| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Mój pies boi się psów po pogryzieniu
AgniesiaP - 17-09-2008, 19:20 Temat postu: Mój pies boi się psów po pogryzieniu Nie znalazłam podobnego tematu, więc postanowiłam założyć ten. W dziale psychika, dlatego że jest to ważny problem ze względu psychiki pieska, a nie wiem czy sama sobie z tym poradzę. Dawno mnie na forum nie było, ale moja dzidzia (choć jeszcze w brzuszku) dawała mi się we znaki i trochę leżałam w szpitalu, potem byłam u rodziców i nie za bardzo miałam dostęp do netu. Do domku wróciłam przed wczoraj i tu taka sytuacja, ale o co chodzi:
Na szczęście obyło się bez ran ale na poważnym strachu. Nas "dopadł" wilczur (mieszaniec) na dodatek sąsiad. On zawsze oszczekiwał Smolika jak wchodziliśmy do klatki - sąsiedzi mieszkają na parterze i pies często siedzi na balkonie. Smolik nigdy nie zwracał na niego specjalnej uwagi, odwracał się, nie patrzył na niego. Dziś wychodziliśmy na spacer i przez okno na klatce zobaczyłam, że sąsiad wraca z psem ze spaceru. Cofnęliśmy się więc ze Smolikiem (oczywiście trzymałam go na smyczy) i schowaliśmy sie na schodach między I piętrem a półpiętrem. Sąsiad nas nie widział i ja też się nic nie odezwałam - no i mam o to do siebie wielkie pretensje :cry: Przed wejściem do domu zdjął swojemu psu smycz i kaganiec żeby mógł się otrzepać, bo na dworze lał deszcz, no i pies zamiast się otrzepać od razu pobiegł do nas (pewnie wyczuł Smolika, bo widzieć nie miał jak). Rzucił się od razu na mojego czarnuszka. Na szczęście tak jak mówiłam na początku nie pogryzł Smolika ale okropnie go przestraszył - choć pewnie gdyby nam się nie udało szybko odciągnąć wilczura, to skończyłoby się gorzej. Sąsiad zaprowadził psa do domu, my poszliśmy na spacer i "schody" zaczęły się gdy chciałam wracać do domu. Smolik stanął na zakręcie do klatki i ani rusz dalej. Uciekał jak najdalej. Dopiero po jakichś 10 minutach udało mi się "namówić" go do powrotu - mówiłam, że szybko pobiegniemy do domku i biegiem pokonaliśmy drogę do klatki i całą klatkę schodową (mieszkamy na 3 piętrze). Zawsze czeka na klatce na wytarcie łapek, tym razem po prostu wepchnął się przede mną do mieszkania. No właśnie, boję się że teraz będą problemy z wychodzeniem na dwór i wracaniem do domu. Jak myślicie? Jak można mu pomóc aby to się nie odbiło na nim w taki sposób? Może przesadzam, ale taka sytuacja zdarzyła się nam pierwszy raz, to znaczy z owczarkami niemieckimi zawsze był problem, bo jakoś wszystkie tak agresywnie reagują na Smolika, ale nigdy nie doszło do takiego ataku... Wybaczcie, ale musiałam się wyżalić...
Ryniu - 17-09-2008, 19:45
| AgniesiaP napisał/a: | | moja dzidzia (choć jeszcze w brzuszku) |
Gratuluję!
AgniesiaP, niestety z takimi momentami trzeba się liczyć. Nic na to nie poradzisz. Jedynie sąsiadowi powiedz aby uważał kiedy odpina psa. Mój Enzik też nie jest specjalnie lubiany przez bokserka z tej samej klatki. Kiedyś bawili się jak byli maluchami, teraz tylko warczenie i szczekanie. Sąsiedzi też uważają i czekają jak my przejdziemy, lub my odwrotnie.
Niestety, ja wolę być jak najdalej od psów których nie znam. Co ciekawe wczoraj Enzo spotkał się z dobermanem, z którym się bawił od dzieciństwa i było zupełnie bezkonfliktowe spotkanie, wręcz olbrzymia radość (nie widzieli się przeszło rok). Ogólnie mimo kilkukrotnego pogryzienia Enzo zaczyna się zachowywać coraz bardziej mile do psów. Ćwiczyłem - bliskie spotkania i zabawy z "pewnymi" psami. Myślę, że właśnie spotkania z takimi pieskami najlepiej poprawiają psychikę psa. Polecam tę metodę.
Lorena - 17-09-2008, 19:58
AgniesiaP, ta sytuacja przypomina mi sytuację z naszego osiedla. Otóż w jednym bloku , klatka obok klatki mieszkają dwa samce - mieszaniec labradora i ast, psiaki jak były małe uwielbiały się i bawiły razem, kiedy oboje podrośli zaczęły się wojny. Na swój widok szarpią się, szczekają, warczą itp raz nawet ast rzucił się na laba , na szczęście chwycił go za kolczatkę dzięki czemu obyło się bez ran. Obie panie nie wiedzą o co chodzi, ale moim zdaniem jest to walka o teren. Dwa samce mieszkają blisko siebie i mają do dyspozycji ten sam teren do wybiegania, spacerów itp oboje uznają go za swój, a jak wiadomo samce bronią swojego terenu i stada. Niestety walki pomiędzy samcami na osiedlu to częsty widok i nie wiele da się na to poradzić. Uważam, że najstosowniej będzie przeprowadzić rozmowę z sąsiadem i być ostrożnym podczas wyjść na spacery , uważać żeby się nie spotkać gdzieś na drodze.
AgniesiaP - 17-09-2008, 20:03
Ryniu, dziękuję bardzo za rady. Postaram się tak właśnie postępować, choć może być z tym problem, bo praktycznie wszystkie owczarki reagują na Smolika agresywnie. On jest bardzo otwarty do wszystkich psów, chce się bawić, ale z owczarkami nie ma dobrych doświadczeń więc stara się je po prostu omijać - nawet na nie nie patrzy. Bardziej obawiam się problemów z wychodzeniem na dwór i wracaniem do domu. Żeby w tej kwestii nie było lęku. Dziś poczekam na moje kochanie i to on wyjdzie ze Smolikiem - może przy nim będzie się czuł pewniej i lęk ten się nie utrwali. No zobaczymy
A za gratulacje bardzo dziękujemy
Lorena, tak właśnie robimy i robiliśmy to cały czas. Dlatego dziś zauważywszy sąsiada cofnęłam się piętro wyżej. Ten pies nie tolerował Smolika nawet jako szczeniaka, więc nigdy nie dopuściliśmy do sytuacji aby się spotkały, nawet na spacerze zmienialiśmy drogę. No cóż, stało się... Sąsiedzi bardzo przepraszali....
labradorciaaa - 17-09-2008, 21:05
Mam identyczną sutuacje, albo jeszcze gorszą Pies mojego sąsiada ma uraz do każdego psa i raz pogryzł Vikusie przez płot Nie były to jakieś bardzo bolesne pogryzienia, ale Viki na szczęście zaczęła się go bać. Czasem jeszcze go podrażni, ale staram się go omijać. Boję się, że teraz, gdy Viki ma cieczkę pójdzie do tego psa, a on ją pogryzie
mala85 - 18-09-2008, 08:48
ja miałam bardzo dużo nie miłych sytuacji z agresywnymi psami. Aksel został parę razy zaatakowany ale bez jakiś poważnych skutków.
Jak chodziłam na szkolenie z Akslem to mi powiedziano żeby omijać takie psy i sytuacje ponieważ po paru takich sytuacjach kiedy nasz pupil będzie atakowany przez inne psy to wtedy zacznie się bać i każdego psa będzie atakował czyli role się odwrócą.
Na szczęście tam gdzie mieszkam jest park i wszyscy się znają, a te osoby które maja agresywne psy trzymają je na smyczy i z kagańcem no i oczywiście trzymają się z dala od reszty:)
labradorciaaa - 18-09-2008, 13:04
Ja jeszcze miałam taką sytuacje, że chciałam wejść do weta, a w lecznicy siedział facet z 2 groźnymi psami. Jeden bulterier, a drugi to nie wiem, ale był jeszcze groźniejszy. Jak facet wychodził to my czekaliśmy aż przejdzie ze swoimi agresywnymi pupilami, bo widzieliśmy, że od początku warczą na Viki. Gdy facet wychodził (chodził on o kulach) to ten groźniejszy tak go pociągnął, że facet się przewrócił i puścił oba psy. Bulteriera (był bez kagańca) szybko chwycił za smycz mój brat, a ten drugi miał kaganiec i zaczął atakować Viki Gdyby go nie miał już pewnie było by po psie bo skochyba na nią a raczej na nas, bo ja ją trzymałam, a ona jeszcze się odsuneła za mnie, że mnie przewrócił. Więc był naprawde mocny.Po wizycie Viki stała się bardziej uległa dla innych psów. Nie wiem czy ma to związek z tym, ale zaczęła się kłaść na ziemi widząć jakiegoś psa.
mala85 - 18-09-2008, 13:38
labradorciaaa, ja gdybym miała taką sytuacje to nie wiem co bym zrobiła takiemu właścicielowi...jaki rozsądny człowiek chodząc o kulach bierze sobie takie psy!!!!!:/
labradorciaaa - 18-09-2008, 20:15
| mala85 napisał/a: | | labradorciaaa, ja gdybym miała taką sytuacje to nie wiem co bym zrobiła takiemu właścicielowi...jaki rozsądny człowiek chodząc o kulach bierze sobie takie psy!!!!!:/ |
No chyba żaden ale próbuje rozpatrywać tą sytuacje z innej strony. Chodzi mi o to, że może to się dopiero niedawno stało (piszę o kulach), a ten pan tak kochał swoje psy, że z nim zostały, a może jeden z nich był chory i potrzebował szybko weterynaża. Też myśle, że mogło być gorzej. Np. ten pies nie miałby kagańca
Rinuś - 18-09-2008, 20:37
Na mojego Brutusa rzucił się amstaff i 3 razy ten sam ONek....
Trochę nam zajęło czasu aby pokazać Brutusowi, że nie każdy pies jest taki zły...
Jednak ONków już nie lubi...ma uraz i tyle...suczki toleruje ale samców nienawidzi...
Uraz już został....ale na szczęście do innych samców jest już ok...kilka dni po pogryzieniu przez amstaffa Brutus rzucił się na 8miesięcznego Labradorka...aż wstyd...ale chyba jeszcze się wtedy nie otrząsnął...
Musicie dać mu czas...to oczywiste, że piesek ma lekki uraz..boi się, że znowu na klatce zostanie zaatakowany...
Sąsiada bym poprosiła aby nie puszczał psa na klatce,żeby więcej nie doszło do takiej sytuacji...
szrekus - 18-09-2008, 23:08
Misiek niedawno został zaatakowany przez półtoraroczną suczkę Alaskan-Malamut Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasz Labek nawet nie próbował się bronić tylko położył się na ziemi ... Mama o mało zawału nie dostała, że nie wspomnę już o Miśku
mala85 - 18-09-2008, 23:31
szrekus, nie przejmuj się mój Aksel tak samo reagował i reaguje na psy które go atakują tzn. kładzie się, poddaje się i nakrywa łapami mordę wygląda to komicznie ale tak już jest. Słyszałam że lepiej że pies tak się zachowuje bo przynajmniej nie jest agresywny i nie pogarsza tej całej sytuacji...dlatego staram się nie dopuszczać do takich sytuacji a jak widzę nowego psa to po prostu odchodzę.
No i dodatkowo jak coś zorganizowałam sobie gaz żelowy(pieprzowy)
anna34 - 20-09-2008, 10:57
No właśnie wszyscy mówią,ze owczarki to takie mądre psy,ale nie rozumiem w czym ta mądrośc się objawia.Choppera nie lubi żaden owczarek,czy to pies,czy suka,wszystkie warczą na niego,ostatnio jeden taki szczenior zagonił go w kozi róg na łące(ta moja bida chciała się tylko bawić),a skończyło się na tym,że schował się w trawie i nie chciał wyjść,póki tamten sobie nie poszedł.To już lepiej dogaduje się z tymi agresywnymi amstafami niż z owczarkami,naszczęście Chopper nie przejawia potem jakiś objawów strachu póki co.
Lorena - 20-09-2008, 11:01
Niestety Onki mają bardzo popsutą psychikę przez tę długo trawającą na nie modę. Niedawno czytałam artykuł dotyczący życia z ONkiem i nie był zbyt optymistyczny, jak kiedyś chciałam mieć onka tak teraz stwierdzam że takowy nigdy u nas nie zamieszka.
labradorciaaa - 20-09-2008, 11:06
To też zależy od charakteru owczarka. Ostatnio weszłam w ślepą uliczkę na spacerze z takim wązkim przejściem i tam za płotem był owczarek z którym Viki od razu się polubiła, a zaraz z tyłu wyskoczył drugi, który nie pałał do niej takim uwielbieniem. Szłam dalej i spotkałam 3-ciego. Postanowiłam się wrócić, ale Viki nie chciała iść bo się bała. Wzięłam ją na ręce i przeniosłąm W strachu się takich rzeczy nie czuje
Jagnes093 - 20-09-2008, 12:09
| labradorciaaa napisał/a: | | Postanowiłam się wrócić, ale Viki nie chciała iść bo się bała. Wzięłam ją na ręce i przeniosłąm W |
W takich sytuacjach nie powinno się w ogole psa na ręce brać. Trzeba całkowicie zignorowac strach.
Mojego psa żaden groźny pies nie zaatakował.
labradorciaaa - 20-09-2008, 13:41
ale inaczej by nie poszła Ona sie strasznie boi psów które warczą. Przez poprzednie sytuacje NAwet na spacerze najpierw się kładzie jak widzi innego psa i nbie chce iść
Lorena - 20-09-2008, 13:52
labradorciaaa, ale Twoja w tym głowa, żeby ją przekonać że inne psy nic nie robią i można przejść spokojnie obok nich. Nie wolno psa pocieszać kiedy się boi.
labradorciaaa - 20-09-2008, 14:19
ale to przejście było tak wąskie... a poza tym w szoku czassami przestaje myśleć o wychowaniu psa postaram się poprawić
Lorena - 20-09-2008, 14:20
trzeba się nauczyć myśleć trzeźwo bo potem popełniamy błędy , które trudno naprawić.
Jagnes093 - 20-09-2008, 14:31
Moj pies jak był jeszcze mały to też sie bał o miesiąc starszego labradora, który chciał się z nim bawić. Co zrobiłam ? Nie braalm go na ręce tylko odpinałam od smyczy i go zostawiałam tam gdzie się zaparł i nie chcail isć z powodu labka (ja oczywiście odeszłam i go zostawiłam). Pies był zmuszony przełamac strach sam i udało się na kolejnych spacerach pies biegał z labem nie bojąc się go.
Tarasica - 26-11-2008, 22:37
Moje Slonce w wieku 3 miesiecy przezylo koszmar, a ja razem z nim, wychodzilismy na spacer jak co wieczor. Do klatki w moim bloku weszla parka, odwiedzic swoich rodzicow, byli oni z suka kundelkiem i drugi ponad roczny dogo kanario. moj gowniaz zaczal obwachiwac sie z sunia. byla kochana. A dogo kanario byl trzymany przez drugiego z wlascieli (byl bez kaganca) W pewnej chwili wyrwal sie i rzucil sie na mojego Elmucha. Nawet teraz mi o tym trudno pisac. Dorwal malego za grzebiet( nie kark) podniosl nad ziemie i zaczal nim szarpac jak szmata. ( Co pozniej weterynarz powiedzial, ze tak psy zabijaja) Nie wiedzialam co zrobic.Bylam w takiej panice, zaczelam krzyczec, plakac, w rece zostala mi smycz razem z obroza, mlodemu zsunela sie z szyi. Facet, ktory trzymal psa, kopal go, krzyczal, nie pamietam co jeszcze robil by jego pies otowrzyl zacisnieta szczeke. Bylo pelno pisku, mojego, zony tego faceta, stojacej z suka, mojego i agresji tego dogo. W koncu pies otworzyl szczeke i mlody sie wyrwal. Podbiegl z piskiem do mnie, schowal sie, ja w ryku nie wiedzialam co robic. Mlody sie slonil na swoich nogach. Objelam go I na bluzie zobaczylam krew. Szybko na rece, do domu po kluczyki do samochodu, koc i do weterynarza. Nic nie widzialam na oczy z placzu. Przez cala droge mlody byl na moich kolanach zawiniety w koc. Przytulalam go jak tylko moglam.Moje kochanie przyjechalo zaraz po mnie, wiec nei bylam juz sama. Mlody juz tak bardzo sie nie bal. Co sie okazalo, jest twardzielem,jedynym sladem ataku byl wbity za w skure mlodego. Cale szczescie, jest szczeniakiem i co go uratowalo ilosc skory na grzbiecie. Gdyby nie to stracila bym go. Lekarz go przebadal, ja obserowalam przez kolejne dni. Dostal zastrzyki i antybiotyki w tabletkach.
I co dalej: Niesty az ucierpiala jego psychika. Wyobrazcie sobie labka 3 miesiecznego, ktory boi sie ludzi i psow. Nie bal sie wychodzic na dwor wogole, mimo ze przechodzi sie kolo tego miejsca wydazenia, za kazdym razem.
Nie wiedzielismy co dalej robic, zglosilismy sie swietnej p. Anety, prowadzi szkolenia i wiem ze zna sie tez na psychice psa.
Moze odpowiem na problem jak wyprowadzic psa na dwor by sie nie bal. Chodz juz z Elmuchem jest lepiej. Nadal daje mu czesc posilkow na dworze. Niech wie ze jak wyjdzie czeka go cos dobrego. Co do ludzi: kazdemu obcemu daje jego chrupki, by widzial ze nie ma co sie ich bac. Paradoks, wszyscy staramy sie by do naszych psow ni epodchodzili obcy ludzie, a ja robie na odwrot. Ale sa efekty. Zaczyna bawic sie z psami i ponownie zaczyna ufac ludzia. Dzieki Pani Anecie ... z powinnam zrobic reklame ale nie wiem czy moge. Zawdzieczam jej moj spokoj psychiczny i Elmucha.
Przezylam to niesamowicie z gowniarzem.
Fiuuu jak sie komus uda ot przeczytac , to dziekuje. Musialam to z siebie wywalic
Szyszunia - 26-11-2008, 22:43
O jejku, Tarasica, aż mi łezka poleciała. Biedny piesio, ale dobrze, że już jest lepiej.
Tarasica - 26-11-2008, 22:50
Dzieki BArdzo.
Juz nam obojgu jest lepiej. malymi kroczkami do przodu, nic na sile. Mam nadzieje tylko ze pozniej sie to jakos nei odbije na jego psychice.
Kazik - 26-11-2008, 23:01
Tarasica, twarda sztuka z Ciebie. Dobrze że się wygadałaś, Tobie lżej a my mądrzejsi o Twoje doświadczenie
Tarasica - 26-11-2008, 23:04
Szczerze to TWARDA SZTUKA z ELMUCHA jest
Kazik - 26-11-2008, 23:06
jak ma TAKĄ Panią to musi być twardziel , a tak poza tym to bo przytul i uściskaj.
Tarasica - 26-11-2008, 23:07
POstaram sie jak mnie przestanie gryzc jak sie do niego przytulam
co ty pani ryczala jak bóbr
zaradna - 26-11-2008, 23:51
Tarasica, aż mam ciarki i przypomniała mi się sytuacja kiedy Elmo został zaatakowany przez rodka.
bardzo mi przykro, że Twój maluch tyle przeszedł wiem, że to cięzkie. Ciesze się, że pomału dochodzi do siebie
gusia1972 - 27-11-2008, 09:25
Tarasica, straszne !!!!! dobrze że już jest OK
Tarasica - 27-11-2008, 12:05
Kurcze milo z waszej strony. dzieki za wszystkie posty
labradorciaaa - 27-11-2008, 14:17
Tarasica, zazdroszczę Ci odwagi! Ja bym chyba umarła na miejscu cmoknij Elmusia w nochalek
AgniesiaP - 27-11-2008, 15:46
Tarasica znam to z autopsji Niestety też nie wiedziałam co mam robić - dosłownie małpiego rozumu dostałam i tylko krzyczeć potrafiłam.
Właściciel tego dogo też pewnie nie za bardzo miał pojęcie co zrobić, skoro bił i kopał swojego psa. Teraz już wiem, że w takiej sytuacji psa atakującego powinno się mocno chwycić za pachwinę, a wtedy na pewno rozluźni szczęki. Dobrze, że z Twoim małym wszystko ok i że z nim pracujesz. Ugłaskaj go od nas
Tarasica - 27-11-2008, 15:54
No niestety szkoda ze nie wiedzielismy nic o sposobach jak rozluznic uchwyt tego psa. W kazdym Razie jest to pies dogo kanario. Nie chce uogolniac, ale nei jest to piesek z natury lagodny, co sie pozniej okazalo, wlasciele mieli go od 6 miesiaca jego zycia. Przer pierwsze pol roku byl traktowany i pasiony jak swinia - doslownie, karmiony, bity, kopana itd. Wiedzac ze pies wychowal sie w takich warunkach, trzeba uwazac. Zastanawiam sie tylko czemu ten cholerny pies nie mial kaganca.
ciagle pracujemy nad nim, ponowna socjalizacja idzie opornie,ale wazne, ze do przodu. Mlody przez pogryzienie mial 3 szczepionke dopiero dzisial. Ale za to Elmuch moze w koncu isc do przedszkola, zaczynamy 13 grudnia Juz nie moge sie doczekac
andzia - 27-11-2008, 16:15
Tarasica, Matko współczuje ci!!
Ja nie wim co bym zrobiła Uściskaj Elmucha!!!
