| |
forum.labradory.org
|
 |
Zdrowie Labka - Pies wpadł do rzeki i sie topił
Daisy0311 - 07-02-2014, 17:01 Temat postu: Pies wpadł do rzeki i sie topił Dzisiaj na spacerze daisy w padła do rzeki załamał się pod nią lud przy brzegu. Zanim ją wyciągnęłam trochę to trwało bo po de mną lud też się łamał i o mało co i ja nie wpadłam ale w końcu udało mi sie ją wyciągnąć. Teraz jak ją głaszczę i wycieram to strasznie się denerwuje i pomrukuje na mnie Czy może ją skóra boleć? i przez to jest taka nerwowa? wykapać ją w ciepłej wodzie? i czy to nie pogorszy? do weta nie mogę jechać bo mam samochód u mechanika.
anna34 - 07-02-2014, 17:03
Ogrzej ją,przykryj kocem jakimś i daj odpocząć,no i obserwuj narazie.Nie głaszcz,niech może odpocznie po wrażeniach.
Daisy0311 - 07-02-2014, 17:09
Dzwoniłam do weta kazał wykapać w ciepłej wodzie i podać pyralginę lub apap i dać jej się porządnie wygrzać i odpocząć. Mam nadzieje ,że nie będzie chora
[ Dodano: 07-02-2014, 17:11 ]
Powinno być napisane lód sory za błędy ale to winna słownika
anna34 - 07-02-2014, 17:11
| Daisy0311 napisał/a: | | Mam nadzieje ,że nie będzie chora |
Nie powinna,mrozów trzaskających nie ma.Będzie dobrze
Axelka - 07-02-2014, 17:12
Spokojnie, moje też dziś zaliczyły morskie kąpiele. Niech posiedzi w ciepłym, uszy wytrzyj dokładnie i obserwuj. Dziś już serwuj tylko krótkie sikanko i do domu.
Daisy0311 - 07-02-2014, 17:14
Eh z tymi labami wrażeń nigdy za mało
Axelka - 07-02-2014, 17:16
Dokładnie, jak nie sraczki, rzygania, zimne kąpiele, pożarte patyki...ech...
ja przy mojej dwójce już ze spokojem podchodzę do ich wyczynów.
Daisy0311 - 07-02-2014, 17:17
Axelka dobrze to ujęłaś
Nikaaa - 08-02-2014, 09:07
Dobrze, że psina cała i zdrowa tylko kto przy zdrowych zmysłach bierze psa na lód i to przy dodatnich temperaturach?? To się mogło skończyć tragicznie, już taki przypadek na forum był 2-3 lata temu.. Po to jest smycz żeby izolować psa od niebezpiecznych miejsc.
deadend - 08-02-2014, 11:16
Nawet dziecko czasem wymknie się spod kontroli i odwinie jakiś numer, choć pilnuje się go jak oka w głowie a co dopiero tak szalony pies.
Daisy0311 - 08-02-2014, 11:51
Nikaaa najlepiej zaraz zwalić ,że się jest lekkomyślnym Twój pies nigdy ci nie zwiał jak coś zobaczył????????? Daisy pobiegła za kaczkami!!i taki finał był
Nikaaa - 08-02-2014, 12:24
Daisy0311, znam swojego psa na tyle żeby wiedzieć że poleci za kaczkami dlatego nie spuszczam go ze smyczy w miejscu gdzie może się to skończyć wbiegnięciem na rozmarznięty lód. Ale ja nigdy nie idę bezmyślne przed siebe na spacerze wiedząc jakiego mam psa tylko staram się zauważyć inne psy/ludzi/samochody zanim zrobi to mój pies i biorę go na smycz zanim stracę nad nim kontrolę. No ale to tylko ja przewrażliwiona na punkcie odpowiedzialności za bezpieczeństwo swojego psa
anna34 - 08-02-2014, 16:17
| Nikaaa napisał/a: | | znam swojego psa na tyle żeby wiedzieć że poleci za kaczkami dlatego nie spuszczam go ze smyczy w miejscu gdzie może się to skończyć wbiegnięciem na rozmarznięty lód. |
No mój też na bank by wskoczył,więc chodzi na smyczy w takich miejscach
Madzialenka - 08-02-2014, 18:56
W grudniu jakos poszlam z Dusia do lasu,mamy tam jeziorko ,ktore jest polozone w takim glebokim dole.Trzymalam psa na smyczy do czasu ,az z gory nie obejrzalam czy jezioro nie jest zamarzniete i nie bylo, wiec spuscilam sunie ze smyczy.Poleciala do wody i nagle slysze trzask lamanego lodu,serce mi malo nie stanelo.Dzieki Bogu wpadla przy brzegu i miala oparcie dla tylnich lap,wytargalam ja stamtad i obeszlo sie bez szwanku,ale moglo sie skonczyc tragicznie.Wiecej swoim oczom nie uwierze i nie spuszcze psa dopoki nie sprawdze kijem czy kamieniem ze lodu nie ma pod powierzchnia wody.Jezioro odmarzalo na wierzchu byla woda a pod spodem wciaz lod.Gdyby Dusia skoczyla do tej wody z rozbiegu jak kangur co czesto robi,utopilaby sie,tam jest juz metr od brzegu bardzo gleboko.Cala droge do domu ryczalam jak bobr,tak niewiele brakowalo i bym ja stracila.
graża - 02-12-2014, 21:22
Niestety ja też byłam w takiej sytuacji. Moja sunia miała jeszcze do tego łapkę w gipsie i po operacji chodziła bardzo wolno i w dodatku podtrzymywana na specjalnej uprzęży i co i na moment puściłam uprząż a ona jak szalona do stawu za kaczkami. Boże co ja wtedy przeżyłam, zaczęłam sie rozbierać i dalej do tej wody niestety ludzie mnie chwycili. Brat przyjechał z paskiem od spodni bo myślał że zdoła ją wyciągnąć niestety sunia na środku dość dużego stawu i co rusz pod lodem. Ale bardzo szybko przyjechala Straż Pożarna i naprawdę po wielu kombinacjach zdołała sunie wyciągnąć a to były już tylko sekundy jej walki o życie. Nawet jak teraz o tym myślę to mi ciarki po plecach przechodzą. Tak naprawdę wszystkiego nie pamiętam chyba byłam w szoku ale ludzie mi opowiadali jak wchodzilam do wody i darlam się w niebo głosy. Wiem polecą na mnie pioruny ale uwierzcie mi to była chwila nie uwagi i nieszczęście gotowe a ona jest moim oczkiem w głowie rozpieszczona do granic możliwości. Dziękuję strażakom z Sulechowa za tak szybką interwencje ale więcej się nie polecam.
Madzialenka - 02-12-2014, 21:49
graża, dobrze ,ze nie skonczylo sie tragicznie.
serend - 09-12-2014, 11:00
całe szczeście że tylko tak się skończyło
labka11 - 09-12-2014, 11:55
Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło <3
|
|