| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Lęk separacyjny - co robić kiedy już są problemy?
tenshii - 02-10-2012, 18:19 Temat postu: Lęk separacyjny - co robić kiedy już są problemy? W tym wątku opowiadamy o swojej walce z psami, które nie potrafią zostać same.
Nasze przejścia oraz metody eliminacji takich zachowań
ŁukaszB - 03-10-2012, 08:16
tenshii, Super, że założyłaś taki post. My właśnie jesteśmy w trakcie powolnego przyzwyczajania małego do klatki. Wchodzi i wychodzi z niej już swobodnie, śpi w niej prawie całą noc, jednak na razie wszystko dzieje się przy otwartych drzwiach, stąd też jestem niezmiernie ciekawy, jak inni poradzili sobie z pozostawianiem psiaka samego i jakie mieli na to sposoby.
dominika92 - 03-10-2012, 11:51
Hela miała bardzo silny lęk separacyjny. Po zamaknięcu drzwi latała od drzwi do drzwi balkonowych i szczekała, wyła. Nie interesowały jej żadne zostawiane smakołyki. Nic, zero reakcji.
Na początek wychodziłam na 10min, potem na 15. Zawsze zostawiałam jej konga wypełnionego czymś pysznym. W końcu zaczęła się nim interesować i wyć tylko po skończeniu. Konga zaczęłam mrozić, żeby starczał jej na godzinę, wracałam zanim skończy. Jak już spokojnie zajmowała się kongiem to zaczęłam wracać po tym jak skończyła go jeść, nasłuchując chwili ciszy..Po jakimś czasie doszłyśmy do tego, że po zjedzeniu konga poszczekała 10 min i zaczęła się kłaść..
Teraz po zjedzeniu konga robi obchód mieszkania i kładzie się od razu pod drzwiami. Najdłużej zostaje na 3h, czasem w między czasie się pokręci, na początku po godzinie zdarzyło jej się pisnąć, czy szczeknąć, ale nie przyniosło to efektu więc dała sobie spokój. Warunek jest jeden- zawsze musi dostać konga, choćby starczył jej na 5min.
Wczoraj zostawiłam ją z Demi, jako że jest u mnie na parę dni. Nie zostawiałam konga, bo nie daje im jedzenia bez kontroli jak są razem..Na początku było szczekanie, ale po 2 minutach się położyła i poszła spać. Dziś powtótrka.
Chelsea - 09-10-2012, 10:27
My znów mamy problem z Czesią było już kilka miesięcy spokoju i znów się zaczęło niszczenie wszystkiego co jest w jej zasięgu wychodząc z domu większość rzeczy jest pochowane po łazienkach i ubikacjach w szafie na przedpokoju którą mogę zamknąć żeby nie otworzyła najgorszy jest problem u syna w pokoju tam mamy drzwi harmonijkowe które bez problemu otwiera i szafę przesuwną składającą się z 3 drzwi, którą ciężko zabarykadować żeby nie otworzyła z tej szafy potrafi powyciągać różne rzeczy z szuflad potargać je, pościągać ubrania z wieszaków potargać je, powyrywać metki itp zawsze ma konga napchanego jedzeniem żeby się zajęła nie ważne jest dla niej czy jest sama 15 minut czy max 4 godziny do głupiego hipermarketu żeby jechać na max 2 godziny proszę siostrzenicę TŻ żeby posiedziała z nią ale nie zawsze ona może ,wchodząc do domu Czesia udaje niewiniątko macie jakieś rady?? rozmawiałam z TŻ o klatce twierdzi że to zły pomysł bo Cześka chodziła by z tą klatką po całym domu, trening patrząc na jej nieobliczalność trwałby wiecznie bo z góry znając ją nie uda jej się posiedzieć w tej klatce więcej niż 2 minuty
Nikaaa - 09-10-2012, 10:34
| Chelsea napisał/a: | | rozmawiałam z TŻ o klatce twierdzi że to zły pomysł bo Cześka chodziła by z tą klatką po całym domu | Bez przesady Jesska też jest potwornym niszczycielem i niestety nie było innej rady jak klatka. Dla mnie to jedyna opcja, bo niestety psa niszczycielstwa chyba oduczyć sie nie da Musi samo minąć. Spróbujcie z klatką. Może akurat się sprawdzi. Można kupić taniej używane klatki, więc nie będzie to jakiś ogromny wydatek.
ppaula2 - 09-10-2012, 10:46
Ja też nie widzę innego wyjścia niz klatka.