Pozdrawiam
inkapek - 27-11-2008, 17:48
Cieszę się że wszytsko juz ok. Dogo niestety do łagodnych nie należą. Na mnie chciał rzucić się 8 miesieczny(normlanie olbrzym)bo zaczęłam rozmowę z jego właścicielem. Sam właściciel mówił żebym nie robiła żadnych ruchów w ich stronę bo on tego nie lubi i do spokojnych nie należy
Ucmokaj swojego malucha
labi - 28-11-2008, 10:25
Tarasica, grunt, ze wszystko skończyło się OK. By jakoś w takiej sytuacji działać, wyposażyłem Natkę w gaz. Wam również polecam
Tarasica - 28-11-2008, 12:51
Wiesz co chyba tez tak zrobie. A mozesz powiedziec jaki. Bo szczerze nigdy tak owego nie uzywalam.
labi - 28-11-2008, 13:00
| Tarasica napisał/a: | | A mozesz powiedziec jaki |
Zajrzyj do jakiegoś salonu z bronią, np. tutaj: http://www.militaria.pl/katowice.xml
Tam Ci na pewno coś zaproponują
zaradna - 28-11-2008, 13:35
Moja kolezanka pracowała w Providencie i nosiła taki gaz przy sobie. raz psiukła, żeby sprawdzić psikła w odwrotna strone a jak się po pokoju rozeszło to się zaczełysmy dusic od razu katar i kaszel dobra rzecz to jest tez polecam tym bardziej, że na własnej skorze wyprubowana
Tarasica - 28-11-2008, 13:54
Dzieki dziwuszki, sklepik z militariami mam zaraz obok wiec na pewno ich odwiedze
labi - 28-11-2008, 14:32
| Tarasica napisał/a: | | Dzieki dziwuszki |
Tarasica, ale mnie przestraszyłaś Ale sprawdziłem i się uspokoiłem. Jednak jestem chłopczykiem
AnTrOpKa - 28-11-2008, 14:54
Tarasica, naprawdę straszna historia z tym dogo. Wczoraj o godz 24 wyszłam z Hexą na spacer i właśnie w połowie chodnika stał gość z takim dogo canario i krzyczał do mnie z daleko "Trzymaj Pani swojego psa, bo ja za swojego nie ręczę" i stanął z boku zapierając się z całej siły nogami... Egh...
gusia1972 - 28-11-2008, 15:23
tylko powiedzcie mi po co im takie psy ? 0 przyjemności a same problemy jak kogos pogryzie
zaradna - 28-11-2008, 15:31
| Cytat: | tylko powiedzcie mi po co im takie psy ? 0 przyjemności a same problemy jak kogos pogryzie |
dokładne ja też nie wiem po co ludzie bira takie psy skoro sie nie znaja na wychowaniu takich ras i niewiedza jak z nimi postepować
Tarasica - 28-11-2008, 16:01
| labi napisał/a: | | Tarasica, ale mnie przestraszyłaś Ale sprawdziłem i się uspokoiłem. Jednak jestem chłopczykiem |
Przepraszam:) Nie znam tu jeszcze wszytskich , al emi glupio
[ Dodano: Pią 28 Lis, 2008 ]
aaa wiecie co sie stalo jestem przeszczesliwa. Wracajac ze spacerku z Elmuchem, w drzwiach klatki spotkalam wlascicielke psa, ktory pogryzl moje malenstwo, jej mame i tesciowa. Mlody bal sie ich kiedy tylko poczul je z daleka. Rowniez wiedzialam kiedy rodzice wlascicielki przechodzili przez klatke, bo mlody bal sie wyjsc z windy. Wracajac do pierwszego zdania Elmuch przeszedl obok tych kobiet i nic nawet zamachal ogonem AAAAA jest swietnie.
andzia - 29-11-2008, 10:09
Tarasica, to superr już jakiś sukcesik
zuzia - 29-11-2008, 11:37
Tarasica, oby tak dalej, małymi kroczkami i sukces gotowy. Super!
mala85 - 29-11-2008, 18:02
Tarasica, przeczytałam Twoją historię i jestem pełna podziwu dla psiaka i Ciebie.
Niestety każdy z nas miał już na pewno do czynienia z takimi kretynami którzy mają agresywne psy a trzymają je bez kagańca albo nawet czasem bez smyczy
Także brawo dla Ciebie że wszystko dobrze się skończyło a maluchowi nic poważniejszego ten potwór nie zrobił;*
andzia - 29-11-2008, 19:45
Jeżeli jesstem w tym temacie to może powiem.
Więc u mnie jest sąsiad co ma jakąś agresywną rase nie wiem jaką ale jak przechodzimy z Sarą kolo niego to on zaczyna skakać szczekać wystawiać kły i głowe ma poza siatką czasami się boje że może wyskoczyć a jest spuszczony luzem.
Całe szczęście nie idziemy tamtędy czesto mamy inne dogi zdala od tego agresora
Goha_lab - 29-11-2008, 23:09
andzia, ja u cioci na wakacjach też takiego spotykałam. Wielki, szczerzący zza płotu kły Cane Corso. Za każdym razem jak przechodziłam to rzucał się na płot i próbował przeskoczyć. I pewnego razu przeskoczył Ja oczywiście zaczęłam portkami trząść a on do mnie podbiegł i podstawia łeb do głaskania 5 minut później wymiziany ze wszystkich stron został zaprowadzony przez właścicielkę do domu, która wytłumaczyła mi, że pies od małego był uczony żeby straszył przez płot ale nigdy nie ugryzł. Teraz się z tego śmieję ale wtedy mi do śmiechy nie było
andzia - 30-11-2008, 10:15
Goha_lab, to miałaś szczęście u mnie ten pies jest niczego nie nauczony nic a nic więc jakby wyskoczył na nas z Sarą to już by jej chyba nie było.
To mój brat szedł do sklepu koło tego psa i włścicielko wchodziła do bramki a ten jej się wyślizną zaczoł biec w jego strone dobrze że ta babka była szybsza i go złapała.
Nie wiem poco ludziom takie psy a jakby tak wyskoczył i się żucił na kogoś jakie by wtedy mieli kłopoty
AnTrOpKa - 01-12-2008, 23:46
Goha_lab, u mnie w Kamieniu jest tak na całej ulicy jak opisujesz Większość psów za ogrodzeniem się rzuca, a jak sa poza to są całkiem inne... Przeważnie nawet uwagi nie zwracają na ludzi
zuzia - 02-12-2008, 22:01
Po dzisiejszym spacerze i ja niestety mogę się wypowiedziec w temacie. Dziś Luna spotkała sie z młodą (ok. 6 m-cy) amstaffką-Tigrą, znają się, nie spotykają sie codziennie ale ok. raz na tydzień. Właściwie zaczęło się wczoraj, Tigra próbowała zdominowac Lunę - warczała na nią, właziła jak Luna leżała no i skakała tak jak pies na sukę. Luna pozwalała na to z tym że to wszystko działo sie w przerwach pomiędzy zabawą, a Luna bawi się z psami w podgryzanie i przewracanie, więc podczas tej dominacji Luna czasem podgryzała Tigrę ale pozwalała by tamta na nią właziła. Ja nie ingerowałam bo wydawało mi się że jeśli Tigra musi ją zdominowac to lepiej teraz póki obie są młode. No i dziś się spotkały, zaczęło się tak jak wczoraj, najpierw zabawa, potem Tigra zaczęła swoje warkoty i włażenie na Lunę potem znowu zabawa i tak w kółko. W pewnym momencie Tigra chciała wskoczyc na Lunę no i tak wskoczyła że złapała ją zębami za kark. Luna zaczęła piszczec i się wyrywac, a Tigra zero reakcji w końcu udało nam się je rozdzielic. Na szczęście Lunie nic nie jest ma na skórze tylko małą ryskę, ale była wystraszona. Zastanawiam się czy to normalne że pies nie reaguje na piszczenie drugiego, do tej pory spotykałam się z tym, że jak jeden drugiego w zabawie za mocno złąpał to na piśnięcie pies puszczał. Wydaje mi się że u tak młodego psa takie zachowanie jest niepokojące, czy w tym wieku psy już zaczynają dominowac? Smutno mi bo to była koleżanka Luny, Luna ją uczyła jak się bawic patykiem Po całym zajściu po uspokojeniu psów pozwoliliśmy im sie powąchac, no i Tigra cały czas próbowała wejśc na Lunę. Mam nadzieję że ten incydent nie wzbudzi w Lunie agresji, tego się najbardziej boję.
Ale się rozpisałam, ale musiałam się wygadac.
zaradna - 02-12-2008, 22:12
ojej zuzia, przykra sytuacja. Widocznie Tigra chciała aż za bardzo dominacji.
Przykro mi ale ciesze się, że nic sie Lunie nie stało
mala85 - 03-12-2008, 14:21
zuzia, po jednorazowym takim ataku przez Tigre nie powinno być problemu. Moja psina bardzo często była atakowana przez psy raz poważniej a raz mniej i jakoś jeszcze jest normalnym psem bez agresji. Aczkolwiek z wiekiem widzę że do facetów podchodzi bardzo ostrożnie, czuję się nie pewny reakcji drugiego psa. Podchodząc puszy cały grzbiet i staje na palcach pokazując jaki to on nie jest wielki ale krzywdy żadnej nie robi.
Zresztą czasem jest tak że jak pies zostanie tak na bardzo poważnie zaatakowany czy pogryziony mogą być później z nim problemy.
Z amstaffami jest różnie ale ogólnie uważaj bo jak suka urośnie (Tigra) to mogą już tak fajnie się ze sobą nie bawić. Zreszta jak już teraz chce ją zdominować używając agresji to nie wiadomo co będzie później dlatego omijać takie sytuacje.
effcyk - 05-12-2008, 12:40
zuzia, powiem ci szczerze że mój psiak jak będzie u mnie za kilka dni tez będzie mam nadzieje " zaprzyjażniony" z amstaffem półrocznym i tak samo mam obawy co do spotkania tych 2 jakże różnych charakterów psa bojowego i psa rodzinnego . Niby wiadomo że szczeniakami są oba wiec wielkiej krzywdy nie powinny sobie zrobić ale jednak lepiej dmuchac na zimne ,patrzeć na dalszy rozwój znajomości psów, uważam że jeśli w dalszym ciągu amstaffka będzie agresywna to może czas zmienić towarzystwo? . A co do ogólnego charakteru amstaffa no to cóż to już taki pies że jak złapie innego to nie raczy puscić , dużo też zależy od wychowania ale ten pies już ma w genach takie zachowania które ciężko jest wyeliminować. Tak samo jak ja bawię sie z tym 6 miesiecznym amstaffem koleżanki jak mnie złapie za ręke mocno albo cokolwiek to nie ma zamiaru puścić nawet jak mówie zeby puscil bo boli .Wtedy pomaga tylko jak koleżanka złapie go za ogon , w ogóle jak jest u mnie nie ma dosłownie rzeczy której nie wziąlby do pyska jak sie go czyms nie zajmie czymkolwiek to wtedy zaczyna boleśnie gryżć ludzi ostatnio nawet dałam mu mój pasek do spodni który akurat miałam pod reką zeby już mnie nie gryzł, taki mały cwaniak Chociaż wydaję mi sie że amstaffka próbuje sie po prostu popisać , jak miałam psa kundla dość dużego to bardzo był "zaprzyjażniony" z psem sąsiada podobnej wielkości jak tylko psy widzialy albo mnie albo sąsiada natychmiast zaczęły sie gryżć warczeć szczekać na siebie jak tylko nie było nikogo z nas w pobliżu psy biegały sobie razem bawiły się no jak widziałam je przez okno aż uwierzyc nie mogłam .
zaradna - 05-12-2008, 12:57
effcyk, śliczny awatarek to Twoja kluseczka?
effcyk - 05-12-2008, 13:31
zaradna, dziekuje bardzo dokladnie , to mój Nestorek oj kluseczka to on jest ma prawie 2 miesiące a już taki byczek
AgniesiaP - 05-12-2008, 16:26
Dziewczyny i chłopaki ja Was zaskoczę. Mój psiak ma największe problemy z ONkami. Natomiast jego wielką wielbicielką jest amstaffka Dorka. Ona po prostu go ubóstwia, choć tak naprawdę ona ubóstwia wszystkie psiaki i wszystkich ludzi. Na dodatek wcale nie jest szczeniaczkiem, a już bardzo dojrzałą 4 - letnią suczką. Ona jest po prostu przesłodka. Niesamowita pieszczocha, przed Smolikiem po prostu rozkłada się na grzbiecie i czeka na pieszczoty z jego strony. Gdy ten nie zwraca na nią uwagi (chyba nie przepada za uległymi kobietami ) biega za nim i próbuje na wszelkie sposoby zainteresować go swoją osobą Nie ma w niej za grosz agresji. To jest drugi pies po Smoliku, którego uwielbiam
mala85 - 05-12-2008, 17:10
AgniesiaP, a jak amstaffka zachowuje się do suk???
Ok czyli ona go nie chce zdominować a druga sprawa to jest pies. A jak byś była w sytuacji ZUZI to co byś zrobiła??
AgniesiaP - 05-12-2008, 17:30
Ja oczywiście nie umniejszam chwil strachu jakie przeżywała Zuzia. Ja przecież byłam w podobnej sytuacji, gdy Smolik został zaatakowany przez ONka. Chciałam przez swój post zwrócić uwagę, jak wiele zalezy od wychowania - konsekwentnego wpajania psu dobrych zachowań i eliminowanie złych. Dorka jest tak samo łagodna dla suczek, więc nie chodzi tylko o to, że Smolik jest płci męskiej i dlatego tak się zachowuje. Myślę, że w sytuacji, w której znalazła się Zuzia, to nie ona powinna reagować, a właściciele amstaffki. Przede wszystkim może powinni znaleźć osobę, która zajmuje się szkoleniem psów i zacząć z nią pracować. Poza tym taka sytuacja powinna zostać jasno zakomunikowana amstaffce przez jej właścicieli jako niepożądana.
Naprawdę z psem trzeba pracować całe życie i być bardzo konsekwentnym. Ostatnio na spacerze mijaliśmy państwa, którzy ledwo utrzymywali swojego labka, bo tak agresywnie wyrywał sie do Smolika...
effcyk - 05-12-2008, 17:50
Powiem Wam że stwierdzenie jaki Pan taki pies też bardzo często sie sprawdza . Także zgadzam sie że wiele zależy od wychowania psiaka . Nie twierdzę że każdy amstaff czy pit bull jest agresywnym psem ale szczerze mówiąc nie ważne jak bardzo taki pies byłby łagodny chyba nie potrafiłabym mu do końca zaufać wiedząc że rasa ta była stworzona tylko i wyłącznie dla agresji. Fakt faktem że ja również uwielbiam Drako - amstaffa znajomej , bo to tak naprawde taka czarno biala ciapowata krówka która jak schodzi po schodach to wydaje sie jakby miało nastapić trzęsienie ziemi , ale nigdy nie wiadomo co psu strzeli do główki - zresztą każdemu psu. Jednakże jak wspomnę sobie te amstaffkowe słynne szczeki z ząbkami jak haczyk i ściskiem kilkutonowym to czasem sie zastanawiam po co było tworzenie takiej rasy ... a jak patrze na Darko to aż sie wierzyc nie chce co może wyrosnąć z takiego kochanego psiaczka
anna34 - 05-12-2008, 17:52
Ja też uważam,że wszystko zależy od wychowania.Już pisałam,że Chopper bawi się prawie z 5 letnią amstafką Milką,która powarkuje na nich jak chcą jej zabrać kijek i zabawke,ale nigdy nie rzuca się,nie atakuje.A jak nie widzą się dłużej to poprostu mało z siebie nie wyskoczy taka radość z niej bije. I jak bierze smaczki z reki to przy tym jest taka delikatna,że aż zdziwiona jestem po naszych labiszonach,które te smaczki najchętniej z ręką by zjadły.No i pisałam już,że Milka jest wychowana przez małżeństwo po 50,nauczona miłości,a nie agresji.A jak widze młodych ludzi z amstafami,takick do 20 lat i niewiele po to odrazu wiem,że pies nie jest dobrze wychowany,niestety.
effcyk - 05-12-2008, 18:09
A no właśnie amtaff to przedewszystkim pies dla właścicieli doświadczonych , którzy moga poświęcić psu czas i mają cierpliwość żeby go odpowiednio ułożyć nie ulegając słodkim pyszczkom A jak idzie taki młodzieniaszek , dresiarz z takim psiskiem na smyczy które tylko sie wyrywa to aż strach . Pamiętam jak wracałam z uczelni z koleżanką pod wieczór szłysmy na dworzec , stał chlopak moze 23 lata z jakimis znajomymi i mieszanka amstafa z pitbullem czy cos takiego , w każdym bądż razie pies bullowaty oczywiscie puszczony luzem. Chlopak zaczepił moją koleżanke jakimś głupim tekstem a że ta go zignorowała i szła dalej chłopak do psa "bierz ją!" my w strachu pies szczeka warczy podchodzi coraz bliżej chłopaki sie śmieją na szczęście była to dość ruchliwa dzielnica sporo ludzi i aut więc pies chyba trochę zgłupiał i dał sobie spokój a my czym predzej poszłyśmy w swoją strone. Chociaż często sie zdarza że widzę młodych ludzi i takie psy bez smyczy w miejscach gdzie przebywaja dzieci młodzież . Wiadomo jak to dziecko- widzi pieska chce go pogłaskać , pociągnąc za ogon , a pies głupieje bo nie zna dziecka a dzieciaczek sie tak do niego spoufala , nie wiadomo co w momencie może pies zrobić - nawet właściciel nigdy tego nie przewidzi. Jak miałam psiaka kundelka był bojażliwy ale obszczekał ludzi jak wychodziłam z nim na spacer i ktoś sie pytał czy gryzie nie mówiłam ze nie bo tak naprawde nie byłam w stanie przewidzieć jego reakcji mimo że zawsze była taka sama - uciekał od obcych . Jednak nic na to nie poradzimy że rasy bullowate to dla młodych szpan na ulicy,dowartościowanie sie , pokazanie że mając takiego psa człowiek staje sie w pewnym sensie nietykalny
zaradna - 05-12-2008, 19:13
anna34, effcyk, I tu sie zgadzam z Wami dziewczynki
effcyk, a z kad jestes dokładnie?
effcyk - 05-12-2008, 20:54
zaradna, jestem z Radomska taka mała mieścinka w woj. łódzkim
zaradna - 05-12-2008, 21:06
a ja z Głowna to tez w lodzkim ale nie wiem gdzie ta Twoja miescina
effcyk - 05-12-2008, 21:13
hmm Radomsko to tak miedzy Częstochową a Piotrkowem Trybunalskim a widzę Twoja miejscowość troszkę dalej od Łodzi czyli duuuużo dalej od mojej miejscowości
zaradna - 05-12-2008, 21:26
| effcyk napisał/a: | | duuuużo dalej od mojej miejscowości |
uuu szkoda bo ja tu już myslałam o jakims spotkanku
effcyk - 05-12-2008, 21:33
super by było ale chyba nie tak łatwe do zrealizowania ale cóż nie twierdze że wykluczam to całkowicie trzeba bedzie o tym pomyślec jak Nestorek sie troszke u mnie już zadomowi wtedy coś wymyślimy
zaradna - 05-12-2008, 21:50
No jasne, ze tak niech no tylko Twoja klucha podrośnie
zuzia - 05-12-2008, 22:31
Zgadzam się z Wami. Luna ma znajome amstafy psa i suke jak się z nimi bawi to ja sie nie boję. W przypadku tego ataku Tigry na Lunę było tyle szczęścia że Tigra ma ok. 6 m-cy więc jeszcze niewiele może. Najbardziej mnie martwi, że jak właściciele nic nie zrobią to będzie kolejny pies na widok którego wszyscy w panice będa zapinac swoje psiaki, a to fajna sunia przynajmniej w stosunku do ludzi.
Bora - 21-01-2009, 15:19
Należę do osób raczej spokojnych i pokojowo nastawionych.
Często sama schodzę z drogi innym właścicielom spacerującym ze swoimi pupilami, żeby uniknąć konfrontacji czy po prostu nie przeszkadzać podczas ćwiczeń lub zabawy.
Jednak wczoraj wstąpił we mnie diabeł, kiedy moją sukę zaatakowała suka pseudoON-ka.
Jej właścicielka mieszka w mojej klatce na 11 piętrze. Zawsze jej unikam (czy jestem z psem czy bez) bo suka ujada jak pokręcona na wszystko co sie rusza. Chodzi w METALOWYM kagańcu, którym potrafi bić ludzi i inne psy.
Właścicielka, starsza osoba, po zawale i operacji serca wyprowadza ją na kolczatce i krótkiej smyczy. Jednak nad psem nie pasuje. I mam wrażenie, że nie do końca z jej umysłem jest w porządku.
Wczoraj wieczorem wychodziłam z suką na spacer (na smyczy). Z zza rogu wyłoniła się owa sąsiadka z agresywną suką. Bora od razu walnęła się na brzuch, w akcie poddania. Suka ruszyła na nią, przewróciła na plecy i stała z metalowym kagańcem na brzuchu mojej suki, głośno warcząc.
Właścicielka była zadowolona szalenie, bo pieski sie bawią. Kiedy zwróciłam jej uwagę aby natychmiast zabrała psa i nigdy sie do nas nie zbliżała, odparła że "labladoly tak mają i zawsze sie kładą, a jej Afra chciała sie tylko bawić, Afra pobaw sie z pieskiem". Ładna mi zabawa, do jasnej ciasnej.
Ledwo Bora próbowała się podnieść i wylizać pysk Afry, aby ją uspokoić, ta znowu ją przewracała i przyszpilała do betonu. Tego było za wiele. Zrobiłam awanturę, podniosłam psa z betonu i poszłam. A tamta pani jeszcze krzyczała i groziła mi, że sie policzymy.
No zapraszam!!!! Jeszcze jedno takie spotkanie oko w oko, a porozmawia ze Strażą Miejską.
Moja suka posikała mi sie ze strachu, jest chora na dysplazję i takie przewrócenie na beton odbije sie na jej biodrach. Poza tym jest lękowa i taka akcja cofa nas o poł roku odwrażliwiania, że psy nie są straszne.
Mam dość takich ludzi!!!!!!
zaradna - 21-01-2009, 16:00
Bora, no to babka jest nieźle powalona heh.
Współczuje sąsiadki.
