forum.labradory.org

Pielęgnacja i akcesoria - Przestroga!!!

iness8@o2.pl - 17-04-2009, 18:34
Temat postu: Przestroga!!!
Opiszę Wam to co dzisiaj wydarzyło się podczas spaceru. Cały czas się jeszcze trzęsę :cring:

Na początku opiszę kto był
Malina ze swoim bratem i chłopakiem oraz goldenką Moną, Asia z goldenką Santaną, Aneta z labradorką Tośką, Oliwia z goldenką Ashą i ja z dziewczynami.
Stałam sobie z Anetą i Oliwką i sobie gadałyśmy, troszkę dalej od nas stała reszta ekipy. Nagle spojrzałam że Asha i Tosia dziwnie się zachowują, zobaczyłam że Tośka ma wplątane zęby w obrożę Ashy. Szybko z dziewczynami podbiegłyśmy do nich. Asha miała zaciskową obrożę Rogza, obroża zacisnęła się tak bardzo że nie było jej już nawet widać...zanikała pod skórą, Tośka zaplątane miały w niej zęby i strasznie szarpały z Ashą. Złapałam Tośkę bo chciałam ja uspokoić zęby tak nie szarpała no ale na początku się nie dało, strasznie piszczala. Asia, Aneta i brat Maliny przytrzasnęli psy do ziemi. Asha już zdychała na naszych oczach :cring: była cala sina, piana leciała jej z pyska...język miała cały fioletowy. Oliwia ze strachu aż się prawie po ziemi czołgała, płakała strasznie....szybko do niej podleciałam i ja przytuliłam tez płacząc i próbując ja uspokoić. Powiem tak....wszyscy się trzęśliśmy! Chłopak Maliny przyniósł nóż aby przepiłować obrożę ale jakoś bez skutku. Ja nagle poleciałam pod dom Oliwii i pukałam w balkon aby Klaudia-jej siostra otworzyła no ale widocznie nie słyszała. Jak przybiegłam to w ostatniej chwili udało się przepiłować obrożę.
Boże to było straszne! Nigdy ale to przenigdy nie założę psu obroży zaciskowej!!! Chyba nawet żadne obroży! Będą chodzić w szelkach...

supergirl - 17-04-2009, 19:08

iness8@o2.pl, :cring: ale co się dokładnie z tą obrożą stało?
My mamy jedną zaciskówkę, ale nigdy w niej nie chodzimy.

bocia - 17-04-2009, 19:24

Współczuję przeżyć :(
Nasza znajoma labradorka z parku miała kiedyś głupi zwyczaj szarpania Gofra za obroże. Raz w zabawie tak się dziwnie przekręciła, że zacisnęła sobie na żuchwie pętlę z obroży (utworzyła się taka ósemka z obroży) i oczywiście zaczęła panikować. Na szczęście udało się przytrzymać psy i tak przekręcić głowę Luny żeby pętla się rozluźniła. To też była półzaciskówka rogza :confused:

Mam nadzieję, że z Ashą wszystko już dobrze..

Muszol - 17-04-2009, 19:34

a jak sie psy czuja ?
zaradna - 17-04-2009, 20:17

Przerabane ja miałam kiesdys taką sytuacje pojechałam do łodzi i Elmo spotkał swoja siostre oboje mieli kolczatki i jak biegali to sie zszczepili tymi kolczatami reakcja natychmiastowa i juz zdjeliśmy im kolczatki i latały bez niczego ale strach jestw takich sytuacjach
qAulinkA - 17-04-2009, 20:34

bocia napisał/a:
cala sina, piana leciała jej z pyska...język miała cały fioletowy. Oliwia ze strachu aż się prawie po ziemi czołgała, płakała strasznie....szybko do niej podleciałam i ja przytuliłam tez płacząc i próbując ja uspokoić. Powiem tak....wszyscy się trzęśliśmy! Chłopak Maliny przyniósł nóż aby przepiłować obrożę ale jakoś bez skutku. Ja nagle poleciałam pod dom Oliwii i pukałam w balkon aby Klaudia-jej siostra otworzyła no ale widocznie nie słyszała. Jak przybiegłam to w ostatniej chwili udało się przepiłować obrożę.
Boże to było straszne! Nigdy ale to przenigdy nie założę psu obroży zaciskowej!!! Chyba nawet żadne obroży! Będą chodzić w szelkach...