Nawet jak by chodziła z klatka po całym domu to i tak nic nie poniszczy
Jak już kupicie klatkę to najpierw trzeba trening klatkowy zrobić coby do niej sie przyzwyczaiła, bo już duża panna jest i może się buntowac
Czyli nie od razu zamykać ją na 2h tylko po kilka minut.
a tak normalnie przenieść jej posłanko do klatki, wrzucić zabawki i niech stoi otwarta.
Teraz Suri korzysta z klatki, ale Novi wciąż się tam pcha gdyż czuje się w klatce bezpiecznie
donia457 - 09-10-2012, 11:26
Chelsea, uwazam ze klatka bylaby dla was zbawieniem
, moze warto sprobowac,
Chelsea - 09-10-2012, 12:51
dziewczyny jakie wymiary powinna mieć ta klatka bo oglądam właśnie na allegro np . http://allegro.pl/super-p...2693710304.html ?? nie było mnie zaledwie 10 minut i już zdjęła pokrywę z pudełka na zabawki akurat miał tam książki ale książki cud ocalały a pokrywa zniszczona doszczętnie
[ Dodano: 09-10-2012, 12:53 ]
http://allegro.pl/metalow...2641687492.html ??
Nikaaa - 09-10-2012, 12:57
Chelsea, Jesska ma klatke bodajże 90cm długą i jest wystarczająca chociaż Jesska jest niewielka Myslę, że ta klatka którą pokazałaś będzie wystarczająca
ppaula2 - 09-10-2012, 13:06
Chelsea, ta kaltka to świat i ludzie
Chelsea - 09-10-2012, 13:07
dzięki za odpowiedzi
mibec - 09-10-2012, 13:43
| Chelsea napisał/a: | | twierdzi że to zły pomysł bo Cześka chodziła by z tą klatką po całym domu | niekoniecznie - Barney niszczyl, potrafil ciezka sofe wytargac z salonu , a w klateczce grzecznie spi. Ja do dzis zaluje ze nie zdecydowalam sie wczesniej na klatke dla niego.
Nikaaa - 09-10-2012, 13:46
| mibec napisał/a: | | potrafil ciezka sofe wytargac z salonu |
Ja nie wiedziałam, że Barnuch AŻ taki zdolny
ollinko - 09-10-2012, 13:59
ja tez z tych co sadze ze klatka to blogoslawienstwo i Bezka w sumie nie niszczy conajmniej od pol roku.. ale jakos tak mi sie wydaje bezpieczniejsza jak sobie siedzi u siebie kiedy nas nie ma.
biore ciastko do reki, i dogonic jej nie moge tak przysuwa do klatki
donia457 - 09-10-2012, 16:34
my tez z klateczki korzystamy
dominika92 - 09-10-2012, 17:09
u nas na szczęście nie ma zapędów niszczycielskich, ale na wszelki wypadek nie zostawiam nic na wierzchu. Choć jakby chciała, to by znalazła, bo w jej zasięgu sa książki, słuchawki i takie tam..coś by się znalazło dla niszczyciela.
Di - 10-10-2012, 21:18
Z Bianką były problemy, gdy była maleńka. Od kiedy skończyła pół roku, zostaje czasami na 8 godzin sama, nie niszczy, nie brudzi, czasami zdarza się jej jakaś koopowa niespodzianka, ale to naprawdę sporadyczne kwestie. Podziwiam wszystkich, którzy ogarnęli klatkę...
dominika92 - 27-11-2012, 12:39
Niecałe 2 tygodnie temu przeprowadziłyśmy się do rodziców. No i niestety problem z lękiem separacyjnym jest od nowa. A jest go kilka rodzai:
1)lęk jak ja wychodzę zostawiając psa z rodzicami
2)lęk jak wychodzę i zostawiam psy w domu same
3)lęk jak rodzice wychodzą z Demi i Hela zostaje ze mną
4)lęk jak ja wychodzę z Demi i Hela zostaje sama
Pierwszy mamy już opanowany, przestała reagować. Na początku chodziła za mną krok w krok w mieszkaniu, kładła mi się na nogach, zrywała się jak szłam do innego pokoju. Teraz już jest dobrze, śpi w pokoju gdzie są rodzice, nie śledzi mnie aż tak. Jak wyjdę to rodzice mówią, że co najwyżej poleży w przedpokoju i patrzy się na drzwi, ale już nie szczeka ani nie piszczy.