Dobrze, że Borce nic sie nie stało
aganica - 21-01-2009, 17:11
Bora, podziwiam Twoje opanowanie bo..ja jakem baba z Targówka ..bym posłała wiązankę kwiatów polskich , a jak to by nie pomogło ..telefon i straż miejska .Babsko by popamiętało takie spotkanie.
Mnie wszyscy omijają bo ..blondyna z racji szalonego wieku , chodzi na smyczy a czarny potworniak idzie zawsze luzem /wyjątkowo łagodna i ustępliwa, omija ludzi i inne psy /Ludziska się boją i tak ma być.
Ja wariatka na punkcie swoich suk , to wolą unikać konfrontacji.
andzia - 21-01-2009, 17:29
Bora, dobrze że Borce się nic nie stało
Ta babka ma chyba naprawde coś z głową!
Lorena - 21-01-2009, 17:33
o matko, ludzie są nieobliczalni
Madzia już dawno powinnaś coś zrobić z tą babką bo to się kiedyś może skończyć źle kiedyś
Biedna Borówka, pewnie znów będzie bała się psów i będziesz musiała się nieźle nagimnastykować żeby jej na nowo pokazać, że psy nie są takei straszne.
Utul i ucałuj B od nas.
Bora - 21-01-2009, 17:42
Gdybym zadziałała bardziej agresywnie tamta suka mogłaby ją pokiereszować i to poważnie. Wystarczyło, że tym metalowym kagańcem uderzyła ją w brzuch, albo mocniej ją przycisnęła. Poza tym mój spokój udzielił sie Borce i leżała grzecznie, nie pogarszając sytuacji.
Już raz miałam z nią spięcie. Trzeciego razu nie zniosę i zajmę się nią poważnie. Jak tylko zobaczę znowu psa luzem dzwonię na Straż Miejską, suka wyje po nocach to też zadzwonię, ujada o 5 nad ranem - też zadzwonię! Żle kobitka zrobiła, trafiając na mnie.
A Bora spoko, widziała się ze swoją ulubioną On-ką Suzą i chyba zapomniała o wszystkim. Coś czuję, że jak Bora podrośnie, mogą być walki w naszej klatce
I szczerze mówiąc od wczoraj przestałam byś uprzejma. Walę prosto z mostu, że ma kundla zabrać i koniec. Przestałam ludzi omijać, schodzić im z drogi. Niech teraz mi schodzą, bo mnie sie znudziło!!! Ot co!
aganica - 21-01-2009, 19:10
Nie wyobrażam sobie bym , mając dwa psy , uciekała na trawnik by ustąpić komuś miejsca .Idę swoją drogą , małą trzymam przy nodze , by nie skakała w powitaniu każdej, przechodzącej ,osoby.Hermiona , luzem , w kantarze i jak ktoś nadchodzi ,komenda , szeptem ,"ustąp".Hermiona przykleja się do mojej łydki lub jak jest ciasno -chowa się za mnie .Nigdy nie miałam problemów , nawet straż miejska się nie czepia.
Miałam też to szczęście że nigdy nie była zaatakowana przez innego psa.No może raz , posunęła do niej suka doga argentyńskiego ale moja dzielna agresorka szybko się ukryła za moimi nogami.
gusia1972 - 21-01-2009, 19:32
Bora, normalnie się wczułam i wkurzyłam głupia baba
wymiziaj Borusławę i nie daj się !
aganica, jestem pod wrażeniem Hermiony - jak ją nauczyłaś takiego posłuszeństwa ? czy to już lata swoje zrobiły ??
ja mam szczęście na agresorów nie trafiam (noo może raz mi się zdarzyło ale dawno i szybka akcja była) ale za to wkurzają mnie ludzie którzy wychodzą na spacer na nasze boisko z psem bez zabawki ... i potem taki pies zabiera zabawki innym psom
a szczególnie taka babcia (wygląda na 70 z hakiem) - przychodzi z młodą dobermanką, sympatyczna nawet i babcia i dobermanka, ale ... babcia zabawek nie zabiera ze sobą bo się schylać nie może , jej suka zawsze coś buchnie i nie oddaje i dlaczego ja mam ganiać za swoją zabawką ?? a ostatnio dobermanka buchneła mi sznur, idę do tej babci i gadam że ide po sznur, a ona zdziwiona że to mój sznur ? bo babcia myślała że to taki niczyj że jej suka go sobie znalazła
natusia - 21-01-2009, 19:34
moja była zaatakowana przez psa amstafa jak była mała na szczescie miał kaganiec ten amstaf ale i tak ja to napewno bolalo
iness8@o2.pl - 21-01-2009, 20:18
Nienormalna ta kobieta!!!
Wymiziaj od na Bore
Zauważyłam ze na spacerach z ludźmi grzecznie nie można rozmawiać bo wtedy jest jeszcze gorzej dlatego ja się z nimi kloce.
Bora - 21-01-2009, 20:19
aganica, ja schodzę z drogi , bo Bora kładzie sie plackiem na widok psa, czasem na środku chodnika. Gdybym szła normalnie chodnikiem, to Bora nie załatwiłaby swoich potrzeb i nie dałybyśmy rady na czas wrócić domu, czy dojść gdziekolwiek. Nie potrafię sobie z tym poradzić i wybrałam mniejsze zło. Łażenie po trawnikach. Ludzkość na naszym osiedlu przywykła, że ja schodzę im z drogi i teraz mnie "włażą na głowę" i robią co chcą, bo ja sobie po prostu na to pozwalam.
Chcę mieć dobre układy z sąsiadami, no ale nie kosztem mojego psa!
gusia
stąd ja to znam. Biega po osiedlu taka buldożka francuska, wyprowadza ją pani (która chodzi o lasce) oczywiście luzem. Ta suka zawsze ukradnie nam zabawkę, obślini, poniszczy i nie ma zamiaru oddać. Starsza pani ma to centralnie w nosie, bo jej piesek sie wybiega a ona ma spokój w domu... a ja? pozbywam się zabawki... teraz zabieram jakieś stare piłki tenisowe i daje tej suce. A sama staram sie zniknąć jej z pola widzenia.
I chyba masz rację, jak chcesz byś kulturalna to Cie jeszcze oplują...
mala85 - 22-01-2009, 08:38
Bora, ty to masz cierpliwośc do takich ludzi. Gdybym była w takiej sytuacji to kulturalanie bym na nie nawrzeszczała i ostro nagadała bo ja nie mam cierpliwości i jestem strasznie nerwowa. Miałam dwie takie sytuacje z wielkim łaciatym mieszańcem i z dalmatyńczkiem i od momentu kiedy te kobitki miały ze mna styczność to tak już się w parku nie pokazują
I nie daj się Magda, widzisz sama że Twoją uprzejmość ludzie wykorzystują aż wkońcu wejdą Ci na głowę, dasz im palca a oni będą chcieli całą rękę
aganica - 22-01-2009, 08:58
[quote]dasz im palca a oni będą chcieli całą rękę
_________________ludzie są wygodni i myślą tylko o sobie dlatego mysimy wywalczyć swoją pozycję /to brutalne ale takie jest życie/
Wracając do tematu .
W poniedziałek , sąsiad wyszedł o 23-ciej na szybkie siusiu z jamniczką .Zaatakował ją rotek .Właściciel myślał że o tej porze nikt inny nie wyjdzie z psem i rotek był bez smyczy i bez kagańca.
I tu padają wszelkie teorie o sygnałach wydawanych przez psa uległego .1,5 roczny rotek zaatakował sunie /zaznaczę że miała końcówkę cieczki/.Bardzo ją pogryzł , szanse na jej przeżycie są znikome a na pewno będzie miała amputowaną tylną łapkę.
Szyszunia - 22-01-2009, 09:55
aganica, straszna historia. Biedna sunia A jakie konsekwenje moze poniesc wlasciciel rotka?
EwaS79 - 22-01-2009, 10:05
Milan też kilka razy był atakowany przez psy u mnie na osiedlu, na szczescie obyło się bez poważniejszych komplikacji, teraz jak widze z daleka obego groźnoego psa który nie ma przyjaznych zamiarów to po prostu ide inna drogą, wolę iść 5 minut dłużej do domu niż zastanaiwac cie czy taki pies coś zrobi mojemu. A poza tym noszę zawsze ze sobą gaz pieprzowy, tak na wszelki wypadek, jakby czasem jakis piesek z nienacka skądś wyskoczyl w celach ataku na mojego.
aganica - 22-01-2009, 10:22
| Szyszunia napisał/a: | | jakie konsekwenje moze poniesc wlasciciel rotka | Pies ma dziesięć dni kwarantanny a właściciel pokrywa koszty leczenia.
Właściciele jamniczki , nie usłyszeli , nawet,..przepraszam.
Wszystkie formalności załatwił weterynarz operujący suczkę.
| EwaS79 napisał/a: | | gaz pieprzowy |
dobre rozwiązanie , oczywiście , jeśli jesteś na tyle opanowana ,by pamiętać w chwili zagrożenia, o ustawieniu siebie i swojego psa ....z wiatrem.
gusia1972 - 22-01-2009, 10:39
aganica, kurcze to bardzo nietypowa sytuacja - pies atakujący sukę i to jeszcze pachnącą - znaczy się niezrównoważony psychicznie, właściciel pewnie tez skoro nie poczuwa się do przeprosin nawet
mala85 - 22-01-2009, 10:48
ja juz miałam taką sytuację że musiałam użyć gazu pieprzowego i naprawdę się sprawdził
aganica, ja np.uzywam gazu żelowego także nawet jak jest wiatr to nie ma ryzyka
aganica - 22-01-2009, 11:13
| mala85 napisał/a: | | gazu żelowego także nawet jak jest wiatr to nie ma ryzyka |
gdzie i za ile można go kupić?
Szyszunia - 22-01-2009, 11:40
| Cytat: | Szyszunia napisał/a:
jakie konsekwenje moze poniesc wlasciciel rotka
Pies ma dziesięć dni kwarantanny a właściciel pokrywa koszty leczenia.
Właściciele jamniczki , nie usłyszeli , nawet,..przepraszam.
Wszystkie formalności załatwił weterynarz operujący suczkę.
|
I tyle? Az wierzyc mi sie nie chce...
Kiedy rejestrowalam Bonuska w Kennel Clubie dostalam ksiazke, w ktorej miedzy innymi jest opisane angielskie prawo dla zwierzaków. Za cos takiego ten rotek móglby zostac uspiony, a wlasciciel móglby miec dozywotni zakaz posiadania psa (to w przypadku, jakby objawial agresje wobec ludzi i bylby wuprowadzany bez kaganca)...
aganica - 22-01-2009, 11:43
| Szyszunia napisał/a: | | agresje wobec ludzi | Nadmienię że rotek w szarpaninie ,,,ugryzł właściciela jamniczki.
[ Dodano: Czw 22 Sty, 2009 ]
| Szyszunia napisał/a: | | wuprowadzany bez kaganca | bez kagańca , bez smyczy i bez obroży
gusia1972 - 22-01-2009, 12:10
| aganica napisał/a: | | bez kagańca , bez smyczy i bez obroży |
masakra
| aganica napisał/a: | | Nadmienię że rotek w szarpaninie ,,,ugryzł właściciela jamniczki. |
niee noo to w sądzie powinno się skończyć
aganica - 22-01-2009, 12:19
| gusia1972 napisał/a: | | to w sądzie powinno się skończyć |
powinno ,,, jednak na dzień dzisiajszy walczą o życie jamniczki i tylko o tym myślą by jakoś z tego wyszła.
Bora - 22-01-2009, 12:23
| gusia1972 napisał/a: | aganica, kurcze to bardzo nietypowa sytuacja - pies atakujący sukę i to jeszcze pachnącą - znaczy się niezrównoważony psychicznie, właściciel pewnie tez skoro nie poczuwa się do przeprosin nawet |
O tym samym pomyślałam, że ten rottek nie mógł być do końca "zdrowy psychicznie". To nie jest normalne atakować psa, który sie poddaje.
A na Borę tak przygoda z ON-ką źle wpłynęła. Atakuje na nowo mijane psy, a już było lepiej i przechodziła bez warczenia i rzucania się. Zaczynamy zabawę od początku, wracam do punktu wyjścia, sprzed 3 miesięcy. Jak spotkam ową panią, nie omieszkam jej o tym powiedzieć!.
aganica - 22-01-2009, 12:35
| Bora napisał/a: | | rottek nie mógł być do końca "zdrowy psychicznie | nie wypowiadam się , nie byłam świadkiem zajścia moge jedynie gdybać ,nie wiemy jak było naprawdę..
-może ...rotek chciał pokryć sukę /miała cieczkę /a jej właściciel go zaczął kopać ..może.
-może ..odruchowo rotek capnął właściciela..może
-może jamniczka zaatakowała rotka /broniąc siebie przed gwałcicielem /..może
wtedy rotek ją chwycił a pan jamniczki chcąc ją ratować ..szarpał za swoją sukę i w ten sposób wyrwał nogę ze stawu ?
Tak gdybać można bez końca , co nie znaczy że bronię rotka , daleka jestem od tego ..prędzej bym była za jego uśpieniem a raczej za uśpieniem właściciela rotka.
Przemawiają za mnie emocje jednak tak do końca , pies .....jego zachowanie jest uzależnione od wychowania ..więc pełną winę ponosi właściciel.
gusia1972 - 22-01-2009, 13:09
| aganica napisał/a: | -może ...rotek chciał pokryć sukę /miała cieczkę /a jej właściciel go zaczął kopać ..może.
-może ..odruchowo rotek capnął właściciela..może
-może jamniczka zaatakowała rotka /broniąc siebie przed gwałcicielem /..może |
miałam bliskie spotkania z duzymi psami lecącymi pędęm na nas jak Kala miała swą pierwszą cieczkę (teraz już wiem gdzie chodzić aby psy bez smyczy nas nia atakowały ) i co zauważyłam - pies czujący sukę w cieczce jest obłąkany ale ... nie agresywny, każdy z nich nie zwracał na mnie uwagi choć walczyłam z nimi spychając ich prawie rzucając nimi (skąd mi sie ta siła wzieła ? )
więc dalej uważam że ten rotek zachował się conajmniej dziwnie
aganica - 22-01-2009, 13:35
| gusia1972 napisał/a: | | uważam że ten rotek zachował się conajmniej dziwnie | tak ..masz rację ...ciągle o tym myślę i sama nie rozumiem ..dlaczego , dlaczego do tego doszło?..co się stało że rotek zaatakował?
mala85 - 22-01-2009, 14:37
aganica, gaz mozna zakupić na militaria.pl, ja mam m.in. te:
http://www.militaria.pl/u...1201)_p3097.xml
i ten ale w mniejszym opakowaniu:
http://www.militaria.pl/u...1301)_p3105.xml
aganica - 22-01-2009, 15:44
Dziękuję ...i cena przystępna , zamawiam bo przeczytałam jak działa i gdyby właściciel jamniczki go posiadał ...ehhhhhh
EwaS79 - 23-01-2009, 14:03
Milan na szczęście (po tych atakach) ma dobre "układy" z suczkami, a jeszcze jak taka sunia ma cieczke to koniami go nie zabiorę, piszczy, skomli, byle tylko miec "randkę" z taka sunią, natomiast do samców (zwłaszcza dużych) jest bardzo nie ufny, dlatego mijamy je w dużej odległości i odwrażliwiamy sie na obce psiurki
AnTrOpKa - 23-01-2009, 17:21
aganica, przykro mi z powodu jamniczki, mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie! Mi sie wydaję, że przyczyną jest brak integracji rotka z innymi psami od małego. Własciciel powinien już od szczeniaczka przyzwyczajać go do innych psów, a pewnie było tak, że wychodził z nim na półmetrowej smyczy i kolczatce, a jak maluch chciał się zblizyc do innego psa to go szarpał... no i tak wyszło...
aganica - 23-01-2009, 19:10
| AnTrOpKa napisał/a: | | Mi sie wydaję, że przyczyną jest brak integracji rotka z innymi psami od małego. Własciciel powinien już od szczeniaczka przyzwyczajać go do innych psów, |
Masz całkowitą rację , nie chciałam rozwijać tego tematu ale skoro to poruszyłaś to napiszę .
Właścicielem rotka jest Włoch nie umiejący mówić po polsku /albo udaje że nie potrafi /Zawsze chowa się za samochodami jak widzi innego psa , szarpiąc swojego .Jak zobaczył że moja Hermiona idzie /po drugiej stony ulicy /bez smyczy to :..szarpał swojego i wydzierał się "policija ,policija i coś tam po swojemu wrzeszczał .Takie było nasze jedyne spotkanie z tym panem .Wtedy nie wiedziałam że to innokraniec , myślałam że jakiś chory psychicznie i nie zwracałam na niego uwagi.
gusia1972 - 23-01-2009, 19:36
| aganica napisał/a: | | Wtedy nie wiedziałam że to innokraniec , myślałam że jakiś chory psychicznie i nie zwracałam na niego uwagi |
mimo wszystko mi to wychodzi że to chory psychicznie obcokrajowiec
Bora - 23-01-2009, 22:35
aganica, no właśnie, czyli do końca dobrze rozwinięty nie jest. (mówię o psie) Ma braki, których już nie nadrobi i nie rozumie psiego języka. Takich psów jest bardzo dużo niestety, co odbija się często na naszych czworonogach.
aganica - 23-01-2009, 22:48
| Bora napisał/a: | | do końca dobrze rozwinięty nie jest. (mówię o psie) Ma braki |
Ja to rozumiem jednak czy to jest wina psa?/to pierwsze pytanie/
Czy w związku z jego wychowaniem powinien mieszkać w bloku?już nie wspomnę o samowolnym poruszaniu po osiedlu .
Co zrobić by temu zaradzić?
Bora - 23-01-2009, 22:58
Oczywiście że nie wina psa. To chyba jasne.
I nie, nie powinien być puszczany luzem i bez kontroli. To chyba też jasne... niestety nie dla wszystkich
anna34 - 24-01-2009, 13:01
No to właśnie godzine temu na Choppera rzucił się jakiś wielgachny owczarek(ja nie wiem co ludzie widzą w tych psach,odkąd mam Choppera nie spotkałam jeszcze pokojowo nastawionego owczarka).Chopper był na smyczy,a tamten uciekł sobie z posesji i poprostu zaatakował moją bide,która zwyczajnie się położyła w akcie poddania.Myślałam,że tamten odpuści,ale gdzie tam dalej warczał,podgryzał,przyszpilał do ziemi jak ten próbował się podnieść.Ja mam dłoń pełną odcisków tak się szarpał i próbował uciekać,odganiałam tamtego,krzyczałam,wreszcie podjechał piękny merc i wysiada z niego pan,przepraszając,że pies uciekł mu z podwórka.Wkurzył mnie i krzyczałam,że jak ma głupiego i agresywnego psa to albo niech go zamyka otwierając brame,albo zakłada mu kaganiec na morde,albo poprostu wyszkoli,żeby pies nie opuszczał otwartej posesji.Ja najadłam się strachu,Chopper też i nawet nie chce myśleć co bedzie po kastracji(teraz jeszcze warknie ostrzegawczo przynajmniej i próbuje się trochę bronić,a potem).I mam pytanie,może ktoś wie,gdzie konkretnie można napisać,żeby w moim mieście utworzono taki teren zamknięty dla psów.Kurcze,bo normalnie to nigdzie nie można ich spuszczać,w parku nie,bo dzieci,w lesie nie bo zwierzyna,na boisku nie,bo dzieci,mam już dość głupich przepisówi półmózgów na stanowiskach
Jestem wściekła poprostu
aganica - 24-01-2009, 14:08
| anna34 napisał/a: | | Myślałam,że tamten odpuści | dlatego kupuje na militariach gaz pieprzowy .Nie będę liczyć na szczęście .
mala85 - 26-01-2009, 09:05
dokładnie ja też zawsze noszę gaz wtedy czuję się pewniejsza, no ale oczywiście staram się niedopuszczać do takich akcji.
[ Dodano: Pon 26 Sty, 2009 ]
anna34, czemu nie zakupisz sobie gazu??dlaczego ma cierpieć Twój Chopper??
Sowulus12 - 27-01-2009, 13:30
Witam, czytam ten temat bo sprawa jest chyba bliska każdemu kto posiada psa a szczególnie tym którzy mieszkają w mieście gdzie w parkach i na boiskach spotykają się z całą masą innych czworonogów - tak mam i ja
Mój Labek ma rodowód i obecnie skończył 5 miesięcy, waży 20 kg z hakiem i muszę powiedzieć że dość sprawnie radzi sobie z zawodnikami nawet w lekko wyższej wadze. Nigdy nie starałem się budzić w nim agresji bo i po co, ale piesek sam wie kiedy warknąć na intruza. Sam nigdy nie atakuje, uwielbia się bawić, ale jak drugi pies jest zbyt natarczywy i zignoruje ostrzegawcze warknięcia to Ares się nie cacka i ostatnio z białego pudla zrobił czarnego kładąc go na łopatki w błocie w akompaniamencie pisku i lamentu, a białymi kudłami miał wypełnioną całą mordkę oczywiście natychmiast rozdzieliliśmy psy. Takich sytuacji było sporo, było też kilka takich gdzie sobie nie dał rady. Nigdy natomiast nie kładzie się z miejsca na plecy - robi to jedynie wtedy kiedy do czynienia ma z 2 razy większym psem.
Nie wiem czy to normalne, po przeczytaniu tego tematu zaczynam mieć wątpliwości niech ktoś napisze 2 słowa.
aganica - 27-01-2009, 13:37
| Sowulus12 napisał/a: | | 2 słowa | Nie możemy wkładać wszystkich psów , do jednego wora .
Ludzie myślą że jak w TV w reklamach pokazują labradory to już wszystko jest oczywiste :łagodny , bez agrasji, potulny jak baranek ,rodzi się z umiejetnością czytania lektur i niczego już nie trzeba uczyć.Przecież to pies jak każdy inny i też potrafi złapać ząbkami .