Boże naprawdę współczyje Oliwi :cring: co z psiakami a ona [Pani niestety nie wiem jak mam się zwrócić] jak się czuję ?

iness8@o2.pl - 17-04-2009, 20:51

qAulinkA, to ja pisałam a nie bocia :) więc pisz do mnie Kamila :)

bocia, no właśnie za zębami Tosi zrobiła się taka ósemka :cring:

supergirl napisał/a:
ale co się dokładnie z tą obrożą stało?


trzeba było ratować Ashę więc została przecięta....z wielkim trudem

Cytat:
a jak sie psy czuja ?


Są strasznie spokojne, nie chcą się ze sobą bawić

Co do Oliwii to jest już lepiej ale nie może nawet o tym mówić ,nadal jest w szoku i gdy o tym mówi to płacze. Dostała ode mnie szeleczki i zwykłą obróżkę na klipsik więc wie że już to sie nie powtórzy.

qAulinkA - 17-04-2009, 21:00

iness8@o2.pl napisał/a:
qAulinkA, to ja pisałam a nie bocia :) więc pisz do mnie Kamila :)


coś mi się pomieszało .. no nic ale Oliwii się nie dziwię dobrze że wszystko skończyło się dobrze .. :confused:

iness8@o2.pl - 17-04-2009, 21:01

Właśnie taką obrożę miała Asha


bocia - 17-04-2009, 21:11

iness8@o2.pl napisał/a:
Właśnie taką obrożę miała Asha

Luna w taką samą się wplątała :confused: Wiszące luzem na szyi są na tyle długie, że bawiące się psy mogą zaczepić się pyskiem..A myślałam że tylko Lunka jest taka zdolna i tamto to był zwykły przypadek... :(
Po tym incydencie po prostu przerywaliśmy zabawę jak sucz zaczynała szarpać za obrożę Gofra i nic takiego nie miało już miejsca.

iness8@o2.pl - 17-04-2009, 21:13

Ja teraz zabieram ze sobą na spacery nożyczki, scyzoryk i apteczkę...tak na wszelki wypadek.

bocia, dobrze że Gofer się wtedy tak nie dusił...

qAulinkA - 17-04-2009, 21:16

iness8@o2.pl napisał/a:
nożyczki, scyzoryk i apteczkę


wydawać może się śmieszne ale przypadki są różne i słusznie, nie dziwie Ci się .. :(

bocia - 17-04-2009, 21:20

iness8@o2.pl napisał/a:
bocia, dobrze że Gofer się wtedy tak nie dusił...

Musiał mieć luźniej ustawiony zacisk..Pamiętam, że bardziej się wtedy martwiłam o Lunkę, żeby sobie w panice nie wyrwała żuchwy, albo zębów.. :confused:

Ryniu - 17-04-2009, 21:30

iness8@o2.pl, ja używam obroży zaciskowej, ale gdy psa puszczam luzem zawsze ją zdejmuje. Nigdy nie myślałem o tym aby ją zastawić. Najważniejsze że udało Wam się. Ale przestroga jest bardzo ważna. To samo dotyczy pływania.
mala85 - 17-04-2009, 21:38

iness8@o2.pl, :( :cring:

ja miałam też nie miłą sytuację gdy Aksel bawił się z goldenką ona go szarpała za obrożę zwykłą Rogza i tak zaczęła szarpać że regulacja obroży coraz bardziej zaciskała szyję Aksla dobrze że w porę zareagowałyśmy z właścicielką goldenki bo by mi psa udusiła. Dlatego gdy się spotykamy zdejmuje mu obrożę. :confused: :(

iness8@o2.pl - 17-04-2009, 21:44

Ryniu napisał/a:
ness8@o2.pl, ja używam obroży zaciskowej, ale gdy psa puszczam luzem zawsze ją zdejmuje. Nigdy nie myślałem o tym aby ją zastawić.