Drugi jest to wycie i szczekanie. U siebie mogłam jej zostawić konga, tu niestety nie wchodzi to w grę, bo Demi jest strasznie pazerna na jedzenie i nie chcę ryzykować by zostawiać je same bez kontroli z jedzeniem, nawet jakby miały dwa kongi..Ale dziś był mały sukces bo wyszłam na zakupy, nie było mnie 15min i była cisza jak wróciłam...na filmiku obejrzałam że po paru minutach się położyła!! Więc jestem dobrej myśli !
Najgorszy jest jednak punkt czwarty...Hela ma szajbę na punkcie Demi..jak wychodzimy bez niej to jest tragedia i nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić bo jest w ogóle problem, żebym ja mogła wyjść z domu...Nie działa zostań, które ma opanowane..jak tylko otwieram drzwi i chcę wyjść z Demi to Hela przeciska się pierwsza, Demi się wycofuje bo jest lękliwa i nie wie o co chodzi..póki co radzę sobie, że kupuję jakiegoś smaka i dosłownie rzucam do drugiego pokoju (ostatnio Demi złapała w powietrzu) i wtedy niemal muszę wyciągnąć Demi z mieszkania, która nie chce iść bo jedzenie ważniejsze..tego nie mogę opanować..
Chelsea - 27-11-2012, 14:10
Cześka siedzi w klatce konga ma nafaszerowanego nigdy nie zje zawartości czeka aż wrócimy nie opanowała na razie otwierania klatki ale wyje niemiłosiernie
mibec - 27-11-2012, 19:10
Chelsea przeprowadzilas trening klatkowy?
Zapraszam do tematu o klatce:
http://forum.labradory.or...latka&start=260
Nulcia1 - 27-11-2012, 20:52
u nas naszczęście nie ma żadnych lęków , psiaki nic nie niszczą , wszystko może leżeć na wierzchu jak wychodzimy to jedynie wylegują się na łóżku z piłka może to dlatego , że od początku zostawały same
kiedyś mieliśmy problem bo Dekster bał się dzwięku śmieciary jak rano przyjezdzała i drzwi drapał ale umilałam mu te chwile dawałam smaczki przytulałam i jakoś szybko mu przeszło nadal jak śmieciara przyjezdza to nasłuchuje le nic więcej
dominika92 - 29-11-2012, 14:15
u nas jest nadzieja..:) Jak wychodzę to poszczeka i się kładzie!
Gorzej jak wychodzę z Demi..
Madzialenka - 18-11-2013, 21:12
Dusia ma lek separacyjny Ciezko mi powiedziec kiedy sie rozwinal..wczesniej bylo wszystko ok,u bylej wlascicielki zostawala sama i tez byl spokoj.W sumie to nie mialam pojecia,ze lek separacyjny moze objawiac sie w taki sposob jak u Duski,czyli szczanie i walenie kupy na sypialniane lozko,nie wyla,nie szczekala,niszczyc na duza skale zaczela dopiero niedawno.Konsultowalam sprawe z 2 behawiorystami,bo pierwszemu nie uwierzylam,ze to lek separacyjny Od dwoch tygodni ostro cwiczymy i widze poprawe,ale moze to tylko chwilowe polepszenie,no ale dzis zostala sama na 1,5h i jak wrocilismy to Dusia spala.Jak wychodze na chilke np 10 minut to juz nawet nie reaguje na moj powrot,ale wciaz jest troche zestresowana jak wychodze.Zostawiam jej konga jak ide na dluzej i ladnie sie nim zajmuje.Mam nadzieje,ze obejdzie sie jednak bez klatki
nikolajewna - 18-11-2013, 22:45
| Madzialenka napisał/a: | | wciaz jest troche zestresowana jak wychodze |
Nam behawiorystka "nakazała" najpierw ćwiczyć samo wychodzenie. Wychodzić i od razu wchodzić, łapać za klamkę niby z zamiarem wyjścia, ubrać się, ale nie wychodzić. I dopiero po oswojeniu się psa z "procesem" wyjścia ćwiczyć zostawanie samemu. A wam jak radzi? Pytam z ciekawości.