W kwestji własciciela jest by wychować swego pupila na mądrego i rozważnego psa .Co nie znaczy że ma pozwolić się zagryźć tylko dlatego że jest labkiem .
gusia1972 - 27-01-2009, 13:43
Sowulus12, znaczy się co ma nie być normalne ? to że nie kładzie się od razu na plecy ??
wg mnie jest wszystko normalne, masz psa który nie jest uległy i tyle
psy mają różne charaktery, nawet w jednej rasie, jedne są dominantami inne sa uległe i tyle
z każdymi mogą być problemy, uległe mogą nie umieć się bronić a dominanci mogą być zbyt natarczywi
akurat w tym temacie opisujemy nasze przykre doświadczenia z atakiem ze strony agresorów i jak sobie z takimi radzić
Bora - 27-01-2009, 13:52
Sowulus12, pies ma widać twardy charakter. To samiec, który dojrzewa i zaczyna sie "sprawdzać" na ile go stać. I tutaj Twoja głowa, żeby nie pozwolić mu zanadto "spuszczać łomot" innym psom. Co innego zabawa a co innego nękanie i ustawianie innych psów.
Musisz mu przekazać informację, że to Ty decydujesz o jego kontaktach z innymi psami.
zaradna - 27-01-2009, 14:40
Trafił Ci się pies z charakterkiem.
Dorastajacy dominant
Sowulus12 - 27-01-2009, 14:55
Dziękuję za odpowiedzi, nigdy nie pozwalam świadomie na starcie, zawsze tak szybko jak to możliwe rozdzielam psy - Ares jest bardzo posłuszny w stosunku do mojej osoby, przeszliśmy razem przez "psie przedszkole" i za miesiąc wybieramy się na PT. W sumie cieszę się że sobie radzi z innymi czworonogami i nie boi się ich, ale z drugiej strony nigdy nie pozwolę na żadną nieuzasadnioną agresję z jego strony w stosunku do innych psów czy ludzi.
Dziękuję Wam za zainteresowanie - pozdrawiam serdecznie, Tomek
sodalis - 27-01-2009, 15:38
| Sowulus12 napisał/a: |
Nie wiem czy to normalne, po przeczytaniu tego tematu zaczynam mieć wątpliwości niech ktoś napisze 2 słowa. |
Ja myśle, że w przyszłości możecie mieć spory problem z agresją w stosunku do psów.
Oczywiscie nie musi tak się stać, ale na takiego charakternego psa trzeba badzo uważać.
Sowulus12 - 27-01-2009, 16:09
Czytałem na tym forum o agresywnych labradorach i z całą pewnością jest różnica pomiędzy agresywnym dominującym psem, a psem który nie pozwala sobie wejść na głowę. Na pewno gdyby wzmacniać dominujące elementy jego zachowania to masz Sodalis rację, można dorobić się psa który będzie wręcz niebezpieczny - z natury silny będzie skutecznie atakował inne psy, a może i ludzi...
Na pewno na to nie pozwolę - koniec OT i przepraszam właściciela tematu.
Tsunami - 27-01-2009, 16:15
Sowulus12 nie martw się - pies ma dopiero 5 miesięcy. Skoro zrobiliście PT, to następnym razem zapytaj swojego szkoleniowca czy widzi w Twoim psie potencjalnego agresora. Z Twojej wypowiedzi nie można dokładnie zrozumieć czy Ares rzucił się na pudla z agresją czy tylko z chęcią zabawy. Niektóre młode labki zanim je jakiś większy pies nie utemperuje zaczepiają wszystkich, ale to nie znaczy, że są agresywne. szczególnie, że Twój pies wykazując dominujący charakter daje wskazówkę, że z agresją lękową raczej nie będzie miał problemu.
Brawo dla Ciebie, że szybko rozpoczęliście szkolenie To na pewno ułatwi Wam pracę.
sodalis - 27-01-2009, 16:16
| Sowulus12 napisał/a: | | Na pewno gdyby wzmacniać dominujące elementy jego zachowania to masz Sodalis rację, można dorobić się psa który będzie wręcz niebezpieczny |
Myśle, że nie koniecznie trzeba je wzmacniać by mieć z psa stwarzającego problemy - wystarczy, że nie będziesz ich wygaszać, a one jako samonagradzające się będą pojawiały sie coraz częściej.
Sowulus12 - 27-01-2009, 16:32
Tsunami, jesteśmy obecnie po "psim przedszkolu", a za miesiąc wybieramy się na PT, aż taki geniusz to z niego nie jest
Z pudlem było tak że bawiły się normalnie i w pewnym momencie pudel zaczął powarkiwać i łapać Aresa za kark, długo nie było trzeba czekać, Ares też zaczął warczeć i oba wpadły w błoto z tym że pudel już na plecach i z piskiem a Ares już był zły i warcząc tarmosił go za kark i gryzł, jak dobiegłem i złapałem go za kark to przysiadł i puścił pudla a ja zapiąłem mu smycz i koniec...
Pudel ma 2 lata jest wizualnie większy od Aresa ale to kwestia sierści, generalnie chyba nie jest.
Pozdrawiam,
TS
mala85 - 27-01-2009, 19:37
Sowulus12, taka mała wskazówka dla Ciebie jeżeli widzisz że Twój psiak atakuje innego psa nigdy nie łap go za kark bo dojdzie do takiej sytuacji kiedy np.na poważnie będzie się gryzł z przeciwnikiem a Ty go złapiesz za kark to może Cię pożądnie ugryźć.
Najlepszą metodą jest albo odciągnięcie za ogon (podnosisz go) albo łapiesz za tylne łapy.
Sowulus12 - 28-01-2009, 08:06
A to tego nie wiedziałem, dzięki, nawet w książkach się tego nie doczytałem, pozdrawiam TS
[ Dodano: Sro 28 Sty, 2009 ]
Wczoraj wieczorem na spacerze Ares dostał niezłe manto od wielkiego owczarka niemieckiego, pies wyszedł z za rogu a oba nie były na smyczy i lanie Dobiegłem pierwszy i mocno popchnąłem owczarka, aż się zatoczył i na chwilę zbaraniał i w tym momencie dopadł go właściciel i tak zdzielił smyczą, że aż mi ciarki po plecach przeszły. Człowiek długo mnie przepraszał, ale po wstępnej obdukcji okazało się że Ares jest cały, nie gniewałem się jakoś specjalnie, tłumaczył się że było bardzo późno i nie spotyka tu nigdy psów o tej godzinie i wyskoczyli tylko na szybkie siusiu
Nie wiem czy czasem w takich sytuacjach nie powinno się mieć gazu pieprzowego jak to ktoś już na tym forum wspomniał
gusia1972 - 28-01-2009, 08:29
gaz pewnie by się przydała ale ... mnie zastanowiła reakcja właściciela ONka - | Sowulus12 napisał/a: | | w tym momencie dopadł go właściciel i tak zdzielił smyczą, że aż mi ciarki po plecach przeszły. | bicie tylko wzbudza agresję
aganica - 28-01-2009, 08:47
| gusia1972 napisał/a: | | bicie tylko wzbudza agresję | zgadzam się ..jednak jesteśmy tylko ludźmi ,właściciele psów agresywnych są pod ciągłym obstrzałem społeczeństwa i czasami w akcie rozpaczy ...reagują , jak nie powinni .To niczego nie tłumaczy , bo jeśli ktoś nie potrafi zapanować nad onkiem czy rotkiem to powinien sobie kupić ...?????????labka??
Gaz pieprzowy to dobre rozwiązanie ..oczywiście ten żelowy by nie zaszkodzić sobie czy naszemu pupilkowi.
Lorena - 28-01-2009, 08:53
| aganica napisał/a: | | , bo jeśli ktoś nie potrafi zapanować nad onkiem czy rotkiem to powinien sobie kupić ...?????????labka?? | myślę, że powinien raczej trzymać psa na smyczy i mieć pod kontrolą jego zachowanie. A spuszczać wolno jedynie w miejscach całkowicie pustych ( wolne polany, lasy ..) ...
Wiecie co? Tak się zastanawiam, wszyscy tutaj zapewne dwoimy się i troimy żeby dać naszym psiakom ciut wolności i pozwalamy biegać bez smyczy, bo w końcu wszyscy tak robią ... a nie macie czasem wrażenia, że takie bieganie wolno po osiedlach może się źle skończyć? Sami widzicie, jak np mój pies jest spokojny, idzie ładnie a nagle jakiś pies zza rogu wyskakuje też bez smyczy i wojna?
Zastanawiam się czy puszczanie psa luzem na osiedlach na pewno jest dobrym pomysłem. A jak Wy to widzicie?
Sowulus12 - 28-01-2009, 09:44
Lorena, ja jak wspomniałem to jest mój pierwszy pies a moja wiedza teoretyczna na temat czworonogów sprowadza się do kilku przeczytanych książek i między innymi tego forum.
Ja chcę dać psu jak najwięcej swobody, Ares dzielnie idzie na smyczy, stara się, bo wie że idziemy w miejsce z dala od ruchliwych ulic tam gdzie będzie mógł swobodnie pobiegać.
Chyba niestety takie sytuacje jak moja wczorajsza będą się zdarzać i jedyna działanie prewencyjne sprowadza się do ograniczenia wolności psa - wolne bieganie tylko w naprawdę pustym miejscu (las, pole) co oznacza z punktu widzenia psa miejskiego - rzadziej, w ramach codziennych spacerów pozostaje smycz...
A teraz co jeżeli nasz pies jest na smyczy i nie daj Bóg w kagańcu a zostaje zaatakowany przez agresora w pełni "rozblokowanego"??? Nie może się bronić, plącze się w smyczy i z góry skazany jest na klęskę. Ja chyba jednak wolę żeby był odblokowany, a sądzę że w sytuacji krytycznej będę w stanie go obronić jeśli nie poradzi sobie sam.
Dużo jest ludzi którzy kupują sobie rotki, owczarki niemieckie i inne psy z instynktem obronnym i stróżującym nad którymi nie są w stanie panować, nie dość że są od nich słabsi fizycznie to co gorsza również psychicznie. Uważam że lista psów na które potrzebne są specjalne uprawnienia (jak na broń) powinna być szersza, a uprawnienia trudniejsze do zdobycia, a podstawowe chociaż szkolenie PT obowiązkowe!
Pies rośnie i jako dorosły labrador będzie ważył ok 40 kg i tak jak napisałem nigdy nie pozwolę mu na nieuzasadnioną agresję, ani na nękane i ustawianie innych psów, ale z drugiej strony jeśli zostanie zaatakowany i podejmie walkę nigdy go za to nie skarcę i mało tego jeśli nie będzie sobie radził to z całą pewnością mu pomogę!!!
Pozdrawiam,
TS
Lorena - 28-01-2009, 09:52
| Sowulus12 napisał/a: | | Uważam że lista psów na które potrzebne są specjalne uprawnienia (jak na broń) powinna być szersza, a uprawnienia trudniejsze do zdobycia, a podstawowe chociaż szkolenie PT obowiązkowe! | a ja bym chciała żeby każdy musiał przechodzić jakieś testy psychologiczne żeby uzyskać pozwolenie na psa, byłoby na świecie mniej psich smutków, ale to i tak niemożliwe Byłoby zbyt pięknie.
Sowulus12, może i masz rację. Ale jakoś zawsze mam wrażenie, że duże psy powinny być na smyczy np na osiedlach. Bo potem nawet kiedy pies chce się przywitać z innym psem zostaje to uznane za próbę ataku ... nie wiem jak u WAs to jest, ale u mnie właśnie tak sprawa wygląda. Kiedyś Lorka chciała się przywitać z jamnikiem miniaturowym, a jej Pani wpierała mi że L chciała ugryźć jamniczkę w gardło:/ podczas gdy Lorka skakała dookoła niej.
Sowulus12 - 28-01-2009, 10:00
O tak, w pełni się z Tobą zgadzam, tylko to akurat dość trudno jest uzasadnić, natomiast osoba starająca się o pieska z listy psów powiedzmy - z silnym instynktem obronnym i/lub stróżującym powinna z całą pewnością przejść wnikliwe testy psychologiczne z wywiadem środowiskowym włącznie - tak jak przy pozwoleniu na broń palną, a do tego obowiązkowo szkolenie z certyfikatem.
Ja wiem że żyjemy w kraju w którym jak ktoś się uprze to i tak będzie takiego psa miał, ale z pewnością takie utrudnienie zredukowałoby ilość tych psów w niewłaściwych rękach.
TS
[ Dodano: Sro 28 Sty, 2009 ]
A co do takich przewrażliwionych właścicieli to tak, u mnie jest ich cała masa, pieski w kubraczkach z pedantycznie ogoloną sierścią, z paniami w szpilkach, łapczywie chwytające poranne sekundy (dosłownie) wolności...okropność!!!! Pieski znerwicowane, szczekające zajadle na wszystko co się rusza i nie daj Bóg żeby jakiś pies spróbował z nimi zabawy, ooooo, od razu zostanie uznany za krwiożerczą bestię dybiącą na życie ich pupila...nie przejmuj się tym...
Co najśmieszniejsze to z relacji ochrony mojego osiedla, która nieustająco walczy z brudzącymi na osiedlu psami (a raczej właścicielami) wynika że te paniusie najczęściej nie sprzątają po swoich pupilach i do tego jak się im zwróci uwagę to na ogół wypierają się wszystkiego w kamień i zachowują się co najmniej niegrzecznie...zapominają niestety że na osiedlu jest ponad 20 kamer....żenada!
labi - 28-01-2009, 11:48
| Sowulus12 napisał/a: | | Pies rośnie i jako dorosły labrador będzie ważył ok 40 kg i tak jak napisałem nigdy nie pozwolę mu na nieuzasadnioną agresję, ani na nękane i ustawianie innych psów, ale z drugiej strony jeśli zostanie zaatakowany i podejmie walkę nigdy go za to nie skarcę i mało tego jeśli nie będzie sobie radził to z całą pewnością mu pomogę!!! |
Takie jest i moje podejście do sprawy i tego się w praktyce trzymam
mala85 - 29-01-2009, 12:48
właśnie wczoraj miałam nie miłą sytuację odnośnie agresorów.
Wychodziłam z Akslem na spacer i spotkaliśmy Teqile (goldenkę- aksla koleżanka) a przy niej kundel średniej wielkości który od razu rzucił się na mojego psiurka, masakra nogi miałam jak z gąbki.
Na szczęście Pani od goldenki odstraszała go a ja w tym czasie wróciłam do domu po gaz.
Byłam na maxa zdenerwowana. Po powrocie do parku pies od razu przyczaił się na Aksla a ja w obronie spryskałam go gazem no i na szczęście uciekł.
W życiu nie miałam takiej sytuacji. Byłam cała w nerwach na szczęście Akslowi nic się nie stało zresztą sam chciał się bronić ale wolałam żeby do bójki nie doszło
Nie chciałam tego ale czego się nie robi dla swojego psiaka a poza tym ten pies nawet na mnie zaczął warczeć
gusia1972 - 29-01-2009, 12:59
mala85, był sam ? bez właściciela ?
Sowulus12 - 29-01-2009, 13:23
Najgorsze są bezpańskie psy, nie daj Boże podczas rozdzielania zostaniesz przez takiego ugryziona i zaczyna się loteria... bieganie po lekarzach z duchem na ramieniu, okropność.
Aksel powinien spuścić mu zdrowe manto!!!
Szyszunia - 29-01-2009, 13:55
mala85, zrobilabym tak samo i jeszcze do Strazy Miejskiej bym zadzownila, zeby zlapali agresora. To nie jest w porzadku, ze trzeba sie bac wychodzac na spacer z pieskiem...
Mr. Pelisa - 29-01-2009, 14:00
mala85, i tak zachowałaś zimną krew. Przykro mi, że znalazłaś się w takiej sytuacji i graty za opanowanie jej... I chyba tez kupię gaz i będę go brał ze sobą na spacery z Boltem bo faktycznie jakby wyskoczył jakiś większy pies to szans nie ma na obronę...
zaradna - 29-01-2009, 15:24
| Mr. Pelisa napisał/a: | | jakby wyskoczył jakiś większy pies to szans nie ma na obronę... |
no cięzko się obronic chociaż ja rodkowi dałam rade haha
mala85, takie sytuacje sa nie miłe a po bezpańskim psie nie wiadomo nigdy zego sie spodziewac.
U mnie biega masa bezpanskich po miescie a schronisko jest przepelnione i pomomo wielu skarg psy latają nadal a panie ze schroniska je dokarmiaja bo w schronisku miejsca na nie niema
mala85 - 29-01-2009, 17:29
gusia1972, pies miał obrożę także chyba nie był bezpański ale właściciela z nim nie było...właścicielka goldenki powiedziała że przyłączył się do niej w drodze do parku.
W trakcie mojego ataku gazem na agresora spotkałam faceta, który prosił żebym nie psikała psa tym gazem zaproponował że spuści swojego psa (dwa razy taki jak Aksel, mieszaniec,agresor,zawsze trzymany na smyczy) i go pogoni. Szczęka mi opadła od jego propozycji to stwierdziłam że lepsze jest popsikanie go gazem
Ludzi są durni!!!
Szyszunia, W pełni się z Tobą zgadzam. Ale u mnie to są pojedyncze przypadki. My zawsze w parku spotykamy się o ustalonej godzinie ok.7-8 psiaków (Aksel i goldenka są najstarsze) i jest naprawdę super nie ma innych psów i jest spokój.
Oczywiście napatoczą się od czasu do czasu jakieś obce psy tak jak ten.
Mr. Pelisa, naprawdę kup sobie lepiej dmuchać na zimne. Mój chłopak też raz musiał użyć gazu bo pijaczka puściła swojego mieszańca owczarka niemieckiego i chciał krzywdę zrobić Akslowi a mój TŻ najpierw ostrzegł właścicielkę no a później pies już tylko wij się po trawie. Także ludzie są nieodpowiedzialni!!!
Mr. Pelisa - 30-01-2009, 08:13
| mala85 napisał/a: | | Mr. Pelisa, naprawdę kup sobie lepiej dmuchać na zimne. Mój chłopak też raz musiał użyć gazu bo pijaczka puściła swojego mieszańca owczarka niemieckiego i chciał krzywdę zrobić Akslowi a mój TŻ najpierw ostrzegł właścicielkę no a później pies już tylko wij się po trawie. Także ludzie są nieodpowiedzialni!!! |
Przecież taki pies to i Twojemu mężowi mógł coś zrobić... Ludzie naprawdę nie myślą. A tą pijaczkę to na policje !!
Sowulus12 - 30-01-2009, 08:59
Dla mnie człowiek pijany z dużym psem to jak 4 latek bawiący się nabitą bronią taty z nabojem w komorze...tak właśnie rodzą się tragedie o których słyszymy w telewizji
gusia1972 - 30-01-2009, 09:15
ja czasami spotykam taką parę - właściciel wręcz się zatacza i piękny ONek z dyndającym na szyi kagańcu - widok jest dość ... ciekawy
Onek na szczęście łagodny wykazuje jedynie zainteresowanie suczkami (w tym moją Kalą ) raz Kala była po cieczce i adorator przyleciał w te pędy a pan zygzakiem za nim, zabrał go od nas upadając z dwa razy, nie potrafił kagańca mu od nowa założyć, normalnie współczułam temu psu
Sowulus12 - 30-01-2009, 09:18
Cóż - choroba jak inne - powinien się leczyć a pies ma ciężki życie w takim stadzie...
Szyszunia - 17-02-2009, 11:32
No to ja moze opowiem o pewnym incydencie, o którym wczoraj na spacerku powiedzial mi wlascicielka 7 letniego pieska (nie znam rasy, ale dzis ja zapytam... taki duzy, troche wiekszy od doroslego laba )
Kilka tygodni temu wyprowadzala Paddy'ego na spacer. Byl bez smyczy, bo jest przyjazny i grzeczny. Po drodze spotkala faceta z 3 psami, dwa mniejsze na smyczy i jeden buldogo-podobny (mówila ze byl ogromny, wiekszy niz jej Paddy). No i to wielkie bydle rzucilo sie na jej pieska. Bardzo dotkliwie go pogryzl (Paddy walczyl o zycie, a operacja kosztowala 300 funtów), a facet tylko jej powiedzial "Zabieraj tego pier* psa od mojego". Nawet nie przeprosil, nie pomógl jej zaniesc 40kg psa do samochodu.
Na szczescie Paddy wydobrzal po operacji i teraz jest juz OK, ale kobieta bardzo sie bala, ze juz nigdy nie bedzie towarzyski dla innych psów, ale wczoraj bawil sie z Bonuskiem i widac bylo, ze jej bardzo ulzylo.
Do sedna: kobieta zadzwonila do lokalnego Dog Wardena (taki psi dzielnicowy), opowiedzial co sie stalo, przedstawila dokumentacje weta i teraz pan dzielnicowy szuka wlasciciela tego psa, by wyegzekwowac pieniadze za operacje Paddy'ego. Jesli kobieta bedzie chciala, wniesie pozew przeciwko niemu...
Nie wiem, jak jest w Polsce w takich sprawach, ale tu nawet za to, ze grozny pies chodzi bez smychy i kaganca, mozna dostac taki mandat, ze glowa mala, a jesli sprawa trafi do sadu, to pies, wg prawa zostanie uspiony, a wlasciciel dostanie dozywotni zakaz posiadania psów...
Sorki za przydlugiego posta...
mala85 - 17-02-2009, 11:37
Szyszunia, takie prawo powinno też być u nas...co za kut....