No widzisz ,a nam nigdy do głowy nie przyszło że coś takiego może się stać :(

Ewelina - 17-04-2009, 22:00

Ojej na szczęście wszystko dobrze się skończyło :cring: Biedne pieski ile stresów przeżyły. :confused: Cieszę się że zalogowałam się na tym forum.Jeszcze dzisiaj oglądając galerie waszych milusińskich miałam ochotę kupić Yokusi obroże zaciskową.Na szczęście dostałam ostrzeżenie. Dzięki iness8@o2.pl za tą opowieść. Kiedyś Yokusia w zabawie z Amstaffką Kejrą przebiła sobie gardło.Myślałam że zawału dostanę.Kejra złapała kija jak by papierosa paliła a moja jeszcze wtedy głupiutka Yoko nadziała się na niego.W życiu nie widziałam żeby pies tak krwawił.Cała była we krwi.A najgorsze jest to że nie mogła powietrza złapać.Na szczęście miałam blisko do weterynarza bo jeszcze trochę i by się niuńka wykrwawiła.Teraz jest już wszystko dobrze.Tylko patyki uwielbia :| i oduczyć jej nie mogę, że to jest beee :bad: zabawki kupuję.gdzie tam kije są najlepszę :doubt:
gwiazdka - 17-04-2009, 22:18

straszna opowieść :( całe szczeście ,że tak się skończyła a nie inaczej...
Ewelina - 17-04-2009, 22:28

Oj tak na całe szczęście ;D Czasmi nie pozorne zabawy naszych pupili mogą się skończyć tragicznie 8) W tym wypadku wszystko dobrze się skończyło ;]
zuzia - 17-04-2009, 22:47

Kiedyś pewnie już to pisałam, powtorzę. Uważajcie tez na zabawki typu pętla (sznurki, linki etc.) Luna kiedyś w coś w tym stylu włożyła głowę, zakręciła i podejrzewam że brakowało z 10min, a narastająca opuchlizna by ją udusiła. Coś mnie chyba wtedy tknęło, bo wcześniej wróciłam do domu, miałam uczucie że bardzo chcę wrócic i dobrze że tak zrobiłam. Wiem iness8@o2.pl, co czułyście okropnośc stanowczo nie polecam.
Ewelina - 17-04-2009, 23:15

Uwaga też na małe piłki łatwe do połknięcia :-o Moja Yoko kiedyś taką piłkę o mało nie połknęła.Na szczęście siedziałam z nią i zaraz jej ją wyrwałam z gardziołka.Teraz ma w domu piłki których już nie połknie :beated:
iness8@o2.pl - 18-04-2009, 11:19

gwiazdka napisał/a:
całe szczeście ,że tak się skończyła a nie inaczej...


Strasznie się z tego cieszę. Kilka minut dłużej i byłoby po Ashy :( Już naprawdę wszyscy myśleliśmy że się nie uda :( a Oliwia jeszcze tak strasznie płakała i krzyczała ''ona się dusi, ona umiera'' :cring:

gwiazdka - 18-04-2009, 11:24

iness8@o2.pl, głowa do góry:* ..cieszmy się ,że wszystko jest ok ;)
Salerno - 18-04-2009, 12:10

iness8@o2.pl, straszna sytuacja. Dobrze, że o tym napisałaś, niech każdy pamięta aby takie obroże ściągać podczas zabaw czy kąpieli.
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Ewelina - 18-04-2009, 12:48

Cieszę się że wszystko się dobrze skończyło :bad: Buziaczki dla tych naszych słoneczek zwariowanych :papa:
mala85 - 18-04-2009, 18:00

iness8@o2.pl, wymiziaj od nas swoje dziewczynki ;* ;* ;* ;*
zuzia - 18-04-2009, 18:13

Ja już wiem, że z psem to tak jak z małym dzieckiem, trzeba ciągle przewidywac ewentualne niebazpieczeństwo, byc krok do przodu.
Dobrze że przygoda Ashy skończyła się dobrze, nauczka dla innych na przyszłośc.