Madzialenka - 19-11-2013, 08:30
nikolajewna, nam tez to nakazali,zeby najpierw wylapac moment co pobudza psa czy to dzwiek kluczy,czy wstanie z kanapy czy kurtka i zeby cwiczyc,czyli wychodzic i nagle rezygnowac z wyjscia,wychodzic na pare minut,postac pod drzwiami wracac jaj pies nie piszczy itd.I to wlasnie cwicze uparcie,ale ona sie dalej denerwuje.Dodatkowym problemem jest.ze zanim ja moje dziecko ubiore do wyjscia to trwa to z 10 minut a Duska w tym czasie juz jest dosc mocno zestresowana.Poza tym corka juz wie ,ze ubieramy sie czesto po to zeby wyjsc na klatke czy do piwnicy kilka razy dziennie i nie chce wspolpracowac Czyli wyjsciom towarzysza krzyki i placz co nie potrzebnie dodatkowo pobudza psa
nikolajewna - 19-11-2013, 18:15
Madzialenka
Czyli standardowe działanie. Nie zazdroszczę, bo wiem jaka to żmudna robota. Z dodatkowym "obciążeniem" w postaci córci jeszcze trudniejsza. Powodzenia w każdy razie Ci życzę, a wytrwałości przede wszystkim. Na Lakiego te standardowe metody średnio działały, szukaliśmy, pytaliśmy czy można coś jeszcze zrobić, ale wszyscy mówili to samo. Czas, czas, czas.
Madzialenka - 19-11-2013, 21:38
nikolajewna, a muzykoterapie wprowadzalas? Ja wprowadzilam muzyke relaksacyjna 2 lata temu dla corki do snu dosc czesto Zauwazylam juz wczesniej,ze ta muzyka /puszczam zawsze te same utwory/uspokaja rowniez psy i smiejemy sie ,ze po 10 minutach juz cala trojka spi.Behawiorysta powiedzial mi zebym puszczala psu muzyke relaksacyjna,jezeli pies sie wyciszy to moge np wykonac masaz relaksacyjny.A wychodzac z domu nalezy puscic psu ta muzyke,powinien to kojarzyc z poczuciem bezpieczenstwa.Ciezko mi powiedziec czy to dziala jak mnie nie ma w domu,ale puszczam wychodzac. Dzis bylam w pracy,a TZ w domu ,pojechal na zakupy ,wrocil po dobrej godzinie i nic sie nie stalo,pies byl spokojny i zaspany.20 minut pozniej wyszedl na 10 minut ,a Dusia wydrapala nowa dziure w scianie,wytargala z lazienki kosz z praniem i poroznosila wszystko po przedpokoju.Ja tego nie rozumiem...godzine wytrzyma i nie zniszczy nic a innym razem 10 minut nie moze zniesc bez opiekuna.Nie mam pojecia od czego to zalezy
nikolajewna - 19-11-2013, 22:11
Madzialenka muzykoterapii nie wprowadzałam. Włączałam np. tv, ale to nie zadziałało. Laki jest już w DS, więc nie mam już możliwości sprawdzenia. Zapisuję jednak w pamięci "do wypróbowania" chociaż mam nadzieję nigdy nie musieć korzystać.
U nas też były wahania. Raz 10 minut i cisza, innym razem po minucie jazda. Jeszcze innym razem 40 minut bez szczekania, ale w zamian wyszukiwanie jedzenia w miejscach teoretycznie niedostępnych. Jak masz możliwość to rób nagrania. To jest bardzo pomocne. Będziesz widziała czy dyszy stresując się, czy drapie w drzwi (Laki skakał na drzwi nie zostawiając śladów pazurów), czy piszczy, czy szczeka. Ale jak piszesz, że ona stresuje się przy samym wyjściu to chyba na to trzeba położyć nacisk. I te krótkie wyjścia-wejścia mogą być kluczowe. Ale to już behawiorysta powinien się wypowiedzieć.
martula - 06-12-2013, 18:31
Madzialenka, chciałabym zapytać jak Wasze problemy z lękiem? Szczerze powiedziawszy już od jakiegoś czasu szukam kogoś kto ma podobny problem. Bo u mnie też oprócz demolowania domu codziennie czeka na kogoś z domowników kupa i siku, a Pola ma już 11 miesięcy . Jestem u kresu sił a atmosfera w domu coraz bardziej napięta. Wykorzystałam już wszystkie możliwe metody, nikt nie jest w stanie niczym mnie zaskoczyć. Po konsultacjach z weterynarzem i behawiorystą byłam zmuszona zastosować tabletki oxazepam ale nawet i to nie pomogło. Najbardziej w tym wszystkim szkoda mi psa i już na serio zaczynam się zastanawiać czy nie poszukać jej domu w którym przez większość czasu ktoś jest obecny... no więc ciekawa jestem czy u Was jest jakaś poprawa? Potrzebuję choć odrobinę nadziei... Naprawdę nie chcę jej oddawać...