Nie wiem co był zrobiła takiemu facetowi ale popamiętałby mnie na pewno
anna34 - 17-02-2009, 15:08
Jakiś czas temu miałam podobną sytuacje(tylko na szczęście Chopper nie został pogryziony),facet wyszedł z klatki z kundelkiem małym na smyczy,a doberman wyskoczył bez smyczy i bez kagańca.Na moją uwage,że tak nie wolno,kazał mi się zamknąć i nie kłócić z nim,bo to jego osiedle.Szkoda słów
Szyszunia - 17-02-2009, 15:16
anna34, straszne Ja bym nawet nie wiedziala z kim mam sie zwrócic ze skarga na takiego typa...
gusia1972 - 17-02-2009, 15:35
Szyszunia, normalnie sytuacja nie ciekawa była ale ... jestem pod wrażeniem prawa w Angli !! u nas to sam człowiek musi du..ę ruszyć i szukać właściciela psa który pogryzł mu psa a jak go znajdzie to sam do sądu lata a i tak najcześciej tylko sie nalata masakra jakaś to prawo w Polsce
Szyszunia - 17-02-2009, 15:44
gusia1972, ja tez jestem pozytywnie tym wszystkim zaskoczona. Wydaje mi sie, ze Polska jest daleko w tyle jesli chodzi o opieke i prawa zwierzat. Na ulicach nie spotka sie tutaj zadnego szwedajacego sie Burka (zaraz trafiaja do schronu i do adopcji). Kolezanka z pracy zaadoptowala jakis czas temu rocznego Jacka Russela (kochany psiak ), co prawda zaplacila 85 funtów, ale dostala psa zaczipowanego i wysterylizowanego (sam zabieg kosztuje od 80-150f).
No ale niestety zawsze znajdzie sie jakis debil (jak wlasciciel psa, który pogryzl Paddyego), ale miejmy nadzieje, ze kretyna znajda...
Katja628 - 17-02-2009, 18:23
Macie rację w Polsce prawa zwierząt są bardzo zaniedbywane. Sama dużo o tym wiem bo mieszkam w małym miasteczku, na tzw terenach zielonych i tutaj co krok można spotkać bezpańskiego psa A poza tym kiedyś sąsiad wyprowadził swojego psa (ogromne, nierasowe bydlę) na spacer bez kagańca i to psisko pogryzło nie tylko mojego malutkiego kundelka, ale też moją babcię! Jedyne co usprawiedliwia naszego sąsiada to to, że wyszedł ze swoim Rexem na spacer do lasu i mógł spuścić go ze smyczy itp ale i tak wydaje mi się to nie bardzo sprawiedliwe, bo nawet nie zapłacił za leczenie mojego psa (babci rana była niegroźna) A teraz Rex mu uciekł i aż strach na ulicę wyjść jak się pomyśli, że takie agresywne bydlę się tam szwenda I nic się z tym nie zrobi...
mala85 - 17-02-2009, 18:25
Katja628, a zostało to gdzieś zgłoszone ???na policję albo straż???
Katja628 - 17-02-2009, 18:37
Nie. Utrzymujemy dobre stosunki z naszymi sąsiadami i ustaliliśmy tylko między sobą, że będą Rexa bardziej pilnować. I widać jak go upilnowali, skoro im uciekł... A poza tym komu by się chciało po sądach czy komendach policji latać... W Polsce takie coś wykańcza bardziej niż sama szkoda, która została zgłoszona.
mala85 - 17-02-2009, 18:41
| Cytat: | | W Polsce takie coś wykańcza bardziej niż sama szkoda, która została zgłoszona. | tu się zgodzę ale jak tak byśmy wszystko wszystkim odpuszczali to dopiero by było. A tak to przynajmniej ma ten ktoś nauczkę.
Katja628 - 17-02-2009, 18:44
mala85, nie zawsze ma nauczkę... czasem wystarczą znajomości, żeby komuś coś uszło płazem... Nasz wymiar sprawiedliwości pozostawia wiele do życzenia.
Jagusia - 17-02-2009, 18:50
To ja Wam opiwiem fajny epizodzik z mojej młodości.
Mialam kedyś sunię wielkości jamnika - kundelkę - bardzo rezolutną i przyjacielska. Sąsiadka, notabene sporo ode mnie starsza strasznie mi zazdrościła, bo jej starzy na psa zgodzić sie nie chcieli, w końcu jednak ich przekonala i wzieli coś na podobieństwo owczarka niemieckiego. Laska chcąc się popisać swoim nowym pupilem szczula go na inne psy na podworku w tym także na moją sunię. Trwalo to jakiś czas, aż pewnego dnia kolezanka z klasy wyjeżdżala i poprosila o opieke nad swoją rodwajlerka, moja mam się zgodzila i rodwajlerka przyjechala do mnie. Byla ulożona po jakiś szkoleniach, jak na tamte czasy i środowisko kompletny odjazd. Suki znaly sie już wcześniej więc nie bylo z nimi problemow bardzo szybko sie polubily i biegaly wszędzie razem. Ktoregoś dnia wychodze sobie z oboma rodwajlerka gdzieś polecial a tu pojawia sie sąsiadka ze swoim wilkiem. Wilko do mojej suńki, sunka w pisk i na plecy a tu zza krzaczka wylania sie rodwailerka z "przemiłym wyszczerzonym" wyrazem pyska. Wilk znieruchomial, podkulił ogon i w nogi a jego pani za nim. Po kilku dniach rodwailerka wyjechala. Moja sasiadka natomiast (a wlasciwie jej pies) stala sie posmiewiskiem calego osiedla, bo za kazdym razem kiedy moja mala sunia pojawiala sie na podworku jej podkulala ogon pod siebie i zwiewala do domu.
gusia1972 - 17-02-2009, 19:39
Jagusia, dobre
zaradna - 17-02-2009, 20:51
Jagusia, mocna historia hehe:D
effcyk - 17-02-2009, 21:10
Jagusia, haha i tak kończą ci co chcą pokazać przewage swego psa . Dokładnie kiedys - pare ładnych lat temu miałam podobną sytuacje , miałam sredniej wielkości kundla taki fajny łaciaty z labim wzrokiem : Baster niedaleko mieszkal taki stary facet też mial jakiegos kundla we wzroscie troszeczke wyzszy jednak w gabarytach daleko mu do Baściocha było. I ten facet zawsze jezdzil na rowerze i szczuł swoim psem na mojego ( raz nawet jak moj tata kosil trawnik przed domem i pies wyleciał za nim - coś tam niuchal w trawie - to kolo jechal z psem i tamtem szuur do mojego az moj sie od bramy odbil tata krzyczy na kolesia a ten zadowolony odjechal ) no wiec bedąc na spacerze kiedys z psiurem patrze jedzie kolo z psem - mysle sobie "ohoo kłopoty nadchodzą" moj pies jak dojrzał tamtego jak poleciał w długą za nim to tyle oba psy widziałam - rzecz jasna moj wrocił, tego pana piesek chyba nie bo od tamtej pory go nie widzialam . A tak poza moją historią strasznie denerwowało mnie jak wychodziłam na spacery z moim zaginionym kochanym kundelkiem oskarem który sięgał mi dosłownie pare cm za kostke i pies był zawsze na smyczy a idzie taka baba z ONkiem czy innym natretnym psem luzem to mnie trafia nic sobie miały do tego że moj pies jest 6 razy mniejszy i że prosze żeby zapieły swoje , argumenty typu "moj pies nic pani pieskowi nie zrobi " taa a po chwili jak sie jakis ONek dorwał do mojego psiuńka to kurde całą droge biegłam za psem żeby go złapac tak zwiewał ze strachu, czasem brałam psa na rece jak zdążyłam wiec jakoś wychodzilismy z tego cało . Powiem Wam że obawiam sie jak bedzie z Nestem już jest spory - jak narazie większych zatargów z psami nie miał ot z małymi psiurkami co chodzą po ulicach czasem zawarczaly na niego ale nic sie nie dzialo, a teraz tak : bedzie ktos szedl z groznym spuszczonym psem , lub jakis bedzie biegal bez wlasciciela i co tu zrobic? Nesta na ręce nie wezme bo za duzy , on sie raczej nie obroni bo kocha inne psy niezaleznie od wzrostu , czytałam o tym gazie pieprzowym i zastanawiam sie nad kupnem a nuż sie przyda kiedyś - chociaz wolałabym żeby nie
Jagusia - 17-02-2009, 22:24
U mnie jest zdeka odwrotnie. Chodze sobie teraz na spacery z tymi moimi dwoma "potworami". Oba na jednej smyczy, przy nózce, rewelacja, ale do czasu. Sąsiedzi maja pekińczyka i ich ja wiem moze 6-7 letni synek wychodzi z nim na spacer, oczywiście bez smyczy. Pekintozaur zaczepny szczeka na te moje, a one warjacji normalnie dostaja. Ja sie wydzieram, ściągam psy, jade na budach bo razem to one sily troszke mają, pekintozaur się nakreca i podchodzi coraz bliżej, a maly stoi jak wryty i nie wie co robic. Wola tę swoja bestie Pimpek, czy jak mu tam, ale podejśc się boi. Jak kiedys psów nie utrzymam to zrobia z pekińczyka rolmopsa. Nie żeby chcialy go od razu pożreć, bo to poządne psiny i krzywdy nikomu nie robia, ale jak się wtoczy pod to moje blisko 80kg psich łap to rolmops będzie jak nic.
Tsunami - 17-02-2009, 22:28
Dzisiaj Tsuchacza pogryzł owczarek niemiecki Nic się nie stało, ale mała tak lamentowała jak szarpał ją za szyję, że mało na zawał nie padłam. A to wszystko dlatego, że gdy ją zaatakował pierwszy raz, zamiast uciekać to się postawiła i kłapała mu koło nosa zębami. Pies dał się sprowokować i szarpał ją mocno. Z jednej strony cieszę się, że zaczyna zachowywać się doroślej i nie pozwala sobie na wszystko, z drugiej martwię się, że zacznie się bać takich psów po tym przeżyciu.
effcyk - 17-02-2009, 22:33
Jagusia, pekintozaur mnie rozwalił Tsunami, kurde no nie dobrze nigdy nie wiadomo jak taki atak wpłynie na psiaka , w ogóle 1 raz sie postawila psu czy bywały takie sytuacje juz że nie "odpuscila" ?
Tsunami - 17-02-2009, 22:38
Jak stała się kobitką To w momencie gdy psy napastowały ją na tle seksualnym, że tak powiem odganiała ich kłapiąc zębiskami - bez warknięć, szczekania, najeżonej sierści. Po prostu dawała im do zrozumienia, że jej się to nie podoba. I tak zachowała się również tym razem. Pies chwycił ją za kark - na co ona kłap, kłap. On się wkurzył i w sekundzie Tsuśka była na plecach, a on na niej szarpiąc za szyję. Reakcja właściciela była natychmiastowa, ale nawet słowa do nas nie powiedział. Nigdy do owczarków niemieckich zaufania nie miałam, ale tego psa widziałam już nóstwo razy i teraz jakoś mu tak odwaliło.
aganica - 17-02-2009, 22:40
Jagusia, dobrze jest posiedzieć przy żubrze
zaradna - 17-02-2009, 22:49
Tsunami, eh Elmo jak był młodszy też sie bawił z suka owczarka naszczeście już się wyprowadziła
Ale suka w trakcie zabawy stawała się agresywna i bardzo mocno szarpała Elma nie raz piszczał i nie raż wyszedł lekko pogryziony.
Oczywiście reakcja była od razu z mojej strony i ze strony właściciela Onka.
Tylko zszokowało mnie to, że za kadzm rayem gdz suka zaczynała zabawe z mocnym gryzeniem właściciel lał ją smycza
Ja oczywiście protestowalam mówiła, że nie powinie tak robić bo agresja budzi agresje czego przykładem jest, że gryzła Elma, ale właściciel swoje, że suka źle zrobiła i kare musi dostać.
Eh
Jagusia - 17-02-2009, 23:03
Żubrow ci u nas dzis brak, ale za to co drugi na ulicy to łoś....
Sowulus12 - 24-02-2009, 07:48
| zaradna napisał/a: | Tsunami, eh Elmo jak był młodszy też sie bawił z suka owczarka naszczeście już się wyprowadziła
Ale suka w trakcie zabawy stawała się agresywna i bardzo mocno szarpała Elma nie raz piszczał i nie raż wyszedł lekko pogryziony.
Oczywiście reakcja była od razu z mojej strony i ze strony właściciela Onka.
Tylko zszokowało mnie to, że za kadzm rayem gdz suka zaczynała zabawe z mocnym gryzeniem właściciel lał ją smycza
Ja oczywiście protestowalam mówiła, że nie powinie tak robić bo agresja budzi agresje czego przykładem jest, że gryzła Elma, ale właściciel swoje, że suka źle zrobiła i kare musi dostać.
Eh |
Oczywiście że bicie psa jest niedopuszczalne i oczywiście że budzi agresję i ja tego nigdy nie robię. Mój Ares jest raczej łobuzowaty i często inne psy piszczą podczas "zabawy" z nim (takie zabawy przerywam), ale są i takie z którymi bawi się i wie gdzie są granice.
Niestety czasem trafiają się te bardzo agresywne które w połączeniu z głupim nieodpowiedzialnym właścicielem stają się zarazą osiedlowych uliczek. Nie raz po tym jak puszczony luzem wielki owczarek niemiecki wpadał na nas z za rogu tak że musiałem fizycznie bronić Aresa pan przybiegał zdyszany i tłukąc swojego owczarka przepraszał mnie za sytuacje.
Właściciele takich agresywnych piesków są na co dzień pod takim obstrzałem otoczenia że zaczynają postępować w sposób nielogiczny - sami nakręcają w piesku spiralę agresji bijąc go. Widziałem to już wielokrotnie, kilka razy zwróciłem uwagę, ale...cóż różni są ludzie i niektórzy nie powinni mieć zwierząt wcale. Najgorsze jest to że każdy człowiek może kupić każdego psa i nic tego nie normuje. Ktoś wcześniej pisał o alkoholiku który wieczni pijany chodzi z dużym agresywnym psem itd. horro.
Ania-Ceres - 24-02-2009, 21:36
co do owczarków:
ostatnio będąc na zajęciach z przedszkola (indywidualne są) trener mówi, żebym trzymała Ceres na smyczy (a zawsze tam lata luźno) bo na terenie szkoli się też ON z kimś tam, i pomimo tego że na wyższym stopniu zaawansowania posłuszeństwa już była to: musimy poczekać aż wrócą albo ją zapną na smycz, "bo to taki głupi pies że mógłby Ceres pogryźć..."(cyt!)
ja ufam tylko mojej Ceres, innych psów raczej się boję
a i na szkolenie przyszedł też ponoć labek 5-miesięczny, który GRYZIE swoich właścicieli, warczy na inne psy, i nie ma co próbować podejść jak ma coś w pyszczku... straszna musiała być jego socjalizacja.
Mojej Ceres mogłabym grzebać w zębach podczas jej posiłku
( znowy się rozpisałam...sory )
novati - 18-04-2009, 15:38
Wczoraj moją kulkę pogryzł wyżeł na szczęście w nieszczęściu stało się to gdy Marcin wyszedł z nim n a spacer,
Wyszli na spacer Chrupas szedł na smyczy, a tu podbiega do niego wyżeł dużo wyższy od chrupka i zaczyna go szarpać, co na to robi jego właściciel?? idzie sobie spokojnie w ich stronę, na co Marcin użył pary niecenzuralnych słów w stronę kolesia i z kopa potraktował psa bo Chrupek nie bronił się wcale, na co facet do Marcina że co on sobie wyobraża że jego pies kosztował więcej niż ten kundel, wściekłość ogarnęła Marcina niewiele brakowało żeby znokautował kolesia a wyżeł znowu zaczął atakować Chrupka wiec dostał 3 razy z buta zapiszczał i uciekł,
myślicie ze facet wziął psa na smycz?? niee bo po co.. jeszcze policją zaczął grozić, tupet ludzi nie zna granic
Chrupek cały brudny bo to się działo na czarnej ziemi wrócił do domu, marcin go wykąpał i obejrzał, ma 2 rany na przedniej łapie z wygryzioną sierścią, wczoraj cały wieczór był bardzo nieswój dziś jest ok
effcyk - 18-04-2009, 15:56
novati, normalnie .... znając życie mój też by sie nie obronił , ale tu nie o to chodzi , niech gościu policje woła ciekawe komu wlepi mandat Tobie mając psa na smyczy czy jemu ktory puścił agresywnego psa luzem ? Jeśli stać go było na tak drogiego psa to nie stać go było na odpowiednie szkolenie i socjalizacje z psami ? tak bo najlepiej kupić psa za pare tysiaków a i niech se robi co chce , ważne że pies jest rasowy i na pokaz - nie ważne że dzikus i agresor
mala85 - 18-04-2009, 17:56
novati, poinformuj o tym straż miejską .....dlaczego od razu nie zadzwoniliście? ja rozumiem że człowiek jest w stresie ale takim ludziom nie można odpuścić bo nastepnym razem bedzie powtórka z rozrywki a dlaczego Twój maluch ma cierpieć. Szkoda Twojego Chrupka wymiziaj go od nas
qAulinkA - 18-04-2009, 19:13
| mala85 napisał/a: | poinformuj o tym straż miejską .....dlaczego od razu nie zadzwoniliście? ja rozumiem że człowiek jest w stresie ale takim ludziom nie można odpuścić bo nastepnym razem bedzie powtórka z rozrywki a dlaczego Twój maluch ma cierpieć. Szkoda Twojego Chrupka wymiziaj go od nas |
zgadzam się ja też bym zgłosiła bo ucierpił na tym Twój pies i ucierpieć może inny
iness8@o2.pl - 18-04-2009, 19:23
| mala85 napisał/a: | | novati, poinformuj o tym straż miejską .....dlaczego od razu nie zadzwoniliście? |
mala85, Straż miejska się tym nie przejmie...niestety Gdy moją Inę trzy lata temu pogryzł pies też zadzwoniliśmy i nie przyjechali
novati, ja na Waszym miejscu wyczaiłabym gdzie ten idiota mieszka. Powinien Wam pokazać czy ten jego pies był szczepiony ,a potem zgłosiłabym to na Policję.
Miziańce dla Chruposałwa
qAulinkA - 18-04-2009, 19:28
Mam pomysł spotkajmy się wszystkie i spalmy tego gościa
mala85 - 18-04-2009, 19:47
iness8@o2.pl, przykra sprawa u nas ze strażą nie ma problemu przyjeżdżają i to naprawdę szybko ostatnio
| iness8@o2.pl napisał/a: | | ja na Waszym miejscu wyczaiłabym gdzie ten idiota mieszka. Powinien Wam pokazać czy ten jego pies był szczepiony ,a potem zgłosiłabym to na Policję. |
popieram a jakby nie chciał pokazać autentycznie nasłałabym straż na niego tym bardziej
Szyszunia - 19-04-2009, 13:56
Biedny Chrupcio
Ja nie wiem, jakbym zareagowała. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała...
Huberto - 19-04-2009, 16:05
Oj te koles od tego drugiego psa musiałby na mnie trafić to dopiero bym mu dogadał... biedny twój labciu miejmy nadzieję, że to się już nie powtórzy
Muszol - 19-04-2009, 16:19
czasem niektórzy ludzie to sa naprawdę nieodpowiedzialni i nie powinni posiadać psa
novati, wymiziaj Chrupka ode mnie i od Fiftiego i Centki !
supergirl - 19-04-2009, 16:49
novati,
My mieliśmy to samo, do Ambra podbiegł doberman i go pogryzł, a właściciel zachowywał się dokładnie tak jak opisałaś
Niektórzy ludzie są całkowicie nieodpowiedzialni A cierpią na tym tylko psy
Jagusia - 19-04-2009, 18:14
novati, współczuję bo to może mieć wpływ na psychikę Chrupka
supergirl - 19-04-2009, 18:20
| Jagusia napisał/a: | | może mieć wpływ na psychikę Chrupka | Niestety Bo właśnie po takich dwóch incydentach Amber zaczął się bronić a potem sam atakować
Rzarectah - 05-05-2009, 15:45
Czy labradory zawsze przegrywają w takich potyczkach???
effcyk - 05-05-2009, 21:27
Rzarectah, labradory to psy które powinny być przyjazne zarówno wobec ludzi jak i innych zwierząt , owszem jak każdy pies i one maja w sobie "namiastkę" czegoś z.... psa tj pewne instynkty , kiedy trzeba sam równiez potrafi "odwinąć" sie innemu psu gdy ten go zaatakuje ale też nie zawsze , to zależy od charakteru i wychowania . Labki to psiaki które raczej zamiast bójki wolałby sie pobawić z potencjalnym "wrogiem" , jeśli jednak pies je atakuje - rzadko popadają z nim w konflikty , przeważnie kładą sie na znak uległości . To nie są psy obronne, stróżujące ani bojowe . Ja tutaj oczywiście nie pisze o wszystkich labach bo są niektóre modele co potrafią sie obronić i same zaatakować . Pisze ze swojego punktu widzenia - mój lab nie obroniłby sie sam bo bardzo ufa innym psom , chce sie z nimi bawić a jeśli któryś jest agresywny wobec Nesta ten kładzie sie na ziemi żeby nie popadac w konflikty , mimo iż swoim cielskiem powaliłby niejednego psa .
Rzarectah - 06-05-2009, 14:16
Czytałem że agresywne w stosunku do innych psów mogą być samce, które bronią "terytorium".
A czy są takie przypadki u suk?
Jola - 06-05-2009, 21:45
Tarka ma jedną jedyną metodę w relacjach z agresorami - po prostu chowa się za mnie lub kladzie kołami do góry. Czasem mnie to wkurza, ale przyznaję, że jak do tej pory metoda skutkuje. Ona po prostu nie zna i nie rozumie agresji. Jednak mając doświadczenia z poprzednim psem staram się aby w przypadku gdy agresor jest bez smyczy Sunia również byla wolna - wyrównuje to szanse i daje możliwość wycofania się Tarce. Uwięziony pies w momencie ataku jest bez szans - nawet na ucieczkę,
kasiula_86 - 07-05-2009, 09:28
Fado ma teraz cwiczona cierpliwosc przez Bafika czesto tam bywamy a bafik ciagle lapie Fadzika za tylne łapy, za wszelkie miejsca gdzie skóra da sie zlapac i nie puszczac i tarmosic Fado czasem pokaze ząbki ale najczesciej poprostu odchodzi od małego natreta;)
Diana S - 07-05-2009, 13:04
| Rzarectah napisał/a: | | Czy labradory zawsze przegrywają w takich potyczkach??? |
Hmmm.... ja ost. miałam nie przyjemną sytuację z b. agresywną labradorką, która z mety doskoczyła do moich suk z pełnym wachlarzem pięknego uzębienia. Moje suki były prowadzone na linkach labek szedł luźno.
