkręcić, potem zgryzają gwint i tu zaczyna się problem bo.. tym, pogryzionym gwintem, bardzo sobie kaleczą dziąsła więc... butelek do zabawy nie dostają.
Pozwalam rozszarpywać stare ręczniki /wtedy psy się bawią w przeciąganie/ mogą to robić, tylko z ręcznikiem z którego jest zrobiony szarpak /pocięty na paski i spleciony w warkocz/
Czasami przymykam oko na kradziejstwo... to zabawa Fiooo. Ona kradnie rzeczy mojego syna i przynosi na wymianę za smaczki.Czasami mnie to wnerwia ale...pozwalam dla świętego spokoju /taka moja słabość/ |
Nasza Kalka jest z nami 9 dni.Nie ma jeszcze wszystkich szczepień i jak na razie jest na kwarantannie w domku.W kuchni leży jej mata do załatwiania się. Na poczatku sikała nam gdzie popadło 8 Zaczęliśmy nagradzać ją za sikanie na macie.Teraz wygląda to tak:Kala sika-dostaje nagrodę,po chwili idzie znów, zrobi kilka kropelek i podchodzi zadowolona po smakolyk
Taka mała a taka cwana
urtica1 - 19-05-2015, 09:32
ulennia małe spryciule wiedzą jak wyłudzić nagrodę
U nas są podobne sytuacje z komendą "do mnie", którą Tolka szybko opanowała. Uczyłam wykorzystując przypadek, widzę że Tolka pędzi w moim kierunku, krzyczę "Tola, do mnie", gdy Tolka jest przy mnie, wtedy dostaje nagrodę.
Po kilka powtórzeń co jakiś czas i psiejsko wiedziało co ma robić ale teraz ucieka mi pod stojący samochód, skąd ciężko ją wydobyć, obserwuje mnie i w napięciu podrywa co chwilkę pupę gotowa do startu. Czeka aż ją przywołam, przybiega jak wystrzelona z procy i szczęśliwa czeka na nagrodę
Dexterxvs - 19-05-2015, 15:37
Psy to cwane bestie są
|
|