Madzialenka - 06-12-2013, 20:41
martula, czy jest u nas poprawa? TAK Chociaz wczoraj zostala sama w domu 2godzinki i naszczala mi na naroznik , wywlekla znow smieci z szafki i poroznosila po mieszkaniu:cring: ,ale to byla moja wina bo zostawilam drzwi do pokoju otwarte.W sobote psy zostaly same na noc i nic nie zniszczyla nie bylo tez ,ani kupy ,ani siku.Ogolnie jest poprawa,ok raz jak bylismy w pracy to sciane znow podrapal,ale malo w porownaniu do tego co potrafila zrobic.
| martula napisał/a: | | Bo u mnie też oprócz demolowania domu codziennie czeka na kogoś z domowników kupa i siku, a Pola ma już 11 miesięcy |
szczerze to Dusia dopiero ze 2 miesiace temu nauczyla sie wreszcie utrzymywac czystosc w domu,do 12-13 miesiecy walila w domu jak szczeniak,tez mi rece opadaly,no ale to juz mamy za soba Marta a co z klatka? Nie probowaliscie? Nie oddawaj Poli z powodu jej leku...to nie w porzadku..
Kasia82 - 06-12-2013, 21:35
U nas po kilku miesiącach demolki było już naprawdę super do momentu gdy ukochany pan nie musiał zacząć wyjeżdżać. Wtedy zaczęło się od nowa. Demolka naszego pokoju, głównie łózka po której śpi TŻ, zjadanie kołdry, poduszek itp. Próbowałam zostawiać w ogrodzie to szczekała jak szalona W tym momencie zostaje w domu, mam dla niej naszykowane kilka par starych bucików bo skoro już musi niszczyć nasze rzeczy to niech pożera to co niepotrzebne Dziś zjadła poduszkę, z tym że nie naszą tylko swoją. Nie wiem co zrobię jak zeżre już wszystkie stare buty, mam nadzieję że do tego czaasu TŻ zacznie na miejscu pracować i się skończą psie akcje
Weronika_S - 06-12-2013, 21:42
Kasia82, nie wiem czy pomysł z butami jest szczególnie trafiony bo pies nie odróżnia czy są stare czy nowe jak się nauczy je zjadać to nie będzie wybierać
mibec - 06-12-2013, 23:05
Dlaczego nie sprobujecie z klatka (oczywiscie nie od razu, a po odpowiednim treningu)? Klatka nie tylko uchroni dom przed zniszczeniami, ale tez zapewnia psu poczucie bezpieczenstwa i pozwoli mu sie wyciszyc.
Juz wielokrotnie o tym pisalam na forum - to co Barney wyrabial ciezko opisac; jakims cudem nie zrobil sobie krzywdy, narazil nas "tylko" na olbrzymie stresy i straty.
Chelsea - 07-12-2013, 09:55
| mibec napisał/a: | | jakims cudem nie zrobil sobie krzywdy, narazil nas "tylko" na olbrzymie stresy i straty. |
my również polecamy klatkę :)korzystamy z niej już 1,5 roku co do treningu klatkowego u Nas odbył się błyskawicznie
Mistycom - 07-12-2013, 10:00
martula, my też prawie codziennie coś mamy narobione w domu (nie mówię już o standardowym siku i często kupie). Uzbrój się w cierpliwość. Pies robi szkoda, ale mu przejdzie, da się go wyćwiczyć i potem będziesz miała przyjaciela do końca jego dni.
My chwilowo nie mamy możliwości, ale jak Lucky opuści nasz dom, to i Lunie zafundujemy klatkę. Do tej pory uwazałam, że nie jest potrzebna, ale patrząc na to jak pozytywnie zmieniła się Lucky - szczególnie pod względem załatwiania swoich potrzeb w domu, to klatka jest naprawdę super sposobem.
Baszka - 07-12-2013, 15:54
Majlo to mój kolejny podopieczny goldenek ...boi się samotności...
Zostawiam samego razem z kongiem /napełnionym jego karmą lekko zapachnioną pasztetem/ ....mija kilka godzin i jest bezproblemowo
Quaddo - 07-12-2013, 16:25
u nas to różnie, przez pierwsze miesiące nie było problemu, aż rozprawił się z wykładziną na schodku, potem drapanie drzwi wejściowych, wygryziona/wydrapana ściana, a właściwie narożnik przy drzwiach. takie zachowanie nie było codziennością, pies jest w domu sam ok 4 godzin rano, potem przchychodze na półgodziny go wyprowadzić i mąż przychodzi zaraz potem, jak nie to za 3 godziny ja jestem z powrotem. wiekszość szkód była po moim drugim wyjściu.