Ewelina - 18-04-2009, 18:29

Ja mam 3 letniego synka.A moja słodka Yoko jest wszędzie tam gdzie on i muszę pilnować, żeby razem czegoś nie wykombinowali :bad:
gosia1974 - 25-02-2010, 11:28

Ewelina, znam ten ból mojej też nie mogę oduczyć zbierania patyków. Teraz nawet sama podchodzi do krzaków i sama sobie zrywa. Jak była mała też biegła z patykiem i się potknęła, wbił się jej w gardło. Na szczęście nic się jej nie stał tylko się zakrztusiła. Mój wet mówił, że z patykami trzeba uważać, a do tego moja jeszcze lubi je zjadać. Próbowałam ją oduczyć nosiłam piłki, kółka, gumowe kości, ale gdzie tam miała to w nosie! Lepsze są patyki do aportu i tyle :)
brahmadaitya - 25-02-2010, 13:30

kurcze normalnie historia jak z horroru :-o straszne co spotkało tego psiaka...chyba musze zabrać Lesera na zakupy i wybrać mu szelki bo teraz będę się bała każdej obroży.... :(
kiniusia1730 - 25-02-2010, 14:33

Jeju straszne :( Bardzo współczuję :cring:


Daisy chodzi na szelkach na szczęście.

Kemot176 - 25-02-2010, 16:34

Okropna historia :(
AnTrOpKa - 25-02-2010, 17:19

A ja się cały czas zastanawiam, bo nie rozumiem. Jak juz wyplataliscie tego psa co zahaczyl zebami, to nie mozna bylo normalnie sciagnac obroze Goldence, tylko trzeba bylo przecinac?
iness8@o2.pl - 26-02-2010, 14:13

AnTrOpKa napisał/a:
A ja się cały czas zastanawiam, bo nie rozumiem. Jak juz wyplataliscie tego psa co zahaczyl zebami, to nie mozna bylo normalnie sciagnac obroze Goldence, tylko trzeba bylo przecinac?


Tośki zębów nie wyplątaliśmy cały czas miała je wplątane w obroże goldenki ,która się dusiła. Tej obroży nie można było zdjąć! Nie było jak! Więc obroża została przecięta i dopiero wtedy psy zostały uwolnione.

czatus - 28-02-2010, 22:48

a dlaczego kiedy pies jest spuszczony nie obracacie kolczatki na lewą stronę????
AnTrOpKa - 28-02-2010, 22:55

iness8@o2.pl, aha, juz wszystko rozumiem.

czatus, jak pies jest spuszczony to sciaga mu sie kolczatkę, a najlepiej w ogole jej nie uzywać.

orlosia - 01-03-2010, 16:16

czatus, odwracanie nic nie da ;)
Paulinna - 01-03-2010, 16:56

Czatus, a po co ją odwracać? Prezes ma zdejmowaną jak nie jest na smyczy...
emila244 - 02-03-2010, 11:49

Kolczatka u bawiących się psów, a już na pewno kolczatka odwrócona, to tak jakby samemu się prosić, żeby psy krzywdę sobie zrobiły. Gdzieś czytałam, że pies rozerwał sobie powiekę, bo zaczepił się o kolczatkę innego psa, z którym się bawił. :(
Kola - 02-03-2010, 23:52

Moja Lunka chodzi w "homacie" tak to nazywam nie wiem jak to profesjonalenie sie nazywa takie cos na klipsik na szyje z polaczeniem z opaska regulowana na pysku z miejscem na zaczep smyczy pod pyskiem, Od Kiedy w tym chodzi na spacerki nie jest zadowolona lecz nie ciaga i chodzi spokojnie tylko boli mnie to ze wczesniej jak widziala smycz to skakala z radosci a teraz ucieka a jak juz przyjdzie to spuszcza uszy i leb ale w takim czyms raczej sie nie udusi a w razie czegos ruch jedna reka do klipsa i jest wolna.
Mam nadzieje ze nie bedzie takiej sylacji z Moja kofana Luncia