Labek, to pies jak każdy inny, źle wychowany, prowadzony, może być równie b. niebezpieczny jak każdy inny pies.
mala85 - 07-05-2009, 13:30
Rzarectah, jeżeli zależy Ci na psie obronnym kup sobie owczarka.....bo szkoda żebyś miał Labradora i zrobił z niego agresora (ale mi się zrymowało)
Ryniu - 07-05-2009, 23:17
| Diana S napisał/a: | Rzarectah napisał/a:
Czy labradory zawsze przegrywają w takich potyczkach???
Hmmm.... ja ost. miałam nie przyjemną sytuację z b. agresywną labradorką, która z mety doskoczyła do moich suk z pełnym wachlarzem pięknego uzębienia. Moje suki były prowadzone na linkach labek szedł luźno.
Labek, to pies jak każdy inny, źle wychowany, prowadzony, może być równie b. niebezpieczny jak każdy inny pies. |
zgadza się. Mojego psa najbardziej dotkliwie z dużymi ranami przy samym oku załatwił labek
mala85 - 08-05-2009, 07:50
Ryniu, a bronił się Enzo chociać czy całkowicie odpuścił??
effcyk - 08-05-2009, 09:16
a u nas był ostatnio listonosz i patrzy na mojego psa i mówi do mojej mamy " Wie Pani moja córka też kupiła sobie taką suczke ale jasną , Pani to jeszcze niski ale jak jeżdze na Kalinową i tam mają labradora to tak wielki i agresywny że podejść do furtki się nie da...." , także co prawda to prawda wychowanie psa w dużej mierze jak nie w największej wpływa na takie zachowania .
majcher - 08-05-2009, 16:34
Z mojego punktu widzenia labki są jak dzieci i ucza sie zachowania od rodziny w której żyją, a także jak są traktowane. Nie na darmo się mówi że pies upodabnia sie do właściciela ... hmmm ... albo odwrotnie?
antarkowa - 08-05-2009, 21:54
mój Antar nawet jak pies szczeka za bramką, na smyczy czy bez (jakiś bezdomny) to idzie ładnie przy nodze i nawet się na niego nie popatrzy. dopiero jak podejdzie do niego to się odszczekuje, jak ostatnio zaatakował Antarka jakiś kundel to też się "odgryzł". A ostatnio jakiś pies zaczął szarpać mnie za nogawkę o dziwo Antar zaczął warczeć, jakby mnie bronił
Rzarectah - 09-05-2009, 18:37
"zaczął warczeć JAKBY mnie bronił..."
hardcore
Ryniu - 09-05-2009, 21:53
| mala85 napisał/a: | | Ryniu, a bronił się Enzo chociać czy całkowicie odpuścił?? |
został zaatakowany znienacka i był wtedy jeszcze bardzo młody. Zresztą były jeszcze dwa szczeniaki, a ten "łobuz" sprawca pogryzienia z żadnym nie chciał się bawić. Coś już mnie to poruszyło, szkoda, że wcześniej nie zareagowałem i pozwoliłem aby Enzo w ogóle zbliżał się do niego, no ale labek przecież to jak tu nie wierzyć Enzo chciał się bawić a nie bić
asiolczuch - 09-05-2009, 23:56
Moja Luna chociaż ma już ponad 3 lata, do tej pory w konfliktowych sytuacjach woli poddać się... Jeśli faktycznie inny pies/suka nie odczyta jej sygnału uległości i ją atakuje do upadłego to potrafi się odgryźć...na szczęście takich sytuacji jest nie wiele... Aida zaś ostatnio miała spięcie...tzn. rzuciła się na nią suka od razu z zębami nie dając jej nawet szansy na żadną reakcję..no i poszło...Aida się też odgryzła..a ponieważ jest dość posłuszna jak na 8-miesięcznego szczeniora udało mi się ją odwołać..Także poza małą ranką na karku obyło się bez poważniejszych obrażeń...Póki co i myślę, że tak zostaje wszystkie zwierzaki moje psice traktują jako potencjalnych kandydatów do zabaw...
mala85 - 20-05-2009, 23:41
Niedawno wróciłam z wieczornego spaceru no i na nasze nieszczęście spotkaliśmy psa (mieszanka amstaffa z berneńskim psem pasterskim). Niestety nie lubi się z moim Akslem więc poszłam w swoją stronę a że ten pies bawił się z kolegami Aksla to w pewnym momencie Aksel nie wytrzymał i pobiegł do towarzystwa. I wtedy moje wołania nie miały sensu. Aksel podbiegł do tego psa i stanął sztywny no a niestety cały scenariusz był do przewidzenia Pepper (bo tak ma na imię tamten pies) rzucił się na Aksla a ten stał i nic kompletnie nie robił nawet nie położył się tylko stał. Ja widząc tą scenę z daleka myślałam o najgorszym że już mam po psie nogi miałam jak z gąbki a serce waliło jak młot.
Wyobraźcie sobie jaki sposób na swojego psa wymyślili właściciele
zaświecili laser i pies automatycznie odczepił się od Aksla i biegał za czerwoną plamką.
Kamień spadł mi z serca że nie zmasakrował mi psa bo dla niego czerwona plamka była bardziej interesująca.
Stwierdziłam że muszę dużo ćwiczyć z Akslem przychodzenie na komendę bo jak tak dalej pójdzie to kiedyś będzie nie ciekawie
BarbaraS - 21-05-2009, 10:38
Ja miałam kilka dni temu spięcie na placu szkoleniowym. Ćwiczyłam sobie tzw kwadrat z zatrzymaniem i akurat gdy Figa stała przy pachołku podbiegła hovawartka (pan zapomniał zabrać smyczy), ja myślałam że po prostu zechce się pobawić ale nie - naskoczyła z zębiskami. Figa do tchórzliwych nie należy więc się trochę poszarpały niegroźnie. Zdumiałam się - chodzę tam już czwarty sezon i po raz pierwszy zdarzyła się taka sytuacja.
Patitka - 21-05-2009, 10:54
Mój Velvet też nie reaguje na agresje innych psów,nie kładzie się ale odwraca się i ma minę jak by nie wiedział o co chodzi, bo on właściwie to byłby skłonny do zabawy a tu na niego szczekają ,albo warczą.Ostatnio spotkaliśmy na spacerze Labka,Velvet oczywiście cały szczęśliwy już przyjął pozycję do zabawy ,a tu zaskoczenie.Labek który choć nie wyglądał na takiego zaczął warczeć, szczekać i szarpać na smyczy(całe szczęście że na smyczy).Byłam zaskoczona bo u mnie na trzy bloki stojące właściwie blisko siebie są trzy labradory(w tym u mnie w bloku dwa) i wszystkie trzy sie lubią i bawią się ze sobą bez takich akcji.Velvet też był zaskoczony i jak zwykle zrobił tą swoją zdziwioną minę i spojrzał na mnie jak by chciał żebym mu to wyjaśniła.Właściwie to co się dziwić psu jak jego Pani też była nieprzyjemna i naburmuszona.Szkoda że tacy ludzie kupują Labradora i uczą agresji, bo przecież te psy z natury są jej pozbawione, przynajmniej mój nie wie co to jest agresja i może dlatego dziwi go takie zachowanie.
zuzia - 26-05-2009, 10:02
Właśnie przeczytałam artykuł, który tak naprawdę dał mi dużo do namysłu, szczególnie w związku z ostatnimi zachowaniami Luny wobec niektórych psów. Jestem laikiem w tej sferze, ale dla mnie to mądry i logiczny tekst. Polecam:
http://www.meritumfci.republika.pl/on_chcial.html
mala85 - 26-05-2009, 10:50
przeczytałam ten ertykuł ale nie do końca....czasami pisząc jedno ta osoba wyklucza drugie ale ogólnie przekazuje cenne uwagi
Diana S - 28-05-2009, 11:12
| Patitka napisał/a: | | Mój Velvet też nie reaguje na agresje innych psów,nie kładzie się ale odwraca się i ma minę jak by nie wiedział o co chodzi, bo on właściwie to byłby skłonny do zabawy a tu na niego szczekają ,albo warczą.Ostatnio spotkaliśmy na spacerze Labka,Velvet oczywiście cały szczęśliwy już przyjął pozycję do zabawy ,a tu zaskoczenie.Labek który choć nie wyglądał na takiego zaczął warczeć, szczekać i szarpać na smyczy(całe szczęście że na smyczy).Byłam zaskoczona bo u mnie na trzy bloki stojące właściwie blisko siebie są trzy labradory(w tym u mnie w bloku dwa) i wszystkie trzy sie lubią i bawią się ze sobą bez takich akcji.Velvet też był zaskoczony i jak zwykle zrobił tą swoją zdziwioną minę i spojrzał na mnie jak by chciał żebym mu to wyjaśniła.Właściwie to co się dziwić psu jak jego Pani też była nieprzyjemna i naburmuszona.Szkoda że tacy ludzie kupują Labradora i uczą agresji, bo przecież te psy z natury są jej pozbawione, przynajmniej mój nie wie co to jest agresja i może dlatego dziwi go takie zachowanie. |
Hmmm... nie zawsze właściciel uczy agresji, co jedynie zezwala na tego typu zachowanie u swojego psa. Najwyraźniej twój samiec spotkał się z dominantem. Każdy tutaj mówi, pisze, labradory rodzinne, zero agresji (wzorzec prawdziwego labradora). Taki właśnie powinien być labrador, a czy te które się spotyka na ulicy są prawdziwymi labradorami? Połowa, które ja znam to mieszanki, w typie rasy nie 100% labrador. Znam jedną rodowodową labradorkę (pies marzenie). Suka przecudna, zero agresji. Takiego labradora sama chętnie chciałabym mieć. Co do całej reszty, ciężko bym się zastanowiła. Przecież tak na dobrą sprawę, kupując kota w worku, nie znając pochodzenia rodziców naszego (zakupionego ala labradora) nie mamy pewności czy odziedziczy cechy prawdziwego labradora. Coraz częściej spotyka się agresywne labradory....
Ewelina - 28-05-2009, 12:10
Ja agresywnego Labradora jeszcze nie spotkałam.Za to rzuciła się na moją Yoko goldenka.Na szczęście była na smyczy.Pan chciał zapoznać sunie z moją i skończyło by się dla Yoko to spotkanie fatalnie.Gdy by pies był bez smyczy.Moja oczywiście zaraz zaczęła uciekać.Nie prowokowała po prostu schowała się za mnie.
effcyk - 30-05-2009, 18:21
a nas dzis zaskoczyły luzem puszczone takie oto pieski
to zdjęcie jest akurat z internetu , normalnie zawału dostałam jak je zobaczyłam właściciel wołał suka sie wrociła a pies stał i sie patrzał z odl. kilku metrow na nas to ja spokojnie w tył zwrot i kroczek po kroczku do domu, ale wystarczylo zebym byla w tym miejscu 1 min wczesniej a z Nestora zostałyby strzępy .To co udało mi sie zrobic kilka dni temu komórką :
powiem Wam że warunków te psy nie mają zadnych jak widać na jednym zdjęciu jak sie gryzą wzajemnie( i to nie dla zabawy sie gryzą....) to widac również warunki, a jak skaczą na brame to brama chce z zawiasów wylecieć, jeden porządny skok i bramy nie ma . Pozatym wydaje mi sie że facet robi sobie z nich niezłą rozmnażalnie ( pies i suka) - tragedia jednym słowem już tamtą drogą sie nie wybiore
iwonadp - 30-05-2009, 18:27
| Patitka napisał/a: | | Ostatnio spotkaliśmy na spacerze Labka,Velvet oczywiście cały szczęśliwy już przyjął pozycję do zabawy ,a tu zaskoczenie.Labek który choć nie wyglądał na takiego zaczął warczeć, szczekać i szarpać na smyczy(całe szczęście że na smyczy). | niektóre labki wydają masę najróżniejszych dzwięków z radości ,że spotkały innego psa.
| Patitka napisał/a: | | Byłam zaskoczona bo u mnie na trzy bloki stojące właściwie blisko siebie są trzy labradory(w tym u mnie w bloku dwa) i wszystkie trzy sie lubią i bawią się ze sobą bez takich akcji. | lubią się bo się znają i zasady są ustalone .
Gosiacz_ek - 03-06-2009, 10:46
My też ostatnio mieliśmy przygode z labkiem. Ogólnie ta słodka czekoloadka jak widziała mojego czarnucha kładł się i poddawał. Tak więc wyszłam z jego panem na spacer żeby nasze laby sobie trochę pobiegały. No i stało się! nie wiem który zaczął ale tamten (niby poddańczy) tak złapał mojego psa za polik, że mimo że ciągneliśmy z obu stron nasze psy nie chciał go puścić. Mój Bastuś mimo że mocny w gębie w ogóle nie umie się gryźć i nie wiedział co zrobić. A właściciel czekolady powiedział mi (chwaląc się!) że jego piesek ostatnio na szkoleniu pogryzł trzy psy!!! No to ładnie. Co się dzieje z tymi labami! A i chce podkreślić że czekolada jest psem rasowym z dobrej hodowli
Ja to się trzęsłam jak galareta a Bastuś miał dziurę pod uchem....
Ewelina - 03-06-2009, 10:53
Gosiacz_ek, Bardzo mi przykro z powodu Busterka.Dziwne zachowanie Labka i to jeszcze z papierami.Moja Yoko została kiedyś zaatakowana przez Yorka i wiesz co zsiusiała się pod siebie ze strachu a wcale papierów nie posiada.Sama słodycz z niej bije.Nie wiem jak by zachowała się teraz gdyby jakiś pies ją zaatakował, ale na pewno nie umiała by się obronić.Facet rzeczywiście dziwny skoro chwali się tym że jego pies zaatakował inne psy na szkoleniu.Szkoda Busterka na pewno zostanie to na jego psychice!!!!!!
Gosiacz_ek - 03-06-2009, 11:09
Ewelina, dzięki za dobre słowo. Na szczęście mój Czarnuch dalej się cieszy do tego pieska i innych labów. No tylko mam problem właśnie z tymi ONkami co opisałam w innym temacie. I tu pojawia się pytanie dlaczego Buster (mimo że labiszon go pogryzł) dalej go lubi a owczarków chociaż żaden mu z nich nic nie zrobił (a z jednym się nawet wychowywał) nie nawidzi... Już nie wiem jak mu to wytłumaczyć że ONki też są ok
effcyk - 03-06-2009, 12:14
a mojego ostatnio zaatakował... golden retriever . niedaleko mnie mieszka Pani ma psa i suke goldena - ja szlam ze swoim na smyczy ona miala psy puszczone luzem - ale mysle ok golden nic nie zrobi - i faktycznie jeden nawet sie wystraszyl Nestora i odszedl a ten drugi jak chapsnął mi psa za pysk to aż sie przeraziłam a moj chcial go tylko powąchac na pyszczku. Wlascicielka nic nie powiedziala tylko zawolala je po imieniu stala ode mnie 3 metry nawet przepraszam ani nic - jak ją mijałam powiedziałam na głos " a wydawałby sie że goldeny to takie niegrożne psy " Ostatnio mamy nieszczęscie co do tych spacerów
mala85 - 03-06-2009, 14:11
effcyk, trzeba było jej ostro zwrócić uwagę
novati - 03-06-2009, 14:16
effcyk, faktycznie coś macie ostatnio trudności z normalnym, spokojnym spacerem
effcyk - 03-06-2009, 15:26
novati, no cos ostatnio do każdego psa mamy pecha jak nie przyczepi sie do nas fafik ( czt. chomik przypominający psa - czyli wszelkie male agresory) to golden ktory z natury powinien byc raczej sympatyczny , Nestorkowi nic sie nie stalo na szczescie bo szybko go odciagnełam po tym incydencie . Szkoda że tak gdzieś inne psy tak na niego reaguja tj nie swoje psy które go nie znaja - teraz chłopak nie ma za bardzo sie z kim bawic bo jego kumpla narazie najlepszego nie ma w miescie wyjechał gdzies na troche ze swoją Panią ,a z amstaffem z którym sie wczesniej bawił nie spotyka sie juz praktycznie bo u astka agresor sie pożądny załączył ehhh
Ewelina - 03-06-2009, 20:14
effcyk, Rzeczywiście Nestorek ma ostatnio pecha.Szkoda bo na pewno chciał by się pobawić z pieskami a tu wszystkie jakieś agresory!!!!!
Huberto - 03-06-2009, 21:35
To Nestorek na prawdę nie ma ostatnio przyjemnie na spacerach. Kto by się spodziewał że Golden zaatakuje Labradora. Widać że ze żadnemu psu nie można ufać. Miejmy nadzieję, że był to ostatni przypadek że Nestor został zaatakowany
Ziemo - 03-06-2009, 21:37
Goldeny lubią być poza tym czasami złośliwe !
effcyk - 03-06-2009, 21:47
a dziś na spacerku widzieliśmy sie z kumpelm Nesta - Elmem jeeeeeeju Nesti jak sie cieszył wybiegały sie chłopaki na koncu Nest uwalił sie do błota .Jak on wyglądał masakra no ale ważne że szczęsliwy
Ewelina - 03-06-2009, 21:50
effcyk, Szczęśliwy Labek to śmierdzący Labek
mala85 - 04-06-2009, 08:09
Pamiętacje pies jest najpierw psem a później można dzielić na rasy....to że jest Goldenem nie znaczy że jest łagodny dla psów dla ludzi owszem...także lepiej uważać
effcyk - 04-06-2009, 09:06
mala85, też prawda , zresztą moim zdaniem tu leży też wina po stronie właściciela . Mało sie starał żeby swoje psy dobrze zsocjalizować z innymi , dla mnie to troszke dziwne bo jeden golden bał sie nawet podejść do Nesta jakby psa nie widział uciekał a drugi go chapsnął. Fakt faktem że psy zawsze razem są nie bawią sie z innymi nawet chyba właścicielka nie pozwala ... chociaż nie wiem , mnie tam troszke głupio zagadać bo taka nieprzyjacielko nastawiona jakaś do innych ludzi z psami . No ale teraz to juz wrócił odwieczny kolega Nesta więc narazie jest ok
mala85 - 04-06-2009, 09:24
widzisz większość ludzi nie wie jak prawidłowo wychować psa bo chcą je mieć tylko dla siebie i nie patrzą na jego potrzeby typu socjalizacja, zabawy i trening.
Mój Aksel od małego socjalizował się z innymi osobnikami jednak czasem i to nie pomaga bo pies np. "dojrzewa" i zaczyna pokazywać swój prawdziwy charakterek i wtedy najbardziej trzeba z nim trenować i pokazać że "ja jestem Panem i to co robisz mi się nie podoba" ale w większości przypadków ludzie nie wiedzą jak się zachować i tylko pogarszają sprawę.
A następnym razem zwróć tej kobiecie uwagę, żeby psy trzymała na smyczy jak nie potrafią się zachować.
U nas w parku są pewne zasady takie nieoficjalne. Jak jakieś psy się nie lubią są trzymane od siebie z daleka.
Np.Aksel ma "znajomego" Peppera (szwajcarski pies pasterski ale mieszanka z jakimś bullowatym) i się nie lubią Pepper stara się go dominować no i wolimy żeby do bójki nie doszło. Ale zrobiłyśmy małe ćwiczonko poszłyśmy razem na spacer z nimi oczywiście trzymając je na smyczy i po jakims czasie nie zwracały na siebie uwagi ani nie były najeżone. Może nigdy nie będą się kochać ale takie ćwiczenia mogą trochę pomóc...
effcyk - 04-06-2009, 09:40
mala85, oo to gartulowac tylko sukcesu hehe . U nas tj u mnie w dzielnycy faktycznie mało kto jest w ogóle chetnie nastawiony do tego żeby jego pies bawił sie z innymi psami , tj jest kilku ludzi ale to ludzie których mozna policzyc na palcach jednej ręki - mimo iż widzę jak niektóre psy wręcz ciagną sie do zabawy wlaściciele im na to nie pozwalają , to jest przykre niestety i przez takie zachowanie - izolowanie psa od innych psiaków w większości powoduje u nich agresje ( u psów ) . Nest miał kiedys kumpla amstaffa , właścicielka amstaffa ma na podwórku tez starego kundelka wszystko było ok do czasu gdy amstaff chciał coś temu 2 psu zabrac i bardzo dotkliwie go pogryzł - teraz tamten psiak siedzi w zamknięciu bo każde wypuszczenie amstaffa na dwór powoduje że pies od razu leci z zębami do kundelka. W ogóle nie rozumiem jak mozna jednego psa tak strasznie krzywdzic a 2 w domu trzymać , wychodzić z nim na spacery karmic go lepszym jedzeniem , tak mi strasznie żal tego ich kundelka staruszka który cały dzien praktycznie w zamknięciu , byle co dostanie ehhhh to tak jakby właściciele czekali aż w koncu pies odejdzie , żeby amstaff mógł miec "pełna swobode" zaznaczam że właścicielka amstaffa typowa laleczka barbie więc do niej nie dociera nic .
mala85 - 04-06-2009, 10:53
effcyk, przykra historia ale pierwsza sprawa "barbie" widzę nie potrafi zdominować psa (amstaffa). Hmmm ciężko coś tutaj doradzić
Szyszunia - 04-06-2009, 11:10
Taka "barbie" mogla sobie yorka kupic, a nie silnego i charakternego amftaffa, skoro nie umie go ustawic
Straszne!
Gosiacz_ek - 04-06-2009, 12:04
Często ludzie biorą psy z którymi nie mogą sobie poradzić. Obok mnie mieszka dziadzio z ogromnym wilczurem. Ostatnio skończyło się to tak że ONek jak zobaczył mojego psa pociągnął dziadzia który się przewrócił a pies go ciągnął kilka metrów po traiwe...