rozmalialiśmy z wetem w zeszłym tygodniu, podobno są obroże (na baterie chyba) które lekko grzeja psa w kark i to go podobno uspokaja, bo czuje jakby go ktś głaskał. słyszeliście o tym?
młody od misiąca jest zamykany (mamy bramke dla dzieci, bo klatki nigdzie nie wciśniemy) ale też potrafi dziurę w ścianie wylizać (on chyba lubi ściany) - te dziury są na wysokości jego głowy, więc sobie wyobrażam, że siedzi, opiera grzbietem o ścianę, odwraca głowę, natrafia na ścianę i zaczyna ją lizać...potem gryźć
tak się zastanawiam, czy mi dzieciaki psa nie straszą, albo motory na ulicy. raz jak przyszłam do domu, to pies był przerażony, wciśniety w róg pod schodami, i jak chiałam podejść to się lekko zsiusiał, to było kiedy zrywali nawierzchnię pod domem i kładli nowy asfalt, a oststnio odkryłam ślad piłki na oknie - więc ktoś bezczelnie używał frontu naszego domu jako bramki.
mibec - 08-12-2013, 00:21
| Quaddo napisał/a: | | bo klatki nigdzie nie wciśniemy | moze jednak warto przearanzowac dom; miejsce dla klatki na pewno gdzies sie znajdzie (np my w wynajmowanym mieszkaniu pozbylismy sie stolika w salonie zeby wstawic klatke); teraz psy maja swoj pokoj, gdzie stoja klatki, ale my zrezygnowalismy z jadalni; mamy tylko maly salon.
martula - 08-12-2013, 09:08
Madzialenka, to nie jest tak , że ja się chcę pozbyć "kłopotu" tylko naprawdę szkoda mi mi Poli. Jednym z moich pomysłów była obserwacja psa przez Skypa. Ja byłam w pracy i mogłam w każdej chwili coś do psa powiedzieć. Chciałam zareagować w momencie jak Pola będzie robiła np. siku no i ogólnie uspokajać ją głosem. No i wtedy zobaczyłam co przeżywa pies z lękiem separacyjnym. To nie jest zwykłe szukanie sobie zajęcia i czegoś do gryzienia. Widziałam jak mój pies zaczyna biegać po domu od pokoju do pokoju coraz bardziej się nakręcając. Biega po kanapach, parapetach i niższych szafkach. Potem zaczyna przynosić do pokoju rózne rzeczy do poszarpania (wszystkiego nie da się schować). Cały czas przy tym szczeka i wyje. Jest jakby w amoku, jest poprostu przerażona. Do tego stopnia że na mój głos z ekranu monitora nie reaguje wcale. Skype działał mi przez godzinę, ale to mi wystarczyło. Wtedy w domu pojawiła się klatka. Wzięłam tydzień urlopu żeby przeprowadzić trening klatkowy. Wydawało się że z powodzeniem. Pola klatkę uwielbiała, nawet przestała z nami spać w łóżku tylko szła do swojej nory. Ostatniego dnia treningu wyszłam na dwie godziny i było OK. Jakież było moje zdziwienie kiedy po powrocie z pracy zastałam psa w pod drzwiami. Otworzyła sobie klatę. Nie mam pojęcia jakim cudem bo ja ledwo ją otwieram (jest naprawdę solidna). W ciągu kolejnych dni i dodatkowych zabezpieczeń klatki Pola powyginała pręty w każdym możliwym miejscu jak również zaczęła się tam załatwiać Klatka przestał mieć sens.... Nie będę pisać co jeszcze robiłam bo naprawdę robiłam wszystko co jest możliwe, niejednokrotnie korzystając z forumowych rad. Najgorsze jest to że wiem że to moja wina. To ja zrobiłam błąd już na samym początku zbytnim "matkowaniem". Nie nauczyłam jej niezależności... a teraz płaci za to pies . Póki co oddawanie Poli to nadal tylko ostateczna opcja tym bardziej że mam 11letnią córkę która raczej nigdy by mi tego nie wybaczyła. Pozatym mąż wpadł na pomysł żeby ją zamknąć w łazience (mało światła, mało miejsca, gołe ściany i bardzo ciepło - tylko Pola, jej kong i kość). Wczoraj wróciliśmy z pracy i pierwszy raz w życiu Pola nie zrobiła dosłownie nic . Pojawiła się kolejna nadzieja. W poniedziałek jesteśmy umówione na sterylkę - może po zabiegu też ciut się wyciszy? Wiem, że nie jest to reguła, ale może.... A tak przy okazji to dobrze że jest to forum - niejednokrotnie podnosiło mnie na duchu w tych najgorszych momentach.... Dzięuję
[ Dodano: 08-12-2013, 09:42 ]
[ Dodano: 08-12-2013, 09:47 ]
[ Dodano: 08-12-2013, 09:57 ]
Best friends Pola i moja córcia:
Quaddo - 08-12-2013, 11:08
Martula! słodka czekolada my przestrzen naszego psa ograniliczyliśmy do przedpokoju, a teraz do schowka pod schodzami. wypadki są sporadyczne
| mibec napisał/a: | | moze jednak warto przearanzowac dom; |
wiesz, że na początku w ogóle mi się pomysł z klatka nie podobał, ale po fali zniszczeń założyliśmy mu następną bramkę i ograniczycliśmy przestrzeń, jezeli nadal będą problemy, o już podjeliśmy decyzję o klatce. jak na razie dajemy mu sznsę. chyba kupimy mu te obroże najpierw.