Adu - 14-05-2010, 08:28

Czytając to forum coraz bardziej się martwię czy dam radę odpowiednio zająć się moją labradorką... Ale wierzę w siebie, poza tym będę się starała najlepiej jak potrafię, w końcu mam jeszcze tydzień na przygotowania ;P Aż tydzień... nie mogę się doczekać ; ) iness8@o2.pl, dzięki, że to napisałaś, będę wiedziała na co uważać :) Całusy dla piesków ;*
Paulinna - 14-05-2010, 19:22

Adu, na pewno sobie poradzisz :) w razie co możesz liczyć na naszą pomoc :-P
dzionga - 14-05-2010, 19:35

Adu, Dasz rade :) Ja także miałam na początku pewne obawy,ale dałam radę i mam 'prawie' odchowana sunie :) Przy czym nikt mi nie pomagał,byłam zdana sama na siebie i na 'TO' forum :)
Adu - 20-05-2010, 19:04

Z waszą pomocą na pewno dam radę :-P :)
Jaffa - 20-05-2010, 22:42

skoro już mowa o wypadkach... kupiłam ostatnio mojej dżafie kolczatkę, ale od razu wprowadziłam zasadę że kolczatka jest tylko na spacery w domu ma być zdejmowana.
zasada się przyjęła. ale do rzeczy.
poszłyśmy przed wczoraj na spacer, dżafa wspaniale bawiła się z gońcem polskim (piękny pies) kiedy jego właściciel opowiedział mi co im się przydarzyło rok temu

Marcel (bo tak się nazywa pies) bawił się w najlepsze ze swoim kolegą, Marcel miał zwykłą obrożę, kolega kolczatkę, właściciele rozmawiali kawałek dalej. taka typowa sytuacja. Nagle usłyszeli przeraźliwy pisk, odwrócili się a tam psy się strasznie kotłowały. Podbiegli szybko i ujrzeli... Marcel miał wbity kolec od kolczatki w oko a kolega jego jako że miał kolczatkę zaciskową dusił się. nie wiedzieli co zrobić, nie mogli zdjąć kolczatki bo była zaciśnięta i nie mogli wyjąć z oka bo jeszcze by je uszkodzili... Do tego psy się ciągle szarpały
Właściciel Marcela podbiegł do nich, złapał jednego pod pachę i drugiego pod drugą. wtedy pieski były blisko siebie i można było zdjąć kolczatkę. postanowili mimo wszystko z oka jej nie wyciągać żeby nie uszkodzić.
następnie był szybki bieg po samochód i do weterynarza, a ten od razu na stół i operacja.
szczęście w nieszczęściu że kolczatka się wbiła między oko a powiekę, więc Marcel dalej świetnie widzi i nie stracił oczka.

jednak co powiedział weterynarz; żeby zawsze zdejmować kolczatkę do zabawy bo najwięcej ofiar takich zabaw trafia do niego z porozrywanymi uszami.

kolejny nasz spacer był z kolczatką ale po dojściu na łąkę od razu ją zdjęłam i założyłam zwykłą obrożę. i tak za każdym razem

dlatego kochajmy nasze pieski i róbmy wszystko żeby były całe i zdrowe

rusaleczka - 21-05-2010, 06:48

Człowiek jak jest świadomy , że takie wypadki mają miejsce to jest bardzo ostrożny. Wiecie ile ludzi krzywi się jak chodzę z Lunką nad rzekę i pytam czy do zabawy ściągnie pani/pan kolczatkę swojemu psiakowi? Jeżeli nie ściągają- nie spuszczam Lunki. Nie darowałabym sobie gdyby coś jej się stało a ja świadoma możliwości i tak pozwoliłam bawić jej się z psem w kolczatce. Powiedzcie sami jaki sens jest puszczać psa w kolczatce do biegania z innym psem? Kolczatka spełnia swoje funkcje w połączeniu ze smyczą tak? :| A tym bezmyślnym i upartym właścicielom schylić się nie chce by ściągnąć to żelastwo z szyi!
Adu - 21-05-2010, 08:39