Ewelina - 04-06-2009, 12:05
U nas też jest barbie i ma sukę amstaffke, którą nie potrafi się zajmować.A Santa jak widzi moją Yoko to jest w stanie nawet ją pogryźć, byle by tylko zaatakować moją małą.Na szczęście suka zawsze ma kaganiec na pysku, ale metalowy.Zawsze jak je widzę na chodniku to uciekam, ale ostatnio przestałam łazić po krzakach kiedy Yokusia skaleczyła sobie łapę przez nią.Powiedziałam sobie skoro ona ma agresywnego psa to niech ona z nim się przed innymi psami chowa a nie każdy jej z drogi schodzi.Następnym razem nie odejdę zobaczymy co zrobi!!!
mala85 - 04-06-2009, 12:09
Ewelina, i tak trzymaj ale oczywiście kontroluj sytuację bo widzę że ona nie daje sobie rady. A w kagańcu nic nie zrobi
Ewelina - 04-06-2009, 12:12
Tak tylko boję się żeby jej się nie wyrwała, ale po wolutku każdy ma jej dosyć na osiedlu i zgadałam się z psiarami naszymi że nie schodzimy damulce z drogi.Koniec z tym.Jej suka jak widzi uciekające psy z właścicielami dodatkowo się pobudza i jest coraz gorzej.
mala85 - 04-06-2009, 12:15
Ewelina, a nie warto z nią się dogadać. I umówić się na spacer razem ale oczywiście na smyczy??ja tak ostatnio zrobiłam z antykolegą Aksla i był spokój. Ale na smyczy!!!
novati - 04-06-2009, 12:15
Heh popisałyście słowny pakt przeciw "barbie"
A co do Barbie i amstaffa to co sie czepiacie one polują na fajnego Dresa w Beemce
Ewelina - 04-06-2009, 12:31
Aga chyba na dresa w garbusie
Milenko ja bym się zgodziła i dogadała się z nią, ale wiem że ten pies nie nadaję się, bo jak on właścicielki nie słucha i rzuca się nawet na nią to co mi da spacer z nią!!!
effcyk - 04-06-2009, 20:16
Szyszunia, yorka ma w planach....................
mala85 - 04-06-2009, 22:48
Ewelina, nie no oczywiście ja wychodzę z założenia "co głupiemu po rozumie jak go wcale nie ma" smutna prawda
kasica970 - 08-06-2009, 16:29
Niestety wiem,co to znaczy próbować uratować swojego pupila.
Jeszcze parenaście lat temu rodzice przygarnęli szczeniaczka kundelka od sąsiadki , bo się jej "przydażyły" a szkoda psiaków było.Zresztą mniejsza o to.
Razu jednego poszłam z moją niespełna 3-miesięczną sunią na spacer, a że miałam ją niecały tydzień to nawet smyczy nie miałam( niestety).
Przechodząc koło domków jednorodzinnych , z za niezamkniętej furtki wybiegł wilczur długowłosy i chwycił w pół za grzbiet moją sunie, rzucał nią jak szmatką i słychać było tylko chrzęst kości i krew, a jakbym oszalała, krzyczałam, płakałam i psa tego z całej siły za sierść ciągnęłam, a że on był większy pomału odemnie (miałam 15 lat tylko) to nic nie wskurałam, pies omało się i na mnie nie rzucił.Po paru minutach on odbiegł do swojego ogrodu a ja za nim.Naszczęście właścicielka wybiegła i mnie powstrzymała przed wejściem na posesję , bo był tam jeszcze jeden pies i prawdopodobnie by się oba na mnie rzuciły w obronie domu.Wezwaliśmy policję i weterynarza.Nic z moją maleńską nie dało się zrobić, była zagryziona, i sprawa skończyła się w sądzie za niedopilnowanie psów, atak na mojego psa oraz zagrożenie mojego życia.Smutne to niestety.
Niedługo potem dostałam siostrę tej pierwszej suni.
Przepraszam że się tak rozgadałam, ale po tylu latach to nadal boli tym bardziej że niedawno starciłam swoją 8 miesięczną sunię labradora i tak mi się to skojarzyło, chyba mam pecha do pupili a tak kocham wszystkie pieski.
Ewelina - 08-06-2009, 17:04
kasica970, To straszne.Ogromnie współczuję.Szkoda piesków.Czasami tak się dzieję.Nie mamy na to wpływu.Pozdrawiam serdecznie!!!!
Gosiacz_ek - 11-06-2009, 18:34
Ojej strasznie smutna historia tak sobie pomyślałam co ja bym zrobiła w takiej sytuacji...
ass16 - 12-06-2009, 13:05
o rany strasznie smutna historia
na moją też rzucał się pary razy taki owczarek niemiecki ale po drugim razie jak wparowałam do właściciela to aż wióry leciały ...zaczełam krzyczeć że z tym do sądu pójdę itd ale mojej Blance oprócz troszke wyrwanej sierści nic się nie stało
effcyk - 12-06-2009, 13:21
ja ostatnio opisywalam na forum historie jak doberman i akita zagryzly kota i pogryzly psa sąsiadki- ktory na szczescie przezyl , tata po rozmowie ze znajomym policjantem powiedzial mi że za takie coś jest od 2 do 5 tys grzywny i tak wlasnie zostal ukarany wlasciciel psów , a psów nie widać od tej pory na posesji...... ani za domem w zagrodzie tez ich nie ma .
kasica970 - 12-06-2009, 20:14
Nasza sprawa też skończyła się duuuuużą grzywną i pieski szybko zniknęły z posesji tej Pani.Od tego czasu jak odwiedzam rodziców to jeszcze ani razu nie widziałam tam psa.I bardzo się z tego cieszę, bo jeśli właściciel nie potrafi prawidłowo wychować, zapanować nad pupilem oraz zabezpieczyć teren w którym on przebywa, zarówno dla innych jak i samego psa (mógł nawet wpaść pod samochód np.)to nigdy nie powinien posiadać psa.
Dodam jeszcze ,że to nie było pierwszy taki przypadek owej Pani, ale wcześniej nie było aż tak drastycznie i zawsze właściciele szli na ugodę , a jakby od razu ktoś się tym porządnie zajął to może mnie by to ominęło
effcyk - 14-06-2009, 11:18
kasica970, a ja wczoraj widziałam te psy na posesji - ogrodzenie jakie słabe było takie jest psy na posesji , jak zobaczyły mnie z psem moim to wściec się chciały ( poszłam tamtą drogą bo myślałam że po takiej interwencji psy są zamknietę , a na tej samej ulicy mieszka koleżanka Nesta labradorka za którą mój szaleje ) no cóż ... teraz tylko czekać na kolejną ucieczke agresorów i kolejne tragedie może następna kara paru tysiaków otrzeżwi właściciela , w co wątpie....
Ewelina - 14-06-2009, 19:05
effcyk, Mam nadzieję że ktoś w końcu zrobi z tym porządek.Pozdrawiam
Ziemo - 14-06-2009, 19:12
Dziewczyny, może to co powiem nie zabrzmi zbyt ciekawie, ale to nie zmieni zbyt wiele. Chodzi nie o to by karać, ale raczej by zmienić myślenie ludzi. Dopóki w społeczeństwie bezmyślność i głupota rządzi, żadne kary nie będą skuteczne.
Nadal trwać bedzie efekt domina. Jednego ukarzesz - za jakiś czas kolejna historia podobnego wymiaru wypłynie gdzie indziej !!!
Ewelina - 14-06-2009, 19:14
Ziemo, Boląca jest ta prawda!!!
Ziemo - 14-06-2009, 19:17
Cóż zrobić... Niestety... Polak zawsze skory do kłótni i zwady, myśleć nie zawsze lubi !!!
Ewelina - 14-06-2009, 19:17
Oj tak!!!
ass16 - 14-06-2009, 19:27
Przykra prawda
kasica970 - 17-06-2009, 19:10
Prawda i fakt
Jagusia - 17-06-2009, 19:20
Ziemo, jak zwykle trafione w sedno - tyko jak to zrobic by coś do ludzi dotarlo?
effcyk - 22-06-2009, 19:59
no ja w tym temacie na porządku dziennym . Kiedyś widziałam gościa z 2 kundelkami tak sie zarzekał że one takie przyjazne a ja swojego to zamykac powinnam ( tak mi powiedział a ja widziałam jak jego psy rzuciły sie na owczarka collie który biedny uciekał aż sie kurzyło ) , przechodze dziś koło podwórka tego faceta furtka otwarta a "fafiki" agresory fruuu na Nestora . Nestor jednak do boidupków nie należy jak zobaczyl że dobierają mu sie porządnie z zębiskami do skóry, wkurzyłam się i jak popuściłam smycz to tak się odwinął i je pogonił że tylko patrzały gdzie tu zwiewać . Wleciały do siebie na podwórko znajoma je zamknęła . Szkoda że właściciela nie było bo chętnie bym mu wygarnęła żeby takie agresory na podwórku zamkniete trzymał a nie mnie uczył co ja powinnam robić ze swoim psem . Jak bum cyk cyk powiem mu to przy najblizszej okazji . Jak nie dotrze do niego i Nestor bedzie miał kolejne spotkanie 3 stopnia z tymi psami to tym razem nie popuszcze smyczy ale spuszcze psa całkowicie bo już mnie nerwa bierze na takich ludzi.
Jagusia - 22-06-2009, 20:07
effcyk, rozumiem Cię, chociaż nie wiem czy puszczenie Nestora to najlepsze rozwiązanie. U nas takich kundli tez się pełno pęta. Staram się je mijać szerokim lukiem, a jak sie nie da to od razu na straż miejską dzwonię, że się cudzego psa boję, bo atakuje. A jednej babie powiedzialam, że jak mi jej kundel psa któregoś uszkodzi to ona się nie wypłaci, bo ją do sądu pozwę...
effcyk - 22-06-2009, 20:16
| Jagusia napisał/a: | | chociaż nie wiem czy puszczenie Nestora to najlepsze rozwiązanie |
nie no wiadomo że do tego sie nie posune ale w nerwach nie jestem nawet przewidzieć co sie stanie, pewnie bede dzwonila na straż niech ruszą 4 literki i zajmą sie troche czymś.
Ewelina - 22-06-2009, 22:15
effcyk, Dzwoń bez zastanowienia!!!!
mala85 - 23-06-2009, 14:17
effcyk, zakup sobie gaz pieprzowy będziesz miała problem z głowy szkoda Nestora po co ma to źle wpływać na jego psychikę
Kordek - 20-08-2009, 07:41 Temat postu: ATAK !!!! Jak zwykle z rana wyszedłem z Tajsonem na poranny spacer gdy szedłem z nim do lasku .
Wtedy wyszła baba ze swym "Amstafem" wredna suka !!!! . I Tajson głupkowaty pies poleciał jak to zwykle bywa do psa . A ta ******* go przy atakowała
Pierwszy raz słyszałem żeby tak piszczał chodził biedny cały spacer z dołowany .
On ma tylko 3 miesiące i niewiem czy nie będzie bał się już wiekszych psów czy będzie miał uras do tego akurat psa ? Jak z waszymi labkami było?
anna34 - 20-08-2009, 07:50
Tak naprawde trudno przewidzieć jak szczeniak zareaguje.Mój Chopper została zaatakowany już 3 razy,póki co objawia tylko strach przed psami bez smyczy(takie go właśnie atakowały),a do wszystkich na smyczy biegnie
mala85 - 20-08-2009, 07:54
Mój Aksel jak był mały to był wielokrotnie atakowany. Ale nie mam z nim problemów ewentualnie jest lekko dominujący czyli skacze na psy w sposób no wiadomo jaki
ale agresywny nigdy nie był pomimo takich sutuacji z przeszłości
Ale to też zalezy od charakteru psa jedne się zmieniają i po takich akcjach jak najbardziej robią się strachliwe albo agresywne i wtedy trzeba dużo z takim psem pracować aby powrócił częściowo do "normalności"
Proponuje Ci na przyszłośc żebyś zapinał Tajsona jak widzisz obcego psa szkoda malucha....albo szedł w inną stronę.
kagan - 20-08-2009, 08:06
Nie powienieneś puszczać psa jeśli cie nie słucha i nie wróci na zawolanie lub choćby nie zatrzyma się w miejscu. Niestety wiele psow jest agresywnych mojego poprzedniego psa na wybiegu pogryzl labrador wiec nie ma tu zależności od rasy. W lesie wybieram raczej te mniej uczęszczane ścieżki gdzie nie spotykamy psów.
qAulinkA - 20-08-2009, 09:12
Kordek, a Amstaff był na smyczy? bo jeżeli nie, to nie masz co obrażać kobiety..
Kordek - 20-08-2009, 09:17
Ta baba mi zwróciła uwagę " Pies powinien być na smyczy " ale nie zdążyłem jej odpowiedzieć
Ale ten amstaf nawet był bez kagańca a przeciesz to pies rasy agresywnej. A to bez graniczną ufność to chyba każdy labek ma . Tajson głupowaty pies jest bo wystarczy że ktoś gwizdnie albo powie Tajson leci tak że się boje ze mu nogi wypadną A amstaf był na smyczy chociasz często go sama puszcza
ambird - 20-08-2009, 09:33
| Kordek napisał/a: | | ten amstaf nawet był bez kagańca a przeciesz to pies rasy agresywnej. |
nie prawda, Amstaff nie jest rasą agresywną z natury i nie ma tej rasy na liście niebezpiecznych ras.
| Kordek napisał/a: | | Ta baba mi zwróciła uwagę " Pies powinien być na smyczy " |
miała rację.
mala85 - 20-08-2009, 09:47
że nie ma na liści to o niczym nie świadczy ambird, ale jest to pies z niezbyt ciekawą przeszłością i "zastosowaniem" . Także jak najbardziej na te psy trzeba uważać.
qAulinkA - 20-08-2009, 09:48
| Kordek napisał/a: | | A amstaf był na smyczy chociasz często go sama puszcza |
i nie ma co sie dziwic, bo w tym momencie to Twoja wina.. ona miala psa na smyczy, i to w Twoim biznesie jest pilnowac psa... ja osobiscie jestem bardzo zbulwersowana jak ide z Cezarkiem na smyczy podleci jakis pies i widze ze zaraz bedzie cos niemiłego to zamiast pani wołac swojego pieska ja musze odciągać, Cezar jest ugodowy, ale nie wszystkie psy takie są.. bo ja osobiscie boje sie takich sytłacji ..już raz miałam przygodę z owczarkiem niemieckim na szczęscie w kagańcu oczywiscie latał.. luzem i skonczyło sie tym ze rzucił sie na Cezara.. ale nie bo to moja wina ze ja mam psa agresywnego a potem wracam całą roztrzesiona do domu
| Cytat: | | że nie ma na liści to o niczym nie świadczy ambird, ale jest to pies z niezbyt ciekawą przeszłością i "zastosowaniem" . Także jak najbardziej na te psy trzeba uważać |
ale amstaff był na smyczy wiec o co Ci chodzi ??
ambird - 20-08-2009, 10:01
| mala85 napisał/a: | | ale jest to pies z niezbyt ciekawą przeszłością i "zastosowaniem" |
może wyjaśnisz o co chodzi?
Amstaffy to cudowne i rodzinne psy. W niewłaściwych rękach i z labradora zrobi sie psa do walk
anna34 - 20-08-2009, 10:36
A o to chyba chodzi,że w Polsce amstafy raczej są wychowywane niewłaściwie
I to,że był na smyczy nie znaczy,że kobiecie nie należało się zwrócić uwagi,bo moim zdaniem powinien być też i w kagańcu,tym bardziej,że widać iż do łagodnych nie należy
Skoro mnie wiecznie starsi ludzie przeważnie zwracają uwage,że powinnam swojego mieć w kagańcu,chociaż zawsze jest na smyczy to nie widze powodu dla którego ona może prowadzić psa takiej rasy bez kagańca.
Sorry,ale albo radzisz sobie z wychowaniem psa,albo go poprostu nie masz,ba i yorka można mieć agresywnego,osobiście takiego znam
Kordek - 20-08-2009, 11:20
Tylko że szedłem z nim do tego lasku szedł mi przy nodze bez smyczy co prawda .
Ale ja nie widziałem że idzie ten amstaf bo bym od razu zareagował . Od razu gdy zobaczyłem że Tajson leci do niego pobiegłem za nim ale nie zdążyłem go złapać. Ale ten amstaf widać że nie był wychowywany w częstych kontaktach z innymi psami. A amstaf może nie jest na tej liście ale jest jednak z terrierów. U mnie jest agresywny york i w każdej nadarzającej się okazji atakuje Tajsona. Ale dla niego to nie przeszkadza i sam się z nim droczy
Abu - 20-08-2009, 11:44
| Kordek napisał/a: | Tylko że szedłem z nim do tego lasku szedł mi przy nodze bez smyczy co prawda .
Ale ja nie widziałem że idzie ten amstaf bo bym od razu zareagował . [/b] |
Co nie zmienia faktu, ze TY jestes odpowiedzialny za swojego psa i jesli pies sie nie slucha to sie go ze smyczy nie spuszcza, chyba ze sie jest w takim miejscu, gdzie sie jest pewnym, ze nie ma i nie bedzie innych psow. Ciesz sie ze Cie pancia amstaffa tylko tak potraktowala, bo jakbym to byl ja, a Ty bys pyskowal to bys jeszcze kopa w dupe dostal
mala85 - 20-08-2009, 13:21
ambird, dokładnie Ania to wyjaśniła i jeszcze dodatkowo były i są nadal to psy do walk także w niepowołanych rękach jest to maszyna do zabijania
i nie spotkałam jeszcze tej rasy przykładowo samca żeby chciał się z innymi psami bawić....
bartek.richie - 20-08-2009, 14:34
moze nie do konca trafiony temat ale moj richei zawsze na widok innych psow (czesto z "zakazanymi" pyskami) z daleka sie kladzie i obserwuje i pierwszy nie podejdzie (chyba ze tamten zacznie merdac ogonem) to normalne? wczoraj pierwszy raz jakis pies polozyl sie na widok richiego - byla to goldenka... i jak do niej doszedl york to na niego szczekala i tylko richie mogl stac obok i sobie razem siedzieli
btw. amstaffy po odpowiednim przeszkoleniu sa świetnymi psami pracującymi i bardzo silnymi
qAulinkA - 20-08-2009, 16:56
| mala85 napisał/a: | | i nie spotkałam jeszcze tej rasy przykładowo samca żeby chciał się z innymi psami bawić.... |
Zapraszam do Kielc Mój kolega ma Amstaffa w wieku 3 lat i wspaniale sie ze sobą bawią.. żadnej agresji czyste szaleństwo , ambird, ja w 100 procentach zgadzam sie z ambrid ..
anna34 - 20-08-2009, 17:57
Ja też znam 5 letniego samca tej rasy łagodnego,ale sama właścicielka mówi,że nie ufa mu do końca i pilnuje jak oka w głowie
effcyk - 20-08-2009, 18:45
| mala85 napisał/a: | | i nie spotkałam jeszcze tej rasy przykładowo samca żeby chciał się z innymi psami bawić.... |
amstaff znajomej co prawda charakter labradora w stosunku do ludzi ale do psów to już nie.... kiedyś jak był mlodszy bawil się z Nestorem ( są podobnego wieku ) po akcji kiedy amstaff chciał zagryżc drugiego psa z którym mieszkał na posesji ( i wychowywał się od małego z nim ), nie pozwalam żeby Nest miał z nim kontakt . Drako(amstaff) po takim incydencie nie chce przepuścic teraz żadnemu psu , mimo iż człowieka zalizałby na śmierć to psa jednak na śmierć by rozszarpał.
patunia1985 - 20-08-2009, 22:35
ja też dzis miałam akcję ,mój piesek węszył koło płotu i nagle pojawił się za brama jakiś kundel i zaczął szczekać i doskakiwać do bramy, więc Rahimek chciał sie przywitać a ten go ugryzł w nos , więc moje małe biedactwo zaczęło piszczeć. Rany ja płakałam razem z nim, wierzcie mi to mój pierwszy w zyciu pies i kocham chyba tak jak kocha sie dziecko. Zaczęłam klnąć na srodku chodnika na tego psa ale wlasciciel sie nie pojawił.
bartek.richie - 20-08-2009, 22:37
Ja zauwazylem ze te male cholery sa gorsze od tych duzych... ja znam malamulta z ktorym sie nikt bawic nie chce bo sie go boja a on nie jest grozny a z takim yorkiem chca sie bawic a on do nich z pyskiem
qAulinkA - 20-08-2009, 22:43
| patunia1985 napisał/a: | | ja też dzis miałam akcję ,mój piesek węszył koło płotu i nagle pojawił się za brama jakiś kundel i zaczął szczekać i doskakiwać do bramy, więc Rahimek chciał sie przywitać a ten go ugryzł w nos , więc moje małe biedactwo zaczęło piszczeć. Rany ja płakałam razem z nim, wierzcie mi to mój pierwszy w zyciu pies i kocham chyba tak jak kocha sie dziecko. Zaczęłam klnąć na srodku chodnika na tego psa ale wlasciciel sie nie pojawił. |
ja Cię rozumiem, na punkcie Cezara jestem przewrażliwiona, a co ja wtedy przezyłam z tym Owczarkiem to mi sie w głowie nie miesci jak o tym myślę
effcyk - 20-08-2009, 22:44
patunia1985, też tak miałam jak Nestor był mały chciał się przywitac z pieskiem zza płotu a ten go dziabnął w nos ... kolejnym razem jak tam przechodziliśmy Nestor unikał posesji tego psa jak ognia i do tej pory pamięta tego psiaka i nie zbliża się do niego mimo że ta psinka jest 3 razy mniejsza ....
Diana S - 20-08-2009, 22:55
| anna34 napisał/a: | A o to chyba chodzi,że w Polsce amstafy raczej są wychowywane niewłaściwie
I to,że był na smyczy nie znaczy,że kobiecie nie należało się zwrócić uwagi,bo moim zdaniem powinien być też i w kagańcu,tym bardziej,że widać iż do łagodnych nie należy
Skoro mnie wiecznie starsi ludzie przeważnie zwracają uwage,że powinnam swojego mieć w kagańcu,chociaż zawsze jest na smyczy to nie widze powodu dla którego ona może prowadzić psa takiej rasy bez kagańca.