Madzialenka - 08-12-2013, 12:20
martula, a taka Pola sie niewinna wydaje Jejku,Dusi lek w porownaniu do Poli jest niczym,ale u nas tez zaczal sie stosunkowo niedawno rozwijac.Trzymam kciuki za poprawe i mam nadzieje,ze sterylka troszke ja wyciszy,Moja Blondi sterylka wyciszyla,ale byla tez troche starsza, bo miala jakos 18 miesiecy .
martula - 08-12-2013, 23:13
| Madzialenka napisał/a: | | taka Pola sie niewinna wydaje | Tak, tak one wszystkie wydają się niewinne . No nic, narazie przekopuję wątek o sterylizacji bo jutro mamy zabieg i już wiem że dziś chyba nie pośpię...
Madzialenka - 09-12-2013, 00:20
Powodzenia jutro na zabiegu
[ Dodano: 12-12-2013, 22:12 ]
Sie chwalilam ostatnio,ze poprawa jest u Dusi i w ogole...Wczoraj obzarla mi adidasa pozostawiona na 3 h ,dzis naszczala na wyro w sypialni z tym ,ze sytuacja jest inna i wedlog mnie nie moze miec zwiazku z LS.O 15.30 maz wrocil ze spaceru z psami,kolo 16 ja wrocilam z pracy,chwile pozniej znalezlismy szczocha na lozku przedwczoraj w nocy nawalila w przdpokoju kupe,dzis w nocy tez,a teraz jeszcze w ciagu dnia szczoch...Czy moga byc inne przyczyny takiego zachowania? Czy zalatwia sie na lozko sypialniane ,bo nie ma do sypialni wstepu? Blondi moze spac z nami i kiedys i Dusia mogla,ale po pierwszym incydencie zostala wyeksmitowana z sypialni. Nie rozumiem,nie wiem jak podejs do problemu...pomocy!!!
[ Dodano: 21-12-2013, 00:48 ]
Szczerze powiedziawszy to skrzetnie notuje w kalendarzu wszystkie wybryki Dusindy,i te male i te duze,czas pozostawiania psa samego i.t.d i wszystko to co moze mi pomoc zrozumiec jakos jej lek i roznice w czasie kiedy lek sie pojawia.U nas tydzien zaczyna sie od piatku i musze wykrzyczec,ze w ostatnim tygodniu suczydlo nie zrobilo nic co by nam sie nie spodobalo!!!Ba,nawet mnie w srode w nocy o 2.20 sapaniem przy glowie obudzila za potrzeba!!!W pizamie pobieglysmy na dwor:) To pierwszy objaw sygnalizacji z jej strony i pomyslec ,ze juz w nia zwatpilam
Just_Bella - 22-12-2015, 14:33 Temat postu: Szczeka jak zostaje sama w domu. Cześć,
Mamy z Bellą ogromny problem. Ma ponad 4 miesiące, tyle o ile powoli mamy za sobą problem załatwiania się w domu, robi to tylko w sytuacji stresowej - mianowicie jak zostaje sama w domu. Problem w tym, że ona straszliwie szczeka i wyje jak zostanie sama. Nie ma znaczenia czy wyjdę na 30 sekund, czy na 5 godzin, cały czas szczeka. Sąsiedzi się skarzą, że nie mogą normalnie funkcjonować - a niestety mam większość sąsiadów emerytów.