Biedny Marcel... :/ Z psami trzeba baardzo uważać, zawsze i wszędzie!
Jaffa - 21-05-2010, 16:21

rusaleczka, jakby mi nie opowiedzieli tej historii pewnie bym nie zdejmowała kolczatki. ale nie dlatego że ciężko mi się schylić, tylko dlatego że nawet bym nie wpadła na to, że coś takiego może się stać. teraz wiedząc o tym na pewno zawsze będę ściągała jej kolczatkę i tym bardziej (tak jak ty) prosiła innych właścicieli o ściągnięcie jej do zabawy.

tylko że wydaje mi się że ludzi traktują kolczatkę jako zwykłą obrożę, taką na co dzień :confused:

no ale dobrze że mamy to forum i możemy nawzajem się uświadamiać ;*

rusaleczka - 21-05-2010, 23:52

Jaffa, już wcześniej czytałam na tym forum o takim przypadku i cały czas pali mi się żarówka w głowie, właściciele mówią- ja nie zdejmuje kolczatki , zawsze opowiadam o co mi chodzi do czego może dojść, cenię bezpieczeństwo swojego psa ponad to że super mogłaby pobawić się z innym psiakiem. Szkoda że nie zdejmują moja tak rwie do innych psów :lookdown:
os - 30-05-2010, 18:52

poradźcie jak poprosić właściciela innego psa aby zciągną kolczatkę swojemu pupilowi i żeby się nie obraził?

Wogóle uważam, że stosowanie kolczatek to wyraz nieumiejętności zapanowania nad własnym psem, ale różne mają ludzie zdanie i preferencje, a mój szkrabek biega tylko za wielkimi z kolczatkami:)

Lorena - 30-05-2010, 19:45

os napisał/a:
poradźcie jak poprosić właściciela innego psa aby zciągną kolczatkę swojemu pupilowi i żeby się nie obraził?
powiedzieć wprost jaka jest sytuacja bez udziwniania.
Madziuja - 30-05-2010, 20:18

Dokładnie...ja po wypadku Kenza (opisywałam w temacie o kolczatkach) jeżeli widze,że psiak ma kolczatke zawsze prosze o jej zdjęcie i opowiadam co nam sie przytrafiło no i przeważnie to skutkuje.Jeżeli jednak właściciel ma swoje racje i nie chce jej zdjąć wtedy odchodzimy i zabawy nie ma. Jeden chłopak nawet całkowicie zrezygnował z kolczatki dla swojego laba.
siedlar - 09-06-2010, 09:11

Ja już opisywałem sytuację kiedy kolczatka u mojego Bantu się odwróciła i co stało się drugiemu pieskowi, ale mam już nową historię z kolczatką!!! PROPONUJĘ PRZECZYTAĆ - ostatnio rzucił się na Bantka pies sąsiada, który ma właśnie kolczatke i nie dało się ich rozdzielić więc chwyciłem tamtego psa bo on cały czas atakował i tak pociągnął, że kolec wbił mi się pod paznokieć i go zerwał :-o :-o nigdy się tak szybko nie spociłem uwierzcie, cała ręka mi się trzęsła, a palec zdrętwiał, nie mówiąc o krwi która lała się nie wiem co. Dlatego ludzie nie zakładajcie tego dziadostwa psom!!!! To nic nie daje!!!! Bantu miał kolczatkę, ciągnął jak głupi, teraz ma zwykłą chodzi grzecznie i nie ciągnie, kwestia wychowania, KOLCZATKA W NICZYM NIE POMOŻE!!!!!
os - 09-06-2010, 22:30

Właśnie dzisiaj moja psina została potraktowana kolczatką!!! na nic prośby grzeczne do włascicieli, niby tacy kulturalni ludzie ale mają gdzieś wszytko. Rozkrwawione uszko (na szczęście chyba nie boli i ranka nie jest duża, już jest strupek na szczęście) a włascicielka NIC!!!
asia030984 - 10-06-2010, 00:34

os, bo ludzie są tępi...dobrze, że nic poważnego się nie stało
dzionga - 10-06-2010, 09:40

os, :( bidulka..dobrze że nic więcej jej się nie stało. Ja za każdym razem proszę o ściągniecie kolczatki.. Jak właściciel danego psa nie ściągnie to zabawy nie ma.
asia030984, zgadzam się.chociaż niektóre psy też nie są mądre.. widziałam jak psy,które mimo że miały kolczatki to strasznie ciągnęły.. na pewno ich to bolało,no ale cóż.

