forum.labradory.org

Hyde Park - Sesja zimowa - zgroza!

Tsunami - 06-02-2008, 19:53
Temat postu: Sesja zimowa - zgroza!
I jak tam studenci? Już po, czy może nadal w trakcie? :) Ja dziś miałam ostatni egzamin z uprawy roli :dribble: przez ostatnie dwie noce to śniłam już o tych ziemniakach i burakach. Niewiele ma to wspólnego z hodowlą zwierząt, ale na studiach to chyba zawsze uczy się tego, co nie potrzeba :lookdown:

[ Dodano: Czw 07 Lut, 2008 ]
No nie! Nie ma tu żadnych studentów :-P

AnTrOpKa - 08-02-2008, 01:33

Tsunami... u mnie juz "po" 2 egzaminy zaliczyłam przed sesją, jeden za zerówce, drugi na przedterminie. Trzeci miałam w poniedzialek, pierwszego dnia sesji, ale nie stety mi nie poszło :beated: :brick: tak jak zdecydowanej większości. Najgorsze jesst to, że facet jest nawiedzony i w sesji poprawkowej zamierza Nas pytac USTNIE! umrę...
Ola - 08-02-2008, 07:09

AnTrOpKa napisał/a:
umrę...


nie mozesz bo kto poprowadzi Nasze Forum ;*

Ja na szczęście studia mam juz za sobą, ale za wsztystkich studentów podczas tej sesji trzymamy kciuki i łapki ;D

Powodzenia :)

bkrawczy - 08-02-2008, 08:21

Hehe... sesja... :dribble:

Najgorsze chwile w roku! W niedziele mam jeszcze 2 egzamy i jeszcze do nich sie nie zabralem. Jak znam zycie to wezme sie za to w sobote wieczorem. Do tego mam jeszcze nieudolna szkole ktorej np. wyrobienie indeksu zajelo pol roku. Do tej pory nie mam jeszcze wszystkich dokumentow.

Pocieszam sie tym ze kilka dni temu dostalem umowe o prace i nikt mnie tutja nie pyta co skonczylem itd. liczy sie to co umiem robic i tyle :D a szkole chce skonczyc tylko dla papierka.

Ola - 08-02-2008, 08:57

bkrawczy napisał/a:
liczy sie to co umiem robic i tyle a szkole chce skonczyc tylko dla papierka.


I to jest miłe ;-) )) Ja kierunek któy skończyłam ma sie np nijak do tego co wykonuje na codzień, ale u mnie w pracy też to nie ma znaczenia... tylko moje umięjetności.

zuzia - 08-02-2008, 10:24

Ja już prawie po sesji prawie, bo czekam na wyniki. W mojej durnej szkole sesja jeszcze trwała w najlepsze a już były zjazdy nowego semestru. Ale lubię swoją Uczelnię mimo wszystko :) Ja tam liczę że studia pomogą mi znaleźć pracę lepszą niż ta obecna. 8)
cranbi - 08-02-2008, 10:29

Ja ciągle walczę. Od poniedziałku ferie. Nie mam ochoty w tym czasie siedzieć w Szczecinie więc odkładam resztę na sesję poprawkową.
inkapek - 08-02-2008, 11:52

Ja jak z czegoś mi nie zależało to aby 3 i do przodu. Jeden z profesorów chciał żebym zdawała na wyższą ocenę a ja na to że'mi tyle wystaczy' to stwierdził że jestem minimalistka i że marnuję swoją szansę.
Ale tak szczerze mówiąc to brakuje mi tych cholernych wykładów, i tych wpadów na piwko w czasie wkładów i wspaniałego beztroskiego życia studenckiego ehhh rozmarzyłam się :lookdown:

cranbi - 08-02-2008, 15:46

Myślałam, że babce dziś od mikrobiologii coś zrobię! Widziała, że czekamy na zaliczenie. Od 11:00 nas zbywała tłumacząc się to tym, to tamtym. Zebranie, kawę musi wypić.. Siedzieliśmy więc na schodach jak głupki i czekaliśmy. Po 15:00 wychodzi ubrana i mówi: "Ojej, ale zapomniałam o państwu, przepraszam. Może innym razem, bo się teraz spieszę."
No myślałam, że nie wytrzymam! ]:) To nic, że co pół godziny dzwoniliśmy domofonem, żeby się przypomnieć. :bad:
Dochodzę do wniosku, że na uczelni najtrudniej się dogadać do kogoś ze stopniem mgr czy "świeżym" dr, niż z profesorem. Ci ostatni jakoś NIGDY nie robili mi problemów. :bad:
Musiałam się chyba wygadać.. Mam to gdzieś jutro jadę do domku! Ferie czas zacząć. :greedy:

Tsunami - 08-02-2008, 16:53

:) U nas najtrudniej się dogadać z habilitantami. Jeden oblewa wszystkich z najprostszego kolokwium z żywienia i nie ma na niego rady. Co tydzień ludzie przychodzą, dostają te same pytania i nikt nie zalicza :bad: To jest po prostu koszmar!!
cranbi - 08-02-2008, 17:11

Tsunami, ja bym zaczęła kombinować ze zbuntowaniem grupy i uderzyłabym do dziekanatu, tzn. do dziekana od razu.
Ola - 08-02-2008, 17:47

cranbi, ;*

Ale to prawa, że najgorsi są mgr i "młodzi" dr. Ja na ostatnim roku miała przedmiot Komunikacjia społeczna własnie mgr i... na szczęscie na studiach licencjackich ten sam przedmiot mieliśmy z jego przełożonym.. wiec głupio mu było nie przepisać nam ocen od swojego szefa, ale Ci co musieli zdawać u niego egzamin to był koszmar

Tsunami - 08-02-2008, 19:15

cranbi dziekan jest kierownikiem katedry żywienia i w dodatku kuzynem tego doktora. Owszem byłam u niego :) I groził mi komisją dyscyplinarną. To jest nie do przeskoczenia, a egzamin w czerwcu jest ustny... z dziekanem ;D
inkapek - 08-02-2008, 19:47

Hi hi czyli wszędzie tak samo. :D A myślałam że tylko u mnie na uczelni działy się takie sytuacje , i trafiali się debile.
A co do profesorów to fakt z nimi było najmniej problemów :)

cranbi - 08-02-2008, 21:05

Tsunami, to już grubsza akcja. Znając życie postraszy. postraszy, będzie wychodził Wam bokiem i wtedy przepuści.. ;)
Tsunami - 08-02-2008, 21:09

No tak, ale plany pisania pracy inżynierskiej w katedrze żywienia przepadły :haha:
cranbi - 08-02-2008, 21:14

Z takimi prowadzącymi to wolałabym sobie dać spokój i uciekać gdzie pieprz rośnie. :D

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group