Sorry,ale albo radzisz sobie z wychowaniem psa,albo go poprostu nie masz,ba i yorka można mieć agresywnego,osobiście takiego znam |
Anna, a ja bym tutaj się z Tobą nie zgodziła. Pani swoją amstaffkę miała na smyczy.... czyli nie jest tak nieodpowiedzialną właścicielką. Niektóre psy nie tolerują nachalnego obskakiwania szczeniaków. A to ze suka skarciła malucha świadczy jedynie, że nie życzy sobie takiego zachowania (czy szczeniak doznał obrażeń typu : pogryzienie, krew się lała?) nic takiego nie przeczytałam.
Moja suka, również karci szczyle, które podchodzą do niej i ją obskakują. Nie robi im krzywdy, a jedynie udziela lekcji dobrego wychowania (taki jest język psów)
Każdy właściciel, powinien być odpowiedzialny. Nie ważne czy to szczeniak. Nie widzę tutaj absolutnie winy Pani od amstaffki.
patunia1985 - 21-08-2009, 07:00
| bartek.richie napisał/a: | | Ja zauwazylem ze te male cholery sa gorsze od tych duzych... ja znam malamulta z ktorym sie nikt bawic nie chce bo sie go boja a on nie jest grozny a z takim yorkiem chca sie bawic a on do nich z pyskiem |
Wiem wiem własnie taką samą sytuacje obserwuję na moim osiedlu, gdzie pełno jest małych psów, które właśnie nie są chetne do zabawy ale moze dlatego ,że właściciele prawie wogóle nie wychodzą z nimi na spacery
Kordek - 21-08-2009, 09:19
U mnie jest tak samo co prawda Tajson został zatakowany przez tego amstafa (suka) .
To dzisiaj poszedłem do koleżanki gdzie jej ojciec ma amstafa (fan tej rasy) Też suka A opiekowała się nim jak własny szczeniakiem to było aż dziwne . A ten amstaf to był jaki dziki. Ja puszczam Tajsona bo myślałem że wszystkie psy są łagodne na osiedlu
No oprócz Yorków . Ale to nie zmienia faktu że ta baba powina mieć go w kagańcu
qAulinkA - 21-08-2009, 09:44
| Kordek napisał/a: | | Ale to nie zmienia faktu że ta baba powina mieć go w kagańcu |
Ty też powinienes miec psa w kagancu, lub na smyczy.. Diana S, ma rację ja również nie widzę winy po stronie pani z amstaffką,
Diana S - 21-08-2009, 13:14
| Kordek napisał/a: | U mnie jest tak samo co prawda Tajson został zatakowany przez tego amstafa (suka) .
To dzisiaj poszedłem do koleżanki gdzie jej ojciec ma amstafa (fan tej rasy) Też suka A opiekowała się nim jak własny szczeniakiem to było aż dziwne . A ten amstaf to był jaki dziki. Ja puszczam Tajsona bo myślałem że wszystkie psy są łagodne na osiedlu
No oprócz Yorków . Ale to nie zmienia faktu że ta baba powina mieć go w kagańcu |
A to nie zmienia faktu, ze TY powinieneś miec swoje psa zapiętego na lince.
A myślenie, że wszystkie psy na twoim osiedlu są łagodne... .
Zanim zdecydujesz się, by twój psiak podbiegał do innych psów w celu zabawy, nie znając psa i wlaściciela, powinieneś zapytać o zgodę.
Agu. - 21-08-2009, 17:51
Kordek, ale wina faktycznie jest po Twojej stronie. gdybyś miał psa na smyczy, do tej sytuacji by nie doszło.
a co do amstaffów, ja znam tylko jednego. mieszka niedaleko mnie i jest niesamowicie łagodny. przynajmniej w stosunku do dzieci, bo z innymi psami go nie widziałam. ale kilkuletnim dzieciakom pozwala robić ze sobą dosłownie wszystko. : )
Kordek - 21-08-2009, 17:56
Każdy uczy się na błędach teraz Tajsona puszczam tylko na sprawdzony grunt
qAulinkA - 21-08-2009, 18:04
Kordek, ja proponuje zakupic linkę treningową jest długa pies i póki co możesz ćwiczyć bez obawy
gwiazdka - 20-11-2009, 20:53
Jezu Ja już też mam dość ludzi masakra... przeprowadziłam się na jakieś głupie osiedle gdzie są durni ludzie.. chyba sami alkoholicy co mają wszystko w du... .... non stop jakiś pies rzuca się na zarę.. teraz też wróciliśmy ze spaceru... mała jak zwykle bawiła się ze swoim kumplem owczarkiem gdy patrze a z daleka podbiega golden złapałam sunię i pytam się babki czy to suka .. ona ,że tak... no to ja ..czy nie jest agresywna do suk.. babka niee... no to dobra ..puściłam małą.. na początku nawet było ok... a tu nagle jak się rzuciła z zębami... a ta baba nic... to ja dawaj do tego psa i rozdzielam je... bo nie wyglądało to ciekawie.. Moja zara tak się wystraszyła ... ,że zaczeła uciekać w stronę domu a baba... ani przepraszam ani pocałuj mnie w dupę.. i mówi oj ja nie wiem co z nią ostanio ale takie zachowanie ma.... to jej powiedziałam ,że jak wie ,że ma takiego psa to niech go nie spuszcza ... do innych psów .. ale co z takimi ludzmi gadać... :-/ zabrałam mała i poszłam... obejrzałam ją w domu czy nic się jej nie stało... na szczęście nie... Boje się takich sytuacji bo nie chciałabym aby ona przez te psy zaczeła tak reagować w przyszłości... eh...
Ewelina - 21-11-2009, 13:51
gwiazdka, Współczuję biedna Zara.Na pewno strasznie się wystraszyła.U nas jest taka sama sytuacja.Jedna suczka goldena nie lubi Yoko i tylko jej.Ostatnio zaczęłyśmy się omijać z właścicielką szerokim łukiem i było wszystko ok!!Ale jakieś 3 tygodnie temu byłam z Yoko na polance.Bawiła się z innymi psami.Ekipa była nie zła, bo aż 6 piechów a tu leci ta goldenka i pierwsze co podlatuję do mnie skaczę, tuli się liże i nie dopuszcza do mnie nikogo.O mało co na ręce by mi skoczyła.Yoko z ciekawości podlatuję, żeby się przywitać a ta na nią na szczęście przytrzymałam Goldenkę, ale Yoko chcę do mnie, bo się boi a tamta atakuję.Właścicielka stoi z boku i mówi, że psa nie złapie, bo się jej boi.Wzięłam od niej smycz zapięłam sukę i oddałam po czym podeszłam do Yokusi, żeby zobaczyć czy wszystko w porządku.Kiedy tamta to zobaczyła wpadła w szał, zaczęła strasznie ciągnąć tą kobietę.Nie wiem czemu ten pies tak do mnie ciągnie.Wydaję mi się, że ma mało uczucia ze strony właścicieli.Szkoda mi jej strasznie
asiulka0889 - 23-11-2009, 13:21
u mnie też jest podobnie tylko że mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie za ogrodzeniem są psy. A ta moja musi z kazdem psem się przywitać to ostatnio jakiś pies ją lekko ciapną bo akurat mama była na spacerze to zdąrzyła ja odciągnoąc. Ale w domu jak napiła się wody to w misce było widać krew. Kilka razy były sytuacje że pies podbiega i chce atakować ale naszczęście noszę ze sobą [parasol to walę nim
Ewelina - 23-11-2009, 15:16
Ja mam gaz, ale jakoś ciężko mi go użyć Boję się, że jakiemuś psu zrobię krzywdę, a tego bym nie chciała, ale noszę cały czas tak na wszelki wypadek, bo sporo jest u nas agresorów!!
supergirl - 23-11-2009, 21:17
Ehh, mojego Ambra 2 tygodnie temu pogryzł jakiś pies. Mnie przy tym niestety nie było, bo dziadek był z nim na spacerze. Ale nie odbyło się bez antybiotyków i zastrzyka przeciwzapalnego. Rana na jakieś 2 cm i spuchnięty policzek... Że ludzie nie umieją pilnować tych swoich psów. Jak wie, że gryzie, to się nie spuszcza ze smyczy tam gdzie są inne psy
orlosia - 24-11-2009, 20:35
Rubenik sam szuka zaczepki niestety... nie zeby chciał atakować ale bawic sie nawet z groźnymi psami lecz naszczęscie jeszcze ani razu nikt do niego z zębami nie wyskoczył
gwiazdka - 24-11-2009, 22:30
Ewelina, chyba się też zaopatrzę w gaz... bo z tymi ludzmi nie idzie gadać
bacha - 25-11-2009, 11:31
| orlosia12 napisał/a: | | Rubenik sam szuka zaczepki niestety... nie zeby chciał atakować ale bawic sie nawet z groźnymi psami |
u mnie tak samo , raz sie zdarzyło że inny pies zaatakował ale na szczęście miał normalnego właściciela i go szybko odciągnął, ja się wystraszyłam chyba bardziej niż Barnie.
Nie wiem czy on kiedyś zrozumie że nie wszyscy ludzie i zwierzęta są fajni
orlosia - 25-11-2009, 14:32
ja tez niewiem kiedy on to zrozumie .... dlatego czasami myśle sobie zeby go jakis pies wystraszył...
aganica - 25-11-2009, 20:53
Zastanawiam się i tak sobie myślę , od czego te ataki są uzależnione?.Mam dwie sunie i jeszcze nigdy nie miałam zajścia z innym psem .Co tydzień uczestniczymy w spotkaniach, czasami bywa ponad dziesięć psów /nie zawsze się znają/
Hermiona czasami warknie ostrzegawczo jak jej się coś nie podoba /wtedy inne psy odchodzą/
Fiona nie odpuszcza,podczas sprzeczek "staje do boju" ale raczej są to tylko słowne utarczki.Nigdy nie były pogryzione /obym nie wymówiła w złą godzinę/
Samców skutecznie odganiają /nie pozwalają na siebie skakać wtedy ząbki pokazują/ale jest to niegroźna agresja.
mawi27 - 26-11-2009, 10:15
moja Lara wogole chyba nie kuma co to przemoc, dla niejkazdy jest fajny kochany i na kazdego macha ogonem (mowie o psach) ostatnio nawet jeden wystawil na nia zeby bo byla bardzo natarczywa, ale jakos ja to nie zrazilo imam nadzieje ze takie zchowanie wesolka zostanie jej na dlugo
asiulka0889 - 26-11-2009, 12:02
Oj te nasze labki chyba wszystkie tak się zachowują Ja czasem mam już dość bo inne chcą ją atakować a ta i tak do nich ciągnie
mala85 - 27-11-2009, 12:03
mawi27, większośc małych szczeniaków tak reaguje one się wtedy nakręcają do zabawy
Aksel znów jest taki że chodzi własnymi ściezkami i psy go tak bardzo juz nie interesują. Jednak jak widzi, że jakiś pies przesadzi z zabawą względem innego psa (czyli jakieś ostrzejsze podgryzanie, ciągłe szczekanie i bieganie) to chce takiego osobnika zdominować (wygląda to tak jakby chciał trochę uspokoić) oczywiście nie rzuca się tylko dominuje albo wystarczy, że stanie obok niego i pies się uspokaja bo czuje przed nim respekt.
To opisuje sytuacje psów, które często się widują.
Nie wiem czemu ale zachwouje się przeważnie tak do psów bardzo pobudliwych.
lezzka - 28-11-2009, 21:36
Hapsia też pogryzł jakis mieszaniec amstafa miał 4 rany na szczescie nie trzeba bylo ich szyc ale i tak wygladalo to okrobnie zastrzyki antybiotyki i te sprawy. A facet nic nawet nie przeprosil potem probowal wmowic mojemu facetowi ze to byla moja wina bo pies byl bez smyczy a tak wcale nie bylo.
Diana S - 29-11-2009, 00:18
A, amstaf mieszaniec...był na smyczy?
lezzka - 29-11-2009, 22:02
Był na smyczy tyle ze z tego co sie dowiedzialam to haps nie byl pierwszym psem pogryzionym przez tamtego psa,
laurciusia22 - 03-12-2009, 12:43
mojego sydusia zaatakowal tez jakis pies wylecial z bramy ktora byla tylko przymknieta naszczescie syd jest jeszcze szczeniakiem to mu nic nie zrobil uff
jkasia - 27-02-2011, 18:54
Kochani potrzebuję Waszej pomocy. Kasta na popołudniowym spacerze zwiała mi na chwile do innego,agresywnego psa. Nie widziałam co sie stało tylko usłyszałąm pisk Kasty i zaraz przyleciała do mnie. Przez cały spacer zachowywała sie normalnie. W domu musielismy ją wykąpac bo sie wytarzała w rybie Zawsze jak jest mokra to sie wylizuje ale zobaczyłam ze intensywnie liże udo od wewnątrz. Ja patrze a tam rana małe dziurki, które juz takie szarawe sie zrobiły(moze od ropy) i bardzo ma wszystko dookoła zaczerwienione. Wydaje mi sie, że to od pogryzienia. Dzis juz nie pojade do weta, przemyłam jej riwanolem. Co moge jeszcze zrobić? Może Tribiotyk? I czy ona może te rane lizac jak nie ma na niej lekarstwa? Kurcze, nigdy jej pies nie ugryzł
maxxior - 27-02-2011, 19:15
jkasia, jak małe to nic jej nie powinno być.Jak to się mówi pies się wyliże.
Ostatnio Max wsadził łapę przez płot i ugryzł go w nią wilk sąsiada.
Kurcze akurat w Nowy rok.Nawet wody utlenionej nie mogłem znaleźć więc przemyłem wodą z mydłem i polałem spirytusem.
Mojej poprzednie Jamniki co tydzień miały jakieś dziury.A to w uszach,na szyi i nic im nie było bo sobie nawzajem potem lizały.
Raz się tylko jeden nadział pyskiem na drut(mała ranka)ale mu spuchło bo się wdało zakażenie i trzeba było zastrzyki dać.
Swoją drogą to ciekawe jak on to zrobił od wewnętrznej strony uda
[ Dodano: 27-02-2011, 19:18 ]
Znalazłem że lepiej teraz nie używaj wody utlenionej po Rivanolu.
jkasia - 27-02-2011, 19:19
maxxior, na wewnętrznej stronie ma dziurki ale od zewnątrz tez jest zaczerwienione. Musiał ją za udo złapać. Jest dość mocno czerwone, mam nadzieje, że to nie zakażenie. A jesli tamten pies nie był szczepiony(w co watpie) a Kasta jest sczepiona na wscieklizne to czy może sie zarazic?
Bogdan - 27-02-2011, 19:21
Dobrze zdezynfekuj np wodą utlenioną , lizać może pewnie.
Jak będą jakieś wysięki i rana się zaogni jutro do weta. | jkasia napisał/a: | | Może Tribiotyk? | raczej nie zaszkodzi , ale lepiej się wstrzymaj, na pieskach rany leczą się szybko jak nie trzeba szyć to problemu raczej nie będzie. Trzymaj się
| jkasia napisał/a: | | które juz takie szarawe sie zrobiły | to raczej nie ropa , zbyt szybko .
jkasia - 27-02-2011, 19:24
Kurcze, rano lece do weta bo ja panikara jestem. Wole dmuchac na zimne. Jak nas wet zobaczy to sie załamie bo ja to normalnie co tydzien do niego z wizyta latam chyba poprosze o karte stałego klienta. Acha, ma spuchnietą te okolice. Posmarowałam troszke tribiotikiem po zdeznfekowaniu riwanolem i dałam jej kosc do gryzienia aby nie wylizała.
maxxior - 27-02-2011, 19:25
Bogdan, woda utleniona wchodzi w reakcję z Rivanolem:
Interakcje:
Ze względu na ryzyko inaktywacji nie stosować ze środkami o działaniu utleniającym (nadmanganian potasu, nadtlenek wodoru), garbnikami (tanina), substancjami o charakterze anionowym (glikol polietylenowy) oraz z roztworem boranu sodu, kwasu salicylowego, chlorku sodu.-to z ulotki.
[ Dodano: 27-02-2011, 19:29 ]
jkasia, nie powinno nic złego się dziać jak rana jest mała.
A bardzo spuchło?Bo mojemu to policzek spuchł po tym drucie z 5cm.
jkasia - 27-02-2011, 19:34
| maxxior napisał/a: | | woda utleniona wchodzi w reakcję z Rivanolem: | o tego nie wiedziałam ale polałam tylko riwanolem. Spuchło troche, spuchła ta skóra cienka w pachwinie, bo urgyzienie jest własnie w pachwinie,tak na najwyzszej czesci uda (nie wiem czy zrozumiale to opisałam)
maxxior - 27-02-2011, 19:49
Nieno nic jej nie będzie raczej.Jak rano będzie spuchnięte to możesz się przejść do weta.
My niestety jutro też musimy na kuj-kuj krew pobrać.
U nas to tez te psy jakieś wściekłe wokoło.Boję się nieraz wychodzić bo latają sobie nieraz luzem a ci ich właściciele to się jeszcze cieszą i są dumni że mają ostre psy.
Chyba trzeba się w paralizator zaopatrzyć Podbiegnie,ugryzie a Ty go bzzz.,no właściciela też pewnie trzeba będzie
jkasia - 27-02-2011, 19:53
| maxxior napisał/a: | | Podbiegnie,ugryzie a Ty go bzzz.,no właściciela też pewnie trzeba będzie | ja nosze gaz na wsciekłych właścicieli A sowją drogo jutro zapytam pana czy jego pies ma szczepienie. U nas to iestety kasta zwiała bez smyczy a tamten miał smycz.
Mistique - 27-02-2011, 19:53
Wiecie no Ponoć ślina psa ma w sobie jakieś tam substancje lecznicze, więc podejrzewam, że może sobie lizać. Zwłaszcza, że to nie kotek, nie ma tarki na języku i raczej krzywdy sobie nie zrobi
A co do wody utlenionej to słyszałam, że właśnie o wiele lepsza jest zwykła woda z mydłem, bo woda utleniona buduje jakieś tam środowisko bardziej korzystne dla rozwoju bakterii. Ale jak piszę - tak tylko słyszałam
maxxior - 27-02-2011, 19:57
Aha to dobrze że jej się nie oberwało.Ja też noszę gaz Gorzej jak się dwóch takich spotka.
Psy się pobawią a właściciele sobie gazem po oczach.
Ale ostatnio miałem taką sytuację że idę z Maxem na smyczy i szedł pan z wilkiem i do niedo:Bierz go,Bierzgo.
Wilk aż się pienił i chciał atakować.
I jak to wyjść na spacer jak w koło tylu idiotów?
Mistique - 27-02-2011, 20:02
To ewidentnie trzeba było Pana po oczach gazem
jkasia - 27-02-2011, 20:02
| maxxior napisał/a: | Bierz go,Bierzgo.
Wilk aż się pienił i chciał atakować.
I jak to wyjść na spacer jak w koło tylu idiotów? | naprawde idiota. ja to jestem taka, że od razu na straz bym zadzwoniła- skarżypyta ze mnie.Ale co, nie bede z jakims durniem dyskutować. Za szcucie psem tez są na pewno jakies kary.
maxxior - 27-02-2011, 20:09
E w naszym kraju wszystko można.Mieliśmy kilka podobnych sytuacji u nas.
Raz Pitbull udusił sąsiadki Collie,a sąsiad pitbulla.
Bywało że przerzucali ludzią przez płoty pitbulle żeby zagryzały ich psy w ten sposób szkoląc je do walk.
Raz mieli pecha bo sąsiad rąbał drzewo akurat,no i porąbał też pitbulla z zaciśniętymi szczękami na jego wyżle.
Generalnie prawie żaden z tych głupich psów nie chodzi w kagańcu na spacerze.
Latają sobie przy swoim panciu i bywa że nie uda się mu ich zatrzymać.
No i szycie gotowe.
[ Dodano: 27-02-2011, 20:11 ]
Kolegi Laba raz ta Amstaff pogryzł w 3 łapy.Szycia i opatrunku to chyba było z 2 godziny a właściciel amstafa i tak nie zapłacił za leczenie bo powiedział że to nie jego pies.
jkasia - 27-02-2011, 20:14
maxxior, straszne rzeczy piszesz. Wcale sie nie dziwie, że strach z psem wyjść. Nasz pan szkoleniowiec, radził nam, że w przypadku szczekościsku u pitbula należy go lać po jajach bo nawet wziecie za tylne nogi i uderzenie jego głową w ziemie nie sprawi, że puści. On miał takie sutyacje bo współpracuje ze schoroniskiem i sam interweniował nie raz.
maxxior - 27-02-2011, 20:21
Dokładnie tak-właściciel Collie oblał go wrzątkiem bo akurat miał a on i tak nie puścił nawet jak był martwy bo te jego szczęki jakoś ze stawu wyłażą czy coś i nawet łomem było podobno trudno.
Całe szczęście moda na te psy mija ale u nas jest pare obok.
[ Dodano: 27-02-2011, 20:25 ]
Ech a jak niema jaj?bo u nas obok jest suka co na wszystko się rzuca,tyle że to Amstaff.
jkasia - 27-02-2011, 20:35
Jak nie ma jaj to juz nie wiem. U nas mało jest takich psów a jak sa to najczesciej chodzą na smyczy.maxxior, po prostu współczuję sąsiedztwa
maxxior - 27-02-2011, 20:56
jkasia, chodzi nie tyle o sąsiedztwo co o ludzi.Ja jak widzę że niedaleko idzie jakiś pies to zapinam smycz i idę albo w drugą stronę albo staję z boku aż przejdzie.
Sporo ludzi robi podobnie ale zawsze są wyjątki.
Zawsze chodziłem z psami nad rzekę a od jakiegoś czasu nie mogę bo jakiś facet codziennie o różnej porze przyjeżdża na rzekę i wypuszcza z auta 2 Dobermany i Rottweilera.Idzie sobie z nimi jakieś 3-4km wzdłuż rzeki.
No i weź teraz na takiego traf.
A psów nie zapnie bo nawet obroży nie mają.
|
|