Kotek26010 - 30-06-2010, 12:16

Mój Labrador nosił do tej pory kolczatke ba boji sie burzy i głośnych żeczy i maskrycznie ciąnie raz wleciał pod auto i nosi bo nie chce żeby taka sytuacja się powturzyła gdyby coś mu się stało chyba bym umarła teraz bedziemy nosic obroże :lookdown:
kathleenbrick - 11-07-2010, 16:14

Boże okropne te historie, ale bardzo pouczające, szkoda tylko, że za głupotę ludzką muszą płacić te biedne stworzenia :( Kto w ogóle wypuścił na rynek te obroże zaciskowe? A kolczatki, przecież to kłujące draństwo jest naprawdę niebezpieczne. :(
Tosia - 11-07-2010, 16:54

kathleenbrick, zgadzam się z Tobą... uważam, że powinno się unikać kolczatek i obroży zaciskowych... są na prawdę nie bezpieczne, co widać w opisywanych tutaj sytuacjach...
os - 11-07-2010, 18:19

za każdym razem wypowiadam swoje zdanie na temat kolczatek, ludzie patrzą na mnie jak na debila i już nie chcą się z nami bawić:( ostatnio usłyszałam "zobaczy pani wkrótce się pani przekona do kolczatki bo niby nie utrzymam pieska" - odp. zobaczymy... Tymaczasem my uczymy się posłuszeństwa i oczywiście zdarza się, że cos nie wyjdzie ale to nie powód do katowania pieska kolczatką!!! poprostu ludziom brak cierpliwości i są za leniwi.
anna34 - 11-07-2010, 18:51

os napisał/a:
poprostu ludziom brak cierpliwości i są za leniwi.

niestety to prawda :bad:
A już argument,że lepiej na koczatce,bo nie dusi się jak na obroży,gdy ciągnie to dla mnie jakaś głupota poprostu ]:)

kaha - 16-07-2010, 13:25

ja ostatnio spotkałam laske z labem do ktorego max troche mnie pociagnal a ta do mnie " polecam ci kupić kolczatke naprawde swietna sprawa" a ja jej odpowiedziałam " a ja ci polecam szelki bo są duzo lepsze dla psa od kolczatek"... Ludzie błagam niezakładajce tego żelastwa swoim pupilom
christines11 - 16-07-2010, 13:49

Każdy robi jak myśli ale niech później tego nie żałuje prawda?
Ja kupiłam Sandy zwykła ( i teraz szerszą ;-) ) obroże ale nastpnym razem chyba kupię szelki :)

jkasia - 16-07-2010, 15:35

Ja tez niestety baardzo czesto widuje psiaki w kolczatkach. Najgorsze jest to, że ludzie zakładaja to psom, pies cignie i wyrywa sie a jego pan/pani tylko szarpie i szarpie ale ani jednej komendy nie wyda typu "do mnie" "spokoj" "rownaj". O czym Ci ludzie myslą?
nicci - 16-07-2010, 19:56

ja mam właśnie problem jak nauczyć małą chodzić przy nodze, w zoologicznym radzili mi właśnie kolczatkę, ale szkoda mi suni, ale mała tak ciągnie, że boje się, że udusi się w zwykłej obroży, zastanawiałam się nad szelkami, ale sąsiad mówi, że nie utrzymam jej, bo mam za mało siły, w jaki sposób skuteczny i łagodny nauczyć psa ładnie chodzić??
i3l4z0 - 17-07-2010, 13:56

nicci, Spróbuj obroży uzdowej bardzo dużo labomaniaków i nie tylko poleca tą właśnie obroże. Bako nie był w stanie się do niej przyzwyczaić i skończyło się na kolczatce.
Jeśli chodzi o szelki to uważam że bez sensu kupować psu ciągnącemu na smyczy szelki bo wtedy ma jeszcze większą siłę ciągnąć... większą powierzchnią ciała ale to tylko moje zdanie na ten temat.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group