Najpierw zostawiałam ją samą w korytarzu, potem w innym pokoju itd. Nie było problemu, piesek grzeczny, zawsze dostawała smaksa jak wracałam, żeby zostanie samej w domu dobrze jej się kojarzyło, jednak jak tylko wyjdę za drzwi od mieszkania, pies zaczyna szczekać, wyć i załatwia się. Tyle o ile załatwianie w tej sytuacji stresowej rozumiem i nie jestem o to zła, to strasznie uciążliwe jest to szczekanie. Jak pisałam wcześniej, nie ważne czy wychodzę na 30 sekund, czy na 5 godzin, pies non stop szczeka. Więc nawet nie mam jak w tym przypadku dawać jej smakołyków jak się uspokoi, bo się uspokaja dopiero jak wchodzę do domu .. Sąsiedzi marudzą, pies ma lęk separacyjny, a ja rozkładam ręce bo nie wiem co robić.
Dodam, że zostawiam jej ulubione zabawki, kostki dla psów do gryzienia (te z zoologicznego, nie po obiedzie, żeby ktoś sobie nie pomyślał), zostawiam włączone radio, i kilka swoich rzeczy, żeby czuła mój zapach. Nic nie pomaga.
Pies okrutnie szczeka nawet jak zostanie na chwilę pod sklepem, niezależnie od tego gdzie ją zostawię, zawsze szczeka jak mnie nie ma. Ostatnio nawet do łazienki w hotelu nie mogłam pójść
Pomocy
Może jeszcze powiem coś o Belli, ma 4 miesiące, była w hodowli do końca 3 miesiąca życia, później kupili ją znajomi, u których okazało się, że dziecko ma okrutną alergię, więc odkupiłam Bellę od nich. Była u nich około tygodnia. Nie zostawała więc nigdy wcześniej sama.
Wszystkiego bardzo szybko się uczy, powoli załapuje załatwianie się na dworze, jak jesteśmy w domu to praktycznie nigdy się jej nie zdarza. Natomiast pierwsze co robi jak wychodzimy z domu to ze strachu od razu pod drzwiami się załatwia - dwie sprawy na raz. Nawet jeśli chodzimy z nią ponad godzinę przed wyjściem, w nadziei, że zmęczona będzie spać. . Ale nadzieja matką głupich.. bo ona non stop szczeka i wyje
Axelka - 22-12-2015, 19:17
Poczytaj sobie o lęku separacyjnym i sposobach jego niwelowania.
marecka - 26-12-2015, 12:08
Musisz zacząć pracę nad spokojnym pozostawianiem psa w domu, to będzie żmudny proces, ale na pewno Ci się uda.
Przygotuj jakieś wyjątkowo smaczne smakołyki, musisz zastanowić się za co Twój labik dałby się pokroić, coś wyjątkowego, coś czego nie dostaje codziennie.
Zaczynasz pracę z psem, który jest gdzieś w Twojej okolicy np. leży na swoim legowisku, Ty siedzisz obok niego (najlepiej dać mu coś do żucia, żeby nie wstawał), siadasz obok niego.
Pies sobie coś tam żuje a Ty wstajesz i mówisz np. "CZEKAJ" (nie odchodzisz tylko wstajesz) jeśli pies się nie podniesie mówisz "Dobrze" bądź używasz klikera i dajesz mu smakołyk (ważne, kładź mu smakołyk na posłanie, nie dawaj do pyszczka - bo później będzie chciał biec do Ciebie żeby szybciej otrzymać smakołyk). I powtarzasz to wielokrotnie, aż na psu wstawanie nie robi wrażenia. Najlepiej to poćwiczyć przez kilka dni. Kilka krótkich serii w trakcie dnia.
Następny etap to WSTAWANIE I ROBIENIE KROKU Z MIEJSCA w którym byliśmy.
Wstajesz, robisz krok w bok - pies nie reaguje -> kliker lub zaznaczenie słowem "Dobrze" i nagroda. I powtórka.
I tak etapami. Dwa kroki, pięć kroków, inny pokój
inny pokój zamknięte drzwi, drzwi wyjściowe (na początek wyjście za drzwi przy zostawieniu ich otwartych na oścież, niech pies Cie widzi, pozniej przy zamknietych).
Każdy z etapów powinien być zapamiętany jako -jest wszystko ok, pani znika ale wróci ze smakołyczkiem.
pozniej można dodać czas, 5 sekund, 10 sekund, minuta, pół godziny itp.
Ważne jest to, żeby nie przechodzić do kolejenego etapu kiedy pies w 100% nie opanował poprzedniego. Na 10 prób 10 zakończonych sukcesem.
Jesli pies podczas np. 9 próby wstanie trzeba trenowac dalej, nie przechodzić do kolejnego.
|
|